Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strajk nauczycieli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strajk nauczycieli. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 kwietnia 2019

Reforma edukacji – połączenie ministerstw: edukacji i szkolnictwa wyższego!


Od kilku dni w swoich felietonach proponuję połączenie ministerstw odpowiedzialnych za edukację młodych i starszych Polaków, czyli ministerstwa edukacji narodowej oraz nauki i szkolnictwa wyższego.

W wielu komentarzach zarzucono mi, iż nie podaję argumentów przemawiających za moim pomysłem, choć wydają się one oczywiste.

Po pierwsze.

Powołane nowe np. ministerstwo edukacji i szkolnictwa wyższego byłoby jedynym ministerstwem obejmującym swym zakresem edukację uczniów od najmłodszych aż do najstarszych, kończących studia magisterskie czy doktorskie.

Taki obszar odpowiedzialności za edukację ma bardzo wiele zalet a najważniejszą z nich jest  usystematyzowanie minimum programowego dla wszystkich typów szkół. Szczególnie jeżeli chodzi o szkoły średnie, licea i technika, choć oczywiście i nowa 8-klasowa szkoła podstawowa miałaby jedno minimum klasyfikujące do szkoły średniej. W taki sposób skończono by z bałaganem związanym z poziomem nauczania w różnych szkołach a zdarza się, iż ten poziom jest mocno zróżnicowany, szczególnie w szkołach zawodowych. Dotyczy to też absolwentów bądź tylko abiturientów szkół wyższych, bowiem też winny być określone wymagania ich dotyczące.

Po drugie.

Usystematyzowanie i ujednolicenie wymagań programowych daje też możliwość oceny pracy nauczycieli w szkołach podstawowych, średnich i wyższych. Wyniki uczniów i studentów byłyby jedynie jednym z wielu kryteriów oceniających pracę nauczycieli. Innymi byłyby cykliczne (np. co dwa lata) egzaminy przydatności do zawodu nauczycieli i wykładowców. To zmuszałoby ich do ciągłego podwyższania swoich umiejętności i śledzenia nowych trendów oraz odkryć naukowych.

Po trzecie.

Łącząc te ministerstwa można by było opracować jednolite podręczniki, tak jak to było nawet za komuny. Resztę traktowano by już jako lektury uzupełniające. Wbrew pozorom taki zestaw jednorodnych podręczników obowiązywałby też na uczelniach wyższych. Zachowano by w ten sposób ciągłość nauczania określonych przedmiotów, tak aby już się nie zdarzało, iż w szkole na wyższym poziomie (np. w liceach czy technikach) uczy się od nowa i ponownie treści, które już były omówione w szkołach na niższych poziomach (gimnazjum czy szkoła podstawowa, już 8-klasowa).

Na uczelniach wyższych wiedziano by też, jaki zakres wiedzy mają maturzyści  i czego mogą od nich wymagać.

Po czwarte.

Połączenie tych ministerstw musi się równać z przywróceniem egzaminów na studia i można by było wyznaczyć określone wagi, które byłyby brane pod uwagę przez uczelnie wyższe: np - 60% egzaminy na studia a 40%  wyniki na egzaminach  maturalnych, itd.

To wszystko oczywiście tylko luźna propozycja. Ja byłem 10 lat nauczycielem (wykładowcą) w szkołach policealnych i pomaturalnych więc moja obecna wiedza na temat edukacji w szkołach podstawowych i średnich  jest zapewne niewystarczająca.

Niemniej jednak autorytatywnie mogę odnieść się do systemu nauczania w szkołach wyższych. W nich to jest zupełny misz-masz.

Są jacyś licencjaci, których w ogóle nie powinno być. To wymysł obowiązujący nie w Polsce, ale gdzie indziej. Kończąc licencjat pisze się pracę licencjacką, by za dwa lata pisać pracę magisterską i to niekoniecznie na swoim macierzystym kierunku. Ja kończyłem 5-letnią ekonomię i mam stopień magistra a później bywały takie "kwiatki", że ktoś kończył licencjat z zupełnie innej dziedziny wiedzy, przychodził na dwa lata na ekonomię i uzyskiwał tytuł magistra ekonomii. To jest po prostu kuriozum:  w żadnej kończonej edukacji nie można było zgłębić wystarczająco wiedzy.

Innym elementem jest różnorodność podręczników na tym samym kierunku i specjalizacji na rożnych uczelniach. Toż to jest koszmar. Nawet pracodawcy nie wiedzą, co student winien wiedzieć, zresztą on sam też nie wie bo "profesorowie" często nakazują lektury własne lub znajomych innych wykładowców.

Nie neguję powyższych praktyk, ale egzaminy z poszczególnych przedmiotów, jak i też wykłady były jednorodne na różnych uczelniach z możliwością powiększania ilości podręczników jako lekturę uzupełniającą.

Oczywiście, można mi zarzucić zbytnią tendencję do centralizacji nauczania, szczególnie w szkole wyższej. Ale uważam, że minima programowe i zestaw lektur winny być tworzone przez dobrych specjalistów z danej dziedziny wiedzy. To nie może być jedna osoba a przynajmniej zespół.

Moja propozycja odnosi się do szkół i uczelni publicznych, państwowych, bo jak co i ile naucza szkoła czy uczelnia prywatna to już tylko od niej zależy, choć zawsze warto mieć jakieś wytyczne minimalne.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 25 kwietnia 2019

Dlaczego strajkujący nauczyciele są tak infantylni?


Towarzysz S.B. ogłosił zawieszenie strajku, ale mam nadzieję, iż PiS (ZP) doprowadzi jednak do przyjęcia nowej ustawy zapobiegającej działaniom nauczycieli przeciw swoim własnym uczniom. Muszą to zrobić, bo tym lewkom nie wierzę w ogóle i należy się zabezpieczyć przed nagłą zmianą ich dzisiejszego stanowiska.

Ale nie o tym...

