Krótko...
Wielokrotnie zastanawiałem się czy PiS jest lub był częścią haniebnego układu okrągłostołowego.
Wszystko pasowało jak ulał. Zawłaszczono "michnikoidalnie" przecież całą scenę polityczną w Polsce i wyeliminowano narodową endecję a dla PiS-u przeznaczono być może rolę kanalizatora negatywnych nastrojów społecznych i wiecznego "narodowego" opozycjonisty.
I wszystko byłoby całkiem logicznym ciągiem wydarzeń, gdyby nie Smoleńsk i dokonany tam zamach na polskie elity.
I jeżeli PiS był być może częścią układanki okrągłostołowej to tylko do momentu, kiedy J. Kaczyński został premierem i zaczął budować IV RP a ś.p. L. Kaczyński został prezydentem i później zaczął prowadzić propolską politykę międzynarodową, której m.in. konsekwencją było utworzenie grupy ściśle współpracujących ze sobą nowych państw w UE, uratowanie niepodległości Gruzji i walka o niezależność energetyczną Polski. To zabolało wszelkiej maści postkomunistycznych polskich i sowieckich "chłopców" a przede wszystkim Moskwę. Zabolało też niemiecką UE... Zabolało cały postokrągłostołowy układ dotychczas rządzący Polską... Efektem tego wszechogarniającego ich bólu był zamach smoleński...
Oczywiście mogę się mylić, ale niezależnie od tego dziś nie pozostaje nam nic innego jak wspierać PiS...
I tak jeszcze dygresyjnie...
Dziś - przy wzroście społecznego poparcia dla PiS-u - musimy obawiać się o życie J. Kaczyńskiego. Mówię całkiem poważnie. On wie bardzo dużo i przygotowany jest do odbudowy Polski. Dla przeciwników jest tykającą bombą, która może w każdej chwili wybuchnąć m.in. zalewem istotnych informacji o zamachu smoleńskim i całym układzie III RP. Sądzę, że "chłopcy" są gotowi na wszystko, aby tylko nie dopuścić PiS i J. Kaczyńskiego powtórnie do władzy...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
poniedziałek, 3 czerwca 2013
niedziela, 2 czerwca 2013
Smutne refleksje... i obowiązkiem dla nas pozostaje nasza Polska!
Mam przeświadczenie zmarnowanego przez Polskę niemal ćwierćwiecza... Moja Ojczyzna nie wykorzystała swojej historycznej szansy na prawdziwą niepodległość i suwerenność oraz rozwój relatywnie chociażby adekwatny do takowego w okresie II Rzeczpospolitej. Wtedy dokonaliśmy relatywnie zdecydowanie więcej niże obecnie a okres dwudziestolecia międzywojennego dał nam szczęście bycia wreszcie wolnym krajem... Sądzę, że ostatnie 24 lata były niestety tylko ciągle jakimś truchtem do tego celu jakim jest wolny i niepodległy kraj. Szkoda, ale z tych 24 lat przypadających na III RP tylko niecałe cztery lata dawały nadzieję na niekomunistyczne rządy i oderwanie się od dawnych struktur i powiązań. Ostatnie zaś lata pod rządami PO i PSL okazały się koszmarną kontynuacją dawnej przegranej szansy.
Cały czas mam poczucie, że może to ja za mało zrobiłem, że dałem się oszukać, że za mało myślałem o przyszłych pokoleniach, za mało walczyłem, przekonywałem... Może...
Jest mi niestety jeszcze bardziej smutno, że okres tych 24 lat nie tylko nie odbudował Naszej Ojczyzny, ale ja zdegradował! Staliśmy się zaściankowym krajem, który pozbył się największych swoich bogactw, wartościowych ludzi (niewyjaśnione śmierci od 1988 do teraz oraz np. tragedia smoleńska), oddał za bezcen majątek narodowy a teraz jeszcze pozbywa się na rzecz Rosji i USA gazu łupkowego, chce oddać Rosji polski LOTOS a może i Azoty, nie docenia albo ukrywa wartość polskich złóż ropy naftowej (w tym: łupkowej) i wód geotermalnych, uzależnia się od zgermanizowanej Unii Europejskiej...
