Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naród. Pokaż wszystkie posty
piątek, 12 lipca 2019
Zadbajmy o losy przyszłych pokoleń Polaków i Polski
Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że posiadana wiedza, odpowiednie realizowane w życiu zasady i wartości etyczno-moralne, zdrowie i bezpieczeństwo finansowe są niezbędnymi elementami rozwoju każdego człowieka. Stanowią też determinanty ogólnego rozwoju rodziny, narodów i państw.
Sądzę, że nasi poprzedni (PO z przybudówkami) zdradzieccy włodarze dobrze znają powyższą prawdę. Wydaje się, że stąd była w nich taka determinacja w niszczeniu i degradacji wszystkich tych czterech filarów. I dziś też totalniacy nie mają żadnego programu dla naszej Ojczyzny i naszych rodaków. Cała ich działalność opiera się na "antypisie" i nie potrafią stworzyć konstruktywnego programu a jedynie zawsze krytykują lub implementują rozwiązania obecnie rządzących. Smutne to, bo przecież winna być w Polsce jakaś merytoryczna i liczna opozycja a dziś jest tylko miałką i śmieszną, i mało inteligentną oraz zalatującą jakimś lewackim fetorem "papką".
Przez niemal 30 lat nie pozwolono Polakom rozwinąć zamożnej klasy średniej i sprowadzono ich większość do roli taniej siły roboczej. Wyprzedano też niemal cały majątek narodowy a ten, który pozostał to - jeżeli PiS straci władzę - w większości również będzie przeznaczony do sprzedaży. Polacy w swojej większości nie czuli się za rządów PO i PSL (ale i wcześniej) bezpieczni finansowo a dodatkowo jeszcze zwiększono wiek emerytalny i zakładano, że Polacy będą niewolniczo pracować dłużej. Wtedy ten filar bezpieczeństwa finansowego został niemal całkowicie zniszczony...
Od 2015 roku PiS (ZP) wreszcie podzielił się z Polakami efektami wzrostu gospodarczego wprowadzając rozwiązania socjalne jakie mniej więcej obowiązują w krajach Starej Unii i ludzie to doceniają, i nie pozwolą sobie zabrać uzyskiwanych już w tej chwili przywilejów. I bardzo dobrze. Stąd ta wściekłość totalniaków i zdrajców Polski.
Przez te lata (do 2015 roku: PiS wtedy za krótko rządził w latach 2005-2007 a do ego miał niepewnych koalicjantów, co hamowało przyjmowanie nowych rozwiązań) usilnie też rugowano z życia prywatnego i publicznego wszelkie od wieków występujące w Polsce zasady i wartości etyczno-moralne kształtujące nas samych i naszą tożsamość narodową. Operacja się w dużej mierze udała, ale paliwo zdrajców w postaci anty-PiS - już nie działa a opozycja się miota od ściany do ściany. Tylko szkoda, że część Polaków jeszcze daje się otumanić, ale jest to jedynie 20-25% ludzi chodzących na wybory a PiS ma poparcie przeszło 40-45%. Trudno krytykować PO i jego jakiś zasady etyczno-moralne, bo ich po prostu nie ma. Oni są nawet niegodni krytyki... bowiem krytykować można jedynie jakąś wartość a pustka wewnętrzna jednostki i grupy jednostek jest bezwartościowa. Szczególnie w dwóch kadencjach PO-PSL niszczono ten filar etyczno - moralny chcąc wyrugować u nas naszej tradycji i wielowiekowego chrześcijańskiego kośćca etyczno - moralngo. Podobnie i dzisiaj widzimy zmasowany atak na nasze wartości i nie możemy temu atakowi nie odpowiedzieć: gender, New Age a szczególnie tęczowe LGBTQ winno być tylko marginesem naszego społeczeństwa. Robią jakieś marsze, profanują Matkę Bożą oraz Mszę Świętą... to jakieś wynaturzenie a'la zboczeńców.
O zdrowiu pisałem w swoim tekście: (https://krzysztofjaw.blogspot.com/2019/06/zmiana-systemu-ochrony-zdrowia-warunki.html). Można tylko dodać, PO-PSL nie zrobili nic, co mogło być jakąś spójną propozycją reformy sektora ochrony zdrowia. Dlatego też sądzę, że w następnej kadencji PiS (ZP) powinien położyć szczególny nacisk na reformę tegoż systemu, bo zdrowie dotyczy nas wszystkich
Przez całe 30-lecie a w szczególności w czasie rządów PO-PSL poziom nauczania i wiedza Polaków systematycznie się obniżały. Zlikwidowano matematykę na maturze, postawiono na bezmyślne testy, zaniechano egzaminów na studia. Za czasów minister Hall mocno ograniczono godziny historii, języka polskiego oraz godzin przedmiotów ścisłych. I tak niszczono naszą edukację również na studiach wyższych, gdzie poziom wiedzy studentów jest zaskakująco mierny. Może teraz powoli będzie się to zmieniało?
"Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie".
Ten cytat kanclerza Jana Zamoyskiego zawarty w akcie fundacyjnym Akademii Zamojskiej winien dzisiaj być na ustach wszystkich, którym zależy na dobru polskiej młodzieży i poziomie wykształcenia przyszłych pokoleń.
Musimy zadbać o wykształcenie naszej młodzieży, dla niej samej i dla przyszłości Polski!
Dlatego też nie możemy pozwolić, aby do rządzenia wróciło PO z przystawkami. Wtedy będą likwidowali wszystko to, co PiS zrobił dla Polaków. Zresztą o tym głośno między wierszami mówią (np., Polacy podobno będą musieli oddać pieniądze z programu 500+ i inne). Totalniacy są w tym obszarze niespójni i świadczy to o tym, że nie mają skonkretyzowanego planu rządzenia i nie będą mieli.
Mam nadzieję, że Polacy nie dadzą się znów omamić a PiS (choć i jam mam zastrzeżenia do tej partii, ale nie możemy inaczej) osiągnie wynik zbliżony do 50% a co za tym idzie będzie miał w końcu większość konstytucyjną.
Zagłosujmy więc jesienią na tych, którzy coś dla Polski i Polaków robią i spełniają swoje obietnice. Oni są wiarygodni w przeciwieństwie do PO z przystawkami. Nie dajmy się zwieźć ich obietnicami bez pokrycia. Te ich obietnice (jeżeli w ogóle są ) są tylko wybiegiem kampanijnym a jak spełniają obietnice to było widać i w latach 2007-2011, gdzie tak naprawdę nie spełniono i nie wdrożono jakichkolwiek kampanijnych zapowiedzi i obietnic i dzisiaj też tak będzie, co pokazują rządy Trzaskowskiego w Warszawie. Brońmy też naszych wartości przed zalewem a'la zboczeńców z ruchu LGBTQ oraz przed zalewem lewaków różnej maści, też tych kulturowo marksistowskich komunistów z Unii Europejskiej
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła na bloggerze: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".
Etykiety:
chrześcijaństwo,
młode pokolenie PO,
Naród,
PiS,
polska,
poziom nauczania,
przyszłość,
Unia Europejska,
wartości etyczno-moralne,
wybory
piątek, 11 grudnia 2015
Władze... ich równowaga konstytucyjna...
Krótko...
Cieszę się, że Konstytucja RP stała się ostatnio przedmiotem wielkiej troski obywateli. Cieszę się bowiem wreszcie Polacy mogą jasno stwierdzić i zrozumieć, że obecna Konstytucja jest antydemokratyczna.
Władza demokratycznie należy do Narodu. Tak rzecze Konstytucja. Więc to Naród musi mieć wpływ na wszystkie władze, które wedle Konstytucji są niezawisłe i niezależne. Innymi słowy władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza winny być zależne od suwerena, czyli Narodu.
Obecnie w Polsce - jako jedyna - władza ustawodawcza spełnia ten warunek. Jest wybierana przez Naród w wolnych wyborach powszechnych. Senat i Sejm to kwintesencja więc demokracji.
Władzę wykonawczą sprawują natomiast Prezydent i Rada Ministrów. Wedle zasady konstytucyjnej jedynie Prezydent jest wybierany przez Naród a więc jedynie On - zgodnie z Konstytucją i podziałem równoważnej władzy - ma społeczny mandat do sprawowania niezależnej władzy wykonawczej. I to On winien tworzyć rząd a nie większość parlamentarna. Parlament jedynie winien mieć możliwość wpływania na ustawodawstwo oraz przyjęcie lub nie konkretnych ustaw.
Tak więc Prezydent winien tworzyć rząd, który nie może być poddawany akceptacji przez inną władzę, władzę ustawodawczą, bowiem to przeczy zasadzie równowagi władz.
Władza sądownicza - aby zachować wspomnianą zasadę równowagi władz- też powinna być wybierana przez Naród. To Naród w powszechnych wyborach winien więc wybierać sędziów i to Naród - suweren winien ja oceniać.
To logiczne aż do bólu...
Prezydent wybierany przez Naród sprawuje władzę wykonawczą i dobiera sobie współpracowników (ministrów). Parlament wybierany przez Naród sprawuje władzę ustawodawczą i ma wpływ na prawo stanowione. Sędziowie wybierani przez Naród dbają o przestrzeganie prawa i orzekają przy pomocy Narodu...
Czyż to nie jest idealny model?
Oczywiście zawsze można znaleźć jakieś mankamenty. Nie ma na świecie czegoś idealnego, ale zgodnie z zasadami demokracji winno być tak jak wyżej i tak jest np. w USA...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Cieszę się, że Konstytucja RP stała się ostatnio przedmiotem wielkiej troski obywateli. Cieszę się bowiem wreszcie Polacy mogą jasno stwierdzić i zrozumieć, że obecna Konstytucja jest antydemokratyczna.
Władza demokratycznie należy do Narodu. Tak rzecze Konstytucja. Więc to Naród musi mieć wpływ na wszystkie władze, które wedle Konstytucji są niezawisłe i niezależne. Innymi słowy władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza winny być zależne od suwerena, czyli Narodu.
Obecnie w Polsce - jako jedyna - władza ustawodawcza spełnia ten warunek. Jest wybierana przez Naród w wolnych wyborach powszechnych. Senat i Sejm to kwintesencja więc demokracji.
Władzę wykonawczą sprawują natomiast Prezydent i Rada Ministrów. Wedle zasady konstytucyjnej jedynie Prezydent jest wybierany przez Naród a więc jedynie On - zgodnie z Konstytucją i podziałem równoważnej władzy - ma społeczny mandat do sprawowania niezależnej władzy wykonawczej. I to On winien tworzyć rząd a nie większość parlamentarna. Parlament jedynie winien mieć możliwość wpływania na ustawodawstwo oraz przyjęcie lub nie konkretnych ustaw.
Tak więc Prezydent winien tworzyć rząd, który nie może być poddawany akceptacji przez inną władzę, władzę ustawodawczą, bowiem to przeczy zasadzie równowagi władz.
Władza sądownicza - aby zachować wspomnianą zasadę równowagi władz- też powinna być wybierana przez Naród. To Naród w powszechnych wyborach winien więc wybierać sędziów i to Naród - suweren winien ja oceniać.
To logiczne aż do bólu...
Prezydent wybierany przez Naród sprawuje władzę wykonawczą i dobiera sobie współpracowników (ministrów). Parlament wybierany przez Naród sprawuje władzę ustawodawczą i ma wpływ na prawo stanowione. Sędziowie wybierani przez Naród dbają o przestrzeganie prawa i orzekają przy pomocy Narodu...
Czyż to nie jest idealny model?
Oczywiście zawsze można znaleźć jakieś mankamenty. Nie ma na świecie czegoś idealnego, ale zgodnie z zasadami demokracji winno być tak jak wyżej i tak jest np. w USA...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
niedziela, 13 stycznia 2013
Polska - a nie UE - to moja Ojczyzna...
Polska to mój kraj. Bywa piękna i brzydka. Przez większość jest kochana, ale też przez
wielu znienawidzona, szczególnie przez nierdzennych i fałszywie
malowanych, naturalizowanych Polaków, którzy polskie nazwiska posiadają jedynie z własnego
sobie ich nadania.
Polska to dla wielu ich umiłowana Ojczyzna – macierz będąca obiektem tęsknoty i westchnień, odniesieniem do najważniejszej przesłanki ich tożsamości. I często im jesteśmy dalej (np. na stałej lub czasowej emigracji) od tej naszej Polski, tym staje się Ona dla nas piękniejsza, idealizujemy ją, gdzieś tam wewnętrznie zaczynamy doceniać jej dla nas ogromne znaczenie, przypominamy sobie już tylko raczej pozytywne z nią wspomnienia... właśnie tęsknimy i może nieraz też żałujemy, że... ją opuściliśmy... że nie zrobiliśmy dla niej tego, co mogliśmy najlepszego i na co było nas stać. Bardzo często chyba też w takich przypadkach mamy poczucie, że nie docenialiśmy jej piękna i znaczenia, gdy byliśmy jej i ona była dla nas....
Parafrazując słowa naszego wieszcza Jana Kochanowskiego, który pisał: "Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz..." wielu z nas dowiedziało się zapewne o "smaku" Polski, naszej Ojczyzny wtedy, gdy ją stracili, emigrowali na stałe, działali wbrew jej i przeciwko niej...
"Szlachetna Polsko, nikt się nie dowie, jaki smak masz w sobie
...aż ją straciwszy, z tęsknotą mawiać się będzie o Twej potrzebie..."
Utratę tej Ojczyzny i żal za popełnione błędy zapewne odczuwało wielu Polaków wtedy, gdy Polska na przeszło 100 lat straciła niepodległość i zniknęła z mapy świata zagrabiona przez zaborców. Podobne odczucia towarzyszyły wielu naszym rodakom (nie mówię tu o zdrajcach, przedstawicielach innych nacji i konformistach życiowych oraz ideowych), gdy na przeszło 40 lat Polska znów straciła niepodległość zagrabiona tym razem przez jednego z byłych zaborców, tym razem pod hasłami "ogólnoświatowej szczęśliwości" zwanej komunizmem czy też realnym, marksistowskim socjalizmem.
"Nie jest grzechem popełniać błędy, ale nie wyciągać z nich właściwych wniosków" (zasłyszana i już powszechnie bezźródłowo uogólniona sentencja). Boję się, że może i tym razem popełniamy znów ten sam błąd tracąc niepodległość i suwerenność na rzecz tym razem nie ZSRR, ale tworu, który ja nazywam od dawna ZSRE (Związek Socjalistycznych Republik Europejskich). Ostatnie pomysły unionistów jeszcze bardzie utwierdzają mnie w przekonaniu o utracie tej naszej, przez wieki wymarzonej niepodległości...
Oczywiście zawsze istnieją geopolityczne, bieżące i strategiczne uwarunkowania, które nieraz "każą" dalekowzrocznym przywódcom podejmować decyzje krótkookresowo wydające się niewłaściwymi, które jednak strategicznie (długookresowo) mogą okazać się jednak korzystne dla określonego państwa (w tym wypadku: Polski i naszej Ojczyzny). Być może tak należy traktować jednak podpisanie przez Śp. Pana Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego... czekał i zwlekał z tą decyzją bardzo długo, za co zresztą był krytykowany powszechnie i zaciekle.
