Witam
Są pewne zdarzenia, które nie miały prawa się zdarzyć!
Są pewne opnie dotyczące tychże zdarzeń, których nie można przemilczeć!
Są pewne kłamstwa, których głosiciele będą po wsze czasy zhańbieni i są nimi już za życia...
Bywają sytuacje, które hańbią całe narody dopuszczające do rządzenia nimi przez ludzi im nie tylko niemal etnicznie obcych, ale którym obce są ich historycznie narodowe i patriotyczne wartości... te wartości, dzięki którym owe narody trwały przez wieki i trwają nadal a bez których niechybnie mogą zginąć...
"Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą"... Tak mówił Bł. Ks. Jerzy Popiełuszko... Ja mogę tylko dodać, że prawdy nie da się też zniszczyć przemilczaniem dowodów kłamstwa...
Wczoraj bloger "dodam" napisał post: Udało się - zacierają ręce Tusk, Komorowski, reszta bandy i ich kremlowscy przyjaciele, a w nim słowa: "Jakże potężną bronią jest przemilczenie. Od kilku dni znane są szokujące ekspertyzy prof. Kazimierza Nowaczyka i prof. Wiesława Biniendy WYKLUCZAJĄCE to co jest fundamentem wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej w raporcie MAK i raporcie Millera. ŻADNE media o tym nie poinformowały poza tymi związanymi z Telewizją Trwam i Gazetą Polską, oraz z portalami społecznościowymi takimi jak nasz. To może przerażać. Tak ważna i szokująca wiadomość i ani mru mru. Wszystkie telewizje, radia, portale, gazety, media posiadające zarówno milionowe widownie jak i te adresowane do poszczególnych środowisk milczą tak jakby zmówiły się. Przemilczenie okazało się skuteczne. Temat zniknął także miejsc, w których się pojawił. Wystarczyło kilka dni. Warto zatem przypominać o tym wszędzie gdzie się da. Najlepiej w miejscach, w których jesteśmy widoczni, na różnych forach, na których możemy komentować wypowiedzi najbardziej znanych osób tak długo, aż wajchowy "przyjaznych" mediów uzna, że trzeba dać odpór. To już będzie dobry krok w porównaniu z przemilczaniem".
Faktycznie... "Warto zatem przypominać o tym wszędzie gdzie się da"... Więc przypominam...
Część 2, Część 3, Część 4, Część 5
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAK. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 września 2011
czwartek, 20 stycznia 2011
DOSYĆ, dosyć...
Witam
Proszę Was wszystkich. Koniec z roztrząsaniem tragedii smoleńskiej! Fakty są niezaprzeczalne, nawet gdy zaprzecza temu PO-owo antypolskie i KGB-owo antypolskie gremium.
Całej tzw. III RP i Rosji Sowieckiej w wydaniu putinowskim zależało na śmierci śp. L. Kaczyńskiego i wielu innych. Jedyny kraj w postaci Gruzji pozwalał na poprowadzenie z ominięciem Rosji rurociągów z nośnikami energetycznymi (ropa, gaz) do tzw. Europy Zachodniej. Przeciwstawiał się temu - tragicznie poległy - Lech Kaczyński, który swoim wystąpieniem w Tbilisi uratował ten kraj przed aneksją sowiecką. Jedyny, który nie zezwalał na oddanie resztek polskiej suwerenności finansowej był - tragicznie poległy - szef NBP. Jedyny, który pokazywał Polakom i światu faktycznych Zdrajców Polski był - tragicznie poległy - szef IPN. Jedynym, który pomagał Polonusom i rozumiał ich tęsknotę za Światłą Rzeczpospolitą był - tragicznie poległy - M. Płażyński. Jedynymi, którzy widzieli Polskę w gronie demokratycznych sił zbrojnych NATO byli - tragicznie polegli - generałowie... i wszyscy, którzy lecieli feralnym lotem w dniu 10 kwietnia 2010 roku...
Nie rozstrzygając win lub przewin: działanie antypolskiego rządu D. Tuska i polowania na głuszce w Rosji (na zaproszenie KGB) niejakiego B. (k...) dyskwalifikują ich jako reprezentantów Narodu Polskiego (jeżeli kogoś razi pisanie z wielkiej litery to radzę sięgnąć do słów Premiera Donalda Tuska: "polskość to nienormalność" i słów-gaf B...k w USA dotyczących np. bigosu). Doczekaliśmy się idiotów, którzy reprezentują też nas-idiotów. Bo czyż My sami nie jesteśmy głupcami dając się omamiać sowiecką propagandą rozsiewaną poprzez sowieckich agentów w stylu pracowników WSI (obecnie SOWA) preferujących krwawych i infantylnych myśliwych? Bo czyż My sami nie wybieramy kolorowych opakowań zapominając, że środek nie powinien być śmierdzący?
Może w końcu należy wyrzucić ten waniający stęchlizną produkt i zacząć od naprawy i posadzenia "idiotów" tam, gdzie ich miejsce, czyli w kloacznym ścieku odchodów polskiej historii?
Celowe działanie unicestwiające po raz wtóry polskie elity jest faktem! Ci, którzy mówią inaczej nadają się do osadzenia lub osądzenia. Koniec dyskusji!
Pozostają jeszcze inne ofiary... takie jak G. Michniewicz... ku rozważeniu przez Pana Premiera - nie zapomniałem... a coraz więcej wskazuje na konieczność przypomnienia...
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Proszę Was wszystkich. Koniec z roztrząsaniem tragedii smoleńskiej! Fakty są niezaprzeczalne, nawet gdy zaprzecza temu PO-owo antypolskie i KGB-owo antypolskie gremium.
Całej tzw. III RP i Rosji Sowieckiej w wydaniu putinowskim zależało na śmierci śp. L. Kaczyńskiego i wielu innych. Jedyny kraj w postaci Gruzji pozwalał na poprowadzenie z ominięciem Rosji rurociągów z nośnikami energetycznymi (ropa, gaz) do tzw. Europy Zachodniej. Przeciwstawiał się temu - tragicznie poległy - Lech Kaczyński, który swoim wystąpieniem w Tbilisi uratował ten kraj przed aneksją sowiecką. Jedyny, który nie zezwalał na oddanie resztek polskiej suwerenności finansowej był - tragicznie poległy - szef NBP. Jedyny, który pokazywał Polakom i światu faktycznych Zdrajców Polski był - tragicznie poległy - szef IPN. Jedynym, który pomagał Polonusom i rozumiał ich tęsknotę za Światłą Rzeczpospolitą był - tragicznie poległy - M. Płażyński. Jedynymi, którzy widzieli Polskę w gronie demokratycznych sił zbrojnych NATO byli - tragicznie polegli - generałowie... i wszyscy, którzy lecieli feralnym lotem w dniu 10 kwietnia 2010 roku...