Od kilku tygodni zastanawiałem się skąd się biorą tak jaskrawo infantylni i niemalże bezmózgowi strajkujący nauczyciele, poddający się bez żadnej refleksji manipulacji i to manipulacji czysto politycznej. Dlaczego zachowują się jak a'la idioci, bez żadnego głębszego zastanowienia na tym, co sobą reprezentują, co i w jaki sposób robią i jak może to negatywnie wpłynąć na etos nauczyciela i doprowadzić do pogardy dla nich przez uczniów i ich rodziców? . Dlaczego potrafią stawać się bezwolnymi masami bez żadnych zasad. Dlaczego taki przykład dają polskiej młodzieży. Dlaczego na szali kładą swój etos i prestiż, i wystawiają się na pośmiewisko. Dlaczego niektóre ich działania i piosenki strajkowe czy ich wypowiedzi są po prostu chamskie i na wskroś prymitywne (vide: coś tam z "prąciem" czy chadzające przeprane świnie i krowy - kompletna degrengolada)... Dlaczego, dlaczego?

Nie potrafiłem tego do końca zrozumieć aż do dzisiaj.

Miałem gorzką przyjemność porozmawiania z jednym ze strajkujących nauczycieli, gdzieś tak około 40-tki, który zaczął mi gaworzyć językiem zasłyszanym w GW czy TVN. Patrzyłem na niego z politowaniem, choć próbowałem z nim dyskutować. Nie dało się, bo żadne argumenty nie docierały a jedyną odpowiedzią na przedstawiane przeze mnie fakty kwitowane były zwrotem: "jesteś pisiorem". I tyle. Rozstaliśmy się niemal w gniewie, choć ten gniew był widoczny na twarzy owego nauczyciela, na mojej był uśmiech szyderczy.

Ja mam 51 lat i pamiętam jeszcze komunę, wychowywałem się na ideach I Solidarności a teraz nauczyciele są lewaccy i o niskim poziomie intelektualnym, ludzkim czy w zakresie posiadanej przez nich wiedzy, są powierzchowni i niezdolni do głębszego zrozumienia świata.

Dlaczego tak jest? Ponawiam pytanie...

A odpowiedź jest zupełnie prosta. Dzisiejsze pokolenie nauczycieli było kształcone i modelowane w III RP, gdzie lewactwo powoli wpływało na ich mózgi, negatywnie wpływało. Idee lewackie widzimy też u nich i dzisiaj, jeszcze ze zdwojoną siłą w tej nieszczęsnej dla Polski epoki III RP, czyli PRL-bis. Brak matematyki na maturach bardzo dużo negatywnego zrobił, ale też rozmieniono na drobne nauczanie wyższe, gdzie  w latach 90-tych XX wieku powstawały uczelnie prywatne powodujące, iż wykładowcy nie mieli czasu na dokształcanie a ponadto wywodzili się z okresu głębokiej komuny, bo przecież elity polskie wymordowane zostały przez Niemców i Sowietów a później Sowietów jeno. Kto pozostał? Retoryczne pytanie.

Zrezygnowano też z egzaminów na studia, obniżono poziom nauczania tak aby wyrównać go w dół w stosunku do również niższego poziomu wykształcenia w szkołach średnich. I tak to w latach 90-tych i później wyprodukowani zostali "magistrowie" nie umiejący myśleć, przekazywać wiedzy, być liderami. Wyprodukowano absolwentów wyższych uczelni z poziomem wiedzy na etapie niegdysiejszej szkoły średniej (oby tylko tak) i brakiem umiejętności logicznego i inteligentnego pojmowania świata wynikającym z niskiego poziomu IQ i braku posiadania tzw. myślenia abstrakcyjnego, cechującego ludzi wszechstronnie wykształconych.

Do powyższego dochodziła jeszcze duża stopa bezrobocia, niszczenie przemysłu i polskiego handlu a więc wielu takich wymuszonych na silę "absolwentów" trafiało do systemu edukacji, do szkół średnich czy podstawowych i oni do tej pory pozostali w dużej mierze tacy sami, na poziomie lat 90-tych, kiedy to rozpoczęto indoktrynację lewacką i obniżenie ogólnego poziomu etyczno-moralnego wszystkich, w tym też nauczycieli, systematycznie też obniżano wymagania wobec uczniów.

Jednak w ostatnich latach zauważyłem "światełko w tunelu", ale nie wśród nauczycieli a uczniów. Oni to sami poszerzają swoją wiedzę i walczą o siebie zdając sobie sprawę, że wszystko zależy od nich i nie chcą poddać się dyktatowi nauczycieli i - w przypadku maturzystów  - zmarnować sobie rok edukacji. Oni na to nie pozwolą a jednocześnie w dużej części wśród nich coraz więcej jest osób o uświadomionych lub nie przekonań tzw: "prawicowych" a przynajmniej dalekich od Kolacji Europejskiej. Jak oni zagłosują w wyborach? Też pytanie retoryczne...

Jakiś tam Pan "pionek" Kramek opublikował zapewne napisany przez innych i sorosowo podobnych, plan obalenia obecnego rządu, gdzie była mowa m.in. o powszechnym strajku nauczycieli, którzy mieli porwać do buntu przedstawicieli innych zawodów. Miał być drugi "ciamajdan. Schetyna i spółka oczywiście miała nakazane taki strajk przeprowadzić i obalić rząd...

Nie udało się, a dziś Ci pseudo-inteligentni nauczyciele czują się oszukani... przez S.B. i dobrze, bo to był strajk tylko polityczny a nauczyciele bezwolnie stali się po prostu "kozłami ofiarnymi", których każdy od KE, ZNP i innych tego typu organizacji uważali za idiotyczną masę, którą można wykorzystać dla celów politycznych i tylko tych celów.

Jak można tak upaść? Ano można i teraz wszyscy w Polsce dowiedzieli się, co duża część nauczycieli prezentuje... bezmyślny nihilizm społeczny oraz powierzchowny intelektualizm i wpojoną w nich prześmiewczą lewackość.