Ale przecież jak mógł postąpić inaczej? Dlaczego miał go podpisywać skoro demokratycznie odrzuciła go Irlandia, co winno skutkować przecież całkowitym zarzuceniem wprowadzenia tego Traktatu w Unii Europejskiej... ale okazało się, że brukselscy przywódcy (niczym dobre, stare władze komunistyczne) demokrację traktują chyba jako "papierek lakmusowy" werbalnych deklaracji... narzucili więc niedemokratycznie Irlandii drugie referendum (po co, skoro już raz się odbyło?... To tak, jakby np. w Wielkiej Brytanii w wyborach parlamentarnych wygrałoby ugrupowanie, któremu nieprzychylna jest Królowa Brytyjska i z tego też powodu zarządziłaby ponowne wybory... i tak do skutku aż wygrałoby ugrupowanie, które jednak darzy jakąś sympatią). Czyż po totalitarnym zmuszeniu Irlandii do drugiego referendum Nasz Prezydent w sumie jednak podpisując ów Traktat nie wybrał "mniejszego zła" na określony czas? Przecież nikt nie powinien mieć wątpliwości, że brukselscy socjalistyczno-globalistyczni quasi komuniści zrobiliby wszystko, żeby jednak zmusić Polskę do podpisania Traktatu Lizbońskiego. Przypomina mi się tutaj scena z Folwarku Zwierzęcego G. Orwella, kiedy wszystkie zwierzęta pamiętały, iż jednym z postulatów spisanych bodajże na ścianie stodoły było to, że nigdy żadne zwierzę nie będzie spało na ludzkich łóżkach. I cóż się stało? Otóż zwierzęta zobaczyły któregoś razu rządzące świnie pod wodzą Napoleona jak śpią na ludzkich łóżkach... Zdziwione zwierzęta podreptały pod ścianę stodoły przeczytać jeszcze raz ów postulat i okazało się, że rządzące świnie dopisały jeden zwrot do zakazu spania na ludzkich łóżkach... całość po tym dopisie brzmiała: "Żadne zwierzę nie będzie spało na (ludzkich) łóżkach... z prześcieradłami...".
Dziś przecież możemy wyjść z UE i rozpisać referendum na ten temat, podobnie jak zamierza to uczynić Wielka Brytania lub chociaż być tak propaństwowi i podmiotowi wobec UE jak czyni to ugrupowanie premiera Węgier i sam Viktor Orbán. Chyba bowiem każdy, kto potrafi choć trochę logicznie myśleć, musi zauważyć, że obecny kierunek rozwoju UE jest dla niei (i musi być) samobójczy... UE w swym obecnym i planowanym kształcie upadnie tak, jak Cesarstwo Rzymskie, III Rzesza czy ZSRR...
Po powyższej dość obszernej dygresji... wracając do naszej ukochanej Polski.
To dla niej miliony rdzennych Polaków, ale też Ci, którzy nie będąc Polakami pokochali ją miłością najwyższą... oddawało życie walcząc przez wieki o jej Wolność, Niepodległość i Suwerenność.
W naszej polskiej historii doszukać się można wszystkiego: heroicznego patriotyzmu i zdrady narodowej; mądrości i głupoty; pozytywistycznej pracy i saskiego rozpasania; ograniczającego działania i relatywizującego podstawowe wartości i cnoty ludzkie – realizmu, ale i słowiańskiego nierzeczywistego romantyzmu. Mieliśmy zarówno wybitnych przywódców, jak i rządzących Polską zwyczajnych durniów lub też cynicznych zdrajców.
Mamy swoje wady i zalety... zresztą jak każdy naród i każde skupisko społeczne tworzące jakąś Wspólnotę, którą cementuje: unikalny język, wiara, kultura, tradycja, przeszłość, historia, określone idee czy też charakter i zakres celów do realizacji i przyszłego osiągnięcia.
Jesteśmy różnorodni: mieliśmy w swoich dziejach geniuszy oraz wspaniałych pisarzy, naukowców, noblistów... ludzi wielkich, ale też wśród nas było też i dalej jest wielu małostkowych szubrawców oraz pospolitych idiotów... Jest też wielu najprawdziwszych antypolaków, podszywających się jedynie pod naszą narodowość lub też oficjalnie głoszących swoją nienawiść do suwerennej i niepodległej Polski.
Jesteśmy więc tacy jak wszyscy ludzie na Ziemi i wszystkie narody... ale to Polska potrafiła się odrodzić po zaborach i zbudować wspaniałą II Rzeczpospolitą, może i z wadami, ale wynikającymi raczej właśnie z okresu tak długiej bezpaństwowości i konieczności budowy od podstaw organizmu państwowego... ech, gdyby nie II Wojna Światowa....
Zawsze mnie zastanawia jednak jak daleko więcej relatywnie osiągnęliśmy w dwudziestoleciu międzywojennym niż w tym samym okresie czasu III RP... i wtedy zaczynam być zły i wściekły za zmarnowanie 23 lat tej naszej "niby" niepodległości po 1989 roku....
Złość mi mija wtedy, gdy przypominam sobie słowa naszego Rodaka Papieża Jana Pawła II: "Ojczyzna, Polska jest naszą matką ziemską. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej". TAK. Polska ma prawo do naszej miłości szczególnej! Nie płaczmy więc nad straconymi szansami, nad zmarnowanym czasem, nad "rozlanym mlekiem". Budujmy Naszą Polskę ponownie. Odzyskajmy ją dla siebie, naszych dzieci i wnuków. Odzyskajmy ją i stwórzmy od podstaw Nową, Najjaśniejszą Rzeczpospolitą... mądrą, nowoczesną, prawą i sprawiedliwą!
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... Polska to dla wielu ich umiłowana Ojczyzna – macierz będąca obiektem tęsknoty i westchnień, odniesieniem do najważniejszej przesłanki ich tożsamości. I często im jesteśmy dalej (np. na stałej lub czasowej emigracji) od tej naszej Polski, tym staje się Ona dla nas piękniejsza, idealizujemy ją, gdzieś tam wewnętrznie zaczynamy doceniać jej dla nas ogromne znaczenie, przypominamy sobie już tylko raczej pozytywne z nią wspomnienia... właśnie tęsknimy i może nieraz też żałujemy, że... ją opuściliśmy... że nie zrobiliśmy dla niej tego, co mogliśmy najlepszego i na co było nas stać. Bardzo często chyba też w takich przypadkach mamy poczucie, że nie docenialiśmy jej piękna i znaczenia, gdy byliśmy jej i ona była dla nas....
Parafrazując słowa naszego wieszcza Jana Kochanowskiego, który pisał: "Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz..." wielu z nas dowiedziało się zapewne o "smaku" Polski, naszej Ojczyzny wtedy, gdy ją stracili, emigrowali na stałe, działali wbrew jej i przeciwko niej...
"Szlachetna Polsko, nikt się nie dowie, jaki smak masz w sobie
...aż ją straciwszy, z tęsknotą mawiać się będzie o Twej potrzebie..."
Utratę tej Ojczyzny i żal za popełnione błędy zapewne odczuwało wielu Polaków wtedy, gdy Polska na przeszło 100 lat straciła niepodległość i zniknęła z mapy świata zagrabiona przez zaborców. Podobne odczucia towarzyszyły wielu naszym rodakom (nie mówię tu o zdrajcach, przedstawicielach innych nacji i konformistach życiowych oraz ideowych), gdy na przeszło 40 lat Polska znów straciła niepodległość zagrabiona tym razem przez jednego z byłych zaborców, tym razem pod hasłami "ogólnoświatowej szczęśliwości" zwanej komunizmem czy też realnym, marksistowskim socjalizmem.
"Nie jest grzechem popełniać błędy, ale nie wyciągać z nich właściwych wniosków" (zasłyszana i już powszechnie bezźródłowo uogólniona sentencja). Boję się, że może i tym razem popełniamy znów ten sam błąd tracąc niepodległość i suwerenność na rzecz tym razem nie ZSRR, ale tworu, który ja nazywam od dawna ZSRE (Związek Socjalistycznych Republik Europejskich). Ostatnie pomysły unionistów jeszcze bardzie utwierdzają mnie w przekonaniu o utracie tej naszej, przez wieki wymarzonej niepodległości...
Oczywiście zawsze istnieją geopolityczne, bieżące i strategiczne uwarunkowania, które nieraz "każą" dalekowzrocznym przywódcom podejmować decyzje krótkookresowo wydające się niewłaściwymi, które jednak strategicznie (długookresowo) mogą okazać się jednak korzystne dla określonego państwa (w tym wypadku: Polski i naszej Ojczyzny). Być może tak należy traktować jednak podpisanie przez Śp. Pana Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego... czekał i zwlekał z tą decyzją bardzo długo, za co zresztą był krytykowany powszechnie i zaciekle.
Ale przecież jak mógł postąpić inaczej? Dlaczego miał go podpisywać skoro demokratycznie odrzuciła go Irlandia, co winno skutkować przecież całkowitym zarzuceniem wprowadzenia tego Traktatu w Unii Europejskiej... ale okazało się, że brukselscy przywódcy (niczym dobre, stare władze komunistyczne) demokrację traktują chyba jako "papierek lakmusowy" werbalnych deklaracji... narzucili więc niedemokratycznie Irlandii drugie referendum (po co, skoro już raz się odbyło?... To tak, jakby np. w Wielkiej Brytanii w wyborach parlamentarnych wygrałoby ugrupowanie, któremu nieprzychylna jest Królowa Brytyjska i z tego też powodu zarządziłaby ponowne wybory... i tak do skutku aż wygrałoby ugrupowanie, które jednak darzy jakąś sympatią). Czyż po totalitarnym zmuszeniu Irlandii do drugiego referendum Nasz Prezydent w sumie jednak podpisując ów Traktat nie wybrał "mniejszego zła" na określony czas? Przecież nikt nie powinien mieć wątpliwości, że brukselscy socjalistyczno-globalistyczni quasi komuniści zrobiliby wszystko, żeby jednak zmusić Polskę do podpisania Traktatu Lizbońskiego. Przypomina mi się tutaj scena z Folwarku Zwierzęcego G. Orwella, kiedy wszystkie zwierzęta pamiętały, iż jednym z postulatów spisanych bodajże na ścianie stodoły było to, że nigdy żadne zwierzę nie będzie spało na ludzkich łóżkach. I cóż się stało? Otóż zwierzęta zobaczyły któregoś razu rządzące świnie pod wodzą Napoleona jak śpią na ludzkich łóżkach... Zdziwione zwierzęta podreptały pod ścianę stodoły przeczytać jeszcze raz ów postulat i okazało się, że rządzące świnie dopisały jeden zwrot do zakazu spania na ludzkich łóżkach... całość po tym dopisie brzmiała: "Żadne zwierzę nie będzie spało na (ludzkich) łóżkach... z prześcieradłami...".
Dziś przecież możemy wyjść z UE i rozpisać referendum na ten temat, podobnie jak zamierza to uczynić Wielka Brytania lub chociaż być tak propaństwowi i podmiotowi wobec UE jak czyni to ugrupowanie premiera Węgier i sam Viktor Orbán. Chyba bowiem każdy, kto potrafi choć trochę logicznie myśleć, musi zauważyć, że obecny kierunek rozwoju UE jest dla niei (i musi być) samobójczy... UE w swym obecnym i planowanym kształcie upadnie tak, jak Cesarstwo Rzymskie, III Rzesza czy ZSRR...
Po powyższej dość obszernej dygresji... wracając do naszej ukochanej Polski.
To dla niej miliony rdzennych Polaków, ale też Ci, którzy nie będąc Polakami pokochali ją miłością najwyższą... oddawało życie walcząc przez wieki o jej Wolność, Niepodległość i Suwerenność.
W naszej polskiej historii doszukać się można wszystkiego: heroicznego patriotyzmu i zdrady narodowej; mądrości i głupoty; pozytywistycznej pracy i saskiego rozpasania; ograniczającego działania i relatywizującego podstawowe wartości i cnoty ludzkie – realizmu, ale i słowiańskiego nierzeczywistego romantyzmu. Mieliśmy zarówno wybitnych przywódców, jak i rządzących Polską zwyczajnych durniów lub też cynicznych zdrajców.
Mamy swoje wady i zalety... zresztą jak każdy naród i każde skupisko społeczne tworzące jakąś Wspólnotę, którą cementuje: unikalny język, wiara, kultura, tradycja, przeszłość, historia, określone idee czy też charakter i zakres celów do realizacji i przyszłego osiągnięcia.
Jesteśmy różnorodni: mieliśmy w swoich dziejach geniuszy oraz wspaniałych pisarzy, naukowców, noblistów... ludzi wielkich, ale też wśród nas było też i dalej jest wielu małostkowych szubrawców oraz pospolitych idiotów... Jest też wielu najprawdziwszych antypolaków, podszywających się jedynie pod naszą narodowość lub też oficjalnie głoszących swoją nienawiść do suwerennej i niepodległej Polski.
Jesteśmy więc tacy jak wszyscy ludzie na Ziemi i wszystkie narody... ale to Polska potrafiła się odrodzić po zaborach i zbudować wspaniałą II Rzeczpospolitą, może i z wadami, ale wynikającymi raczej właśnie z okresu tak długiej bezpaństwowości i konieczności budowy od podstaw organizmu państwowego... ech, gdyby nie II Wojna Światowa....
Zawsze mnie zastanawia jednak jak daleko więcej relatywnie osiągnęliśmy w dwudziestoleciu międzywojennym niż w tym samym okresie czasu III RP... i wtedy zaczynam być zły i wściekły za zmarnowanie 23 lat tej naszej "niby" niepodległości po 1989 roku....
Złość mi mija wtedy, gdy przypominam sobie słowa naszego Rodaka Papieża Jana Pawła II: "Ojczyzna, Polska jest naszą matką ziemską. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej". TAK. Polska ma prawo do naszej miłości szczególnej! Nie płaczmy więc nad straconymi szansami, nad zmarnowanym czasem, nad "rozlanym mlekiem". Budujmy Naszą Polskę ponownie. Odzyskajmy ją dla siebie, naszych dzieci i wnuków. Odzyskajmy ją i stwórzmy od podstaw Nową, Najjaśniejszą Rzeczpospolitą... mądrą, nowoczesną, prawą i sprawiedliwą!
Pozdrawiam
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
czwartek, 15 listopada 2012
Roman Dmowski - fragmenty jego myśli...
Odbył się Marsz Niepodległości, którego współorganizatorami były środowiska
odwołujące się do narodowej myśli i idei Romana Dmowskiego. Sądzę, że warto
przeczytać - na początek - choćby dwa jego najważniejsze dzieła: "Myśli
nowoczesnego Polaka" oraz "Kościół, Naród i Pantwo".
"Myśli Nowoczesnego Polaka" ukazały się po raz pierwszy - najpierw w „Przeglądzie Wszechpolskim" - w roku 1902. Ostatni raz przed wojną wydane zostały (jako wydanie czwarte) w roku 1933. Opracowanie "Kościół, Naród i Pantwo" opublikowane zostało w 1927 roku. Roman Dmowski zmarł 2 stycznia 1939 roku.
Zaskakujące jest to, że i dzisiaj wiele z jego przymysleń jest jakże aktualnych... Dla zachęty kilka cytatów...
"Jestem Polakiem – to słowo w głębszym rozumieniu wiele znaczy. Jestem
nim nie dlatego tylko, że mówię po polsku, że inni mówiący tym samym językiem
są mi duchowo bliżsi i bardziej dla mnie zrozumiali, że pewne moje osobiste
sprawy łączą mnie bliżej z nimi, niż z obcymi, ale także dlatego, że obok sfery
życia osobistego, indywidualnego znam zbiorowe życie narodu, którego jestem
cząstką, że obok swoich spraw i interesów osobistych znam sprawy narodowe,
interesy Polski, jako całość, interesy najwyższe, dla których należy poświęcić
to, czego dla osobistych spraw poświęcić me wolno.
