Premier D. Tusk jak zwykle nie będzie uczestniczył w patriotycznych uroczystościach naszego narodu, narodu polskiego. 11 listopada ucieknie do polskiego Szczecina, gdzie może choć przy sprzyjających wiatrach poczuje jakąś delikatną woń germańskiego powietrza wiejącego od naszych zachodnich sąsiadów.
Wystarczy powdychać mu tego powietrza choć na krótką chwilę a poza tym jak polskie sprawy zaczną w końcu być w Polsce najważniejsze to będzie mu łatwiej i bliżej zwiewać do Berlina.
W Krakowie tuż po zakończeniu antyrządowego protestu przeciw zamachowi na konstytucyjny oran państwowy dokonany przez rząd D. Tuska i w bardzo bliskiej do niego odległości oraz w wokolicach Rynku Głównego w Krakowie, poruszający się czarnym samochodem mężczyzna zaczął strzelać do przypadkowych ludzi. Prawdopodobnie jest co najmniej 5 ofiar śmiertelnych i nie wiadomo jeszcze ilu rannych, też policjantów. Zamach ten rozpoczął się około 15.15 i dopiero godzinę później wstępny komunikat podała małopolska Policja.
Podobno sprawca już po wszyskim został postrzelony przez policję i jest w drodze do szpitala, choć krąży nagranie pokazujące, że wóz policyjny goni samochód zamachowca przez dłuższą chwilę i nic nie robi, aby mu przeszkodzić. Choć samochód zamachowca nie porusza się zbyt szybko. Nie ma wsparcia innych samochodów, żadnej policyjnej zapory, nie ma innych funkcjonariuszy policji. Na Rynku Głównym przez 40 minut krążyli tylko ratownicy medyczni i funkcjonariusze Straży Miejskiej oraz Straży Pożarnej i policyjnej "drogówki". Nie było w ogóle funkcjonariuszy zajmujących się antyterroryzmem czy tzw. "kryminalnych".
Pojawia się wiele pytań i domysłów. Kto był/jest tym zamachowcem? Czy polskie służby wiedziały, że jest szykowany w Polsce tego typu przygotowany zamach? Czy termin zbliżającego się Marszu Niepodległości mógł mieć wpływ na termin tego zamachu a m.in. celem jest nawet zakazanie Marszu Niepodległości? Kto był zleceniodawcą tego zamachu: czy służby rosyjskie czy białoruskie a może jeszcze inne? Gdzie byli policjanci w Krakowie, choć podobno w całej Polsce jest podwyższony alert bezpieczeństwa?
Pytań jest wiele, bardzo wiele a naprawdę prawdziwe na nie odpowiedzi mogą się okazać diabelsko zatrważające i porażające.
Na miejscu całej strzelaniny był szef telewizji "Republika" Tomasz Sakiewicz i tam cały czas można śledzić szczegóły tego tragicznego zamachu.
P.S.
Miałem teraz opublikować zupełnie coś innego, ale ten tragiczny zamach jest ważniejszy. Ślę wyrazy ogromnego współczucia dla bliskich ofiar tego bestialskiego morderstwa.
Obejrzałem sobie z odtworzenia ten – przygotowany przez a'la Targowiczan pod przywództwem D. Tuska – medialny cyrk w postaci jakiegoś tam zebrania towarzyskiego ośmiu osób, które w odmętach jakiegoś szaleństwa udawały albo nawet (co gorsze) wierzyły, że uczestniczą w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Pięcioro z tych osób w ogóle nie było sędziami TK tylko tzw. sędziami-elektami, w tym jedna z nich cały czas tylko niemal milcząco tańczyła o-Berka, bo w ogóle nawet nigdy nie mogła zostać tym sędzią-elektem TK.
Uśmiałem się aż miło. To chyba był jeden z najlepszych kabaretów na żywo ostatnich lat. Ta sztucznie nadmuchana powaga i trwoga; te zafrasowane misją dziejową twarzyczki; te rachunki i ułamki, z których wyniknęło nagle, że 10 jest równe 8 i basta; ta szefowa krzesła na którym siedzi i losuje kulki z bębna maszyny do losowania i sama nie wie czy ma losować z powtórzeniami czy bez powtórzeń, co powodowało komiczne wyniki, gdzie ta sama kulka miała jednocześnie pisać i oceniać to, co sama napisała... No istny teatr absurdu i George Orwell w czystej albo nawet jeszcze czystszej postaci.
