Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tożsamość narodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tożsamość narodowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 września 2022

Pakt Ribbentrop-Mołotow nadal trwa? - reprint

Ważne! Tekst jest reprintem opublikowanego przez mnie postu w dniu 11.05.2013 roku. Był to jeszcze czas prorosyjskich i proniemieckich rządów PO z premierem D. Tuskiem i prezydentem B. Komorowskim.

(co jakiś czas będę publikował takie reprinty moich tekstów, ale takich, które w jakiś sposób są aktualne do dzisiaj)

Wiele wskazuje na to, że mamy obecnie do czynienia z kontynuacją paktu Ribbentrop-Mołotow, który nigdy nie został anulowany. Przyczynili się do tego na początku tzw. III RP m.in. Mazowiecki, Michnik, Kuroń, Geremek i inni zasymilowani a'la Polacy. Jego efektem może też być ewentualny zamach w Smoleńsku, na którym być może w równym stopniu sumarycznie skorzystały Niemcy jak i Rosja, przy czym z geopolitycznego punktu widzenia więcej korzyści odnieśli chyba Niemcy i ich UE.

Kondominium rosyjsko-niemieckie wyraża się przede wszystkim we wspólnych interesach ekonomicznych, takich jak bałtycki gaz czy też kontrowersyjna polsko-unijno-rosyjska umowa o małym ruchu granicznym z obwodem kaliningradzkim, o którą w równym stopniu zabiegali Rosjanie i Niemcy. Niepokojące z polskiego punktu widzenia jest też rozmieszczenie w tym obwodzie rosyjskich rakiet średniego zasięgu oraz planowana budowa elektrowni atomowej.

Innym przejawem dążenia do degradacji Polski jest jej regionalizacja jako element jej wewnętrznego rozbicia oraz kreowanie i wspomaganie przez Niemcy antypolskich ruchów odśrodkowych takich jak RAŚ czy też Związek Mazurów. Podobnie niepokojąca jest też dominacja Niemiec w Unii Europejskiej a - dzięki śmierci L. Kaczyńskiego a tym samym "śmierci" jego projektu stworzenia z nowych unijnych państw silnego "stowarzyszenia w UE" - geopolitycznie ta dominacja prowadzi wprost do eliminacji Polski jako liczącego się państwa w UE.

Kontynuacja paktu  Ribbentrop-Mołotow jest współcześnie pozbawiona elementu jawnej agresji zbrojnej. Wystarczą zamachy na Polaków, którzy jawnie się jemu przeciwstawiają a ponadto uzależnienie ekonomiczne wobec niemieckiej UE i energetyczne wobec Rosji.

Innym przejawem ponownego rozbioru Polski przez kondominium rosyjsko-niemieckie jest kreowanie polskiej sceny politycznej. Doprowadzono do tego, że w Polsce mamy proniemieckiego premiera i prorosyjskiego prezydenta, którzy nie reagują na antypolskie zachowania swoich protektorów. Żaden z nich - wedle mnie - nie realizuje polskiej racji stanu. Jaskrawym np. przykładem całkowitego uzależnienia naszego premiera od Niemiec jest jego polityka korzystnej dla nich degradacji polskiego przemysłu (m.in. likwidacja stoczni) czy też zdymisjonowanie J. Gowina przede wszystkim dlatego, że w niezawoalowany sposób oskarżył Niemcy o eksperymentowanie z polskimi zarodkami in vitro. Nie inaczej wygląda sprawa z B. Komorowskim, który w ferworze swojego poddaństwa wobec Rosji zapowiedział swego czasu wyjście Polski z NATO.

Zapewne można znaleźć wiele innych przykładów na służalczość obecnych władz Polski wobec Rosji i Niemiec...

Wygląda więc na to, że Polska została podzielona na dwie strefy wpływu, gdzie Niemcy uzyskały status agresora terytorialno-ekonomicznego a Rosja agresora przede wszystkim energetycznego (np. wieloletnia i niekorzystna dla Polski umowa gazowa czy też powolne przejmowanie koncesji na wydobycie ropy łupkowej i gazu łupkowego).

Pozdrawiam

P.S.
Poniżej - ku refleksji i zastanowieniu - prezentuję tekst prof. M. Giertycha, który wskazuje, że niestety popełniliśmy - jako państwo - kardynalne błędy u zarania III RP.

"W ostatnich latach ZSRR była szansa na jakąś rekompensatę dla Polski za pakt Ribbentrop-Mołotow, na drodze zmian terytorialnych lub powołania na terenach polskich zagarniętych przez ZSRR w roku 1939 Republiki Wschodniej Polski, bądź polskiego regionu autonomicznego. W tym czasie, gdy rozsypywał się Związek Radziecki powstało około 50 nowych republik autonomicznych lub suwerennych, w tym Czeczeńska, Abchaska, Górno-Karabachska itd. Jak pisze Tadeusz Dąbrowski (Rocznik Wschodni, 1995, Wyd. Remark, Dom Polonii, Rynek 19, Rzeszów) w artykule pt. "Kwestia polska w ostatnich latach istnienia ZSRR" polscy deputowani do parlamentu ZSRR w latach 1989-1991 (było ich 8), a w szczególności Jan Ciechanowicz i Anicet Brodawski z Wileńszczyzny, upominali się o prawa ludności polskiej, dyskryminowanej nie tylko przez państwo radzieckie ale i przez republiki związkowe, a po ich usamodzielnieniu, przez nowe państwa. Publiczne te wystąpienia porównać można do głosów Korfantego czy Seydy w parlamencie Pruskim w czasie I Wojny Światowej. Odważnie upominali się nie tylko o przyznanie do zbrodni katyńskiej, ale i do anulowania skutków Paktu Ribbentrop-Mołotow przez przyznanie obszarom zamieszkałym przez Polaków autonomii. Szczególnym echem odbiło się wystąpienie Ciechanowicza na zjeździe deputowanych ludowych ZSRR w dniu 22.XII.89r., które opublikowała Izwestia (9 mln. nakładu), a przedruki trafiły do prasy polonijnej w USA. Jak mi pisze w liście Jan Ciechanowicz w latach 1989 i 1990 szansa na to była. Wielokrotnie w tej sprawie rozmawiał z Gorbaczowem, Ryżkowem i Jelcynem. Landsbergis (późniejszy prezydent Litwy) mówił w wywiadzie telewizyjnym w roku 1990, że "niestety niepodległa Litwa powstanie bez Wilna, ale trzeba na to pójść" - musiał więc coś wiedzieć o tych planach. Warto przypomnieć, że w tym samym czasie pod naciskiem Gorbaczowa NRD podpisała z Polską umowę o rozgraniczeniu wód w Zatoce Pomorskiej w taki sposób by dojazd do portu szczecińskiego odbywał się poprzez polskie wody terytorialne (podpisanie w maju 1989, wymiana listów ratyfikacyjnych w czerwcu 1989). Zjednoczone Niemcy musiały to porozumienie uznać. Gdyby nie życzliwe, pro-polskie stanowisko Gorbaczowa to dzisiaj RFN na takie porozumienie by nie poszła i Szczecin stałby się portem martwym, jak Elbląg. Był to więc czas gdy na Kremlu panowały nastroje Polsce przychylne. Gdyby doszło do uznania polskiej autonomii w ramach ZSRR to dzisiaj polska ludność tamtych terenów nie musiałaby znosić upokarzającego prześladowania, wywłaszczania, litwinizacji, białorusizacji, ukrainizacji. 

Sprawa ta ponoć nie miała poparcia rządu Mazowieckiego. Jak twierdzi Janusz Szmigielski w okólniku Koła Lwowian w Chicago (luty-marzec 1996) "panowie Geremek, Michnik, Kuroń i Mazowiecki pojechali do Moskwy w wielkim pośpiechu i prawie na klęczkach błagali Gorbaczowa by tego nie czynił i ten wreszcie przystał na ich prośby". Według Ciechanowicza Gazeta Wyborcza okrzyknęła go twardogłowym komunistą i agentem Moskwy. Zbigniew Balcewicz, na łamach redagowanego przez siebie polskojęzycznego "Kuriera Wileńskiego" apelował o oddanie pod sąd Ciechanowicza za "nawoływanie do naruszenia integralności terytorialnej Republiki Litewskiej", za co groziła mu kara śmierci (cytuję za artykułem Dąbrowskiego w Roczniku Wschodnim, 1995). Do dziś Ciechanowicz nie może dostać stałej pracy ani na Litwie, ani w Polsce (historyk, językoznawca). 

Prof. Edward Prus twierdzi (artykuł pt. "Gorbaczow chciał, Michnik - nie" Głos Polski (Toronto) 26.IV.96), bazując na rewelacjach, które ukazały się w "anglojęzycznej prasie nowojorskiej" (rozumiem, że polonijnej), iż rozważane były trzy warianty rozwiązań terytorialnych: 1) zwrot całości ziem zagarniętych w 1939 r., 2) zwrot Lwowa i Zagłębie Drohobyckiego oraz 3) rekompensata w postaci okręgu królewieckiego, do którego miano przemieścić Polaków z Kazachstanu. Wszystko miało być połączone z odwołaniem Paktu Riobbentrop- Mołotow i uznaniem 17 września 1939 roku za agresję. Prus twierdzi, że wie od dyplomaty radzieckiego, teraz reprezentującego swoją republikę, że ostrzegał nacjonalistów, iż uznanie 17 września 1939 roku za agresję pociągnie za sobą skutki, agresja bowiem dokonała się nie na Zachodnią Ukrainę tylko na Polskę. [Szmigielski (Okólnik Koła Lwowian w Chicago, luty marzec 1996) twierdzi, powołując się na Prusa, że chodzi tu o p. Serdaczuka, b. konsula ZSRR w Krakowie, a obecnie ambasadora Ukrainy w Polsce].

Prus podaje dalej, że w 1995 r. zetknął się z przypadkiem Geremka, Mazowieckiego i Kuronia, "który się do nich przyłączył". Tym samym jego wypowiedzi we Lwowie, iż jest szczęśliwy z tego, że Lwów nie należy do Polski mogły być konsekwencją "zmowy" osób, które pojechały do Moskwy, odwiedziły Kreml i przekonały Gorbaczowa o niecelowości pomysłu. Polska bez żadnej rekompensaty ze strony sowieckiej przyjmuje "opcję zerową" nie żądając w zamian niczego.

Wszystko to informacje bardzo mgliste, ale nie ma dymu bez ognia. Jakieś rozmowy na ten temat były i nic z tego dla na nas nie wyniknęło. Jedynie gen. Wojciech Jaruzelski mógłby udzielić informacji co rzeczywiście było omawiane. 

Jak na razie Pakt Ribbentrop-Mołotow nadal obowiązuje, ale już tylko Polskę".


Źródło: prof. Maciej Giertych, Opoka w Kraju, wrzesień 96

Jako komentarz niech służą moje słowa z początku tekstu: "Innym przejawem dążenia do degradacji Polski jest jej regionalizacja jako element jej wewnętrznego rozbicia oraz kreowanie i wspomaganie przez Niemcy antypolskich ruchów odśrodkowych takich jak RAŚ czy też Związek Mazurów"...

[1] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2013/05/pakt-ribbentrop-mootow-nadal-trwa.html


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 7 października 2019

Tylko PiS! Budujmy naszą Polskę dalej!


Moim subiektywnym zdaniem tak naprawdę w wielu obszarach sytuacja przedwyborcza jest niemal identyczna jak cztery lata temu: w 2015 roku chcieliśmy zmiany wewnętrznego układu politycznego i dojścia do władzy PiS, co udało się nawet z "nawiązką" a dziś walczymy o to, żeby przedłużyć owe rządy o następne cztery lata, które będą nieodwracalnym już ugruntowaniem zmian zapoczątkowanych przez PiS (ZP) obecnej kadencji.

I właśnie o to dzisiaj przy urnach będziemy walczyli: aby czasem nie dopuścić z powrotem do władzy PO, bowiem wszystkie reformy PiS-u mogą jeszcze być cofnięte przez PO, bo pozostało jeszcze wiele do zrobienia a cztery lata to za mało, aby przebudować całkowicie Polskę i uwolnić się od spuścizny III RP, czyli PRL-bis. Poza tym ostatnie cztery lata udowodniły ogromne pokłady "antypisizmu" u totalnej opozycji i będą zapewne chcieli - w przypadku objęcia ponownie rządów - wyeliminować zdobycze PiS-u (ZP).

O tym jak wyglądała Polska w okresie rządów PO-PSL pisałem wielokrotnie (również ostatnio) więc nie ma sensu szczegółowego powtarzania moich spostrzeżeń za wyjątkiem krótkiego podsumowania.