Jestem Polakiem – to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym Jego obszarze i przez cały czas jego istnienia zarówno dziś, jak w wiekach ubiegłych i w przyszłości; to znaczy, że czuję swą ścisłą łączność z całą Polską: z dzisiejszą, która bądź cierpi prześladowanie, bądź cieszy się strzępami swobód narodowych, bądź pracuje i walczy, bądź gnuśnieje w bezczynności bądź w ciemności swej nie ma nawet poczucia narodowego istnienia; z przeszłą – z tą, która przed tysiącleciem dźwigała się dopiero, skupiając koło siebie pierwotne pozbawione indywidualności politycznej szczepy, i z tą, która w połowie przebytej drogi dziejowej rozpościerała się szeroko, groziła sąsiadom swą potęgą i kroczyła szybko po drodze cywilizacyjnego postępu, i z tą, która później staczała się ku upadkowi, grzęzła w cywilizacyjnym zastoju, gotując sobie rozkład sił narodowych i zagładę państwa, i z tą, która później walczyła bezskutecznie o wolność i niezawisły byt państwowy; z przyszłą wreszcie, bez względu na to, czy zmarnuje ona pracę poprzednich pokoleń, czy wywalczy sobie własne państwo, czy zdobędzie stanowisko w pierwszym szeregu narodów. Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne.
Jestem Polakiem – więc całą rozległą stroną swego ducha żyję życiem Polski, jej uczuciami i myślami, jej potrzebami, dążeniami i aspiracjami. Im więcej nim jestem, tym mniej z jej życia jest mi obce i tym silniej chcę, żeby to, co w mym przekonaniu uważam za najwyższy wyraz życia stało się własnością całego narodu.
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka. Bo im szerszą stroną mego ducha żyję życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuję potrzebę dbania o jego całość i rozwój...".
(...)
"Czyż szlachetna duma narodowa nie nakazuje nam dążyć do wyniesienia
swego narodu na tak wysoki szczebel cywilizacji i twórczości wszechstronnej,
ażeby od nas brano w przyszłości tak, jak myśmy brali od innych i jak dziś
bierzemy. I czyż to nie jest najlepiej pojęty obowiązek względem ludzkości?...
Są ludzie, dla których te uczucia, pojęcia, obowiązki nie istnieją. Ale patriotyzm – to nie system filozoficzny, który ludzie równego poziomu umysłowego i moralnego przyjmują lub odrzucają: to stosunek moralny jednostki do społeczeństwa: uznanie go jest koniecznością na pewnym stopniu rozwoju moralnego, a odrzucenie świadczy o moralnej niedojrzałości lub upadku".
(...)
"Głębokie poczucie wspólności z narodem, z jego interesami i dążeniami, nie zależy od tego, czy ojczyzna w danej swej fazie rozwojowej i w danym położeniu podoba nam się, czyśmy z niej zadowoleni, ale zdolne jest ono objawiać się z równą siłą we wszelkich warunkach, zarówno względem wolnej ojczyzny, jak względem będącej w niewoli, czy gdy trzeba, żeby jej bronić, czy w jej imieniu napadać. Na takim tylko patriotyzmie można budować narodową przyszłość. I jeżeli mamy wyraźne poczucie tego, że za mało w nas czynnej miłości ojczyzny na to, ażebyśmy mogli wolność dla niej wywalczyć, to kto wie czy braku tego silniej nie uczulibyśmy, gdyby nam dziś przyszło żyć i rządzić we własnym państwie. Polska niepodległa więcej, niż dzisiejsza, będzie potrzebowała projektów szerokiej miary, ludzi poważnie i głęboko pojmujących swój stosunek do narodu, do jego potrzeb, interesów, dążeń i większe by może dla niej z ich braku wypływało niebezpieczeństwo".
(...)
"Do wad, uważanych przez nas za nadzwyczajne zalety, należy ... nasza tradycyjna bierność, którą się w ostatnich właśnie czasach przy każdej sposobności szczycimy. Nie nazywamy jej po imieniu, bo to brzmi brzydko, ale produkujemy ją publicznie pod gładkimi imionami wspaniałomyślności, bezinteresowności, tolerancji, humanitaryzmu itd. Wbiliśmy sobie w głowę fikcję, że te właśnie piękne przymioty były najdodatniejszymi czynnikami naszej historii, i to nam przede wszystkim przeszkadza historię własną zrozumieć. To, co świadczyło o naszej słabości, najczęściej podajemy za główną naszą siłę, tak dziś, jak dawniej."
(...)
"Bezczynność polityczna nigdy nie uwalnia od odpowiedzialności za klęski spadające na naród z powodu czynów niedojrzałych i lekkomyślnych, bo wtedy jest się odpowiedzialnym za to, że się w ważnej chwili dziejowej nic nie robiło."
(...)
"Dla ... kosmopolitów rozmaitego typu, rozmaicie nazywanych, nacjonalizm jest kierunkiem wstrętnym. Ich instynkt samozachowawczy, nie mający nic wspólnego z instynktem samozachowawczym narodu, buntuje się przeciwko kierunkowi, który nakazuje obowiązki względem żywego organizmu nie zaś abstrakcji. Istota żywa, mówiąc trywialnie, potrzebuje jeść, podczas gdy abstrakcji etyczny kult wystarczy, ostatnia więc taniej kosztuje."
"Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien
sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze, stanowi jej istotę.
Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwanie narodu od
religii i Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu."
(...)
"Państwo polskie jest państwem katolickim. Nie jest nim tylko dlatego, że ogromna większość jego ludności jest katolicką, i nie jest katolickim w takim czy innym procencie. Z naszego stanowiska jest ono katolickim w pełni znaczenia tego wyrazu, bo państwo nasze jest państwem narodowym, a naród nasz jest narodem katolickim."
(...)
"Jednym z najbardziej uderzających wyrazów ogłupienia myśli europejskiej, a jeszcze bardziej amerykańskiej, przez doktrynerstwo wolnomularskie jest wcale rozpowszechnione dziś przekonanie, że najpewniejszą podstawą moralności człowieka są takie czy inne zasady oderwane, które mu się tym czy innym sposobem narzuci. Zarazili się tym przekonaniem od masonów nawet niektórzy, i to myślący katolicy.
Tymczasem, tylko wyjątkowe charaktery zdolne są kierować się w swym postępowaniu nabytymi w swym indywidualnym życiu zasadami, czy to religijnymi, czy jakimikolwiek innymi. O postępowaniu przeciętnego człowieka decyduje jego natura, jego instynkty moralne, nabyte przez pokolenia, pod wpływem, pod przymusem, powiedzmy, instytucji, w których te pokolenia żyły, to wreszcie, do czego go od przyjścia na świat przez wychowanie wdrożono. Na tej prawdzie opierali się zawsze twórcy w dziedzinie politycznej i cywilizacyjnej; z nią się też liczył Kościół w swym wielkim dziele wychowania ludów.
Niema też niebezpieczniejszego niszczycielstwa, jak rozkładanie wytworzonych przez pokolenia instynktów moralnych, czyniących człowieka lepszym, zdolniejszym do współżycia z bliźnimi, i stanowiących podstawę bytu społecznego.
Wielkim wychowawcą tych instynktów moralnych w ludach europejskich był Kościół Rzymski, kształtujący przez pokolenia duszę dzisiejszego człowieka: oderwanie tej duszy od gruntu, który on w niej położył, czyni ją liściem, zerwanym z drzewa, oddaje ją na łaskę przychodzących to z tej, to z innej strony powiewów, które ją w końcu wpędzają w jakąś kałużę. Synowie społeczeństw katolickich, oderwani przez wychowanie od katolickiego gruntu, to są "les deracines", skazani na uschnięcie, a w końcu końców na zgnicie".
P.S.
Całość tekstów obydwu książek Romana Dmowskiego można przeczytać i skopiować ze strony: Ojczyzna.pl. Adres internetowy: http://biblio.ojczyzna.pl/HTML/AUTORZY-Dmowski.htm
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
"Myśli Nowoczesnego Polaka" ukazały się po raz pierwszy - najpierw w „Przeglądzie Wszechpolskim" - w roku 1902. Ostatni raz przed wojną wydane zostały (jako wydanie czwarte) w roku 1933. Opracowanie "Kościół, Naród i Pantwo" opublikowane zostało w 1927 roku. Roman Dmowski zmarł 2 stycznia 1939 roku.
Zaskakujące jest to, że i dzisiaj wiele z jego przymysleń jest jakże aktualnych... Dla zachęty kilka cytatów...
1. Fragmenty ze wstępu i treści "Myśli
nowoczesnego Polaka"...
Jestem Polakiem – to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym Jego obszarze i przez cały czas jego istnienia zarówno dziś, jak w wiekach ubiegłych i w przyszłości; to znaczy, że czuję swą ścisłą łączność z całą Polską: z dzisiejszą, która bądź cierpi prześladowanie, bądź cieszy się strzępami swobód narodowych, bądź pracuje i walczy, bądź gnuśnieje w bezczynności bądź w ciemności swej nie ma nawet poczucia narodowego istnienia; z przeszłą – z tą, która przed tysiącleciem dźwigała się dopiero, skupiając koło siebie pierwotne pozbawione indywidualności politycznej szczepy, i z tą, która w połowie przebytej drogi dziejowej rozpościerała się szeroko, groziła sąsiadom swą potęgą i kroczyła szybko po drodze cywilizacyjnego postępu, i z tą, która później staczała się ku upadkowi, grzęzła w cywilizacyjnym zastoju, gotując sobie rozkład sił narodowych i zagładę państwa, i z tą, która później walczyła bezskutecznie o wolność i niezawisły byt państwowy; z przyszłą wreszcie, bez względu na to, czy zmarnuje ona pracę poprzednich pokoleń, czy wywalczy sobie własne państwo, czy zdobędzie stanowisko w pierwszym szeregu narodów. Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne.
Jestem Polakiem – więc całą rozległą stroną swego ducha żyję życiem Polski, jej uczuciami i myślami, jej potrzebami, dążeniami i aspiracjami. Im więcej nim jestem, tym mniej z jej życia jest mi obce i tym silniej chcę, żeby to, co w mym przekonaniu uważam za najwyższy wyraz życia stało się własnością całego narodu.
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka. Bo im szerszą stroną mego ducha żyję życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuję potrzebę dbania o jego całość i rozwój...".
(...)
Są ludzie, dla których te uczucia, pojęcia, obowiązki nie istnieją. Ale patriotyzm – to nie system filozoficzny, który ludzie równego poziomu umysłowego i moralnego przyjmują lub odrzucają: to stosunek moralny jednostki do społeczeństwa: uznanie go jest koniecznością na pewnym stopniu rozwoju moralnego, a odrzucenie świadczy o moralnej niedojrzałości lub upadku".
(...)
"Głębokie poczucie wspólności z narodem, z jego interesami i dążeniami, nie zależy od tego, czy ojczyzna w danej swej fazie rozwojowej i w danym położeniu podoba nam się, czyśmy z niej zadowoleni, ale zdolne jest ono objawiać się z równą siłą we wszelkich warunkach, zarówno względem wolnej ojczyzny, jak względem będącej w niewoli, czy gdy trzeba, żeby jej bronić, czy w jej imieniu napadać. Na takim tylko patriotyzmie można budować narodową przyszłość. I jeżeli mamy wyraźne poczucie tego, że za mało w nas czynnej miłości ojczyzny na to, ażebyśmy mogli wolność dla niej wywalczyć, to kto wie czy braku tego silniej nie uczulibyśmy, gdyby nam dziś przyszło żyć i rządzić we własnym państwie. Polska niepodległa więcej, niż dzisiejsza, będzie potrzebowała projektów szerokiej miary, ludzi poważnie i głęboko pojmujących swój stosunek do narodu, do jego potrzeb, interesów, dążeń i większe by może dla niej z ich braku wypływało niebezpieczeństwo".
(...)
"Do wad, uważanych przez nas za nadzwyczajne zalety, należy ... nasza tradycyjna bierność, którą się w ostatnich właśnie czasach przy każdej sposobności szczycimy. Nie nazywamy jej po imieniu, bo to brzmi brzydko, ale produkujemy ją publicznie pod gładkimi imionami wspaniałomyślności, bezinteresowności, tolerancji, humanitaryzmu itd. Wbiliśmy sobie w głowę fikcję, że te właśnie piękne przymioty były najdodatniejszymi czynnikami naszej historii, i to nam przede wszystkim przeszkadza historię własną zrozumieć. To, co świadczyło o naszej słabości, najczęściej podajemy za główną naszą siłę, tak dziś, jak dawniej."
(...)
"Bezczynność polityczna nigdy nie uwalnia od odpowiedzialności za klęski spadające na naród z powodu czynów niedojrzałych i lekkomyślnych, bo wtedy jest się odpowiedzialnym za to, że się w ważnej chwili dziejowej nic nie robiło."
(...)
"Dla ... kosmopolitów rozmaitego typu, rozmaicie nazywanych, nacjonalizm jest kierunkiem wstrętnym. Ich instynkt samozachowawczy, nie mający nic wspólnego z instynktem samozachowawczym narodu, buntuje się przeciwko kierunkowi, który nakazuje obowiązki względem żywego organizmu nie zaś abstrakcji. Istota żywa, mówiąc trywialnie, potrzebuje jeść, podczas gdy abstrakcji etyczny kult wystarczy, ostatnia więc taniej kosztuje."
2. Z treści "Kościół, Naród i
Państwo"
(...)
"Państwo polskie jest państwem katolickim. Nie jest nim tylko dlatego, że ogromna większość jego ludności jest katolicką, i nie jest katolickim w takim czy innym procencie. Z naszego stanowiska jest ono katolickim w pełni znaczenia tego wyrazu, bo państwo nasze jest państwem narodowym, a naród nasz jest narodem katolickim."
(...)
"Jednym z najbardziej uderzających wyrazów ogłupienia myśli europejskiej, a jeszcze bardziej amerykańskiej, przez doktrynerstwo wolnomularskie jest wcale rozpowszechnione dziś przekonanie, że najpewniejszą podstawą moralności człowieka są takie czy inne zasady oderwane, które mu się tym czy innym sposobem narzuci. Zarazili się tym przekonaniem od masonów nawet niektórzy, i to myślący katolicy.
Tymczasem, tylko wyjątkowe charaktery zdolne są kierować się w swym postępowaniu nabytymi w swym indywidualnym życiu zasadami, czy to religijnymi, czy jakimikolwiek innymi. O postępowaniu przeciętnego człowieka decyduje jego natura, jego instynkty moralne, nabyte przez pokolenia, pod wpływem, pod przymusem, powiedzmy, instytucji, w których te pokolenia żyły, to wreszcie, do czego go od przyjścia na świat przez wychowanie wdrożono. Na tej prawdzie opierali się zawsze twórcy w dziedzinie politycznej i cywilizacyjnej; z nią się też liczył Kościół w swym wielkim dziele wychowania ludów.
Niema też niebezpieczniejszego niszczycielstwa, jak rozkładanie wytworzonych przez pokolenia instynktów moralnych, czyniących człowieka lepszym, zdolniejszym do współżycia z bliźnimi, i stanowiących podstawę bytu społecznego.
Wielkim wychowawcą tych instynktów moralnych w ludach europejskich był Kościół Rzymski, kształtujący przez pokolenia duszę dzisiejszego człowieka: oderwanie tej duszy od gruntu, który on w niej położył, czyni ją liściem, zerwanym z drzewa, oddaje ją na łaskę przychodzących to z tej, to z innej strony powiewów, które ją w końcu wpędzają w jakąś kałużę. Synowie społeczeństw katolickich, oderwani przez wychowanie od katolickiego gruntu, to są "les deracines", skazani na uschnięcie, a w końcu końców na zgnicie".
