Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manipulacja medialna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manipulacja medialna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 sierpnia 2019

Sondaże... Czy w nie wierzyć?

Zawsze w okresie okołowyborczym jesteśmy bombardowani wynikami sondaży poparcia dla partii i koalicji politycznych lub osób przeprowadzanymi przez różne firmy zajmujące się tą dziedziną. W ostatnich wielu latach byliśmy świadkami sytuacji, gdzie tak naprawdę wyniki tych badań miały się nijak do rzeczywistych wyników wyborów, byliśmy świadkami kompletnego wprost obnażenia i ośmieszenia niemal wszystkich firm badawczych na rynku (zajmujących się tzw. sondażami wyborczymi). Wielu blogerów i dziennikarskich komentatorów oraz polityków "nagle" zauważyło, że tak naprawdę owe sondaże były li tylko badaniem pewnego trendu, a więc dawały odpowiedź na pytanie: kto wygra... ale w żaden sposób nie mogły określić prawdopodobieństwa (nawet szacunkowego ze wskazanym średnim błędem szacunku) liczbowego uzyskania przez konkretnych kandydatów określonych wartości procentowych rozkładu oddawanych na nich - przez populację generalną badania, czyli dorosłych Polaków - głosów! Ale i nawet nieraz nie pokazywały trendu wyborczego jak w przypadku B. Komorowskiego czy PiS w ostatnich wyborach na prezydenta i parlamentarnych.

Doprawdy do dzisiaj jestem zdziwiony i zastanawiam się czy naprawdę o powyższym nie wiedzą media, które lubują się w przekazywaniu informacji o wynikach sondaży i zauważmy, że one nieraz znacznie się różnią w zależności od tego kto zamawia przeprowadzenie owych badań. Lewicowo-liberalna opozycja ma swoje wyniki a strona prawicowa swoje. I to jest ciekawe, nieprawdaż.

A poza tym kto zleca liczy się też przyjęta przez firmę metodologia prowadzenia badań sondażowych.  Oczywiście w miarę rozwoju metod badań statystycznych dopracowano się pewnych optymalnych modeli ich przeprowadzania (metodologii badawczej), które pozwoliły i pozwalają - zawsze z jakimś błędem - określić (oszacować) występowanie rzeczywistych masowych zjawisk (opinii) na podstawie poznania ich natury występującej u cząstki tej "masy". Tak też powstała metoda reprezentacyjna polegająca na szacowaniu rzeczywistych parametrów na podstawie ich wartości określonej jedynie na pewnej próbie, którą zwie się losową tzw. reprezentatywną próbą populacji generalnej określonego badania (odnoszę się tu do badań socjologicznych zachowań osób fizycznych a nie prawnych).

Otóż cała "zagwozdka" wiarygodności wyników badań na próbie losowej, które mogą być szacunkami rzeczywistymi zachowań całej populacji generalnej określonego badania, polega w skrócie na odpowiednim doborze wielkości i struktury owej próby oraz na sposobie przeprowadzenia badania. Jej liczebność winna dawać wyniki z możliwe jak najmniejszym błędem standardowym lub średnim szacunku, zaś jej wewnętrzna struktura winna być zbliżona do rzeczywistego rozkładu danych wartości zmiennych w całej populacji generalnej danego badania (tu: dorosłych Polaków) – czyli np. strukturalnie w przybliżeniu powinna odpowiadać rozkładowi wartości takich zmiennych jak: wiek, płeć, miejsce zamieszkania czy też wykształcenie (odniesieniem są w tym przypadku dane ze spisów powszechnych GUS). Czy jakakolwiek "sondażownia" ujawniła kiedykolwiek strukturę wewnętrzną własnej próby losowej? Proponuję zapytać... mierne szanse na prawdziwą odpowiedź! Inną kwestią jest metoda przeprowadzenia badania, która implikuje bądź nie do nazwania jej metodą reprezentacyjną bądź niereprezentacyjną. Otóż - jak wielokrotnie już pisałem - żadne badanie metodą telefoniczną nie może być nigdy nazywane badaniem metodą reprezentacyjną lub też badaniem na próbie reprezentatywnej! Wynika to chociażby z faktu, że przez telefon np. mężczyzna może zacząć mówić sopranem udając kobietę, dziecko zniżyć głos udając mężczyznę, itd.... W samej swojej istocie wszelkie badania telefoniczne można a'priori wrzucić do "kibelka" i spuścić przynajmniej trzy razy wodę ze spłuczki... co by z tą wodą spłynęło łgarstwo, cynizm i fałszerstwo!

I na koniec jeszcze obszerny fragment mojego posta z lutego 2010 roku pt. "Sondaże i badania opinii - gdzie leży prawda?:

"W pewnych okresach - ściślej okołowyborczych - firmy zajmujące się badaniami marketingowymi i szerzej socjologicznymi (społecznymi) stają się najważniejszymi instytucjami w Polsce. Wyniki ich badań (vide: sondaży popularności) dla wszystkich polityków czy partii politycznych są wtedy źródłem podstawowej wiedzy, która niemal całkowicie implikuje ich zachowania i sposoby prezentacji medialnej siebie i swoich poglądów.

Dla niektórych nawet są przyczyną zmiany ich zachowań i burzą dotychczasowy ich system wartości, co oczywiście jest śmieszne i żenujące... ale powszechne.

Nie wnikając w szczegóły metodologiczne wpływające na prawidłowość wyników sondaży (...) pragnę zwrócić uwagę na to, że każda firma badawcza publikująca sondaże bierze za ich wiarygodność odpowiedzialność.

To, czy metodologia badawcza jest zgodna ze sztuką nauki zwanej statystyką (z wykorzystaniem socjologii i psychologii) zależy tylko od etyki i kultury organizacjno-zawodowej danej firmy. Prowadząc sondaże (jak każde badania społeczne) istnieje wiele sposobów na manipulowanie ich wynikami: od właśnie metodologicznych (sposób doboru próby losowej badania i określenie jego próby generalnej; reprezentatywność bądź nie badania; sposób konstrukcji kwestionariusza i budowa samych pytań oraz kolejność ich zadawania; obróbka statystyczna uzyskanych wyników i inne), poprzez wpływ na odpowiedzi poglądów samej instytucji badawczej i jej pracowników/ankieterów aż do sposobu prezentacji wyników (nawet uzyskane i przetworzone poprawnie metodologicznie - w zależności od charakteru sposobu/celu jaki przyświeca publikacji - mogą być prezentowane manipulacyjnie).

Mam wrażenie/pewność, że wiele prezentowanych wyników sondaży jest właśnie wynikiem wykorzystania w/w metod manipulacji w ich przeprowadzaniu i publikowaniu. Oczywiście nie wszystkie.