"Owe rządy gospodarczo były dla Polski katastrofą. Ogromny wzrost długu publicznego i zadłużenia zagranicznego, wzrost bezrobocia i deficytu budżetowego, obniżanie się konkurencyjności i innowacyjności polskich przedsiębiorstw, pauperyzacja polskiego społeczeństwa, upadek resztek polskiego przemysłu (np. stoczniowego), wyprzedaż majątku narodowego, masowe bankructwa firm (w tym tych, które zaangażowały się w budowę dróg i stadionów na Euro 2012), utracone korzyści w postaci niewykorzystanych środków unijnych oraz zła  ich alokacja a także wysokie koszty inwestycji, niepotrzebne ponoszenie kosztów ratowania strefy Euro, onegdaj dopuszczenie do spekulacji na polskim złotym i oferowania przez instytucje finansowe polskim firmom asymetrycznych opcji walutowych, różnorodne afery (marszałkowa, hazardowa, Amber Gold, taśmowa i inne czy niekorzystna dla Polski umowa gazowa z Rosją i dopuszczenie do przejęcia przez Rosjan dużej ilości koncesji na poszukiwanie i w konsekwencji na wydobycie gazu łupkowego  ... to tylko niektóre przejawy owej degradacji ekonomiczno-gospodarczej Polski. Ale rządy D. Tuska i E. Kopacz były też upadkiem etyczno-moralnym całego polskiego społeczeństwa a w szczególności drastyczną dalszą degrengoladą ówcześnie rządzących".

Nadchodzi więc czas obrony Polski i nas wszystkich, obrony przed PO-KO, PSL-em czy Lewicą, bo tak naprawdę u tych partii (koalicji) przebija tylko program wyborczy oparty na antypisie i w przyszłości mogą stworzyć koalicję parlamentarną.

Nadchodzi więc czas, abyśmy naszą chęć obrony dotychczasowej propolskiej polityki potwierdzili przy urnach wyborczych!

Nadchodzi czas abyśmy odpowiedzieli sobie na pytania:  Czy chcemy dalej budować Polskę niepodległą i suwerenną oraz silną w Europie oraz na świecie czy też zwasalizowaną, słabą i uzależnioną całkowicie od UE (Niemiec) i Rosji? Czy chcemy powrotu "do koryta" złodziei, zdrajców, mafijnych i antypolskich kreatur chcących rozbić Polskę od wewnątrz i od zewnątrz? Czy chcemy dalej budować Polskę naszych marzeń czy już nie? Czy chcemy zachować zdobycze rządów PiS-u (też socjalne, ale i gospodarcze) czy też pozwolić, aby PO-KO cofnęło te zdobycze i powróciło do tego "aby było tak jak było"?

Sądzę, że odpowiedzi na powyższe pytania są tak proste, że każdy Polak wie jak na nie odpowiedzieć.

Ale te odpowiedzi musimy dać przy urnach 13.10.2019 roku. Nie wystarczy, że tak myślimy, musimy to sobie i innym udowodnić oddając swój głos na PiS (ZP). Sondaże nie wygrywają, wygrywają ludzie głosując. Idźmy więc do urn i głosujmy a wtedy będzie wszystko dobrze. Jeżeli zaś pozostaniemy w domu, to możemy się obudzić w niedzielę wieczorem z ogromnym kacem moralnym, czego Polsce i nam wszystkim nie życzę. 

Pamiętajmy też, że gdy Polską będą rządzić dalej prawi i przyzwoici ludzie, to my sami zwykli Polacy - mając takie wzory i autorytety - będziemy stawać się lepsi, uczciwsi, mądrzejsi i prawi. Będziemy coraz bardziej wartościowymi, wzajemnie się szanującymi ludźmi. A jeżeli tacy będziemy i będziemy się szanować to tak będziemy postrzegani i szanowani w Europie i na świecie.

Naprawdę! Polskę naszych marzeń jesteśmy w stanie zbudować i - mam - nadzieję - że będziemy budować ją dalej!

P.S.
Wedle długoterminowych prognoz pogody w niedzielę ma być słonecznie i ciepło (nawet do 20 stopni!). To naprawdę dobra wiadomość, bo głosowanie można połączyć ze spacerem w ten niedzielny dzień. Wiem, że pogoda nie powinna mieć znaczenia, ale zawsze to inaczej niż jakby było zimno i lało niemiłosiernie.



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

piątek, 26 lipca 2019

Jeszcze Polska może być naszą Polską!

Polska to nasza historia, tradycja, symbole, ziemia, tożsamość, wiara katolicka, język, kultura. Polska to nasze lasy, jeziora i góry, łany zbóż, waluta, wypracowany naszymi rękoma majątek narodowy i te krwawiące groby naszych przodków, którzy za tą Polskę oddali swe życie.

Polska jest dla nas wszystkich. I dla tych również, z którymi można się pięknie różnić... kochając wszakże zawsze Ojczyznę.

Większość z nas ciągle - mimo wszystkich przeciwności - jest patriotami. Może nieraz nie potrafimy tego wyrazić, ale gdzieś podświadomie czujemy tą polskość w naszych sercach.  Ten - tkwiący w nas - duch patriotyzmu nie umarł. On jest! Może uśpiony i wydawałoby się, że skutecznie zabity przez wrogów naszej Ojczyzny, naszej niepodległości, przez ludzi o mentalności okupantów lub zdrajców sprawy polskiej .

Po 10 kwietnia 2010 roku pokazaliśmy przecież naszą jedność i siłę. Policzyliśmy się i zobaczyliśmy miliony ludzi kochających swój kraj… ten Bałtyk i góry, śląskie kopalnie, mazurskie jeziora, lasy i puszcze, śpiew ptaków i łany zbóż, miasta i wsie, i te krowy pasące się na łąkach, i bociany przynoszące wiosnę… Łzy płynęły i dusze krwawiły, ale łączyła nas 1000 letnia więź miłości do Polski, dzięki której żadnemu wrogowi nie udało się jej zniszczyć.

Po 123 latach zaborów odzyskaliśmy naszą Niepodległość i od razu zatrzymaliśmy najazd marksistowskich hord komunistycznych Sowietów. Uratowaliśmy świat przed barbarzyństwem klasowych morderców. Skutecznie dawaliśmy odpór rasowym, niemieckim, nazistowskim zbrodniarzom, by zostać pokonanymi dopiero wtedy, gdy pomogli im okupanci sowieccy…   W czasie okupacji tylko w Polsce istniało zorganizowane Państwo Podziemne i cały czas trwała walka zbrojna zakończona Powstaniem Warszawskim...  Tylko Polaków niemieccy naziści skazywali na śmierć za pomoc i ukrywanie Żydów a mimo to im pomagaliśmy i dzięki nam tysiące z nich uniknęło holocaustu. Przeżyliśmy komunizm, wobec którego przez całe lata stawialiśmy czynny opór. To w Polsce zrodził się ruch Solidarności a nasz Papież pokazał światu jacy naprawdę jesteśmy… przede wszystkim piękni duchem i miłością oraz tolerancją wobec innych. Niestety ta tolerancja nieraz była aż za duża i to rodziło naiwność naszych "ojców i matek" i ta naiwność też w nas drzemie.

Jakże często walczyliśmy „za naszą i waszą wolność” i jakże często nie usłyszeliśmy nigdy słów wdzięczności a bywało, że stawaliśmy się obiektem wrogości i nieracjonalnej wrogości. Gdy Żydzi tułali się – przeganiani wszędzie – po całej Europie… właśnie w Polsce zyskali schronienie dane im przez Kazimierza Wielkiego…  W czasie II Wojny światowej walczyliśmy na wszystkich frontach… by zostać zdradzeni w Jałcie. Zapoczątkowaliśmy upadek komunizmu we wszystkich krajach a dziś świętuje się na świecie tylko „obalenie Muru Berlińskiego”…

Ale przecież nam niepotrzebna jest żadna wdzięczność! Po prostu tacy jesteśmy… Ludzcy, dobrzy, tolerancyjni, po chrześcijańsku miłujący siebie i innych oraz… kochający po prostu swój kraj, swoją Ojczyznę,  chronicznie nie znoszący zniewolenia a gloryfikujący prawdziwą wolność!  Jesteśmy pracowici (pracujemy niemal najdłużej w UE) i dobrze wykształceni oraz kreatywni. Doceniają to przecież zagraniczni pracodawcy jeszcze niedawno chętnie zatrudniający Polaków na wymuszonej przez poprzednie rządy obczyźnie.

Szanujemy inne narody i ich kraje. Wymagajmy więc aby inni nas też szanowali i zwalczajmy wszelkie oznaki antypolonizmu, niezależnie czy wrogą wobec nas postawę przyjmują Żydzi, Niemcy, Rosjanie lub inne narody i pojedynczy ludzie.  Szanując wszakże innych musimy więc wymagać aby Polska była Polską przede wszystkim dla nas - Polaków i tych, którzy czują się Polakami i przyjmują za swoją naszą polskość i wszystko, co z niej wynika.

Dziś - gdy ze wszystkich stron próbuje się nas zniszczyć - musimy razem zjednoczyć się we wspólnej walce o naszą polskość. Niech będzie to walka w duchu pokoju i duchu wartości najwyższych: BÓG, HONOR I OJCZYZNA! Jeżeli zaś wśród polskich patriotów są nasi rodacy nie wierzący w Boga, to niech w to miejsce wstawią społecznie prawe zasady etyczno-moralne zawarte w Dekalogu…

Innym zaś, dla których Polska to nadal dziki kraj a polskość to nadal nienormalność i tym różnej maści hipokrytom, którzy udają Polaków a tak naprawdę nas nienawią, warto powiedzieć tylko jedno:  nigdy Polaków nie złamiecie, nigdy nie zrozumiecie naszego ducha i naszego patriotyzmu -  on was przerasta!

Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy!

Pamiętajmy o tych  słowach naszego hymnu dokonując kolejnego aktu wybierania naszych przedstawicieli w jesiennych wyborach do parlamentu oraz w przyszłości wybierając prezydenta...

Nie może być tak, że Polska jest celem ataków słownych w Unii Europejskiej, podczas gdy np. w Niemczech czy Francji nie ma żadnej praworządności a nasi wrogowie ową praworządność mają na ustach.

Nie może być tak, że jesteśmy terroryzowani jakimiś ruchami LGBTQ i ich marszami. Stanowią raptem około 1-2% Polaków i nie mogą po prostu narzucać nam akceptacji dla ich dewiacji. Naturalne są związki heteroseksualne przedłużające gatunek, wszystko inne jest zbaczaniem od normy, jest anaturalne.

Nie może być tak, że jesteśmy na całym świecie postrzegani jako współwinni tragediom II WŚ. NIE! My byliśmy ofiarą i dotąd od Niemców nie otrzymaliśmy odszkodowania za straty wojenne. Oraz też nie może być tak, że środowiska żydowskie chcą od nas jakieś pieniądze za bezspadkowe mienie pozostawione w Polsce w wyniku okrucieństwa niemieckich nazistów. Za to mienie winni płacić Niemcy i tylko one.

Pomimo jednak wszechstronnego na nas ataku trwamy dalej i robimy swoje. Polska jest jeszcze w naszych rękach i tak może być, że taką pozostanie, naszą Polską. Dlatego tak ważne są jesienne wybory, do których winniśmy pójść nawet jeżeli kiedyś nie głosowaliśmy w ogóle. Te wybory będą rozstrzygające dla przyszłości naszej Ojczyzny. Głosujmy więc gremialnie oddając swoje głosy na tych, którzy spełniają swe obietnice i szanują nas samych i naszą Polskę.

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

 Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

czwartek, 19 listopada 2015

Opozycja zdziwiona i zszokowana, że rząd rządzi a prezydent jest aktywny!

Obserwując histerię i lament polityków opozycji oraz wspierających ją mediów podnoszone każdorazowo i przy każdej decyzji nowego rządu czy prezydenta można odnieść wrażenie, że cały mainstream medialno-polityczny jest zdziwiony i zszokowany faktem, iż rząd rządzi a prezydent jest aktywny.

Dla nich zapewne najlepiej by było, żeby rząd B. Szydło nic nie robił, pobierał pieniądze i kontynuował ich politykę a prezydent A. Duda strzegł żyrandola i ośmieszał się na arenie międzynarodowej jak czynił to B. Komorowski.

Taka sytuacja jest przezabawna i śmieszna. Polacy wybrali swoja władzę, aby dokonała dobrej zmiany dla Polski. A przecież nie można tej zmiany dokonać bez podejmowania decyzji, decyzji szybkich i odważnych. A podejmowanie decyzji jest jednym z najważniejszych elementów rządzenia.

Można się dziwić i uśmiechać, ale jest to bardzo niebezpieczny proceder, który może dezintegrować państwo polskie i utrudnić a nawet uniemożliwić przeprowadzanie naprawy naszej Ojczyzny.

PO, Nowoczesna a także PSL przyjęły strategię opozycji totalnej, która negować będzie wszystko to co zrobią rządzący niezależnie od merytorycznej oceny określonych ich działań. Będą z pianą na ustach krytykować każde posunięcie prezydenta i rządu a wykorzystując przychylne im media będą próbowali podobnie jak to czynili od lat manipulować polskim społeczeństwem. Ich celem będzie wykreowanie atmosfery apokalipsy jaka spotkała Polskę po przejęciu władzy przez patriotyczną prawicę i ostateczne jej zniszczenie.

Oczywiście w szeregach PO czy PSL występuje ogromna frustracja po utracie rządów. Myśleli, że będą u władzy zawsze i dalej będą systematycznie doprowadzać Polskę do stanu "...kamieni kupy", przy jednoczesnym jej okradaniu i jej niszczeniu. Zachowuję się tak jakby decyzja Polaków odsuwających ich na boczny tor nic dla nich nie znaczyła, tak jak nie znaczyła w czasie całych ich rządów. Są zszokowani, że dziś są w opozycji i kompletnie nie umieją się w nowej sytuacji znaleźć. Jedynym sposobem działania opozycji jest li tylko frontalny, kłamliwy i brutalny atak na prezydenta i rząd. Wykreowana przez "mędrców-budowniczych" III RP "banksterska" Nowoczesna jest naturalnym ich sojusznikiem.

