Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uchodźcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uchodźcy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lutego 2023

Gdzie uciekniemy jak Rosja nas zaatakuje?

Załóżmy, że tak jak Ukraina nie należymy ani do NATO, ani do UE i Rosja by nas zaatakowała. 

Ukraińskie kobiety i dzieci  uciekają przed wojną do nas a nasze babcie, matki, żony, partnerki i nasze dzieci gdzie mieliby uciekać? 

Do Niemiec? Wolne żarty. Oni wolą muzułmanów niż polskich katolików a do tego – jak to drzewiej bywało – mogliby się nawet cieszyć i porozumieć z Rosją a tym samym w końcu realnie ziścić swoją ideę  Mitteleuropy i doprowadzić do wspólnej granicy niemiecko-rosyjskiej. Jak dalej nas uczy nauczycielka-historia, na jakąś militarną pomoc z ich strony też bym zbytnio nie liczył, co możemy zaobserwować w przypadku niemieckiej "pomocy" dla Ukrainy.  

Do Francji? To też odpada, bo oni mają swoje wewnętrzne problemy jak np. uliczny sprzeciw wobec podniesienia wieku emerytalnego i zapewne też wstrzymywaliby się z przyjmowania kolejnych "rąk do pracy" oraz raczej nie byliby skorzy do przeciwstawienia się Rosji i W. Putinowi. Zauważmy przecież, że politycznie E. Macron jest dziś nawet bardziej prorosyjski niż O. Scholz. Dodatkowo we Francji - podobnie jak w Niemczech - trwa cywilizacyjny proces wymiany (podmiany) społeczeństw: z europejskich na muzułmańskie a więc napływ polskich katolików lub też w ogóle osób reprezentujących cywilizację łacińską rodziłby nowe konflikty.  

Do USA i Kanady? Może, ale byłaby to bardzo trudna, długa i droga ucieczka zważywszy na fakt, iż przecież uciekający Polacy mogliby w wojnie stracić wszystko. Trzeba by było uchodźców sfinansować i zapewnić im godne życie w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie. Moglibyśmy w dużej mierze liczyć na pomoc Polonii, ale nie jestem przekonany o niezbędnej, w takiej sytuacji, wielkości ich zasobów finansowych. Na pewno Kongres USA zgodziłby się na wydatkowanie amerykańskich pieniędzy na pomoc Polakom, ale czy ich wysokość byłaby wystarczająca? 

Do Wielkiej Brytanii i Irlandii? Sądzę, że byłby to pierwszy wybór polskich uchodźców, bo szlaki prowadzące do tych państw zostały już wcześniej przetarte przez polskich emigrantów "za chlebem". I właśnie z tego powodu, iż tam jest już bardzo wielu Polaków, to pomoc Brytyjczyków czy Irlandczyków    mogłaby być minimalna, ale mogę się mylić.

Czechy, Słowacja i Węgry byłyby nam przychylne, ale te kraje są za małe, aby sprostać takiemu uchodźczemu wyzwaniu. Dodatkowo Węgry są energetycznie całkowicie zależne od Rosji i prawdopodobnie do pomocy Polakom podchodziłyby z rezerwą.

Szwecja i Dania to kraje graniczące z nami poprzez granicę morską. Byłyby to kraje, które uciekający przed wojną Polacy wybraliby chyba w drugiej kolejności.  Dania jest niestety zbyt mała a w Szwecji cywilizacyjna podmiana społeczeństw trwa w najlepsze. Kraje te przyjęłyby maksymalnie z jeden milion  Polaków wobec spodziewanej liczebności uchodźców rzędu kilkunastu milionów. 

A może do Norwegii i Finlandii? Wydaje mi się, że to też byłby częsty wybór dla uciekających Polaków, ze szczególnym uwzględnieniem Norwegii. Finlandia należy do UE a nie należy do NATO a Norwegia należy do NATO a nie należy do UE. Sądzę więc, że ich pomoc dla Polski i dla Polaków byłaby jednak uzależniona od decyzji NATO i UE.

O kierunku wschodnim naszej ucieczki nawet nie wspominam, bo zanim Rosja by zaatakowała Polskę to wpierw musiałaby odzyskać całkowite wpływy w państwach nadbałtyckich (Litwa, Łotwa i Estonia) oraz podporządkować sobie Ukrainę i Białoruś. 

No i pozostaje ogólna reakcja na wojnę Rosja - Polska takich bloków państw jak Unia Europejska i NATO. 

UE jest rządzona przez Niemcy i częściowo przez Francję więc możemy sobie wyobrazić jaka mogłaby być odgórnie przyjęta decyzja w sprawie unijnej pomocy dla Polski. Na pewno moglibyśmy się spodziewać górnolotnych i werbalnie pięknych słów o braterskiej przyjaźni. Może odbyłyby się demonstracje  przeciw Rosji, gdzie kredką na asfalcie wyrażono by dezaprobatę wobec imperialistycznej Rosji. Może też przyjmowano by pakiety sankcji (restrykcji) wobec Rosji  Może nawet na szczeblu unijnym zatwierdzono by finansową i militarną pomoc walczącej Polsce, ale wyglądałaby tak, jak dotychczasowa unijna pomoc Ukrainie. 

NATO zaś prawdopodobnie jako całość zachowałoby się tak, jak dzisiaj wobec Ukrainy: militarną pomocą i sankcjami inspirowanymi przez USA. Gorzej natomiast byłoby z pomocą humanitarną oraz pomocą w postaci przyjęcia polskich uchodźców w poszczególnych krajach. 

Jednak reakcja NATO czy UE na agresję Rosji na Polskę nie zmieniałaby tego, że walki trwałyby na naszym terytorium i zniszczyłyby Polskę.

Pokuszę się więc na zadania pytań: No to gdzie moglibyśmy uciekać a jednocześnie uzyskać tak wszechstronną pomoc jak Ukraińcy w Polsce? Może ktoś zna odpowiedź na to pytanie?

P.S. 

Na pewno usłyszę zarzut, że cały tekst jest trochę naiwny i oderwany od geopolitycznych realiów  a opis reakcji poszczególnych krajów na wojnę Polski z Rosją zbyt uproszczony. Może i tak jest, ale tak naprawdę cały tekst miał prowadzić do zadania pytań zawartych w ostatnim akapicie. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

wtorek, 3 marca 2020

Uchodźcy: realizacja planów NWO?

Najpewniej znów jesteśmy przed kolejną masową imigracją islamistów do Europy. Turcja właśnie  po raz kolejny otwiera swoje granice. I nie jest ważne, że być może chodzi jej o uzyskanie następnych środków pomocowych z UE. Ważne jest to, że to się dzieje i największym absorbującym emigrantów krajem - oprócz Niemiec - jest Grecja jako pierwszy europejski przystanek dla tychże islamistów. Teraz już są zamieszki na granicy turecko-greckiej. Podobną do Grecji funkcję pełnią Włochy, gdzie drogą morską emigranci chcą dostać się do Europy. +

Może się mylę, a może nie... ale chcę w sposób jak najbardziej daleki od demagogii przedstawić pewne zarysy mojej teorii spiskowej dotyczącej przeszłego i czekającego nas exodusu islamistów na Europę. Być może są to tylko moje dywagacje nie mające żadnego potwierdzenia w realnie istniejącym nam świecie a może tylko potwierdzają to, jakie decyzje są podejmowane na najwyższych światowych gremiach władzy... a jak wiadomo dzisiaj źródłem wszelkiej władzy jest przede wszystkim pełna kontrola ludzi, społeczeństw i państw za pośrednictwem ich ubezwłasnowolnienia długiem finansowym, czyli kredytem. Dodatkowo oczywiście niezbędnym elementem posiadania władzy i jej utrzymania jest jak najbardziej rozwinięta sztuka inżynierii społecznej, czyli tak naprawdę sztuka manipulowania ludźmi we wszystkich obszarach funkcjonowania jednostki oraz grup ludzkich...

Jak już wcześniej wskazywałem źródeł obecnego kryzysu należy poszukiwać w militarnej agresji USA i częściowo NATO, które zaatakowały Irak czy Afganistan oraz wznieciły późniejszą rewolucyjną "arabską wiosnę ludów". Te działania spowodowały chaos, wojny domowe, umocnienie się islamskiego fundamentalizmu oraz powstanie tzw. państwa islamskiego (ISIS) i jeszcze większy terror realizowany tym razem właśnie przez wyznawców Allacha. Tak jest dzisiaj niemal wszędzie w tym rejonie świata, także m.in. w Syrii, gdzie walki trwają do dzisiaj.

Fundamentaliści brutalnie mordują "niewiernych" (paradoksalnie bezwyznaniowców, zwolenników "multi-kulti") i przede wszystkim" innowierców" (z naciskiem na chrześcijan) niszcząc także każde obszary ich tradycji, kultury, miejsc kultu (kościoły). Burzone są często historyczne, światowe wielowiekowe zabytki i wszelkie zasoby starożytnych kultur. Bezpośrednią zaś iskrą wzniecającą pożar w postaci niekontrolowanego napływu islamistów do Europy było oczywiście zaproszenie tychże przez A. Merkel, co zainspirowało  zaś przyczynami - oprócz faktycznej ucieczki przed śmiercią i prześladowaniami - są w większości m.in.: chęć ekonomicznie łatwiejszego przez "uchodźców" życia w Europie realizowanego przede wszystkim poprzez korzystanie z pomocy socjalnej a nie pracę, budowa w tej części świata przyczółków obcej nam cywilizacji islamskiej jako realizowanie przez "uchodźców" jednego z celów islamistów jakim jest dostęp do krajów UE (wcześniej próbowali i dalej próbują infiltrować Bałkany) i ich islamizację oraz bezmyślne i naprawdę głupie zaproszenie przez A. Merkel wszystkich islamskich (i nie tylko) imigrantów do Niemiec. A. Merkel chciała zapewne pozyskać tanią siłę roboczą i uzupełnić jednocześnie radykalnie zmniejszającą się liczebność rodowitych Niemców.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż wciągnięte nie tylko do bratobójczej wojny kraje wcześniej były niezależne ekonomiczne a to dzięki posiadaniu ogromnych złóż ropy naftowej. Dziś rafinerie kontrolują tam koncerny międzynarodowe i zyski płyną do nich a nie zasilają jak wcześniej gospodarek w tamtych rejonach.

Drugim wrażeniem jest to, iż jak do tej pory doprowadzono do upadku gospodarki krajów bezpośrednio graniczącymi z Izraelem, co z punktu widzenia państwa żydowskiego jest jak najbardziej racjonalne, bo słabość w tym rejonie innych umacnia Izrael.

Trzecim wrażeniem niejako powiązanym z poprzednimi jest przeświadczenie, że masowa imigracja islamistów na kraje europejskie ma na celu zniszczyć je  politycznie, kulturowo, ekonomicznie i społecznie. Ma "wyrwać" chrześcijańskie fundamenty cywilizacji europejskiej, cywilizacji łacińskiej. Komu na tym zależy? Ano postkomunistom politpoprawności, multikulturowości, fałszywie pojmowanej tolerancji opartych na ideach komunistów kulturowych A. Gramsciego, A. Spinelliego oraz tzw. szkoły frankfurckiej. To dzisiaj idee tych komuchów realizowane są w UE, ale nie tylko, bo też za oceanem.

Dwutorowość niszczenia Europy (imigracja, gender i multi-kulti) już daje swoje efekty w postaci odmóżdżenia, atomizacji i pauperyzacji większości ludności europejskiej w obszarach tzw. starej Europy. Oczywiście zanim wpuszczono nigdy nie asymilujących się islamistów, skutecznie zniszczono w tych krajach chrześcijaństwo i fundamenty kształtujące przez wieki naszą cywilizację.

Czy to wszystko ma jakiś nadrzędny cel? Ano - moim zdaniem - tak a jest nim budowa jednorodnego, zatomizowanego i spauperyzowanego społeczeństwa bez granic narodowych, podatnego na manipulację i na ograniczenia wolności osobistych np. ze względów bezpieczeństwa i zbudowanie na tym gruncie Jednego Rządu Światowego w ramach Nowego Porządku Świata (NWO).

To tylko moja opinia. Być może przez niektórych uznana zostanie za spiskową teorię dziejów, ale właśnie historia ludzkości to historia różnorodnych spisków.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 30 stycznia 2018

Czy zmierzamy we właściwym kierunku?

W ostatnich wyborach głosowałem na ludzi, których wyznaczył J. Kaczyński: A. Dudę i B. Szydło. Tym samym oddałem swój głos na kandydatów Zjednoczonej Prawicy wierząc, że zapowiadana „dobra zmiana” nadejdzie i to nadejdzie w ostatniej możliwej chwili dla trwania i przyszłości Polski jako niepodległego i suwerennego państwa.

Udało się a skala zwycięstwa zapewne mile zaskoczyła nas wszystkich - nas, którzy od lat wirtualnie i realnie walczyli z tragicznymi dla naszej ojczyzny antypolskimi rządami koalicji PO-PSL i w ogóle z całą niszczącą nas III RP czyli PRL-bis. Ku przerażeniu antypolaków wygrał zarówno A. Duda jak i cała zjednoczona wokół PiS prawica i to z takim wynikiem, który umożliwił powstanie samodzielnych jej rządów.

Powstał nowy rząd pod kierownictwem pani premier B. Szydło i przez dwa lata realizowane były obietnice wyborcze a rząd trwał z wysokim poparciem mimo ogłoszenia przez przegraną opozycję totalnej z nim wojny, wojny na wszelkich możliwych frontach: wewnętrznych i zewnętrznych. „Ulica i zagranica” miała – wedle zamierzeń kreatorów i liderów „totalnej opozycji” – zmieść nowy rząd z politycznej powierzchni w ciągu maksymalnie kilkunastu miesięcy.

Pomimo współczesnej „targowicy” i jej antypolskich działań rząd premier B. Szydło unikał jałowych potyczek politycznych, nie dawał się prowokować i po prostu normalnie i skutecznie pracował, realizując sukcesywnie i z determinacją swoje obietnice wyborcze.

Z każdym miesiącem Polacy przekonywali się, że nowa władza traktuje ich naprawdę poważnie, podmiotowo a nie – w odróżnieniu od poprzedników – przedmiotowo.

