Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
środa, 26 stycznia 2022
Dzień Judaizmu w Kościele. Czy KK schodzi na manowce wiary?
wtorek, 2 listopada 2021
Papież Franciszek. Czy prowadzi KK w dobrą stronę?
Jestem wierzącym Katolikiem i jako taki zawsze byłem uczony, iż Papieże są nieomylni. Ale czy można milczeć jeżeli nawet ja, zwykły Katolik, gdzieś podświadomie czuję, że obecny papież Franciszek nie zawsze prowadzi Kościół Boży w dobrą stronę. A przecież KK jest Kościołem Powszechnym a stanowimy Go my, wszyscy wierzący, dla których odniesieniem w zakresie wiary winny stanowić słowa i czyny Następcy Św. Piotra, czyli Papieża.
Ale - jak się okazuje - nie tylko ja mam wątpliwości wobec poczynań Franciszka. Ma je wielu katolickich publicystów, wielu duchownych (też wśród purpuratów) oraz duża grupa zwyczajnych Katolików zaniepokojonych niektórymi słowami i czynami obecnego Papieża.
W skrajnych przypadkach wskazują oni, że tak naprawdę zrzeczenie się urzędu przez Benedykta XVI (wygłoszone po łacinie) a raczej jego i jest nieważne i on dalej jest Papieżem, na co wskazuje np. to, że dalej nosi "białą szatę" przynależną tylko i wyłącznie dla Głowy KK oraz dalej jest sprawny i fizycznie, i intelektualnie a przecież oficjalnym powodem Jego domniemanej abdykacji było właśnie to, że już nie czuje się na siłach (na duszy, ciele i umyśle) sprawować swą posługę. Tacy krytycy Franciszka wysuwają więc logiczny wniosek: skoro Benedykt XVI jest nadal Papieżem, to rodzi się pytanie - Kim w takim razie jest Franciszek? I odpowiadają - Antypapieżem!
Nie śmiem aż tak daleko posuwać się w krytyce Franciszka i nazywać Go Antypapieżem, więc posłużę się m.in. kilkoma cytatami i moimi dygresjami na ich temat.
"Wielu katolików na całym świecie przecierało oczy ze zdumienia, kiedy serwis VaticanNews poinformował, że papież Franciszek mianował Jeffrey’a Sachsa członkiem zwyczajnym Papieskiej Akademii Nauk Społecznych. To szokująca decyzja biorąc pod uwagę, że ekonomista jest zagorzałym propagatorem zrównoważonego rozwoju, a więc niejako automatycznie m.in. aborcji, antykoncepcji oraz permisywnej edukacji seksualnej, które to są potępiane przez Magisterium Kościoła katolickiego jako sprzeczne z etyką chrześcijańską" [1]. ""Członkiem watykańskiej instytucji, założonej w 1994 roku przez Jana Pawła II, został promotor globalnej kontroli urodzin, zdeklarowany zwolennik aborcji i entuzjasta chińskiej „polityki jednego dziecka”, a więc reprezentant tego, co Karol Wojtyła nazywał „cywilizacją śmierci”. W Polsce znany jest on z nieco innej strony, a mianowicie jako główny zagraniczny doradca Leszka Balcerowicza w czasie, gdy ten ostatni przeprowadzał swą „terapię szokową”" [2], choć autorem tej terapii byli Żydzi: Soros, właśnie Sachs i Lipman, którzy wykorzystali założenia tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego [3].
Tyle tylko, że nie jest to jedyna kontrowersyjna decyzja obecnego Papieża. Ja pamiętam, że pierwsza - obok samej abdykacji Benedykta XVI - "czerwona lampka" zaświeciła mi się w dniu Jego wyboru na Stolicę Piotrową, kiedy to zamiast tradycyjnego pobłogosławienia wiernych znakiem Krzyża Świętego życzył obecnym "dobrego obiadu", co zresztą czyni do dzisiaj.
Później też np., gdy Watykan nagrywał ekumeniczny film promujący pojednanie religii: katolickiej, judaistycznej (żydowskiej), hinduskiej i islamskiej. W tym filmie znalazły się najważniejsze symbole tych religii, za wyjątkiem katolickiej. Była Menora, Półksiężyc, Budda a zamiast symbolu naszej katolickiej wiary, czyli Krzyża Świętego Papież Franciszek zaprezentował Nowo Narodzonego Chrystusa.