Do dzisiaj III RP nie znalazła sprawców zabójstwa gen. Marka Papały - szefa policji! Zginęło wiele znanych i nieznanych osób, których sprawców nie złapano bądź nie chciano złapać i osądzić [1].
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Polską rządzi najzwyklejsza struktura zorganizowanej przestępczości, dokonującej pełzającej zdrady stanu i zawłaszczenia naszej Ojczyzny.
Bo jak traktować niechęć do wyjaśnienia tragedii smoleńskiej i oddanie przez Polskę śledztwa bezpośrednio zainteresowanym – nie można sądzić we własnej sprawie a ten, który dopuszcza do tego musi mieć w tym jakiś własny, subiektywny interes... Jak - kontynuując - rozumieć rozmydlenie "afery hazardowej", gdzie okazało się, że polscy "przywódcy" nieformalnie spotykają się na cmentarzach z mafiosami a sami są przez nich traktowani jak "żołnierze mafii" i w rozmowach telefonicznych przez nich i innych bossów po prostu opierdalani? Jak rozumieć ostatnie uniewinnienie łapówkary B. Sawickiej? Pomijam już paliwa, Orlen, PZU, struktury bankowe, cały proces prywatyzacji (wyprzedaży majątku)... to wszystko nie było i nie jest transparentne...
III RP rzeczywiście stworzyła z Polski "dziki kraj"... jak mawiał białonosy M. Drzewiecki. Faktycznie za sprawą III RP możemy powiedzieć- podobnie jak zwykł mawiać "złodziej" nazwiska pewnego Koziołka - że dziś Polska to nienormalność! Obecnie Polskę można do woli okradać robiąc z ludzi bezwolne masy... Takie wartości jak: prawda, honor, patriotyzm, dobro, demokracja zostały sprowadzone do absurdu, wyśmiane i zrelatywizowane.
Doprawdy... najbardziej żenującym przejawem owej degrengolady naszego państwa, naszego rządu była i jest reakcja oraz zachowanie całego establishmentu III RP w sprawie tragedii smoleńskiej... To jakieś kuriozum... Czy możemy sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby zginęło na terenie obcego państwa tylu tak ważnych funkcjonariuszy państwowych z takich krajów jak: Rosja (z Putinem) na terenie Czeczenii, USA (z Obamą) w Afganistanie, Francja (z ich prezydentem) w Niemczech, Niemcy (z Merkel) w Izraelu, UK (z Królową Elżbietą) w Argentynie?
Przecież po 70 latach znów niemal w tym samym miejscu, znów nieopodal Katynia, w Smoleńsku zginęło 96 Wspaniałych Patriotów, począwszy od Prezydenta L. Kaczyńskiego. W samolocie większość stanowili ludzie piastujący najważniejsze funkcje publiczne w Polsce. I większość z nich przez całe życie oddana była pracy dla Polski. Myśleli po polsku i pragnęli, aby Polska była suwerennym i niepodległym państwem, decydującym o sobie i swojej przyszłości. Byli to ludzie na wskroś przesiąknięci patriotyzmem i pomni historii starali się budować suwerenność Ojczyzny od podstaw: kształtując patriotyczne postawy Polaków, Nas Samych. Walczyli o godne miejsce Polski w Europie i na świecie. Walczyli o ostateczne pokonanie i zerwanie z haniebnym okresem powojennym, który to podzielił świat na dwie części: tą Wolną i Tą Zniewoloną przez Sowiecki, komunistyczny ZSRR. Najważniejszą oczywiście postacią spośród tych, którzy zginęli był Prezydent L. Kaczyński. Był uosobieniem Polaka-patrioty, ale także uosobieniem prawdziwego Męża Stanu. Walczył o Polskę, o uniezależnienie się energetyczne od Rosji. Walczył o polską rzeczywistą suwerenność i prawdziwą wolność. Taką wolność, która nie polega na bezwarunkowym podporządkowywaniu się decyzjom innych, ale taką, która te decyzje partnersko współtworzy. L.Kaczyński rozumiał też, co to znaczy sowiecka dominacja.