Co sprawia, że tak postępują?

Po pierwsze.

Doświadczenie przeszłości. Powielają sposób działania, jaki przyjęli podczas pierwszych rządów PiS-u w koalicji z S i LPR i prezydentury ś.p. L. Kaczyńskiego. Wtedy ten frontalny atak i realizowany medialny przemysł pogardy przyniósł im sukces. Doprowadzili z wykorzystaniem podległych im służb specjalnych do rozpadu koalicji rządzącej a ostateczny cel osiągnęli wraz ze śmiercią ś.p. Prezydenta L. Kaczyśńkiego i dziwnym wyborem WSI-owego B. Komorowskiego.

Na szczęście teraz prawica ma większość w parlamencie i swojego prezydenta a osiem lat rządów PO (i PSL) unaoczniło Polakom ich złodziejską mentalność, wasalizm wobec Niemiec (UE) i Rosji, pogardę dla Polski i polskości, antypolskie rządzenie i miałkość emocjonalno-intelektualną. Uruchomiony ponownie przemysł pogardy jest w dzisiejszych realiach nieskuteczny a nawet przeciwskuteczny. Młodzi i nie tylko młodzi Polacy mają internet i korzystają z różnych źródeł informacji, propaganda michnikowszczyzny już nie jest w stanie ich zmanipulować. Dodatkowo prawica i prezydent są o lata świetlne pozytywnie jakościowo różni od całego, posługującego się kłamstwem i zdradliwego, antypolskiego mainstreamu III RP.

Po drugie.

Strach. Lata rządów PO-PSL, ale także wiele działań na przestrzeni ostatnich 26 lat jest pasmem afer, korupcji, nepotyzmu, działania na szkodę państwa, defraudacji środków publicznych, pospolitych przestępstw i przestępstw zdrady racji stanu wraz z niewyjaśnioną tragedią smoleńską. Obecne rządy wraz z prezydentem są dla tych wszystkich przestępców i quasi przestępców ogromnym zagrożeniem. Może sie okazać, że będą ich końcem politycznym a dla wielu mogą się skończyć na więziennym spacerniaku. Ten strach elit III RP jest paraliżujący, ale też powoduje u nich podejmowanie działań mających na celu niedopuszczenie do ujawnienia prawdy i będą robić wszystko, aby nigdy ona nie wyszła na jaw a tym samym będą chcieli doprowadzić do upadku rząd i prezydenta. Zrobią wszystko kosztem wszystkiego. "Tonący brzytwy się chwyta" i oni nie zważając na skutki oraz wykorzystując nawet najbardziej perfidne metody będą cały czas prowadzili totalne działania destrukcyjne wraz zapewne z wykorzystaniem ludzi związanych z dawnymi i obecnymi służbami specjalnymi. Poza tym prawda o III RP może przekreślić całą narrację historyczną elit III RP o wolności uzyskanej w 1989 roku a tym samym sprawi, iż na polskich kartach historii będzie się o nich pisało ze wstydem i niechęcią.

Pan J. Kaczyński i sądzę, że wszyscy tworzący rząd razem z panią premier B. Szydło a także prezydent A. Duda zdają sobie z tego świetnie sprawę. Stąd chcą szybko i skutecznie podejmować decyzje i naprawiać państwo. A najwięcej należy zrobić zaraz na początku i tak się dzieje. Polacy chcą zmian, ale nie będą czekać w nieskończoność. Dlatego też cieszę, się że rząd szybko zabrał się do pracy i zaczął od elementów najbardziej potencjalnie destrukcyjnych i niebezpiecznych, czyli służb specjalnych i TK. Mam nadzieję, że media publiczne będą kolejne. Szybkich zmian wymaga też wymiar sprawiedliwości i uregulowanie stosunków na linii polityka-gospodarka. Pierwsze dni rządów dają nadzieję, że szybkie zmiany i naprawa państwa będą prowadzone mimo histerii i lamentu mainstreamu.

Po trzecie.

Antypolskość. Elity III RP przez lata robiły wszystko, aby zlikwidować lub przekazać Polskę, jej zasoby, przemysł i handel, banki zewnętrznym instytucjom państwowo-polityczno-finansowo-korporacyjnym. To jeszcze pokłosie umów w Magdalence i OS oraz planu L. Balcerowicza (a raczej Sachsa-Sorosa). Polska przez te elity została oddana możnym tego świata, międzynarodowym mędrcom i unijnym lewakom. Rządy PO-PSL uczyniły z Polski wasala Niemiec (UE) i poddanego Rosji. Całe więc zagraniczne demoniczne siły, które do tej pory na Polsce korzystały i stopniowo pozbawiały jej suwerenności i niepodległości dziś również będą wspierać opozycję w destrukcyjnych działaniach wobec obecnego rządu i prezydenta. Naszym kolaborantom i zdrajcom a także określonym siłom zewnętrznym zależy na tym, aby Polska nie stała się silna, nie stała się liczącym podmiotem międzynarodowym. I będą robić wszystko, żeby nie pozwolić na odbudowę i budowę silnej, godnej, niepodległej i suwerennej Polski. Innym elementem tej antypolskości jest 26 letnia pedagogika wstydu i wynaradawiania Polaków prowadzona przez środowiska syjo-trockistowsko-komunistyczne. Próbowano w tym okresie zniszczyć naszą tożsamość narodową, naszą wiarę, zwyczaje, historię, rodzinę, patriotyzm... Próbowano zrobić z Polaków bezmyślną masę zatomizowanych i spauperyzowanych jednostek bez własności i wykształcenia, bez narodowego ducha i narodowej dumy, którzy mieli stać się najemną i biedną siłą roboczą dodatkowo ubezwłasnowolnioną kredytem i zarządzaną przez tych, którzy ten kredyt udzielili lub ich nadzorców. Na arenie międzynarodowej starano się kłamliwie przedstawiać Polaków jako ksenofobów, nacjonalistów i faszystów odpowiedzialnych za II WŚ i żydowski Holocaust. Przejęcie władzy przez polskich patriotów niweczy te wieloletnie ich działania. I będą robić wszystko, żeby  Polacy się nie odrodzili. Naprawdę wszystko.

Jest jednak nadzieja. Sytuacja międzynarodowa się zmieniła, jest cały czas dynamiczna, ale kierunek tych zmian powoli eliminuje z gry syjo-unio-lewako-globalistów. Unia Europejska jest w kryzysie. Projekt wymyślony przez lewcko-komunistycznych europejskich (i nie tylko) mędrców okazał się fiaskiem, podobnie jak równie abstrakcyjny projekt ZSRR i światowego wojennego komunizmu. Zaczęło to dostrzegać wiele krajów, a szczególnie kraje Grupy Wyszehradzkiej czy też UK Samobójcza polityka przywódców unijnych sprawia, że jest szansa na odbudowę Polski. a także na odbudowę narodów europejskich. Komunizm kulturowy poniósł porażkę i mam nadzieję, że proces ten jest nieodwracalny, ale niestety będzie dość długi czasowo. Dodatkowo też nastąpi rychłe odejście B. Obamy jako prezydenta USA. Duże jednak nadzieje na pokonanie politycznego i politpoprawnego ataku zewnętrznego daje polski prezydent i zapowiedzi nowego rządu. Jeżeli będziemy w tym okresie geopolitycznych zmian i chaosu (także związanego z terroryzmem islamskim) podejmować dobre decyzje to jest szansa na świetlaną przyszłość dla Polski i zneutralizowanie wewnętrznych i zewnętrznych antypolskich działań. Dotyczy to także odbudowy i odrodzenia polskości, narodowej dumy i tożsamości narodowej opartej na naszej historii, narodowych autorytetach i bohaterach, kulturze, języku, wierze, inteligencji i kreatywności, zwyczajach, potencjale Polonii, naszych wartościach etyczno-moralnych i wszechstronnym wykształceniu. W tym obszarze zapowiedzi rządu i dotychczasowe działania prezydenta dają nadzieję na naprawdę dobre zmiany. Dodatkowo atutem w realizacji odbudowy naszej polskości jest i będzie dzisiejsza postawa młodych ludzi, dla których patriotyzm stał się źródłem dumy i podstawą ich myślenia oraz działania.

Tak więc "głowa do góry". Niech psy szczekają a nasza polska karawana niech jedzie dalej. Mamy szansę na polski sukces. W jego osiąganiu trzeba być konsekwentnym i pokornym, ale nieraz też bezwzględnym wobec zdrajców, zaprzańców, kolaborantów, złodziei i antypolaków. Cały czas jednak trzeba uważać na przebiegłe, sabotujące siły zła oraz kłamstwa i neutralizować je dobrem, prawdą, prawem i sprawiedliwością.

Pozdrawiam


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

sobota, 8 listopada 2014

Julian Tuwim a Żydzi...

Julian Tuwim był tym Polakiem żydowskiego pochodzenia, który w okresie międzywojennym bardzo krytycznie wypowiadał się o stosunku Żydów do Polaków i Polski niepodległej jako kraju, w którym Żydom przyszło żyć i który ich przygarnął. Wyrażał to wielokrotnie w swojej twórczości, przy czym był atakowany zarówno przez skrajnych polskich narodowców jako żydowski antypolak, jak i skrajnie ortodoksyjnych Żydów jako zdrajca…

Według jego biografa Mariusza Urbanka Julian Tuwim miał poczucie, że jest „niczyj” i przez całe swoje życie borykał się ze swoją tożsamością narodową. W swoim wywiadzie na ten temat M. Urbanek stwierdził m.in.:

Tuwim miał poczucie, że jest niczyj. Dla tak zwanych prawdziwych Polaków, dla prasy prawicowej był Żydem, który świetnie nauczył się pisać po polsku i uzurpował sobie rangę polskiego pisarza. Dla tak zwanych z kolei 'prawdziwych Żydów' był po prostu zdrajcą własnych korzeni. Tuwim sam napisał, że dla niego prawdziwą ojczyzną jest język polski, nie Polska a właśnie polszczyzna. Tylko ten język go zresztą nigdy nie zdradził, wszyscy inni zapierali się Tuwima, odmawiali mu prawa i do bycia Polakiem i do bycia Żydem, język nie zdradził go nigdy (…)

- Pochodził z rodziny zasymilowanej, choć przestrzegano w niej pewnych form, takich jak obrzezanie. Ślub z ukochaną Stefanią Tuwim brał w synagodze, ale w jego domu rodzinnym nie mówiło się w ogóle w jidisz, tego języka Tuwim, który uwielbiał uczyć się języków, nie znał. Wyśmiewał "żydłaczenie", czyli charakterystyczne przekręcanie języka polskiego. "Czarni, chytrzy, brodaci/ Z obłąkanymi oczyma/ W których jest wieczny lęk/ W których jest wieków spuścizna/Ludzie /Którzy nie wiedzą, co znaczy ojczyzna/ Bo żyją wszędy/Tragiczni, nerwowi ludzie/ Przybłędy" - tak przedstawił społeczność współbraci w wierszu "Żydzi". Wypominano mu te wiersze, ale też skecze, satyry, w których wykpiwał Żydów, właściwie przez cały okres swojego życia w II RP.

Innym razem poeta napisał: "Daleki oczywiście od antysemityzmu, zawsze byłem, jestem i będę przeciwnikiem umundurowanych brodaczy i ich hebrajsko-niemieckiego bigosu oraz tradycyjnego kaleczenia mowy polskiej. Najwyższy czas, panowie, obciąć długopołe kaftany i kręcone pejsy, a także nauczyć się szacunku dla języka narodu, wśród którego mieszkacie". Tuwim nie utożsamiał się z Żydami, miał im za złe, że mieszkając w Polsce nie czują żadnego związku z tym krajem, żadnej odpowiedzialności za jego los. Pisał zresztą o tym językiem używanym zazwyczaj przez antysemitów. Tuwim uważał jednak, że ma prawo do takiego języka, bo sam jest Żydem, i próbuje powiedzieć innym ludziom - także Żydom, że tak nie można, trzeba albo wyjechać, albo próbować jakoś znaleźć swoje miejsce w kraju w którym się żyje.

 "Tuwim nie pisze po polsku, lecz tylko w polskim języku (...), a jego duch szwargoce" - donosiło "Prosto z mostu" w latach 30. Tuwim był widoczny, cieszył się popularnością gwiazdy telewizji w epoce przed wynalezieniem telewizora. Był na celowniku, wręcz prowokował swoim powodzeniem. Nazywano go "żydowskim pornografem" po publikacji wiersza "Wiosna" w 1918 roku, z powodu pochodzenia nie przyjęto go do Polskiej Akademii Literatury, utrzymywano, że jego wiersze "zażydzają" polską literaturę, "cuchną cebulą". Określano go też mianem "gudłajskiego Mickiewicza".

(…) Na pewno istniała u Tuwimów jakaś rodzina skłonność, która zaprowadziła matkę poety do szpitala psychiatrycznego. Adela Tuwim miała zresztą obsesję właśnie na punkcie antysemickich ataków na syna i strachu o niego.