Były też i inne gesty, które dotąd w KK nie miały miejsca, jak np. w Wielki Czwartek całowanie i obmywanie stóp m.in. kobiecie i to Muzułmance. Trzeba sobie zdawać sprawę, że dla Muzułmanów (Islamistów) taki gest odbierany był jako lenny hołd wiary katolickiej wobec wiary islamskiej.
No i dochodzimy do dokumentów stworzonych przez papieża Franciszka.
""W adhortacji apostolskiej na temat rodziny, podsumowującej dwa synody biskupów papież Franciszek zachęca duszpasterzy do kierowania się "logiką miłosierdzia" wobec rozwodników w nowych związkach i "odpowiedzialnego rozeznania" ich sytuacji oraz cierpienia. Papież wyraża przekonanie, że należy "przezwyciężać wykluczenie" rozwiedzionych w nowych związkach i dążyć do ich integracji poprzez analizę każdego przypadku z osobna. W dokumencie "Amoris laetitia" (Radość miłości) z podtytułem "O miłości w rodzinie" nie ma, zgodnie z przewidywaniami, przełomu w sprawie sytuacji osób rozwiedzionych i ewentualnej zgody na dopuszczenie ich do komunii. Jest mowa natomiast o tym, że są "szczególne sytuacje", ale - jak wyjaśnia papież - ich rozpoznanie nie może zostać podniesione do poziomu "jednej normy (...) Franciszek wyraża przekonanie, że rozwodnicy powinni odnaleźć swe miejsce w Kościele oraz uczestniczyć w życiu wspólnoty chrześcijańskiej. Kładzie nacisk zarazem na nierozerwalność sakramentu małżeństwa"" [4].
Jak możemy łatwo zauważyć te słowa są wzajemnie sprzeczne: z jednej strony papież Franciszek mówi, że sakrament małżeństwa jest nierozerwalny, a z drugiej strony mówi o tym, że rozwodnicy powinni mieć szansę na zaistnienie w KK. To tylko jeden z przykładów relatywizacji nauczania KK, bo nieraz w bardzo zawoalowany sposób "wyrwało" się Franciszkowi, że być może i związki homoseksualne mają prawo zaistnieć w KK, by później ostro je krytykować. "Osób homoseksualnych nie należy osądzać ani dyskryminować - powiedział papież Franciszek w poniedziałek w drodze powrotnej ze Światowych Dni Młodzieży w Brazylii. Podczas rozmowy z dziennikarzami mówił też m.in. o wyświęcaniu kobiet i działalności banku IOR. Papież oświadczył, że homoseksualiści nie powinni być osądzani ani marginalizowani w życiu społecznym. Opowiedział się za integracją gejów i lesbijek w społeczeństwie. Powiedział też, że nie potępia księży gejów. - Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę, to kim ja jestem, by go osądzać? - powiedział papież" [5].
Ta niejednoznaczność słów i gestów obecnego Papieża jest dla zwykłych Katolików katuszą duchową, chaosem w wierze.
Podobnie jest z przyjmowaniem Komunii Świętej. Benedykt XVI jasno zalecił trzy rzeczy. Po pierwsze: przed ołtarzem wierni mają widzieć Krzyż Święty na pierwszym planie. Po drugie: winni przyjmować Komunię Świętą na klęcząco. Po trzecie: Komunia Święta winna być udzielana przez księdza bezpośrednio do ust. O ile pierwsze zalecenie jest jako tako przyjmowane, to już Franciszek nie wymaga przyjmowania Komunii Świętej na klęczoco i bezpośrednio do ust.
No i ostatnio obecny papież znów zaskoczył. ""W motu proprio papież Franciszek uzależnił odprawianie mszy św. wg Mszału z 1962 r. od zgody miejscowych biskupów zakazując przy tym odprawiania jej w kościołach parafialnych (...) Zgodnie z wydanym przez papieża Benedykta XVI listem apostolskim motu proprio (łac. z inicjatywy własnej) Summuorum Pontificum, ryt rzymski występował w formie zwyczajnej, czyli po reformie liturgicznej 1970 r., i w formie nadzwyczajnej. Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego nazywana jest mszą trydencką od Soboru Trydenckiego, na którym ten porządek sprawowania liturgii kościoła łacińskiego został promulgowany. Forma ta, ze zmianami, z których ostatnie wprowadzone były w 1962 r., była podstawową formą sprawowania mszy św. w Kościele rzymskokatolickim aż do reform liturgicznych po Soborze Watykańskim II. Zgodnie z wydanym przez papieża Franciszka motu proprio Traditionis Custodes, jedyną formą rytu rzymskiego będzie teraz liturgia posoborowa. Odprawianie mszy św. według mszału z 1962 r. będzie dopuszczalne jedynie za zgodą miejscowego biskupa. Nie będzie mogło się jednak odbywać w kościołach parafialnych, a biskupi nie będą mogli wydawać pozwoleń na tworzenie nowych grup skupionych wokół tradycyjnej formy mszy"" [6].