Szczerze powiedziawszy ja osobiście nie pozwoliłbym, aby moje dzieci były uczone przez takich nauczycieli, którzy tak nauczają, że trzeba uczniom udzielać korepetycji. I nie może być tak, że nauczyciele przekazują sobie uczniów na korepetycje do innych nauczycieli z innych szkół. To patologia i trzeba to zmienić, choćby przez egzaminy nauczycielskie, wyniki własnych uczniów czy też zakazaniu udzielania korepetycji dla uczniów z tych samych klas w innych szkołach, w których uczą inni nauczyciele. I koniec. Do tego bon oświatowy. I też koniec a'la zidiociałych lewacko nauczycieli.

I jeszcze inna reforma: połączenie ministerstwa edukacji z ministerstwem szkolnictwa wyższego. To jest konieczność.

I już na koniec... współczuje dobrym nauczycielom takich kolegów i koleżanek. Toż to wstyd i zażenowanie dla nauczycieli z etosem i misją.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 23 kwietnia 2019

Szok! – S. Broniarz chce autonomii nauczycieli!

Dla mnie szok!

Pan Broniarz chce, aby nauczyciele mieli swobodę w tym, czego i jak nauczają, i to niezależnie od wytycznych polskiego państwa, wytycznych dotyczących ramowego zakresu minimalnej wiedzy, jaką uczniowie winni posiadać na zakończenie poszczególnych etapów nauczania szkolnego.

Wskazał w tym obszarze np. na dobór podręczników, które nauczyciel ma sam sobie wybierać według własnego widzimisię  czy też na uszczuplenie zakresu wymagań szkolnych dotyczących obszaru tegoż nauczania i zmniejszenie obostrzeń administracyjnych.

Wszystkie te propozycje są zgodne z tym, w jaki sposób niszczono poziom nauczania przez ostatnie 30 lat, kiedy nawet student UW dziś nie wie, z jakimi krajami graniczy Polska a przez 20 lat nie było matematyki jako obowiązkowego przedmiotu na maturze, co wpłynęło zdecydowanie na niski poziom logicznego myślenia abiturientów i absolwentów szkół, w tym też wyższych.

Bo przecież, im wyższy poziom nauczania i wyższe wymogi wobec uczniów i nauczycieli w szkole podstawowej i średniej, to wyższy poziom nauczania wyższego i tworzenia polskich elit inteligencji, wpływających na wzrost i rozwój naszego kraju a także tworzenia społeczeństwa mądrego, wykształconego i umiejącego wyciągać wnioski z otaczającego nas szumu informacyjnego.

Oj... nauczyciele chcą jeszcze mniej pracować i jednocześnie dostać większą pensję? To też szok! Hipokryzja towarzyszy S. Broniarza nie zna granic, ale niektórzy pseudo nauczyciele znów się będą cieszyć, bo będą mieli mniej obowiązków, czyli już zupełnie ich "socjal" będzie najwyższy ze wszystkich grup zawodowych w Polsce, będzie wyższy niż w krajach bogatych a jednocześnie będą mieli mniej pracy niż wszyscy.

A może towarzyszowi S. Broniarzowi i jego prowadzącym w postaci KE właśnie o to chodzi, o co chodziło niemal wszystkim rządom po 1989 roku - mieć do czynienia z mało wykształcona masą młodych ludzi, którymi będzie łatwo sterować? Jakie to zgodne z nurtem obecnego komunizmu kulturowego obowiązującego niemal w całej Europie zachodniej i Ameryce, gdzie właśnie wykreowuje się taką bezwolną i bezmyślną masę ludzką.

Ciekawym były też słowa towarzysza S.B. o godności zawodu nauczyciela, o którą to godność też zamierza walczyć. Śmieszne jest to, bo przecież w czasie strajku zostały obnażone wszystkie wady nauczycieli i sami sobie tą godność odebrali.

W sumie po raz pierwszy w słowach szefa ZNP pojawiły się tego typu postulaty, co wynika ze społecznego braku akceptacji tego strajku i  spadających sondaży G. Schetyny i jego spółki z KE.

Co S.B. chce uzyskać i co chcą uzyskać jego mocodawcy z KE?

Oczywiście tak oddolnie pozyskać choć po części uczniów, którzy mogą się ucieszyć z niższego poziomu wykształcenia i całej edukacji, choć ja osobiście w to wątpię, bo i w większości dzisiejsi młodzi ludzi zaczęli sobie zdawać sprawę, że jednak warto się uczyć...  tym niemniej istnieje ta mniejszość mniejszość.

Innym celem jest odzyskanie godności nauczycieli, co będzie - jak wspomniałem - bardzo trudne.

Kolejnym jest stworzenie kolejnego zaporowego postulatu, bo ten rząd z pewnością nie zgodzi się na autonomię nauczycieli i stworzeni czegoś na kształt jeszcze niedawno wyższej "klasy" społecznej w postaci sędziów.

Autonomia nauczycieli jest niemożliwa, jeżeli nie chce się zniszczyć integralności państwowości polskiej a tym samym zmniejszając jego suwerenność.

Zbyt daleko posunięta interpretacja?

Otóż nie, bowiem jest identyczna z postulatami KE, aby zniszczyć państwo polskie i w jego miejsce stworzyć coś na kształt samorządowej regionalności i laindyizacji państwa polskiego. Przecież to wynika np. z postulatu likwidacji urzędów wojewódzkich i przeniesienie ich prerogatyw na samorządy, które będą decydowały w skrajnych przypadkach o samodzielnej polityce regionu w obszarze wewnętrznym a być może też i zewnętrznym. Są też postulaty autonomii Śląska czy też ziem warmińsko-mazurskich.

A czyż postulat autonomii nauczycieli nie idzie tą drogą i nie ma takiego pośredniego celu, o którym strajkujący nauczyciele zapewne nie mają zielonego pojęcia?

S.B. zapowiedział, że strajk będzie kontynuowany i niejasno się wyraził na temat uczestnictwa w "okrągłym stole" zapowiedzianym przez premiera, podobnie niejasno wyraził się też przedstawiciel drugiego strajkującego związku zawodowego, czyli FZZ. W sumie to mu sie nie dziwie, bowiem już dziś zapowiedział, że żadnej dyskusji na temat wysokości plac nie będzie i z tego nie zrezygnuje... więc gdzie tu pole do negocjacji i consensusu?

jeszcze w zakresie autonomii nauczycieli... Może tak wszystkie zawody publiczne mają uzyskać autonomię: policja, wojsko, lekarze i służba medyczna, pracownicy komunalni i inne?

