Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PJN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PJN. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 listopada 2012

Nowe polityczne rozdanie "michnikowszczyzny" i WSI?

Od dawna piszę, że prawdopodobnie środowisko "michnikowszczyzny" oraz WSI-owi "chłopcy" planują w Polsce wykreowanie nowego układu politycznego. Bowiem ten z 1989 roku, będący pokłosiem obrad w Magdalence, powoli historycznie się wyczerpuje a ponadto przez środowiska patriotyczne został trafnie zidentyfikowany i obnażony. Niestety dla naszej Ojczyzny dalej trwa antypolska umowa zawarta w tej nieszczęsnej Magdalence i przy "Okrągłym Stole", którą  scalająco "przypieczętowano" zamachem smoleńskim.

Przez długi czas byłem przekonany, że zamysł kreatorów jest bardzo prosty: PiS miałoby zostać zastąpione przez PJN we współpracy z SP a miejsce lewicowej części PO miałby zająć pupilek prezydenta, niejaki J. Palikot z ruchem swojego imienia, natomiast "prawicowa" część członków PO pod wodzą J. Gowina zasilić by miała np. SP czy PJN. JKM dalej miałby "robić swoje" po stronie konserwatywno-liberalnej.

W swojej kalkulacji przeoczyłem fakt, że przecież od 23 lat celem owych "okrągłostołowych" kreatorów jest skanalizowanie całej polskiej sceny politycznej i rozmieszczenie na niej "swoich", zaufanych "chłopców". Nie uwzględniłem tzw. narodowej, endeckiej części polskiej polityki, którą onegdaj próbował skutecznie zawłaszczyć R. Giertych...

Jednak po porażce projektu "PJN" oraz po prezydenckim spacerze w dniu 11 listopada i poniekąd zaskakującym składaniu przez jego uczestników wieńców pod pomnikami polskich bohaterów narodowych wydaje mi się prawdopodobnym, że być może właśnie B. Komorowski będzie próbował patronować lub sam podejmie się budowy jakiegoś konserwatywno-prawicowego ruchu politycznego zawłaszczającego też myśl endecką a współpracować z nim będą zapewne: reanimowany R. Giertych, A. Hall, M. Kamiński a może i J. Buzek...


Wierzę, że Polacy już nie dadzą się zmanipulować i nie uwierzą w jakieś nowe, ożywcze "rozdanie" polityczne i nie pozwolą na kolejny "okrągły stół"...

Pozdrawiam

P.S.
Symptomatyczne - w kontekście moich przypuszczeń - jest widoczne na zdjęciu najbliższe "otoczenie" prezydenta... R. Giertych i A. Hall...

P.S.2.
Dla poprawienia humoru...
 
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Hall

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 9 listopada 2012

Koalicja strachu przed smoleńską prawdą...

Każdy, kto w jakiś sposób orientuje się w okolicznościach "porodu" III RP wie, że jest ona kontynuacją PRL przepoczwarzoną przez służby specjalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych wojskowych. Nieprzypadkowo "wojskówka" do czasów Premiera J. Kaczyńskiego była jedyną formacją ustrojową PRL, wobec której nie zastosowano lustracji i weryfikacji. Jako spadkobiercy agenta Wolskiego, w oparach "brzęczącego Dukata" (gen. Marka Dukaczewskiego) a obecnie Stowarzyszenia Sowa (grupującego byłych funkcjonariuszy WSI) swobodnie sobie kształtowali i zawłaszczali Polskę po 1989 roku. Uważam, że jest tak do dzisiaj...

Znamienne jest to, co w rozmowie z A. Macierewiczem powiedział zapewne na ich temat śp. L. Kaczyński... Otóż zwracając się do swojego rozmówcy nasz zamordowany prezydent oświadczył: "Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jaka to mafia..."*

 Niestety, w działalności operacyjnej bywają naprawdę sprawni i skuteczni... wszak wzorem do naśladowania i mistrzami edukacji byli i są dla nich specjalni towarzysze sowieccy. Potrafili więc swobodnie ulokować "dywersyjnych śpiochów" we wszystkich partiach w Polsce, w tym i zapewne w PiS. Wyeliminowanie w katastrofie smoleńskiej śp. Lecha Kaczyńskiego i większej części politycznych, narodowych i propolskich elit niepodległościowych oraz sprawnie przeprowadzona akcja prowadząca do przegrania J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wraz z wcześniejszym już skreśleniem D. Tuska i PO, była dla nich wszystkich momentem kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"... Tą partia miała być - moim zdaniem - PJN...