I nie chcę być źle zrozumiany: jestem gorącym zwolennikiem uczciwych badań społecznych (marketingowch, socjologicznych). Sam kiedyś prowadziłem taką firmę. Przeprowadzałem m.in. badania oglądalności tv (jeszcze metodą dzienniczkową a nie przy pomocy telemetrii i np. urządzeń PPM*), marketingowe w szerokim zakresie ( jakościowe-focusowe i ilościowe-reprezentatywne). Szczególnie w działalności biznesowej wiarygodne i uczciwe badania marketingowe są niezbędne... w odniesieniu do różnych sfer i podejmowanych działań (np. w zakresie segmentacji rynku, wprowadzania nowych produktów, budowania strategii promocyjnych, kreowania popytu i oceny marki, itd.). Dla większości firm badawczych właśnie działalność dla biznesu i jego otocznia stanowi podstawowe źródło stałych, systematycznych dochodów. Dlatego dziwię się, że pozwalają sobie na utratę wiarygodności w przepadku wyborczych badań sondażowych. Poruszam tu tylko sprawę owej przyzwoitości i wiarygodności firm abstrahując od całej sfery politycznej i kwestii dotyczących Właścicieli owych firm (niestety wywodzących się często jeszcze z okolic dawnego PRL - temat podejmę przy innej okazji).

Chciałbym natomiast poinformować Was, że sondażownie przygotowują z reguły również tajne raporty badawcze dla ścisłego grona i "spin-doktorów" określonych partii czy polityków. Są to szczegółowe, oddające rzeczywistość i jej trendy, raporty wraz z analizą i wnioskami (...)"


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

wtorek, 16 lipca 2019

Na czym polega propaganda i manipulacja medialna? (1)


Dziś  nasza rzeczywistość to niewątpliwie czas przekazu medialnego i zarazem propagandy oraz manipulacji medialnej.

Szeroko rozumiane - w sensie źródła jak i sposobu przekazu - media/zjawiska (telewizja, radio, internet, prasa, film, seriale, imprezy masowe, reklamy, PR, etc.) w sensie werbalnego i pozawerbalnego oddziaływania na zwykłego człowieka stały się już nie czwartą, ale pierwszą władzą. I to władzą potężną. Są już nie tylko źródłem informacji o otaczającym nas świecie, nie tylko przekazują wiedzę, dostarczają rozrywki oraz innych wartości, ale stały się kreatorem zbiorowych zachowań i określonych sposobów myślenia oraz stylów życia jednostek i ich grup.  Niczym „bóg” są zarówno „panem” stworzenia, jak i  „panem” unicestwiania wybranych wszelkich osób, rzeczy, zjawisk i zdarzeń.

Ogromne znaczenie przekazu medialnego nie jest niczym nowym. Od początków rozwoju ludzkości przekaz medialny (w rożnej formie) jest jej nieodłącznym elementem. Obok mowy bezpośredniej jest podstawowym, zbiorowym komunikatorem pomiędzy ludźmi, ich zbiorowiskami, organizacjami oraz kastami (rządzący – poddani). Przykładem mogą być starożytne igrzyska czy tenże teatr.

Niemniej dopiero wiek XX i czas obecny jest dla przekazu medialnego okresem wcześniej niespotykanej świetności i rozwoju.  Nie analizując szczegółowo, intuicyjnie możemy powiedzieć, że stało się to możliwe dzięki postępowi techniczno-technologicznemu, którego efektem jest powstanie globalnego społeczeństwa informacyjnego (również nie wnikając w szczegółowe dywagacje na temat określonego jego znaczenia).

Daje to właścicielom i dysponentom owych mediów wprost nieograniczone możliwości władania nad innymi. Teraz wszyscy posiadamy już Internet, smartfony i to w tym obszarze istnieje możliwość totalnej inwigilacji i propagandy. Ale jest to broń obosieczna, bo - o ile Internet nie zostanie ocenzurowany, z czym mamy do czynienia już dzisiaj (fora społecznościowe) -  można w sieci znaleźć różne, nawet sprzeczne ze sobą informacje i możemy na ich podstawie wyrobić swoje własne zdanie.

Daje władzę niemalże absolutną. Przekaz medialny  jest bowiem  najefektywniejszym instrumentem nie tylko zdobycia i utrzymania władzy politycznej, ale i materialnej oraz duchowej (emocjonalnej) nad człowiekiem. Przekaz ten decyduje też o tym jak postrzegamy świat  i co oraz w jaki sposób się o nim dowiadujemy. Jak go de facto interpretujemy.

Łatwo możemy zauważyć, że tak pojmowany przekaz medialny jest wprost wymarzonym instrumentem propagandy i manipulowania tymże człowiekiem oraz jego myśleniem, zachowaniem, doborem oraz hierarchią realizowanych w życiu wartości . Stąd tak ważnym jest różnorodność źródeł przekazu medialnego i wielość sposobów jego artykulacji, czyli - w ogromnym skrócie – wolność, odpowiedzialność, rzetelność i niezależność mediów (przekazu medialnego).

Czy w sensie idealnego modelu możliwe są takowe wolne i niezależne media we współczesnym świecie? Nie będę odkrywczy jeżeli powiem, że nie. Ale każdy z nas indywidualnie oraz zbiorowo winien mieć możliwość i umiejętność krytycznego spojrzenia na istotę przekazu medialnego. Powinien dostrzegać jego prawdziwy charakter, ale też sytuację, w której przekaz medialny jest nośnikiem obłudy, fałszu, kłamstwa lub zawoalowanego nacisku socjotechniczno-propagandowego. A jeżeli tego nie potrafi to za niego winny to czynić np. instytucje państwowe (w tym media publiczne) lub niezależni dziennikarze.

W ostatnich latach w Polsce mamy do czynienia z zalewem propagandy i manipulacji medialnej. Warto więc wiedzieć czym ta  propagnda jest i jakie są jej formy. Pozwoli nam to krytycznie ocenić wartość przekazu medialnego i - dzięki posiadanej wiedzy - rozszyfrować ewentualne próby zmanipulowania nas.

Od niepamiętnych czasów sterowanie innymi dawało władzę a jedną z podstawowych metod wpływu na innych ludzi była i jest właśnie propaganda a w czasach dzisiejszych szczególnie propaganda medialna pozwalająca na manipulowanie i sterowanie szerokim gronem odbiorców treści medialnych. Nie wnikając zbytnio w szczegóły naukowe, propaganda (od łac. propagare - rozszerzać, rozciągać, krzewić) jest to celowe działanie zmierzające do ukształtowania określonych poglądów i zachowań zbiorowości lub jednostki, polegające na perswazji intelektualnej i emocjonalnej (czasem z użyciem jednostronnych, etycznie niewłaściwych lub nawet całkowicie fałszywych argumentów). Gdy propaganda zmierza do upowszechnienia trwałych postaw społecznych, poprzez narzucenie lub zmuszenie odbiorców do przyjęcia określonych treści, wtedy stanowi jeden z elementów indoktrynacji. W języku potocznym utrwaliło się wartościujące znaczenie terminu propaganda jako synonimu stosowania, kłamstw, półprawd, manipulacji – przeciwieństwo informacji, refleksji, dyskusji. Często nazywa się tak zabiegi marketingu politycznego. (za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Propaganda).