P.S. - dopisek z godziny 15.30 dzięki Maryli z BM24

O innym, ideologicznym aspekcie tej hucpy pisze też Pani Nykiel z portalu wpolityce.pl i choć zahaczyłem też o ten temat, to warto mój tekst uzupełnić poniższym:
https://wpolityce.pl/polityka/443714-szef-znp-odkrywa-kartychce-ideologicznej-i-slabszej-szkoly


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

niedziela, 14 kwietnia 2019

Dlaczego rodzice uczniów masowo nie protestują? I kilka refleksji

Pamiętam – jako 12 latek – okres pierwszej Solidarności, później czas Stanu Wojennego i lata osiemdziesiąte XX wieku. Pamiętam te strajki, okres powstawaniu ruchu, który w dużej mierze przyczynił się do obalenia komunizmu na świecie.

Przynajmniej tak się wydawało, bo nie znaliśmy jego innej formy – komunizmu kulturowego drożącego i wyjawiającego umysły ludzi i w ten sposób niszczącego ich intelektualnie, duchowo (w tym etyczno-moralnie) a nawet fizycznie.

Oczywiście były namiastki takiego w naszej części Europy, ale raczej postrzegaliśmy komunizm jako totalitaryzm przemocy fizycznej, totalitaryzm wprowadzany siłą i zbrojnie, natomiast nie zdawaliśmy sobie sprawy, że na tym wyczekiwanym przez nas pięknym i bogatym Zachodzie rodzą się długotrwałe procesy anihilujące indywidualizm oraz wspólnoty ludzi i tworzące nowego człowieka – bez indywidualizmu, bez umiejętności właściwego zrozumienia kategorii aksjologicznych, bez kośćca  moralnego, gdzie zaczęły królować idee: niszczenia człowieka w jego naturalnym człowieczeństwie; konsumpcjonizmu; koniunkturalizmu; nihilizmu, pozbawiania ludzi historii i pamięci historycznej, czyli korzeni własnego istnienia; wyjaławiania osobowości; multikulturowości zabijającej odrębność i tradycję; poprawności politycznej; totalitarnej tolerancji dla wszystkiego co antynaturalne i nakierowanie jej w jedną stronę... ku lewactwu i lewackich "wartości"; cenzury i społecznej oraz indywidualnej autocenzury; niszczenia wiary i nadziei, i miłości; niszczenia rodziny i wszelkich form zbiorowej wspólnoty jaką jest naród, państwo czy wspomniana rodzina, LGBTQ, eutanazji, aborcji na życzenie, uśredniania wykształcenia na niskim poziomie, tak aby można było łatwo manipulować i zarządzać ludźmi; relatywizmu wszystkiego we wszystkim,  itd.

Pisałem o tym wielokrotnie przywołując filozofie takich postaci ja: Friedrich Wilhelm Nietzsche, Altiero Spinelli, Karl Marx (Karol Marks) czy też Antonio Gramsci.

Nie czas pisać o tym szeroko, ale wydaje mi się, że ogromna część obecnych nauczycieli już jest właśnie przesiąknięta tym kulturowym komunizmem, który połączony z postawami określanymi jako homo sovieticus (indywidualno-osobowościowy rezultat spuścizny po okupacji Sowietów w Polsce) daje przerażające efekty w postaci: strajkujących nauczycieli przebranych za świnie czy krowy i wyjących pod szkołą odgłosami tychże zwierząt, jakieś infantylne pieśni strajkowe, jakiś ostracyzm wobec normalnych nauczycieli, pogardy dla swojego zawodu i pogardy dla dzieci, młodzieży czy ich rodziców.

W pierwszym akapicie wskazałem, iż pamiętam te wszystkie strajki lat osiemdziesiątych XX wieku. W tym czasie nikt by nawet nie pomyślał, że mogą strajkować nauczyciele oraz odmawiać nauczania i opieki nad uczniami oraz szantażować ich utratą możliwości zdawana wszelkich egzaminów. Taka myśl nawet nie świtała im się w głowie, podobnie jak lekarzom czy pielęgniarkom. 

Teraz jest już inaczej o czym piszę od kilku dni.

Dlaczego więc nie ma szerokich protestów rodziców tych dzieci i młodych ludzi w sytuacji, która np. może prowadzić do tego, iż młodzież może mieć zabraną możliwość zdawania egzaminów maturalnych?

Po części dlatego, że i Ci rodzice są również dotknięci przez ten komunizm kulturowy, ale przede wszystkim ze strachu o los swoich pociech i ostracyzm nauczycieli wobec uczniów, których rodzice przystąpiliby do takich protestów.

Ale "kochani" Totalniacy, "kochany" Panie Broniarzu... Poszliście za daleko i strzeliliście sobie w stopę. Rodzice Was ocenią przy urnach wyborczych i to na niekorzyść Was. Nawet sobie nie zdajecie sprawy jak bardzo... chociaż nie... Wy już o tym wiecie...

I jeszcze jest jeden efekt tego strajku i Waszej pogardy dla rolników (świnie i krowy): całkowicie straciliście już elektorat wiejski, który jak dotąd w wyborach do Parlamentu Europejskiego raczej uczestniczył śladowo a teraz będzie to znaczny wzrost tej liczby i to też na Waszą niekorzyść jako całości, i niekorzyść dla PSL-u jako partii, która przystąpiła do piewców LGBTQ i piewców postaw antykatolickich. To też wiecie...

Nic Wam nie wychodzi. Nawet jakiejś namiastki programu wyborczego dla Polski i Polaków nie jesteście w stanie przygotować. Jedynym jest anty-PiS i tyle, co potraficie to odnosić się do pomysłów Zjednoczonej prawicy i zawsze mówicie NIE!

Przykre... a ja się uśmiecham...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 12 kwietnia 2019

Brawo Towarzyszu Broniarzu!

Do ZNP i FZZ oraz strajkujących nauczycieli...