 Mam takie wrażenie, że chyba jednak właśnie Chłopcy za mocno uwierzyli w swoją dziejową nieomylność i wielkość sowieckiej gwiazdy, bowiem najgorsze co można zrobić to ujawnić swoją sieć "śpiochów" lub "pożytecznych idiotów" w sytuacji, gdy tylko wydaje się, że już można a nawet - dla realizacji przyjętych celów - trzeba to zrobić. Ta pewność, butność i lekceważenie Polaków połączone z egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy doprowadziła ich do początku drogi prowadzącej ich - oby! - do "politycznej i historycznej śmierci"...

 Zaiste... powstanie PJN oczyściło szeregi PiS z "ludzkich, konformistycznych dziwności politycznych". I sądzę też, że te "dziwolągi" nieźle musiały Chłopców zdenerwować, bowiem "kluskowo-pączusiowo-midgalskie" gaworzyli i gaworzą na Jarosława Kaczyńskiego tak perfidnie i operacyjnie - niestety dla Chłopców - infantylnie, że stali się niewiarygodni dla pospólstwa i prawdopodobnie nie mają już szans na zastąpienie PiS. Oj... Chłopcy tyle lat pracowali a tu zbyt pochopne powstanie PJN z cokolwiek jakoś chyba zbyt mocno zmajoryzowaną i operacyjnie zmurszałą zawartością zmniejszyło im radykalnie bezpośredni wpływ na J. Kaczyńskiego i jego partię!

PJN był niewypałem chłopców, ale - obym się mylił - zapewne pozostawili sobie przyczółki, z których powstała Solidarna Polska.  Jeżeli bowiem SP nie jest politycznym, decyzyjnym majstersztykiem samego J. Kaczyńskiego, to tylko poprzez pryzmat powstania jej z inicjatywy Chłopców jestem w stanie zrozumieć ostatnią dezynwolturę wobec prawicowych, patriotycznych środowisk Z. Ziobry i podjęcie współpracy - w ramach RBN - z Bronisławem Komorowskim, chyba największym apologetą dawnych służ specjalnych, szczególnie wojskowych.

Wielokrotnie przestrzegałem przed B. Komorowskim** i - moim zdaniem - jest on ostatnim, który będzie starał się wyjaśnić prawdę o zamachu smoleńskim. Już sam fakt zwrócenia się do niego w tej sprawie uważam za - delikatnie mówiąc - polityczną hipokryzję najwyższych lotów.

Dygresyjnie... Tak jakoś mi się wydaje, że ujawniana prawda o zamachu smoleńskim unaocznia nam gdzie znajdują się polskie plewy a gdzie ziarna... Niestety Z. Ziobro - obok R. Giertycha i innych - okazuje się być chyba plewą... Obym się mylił...

Są takie momenty w dziejach, że można nie tylko poczuć fetor szamba, ale i go zobaczyć... Obserwujmy bacznie, kto dziś, kto teraz tworzy koalicję strachu przed smoleńską prawdą...

Pozdrawiam

*cytat z wywiadu M. Świrskiego z A. Macierewiczem: http://szczurbiurowy.salon24.pl/460410,szczurbiurowy-tv-a-macierewicz-o-tym-kto-naprawde-rzadzi

** polecam  mój podsumowujący osobę B. Komorowskiego post: Zwodniczy kamuflaż Prezydenta i jego Protektorów! (http://krzysztofjaw.blogspot.com/2011/03/zwodniczy-kamuflaz-prezydenta-i-jego.html). Faktograficznie i jednoznacznie negatywnie dla Polski postać B. Komorowskiego opisywał i opisuje w swoich tekstach A. Ścios.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 17 kwietnia 2011

J. F. Libicki jest odważy! A może tylko mściwy lub...

Witam

Ależ dziś kolejny raz bardzo przednie się ubawiłem i jednocześnie znów ten uśmiech zamienił się w politowanie i w sumie rozgoryczenie ludzką małością... oj... Zagalopowałem się, przepraszam nieludzką, bowiem hipokrytyczna PUSTKA nie może być przedmiotem personifikacji...

Długo zastanawiałem się czy w ogóle zajmować głos w przedmiocie PUSTKI, ale skoro owa PUSTKA powstała z czegoś wcześniej to chciałbym nawiązać do tej przeszłej ludzkiej substancji, która została posłem dzięki ludziom głosujacym na PiS i tak naprawdę dzięki łaskawości PiS...

Doprawdy kolejny głos polityków niejakiego Stowarzyszenia (partii?) PJN (tym razem znów Szanownego posła   Jana Filipa Libickiego w notce: "PJN MA ODWAGĘ – ZGŁASZAMY PROJEKT LEX RYDZYK") jest dla mnie tylko objawem pewnej klęski politycznej i "chwytania się brzytwy, gdy historia po raz kolejny spuszcza fecesy w kanał niebytu".