Okres PRL-owskiego zniewolenia i poddaństwa wobec ZSRR był smutnym okresem dla Polski. Ponowne odzyskanie wolności w 1989 roku okazało się niestety tylko połowicznym sukcesem, nie tylko dla Polski, ale także dla wielu krajów postsowieckiej Europy Środkowo - Wschodniej. Także i dla tych krajów, które wyzwoliły się z rosyjskiej dominacji jako dawne republiki radzieckie. Prezydent L. Kaczyński dobrze wiedział, co to znaczy niepodległość dla tych wszystkich krajów. I dlatego próbował je zjednoczyć w celu wspólnego wyrażania własnej podmiotowości na arenie międzynarodowej. Nie wahał się też wspomóc wspólnie z tymi krajami - napadniętej przeze Rosję Putina - Gruzji. Uratował jej niepodległość, czym zasłużył na miano Bohatera Narodowego Gruzji.
Prezydent L. Kaczyński walczył jednak przede wszystkim o suwerenność i niezawisłość oraz faktyczną niepodległość Polski. Walczył o należne jej miejsce w UE i strukturach NATO. Był jednym z nielicznych, którzy skutecznie potrafili dbać na forum unijnym o interesy krajów małych i średnich.
Niestety stała się tragedia. Podzielonym na dwie części (z inspiracji Putina i Tuska) uroczystościom nie dane było się dokonać w całości. Odbył się tylko ich pierwszy akt. Drugi zakończył się katastrofą.
Już nic tego nie odwróci...
Ale przypomnijmy sobie te chwile, dni i tygodnie po tragedii smoleńskiej...Stało się wtedy coś niesamowitego, coś czego nikt by się nie spodziewał. Ta tragiczna śmierć obudziła nasz polski patriotyzm, ten jeszcze tak niedawno tak wyśmiewany i pogardzany właśnie przez piewców III RP i pieców bezpaństwowej UE - których uosobieniem są szerokie władze Platformy Obywatelskiej i część mainstreamu przeze mnie (za Ziemkiewiczem) nazywana "michnikowszczyzną".
Ta śmierć obudziła w Polakach uśpioną naszą, narodową tożsamość i dumę z polskości. Poczuliśmy, że nie jest tak, że "polskość to nienormalność". Bo tak naprawdę jest odwrotnie: polskość to właśnie normalność, to duma, to nasza tradycja i tożsamość. Inne kraje są dumne ze swojej narodowości. My też możemy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami. I ta tragiczne śmierć, paradoksalnie, pozwoliła wielu z Nas poczuć się po raz pierwszy w życiu ludźmi naprawdę wartościowymi, nie pustymi w środku.
Dziś nadszedł czas aby przypominieć sobie te chwile, kiedy znów poczuliśmy to drżenie polskiego serca, tą dumę z polskości. Pomyślmy znów o historii naszej Ojczyzny i o tych wielu milionach, które zginęły walcząc io jej wolność i niepodległość....
Zwracam się więc do Nas wszystkich o działanie dla dobra Ojczyzny... odnosząc się bezpośrednio do Naszej Polskości, przyzwoitości i narodowego honoru. Zwracam się do Nas wszystkich w poczuciu wiary, że tak naprawdę gdzieś tam w środku zawsze jednak najważniejszymi dla Nas są i zawsze były: dobro Polski i Polaków. Zwracam się do Nas wszystkich w poczuciu wewnętrznej troski o przyszłość naszego państwa, o przyszłość kolejnych pokoleń Polaków, moich i Waszych dzieci i wnuków.