P.S.
Całość tekstów obydwu książek Romana Dmowskiego można przeczytać i skopiować ze strony: Ojczyzna.pl. Adres internetowy: http://biblio.ojczyzna.pl/HTML/AUTORZY-Dmowski.htm
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
sobota, 18 sierpnia 2012
Refleksje po podpisaniu Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji...
Nie mogę oprzeć się wrażeniu (może tylko wrażeniu), że cały pro-syjo-unijny i pro-moskiewski establishment PRL-bis został jednak przez polski Kościół Katolicki - delikatnie mówiąc - "sprowadzony na manowce" a jednoznaczna krytyka dokumentu "o dialogu i pojednaniu kościołów i narodów" dokonywana przez część środowisk prawicowych była chyba trochę przedwczesna.
Nikt nie znał wcześniej treści dokumentu i każda ze stron - rządowa i w części patriotyczna - odnosiła się li tylko do jego wyobrażenia.
Syjo-uniniści i sowieciarze oczekiwali politycznego, deklaratywnego pojednania niemal międzyrządowego i międzykościelnego wyrażającego aprobatę przez polskich duchownych dotychczasowej prosowieckiej i poddańczej wobec Moskwy polityki obecnego polskiego rządu, a szczególnie prezydenta. Ponadto liczyli na wewnętrzne rozbicie Kościoła Katolickiego i zmniejszenie jego znaczenia w Polsce, co pozwoliłoby na dalszą laicyzację oraz intensyfikację sekularyzacji państwa polskiego. Stąd chyba wynikała taka kilkudniowa przychylność wobec działań polskiego kościoła zawarta we wszystkich rządowych mediach, które - wznosząc się na szczyty hipokryzji - za słuszne i pożądane uznały jeszcze tak niedawno przez nich krytykowane "mieszanie się" kościoła do spraw społeczno-politycznych. Również chyba dlatego uroczystość podpisania dokumentu odbyła się na Zamku Królewskim, co uważam jednak za niepotrzebne jego upolitycznienie.
Część środowisk patriotycznych natomiast a'priori odrzuciła to pojednanie myśląc zapewne, że w jego treści zawarte zostanie być może jednostronne chrześcijańskie przepraszanie przez Polaków Rosjan bez takowego aktu skruchy, wyznania win i chęci zadośćuczynienia za krzywdy na Polsce i Polakach dokonanego z ich strony. Ponadto wyrażano - sprowokowane raczej niefortunnymi wypowiedziami arcybiskupa J. Michalika - obawy, iż to porozumienie de facto ma służyć oddzieleniu "grubą kreską" sprawy wyjaśnienia prawdy o historycznych krzywdach Polaków doznanych od Moskali, także komunistycznym ludobójstwie katyńskim i zamachu smoleńskim... Obawy te były i są zresztą w dalszym ciągu uzasadnione, ponieważ Cyryl I jest bardzo blisko związany z Moskwą Putina a jego KGB-owska oraz typowo materialistyczna etyczno-moralna postawa życiowa budziła i budzi wiele wątpliwości. Spodziewano się też - podobnie jak "rządowcy" - iż będzie to akt poddańczy wobec Rosji i w konsekwencji wpłynie na osłabienie Kościoła Katolickiego w Polsce. Przyznaję, że ja również należałem do tej grupy i dalej jestem pełny wątpliwości.
Treść dokumentu okazała się jednak zgoła inna od spodziewanej i chyba najbardziej rozczarowani oraz niemile zaskoczeni - pomimo jego dalszej pozytywnej, werbalnej ocenie - są nasi rządzący. Oprócz bowiem wezwania do chrześcijańskiego dialogu i jednania się narodów: polskiego i rosyjskiego, zawarto w nim gloryfikację wszystkiego z czym walczą oni usilnie od 23 lat. Apoteoza rodziny oraz małżeństwa jako naturalnego związku kobiety i mężczyzny, obrona krzyża, zaznaczenie ważności i niezmienności w czasie nowotestamentowych chrześcijańskich wartości etyczno-moralnych jako fundamentu rozwoju cywilizacji europejskiej, wyrażenie konieczności budowania przyszłości na pamięci i prawdzie o przeszłości, krytyka wszelkich anaturalnych dewiacji i konsumpcjonizmu, zdecydowany sprzeciw wobec mordowania nienarodzonych dzieci (aborcja) oraz chorych i starców (eutanazja)... to musiało wprawić nasze "elyty" w konsternację a nawet być może wywołać złość i wewnętrzne obrzydzenie. Jakoś tak ciszej się w mediach zrobiło po publikacji treści przesłania...
Nie wiem jakie geopolityczne przyszłościowo skutki dla Polski przyniesie podpisany dokument. Być może będą one negatywne lub też owo przesłanie stanie się jednorazowym "realnie martwym" aktem. Być może również (obym nie!) okaże się jednak realną zdradą narodu polskiego dokonaną przez hierarchów Kościoła Katolickiego w Polsce.
Pozostają dalej wszakże nie wyjaśnione wątpliwości, co do rzeczywistych intencji jego podpisania i ukrywania jego treści przed polskimi wiernymi. Niestety jednoznacznie nie wskazano też w dokumencie wspólnych przewinień, które wymagają poznania o nich prawdy stanowiącej fundament budowy przyszłego dialogu i pojednania pomiędzy narodami: polskim i rosyjskim. Nie padły też słowa przeprosin, wyznania win i skruchy za historyczne krzywdy. Niepotrzebnie też wpleciono w treść dokumentu zdanie: "Z uznaniem przyjmujemy działania kompetentnych komisji i zespołów w naszych krajach. Wyrażamy przekonanie, że ich wysiłki pozwolą poznać niezakłamaną prawdę historyczną", ale w dobrej wierze możemy przyjąć, że dotyczy ono również np. zespołu parlamentarnego A. Macierewicza. Być może też cały dokument jest zbyt ogólnikowy i miałki, co sprawi, że nie będzie stanowił żadnego przełomu we wzajemnych stosunkach pomiędzy naszymi narodami a ponadto uprawnia do wyrażania zdziwienia wobec aż tak "królewskiej" i nieadekwatnej do jego znaczenia oprawie towarzyszącej jego podpisaniu.
Niemniej jednak - poznawszy treść dokumentu - dziś uważam i bardzo chcę wierzyć, że to Kościół Katolicki okazał się w Polsce rozgrywającym a nie rozgrywanym oraz treść podpisanego przesłania ma bardziej wymiar duchowo-religijny niż polityczny i tak naprawdę piętnuje obecną, polska rzeczywistość społeczno-polityczną.
Obym się nie mylił. Chcę wierzyć i mam nadzieję, że się nie mylę choć wątpliwości pozostają...
-----------------
Treść przesłania:
WSPÓLNE PRZESŁANIE DO NARODÓW POLSKI I ROSJI
Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski Arcybiskupa Józefa Michalika, Metropolity Przemyskiego i Zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchy Moskiewskiego i Całej Rusi Cyryla
W Chrystusie Bóg jednał ze sobą świat,
nie poczytując ludziom ich grzechów,
nam zaś przekazując słowo jednania
(2 Kor 5,19)
W poczuciu odpowiedzialności za teraźniejszość i przyszłość naszych Kościołów i narodów oraz kierując się pasterską troską, w imieniu Kościoła Katolickiego w Polsce i Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, zwracamy się ze słowem pojednania do wiernych naszych Kościołów, do naszych narodów i do wszystkich ludzi dobrej woli.
Wyznając prawdę, że Jezus Chrystus jest naszym pokojem i pojednaniem (por. Ef 2,14; Rz 5,11), i mając świadomość powołania powierzonego nam w duchu Chrystusowej Ewangelii, pragniemy wnieść swój wkład w dzieło zbliżenia naszych Kościołów i pojednania naszych narodów.
1. Dialog i pojednanie
Nasze bratnie narody łączy nie tylko wielowiekowe sąsiedztwo, ale także bogate chrześcijańskie dziedzictwo Wschodu i Zachodu. Świadomi tej długiej wspólnoty dziejów i tradycji wyrastającej z Ewangelii Chrystusa, która wywarła decydujący wpływ na tożsamość, duchowe oblicze i kulturę naszych narodów, a także całej Europy, wkraczamy na drogę szczerego dialogu w nadziei, że przyczyni się on do uleczenia ran przeszłości, pozwoli przezwyciężyć wzajemne uprzedzenia i nieporozumienia oraz umocni nas w dążeniu do pojednania.
Grzech, który jest głównym źródłem wszelkich podziałów, ludzka ułomność, indywidualny i zbiorowy egoizm, a także naciski polityczne, doprowadzały do wzajemnej obcości, jawnej wrogości, a nawet do walki między naszymi narodami. W następstwie podobnych okoliczności doszło wcześniej do rozpadu pierwotnej jedności chrześcijańskiej. Podziały i rozłam, sprzeczne z wolą Chrystusa, stały się wielkim zgorszeniem, dlatego też podejmujemy nowe wysiłki, które mają zbliżyć nasze Kościoły i narody oraz uczynić nas bardziej wiarygodnymi świadkami Ewangelii wobec współczesnego świata.
Po II wojnie światowej i bolesnych doświadczeniach ateizmu, który narzucono naszym narodom, wchodzimy dzisiaj na drogę duchowej i materialnej odnowy. Jeśli ma być ona trwała musi przede wszystkim dokonać się odnowa człowieka, a przez człowieka odnowa relacji między Kościołami i narodami.
Drogą ku takiej odnowie jest braterski dialog. Ma on dopomóc w lepszym poznaniu się, odbudowaniu wzajemnego zaufania i w taki sposób doprowadzić do pojednania. Pojednanie zaś zakłada również gotowość do przebaczenia doznanych krzywd i niesprawiedliwości. Zobowiązuje nas do tego modlitwa: Ojcze nasz (...) odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem. Jesteśmy przekonani, że jest to pierwszy i najważniejszy krok do odbudowania wzajemnego zaufania, bez którego nie ma trwałej ludzkiej wspólnoty ani pełnego pojednania.
Przebaczenie nie oznacza oczywiście zapomnienia. Pamięć stanowi bowiem istotną część naszej tożsamości. Jesteśmy ją także winni ofiarom przeszłości, które zostały zamęczone i oddały swoje życie za wierność Bogu i ziemskiej ojczyźnie. Przebaczyć oznacza jednak wyrzec się zemsty i nienawiści, uczestniczyć w budowaniu zgody i braterstwa pomiędzy ludźmi, naszymi narodami i krajami, co stanowi podstawę pokojowej przyszłości.
2. Przeszłość w perspektywie przyszłości
Tragiczne doświadczenia XX wieku dotknęły w większym lub mniejszym stopniu wszystkie kraje i narody Europy. Zostały nimi boleśnie doświadczone nasze kraje, narody i Kościoły. Naród polski i rosyjski łączy doświadczenie II wojny światowej i okres represji wywołanych przez reżimy totalitarne. Reżimy te, kierując się ideologią ateistyczną, walczyły z wszelkimi formami religijności i prowadziły szczególnie okrutną wojnę z chrześcijaństwem i naszymi Kościołami. Ofiarę poniosły miliony niewinnych ludzi, o czym przypominają niezliczone miejsca kaźni i mogiły znajdujące się na polskiej i rosyjskiej ziemi.
Wydarzenia naszej wspólnej, często trudnej i tragicznej historii, rodzą niekiedy wzajemne pretensje i oskarżenia, które nie pozwalają zagoić się dawnym ranom.
Obiektywne poznanie faktów oraz ukazanie rozmiarów tragedii i dramatów przeszłości staje się dzisiaj pilną sprawą historyków i specjalistów. Z uznaniem przyjmujemy działania kompetentnych komisji i zespołów w naszych krajach. Wyrażamy przekonanie, że ich wysiłki pozwolą poznać niezakłamaną prawdę historyczną, dopomogą w wyjaśnieniu wątpliwości i przyczynią się do przezwyciężenia negatywnych stereotypów. Wyrażamy przekonanie, że trwałe pojednanie jako fundament pokojowej przyszłości, może się dokonać jedynie w oparciu o pełną prawdę o naszej wspólnej przeszłości.
Apelujemy do wszystkich, którzy pragną dobra, trwałego pokoju oraz szczęśliwej przyszłości: do polityków, działaczy społecznych, ludzi nauki, kultury i sztuki, wierzących i niewierzących, do przedstawicieli Kościołów – stale podejmujcie wysiłki na rzecz rozwijania dialogu, wspierajcie to, co umożliwia odbudowanie wzajemnego zaufania i zbliża ludzi do siebie oraz pozwala budować wolną od przemocy i wojen pokojową przyszłość naszych krajów i narodów.
3. Wspólnie wobec nowych wyzwań
W wyniku politycznych i społecznych przemian, pod koniec XX wieku nasze Kościoły uzyskały możliwość pełnienia swojej misji ewangelizacyjnej, a zatem także kształtowania naszych społeczeństw w oparciu o tradycyjne wartości chrześcijańskie. Chrześcijaństwo wniosło w minionych dziejach ogromny wkład w formowanie duchowego oblicza i kultury naszych narodów. Dążymy także dziś, w dobie indyferentyzmu religijnego oraz postępującej sekularyzacji, do podjęcia wszelkich starań, aby życie społeczne i kultura naszych narodów nie zostały pozbawione podstawowych wartości moralnych, bez których nie ma trwałej pokojowej przyszłości.
Pierwszym i najważniejszym zadaniem Kościoła po wszystkie czasy pozostaje nadal głoszenie Ewangelii Chrystusa. Wszyscy chrześcijanie, nie tylko duchowni, ale i wierni świeccy są powołani, by głosić Ewangelię Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa oraz nieść Dobrą Nowinę słowem i świadectwem własnego życia, zarówno w wymiarze prywatnym, rodzinnym, jak i społecznym.
Uznajemy autonomię władzy świeckiej i kościelnej, lecz opowiadamy się także za współpracą w dziedzinie troski o rodzinę, wychowania, ładu społecznego i innych kwestii ważnych dla dobra społeczeństwa. Chcemy umacniać tolerancję, a przede wszystkim bronić fundamentalnych swobód na czele z wolnością religijną oraz bronić prawa do obecności religii w życiu publicznym.
Dzisiaj nasze narody stanęły wobec nowych wyzwań. Pod pretekstem zachowania zasady świeckości lub obrony wolności kwestionuje się podstawowe zasady moralne oparte na Dekalogu. Promuje się aborcję, eutanazję, związki osób jednej płci, które usiłuje się przedstawić jako jedną z form małżeństwa, propaguje się konsumpcjonistyczny styl życia, odrzuca się tradycyjne wartości i usuwa z przestrzeni publicznej symbole religijne.
Nierzadko spotykamy się też z przejawami wrogości wobec Chrystusa, Jego Ewangelii i Krzyża, a także z próbami wykluczenia Kościoła z życia publicznego. Fałszywie rozumiana świeckość przybiera formę fundamentalizmu i w rzeczywistości jest jedną z odmian ateizmu.
Wzywamy wszystkich do poszanowania niezbywalnej godności każdego człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1,27). W imię przyszłości naszych narodów opowiadamy się za poszanowaniem i obroną życia każdej istoty ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci. Uważamy, że ciężkim grzechem przeciw życiu i hańbą współczesnej cywilizacji jest nie tylko terroryzm i konflikty zbrojne, ale także aborcja i eutanazja.