Nie chcę bynajmniej zastanawiać się i roztrząsać przyczyn, źródeł i powodów owej niesamowitej "odwagi" szanownego Pana Posła i jego PJN.

Mam naprawdę tylko nadzieję, że to nie taki sam rodzaj odwagi jak wystąpienie Pana posła z PiS w kwietniu 2009 roku... po tym jak PiS skreślił z list kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego Pana Ojca, również Szanownego Pana Marcina Libickiego? Nie roztrząsam powodów, które determinowały PiS do takowej decyzji... niemniej zapewne wynikały one z lektury treści akt IPN, w których to Szanowny Pan Marcin Libicki widniał jako kontakt operacyjny wywiadu PRL. Panie Pośle! Wyrok sądu III RP w Poznaniu uznał przecież, że jednak Pana Ojciec nie kłamał mówiąc, iż nie współpracował z SB. PiS więc nie miał racji... Czyżby ten atak na PiS i Pana Jarosława Kaczyńskiego oraz wszystkich, którzy w jakiś sposób (chociażby przez umożliwienie posłom PiS swobodnej wypowiedzi) był pokłosiem osobistej zemsty na błędnej przecież (zgodnie z wyrokiem sądowym niezawisłych sądów III RP) decyzji PiS w sprawie Pana Ojca? Doprawdy, jeżeli tak jest, to niechże Pan to powie: "Jestem rodzinnym Mścicielem" a nie przedstawia się Pan jako dbający z troską o Polskę państwowiec...


Ponadto na forum salon24 pisze Pan o sobie: "historyk lat 40, poseł na Sejm RP Polska Jest Najważniejsza". Przypominam więc Panu, że o wiele fortunniej i wedle prawdy wszelakiej winien Pan napisać: "historyk lat 40, poseł na Sejm RP z lis PIS, obecnie - po opuszczeniu desygnującej mnie na posła partii – poseł ugrupowania Polska Jest Najważniejsza".  Kieruję zresztą tą uwagę do wszystkich "Kameleonów Politycznych" w czasie trwania kadencji... warto przecież szanować wyborców i nie oszukiwać ich ponownie ((jaką mam pewność, że Pan szanowny startując teraz z list PJN i - zakładając zupełnie teoretycznie - zostanie przez Pana posłem nie przeniesie się po dwóch latach do np. PNJNNJMKE (to taki luźno podsumowujący skrót i parafraza wypowiedzi niejakiego M. Kondrata: Polska Nie Jest Najważniejsza, Najważniejsi Jesteśmy My - Konformistyczni Egoiści)).

Kończę Wać Panie bo mi już o PJN pisanie wręcz parszywie trudne się staje...

Zanim jednak skończę to jednak wspominkowo przypomnę dwa fragmenty moich postów:
""(...)Pokrótce - tylko punktowo, ku refleksji (i też trochę z braku mojego czasu) - chciałbym jedynie zasygnalizować prawdopodobny charakter zachodzących w Polsce zmian na arenie politycznej:
 1. Donald Tusk i jego PO zostali skreśleni w momencie, kiedy o tym, że sam Słońce Peru nie będzie kandydował na Prezydenta dowiedział się bodajże on sam ostatni (nawet pisałem kiedyś o tym, że chyba już w 2005 roku po przegranych wyborach - nie stawia sie w polityce na przegranych!). Był to grudzień 2009 roku, kiedy polityk z 2-3% poparciem, niejaki B. (k...) został mianowany przez Towarzyszy Wszelkiej Maści na Następcę i Namiestnika Polski,
 2. Dygresyjnie: zawsze mnie zastanawiało, jak polityk z ostatniego szeregu ewentualnych prezydenckich kandydatów, ziewający Marszałek Sejmu, miałby wygrać z Lechem Kaczyńskim? Marka Donald Tusk miał szanse, ale fałszywy hrabia i myśliwy - zaproszony przez KGB do Rosji i tam w latach 90-tych polujący na głuszce wspólnie z Januszem Palikotem? Oczywiście jakimś "cudem" lub też strategicznie marketingowym majstersztykiem B. (k...) wybory prezydenckie wygrał,
 3. Każdy polityk na szczytach władzy winien mieć zaplecze polityczne. Takiego zaplecza B. (k...) nie miał. Wygrał tylko dzięki poparciu Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Naturalną rzeczą więc było stworzenie takiego ruchu. Oczywiście już powstał w postaci Ruchu Poparcia niejakiego J. Palikota (tego, z którym B. (k...) na zaproszenie KGB polował na głuszce w Rosji),
 4. Nowa Partia musi mieć ideowego przeciwnika politycznego. Z oczywistych względów nie mógłby to być PiS, więc z jego struktur Chłopcy być może powołali niejaki PJN (jak ja naprawdę chciałbym się mylić w tej kwestii - może kiedyś będę szczęśliwy, że były to tylko moje niczym nieuzasadnione konstatacje...),
 ... i tu skończę swoje być może fantazyjne konkluzje z pogranicza tzw. teorii spiskowych. Może faktycznie im ulegam? Jeżeli tak to wszystkich z góry przepraszam i postaram się dokonać myślowej autonaprawy.
 Zakończę jednak kilkoma cytatami z wypowiedzi Janusza Palikota podczas jego rozmowy z K. Durczokiem:
"Poparcie (Ruchu) jest około 4%. To nie żadna rewelacja, ale jak jeżdżę po Polsce - a jestem co tydzień w innym miejscu (...) to na wszystkich tych spotkaniach - niezależnie czy to miasta pisowskie, platformiane czy lewicowe - wszędzie jest ta sama atmosfera znużenia, zgorzknienia i braku serca do Platformy i do PiS-u" (3: 25-3:58). "Całe paliwo Platforma-PiS się wypala" (8:04-8:05). "Ja uważam, że Platforma nie wygra tych wyborów" (8:56). "Ja uważam, że to się rozegra między Ruchem (mojego poparcia - dop: kj), PJN i SLD". (10:00-10:08). Jako ostatni cytat z początku rozmowy: "Ja uważam, że Ruch Poparcia wygra te wybory" (2:45-2,47) (...)" "...   a  - ja pytająco futurologicznie dodam – PJN będzie główną partią opozycyjną?