Koniec:
– z łamaniem prestiżu nauczyciela,
– z nauczycielskim dorabianiem do pensji poprzez kosztowne korepetycje,
– z Kartą Nauczyciela w obecnym kształcie,
– z pensum na poziomie 18 godzin miesięcznie,
– z niedouczonymi nauczycielami,
– z wystawianiem nauczycieli na pośmiewisko,
– z komunistyczną postawą i jazgotem oraz lewacką ideowością,
– z debilnym śpiewaniem coverów na temat strajku,
– z a'ala debilami w szkolnictwie,
– z bezmyślnością,
– z pogardą dla dzieci i młodzieży oraz ich rodziców,
– z nieudacznikami życiowymi,
–  z marnym systemem oświaty,
– z marnym poziomem nauczania,
– z pogardą dla swojego zawodu,
– z tym bagnem zatruwającym umysły naszej młodzieży,
– z promowaniem środowisk LGBTQ,
– z pedagogiką wstydu wtłaczaną młodym Polakom,
– z ostracyzmem i piętnowaniem normalnych nauczycieli,
– z wykorzystywaniem dzieci i młodzieży w walce politycznej dorosłych,
– z hipokryzją niektórych nauczycieli i niektórych związków zawodowych...

...a wtedy wróci prestiż nauczyciela a jego zarobki ukształtują się na poziomie przeszło 8 tysięcy złotych brutto miesięcznie a rozwiązaniem systemowym stanie się bon oświatowy do dyspozycji rodziców.

Brawo Towarzyszu Broniarzu! To tylko Twoja zasługa, z czego się bardzo cieszę. I cieszyć się winni normalni nauczyciele. Nikt nie mógł bardziej skutecznie pokazać degrengoladę polskiego systemu nauczania i degrengoladę dużej części nauczycieli. 

"Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapki wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur,
ostał ci się ino sznur".
S. Wyspiański

Wszyscy strajkujący będą dalej trwali przy Panu dzierżącym w swej dłoni "ino sznur" a dobrzy nauczyciele będą pracować dla dzieci i młodzieży, czyli pracować zgodnie z misją i etosem zawodu... Bo to do nich należy wykształcenie narodu... 

I na koniec w sprawie matur. Większość uczniów zdających matury będzie miała skończone 18 lat albo tylko trochę mniej. Nic nie szkodzi więc, aby oni wspólnie z rodzicami przygotowali sądowe pozwy zbiorowe o odszkodowanie za roczną utratę części swojego edukacyjnego życia. Ile można uzyskać... A no na pewno więcej niż ma majątku ZNP i poszczególni nauczyciele uchylający się od wystawiania ocen i przeprowadzenia matury!

P.S.
Przepraszam za tą moją nadaktywność związaną ze strajkami nauczycieli, ale do tej pory nie jestem w stanie zrozumieć jego terminu i formy. Jestem zbulwersowany i emocjonalnie zdołowany i zły.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

ZNP realizuje być może plan ostatniej szansy dla Targowiczan!

Chyba każdy zdaje sobie sprawę, iż obecny strajk nauczycieli jest realizacją rozpisanego na lata i warianty planu wzbudzenia emocji w Polsce, wykreowania antagonizmów między Polakami, doprowadzenia do chaosu społeczno-politycznego a w konsekwencji jest planem obalenia rządu ZP.

Ów plan – wedle mnie – tak naprawdę został strategicznie zarysowany jeszcze przed wyborami 2015 roku. Stąd te hasła: "totalna opozycja, "ulica i zagranica" czy np.  "łamanie praworządności". Stąd też działania nakierowane na wzbudzanie emocji i skłócenie naszego narodu czy szybka też budowa takich organizacji społeczno-politycznych jak "Nowoczesna", "Obywatele Rzeczpospolitej" oraz licznych fundacji i stowarzyszeń finansowanych zapewne przez sorosowych lub lewackich współbraci naszej Targowicy.  Stąd też dzisiaj powstanie jakiejś "Wiosny" Pana Biedronia (ma zająć miejsce nieudacznikom z partii R. Petru) czy też egzotycznej Koalicji Europejskiej. Niestety dla nich ten R. Petru i jego Nowoczesna okazała się niewypałem, OR są uważani w Polsce za lewackie bojówki, nie udała się "ulica", ale i zagranica również choć dalej próbują mieszać  się do spraw wewnętrznych Polski. Nie udał się też pucz w parlamencie ani jakieś pioseneczki rewolucyjno-humorystyczne (vide. jedna z latających w Sejmie posłanek PO).

Ale jest też próbą relatywizowania wszelkich wartości, zacierania różnic pomiędzy dobrem a złem oraz innymi fundamentalnymi wartościami wyrosłymi z chrześcijańskiego rodowodu powstawania Europy a także próbą przekraczania kolejnych granic i realizowania "strategii żaby", tylko po to, aby krótkookresowo obalić rządy PiS a długookresowo zniszczyć nasz naród i nasze państwo, zniszczyć politycznie, społecznie i gospodarczo poprzez  w jakiejś części finlandyzację a w większej części  landyzację, rozbicie dzielnicowo-samorządowe kończące się  i utratą niepodległości oraz suwerenności Polski kolejnego jej rozbioru.

Zresztą przecież totalni Targowiczanie zrzeszeni w Koalicji Europejskiej czy Wiośnie, czy w ZNP wcale się z tym nie kryją – na razie ich celem jest li tylko i wyłącznie obalenie PiS-u a sami żadnego merytorycznego programu dla Polski i polskich obywateli nie mają, prócz obrony praw LGBTQ i innych w sferze światopoglądowej. A polski naród raczej nie popiera ruchów tego typu, ale w sumie takich osób nie potępia, byleby one zostały w alkowach osobistych sypialni a nie anaturalnie  zatruwały społeczeństwa i młodych ludzi wmawiając im, że ten ich odsetek populacji wahający się gdzieś w granicach 2% jest na tyle ważny, aby narzucać swój sposób myślenia i ideologii 98% pozostałych Polaków.

Wielokrotnie to powtarzałem i powtórzę jeszcze raz - oni są zdolni do wszystkiego, największej podłości i zdrady. Są nawet w stanie doprowadzić Polaków do rozlewu polskiej krwi na ulicach a w każdym razie doprowadzić państwo do kompletnego chaosu.