Trwałą podstawę każdego społeczeństwa stanowi rodzina jako stały związek mężczyzny i kobiety. Jako instytucja ustanowiona przez Boga (por. Rdz 1,28; 2,23-24), rodzina wymaga szacunku i obrony. Jest ona bowiem kolebką życia, zdrowym środowiskiem wychowawczym, gwarantem społecznej stabilności i znakiem nadziei dla społeczeństwa. To właśnie w rodzinie dojrzewa człowiek odpowiedzialny za siebie, za innych oraz za społeczeństwo, w którym żyje.
Ze szczerą troską, nadzieją i miłością patrzymy na młodzież, którą pragniemy uchronić przed demoralizacją oraz wychowywać w duchu Ewangelii. Chcemy uczyć młodych miłości do Boga, człowieka i ziemskiej ojczyzny oraz kształtować w nich ducha chrześcijańskiej kultury, której owocem będzie szacunek, tolerancja i sprawiedliwość.
Jesteśmy przekonani, że Zmartwychwstały Chrystus jest nadzieją nie tylko dla naszych Kościołów i narodów, ale także dla Europy i całego świata. Niech On sprawi swoją łaską, aby każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku widział przyjaciela i brata.
Zarówno Polacy, jak i Rosjanie żywią głęboką cześć do Najświętszej Maryi Panny. Ufając wstawiennictwu Matki Bożej, polecamy Jej opiece wielkie dzieło pojednania i zbliżenia naszych Kościołów i narodów. Przywołując słowa Pawła Apostoła: Sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy (Kol 3,15), błogosławimy wszystkim w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
+ Józef Arcybiskup Michalik
Metropolita Przemyski
+ Cyryl
Patriarcha Moskiewski i całej Rusi
Warszawa, 17.08.2012
----------------
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Nikt nie znał wcześniej treści dokumentu i każda ze stron - rządowa i w części patriotyczna - odnosiła się li tylko do jego wyobrażenia.
Syjo-uniniści i sowieciarze oczekiwali politycznego, deklaratywnego pojednania niemal międzyrządowego i międzykościelnego wyrażającego aprobatę przez polskich duchownych dotychczasowej prosowieckiej i poddańczej wobec Moskwy polityki obecnego polskiego rządu, a szczególnie prezydenta. Ponadto liczyli na wewnętrzne rozbicie Kościoła Katolickiego i zmniejszenie jego znaczenia w Polsce, co pozwoliłoby na dalszą laicyzację oraz intensyfikację sekularyzacji państwa polskiego. Stąd chyba wynikała taka kilkudniowa przychylność wobec działań polskiego kościoła zawarta we wszystkich rządowych mediach, które - wznosząc się na szczyty hipokryzji - za słuszne i pożądane uznały jeszcze tak niedawno przez nich krytykowane "mieszanie się" kościoła do spraw społeczno-politycznych. Również chyba dlatego uroczystość podpisania dokumentu odbyła się na Zamku Królewskim, co uważam jednak za niepotrzebne jego upolitycznienie.
Część środowisk patriotycznych natomiast a'priori odrzuciła to pojednanie myśląc zapewne, że w jego treści zawarte zostanie być może jednostronne chrześcijańskie przepraszanie przez Polaków Rosjan bez takowego aktu skruchy, wyznania win i chęci zadośćuczynienia za krzywdy na Polsce i Polakach dokonanego z ich strony. Ponadto wyrażano - sprowokowane raczej niefortunnymi wypowiedziami arcybiskupa J. Michalika - obawy, iż to porozumienie de facto ma służyć oddzieleniu "grubą kreską" sprawy wyjaśnienia prawdy o historycznych krzywdach Polaków doznanych od Moskali, także komunistycznym ludobójstwie katyńskim i zamachu smoleńskim... Obawy te były i są zresztą w dalszym ciągu uzasadnione, ponieważ Cyryl I jest bardzo blisko związany z Moskwą Putina a jego KGB-owska oraz typowo materialistyczna etyczno-moralna postawa życiowa budziła i budzi wiele wątpliwości. Spodziewano się też - podobnie jak "rządowcy" - iż będzie to akt poddańczy wobec Rosji i w konsekwencji wpłynie na osłabienie Kościoła Katolickiego w Polsce. Przyznaję, że ja również należałem do tej grupy i dalej jestem pełny wątpliwości.
Treść dokumentu okazała się jednak zgoła inna od spodziewanej i chyba najbardziej rozczarowani oraz niemile zaskoczeni - pomimo jego dalszej pozytywnej, werbalnej ocenie - są nasi rządzący. Oprócz bowiem wezwania do chrześcijańskiego dialogu i jednania się narodów: polskiego i rosyjskiego, zawarto w nim gloryfikację wszystkiego z czym walczą oni usilnie od 23 lat. Apoteoza rodziny oraz małżeństwa jako naturalnego związku kobiety i mężczyzny, obrona krzyża, zaznaczenie ważności i niezmienności w czasie nowotestamentowych chrześcijańskich wartości etyczno-moralnych jako fundamentu rozwoju cywilizacji europejskiej, wyrażenie konieczności budowania przyszłości na pamięci i prawdzie o przeszłości, krytyka wszelkich anaturalnych dewiacji i konsumpcjonizmu, zdecydowany sprzeciw wobec mordowania nienarodzonych dzieci (aborcja) oraz chorych i starców (eutanazja)... to musiało wprawić nasze "elyty" w konsternację a nawet być może wywołać złość i wewnętrzne obrzydzenie. Jakoś tak ciszej się w mediach zrobiło po publikacji treści przesłania...
Nie wiem jakie geopolityczne przyszłościowo skutki dla Polski przyniesie podpisany dokument. Być może będą one negatywne lub też owo przesłanie stanie się jednorazowym "realnie martwym" aktem. Być może również (obym nie!) okaże się jednak realną zdradą narodu polskiego dokonaną przez hierarchów Kościoła Katolickiego w Polsce.
Pozostają dalej wszakże nie wyjaśnione wątpliwości, co do rzeczywistych intencji jego podpisania i ukrywania jego treści przed polskimi wiernymi. Niestety jednoznacznie nie wskazano też w dokumencie wspólnych przewinień, które wymagają poznania o nich prawdy stanowiącej fundament budowy przyszłego dialogu i pojednania pomiędzy narodami: polskim i rosyjskim. Nie padły też słowa przeprosin, wyznania win i skruchy za historyczne krzywdy. Niepotrzebnie też wpleciono w treść dokumentu zdanie: "Z uznaniem przyjmujemy działania kompetentnych komisji i zespołów w naszych krajach. Wyrażamy przekonanie, że ich wysiłki pozwolą poznać niezakłamaną prawdę historyczną", ale w dobrej wierze możemy przyjąć, że dotyczy ono również np. zespołu parlamentarnego A. Macierewicza. Być może też cały dokument jest zbyt ogólnikowy i miałki, co sprawi, że nie będzie stanowił żadnego przełomu we wzajemnych stosunkach pomiędzy naszymi narodami a ponadto uprawnia do wyrażania zdziwienia wobec aż tak "królewskiej" i nieadekwatnej do jego znaczenia oprawie towarzyszącej jego podpisaniu.
Niemniej jednak - poznawszy treść dokumentu - dziś uważam i bardzo chcę wierzyć, że to Kościół Katolicki okazał się w Polsce rozgrywającym a nie rozgrywanym oraz treść podpisanego przesłania ma bardziej wymiar duchowo-religijny niż polityczny i tak naprawdę piętnuje obecną, polska rzeczywistość społeczno-polityczną.
Obym się nie mylił. Chcę wierzyć i mam nadzieję, że się nie mylę choć wątpliwości pozostają...
-----------------
Treść przesłania:
WSPÓLNE PRZESŁANIE DO NARODÓW POLSKI I ROSJI
Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski Arcybiskupa Józefa Michalika, Metropolity Przemyskiego i Zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchy Moskiewskiego i Całej Rusi Cyryla
W Chrystusie Bóg jednał ze sobą świat,
nie poczytując ludziom ich grzechów,
nam zaś przekazując słowo jednania
(2 Kor 5,19)
W poczuciu odpowiedzialności za teraźniejszość i przyszłość naszych Kościołów i narodów oraz kierując się pasterską troską, w imieniu Kościoła Katolickiego w Polsce i Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, zwracamy się ze słowem pojednania do wiernych naszych Kościołów, do naszych narodów i do wszystkich ludzi dobrej woli.
Wyznając prawdę, że Jezus Chrystus jest naszym pokojem i pojednaniem (por. Ef 2,14; Rz 5,11), i mając świadomość powołania powierzonego nam w duchu Chrystusowej Ewangelii, pragniemy wnieść swój wkład w dzieło zbliżenia naszych Kościołów i pojednania naszych narodów.
1. Dialog i pojednanie
Nasze bratnie narody łączy nie tylko wielowiekowe sąsiedztwo, ale także bogate chrześcijańskie dziedzictwo Wschodu i Zachodu. Świadomi tej długiej wspólnoty dziejów i tradycji wyrastającej z Ewangelii Chrystusa, która wywarła decydujący wpływ na tożsamość, duchowe oblicze i kulturę naszych narodów, a także całej Europy, wkraczamy na drogę szczerego dialogu w nadziei, że przyczyni się on do uleczenia ran przeszłości, pozwoli przezwyciężyć wzajemne uprzedzenia i nieporozumienia oraz umocni nas w dążeniu do pojednania.
Grzech, który jest głównym źródłem wszelkich podziałów, ludzka ułomność, indywidualny i zbiorowy egoizm, a także naciski polityczne, doprowadzały do wzajemnej obcości, jawnej wrogości, a nawet do walki między naszymi narodami. W następstwie podobnych okoliczności doszło wcześniej do rozpadu pierwotnej jedności chrześcijańskiej. Podziały i rozłam, sprzeczne z wolą Chrystusa, stały się wielkim zgorszeniem, dlatego też podejmujemy nowe wysiłki, które mają zbliżyć nasze Kościoły i narody oraz uczynić nas bardziej wiarygodnymi świadkami Ewangelii wobec współczesnego świata.
Po II wojnie światowej i bolesnych doświadczeniach ateizmu, który narzucono naszym narodom, wchodzimy dzisiaj na drogę duchowej i materialnej odnowy. Jeśli ma być ona trwała musi przede wszystkim dokonać się odnowa człowieka, a przez człowieka odnowa relacji między Kościołami i narodami.
Drogą ku takiej odnowie jest braterski dialog. Ma on dopomóc w lepszym poznaniu się, odbudowaniu wzajemnego zaufania i w taki sposób doprowadzić do pojednania. Pojednanie zaś zakłada również gotowość do przebaczenia doznanych krzywd i niesprawiedliwości. Zobowiązuje nas do tego modlitwa: Ojcze nasz (...) odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem. Jesteśmy przekonani, że jest to pierwszy i najważniejszy krok do odbudowania wzajemnego zaufania, bez którego nie ma trwałej ludzkiej wspólnoty ani pełnego pojednania.
Przebaczenie nie oznacza oczywiście zapomnienia. Pamięć stanowi bowiem istotną część naszej tożsamości. Jesteśmy ją także winni ofiarom przeszłości, które zostały zamęczone i oddały swoje życie za wierność Bogu i ziemskiej ojczyźnie. Przebaczyć oznacza jednak wyrzec się zemsty i nienawiści, uczestniczyć w budowaniu zgody i braterstwa pomiędzy ludźmi, naszymi narodami i krajami, co stanowi podstawę pokojowej przyszłości.
2. Przeszłość w perspektywie przyszłości
Tragiczne doświadczenia XX wieku dotknęły w większym lub mniejszym stopniu wszystkie kraje i narody Europy. Zostały nimi boleśnie doświadczone nasze kraje, narody i Kościoły. Naród polski i rosyjski łączy doświadczenie II wojny światowej i okres represji wywołanych przez reżimy totalitarne. Reżimy te, kierując się ideologią ateistyczną, walczyły z wszelkimi formami religijności i prowadziły szczególnie okrutną wojnę z chrześcijaństwem i naszymi Kościołami. Ofiarę poniosły miliony niewinnych ludzi, o czym przypominają niezliczone miejsca kaźni i mogiły znajdujące się na polskiej i rosyjskiej ziemi.
Wydarzenia naszej wspólnej, często trudnej i tragicznej historii, rodzą niekiedy wzajemne pretensje i oskarżenia, które nie pozwalają zagoić się dawnym ranom.
Obiektywne poznanie faktów oraz ukazanie rozmiarów tragedii i dramatów przeszłości staje się dzisiaj pilną sprawą historyków i specjalistów. Z uznaniem przyjmujemy działania kompetentnych komisji i zespołów w naszych krajach. Wyrażamy przekonanie, że ich wysiłki pozwolą poznać niezakłamaną prawdę historyczną, dopomogą w wyjaśnieniu wątpliwości i przyczynią się do przezwyciężenia negatywnych stereotypów. Wyrażamy przekonanie, że trwałe pojednanie jako fundament pokojowej przyszłości, może się dokonać jedynie w oparciu o pełną prawdę o naszej wspólnej przeszłości.
Apelujemy do wszystkich, którzy pragną dobra, trwałego pokoju oraz szczęśliwej przyszłości: do polityków, działaczy społecznych, ludzi nauki, kultury i sztuki, wierzących i niewierzących, do przedstawicieli Kościołów – stale podejmujcie wysiłki na rzecz rozwijania dialogu, wspierajcie to, co umożliwia odbudowanie wzajemnego zaufania i zbliża ludzi do siebie oraz pozwala budować wolną od przemocy i wojen pokojową przyszłość naszych krajów i narodów.
3. Wspólnie wobec nowych wyzwań
W wyniku politycznych i społecznych przemian, pod koniec XX wieku nasze Kościoły uzyskały możliwość pełnienia swojej misji ewangelizacyjnej, a zatem także kształtowania naszych społeczeństw w oparciu o tradycyjne wartości chrześcijańskie. Chrześcijaństwo wniosło w minionych dziejach ogromny wkład w formowanie duchowego oblicza i kultury naszych narodów. Dążymy także dziś, w dobie indyferentyzmu religijnego oraz postępującej sekularyzacji, do podjęcia wszelkich starań, aby życie społeczne i kultura naszych narodów nie zostały pozbawione podstawowych wartości moralnych, bez których nie ma trwałej pokojowej przyszłości.
Pierwszym i najważniejszym zadaniem Kościoła po wszystkie czasy pozostaje nadal głoszenie Ewangelii Chrystusa. Wszyscy chrześcijanie, nie tylko duchowni, ale i wierni świeccy są powołani, by głosić Ewangelię Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa oraz nieść Dobrą Nowinę słowem i świadectwem własnego życia, zarówno w wymiarze prywatnym, rodzinnym, jak i społecznym.
Uznajemy autonomię władzy świeckiej i kościelnej, lecz opowiadamy się także za współpracą w dziedzinie troski o rodzinę, wychowania, ładu społecznego i innych kwestii ważnych dla dobra społeczeństwa. Chcemy umacniać tolerancję, a przede wszystkim bronić fundamentalnych swobód na czele z wolnością religijną oraz bronić prawa do obecności religii w życiu publicznym.
Dzisiaj nasze narody stanęły wobec nowych wyzwań. Pod pretekstem zachowania zasady świeckości lub obrony wolności kwestionuje się podstawowe zasady moralne oparte na Dekalogu. Promuje się aborcję, eutanazję, związki osób jednej płci, które usiłuje się przedstawić jako jedną z form małżeństwa, propaguje się konsumpcjonistyczny styl życia, odrzuca się tradycyjne wartości i usuwa z przestrzeni publicznej symbole religijne.
