Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłopcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłopcy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 listopada 2011

Po Smoleńsku Polska jak szpital... psychiatryczny!

Witam

Uległem z niechęcią i w sumie zachęcony takową przez Witolda Gadowskiego, który w swoim poście pt.: Ziobro, Schetyna, coś się kończy, coś zaczyna snuje dywagacje na temat ewentualnej przyszłej współpracy grupy Schetyny z ziobrystami...

Więc uległem i piszę co następuje...

Mam takie wrażenie, że po 10 kwietnia 2010 roku i wszystkim, co dzieje się wokół tragedii smoleńskiej, cała polska scena polityczna przypomina istny szpital psychiatryczny.

W Smoleńsku na błocie rozbił się doszczętnie samolot z Prezydentem i znaczną częścią jasno myślących Polaków. Wszyscy w tragedii smoleńskiej zginęli a samolot rażony piorunem stalowej brzozy oraz jeszcze "przy okazji" zahaczając o  umiejscowione na wysokości 400 metrów linie wysokiego napięcia, runął na ziemię z takim impetem, że jego szczątki można było znaleźć w promieniu kilkuset metrów od miejsca zdarzenia. A i jeszcze 15 metrów nad ziemią stracił zasilanie, by runąć na owa brzozę i stracić skrzydło, choć  to niemal pancerny samolot był... Oczywiście winni byli piloci i pijani pasażerowie... Najciekawsze, że po wypadku próżno było znaleźć szczątki ciał, nie słychać było karetek pogotowia ani wozów strażackich, wcześniej nikt z polskiej strony nie monitorował lotu i lotniska, a piloci byli źle naprowadzani przez sowiecką wieżę kontrolną. Do tego pojawiła się cudownie gęsta mgła, by zniknąć zaraz po tragedii. Na pogrzeb polskiej pary prezydenckiej nie przyleciało wielu przywódców NATO i UE bo w tym czasie uaktywnił się wulkan a jego pył uniemożliwiał loty, co nie przeszkodziło zawitać do nas niejakiemu Miedwiediewowi. Naszym sukcesem było wstąpienie do NATO a nawet on nie zainteresował się przyczynami śmierci jego oficerów... Wybory wygrał Komorowski mając przed kampanią 3% poparcie społeczne...

Dziś mamy bohatera, który na betonie i bez podwozia wylądował bez szwanku i chwała mu za to. Do ratowania samolotu przeznaczono po kilkanaście (o ile nie więcej) wozów strażackich i karetek pogotowia. Zdążono przygotować pas startowy wylewając setki litrów piany gaśniczej. Badane będą wszystkie okoliczności awarii i lotu. Wszystko jawnie i ze szczegółami. Wszystko tak, jak powinno być w normalnym państwie... Tylko ta kreacja bohaterstwa, którą do absurdu doprowadziły wczorajsze Wiadomości TVP1 zestawiając obok siebie bohaterów: kpt. Wronę, celebrytkę strajkową Krzywonos, geniusz sportowy Małysza i trenerski Wenty... znów przypomniała o obecnej, polskiej anormalności... Jestem pełny szacunku do kapitana samolotu, który mówi o wykonaniu po prostu dobrze swojej pracy i skromności Wenty wplątanego przypadkowo chyba w ten prymitywnie skonstruowany i kolejny już komediowy felieton prezentowany przez Wiadomości...

Dziś na świecie wszyscy mówią o kryzysie UE, o Grecji, o przyszłości narodów i państw. Zastanawiają się nad kondycją finansową krajów i przedsiębiorstw, nad ogólnoświatowym systemem finansowym, bezrobociem i możliwymi alternatywami rozwoju najbliższych wydarzeń społeczno-polityczno-gospodarczych. A w Polsce funduje się nam swoisty cyrk kuriozalnej walki politycznej, która w istocie nie dotyczy naszej przyszłości i warunków w jakich przyjdzie żyć nam, naszym dzieciom i wnukom...

Politycy i zjednoczone media fundują nam terapię zastępczą, traktując nas jak bezmyślnych wariatów zamiast zastanawiać się nad przyczynami choroby i doborem odpowiednich leków... Ale tak to już jest, gdy próbują leczyć lekarze sami będąc chorymi...