Należy też zwrócić uwagę, iż strajk nauczycieli był jedną z form 16 punktowego obalenia rządu zaprezentowaną w 2017 roku przez B. Kramka z dziwnej "Fundacji Otwarty Dialog". Brzmiał on tak: "Strajk generalny nauczycieli, czy też - w przypadku formalnie nie mogących strajkować sędziów sądów powszechnych i administracyjnych - szeroko zakrojony protest w formie przerw w pracy i powstrzymania się od wykonywania czynności służbowych. Powinno to wywołać poważne i szerokie zaniepokojenie społeczne, którego władze nie będą mogły ignorować; to już nie będzie walka o sądy, to będzie walka o Polskę [1].

Także zarówno strajk nauczycieli, jak i termin oraz forma tegoż strajku były już ustalone dawno, relatywnie dawno temu i strategicznie kolejne zalecenia mocodawców B. Kramka są realizowane a prezesunia tejże fundacji lubi fotografować się razem z G. Sorosem.

Dobrze opracowany plan osiągnięcia jakiegokolwiek zamierzonego celu musi zawierać wariantowość różnych rozwiązań w zależności od stopnia realizacji poszczególnych celów pośrednich, które mają doprowadzić do osiągnięcia strategicznego celu głównego, przy czym należy jednak konsekwentnie dążyć do realizacji tych cząstkowych (pobocznych) celów w jak najszerszym i możliwym w danych okolicznościach zakresie.

Nie inaczej jest i w przypadku strajku nauczycieli, którzy dali się w jakiejś części zmanipulować i wciągnąć w strategiczną polityczną grę, chociaż ja uważam, że wielu z tych strajkujących to nauczyciele raczej mierni i typowi zwolennicy totalnej opozycji w stylu:, KOD, .N, Wiosny czy KE. Część też jest poddana presji i ostracyzmowi zawodowego strajkującego środowiska.

Też powtórzę. Jak do tej pory wszystkie próby obalenia rządu spełzły na niczym. Nie udało się wciągnąć rządzących w "bieżące pyskówki", nie udało się doprowadzić do krwawych rozruchów Polaków na ulicach, nie była w stanie pomóc brukselsko-niemiecka zagranica ani lewacko-demoliberalne światowe elity, nie udał się grudniowy i dobrze przygotowany pucz "totalnej opozycji" ani żadne prowokacje uliczne i parlamentarne. Rząd rządzi coraz skuteczniej i - o zgrozo - zaczął powoli rozbijać antypolską, rządzącą niemal od 27 lat mafię elit III RP. Zagrożone zostały podstawy jej funkcjonowania, począwszy od finansów, czyli swobodnego okradania Polski na miliardy złotych a skończywszy na śledztwach, aresztowaniach, procesach karnych, zmianach kadrowych (np. w armii) czy rozbijaniu bezkarnych korporacji zawodowych, w tym w wymiarze sprawiedliwości i w środowisku dawnych SB-ków czy WSI-oków. Całej tej sitwie dosłownie zaczął "palić się grunt pod nogami" a wizja świata zza krat jest dla tej wyższej kasty ludzi nie do przyjęcia, tak samo jak oderwanie ich od koryta władzy i apanaży z nią zawiązanych.

A czymże innym jak nie reliktem komunistycznym jest ZNP, który w nowej 30 letniej działalności tylko umocnił się jako jeden z filarów owej sitwy III RP. Pan Broniarz zarządza przecież dość dużym przedsiębiorstwem mającym hotele, restauracje, itp. a sam zarabia ponad 12 tys. złotych. Oj... zapewne chciałby aby "było tak jak było" a on sam dotrwał do swojej emeryturki, może nawet unijnej. Dla niego dobro uczniów i nauczycieli jest sklasyfikowane na końcu jego celów i zamierzeń.

Mimo tego, iż kolejny plan totalniaków wydaje się być znów porażką, to nie wolno lekceważyć dalszych zamierzeń ZNP, bo zapewne planiści owego strajku zadbali o wariantowość i  różne rozwiązania na każdą sytuację, co zresztą potwierdził Pan Broniarz mówiąc, że są przygotowani na różne wyjścia cytat z pamięci, ale znaczeniowo tak to brzmiało w TV).

Moim zdaniem jest to jedna z ostatnich prób realizacji celu strategicznego totalniaków polskich i unijnych jakim jest obalenie rządu PiS-u i ten strajk będzie kontynuowany, choć mam nadzieję, iż "umrze śmiercią naturalną" jak w przypadku parlamentarnego puczu.  Trzeba być jednak czujnym i zrobić wszystko, aby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli, w co wierzę bo przecież naprawdę nauczycielom dziś powodzi się zdecydowanie lepiej niż za rządów obecnych Targowiczan z PO-PSL.

Tak jeszcze refleksyjnie.

Zauważmy, że przekraczane są kolejne granice, które po przekroczeniu stają się już niewyobrażalną wcześniej rzeczywistością i implikują możliwość przekraczania kolejnych, o których wcześniej nawet nie myśleliśmy, że możemy je przekroczyć.  O tym zjawisku pisze wspaniale nasza poetka i literatka Pani Zofia Nałkowska w swojej książce z roku 1935 pt. "Granica". Młodym ludziom przekazuję, iż warto się nad tą książką uważnie pochylić.

Jeszcze niedawno nie pomyślelibyśmy nawet, żeby zakładnikami jakiegokolwiek strajku dorosłych były dzieci i młodzież używane w politycznej walce jako "żywe tarcze"  tarcze i element przetargowy strajkujących. A dziś? Już została przekroczona ta granica. Jakie będą następne? Ano teraz już straszy się młodych ludzi i ich rodziców, że nie będzie egzaminów maturalnych... czy ktoś kiedykolwiek pomyślałby o takiej formie strajku?  A dziś już przyzwyczaja się ludzi, iż może tak być (oswojenie z celem i jego powolna akceptacja lub też ocenianie go jako możliwy do wystąpienia). Jakie będą następne?