Nie rozstrzygając win lub przewin: działanie antypolskiego rządu D. Tuska i polowania na głuszce w Rosji (na zaproszenie KGB) niejakiego B. (k...) dyskwalifikują ich jako reprezentantów Narodu Polskiego (jeżeli kogoś razi pisanie z wielkiej litery to radzę sięgnąć do słów Premiera Donalda Tuska: "polskość to nienormalność" i słów-gaf B...k w USA dotyczących np. bigosu). Doczekaliśmy się idiotów, którzy reprezentują też nas-idiotów. Bo czyż My sami nie jesteśmy głupcami dając się omamiać sowiecką propagandą rozsiewaną poprzez sowieckich agentów w stylu pracowników WSI (obecnie SOWA) preferujących krwawych i infantylnych myśliwych? Bo czyż My sami nie wybieramy kolorowych opakowań zapominając, że środek nie powinien być śmierdzący?
Może w końcu należy wyrzucić ten waniający stęchlizną produkt i zacząć od naprawy i posadzenia "idiotów" tam, gdzie ich miejsce, czyli w kloacznym ścieku odchodów polskiej historii?
Celowe działanie unicestwiające po raz wtóry polskie elity jest faktem! Ci, którzy mówią inaczej nadają się do osadzenia lub osądzenia. Koniec dyskusji!
Pozostają jeszcze inne ofiary... takie jak G. Michniewicz... ku rozważeniu przez Pana Premiera - nie zapomniałem... a coraz więcej wskazuje na konieczność przypomnienia...
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
poniedziałek, 17 stycznia 2011
...A na Dwór to łamagi i gama łotrów dana...
Witam
Tytuł niniejszej notki zapożyczyłem czytając sobie palindromy w wikipedii i w książce Tadeusza Morawskiego pt.: "Może jeż łże jeżom". Lektura to ciekawa, fascynująca i w obecnej absurdalnej polskiej rzeczywistości jakże przybliżająca do tragifarsowej jej istoty. Palindrom to ciekawa gra (zabawa) słowna polegająca na tworzeniu zdań (fraszek), które czytane wspak brzmią tak samo. Powstają wtedy nieraz dość skomplikowane i zabawne sematycznie sformułowania, których sedna doszukiwać się można wielorakiego, np. nawet analizując same tytuły książek w/w autora: "A kilku tu klika", "Aga naga", "Raz czart, raz czar", "Żartem dano nadmetraż", "Wór mrów" czy też zaskakujące i symptomatycznie prawdziwe: "pętaka pętaj, a tępaka tęp!", "u Izydy żądze - zdąży Dyziu?", "a to kanapa pana kota", "a jego nie chciała i chce ino geja", "to kłamał kot", "albo nałowi ci Wałęsa masę ławic i woła: Nobla!" (źródło: TU).
Zabawa słowna nonsensem a jakże skojarzeniami potrafi sięgnąć głębi paranoi naszych niemiłościwie nam panujących... Może też skłonić do lateralnego, intelektualnego rozwiązywania tej z pozoru obecnie wprost niedorzecznej polskiej rzeczywistości.
Bo jakże to jest!
Od samego początku Katastrofy Smoleńskiej wszyscy chociaż trochę posiadający kiedykolwiek przejawy logicznego myślenia musieli zakładać, że owa katastrofa mogła nie być przypadkowa. Było aż nadto przesłanek do przyjęcia takiej a nie innej hipotezy: od samej PO-wej kampanii nienawiści wobec śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego poprzez jasne sygnały wrogości wyrażane wobec polskiej patriotycznej elity przez Putina i jego KGB-owskie zaplecze... aż po niejasne i nieprzychylne Polsce wydarzenia związane z powstaniem rurociągu północnego i losów polskich złóż gazu łupkowego. Od początku też było jasne, że zarówno przygotowanie lotu Prezydenta, rozdział na polecenie Moskwy uroczystości katyńskich na dwie niezależne od siebie wizyty przywódców Polski, jak i działania rządu Tuskusia oraz Putinowa tuż po katastrofie były co najmniej niezrozumiałe i niewątpliwie skłaniające do nazwania ich co najmniej łagodnym zwrotem "mataczenie". Zaraz po katastrofie wielu Polaków wyrażało te wątpliwości. Widać to było na ulicach Warszawy podczas Ostatniego Pożegnania Pary Prezydenckiej, na różnych forach pisali o tym szczególnie blogerzy, wypowiadali się w formie oskarżenia także desydenci rosyjscy i niektóre media zagraniczne, większość rodzin tragicznie poległych również jest przekonanych o możliwości zamachu, powstały oddolne ruchy społeczne domagające się prawdy o Smoleńsku. Tylko rząd Donalda Tuska i polski przedstawiciel rosyjskiej a'la włoskiej Camorry wziąwszy sobie do serca palindrom: "może jeż łże jeżom" kolorowo, z uśmiechem i gafowym przytupem ogłupiali masę swoich "jeży" a polskie mainstreamowe media usilnie milczały i dezinformowały całe społeczeństwo..."niepoprawnych" dziennikarzy szykanując, ośmieszając i usuwając ich z pracy...
I nastał dzień publikacji raportu MAK - "międzypaństwowej" komisji wewnątrzsowieckiej. I nagle w polskiej (i nie tylko) prasie pojawiają się niesamowite rewelacje będące powieleniem zarzutów formułowanych od roku m.in. na łamach Gazety Polskiej, Naszego Dziennika, Telewizji Trwam, forach internetowych: Blogmedia24, niepoprawni, blogpress, salon24 i w wielu jeszcze innych miejscach. Niesamowite, ale chyba oczywiste dla posiadaczy IQ powyżej 60, jest fakt, iż to Gazeta Wyborcza wczoraj dała sygnał do mówienia o możliwości zamachu wskazując, że już na 22 sekundy przed katastrofą była podjęta właściwa decyzja o odejściu na drugi krąg, co podważa insynuacje MAK-u jakoby to polscy piloci byli hipotetycznymi sprawcami katastrofy. Dzisiaj zaś mamy do czynienia z zalewem ciekawych i "odkrywczych" informacji i przypuszczeń o tym, że rząd Tuska mógł popełnić błąd umożliwiając Rosjanom potraktowanie lotu do Smoleńska jako cywilnego a nie wojskowego (informacje radiowe RMF FM: Czy polski rząd poszedł na rękę Putinowi ws. wyjaśnienia katastrofy 10 kwietnia?) czy też istnieje duże jednak prawdopodobieństwo zamachu i nawet w rosyjskiej prasie przedstawia się polskie wątpliwości (onetowe: To przełom". Dubieniecki zdradza powody ewentualnego zamachu i Rosyjska prasa o reakcji Polski: wybuch bomby). Jednocześnie już próbuje się "uniewinniać" samego Putina (który na pewno nie naciskał na treść i kształt raportu MAK) i poszukiwać kozłów ofiarnych (Ujawniono szczegóły rozmowy prezydenta z Miedwiediewem).