Wracając do źródła inspiracji niniejszego tekstu. Jest oczywistym, że PiS wybory przegrał i naturalna rzeczą jest, że wewnątrz partii następują próby podsumowania, poszukiwania przyczyn porażki oraz ścierania się różnych wizji jej przyszłości... Lubię i cenię zarówno Z. Ziobrę, jak i L. Kaczyńskiego i ze spokojem czekam na wynik rozdymanego przez media "starcia różnych wizji" w tej partii, która obecnie nie ma wpływu na rządzenie krajem.

O wiele ciekawszym chyba winno być dla mediów i Polaków zastanawianie się nad sytuacją partii rządzącej, bowiem to ona ma nami kierować i decydować o naszej przyszłości... Ale przecież bez J. Kaczyńskiego trzeba by mówić o finansach, PO, kryzysie, deficycie budżetowym i korekcie przyjętego wcześniej a nierealnego budżetu państwa na 2012 rok, świadczeniach społecznych, podatkach, inflacji,  GMO, gazie łupkowym, szykujących się na  atak w Polsce niemieckich bojówkach marksistowskich i wszystkich tych "rzeczach", które w normalnym państwie stanowiłyby codzienny przekaz informacyjny. W zamian mamy bohaterów, seriale, Nergala, krzyże, sztuczne wibratory, in vitro, transseksualistów i ich prawa...

Przechodząc w końcu jednak do mojej niechętnej uległości. Komentując post Witolda Gadomskiego napisałem: "W sumie to również nie mam ochoty zbytnio wypowiadać się na temat obecnego cyrku politycznego, chociaż i mnie "anioły" do tego namawiają... ;) Patrząc na wszystko z lotu ptaka (np. sępa) i ograniczając się tylko do spojrzenia na Polskę, to od samego początku III RP rządzą (chyba) nami Chłopcy... O ile więc można na razie powiedzieć, że Tuskowi z Bondarykiem jest (chyba) blisko do Chłopców Cywilnych (opcja niemiecka), to raczej widziałbym tu współpracę Tuska z połową SLD i PSL. W SLD wygrał Miller a to od dawna przecież ich ramię wespół z Czempińskim, chyba Polsatem i TVP1. Drugą opcję (silniejszą) stanową (chyba) Chłopcy Wojskowi (opcja sowiecka) reprezentowani chyba właśnie przez Schetynę, Komorowskiego, Palikota, Michnika czy Dukaczewskiego... czyli Ruch Palikota z połową klubu SLD + chyba media (TVN + Agora + TVP2). To wszystko po tamtej stronie, która w zasadzie ma jeden cel: rozbicie PiS. Może tak na to spojrzeć?"

I na tych słowach chciałbym zakończyć moje dywagacje. Może tylko wspomnę jeszcze, iż wp.pl za gazetą  POLSKA The Times źródło rozłamu widzi w T. Rydzyku, Nowy Ekran wieszczy usunięcie z partii ziobrystów a Nigel Farage ze zdziwieniem stwierdza, że niby eurosceptyczny europoseł PiS M. Kamiński był od zawsze zwolennikiem Traktatu Lizbońskiego i uniżenie składa podziękowania za dobrą pracę... Hermanowi Van Rompuy'owi...



Może też jeszcze warto spojrzeć na ziobrystów z tegoż punktu widzenia... ich codziennych unijnych apanaży? To takie przecież małostkowo ludzkie, ale jakże nieraz prawdziwe i jak dalekie od wydałoby się polskiego szpitala... psychiatrycznego... Przecież zapewne panowie chcą powrócić do swoich brukselskich gabinetów a przy PiS może to ich marzenie stać się zwyczajnie nierealne...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

piątek, 14 października 2011

Jeszcze raz o Chłopcach, Palikocie i Leninie...

Założenie:

Poniższe refleksje - będące naturalnie treścią z obszaru "fikcji politycznej" (political fiction) - mogą być traktowane jako niemal godne miana tego gatunku "mojego pisarstwa" tylko pod warunkiem prawdziwości wyników wyborów podanych przez PKW. Zastrzeżenie to nie dotyczy nawet samych wielkości liczbowych, ale trendu, skali i kolejności miejsc uzyskanych - ze względu na ilość otrzymanych głosów wyborczych - przez poszczególne partie polityczne. Pomijam na razie "ciekawe" wrzutki o fałszerstwie (sądzę, że to raczej prowokacja Chłopców).

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wprowadzenie:

Już kilkakrotnie (przed i po wyborach) pisałem o samym J. Palikocie oraz jego towarzyszach oraz o przyczynach wyboru jego ruchu do polskiego Parlamentu. 