Ale jak już się uśmiałem do woli i niemal już nie mogłem z tego śmiechu oddychać to nagle przyszła refleksja, że to wszystko nie jest żadnym kabaretem czy teatrem absurdu, nie jest jakąś wersją zdarzeń z książek G. Orwella, nie jest nawet tragikomedią a to dzieje się naprawdę, jest realną rzeczywistością dziejącą się na poważnie w centrum Europy i jednocześnie w stolicy Polski - w Warszawie. I to w otoczeniu ochrony policji... i jest po prostu jednym z aktów pełzającej zdrady naszej ukochanej Ojczyzny - Polski!
I począłem się zastanawiać ileż to trzeba mieć pogardy dla narodu polskiego, aby ten cyrk raczyć mu przedstawiać; jak mocno trzeba tymi Polakami gardzić, żeby nakazywać im wierzyć, że absurdalne kłamstwo jest prawdą; jak daleko i mocno trzeba Polaków uważać za idiotów, żeby uznać, że uwierzą w idiotyzmy...
P.S.
A żeby nie popadać w fatalizm, bo i tak obronimy Polskę...
Ja o wielce prawdopodobnym, tytułowym celu funkcjonowania Premiera D. Tuska w polskiej polityce piszę od lat i niestety chyba trochę za mało jednoznacznie, bo posługując się kontekstami historycznymi, porównaniami, skojarzeniami czy niedomówieniami. Niepotrzebnie to wydłużało moje teksty, gdzie w potoku słów umykały najważniejsze ich tezy. To były dobre i nieraz bardzo celne teksty wymagające w wielu przypadkach poświęcenia na nie naprawdę sporego czasu i nakładu pracy, ale nadawały się raczej do naukowych dyskusji lub też do publikacji w większych periodykach a nie w formie postów blogerskich, gdzie raczej winna królować zwięzłość i jednoznaczność przekazu.
Dlatego też może oddam głos innym i proszę tylko o jedno. To tylko 1 godzina i 20 minut spokojnej dyskusji a tłumaczy wszystko to, co się obecnie dzieje i to też w obszarze Trybunału Konstytucyjnego. Chciałbym, aby każdy Polak dokładnie wsłuchał się w to co mówią bardzo mądrzy i to ogólnie stosunkowo – jak dla mnie – młodzi ludzie.
Jeżeli ktoś ze zrozumieniem wysłucha tej dyskusji, to dokładnie już będzie wiedział, jaka jest stawka walki o Trybunał Konstytucyjny i jak ważna jest to instytucja dla wolności, suwerenności i niepodległości Polski. I też zrozumie kim tak naprawdę dla Polski jest Premier D. Tusk. A może też będzie w końcu wyjaśnieniem dlaczego ta postać budzi u mnie aż tak wielkie obrzydzenie.
Na koniec tylko powtórzę swoją konstatację z jednej z ostatnich moich notek:
"Polska po raz kolejny znalazła się na dziejowym zakręcie, po którym mamy otwarte tylko dwie drogi: niepodległość, wolność i suwerenność bądź niemiecko-unijne zniewolenie i koniec niepodległej Ojczyzny! A ten wybór zależy tylko od nas!".
Bardzo żałuję, że zdrowie nie pozwala mi choć na godzinę być tam, gdzie dziś dzieją się historyczne dni w najnowszej historii naszej Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.
Polska po raz kolejny znalazła się na dziejowym zakręcie, po którym mamy otwarte tylko dwie drogi: niepodległość, wolność i suwerenność bądź zniewolenie i koniec niepodległej Ojczyzny! A ten wybór zależy tylko od nas.
Już raz w naszej historii byliśmy przed podobnym wyzwaniem, gdzie tylko od nas zależał wybór jednej z takich dróg. I wtedy wybraliśmy fatalnie, co spowodowało aż 123 letni okres niebytu Polski jako odrębnego bytu państwowego.
Dziś nie możemy tego błędu powtórzyć, bo może się okazać, iż trzeciej szansy już nie dostaniemy.
Także Polacy! Kto tylko może i zdrowie mu na to pozwala, niech choć na chwilę pojawi w Warszawie przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego. To tam dziś bije polskie serce, patriotyczne serce polskości.
Nigdy nie byliśmy narodem, który potrafił pogodzić się z niewolą a zawsze to wolność była naszą immanentną cechą narodową.
Pozdrawiam moich rodaków sprzed TK i dziękuję im za to, że tam są. Ale Oni też są naszymi reprezentantami, reprezentantami tych, którzy są i czują się Polakami. I tych w całej Polsce i tych poza jej granicami.
A żeby wzmocnić im i nam ducha polskości to proponuję trochę taktów muzycznych...