Źródło cytatu: Czyżby kolejne ruchy WSI - GRU na polskiej scenie politycznej? Oby to tylko fantazje... (linki do wypowiedzi J. Palikota w tekście źródłowym)

Sądzę jednak, że z mojej futurologi zostały już tylko słowa, co wyraziłem niedawno pisząc m.in.:

"(...) W tej chwili najważniejsze jest skupienie się na tzw: przyjaciołach, jeszcze niedawnych zwolenników PiS.
 Każdy, kto w jakiś sposób orientuje się w okolicznościach "porodu" III RP wie, że jest ona kontynuacją PRL przepoczwarzoną przez służby specjalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych wojskowych. Nieprzypadkowo "wojskówka" do czasów Premiera J. Kaczyńskiego była jedyną formacją ustrojową PRL, wobec której nie zastosowano lustracji i weryfikacji. Jako spadkobiercy agenta Wolskiego, w oparach "brzęczącego Dukata" a obecnie Sowy swobodnie sobie kształtowali i zawłaszczali Polskę po 1989 roku.
 W działalności operacyjnej bywają naprawdę sprawni i skuteczni... wszak wzorem do naśladowania i mistrzami edukacji byli i są dla nich specjalni towarzysze sowieccy. Potrafili więc swobodnie ulokować "dywersyjnych śpiochów" we wszystkich partiach w Polsce, w tym i zapewne w PiS. Wyeliminowanie w katastrofie smoleńskiej śp. Lecha Kaczyńskiego i większej części politycznych, narodowych i propolskich elit niepodległościowych oraz sprawnie przeprowadzona akcja prowadząca do przegrania J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wraz z wcześniejszym już skreśleniem D. Tuska i PO, była dla nich wszystkich - na szczęście w tym wypadku sromotnie popełnili błąd strategiczny - momentem kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"...
 Mam takie wrażenie, że chyba jednak właśnie Chłopcy za mocno uwierzyli w swoją dziejową nieomylność i wielkość sowieckiej gwiazdy, bowiem najgorsze co można zrobić to ujawnić swoją sieć "śpiochów" lub "pożytecznych idiotów" w sytuacji, gdy tylko wydaje się, że już można a nawet - dla realizacji przyjętych celów - trzeba to zrobić. Ta pewność, butność i lekceważenie Polaków połączone z egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy doprowadziła ich do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
 Zaiste... powstanie PJN oczyściło szeregi PiS z "ludzkich, konformistycznych dziwności politycznych". I sądzę też, że te "dziwolągi" nieźle musiały Chłopców zdenerwować, bowiem "kluskowo-pączusiowo-midgalskie" gaworzą na Jarosława Kaczyńskiego tak perfidnie i operacyjnie - niestety dla Chłopców - infantylnie, że stali się niewiarygodni dla pospólstwa i prawdopodobnie nie mają już szans na zastąpienie PiS. Oj... Chłopcy tyle lat pracowali a tu zbyt pochopne powstanie PJN z cokolwiek jakoś chyba zbyt mocno zmajoryzowaną i operacyjnie zmurszałą zawartością zmniejszyło im radykalnie bezpośredni wpływ na J. Kaczyńskiego i jego partię! Zapewne jakieś przyczółki pozostawili lub powróciły one szybko (co by całkowicie nie stracić wpływu) do macierzy, ale to już nie ta sama jakość (...)"