Sam poeta długo próbował lekceważyć prawicową prasę, wyśmiewał się z oponentów w kabaretowych skeczach, na łamach "Wiadomościach Literackich". Ale frustracja gdzieś się w nim odkładała, znajomi wspominali narastającą obsesję poety, który reagował na ataki coraz gwałtowniej. Na początku lat 30. u Tuwima zaczęły się stany lękowe, które przerodziły się w agorafobię tak skrajną, że całymi miesiącami poeta nie był w stanie wyjść z domu, leżał w pokoju za zasłoniętymi kotarami. Te okoliczności były też podstawowym powodem jego wyborów politycznych. Tak bardzo bał się, że Polska po wojnie odrodzi się taka sama, że uznał komunizm za jedyną tamę faszyzmu. Było to myślenie bardzo naiwne. (…)

W roku 1943, już po tym, jak do Ameryki, gdzie Tuwim spędził część II wojny światowej, zaczęły docierać informacje o Holokauście, Tuwim ogłosił manifest, który nazywał "My Żydzi Polscy". Zadedykował go matce, która zginęła w otwockim getcie. Wyjaśniał w nim Żydom, dlaczego czuje się Polakiem, a Polakom - dlaczego czuje się Żydem. "Jestem Polakiem, bo tak mi się podoba. To moja ściśle prywatna sprawa, z której nikomu nie mam zamiaru zdawać relacji, ani wyjaśniać jej, tłumaczyć, uzasadniać". Dalej poeta wyjaśnia, dlaczego, mimo że czuje się Polakiem, zatytułował tekst "My, Żydzi polscy". Pisze o "rzece krwi Żydów" jaką wytoczono podczas Zagłady: "I w tym oto nowym Jordanie przyjmuję chrzest nad chrzty: krwawe, gorące, męczennicze braterstwo z Żydami". Ale środowiska żydowskie nie przyjęły tego manifestu dobrze, pytano poetę +gdzieś pan był wcześniej panie Tuwim?+.
(…)
- Patrząc na zewnętrzne objawy w publikacjach, można tak sądzić (że J. Tuwim był pupilem władzy zarówno w II RP, jak i po wojnie – dop K.J.) - podobne słowa i podobne zachowania. Ale taka ocena jest niesprawiedliwa. Fascynacja, uwielbienie dla Piłsudskiego było szczere, dość powszechne dla inteligencji polskiej w II RP. Natomiast to, co Tuwim pisał po roku 1946 w Polsce, to klasyczny efekt "cyrografu z diabłem". Jeszcze w latach 40. tak bardzo ufał komunistom, że interweniując u Bieruta ocalił życie żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych, a więc formacji bardzo sobie obcej ideologicznie, Jerzego Kozarzewskiego. Potem jednak władza zaczęła stawiać Tuwimowi wymagania, znacznie wykraczające poza to, co mógł i chciał im dać. Zaczęły się problemy. Nie groziło mu chyba aresztowanie, choć obawiał się tego, ale groziła mu marginalizacja. Okazało się, że musi czekać kilka lat na wydanie "Kwiatów polskich", że "Bal w operze" nie może się ukazać, a jego wiersze są odsyłane przez redakcje jak nowicjuszowi (..).
- Historia "Balu w operze" jest bardzo charakterystyczna dla polskiej historii XX wieku. "Bal" powstał w 1936 roku, przedstawiał degenerującą się władzę sanacji. W II RP absolutnie nie mógł się ukazać, został wydrukowany w kilku egzemplarzach, w wielkim sekrecie, krążył w odpisach. Po 1945 roku mogło się wydawać, że taki paszkwil na sanację jest wspaniałym prezentem Tuwima dla komunistów. Komuniści jednak zrozumieli, że to utwór uniwersalny, odnoszący się do każdej władzy. Fragmenty "Balu" ukazały po wojnie w "Szpilkach", ale całość doczekała się publikacji dopiero w roku 1982. W wolnej Polsce ten paszkwil na władzę to chyba najżywiej odbierane dzieło Tuwima [1]”.

Mariusz Urbanek wskazuje jasno jakie dylematy towarzyszyły życiu Juliana Tuwima.
Zapewne jest wiele osób, które do dzisiaj nie mogą uporać się ze swoją tożsamością narodową. Cały czas są gdzieś „na krawędzi”, nie wiedząc tak naprawdę, co jest dla nich istotne i być może najważniejsze. A język polski i polskość nie musi być dla nich alternatywą żydowskości. Postać J. Tuwima wskazuje im, że jednak warto czuć się Polakiem żyjąc na polskiej ziemi… Dlatego też dedykuję im wiersz właśnie J. Tuwima pt. „Żydzi”…

Żydzi
Julian Tuwim

Czarni, chytrzy, brodaci,
Z obłąkanymi oczyma,
W których jest wieczny lęk,
W których jest wieków spuścizna,
Ludzie,
Którzy nie wiedzą, co znaczy ojczyzna,
Bo żyją wszędy,
Tragiczni, nerwowi ludzie,
Przybłędy.

Szwargocą, wiecznie szwargocą
Wymachując długimi rękoma,
Opowiadają sobie jakieś trwożne rzeczy
I uśmiechają się chytrze,
Tajnie posiedli najskrytsze
Z miliarda czarnych, pokracznych literek
Ci chorzy obłąkańcy,
Wybrany Ród człowieczy!
Pomazańcy!
Pogładzą mokre brody
I znowu radzą, radzą...
- Tego na bok odprowadzą,
Tego wołają na stronę,
Trzęsą się... oczy strwożone
Rzucą szybko przed siebie,
Czy ktoś nie słyszy... 
Wieki wyryły im na twarzach
Bolesny grymas cierpienia,
Bo noszą w duszy wspomnienia
O murach Jerozolimy,
O jakimś czarnym pogrzebie,
O rykach na cmentarzach...
...Jakaś szatańska Msza,
Jakieś ukryte zbrodnie
(...pod oknami... w piątki... przechodnie...
Goje... zajrzą do okien... Sza! Sza-a-a!) [2]



piątek, 10 października 2014

Po co nam wybory, które i tak nic nie zmienią?


Chyba my wszyscy - choć trochę zaangażowani politycznie - podsycani przez media i polityków, cały czas ekscytujemy się polską walką polityczną pomiędzy PO i PiS.

Oceniamy, w większości z wielkim zaangażowaniem i emocjami, fatalne byłe rządy D. Tuska i Platformy Obywatelskiej. Są dyskusje, w których poziom tych emocji w przypadku rzeczywistości realnej z pewnością zakończyłyby się rozlewem krwi!

Przed nami listopadowe wybory samorządowe oraz wybory prezydenckie i parlamentarne w 2015 roku. Z pewnością będą one rozpalały nas do emocjonalnej czerwoności.

Większość politycznych postów to przecież ciągłe analizowanie szans wyborczych dwóch największych partii i ich liderów. Tak będzie zapewne i teraz oraz w przyszłości.

Mam niejasne i stale towarzyszące mi przeczucie, że te wszystkie emocjonalne dyskusje nie mają istotnego znaczenia! Jest to nasze "bicie piany" i nasza zabawa (jak dzieci) w piaskownicy. Może trochę inaczej jest w przypadku niedocenianych wyborów samorządowych, o czym w dalszej części postu.

Tak naprawdę więc nie ma znaczenia kto wygra przyszłe wybory prezydenckie! Czy znowu Bronisław Komorowski, przyszywany hrabia i obrońca WSI czy też może ponownie będzie kandydował i tym razem wygra D. Tusk lub też jakaś nowa "zjawa" z Pcimia Dolnego! (jeżeli jest taka miejscowość w Polsce to jej mieszkańców przepraszam za wykorzystanie nazwy ich miejscowości).

Nie ma też znaczenia kto wygra w 2015 roku wybory parlamentarne! Czy PO, czy PiS czy Polska Partia Miłośników Zorzy Polarnej... bowiem tak naprawdę Polska dzisiaj i w tej konfiguracji politycznej już nie ma nic do "gadania" na temat wyboru swojej własnej polityki gospodarczej i społecznej! Realizuje i będzie realizować wszystko to, co "nasza" i zniemczona Unia Europejska sobie wymyśli i rozkaże!

Mam wrażenie, że większość zaangażowanego politycznie polskiego społeczeństwa cały czas żyje czasem przeszłym i daje się manipulować medialną namiastką demokracji. Żyje złudzeniami, że ma wpływ na Polskę, że tak naprawdę rządzi obecnie PO... co jest jawną nieprawdą.... bo rządzi syjo-globalistyczna idea NWO!

Warto sobie uzmysłowić, że w momencie podpisania Traktatu Lizbońskiego już nic od nas - w sensie globalnym (makroekonomicznym) - nie zależy!

Należy przeto zwróćcie też uwagę, że 80% naszego prawa powstaje w Unii Europejskiej a nami rządzi tak naprawdę socjal-globalistyczna Komisja Europejska oraz - w mniejszym stopniu - Parlament Europejski. Jeżeli pozwolimy na dalsze nasze zniewolenie, to w przyszłości będzie go jeszcze więcej.

Więc jakie znaczenie ma nasz Prezydent skoro nasza Konstytucja ma znaczenie podrzędne wobec Traktatu Lizbońskiego? Kim jest Polska Głowa Państwa skora nadrzędnym nad nią i tak będzie Głowa zniemczonego i nienawidzącego polskości Pana Donalda Tuska!?

Więc jakie znaczenie ma nasz Parlament RP skoro jego rola obecnie ogranicza się jedynie do tłumaczenia wytycznych z Unii Europejskiej. Tak naprawdę Polski Parlament powinien w 80% składać się z Biura Legislacyjnego ze specjalistami-tłumaczami i prawnikami. A i tak nad nim jest Parlament Europejski...

Więc jakie znaczenie ma nasz rząd i jego Premier skoro podlega komisji Europejskiej i jej szafowi.

W sumie to my - Polacy śmiesznie będziemy wyglądać (oczywiście z perspektywy brukselskiej) - ekscytując się naszymi przyszłymi wyborami!

Drodzy Czytelnicy! Czy Wy teraz rozumiecie, że tak naprawdę najważniejszego i najgorszego dla Polski wyboru dokonaliśmy przystępując do UE! A już ostatecznie przekreśliliśmy swoją narodową  tożsamość podpisując Traktat Lizboński!

Polski tak naprawdę chyba już nie ma. Jesteśmy jedynie regionem Państwa Europa i to na własne życzenie.

Oczywiście... wszystko jest przyszłościowo możliwe w zakresie przeorientowania rozwoju Polski. Trzeba tedy to czynić oddolnie i z patriotycznym zacięciem. My sami musimy zdecydować o naszym losie jako narodu polskiego. Wtedy jest szansa na narodowe przebudzenie! W tej sytuacji najważniejszymi wyborami w Polsce będą listopadowe wybory samorządowe gdzie jeszcze możemy zachować część polskiej substancji narodowej!. I wokół nich winniśmy skupić swą energie polityczną!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
 http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 27 sierpnia 2014

Odbudujemy naszą Polskę!

Dzisiejszy post jest kolejnym z tych, w których ostatnio zajmuję się naszymi - w większości - pseudoelitami i możliwością odbudowy naszej Polski [zob.: 1, 2, 3, 4]. Teraz trochę bardziej optymistycznie.

Minęło niestety już niemal 7 lat rządów D. Tuska i jego PO wspólnie z PSL. Wielokrotnie pisałem, że owe rządy gospodarczo są dla Polski katastrofą. Ogromny wzrost długu publicznego i zadłużenia zagranicznego, wzrost bezrobocia i deficytu budżetowego, obniżanie się konkurencyjności i innowacyjności polskich przedsiębiorstw, pauperyzacja polskiego społeczeństwa, upadek resztek polskiego przemysłu (np. stoczniowego), wyprzedaż majątku narodowego, masowe bankructwa firm (w tym tych, którte zaangażowały się w budowę stadionów na Euro 2012), utracone korzyści w postaci niewykorzystanych środków unijnych oraz zła  ich alokacja a także wysokie koszty inwestycji, niepotrzebne ponoszenie kosztów ratowania strefy Euro, onegdaj dopuszczenie do spekulacji na polskim złotym i oferowania przez instytucje finansowe polskim firmom asymetrycznych opcji walutowych, różnorodne afery (marszałkowa, hazardowa, Amber Gold, taśmowa i inne [zob.: 5]) czy niekorzystna dla Polski umowa gazowa z Rosją i dopuszczenie do przejęcia przez Rosjan dużej ilości koncesji na poszukiwanie i w konsekwencji na wydobycie gazu łupkowego (ostatnio - zob.: 6] ... to tylko niektóre przejawy owej degradacji ekonomiczno-gospodarczej Polski.

Ale rządy D. Tuska to też upadek etyczno-moralny całego polskiego społeczeństwa a w szczególności drastyczna dalsza degrengolada większości naszych rządzących obecnie pseudoelit tzw. III RP czy też inaczej PRL-bis. Obecne rządy to kwintesencja zła, które jest ich immanentną cechą i które - przez cały okres siedmiolecia - bezwzględnie walczyło z przejawami jakiegokolwiek dobra. 

Jeżeli poprzez pryzmat zła będziemy oceniać rządy D. Tuska to nie może dziwić skąd PO i cały ten zafajdany mainstream III RP z michnikowszczyzną na czele tak dobrze i skutecznie potrafił i potrafi znajdować argumenty  na "zło" płynące z PiS i braci Kaczyńskich, na "zło" płynące z patriotycznych Polaków...