Aż trudno uwierzyć w nagły przypływ olśnienia spowodowany wzrostem IQ naszych medialnych "fałszerzy rzeczywistości". Raczej byłoby to niemożliwe zważywszy na ich endogenną głupotę lub dogłębną powierzchowność postrzegania przez nich ich zawodowej etyki i hipokryzję osobowości.
Więc cóż się stało?
Jak pisałem niedawno: W Rosji i już jej Polszy nic nie dzieje się przypadkiem... i w dalszym ciągu uważam, że również ten nagły zwrot zainspirowany Gazetą Wyborczą nie jest przypadkowy i został z KGB-owską precyzją wyreżyserowany.
Może faktycznie Donald Tusk zrobił już "swoje" i stał się zbędny zarówno dla polskich prorosyjskich elit, jak i dla Moskwy oraz tandemu Putin-Miedwiediew wspartego niemiecka unią Europejską i gazowo złupkowanymi oraz Obamowo zsocjalizowanymi USA? Nie można tego wykluczyć, bowiem rzeczywisty stan klasy politycznej tego Cudotwórcy można przyrównać do statusu osoby podlegającej art. 8. Polskiego Kodeksu Honorowego określającego indywidua podlegające wykluczeniu ze społeczności ludzi honorowych (źródło: TU). Jeżeliby przyjąć taki scenariusz przygotowany przez WSI i ich pryncypałów z KGB , to nie może dziwić utworzenie przez J. Palikota ruchu swojego poparcia (jako naturalnego następcy po skompromitowaniu tuskowej PO) czy też kuriozalne wypromowanie tworu zwanego B. (k...) pełniącego obowiązki polskiego namiestnika sowieckich włodarzy (jakże zrozumiałymi stają się wobec tego pamiętne wspólne J.P. i B. (k...) wypady w głąb Rosji na głuszcowe polowania zakrapiane KGB-owską wódką! Ileż to można było wtedy - będąc w stanie cokolwiek euforycznego upojenia alkoholowego - spisać mitomańskich scenariuszy dotyczących przyszłej degradacji naszej Ojczyzny?!). Zastanawiając się nad ową możliwością znów odnajduję ukryty sens niektórych palindromów: "a to kanapa pana kota", "a jego nie chciała i chce ino geja", "to kłamał kot", które - zapewniam - nie wynikają wszakże z semantycznej analizy zwrotu: "palikot", czyli: "palący/sprzedający kotowe skóry (albo nawet upolowane ludzkie) paląc gejowskiego (nim nie będąc) kłamliwego głupa".
A może jest tak jak ironicznie pisze Maciej Mazurek: "Niewykluczone, że Tusk wkrótce odegra rolę męża stanu. Będzie stanowczy a Rosjanie uznają winę kontrolerów, którzy, jak się okaże, byli też pijani". Może i taki cel - w świetle katastrofalnej sytuacji finansowej Polski - przyświecał opublikowaniu teraz i w takiej formie raportu MAK. Może jak pisze w/w autor: "Z tego powodu Rosjanie mogą dla umocnienia tej ekipy poświęcić swoich kontrolerów, czyli pozwolić Tuskowi na odegranie spektaklu pt: „jestem mężem stanu, twardo domagam się uznania winy kontrolerów". Co w końcu się stanie, część społeczeństwa przyjmie jako prawdziwą tę dobrze wyreżyserowaną sztukę, bo wybitnych talentów aktorskich trudno premierowi odmówić. To zaś uczyni Tuska kimś podobnym, tylko w zdecydowanie mniejszej skali, do Władysława Gomułki w 1956 roku. Gomułka, choć straszny człowiek i komunista, na swój sposób był polskim patriotą. Realia były inne. Gomułka nie mógł zostać polskim Józefem Broz Tito. Z powodów uwarunkowań. Tusk też z jakichś powodów nie może być suwerennym w swych decyzjach premierem, choć nie ma tamtych uwarunkowań. Niewykluczone więc, że Tusk wkrótce odegra taką rolę męża stanu. Będzie stanowczy a Rosjanie uznają w końcu winę kontrolerów, którzy, jak się okaże, byli na przykład też pijani. Znajdą się przeoczone badania sprawdzające trzeźwość. Skoro i w samolocie i na lotnisku byli pijani, no to przecież oczywiste dlaczego ta katastrofa. To efekt częstej przypadłości obu narodów czyli skłonności do alkoholu. Arcybiskup Życiński i Patriarcha Kiryłł ogłoszą dnia następnego religijną krucjatę przeciw tej pladze. Będzie to współgrało z procesem modernizacji Rosji" (żródło: j.w.).
Cóż... smutna byłaby ta wersja dla Polski i Polaków... chociaż pamiętając władczy uścisk Tuska przez Putina jakże prawdopodobna...
Czekam niecierpliwie na dalszy ciąg wypadków i odkrywania dalszych stron scenariusza procesu anektowania Polski przez Moskali...
Patrząc niestety na nasz rząd i naszego prezydenta... tylko smutnieję coraz bardziej przekonując się definitywnie o prawdziwości kolejnego palindromu: "...A na Dwór to łamagi i gama łotrów dana...". Budzą się też we mnie wątpliwości czy reprezentują oni pętaków czy raczej genetycznych tępaków. Niezależnie jednak do jakiej konstatacji dojdę postaram się postępować wedle przytoczonego już wcześniej zalecenia: "pętaka pętaj, a tępaka tęp!".