Źródło: Chłopcy też popełniają błędy!

Pozdrawiam

P.S.
Szanownemu Panu Posłowi życzę jednak wiary w zwycięstwo... wszak w III RP godne słowa nic nie znaczą... Do kariery w niej w zupełności  antypisowskie postawy wystarczą...

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

środa, 13 kwietnia 2011

Chłopcy też popełniają błędy!

Witam

Krótka dygresja refleksyjna...

Taka to mi przyszła nagle olśniewająca konstatacja, którą prawdopodobnie wkrótce bardziej rozwinę i rozszerzę faktograficznie i dowodowo... Otóż jakoś mi się wydaje, że zaczynam rozumieć, dlaczego J. Kaczyński i PiS nie potrafili wygrać wielu wyborów, w tym ostatniego - prezydenckiego...

Oby nie zgłębiać się zanadto śpieszę przekazać moją refleksję: w dużym stopniu to była wina wielu ludzi z najbliższego otoczenia J. Kaczyńskiego i śp. Lecha Kaczyńskiego. Zwróćmy uwagę: kto przez lata zajmował się PR-owską stroną PiS i braci Kaczyńskich?, kto kształtował przekaz medialny partii?, kto sprawił, że J. Kaczyński zrezygnował z eksponowania tragedii smoleńskiej podczas kampanii prezydenckiej? i wreszcie kto sprawił, że Lech Kaczyński nie pojechał wraz z rodzinami katyńskimi na uroczystości w dniu 10.04.2010 roku pociągiem a poleciał samolotem?

Pomijam tu oczywiście haniebną i manipulacyjną rolę mainstreamu medialnego III RP, który i obecnie daje popis manipulacji rodem z Goebbelsa i Stalina. Również nie chcę oceniać polityków PO czy SLD... W tej chwili najważniejsze jest skupienie się na tzw: przyjaciołach, jeszcze niedawnych zwolenników PiS.

Każdy, kto w jakiś sposób orientuje się w okolicznościach "porodu" III RP wie, że jest ona kontynuacją PRL przepoczwarzoną przez służby specjalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych wojskowych.  Nieprzypadkowo "wojskówka" do czasów Premiera J. Kaczyńskiego była jedyną formacją ustrojową PRL, wobec której nie zastosowano lustracji i weryfikacji. Jako spadkobiercy agenta Wolskiego, w oparach "brzęczącego Dukata" a obecnie Sowy swobodnie sobie kształtowali i zawłaszczali Polskę po 1989 roku.

W działalności operacyjnej bywają naprawdę sprawni i skuteczni... wszak wzorem do naśladowania i mistrzami edukacji byli i są dla nich specjalni towarzysze sowieccy. Potrafili więc swobodnie ulokować "dywersyjnych śpiochów" we wszystkich partiach w Polsce, w tym i zapewne w PiS. Wyeliminowanie w katastrofie smoleńskiej śp. Lecha Kaczyńskiego i większej części politycznych, narodowych i propolskich elit niepodległościowych oraz sprawnie przeprowadzona akcja prowadząca do przegrania J. Kaczyńskiego w wyborach  prezydenckich wraz z wcześniejszym już  skreśleniem D. Tuska i PO, była dla nich wszystkich - na szczęście w tym wypadku sromotnie popełnili błąd strategiczny - momentem kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"...

Mam takie wrażenie, że chyba jednak właśnie Chłopcy za mocno uwierzyli w swoją dziejową nieomylność i wielkość sowieckiej gwiazdy, bowiem najgorsze co można zrobić to ujawnić swoją sieć "śpiochów" lub "pożytecznych idiotów" w sytuacji, gdy tylko wydaje się, że już można a nawet - dla realizacji przyjętych celów - trzeba to zrobić. Ta pewność, butność i lekceważenie Polaków połączone z egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy doprowadziła ich do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...