Zwracam się więc do Nas wszystkich o to, aby Polska była dla nas wszystkim, przypominając o przeszło 1000 letniej historii Polski i odwołując się do tych, wyzwolonych pokładów patriotyzmu.
Nasz naród i nasze Państwo przeszło przez wieki wiele traumatycznych przeżyć: począwszy od zaborów, poprzez gehennę faszyzmu, wojennego komunizmu aż po lata komunistycznego obcego zniewolenia.
Pomimo tego, że wielu chciało Nas zniszczyć i wymazać z mapy państw świata to zawsze, niczym "Feniks z popiołów", z dumą powstawaliśmy udowadniając, że Polska i polskość jest niezniszczalna historycznie.
Mamy - jako Naród - swoje wady i przywary, bywamy nieraz śmieszni groteskowi. Ale w sytuacji zagrożenia naszej tożsamości narodowej i państwowej zawsze okazywaliśmy się bohaterami. Dzięki temu nawet po 100 latach rusyfikacji i germanizacji, po latach II wojny światowej i reżimu komunistycznego, po wymordowaniu przez faszystów i komunistów najznamienitszych dzieci naszego narodu... nigdy nie poddaliśmy się niewoli OBCYCH.
Tylko w Polsce mógł powstać ruch SOLIDARNOŚCI, tylko Polska mogła dać światu Bł. Jana Pawła II, Bł. Ks. Jerzego Popiełuszkę. Tylko Polska jako społeczeństwo mogła de facto obalić po 40 latach komunizm (jako pokłosie I Solidarniości). Nasze umiłowanie wolności i przyzwoitości, nasz narodowy honor i umiłowanie Ojczyzny towarzyszy nam od wieków. Dzięki temu nasze państwo, nasza Polska istnieje i funkcjonuje, dzięki temu jesteśmy wśród narodów posiadających własny język!
Tylko w Polsce można było tak pięknie i godnie pożegnać Prezydenta L. Kaczyńskiego i wszystkich, którzy zginęli w katastrofie. Obudziliśmy się jako Naród, policzyliśmy się i zobaczyliśmy, że tak naprawdę "Polska jeszcze nie zginęła kiedy my żyjemy".
Pisałem niedawno i powtórzę, iż naprawdę jest mi smutno, że w jakiś sposób zostaliśmy My wszyscy (także i ja) w okresie tych 24 lat wykorzystani przez tych zwykłych karierowiczów, dla których "Polska to nienormalność i dziki kraj". Jest mi smutno, że te pseudoelity sprowadziły działalność dla dobra Polski do poziomu wibratora i świńskiej głowy. Współczuję Nam, że teraz za to wszystko się wstydzimy. Jest mi smutno, że część z Nas dała się wciągnąć do miażdżącej krytyki wszelkich oznak narodowego, polskiego patriotyzmu. Jest mi przykro, że przez swoje działania staraliśmy się (nawet w tej, niegodnej części) przekonać Polaków, że patriotyzm (reprezentowany m.in. przez większość PiS-u) jest anachronizmem i śmiesznym absurdem.
Nie pozwólmy, jako Polacy, żeby w Polsce znów zwyciężała miałkość i małość, siejące antypatriotycznością i antypolskością – nienawiść i fałsz... Odrzućmy kłamców i oszczerców, hipokrytów i fałszywych patriotów! Odrzućmy piewców zła i zakłamania! Czas na działanie dla dobra naszej Ojczyzny!
Nasz kraj to My Wszyscy i Wszystkim dla nas jest nasza Polska! Jest naszym obowiązkiem...
Pozdrawiam
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/11/seryjny-samobojca-i-nieszczesliwy.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
sobota, 1 czerwca 2013
Chazarowie - historyczni przodkowie większości współczesnych Żydów?