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Tytuł niniejszej notki zapożyczyłem czytając sobie palindromy w wikipedii i w książce Tadeusza Morawskiego pt.: "Może jeż łże jeżom". Lektura to ciekawa, fascynująca i w obecnej absurdalnej polskiej rzeczywistości jakże przybliżająca do tragifarsowej jej istoty. Palindrom to ciekawa gra (zabawa) słowna polegająca na tworzeniu zdań (fraszek), które czytane wspak brzmią tak samo. Powstają wtedy nieraz dość skomplikowane i zabawne sematycznie sformułowania, których sedna doszukiwać się można wielorakiego, np. nawet analizując same tytuły książek w/w autora: "A kilku tu klika", "Aga naga", "Raz czart, raz czar", "Żartem dano nadmetraż", "Wór mrów" czy też zaskakujące i symptomatycznie prawdziwe: "pętaka pętaj, a tępaka tęp!", "u Izydy żądze - zdąży Dyziu?", "a to kanapa pana kota", "a jego nie chciała i chce ino geja", "to kłamał kot", "albo nałowi ci Wałęsa masę ławic i woła: Nobla!" (źródło: TU).
Zabawa słowna nonsensem a jakże skojarzeniami potrafi sięgnąć głębi paranoi naszych niemiłościwie nam panujących... Może też skłonić do lateralnego, intelektualnego rozwiązywania tej z pozoru obecnie wprost niedorzecznej polskiej rzeczywistości.
Bo jakże to jest!
Od samego początku Katastrofy Smoleńskiej wszyscy chociaż trochę posiadający kiedykolwiek przejawy logicznego myślenia musieli zakładać, że owa katastrofa mogła nie być przypadkowa. Było aż nadto przesłanek do przyjęcia takiej a nie innej hipotezy: od samej PO-wej kampanii nienawiści wobec śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego poprzez jasne sygnały wrogości wyrażane wobec polskiej patriotycznej elity przez Putina i jego KGB-owskie zaplecze... aż po niejasne i nieprzychylne Polsce wydarzenia związane z powstaniem rurociągu północnego i losów polskich złóż gazu łupkowego. Od początku też było jasne, że zarówno przygotowanie lotu Prezydenta, rozdział na polecenie Moskwy uroczystości katyńskich na dwie niezależne od siebie wizyty przywódców Polski, jak i działania rządu Tuskusia oraz Putinowa tuż po katastrofie były co najmniej niezrozumiałe i niewątpliwie skłaniające do nazwania ich co najmniej łagodnym zwrotem "mataczenie". Zaraz po katastrofie wielu Polaków wyrażało te wątpliwości. Widać to było na ulicach Warszawy podczas Ostatniego Pożegnania Pary Prezydenckiej, na różnych forach pisali o tym szczególnie blogerzy, wypowiadali się w formie oskarżenia także desydenci rosyjscy i niektóre media zagraniczne, większość rodzin tragicznie poległych również jest przekonanych o możliwości zamachu, powstały oddolne ruchy społeczne domagające się prawdy o Smoleńsku. Tylko rząd Donalda Tuska i polski przedstawiciel rosyjskiej a'la włoskiej Camorry wziąwszy sobie do serca palindrom: "może jeż łże jeżom" kolorowo, z uśmiechem i gafowym przytupem ogłupiali masę swoich "jeży" a polskie mainstreamowe media usilnie milczały i dezinformowały całe społeczeństwo..."niepoprawnych" dziennikarzy szykanując, ośmieszając i usuwając ich z pracy...
I nastał dzień publikacji raportu MAK - "międzypaństwowej" komisji wewnątrzsowieckiej. I nagle w polskiej (i nie tylko) prasie pojawiają się niesamowite rewelacje będące powieleniem zarzutów formułowanych od roku m.in. na łamach Gazety Polskiej, Naszego Dziennika, Telewizji Trwam, forach internetowych: Blogmedia24, niepoprawni, blogpress, salon24 i w wielu jeszcze innych miejscach. Niesamowite, ale chyba oczywiste dla posiadaczy IQ powyżej 60, jest fakt, iż to Gazeta Wyborcza wczoraj dała sygnał do mówienia o możliwości zamachu wskazując, że już na 22 sekundy przed katastrofą była podjęta właściwa decyzja o odejściu na drugi krąg, co podważa insynuacje MAK-u jakoby to polscy piloci byli hipotetycznymi sprawcami katastrofy. Dzisiaj zaś mamy do czynienia z zalewem ciekawych i "odkrywczych" informacji i przypuszczeń o tym, że rząd Tuska mógł popełnić błąd umożliwiając Rosjanom potraktowanie lotu do Smoleńska jako cywilnego a nie wojskowego (informacje radiowe RMF FM: Czy polski rząd poszedł na rękę Putinowi ws. wyjaśnienia katastrofy 10 kwietnia?) czy też istnieje duże jednak prawdopodobieństwo zamachu i nawet w rosyjskiej prasie przedstawia się polskie wątpliwości (onetowe: To przełom". Dubieniecki zdradza powody ewentualnego zamachu i Rosyjska prasa o reakcji Polski: wybuch bomby). Jednocześnie już próbuje się "uniewinniać" samego Putina (który na pewno nie naciskał na treść i kształt raportu MAK) i poszukiwać kozłów ofiarnych (Ujawniono szczegóły rozmowy prezydenta z Miedwiediewem).
Aż trudno uwierzyć w nagły przypływ olśnienia spowodowany wzrostem IQ naszych medialnych "fałszerzy rzeczywistości". Raczej byłoby to niemożliwe zważywszy na ich endogenną głupotę lub dogłębną powierzchowność postrzegania przez nich ich zawodowej etyki i hipokryzję osobowości.
Więc cóż się stało?
Jak pisałem niedawno: W Rosji i już jej Polszy nic nie dzieje się przypadkiem... i w dalszym ciągu uważam, że również ten nagły zwrot zainspirowany Gazetą Wyborczą nie jest przypadkowy i został z KGB-owską precyzją wyreżyserowany.