Dla tematycznego zobrazowania treści mojej "fikcyjnej opowieści" przytoczę kilka cytatów z niektórych moich notek:

– "Mam też nieodparte wrażenie rozgrywania na szczytach władzy wielkiej GRY, w której uczestniczą czołowi politycy tzw. liberalnej sceny politycznej. Poddając się temu wrażeniu wydaje się, że PiS czy CBA to tylko pionki w grze a Król i Królowa tej partii szachów to opozycyjna wobec PO partia Piskorskiego i Olechowskiego wspierana przez Palikota (...) Donald Tusk najprawdopodobniej i tak już nie spełni swojego marzenia zostania Prezydentem RP. Szkoda tylko tych lat, które jako szef rządu podporządkowywał temu celowi a tym samym nie mógł być dobrym Premierem" - EFEKT DOMINA z dnia 06.10.2009 roku (wtedy myślałem, że A. Olechowski już został namaszczony),

"- Więź między Schetyną a Tuskiem pękła nieodwracalnie?  - Oni się poskładają. Ale wszystkich bolało, jak Schetyna został skasowany z funkcji wicepremiera i szefa MSWiA. To się sklei, ale już innym klejem. - Jakie Schetyna ponosi za to koszty?  - Schudł dość dużo. To akurat dobrze, bo był za bardzo utuczony (...) - A jak Schetyna tego nie zrobi?  - To się nie nadaje na przywódcę. Powiem brutalnie: tylko wtedy możesz dać sobie radę, gdy KREW I SPERMA ciekły ci po twarzy (...) - Patrzy pan na pośladki Ziobry?  - Codziennie widzę go przecież w Sejmie...." - z wywiadu udzielonego przez J. Palikota Anicie Werner – PLATFORMA PUSTYCH KOLESI  (szczerze polecam!),

–   "J. Palikot odpowiada dziennikarzowi słowami, których treść może być zinterpretowana jako groźba pod adresem Kandydata na Prezydenta, dra Jarosława Kaczyńskiego!: "... Największym wilkiem polskiej polityki jest Jarosław Kaczyński... W związku z tym moja odpowiedź na pańskie pytanie jest takie: TAK! Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie, zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż..." - z wywiadu J. Palikota udzilonego telewizji "U1 BATOR"Trzej przyjaciele... PROROCY i CZARODZIEJE? z 23.06.2010 roku,

"Uważajcie tylko żeby czasem nie doprowadzić do odnowienia animozji między specsłużbami wojskowymi i cywilnymi oraz policyjnymi!. Jest to tym bardziej ważne w okresie wyborczym. Chodzi mi przede wszystkim o udobruchanie "cywilniaków" przez "wojskówkę". Co prawda został wystawiony przez tych pierwszych na kandydata TW Must (jakiś taki niemrawy jest), ale SOWA wystawiła Jamajkę, który zmusił do rezygnacji D. Tuska i pewnie może wygrać wybory... więc jakoś tam podzielcie ten tort..." - SOBIES-SOWA-BOND... galopująca integracja ! z 15.03.2010 roku,

"W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"... – Chłopcy też popełniają błędy! z 13.04.211 roku,

– "Oto, co m.in. powiedział J. Gowin: "... Tego nie wiem (...) ale nie jest żadną tajemnicą, że w otoczeniu J. Palikota nie brak (teraz i wcześniej - dop.:kj) ludzi z kręgu dawnej władzy... dawnej nie PO, ale dawnej PRL-owskiej..." – Kilkunastodniowy czas prawdy? – J. Gowin o "poczęciu" Ruchu Palikota...  z 12.10.2011 roku

Jest jeszcze moich i nie tylko moich tekstów, które wskazują, że np. "Operacja Palikot" to już przygotowany przez Chłopców scenariusz "politycznej zabawy" Polską...  

  ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozwinięcie: 
 
Pozostaję przy swoim zdaniu, że o zwycięstwie J. Palikota i jego RPP zadecydowali Chłopcy. Zresztą - jak wskazałem - pośrednio też potwierdził to poseł J. Gowin.