Przeglądając sieć natknąłem się na bardzo ciekawy artykuł autorstwa Zbyszka Koreywo. Przybliża on historię Chazarów i wskazuje, że większość współczesnych Żydów to nie potomkowie Judejczyków a właśnie plemion chazarskich. Dla mnie osobiście wiele faktów zawartych w artykule było nowych a część tylko poszerzała moją wiedzę na ten temat.
Myślę, że warto przytoczyć ten artykuł w całości, choćby tylko w celach archiwalnych... Jeżeli historyczne fakty w nim podane są prawdziwe (co wydaje się niemal pewne) to wyjaśniają wiele przyczyn wydarzeń ostatnich stuleci oraz obecnych zachowań współczesnych Żydów.
--------------------------------
Kilka dni temu, a więc w połowie miesiąca lutego, zadzwonił do mnie mój dobry znajomy. Po grzecznościowych powitaniach, w których jak zwykle trzeba koniecznie zapytać o zdrowie i samopoczucie piękniejszej połowy, mój przyjaciel z ledwie hamowanym entuzjazmem oznajmił, że właśnie dowiedział się z jakiejś internetowej publikacji o istnieniu Chazarów. Entuzjazm brał się głównie z nowo nabytej wiedzy, że dzisiejsi Żydzi dzielą się na Sefardyjczykow oraz Aszkenazyjczyków i że tylko ci pierwsi pochodzą z Judei. Aszkenazyczycy bowiem nie mają nic wspólnego z Semitami choć również podają się za Żydów.
Źródła:
http://www.koreywo.com/chazarowie.htm
http://palestyna.wordpress.com/2010/03/15/chazarowie-korzenie-wspolczesnego-zydostwa/
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Myślę, że warto przytoczyć ten artykuł w całości, choćby tylko w celach archiwalnych... Jeżeli historyczne fakty w nim podane są prawdziwe (co wydaje się niemal pewne) to wyjaśniają wiele przyczyn wydarzeń ostatnich stuleci oraz obecnych zachowań współczesnych Żydów.
--------------------------------
Kilka dni temu, a więc w połowie miesiąca lutego, zadzwonił do mnie mój dobry znajomy. Po grzecznościowych powitaniach, w których jak zwykle trzeba koniecznie zapytać o zdrowie i samopoczucie piękniejszej połowy, mój przyjaciel z ledwie hamowanym entuzjazmem oznajmił, że właśnie dowiedział się z jakiejś internetowej publikacji o istnieniu Chazarów. Entuzjazm brał się głównie z nowo nabytej wiedzy, że dzisiejsi Żydzi dzielą się na Sefardyjczykow oraz Aszkenazyjczyków i że tylko ci pierwsi pochodzą z Judei. Aszkenazyczycy bowiem nie mają nic wspólnego z Semitami choć również podają się za Żydów.
Mówiąc szczerze wcale mnie rozgorączkowanie kolegi nie zdziwiło
bowiem doskonale pamiętam, jak coś ze dwa lata temu omal nie spadłem
z krzesła, kiedy sam odkryłem tę prawdę o dzisiejszej społeczności
żydowskiej. I, jak się nad tym dobrze zastanowić to faktycznie,
wiedza o Chazarach nie jest specjalnie eksponowana, choć swego czasu
stworzyli całkiem silne państwo i, w związku z tym, odcisnęli
swe piętno na przyszłych pokoleniach. Rzecz w tym, że to piętno
odczuwamy do dziś i to, niestety, w coraz straszniejszej formie. Dlatego też
nauczyciele nie uczą dzieci w szkołach historii Chazarów, bowiem, jak
sądzę, sami mało lub nic nie wiedzą o tym temacie. Co prawda
w Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN z 1995 roku jest krótka wzmianka o
Chazarach ale już Internatowa encyklopedia „WIEM” jest znacznie
bardziej ogólnikowa. Poza tym to ostatnie źródło wiedzy świadomie
lub nie kłamie na temat pochodzenia Aszkenazyjczyków ale o tym to za chwilę.