Może faktycznie Donald Tusk zrobił już "swoje" i stał się zbędny zarówno dla polskich prorosyjskich elit, jak i dla Moskwy oraz tandemu Putin-Miedwiediew wspartego niemiecka unią Europejską i gazowo złupkowanymi oraz Obamowo zsocjalizowanymi USA? Nie można tego wykluczyć, bowiem rzeczywisty stan klasy politycznej tego Cudotwórcy można przyrównać do statusu osoby podlegającej art. 8. Polskiego Kodeksu Honorowego określającego indywidua podlegające wykluczeniu ze społeczności ludzi honorowych (źródło: TU). Jeżeliby przyjąć taki scenariusz przygotowany przez WSI i ich pryncypałów z KGB , to nie może dziwić utworzenie przez J. Palikota ruchu swojego poparcia (jako naturalnego następcy po skompromitowaniu tuskowej PO) czy też kuriozalne wypromowanie tworu zwanego B. (k...) pełniącego obowiązki polskiego namiestnika sowieckich włodarzy (jakże zrozumiałymi stają się wobec tego pamiętne wspólne J.P. i B. (k...) wypady w głąb Rosji na głuszcowe polowania zakrapiane KGB-owską wódką! Ileż to można było wtedy - będąc w stanie cokolwiek euforycznego upojenia alkoholowego - spisać mitomańskich scenariuszy dotyczących przyszłej degradacji naszej Ojczyzny?!). Zastanawiając się nad ową możliwością znów odnajduję ukryty sens niektórych palindromów: "a to kanapa pana kota", "a jego nie chciała i chce ino geja", "to kłamał kot", które - zapewniam - nie wynikają wszakże z semantycznej analizy zwrotu: "palikot", czyli: "palący/sprzedający kotowe skóry (albo nawet upolowane ludzkie) paląc gejowskiego (nim nie będąc) kłamliwego głupa".
A może jest tak jak ironicznie pisze Maciej Mazurek: "Niewykluczone, że Tusk wkrótce odegra rolę męża stanu. Będzie stanowczy a Rosjanie uznają winę kontrolerów, którzy, jak się okaże, byli też pijani". Może i taki cel - w świetle katastrofalnej sytuacji finansowej Polski - przyświecał opublikowaniu teraz i w takiej formie raportu MAK. Może jak pisze w/w autor: "Z tego powodu Rosjanie mogą dla umocnienia tej ekipy poświęcić swoich kontrolerów, czyli pozwolić Tuskowi na odegranie spektaklu pt: „jestem mężem stanu, twardo domagam się uznania winy kontrolerów". Co w końcu się stanie, część społeczeństwa przyjmie jako prawdziwą tę dobrze wyreżyserowaną sztukę, bo wybitnych talentów aktorskich trudno premierowi odmówić. To zaś uczyni Tuska kimś podobnym, tylko w zdecydowanie mniejszej skali, do Władysława Gomułki w 1956 roku. Gomułka, choć straszny człowiek i komunista, na swój sposób był polskim patriotą. Realia były inne. Gomułka nie mógł zostać polskim Józefem Broz Tito. Z powodów uwarunkowań. Tusk też z jakichś powodów nie może być suwerennym w swych decyzjach premierem, choć nie ma tamtych uwarunkowań. Niewykluczone więc, że Tusk wkrótce odegra taką rolę męża stanu. Będzie stanowczy a Rosjanie uznają w końcu winę kontrolerów, którzy, jak się okaże, byli na przykład też pijani. Znajdą się przeoczone badania sprawdzające trzeźwość. Skoro i w samolocie i na lotnisku byli pijani, no to przecież oczywiste dlaczego ta katastrofa. To efekt częstej przypadłości obu narodów czyli skłonności do alkoholu. Arcybiskup Życiński i Patriarcha Kiryłł ogłoszą dnia następnego religijną krucjatę przeciw tej pladze. Będzie to współgrało z procesem modernizacji Rosji" (żródło: j.w.).
Cóż... smutna byłaby ta wersja dla Polski i Polaków... chociaż pamiętając władczy uścisk Tuska przez Putina jakże prawdopodobna...
Czekam niecierpliwie na dalszy ciąg wypadków i odkrywania dalszych stron scenariusza procesu anektowania Polski przez Moskali...
Patrząc niestety na nasz rząd i naszego prezydenta... tylko smutnieję coraz bardziej przekonując się definitywnie o prawdziwości kolejnego palindromu: "...A na Dwór to łamagi i gama łotrów dana...". Budzą się też we mnie wątpliwości czy reprezentują oni pętaków czy raczej genetycznych tępaków. Niezależnie jednak do jakiej konstatacji dojdę postaram się postępować wedle przytoczonego już wcześniej zalecenia: "pętaka pętaj, a tępaka tęp!".
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
środa, 12 stycznia 2011
W Rosji i już jej Polszy nic nie dzieje się przypadkiem...
Witam
Raport MAK – jak było do przewidzenia – wywołał w Polsce wiele kontrowersji i stał się najważniejszym dzisiejszym wydarzeniem zajmującym większość szpalt informacyjnych na forach internetowych i w mediach radiowo-telewizyjnych. Jutro zapewne podobnie będzie we wszystkich gazetach a w najbliższym tygodniu należy spodziewać się wielu konferencji prasowych i dyskusji oceniających ów raport.
Rozpalony płomień dyskusji podgrzany zostaje też nagłym (sic!) przerwaniem urlopu przez wiecznie wypoczywającego Premiera D. Tuska. Jak podaje portal onet.pl (za TVN24 i PAP) niejaki minister - w niektórych kręgach podziwiany za swą twórczą pracę jako cieciowy dozorca niemieckiego majątku - i rzecznik rządu Paweł Graś "...leci embraerem do Włoch po premiera Donalda Tuska – dowiedziała się TVN24. Szef rządu zrezygnował z kontynuowania urlopu w związku z publikacją raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) z wynikami rosyjskiego śledztwa ws. przyczyn katastrofy smoleńskiej". Informacja wielce to ciekawa i jakże wzmacniająca PR-owo naszego Cudotwórcę: otóż ten mąż stanu na wieść o publikacji raportu MAK wraca do Polski... chcąc zapewne podkreślić tym gestem wyrażany niedawno własny sprzeciw wobec jego treści, której przecież podobno... wcześniej nie znał. Sam ten gest winien już nam wszystkim wystarczyć, nieprawdaż? Być może doczekamy się też nagłego ozdrowienia Prezydenta i te dwa fakty będą być może wielce eksponowane medialnie bez wnikania w znaczenie słów wypowiadanych przez naszych "pryncypałów".
Nie mam zamiaru wnikać w samą treść niewiarygodnego ex ante i ex post raportu oraz roztrząsać żenujących słów Pani Tatiany Anodiny. Wszak są one powieleniem a'priori założonych i przez miesiące wielokrotnie powtarzanych przyczyn katastrofy, których źródła oczywiście tkwią po stronie polskich pilotów i "pijanych generałów" oraz nacisków "najważniejszego pasażera". Sądzę, że nawet najwięksi zwolennicy "tragicznego zbiegu okoliczności", które doprowadziły do nieszczęśliwego "wypadku" są co najmniej zaskoczeni wymową i jednostronnością treści raportu.