Uważany za jednego „z guru” propagandy Alfred McClung Lee już w 1953 roku stworzył dzieło będące prawie że „biblią” propagandy (McClung Lee, Alfred, 1953, How to understand Propaganda, New York, Toronto: Rinehart & Company). Jego definicja propagandy zawarta w tym dziele to „działalność polegająca na operowaniu słowami, symbolami i osobistościami z intencją poparcia lub zaatakowania jakiegoś zainteresowania, projektu, programu, instytucji, osoby, produktu lub usługi w oczach i umysłach publiczności”.

Istnieją trzy podstawowe typy propagandy:

a) informacyjna – odwołuje się do komponentu poznawczego,
b) emocjonalna – odwołuje się do komponentu oceniającego, emocjonalnego,
c) sterująca – pokazuje przykłady (wzorce) zachowań.

Jedną z podstawowych metod propagandy jest socjotechnika rozumiana jako: „ogół metod, środków i działań praktycznych zmierzających do wywołania pożądanych przemian w postawach lub zachowaniach społecznych, np. oddziaływanie (pozytywne lub negatywne) nauczyciela na uczniów, wpływ reklamy na jednostkowe lub społeczne zachowania konsumpcyjne”. (za: Roman Smolski, Marek Smolski, Elżbieta Helena Stadtmüller, Słownik Encyklopedyczny. Edukacja Obywatelska” Wydawnictwa Europa, 1999).

Podstawowymi metodami socjotechnicznymi są np.: perswazja, manipulacja, intensyfikacja lęku. Oddziaływania socjotechniczne kierowane są zarówno na emocje-psychikę (strach, współczucie, miłość), jak i na intelekt-umysł (prezentacja danych statystycznych, powoływanie się na badania i autorytety naukowe).

Istnieją różnorodne metody socjotechniczne wykorzystywane dla celów propagandy, manipulacji i reklamy. Do najważniejszych z nich możemy skrótowo wymienić*:

a) Metoda zwrócenia uwagi – używanie różnego rodzaju trików zwracających uwagę i pokazujących korzyści wynikające z oferowanego produktu lub tez np. postawy społecznej lub określonego myślenia (np. ukazywanie zwolenników PO i "michnikowszczyzny" jako prawdziwych, światłych i wykształconych ludzi oraz Europejczyków, kreowanie wielokulturowości jako synonimu nowoczesności, itp),
b) Metoda irradiacji – oddziaływanie poprzez kontekst, w którym ukazuje się dany obiekt lub treść. Przeprogramowanie wartości i emocji z osób i treści stanowiących tło, na osoby i treści, które zgodnie z intencją powinny być wyeksponowane. Nie zawsze ważne jest kim się jest, co się prezentuje, ale czasami ważniejsze jest to, z kim się zadajemy, przebywamy (np. w otoczeniu polityka). Ważny jest sposób ukazywania danej osoby lub rzeczy a nawet kolorystyka – kolor zielony, kojarzy się z naturą, towarzystwa ubezpieczeniowe, najczęściej wykorzystują kolor błękitny, a czarny uważa się za luksusowy,
c) Technika identyfikacji – polega na zmniejszaniu dystansu między nadawcą a odbiorcą. Trzeba pokazać, że jest się z tego samego środowiska, że zna się potrzeby tego środowiska. Nie można jednak przesadzić, gdyż może to być niekorzystne,
d) Technika stereotypizacji – odwoływanie się do stereotypów zadomowionych w danym środowisku i wykorzystywanie ich. Przekaz medialny (np. reklama) wykorzystuje stereotypy międzypokoleniowe, płci, przedmiotowe wykorzystywanie kobiet, mężczyzna jako ekspert (np. "zabierz babci dowód"),
e) Metoda symplifikacji – operowanie skrótami, dąży się do sformułowań zwięzłych i jednoznacznych. Istotą jest redukowanie programów do sloganów, sloganów do obrazów, itd.,
f) Technika suplemacji – polega na segmentacji rynku. Przygotowanie różnych argumentów dla różnych segmentów tego rynku (do różnych grup, różnego środowiska, różnymi kanałami dystrybucji),
g) Technika dwustronnej argumentacji - robimy wrażenie na publiczności, że nasz komunikat jest komunikatem obiektywnym. Udajemy, że obiektywnie patrzymy na siebie i przeciwnika,
h) Technika globalnego ataku – prowadzone na dużą skalę i jest skondensowana w czasie. W krótkim odstępie czasowym są skondensowane informacje. Adresowana jest do ludzi nie posiadających wyrobionego zdania. Bazuje na mechanizmie sokratyjskim – jeżeli do człowieka dociera informacja sprzeczna z jego poglądami, to ją wypycha albo bagatelizuje. Nie można przesłać informacji sprzecznej z poglądami danej osoby. Wysyła się takie informacje, które nawiązują do tego systemu wartości. (z tą techniką mieliśmy do czynienia przez cały czas za rządów PO, kiedy to PiS jest obiektem globalnego alogicznego ataku, który trwa do dzisiaj ),
i) Metoda „zasada wiarygodności” – komunikat musi być wiarygodny w znaczeniu: osoby, które przekazują komunikat, są kompetentne i występuje zgodność formy z treścią. To, co się usłyszy, musi być zgodne z tym, co się widzi.

* na podstawie informacji z sieci

P.S.
Forma postu nie pozwala na szerokie omówienie całości tematu. Zachęcam do czytania książek na temat metod, technik, instrumentów i rzeczywistych sposobów manipulacji jednostkami i ich grupami. O ile czas pozwoli postaram się w kolejnym wpisie na ten temat omówić szczegółowo poszczególne formy propagandy i wskazać jeszcze inne przykłady - stosowanych obecnie przez rządzących i ich media, przez totalną opozycję i jej media - technik propagandy i manipulacji, w tym tych medialnych... Wskażę też wartościowe opracowania, których przeczytanie pozwoli nam skutecznie bronić się przed ich wpływem...

Tak więc mój materiał będzie podzielony na części. Dziś była jego pierwsza odsłona.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

czwartek, 6 października 2016

Kłamliwy koszmar mediów michnikowszczyzny...

J. Kaczyński zaprzepaścił przygotowany plan opozycji nakierowany na wykreowanie sztucznego problemu aborcji i demonstracji do stycznia 2017 roku.  Cała narracja michnikowszczyzny padła przed prawdą.

Każdy normalnie myślący człowiek wie, że PiS nigdy (nawet w latach 2005-2007) nie chciał zaostrzenia prawa aborcyjnego, co kiedyś zaskutkowało woltą Marka Jurka.

Pisałem ostatnio o tym jak opozycja strzeliła sobie w stopę. Nie spodziewała się takiej reakcji PiS, czyli odrzucenia projektu obywatelskiego zaostrzającego prawo do aborcji. PiS zyskał też dla swojej decyzji m.in. poparcie episkopatu KK.

Horrendalną hipokryzją opozycji było głosowanie w komisji sejmowej przeciw odrzuceniu tego projektu. Chcieli dalej nad nim obradować pokazując tym samym fałsz i zakłamanie. Okazało się bowiem, że tak naprawdę opozycja potraktowała kobiety demonstrujące na "czarnym marszu" jak kretynki, które można w dowolny sposób oszukiwać, okłamywać i nimi manipulować...wzbudzając niepotrzebne emocje bez żadnych podstaw.