Nierzadko spotykamy się też z przejawami wrogości wobec Chrystusa, Jego Ewangelii i Krzyża, a także z próbami wykluczenia Kościoła z życia publicznego. Fałszywie rozumiana świeckość przybiera formę fundamentalizmu i w rzeczywistości jest jedną z odmian ateizmu.
Wzywamy wszystkich do poszanowania niezbywalnej godności każdego człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1,27). W imię przyszłości naszych narodów opowiadamy się za poszanowaniem i obroną życia każdej istoty ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci. Uważamy, że ciężkim grzechem przeciw życiu i hańbą współczesnej cywilizacji jest nie tylko terroryzm i konflikty zbrojne, ale także aborcja i eutanazja.
Trwałą podstawę każdego społeczeństwa stanowi rodzina jako stały związek mężczyzny i kobiety. Jako instytucja ustanowiona przez Boga (por. Rdz 1,28; 2,23-24), rodzina wymaga szacunku i obrony. Jest ona bowiem kolebką życia, zdrowym środowiskiem wychowawczym, gwarantem społecznej stabilności i znakiem nadziei dla społeczeństwa. To właśnie w rodzinie dojrzewa człowiek odpowiedzialny za siebie, za innych oraz za społeczeństwo, w którym żyje.
Ze szczerą troską, nadzieją i miłością patrzymy na młodzież, którą pragniemy uchronić przed demoralizacją oraz wychowywać w duchu Ewangelii. Chcemy uczyć młodych miłości do Boga, człowieka i ziemskiej ojczyzny oraz kształtować w nich ducha chrześcijańskiej kultury, której owocem będzie szacunek, tolerancja i sprawiedliwość.
Jesteśmy przekonani, że Zmartwychwstały Chrystus jest nadzieją nie tylko dla naszych Kościołów i narodów, ale także dla Europy i całego świata. Niech On sprawi swoją łaską, aby każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku widział przyjaciela i brata.
Zarówno Polacy, jak i Rosjanie żywią głęboką cześć do Najświętszej Maryi Panny. Ufając wstawiennictwu Matki Bożej, polecamy Jej opiece wielkie dzieło pojednania i zbliżenia naszych Kościołów i narodów. Przywołując słowa Pawła Apostoła: Sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy (Kol 3,15), błogosławimy wszystkim w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
+ Józef Arcybiskup Michalik
Metropolita Przemyski
+ Cyryl
Patriarcha Moskiewski i całej Rusi
Warszawa, 17.08.2012
----------------
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
niedziela, 10 kwietnia 2011
Nie ma słów! Jest pamięć i zobowiązanie...
Pozostaje mi sparafrazować Moją osobistą refleksję czynioną z końcem 2010 roku...
Oj... nie ma słów...
Na gesty tego roku minione,
Na zaprzaństwo przez III Rzeczpospolitą Zdradliwą czynione...
Na ogrom rozpaczy zadanych Ojczyźnie,
Na platformianą swołocz poddaną Sowieckiej i Germańskiej zgniliźnie...
Oj... nie ma słów...
Na bezprawie owiane małością Tysiącletnich Wędrowców,
Na bałamutność niby wybrańców a odwiecznych Bezpaństwowców,
Na cierpienia zadane ludzkości...
Na ośmieszanie Krzyża w oparach fałszywej hrabioskości...
Oj... nie ma słów...
Na ból zadany Polakom w kraju i na Dalekim Uchodźstwie,
Na strach bijący z Oczu tchórzy i zdrajców radośnie,
Na mord uczyniony na Rodakach Najbliższych,
Na kłamstwo bijące z oczu Sowieckich Myśliwych...
Oj... nie ma słów..
Zostaje o nich pamięć, na wieki ich trwałe wspominanie,
Już nie ma złości, chęci zemsty, pozostaje nasze dla nich zobowiązanie...
Zdrajców, pasożytów, bękartów naszej Ojczyzny,
Zlinczować politycznie, osądzić... dość już tej wszechobecnej antypolskiej zgnilizny!
Pozdrawiam
P.S.
Do wszystkich, dla których Ojczyzna - Polska jest i pozostanie Najważniejsza:
Polska wstaje z kolan. Jestem z Wami wszędzie, gdzie swoją obecnością oddajecie hołd pomordowanym na obcej ziemi... gdzie walczycie o lepszą, prawą Polskę.
Biało-czewona flaga z kirem łopoce dumnie na moim balkonie.
Jest - dzięki nam wszystkim - dla Polski nadzieja!
Nie ma słów! Pozostaje pamięć i zobowiązanie... Ale są też słowa, już kiedyś wypowiedziane...
Bł. Jerzy Popiełuszko: "Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą",
Jan Paweł II: "Nie sposób inaczej zrozumieć Człowieka, jak w tej wspólnocie jaką jest Naród",
Edmund Burke: "Naród jest organiczną całością ukształtowaną przez przeszłość i tradycje"; "Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił".
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
niedziela, 20 czerwca 2010
Polska to dziwny (?), ale kochany kraj...
Witam
Polska to dziwny kraj: i piękny i brzydki; i kochany, ale też przez wielu nienawidzony (szczególnie przez nierdzennych i fałszywie malowanych Polaków, którzy polskie nazwiska posiadają jedynie z własnego sobie ich nadania). Polska to dla wielu ich umiłowana Ojczyzna – macierz będąca obiektem tęsknoty i westchnień; odniesieniem do najważniejszej przesłanki ich tożsamości. I często im jesteśmy dalej (np. na stałej lub czasowej emigracji) od tej naszej Polski, tym staje się Ona dla nas piękniejsza, idealizujemy ją, gdzieś tam wewnętrznie zaczynamy doceniać jej dla nas ogromne znaczenie, przypominamy sobie już tylko raczej pozytywne z nią wspomnienia... właśnie tęsknimy i może nieraz też żałujemy, że... ją opuściliśmy... że nie zrobiliśmy dla niej tego, co mogliśmy najlepszego i na co było nas stać. Bardzo często chyba też w takich przypadkach mamy poczucie, że nie docenialiśmy jej piękna i znaczenia, gdy byliśmy jej i ona była dla nas....
Przypominając słowa naszego wieszcza Jana Kochanowskiego, który pisał: "Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz..." (zobacz przypis 1) wielu z nas dowiedziało się zapewne o "smaku" Polski, naszej Ojczyzny wtedy, gdy ją stracili, emigrowali na stałe, działali wbrew jej i przeciwko niej (to tak jak palacz dostawszy raka płuc przez palenie papierosów zawsze żałuje, że palił... i, gdyby tak można było cofnąć czas...).
Utratę tej Ojczyzny i żal za popełnione błędy zapewne odczuwało wielu Polaków wtedy, gdy Polska na przeszło 100 lat straciła niepodległość i zniknęła z mapy świata zagrabiona przez Zaborców. Podobne odczucia towarzyszyły wielu naszym Rodakom (nie mówię tu o zdrajcach i konformistach życiowych oraz ideowych), gdy na przeszło 40 lat Polska znów straciła niepodległość zagrabiona tym razem przez jednego z byłych Zaborców, tym razem pod hasłami "ogólnoświatowej szczęśliwości" zwanej komunizmem czy też realnym, marksistowskim socjalizmem. "Nie jest grzechem popełniać błędy, ale nie wyciągać z nich właściwych wniosków" (zasłyszana i już powszechnie bezźródłowo uogólniona sentencja). Boję się, że może i tym razem popełniamy znów ten sam błąd tracąc niepodległość i suwerenność na rzecz tym razem nie ZSRR, ale tworu, który ja nazywam ZSRE (Związek Socjalistycznych Republik Europejskich).
Oczywiście zawsze istnieją geopolityczne, bieżące i strategiczne uwarunkowania, które nieraz "każą" dalekowzrocznym przywódcom podejmować decyzje krótkookresowo wydające się niewłaściwymi, które jednak strategicznie (długookresowo) mogą okazać się jednak korzystne dla określonego państwa (w tym wypadku: Polski i naszej Ojczyzny). Być może tak należy traktować jednak podpisanie przez Śp. Pana Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego... czekał i zwlekał z tą decyzją bardzo długo, za co zresztą był krytykowany powszechnie i zaciekle.
Ale przecież jak mógł postąpić inaczej? Dlaczego miał go podpisywać skoro demokratycznie odrzuciła go Irlandia, co winno skutkować przecież całkowitym zarzuceniem wprowadzenia tego Traktatu w Unii Europejskiej... ale okazało się, że brukselscy przywódcy (niczym dobre, stare władze komunistyczne) demokrację traktują chyba jako "papierek lakmusowy" werbalnych deklaracji... narzucili więc niedemokratycznie Irlandii drugie referendum (po co, skoro już raz się odbyło?... To tak, jakby np. w Wielkiej Brytanii w wyborach parlamentarnych wygrałoby ugrupowanie, któremu nieprzychylna jest Królowa Brytyjska i z tego też powodu zarządziłaby ponowne wybory... i tak do skutku aż wygrałoby ugrupowanie, które jednak darzy jakąś sympatią). Czyż po totalitarnym zmuszeniu Irlandii do drugiego referendum Nasz Prezydent w sumie jednak podpisując ów Traktat nie wybrał na razie mniejszego zła, bo... przecież nikt nie powinien mieć wątpliwości, że brukselscy socjalistyczno-globalistyczni quasi komuniści zrobiliby wszystko, żeby jednak zmusić Polskę do podpisania Traktatu Lizbońskiego (przypomina mi się tutaj scena z Folwarku Zwierzęcego G. Orwella, kiedy wszystkie zwierzęta pamiętały, iż jednym z postulatów spisanych bodajże na ścianie stodoły było to, że nigdy żadne zwierzę nie będzie spało na ludzkich łóżkach. I cóż się stało? Otóż zwierzęta zobaczyły któregoś razu rządzące świnie pod wodzą Napoleona jak śpią na ludzkich łóżkach... Zdziwione zwierzęta podreptały pod ścianę stodoły przeczytać jeszcze raz ów postulat i okazało się, że rządzące świnie dopisały jeden zwrot do zakazu spania na ludzkich łóżkach... całość po tym dopisie brzmiała: "Żadne zwierzę nie będzie spało na (ludzkich) łóżkach... z prześcieradłami...") - (zobacz przypis 2).
Po powyższej dość obszernej dygresji... wracając do naszej ukochanej Polski. To dla niej miliony rdzennych Polaków, ale też Ci, którzy nie będąc Polakami pokochali ją miłością najwyższą... oddawało życie walcząc przez wieki o jej Wolność, Niepodległość i Suwerenność.
W naszej polskiej historii doszukać się można wszystkiego: heroicznego patriotyzmu i zdrady narodowej; mądrości i głupoty; pozytywistycznej pracy i saskiego rozpasania; ograniczającego działania i relatywizującego podstawowe wartości i cnoty ludzkie – realizmu, ale i słowiańskiego nierzeczywistego romantyzmu. Mieliśmy zarówno wybitnych przywódców, jak i kompletnie rządzących Polską zwyczajnych durniów lub też cynicznych zdrajców.
Mamy swoje wady i zalety... zresztą jak każdy naród i każde skupisko społeczne tworzące jakąś Wspólnotę, którą cementuje: unikalny język, kultura, tradycja, przeszłość, historia, określone idee czy też charakter i zakres celów do realizacji i przyszłego osiągnięcia.
Jesteśmy różnorodni: mieliśmy w swoich dziejach geniuszy oraz wspaniałych pisarzy, naukowców, noblistów... ludzi wielkich, ale też wśród nas było też i dalej jest wielu małostkowych szubrawców oraz pospolitych idiotów...
Jesteśmy więc tacy jak wszyscy ludzie na Ziemi i wszystkie narody... ale to Polska potrafiła się odrodzić po zaborach i zbudować wspaniałą II Rzeczpospolitą, może i z wadami, ale wynikającymi raczej właśnie z okresu tak długiej bezpaństwowości i konieczności budowy od podstaw organizmu państwowego... ech, gdyby nie II Wojna Światowa.... Zawsze mnie zastanawia jednak jak daleko więcej relatywnie osiągnęliśmy w dwudziestoleciu międzywojennym niż w tym samym okresie czasu III RP... i wtedy zaczynam być zły i wściekły za zmarnowanie 20 lat tej naszej "niby" niepodległości po 1989 roku....
Złość mi mija wtedy, gdy przypominam sobie słowa naszego Rodaka Papieża Jana Pawła II: "Ojczyzna, Polska jest naszą matką ziemską. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej". TAK. Polska ma prawo do naszej miłości szczególnej! Nie płaczmy więc nad straconymi szansami, nad zmarnowanym czasem, nad "rozlanym mlekiem". Budujmy Naszą Polskę ponownie. Odzyskajmy ją dla siebie, naszych dzieci i wnuków. Odzyskajmy ją i stwórzmy od podstaw Nową, Najjaśniejszą Rzeczpospolitą... mądrą, nowoczesną, prawą i sprawiedliwą!
Pozdrawiam
Przypis 1: Jan Kochanowski, "Na Zdrowie" - fraszka wydana w Pradze w roku 1598 w publikacji Bartłomieja Paprockiego w: Jan Kochanowski, Ja dobrej myśli zawżdy chcę używać, PIW, Warszawa 1981, s. 66.
Przypis 2: G. Orwell, Folwark Zwierzęcy, tłum.: Bartłomiej Zborski, http://www.polonica.net/Folwark_Zwierzecy_GOrwell.htm, s.3 i 7
P.S.
Wraz z niniejszym postem upubliczniam na swoim autorskim blogu (http://krzysztofjaw.blogspot.com/) moje dane personalne. Poza oficjalnym moim blogiem dalej będę używał nicka "krzysztofjaw" i nim też będę podpisywał swoje autorskie artykuły, teksty, posty, notki i komentarze...
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
Polska to dziwny kraj: i piękny i brzydki; i kochany, ale też przez wielu nienawidzony (szczególnie przez nierdzennych i fałszywie malowanych Polaków, którzy polskie nazwiska posiadają jedynie z własnego sobie ich nadania). Polska to dla wielu ich umiłowana Ojczyzna – macierz będąca obiektem tęsknoty i westchnień; odniesieniem do najważniejszej przesłanki ich tożsamości. I często im jesteśmy dalej (np. na stałej lub czasowej emigracji) od tej naszej Polski, tym staje się Ona dla nas piękniejsza, idealizujemy ją, gdzieś tam wewnętrznie zaczynamy doceniać jej dla nas ogromne znaczenie, przypominamy sobie już tylko raczej pozytywne z nią wspomnienia... właśnie tęsknimy i może nieraz też żałujemy, że... ją opuściliśmy... że nie zrobiliśmy dla niej tego, co mogliśmy najlepszego i na co było nas stać. Bardzo często chyba też w takich przypadkach mamy poczucie, że nie docenialiśmy jej piękna i znaczenia, gdy byliśmy jej i ona była dla nas....
Przypominając słowa naszego wieszcza Jana Kochanowskiego, który pisał: "Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz..." (zobacz przypis 1) wielu z nas dowiedziało się zapewne o "smaku" Polski, naszej Ojczyzny wtedy, gdy ją stracili, emigrowali na stałe, działali wbrew jej i przeciwko niej (to tak jak palacz dostawszy raka płuc przez palenie papierosów zawsze żałuje, że palił... i, gdyby tak można było cofnąć czas...).