To, co zapowiadała B. Szydło w czasie kampanii wyborczej stawało się realnymi faktami: wprowadzono programy społeczne (500+, mieszkanie+, darmowe leki dla seniorów), przywrócono poprzedni wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn, w zaskakująco wysokiej kwocie podwyższono płacę minimalną i stawkę godzinową za pracę jednocześnie w dużej części likiwidując tzw. „śmieciowe umowy o pracę”, uszczelniono system podatkowy jednocześnie znacznie likwidując tzw. „mafię vatowską”, zwiększono wydatki na armię wraz ze zwiększeniem jej liczebności i modernizacją sprzętu (m.in. wojska terytorialne, rakiety „Patriot”), pomimo kłopotów i wielu przeszkód ostatecznie zreformowano system władzy sądowniczej (TK, SN, KRS, ustrój sądów powszechnych), obniżono ubeckie emerytury choć pozostały jeszcze do obniżenia emerytury komunistycznej „wojskówki”, nie zgodzono się na tzw. „kwotową relokację” islamskich uchodźców/nachodźców oraz podtrzymano zapowiedź nie przyjmowania ich w Polsce w ogóle, przygotowano i rozpoczęto realizację gospodarczego „planu odpowiedzialnego rozwoju” wicepremiera M. Morawieckiego wraz z powołaniem centralnych instytucji wspierających gospodarkę (m.in. PFR) i polskie oraz zagraniczne inwestycje, skutecznie broniono (m.in. B. Szydło podczas debaty w PE) Polski na arenie międzynarodowej ze szczególnym uwzględnieniem kuriozalnych i lewacko totalitarnych ataków na nasz kraj ze strony liderów UE, zacieśniono współpracę z USA i NATO (m.in. wojska amerykańskie w Polsce i w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej), rozpoczęto budowę porozumienia zwanego „Trójmorzem” przy ewidentnym wsparciu USA i prezydenta D. Trumpa, podjęto bardzo ważne decyzje w zakresie bezpieczeństwa energetycznego Polski m.in. poprzez zakup skroplonego gazu (LNG) z USA, zainicjowano współpracę z Chinami w ramach tzw. „Jedwabnego Szlaku” wraz z decyzją o budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego w Łodzi, przyjęto do realizacji także wiele innych inwestycji infrastrukturalnych w postaci m.in. przekopu Mierzei Wiślanej czy budowy polskiego odcinka trójmorskiej autostrady łączącej kraje leżące w większości nad morzami: Bałtyckim, Czarnym i Adriatykiem, obroniono polskie górnictwo węgla kamiennego oraz podjęto działania zmierzające do odbudowy – zniszczonego przez antypolski rząd D. Tuska - polskiego przemysłu stoczniowego… i zapewne zrealizowano lub zainicjowano jeszcze wiele innych propolskich rozwiązań.

Oczywiście „ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi” i też w czasie dwuletnich rządów Zjednoczonej Prawicy popełniono ich wiele. Nie czas i miejsce aby w moim tekście byłyby one szczegółowo roztrząsane – od tego są opozycyjni politycy czy dziennikarze, blogerzy lub komentatorzy.

Tym niemniej warto jednak wspomnieć o fatalnej w skutkach decyzji ministra spraw zagranicznych zapraszającego do Polski Komisję Wenecką czy przyjęcie ustawy o obowiązkowych szczepieniach. Ponadto nie zrobiono nic a raczej negatywnie wiele w obszarze tzw. ustawy 1066 (ustawy o „bratniej pomocy” B. Komorowskiego), której nie tylko nie cofnięto, ale ją rozbudowano. Dużym błędem – wedle mnie – było też wyjazdowe posiedzenie rządu B. Szydło w Izraelu, co przypominało niesławne i podobne posiedzenia rządu PO-PSL zakończone zadziwiającym krakowskim posiedzeniem w 2014 roku izraelskiego Knesetu, na które był zaproszony i wziął udział przyszły prezydent A. Duda (czyżby „namaszczenie” go przez „braci” ze skrzydła szkockiej masonerii i Chabad Lubawicz?). 

Niestety też nie przeprowadzono: „przewietrzenia” polskiej/antypolskiej służby dyplomatycznej oraz dekomunizacji środowisk akademickich, choć może ostatnie decyzje ministra J. Gowina w zakresie „konstytucji dla nauki” prowadzić będą jednak do zdekomunizowania tego środowiska. Osobiście jednak wątpię w to, czy J. Gowin jest zdolny do radykalnych posunięć w tym obszarze i jeżeli miałbym wpływ na kształt rządu to dla tegoż wicepremiera i ministra nie byłoby w nim miejsca. Zaniechano też – po naciskach KE – z wprowadzenia podatku obrotowego dla zagranicznych korporacji, w tym przede wszystkim opodatkowania owym podatkiem sieci handlowych. Relatywnie bardzo mało zrobiono w zakresie kultury i dziedzictwa narodowego, promocji patriotyzmu i polskości – w dalszym ciągu nie rozumiem dlaczego cały czas stanowisko ministra w tym obszarze pełni dalej P. Gliński…

Bardzo opornie postępuje też proces rozliczenia poprzednich rządów i ich tysięcy afer. Niby trwa postępowanie związane z aferą Amber Gold, niby cały czas prowadzone jest postępowanie w sprawie „dzikiej warszawskiej reprywatyzacji”, niby wznowiono śledztwo w sprawie afery hazardowej, niby wiele „płotek” jest już w tych sprawach zatrzymanych, ale „rekiny” swobodnie pływają w oceanie IV RP. Tyle tylko, że jak na razie nic z tego nie wynika a afer poprzedników było tak dużo, że takich spraw powinno być prowadzone setki i wielu sprawców powinno już być osądzonych i przebywać w miejscu z widokiem słońca zza krat, także w sprawie dziesiątek zaskakujących „samobójstw i nieszczęśliwych wypadków” – też zdarzających się po tragedii smoleńskiej. Nikt z poprzedników nie został jeszcze oskarżony o przestępstwa, w tym obejmujące m.in. zdradę stanu. Nikt jeszcze nie usłyszał zarzutów związanych z przygotowaniem w roku 2010 wizyty polskich władz w Katyniu. Podobnie nie oskarżono jeszcze nikogo za kłamstwa, zaniechania i sposób potraktowania przez władze PO-PSL tragedii smoleńskiej. Nie wiemy jeszcze – choć może w kwietniu tego roku sprawa zostanie wyjaśniona – co tak naprawdę było przyczyną owej tragedii i dlaczego nikt jeszcze nie odpowiedział za ten zamach.

Tym niemniej plusy przewyższyły minusy i dwuletnie rządy pani premier B. Szydło były najlepszymi dla Polski i Polaków od 1989 roku, co potwierdzały wszelkie sondaże poparcia partii politycznych i określonych polityków.

O ile jednak cieszyłem się z działań rządu, o tyle działania prezydenta z czasem napawały mnie zdziwieniem i smutkiem. Kancelaria prezydenta aż roi się od dawnych działaczy i sympatyków UD/UW/demokraci.pl oraz dawnej wojskówki WSI. Do tego doszedł konflikt z ministrem A. Macierewiczem zakończony jego skandaliczną dymisją oraz konflikt z ministrem Z. Ziobro, który w nowym „rozdaniu” uniknął dymisji tylko dlatego, że jego SP tworzy koalicję z PiS a Z. Ziobro jest szefem tej partii. Prezydent też – mimo zapowiedzi – nie ujawnił aneksu do Raportu z Likwidacji WSI ani też nie spełnił swojej obietnicy pomocy dla oszukanych przez banksterów tzw. „frankowiczów”.

Przyjąłem zatem z wielkim smutkiem decyzję o dymisji pani premier B. Szydło, czemu dałem wyraz w swoich poprzednich tekstach. Z zażenowaniem przyjąłem też sposób jej dymisji i nominowanie jej na wicepremiera „do żadnych spraw”. Mimo wszystko na miejscu pani premier zrezygnowałbym w udziale w nowym rządzie, tym bardziej, iż – jak widać – została już całkowicie zmarginalizowana.
Z dużym dystansem przyjąłem też decyzję o powołaniu M. Morawieckiego na premiera RP i niestety ten dystans jeszcze się pogłębił po wspomnianej decyzji o dymisji A. Macierewicza a także dymisji J. Szyszko.

Często też wcześniej krytykowałem W. Waszczykowskiego, ale nowy szef MSZ „ze stajni” niesławnego B. Geremka J. Czaputowicz – wedle mnie – będzie jeszcze gorszym dla Polski ministrem niż jego poprzednik. Można to już zauważyć w dotychczasowych działaniach i stwierdzeniach ministra, które niejako znów prowadzą Polskę do przyjmowania pozycji klęczącej wobec lewackich i antypolskich elit unijnych. Nie widać też zdecydowanych ruchów w kierunku wymiany aparatu dyplomatycznego RP, który w dużej mierze jest właśnie spuścizną B. Geremka i elit postkomunistyczno-żydowskich (z obszaru tzw. „żydo-komuny”). Prezydent USA D. Trump potrafił bardzo szybko wymienić dyplomatów amerykańskich a my jakoś od przeszło dwóch lat nie jesteśmy w stanie skruszyć tego „betonu”… Szkoda, bo liczyłem, iż nowym ministrem spraw zagranicznych zostanie chociażby J. Saryusz-Wolski.

Mało się też mówi o dymisji pani minister cyfryzacji a decyzja ta niestety – również subiektywnie –była dużym błędem i zapewne już niedługo stanie się to widoczne.

Zmiany w rządzie okazały się niestety sukcesem „totalnej opozycji” i zapewne też otoczonego przez dziwnych ludzi prezydenta A. Dudy. Z pewnością też elity unijne zostały zmianami w polskim rządzie wysoce ukontentowane.

W tym obszarze warto też zwrócić uwagę na wypowiedziane onegdaj słowa G. Schetyny, który stwierdził, że zrobi wszystko aby powstrzymać legislację ustaw o KRS i SN. I rzeczywiście on oraz jego towarzysze krajowi i zagraniczni starali się bardzo mocno - szczególnie zdradliwie działając na arenie europejskiej - co zaowocowało uruchomieniem przeciwko Polsce przez KE punktu 7 traktatu UE.

Pomijając już fakt, że działania KE są pozaprawne nawet wedle praw unijnych oraz to, iż tak naprawdę atak jest skierowany bezpośrednio w polski prawicowy rząd w celu jego obalenia lub skłonienia go do a’la „peowskiej” uległości, to uruchomienie owej procedury przeciwko Polsce ma o wiele istotniejszy i szerszy cel.

Chodzi bowiem o przyszły kształt Unii Europejskiej, już bez UK: czy powróci ona do pierwotnej idei jej powstania zgodnie z założeniami jej ojców-założycieli, czyli będzie to związek silnych i suwerennych państw narodowych opartych na wartościach chrześcijańskich (Europa Ojczyzn) czy też stanie się beznarodowym i lewacko-demoliberalnym jednym państwem Europa, pozbawionym granic państwowych i wszelkiej tradycji oraz odrębnej narodowo kultury i historii określonych państw, którą zamieszkiwać będą wymieszani narodowościowo i rasowo bezwolni i konsumpcyjno-hedonistyczni mieszkańcy i w której dominującymi religiami/ideologiami będą: z jednej strony wojujący islam a z drugiej pozbawiony chrześcijańskich korzeni liberalno-politpoprawny i genderowy ateizm w nowej lewackiej formie.

Chore ideologicznie, postmarksistowskie i wyobcowane elity unijne chcą tej drugiej, anaturalnej i sztucznie wykreowanej Europy czyli inaczej ZSRR-bis w postaci „Związku Socjalistycznych Republik (Landów) Europejskich”.

Na przeszkodzie realizacji tej utopii stoją kraje Europy Środkowo-Wschodniej, które już przeżywały ideologiczny komunizm i zauważają, iż obecna ingerencja brukselskich elit w wewnętrzne sprawy narodów i państw staje się jeszcze większa i twórczo – poprzez idee A. Gramsciego, A. Spinelliego i Szkoły Frankfurckiej - rozwinięta niż nawet ingerencja Komisarzy Ludowych i przywódców ZSRR.
I też ta ingerencja jest o wiele groźniejsza bowiem dotyczy przede wszystkim – mówiąc językiem K. Marksa – nadbudowy, czyli ogółu instytucji, działań, form świadomości społecznej całej Europy. Obejmuje państwo i organy jego działania, instytucje wychowania i kształcenia, naukę, religię, rodzinę, prawo, moralność, sztukę, filozofię, doktryny społeczne i polityczne i wiele innych. Jest to m.in. ziszczeniem słynnego komunistyczno-lewackiego „marszu przez instytucje” nakazanego przez A. Gramsciego i budowaniem nowego „postępowego” i pustego wewnętrznie człowieka pozbawionego wartości, własnych osądów i własnej religii, moralności, tradycji, więzów rodzinnych i społecznych, własnej kultury i tożsamości narodowo-historycznej, etyczno-moralnych norm postępowania. Człowieka wyzutego z człowieczeństwa i podmiotowości indywidualnej i zbiorowej, człowieka zatomizowanego i w dużej mierze pozbawionego wszelkiej własności oraz spauperyzowanego i ubezwłasnowolnionego – poprzez szeroko rozumianą lichwę – finansowo.

Nie jestem dziś w stanie określić czy nowy premier Polski wraz ze swoim rządem będzie twardo i bezkompromisowo bronił „Europy Ojczyzn” i budował wokół tej pierwotnej dla unii idei koalicję państw unijno-europejskich, czy to w ramach V4 czy Trójmorza.

Pan premier M. Morawiecki jest bowiem człowiekiem, którego droga zawodowa daleka była od polityki i nie dał się wcześniej poznać ze strony swoich poglądów politycznych (na marginesie: podobnie nie znaliśmy wcześniej tychże poglądów prezydenta A. Dudy).

W biznesie przecież 50 zł ma zawsze odcień niebieski, niezależnie czy noszone jest w „kieszeni czarnych, czerwonych czy różowych spodni”. I chyba w przypadku nowego premiera ta dewiza jest jak najbardziej trafna, bowiem nie przeszkadzało mu doradzanie antypolskiemu premierowi D. Tuskowi a wówczas też obecny premier był brany pod uwagę jako zmiennik V. Rostowskiego na stanowisku ministra finansów.