Podobną celowo i zakresowo jest też operacyjna strategia tzw.: "strategii żaby",  która to ta żaba włożona do wrzątku od razu wyskakuje i ucieka, ale jeżeli włoży się ją do zimnej wody i będzie tę wodę stopniowo podgrzewać to żaba będzie - sukcesywnie w czasie - przyzwyczajać się do coraz bardziej gorącej wody, nie ucieknie i zginie w końcu ugotowana przez wrzątek. Tą strategię idealnie realizuje całe lewactwo i neokomuniści w całej Europie i świecie: ekologia, multikulturowość, globalizacja, jeden rząd światowy, niszczenie wartości, rodziny, narodów, państw, aborcja, eutanazja, chipowanie ludzi, itd.

Jeszcze inną techniką dochodzenia do celu jest tzw. "dwa kroki w przód, jeden w tył", czyli połączenie dwóch pierwszych.

W dalszym jednak ciągu mam nadzieję, że nauczyciele się opamiętają i że Pan Broniarz (jego mocodawcy) przeszarżował biorąc za zakładników dzieci i młodzież oraz manipulując nauczycielami.

[1] https://wpolityce.pl/polityka/349913-ujawniamy-16-krokow-ktore-maja-sparalizowac-polske-i-odsunac-pis-inzynierowie-zbiorowej-histerii-maja-tajny-plan-wylaczmy-rzad?strona=1

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

środa, 10 kwietnia 2019

S. Broniarz – komuch, karierowicz, już aberracyjny nienawistnik a może...?

Motto tekstu wyszczególnione pogrubieniem.

"– Egzaminy, które są prowadzone w szkołach, w niczym nie zaburzają naszej akcji strajkowej. Strajk, oprócz gimnazjów, trwa także w przedszkolach, szkołach podstawowych i liceach. Sam fakt, że nauczyciele w tych egzaminach wzięli udział, w niczym nie zaburza, nie łamie naszych działań strajkowych – zaznaczył Broniarz na środowej konferencji prasowej.

Przewodniczący ZNP wyjaśnił także, że żaden nauczyciel "nie odszedł od ucznia". – To, że ten egzamin odbywał się w tak emocjonalnej i nerwowej atmosferze, jest wyłącznie winą minister Zalewskiej. Od 10 stycznia informowaliśmy o tych wydarzeniach, z którymi mamy obecnie do czynienia. Rząd po raz kolejny dał dowód na to, że interes tego środowiska jest zepchnięty na margines. Niestety, mówię to z przykrością, oliwy do ognia dolało wczorajsze wystąpienie premiera Morawieckiego. Jeśli premier sądził, że w czymkolwiek uspokoi środowisko, to osiągnął skutek odwrotny od zamierzonego – uznał Broniarz.

Wiceprzewodniczący ZNP Krzysztof Baszczyński powiedział za to, że niedopuszczalną rzeczą jest, aby "osoby, które nie są nauczycielami, pracowały przy egzaminach". – W związku z tym to jest kolejne dolanie oliwy do ognia, jeśli chodzi o chaos w systemie oświaty. Zalewska rzeczywiście zrobiła tu swoje – mówił. – To nie chodzi o to, czy ktoś ma uprawnienia pedagogiczne – stwierdzał, kiedy w słowo wszedł mu przewodniczący ZNP. – Uprawnienia pedagogiczne może mieć pedofil – oznajmił przewodniczący ZNP Sławomir Broniarz" [1] .

Powiem szczerze, że po słowach S. Broniarza o pedofilach jestem wstrząśnięty i skonfundowany jego wypowiedzią. Zresztą wiele innych było dla mnie szokujących jak np. groźba paraliżu systemu edukacji w Polsce i straszenie nie wystawianiem ocen końcowych przez nauczycieli. I wszystko to kosztem uczniów i zmanipulowanych lub bez etosu nauczycieli.

Tym niemniej mówiąc o tych pedofilach zaczął już kroczyć w jakimś tylko jemu znanym i dosłownie aberracyjnym kierunku. To, że jest komuchem i bez kośćca ideowo-etyczno-moralnego to już wszyscy wiemy. Jego zachowanie i wyrażanie swoich opinii aż nadto dają temu wyraz.

Tyle tylko, że po dzisiejszym fiasku jego - a może jego mocodawców - zamierzeń sprawia już wrażenie lekko nie orientującego się w zastanej i nowej dla niego sytuacji. Przegrał wszystko i sprawia wrażenie nienawistnika z niemal początkiem jego degrengolady w każdym obszarze. Dziwię się tylko nauczycielom, że tolerują takiego ich przedstawiciela, ale  tylko to potwierdza niektóre moje refleksje z poprzedniego postu [2].

Nie wiem co tam siedzi w jego głowie, ale chyba za dobrze tam się nie dzieje skoro zaczął obrażać w sposób ohydny i prymitywny ludzi, którzy pomogli jako wolontariusze w przeprowadzeniu egzaminów gimnazjalnych, pomogli dzieciom i nauczycielom z etosem i misją.

Ja już nie wiem jak było można wymyślić coś takiego jak to, że pedofile też byli dzisiejszymi wolontariuszami (takie było kontekstowe jego zamierzenie). Nie mieści mi się to w głowie i mam nadzieję, że sprawa trafi do sądu.

Kiedyś był taki facet, Andrzej Samson się nazywał... i mam nadzieję, że w głowie S. Broniarza nie ma czegoś takiego jak w głowie tegoż A.S.

P.S.
Dyrektorka szkoły dla dzieci niewidomych powinna z dniem dzisiejszym stracić stanowisko za dopuszczanie do sytuacji, w której dzieci niewidome były ofiarą jej - podobnej do nienawiści S. Broniarza - nienawiści.

[1] https://dorzeczy.pl/kraj/99362/Broniarz-Nawet-pedofil-moze-miec-uprawnienia-pedagogiczne.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2019/04/gdzie-sa-nauczyciele-z-tamtych-lat.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

Gdzie są nauczyciele z tamtych lat?

Kilka osobistych refleksji...