Utratę tej Ojczyzny i żal za popełnione błędy zapewne odczuwało wielu Polaków wtedy, gdy Polska na przeszło 100 lat straciła niepodległość i zniknęła z mapy świata zagrabiona przez Zaborców. Podobne odczucia towarzyszyły wielu naszym Rodakom (nie mówię tu o zdrajcach i konformistach życiowych oraz ideowych), gdy na przeszło 40 lat Polska znów straciła niepodległość zagrabiona tym razem przez jednego z byłych Zaborców, tym razem pod hasłami "ogólnoświatowej szczęśliwości" zwanej komunizmem czy też realnym, marksistowskim socjalizmem. "Nie jest grzechem popełniać błędy, ale nie wyciągać z nich właściwych wniosków" (zasłyszana i już powszechnie bezźródłowo uogólniona sentencja). Boję się, że może i tym razem popełniamy znów ten sam błąd tracąc niepodległość i suwerenność na rzecz tym razem nie ZSRR, ale tworu, który ja nazywam ZSRE (Związek Socjalistycznych Republik Europejskich).
Oczywiście zawsze istnieją geopolityczne, bieżące i strategiczne uwarunkowania, które nieraz "każą" dalekowzrocznym przywódcom podejmować decyzje krótkookresowo wydające się niewłaściwymi, które jednak strategicznie (długookresowo) mogą okazać się jednak korzystne dla określonego państwa (w tym wypadku: Polski i naszej Ojczyzny). Być może tak należy traktować jednak podpisanie przez Śp. Pana Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego... czekał i zwlekał z tą decyzją bardzo długo, za co zresztą był krytykowany powszechnie i zaciekle.
Ale przecież jak mógł postąpić inaczej? Dlaczego miał go podpisywać skoro demokratycznie odrzuciła go Irlandia, co winno skutkować przecież całkowitym zarzuceniem wprowadzenia tego Traktatu w Unii Europejskiej... ale okazało się, że brukselscy przywódcy (niczym dobre, stare władze komunistyczne) demokrację traktują chyba jako "papierek lakmusowy" werbalnych deklaracji... narzucili więc niedemokratycznie Irlandii drugie referendum (po co, skoro już raz się odbyło?... To tak, jakby np. w Wielkiej Brytanii w wyborach parlamentarnych wygrałoby ugrupowanie, któremu nieprzychylna jest Królowa Brytyjska i z tego też powodu zarządziłaby ponowne wybory... i tak do skutku aż wygrałoby ugrupowanie, które jednak darzy jakąś sympatią). Czyż po totalitarnym zmuszeniu Irlandii do drugiego referendum Nasz Prezydent w sumie jednak podpisując ów Traktat nie wybrał na razie mniejszego zła, bo... przecież nikt nie powinien mieć wątpliwości, że brukselscy socjalistyczno-globalistyczni quasi komuniści zrobiliby wszystko, żeby jednak zmusić Polskę do podpisania Traktatu Lizbońskiego (przypomina mi się tutaj scena z Folwarku Zwierzęcego G. Orwella, kiedy wszystkie zwierzęta pamiętały, iż jednym z postulatów spisanych bodajże na ścianie stodoły było to, że nigdy żadne zwierzę nie będzie spało na ludzkich łóżkach. I cóż się stało? Otóż zwierzęta zobaczyły któregoś razu rządzące świnie pod wodzą Napoleona jak śpią na ludzkich łóżkach... Zdziwione zwierzęta podreptały pod ścianę stodoły przeczytać jeszcze raz ów postulat i okazało się, że rządzące świnie dopisały jeden zwrot do zakazu spania na ludzkich łóżkach... całość po tym dopisie brzmiała: "Żadne zwierzę nie będzie spało na (ludzkich) łóżkach... z prześcieradłami...") - (zobacz przypis 2).
Po powyższej dość obszernej dygresji... wracając do naszej ukochanej Polski. To dla niej miliony rdzennych Polaków, ale też Ci, którzy nie będąc Polakami pokochali ją miłością najwyższą... oddawało życie walcząc przez wieki o jej Wolność, Niepodległość i Suwerenność.
W naszej polskiej historii doszukać się można wszystkiego: heroicznego patriotyzmu i zdrady narodowej; mądrości i głupoty; pozytywistycznej pracy i saskiego rozpasania; ograniczającego działania i relatywizującego podstawowe wartości i cnoty ludzkie – realizmu, ale i słowiańskiego nierzeczywistego romantyzmu. Mieliśmy zarówno wybitnych przywódców, jak i kompletnie rządzących Polską zwyczajnych durniów lub też cynicznych zdrajców.
Mamy swoje wady i zalety... zresztą jak każdy naród i każde skupisko społeczne tworzące jakąś Wspólnotę, którą cementuje: unikalny język, kultura, tradycja, przeszłość, historia, określone idee czy też charakter i zakres celów do realizacji i przyszłego osiągnięcia.
Jesteśmy różnorodni: mieliśmy w swoich dziejach geniuszy oraz wspaniałych pisarzy, naukowców, noblistów... ludzi wielkich, ale też wśród nas było też i dalej jest wielu małostkowych szubrawców oraz pospolitych idiotów...
Jesteśmy więc tacy jak wszyscy ludzie na Ziemi i wszystkie narody... ale to Polska potrafiła się odrodzić po zaborach i zbudować wspaniałą II Rzeczpospolitą, może i z wadami, ale wynikającymi raczej właśnie z okresu tak długiej bezpaństwowości i konieczności budowy od podstaw organizmu państwowego... ech, gdyby nie II Wojna Światowa.... Zawsze mnie zastanawia jednak jak daleko więcej relatywnie osiągnęliśmy w dwudziestoleciu międzywojennym niż w tym samym okresie czasu III RP... i wtedy zaczynam być zły i wściekły za zmarnowanie 20 lat tej naszej "niby" niepodległości po 1989 roku....
Złość mi mija wtedy, gdy przypominam sobie słowa naszego Rodaka Papieża Jana Pawła II: "Ojczyzna, Polska jest naszą matką ziemską. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej". TAK. Polska ma prawo do naszej miłości szczególnej! Nie płaczmy więc nad straconymi szansami, nad zmarnowanym czasem, nad "rozlanym mlekiem". Budujmy Naszą Polskę ponownie. Odzyskajmy ją dla siebie, naszych dzieci i wnuków. Odzyskajmy ją i stwórzmy od podstaw Nową, Najjaśniejszą Rzeczpospolitą... mądrą, nowoczesną, prawą i sprawiedliwą!
Pozdrawiam
Przypis 1: Jan Kochanowski, "Na Zdrowie" - fraszka wydana w Pradze w roku 1598 w publikacji Bartłomieja Paprockiego w: Jan Kochanowski, Ja dobrej myśli zawżdy chcę używać, PIW, Warszawa 1981, s. 66.
Przypis 2: G. Orwell, Folwark Zwierzęcy, tłum.: Bartłomiej Zborski, http://www.polonica.net/Folwark_Zwierzecy_GOrwell.htm, s.3 i 7
P.S.
Wraz z niniejszym postem upubliczniam na swoim autorskim blogu (http://krzysztofjaw.blogspot.com/) moje dane personalne. Poza oficjalnym moim blogiem dalej będę używał nicka "krzysztofjaw" i nim też będę podpisywał swoje autorskie artykuły, teksty, posty, notki i komentarze...
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
piątek, 11 grudnia 2009
APEL DO D. TUSKA I WSZYSTKICH CZŁONKÓW PLATFORMY OBYWATELSKIEJ!
Szanowny Panie Premierze!
Szanowni członkowie Platformy Obywatelskiej!
Zwracam się do Was odnosząc się bezpośrednio do Waszej Polskości, przyzwoitości i narodowego honoru. Zwracam się do Was w poczuciu wiary, że tak naprawdę gdzieś tam w środku jednak najważniejszymi dla Was są i zawsze były: dobro Polski i Polaków. Zwracam się do Was w poczuciu wewnętrznej troski o przyszłość naszego państwa, o przyszłość kolejnych pokoleń Polaków, moich i Waszych dzieci i wnuków.
Zwracam się do Was przypominając o przeszło 1000 letniej historii Polski.
Nasz naród i nasze Państwo przeszło przez wieki wiele traumatycznych przeżyć: począwszy od zaborów, poprzez gehennę faszyzmu, wojennego komunizmu aż po lata komunistycznego obcego zniewolenia.
Pomimo tego, że wielu chciało Nas zniszczyć i wymazać z mapy państw świata to zawsze, niczym "Feniks z popiołów", z dumą powstawaliśmy udowadniając, że Polska i polskość jest niezniszczalna historycznie.
Mamy - jako Naród - swoje wady i przywary, bywamy nieraz śmieszni groteskowi. Ale w sytuacji zagrożenia naszej tożsamości narodowej i państwowej zawsze okazywaliśmy się bohaterami. Dzięki temu nawet po 100 latach rusyfikacji i germanizacji, po latach II wojny światowej i reżimu komunistycznego, po wymordowaniu przez faszystów i komunistów najznamienitszych dzieci naszego narodu... nigdy nie poddaliśmy się niewoli OBCYCH.
Tylko w Polsce mógł powstać ruch SOLIDARNOŚCI, tylko Polska mogła dać światu Jana Pawła II, tylko Polska jako społeczeństwo mogła de facto obalić po 40 latach komunizm! Nasze umiłowanie wolności i katolickiej przyzwoitości towarzyszy nam od wieków. BÓG, HONOR i OJCZYZNA - to trzy słowa, dzięki którym nasze państwo, nasza Polska istnieje i funkcjonuje, dzięki temu jesteśmy wśród narodów posiadających własny język!
W imię tych wszystkich wartości podstawowych, determinujących nasze wielowiekowe trwanie... zwracam się do Pana, panie Premierze i do Was członków Platformy Obywatelskiej:
STWÓRZMY WSPÓLNY, NASZ POLSKI DOM I PRZECIWSTAWMY SIĘ WSPÓLNIE PRÓBOM JEGO NISZCZENIA!
Jest mi smutno, że w jakiś sposób zostaliście wykorzystani przez obce i wrogie Polsce instytucje oraz bezpaństwowe plemiona narodowe. Jest mi smutno, że część z Was dała się wciągnąć do miażdżącej krytyki wszelkich oznak narodowego, polskiego patriotyzmu. Jest mi przykro, że przez swoje działania staraliście się przekonać Polaków, że patriotyzm (reprezentowany m.in. przez większość PiS-u) jest anachronizmem i śmiesznym absurdem.
Tak naprawdę byliście ostatnio tylko pionkiem wykorzystywanym dla zniszczenia naszej polskości i państwowości.
Teraz będziecie niszczeni jak PiS przez "siły", które Wami manipulowały i Was wykorzystały do jego niszczenia. Teraz to z Was zrobią niegodnych zajmowania jakichkolwiek stanowisk państwowych!
Współprzyczyniliście się do tego, że w opinii Polaków patrioci spod znaku PiS stali się "oszołomami". Teraz Wy zostaniecie degeneratami i małostkowymi ludźmi, dla których widok złotówki i euro blokuje Wasze mózgi. Zostaniecie moralnie zniszczeni.
A wtedy do głosu dojdą niepolskie siły spod znaku SLD i SD, Gazety Wyborczej i TVN-u oraz agentów spod znaku MUSTA-Olechowskiego....
Wzywam Was, porzućcie własne ambicje i zapiszcie się w historii złotymi literami. Rozwiążcie PO i gremialnie zasilcie szeregi PiS!
Niedługo zdecyduje się czy komunizm zatoczy koło historii i powróci w Polsce w postaci jego nowego wcielenia - neokomunizmu!
Nie pozwólmy, jako Polacy, żeby tak się stało!
Pozdrawiam
P.S.
Chyba, że się mylę a moje wołanie jest w sumie bezsensowne... bo tak naprawdę stanowicie świadomą część scenariusza zniszczenia Polski i Polaków...
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
Szanowni członkowie Platformy Obywatelskiej!
Zwracam się do Was odnosząc się bezpośrednio do Waszej Polskości, przyzwoitości i narodowego honoru. Zwracam się do Was w poczuciu wiary, że tak naprawdę gdzieś tam w środku jednak najważniejszymi dla Was są i zawsze były: dobro Polski i Polaków. Zwracam się do Was w poczuciu wewnętrznej troski o przyszłość naszego państwa, o przyszłość kolejnych pokoleń Polaków, moich i Waszych dzieci i wnuków.
Zwracam się do Was przypominając o przeszło 1000 letniej historii Polski.
Nasz naród i nasze Państwo przeszło przez wieki wiele traumatycznych przeżyć: począwszy od zaborów, poprzez gehennę faszyzmu, wojennego komunizmu aż po lata komunistycznego obcego zniewolenia.
Pomimo tego, że wielu chciało Nas zniszczyć i wymazać z mapy państw świata to zawsze, niczym "Feniks z popiołów", z dumą powstawaliśmy udowadniając, że Polska i polskość jest niezniszczalna historycznie.
Mamy - jako Naród - swoje wady i przywary, bywamy nieraz śmieszni groteskowi. Ale w sytuacji zagrożenia naszej tożsamości narodowej i państwowej zawsze okazywaliśmy się bohaterami. Dzięki temu nawet po 100 latach rusyfikacji i germanizacji, po latach II wojny światowej i reżimu komunistycznego, po wymordowaniu przez faszystów i komunistów najznamienitszych dzieci naszego narodu... nigdy nie poddaliśmy się niewoli OBCYCH.
Tylko w Polsce mógł powstać ruch SOLIDARNOŚCI, tylko Polska mogła dać światu Jana Pawła II, tylko Polska jako społeczeństwo mogła de facto obalić po 40 latach komunizm! Nasze umiłowanie wolności i katolickiej przyzwoitości towarzyszy nam od wieków. BÓG, HONOR i OJCZYZNA - to trzy słowa, dzięki którym nasze państwo, nasza Polska istnieje i funkcjonuje, dzięki temu jesteśmy wśród narodów posiadających własny język!
W imię tych wszystkich wartości podstawowych, determinujących nasze wielowiekowe trwanie... zwracam się do Pana, panie Premierze i do Was członków Platformy Obywatelskiej:
STWÓRZMY WSPÓLNY, NASZ POLSKI DOM I PRZECIWSTAWMY SIĘ WSPÓLNIE PRÓBOM JEGO NISZCZENIA!
Jest mi smutno, że w jakiś sposób zostaliście wykorzystani przez obce i wrogie Polsce instytucje oraz bezpaństwowe plemiona narodowe. Jest mi smutno, że część z Was dała się wciągnąć do miażdżącej krytyki wszelkich oznak narodowego, polskiego patriotyzmu. Jest mi przykro, że przez swoje działania staraliście się przekonać Polaków, że patriotyzm (reprezentowany m.in. przez większość PiS-u) jest anachronizmem i śmiesznym absurdem.
Tak naprawdę byliście ostatnio tylko pionkiem wykorzystywanym dla zniszczenia naszej polskości i państwowości.
Teraz będziecie niszczeni jak PiS przez "siły", które Wami manipulowały i Was wykorzystały do jego niszczenia. Teraz to z Was zrobią niegodnych zajmowania jakichkolwiek stanowisk państwowych!
Współprzyczyniliście się do tego, że w opinii Polaków patrioci spod znaku PiS stali się "oszołomami". Teraz Wy zostaniecie degeneratami i małostkowymi ludźmi, dla których widok złotówki i euro blokuje Wasze mózgi. Zostaniecie moralnie zniszczeni.