Przecież każdy "mierzy swoją miarą": dobro mierzy dobrem a pierwotne zło złem! Samo zło wie jakie ma cechy, jak wygląda i jakie działania podejmuje... więc łatwo może je zobiektywizować (bo ma wiedzę wynikającą ze swojej natury i znajomości siebie) i przypisać innym... np. braciom Kaczyńskim i PiS czy też ostatnio patriotycznym zrywom narodowym ucieleśnionym w Marszach Niepodległości.

Ileż to razy ja sam byłem zaskoczony złożonością perfidii i pomysłami PO na niszczenie np. śp. Prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego. Potrafiono wyszydzić i gromadzić wszystko, co mogłoby w jakiś sposób być przydatne w dezawuowaniu i ośmieszaniu go. Zastanawiałem się jacy to ludzie mogą tak metodycznie, bezwzględnie, cynicznie i hipokratycznie oraz bezdusznie niszczyć tak dobrego - i chcącego również tego dobra dla Polski - człowieka i Męża Stanu, chyba pierwszego, jakiego mieliśmy w całym 25- leciu tej naszej "pseudowolności".

Odpowiedź nasunęła mi się tylko jedna. To ludzie, którzy od lat w wielu krajach sterują ich rządami, rządzili i rządzą "zza ściany gabinetów cieni" lub też sami posługując się oszustwem, manipulacją bądź siłą - przejmowali władzę. To tacy ludzie - wychowani na ideach K.Marksa i F. Engelsa twórczo zmodyfikowanych przez W. Lenina, J. Stalina, J. Goebbelsa, A. Hitlera, Mao Zedonga, F. Castro i innych dyktatorów totalitarnych - potrafią w skuteczny sposób zniszczyć i upodlić każdego człowieka a nawet całe narody i państwa.

Kim oni są? Ano tymi, którzy dbają o utrzymywanie status quo, czyli bycia jak najdłużej - nawet pod werbalnym szyldem demokracji i wolności - u władzy. Tymi, których celem jest ocalenie swoich wpływów i wszelkiej maści  interesów własnych, grupowych czy też innych, nawet wrogich państw. Kiedyś aby osiągnąć ten cel korzystali z metod siłowych i przymusu. Dziś wystarczą propaganda oraz zniewolenie ekonomiczne, czyli spauperyzowanie społeczeństw jak np. zdecydowanej większości Polaków... poprzez sprowadzenie ich do biednych, kredytowo zadłużonych i przestraszonych robotników najemnych, którzy - pozbawieni własności (prywatyzacja i wyprzedaż majątku począwszy od L. Balcerowicza) i zarabiający (jeżeli w ogóle pracują) na życie nieraz poniżej minimum socjalnego niestety w większości są w stanie myśleć jedynie o tym, czy starczy im na jedzenie dla nich i ich dzieci...

Kim więc są ci oni w Polsce? Nietrudno zgadnąć, że to niechybnie wszelkiej maści global-syjo-komuno-unioniści spod znaku michnikowszczyzny i wielkich instytucji finansowych oraz zapewne zabezpieczający trwanie obecnego układu i wywodzący się z systemu komunistycznego "bezpieczniacy", w tym zapewne też z kręgów dawnego WSI.

Nadchodzi czas, że musimy przerwać tę degradację naszej Polski i odsunąć jej niszczycieli od władzy! Nadchodzi czas abyśmy odpowiedzieli sobie na pytanie:  Czy chcemy Polski niepodległej i silnej w Europie oraz na świecie czy też zwasalizowanej, słabej i uzależnionej od UE (Niemiec) i Rosji?

Nadchodzi czas abyśmy stworzyli nową jakość życia publicznego i prywatnego, która nakierowywałaby nas na przestrzeganie w codziennym życiu obowiązujących norm, zarówno prawnych, jak i moralnych! Nadchodzi czas na odrodzenie narodowe naszej Polski, w której takie pojęcia jak: patriotyzm, honor, ojczyzna, przyzwoitość, służba publiczna, uczciwość, praworządność będą jej codziennością!Nadchodzi wreszcie czas budowy i wyłaniania nowych, polskich elit odbudowujących naszą suwerenność i niepodległość!

Bo tak naprawdę jakość państwa zależy od jakości ludzi go budujących i zarządzających. Zależy od ich wielkości, w sensie posiadania propaństwowej wizji rozwoju i umiejętności wprowadzania jej w życie. To tak jak w normalnej firmie: jej sukces zależy od wielkości jej właściciela lub grupy osób nią zarządzających. Wielkie firmy miały wielkich szefów i właścicieli, wielkie i silne państwa wielkich przywódców i wielkie w każdym znaczeniu, propaństwowe elity.

Hitler i Stalin dobrze wiedzieli jak zniszczyć Polskę i Naród Polski - niszcząc właśnie elity, najznamienitszych obywateli, mężów stanu, mogących budować silne państwo i będących niedoścignionym wzorem dla swoich rodaków!

Stąd Katyń lub pomordowanie przez Niemców polskich naukowców w Krakowie. Stąd przeogromna wola wyłapywania i niszczenia wybitnych (nawet w skali mikro) Polaków-Patriotów w latach powojennych. Tak naprawdę jedni z ostatnich wielkich Polaków godnych piastować najwyższe urzędy Rzeczpospolitej zostali zamordowani we wczesnych latach 50-tych XX wieku przez NKWD a ostatecznie ich resztki zostały zmuszone do emigracji w Stanie Wojennym i latach 80-tych. Wielu z tych, którzy mogliby stanowić fundament nowych, patriotycznych elit zginęło w Smoleńsku...

Od dawna zastanawiałem się jak jak to jest możliwe, że dokonania w zakresie budowy i rozwoju państwa w okresie II Rzeczpospolitej są relatywnie i niewspółmiernie wyższe od dokonań ostatnich 25 lat. Odpowiedź jest prosta: II Rzeczpospolitą budowli polscy, wielcy patrioci, budowały propaństwowe elity (a przynajmniej stanowili oni na tyle liczną i silną grupę, która była zdolna nadać odpowiedni kierunek rozwoju Polski i jej państwowości). I to niezależnie czy reprezentowali lewą (socjaliści, nie mylić z komunistami), czy też centrum lub prawą stronę polityczną. Elity te w naturalny sposób więc mogły wyłonić spośród siebie ludzi mogących stać się prawdziwymi mężami stanu!

Dzisiaj większość reprezentujących naszą "elitę" np. naszych ministrów i posłów cechuje taka małość i prowincjonalizm polityczny, że tak naprawdę nadawałaby się li tylko i wyłącznie do czyszczenia butów przedwojennym państwowcom.

Moim zdaniem jedyną receptą na naprawę Rzeczpospolitej jest zbudowanie i wyłonienie prawdziwych propaństwowych, polskich elit.  Wiąże się to oczywiście z rezygnacją z pseudoelit obecnie miłościwie nam panujących!

Czy to zbudowanie nowych elit jest możliwe od zaraz? Oczywiście nie! To praca na lata! Ale warto już teraz budować te elity choćby poprzez odpowiednie kształcenie Polaków i gloryfikowaniu takich polskich bohaterów jak np. Rotmistrz Pilecki, czy Jan Paweł II. Warto też wspominać faktyczne dokonania oraz propaństwowość śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Warto też powrócić do "istoty rzeczy", dzięki której Polska przetrwała nawet przeszło 100 lat swojej bezpaństwowości... warto na nowo odkryć znaczenie słów stanowiących fundament naszego rozwoju: BÓG, HONOR I OJCZYZNA!

Ale też, wbrew pozorom jest w Polsce (ale i na emigracji, szczególnie tej z lat 1981-1983) wielu przyzwoitych Polaków mogących udźwignąć brzemię naprawy Rzaczpospolitej. Takowi znajdują się również wśród dzisiaj nam rządzących (ale są skutecznie atakowani i tłamszeni oraz ośmieszani, lub też "ściągani" w dół i marginalizowani). Są też potencjalni członkowie polskich nowych elit wśród obecnej emigracji zarobkowej - winniśmy im tylko stworzyć warunki rozwijania się w Polsce!. Musimy ich wszystkich wyłonić i wspierać! Jest w nas też nasz narodowy duch i patriotyzm, który musimy uwolnić. Pokazaliśmy to przecież i w czasie pogrzebu pary prezydenckiej i w czasie ostatnich Marszów Niepodległości,

Gdy Polską rządzić będą prawi i przyzwoici ludzie, to my sami zwykli Polacy - mając takie wzory i autorytety - staniemy się lepsi, uczciwsi, mądrzejsi i prawi. Będziemy coraz bardziej wartościowymi, wzajemnie się szanującymi ludźmi. A jeżeli tacy będziemy i będziemy się szanować to tak będziemy postrzegani i szanowani w Europie i na świecie.

Mimo wszystko wierzę, że Polskę naszych marzeń jesteśmy jeszcze w stanie zbudować!

Pozdrawiam

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/08/prl-bis-i-chorobowy-dla-niej-polski.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/08/jeszcze-polska-nie-zginea-kiedy-my.html
[3] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/08/wspolnie-walczmy-o-polske.html
[4] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/08/jak-bedzie-wygladal-nasza-przyszosc.html
[5] http://markd.pl/
[6] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/03/plany-w-putina-i-jego-interesy-z-ue.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 21 sierpnia 2014

Wspólnie walczmy o Polskę!


Jestem kamieniem, ludzie głazami...
 Staję się piaskiem, Oni górami...

 

Chciałbym aby powyższe słowa stały się dla Polaków drogowskazem zjednoczenia narodowego i stanowiły podstawę porozumienia dla ratowania naszej Ojczyzny.

W ostatnim swoim poście "Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy" napisałem: "Większość z nas ciągle - mimo wszystkich przeciwności - jest patriotami. Może nieraz nie potrafimy tego wyrazić, ale gdzieś podświadomie czujemy tą polskość w naszych sercach.  Ten - tkwiący w nas - duch patriotyzmu nie umarł. On jest! Może uśpiony i wydawałoby się, że skutecznie zabity przez wrogów naszej Ojczyzny, naszej niepodległości, przez ludzi o mentalności okupantów".

Wierzę, że faktycznie ten nasz patriotyzm jest i powoli dorasta nowe pokolenie młodych Polaków, które przy naszej pomocy będzie walczyć o to, aby Polska stała się niezniszczalną górą a nie sypkim piaskiem... który jest w stanie rozwiać byle wiatr wzbudzony przez naszych wrogów...

Historia naszej państwowości obrazuje nam, że prawie w każdym stuleciu mieliśmy wielu wrogów, którzy pragnęli nas ograbić i zniszczyć. Wielokrotnie się to udawało, co w sposób szczególny znalazło swoje odbicie w okresie zaborów Rzeczpospolitej.

Również ostatnie dziesięciolecia obfitowały w akty nienawiści dla naszego kraju. Wojna polsko-bolszewicka, II WŚ, cały okres komunizmu i III RP są tego przykładem.

Być może nie dla wszystkich cały okres komunizmu i postkomunizmu (do chwili obecnej) wydają się czymś dla Polski negatywnym, ale musimy zdać sobie sprawę z faktu celowej degradacji Polski i narodu polskiego, który jest aż nadto widoczny i z precyzją realizowany od 1943 (t.j. dokładnie od 4 lipca czyli zamachu na gen. Sikorskiego oraz dalej: Teheranu, Jałty i Poczdamu) do 1968 (marzec) roku i od 1976 (powstanie KOR) roku do dzisiaj.

Tak naprawdę w owym okresie - oprócz oczywiście wrogiej wobec nas ideologii komunistycznej oraz równie wrogiej nam idei zniemczonej już Unii Europejskiej - narodowo byliśmy i jesteśmy nadal niszczeni wcale nie przez Moskwę czy Berlin, ale zgoła przez kogo innego.

Od dawna sugeruję zmianę kieunku i natężenia krytyki wobec zachowań czysto antypolskich. Naprawdę nie celują w nich ani Niemcy ani Rosjanie i to nie te dwa narody kreują na świeciwe antypolskość w stylu: to Polacy są winni za "polskie obozy koncentracyjne" i Holocaust. I naprawdę to nie te narody najbardziej nas nienawidzą za katolickość i naszą tradycję oraz patriotyzm Nie te narody też żądają od nas jakiś mitycznych i niezgodnych z naszym prawem odszkodowań... A kto? Warto - odpowiadając sobie na to pytanie - przeczytać książkę tragicznie zmarłego ks. Tadeusza Kiersztyna: "Zatrute źródło - masoneria" (http://intra-ak.pl/pdf/zatrute_zrodlo_masoneria-...) czy też książkę Henryka Pająka: "Kościół do katakumb, Polska do kasacji". Wydaje się, że pouczające byłoby też w tym względzie prześledzenie całej publicystyki GW czy też prywatnych stacji telewizyjnych TVN i Polsatu...


W Polsce niestety polskiej władzy obecnie praktycznie nie ma, więc tym bardziej winniśmy kreować hasło: Polska dla Polaków i dla tych, którzy asymilując się z nami przyjmują nasze narodowe wartości.... Winniśmy wszak uczyć się od Żydów jakimi patriotami winniśmy być. (Na marginesie: ciekawe ilu etnicznych nie-Żydów jest w Izraelu ministrami czy też osobami sprawującymi jakiekolwiek funkcje kierownicze? Porównajmy to z naszym krajem, gdzie nieetnicznych Polaków, niezwiązanych z naszym narodem a więc nie działających na jego rzecz jest we władzach w Polsce dość pokaźna liczba... Ciekawie by to porównanie wypadło..) Tak więc uczmy sie od Żydów patriotyzmu, w tym dobrym sensie... tak jak oni go postrzegają we własnym kraju... Oczywiście żaden Polak w Polsce nigdy by nawet nie pomyślał, aby budować getta dla innych narodów na terenie naszej Polski... To raczej są wymysły tak antyludzkie, że chyba wynikają właśnie z chorego w swojej wymowie przeświadczenia, że "my to ludzie" a "inni to bydło"...