Problem oczywiście w tym, że na przestrzeni wieków wiedza ta musiała
być świadomie ukrywana, tak, że dziś nawet nauczyciele jej
nie znają. I, jak zawsze w takich wypadkach, musi być powód, dla którego
tak się dzieje. Ale, zacznijmy od początku.
Skąd Chazarowie biorą swe korzenie, dziś już nie bardzo
wiadomo, choć większość znawców tematu zgadza się,
że przybyli gdzieś ze środkowej Azji. Ogólnie określa się
ich jako ludy Ugrofińskie lub Mongolsko – Tureckie. Byli ponoć wyjątkowo
znienawidzeni w swym pierwotnym miejscu zamieszkania i w związku z tym, w
wyniku nieustannych wojen z sąsiadami, zostali zepchnięci na zachód,
w kierunku budzącej się do życia Europy. Na swej drodze do nowej
ojczyzny nie szczędzili nikogo, utrzymując się z rozboju oraz
haraczów, co, zdaje się, było ich nie tyle drugą co pierwszą
naturą. Kiedy dotarli do brzegów Morza Czarnego zorientowali się,
że okoliczne plemiona nie są zorganizowane w jakąś państwową
jedność i w związku z tym, stanowiące łatwą zdobycz. I tak też się
stało, w stosunkowo krótkim czasie Chazarowie podbili
dwadzieścia pięć lokalnych plemion, zajmujących się
głównie uprawą roli i łowiectwem a nie wojaczką i dlatego
nietrudnych do ujarzmienia.
Około roku 1000 A.D. Chazarowie tworzyli już silne państwo
pomiędzy Morzem Czarnym i Kaspijskim, w rzeczy samej największe oraz
najbogatsze we wschodniej Europie. Ich wpływy sięgały daleko wzdłuż
rzek Wołgi oraz Donu, innymi słowy, ściągali haracz nawet od
tak daleko położonych ludów.
W sprawach religijnych, Chazarowie byli przykładowymi poganami, choć
wyróżniała ich wyjątkowa gorliwość w czczeniu fallusa.
Doszło nawet do tego, że choć było to plemię wyjątkowo
agresywne, to kult siusiaka zaczął stopniowo podkopywać jego
zdolności bojowe jak i rozkładać moralnie warstwy przywódcze. W
tej sytuacji, aby zapobiec dalszej degeneracji swego narodu, w roku 730 A.D.
chan Bulan zdecydował, że konieczne są głębokie zmiany.
I tak, w ramach odbudowy plemiennego morale, Bulan zaprosił do Itil,
stolicy Chazarii położonej przy ujściu Wołgi,
przedstawicieli religii chrześcijańskiej (przybyłych z
niedalekiego Bizancjum), islamskiej oraz talmudycznej. Każdy reprezentant
wyznaniowy przedstawiał swe wierzenia a potem nastąpiła ponoć
długa dysputa, mająca na celu przekonanie chana Chazarii, że to właśnie
ta a nie inna religia jest słuszna czy też prawdziwa. Jedne źródła
mówią, że w rezultacie polemiki chan Bulan zdecydował, że
jego ludzie powinni przyjąć wiarę Talmudyczną. Inne twierdzą,
że kuty na cztery nogi władca Chazarów, zorientował się, iż,
z jednej strony, Talmudyzm był tolerowany tak w krajach islamskich jak i w
Bizancjum a z drugiej, dawał religijną niezależność od
sąsiadów, co znaczyłoby, krótko mówiąc, że u podłoża
wyboru religii talmudycznej leżały względy polityczne. Są też
znawcy tematu, którzy twierdzą, że najbardziej chanowi Chazarów
spodobało się w wierzeniach Hebrajczyków to, iż ich Bóg, Jahwe,
obiecał im panowanie nad światem, czyniąc z nich tzw. „naród
wybrany.” Tak czy inaczej przyjął religię Hebrajczyków jako
swoją własną a z nim, chcąc czy też nie, zmuszeni byli
zrobić to samo wszyscy notable chazarscy, których było wtedy około
4 tysięcy. Swoją drogą musiało to wyglądać nieco
zabawnie, kiedy tak wielka liczba chłopów chodziła kilka dni okrakiem
po przymusowym obrzezaniu.