Jestem też daleki od doszukiwania się jakichś spiskowych teorii, ale znając realia biznesowe oraz też polityczne III RP trudno mi nie mieć wątpliwości , co do samej kariery naukowej i bankowej oraz wspomnianej doradczej nowego premiera a także jego udziału w procesie integracji Polski z UE. Nie są to kategoryczne stwierdzenia mające zdyskredytować M. Morawieckiego, ale jedynie wątpliwości i pytania, na które chciałbym uzyskać zdecydowane od niego odpowiedzi i wyjaśnienia.\

Ilość ukończonych przez niego szkół i kursów wydaje się – co zauważył m.in. prof. J. R. Nowak - nierealnie duża a samo podstawowe wykształcenie akademickie nie miało nic wspólnego z ekonomią, finansami i bankowością. Nie negując zdolności M. Morawieckiego, w tym obszarze pojawiają się też u mnie i inne wątpliwości związane pośrednio też z jego ojcem i faktem, iż K. Morawiecki był chyba i ponoć najbardziej znienawidzonym antykomunistycznym opozycjonistą, też w czasie III RP.
Jeszcze raz powtarzam, iż nie mam zamiaru dyskredytować zdolności i kariery M. Morawieckiego, ale w sieci pojawia się wiele niepokojących informacji i może warto byłoby jednak, aby wszelkie takie – nawet fałszywe - informacje i opinie zostały wyjaśnione a tym samym też rozwiane zgodnie z prawdą.

Przeto warto byłoby np. poznać źródła finansowania i wysokość nakładów finansowych poniesionych przez M. Morawieckiego na zdobywanie wykształcenia i doświadczenia. Ciekawa byłaby również jego opowieść jak było to możliwe, iż przeszłość ojca nie przeszkodziła mu w karierze bankowej w Niemczech i w Polsce oraz potencjalnie jakie hipotetyczne pozamerytoryczne okoliczności pozwoliły mu objąć stanowisko prezesa BZWBK. Można byłoby też zapytać go jak to jest, że zarabiając jako prezes zarządu BZWBK kilkaset tysięcy złotych miesięcznie, zarówno w 2015 i 2016 jego zaoszczędzone środki pieniężne wynoszą – wedle oświadczeń majątkowych - jedynie około 3 mln zł a akcje i udziały w spółkach około 4 – 4,3 mln zł oraz jakie były przyczyny wzięcia przez jego żonę – w czasie gdy pełnił on obowiązki prezesa banku i rocznie zarabiał miliony złotych - ogromnego kredytu hipotecznego we frankach, którą to informację w sieci przekazał nie tylko – o ile sobie przypominam - m.in. dr Z. Kękuś, były pracownik BZWBK i podwładny M. Morawieckiego. Wyjaśnienia też wymaga to, czy prawdą są określenia jednego z blogerów, który – być może w kategoriach pomówienia – uzasadniał karierę w III RP M. Morawickiego oraz jego ojca z ich kontaktami z funkcjonariuszami dawnej WSI i dlaczego ta informacja w przedziwny sposób została usunięta z sieci internetowej. Interesujące byłoby też dookreślenie przez M. Morawieckiego jego pochodzenia, bowiem jego stwierdzenie o tym, że członkowie jego rodziny dzięki pomocy Polaków uniknęli antyżydowskiego, dokonanego przez Niemców Holocaustu w czasie II Wojny Światowej rodzi wiele niepotrzebnych domysłów i spekulacji a przecież ewentualna u niego domieszka żydowskiej krwi nie jest przecież niczym złym. Odnośnie tego obszaru warto byłoby jednak dowiedzieć się czy, kiedy i w jakim kościele M. Morawiecki został ochrzczony i jak ewentualna chrześcijańskość jego rodziny ma się to do antymoralnego prowadzenia się jego ojca i stwierdzeniu przez niego, że jest „postchrześcijański” oraz gdzie i kiedy M. Morawiecki poślubił swoją żonę i jakie katolickie (chrześcijańskie) sakramenty realizuje się w jego rodzinie? Ciśnie się też na usta inne pytanie: dlaczego w czasie sławetnych i podsłuchanych rozmów w restauracji „Sowa i Przyjaciele” nowy premier używał angielskiego określenia „ we the people/my ludzie - my naród” a nie „my Polacy” i czy ma to jakikolwiek związek z treścią żydowskiej, rabinicznej księgi – Talmudu, w której ludźmi z bożą duszą nazywani są jedynie przedstawiciele jednej nacji?

Mógłbym zadać jeszcze wiele pytań. Przyjdzie na to jeszcze czas. Są one nieraz zaskakujące i trudne, ale w momencie, gdy M. Morawiecki zdecydował się na karierę polityczną stał się funkcjonariuszem publicznym i winien wyjaśnić wszystkie wątpliwości. Tym bardziej, iż dziś jest premierem rządu. Tak naprawdę na dziś możemy tylko „gdybać”, iż są mu bliskie wartości polskie, konserwatywne i wierzyć w jego werbalne osądy i zapowiedzi, iż w istocie tak jest. Tylko czy tak naprawdę jest? Mam nadzieję, że tak i jego intencje są czyste i wynikają z patriotycznej chęci budowy silnego państwa polskiego i jest to naprawdę cel nadrzędny jego działalności publicznej/politycznej.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu , iż obecnie mamy do czynienia z zalewem informacji tworzących trudno weryfikowalny szum informacyjny. Pojawia się wiele tzw. „fałszywych informacji/ fake newsów”, które tworzą niejednokrotnie fałszywy obraz rzeczywistości i trudno odnosić się do każdej pojawiającej się w Internecie, prasie, radio czy telewizji tejże informacji. Tyle tylko, że akurat prezydent, premier czy ministrowie mają do dyspozycji wielu pracowników, doradców i służby specjalne, które winny reagować na takie fałszywki informacyjne, wyjaśniać je a gdy trzeba to składać zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez autorów owych fałszywek. Najgorszą rzeczą jest milczenie, bo pozwala na geometryczny wzrost takiego kłamliwego szumu informacyjnego oraz powstawaniem różnych opinii noszących znamiona „political fiction” czy tzw. „teorii spiskowych” a to bardzo negatywnie wpływa na ocenę określonych polityków, co w przypadku najważniejszych z nich może doprowadzić do uszczuplenia poparcia dla nowych władz konserwatywnej części narodu polskiego.

Podobnie jak w przypadku prezydenta czy premiera także wielu nowych ministrów jest również niejako nowych w polityce i trudno ich oceniać wedle kryterium polityczno-światopoglądowego a przecież stanowiska ministrów winny być bardziej polityczne niż technokratyczne a raczej obecny skład rządu został tak ukształtowany, iż można go postrzegać właśnie jako ten drugi – technokratyczny. Czy jest to dobre rozwiązanie? Przychylam się do opinii, iż raczej nie… mając jednak nadzieję, że się mylę i też nie pomylił się J. Kaczyński...

Być może faktycznie długookresowo owe zmiany były niezbędne? Może trzeba było odmłodzić rząd i zmienić premiera na takiego, którego rozumieć będą elity unijne? Ale czy naprawdę trzeba było wymienić A. Macierewicza, który przecież tak naprawdę w polityce wobec UE miał marginalne znaczenie i skutecznie odbudowywał polską armię oraz „czyściał” ją ze złogów postkomunistycznej „wojskówki”? Ta zmiana – podobnie jak dymisja pani premier B. Szydło – dokonana została w sposób mało elegancki i nie została podyktowana względami merytorycznymi a raczej – wedle mojej subiektywnej opinii - osobistymi animozjami i konfliktem na linii A. Duda/dawne środowisko WSI i postWSI – szef MON. Sądzę też, iż była to cena za podpisanie przez prezydenta ustaw reformujących polskie sądownictwo: bardzo wysoka cena, którą – jak się zdaje – z wielkim trudem zapłacił J. Kaczyński (vide: ilość osobistych spotkań A. Duda – J. Kaczyński). Być może te zmiany miały i mają też na celu przejęcie części elektoratu liberalnego, wielkomiejskiego, ale czy nie kosztem twardego elektoratu PiS, dla którego A. Macierewicz był i dalej jest symbolem patriotyzmu i patriotycznej determinacji w działaniach realnych? Może też trzeba było dokonać takich zmian, które pozwolą cofnąć się w kontaktach unijnych o jeden krok aby później zrobić dwa kroki w przód, pozwalając unijnym lewakom na „wyjście z twarzą” z konfliktu z naszym krajem? Może też ta zmiana podyktowana została względami geopolitycznymi, w tym naciskiem na J. Kaczyńskiego przez USA i być może ich wysłannika Jonny'ego Danielsa, który zdaje się zastąpił w Polsce wcześniejszego a’la „rezydenta USA na Polskę” Lejbę Fogelmana?

Może… i tych może jest bardzo dużo… dla mnie za dużo i już dziś widać, że decyzje J. Kaczyńskiego w obszarze nowego rządowego „rozdania” osłabiły szefa PiS na tyle, iż nie był w stanie wymóc na swoich senatorach oczekiwanej przez niego decyzji w sprawie senatora PiS S. Koguta. I sądzę, że ten proces politycznego słabnięcia J. Kaczyńskiego będzie postępował dalej, niekoniecznie dla dobra Polski i Polaków.

Dla mnie jedno jest pewne. Głosując na PiS i ZP głosowałem na „dobrą zmianę”, którą zapowiadali: B. Szydło i A. Duda. Obecny rząd jest inny niż ten, na którego oddałem swój głos. Prezydent w dużej mierze stracił moje zaufanie i nie wiem czy po raz kolejny mu zaufam. Nowemu premierowi z dystansem się przyglądam i na razie ma u mnie ograniczony, ale jednak kredyt zaufania.

Będę się uważnie przyglądał działaniom obecnych władz polskich. Minął dopiero niespełna miesiąc od zmian w rządzie i wierzę, że następne będą jednak dobre dla Polski. Jeżeli jednak – wedle mojej opinii – tak nie będzie to starał się będę pisać o tym i przestrzegać, zarówno wirtualnie jak i realnie. I zawsze będę sobie – przed oceną – zadawać pytanie: „Czy zmierzamy we właściwym kierunku?”.

P.S.


Tekst w swojej zasadniczej formie był napisany jeszcze przed wybuchem afery związanej z nowelizacją ustawy IPN i penalizacją w niej antypolskich kłamstw przypisywania Polakom winy i współwiny za dokonany przez Niemców Holocaust Żydów. Jutro opublikuję w tej sprawie tekst zatytułowany: „O co chodzi Izraelowi”.  

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Emmanuel Macron - francuski "schetopetrotusek"...

Zakończyły się wybory prezydenckie we Francji.

Zgodnie z przewidywaniami 7 maja odbędzie się II tura wyborów, w której zmierzą się: założyciel własnego ruchu En Marche!, demoliberalno-socjalistyczny (centrowy?) Emmanuel Macron (23,75% głosów) oraz liderka prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen (21,53% głosów).

Prawdopodobnym ostatecznym zwycięzcą wyborów będzie E. Macron, który skupi wokół siebie ogromną koalicję "wszyscy przeciw M. Le Pen". Już teraz ich kontrkandydaci wezwali swoich wyborców, aby głosowali na niego. Uczynili tak zarówno kandydat centroprawicy Franois Fillon (19,91% głosów) i kandydat rządzącej we Francji Partii Socjalistycznej (rząd + prezydent) B. Hamon (około 6% głosów). Nie wiadomo jeszcze na kogo przekaże swoje głosy skrajny komunista Jean-Luc Melenchon (zaskakujące 19,64% głosów), ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że byłoby dla niego samobójstwem wskazanie Marine Le Pen... choć tak naprawdę w wielu obszarach, szczególnie w sferze pracowniczej i socjalnej, ich poglądy są niemal identyczne.

Francuzi więc odrzucili przedstawicieli partii, które rządziły lub współrządziły Francą niemal od początku republiki. Dla wielu jest to szok, choć wydaje się, iż francuski naród został idealnie zmanipulowany i wymanewrowany przez dotychczasowe lewacko-demoliberalne i politpoprawne elity a naprędce (choć zapewne zgodnie z planem i socjologiczną oceną sytuacji we Francji i UE) "wystrugany" przez nie E. Macron jest nową, medialnie wykreowaną wersją F. Hollanda, M. Vallsa, czy nawet N. Sarkozy'ego.Taka sobie krzyżówka.

UE, szczególnie od kryzysów finansowych i najazdu fali muzułmańskich imigrantów, powoli upada. Projekt jednego Państwa Europa okazuje się być utopią, podobnie jak wszystkie dotychczasowe pomysły lewako-komunistów. Ludzie na świecie widzą też swoją powolną autodestrukcję spowodowaną powszechnym marksizmem kulturowym, globalizmem, polipoprawnością, lewicowym demoliberalizmem. Stąd powszechny tzw.: "wyborczy zwrot na prawo", co już dało się zauważyć i w Polsce, i na Węgrzech, w USA czy nawet w Austrii.

Ale... "tonący brzytwy się chwyta" a "konający koń najmocniej kopie". Dotychczasowe elity walczą o przetrwanie a jako, że kilkudziesięcioletnie i systematyczne lewackie (kulturowo marksistowskie) ogłupianie przez nie zachodnich społeczeństw przyniosło nadspodziewanie dobre skutki, to mają ułatwione zadanie w obszarze dalszego i jeszcze bardziej wyrafinowanego manipulowania ludźmi.

W Polsce próbowano też nas wyjałowić intelektualnie i kulturowo. Udało się to w dużej części, ale - pomni wspomnień wojennego komunizmu i realnego socjalizmu oraz ze względów na nasz narodowych charakter i indywidualizm - odrzuciliśmy dotychczasowe elity i nie daliśmy się nabrać na nowo-stare, sztucznie i medialnie wykreowane przez dotychczasowych władców, byty polityczne w stylu .Nowoczesnej czy jej szefa R. Petru.

Bo przecież tak naprawdę francuski E. Macron to taki ich R. Petru i został on oraz jego ruch "stworzony" na identycznej zasadzie. Można też do tej mieszanki dodać i naszych: D. Tuska i G. Schetynę, choć wydaje się, że ten nasz "schetopetrotusek" jest jednak politycznie i intelektualnie o kilka klas niżej od . E. Macrona. Niemniej on też jest tylko "marionetką" w rękach swoich kreatorów.

