piątek, 18 marca 2011

Rozterki Komorowskiego...

Witam

Polska śmieje się z grafomana (pamiętacie jego wierszyk o Wałęsie?) i ortograficznego analfabety Prezydenta Bronisława Komorowskiego (używam nie zwyczajowego przeze mnie skrótu, ale całego imienia i nazwiska - co by potomni wiedzieli o kogo chodzi!).

Bo doprawdy jest się z czego śmiać. Komorowski nie dość, że jest - moim subiektywnym zdaniem - megalomańsko infantylny, nie potrafi przekazywać słownie własnych myśli, reprezentuje międzynarodową ogładę towarzyską na poziomie urągającym - według mnie - nawet niemalże imbecylom dyplomatycznym*, ale okazuje się, iż prawdopodobnie lenił sie w szkołach przez całe lata...

Śmieszny to raczej bądź niechybnie człowieczek (czułe przeze mnie zdrobnienie rzeczownika: człowiek). Jego "ogromność" wcale nie czyni go rubasznym ani  dobrotliwym... Jego sztuczne wydłużanie ostatnich sylab podczas przemówień przypomina mi osobiście - zresztą skądinąd przesympatycznie brzmiące - ryczenie i mruczenie małby wołającej o banana... Jego decyzje chyba nie są tak naprawdę jego... Przypomina bezwolną istotkę trzymaną przez całe to w s i owe tałatajstwo na krótkiej smyczy przypominajacej prawdopodobnie "hakową" kolczatkę...

Smutny to raczej bądź niechybnie człowieczek (czułe przeze mnie zdrobnienie rzeczownika: człowiek), bo zapewne w swoich wyobrażeniach wydaje mu sie, że jest kimś istotnym na tym świecie... Przez lata marzył chyba sobie zapewne o uściskach dłoni z "możnymi" tego świata? (czym zresztą lubi się teraz chwalić). Może gdzieś w ukryciu i przed lustrem przebierał się np. w Napoleona lub np. Stalina? (oj... mu bliższego)... Został jeno myśliwym a historia wspominać go będzie jako Prezydenta-Gafę i Męża Niestanu jego własnej żony oraz poddanego władaniu teścia, który to... napisał (a może tylko przepisał?) mu pracę magisterską i zapewne wciągnął w "konspiracyjną robotę".

To tylko kilka takich moich konstatacji i refleksji...

Zastanawiałem się też jakież to przemyślenia i rozterki mogą po takiej kompromitacji tlić się w "prezydentowych szarych komórkach"?...

A może takie...

"Od kiedy magistrem zostałem
to pisać po prostu przestałem

Ale zanim się nim stałem
to też nic nie pisałem

To dlaczego wszyscy się dziwią żem niepiśmienny?
A może spłynąłem z wodą do Bałtyku i już ze mnie plankton przydenny?

Oj Nie! Jam Hrabia Komorowski!!!
Jaśnie Prezydent tej mojej, ciemnej intelektualnie acz niby wykszytałconej części Polski!"

* Ciekawie zachowywał się podczas spotkania z Obamą... doprawdy...



A poniżej humorystyczne i prześmiewcze sparafrazowanie ewentualnej tematyki i stylu rozmowy Bronisława Komorowskiego z B. Obamą - Yarrok zapewne zinspirował się dotychczasową wręcz niespotykaną wprost elokwencją reprezentowaną przez tego quasi Prezydenta oraz jego sławnym już bigosowaniem...




ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

czwartek, 17 marca 2011

Czyżby kolejne ruchy WSI - GRU na polskiej scenie politycznej? Oby to tylko fantazje...

Witam

Nie chcę zanadto się powtarzać, ale wielokrotnie mówiłem, że od 1980 roku (czasów Towarzysza Generała vel. Wolskiego) Polską rządzą  cały czas grupy związane ściśle z wywiadem wojskowym naszych wschodnich braci związanych z Moskwą i KGB-GRU-FSB.

Skąd u nich taka dążność do chęci zdominowania Polski i zarządzania naszym krajem? Może upraszczając: kompleks intelektualnej niższości? Niestety, gdy brak umiejętności wynikających z dość dużej ilości synaps i wielości połączeń nerwowych w górnej części naszego ciała, tym bardziej liczy się siła i wykorzystywanie tych nielicznych "sprawnych" do tkania misternej pajęczyny pokonywania i zdobywania chyba wyimaginowanych wrogów.