A wtedy do głosu dojdą niepolskie siły spod znaku SLD i SD, Gazety Wyborczej i TVN-u oraz agentów spod znaku MUSTA-Olechowskiego....
Wzywam Was, porzućcie własne ambicje i zapiszcie się w historii złotymi literami. Rozwiążcie PO i gremialnie zasilcie szeregi PiS!
Niedługo zdecyduje się czy komunizm zatoczy koło historii i powróci w Polsce w postaci jego nowego wcielenia - neokomunizmu!
Nie pozwólmy, jako Polacy, żeby tak się stało!
Pozdrawiam
P.S.
Chyba, że się mylę a moje wołanie jest w sumie bezsensowne... bo tak naprawdę stanowicie świadomą część scenariusza zniszczenia Polski i Polaków...
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
poniedziałek, 6 lipca 2009
DLACZEGO MEDIA NAS OGŁUPIAJĄ I ZAKOMPLEKSIAJĄ?
Jest niedziela czasu przerwy wakacyjnej w ramówkach telewizyjnych. Przepełniona ona jest jak zwykle każdego dnia powtórkami popularnych seriali, programów rozrywkowych i kabaretów różnej maści. Są noce kabaretowe, wielkie widowiska muzyczne były lub się zbliżają. Bywamy na nich lub też oglądamy w telewizji.
Dzisiaj też pytam co oglądamy w okresie nie wakacyjnym?. Otóż właśnie popularne tasiemcowe seriale, programy Jak Oni Śpiewają", "Kocham Cię Polsko", "Taniec z Gwiazdami". Wcześniej był "Idol", "Big Brather", "Gwiazdy Tańczą na Lodzie"
Wszystkie te programy były i są ze wszech miar krytykowane za miałkość i płytką komercję. Znani i uznani krytycy krytykują każdy ruch, każde słowo czy gest uczestników owych programów. Do dobrego "tonu" należy u nich udowadnianie, że tych programów oni w zasadzie nie oglądają, za to szeroka widownia, do której te programy są skierowane..
Dziwne tłumaczenie. Jaka szeroka widownia? Kto to jest? Przecież to zwykli Polacy, którzy chcą mieć trochę rozrywki oglądając telewizję. Czyż nie należy Im Się ta namiastka Wielkiego Świata Wielkich Gwiazd? A może się mylę?
Oczywiście można się zżymać, że Teatr ogląda o połowę mniej widzów niż tańce na lodzie. Można się zastanawiać, dlaczego Polacy nie czytają? Ale czemu sie dziwić?
Polska rzeczywistość jest tak szara, że aż przeraża mnie, typowo mieszczucha. Mieszkam w Toruniu, gdzie jest wielu studentów, jest przeszło 200 klubów nocnych, teatr, imprezy kulturalne .... wiem, że jak mam ochotę to jestem tam gdzie chcę. A co ma zrobić mieszkaniec średnich miast takich jak np. Włocławek, albo mniejszych miejscowości i wsi? Tam jest marazm, nic sie nie dzieje, a jeżeli już to dociera to do wąskiej grupy uprzywilejowanych....
Czyż można się dziwić, że Polacy uwielbiają programy dostarczające rozrywki, której nie mają na co dzień?
I tylko przykre jest, że nie ma u nas wykształconych mechanizmów solidarności samorządowej. Nie ma tego oddolnego mechanizmu kultury. Na wsiach już nic nie dociera. Ale czyja to jest wina? Kto rządzi u nas od 20 lar? "Postokrągłostołowa" zdradliwa elita, dla której liczą sie tylko dobra własne.
Były przez te lata pewne inicjatywy (nawet ferowane przez ministra Kuleszę), ale napotkały na ostracyzm central warszawskich. Warszawka (nie negując rodowitych warszawiaków) w znaczeniu Salonowa jest daleka od problemów ludzi.
Warszawa jest stolicą. Zgoda. Ale my żyjemy w Włocławku, Toruniu, Ustrzykach Dolnych, Kołobrzegu, Kaliszu, Zielonej Górze, Wrocławiu, Olsztynie, Słupsku, Szczecinie i innych większych lub mniejszych miast i wsi.
To My winniśmy decydować, co jest dla nas najlepsze. Kariera Nikodema Dyzmy, którą mógł osiągnąć tylko w Stolicy winna pójść do lamusa.
W każdym miejscu Polski, naszej Polski jesteśmy w stanie stworzyć "drugie Wilkowyje". Dlaczego Wilkowyje? Bo właśnie tak wygląda życie naszych rodaków, którzy chcieliby poczuć własną tożsamość i ważność. Poczuć, że o czymś decydują, że coś się dzieje. Nie wykorzystujemy środków unijnych. To marnotrawstwo, które woła o ratunek. Nie rejestrujemy wielu produktów regionalnych przez bariery administracyjno-formalne. Nie wykształciliśmy Polski Samorządowej!
Ale ową zwiększającą się regionalną tożsamość i ważność Polaków dostrzegły nawet inne Narody Europy. Dlaczego My tego nie widzimy? Naprawdę jesteśmy pełnoprawnymi Obywatelami Europy!!!!
Dlaczego właśnie w mediach leci jakiś Ferdek Kiepski niezaradny fajtłapa i głupek pospolity zamiast pokazać bezrobotnego jak zakłada firmę i jakie ma kłopoty i jak nawet śmiesznie dochodzi do sukcesów (np. jak Nikodem Dyzma, który przecież musiał się wiele nauczyć)? Dlaczego w serialach widzimy tylko wesołkowatych i głupkowatych np. Niań czy Niania, lub ciągnące się problemy sercowo-rodzinne w smutnych wersjach ostatecznie? Dlaczego polskie media dołują Polaków zamiast ich promować, wydobywać z nich piękno i powab, pokazywać ludzi sukcesu? Przecież można pokazać jak dochodzić do sukcesów nie będąc śmiesznym lub głupim! I DLACZEGO POLSKIE MEDIA KREUJĄ ZAKOMPLEKSIANIE POLAKÓW ZAMIAST DAWAĆ IM WIARĘ W UMIEJETNOŚCI I MOŻLIWOŚCI?
Odpowiedź jest prosta: bo to w większości media elit lub media nie polskie a media ludzi, którzy Polaków uważają za właścicieli ulic a nie właścicieli kamienic. Wszystkie inne są na marginesie codzienności medialnej. Elitom nie zależy na mądrym, wykształconym narodzie, bo trudniej nim rządzić. Elito nie zależy na silnych samorządach bo tracą władzę. A nie-Polakom nie zależy na Polsce z wcześniej powiedzianej przyczyny!
A my jesteśmy narodem dumnym! Może teraz jeszcze tego nie widać, ale cała nasza historia to przeszło 1000 letnie Państwo Polskie. Państwo ludzi i Królów, Bohaterów i Męczenników, Ludzi Honoru! Państwo, którego nigdy nie mieli Ci wichrzyciele i piewcy Wybrańców Narodu! To MY INNYCH MOŻEMY UCZYĆ NASZEJ ZARADNOŚCI, INTELIGENCJI I PRACOWITOŚCI!!!
WYKORZYSTUJMY NASZ POTENCJAŁ W KAŻDYM MIEJSCU GDZIE JESTEŚMY! BĄDŹMY DUMNI Z NASZEJ POLSKOŚCI! KSZTAŁĆMY SIĘ I PRACUJMY DLA DOBRA POLSKI, NASZYCH DZIECI I NAS SAMYCH!
Miejmy za maksymę to, co np. ja przyjmuję u siebie w działaniu: WSZYSCY WIOSŁUJEMY OSOBNO ALE I RAZEM W JEDNYM KIERUNKU ZNAMY CEL PODRÓŻY ROZWÓJ NASZEJ POLSKI TERAZ I W PRZYSZŁOŚCI. KAŻDY Z NAS, PROPORCJONALNIE DO MIEJSCA, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJE, JEST NIEZBĘDNY W TEJ PODRÓŻY I JEST CZEŚĆIĄ OSIĄGNIĘCIA SUKCESU, JAKIM JEST DOTARCIE DO JEJ CELU.
I w tym wszystkim bądźmy szczęśliwi: SZCZĘŚCIE TO CODZIENNE ODCZUWANIE WŁASNEGO ISTNIENIA czyli żyj tak, abyś kładąc się do snu mógł stwierdzić: tak dzisiaj żyłem, byłem, istniałem, coś zrobiłem, dałem komuś uśmiech, część siebie, coś zdziałałem dla siebie, moich bliskich i dalszych oraz Mojej Ojczyzny
Pozdrawiam
Dzisiaj też pytam co oglądamy w okresie nie wakacyjnym?. Otóż właśnie popularne tasiemcowe seriale, programy Jak Oni Śpiewają", "Kocham Cię Polsko", "Taniec z Gwiazdami". Wcześniej był "Idol", "Big Brather", "Gwiazdy Tańczą na Lodzie"
Wszystkie te programy były i są ze wszech miar krytykowane za miałkość i płytką komercję. Znani i uznani krytycy krytykują każdy ruch, każde słowo czy gest uczestników owych programów. Do dobrego "tonu" należy u nich udowadnianie, że tych programów oni w zasadzie nie oglądają, za to szeroka widownia, do której te programy są skierowane..
Dziwne tłumaczenie. Jaka szeroka widownia? Kto to jest? Przecież to zwykli Polacy, którzy chcą mieć trochę rozrywki oglądając telewizję. Czyż nie należy Im Się ta namiastka Wielkiego Świata Wielkich Gwiazd? A może się mylę?
Oczywiście można się zżymać, że Teatr ogląda o połowę mniej widzów niż tańce na lodzie. Można się zastanawiać, dlaczego Polacy nie czytają? Ale czemu sie dziwić?
Polska rzeczywistość jest tak szara, że aż przeraża mnie, typowo mieszczucha. Mieszkam w Toruniu, gdzie jest wielu studentów, jest przeszło 200 klubów nocnych, teatr, imprezy kulturalne .... wiem, że jak mam ochotę to jestem tam gdzie chcę. A co ma zrobić mieszkaniec średnich miast takich jak np. Włocławek, albo mniejszych miejscowości i wsi? Tam jest marazm, nic sie nie dzieje, a jeżeli już to dociera to do wąskiej grupy uprzywilejowanych....
Czyż można się dziwić, że Polacy uwielbiają programy dostarczające rozrywki, której nie mają na co dzień?
I tylko przykre jest, że nie ma u nas wykształconych mechanizmów solidarności samorządowej. Nie ma tego oddolnego mechanizmu kultury. Na wsiach już nic nie dociera. Ale czyja to jest wina? Kto rządzi u nas od 20 lar? "Postokrągłostołowa" zdradliwa elita, dla której liczą sie tylko dobra własne.
Były przez te lata pewne inicjatywy (nawet ferowane przez ministra Kuleszę), ale napotkały na ostracyzm central warszawskich. Warszawka (nie negując rodowitych warszawiaków) w znaczeniu Salonowa jest daleka od problemów ludzi.
Warszawa jest stolicą. Zgoda. Ale my żyjemy w Włocławku, Toruniu, Ustrzykach Dolnych, Kołobrzegu, Kaliszu, Zielonej Górze, Wrocławiu, Olsztynie, Słupsku, Szczecinie i innych większych lub mniejszych miast i wsi.
To My winniśmy decydować, co jest dla nas najlepsze. Kariera Nikodema Dyzmy, którą mógł osiągnąć tylko w Stolicy winna pójść do lamusa.
W każdym miejscu Polski, naszej Polski jesteśmy w stanie stworzyć "drugie Wilkowyje". Dlaczego Wilkowyje? Bo właśnie tak wygląda życie naszych rodaków, którzy chcieliby poczuć własną tożsamość i ważność. Poczuć, że o czymś decydują, że coś się dzieje. Nie wykorzystujemy środków unijnych. To marnotrawstwo, które woła o ratunek. Nie rejestrujemy wielu produktów regionalnych przez bariery administracyjno-formalne. Nie wykształciliśmy Polski Samorządowej!
Ale ową zwiększającą się regionalną tożsamość i ważność Polaków dostrzegły nawet inne Narody Europy. Dlaczego My tego nie widzimy? Naprawdę jesteśmy pełnoprawnymi Obywatelami Europy!!!!
Dlaczego właśnie w mediach leci jakiś Ferdek Kiepski niezaradny fajtłapa i głupek pospolity zamiast pokazać bezrobotnego jak zakłada firmę i jakie ma kłopoty i jak nawet śmiesznie dochodzi do sukcesów (np. jak Nikodem Dyzma, który przecież musiał się wiele nauczyć)? Dlaczego w serialach widzimy tylko wesołkowatych i głupkowatych np. Niań czy Niania, lub ciągnące się problemy sercowo-rodzinne w smutnych wersjach ostatecznie? Dlaczego polskie media dołują Polaków zamiast ich promować, wydobywać z nich piękno i powab, pokazywać ludzi sukcesu? Przecież można pokazać jak dochodzić do sukcesów nie będąc śmiesznym lub głupim! I DLACZEGO POLSKIE MEDIA KREUJĄ ZAKOMPLEKSIANIE POLAKÓW ZAMIAST DAWAĆ IM WIARĘ W UMIEJETNOŚCI I MOŻLIWOŚCI?
Odpowiedź jest prosta: bo to w większości media elit lub media nie polskie a media ludzi, którzy Polaków uważają za właścicieli ulic a nie właścicieli kamienic. Wszystkie inne są na marginesie codzienności medialnej. Elitom nie zależy na mądrym, wykształconym narodzie, bo trudniej nim rządzić. Elito nie zależy na silnych samorządach bo tracą władzę. A nie-Polakom nie zależy na Polsce z wcześniej powiedzianej przyczyny!
A my jesteśmy narodem dumnym! Może teraz jeszcze tego nie widać, ale cała nasza historia to przeszło 1000 letnie Państwo Polskie. Państwo ludzi i Królów, Bohaterów i Męczenników, Ludzi Honoru! Państwo, którego nigdy nie mieli Ci wichrzyciele i piewcy Wybrańców Narodu! To MY INNYCH MOŻEMY UCZYĆ NASZEJ ZARADNOŚCI, INTELIGENCJI I PRACOWITOŚCI!!!
WYKORZYSTUJMY NASZ POTENCJAŁ W KAŻDYM MIEJSCU GDZIE JESTEŚMY! BĄDŹMY DUMNI Z NASZEJ POLSKOŚCI! KSZTAŁĆMY SIĘ I PRACUJMY DLA DOBRA POLSKI, NASZYCH DZIECI I NAS SAMYCH!
Miejmy za maksymę to, co np. ja przyjmuję u siebie w działaniu: WSZYSCY WIOSŁUJEMY OSOBNO ALE I RAZEM W JEDNYM KIERUNKU ZNAMY CEL PODRÓŻY ROZWÓJ NASZEJ POLSKI TERAZ I W PRZYSZŁOŚCI. KAŻDY Z NAS, PROPORCJONALNIE DO MIEJSCA, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJE, JEST NIEZBĘDNY W TEJ PODRÓŻY I JEST CZEŚĆIĄ OSIĄGNIĘCIA SUKCESU, JAKIM JEST DOTARCIE DO JEJ CELU.
I w tym wszystkim bądźmy szczęśliwi: SZCZĘŚCIE TO CODZIENNE ODCZUWANIE WŁASNEGO ISTNIENIA czyli żyj tak, abyś kładąc się do snu mógł stwierdzić: tak dzisiaj żyłem, byłem, istniałem, coś zrobiłem, dałem komuś uśmiech, część siebie, coś zdziałałem dla siebie, moich bliskich i dalszych oraz Mojej Ojczyzny
Pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)