W Polsce spodziewano się porażki skompromitowanej PO, więc L. Balcerowicz, A. Olechowski i spółka przy prawdopodobnej pomocy takich lichwiarskich i demoliberalnych "sorosów" "wystrugali" .N czy KOD. We Francji F. Hollande i jego Partia Socjalistyczna całkowicie się skompromitowała, zresztą podobnie jak partia centroprawicowa. Wykreowano więc tegoż E. Macrona (i jego ruch En Marche!), którego poglądy niczym się tak naprawdę nie różnią od dotychczasowych poglądów elit francuskich, ale medialnie i propagandowo, zgodnie ze sztuką inżynierii społecznej i marketingowo, spozycjonowano go w społecznym odbiorze jako niby nową siłę, siłę centrową i antysystemową, inną od dotychczasowych. To tak jak u nas: przecież .N to to samo co PO.

My się - w swojej masie - nie daliśmy zwieźć, ale polipoprawnie ogłupiali i pozbawieni umiejętności myślenia oraz wewnętrznie puści, wyzuci z wartości, Francuzi już tak...

Przykre i żal mi Francuzów, bo już niedługo to będzie najprawdopodobniej francuski, muzułmański kalifat i wewnętrzne walki oraz ciągłe życie w stanie wyjątkowym mogą sprawić, iż uchodźcami do Polski czy Węgier będą oni sami...

Na koniec sylwetka Emmanuela Macrona. Warto się nad nią zastanowić, też w odniesieniu do Polski.

Emmanuel Macron (ur. - 21.12.1977):

- absolwent liceum jezuickiego oraz Instytutu Nauk Politycznych w Paryżu,
-  w latach 1999-2001 asystent uznanego filozofa Paula Ricoeura (1913-2005) - działacza socjalistycznego (i chrześcijańskiego - sic!),
 - w latach 2006-2009 członek francuskiej partii socjalistycznej, tej samej, z ramienia której prezydentem został skompromitowany F. Hollande i właśnie przez tegoż masońskiego F. Hollanda usilnie promowany, m.in. jako jego sekretarz generalny (2012-2014),
-  w latach 2008-2012 bankster zatrudniony w Rothschild & Cie Banque, czyli - jak G. Soros -  człowiek rodziny Rothschildów i innych kreatorów świata,
- w latach 2012-2014 zastępca sekretarza generalnego w Pałacu Elizejskim prezydenta F. Hollanda,
- w latach 2014-2016 minister gospodarki, przemysłu i cyfryzacji w gabinecie socjalisty Manuela Vallsa,
- w kwietniu 2016 (sic!) założył ruch polityczny pod nazwą En Marche! (Naprzód Marsz!) i od tego momentu zaczął być "pompowany" w sondażach i lewacko-demoliberalnych francuskich (i nie tylko) mediach a nasilenie tej "promocji" nastąpiło po 1 grudnia 2016 roku, czyli od momentu, w którym F. Hollande ogłosił, iż nie będzie ubiegał się o reelekcję,
- niektóre osoby go popierające (za wikipedia): socjal-liberał F. Baryou; domniemany pedofil, działacz partii zielonych, lewak kulturowy D. Cohn-Bendit; homoseksualista i członek partii socjalistycznej Bertrand Delanoe, mer Paryża w latach 2001-2014; zagubiony pomiędzy ideami komunistycznymi, socjalistycznymi i konserwatywnymi Bernard Kouchner; wieloletni działacz konserwatywnej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMT - partii N. Sarkozego) Dominique Perben; niedawny premier z ramienia partii socjalistycznej (2014-2016) Manuel Valls,
- od 2007 roku żonaty ze starszą o 24 lat jego licealną nauczycielką francuskiego Brigitte Trogneux, co wedle wielu plotek (zdementowanych kategorycznie przez samego E. Macrona) ma być "przykrywką": jego homoseksualizmu (biseksualizmu) oraz gejowskiego związku z szefem Radia France Mathieua Geleta.

Najważniejsze poglądy i postawy E. Macrona:

- skrajny euroentuzjasta i zwolennik federalizacji UE (Jedno Państwo - Europa),
- entuzjasta bardzo ścisłej współpracy Francji z Niemcami (bez UK, to ten tandem ma kierować UE),
- zwolennik jednorodnych zasad polityki podatkowej, socjalnej, celnej i innych w całej UE oraz postulator powstania europejskiej straży granicznej i policji,
- politpoprawny lewacki demoliberał opowiadający się za przyjmowaniem muzułmańskich tzw.: "uchodźców" oraz wyznawca idei, iż islamski terroryzm wynika z nierówności społecznych i ekonomicznych oraz może być szansą (ubogaceniem) dla Francji i należy dążyć do jak największej integracji muzułmanów w Europie oraz podejmować działania na rzecz tej integracji,
- zwolennik przymusowej, kwotowej relokacji uchodźców w krajach UE,
- po ostatnich islamskich zamachach terrorystycznych we Francji i innych krajach stwierdził mniej więcej, iż "Francuzi muszą się przyzwyczaić do terroryzmu i nie można w tym obszarze nic zmienić",
- bardziej preferujący wspólną obronność europejską (wspólny fundusz zbrojeniowy, wspólne zakupy uzbrojenia - sic!) niż NATO, choć nie neguje jego istnienia i uważa, iż powinno zostać status quo (brak dalszego rozszerzania NATO),
- opowiada się za utrzymaniem sankcji wobec Rosji, choć chciałby z nią współpracować, podobnie jak z Turcją czy krajami bliskowschodnimi.

Wszyscy analitycy i komentatorzy uważają, że M. Le Pen nie ma żadnych szans z kandydatem m.in. "banksterów" i dotychczasowych elit francuskich. Prawdopodobnie tak będzie, ale nic nie jest jeszcze przesądzone, bo sytuacja jest dynamiczna a islamski terroryzm staje się coraz bardziej nieprzewidywalny i powszechny.

Warto dodać, że czerwcu we Francji odbędą są wybory parlamentarne a w nich bardzo prawdopodobne jest zwycięstwo Frontu Narodowego, choć być może nie aż takie, żeby  mógł utworzyć samodzielny lub koalicyjny rząd.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 21 kwietnia 2017

Islam i przyjmowanie muzułmańskich tzw.: "uchodźców". Co ty byś zrobił?

"Nie każdy islamista jest terrorystą, ale dziś w świecie niemal każdy terrorysta okazuje się islamistą".

Powyższe stwierdzenie jest od bardzo dawna wypowiadane przez wielu ludzi realnie oceniających dzisiejszy świat, gdzie terroryzm islamski staje się coraz bardziej powszechny i nosi już znamiona wojny cywilizacyjnej, niezależnie od tego czy sam chce takiej wojny czy jest do niej skutecznie inspirowany przez innych, również chcących upadku dotychczasowej naszej cywilizacji łacińskiej, chrześcijańskiej a nawet liberalnej (sic!), upadku państw narodowych i jednorodnych kulturowo, i tradycyjnie społeczeństw.     

Natomiast poniższe ma tylko pośredni związek z ostatnim atakiem islamistów na francuskich policjantów, choć owy zamach tak jak i inne tego typu to jest tylko skutek cynicznie zamierzonej lub szaleńczej polityki samounicestwienia ludzkości w imię powstania - jako ratunek - Jednego Rządu Światowego.

Islam bowiem wobec naszej cywilizacji (właśnie łacińskiej, chrześcijańskiej a nawet jak chcą niektórzy - współcześnie demoliberalnej) jest całkowicie obcy, obcy nam kulturowo, religijnie i etnicznie. Tak było od zarania naszych dziejów i tak jest dzisiaj.

To muzułmańska masa ludzka, która nie jest w stanie i nigdy nie będzie chciała ani potrafiła zasymilować się z naszymi społeczeństwami i wyznawać nasze wartości, nawet w sytuacji, gdy nowe pokolenia muzułmanów rodziły się i wychowywały w naszej cywilizacji. Na to po prostu nie pozwala Koran i stworzona wokół niego ideologia islamska, która gloryfikuje swoją własną religię (ideologię) jednocześnie degradując do roli podrzędnej lub nawet odbierając możliwość istnienia innych religii a już całkowicie odrzucając ewentualność realnego występowania agnostycyzmu lub ateizmu.

Nie wspominam już nawet o stosunku islamu do czegoś takiego jak LGBTQ, które w rzeczywistości muzułmańskiej po prostu nie ma prawa być, co oznacza, że tacy ludzie, o takiej orientacji seksualnej,  nie powinni żyć.

Podobnie jest w przypadku statusu kobiet i kategorii równouprawnienia. Islam jest w tym obszarze całkowicie przeciwstawny naszej kulturze chrześcijańskiej a już liberalnej popierającej feminizm jest tak daleki od nas jak najdalsza planeta w układzie kosmicznym, jeszcze nie odkryta. To dwa różne światy.

U nas kobieta jest równoprawna mężczyźnie i ma takie same prawa: stanowione państwowo, do ludzkiego szacunku, do pracy, kariery zawodowej, indywidualizmu, egoizmu, własnych przekonań i poglądów a nawet do zdrady mężczyzny. W świecie katolicyzmu jest ona wywyższana jako Matka naszego Boga a kobiecość - jako mężczyźni- stawiamy na piedestale piękności i chcemy się tym chwalić, podobnie jak chcą nasze niewiasty. Rodzina i macierzyństwo jest dopełnieniem miłości, ale nigdy żadna kobieta - choć byłaby inna od naszych wzorców i wartości - nie jest potępiona i zasługująca na pogardę, oszpecenie czy śmierć. W islamie natomiast mężczyźni mają większe prawa, kobiety noszą burki a ich zdrada karana jest w najlepszym razie oblaniem kwasem i oszpeceniem, a w najgorszym okrutną śmiercią. Muzułmanin może mieć kilka żon i kilka żeńskich niewolnic a jego zdrada ze zgwałconą przez niego niewierną islamowi traktowana jest jako sukces, przywilej dany Mahometowi i dzisiejszym jego wyznawcom.

W naszej kulturze ponadto istnieje jedno z najbardziej barbarzyńskich przestępstw, czyli pedofilia. Dla islamu jest to pojęcie abstrakcyjne. Islamscy mężczyźni mogą posiąść seksualnie nieletnią i nie jest to nic zdrożnego a nawet jest zgodne z tym, co zrobił Mahomet też konsumując seksualnie nieletnią dziewczynkę. I w tym, ale nie tylko w tym niestety religia islamska jest bardzo zbliżona do judaizmu.

Islam jest w swojej fundamentalnej istocie antydemokratyczny i nietolerancyjny, czyli całkowicie odmienny od naszych wartości wypracowanych przez stulecia. Jest skrajnie antychrześcijański, antyłaciński i nie tolerujący odmienności w żadnym realnym obszarze. Liberalizm i lewacki demoliberalizm, zabiwszy Boga oraz będąc wyznawanym przez współczesne europejskie i światowe elity, jest dla islamizmu tylko kapitalnym pustym obszarem, który chce wypełnić. Prawym człowiekiem dla niego jest tylko wyznawca islamu, inni są godni pogardy a nawet śmierci. Demokracja dla niego jest takim samym złem jak inne religie czy też wytwory spaczonego lewactwa światowego: dewiacje, totalna i bezmyślna tolerancja, wartości humanistyczne, gender, feminizm, komunizm kulturowy, człowiek uniwersalny i jednorodny, odrzucenie Boga, pustka moralno-etyczna, konsumpcjonizm, hedonizm, globalizm, syjonizm, lewacki totalitaryzm, tolerancja, multi-kulti, aborcja, eutanazja, etc.

[Tylko dygresyjnie... Kochane czarne i kretyńskie feministki... W islamskiej Europie "wasze macice" nigdy nie będą "wasze" :)]

Taki charakter islamu oraz możliwość takiej interpretacji Koranu i słów Mahometa prowadzi do uznania innowierców i niewierców za zło, które trzeba zniszczyć, aby zapanował jeden, wspaniały i pokojowy świat islamski z obowiązującym wszystkich prawem islamskim, szariatem. I taki odradzający się i rodzący się obecnie islamski fanatyzm/fundamentalizm staje się dziś czynnie dominujący lub co najmniej biernie akceptowany wśród muzułmanów wszystkich odcieni.

Jedyną możliwością powstrzymania przez naszą cywilizację islamskiej ideologii śmierci a tym samym uniknięcia naszej zagłady jest uniemożliwienie jej funkcjonowania i rozwijania się wśród nas a tym bardziej zaprzestanie przyjmowania do naszych krajów kolejnych, ewentualnych jej wojowników i żołnierzy - terrorystów, czyli tzw. muzułmańskich "uchodźców"/"nachodźców".

Musimy usunąć w naszych krajach wszystkie możliwe źródła potencjalnie umożliwiające powstawanie fanatyzmu islamskiego i kreujące islamskich terrorystów. Trzeba deportować radykalnych imamów oraz zamykać meczety i minarety gdzie głosili swoje nienawistne "kazania". Koniecznie też należy wydalać wszystkich muzułmanów nie przestrzegających naszego prawa, tworzących "muzułmańskie getta" oparte na prawie szariatu i wszystkich tych, co do których istnieje choć cień podejrzenia o radykalizm. Podobnie - stosując niestety odpowiedzialność zbiorową - należy postępować ze wszystkimi muzułmanami, którzy milcząco akceptowali (a tym samym osłaniali) funkcjonowanie wśród nich islamskich wojowników/terrorystów. Należy też uniemożliwić islamskim terrorystom-samobójcom ich pochówek zgodnie z prawem szariatu a tym samym zaprzepaścić - według ich wiary - uzyskanie wiecznej szczęśliwości i rajskiego rozpasania jako nagrody za męczeńską śmierć w imię Allacha. Ostatecznym zaś posunięciem może być po prostu delegalizacji ideologii islamu w naszych krajach.

Całkowite zaprzestanie dalszego przyjmowania przez nas muzułmańskich "nachodźców" jest też konieczne, bowiem jeżeli istnieje choć minimalne prawdopodobieństwo, że wśród nich znajdują się czynni wojownicy Allacha, którzy mogą i będą nas mordować to ich przyjmowanie jest aktem samobójstwa i całkowitej destrukcji naszego, zachodniego świata. A dokładnie wiemy, że spośród tzw. "uchodźców" ponad 80% to zdrowi młodzi mężczyźni, wśród których ISIS przemyca swoich żołnierzy i którzy mają stanowić fundament zwycięstwa islamu na świecie, choćby poprzez sprowadzanie swoich rodzin i rodzin ich rodzin a także "rozpłodowość". Część z nich ISIS wysyła też dla rekrutacji i radykalizacji muzułmanów mieszkających od urodzenia w obrębie naszej, zachodniej cywilizacji. Reszta to potencjalni radykałowie a dziś będący zwykłymi imigrantami ekonomicznymi.