Polska bowiem z nieznanych dotąd przyczyn jest  od zawsze traktowana przez Rosję jako wróg publiczny numer jeden. Nie wiem, ale wydaje mi się, że właśnie wynika to przede wszystkim z jakowegoś dziwnego kompleksu mniejszości wąskiej liczby Rosjan wobec Polaków. Ta wąska grupa zawsze skupiona była wokół elit rządzących Rosją: carów, generalissimusów, I Sekretarzy, Putionowo-Miedwiediewów, itd. Sami zwykli Rosjanie i Polacy to przecież wspaniali ludzie - Słowianie, mający wiele cech wspólnych i dobrze się rozumiejący a nawet żyjący w przyjaźni.

Ta wprost niezwykła na arenie publicznej zawiść wobec Polaków powierzchownie wydawać by się mogła nawet czymś, co można byłoby nazwać jakąś awersją paranoidalno-maniakalną. W tej chwili nie będę wdawał się w szczegóły historyczne takie np. jak te, że Polska jako jedyna zdobyła Moskwę ruszając na nią spod Smoleńska (sic!) czy też sprawy polityczno-gospodarcze dotyczące złóż gazu łupkowego w Polsce zagrażające strategicznym interesom Rosji (a nawet jej egzystencji). To jest w tej chwili temat na oddzielną notkę.

Pokrótce - tylko punktowo, ku refleksji (i też trochę z braku mojego czasu) - chciałbym jedynie zasygnalizować prawdopodobny charakter zachodzących w Polsce zmian na arenie politycznej:

1. Donald Tusk i jego PO zostali skreśleni w momencie, kiedy o tym, że sam Słońce Peru nie będzie kandydował na Prezydenta dowiedział się bodajże on sam ostatni (nawet pisałem kiedyś o tym, że chyba już w 2005 roku po przegranych wyborach - nie stawia sie w polityce na przegranych!). Był to grudzień 2009 roku, kiedy polityk z 2-3% poparciem, niejaki B. (k...) został mianowany przez Towarzyszy Wszelkiej Maści na Następcę i Namiestnika Polski,

2. Dygresyjnie: zawsze mnie zastanawiało, jak polityk z ostatniego szeregu ewentualnych prezydenckich kandydatów, ziewający Marszałek Sejmu, miałby wygrać z Lechem Kaczyńskim? Marka Donald Tusk miał szanse, ale fałszywy hrabia i myśliwy - zaproszony przez KGB do Rosji i tam w latach 90-tych polujący na głuszce wspólnie z Januszem Palikotem? Oczywiście jakimś "cudem" lub też strategicznie marketingowym majstersztykiem B. (k...) wybory prezydenckie wygrał,

3. Każdy polityk na szczytach władzy winien mieć zaplecze polityczne. Takiego zaplecza B. (k...) nie miał. Wygrał tylko dzięki poparciu Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Naturalną rzeczą więc było stworzenie takiego ruchu. Oczywiście już powstał w postaci Ruchu Poparcia niejakiego J. Palikota (tego, z którym B. (k...) na zaproszenie KGB polował na głuszce w Rosji),

4.  Nowa Partia musi mieć ideowego przeciwnika politycznego. Z oczywistych względów nie mógłby to być PiS, więc z jego struktur Chłopcy być może powołali niejaki PJN (jak ja naprawdę chciałbym się mylić w tej kwestii - może kiedyś będę szczęśliwy, że były to tylko moje niczym nieuzasadnione konstatacje...),

... i tu skończę swoje być może fantazyjne konkluzje z pogranicza tzw. teorii spiskowych. Może faktycznie im ulegam? Jeżeli tak to wszystkich z góry przepraszam i postaram się dokonać myślowej autonaprawy.

Zakończę jednak kilkoma cytatami z wypowiedzi Janusza Palikota podczas jego rozmowy z K. Durczokiem: "Poparcie (Ruchu) jest około 4%. To nie żadna rewelacja, ale jak jeżdżę po Polsce - a jestem co tydzień w innym miejscu (...) to na wszystkich tych spotkaniach - niezależnie czy to miasta pisowskie, platformiane czy lewicowe - wszędzie jest ta sama atmosfera znużenia, zgorzknienia i braku serca do Platformy i do PiS-u" (3: 25-3:58). "Całe paliwo Platforma-PiS się wypala" (8:04-8:05). "Ja wuważam, że Platforma nie wygra tych wyborów" (8:56). "Ja uważam, że to się rozegra między Ruchem (mojego poparcia - dop: kj), PJN i SLD". (10:00-10:08). Jako ostatni cytat z początku rozmowy: "Ja uważam, że Ruch Poparcia wygra te wybory" (2:45-2,47).