Bardziej interesującym wydaje się odpowiedź na zadane przez Tomasza Urbasia w notce: "Publikacja raportu MAK przykrywką skandalu finansowego" pytanie, które można sparafrazować następująco: Dlaczego raport MAK opublikowano tak nagle, skoro wszyscy oczekiwali jeszcze wielomiesięcznych nad nim prac rosyjskiej Komisji?
Pan Tomasz Urbaś konstatując iż "Władimir Putin, jako fachowiec służb specjalnych jest na tyle inteligentny żeby wiedzieć, że wybielenie Rosjan, ukrywanie, a nawet niszczenie dowodów musi wywołać burzę" oraz "gdyby chciał jej uniknąć wystarczyłoby wskazać kozłów ofiarnych po stronie rosyjskiej, co jest standardem realnej polityki w Rosji (czego) jednak nie zrobił" stwierdza, że "Władze Rosji z premedytacją w wygodnym dla Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska okresie alibi od publicznego angażowania się, wywołały burzę". Zastanawiając się nad motywami takiego a nie innego wyboru przez Rosjan (i - co jest oczywiste - także przez władze polskie) terminu publikacji raportu Pan Tomasz Urbaś stwierdza, że "Raport MAK jest wygodną, burzliwą przykrywką dla znacznie groźniejszego dla polityków rozkręcającego się tornada katastrofy finansowej Polski".
Zgadzając się z autorem, iż sytuacja finansowa Polski jest rzeczywiście katastrofalna (brawa za wskazanie linków z informacjami!) i według mnie grozi nam większy kryzys finansowy niż na Węgrzech czy w Grecji (pisałem o tym wielokrotnie) trudno mi jednak zgodzić się z twierdzeniem, że Putin z Miedwiediewem takim krokiem chcą chronić i osłaniać Donalda Tuska. Po pierwsze dlatego, że kryzys finansowy narasta dynamicznie w czasie i trudno akurat w najbliższej przyszłości spodziewać się nagłego jednokrotnego zdarzenia będącego momentem "wybuchu kryzysu finansowego" - będzie to raczej sekwencja wydarzeń, które - mam nadzieję - skończą się jak najszybszym upadkiem rządu i być może postawieniem jego członków przed Trybunałem Stanu. Po drugie dlatego, że historyczna analiza decyzji podejmowanych przez sowieckie rządy skłania do stwierdzenia, że zawsze muszą one służyć bieżącym lub strategicznym interesom samej Rosji i nikogo więcej (może za wyjątkiem ich strategicznego partnera, czyli Niemiec).
Również dzisiejsza, nagła dla niektórych, publikacja raportu MAK takim - tylko rosyjskim celom - służy. W celu poznania ewentualnych motywów wywołania w Polsce przez Rosjan "raportowej burzy" przejrzałem pokrótce pojawiające się na forach i portalach internetowych informacje na temat innych podejmowanych przez Rosję decyzji mogących w jakikolwiek sposób wywoływać w Polsce niepokój i które należało "przykryć" upublicznieniem kontrowersyjnego raportu.
Wśród wielu istotnych lub mniej istotnych informacji znalazła się też taka: "Rosyjskie firmy naftowe wstrzymały dostawy ropy na Białoruś z powodu braku umów - podała w środę białoruska kompania Biełneftiechim. Jej rzeczniczka Maryna Kaściuczenka zapewniła, że strona białoruska oczekuje wkrótce wznowienia dostaw" (źródło: TU). Dalszy impas i kontynuowanie wstrzymania dostaw ropy na Białoruś może grozić bezpieczeństwu energetycznemu końcowych odbiorców, w tym Polski i Niemiec. Piąta część gazu do państw Unii Europejskiej jest dostarczana z Rosji przez Ukrainę i Białoruś. I nieistotne jest to, że podobne kryzysy miały miejsce w 2008 roku (wstrzymanie dostaw ropy na Białoruś doprowadziło do wstrzymania na trzy dni dostaw ropy naftowej dla odbiorców w Europie Zachodniej) czy w roku ubiegłym. Istotny jest sam fakt traktowania przez Rosjan swoich odbiorców, co ma duże znaczenie wobec ubezwłasnowolniającej Polskę długoterminowej umowy na dostawy do naszego kraju gazu z Rosji (jakoś mało się już mówi o naszym potencjale energetycznym w postaci gazu łupkowego - sic!).
Również - w kontekście poprzedniej informacji - symptomatyczny wydaje się dzisiejszy atak Unii Europejskiej na władze białoruskie: Szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton spotkała się w Brukseli z szefem dyplomacji Białorusi Siarhiejem Martynauem, zapowiadając, że "...UE podejmie decyzję o adekwatnych środkach w odpowiedzi na wydarzenia po wyborach 19 grudnia z zamiarem podjęcia decyzji na posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych 31 stycznia". (źródło: TU). W podobnym tonie wypowiedziała się (a jakże) sama Angela Merkel: "Niestety trzeba znów rozmawiać o wznowieniu sankcji, które właściwie już porzuciliśmy (...) To bardzo przykre. Oboje (z Berlusconim - PAP) z wielkim niepokojem obserwujemy wydarzenia na Białorusi, szczególnie działania wobec opozycji..." (źródło: TU). Ciekawe... miesiąc po wyborach, w tym samym dniu, co wstrzymanie przez Rosję dostaw gazu na Białoruś, Unia Europejska postanowiła ostro zareagować na represje trwające przecież już od dłuższego czasu (niemalże permanentnie)...