Wracając do degradacji naszej Polski w okresie całej tzw. III RP czy też PRL-bis...

Dla istnienia i rozwoju państw potrzebne są prawdziwe propaństwowe elity a takich w Polsce niestety nie ma. Przez te już 25 lat polskie elity polityczne nie były źródłem powstawania nowego, prawego państwa. Stały się raczej w oczach jego obywateli synonimem małostkowości, karierowiczostwa, partyjniactwa i korupcji. Można powiedzieć, że "ryba psuje się od głowy" i tak też polskie "elity" postokrągłostołowe doprowadziły do zepsucia całego państwa oraz kreacji ludzkich antywartości cechujących dużą ilość Polaków.  Podstawą był oczywiście brak powojennych prawdziwych patriotów (zostali wymordowani, deportowani na wschód lub wyemigrowali do innych krajów) oraz brak rozliczeń z przeszłością (lustracja i dekomunizacja) i umożliwienie przestępcom komunistycznym swobodnego funkcjonowania i rozwoju w nowej Polsce. Ich sposób działania i wyznawane wartości życiowe stały się więc obowiązującymi w III RP. "Homo sovieticus" i jego cechy nie stały się więc w dwudziestopięcioleciu 1989-2014 obiektem krytyki a wręc przeciwnie: nastąpiło jego przepoczwarzenie w "kolorowe opakowanie", puste w środku.

Chyba też nikogo nie trzeba przekonywać, że posiadana wiedza, odpowiednie realizowane w życiu zasady i wartości etyczno-moralne, zdrowie i bezpieczeństwo finansowe są niezbędnymi elementami rozwoju każdego człowieka. Stanowią też determinanty ogólnego rozwoju narodów i państw, w tym oczywiście naszej Polski,

Te nasze zdradzieckie "elity" dobrze znają powyższą prawdę. Wydaje się, że stąd w nich taka determinacja w niszczeniu i degradacji wszystkich tych czterech filarów.

Przez 25 lata nie pozwolono Polakom rozwinąć zamożnej klasy średniej  i sprowadzono  ich większość do roli taniej siły roboczej ubezwłasnowolnionej kredytami.  Wyprzedano też niemal cały majątek narodowy a ten, który pozostał w większości jest również przeznaczony do sprzedaży. Polacy w swojej większości nie czuja się bezpieczni finansowo a dodatkowo jeszcze mają niewolniczo pracować dłużej.  Jeden filar niemal zniszczony...

Przez te lata usilnie też rugowano z życia prywatnego i publicznego wszelkie od wieków występujące w Polsce zasady i wartości etyczno-moralne kształtujące nas samych i naszą tożsamość  narodową. Operacja się niemal udała, co widać po wynikach wszystkich ostatnich wyborów a także po tym, że większość Polakó w ogóle w nich nie uczestniczy... Drugi filar niemal zniszczony...

O zdrowiu można pisać w nieskończoność a ja szeroko opisałem stan polskiej ochrony zdrowia w swoim tekście:  "Ochrona zdrowia: plan "C" - kontynuacja czy debata?" . Trzeci filar niemal zniszczony...

Od dawna też prowadzi się w Polsce politykę obniżania poziomu wykształcenia Polaków wraz z usuwaniem ze szkół treści i przedmiotów ocierających się swoim obszarem o polskość i narodowy patriotyzm (język polski, historia) a także intelektualnie rozwijających przedmiotów ścisłych. Czwart filar jest systematycznie niszczony...

Polsce potrzebne jest więc działanie oddolne, integrujące propolską działalność i próbujące ocalić resztkę naszej Ojczyzny. Razem, wspólnie i wszyscy stwórzmy więc głazy, z których może powstać wspaniała góra odrodzonej i pięknej Polski!


-------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy!


Polska to nasza historia, tradycja, symbole, ziemia, tożsamość, język, kultura. Polska to nasze lasy, jeziora i góry, łany zbóż, waluta, wypracowany naszymi rękoma majątek narodowy i te krwawiące groby naszych przodków, którzy za tą Polskę oddali swe życie.

Polska jest dla nas wszystkich. I dla tych również, z którymi można się pięknie różnić... kochając wszakże zawsze Ojczyznę.

Większość z nas ciągle - mimo wszystkich przeciwności - jest patriotami. Może nieraz nie potrafimy tego wyrazić, ale gdzieś podświadomie czujemy tą polskość w naszych sercach.  Ten - tkwiący w nas - duch patriotyzmu nie umarł. On jest! Może uśpiony i wydawałoby się, że skutecznie zabity przez wrogów naszej Ojczyzny, naszej niepodległości, przez ludzi o mentalności okupantów.

Po 10 kwietnia 2010 roku pokazaliśmy przecież naszą jedność i siłę. Policzyliśmy się i zobaczyliśmy miliony ludzi kochających swój kraj… ten Bałtyk i góry, śląskie kopalnie, mazurskie jeziora, lasy i puszcze, śpiew ptaków i łany zbóż, miasta i wsie, i te krowy pasące się na łąkach, i bociany przynoszące wiosnę… Łzy płynęły i dusze krwawiły, ale łączyła nas 1000 letnia więź miłości do Polski, dzięki której żadnemu wrogowi nie udało się jej zniszczyć.

Po 123 latach zaborów odzyskaliśmy naszą Niepodległość i od razu zatrzymaliśmy najazd marksistowskich hord komunistycznych Sowietów. Uratowaliśmy świat przed barbarzyństwem klasowych morderców. Skutecznie dawaliśmy odpór rasowym, niemieckim, nazistowskim zbrodniarzom, by zostać pokonanymi dopiero wtedy, gdy pomogli im okupanci sowieccy…   W czasie okupacji tylko w Polsce istniało zorganizowane Państwo Podziemne i cały czas trwała walka zbrojna zakończona Powstaniem Warszawskim...  Tylko Polaków niemieccy naziści skazywali na śmierć za pomoc i ukrywanie Żydów a mimo to im pomagaliśmy i dzięki nam wielu z nich uniknęło holocaustu. Przeżyliśmy komunizm, wobec którego przez całe lata stawialiśmy czynny opór. To w Polsce zrodził się ruch Solidarności a nasz Papież pokazał światu jacy naprawdę jesteśmy… przede wszystkim piękni duchem i miłością oraz tolerancją wobec innych.

Jakże często walczyliśmy „za naszą i waszą wolność” i jakże często nie usłyszeliśmy nigdy słów wdzięczności a bywało, że stawaliśmy się obiektem wrogości i nieracjonalnej wrogości. Gdy Żydzi tułali się – przeganiani wszędzie – po całej Europie… właśnie w Polsce zyskali schronienie dane im przez Kazimierza Wielkiego…  W czasie II Wojny światowej walczyliśmy na wszystkich frontach… by zostać zdradzeni w Jałcie. Zapoczątkowaliśmy upadek komunizmu we wszystkich krajach a dziś świętuje się na świecie tylko „obalenie Muru Berlińskiego”…

Ale przecież nam niepotrzebna jest żadna wdzięczność! Po prostu tacy jesteśmy… Ludzcy, dobrzy, tolerancyjni, po chrześcijańsku miłujący siebie i innych oraz… kochający po prostu swój kraj, swoją Ojczyznę,  chronicznie nie znoszący zniewolenia a gloryfikujący prawdziwą wolność!  Jesteśmy pracowici (pracujemy niemal najdłużej w UE) i dobrze wykształceni oraz kreatywni. Doceniają to przecież zagraniczni pracodawcy jeszcze niedawno chętnie zatrudniający Polaków na wymuszonej przez obecne rządy obczyźnie.

Szanujemy inne narody i ich kraje. Wymagajmy więc aby inni nas też szanowali i zwalczajmy wszelkie oznaki antypolonizmu, niezależnie czy wrogą wobec nas postawę przyjmują Żydzi, Niemcy, Rosjanie lub inne narody i pojedynczy ludzie.  Szanując wszakże innych musimy więc wymagać aby Polska była Polską przde wszystkim dla nas - Polaków i tych, którzy czują się Polakami i przyjmują za swoją naszą polskość i wszystko, co z niej wynika.

Dziś - gdy ze wszystkich stron próbuje się nas zniszczyć - musimy razem zjednoczyć się we wspólnej walce o naszą polskość. Niech będzie to walka w duchu pokoju i duchu wartości najwyższych: BÓG, HONOR I OJCZYZNA! Jeżeli zaś wśród polskich patriotów są nasi rodacy nie wierzący w Boga, to niech w to miejsce wstawią społecznie prawe zasady etyczno-moralne zawarte w Dekalogu…

Innym zaś, dla których Polska to nadal dziki kraj a polskość to nadal nienormalność i tym różnej maści hipokrytom, którzy udają Polaków a tak naprawdę nas nienawią, warto powiedzieć tylko jedno:  nigdy Polaków nie złamiecie, nigdy nie zrozumiecie naszego ducha i naszego patriotyzmu -  on was przerasta!

Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy!

Pamiętajmy o tych  słowach naszego hymnu dokonując kolejnego aktu wybierania naszych przedstawicieli do samorządów lokalnych i parlamentu oraz wybierając prezydenta...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 17 sierpnia 2014

PRL-bis i chorobowy dla niej polski narodowy patriotyzm!

Polski, narodowy patriotyzm traktowany jest przez "organizm PRL-bis" jak chorobowy dla niej wirus.

Zrazu ten dla nich wirus powodował tylko lekkie przeziębienie, które jak się "organizmowi" wydawało samo przejdzie. Kuracja była więc adekwatna do niepoważnego traktowania owego przeziębienia - gorąca herbatka z "michnikowszczyzny" i samoleczenie, polegające na próbach: jego "przechodzenia" bez konieczności stosowania innych farmaceutyków oraz medialnie manipulacyjnego jego oswajania w celu neutralizacji samej istoty choroby.

Ta pewność niemal samoistnego wyleczenia pozwalała "organizmowi" spokojnie czekać aż sam się wyleczy i "wirusowa" choroba ustąpi. Dla podtrzymania tego stanu samoutwierdzał się w tym przekonaniu, aż nabrał 100% pewności nieuchronności jego całkowitego wyleczenia.

I wydawało się, że po niemal 20 latach choroba powoli ustępuje. Ale... okazała się bardziej podstępna i ponownie zaatakowała w wyborach w roku 2005. Zaatakowała taką gorączką, że "organizm" musiał wziąć aspirynę i półprzytomny zawlókł się do łóżka. A on przecież tego tak nie znosił, wprost alergicznie nie tolerował. Leżenie i chorowanie nie było stanem lubianym przez "organizm" od samego jego początku, czyli jego "magdalenkowych" i "okrągłostołowych" zdradliwych narodzin (w wyniku reinkarnacji) w 1989 roku. Zresztą jego poprzednie wcielenie (te przed 1989 rokiem) też nie znosiło żadnych choróbsk, niszcząc je wtedy skutecznie, np. pigułką stanu wojennego.

Tak więc leżąc w łóżku "organizm" się kurował i były nawet widoczne  oznaki ozdrowienia. Z wielką ulgą więc zerwał się szybko na równe nogi  i opuszczając znienawidzony mebel z uśmiechem wrócił do życia codziennego. Ale biedaczysko zapomniał o okresie rekonwalescencji, co niestety odbiło się ponownym nawrotem, wcale nie wyleczonej, choroby w wyborach prezydenckich roku 2005. A, że choroba przenoszona i nieskutecznie leczona wraca z większą siłą, to teraz spowodowała aż całkowite dwuletnie przykucie "organizmu" do łóżka!

Niedouczeni - ale przekonani o swojej nieomylności -  lekarze-felczerzy cały czas robili co mogli aby choć w części przywrócić "organizm" do zdrowia. Połowicznie się  to udało i zaleczony powrócił do zdrowia w wyborach parlamentarnych w 2007 roku. I od tamtego czasu walczy z chorobą polskiego, narodowego patriotyzmu wszelkimi dostępnymi metodami i środkami, które co prawda krótkookresowo przynoszą ulgę, ale długookresowo wyniszczają "organizm" wewnętrznie, osłabiają  go pozwalając niemalże na samozniszczenie. Ale "organizm" tego nie dostrzegał i dalej nie dostrzega, bo w międzyczasie - niczym narkoman, lekoman czy alkoholik - uzależnił się od PR-owych środków halucynogennych uśmierzających świadomość istnienia tej koszmarnej dla nich wirusowej choroby polskiego patriotyzmu. I nie pomagają nawet lekarstwa w postaci tabletek i zastrzyków mających uczynić Polaków współwinnymi mordowania Żydów w czasie II WŚ, ciągłe powtarzanie frazy "polskie obozy koncentracyjne" czy też syjonistyczny i a'prioryczny syjonistyczny antypolonizm. Również nie przyniosła ulgi ani oznak wyzdrowienia kuracja, która spowodowała ponad 2 milionową emigrację "za chlebem" przeszło 2 milionów młodych Polaków... Polski patriotyzm dalej trwa a "organizm" coraz bardziej chaotycznie próbuje z nim walczyć...