Możemy pomagać muzułmańskim ofiarom wojen i prześladowań, ale na ich terenie, np. poprzez pomoc humanitarną a najlepiej przestając angażować się w tamtejsze wojny lub je po prostu kończąc.

Ale... jestem pewien, że po przeczytaniu powyższego wielu "oświeconych", politpoprawnych, lewackich humanistów oraz demoliberałów tworzących i popierających unijne samobójcze elity poczuje wobec mnie obrzydzenie, agresję i całkowite oburzenie wraz z chęcią negacji moich poglądów i dalszą zachętą do przyjmowania tzw.: "uchodźców", bo... "należy oddzielić islam od jego skrajnej postaci i od terroryzmu a uchodźcom należy się pomoc w naszej tolerancyjnej, multikulturowej i humanitarnej nowej, oświeconej zachodniej cywilizacji, która może zostać ubogacona przez islam i każdą inną obcą kulturę i religię czy ideologię". 

Dla nich proponuję więc przeprowadzenie drobnego, eksperymentalnego i subiektywnego procesu myślowego...

Oceniając różne działania, sytuacje i decyzje nieraz warto bowiem odnieść dane okoliczności do ewentualnej możliwości ich wystąpienia bezpośrednio wobec nas i naszej rodziny lub przyjaciół, i wtedy zastanowić się nad logiczną własną decyzją i postępowaniem w takiej sytuacji.

Z tego punktu widzenia chyba możemy się zgodzić, iż nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprosiłby do swojego domu potencjalnego mordercy, tym bardziej ewentualnie szalonego religijnie fundamentalistę lub tylko wyznawcę wiary, która może być przez wiernego tak zinterpretowana i zrozumiana, iż nakazuje mu zabijanie w imię jego Boga innowierców i niewiernych. Tak samo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprosiłby do swojego domu kogoś, kto nagle w jakimś napadzie religijno-ideologicznego szału byłby zdolny do zgwałcenia naszej żony czy córki, tak jak czynią to jego pobratymcy, koledzy w wierze i przyjaciele.

Podobnie chyba każdy z nas by postąpił wiedząc, że ewentualny zaproszony do domu gość pochodzi ze środowiska akceptującego mordowanie i gwałt w imię obcej dla nas wiary czy ideologii, nawet gdyby wydawało się, iż sam on jest niegroźny.

Jeżeli ktoś jednak jest tak głupi i wyzuty z instynktu samozachowawczego, że dalej aprobuje przyjmowanie islamskich tzw.: "uchodźców", to niech po prostu sam na indywidualne zaproszenie ich przyjmie i ugości u siebie w domu... ugości jurnych, młodych i godnych litości uchodźców... Tylko radzę... niech najpierw wywiezie gdzieś żonę, dzieci (w tym córki) a sam przyjmie islam jako swoją wiarę.

Niezależnie więc od wszystkiego i nawet jakichś błędów obecnych władz, to gdyby Polacy wybrali przez przypadek w nowych wyborach PO czy .N, uznałbym, że są szaleńcami i samobójcami.

Przypomnę tylko, że E. Kopacz zgodziła się na przyjmowanie "nachodźców" do Polski, co rozkazała A. Merkel, sprawczyni całego zamieszania... choć sadzę, że i ona to tylko pionek-wykonawca. Dziś PO i .Nowoczesna deklaruje, że przyjmie (jeżeli przejmie władzę)  każdą narzuconą przez niemiecką UE liczbę "nachodźców" do Polski. PSL to niewiadoma: zawsze przyjmie opcją większego współkoalicjanta... tak po prostu mają.

Tak ku refleksji

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 6 lutego 2016

Szkoda, że jednak przyjmujemy islamskich imigrantów!

O tzw."uchodźcach" pisałem wielokrotnie i tak naprawdę do końca nie wiem, na przyjęcie przez Polskę jakiej ilości w większości islamskich  imigrantów zgodziła się E. Kopacz. Może to około 5 albo 7 czy 12 tysięcy? A może to 120 tysięcy? Wiem, że będą sukcesywnie przybywali do Polski w tym i przyszłym roku oraz za każdego dostaniemy od 6 do 10 tys. euro w zależności od kierunku przybycia. Odsyłam do moich tekstów na ten temat, ale to w sumie nie jest ważne.

Ważniejsze jest to, że jednak w ogóle nowy rząd w tym obszarze przejął zobowiązania  poprzedniego antypolskiego rządu bez żadnych renegocjacji. Wymowa kampanii wyborczej Zjednoczonej Prawicy była jednak inna i skłaniała do przekonania wyborców, iż po jej zwycięstwie Polska sprzeciwi się jej islamizacji.

Moje serce od dzieciństwa - dzięki rodzinie i skupionych wokół niej polskich patriotów oraz wielu przeze mnie szanowanych autorytetów - jest po stronie Polski i naszego narodu. Niemal od zawsze po quasi upadku komunizmu wspierałem propolskie organizacje i partie polityczne, w tym środowiska związane z szeroką prawicą skupioną wokół braci Kaczyńskich. Miałem i mam wiele do nich zastrzeżeń i wątpliwości, ale zawsze uważałem, że należy doprowadzić do zwycięstwa tych spośród nas, którzy mają na to największe szanse. I po dziesiątkach lat doczekałem się radosnego zwycięstwa, podwójnego zwycięstwa oraz kolejnego prezydenta i rządu propolskiego. Tak uważam i raduję się cały czas.

Nie oznacza to jednak, że wtedy, gdy trzeba nie miałbym wskazywać ewentualnych błędów naszego rządu. Nigdy tego nie obiecywałem a wprost przeciwnie - uważam, że należy zawsze krytycznie podchodzić do rządzących (nawet naszych), aby władza nie przesłoniła dążeń Polaków, prawdziwego suwerena naszej Polski i aby owa władza nie oddalała się od nas i aby realizowała nasze interesy ponad wszystko.

Stąd mój sprzeciw wobec przyjmowania tzw.: "uchodźców". I wyrażam ubolewanie, że jednak ich przyjmiemy. Stąd moja aprobata dla propozycji P. Kukiza referendum w sprawie ich przyjmowania. Stąd w tej materii uważam, że obecny rząd - niezależnie od uwarunkowań politycznych i dyplomatycznych - popełnił kardynalny błąd, którego skutki odczuwały będą przyszłe pokolenia Polaków!

O negatywach obcej religijnie i kulturowo antychrześcijańskiej (ale też antylaickiej, antyjudaistycznej i w ogóle skierowanej wobec innowierców i niewierców) inwazji islamskiej na Europę nie ma sensu w tej chwili wspominać. Pisałem o nich wielokrotnie tak jak wielokrotnie o tym pisze i mówi wielu innych. I nawet antyludzkie w kręgach kultury i cywilizacji zachodniej islamskie zło zaczynają też nieśmiało zauważać do tej pory politpoprawne i skrajnie mulitikulturowo tolerancyjne środowiska lewicowo-demoliberalne i europejskie państwa ze sprawcami lub wykonawcami całego zamieszania Niemcami na czele.  

W obecnej sytuacji homogeniczne, jednorodne religijnie, narodowo i kulturowo społeczeństwo polskie i państwo polskie jest najwyższym dobrem jakie posiadamy i to dobrem, które może uratować inne europejskie narody! I nie można robić nic, co by zagrażało temu dobru. A przyjęcie nawet jednego tzw.: "uchodźcy" generuje 10-ciu innych, którzy mogą stać się  zarzewiem konfliktów i ataków terrorystycznych (bez względu na płeć i wiek)  oraz przyczynić się do klęski cywilizacyjnej Polski i też Europy.

"Według Międzynarodowej Organizacji do Spraw Migracji wśród tych, którzy przybyli do Europy w ubiegłym roku przez Grecję i Włochy, ponad 66 procent stanowią mężczyźni. Kolejne 20 procent to małoletni, ale ponad 90 procent z nich, to chłopcy''. Czyli - o czym od dawna mówili przecież wszyscy zorientowani, w tym ja - mamy do czynienia z falą tzw.: "rewolucyjnych niby uchodźców", gdzie ok. 84% stanowią osobnicy płci męskiej a więcej niż 65% to młodzi mężczyźni. Ilu z nich jest żołnierzami Państwa Islamskiego? Nawet kilku wystarczy, przy czym żaden muzułmanin nie sprzeciwi się innemu muzułamanionowi....

Szkoda, że jednak to islamskie zło zdecydowaliśmy się importować i to w sytuacji, kiedy znane są lub przewidywane są skutki tego zła. Jak podaje telewizjarepublika.pl:

"Około stu imigrantów, przydzielonych przez Unię Europejską w ramach mechanizmu relokacji, dotrze w marcu do Polski. Uchodźcy trafią do ośrodka pod Warszawą w miejscowości Dębak. Uchodźcy z Syrii, Iraku, Erytrei i Jemenu dostaną azyl w ośrodku oddalonym od Warszawy o pół godziny drogi. Placówka działa od 23 lat i przeszło przez nią dziesiątki tysięcy uchodźców. Największa grupa wśród uchodźców w ośrodku to Czeczeni i Ukraińcy. Obecnie imigranci są weryfikowani. Dopiero po uzyskaniu pełnej informacji na temat tego, czy nie stanowią zagrożenia, będzie zgoda na ich przyjazd. Inne ośrodki, które będą przyjmować kolejne grupy uchodźców to Linin na Mazowszu, ośrodki w Białej Podlaskiej i Czerwonym Borze na Podlasiu. Według ostatniego badania CBOŚ aż 53 proc. Polaków jest przeciwnych przyjmowania uchodźców do naszego kraju. Tylko 5 proc. wyraża do tej kwestii pozytywny stosunek i jest za tym, aby imigranci dostali azyl w Polsce".

Sądzę, że wyniki sondażu jednoznacznie wskazują, iż Polacy nie chcą ich zniszczenia przez cywilizację muzułmańską, islamską. Nie chcą szykan, molestowania, gwałtów, zamachów terrorystycznych  i śmierci. Nie chcą enklaw "praw szariatu" ani nie asymilujących się rozwydrzonych  o nie pohamowanej chuci przestępców i nacjonalistycznych oraz fanatycznych religijnie islamistów. Nie chcą meczetów i obcej cywilizacyjnie masy ludzkiej. Nie chcą zniszczenia narodu polskiego!

To chyba wystarcza, aby polski rząd zaczął działać dla dobra Polaków.

Mniejszym złem jest - wobec chyba niestety już podjętej decyzji - przyjęcie tylko i wyłącznie najbardziej przecież prześladowanych przez islamistów chrześcijan. I to tylko tylu na ilu zgodziła się pisemnie antypolska E. Kopacz.

Z pewnym dyskomfortem pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 9 stycznia 2016

Czyżby już "jaskółki prawdy" w Wiadomościach? - też prawda o uchodźcach!

Miałem o tym napisać wczoraj, ale tuż po skróconych Wiadomościach TVP była relacja na żywo z meczu siatkarskiego Niemcy-Polska i ów mecz wcisnął mnie wczoraj w fotel a po przegraniu go przez Polaków nie miałem już ochoty na pisanie...

Muszę się jednak przyznać, że w sumie czekałem wczoraj na te Wiadomości. Z jednej strony dlatego, że od rana nowym prezesem TVP był już J. Kurski a z drugiej strony ponieważ po blamażu wolnego dziennikarstwa w Niemczech można chyba oczekiwać powolnego opadania politpoprawnej kurtyny w lewcko-demoliberalnych europejskich mediach, w tym polskich.

I... przeżyłem szok, w sensie pozytywnym. Mimo, iż program prowadził antydziennikarzyna Kraśko (jak długo jeszcze?) to wreszcie w największym programie informacyjnym w Polsce nadawanym przez telewizję publiczną można było dowiedzieć się obiektywnej prawdy. Dotyczyło to zarówno informacji krajowych, gdzie starano się nareszcie pokazać zrównoważone czasowo opinie polityków i ludzi związanych z różnymi opcjami ideowymi w Polsce (w tym rządowe) jak i - to tak naprawdę mnie zszokowało - po raz pierwszy podano prawdę o tzw. "uchodźcach" pokazując w końcu nie wykreowane sztucznie kadry dzieci i matek, ale prawdziwy obraz męskiej fali islamistów.

Komentarz do materiału był naprawdę zaskakujący a oto jego fragment zauważony też przez portal wpolityce.pl [1]:

"Według Międzynarodowej Organizacji do Spraw Migracji wśród tych, którzy przybyli do Europy w ubiegłym roku przez Grecję i Włochy, ponad 66 procent stanowią mężczyźni. Kolejne 20 procent to małoletni, ale ponad 90 procent z nich, to chłopcy''.

Czyli - o czym od dawna mówili przecież wszyscy zorientowani, w tym ja - mamy do czynienia z falą tzw.: "uchodźców", gdzie ok. 84% stanowią osobnicy płci męskiej a więcej niż 65% to młodzi mężczyźni. I to jest wreszcie prawdziwa informacja ukazująca rzeczywiste oblicze dzisiejszej inwazji islamu na Europę.

Zresztą proszę spojrzeć na kadry z materiału Wiadomości - za [1]:



Jakoś nie widać zatrważającej liczby matek z dziećmi, czym faszerowały nas media od samego początku najazdu islamskiego na Europę zapoczątkowanego zaproszeniem A. Merkel. "Giną" wśród fali mężczyzn, z których wystarczy tylko kilku, kilkunastu aby dokonać zamachu terrorystycznego a duża ich liczba już wkrótce - jak ich koledzy z Niemiec, Austrii czy Holandii - nie będzie potrafiła powstrzymać swojej chuci i wynikającego z islamu pogardliwego traktowania kobiet, szczególnie "niewiernych" i białych...

No cóż... może to na razie jednorazowy "wybryk" w Wiadomościach, ale sądzę, że jednak powoli Polacy w mediach publicznych będą wreszcie dowiadywać się obiektywnej prawdy. Wszak jestem pewien, że oprócz grupki lewacko dyspozycyjnych i politpoprawnych antydziennikarzy takich jak np. Lis, Kraśko, Lewicka czy Tadla, w mediach publicznych jednak przeważają dziennikarze z prawdziwego zdarzenia i dla nich wreszcie będzie szansa na tegoż udowodnienie.