Doprawdy ja tego nie rozumiem i choć papież Franciszek tłumaczy to tym, "że zgodnie z opinią biskupów, z którymi się konsultował, pozwolenie na sprawowanie liturgii w formie przed reformami nie przyczyniło się do jedności Kościoła, a wręcz przeciwnie. Mszał z 1962 r. jest według Ojca Świętego używany instrumentalnie, w duchu odrzucenia nie tylko reformy liturgicznej, ale też ostatniego soboru powszechnego" [6], to jednak takie tłumaczenie do mnie nie trafia i prawdopodobnie też nie trafia do wielu wiernych uczestniczących w Mszach Trydenckich, ale i też do całego Kościoła Powszechnego.
Ale to jeszcze nie wszystko. Warto sobie przypomnieć Synod Amazoński i oddawanie hołdu przez Franciszka i niektórych biskupów amazońskiemu bożkowi, czyli Paczamamie Jak w ostrym liście otwartym napisał bp. Athanasius Schneider, poświęcony sprawie obecności w Watykanie amazońskich figurek „Pachamamy”:
""4 października 2019 r., w wigilię rozpoczęcia Synodu Amazońskiego, w Ogrodach Watykańskich, w obecności papieża Franciszka oraz niektórych biskupów i kardynałów, miała miejsce ceremonia religijna, której częściowo przewodniczyli szamani i podczas której zostały użyte symboliczne przedmioty, a w szczególności drewniana rzeźba nagiej, ciężarnej kobiety. Takie podobizny są znane i należą do rdzennych rytuałów plemion amazońskich, konkretnie służąc kultowi tak zwanej Matki Ziemi, Pachamamy. W kolejnych dniach drewniane, nagie figurki kobiece czczone były również w Bazylice św. Piotra, przed grobem świętego Piotra. Papież Franciszek powitał również dwóch biskupów niosących na ramionach figurę Pachamamy i udających się z procesją do Sali Synodalnej, gdzie owa figura została ustawiona na honorowym miejscu. Figurki Pachamamy zostały również wystawione na widok publiczny w kościele Santa Maria in Traspontina" (...) W odpowiedzi na głośne protesty wiernych katolickich wobec tych rytuałów oraz użycia tych figurek, rzecznicy Watykanu i członkowie komitetów Synodu Amazońskiego bagatelizowali lub zaprzeczali ewidentnie religijnemu, synkretycznemu charakterowi tych rzeźb. Jednakże ich odpowiedzi były wymijające i sprzeczne; były one aktami intelektualnej akrobatyki oraz negacją oczywistych dowodów (...) Katolicy nie mogą akceptować żadnego kultu pogańskiego ani jakiegokolwiek synkretyzmu między praktykami i wierzeniami pogańskimi a praktykami i wiarą Kościoła katolickiego. Akty kultu polegające na zapalaniu światła, kłanianiu się, upadaniu na twarz lub głębokich ukłonach aż do ziemi oraz tańcach przed nagą figurą kobiecą, nieprzedstawiającą ani Najświętszej Maryi Panny, ani żadnej kanonizowanej świętej Kościoła, są pogwałceniem pierwszego przykazania Bożego: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”; są pogwałceniem wyraźnego zakazu Boga, który upomina: „Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Pan, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem” (Pwt 4, 19) oraz „Nie będziecie sobie czynili bożków, nie będziecie sobie stawiali posągów ani stel. Nie będziecie umieszczać w waszym kraju kamieni rzeźbionych, aby im oddawać pokłon, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz” (Kpł 26,1) [7]"".