Dziś zajrzałem na portale reprezentujące opozycję, czyli głównie: gazeta.pl, onet.pl, wp.pl, interia.pl., fakt.pl. To co przeczytałem tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że są kłamliwe, obłudne i traktujące Polaków jak imbecyli.

Smutne to, ale niestety część naszego społeczeństwa daje się zmanipulować.

Takie tytuły na opozycyjnych i kpiących z Polaków portalach jak: "PiS się przestraszył kobiet" (nigdy nie popierał ustawy zaostrzającej aborcję) czy też "Nareszcie zostało wyartykułowane stwierdzenie, że Beata Szydło to Beata Kaczyńska" (powiedziała tak posłanka z PO)  i np. "Przeciętni Polacy to kartofle" oraz "To nie koniec wojny, PiS nadal chce zakazu aborcji. Nie zmienili planów" (nigdy takich palnów nie mieli a główną troską rządu będzie teraz zwiększenie pomocy kobietom będącycm w trudnych ciążach)...są żenadą i nawet nie chce mi się tego komentować. A takich tytułów jest więcej. Tego typu kreacji kłamliwej i fałszywej rzeczywistości oraz socjotechnicznej manipulacji nie powstydziłby Joseph Goebbels czy komunistyczni władcy w Rosji Sowieckiej.

PiS wytrącił opozycji oręż walk ulicznych, które miały rozniecać i skłócać Polaków. I dobrze. W konfrontacji A. Michnik vs. J. Kaczyński ten drugi prowadzi 2:0 (TK i aborcja). Tylko teraz należy przejść do ofensywy medialnej oraz pokazać Polakom jak opozycja i jej media traktują ich niczym kompletnych bezmózgowych kretynów i idiotów.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Co jest nie tak z polskim państwem?

Ostatnie wydarzenia obejmujące sfałszowane po części wybory samorządowe, opowiedzenie się sądów po stronie rządzącej koalicji i prezydenta (sławetne oświadczenie Wielkiej Trójcy Sądowej w sprawie wypowiedzi J. Kaczyńskiego dotyczącej tak naprawdę obrony sądów powszechnych przed naciskami polityczno-lobbistycznymi), nocna (na szczęście nieudana) i powszechnie medialnie przemilczana próba zmiany konstytucji umożliwiającej pozbywanie się resztek majątku narodowego w postaci lasów, również prawie nocne odrzucenie głosami koalicji wniosku o referendum w sprawie losów przedsiębiorstwa Lasy Państwowe i broniące naszej ziemi podpisane przez przeszło 2,5 mln Polaków,  medialna zmowa odcinająca  - poprzez brak transmisji jego zeznania przed sądem - Polaków od istotnych informacji związanych z osobą B. Komorowskiego oraz ogólny, wykreowany przez całą III RP marazm większości społeczeństwa skłoniły mnie do przypomnienia i rozszerzenia moich refleksji na temat dzisiejszej Polski, które wielokrotnie w większości już kiedyś przekazywałem w postaci odrębnych postów.

Polska - co wydaje się aż nadto oczywiste - powoli ulega degrengoladzie społeczno-gospodarczo-politycznej. Demokracja, wolność, niepodległość, suwerenność, godność to w dzisiejszej Polsce pojęcia abstrakcyjne lub o innej od wcześniej rozumianej konotacji znaczeniowej.

Sądzę, że celowo i z premedytacją niszczy się polskość i Polskę, doprowadzając ją do degradacji poprzez m.in. grabieżczą prywatyzację i pozbywanie się majątku polskiego, uniemożliwienie powstania silnej polskiej klasy średniej, pauperyzację, atomizację i zniewolenie społeczeństwa oraz jego depopulację a także przez wiele innych, antypolskich działań w sferze etyki, moralności, tradycji, kultury, itp.

Gdzie doszukiwać się przyczyn?

Brak propolskich elit...

Powolna degradacja Polski  to w dużej mierze wynik braku odpowiednich propaństwowych i prawdziwie (także etnicznie) polskich elit.  

Od 1989 roku nie zrobiliśmy tego, co było konieczne, nie przeprowadziliśmy lustracji ani dekomunizacji. Teraz zaś otrzymujemy to, co winno być oczywiste. Nie powinniśmy tedy w ogóle się dziwić obecnemu tragicznemu stanowi etyczno-moralnemu tzw. elit PRL-bis. Nie ma skutków bez przyczyn. Dzisiejszy stan naszego państwa jest właśnie taki, ponieważ oparte jest ono na szumowinach ludzkich nie zdekomunizowanych i nie zlustrowanych zaraz na początku przemian. To zaniechanie jest grzechem pierworodnym III RP, ale jakże miało być inaczej, skoro przełom 1989 tworzyli ludzie dawnego systemu komunistycznego i ich TW, KO oraz tzw. "pożyteczni idioci" a przy OS po obu stronach zasiadali w większości ludzie obcego nam pochodzenia, dla których raczej dobro Polski nie było najważniejsze.

Historia uczy, że nie ma czegoś takiego jak: "rewolucja bez rewolucji". Ustrój totalitarny można skutecznie obalić jedynie odsuwając na stałe jego beneficjentów od wpływu na rządy post-totalitarne. Inaczej te same jednostki i ich grupy będą zawsze dążyły do odbudowania swojego stanu posiadania sprzed rewolucji i niemal zawsze im się ten proceder powiedzie. Wiedziano o tym w dawnej Czechosłowacji, wiedziano w Niemczech, gdzie hydrze ścięto głowę od razu i do dziś nie pozwolono jej odrosnąć... Tego nie zrobiono w Polsce i mamy, to co mamy..

Szukając jeszcze przyczyn dzisiejszego stanu Polski i braku prawdziwych, propolskich elit należy się cofnąć do czasów jeszcze przedwojennych, wojennych a także do całego okresu PRL.

II WŚ przyniosła nam wyniszczenie przez obydwu okupantów: Niemiec i Rosji Sowieckiej dużej części elit polskiego społeczeństwa. Mordy niemieckie i sowieckie przyczyniły si.ę więc diametralnie do uszczuplenia najbardziej wartościowej substancji polskiego narodu. Sowieci wywieźli na Sybir 1 mln Polaków, w Katyniu zginęło 22 tysiące oficerów i polskich patriotów. Elity, które mogłyby po wojnie odbudować nasz kraj. Po 1943  roku z rąk Sowietów i polskich komunistów zginęło tysiące pozostałych elit z AK oraz innych niepodległościowych organizacji wojskowych i patriotycznej części narodu, w tym inteligencji... Po wprowadzeniu Stanu Wojennego zmuszono do emigracji od 1,5 do 2 mln patriotów... Obecne rządy spowodowały, że wyemigrowało "za chlebem" przeszło 2 mln młodych, zdolnych i kreatywnych Polaków, którzy winni pracować tutaj, dla Polski i jednocześnie dla siebie... Dodatkowo w 2010 roku wystarczyło pozbyć się 96 osób (choć niektórzy zapewne zginęli niejako "przypadkiem i z wyższej konieczności"), w tym parę prezydencką, aby naród umarł i ścięto mu głowę... Czyż nie o to chodziło ewentualnym smoleńskim zamachowcom?