Zaiste... powstanie PJN oczyściło szeregi PiS z "ludzkich, konformistycznych dziwności  politycznych". I sądzę też, że te "dziwolągi" nieźle musiały Chłopców zdenerwować, bowiem "kluskowo-pączusiowo-midgalskie" gaworzą na Jarosława Kaczyńskiego tak perfidnie i operacyjnie - niestety dla Chłopców - infantylnie, że stali się  niewiarygodni dla pospólstwa i prawdopodobnie nie mają już szans na zastąpienie PiS. Oj... Chłopcy tyle lat pracowali a tu zbyt pochopne powstanie PJN z cokolwiek jakoś chyba zbyt mocno zmajoryzowaną i operacyjnie zmurszałą zawartością zmniejszyło im radykalnie bezpośredni wpływ na J. Kaczyńskiego i jego partię! Zapewne jakieś przyczółki pozostawili lub powróciły one szybko (co by całkowicie nie stracić wpływu) do macierzy, ale to już nie ta sama jakość...

Chłopcy... w sumie to się cieszę... Wy też popełniacie błędy i błędem historii jest Wasze funkcjonowanie polityczne...

Pragnę tylko zwrócić uwagę na jedno: historia ma wewnętrzny mechanizm samoregulujący los ludzkości: popełnia błędy, ale relatywnie szybko je naprawia...

Cesarstwo Rzymskie, IV Rzesza, ZSRR, Układ Warszawski... niebawem unia Europejska...  faszyzm, komunizm, postkomunizm, globalizm, socjalizm... totalitaryści, szuje, komuniści, faszyści, agenci, mordercy...

... wszystko to prędzej czy później ginie politycznie, upada i staje się fecesami historii...


P.S.
Tak w ogóle to mam nadzieję, że wszystko, co napisałem powyżej jest tylko moim naiwnym przecenianiem możliwości Chłopców i nie mieli oni z powstaniem PJN nic wspólnego... OBY!
Może tak naprawdę tylko im się mitomańsko wydaje, że mają dzisiaj jakiekolwiek decyzyjne znaczenie w Polsce?... OBY!
 Może tylko żyją jeszcze mentalnie w czasach PRL? Oby!
... Ale to by znaczyło, że od zaraz potrzebny jest im pierwotny zawodowo Minister Obrony!



ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

niedziela, 3 kwietnia 2011

SPDNH – ZOIPWO – ZWINPJKPPE – NHBMCF – MNŻNFCNRWSI/GRUGSz - MM ... DW...

Fot. STANISLAW KOWALCZUK-East News  – Źródło

Przeczytałem sobie wczorajsze oświadczenie jednego Pana na temat innego Pana.

Przejrzałem co o tym pierwszym Panu mówią w wikipedii, co sam o sobie pisze oraz zapoznałem się z jego twórczością blogerską...

Jakiś straszny "dziwoląg słowno-poglądowy" z tegoż Pana...

Raz np. uważa Jarosława Kaczyńskiego za "najwybitniejszego żyjącego polskiego polityka" i przekonuje, że "każdy, kto go poznał osobiście, wie, że jest on świetnie wykształconym erudytą, człowiekiem ciepłym i przyjaznym (...) Jeśli są tacy, którzy chcą wybierać nowego prezesa, niech założą nową partię, bo PiS to w dużej mierze Jarosław Kaczyński, a Kaczyński to PiS"

Innym razem pisze sobie np. tak:
"Jarosław Kaczyński zdecydował się kontynuować dzieło brata. Bo któż inny mógłby to zrobić lepiej? Jeśli w boju ginie król, to kto inny, jeśli nie jego brat powinien dalej nieść sztandar? Kto inny lepiej nadaje się do tego, by walczyć o te idee i sprawy, za które poprzednik oddał życie? Kto mocniej i godniej trzymać będzie drzewiec z proporcem zmarłego? Dlatego stańmy przy królu wszyscy, którym bliskie były ideały jego zmarłego brata!"

A ostatnio np. tak:
"Ale wczorajszy „myk” Kaczyńskiego jest dowodem na coś o wiele bardziej poważnego – na imitacyjność jego polityki. Dzisiaj udaje blogera i wiele osób świadomie da się na to nabrać. Jutro będzie udawać narciarza, tak jak tydzień temu udawał kibica wyścigów formuły 1, wysyłając list do Roberta Kubicy. Kaczyński udaje antykomunistę, by po cichu dążyć do koalicji z SLD (tak mile przećwiczonej kiedyś w mediach publicznych). Udaje lustratora, ale w ostateczności to on podejmuje decyzje, który z byłych agentów w szeregach PiS lub w jego rządzie zasługuje na potępienie. Udaje twardziela w stosunkach z Niemcami czy Francją, ale jak przyjdzie co do czego, to nakłania do ustępstw i rezygnacji z propozycji dla Polski najkorzystniejszych. Udaje dobrego sługę Kościoła, ale potrafi instrumentalizować krzyż i zostawić na lodzie Marka Jurka. Udaje polityka prospołecznego, ale prowadził politykę o wiele bardziej liberalną, niż obecna ekipa rządowa".