Ponadto Papież Franciszek rok temu wydał swoją Encyklikę „Fratelli Tutti”, która u wielu katolików jeszcze bardziej wzbudziła zamieszanie w wierze. Papież w niej bardzo rzadko odwołuje się do Boga, natomiast promuje masońskie hasło: "Równość, Wolność, Braterstwo", gdzie w czasie Rewolucji Francuskiej dodawano jeszcze zwrot: "albo śmierć".
Aby zapoznać się dokładnie z tą Encykliką i jej skutkom warto obejrzeć poniższy film:
https://youtu.be/NnWYfn50u5o
Przypominam jeszcze, że KK w dalszym ciągu winien ekskomunikować masonów ze swoich szeregów, ale czy tak jest, to już jest inna sprawa, skoro np. ""Wielka Loża Hiszpanii opublikowała oświadczenie, w którym chwali encyklikę Fratelli Tutti papieża Franciszka, cytując jednocześnie jej fragmenty. Masoni dopatrują się w niej realizacji zasad masonerii, która według samych członków loży opiera się „powszechnym braterstwie istot ludzkich, które nazywają siebie nawzajem braćmi siostrami mimo swoich cred, ideologii, koloru skóry, pochodzenia społecznego, języka, kultury czy narodowości” (...) W swoim oświadczeniu masoni zwracają uwagę na „religijny fundamentalizm” Kościoła, który w przeszłości potępiał masonerię. Jednocześnie w swoim dokumencie stwierdzają, że Fratelli Tutti „pokazuje jak daleko obecny Kościół katolicki znajduje się od swojego poprzedniego stanowiska. W Fratelli Tutti papież przyjmuje Powszechne Braterstwo: wielką zasadę nowożytnej masonerii”" [8].
Wszystko, co napisałem powyżej przekazuję z ciężkim sercem, ale uważam, że mam prawo - jako członek KK - wyrazić swoje wątpliwości. Tym bardziej, że nie jestem jedynym ich wyrazicielem.
Odsyłam jeszcze do do jednego tekstu opublikowanego w portalu wpolityce.pl [9] oraz do filmu:
[1] https://wpolityce.pl/kosciol/571425-szok-zwolennik-depopulacji-czlonkiem-papieskiej-akademii
[2] https://wpolityce.pl/kosciol/571886-kleska-sztandarowego-projektu-zrownowazonego-rozwoju
[3] https://pl.wikipedia.org/wiki/Konsensus_waszyngto%C5%84ski
[5] https://deon.pl/kosciol/serwis-papieski/franciszek-o-gejach-masonerii-i-naciskach,269820
[7] https://pch24.pl/mocny-list-biskupa-schneidera-o-pachamamie-w-watykanie/
[8] https://www.fronda.pl/a/masoni-chwala-najnowsza-encyklike-papieza-franciszka,151206.html
[9] https://wpolityce.pl/kosciol/572289-niefortunna-decyzja-papiez-odwiedzi-francuski-cmentarz
piątek, 4 grudnia 2020
Polacy sceptyczni wobec szczepień na Covid-19
wtorek, 20 sierpnia 2019
Rządy PiS-u i czy będę na tą partię głosować?
ZP z PiS-em na czele po raz pierwszy od 1989 roku realizuje swoje obietnice wyborcze. Tak nie było nigdy lub zabrakło czasu jak w przypadku haniebnie odwołanego przez Bolka rządu J. Olszewskiego i też przez specsłużby pierwszego rządu PiS. Teraz ta partia miała większość parlamentarną i mogła zrealizować to, co zapowiadała. Nie ma większej wiarygodności dla partii jak jej program i jego późniejsze wdrażanie w życie. A tak PiS czynił od samego początku.
Jednakże napisałem, że wiele z obietnic mimo wszystko nie zostało do końca spełnionych. Zawsze pisałem, że jeżeli coś będzie mi się nie podobało, to będę pisać o tym otwarcie.
Chodzi mi głównie o veta prezydenta A. Dudy w sprawach dotyczących sądownictwa. To zahamowało reformy "tej nadzwyczajnej kasty ludzi" i nie wiem na jak długo. Nie uwolniono też zawodów prawniczych o co onegdaj zabiegał Z. Ziobro. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego?
Nie podoba mi się też to, że nie ujawniono Aneksu do Raportu z likwidacji WSI, o co prawa strona internetu zabiegała od dawna. Co tam jest w tym aneksie, że nawet PiS nie zdecydował się go ujawnić?