Pozdrawiam i czekam na dalsze "jaskółki prawdy" :)


[1] http://wpolityce.pl/media/277576-czyzby-pekala-bariera-strachu-kurski-kilka-godzin-w-tvp-i-wiadomosci-podaja-wreszcie-prawde-o-islamskich-imigrantach

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 17 listopada 2015

Wojna cywilizacji - Przyjmijmy tylko uchodźców chrześcijańskich!

"Nigdy nie jest za późno żeby postąpić słusznie" (zasłyszane).

"(Islam) to demoniczna religia. Promuje nienawiść. Islam to nie religia, ale system totalitarny (...) To nie jest wiara z wyboru człowieka, ale cały system prawny, który wnika w każdą sferę życia. Osoba, która jest muzułmaninem, nie może przestać nim być dobrowolnie. W momencie, kiedy odstępuje od wiary, grozi jej śmierć. Wiara polega na relacji z Bogiem. Tutaj każdy muzułmanin jest zmuszony, by być w tym systemie (...) Nie ma w islamie czegoś takiego jak tolerancja dla innych wyznań, jak chrześcijaństwo czy judaizm. Jest nienawiść do tych osób (...) Kiedy wybucha wojna, islam się bardzo radykalizuje (...) W momencie, kiedy muzułmanie podbijają jakiś teren, obierają na cel chrześcijan. Starają się ich namówić na przyjęcie islamu. Pukają do nich do domów. Gdy do nich wejdą, gwałcą kobiety na oczach braci, mężów i ojców". "Każdy odłam islamu opiera się na dwóch fundamentach Koranie i Mahomecie. Obydwa te fundamenty szerzą nienawiść, nawołują do mordów, upokarzania kobiet oraz innych kryminalnych działań, dlatego powinna być delegalizacja islamu na terenie całej Europy (...) Powtarzam, by uchronić kolejne ofiary terroru islamskiego należy zakazać totalitarnych metod i praktyk islamu na terenie całej Europy" - Miriam Shaded kierująca Fundacją ESTERA [1], [2].

"Te ataki (w Paryżu) nic nie zmienią. Europa nie obudzi się od tego. To było za małe uderzenie, żeby coś zmienić. Tak samo jak Ameryka nie obudziła się po atakach z 11 września, tak samo Europa się nie obudzi (...) Ta agresja idzie dwoma torami – górą terroryzm, dołem imigracja. To jest to samo zjawisko (...) Europa nie chce uznać jednego, podstawowego faktu. Toczy się na naszych oczach III wojna światowa (...) To jest wojna nowego typu. Stosuje się nowe taktyki, nowe bronie. Wojsko to są ci imigranci. Część armii to terroryści, część imigranci. To jest główna siła. Z terrorystami można sobie nawet łatwiej poradzić. Z imigrantami będzie gorzej. Ich wysiedlenie może być znacznie trudniejsze" - Profesor Bogusław Wolniewicz [3].

"Pojęcie demokracji jest dla islamskich fundamentalistów równie atrakcyjne, jak dla diabła perspektywa kąpieli w święconej wodzie" - Profesor Bassam Tibi, Syryjczyk z urodzenia, muzułmanin w [4].

"Historia pokazuje, że muzułmanie nigdy nie potrafili pokojowo współżyć ani z ludnością pogańską, którą masakrowali, ani chrześcijańską czy żydowską, którą sprowadzali do roli zimmi – podległych wyznających inną religię (...) Idea demokracji jest czymś bardzo szczególnym, stworzonym przez Zachód. Francja sądziła, że islam da się oswoić, zintegrować. Nasi przywódcy uważali, że współcześni muzułmanie są trochę jak katolicy pod koniec XIX wieku: wystarczy zbudować coś w rodzaju islamu francuskiego i wszystko się ułoży. Tyle że to nie była prawda – muzułmanie są odmienni od chrześcijan (...) Muzułmanie mają gdzieś, czy istnieje zjednoczona Europa, czy jej nie ma, podobnie jak mają gdzieś, czy jest demokracja, czy jej nie ma (...) Idea demokracji jest czymś bardzo szczególnym, stworzonym przez Zachód. Francja sądziła, że islam da się oswoić, zintegrować. Nasi przywódcy uważali, że współcześni muzułmanie są trochę jak katolicy pod koniec XIX wieku: wystarczy zbudować coś w rodzaju islamu francuskiego i wszystko się ułoży. Tyle że to nie była prawda – muzułmanie są odmienni od chrześcijan (...) Idą tam, gdzie jest praca, gdzie są duże dotacje socjalne, mieszkania. Ale pośrednio doprowadzają do zniszczenia integracji. Bo jak powiedziałem, z ich powodu do władzy dochodzą partie populistyczne i nacjonalistyczne, które kierują się logiką narodową, nie europejską. A to służy Rosji, która zawsze chciała podzielić Europę i ją zdominować (...) A Sarkozy, który naprawdę jest idiotą, niedawno był bardzo dumny, że może być na „ty” z Putinem, mówić do niego Władimirze Władimirowiczu. Niestety, Francja równie mało wie o Rosji, co o świecie muzułmańskim (...) Siłą Polski jest to, że jako jeden z nielicznych krajów w Europie obroniła się przed muzułmańską emigracją. I myślę, że przynajmniej przez pewien czas tak jeszcze pozostanie. Już od czasu Arystotelesa wiemy, że homogeniczność jest poważnym atutem każdego miasta-państwa" - Alain Besancon, słynny francuski historyk, z wywiadu w Rzeczpospolitej w [6].

"Nie każdy muzułmanin to terrorysta, ale każdy terrorysta to muzułmanin" (zasłyszane)

"Nie czekajmy, aż uchodźcy przybędą do nas – pomóżmy im tam, gdzie trwa wojna, tam gdzie giną. To jest realna pomoc, pomoc tym, którzy najbardziej cierpią. Co więcej – tam, na miejscu, za dużo mniejsze kwoty niż np. w Europie można pomóc większej ilości osób" - Dawid Wildstein, dziennikarz [5].

Europa, UE dziś ma ogromny problem, którego obecne lewackie elity nie rozwiążą. Nigdy nie przyznają się do błędu bo oznaczałoby to ich polityczny koniec a także koniec chorego wytworu ich idei w postaci obecnego totalitarnego kształtu Unii Europejskiej i zniweczyłoby realizację budowy jednego, beznarodowego, zlaicyzowanego i multi-kulturowego Państwa Europa.

Nic się nie zmieni w dotychczasowej polityce unijnej a odpowiedzią tychże elit na obecny kryzys będzie hipokrytyczne i szalone nawoływanie do jeszcze większej integracji oraz fałszywie pojmowanej solidarności europejskich krajów. Może się to zmienić jedynie wtedy, gdy nastąpi oddolny powszechny społeczny sprzeciw wobec marksistowskiemu totalitaryzmowi podobnie jak było to w przypadku upadku komunizmu.

Niestety nie wiem, czy większość zachodnich narodów europejskich dojrzała już do takiego sprzeciwu i czy samodzielnie kiedykolwiek dojrzeje. Lata propagandowego wpajania lewackiego unijnego komunizmu kulturowego, dechrystianizacji, laicyzacji, berefleksyjnej otwartości, konsumpcjonizu czy konformizmu poczyniły ogromne spustoszenie w umysłach Europejczyków, które zniszczyło ich instynkt samozachowawczy i zdolność skutecznej obrony przed atakiem obcej nam cywilizacji islamskiej. Zachodnia Europa jest dzisiaj bezbronna a jej odpowiedź na wojnę cywilizacyjną jest przeciwskuteczna i jeszcze bardziej ją niszczy i pogrąża czyniąc ją coraz słabszą. Podejmowana przez nią działania paradoksalnie aktywizują i zachęcają do dalszych męczeńskich islamskich ataków terrorystycznych, które stają się inspiracja i przykładem dla rzesz młodych muzułmanów, w tym tych, którzy przybywają do Europy na fali obecnej, niekontrolowanej imigracji. Przecież 70-80% tych "uchodźców" to młodzi muzułmańscy mężczyźni w wieku poborowym.

Prezydent François Hollande na forum Parlamentu Francuskiego histerycznie krzyczał mniej więcej tak: "Francja jest w stanie wojny i nie jest to wojna z jakąś cywilizacją bo terroryzm nie jest związany z żadną cywilizacją. Francja jest w stanie wojny z terroryzmem".  Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini  rzekła była zaś tak: "Po stronie polityki i instytucji UE nie ma mylenia ze sobą i mieszania problemów migracji i zagrożenia terrorystycznego. Jakiekolwiek łączenie tych spraw byłoby skrajnie niebezpiecznie dla opinii publicznej oraz dla naszego kontynentu".

Powyższe słowa są świadectwem kompletnego niezrozumienia przyczyn i skutków islamskich ataków terrorystycznych oraz całkowitej aberracji elit unijnych. Potwierdzają one tylko moje wcześniejsze konstatacje dotyczące braku u tych lewackich przywódczych elit jakiejkolwiek refleksji nad własnymi błędami i niezdolności (niechęci) do przyznania się do tych błędów a tym samym uniemożliwiają dokonanie zmian w polityce europejskiej.  Szkoda, że nie są zdolni do słusznych działań, mimo, że na takie nigdy nie jest za późno...

Sądzę, że kiedyś - może całkiem szybko - rzeczywistość zweryfikuje ich idee i poglądy, ale będzie to niestety okupione krwią jeszcze wielu niewinnych mieszkańców Europy...

Być może jedynym ratunkiem dla Europejczyków są kraje i narody, które doświadczyły marksistowskiego totalitarnego komunizmu. Tylko one potrafią dostrzec, że obecny kształt UE stał się twórczą - tym razem kulturową a nie wojenną - kontynuacją tworu jakim był ZSRR i kraje od niego zależne. Tylko one są w stanie zmienić obecny Związek Socjalistycznych Republik Europejskich w prawdziwą wspólnotę narodowych ojczyzn zdolną do przeciwstawienia się cywilizacji islamskiej i uratowania łacińskiej cywilizacji europejskiej. W tym dziele mogą je wspierać zawsze sceptyczne wobec totalitarnego unionizmu państwa wyspiarskie jak np. UK czy Irlandia.

Czy te kraje, w tym nasza Polska, staną się takim zarzewiem normalności i budowy silnej europejskiej wspólnoty ojczyzn? Odpowiedź na to pytanie jest trudna, ale jeżeli ma się tak stać to te kraje muszą wspólnie przeciwstawić się obecnej polityce unijnej kreowanej przez Niemcy i Francję, w tym polityce imigracyjnej. Można to zrobić w zgodzie z prawem unijnym.

Polska też niestety ma problem. Poprzedni zdradziecki rząd PO-PSL wyłamał się z jednolitego głosu krajów Grupy Wyszehradzkiej i zgodził się na totalitarny unijny dyktat w postaci konieczności przyjęcia podobno 7 tysięcy uchodźców. Unijne a raczej niemieckie deportacje, zesłania do Polski tych uchodźców mają się podobno rozpocząć za kilka miesięcy.

Nie wiem czy możemy w jakikolwiek sposób zmienić te ustalenia. Rząd Beaty Szydło być może będzie musiał zrealizować decyzje poprzedników. Jest on bowiem niejako zobowiązany do prawnej ciągłości państwa polskiego i dotyczy to też przestrzegania wcześniej zawartych umów międzynarodowych, w tym unijnych. Należy jednak dążyć do ich renegocjacji, szczególnie zaś w zakresie przyjmowania uchodźców. Przecież tak naprawdę nikt nie pytał się nas czy przyjmiemy tych uchodźców. Polska ich nie zapraszała. Zapraszała ich tylko A. Merkel i tak naprawdę to Niemcy powinni się teraz martwić tym problemem a nie z postawy dyktatorskiej narzucać te rozwiązania innym krajom (skąd my to znamy...).

Jeżeli jednak będziemy zmuszeni do przyjęcia uchodźców to ich przyjmijmy, ale tylko tych, którzy są chrześcijanami a najlepiej chrześcijańskimi rodzinami. Bowiem tak naprawdę to chrześcijanie są prawdziwymi uchodźcami uciekającymi przed śmiercią, to oni są najbardziej brutalnie prześladowani w krajach islamskich, to ich tysiące ginie w przerażający sposób z rąk fundamentalistów islamskich. I naprawdę im w szczególny sposób należy się pomoc. Dodatkowo też warto wskazać w tym kontekście, że chyba żaden uciekający przed śmiercią chrześcijański mężczyzna posiadający rodzinę nie zostawia tejże rodziny na pewną śmierć i z reguły właśnie ucieka i szuka ratunku wraz z nią.

Pani Premier B. Szydło stwierdziła, że podstawą jej działań w obszarze uchodźców będzie bezpieczeństwo Polaków. Przyjmując uchodźców chrześcijańskich, chrześcijańskie rodziny zrealizujemy nasze zobowiązania a jednocześnie do minimum zredukujemy niebezpieczeństwo, że wśród tych uchodźców znajdzie się np. 8 islamskich terrorystów mogących zabić setki lub tysiące Polaków.

Pozdrawiam

[1] http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/272000-miriam-shaded-po-zamachach-w-paryzu-zdelegalizowac-islam-w-europie
[2] http://wpolityce.pl/polityka/267193-przerazajace-swiadectwo-miriam-shaded-islam-to-demoniczna-religia-jak-przyjdzie-na-to-czas-muzulmanie-beda-zabijac-polakow?strona=2
[3] http://wpolityce.pl/polityka/271976-prof-wolniewicz-europa-sie-nie-obudzi-uderzenie-bylo-zbyt-male-widac-smieszne-reakcje-ktore-moga-tamtych-tylko-zachecic-nasz-wywiad
[4] http://wpolityce.pl/swiat/271889-religijny-komunizm-pojecie-demokracji-jest-dla-islamskich-fundamentalistow-rownie-atrakcyjne-jak-dla-diabla-perspektywa-kapieli-w-swieconej-wodzie
[5] http://niezalezna.pl/72964-129-ofiar-w-paryzu-akt-wojny
[6] http://wpolityce.pl/polityka/272091-alain-besancon-ostrzega-muzulmanie-maja-gdzies-czy-istnieje-zjednoczona-europa-czy-jej-nie-ma-podobnie-jak-maja-gdzies-czy-jest-demokracja-czy-jej-nie-ma


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 14 listopada 2015

Tragedia, która musiała się zdarzyć...