Cała operacja "RPP, PJN" tworzona  przez Chłopców obarczona była jednak dużym ryzykiem. Nawet tuż przed terminem wyborów wydawało się, że obie wykreowane a'la partyjne inicjatywy  poniosą porażkę... Strategia odpływu elektoratu z PO do PJN kompletnie zawiodła natomiast do RPP nie ciągnęły niestety - sprytnie wykreowane podczas prezydenckiej "wojny o krzyż smoleński" przez tandem Komorowski-Palikot  - rzesze antyklerykalnej, prymitywnej i często zapijaczonej lub zapewne zaćpanej w większości hołoty... Nie sprowokowano też "katoli" do demonstracji przeciw promowaniu satanistycznych wartości w publicznej TVP (oj... wtedy Palikot by sobie prawdopodobnie pokrzyczał: głosujcie na mnie a ja będę z tymi oszołomami katolickimi walczył, zobaczcie jaka to moherowa zgraja ... itd, itp...).

Oczywiście Chłopcom bardziej zależało, żeby stworzyć proprezydencki ruch polityczny tworzący jakąś "lewą, syjo-marksistowsko-globalistyczną stronę" bliższą SLD i Komorowskiemu niż na siłę tworzenie już dziś alternatywy dla PiS... Wydaje się, że z tego powodu w ostatniej chwili postanowiono rzucić "wszystkie siły, wszystkie ręce na pokład" na J. Palikota. "Pompowano" go w sondażach, Palikot pojawiał się "to tu, to tam i jeszcze raz tu... no i znów tam" i... nie znikał. Po prostu był wszędzie. Ostatnim rzutem na taśmę obiecał nawet wszystkim legalne ćpanie "Marychy", darmową i szybką może "wielokrotną zmianę płci w zależności od stopnia naćpania", gejom nie wiem co obiecał, ale... już kiedyś przyznał się, że nim być może jest a te "pośladki Ziobry"... więc aż boję się pomyśleć i nie wiem do czego mógł ewentualnie się posunąć, aby ściągnąć do swojego Ruchu Naczelnego Homoseksualistę Polski - Tęczowego Pana Biedronia (współczuję zwykłym homoseksualistom, że mają takiego obciachowego przedstawiciela).

Chłopcy jednak nie byli pewni wyniku. Co prawda ich sondażownie z OBOP-em na czele przez lata nauczyły się "odpowiednich chłopięcych metod badawczych" a PKW podpisała "odpowiednie" umowy z obsługującymi wybory firmami informatycznymi (też: TU) , ale "licho nie śpi.."

Chłopcy naprawdę "musieli być nieźle rozgrzani"... bowiem niemalże zadziałali wbrew prawidłom "sztuki pracy chłopięcej" i w desperacji "rzucili do walki" armaty niecodzienne: największego kalibru – jedynego stałego polskiego Bilderberga A. Olechowskiego i mniejszego kalibru – Jerzego Urbana, który z Szechterami i Olejnikami lubi spotykać się nocną porą na ulicach Warszawy. Szczególnie ta ogromna armata była chyba dla wszystkich (tych dookreślonych) jednoznaczna  a mnie przekonała w tym momencie o tym, że RPP znajdzie się na 100% w polskim Parlamencie...

Ale... uważam, że jednak Chłopcy liczyli na to, iż RPP uszczknie jednak trochę PO i pozyska więcej nowych wyborców a nie sprawi aż tak sromotnej kęski SLD.  Tego na pewno się nie spodziewano. Owszem wytworzono odpowiednią narrację, żeby pozbyć się niewygodnego polskiego G. Napieralskiego, ale powodem odejścia jego odejścia w niebyt miał być wynik poniżej 13% a na pewno liczono na 10-11%... Stało się inaczej i zapewne Chłopcy oraz SLD są mocno poirytowani, bo przecież tylu ich Współplemieńców "o wysokim stopniu istotności"  do parlamentu się nie dostało... i "kur..."! - ani jeden do Senatu! (w tym przypadku jednak JOW-y zadziałały a Chłopcy nie wykazali wystarczającej chłopięcej czujności).

Owe zdenerwowanie i irytacje zdają się potwierdzać zachowania członków SLD (w tym R. Kalisza), ale widoczne są też w przekazach niejako dyscyplinujących może nie samego J. Palikota, co jego "drużynę"... R. Kalisz ostrzega Januszka przed tym, aby jego posłowie zbytnio, jako przedsiębiorcy, się nie usamodzielnili a inni gaworzą o jakichś "kwitach", "toczących się procesach", itd...

Swoją drogą... ciekawe jak Polaków określają dziś Chłopcy podczas pisania scenariuszy i corocznej "burzy mózgów" decydującej o najbliższych i najdalszych wydarzeniach na świecie...