W Polsce od 1989 roku systematycznie zmniejszano wymagania w obszarze wiedzy, zarówno w stosunku do młodych nauczycieli, jak i uczniów. Starzy nauczyciele w większości, nawet w komunie, posiadali jakiś etos, czuli misję do spełnienia i choć było trudno to starali się przekazywać swoją wiedzę uczniom. Trudniej było w przedmiotach humanistycznych, natomiast  w zakresie ścisłym nauczanie było naprawdę na wysokim poziomie.

Ja kończyłem technikum w 1988 roku a ekonomię w 1993 roku. Do technikum były egzaminy, podobnie jak na studia. Na maturze m.in. była obowiązkowa matematyka, co też oznaczało umiejętność nie tylko liczenia, ale też i logiki matematycznej, która była rozwijana na studiach. Pamiętam, że z około 300 kandydatów na studia dostało się około 100 a skończyło około 60 - ciu. Na studiach było wiele egzaminów i naprawę chwilowo było ciężko.

Z technikum o mało nie "wyleciałem" za moje antykomunistyczne poglądy i zachowanie, ale uratowały mnie dwie wspaniałe nauczycielki: historii i wiedzy o społeczeństwie. Z tego ostatniego przedmiotu nawet dotarłem do Olimpiady Wojewódzkiej, gdzie na zadane pytanie o rolę ZSRR w czasie II Wojny Światowej odpowiedziałem, że J. Stalin i A. Hitler wspólnie rozpoczęli ową wojnę i napadli na nasz kraj a J. Stalin chciał, aby wojna zniszczyła kraje zachodu po to, aby komunistyczna rewolucja opanowała te kraje.

Oczywiście zająłem ostatnie 10 miejsce a moja nauczycielka miała sporo kłopotów i pośrednio mój tata uratował jej skórę, bowiem mój wychowawca był przewodniczącym POP (Podstawowej Organizacji Partyjnej) i zażądał od mojego ojca "załatwienia" mu jednego z deficytowych towarów, a wtedy był nadmierny popyt w stosunku do podaży wszelkich dóbr. I nawet z całej 30 osobowej klasy tylko ja i jeszcze jeden kolega mimo nakazania wychowawcy nie należeliśmy do ZSMP (Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskie) a jedynie do LOP (Ligi Ochrony Przyrody:). Mój wychowawca uczył ścisłych przedmiotów zawodowych (automatyki i innych) a ja dzięki matematykowi miałem sporą wiedzę matematyczną i nie udało się mojemu wychowawcy "oblać" mnie z tych przedmiotów, ale nawet on wprowadzał całki, liczby zespolone, rachunek różniczkowy czy rachunek prawdopodobieństwa, czyli rzeczy, które były dopiero na studiach. Dzięki temu nie miałem na studiach kłopotów z takimi przedmiotami jak: ekonomia, matematyka i logika matematyczna, statystyka, ekonometria, historia gospodarcza czy też propedeutyka nauk ekonomicznych a nawet propedeutyka filozofii.

Jakoś tak się złożyło, że po raz wtóry próbowałem w 2010 roku napisać doktorat z nauk ekonomicznych i zarządzania. Tak naprawdę miałem całą część teoretyczną gotową, ale nie było mi dane - ze względu na wiek - otrzymanie grantu na część empiryczną.  Moja związana z tym przygoda trwała do 2013 roku.

W tym jednak czasie przeprowadzałem lub oceniałem różne egzaminy z owych nauk i byłem przerażony ich poziomem, który za moich czasów eliminowałby w ogóle większość studentów ze studiowania. Sprawdzałem też prace magisterskie na żenującym poziomie. Większość z nich nie była nawet na maturalnym poziomie dawnych liceów i techników a moja praca magisterska dziś swobodnie mogłaby być doktorską (bez fałszywej skromności).

Ale jak może być inaczej. Niemal przez 20 lat na maturze nie było matematyki i oduczono młodzież i tak naprawdę młodych nauczycieli logicznego myślenia. Na studiach ekonomicznych nie ma historii gospodarczej (sic!), nie oddzielnych przedmiotów jak filozofia czy statystyka (sic!) a jeszcze niedawno przez miesiąc wakacyjny przyszli studenci musieli uczestniczyć w kursach matematyki.

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że gloryfikuję swoje czasy, ale jakżeż można inaczej skoro studenci UW nawet nie wiedzą z kim Polska graniczy a "ciepła woda w kranie" i wyjałowienie umysłowe są ich immanentną częścią. I niestety częścią też dużej ilości nauczycieli na każdym poziomie nauczania.

Nie mówię o wszystkich nauczycielach. Są nauczyciele wybitni, którym się nawet nie śni jakieś strajkowanie w czasie egzaminów młodych ludzi. Mają etos i misję kształcenia nowych pokoleń a na dziś naprawdę wszyscy (też miernoty) dostali od 2017 roku podwyżki 10% a od stycznia 16%... Czyżby to było mało, skoro od 2012 roku PO-PSL zamroziło płace nauczycielom. Dlaczego wtedy nie strajkowano? Retoryczne pytanie i pytanie raczej polityczne a nie merytoryczne.

Dla mnie ta niepewność gimnazjalistów, czy w ogóle odbędą się egzaminy jest barbarzyństwem Pana Broniarza i tych nauczycieli, którzy bezwiednie i bezwolnie dają się jemu wykorzystać. Smutne, ale taka jest prawda.

Tenże strajk został zaplanowany wiele miesięcy wcześniej i mimo, że sytuacja materialna nauczycieli polepsza się od 2017 roku, to oni (totalna opozycja) realizują etapy tego planu a biedni nauczyciele dają się zmanipulować jak dzieci... i to mimo faktu, iż Pan Broniarz postawił warunki zaporowe dla rządu i zdaje sobie z tego sprawę.

Wbrew pozorom Pan Broniarz de facto działa przeciw nauczycielom, rodzicom i - o zgrozo  –dzieciom. Strajkującym nauczycielom jest to obojętne? Swój etos i misję - o ile je mają – schowali "pod poduszkę". Smutne, ale prawdziwe.

Zostaje pytanie: Gdzie są nauczyciele z tamtych lat...

Pozdrawiam



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com