Może również i ów atak Unii Europejskiej na Białoruś ma też swój "przykrywkowy cel"? Wszakże dzisiaj Komisja Europejska ogłosiła "Nową erę zarządzania gospodarczego w UE", dzięki której - jak powiedział Jose Baroso – "wprowadzamy całkowicie nowe rozwiązanie, które będzie miało decydujący wpływ na sposób zarządzania wzajemnie współzależnymi gospodarkami państw UE oraz ich harmonizowanie. Tak właśnie działa UE. Na tym polega zarządzanie gospodarcze w Unii" (źródło: TU) - oświadczył przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso. Innymi słowy "od tej pory na podstawie przedstawianych na początku roku wytycznych KE kraje mają zbliżać swoje polityki gospodarcze przy opracowywaniu swoich budżetów. Powiązanie unijnych celów z konkretnymi decyzjami w stolicach ma pozwolić na szybsze poradzenie sobie ze skutkami kryzysu, zapobieżenie im w przyszłości i przyspieszenie wzrostu gospodarczego" (źródło: j.w.). No, no, no... w Związku Socjalistycznych Republik Europejskich niczym kiedyś w ZSRR - wytyczne i cele określone przez biurwy brukselskie mają już ostatecznie zlikwidować własną suwerenność i niezawisłość państw członkowskich tego sztucznego tworu zwanego Unia Europejską.... I nie dziwi fakt, że rozpaczliwie główny beneficjent i pomysłodawca powstania tegoż tworu, czyli Niemcy "...uczynią wszystko, co będzie potrzebne, by zapewnić stabilność euro - powiedziała w Berlinie niemiecka kanclerz Angela Merkel. Nie chciała jednak komentować szerzej propozycji zwiększenia funduszu dla ratowania krajów strefy euro" (źródło: TU). Jako ciekawostkę można też wspomnieć, że dalekie "Chiny wczoraj wstrzymały import jaj i wieprzowiny pochodzących z Niemiec na skutek skażenia niektórych z nich dioksynami - poinformował chiński urząd ds. jakości żywności żywności. Produkty, które zostały już wysłane do Chin, po przekroczeniu granicy tego kraju zostaną poddane testom na obecność dioksyn" (źródło: TU)... Ciekawe co na to polskie władze sanitarne?
Wróćmy jeszcze do Rosji i decyzji o publikacji raportu. ""Naciski polityków czy administracji na badających katastrofy lotnicze są niedopuszczalne, takie są nasze zasady - tak szefowa MAK Tatiana Anodina skomentowała niedawną wypowiedź premiera RP Donalda Tuska, że projekt raportu MAK jest "nie do przyjęcia"" (źródło: TU)...
No cóż... mam nieodparte wrażenie, że Szanowny Pan Premier Donald Tusk przestał już być potrzebny Rosji... ma ona przecież w Polszy już naprawdę swojego Namiestnika... o czym chyba Donald Tusk już wiedział rezygnując z wyborów prezydenckich i będąc faktycznie zszokowany oraz przerażony podczas smoleńskiego żelaznego uścisku Putina...
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Raport MAK – jak było do przewidzenia – wywołał w Polsce wiele kontrowersji i stał się najważniejszym dzisiejszym wydarzeniem zajmującym większość szpalt informacyjnych na forach internetowych i w mediach radiowo-telewizyjnych. Jutro zapewne podobnie będzie we wszystkich gazetach a w najbliższym tygodniu należy spodziewać się wielu konferencji prasowych i dyskusji oceniających ów raport.
Rozpalony płomień dyskusji podgrzany zostaje też nagłym (sic!) przerwaniem urlopu przez wiecznie wypoczywającego Premiera D. Tuska. Jak podaje portal onet.pl (za TVN24 i PAP) niejaki minister - w niektórych kręgach podziwiany za swą twórczą pracę jako cieciowy dozorca niemieckiego majątku - i rzecznik rządu Paweł Graś "...leci embraerem do Włoch po premiera Donalda Tuska – dowiedziała się TVN24. Szef rządu zrezygnował z kontynuowania urlopu w związku z publikacją raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) z wynikami rosyjskiego śledztwa ws. przyczyn katastrofy smoleńskiej". Informacja wielce to ciekawa i jakże wzmacniająca PR-owo naszego Cudotwórcę: otóż ten mąż stanu na wieść o publikacji raportu MAK wraca do Polski... chcąc zapewne podkreślić tym gestem wyrażany niedawno własny sprzeciw wobec jego treści, której przecież podobno... wcześniej nie znał. Sam ten gest winien już nam wszystkim wystarczyć, nieprawdaż? Być może doczekamy się też nagłego ozdrowienia Prezydenta i te dwa fakty będą być może wielce eksponowane medialnie bez wnikania w znaczenie słów wypowiadanych przez naszych "pryncypałów".
Nie mam zamiaru wnikać w samą treść niewiarygodnego ex ante i ex post raportu oraz roztrząsać żenujących słów Pani Tatiany Anodiny. Wszak są one powieleniem a'priori założonych i przez miesiące wielokrotnie powtarzanych przyczyn katastrofy, których źródła oczywiście tkwią po stronie polskich pilotów i "pijanych generałów" oraz nacisków "najważniejszego pasażera". Sądzę, że nawet najwięksi zwolennicy "tragicznego zbiegu okoliczności", które doprowadziły do nieszczęśliwego "wypadku" są co najmniej zaskoczeni wymową i jednostronnością treści raportu.
Bardziej interesującym wydaje się odpowiedź na zadane przez Tomasza Urbasia w notce: "Publikacja raportu MAK przykrywką skandalu finansowego" pytanie, które można sparafrazować następująco: Dlaczego raport MAK opublikowano tak nagle, skoro wszyscy oczekiwali jeszcze wielomiesięcznych nad nim prac rosyjskiej Komisji?
Pan Tomasz Urbaś konstatując iż "Władimir Putin, jako fachowiec służb specjalnych jest na tyle inteligentny żeby wiedzieć, że wybielenie Rosjan, ukrywanie, a nawet niszczenie dowodów musi wywołać burzę" oraz "gdyby chciał jej uniknąć wystarczyłoby wskazać kozłów ofiarnych po stronie rosyjskiej, co jest standardem realnej polityki w Rosji (czego) jednak nie zrobił" stwierdza, że "Władze Rosji z premedytacją w wygodnym dla Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska okresie alibi od publicznego angażowania się, wywołały burzę". Zastanawiając się nad motywami takiego a nie innego wyboru przez Rosjan (i - co jest oczywiste - także przez władze polskie) terminu publikacji raportu Pan Tomasz Urbaś stwierdza, że "Raport MAK jest wygodną, burzliwą przykrywką dla znacznie groźniejszego dla polityków rozkręcającego się tornada katastrofy finansowej Polski".
Zgadzając się z autorem, iż sytuacja finansowa Polski jest rzeczywiście katastrofalna (brawa za wskazanie linków z informacjami!) i według mnie grozi nam większy kryzys finansowy niż na Węgrzech czy w Grecji (pisałem o tym wielokrotnie) trudno mi jednak zgodzić się z twierdzeniem, że Putin z Miedwiediewem takim krokiem chcą chronić i osłaniać Donalda Tuska. Po pierwsze dlatego, że kryzys finansowy narasta dynamicznie w czasie i trudno akurat w najbliższej przyszłości spodziewać się nagłego jednokrotnego zdarzenia będącego momentem "wybuchu kryzysu finansowego" - będzie to raczej sekwencja wydarzeń, które - mam nadzieję - skończą się jak najszybszym upadkiem rządu i być może postawieniem jego członków przed Trybunałem Stanu. Po drugie dlatego, że historyczna analiza decyzji podejmowanych przez sowieckie rządy skłania do stwierdzenia, że zawsze muszą one służyć bieżącym lub strategicznym interesom samej Rosji i nikogo więcej (może za wyjątkiem ich strategicznego partnera, czyli Niemiec).