Zbudowaliśmy tedy PRL na wymordowaniu patriotycznej elity państwa polskiego i oparliśmy ją na etyczno-moralnych kanaliach bez żadnego gruntownego wykształcenia, patriotycznej postawy i poczucia honoru... I cały PRL i dzisiejsze elity to... w większości potomkowie tych prymitywów etyczno-intelektualnych, w większości nie mających z polskim narodem żadnych związków

PRL - bis zbudowaliśmy dodatkowo na gruncie wcześniejszego Stanu Wojennego i zdrady okrągłostołowo-madalenklwej, która niestety trwa do dzisiaj.

I naprawdę. Nie ma co się dziwić obecnemu stanowi umysłów i wyznawanej hierarchii wartości obecnie nami rządzących? No bo przecież pustak nic nie może urodzić jeno też pustkę, prymitywizm intelektualny też rodzi podobny prymitywizm lub jeszcze gorszy. Rodzi też również określony i determinujący ów prymitywizm system wartości reprezentowany przez całą niemal klasę polityczną PRL-bis, a szczególnie PO... rodzi jeszcze gorsze pod tym względem etyczno-moralne szumowiny.

Tak dygresyjnie... Przez te ostatnie 25 lat - mimo werbalnych deklaracji - udało się III RP dokonać w Polsce jednego: zamiast zbudowania społeczeństwa obywatelskiego i świadomego swojej wartości , tożsamości oraz przekonanego o możliwości demokratycznego decydowania o swoim losie stworzono masę spauperyzowanych, bezmyślnych istot niezdolnych do jakiejkolwiek refleksji, działania i przekonanych o swojej endogennej niemocy sprawczej... W czasach realnego socjalizmu władza uważała, że najlepiej rządzić bezwolnym pijanym społeczeństwem, teraz wykreowali sobie bezwolne masy zrezygnowanych apadrytów (bezpaństwowców)...

Kryzys tożsamości europejskiej, kryzys państwowości polskiej... 

Tak więc jesteśmy świadkami niewątpliwie kryzysu Państwa Polskiego ale także kryzysu cywilizacji europejskiej. U nas nie chodzi już tylko o samą PO. Jak wspomniałem dotyczy to całej klasy politycznej po 1989 roku i również nas samych, Polaków - wyborców i nie wyborców. W Europie czynnikiem sprawczym owego kryzysu tożsamości cywilizacyjnej jest promowanie idei lewackch kosztem chrześcijaństwa oraz próba zbudowania anaturalnej i narzucanej totalitarnie marksistowskiej idei globalnej, jednorodnej wspólnoty "mas" w postaci zniemczonego tworu nazywanego Unią Europejską... czyli wyższą formą ZSRR...

Jest symptomatyczne, że tak naprawdę ZSRR i cały sowiecki eksperyment obumarł w dużej mierze dzięki Polsce i Polakom... I nie łudźmy się, że współcześni twórczy kontynuatorzy tych idei w Brukseli o tym nie pamiętają... Stąd była ich tak wielka radość, gdy udało im się w 2003 roku uzyskać naszą zgodę na wejście do ich Unii Europejskiej... Ile to wtedy było radości Millerów, Michników i innych takich... a rozkład wyników owego referendum do dziś odzwierciedla strukturę geograficzną poparcia dla poszczególnych partii: zwolennicy utraty przez Polskę własnej suwerenności na rzecz globalnej, bezpaństwowej UE głosują dziś na "postępowe i nihilistyczne partie" a zwolennicy budowy i rozwoju państw narodowych w Europie Ojczyzn z reguły na PiS...

Homo sowvieticus - twórczo rozwijany marksistowski eksperyment!

Pozornie tedy odzyskanie przez Polskę suwerenności i niepodległości po latach panowania "sowieckiego" nie stało się niestety przełomem moralno-etycznym całego Narodu a wprost przeciwnie: staliśmy się wzajemnie wyobcowanymi aspołecznymi jednostkami niezdolnymi do dbania o własną i naszych potomków przyszłość. Nie stworzyliśmy nowej jakości życia publicznego i prywatnego, która nakierowywałaby nas na przestrzeganie w codziennym życiu obowiązujących norm, zarówno prawnych, jak i moralnych.

Oczywiście taki był i jest cel działań antypoolskich elit III RP, które z rozmysłem nie pozwalały pozbyć się Polakom mentalnej spuścizny komunistycznej i kreowały oraz kreują do dzisiaj pożądany przez nich poddańczy stan ich umysłu.

Takie pojęcia jak: patriotyzm, honor, ojczyzna, przyzwoitość, służba publiczna, uczciwość, praworządność zostały zrelatywizowane przez narzuconą nam globalistyczną współczesność a ich właściwa wartość stała się niejako anachronizmem, prawie nieprzystającym do rzeczywistości absurdem.

Zbudowany (a raczej nieodbudowany i postsowiecki) sposób funkcjonowania naszego państwa nie sprzyjał i nie sprzyja zresztą owym wartościom. Polskie społeczeństwo nie wierzy dziś w demokrację , prawo i instytucje z nią i z praworządnym państwem związane jak: parlament, sądy, prokuraturę czy policję. Większość Polaków nie zna prawa i nie ma - ze względu na ubóstwo - do niego dostępu. Hermetyczność środowiska prawniczego i wiedzy prawniczej oraz przykład wielu nieprawidłowości i niedoskonałości prawnej RP tworzą w naszym społeczeństwie przeświadczenie, że obywatele nie są równi wobec prawa i nie mają na jakość swojej egzystencji żadnego wpływu. Ową nierówność - której czynnikiem sprawczym jest zamożność i pozycja społeczno-zawodowo-polityczna - widzą wszędzie: w swoim miejscu pracy, gminie, powiecie, urzędzie skarbowym czy też wreszcie w skali makro, czyli instytucjach takich jak rząd czy parlament.

Przez te już 25 lat polskie niby elity polityczne nie były źródłem powstawania nowego, prawego Państwa. Stały się raczej w oczach jego obywateli synonimem małostkowości, karierowiczostwa, partyjniactwa i korupcji. Można powiedzieć, że "ryba psuje się od głowy" i tak też polskie elity postokrągłostołowe doprowadziły do zepsucia całego państwa oraz kreacji ludzkich antywartości cechujących większość Polaków.  Podstawą był oczywiście brak rozliczeń z przeszłością i umożliwienie przestępcom komunistycznym swobodnego funkcjonowania i rozwoju w nowej Polsce. Ich sposób działania i wyznawane wartości życiowe stały się więc obowiązującymi w III RP. "Homo sovieticus" i jego cechy nie stały się więc w całym dwudziestopięcioleciu obiektem krytyki a wręcz przeciwnie: nastąpiło jego przepoczwarzenie w "kolorowe opakowanie", puste w środku.

Hipokryzja demokracji – Demokratyczna hipokryzja... 