Po lekturze chociażby powyższych cytatów (a w szczególności ostatniego) należałoby ponownie stwierdzić ze smutną konstatacją: "Szkoda, że idioci i genetyczni, infantylni oraz hipokrytyczni imbecyle nie zdają sobie sprawy, że nimi są".

Oczywiście nie zaliczam do nich Przeszacowanego Pana dra Marka Migalskiego. Przecież tytuł naukowy winien nobilitować i wzbudzać szacunek a nie politowanie i szyderczy śmiech... Nieprawdaż? A ponadto przecież nie mógłbym podejrzewać, iż Szanowny Pan doktor jest genetycznie bezrozumny...

Więc zwracam się niniejszym do Pana Ministra Obrony Narodowej, który niegdyś kończył nauki medyczne: Co być może dolega i na co być może cierpi Szanowny Pan Doktor Marek Migalski? Ups... Przepraszam Pana Ministra... Zapewne – ze względu na wieloletnie już niepraktykowanie zawodu lekarza – nie posiada  Pan uprawnień do sporządzania diagnoz i wydawania opinii lekarskich...

Pozostanę zatem w niewiedzy i chyba... dla mnie lepiej...

Na koniec tylko wytłumaczenie tytułu (z szacunku dla własnej czystości emocjonalno-moralnej powstrzymam się przed rozwinięciem skrótu DW):

S – Szanowny
P – Pan
D – Doktor
N – Nauk
H – Humanistycznych

Z – Zawsze
O – Odważny (bo podczas porodu kleszczowego "ściśnięto mu chyba ośrodek odpowiedzialny za strach")
I – I
P – Permanentnie
W – Wszystkowiedzący
O – Omnibusik

Z – Z
W – Woli
I – I
N – Nadania
P - Przez
J – Jarosława
K - Kaczyńskiego
P – Poseł
P – Parlamentu
E – Europejskiego

N – Niedoszły
H – Habilitant
B – Być
M – Może
C – Chorobliwy
F – Frustrat (z tej tęsknoty np. za habilitacją)

M – Miejmy
N – Nadzieję
Ż – Że
N – Nieświadomy
F – Frontowy
C – Cowboy
N – Nowego
R – Rozdania
W – Wojskowych
S – Służb
I – Informacyjnych
/ – /
G – Главное
R – Разведывательное
U – Управление
G – Генерального
Sz  – штаба

M – Marek
M – Migalski

P.S.
Odsyłam: Czyżby kolejne ruchy WSI - GRU na polskiej scenie politycznej? Oby to tylko fantazje...
 



ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

czwartek, 17 marca 2011

Czyżby kolejne ruchy WSI - GRU na polskiej scenie politycznej? Oby to tylko fantazje...

Witam

Nie chcę zanadto się powtarzać, ale wielokrotnie mówiłem, że od 1980 roku (czasów Towarzysza Generała vel. Wolskiego) Polską rządzą  cały czas grupy związane ściśle z wywiadem wojskowym naszych wschodnich braci związanych z Moskwą i KGB-GRU-FSB.

Skąd u nich taka dążność do chęci zdominowania Polski i zarządzania naszym krajem? Może upraszczając: kompleks intelektualnej niższości? Niestety, gdy brak umiejętności wynikających z dość dużej ilości synaps i wielości połączeń nerwowych w górnej części naszego ciała, tym bardziej liczy się siła i wykorzystywanie tych nielicznych "sprawnych" do tkania misternej pajęczyny pokonywania i zdobywania chyba wyimaginowanych wrogów.

Polska bowiem z nieznanych dotąd przyczyn jest  od zawsze traktowana przez Rosję jako wróg publiczny numer jeden. Nie wiem, ale wydaje mi się, że właśnie wynika to przede wszystkim z jakowegoś dziwnego kompleksu mniejszości wąskiej liczby Rosjan wobec Polaków. Ta wąska grupa zawsze skupiona była wokół elit rządzących Rosją: carów, generalissimusów, I Sekretarzy, Putionowo-Miedwiediewów, itd. Sami zwykli Rosjanie i Polacy to przecież wspaniali ludzie - Słowianie, mający wiele cech wspólnych i dobrze się rozumiejący a nawet żyjący w przyjaźni.