Kolejnymi niespełnionymi obietnicami prezydenta są: brak wystarczającej pomocy dla kredytobiorców zaciągających pożyczki we frankach szwajcarskich oraz brak inicjatywy ustawodawczej likwidującej sławetną ustawę 1066 o bratniej pomocy. Z tą ostatnią też nie wystąpił PiS, czemu się naprawdę dziwię.
Nie wprowadzono też podatku obrotowego dla wielkich sieci handlowych, choć w tym zakresie trwają prace, ale jak się potoczą... któż to wie.
Inną - dla mnie ważną - jest ustawa zakazująca aborcji i eutanazji. Są w sejmie projekty takich ustaw, ale PiS odkłada je w nieskończoność. Wiem, że temat jest trudny, ale warto podkreślić nasze chrześcijaństwo, o którym mówił ś.p. święty Jan Paweł II, który uważał, że to właśnie z naszego kraju popłynie ozdrowieńczy i chrześcijański powiew powrotu Europy do korzeni własnego istnienia.
Warte jest też podkreślenie, że PiS jednoznacznie nie potępił amerykańskiej ustawy 447 JUST. Były tylko werbalne zapowiedzi, że nic nikomu się nie należy, ale to nam jako ofiarom II WŚ. Więc pytam: Dlaczego odłożono w zakamarkach sejmu projekty w tej sprawie, które uwypukliły ten temat? Dlaczego wybory są 13 października? Czyżby dlatego, że do końca października przedstawiciel USA ma przedstawić raport z realizacji w Polsce tej ustawy? To też wzbudza u mnie niepokój i dlatego ciszyłbym się, gdyby do sejmu dostała się Konfederacja, która pełniłaby rolę podobną jak Jobbik na Węgrzech.
I jeszcze jedna i to bardzo wrażliwa sprawa. Uważam, że PiS za mało ściga przestępców z czasów PO-PSL, ale też wcześniejszych rządów. Są Komisje Śledcze, jest CBA i inne służby. Czyżby na złodziei i antypolaków nie było paragrafów. Są i trzeba z nich korzystać najmocniej jak potrafimy, bo nie możemy tolerować zdrajców polskiej racji stanu.
Zdaję sobie sprawę,że cztery lata rządzenia to za mało, aby wszystko zrobić, ale w niektórych sprawach wcale nie trzeba wielkiego wysiłku i mam nadzieję, że ten wysiłek zostanie podjęty w następnej kadencji ZP z PiS-em na czele.
Ale też zdaję sobie sprawę z kłopotów jakie PiS musiał pokonać i zrobił to wyśmienicie. Potrzeba było niezwykłego wyczucia, aby przetrwać te cztery lata. Zakładanie partii i organizacji, które miały obalić rząd na ulicach, pucz w sejmie, nawoływania do przelewu polskiej krwi, wołanie o pomoc zewnętrzną (UE) to tylko niektóre posunięcia totalsów z opozycji. Nic na szczęście im się nie udało, bo PiS nie dał się "wkręcić" w narrację drugiej Targowicy dbając o spełnienie obietnic wyborczych. I tak trzymać dalej, bo Polacy są naprawdę mądrzy i widzą kto jest ich wrogiem a kto przyjacielem!
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".
wtorek, 30 stycznia 2018
Czy zmierzamy we właściwym kierunku?
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
niedziela, 29 sierpnia 2010
Akcja "Solidarni- Program Stypendialny" - kilka uwag!
Nie mogę nie zająć stanowiska wobec promowania przez szefa s24 I. Janke nowej akcji Fundacji Świętego Mikołaja pod nazwą: "Solidarni - Program stypendialny" (taka jest właściwa i pełna nazwa owej akcji).
Uwaga ogólna:
Każda akcja wspierająca edukację młodych ludzi jest ze wszech miar godna podziwu i propagowania. Każdy grosz dla młodych Polaków, który jest w stanie pomóc im w rozwijaniu własnych zdolności i talentów jest niczym jasne światło pośród ciemności zdegradowanego obecnie systemu polskiej edukacji.
Mam jednakże kilka wątpliwości.