Mam niejasne przeczucia... Prawie, że spoza sfery realnej i być może to jakieś moje fantazje - oby takowe tylko były. Spekulować nieraz można a domysły i "political fiction" nie są w żadnym wypadku, ani w żadnej mierze insynuacjami, nieprawdaż? B. (k...) miał też tylko kilka procent poparcia i był prorokiem rozprawiając o tym, że może kiedyś gdzieś prezydent L. Kaczyński poleci i wszystko się zmieni (listopad 2009).

Czyżbyśmy w postaci jego kompana od polowań niejakiego J. Palikota poznali kolejnego proroka, który już dziś wie, że jego Ruch Poparcia wygra wybory a w październiku okaże się, że tak faktycznie sie stało?

Cudów tkanych obcymi nićmi w Polsce ostatnio (i chyba od kilkudziesięciu lat) jest jednak aż nadto, żeby całkowicie przestać w nie wierzyć....

Pozdrawiam













ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

środa, 16 marca 2011

Ubezwłasnowolnieni...

Witam

Dzisiaj - po znowuż dłuższej przerwie - bardzo krótko acz być może dla niektórych - treściwie...

Dzisiaj spotkałem kogoś, kto uświadomił mi jak dalece w obecnych czasach jednostka, czyli każdy z nas z osobna, staje się coraz mniej spersonifikowana. Znamy siebie i naszych najbliższych. Potrafimy wracać pamięcią do czasów wczesnej młodości: rodziców, znajomych, przyjaciół czy też pierwszych miłości naszego życia... Codziennie dokonujemy zrutynizowanych porannych czynności w postaci golenia, makijażu, mycia i innych. Patrzymy często w pośpiechu nie tylko na krzątające się postaci w naszym mieszkaniu, ale i przed lustrem na samych siebie... Nie zauważmy przybywających nam zmarszczek, uśmiechu, radości, złości czy żalu. Za chwilę tramwaj, autobus... Tylko 5 minut do garażu i już borykamy się z codziennością dnia powszedniego: praca, popołudniowy pilot i coś na zapełnienie żołądka, tv, pozorne i płytkie rozmowy o niczym, sen i ... SIEĆ!

Właśnie SIEĆ!

Ileż to już powstało prac naukowych, których przedmiotem była i jest analiza wpływu na nas powszechnej informatyzacji czy ściślej inernetoizolacji, której efektem jest autoizolacja w samotności świata wirtualnego.

Zamiast opowiedzieć coś o swoich znajomych, wysyła e-mail z fotkami zrobionymi podczas ostatniego wypadu na miasto. To charakterystyczne dla Kasi, Roberta i ich rówieśników: rzadziej decydują się na nazwanie tego, czego doświadczają. Wewnętrzne przeżycia, emocje trudno im nazwać a jeszcze trudniej uzewnętrznić: brakuje słów, jest wewnętrzny niepokój przed pokazaniem swojego prawdziwego wnętrza. Są skrótowo wyrażone uczucia w postaci jakichś tam znaczków w stylu: ;) (dla niezorientowanych: z przymrużeniem oka, dowcipnie, humorystycznie, lekko śmiesznie ironicznie, jako żart lub pewna drwina - w zależności od kontekstu i sensu wysyłanego smsa, czy e-maila...)

Reasumując: nie trzeba być specjalnie błyskotliwym, by stwierdzić, że właśnie wyrasta nam nowe pokolenie emocjonalnych analfabetów, ukształtowanych na ciągłym stosowaniu internetowych narzędzi, które w sposób oczywisty spłaszczają relacje z innymi ludźmi. Powstaje rzesza powierzchownych, mijających się w pośpiechu i z czułością wyrażających się o sobie małych a'la człekokształtnych robocików.... coś na kształt masy, którą łatwo ulepić, kierować, sterować i w sumie w demokratyczny sposób ubezwłasnowolniać.... własna wola staje się tylko wyrazem woli większości. Indywidualność myślenia jest alienacją jednostki... a jednostka nie posiadająca umiejętności wyrażania swojego zdania na każdy temat bezwiednie powtarza opinię tłumu. Opinia ta jakże często jest dziś kształtowana tylko przez media, sieć i oficjalny przekaz. Socjologia tłumu... socjotechnika manipulacji i sterowania zachowaniem innych...  Zdałoby się powiedzieć za Cz. Niemenem... "Dziwny jest ten świat"... tylko teraz już człowiek nie rządzi człowiekiem... tylko wirtualny świat steruje masą.

Na dzisiaj to tyle... odezwę się za jakieś dwa tygodnie z innymi ciekawymi (być może oczywiście dla choć małej garstki trochę myślących)...

Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com