Czy nie znamy wszyscy tego nieprzyjemnego uczucia, kiedy źle dobraliśmy leki lub leczyliśmy niewłaściwą chorobę? I mimo dozowania farmaceutyków w coraz większej różnorodności i ilościach nie zauważaliśmy efektów wyzdrowienia, a nieraz nawet pogłębienie choroby? Cóż się w tedy z nami dzieje? Stajemy się źli na cały świat, sfrustrowani, psioczymy na lekarzy i służbę zdrowia a już odium naszej agresji wywołuje sama choroba! W desperacji  więc bierzemy coraz to inne antybiotyki przepisywane przez różnych lekarzy, dostajemy zastrzyki, wyjadamy cała apteczkę... I jeżeli choroba dalej trzyma się mocno, żaden antybiotyk nie pomaga i spodziewać się możemy nowego jej "rzutu", to zaczynamy w końcu panikować i być zdziwieni, że tak się dzieje. Jesteśmy wtedy skłonni nawet brać leki eksperymentalne...

W takiej sytuacji znalazł się w 2010 roku "organizm III RP" z jej głównym filarem, czyli PO! Nie mógł on dopuścić, aby znowu wirus chorobowy wygrał z nim w kolejnych wyborach prezydenckich. Sięgnął tedy do leku eksperymentalnego, który miał zniszczyć ten niby rozpoznany "wirus" patriotyzmu niemal całkowicie...Tym lekiem była pigułka zamachu smoleńskiego, z której "organizm" z lubością skorzystał...

I... nic nie pomogło. Choróbsko w postaci odradzającego się oddolnie narodowego patriotyzmu wraz ze znienawidzonym PiS dalej się trzyma. Mało tego! Jak rak lub gangrena zżera "organizm" od środka powodując coraz większe spustoszenie np. ledwo wygranymi a faktycznie zremisowanymi z PiS-em ostatnimi wynikami wyborów do Europarlamentu.  A do tego bieżące sondaże prorokują coraz większe nasilenie choroby...

Rodzi to naturalny bunt i panikę...

A jeżeli to jest choroba śmiertelna!?  - gdzieś tam w zakamarkach michnikoidalnej podświadomości pewnie pojawiają się te tak natrętne myśli i przypuszczenia. Trzeba więc działać! - myśli "organizm". I spróbować innych jeszcze specyfików... ale wtedy właśnie następuje chaos w ich doborze sprawiający, że przyjmuje się ich zestaw mogący bardziej szkodzić a nie pomagać!

W konsekwencji choroba dalej trwa... "Organizm" coraz bardziej zmęczony ciągłą z nią walką staje się coraz mniej odporny i osłabiony. Wielce prawdopodobne a niemal pewne jest, że długość i intensywność niewłaściwej i a'priori chybionej kuracji  może po prostu skończyć się dla "organizmu" agonią.

"Organizm" od 2005 a szczególnie od 2007 roku (a nawet od 1944) użył wszelkich metod leczenia, wypróbował wszystkie specyfiki, wraz z - wydawać by się mogło - ostatecznym zniszczeniem wirusa patriotyzmu w Smoleńsku i zażyciem "seryjnego samobójcy" i "nieszczęśliwego wypadku".

Wszyscy, lekarze wmawiali mu, że choroba zostanie pokonana, ale tak się nie stało. Do znerwicowanego tym faktem "organizmu" dotarła (lub systematycznie dociera) brutalna prawda: walka z chorobą zwaną polskim, narodowym patriotyzmem została przegrana!  I, mimo że tak bardzo pragnie żyć, "organizm" powoli umiera.... i staje się wobec tego faktu bezsilny...

Może jeszcze przed śmiercią, jak to się często zdarza, na chwilę poczuje się lepiej...ale będą to jego ostatnie chwile...

... A już po agonii "organizmu" historia dokona jego "sekcji zwłok", której wyniki dla niektórych wcale nie będą zaskakujące: PRL-bis nie mogło wygrać z chorobą bo niewłaściwie zdiagnozowano jej przyczynę! Historyczne konsylium lekarskie orzeknie bowiem, iż nie był to wirus a - przez ponad 1000 lat niezniszczalna i pożyteczna dla Polski i narodu polskiego - bakteria!



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

czwartek, 6 czerwca 2013

Kilka politycznych refleksji... z apelem do wyborców PO!

Ostatnie dni mijają mi na szeroko rozumianym odpoczynku od bieżącej polityki. Zaskakującym jest nieraz ten inny świat, świat realnej codzienności i spraw zwykłych, drobnych, którymi na co dzień żyje każdy z nas jak: poranne zakupy, konflikty w pracy, koniec roku szkolnego dziecka, zastanawianie się nad codziennym domowym menu czy też nad zmuszeniem się - jeśli ktoś nie lubi - do sprzątania własnego "gniazda" ... Takich zwykłych rzeczy, które nas otaczają i które wykonujemy każdego dnia jest setki ... 

Wtedy polityka staje się jakby czymś nierealnym, wybory jakimś spektaklem a cały ten zewnętrzny świat zaczynamy traktować jako nie swój, obcy i nas nie dotyczący. Spoglądamy na ten świat niczym z lotu ptaka. 

Mało tego... Jakże często słyszymy i utwierdzamy się też wewnętrznie w przekonaniu, że i tak indywidualnie nie mamy na nic wpływu, nic nie zmienimy... więc lepiej zająć się "tylko" sobą  i walczyć tylko o siebie oraz swoich najbliższych. Często też te ogólnie występujące konformistyczne zachowania stają się dla nas niejako usprawiedliwieniem naszych własnych, jakże często małostkowych i prymitywnie powierzchownych postaw. 

Pogrążając się w tym własnym świecie jakże łatwo wpaść w taką katastroficzną bezsilność i bezradność oraz brak wiary w moc sprawczą własnych decyzji... Wtedy zaczyna nam być już "wszystko jedno" kto np. będzie rządził... bo i tak nic się nie zmieni a nasz głos wyborczy jest de facto nieistotny...

Tak nie jest...

Otóż na wszystkie nasze codzienne sprawy, nasze zachowania i problemy pośredni lub bezpośredni wpływ mają jednak politycy i ludzie sprawujący władzę. To oni tworzą ramy prawne i podejmują decyzje, które dotyczą nas w najdrobniejszych szczegółach. Zdaje się, że o tym zapomnieliśmy i nie znajdujemy w sobie tyle chęci, wiary i zapału co jeszcze cechowało naszych ojców lub starsze o 10 lat pokolenie.

Często zastanawiam się czy ludzie tej pierwszej Solidarności i te wcześniejsze polskie powojenne pokolenia, które protestowały w latach 70 - tych czy w drugiej połowie lat 50-tych XX wieku pozwoliłyby na takie lekceważenie siebie przez rządzących - wtedy komunistów a teraz "z natury" kłamliwych i hipokrytycznych  socjal-globalistów. Odpowiedź wydaje się jednoznacznie prosta... taki antypolski oraz antyludzki zarazem i kłamliwy rząd jak Donalda Tuska oraz on sam już dawno przestałby funkcjonować w realnym świecie politycznym. Podobnie namiestnikowy Rezydent zapewne musiałby złożyć swoją rezygnację lub został poddany (jeżeliby takowe coś istniało) procedurze przyspieszonego impeachmentu.

No cóż... a my patrzymy i pozwalamy dziś sobą pomiatać...  Jakie to smutne... 

Czyżby globalny świat ze swoją bezceremonialną walką z naszą indywidualnością pozbawił nas już zupełnie wiary w naszą ludzką i właśnie indywidualną moc sprawczą dotyczącą nas samych?

Czy naprawdę tak łatwo kłamliwym i hipokrytycznym "niektórym rządzącym" całkowicie nas sobie podporządkować i nami skutecznie manipulować, z nasz szydzić i nas okłamywać oraz lekceważyć?

Czyżby kolejna próba stworzenia "prymitywnej, bezpaństwowej, bezwolnej i pozbawionej indywidualności oraz narodowości ludzkiej gawiedzi" w postaci Unii Europejskiej (po nieudanym ZSRR) miałaby się teraz i to w stosunku do nas obecnych... udać?  Ten komunistyczny, marksistowski totalitaryzm oraz wcześniejszy niemiecki nazizm upadły i poniosły totalną klęskę a ich kreatorzy stanowią dziś niechlubny zapis historii ludzkości. Czyżby wystarczyła rezygnacja z siły fizycznej na rzecz zniewolenia psychicznego... żebyśmy jako ludzie, jako człowieczeństwo ponieśli klęskę?

Sądzę, że nie. Przykładem są nasi od wieków bratankowie: Węgrzy! Tam wygrała opcja narodowa, prawicowa. Powrócono do korzeni i dbałości o własne państwo, własnych obywateli... i... pomimo unijnych krzyków i tupania nóżką świat nie przestał istnieć. Unia się "sypie" a Węgrzy są przykładem ludzi, którzy wykazali się mądrością i dbałością o własnych siebie i przyszłe pokolenia. Może warto wziąć z nich przykład? 

Platforma Obywatelska zrujnowała Polskę. Nie mamy przemysłu stoczniowego (jedno z największych kłamstw rządu Donalda Tuska – za "katarskich inwestorów" winien stanąć przed Trybunałem Stanu!) a port w Szczecinie niedługo umrze śmiercią naturalną. Zostaliśmy też praktycznie uzależnieni energetycznie od Moskwy i Berlina (gazociąg północny). Rząd D. Tuska pośrednio lub bezpośrednio wyprzedaje lub zamierza sprzedać resztki polskich narodowych aktywów (w kolejce: Lotos, Azoty, LOT).  Tylko za te działania na szkodę naszego kraju a w szczególności za utratę bezpieczeństwa energetycznego oraz dodatkowo za osłabienie obronności Polski, cała PO-wa ferajna winna być sądzona a wyrok powinien być nie mniej surowy niż wydano by go za podobne przewinienia w okresie II RP.

Nie jestem w stanie pojąć, że jeszcze wielu z nas chce na tych  hipokrytów i kłamców pospolitych głosować!

Wielokrotnie zastanawiałem się nad tym fenomenem kolejnego , w kolejnych wyborach głosowania na PO, czyli - mówiąc językiem marketingowej manipulacji - powtarzaniem zakupu cuchnącego i zepsutego wewnętrznie, ale opakowaniowo kolorowego produktu zwanego PO.  Przyczyna kolejnych zwycięstw PO (oprócz ewentualnych "cudów nad urną") wydaje się tylko jedna: dysonans poznawczy, powyborczy jej wyborców. 

Kiedyś już o tym pisałem, ale pragnę to powtórzyć: zmiana preferencji wyborczych nie jest czymś a'priori negatywnym a jeżeli wynika z rozczarowania i jest bezpośrednim następstwem fatalnych rządów "naszej" formacji to jest decyzją bardzo pozytywną i świadczącą o naszym indywidualizmie intelektualnym oraz naszej umiejętności wyciągania logicznych wniosków z dziejących się wokół nas ciągów zdarzeń i wydarzeń. 

Więc pragnę kolejny raz zwrócić się do moich Szanownych Rodaków, którzy jeszcze niedawno w pełni i z przekonaniem uważaliście, że największym złem dla Polski i Was była Prezydentura L. Kaczyńskiego a najgorszym okresem dla Naszej Ojczyzny były rządy PiS!

Zmieńcie swoje preferencje wyborcze! Zobaczcie na bilans dokonań PO i spróbujcie dokonać rzetelnej, bezemocjonalnej ich analizy!

Wiem, że bardzo trudno jest pokonać ten jakże zwykły i normalny dla nas mechanizm dysonansu poznawczego... Przypomnijcie sobie jednak jak wielu Polaków, jak niemalże cała Polska zareagowała na śmierć Prezydenta Lecha Kaczyńskiego! Ta śmierć obudziła w Polakach uśpioną naszą, narodową tożsamość i dumę z polskości. Poczuliśmy, że nie jest tak, że "polskość to nienormalność". Zobaczyliśmy, że tak naprawdę jest odwrotnie: polskość to właśnie normalność, to duma, to nasza tradycja i tożsamość. Inne kraje są dumne ze swojej narodowości. My też możemy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami. I ta tragiczna śmierć, paradoksalnie, pozwoliła wielu z Nas poczuć się po raz pierwszy w życiu ludźmi naprawdę wartościowymi, nie pustymi w środku.

Powtórzę też moje błaganie! Nie odrzucajcie negatywnych informacji o PO, B. Komorowskim (co miałoby potwierdzać trafność waszej decyzji), nie zmieniajcie faktów (co by były zgodne z waszą decyzją), nie relatywizujcie zdarzeń (palenie szkodzi, ale mnie uspokaja PO i B. Komorowski czynnie szkodzą szkodzą Polsce, ale jest mi do nich najbliżej) itd. PO i mainstream naprawdę okazało się lekko nieświeże, okłamało Was i teraz tylko należy znaleźć sposób na redukcję negatywnych emocji związanych z dysonansem poznawczym, pozakupowym. Uporać się z tą drążącą myślą/pytaniem: Jak ja mogłem tak dać się IM otumanić i dawać się traktować przez Nich jak bezmyślny, jak idiota? Przecież to tylko garstka ludzi tym wszystkim sterujących... wobec tych milionów Polaków, Nas!