Ta wprost niezwykła na arenie publicznej zawiść wobec Polaków powierzchownie wydawać by się mogła nawet czymś, co można byłoby nazwać jakąś awersją paranoidalno-maniakalną. W tej chwili nie będę wdawał się w szczegóły historyczne takie np. jak te, że Polska jako jedyna zdobyła Moskwę ruszając na nią spod Smoleńska (sic!) czy też sprawy polityczno-gospodarcze dotyczące złóż gazu łupkowego w Polsce zagrażające strategicznym interesom Rosji (a nawet jej egzystencji). To jest w tej chwili temat na oddzielną notkę.

Pokrótce - tylko punktowo, ku refleksji (i też trochę z braku mojego czasu) - chciałbym jedynie zasygnalizować prawdopodobny charakter zachodzących w Polsce zmian na arenie politycznej:

1. Donald Tusk i jego PO zostali skreśleni w momencie, kiedy o tym, że sam Słońce Peru nie będzie kandydował na Prezydenta dowiedział się bodajże on sam ostatni (nawet pisałem kiedyś o tym, że chyba już w 2005 roku po przegranych wyborach - nie stawia sie w polityce na przegranych!). Był to grudzień 2009 roku, kiedy polityk z 2-3% poparciem, niejaki B. (k...) został mianowany przez Towarzyszy Wszelkiej Maści na Następcę i Namiestnika Polski,

2. Dygresyjnie: zawsze mnie zastanawiało, jak polityk z ostatniego szeregu ewentualnych prezydenckich kandydatów, ziewający Marszałek Sejmu, miałby wygrać z Lechem Kaczyńskim? Marka Donald Tusk miał szanse, ale fałszywy hrabia i myśliwy - zaproszony przez KGB do Rosji i tam w latach 90-tych polujący na głuszce wspólnie z Januszem Palikotem? Oczywiście jakimś "cudem" lub też strategicznie marketingowym majstersztykiem B. (k...) wybory prezydenckie wygrał,

3. Każdy polityk na szczytach władzy winien mieć zaplecze polityczne. Takiego zaplecza B. (k...) nie miał. Wygrał tylko dzięki poparciu Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Naturalną rzeczą więc było stworzenie takiego ruchu. Oczywiście już powstał w postaci Ruchu Poparcia niejakiego J. Palikota (tego, z którym B. (k...) na zaproszenie KGB polował na głuszce w Rosji),

4.  Nowa Partia musi mieć ideowego przeciwnika politycznego. Z oczywistych względów nie mógłby to być PiS, więc z jego struktur Chłopcy być może powołali niejaki PJN (jak ja naprawdę chciałbym się mylić w tej kwestii - może kiedyś będę szczęśliwy, że były to tylko moje niczym nieuzasadnione konstatacje...),

... i tu skończę swoje być może fantazyjne konkluzje z pogranicza tzw. teorii spiskowych. Może faktycznie im ulegam? Jeżeli tak to wszystkich z góry przepraszam i postaram się dokonać myślowej autonaprawy.

Zakończę jednak kilkoma cytatami z wypowiedzi Janusza Palikota podczas jego rozmowy z K. Durczokiem: "Poparcie (Ruchu) jest około 4%. To nie żadna rewelacja, ale jak jeżdżę po Polsce - a jestem co tydzień w innym miejscu (...) to na wszystkich tych spotkaniach - niezależnie czy to miasta pisowskie, platformiane czy lewicowe - wszędzie jest ta sama atmosfera znużenia, zgorzknienia i braku serca do Platformy i do PiS-u" (3: 25-3:58). "Całe paliwo Platforma-PiS się wypala" (8:04-8:05). "Ja wuważam, że Platforma nie wygra tych wyborów" (8:56). "Ja uważam, że to się rozegra między Ruchem (mojego poparcia - dop: kj), PJN i SLD". (10:00-10:08). Jako ostatni cytat z początku rozmowy: "Ja uważam, że Ruch Poparcia wygra te wybory" (2:45-2,47).

Mam niejasne przeczucia... Prawie, że spoza sfery realnej i być może to jakieś moje fantazje - oby takowe tylko były. Spekulować nieraz można a domysły i "political fiction" nie są w żadnym wypadku, ani w żadnej mierze insynuacjami, nieprawdaż? B. (k...) miał też tylko kilka procent poparcia i był prorokiem rozprawiając o tym, że może kiedyś gdzieś prezydent L. Kaczyński poleci i wszystko się zmieni (listopad 2009).

Czyżbyśmy w postaci jego kompana od polowań niejakiego J. Palikota poznali kolejnego proroka, który już dziś wie, że jego Ruch Poparcia wygra wybory a w październiku okaże się, że tak faktycznie sie stało?

Cudów tkanych obcymi nićmi w Polsce ostatnio (i chyba od kilkudziesięciu lat) jest jednak aż nadto, żeby całkowicie przestać w nie wierzyć....

Pozdrawiam













ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com