Sam fakt masowej zmiany obowiązującej religii nie jest czymś
nowym wszak Polanie za panowania Mieszka I przyjęli od Czechów chrześcijanizm.
Niemniej pozostali Polanami a nie zaczęli udawać, że od teraz są
Czechami albo, na przykład, Germanami. Natomiast w wypadku Chazarów, wraz
ze zmianą wierzeń nastąpiło coś wręcz zdumiewającego:
otóż chan Bulan postanowił, że Chazarowie są tzw. 13
zaginionym plemieniem hebrajskim czy też od tego czasu powinni za takowy
uchodzić. Taki rozwój wypadków zdawałby się jednoznacznie
wskazywać na to, że u podłoża zmiany religii leżało
jednak przeświadczenie, że kiedyś Hebrajczycy będą
panować nad światem.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, która to tak bardzo wstrząsnęła
mym znajomym.
Otóż do dziś społeczność żydowska, jak świat
długi i szeroki, dzieli się na dwie główne grupy: Aszkenazyjczyków
oraz Sefardyjczyków. Ci pierwsi nie mają nic wspólnego z narodem semickim,
jakimi są Sefardyjczycy, bowiem, jak to już wyjaśniłem, są
potomkami Chazarów.
Zaś co do samych Sefardyjczyków to są to potomkowie
Izraelitów, z Judei, których to tak surowo potraktował Hadrian, cesarz
rzymski (76 – 138). Otóż w roku 132 A.D. Szymon Bar Kosiba stanął
na czele ostatniego powstania Hebrajczyków (Bar Kochba) przeciwko rzymskim
okupantom. Po początkowych sukcesach przyszedł czas porażki,
zburzenia Jerozolimy (na jej miejsce Hadrian kazał wybudować nowe
miasto Aelia Capitolina) oraz ostatniej walki w twierdzy Betar, w 135 roku,
gdzie wraz z Szymonem Bar Kosibą zginęli niemal wszyscy obrońcy.
Ostateczną represją rzymską był finalny rozdział
Diaspory (z hebrajskiego Galut) czyli przymusowe wygnanie, które zaczęło
się w roku 70 n.e. Stąd właśnie brały swój początek
kolonie hebrajskie w rejonie basenu morza Śródziemnego. Jedna z nich została
założona w Hiszpanii, gdzie doczekała się okresu rozkwitu aż
do czasu kolejnego wypędzenia w roku 1492. I to właśni tych
potomków Izraelitów, posługujących się językiem ladino, który
był mieszaniną dialektu kastylijskiego oraz zapożyczeniach z
hebrajskiego, nazywamy dziś Sefardyjczykami.
Natomiast Aszkenazyjczycy pochodzą w prostej linii od Chazarów
i ich językiem był i jest Jidysz (żargon), czyli
mieszanina języka germańskiego, słowiańskiego, tu i tam
przetykana hebrajskim. I bodajże największym nieporozumieniem w
historii Polski jako kraju jest przekaz, że większość
polskich Żydów przybyła z zachodniej Europy, gdzie byli
systematycznie prześladowani. To znaczy fakt prześladowania Izraelitów
nie podlega najmniejszej dyskusji, byli wypędzani bodajże ze
wszystkich krajów Europy z wyjątkiem Polski, niemniej Sefardyjczyków było
w naszej ojczyźnie akurat niewielu. Tak się bowiem składa, wbrew
popularnym wierzeniom, że wypędzeni z Hiszpanii Sefardyjczycy
osiedlili się we Włoszech, Portugalii, Anglii oraz Holandii. Natomiast,
żeby zrozumieć masowy napływ Chazarów na tereny polskie, trzeba
znowu cofnąć się do historii.