Każdy, komu logiczne myślenie nie jest obce i nie jest przedstawicielem oszalałego, fanatycznego europejskiego lewactwa, musi przyznać jedno: lewacko-liberalna europejska polityka multi-kulti i sprowadzanie w jej ramach i bez ograniczeń do Europy islamu, musiał prędzej czy później doprowadzić do przelania krwi i śmierci niewinnych ofiar.

Wszędzie bowiem tam, gdzie znajdują się duże skupiska muzułmanów to wśród nich są również fanatyczni wyznawcy Allaha, dla których mordowanie innowierców lub niewierców jest nakazem a samobójcza śmierć podczas ich zabijania jest męczeństwem godnym największego szacunku.

Terroryzm islamski jest znany na całym świecie od lat a w ostatnim czasie zintegrował się wokół tzw. państwa islamskiego, który wroga widzi przede wszystkim w cywilizacji chrześcijańskiej, ale przecież również w wyznawcach innych religii i ateistów.

Trzeba jasno powiedzieć, że największą odpowiedzialność za tę śmierć zadaną przez islamistów w Paryżu i za ewentualne podobne ataki terrorystyczne w Europie ponosi i ponosić będzie wynaturzona europejska lewica razem z większością przywódców europejskich. Ta unijno-europejska laicka polityka ubrana we frazesy humanizmu, gender, multi-kulti, która zniszczyła chrześcijańskie podstawy istnienia europejskich narodów jest główną przyczyną tego, że teraz giną niewinni ludzi zamordowani przez fanatyków islamskich.

Fanatyczna i absurdalna tolerancja, fałszywie pojmowana solidarność międzyludzka, akceptowanie wynaturzeń, degradacja wartości naturalnych, tworzenie jakiejś formy beznarodowego i zlaicyzowanego społeczeństwa pozbawionego duchowych korzeni, marksistowski unionizm (UE w dzisiejszym kształcie), komunizm kulturowy, szalone idee liberalnego lewactwa to pierwotne przyczyny osłabienia Europy, która dziś jest bezbronna wobec fanatycznej "kultury" śmierci. "Kultury", która jest obca łacińskiej cywilizacji i która postanowiła ową cywilizację zniszczyć. Dla niej mord jest cnotą a szerzenie śmierci w imię Allacha nagrodą.

Ci wszyscy przywódcy w stylu Merkel, Hollanda, Junkera, Schulza, Tuska itp. wspierani przez syjo-lewackie media (jak nasza GW) i antymoralne zlewicowane autorytety ponoszą absolutną winę za śmierć niewinnych ludzi ginących z rąk fanatycznych muzułmanów. To oni otworzyli wrota Europy dla morderców i oni winni za to być ukarani. Są pomyłką historii, jej europejskim ściekiem i śmierdzącym łajnem degradującym Europę. Trzeba w końcu ich zastopować, powrócić do korzeni europejskich, do wartości naturalnych, wartości chrześcijańskich, trzeba duchowo odnowić Europę. W tej prawdziwej, odnowionej Europie nie będzie dla nich miejsca. Ponieśli totalną i kompromitującą porażkę. Ich marksistowskie i quasi marksistowskie idee okazały się antyludzkie i przynoszące śmierć. A tych, którzy przyczyniają się do ludzkiej śmierci trzeba - zgodnie z kryteriami naszej cywilizacji - odpowiednio skazać.

V. Orban jako pierwszy wskazał na niebezpieczeństwa islamizacji Europy i zaczął jej przeciwdziałać. Niemal przez całą UE był wtedy szykanowany i wyzywany od ksenofobów i faszystów. Dziś już niemal wszystkie kraje powoli zaczynają rozumieć swój obłęd a obok V. Orbana stają też inni przywódcy Grupy Wyszehradzkiej i UK.

W Polsce na szczęście stara zniemczona lewacko-unijna ekipa zarządcza odeszła do historii. Mamy nowy rząd, mamy wreszcie propolskiego prezydenta i wierzę, że staniemy się jednym z krajów, dzięki którym nastąpi odrodzenie Europy.

W najbliższym czasie dojdzie zapewne do rewolucji i zmiany dotychczasowego kształtu UE. Musi do tego dojść, jeżeli Europejczycy i poszczególne narody i europejskie kraje chcą przetrwać. Trzeba zastopować zalew islamu na Europę i dokonać gruntownej jej przemiany.

I na koniec propozycja... Niestety antypolski rząd PO-PSL dowodzony przez E. Kopacz zgodził się na przyjęcie określonej kilku-kilkunastotysięcznej grupy uchodźców. Nie wiem, czy możemy się z tego wycofać. Jeżeli jednak nie, to przyjmijmy tych faktycznych uchodźców, ale jedynie chrześcijan. Wtedy będziemy mieć gwarancję, że na pewno nie znajdzie się wśród uchodźców tych np. 8 osób, które mogą zabić setki lub nawet tysiące Polaków...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 24 września 2015

Jeżeli już, to dlaczego nie walczyliśmy o inny podział imigrantów?

Tak refleksyjnie, zdając sobie sprawę, że i tak przy tym rządzie niczego się już nie zmieni...

Główne państwa UE kształtujące jej politykę a w szczególności Niemcy przyjęły dla podziału "kwot" imigrantów udział liczebności poszczególnych krajów w całej populacji UE. Jako, że udział ten dla Polski wynosi około 7,5% (z około 507 mln populacji UE) to nakazane zostało nam przyjęcie około 5 tys. tzw. "uchodźców" z 66 tys. jakie rozdzielono. Rząd E. Kopacz oczywiście musiał dodatkowo udowodnić swoją poddańczość Niemcom deklarując przyjęcie 7 tys. osób, co stanowi 10,6% z 66 tys. I prawdopodobnie ten ostatni procent uwzględniany będzie w przyszłości, zarówno przy podziale reszty z deklarowanych 120 tys. "uchodźców", jak i kolejnych setek imigrantów przybywających do Europy, a przede wszystkim do Niemiec, które przecież ich zaprosiły. Odnosząc się tylko do tych 120 tys. to Polska przyjmie grubo ponad 12 tys. i do tej liczby winniśmy się odnosić oceniając zdradliwe postępowanie polskiego rządu.

A ja się zastanawiam - pomijając w ogóle kwestie zasadności i prawnej możliwości głosowania nad podziałem imigrantów oraz zdradę Polski i Polaków przez rząd - dlaczego Polska nie naciskała na inny podział imigrantów uwzględniający ekonomiczno-finansowe możliwości przyjęcia i utrzymania w określonych państwach maksymalnej liczebności imigrantów. Idealnym odniesieniem w tym przypadku byłaby wielkość PKB poszczególnych państw w całym  PKB Unii Europejskiej. W takim przypadku Polska mogłaby zadeklarować przyjęcie tylko 2,97% imigrantów z rozdzielanej 66 tysięcznej puli. Stanowiłoby to około 2 tys. i byłoby zgodne z wcześniejszymi deklaracjami E. Kopacz (ze 120 tys. byłoby to już niestety przeszło 3,5 tys., na co oczywiście nie moglibyśmy się zgodzić).  Taki podział byłby sprawiedliwszy i uwzględniający zamożność poszczególnych krajów w UE a przecież Polska i inne kraje dawnego bloku komunistycznego dopiero budują swoją gospodarkę, i zajmie im to jeszcze wiele lat.

Moim osobistym zdaniem - ogólnie przy sprzeciwie wobec narzucanej nam kwotowej metody podziału imigrantów oraz zgodności takowej z prawem unijnym i polskim a także pomijając ewentualne inne cele zalewu islamu na Europę - wpierw UE winna głosować nad metodą podziału a nie przyjmowaniu jej w postaci odgórnie narzuconej przez Berlin i Brukselę.

No, ale Polska jest dzisiaj tylko krajem teoretycznym, wasalem Niemiec posłusznie wykonującym rozkazy wydawane przez A. Merkel oraz jej zniemczoną Unię Europejską.

Na koniec dygresyjnie...

Usłużne wyrażenie zgody na narzuconą nam metodę kwotową sprawia też , że tracimy jakiekolwiek możliwości przyszłych renegocjacji i przeciwstawienia się przyjmowaniu kolejnych puli imigrantów. Może się to zmieni... jeżeli PO wyraźnie przegra wybory. Jeżeli tak się nie stanie... to czeka nas powolna częściowa islamizacja Polski i jej narodowa, państwowa oraz religijna degradacja niszcząca naszą tożsamość. To ostatnie na pewno jest też celem zlewicowanych, globalnych elit gospodarczo-politycznych, które chcą europejskiego chaosu, aby zbudować jedno multikulturowe i ponadnarodowe państwo Europa zarządzane z Brukseli, oczywiście przede wszystkim przez Niemcy. Według wielu to jedno państwo europejskie jest też częścią planu zaprowadzenia przez lichwiarskich globalistów  Nowego Porządku Świata i utworzenia jednego rządu światowego.

(Źródło danych ekonomicznych: https://pl.wikipedia.org/wiki/Gospodarka_Unii_Europejskiej)

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

niedziela, 20 września 2015

Uchodźcy: 12 tysięcy = 100 tysięcy

O obecnej fali uchodźców powiedziano niemal już wszystko.

Oczywiście w oficjalnych mediach trwa zmasowana akcja propagandowa uświadamiania Polaków, że przeciwnicy napływu do Polski obcej nam kulturowo, religijnie i etnicznie muzułmańskiej masy ludzkiej to ksenofobiczna, zaściankowa a nawet faszystowska grupa charakteryzująca się brakiem ludzkiej i chrześcijańskiej miłości bliźniego oraz poszanowania jego prawa do życia.  Stosuje się przy tym perfidnie konstruowany szantaż emocjonalny pokazując niemal we wszystkich przekazach wizualnych wizerunki umęczonych kobiet i dzieci, których życie jest m.in. w naszych rękach. A jakoś nie mówi się o tym, że tak naprawdę te kobiety i dzieci stanowią maksymalnie 25% wszystkich tzw. "uchodźców". Natomiast realnie imigranci to zdecydowanie muzułmańscy młodzi mężczyźni, z których większość stanowią imigranci ekonomiczni chcący korzystać z pomocy socjalnej bogatych krajów Europy. Oni to wraz z rodzinami tworzyć będą - tak jak dzieje się już obecnie np. w Szwecji czy Francji - zamknięte enklawy niezasymilowanych społeczeństw przestrzegających prawa szariatu i część z nich często będących źródłem agresji, przestępstw, burd a nawet udanych bądź nie zamachów terrorystycznych jak np. atak na redakcję Charlie Hebdo. Wtedy wystarczyło tylko dwóch fanatyków i zapewne kilkunastu organizatorów...

Zlewicowane, liberalne elity polityczne zachodniej części UE inspirowane m.in. przez globalnych realizatorów powolnej likwidacji europejskich państw narodowych i zamienienia ich w jedne laickie państwo "multi-kulti" robią wszytko aby właśnie te wytyczne osiągnąć a... w tym najbardziej przeszkadzają oczywiście etnicznie i religijnie jednorodne a przede wszystkim chrześcijańskie kraje Europy. Łatwym przecież do zauważenia jest fakt, że tak naprawdę obecna fala islamskich emigrantów jest idealnym narzędziem do przyszłej dezorganizacji takich państw i spowodowania ogólnego chaosu europejskiego, który przybliżać będzie zrealizowanie owego celu a przy tym pozwoli także uzyskać przez lichwiarskie elity finansowe ogromnych dodatkowych zysków. Jakże symptomatyczne jest w tym zakresie zaangażowanie się w organizację tej fali uchodźców fundacji związanych m.in z G. Sorosem czy banksterską rodziną Rothschildów.

Pomijając powyższy nadrzędny cel socjal-syjo-globalistów można oczywiście próbować wskazać pośrednie i bezpośrednie przyczyny tego współczesnego najazdu islamistów na Europę.

Pośrednio m.in. winę ponoszą USA (i w części NATO) atakując Irak czy Afganistan i wzniecając późniejszą rewolucyjną "arabską wiosnę ludów", która spowodowała chaos, wojny domowe, umocnienie się islamskiego fundamentalizmu oraz powstanie tzw. państwa islamskiego i jeszcze większy terror realizowany tym razem właśnie przez wyznawców Allacha. Tak jest niemal wszędzie w tym rejonie świata, także dzisiaj m.in w Syrii. Fundamentaliści brutalnie mordują "niewiernych" (paradoksalnie bezwyznaniowców, zwolenników "multi-kulti") i przede wszystkim" innowierców" (z naciskiem na chrześcijan) niszcząc także każde obszary ich tradycji, kultury, miejsc kultu (kościoły). Burzone są często historyczne, światowe wielowiekowe zabytki i wszelkie zasoby starożytnych kultur. Działania ISIS (państwa islamskiego) i innych fanatycznych islamskich terrorystów przypominają niechlubne czasy chińskiej "rewolucji kulturalnej" Mao Zedonga, przy czym ich postępowanie jest znacznie brutalniejsze. Jeszcze bardziej wielopłaszczyznowo realizują stare powiedzenie kalifa Omara, który po zdobyciu Aleksandrii powiedział: "Spalcie biblioteki, bo cała ich mądrość jest  zawarta w Koranie". I pomyśleć, że krótkookresowym celem USA było - "pod przykrywką" wprowadzenia w tych krajach demokracji - zawłaszczenie zasobów naturalnych, w tym ropy i gazu. Nie udało im się ani jedno ani drugie... Geopolityczną, pośrednią przyczyną jest być może także chęć osłabienia przez USA Europy jako znaczącego polticzno-ekonomicznego "gracza" światowego...

Bezpośrednimi zaś przyczynami - oprócz faktycznej ucieczki przed śmiercią i prześladowaniami - są w większości m.in.: chęć ekonomicznie łatwiejszego przez "uchodźców" życia w Europie realizowanego przede wszystkim poprzez korzystanie z pomocy socjalnej a nie pracę, budowa w tej części świata przyczółków obcej nam cywilizacji islamskiej jako realizowanie przez "uchodźców" jednego z celów ISIS jakim jest dostęp do krajów UE (wcześniej i próbują dalej infiltrować Bałkany) i ich islamizację oraz bezmyślne i naprawdę głupie zaproszenie przez A. Merkel wszystkich islamskich (i nie tylko) imigrantów do Niemiec. A. Merkel chciała zapewne pozyskać tanią siłę roboczą i uzupełnić jednocześnie radykalnie zmniejszającą się liczebność rodowitych Niemców.