My Polacy - zgodnie z zamierzeniami zdrajców okragłostołowo-magdalenkowych - staliśmy się obecnie niestety właśnie takim kolorowym opakowaniem, w środku pustym lub zawierającym cokolwiek cuchnącą treść. Tacy są też oczywiście rządzący i ich towarzysze. I dlatego też jesteśmy skłonni dalej głosować na PO czy też na B. Komorowskiego, od czasu do czasu bezmyślnie oddając głos na "nowy proszek, jeszcze lepszy od tego, który był jeszcze najlepszy dwa dni temu..."

Bo czyż nie jest też tak, że w swoim miejscu pracy - jeżeli mamy taką możliwość - po prostu kradniemy (np. papier do drukarki czy też czas poświęcając go na wykonywanie pracy niekoniecznie dla właściwego pracodawcy). Nie jest czasem tak, że - na miarę swoich możliwości - załatwiamy sprawy sobie i innym wykorzystując posiadane znajomości i układy. Czy nie jest czasem dla nas oczywistością otrzymywanie tzw.: "prowizji" od załatwienia jakiejś sprzedaży czy kontraktu. W skali mikro to często właśnie tolerujemy i tak się zachowujemy zazdroszcząc ludziom na "piedestale" nie władzy, ale właśnie profitów z nią związanych. Bo przecież... jakbyśmy byli na ich miejscu to tak naprawdę robilibyśmy takie same rzeczy: dobre dla nas osobiście chociaż może i ocierające się o granice prawa lub nawet korupcjogenne. A zasady służby publicznej, patriotyzm, uczciwość, postawa propaństwowca? To przecież takie absurdalne i wręcz śmieszne rzeczy... No może realizowane przez nas tylko werbalnie, w pięknych słowach a nie w pięknych czynach i postępowaniu.

W demokracji liczy się głos większości a ta większość niestety dalej będzie raczej popierała PO. Bo przecież są tacy jak ta większość: ze wszystkimi przywarami "homo sovieticus" i tolerująca (nawet poprzez brak reakcji) na co dzień działania nie zawsze zgodne z prawem, również tym moralno-etycznym.

Tak naprawdę stworzyliśmy w Polsce jakąś hybrydę, quasi demokrację, stworzyliśmy quasi państwo, państwo teoretyczne przesiąknięte hipokryzją i dalekie od standardów naprawdę demokratycznych.

Ogłupiający, wszechmocny przekaz medialny 

Zbudowanie tak chorego państwa było możliwe oczywiście współcześnie jedynie dzięki przede wszystkim mediom, które w większości w Polsce są de facto mediami rządowymi . Wielu już pisało (ja też) o tym, że źródłem owej medialnej degrengolady jest szeroko pojmowana "michnikowszczyzna" w znaczeniu jakie nadał jej  Rafał Ziemkiewicz w swojej książce: "Michnikowszczyzna. Zapis choroby".

Niestety szeroko - w sensie źródła jak i sposobu przekazu - rozumiane media/zjawiska ( TV, Radio, Internet, Kino, Prasa, Film, Seriale, Imprezy masowe, Demonstracje, Zebrania modlitewne, Reklama, PR, Publicity, etc.) w sensie werbalnego i pozawerbalnego oddziaływania na zwykłego człowieka stały się już nie czwartą, ale pierwszą władzą. I to władzą potężną. Są już nie tylko źródłem informacji o otaczającym nas świecie, nie tylko przekazują wiedzę, dostarczają rozrywki oraz innych wartości, ale stały się KREATOREM zbiorowych zachowań i określonych sposobów myślenia oraz stylów życia jednostek i ich grup. Niczym „bóg” są zarówno „panem” stworzenia, jak i „panem” unicestwienia większości wszelkich osób, rzeczy, zjawisk i zdarzeń.

Oczywiście ogromne znaczenie przekazu medialnego nie jest niczym nowym. Od początków rozwoju ludzkości przekaz medialny (w rożnej formie) jest jej nieodłącznym elementem. Obok mowy bezpośredniej jest podstawowym, zbiorowym komunikatorem pomiędzy ludźmi, ich zbiorowiskami, organizacjami oraz kastami (rządzący – poddani). Przykładem mogą być starożytne Igrzyska czy tenże teatr.

Niemniej dopiero wiek XX i czas obecny jest dla przekazu medialnego okresem wcześniej niespotykanej świetności i rozwoju. Nie analizując szczegółowo, intuicyjnie możemy powiedzieć, że stało się to możliwe dzięki postępowi techniczno-technologicznemu, którego efektem jest powstanie globalnego społeczeństwa informacyjnego (również nie wnikając w szczegółowe dywagacje na temat określonego jego znaczenia).

Daje to właścicielom i dysponentom owych mediów wprost nieograniczone możliwości władania nad innymi. Daje władzę niemalże absolutną. Przekaz medialny jest bowiem najefektywniejszym instrumentem nie tylko zdobycia i utrzymania władzy politycznej, ale i materialnej oraz duchowej (emocjonalnej) nad człowiekiem. Przekaz ten decyduje też o tym jak postrzegamy świat i co oraz w jaki sposób się o nim dowiadujemy. Jak go de facto interpretujemy.

Łatwo możemy zauważyć, że tak pojmowany przekaz medialny stał  się wprost wymarzonym instrumentem manipulowania tymże człowiekiem oraz jego myśleniem, zachowaniem, doborem oraz hierarchią realizowanych w życiu wartości . Stąd tak ważnym jest różnorodność jego źródeł i wielość sposobów jego artykulacji, czyli - w ogromnym skrócie – Wolność, Odpowiedzialność, Rzetelność i Niezależność Mediów (przekazu medialnego). Czy w sensie idealnego modelu możliwe jest takowe we współczesnym świecie? Nie będę odkrywczy jeżeli powiem, że NIE!.

Ale każdy z nas indywidualnie oraz zbiorowo winien mieć możliwość i umiejętność krytycznego spojrzenia na istotę przekazu medialnego. Powinien dostrzegać jego prawdziwy charakter, ale też sytuację, w której przekaz medialny jest nośnikiem obłudy, fałszu, kłamstwa lub zawoalowanego nacisku socjotechniczno-propagandowego. A jeżeli tego nie potrafi to za niego winny to czynić np. instytucje państwowe (w tym media publiczne) lub niezależni dziennikarze.

Niestety w większości w Polsce media stały się propagandową tubą III RP. Stały się  jej bronią, ją ochraniają, ją kreują a nam przekazują informacje... które po prostu mają nas zmanipulawać.

Bezwartościowy świat medialnych kolorowych snów i prowincjonalizacja Polski

W Polsce kreowany świat przez media to miałkość i prymitywizm wartości… oraz kreowanie postaw takich, które czynią z nas, milionów Polaków bezwolne masy „wiecznie udających szczęśliwych tu i teraz”.

Może nieraz warto się zastanowić dlaczego właśnie w telewizji po raz kolejny do znudzenia leci jakiś Ferdek Kiepski, niezaradny fajtłapa i głupek pospolity zamiast serial o bezrobotnym zakładającym firmę i o jego kłopotach? Ku refleksji może też warto zastanowić się dlaczego  w serialach widzimy tylko ciągnące się problemy sercowo-rodzinne w smutnych wersjach ostatecznie? Dlaczego polskie media dołują Polaków zamiast ich promować, wydobywać z nich piękno i powab, pokazywać ludzi sukcesu? Dlaczego polskie media kreują zakompleksianie Polaków zamiast dawać im wiarę w umiejętności i możliwości?