Również dzisiejsza, nagła dla niektórych, publikacja raportu MAK takim - tylko rosyjskim celom - służy. W celu poznania ewentualnych motywów wywołania w Polsce przez Rosjan "raportowej burzy" przejrzałem pokrótce pojawiające się na forach i portalach internetowych informacje na temat innych podejmowanych przez Rosję decyzji mogących w jakikolwiek sposób wywoływać w Polsce niepokój i które należało "przykryć" upublicznieniem kontrowersyjnego raportu.
Wśród wielu istotnych lub mniej istotnych informacji znalazła się też taka: "Rosyjskie firmy naftowe wstrzymały dostawy ropy na Białoruś z powodu braku umów - podała w środę białoruska kompania Biełneftiechim. Jej rzeczniczka Maryna Kaściuczenka zapewniła, że strona białoruska oczekuje wkrótce wznowienia dostaw" (źródło: TU). Dalszy impas i kontynuowanie wstrzymania dostaw ropy na Białoruś może grozić bezpieczeństwu energetycznemu końcowych odbiorców, w tym Polski i Niemiec. Piąta część gazu do państw Unii Europejskiej jest dostarczana z Rosji przez Ukrainę i Białoruś. I nieistotne jest to, że podobne kryzysy miały miejsce w 2008 roku (wstrzymanie dostaw ropy na Białoruś doprowadziło do wstrzymania na trzy dni dostaw ropy naftowej dla odbiorców w Europie Zachodniej) czy w roku ubiegłym. Istotny jest sam fakt traktowania przez Rosjan swoich odbiorców, co ma duże znaczenie wobec ubezwłasnowolniającej Polskę długoterminowej umowy na dostawy do naszego kraju gazu z Rosji (jakoś mało się już mówi o naszym potencjale energetycznym w postaci gazu łupkowego - sic!).
Również - w kontekście poprzedniej informacji - symptomatyczny wydaje się dzisiejszy atak Unii Europejskiej na władze białoruskie: Szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton spotkała się w Brukseli z szefem dyplomacji Białorusi Siarhiejem Martynauem, zapowiadając, że "...UE podejmie decyzję o adekwatnych środkach w odpowiedzi na wydarzenia po wyborach 19 grudnia z zamiarem podjęcia decyzji na posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych 31 stycznia". (źródło: TU). W podobnym tonie wypowiedziała się (a jakże) sama Angela Merkel: "Niestety trzeba znów rozmawiać o wznowieniu sankcji, które właściwie już porzuciliśmy (...) To bardzo przykre. Oboje (z Berlusconim - PAP) z wielkim niepokojem obserwujemy wydarzenia na Białorusi, szczególnie działania wobec opozycji..." (źródło: TU). Ciekawe... miesiąc po wyborach, w tym samym dniu, co wstrzymanie przez Rosję dostaw gazu na Białoruś, Unia Europejska postanowiła ostro zareagować na represje trwające przecież już od dłuższego czasu (niemalże permanentnie)...
Może również i ów atak Unii Europejskiej na Białoruś ma też swój "przykrywkowy cel"? Wszakże dzisiaj Komisja Europejska ogłosiła "Nową erę zarządzania gospodarczego w UE", dzięki której - jak powiedział Jose Baroso – "wprowadzamy całkowicie nowe rozwiązanie, które będzie miało decydujący wpływ na sposób zarządzania wzajemnie współzależnymi gospodarkami państw UE oraz ich harmonizowanie. Tak właśnie działa UE. Na tym polega zarządzanie gospodarcze w Unii" (źródło: TU) - oświadczył przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso. Innymi słowy "od tej pory na podstawie przedstawianych na początku roku wytycznych KE kraje mają zbliżać swoje polityki gospodarcze przy opracowywaniu swoich budżetów. Powiązanie unijnych celów z konkretnymi decyzjami w stolicach ma pozwolić na szybsze poradzenie sobie ze skutkami kryzysu, zapobieżenie im w przyszłości i przyspieszenie wzrostu gospodarczego" (źródło: j.w.). No, no, no... w Związku Socjalistycznych Republik Europejskich niczym kiedyś w ZSRR - wytyczne i cele określone przez biurwy brukselskie mają już ostatecznie zlikwidować własną suwerenność i niezawisłość państw członkowskich tego sztucznego tworu zwanego Unia Europejską.... I nie dziwi fakt, że rozpaczliwie główny beneficjent i pomysłodawca powstania tegoż tworu, czyli Niemcy "...uczynią wszystko, co będzie potrzebne, by zapewnić stabilność euro - powiedziała w Berlinie niemiecka kanclerz Angela Merkel. Nie chciała jednak komentować szerzej propozycji zwiększenia funduszu dla ratowania krajów strefy euro" (źródło: TU). Jako ciekawostkę można też wspomnieć, że dalekie "Chiny wczoraj wstrzymały import jaj i wieprzowiny pochodzących z Niemiec na skutek skażenia niektórych z nich dioksynami - poinformował chiński urząd ds. jakości żywności żywności. Produkty, które zostały już wysłane do Chin, po przekroczeniu granicy tego kraju zostaną poddane testom na obecność dioksyn" (źródło: TU)... Ciekawe co na to polskie władze sanitarne?
Wróćmy jeszcze do Rosji i decyzji o publikacji raportu. ""Naciski polityków czy administracji na badających katastrofy lotnicze są niedopuszczalne, takie są nasze zasady - tak szefowa MAK Tatiana Anodina skomentowała niedawną wypowiedź premiera RP Donalda Tuska, że projekt raportu MAK jest "nie do przyjęcia"" (źródło: TU)...
No cóż... mam nieodparte wrażenie, że Szanowny Pan Premier Donald Tusk przestał już być potrzebny Rosji... ma ona przecież w Polszy już naprawdę swojego Namiestnika... o czym chyba Donald Tusk już wiedział rezygnując z wyborów prezydenckich i będąc faktycznie zszokowany oraz przerażony podczas smoleńskiego żelaznego uścisku Putina...
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)