Wybierzcie już innych, Polaków, Patriotów, którzy kontynuować będą wewnętrzne i zewnętrzne dzieło Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i podobnie jak Węgrzy walczyć będa o swój Naród, o swój kraj! Wybory wszakże mogą być szybciej niż nam się wydaje... Może już jesienią?

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/;
kjahog@gmail.com

niedziela, 2 czerwca 2013

Smutne refleksje... i obowiązkiem dla nas pozostaje nasza Polska!


Mam przeświadczenie zmarnowanego przez Polskę niemal ćwierćwiecza... Moja Ojczyzna nie wykorzystała swojej historycznej szansy na prawdziwą niepodległość i suwerenność oraz rozwój relatywnie chociażby adekwatny do takowego w okresie II Rzeczpospolitej. Wtedy dokonaliśmy relatywnie zdecydowanie więcej niże obecnie a okres dwudziestolecia  międzywojennego dał nam szczęście bycia wreszcie wolnym krajem... Sądzę, że ostatnie 24 lata  były niestety tylko ciągle jakimś truchtem do tego celu jakim jest wolny i niepodległy kraj.  Szkoda, ale z tych 24 lat przypadających na III RP tylko niecałe cztery lata dawały nadzieję na niekomunistyczne rządy i oderwanie się od dawnych struktur i powiązań. Ostatnie zaś lata pod rządami PO i PSL okazały się koszmarną kontynuacją dawnej przegranej szansy.

Cały czas mam poczucie, że może to ja za mało zrobiłem, że dałem się oszukać, że za mało myślałem o przyszłych pokoleniach, za mało walczyłem, przekonywałem... Może...

Jest mi niestety jeszcze bardziej smutno, że okres tych 24 lat nie tylko nie odbudował Naszej Ojczyzny, ale ja zdegradował! Staliśmy się zaściankowym krajem, który pozbył się największych swoich bogactw, wartościowych ludzi (niewyjaśnione śmierci od 1988 do teraz oraz np. tragedia smoleńska), oddał za bezcen majątek narodowy a teraz jeszcze pozbywa się na rzecz Rosji i USA gazu łupkowego, chce oddać Rosji polski LOTOS a może i Azoty, nie docenia albo ukrywa wartość polskich złóż ropy naftowej (w tym: łupkowej) i wód geotermalnych, uzależnia się od zgermanizowanej Unii Europejskiej...

Do dzisiaj III RP nie znalazła sprawców zabójstwa gen. Marka Papały - szefa policji! Zginęło wiele znanych i nieznanych osób, których sprawców nie złapano bądź nie chciano złapać i osądzić [1].

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Polską rządzi najzwyklejsza struktura zorganizowanej przestępczości, dokonującej pełzającej zdrady stanu i zawłaszczenia naszej Ojczyzny.

Bo jak traktować niechęć do wyjaśnienia tragedii smoleńskiej i oddanie przez Polskę śledztwa bezpośrednio zainteresowanym – nie można sądzić we własnej sprawie a ten, który dopuszcza do tego musi mieć w tym jakiś własny, subiektywny interes...  Jak - kontynuując - rozumieć rozmydlenie "afery hazardowej", gdzie okazało się, że polscy "przywódcy" nieformalnie spotykają się na cmentarzach z mafiosami a sami są przez nich traktowani jak "żołnierze mafii" i w rozmowach telefonicznych przez nich i innych bossów po prostu opierdalani?  Jak rozumieć ostatnie uniewinnienie łapówkary B. Sawickiej? Pomijam już paliwa, Orlen, PZU, struktury bankowe, cały proces prywatyzacji (wyprzedaży majątku)... to wszystko nie było i nie jest transparentne...

III RP rzeczywiście stworzyła z Polski "dziki kraj"... jak mawiał białonosy M. Drzewiecki. Faktycznie za sprawą III RP możemy powiedzieć- podobnie jak zwykł mawiać "złodziej" nazwiska pewnego Koziołka - że dziś Polska  to nienormalność! Obecnie Polskę można do woli okradać robiąc z ludzi bezwolne masy... Takie wartości jak: prawda, honor, patriotyzm, dobro, demokracja zostały sprowadzone do absurdu, wyśmiane i zrelatywizowane.

Doprawdy... najbardziej żenującym przejawem owej degrengolady naszego państwa, naszego rządu była i jest reakcja oraz zachowanie całego establishmentu III RP w sprawie tragedii smoleńskiej... To jakieś kuriozum... Czy możemy sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby zginęło na terenie obcego państwa tylu tak ważnych funkcjonariuszy państwowych z takich krajów jak: Rosja (z Putinem) na terenie Czeczenii, USA (z Obamą) w Afganistanie, Francja (z ich prezydentem) w Niemczech, Niemcy (z Merkel) w Izraelu, UK (z Królową Elżbietą) w Argentynie?

Przecież po 70 latach znów niemal w tym samym miejscu, znów nieopodal Katynia, w Smoleńsku zginęło 96 Wspaniałych Patriotów, począwszy od Prezydenta L. Kaczyńskiego. W samolocie większość stanowili ludzie piastujący najważniejsze funkcje publiczne w Polsce. I większość z nich przez całe życie oddana była pracy dla Polski. Myśleli po polsku i pragnęli, aby Polska była suwerennym i niepodległym państwem, decydującym o sobie i swojej przyszłości. Byli to ludzie na wskroś przesiąknięci patriotyzmem i pomni historii starali się budować suwerenność Ojczyzny od podstaw: kształtując patriotyczne postawy Polaków, Nas Samych. Walczyli o godne miejsce Polski w Europie i na świecie. Walczyli o ostateczne pokonanie i zerwanie z haniebnym okresem powojennym, który to podzielił świat na dwie części: tą Wolną i Tą Zniewoloną przez Sowiecki, komunistyczny ZSRR. Najważniejszą oczywiście postacią spośród tych, którzy zginęli był Prezydent L. Kaczyński. Był uosobieniem Polaka-patrioty, ale także uosobieniem prawdziwego Męża Stanu. Walczył o Polskę, o uniezależnienie się energetyczne od Rosji. Walczył o polską rzeczywistą suwerenność i prawdziwą wolność. Taką wolność, która nie polega na bezwarunkowym podporządkowywaniu się decyzjom innych, ale taką, która te decyzje partnersko współtworzy. L.Kaczyński rozumiał też, co to znaczy sowiecka dominacja.

 Okres PRL-owskiego zniewolenia i poddaństwa wobec ZSRR był smutnym okresem dla Polski. Ponowne odzyskanie wolności w 1989 roku okazało się niestety tylko połowicznym sukcesem, nie tylko dla Polski, ale także dla wielu krajów postsowieckiej Europy Środkowo - Wschodniej. Także i dla tych krajów, które wyzwoliły się z rosyjskiej dominacji jako dawne republiki radzieckie. Prezydent L. Kaczyński dobrze wiedział, co to znaczy niepodległość dla tych wszystkich krajów. I dlatego próbował je zjednoczyć w celu wspólnego wyrażania własnej podmiotowości na arenie międzynarodowej. Nie wahał się też wspomóc wspólnie z tymi krajami - napadniętej przeze Rosję Putina - Gruzji. Uratował jej niepodległość, czym zasłużył na miano Bohatera Narodowego Gruzji.

Prezydent L. Kaczyński walczył jednak przede wszystkim o suwerenność i niezawisłość oraz faktyczną niepodległość Polski. Walczył o należne jej miejsce w UE i strukturach NATO. Był jednym z nielicznych, którzy skutecznie potrafili dbać na forum unijnym o interesy krajów małych i średnich.

Niestety stała się tragedia. Podzielonym na dwie części (z inspiracji Putina i Tuska) uroczystościom nie dane było się dokonać w całości. Odbył się tylko ich pierwszy akt. Drugi zakończył się katastrofą.

Już nic tego nie odwróci...

 Ale przypomnijmy sobie te chwile, dni i tygodnie po tragedii smoleńskiej...Stało się wtedy coś niesamowitego, coś czego nikt by się nie spodziewał. Ta tragiczna śmierć obudziła nasz polski patriotyzm, ten jeszcze tak niedawno tak wyśmiewany i pogardzany właśnie przez piewców III RP i pieców bezpaństwowej UE - których uosobieniem są szerokie władze Platformy Obywatelskiej i część mainstreamu przeze mnie (za Ziemkiewiczem) nazywana "michnikowszczyzną".

 Ta śmierć obudziła w Polakach uśpioną naszą, narodową tożsamość i dumę z polskości. Poczuliśmy, że nie jest tak, że "polskość to nienormalność". Bo tak naprawdę jest odwrotnie: polskość to właśnie normalność, to duma, to nasza tradycja i tożsamość. Inne kraje są dumne ze swojej narodowości. My też możemy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami. I ta tragiczne śmierć, paradoksalnie, pozwoliła wielu z Nas poczuć się po raz pierwszy w życiu ludźmi naprawdę wartościowymi, nie pustymi w środku.

Dziś nadszedł czas aby przypominieć sobie te chwile, kiedy znów poczuliśmy to drżenie polskiego serca, tą dumę z polskości. Pomyślmy znów o historii naszej Ojczyzny i o tych wielu milionach, które zginęły walcząc io jej wolność i niepodległość....

Zwracam się więc do Nas wszystkich o działanie dla dobra Ojczyzny... odnosząc się bezpośrednio do Naszej Polskości, przyzwoitości i narodowego honoru. Zwracam się do Nas wszystkich w poczuciu wiary, że tak naprawdę gdzieś tam w środku zawsze jednak najważniejszymi dla Nas są i zawsze były: dobro Polski i Polaków. Zwracam się do Nas wszystkich w poczuciu wewnętrznej troski o przyszłość naszego państwa, o przyszłość kolejnych pokoleń Polaków, moich i Waszych dzieci i wnuków.

Zwracam się więc do Nas wszystkich o to, aby Polska była dla nas wszystkim, przypominając o przeszło 1000 letniej historii Polski i odwołując się do tych, wyzwolonych pokładów patriotyzmu.

Nasz naród i nasze Państwo przeszło przez wieki wiele traumatycznych przeżyć: począwszy od zaborów, poprzez gehennę faszyzmu, wojennego komunizmu aż po lata komunistycznego obcego zniewolenia.

Pomimo tego, że wielu chciało Nas zniszczyć i wymazać z mapy państw świata to zawsze, niczym "Feniks z popiołów", z dumą powstawaliśmy udowadniając, że Polska i polskość jest niezniszczalna historycznie.

Mamy - jako Naród - swoje wady i przywary, bywamy nieraz śmieszni groteskowi. Ale w sytuacji zagrożenia naszej tożsamości narodowej i państwowej zawsze okazywaliśmy się bohaterami. Dzięki temu nawet po 100 latach rusyfikacji i germanizacji, po latach II wojny światowej i reżimu komunistycznego, po wymordowaniu przez faszystów i komunistów najznamienitszych dzieci naszego narodu... nigdy nie poddaliśmy się niewoli OBCYCH.

 Tylko w Polsce mógł powstać ruch SOLIDARNOŚCI, tylko Polska mogła dać światu Bł. Jana Pawła II, Bł. Ks. Jerzego Popiełuszkę. Tylko Polska jako społeczeństwo mogła de facto obalić po 40 latach komunizm (jako pokłosie I Solidarniości).  Nasze umiłowanie wolności i przyzwoitości, nasz narodowy honor i umiłowanie Ojczyzny towarzyszy nam od wieków. Dzięki temu nasze państwo, nasza Polska istnieje i funkcjonuje, dzięki temu jesteśmy wśród narodów posiadających własny język!

Tylko w Polsce można było tak pięknie i godnie pożegnać Prezydenta L. Kaczyńskiego i wszystkich, którzy zginęli w katastrofie. Obudziliśmy się jako Naród, policzyliśmy się i zobaczyliśmy, że tak naprawdę "Polska jeszcze nie zginęła kiedy my żyjemy".

Pisałem niedawno i powtórzę, iż naprawdę jest mi smutno, że w jakiś sposób zostaliśmy My wszyscy (także i ja) w okresie tych 24 lat wykorzystani przez tych zwykłych karierowiczów, dla których "Polska to nienormalność i dziki kraj". Jest mi smutno, że te pseudoelity sprowadziły działalność dla dobra Polski do poziomu wibratora i świńskiej głowy. Współczuję Nam, że teraz za to wszystko się wstydzimy. Jest mi smutno, że część z Nas dała się wciągnąć do miażdżącej krytyki wszelkich oznak narodowego, polskiego patriotyzmu. Jest mi przykro, że przez swoje działania staraliśmy się (nawet w tej, niegodnej części) przekonać Polaków, że patriotyzm (reprezentowany m.in. przez większość PiS-u) jest anachronizmem i śmiesznym absurdem.

Nie pozwólmy, jako Polacy, żeby w Polsce znów zwyciężała miałkość i małość, siejące antypatriotycznością i antypolskością – nienawiść i fałsz... Odrzućmy kłamców i oszczerców, hipokrytów i fałszywych patriotów! Odrzućmy piewców zła i zakłamania! Czas na działanie dla dobra naszej Ojczyzny!

Nasz kraj to My Wszyscy i Wszystkim dla nas jest nasza Polska! Jest naszym obowiązkiem...

Pozdrawiam
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/11/seryjny-samobojca-i-nieszczesliwy.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com