Wielu nas zżyma się, że zamiast "wysokiej kultury" w telewizji czy innych mediach króluje miałkość, tania rozrywka i komercja. Można się zastanawiać, dlaczego,  ale czemu się dziwić? Polska rzeczywistość jest tak szara, że aż przerażająca...  Czyż można się dziwić, że Polacy uwielbiają programy dostarczające rozrywki, której nie mają - poza wielkimi aglomeracjami - na co dzień. W dużych miastach jest jakiś wybór. Zgoda. Ale wielu  żyje we Włocławku, Ustrzykach Dolnych, Kołobrzegu, Kaliszu, Zielonej Górze i innych większych lub mniejszych miastach i wsiach. Tam już "nic nie ma", "nic nie dociera"...

Nie wykształciliśmy Polski Samorządowej! Elitom (pseudoelitom, elytom) nie zależy na mądrym, wykształconym narodzie, bo trudniej nim rządzić. Miałkim elitom nie zależy na silnych samorządach bo tracą władzę. A nie-Polakom nie zależy na silnej Polsce z oczywistych względów...

Czas na odbudowę, czas na szczęście! 

Może jednak, mimo wszystko nadszedł czas na budowę Nowej Polski, może obecne wyniki wyborów i wszystko to, co działo się wokół nich a także wspomniane na początku fakty są dla nas ostrzeżeniem, niemal takim już ostatecznym dnem, od którego można „albo się odbić albo już niestety utopić ostatecznie”? Może warto dziś jednak udowodnić, że nas – jako Naród – nie można zatopić?

Taka oddolna budowa, odbudowa Polski ma dziś chyba sens głębszy niż nam się wydaje.

Jesteśmy przecież narodem dumnym i mądrym! Nie pozwalaliśmy nigdy sobą manipulować i z nas szydzić! Może teraz jeszcze tego nie widać, ale cała nasza historia to przeszło 1000 letnie Państwo Polskie. Państwo ludzi i Królów, Bohaterów i Męczenników, Ludzi Honoru! Państwo, którego nigdy nie mieli Ci wichrzyciele i piewcy Wybrańców Narodu! Tak naprawdę to my innych możemy uczyć naszej zaradności, inteligencji i pracowitości!

Dziś próbuje się z nas zrobić wyjałowioną z wszelkich wartości "rzecz" niezdolną do bycia człowiekiem! Pogrążoną w marazmie i beznadziei.  Mamy być w swojej masie łatwo sterowalnymi, zhomogenizowanymi w zakresie potrzeb zlepkami "istot cokolwiek oddychających jeszcze".

Na szczęście nie da się i nigdy nie dało się z nas - Polaków wyplenić naszej polskości, tradycji, wiary, historii. Nie udało się nikomu zniszczyć naszego narodu.

Powtórzę to, co kiedyś napisałem… Miejmy za maksymę to, co np. ja przyjmuję u siebie w działaniu: „Wszyscy wiosłujemy osobno ale i razem w jednym kierunku. Znamy cel podróży, czyli rozwój naszej Polski teraz i w przyszłości. Każdy z nas, proporcjonalnie do miejsca, w którym się znajduje, jest niezbędny w tej podróży i jest częścią osiągnięcia sukcesu, jakim jest dotarcie do jej celu”.

I w tym wszystkim bądźmy szczęśliwi… Szczęście to codzienne odczuwanie własnego istnienia”… Czyli żyjmy tak, abyśmy kładąc się do snu mogli stwierdzić: tak dzisiaj żyłem, byłem, istniałem, coś zrobiłem, dałem komuś uśmiech, część siebie, coś zdziałałem dla siebie, moich bliskich i dalszych oraz Mojej Ojczyzny

Najlepszym "lekarstwem" na marazm i przygnębienie jest wiara, nadzieja i miłość... uśmiech, praca i działanie!  Najlepszym "lekarstwem" na głupotę marksizmu jest  walka z nim, walka dobrem, mądrością i miłością...

Ku zastanowieniu i pokrzepieniu…

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 4 lutego 2013

Skupiajmy się na rzeczach istotnych dla Polski!

Ostatnie medialne wydarzenia ze związkami partnerskimi i A. Grodzko oraz pomniejszych wiele innych można w dużej części tłumaczyć chęcią rządu do odwrócenia uwagi Polaków od rzeczy ważnych i istotnych dla ich życia teraz i w przyszłości. Oczywiście sprawy moralno-etyczne są bardzo ważne, ale one – w takim kształcie w jakim się pojawiły i w takim czasie w jakim się pojawiły – w ogóle nie powinny zaistnieć w polskiej, chrześcijańskiej przestrzeni publicznej. A skoro się tu i teraz pojawiły, i tylko tym żyją mediodajnie, to najpewniej mają na celu odwrócenie naszej uwagi od rzeczy istotniejszych dla naszej Ojczyzny!

W międzyczasie bowiem sejm zezwolił na sprzedaż polskiego Lotosu odrzucając obywatelski projekt jego obrony, rząd sprzedał kolejny pakiet akcji banku PKO BP, GUS poinformował o załamaniu gospodarczym i spadku produkcji przemysłowej o 10% oraz o rosnącym - dziś już 14% (2,2 mln osób) - bezrobociu, w  zastraszającym tempie rośnie dług publiczny a system ochrony zdrowia obywateli staje się niewydolny, w pośpiechu wyprzedaje się resztki majątku narodowego [1], prokuratura orzekła o braku winy gen. Błasika i tym samym  zdezawuowała niemal całkowicie treści raportu MAK i Komisji Millera o przyczynach katastrofy smoleńskiej, film A. Gargas "Anatomia Upadku" pokazał nowe fakty już całkowicie kompromitujące ustalenia obydwu w/w komisji, w Europie dyskutuje się o możliwości wyjścia UK z UE...

Ponadto - o czym pisałem wczoraj [2]  już niedługo możliwym będzie pacyfikowanie polskich protestów przez  zagranicznych funkcjonariuszy służb publicznych, które mogą zostać o to poproszone przez stronę polską. Twierdzę, że ten projekt ustawy jest jednym z najbardziej niebezpiecznych i o którym winno sie teraz dyskutować i dążyć do jego zaniechania.