1) Patronat honorowy nad akcją "Solidarni, program stypendialny" objęła Minister Edukacji Narodowej Pani Katarzyna Hall. Mamy do czynienia z ciekawą sytuacją, wprost kuriozalną - osoba, która od wielu lat niszczy polską edukację zarówno w postaci obniżania jej poziomu i treści merytorycznych jak i rugowanie z jej obszaru polskich elementów patriotycznych... teraz sama oszczędzając na rozwoju polskiej nauki patronuje stypendiom dla uzdolnionej młodzieży. Pragnę przypomnieć tylko, że właśnie m.in. z Ministerstwa Edukacji Narodowej (i Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego) wypływają pomysły... obniżenia lub likwidacji studenckich stypendiów naukowych, niektórych kierunków studiów oraz wprowadzenie zakazu darmowego studiowania więcej niż jednego kierunku (zobacz: TU) lub też rzeczywistej likwidacji olimpiad przedmiotowych w gimnazjach i liceach (zobacz list otwarty profesorów do Minister K. Hall w obronie olimpiad przedmiotowych)... Hipokryzja jakaś Pani Minister czy też próba uspokojenia własnego sumienia? A może po prostu zwykła kpina z Nas i chęć przykrycia szczytnym celem własnego nieróbstwa i nieudolności (żeby raczej nie powiedzieć: celowego niszczenia polskiej edukacji)? A może - wobec katastrofalnej sytuacji polskich finansów spowodowanej tragicznymi rządami PO, w tym Pani Minister Hall - próba scedowania na obywateli finansowania polskiej nauki i częściowego złagodzenia skutków ewentualnego buntu społecznego? A może wobec planowanych drastycznych oszczędności i ograniczania środków na polskie szkoły Pani Minister Hall pragnie "okrężną drogą" zasilić szkoły naszymi pieniędzmi? Doprawdy... jeśli to hipokryzja... to jakaś szczytowo perfidna... Chociażby z w/w powodów organizując taką akcję wystrzegałbym się pozyskiwania takich Patronów jak Minister Hall.
2) Centralizacja akcji, "odgórny" jej charakter i podmiotowa bezosobowość implikują występowanie wszelkich patologii towarzyszącym późniejszej redystrybucji uzyskanych środków (brak transparentności, biurokracja, system kryteriów przyznawania środków, subiektywność decyzji, kontrola wykorzystania, naciski i intencyjność ofiarodawców, "przejrzystość ukrytych celów" - vide: WSOP, itd).
3) Nazwa akcji, której I. Janke nadaje sens w postaci budowania "żywego pomnika Solidarności" tak naprawdę nie ma nic wspólnego z bezpośrednią ideą Solidarności sprzed 30 lat. Jeżeli już doszukiwać się jakichś związków to pomoc w edukacji dla "biednych i wybitnych" miała być efektem zmian społecznych i uzyskania prawdziwej wolności. Nowe, sprawiedliwe państwo, niepodległość, suwerenność i wolność miały zbudować mądrą, demokratyczną, prawą i sprawiedliwą Polskę i państwo, które a'priori miałoby dbać skutecznie o swoich obywateli (również tych biednych, ale i zdolnych). O to walczyła Solidarność przed 30 laty. Usilna próba łączenia idei I Solidarności z obecną akcją i nazwanie jej "Solidarni" jest w tym kontekście - moim zdaniem - próbą spłycenia idei zrywu wolności Polaków z roku 1980. Nieuchronnie też zdaje się zawłaszczyć międzyludzką, polską solidarność, powstałą po tragedii smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 roku oraz nawiązywać do nazwy "Solidarni2010" i ruchu o tej samej nazwie. Przypadek to czy w.w. "ukryty cel" pod szczytnymi hasłami bezinteresownej i altruistycznej pomocy w ramach solidaryzowania się byłych uczniów z ich następcami? Nie rozstrzygam...
4) Oprócz szczytnych celów ważne są również osoby i instytucje je realizujące lub głoszące. Przypomnę, że organizatorem akcji jest Fundacja Świętego Mikołaja. Nie negując jej dorobku pragnę jedynie wskazać, że jej Przewodniczącym Rady jest Pan Jarosław Gowin - polityki poseł PO a jej Prezesem Zarządu Pan Dariusz Karłowicz, który jest też Członkiem Zarządu TUiR ALLIANZ POLSKA S.A. i TU ALLIANZ ŻYCIE POLSKA S.A. Pan Jarosław Gowin jest różnie oceniany. Ja, mając swoją fundację starałbym się w jak najmniejszym stopniu ją upolityczniać (dla zwiększenia skuteczności realizacji szczytnych celów). A już na pewno nie powierzyłbym szefowania jej Radzi człowiekowi reprezentującemu tak nieudolną w zarządzaniu państwem polskim oraz dla połowy Polaków wręcz antypolską partię polityczną. Osobiście Pana Dariusza Karłowicza nie znam, ale dla mnie jest mało transparentnym i wątpliwym etycznie jednoczesne zajmowanie stanowisk: Członka Zarządu spółki komercyjnej (nie polskiej i mającej siedzibę w Monachium) i Prezesa Zarządu fundacji charytatywnej. Poza tym sama firma ALIANZ wzbudza kontrowersje historyczne opisane w książce: Gerald D. Feldman: "Allianz and the German Insurance Business, 1933-1945", Cambridge University Press, 2001 (zobacz też: TU).