Otóż na początku VI wieku n.e. dzisiejsze tereny Rosji
europejskiej, były w posiadaniu szczepów Germańskich, przybyłych
tu z dalekiej Danii oraz południowej Skandynawii. Po ciężkich
walkach z Mongołami (Madziarami) doszli oni aż do Donu, który to
obszar wtedy nazywali „Wielką Szwecją” i który na południu
opierał się o państwo Chazarów. Wtedy też po raz pierwszy
pojawiło się słowo „Rus”, pochodzące ze szczepu Alansów,
od wiodącego rodu zwanego, Ruhs – As. Wysocy, germańscy blondyni
nazywali siebie Waregami a w reszcie Europy znani byli pod nazwą Wikingów.
Po kilku spokojnych latach, nagle i bez ostrzeżenia, Chazarowie uderzyli na
Waregów, spychając ich na Północ. W odpowiedzi na atak, wkrótce
przybyły ze Skandynawii drużyny Wikingów, niosąc pomoc oblężonym
braciom. W roku 964 A.D. władcą Rusi został Świętosław,
który pomimo młodego wieku był już znanym powszechnie jarlem,
nieustraszonym w boju a jednocześnie przebiegłym i mądrym. Jako
pierwszy cel swego panowania wyznaczył sobie pokonanie Chazarów, płacąc
im w ten sposób pięknym za nadobne. I tak, w roku 965, wojownicy Ruscy
wraz z Wikingami, pod dowództwem Świętosława runęli na południe
jak grom z jasnego nieba i wkrótce doszczętnie rozgromili armię
Chazarską. Zwycięstwo było tak totalne, że od tego czasu
Chazaria przestała istnieć a niedobitki rozproszyły się po
wschodniej i centralnej Europie i odtąd znani byli tam jako Aszkenazyjczycy
a w Polsce Żydzi. Duża grupa Chazarów, która upodobała
sobie dzisiejsze tereny Niemieckie, wkrótce zyskała sobie opinię
najlepiej zorganizowanych oraz najzamożniejszych i to właśnie od
nich pochodzi nazwa Aszkanaz – z hebrajskiego Germanie.
Tak więc masy polskiego Żydostwa, szczególnie te na wschodzie
kraju, w prostej linii pochodzą ze szczepów Ugrofińskich, które
kiedyś zamieszkiwały tereny Azji. Natomiast jest prawdą, że
z Izraelitami łączy ich wspólna religia a mianowicie Judaizm ale oprócz
tego nic więcej. I co ciekawe, syjonizm czyli ideologia narodowego
odrodzenia Hebrajczyków, powstał właśnie w kręgach
Aszkenazyjczyków, choć mają oni takie prawo do Palestyny jak
Warszawiacy do Kalifornii.
Nie od rzeczy będzie także przypomnienie, że obecnie społeczność
żydowska składa się z 85% do 92% Aszkenazyjczyków i tylko 15% do
8% Sefardyjczyków (zależnie od źródła informacji).
Natomiast co do samych Chazarów, to choć niewiele po nich zostało
w sensie cywilizacyjnym, niemniej w jednej dziedzinie okazali się
prawdziwymi mistrzami. Otóż opanowali trudną sztukę handlu
niewolnikami niemalże do perfekcji, w związku z czym jeszcze do
niedawna zarzut, że obrót żywym towarem był domeną żydowską,
ma, jak się wydaje, pewne pokrycie w historii.
Podobnie zresztą dzieje się z legendarną już
orgiastycznością hollywoodzką – jak się zdaje kult fallusa,
pomimo zmiany religii na judaistyczną, jednak nie poszedł w
zapomnienie.
Zbyszek Koreywo
------------------------------------------------
Źródła:
http://www.koreywo.com/chazarowie.htm
http://palestyna.wordpress.com/2010/03/15/chazarowie-korzenie-wspolczesnego-zydostwa/
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)