Niestety. Krótkowzroczność A. Merkel i jej brak oceny przyszłych skutków takiej decyzji spowodowały zalew przede wszystkim islamskich  imigrantów na Niemcy i niektóre kraje Europy  a jego skala przerosła możliwości ich przyjęcia i skłoniła opanowaną przez Niemcy UE do próby kwotowej relokacji uchodźców na wszystkie kraje unijne. Jest to jawne przerzucanie odpowiedzialności i skutków ekonomicznych za błędną decyzję A. Merkel a także za samobójczą dla Europy dotychczasową polityką imigracyjną na biedniejsze kraje europejskie - w tym przede wszystkim kraje Grupy Wyszehradzkej - które z reguły są jednorodne etnicznie, chrześcijańskie i nie posiadające ekonomicznych możliwości zapewnienia pobytu licznym tzw. "uchodźcom".

Dotychczasowa jednolita postawa państw wspomnianej Grupy Wyszehradzkiej ograniczająca napływ imigrantów i nie zgadzająca się na niemal totalitarny dyktat zniemczonej UE w sprawie tzw. kwot imigranckich" jest - moim zdaniem - naturalna, realistyczna i logiczna. Jest zgodna z interesami, możliwościami ekonomicznymi i przyszłością tych krajów, które chcą również swojego bezpieczeństwa i ograniczenia do minimum realizacji przez fundamentalnych islamistów (w tym ISIS) swoich celów. Oczywiście taka postawa jest gremialnie atakowana przez prawie całą UE w tym Niemcy i również mocno przez Austrię (nomen omen) oraz zlewicowane i zlaicyzowane tamtejsze elity polityczne oraz ichniejsze prawie wszystkie ich media.

Ograniczając się do Polski, to niestety część elity politycznej związanej szczególnie z obecnie nam rządzącymi czyli PO a także większość politpoprawnych i będących "tubami propagandowymi" obecnego rządu oraz wartości antychrześcijańskich, antypolskich mediów współgra - jak wspomniałem - w swoim działaniu z elitami i mediami zniemczonej części UE. Jestem niemal pewny, że premier E. Kopacz mimo werbalnego sprzeciwu i deklaracji, że Polska przyjmie jedynie tylu imigrantów na ile będzie ją stać i żadnego mniej ani żadnego więcej, jest perfidnie hipokrytyczna wobec Polaków i już dawno zgodziła się na narzucony przez Niemcy kwotowy podział imigrantów i zamierza przyjąć ich 10-12 tysięcy. W czasie toczącej się kampanii wyborczej swoją niby stanowczością i sceptycznym odnoszeniem się do propozycji brukselskich nie chce po prostu zrazić sobie Polaków, którzy raczej też z rezerwą odnoszą się do możliwości utworzenia w Polsce enklaw islamizmu. E. Kopacz jeszcze niedawno mówiła przecież, że stać Polskę na przyjęcie jedynie 2 tysięcy imigrantów (ewentualnie 2,2) a dziś po rozkazie od A. Merkel już nie mówi o liczbie a ustami swoich pracowników powoli zaczyna oswajać Polaków z możliwością przyjęcia owych w liczbie 10 czy 12 tysięcy. Chcąc zbagatelizować tę liczebność nawet porównano ją z liczbą kibiców w czasie meczów ligowych Legii Warszawa. Urzędnicy rządowi również coraz częściej mówią, że są przygotowani na przyjęcie nawet kilkunastu tysięcy ludzi. Podobnie oswajają z taką możliwością wszelkie mainstreamowe media.

I tak się wobec tego zastanawiam... Zważywszy - jak wspomniałem wcześniej - że zdecydowana większość imigrantów to młodzi mężczyźni w sile wieku a większość pozostawiła swoje liczne (w większości liczące nawet do 10 osób a nieraz nawet liczniejsze) rodziny, które po osiedleniu w nowym miejscu sprowadzą do siebie... to przyjęcie ich w liczbie 10-12 tysięcy skutkować będzie de facto zgodą na ich przyjęcie w liczbie nawet do około 100 tysięcy.

Uwzględniając powyższe mam wobec tego radę dla pani E. Kopacza - jeżeli rzeczywiście tak boi się Niemców i jest im poddana to niech przedstawi im jednak propozycję (i tak wygórowaną wobec dotychczasowej działalności polskiej polityki imigracyjnej) przyjęcia wspominanych przez nią około 2-2,2 tysięcy imigrantów, czego konsekwencją będzie de facto - po sprowadzeniu przez nich swoich rodzin - zgoda Polski na przybycie ich do naszego kraju w liczbie około 20 tysięcy a więc dwukrotnie wyższej od wymaganej przez zniemczoną UE kwoty 10-12 tysięcy. Czyż nie tak winniśmy negocjować realizując nasze, polskie interesy?

A poza tym oczywiście apeluję do pani premier aby raczej skupiła się na sprowadzeniu Polaków z Kazachstanu i Donbasu, bowiem skoro nagle nas stać i możemy... to właśnie powinniśmy skupić się na nich. To nasi rodacy a nie obcy nam etnicznie i kulturowo islamiści. Sprowadzając natomiast dzisiejszych uchodźców z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki skupmy się przede wszystkim na prześladowanych chrześcijanach, którzy zechcą zapewne w swojej większości  asymilować się z nami i przestrzegać naszego prawa a nie tworzyć społecznych zamkniętych enklaw szariackiego społeczeństwa.

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 14 września 2015

"Uchodźcy"... niewinne pytania do feministek i środowisk LGBT

Jak wie większość dobrze poinformowanych i naocznych świadków 80-90% tzw. "uchodźców" stanowią młodzi, agresywni i roszczeniowi islamscy mężczyźni unikający pracy a jedynie pomocy socjalnej, którzy - jak wcześniej wspominałem - z pewnością nie przyjeżdżają w większości do Europy aby w przyszłości zasymilować się z jej mieszkańcami i przestrzegać europejskiego prawa a wprost przeciwnie: ich celem jest budowa w tej części świata przyczółków obcej nam cywilizacji islamskiej. Obecna fala "uchodźców" radykalnie ułatwia i przyspiesza realizację jednego z celów ISIS jakim jest dostęp do krajów UE (wcześniej i próbują dalej infiltrować Bałkany) [1].

Skupiając się jedynie na kobiecie to w znacznej części w tej islamskiej kulturze raczej kobieta znajduje "poczesne miejsce" i jest traktowana jako pewnego rodzaju przedmiot, dodatek do mężczyzny, z którą owi mogą tak naprawdę zrobić co im się żywnie podoba, wraz z uśmierceniem za określone przewinienia np. zdradę czy też inną orientację płciową a nawet za publiczne zdjęcie nakrycia głowy i ubiór podobny do występującego w tzw. świecie zachodniej cywilizacji . A już szczególnie biała kobieta, jako najczęściej innowierczyni - m.in. chrześcijanka, ateistka, agnostyczka czy też zlewicowana obrończyni praw kobiet uważająca się za reprezentantkę tolerancyjnych wartości współczesnych socal-liberalnych "postępowców" - jest przez nich uważana niemalże za "śmieć" godną śmierci, gwałtu czy ewentualnemu zapłodnieniu. Dotyczy to również dzieci i nastolatek, które bardzo często są obiektem molestowania seksualnego i gwałtu w m.in. w europejskich krajach, które do tej pory i obecnie bezrefleksyjnie zachęcały, przyjmowały i przyjmują u siebie islamistów jak np. Niemcy (jeszcze do wczoraj), Austria, Szwecja, Francja, Dania (do niedawna) czy Norwegia [2].

Biorąc powyższe pod uwagę szokujące jest stanowisko polskich feministek, które - zgodnie zresztą z tzw. współczesną socjal-global-liberalną lewicową polipoprawnością - jak najbardziej wyraża aprobatę za przyjęciem do Polski jak największej liczby imigrantów argumentując to: humanitaryzmem i współczuciem, miłością bliźniego, pamięcią i wzajemnością, solidarnością z innymi krajami UE i odpowiedzialnością [3]. Mniej więcej podobne są poglądy polskich środowisk LGBT.

Wszystkie te argumenty są "hipokryzją himalajów" polskich środowisk feministycznych. Humanitaryzm i współczucie może być realizowane dla prawdziwych uchodźców, którzy uciekają chroniąc swoje i bliskich życie za działania i poglądy wyrażane w swoich miejscach rodzinnych. Takich uchodźców w obecnej ich fali zalewu Europy jest ledwie 10-20%, reszta to tzw. uchodźcy ekonomiczni lub islamiści płci męskiej tworzący - jak wspomniałem - przyczółki islamu w Europie, wśród których jest wielu ukrytych terrorystów Państwa Islamskiego. Ci mężczyźni oczywiście sprowadzą niedługo swoje rodziny, czego skutkiem będzie zwiększenie liczby islamistów kilku lub nawet kilkunastokrotnie. Miłość bliźniego jest oczywiście wspaniałym hasłem, ale czy w imię tej miłości mamy do nas sprowadzać przyszłych potencjalnych morderców, gwałcicieli, terrorystów, . ludzi... którzy w imię fałszywie pojmowanej własnej religii gotowi są eliminować w sposób okrutny innowierców, w tym chrześcijan? Czy mamy prawo przyjmować ludzi, którzy w żadnym kraju w swojej masie nie są w stanie asymilować się z mieszkańcami docelowych krajów imigracji a jest wprost przeciwnie: tworzą zamknięte dzielnice (obszary), gdzie często w ogóle nie przestrzegają praw obowiązujących w krajach nowego ich pobytu, wprowadzają prawo szariatu a duża część z nich dopuszcza się różnego rodzaju przestępstw, w tym: mordów, kradzieży, burd, gwałtów i demolowania obiektów? Pamięć i wzajemność są argumentami zupełnie nietrafionymi. W swojej historii oczywiście wielu Polaków emigrowało do różnych krajów, ale również byliśmy tolerancyjni wobec innych narodów. My jesteśmy przedstawicielami cywilizacji zachodniej, której podstawą są wartości chrześcijańskie i humanitaryzm. Emigrowaliśmy do krajów o podobnej nam kulturze i tam podejmowaliśmy pracę, przestrzegaliśmy tamtejszych praw, wzbogacaliśmy tamtejszą kulturę naszą europejską tradycją i historią. Ponadto już raz ustrzegliśmy w bitwie pod Wiedniem Europę przed jej islamizacją. A przecież islam to zupełnie inna cywilizacja, która jest obca naszej i jest dla niej zagrożeniem, tym bardziej, że jest w większości skrajnie nietolerancyjna dla innych idei, religii i kultur. Jak wygląda tzw. solidarność europejska (unio-niemiecka) to widzimy cały czas a szczególnie wtedy, gdy kosztem nas podejmowane są unijne (i nie tylko) decyzje sprzeczne z naszym interesem narodowym: rurociąg północny, zawłaszczanie banków i likwidacja naszego przemysłu, w tym np. stoczniowego, narzucanie nam kwotowej liczby imigrantów, których ekonomicznie nie jesteśmy w stanie przyjąć, itd. Ponadto tzw. solidarność europejska (unijna) tak naprawdę nie istnieje. Każdy kraj UE (szczególnie te największe i najbardziej bogate: Niemcy, Francja, UK) tak naprawdę dbają właśnie o własne interesy polityczne i gospodarcze. Od kilku dni mamy też do czynienia z zamykaniem granic dla islamskich uchodźców przez wiele krajów, czego wyrazem jest np. symptomatyczne wczorajsze zamknięcie przez Niemców granicy z Austrią... a przecież Niemcy egoistycznie i dla własnych celów (brakujące i tanie rączki do pracy) ustami A. Merkel zapraszały uchodźców do siebie, zapewniając że przyjmą ich wszystkich.  Argument o odpowiedzialności jest na tyle bzdurny, że nie wymaga żadnego komentarza.

12 września w Polsce odbyły się demonstracje przeciw sprowadzeniu do Polski dużej liczby imigrantów. Gdzie były feministki i środowiska LGBT? Czyżby naprawdę chcieli w Polsce stać się obiektem ataku i nienawiści religino-kulturowo-rasowej ze strony wielu islamistów? Czy nie chcą ustrzec polskich kobiet przed traktowaniem ich jako niemalże "podgatunku" ludzkiego? Czy nie biorą przykładu ze swoich koleżanek i kolegów, którzy już w wielu krajach ostentacyjnie i nawet dość brutalnie przeciwstawiają się islamizacji ich państw [4]?, Czy chcą, aby kolorowe marsze stały się obiektem agresji i przemocy ze strony przybyłych imigrantów? Czy naprawdę nie widzą zagrożeń dla naszego państwa i Polaków?

No, kochane feministki (i również środowiska LGBT)! Do dzieła! Palcie flagi ISIS przed meczetami i ambasadami krajów islamskich, głośno krzyczcie, że nie chcecie być właścicielami swoich mężczyzn, werbalnie i realnie w działaniu przeciwstawiajcie się islamizacji i terroryzmowi. Walczcie o tolerancję wobec własnych orientacji seksualnych. Zacznijcie walczyć z abstrakcyjną i nie do zrealizowania multikulturowością. Brońcie siebie, walczcie o swoją godność i równouprawnienie, którego podobno nie ma w Polsce... Przyjrzyjcie się krajom muzułmańskim: takiej godności i równouprawnienia wobec siebie chcecie? Jeżeli tak... to mocno wam współczuję i stwierdzam, że chyba jesteście szalone (szaleni). Ta socjal-liberalna, zlaicyzowana i lewacka europejska ( inie tylko) politpoprawność chyba już doszczętnie "zlasowała" wasze synapsy. A może robicie to świadomie i perfidnie realizujecie plan zniszczenia cywilizacyjnych podstaw istnienia narodów i krajów Europy i chcecie chaosu, z którego ma się wyłonić nowy porządek świata? Oj... możecie się przeliczyć... tak jak Angela...


[1] http://arabskie.aktualnosci.salon24.pl/668704,cztery-priorytety-dzialania-panstwa-islamskiego-w-najblizszej-przyszlosci
[2] http://niepoprawni.pl/blog/aleszumm/fala-smierci-u-polski-wrot-polski-sejm-zadecyduje-ile-polek-zostanie-zgwalconych-i-ilu
[3] https://www.kongreskobiet.pl/pl-PL/news/show/stanowisko_kongresu_kobiet_w_sprawie_uchodzcow
[4] http://geopolitics.salon24.pl/668718,dwie-pipy-z-femen-pokazaly-cycki-na-konferencji-muzulmanskiej

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com