Poza tym - mając nadzieję, że moje wątpliwości są bezzasadne - życzę powodzenia akcji. Ja natomiast skupię się na pomaganiu konkretnym osobom a nie instytucjom.
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
niedziela, 18 kwietnia 2010
Dlaczego leciało tak Wielu Wielkich i Ważnych Ludzi w Tupolewie?
Wiem, że czas nie ten... ale muszę podzielić się z Wami moją refleksją, która uderzyła mnie zaskakująco...
Wszyscy zastanawiamy się jak to możliwe, że na pokładzie prezydenckiego samolotu było aż tylu ważnych dla Naszego Państwa ludzi...
Pytamy... Kto do tego dopuścił i jak to się stało, że np. polscy dowódcy wojskowi byli tak "ślepi" i naiwni. Przecież przynajmniej Oni winny prezentować chyba największą ostrożność...
Pytamy... Dlaczego polskie służby specjalne, najwięksi specjaliści nie zaoponowali. Przecież na świecie, w każdym kraju istnieją podstawowe zasady bezpieczeństwa nie pozwalające na latanie lub przemieszczanie się jednym środkiem transportu jednocześnie przez dużą liczbę najważniejszych dla Państwa osobistości. Czy wyobrażacie sobie chociażby aby całe dowództwo Armii USA leciało jednym samolotem?
Polska jest w NATO, które ma swoje procedury. Dlaczego ich nie zastosowano? Nie wydaje Wam się to dziwne...
Do Katynia lecieli tak naprawdę najbardziej znienawidzeni przez Putina Polacy, z Prezydentem Lechem Kaczyńskim, który uratował m.in. niepodległość Gruzji a na forum UE był na tyle silny, że potrafił zastopować niekorzystne dla Polski i Europy Środkowej rozmowy pomiędzy UE a Rosją.
Niczego nie przesądzam, tylko się zastanawiam.
Czy nie było czasem tak, że polskie służby specjalne same lub za namową KOGOŚ przekonały wszystkich lecących, że własnie LECĄC RAZEM BĘDĄ NAJBEZPIECZNIEJSI. Że nawet, gdyby KTOŚ próbował wcześniej planować jakiś niecny czyn (zamach) to zrezygnuje widząc, że na pokładzie nie leci tylko sam Prezydent Lech Kaczyński, ale i wielu innych ważnych osobistości, w tym całe szefostwo wojskowe jednego z krajów NATO?
Czy czasem właśnie m.in. wojskowi NATO i inni nie mieli niejako gwarantować bezpieczeństwa Prezydentowi?
Czy czasem same polskie służby specjalne (a może i natowskie) same albo za namową KOGOŚ przekonały Lecha Kaczyńskiego, że to jest najlepsze rozwiązanie, bo przecież nikt o zdrowych zmysłach nie ryzowałby aż takiego skandalu międzynarodowego, a tym bardziej w tle konfliktu z NATO?
A może nie chodziło wcale o bezpieczeństwo, ale augmentacja ta miała spowodować, ze faktycznie do samolotu wsiądą jednak Ci ludzie, którzy faktycznie wsiedli... a miał lecieć również Jarosław Kaczyński, A. Macierewicz, G. Schetyna... Jarosław nie poleciał, bo został przy chorej matce, Macierewicz bo na kogoś prośbę odstąpił miejsce a sam udał się do Katynia autokarem, Schetyna nie poleciał, bo... ani nie pojechał w ogóle do Katynia żadnym innym środkiem transportu...
A ponadto... przecież Lech Kaczyński miał do Katynia jechać pociągiem razem z Rodzinami Katyńskimi...
Niczego nie insynuuję, tylko się zastanawiam...
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...