Dodatkowo w połowie lutego D. Tusk zamierza przeforsować wejście Polski do paktu fiskalnego, co dla nas może zakończyć się ciężkim kryzysem gospodarczym i z przyjęcia którego ponosić będziemy jedynie dodatkowe koszty. Nie zaprzestano też działań zmierzających do wprowadzenia Polski do walutowej strefy Euro, co w dobie kryzysu i faktu, że pierwotnie jedną z jego przyczyn było właśnie wprowadzenie Euro, wydaje się szaleńczym pomysłem.  [zob. 3]

Dzisiaj zaś natrafiłem na informację, że "jeszcze w tym kwartale rząd zajmie się nowelizacją ustawy, która umożliwi otwartym funduszom emerytalnym wytransferowanie za granicę 30 proc. pieniędzy zgromadzonych na nasze emerytury. Obecnie powszechne towarzystwa emerytalne, które zarządzają OFE, mogą lokować za granicą jedynie do 5 proc" [4]. Oznacza to, że z Polski może zostać wytransferowane za granicę 75 mld zł. "To kwota dwukrotnie większa od deficytu budżetowego zaplanowanego na ten rok (...) W wypadku zwiększenia limitu do 30 proc. inwestycje OFE poza Polską zdecydowanie wzrosną. Ryzyko wytransferowania środków za granicę jest tym większe, że w akcjonariacie PTE obecni są zagraniczni udziałowcy, m.in. zachodnie banki (...) Większe zaangażowanie funduszy emerytalnych za granicą może też pogłębić finansowe problemy państwa. Otwarte fundusze emerytalne kupują polskie obligacje, finansując w ten sposób deficyt budżetowy. Według KNF we wrześniu 2012 r. w portfelach OFE papiery skarbowe stanowiły 47 proc" [4]. Okazuje się, że rząd zamierza wynagrodzić OFE zmniejszenie o 5% składki do nich płaconej przez ZUS
i pozwolić tym samym na ratowanie pogrążanych w kryzysie krajów starej unii (i nie tylko) pieniędzmi Polaków.

A w tle przecież gorący okres naszych negocjacji dotyczących unijnego budżetu na lata 2014-2020, gdzie już w "przedbiegach" (obcięcie funduszy na drogi) straciliśmy wiele z naszych atutów negocjacyjnych [5].

Zastanawiam się jak długo jeszcze pozwolimy się tak manipulować i kiedy w Polsce zacznie się prawdziwa medialno-polityczna debata publiczna o najbardziej istotnych sprawach dla Polski. Niestety wydaje mi się, że może to nastąpić tylko wtedy, gdy obalimy obecnych włodarzy naszej Ojczyzny.

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/12/dzika-wyprzedaz-resztek-majatku.html
http://naszeblogi.pl/35997-potrafia-tylko-wyprzedawac-majatek-narodowy

[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2013/02/czyzby-szykowali-sie-do-nowego-stanu.html
[3]
[4] http://niezalezna.pl/38031-unia-wyciaga-rece-po-nasze-emerytury
[5] http://naszeblogi.pl/36094-zablokowanie-srodkow-na-drogi-zle-wrozy-naszym-negocjacjom



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 5 sierpnia 2011

Policjanci, dziennikarze to prorocy? Już wiedzą, że to samobójstwo?!

Witam

Zawsze nie mogę się nadziwić skąd w przypadku cokolwiek bardzo zaskakujących śmierci nasi policjanci, dziennikarze, nasze kochane media od razu wiedzą, iż jest to samobójstwo...

Nie chcę zbytnio się uszczegóławiać, ale zaraz po znalezieniu ciała G. Michniewicza, szefa Kancelarii Tajnej Premiera Donalda Tuska, też od razu stwierdzono, że popełnił samobójstwo wieszając się przy pomocy przewodu elektrycznego od odkurzaczu.... chociaż - podobnie jak A. Lepper - umawiał się na spotkanie następnego dnia (miał przyjechać do żony i dzieci na Wigilię 24.12.2009 roku) i nie wykazywał żadnych oznak wcześniejszego zdenerwowania (dopiero wieczorem tuż "przed samobójstwem)...

Dlaczego akurat teraz o tym piszę i w taki sposób? Niech odpowiedzią będą słowa. które napisałem w innym poście dotyczącym śmierci G. Michniewicza.: "Mam takie niejasne przeczucie, że stało się naprawdę COŚ ZŁEGO dla Polski. Tego rodzaju charakterystyczny niepokój połączony z niewytłumaczalną wewnętrzną pewnością ogromnej ISTOTNOŚCI określonego zdarzenia pojawiał się w moim życiu kilkakrotnie: wtedy kiedy zamordowano ks. J. Popiełuszkę; gdy zobaczyłem zdjęcie z Magdalenki, na którym Wałęsa, Kiszczak, Jaruzelski, Michnik i inni chlali razem wódę śmiejąc się i wznosząc toasty; podczas Nocnej Zmiany; gdy zamordowano Generała Papałę; kiedy zniszczono Romana Kluskę - twórcę OPTIMUSA; po słowach G. Czempińskiego przyznającego się, iż to On był Twórcą Platformy Obywatelskiej...".

Potem była tragedia smoleńska...

Zadałem wtedy pytania, które również chcę w części powtórzyć i uzupełnić w odniesieniu do śmierci A. Leppera:

"1. Dlaczego taki człowiek jak A. Lepper popełnił samobójstwo?
 2. Czego musiał się dowiedzieć, że nie mógł z tym żyć?
 3. Albo co chciał powiedzieć i powiedziałby gdyby żył lub co wiedział, że już nie mógł dalej żyć?
 4. Jakie w końcu okoliczności skłoniły go do desperackiego czynu i czy to był tylko jego czyn?
 5. Od czego, od kogo, od jakich wydarzeń ta śmierć miała lub ma odwrócić polską opinię publiczną?
 6. Co ta śmierć miała lub ma ewentualnie "przykryć" lub co miała lub ma ewentualnie "wywołać" i dlaczego zdarzyła się w początkowym okresie kampanii wyborczej?

Pytań nasuwa się jeszcze więcej...

Może faktycznie było to samobójstwo, ale przestałem już wierzyć w rzeczy i ich przyczynową sprawczość, do których bez sprawdzenia i śledztwa przekonują mnie tuż po fakcie reżimowe media obecnej Polski...

A przekonują cały czas... gromadnie, zwarcie... widoczne wytyczne być może zostały przekazane dużo wcześniej... choć nie przesądzam... Ministerstwo Prawdy pewnie "zapodało" interpretację "pocztą pantoflową"... tylko, gdzie to ministerstwo tak naprawdę jest i czy w ogóle jest?

1. Wirtualna Polska – Andrzej Lepper popełnił samobójstwo, ciało znalazł członek rodziny (ciekawe... artykuł nie ma wskazanej ani godziny ani daty publikacji - ja mam screen z godziny 19:43),
2. Interia – Andrzej Lepper nie żyje . Szef Samoobrony Andrzej Lepper nie żyje. Jego ciało znaleziono w siedzibie partii. Popełnił samobójstwo,
3. Onet – Andrzej Lepper nie żyje. Popełnił samobójstwo ,
4. Gazeta.pl, – Andrzej Lepper nie żyje. Popełnił samobójstwo ,
5.   Gazeta Wyborcza (wydanie internetowe) – Andrzej Lepper nie żyje. Andrzej Lepper prawdopodobnie popełnił samobójstwo, powiesił się w biurze partii w Warszawie - potwierdził w TVP Info rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski.  
6. Polsat – w Wydarzeniach też mówiono o "samobójstwie",
7. TVP –  w Wiadomościach też mówiono o "samobójczej śmierci A. Leppera,
8. TVN24 – Andrzej Lepper, lider Samoobrony, wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego nie żyje. Prokuratura i policja informują, że polityk najprawdopodobniej popełnił samobójstwo.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com