Kiedyś niejaki Władimir Iljicz Uljanow vel. Włodzimierz Lenin, który był pochodzenia żydowsko-niemiecko-rosyjsko-kałmucko-szwedzkiego (matką W. Lenina  była Maria Aleksandrowna z domu Blank, której ojcem był dr Izrael Moisiejewicz Blank pochodzący z Żytomierza) o Rosjanach, narodzie rosyjskim zwykł w rozmowach prywatnych mawiać... "bydło"... a to nie był Chłopiec z "najwyższej półki"...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

niedziela, 17 kwietnia 2011

J. F. Libicki jest odważy! A może tylko mściwy lub...

Witam

Ależ dziś kolejny raz bardzo przednie się ubawiłem i jednocześnie znów ten uśmiech zamienił się w politowanie i w sumie rozgoryczenie ludzką małością... oj... Zagalopowałem się, przepraszam nieludzką, bowiem hipokrytyczna PUSTKA nie może być przedmiotem personifikacji...

Długo zastanawiałem się czy w ogóle zajmować głos w przedmiocie PUSTKI, ale skoro owa PUSTKA powstała z czegoś wcześniej to chciałbym nawiązać do tej przeszłej ludzkiej substancji, która została posłem dzięki ludziom głosujacym na PiS i tak naprawdę dzięki łaskawości PiS...

Doprawdy kolejny głos polityków niejakiego Stowarzyszenia (partii?) PJN (tym razem znów Szanownego posła   Jana Filipa Libickiego w notce: "PJN MA ODWAGĘ – ZGŁASZAMY PROJEKT LEX RYDZYK") jest dla mnie tylko objawem pewnej klęski politycznej i "chwytania się brzytwy, gdy historia po raz kolejny spuszcza fecesy w kanał niebytu".

Nie chcę bynajmniej zastanawiać się i roztrząsać przyczyn, źródeł i powodów owej niesamowitej "odwagi" szanownego Pana Posła i jego PJN.

Mam naprawdę tylko nadzieję, że to nie taki sam rodzaj odwagi jak wystąpienie Pana posła z PiS w kwietniu 2009 roku... po tym jak PiS skreślił z list kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego Pana Ojca, również Szanownego Pana Marcina Libickiego? Nie roztrząsam powodów, które determinowały PiS do takowej decyzji... niemniej zapewne wynikały one z lektury treści akt IPN, w których to Szanowny Pan Marcin Libicki widniał jako kontakt operacyjny wywiadu PRL. Panie Pośle! Wyrok sądu III RP w Poznaniu uznał przecież, że jednak Pana Ojciec nie kłamał mówiąc, iż nie współpracował z SB. PiS więc nie miał racji... Czyżby ten atak na PiS i Pana Jarosława Kaczyńskiego oraz wszystkich, którzy w jakiś sposób (chociażby przez umożliwienie posłom PiS swobodnej wypowiedzi) był pokłosiem osobistej zemsty na błędnej przecież (zgodnie z wyrokiem sądowym niezawisłych sądów III RP) decyzji PiS w sprawie Pana Ojca? Doprawdy, jeżeli tak jest, to niechże Pan to powie: "Jestem rodzinnym Mścicielem" a nie przedstawia się Pan jako dbający z troską o Polskę państwowiec...


Ponadto na forum salon24 pisze Pan o sobie: "historyk lat 40, poseł na Sejm RP Polska Jest Najważniejsza". Przypominam więc Panu, że o wiele fortunniej i wedle prawdy wszelakiej winien Pan napisać: "historyk lat 40, poseł na Sejm RP z lis PIS, obecnie - po opuszczeniu desygnującej mnie na posła partii – poseł ugrupowania Polska Jest Najważniejsza".  Kieruję zresztą tą uwagę do wszystkich "Kameleonów Politycznych" w czasie trwania kadencji... warto przecież szanować wyborców i nie oszukiwać ich ponownie ((jaką mam pewność, że Pan szanowny startując teraz z list PJN i - zakładając zupełnie teoretycznie - zostanie przez Pana posłem nie przeniesie się po dwóch latach do np. PNJNNJMKE (to taki luźno podsumowujący skrót i parafraza wypowiedzi niejakiego M. Kondrata: Polska Nie Jest Najważniejsza, Najważniejsi Jesteśmy My - Konformistyczni Egoiści)).

Kończę Wać Panie bo mi już o PJN pisanie wręcz parszywie trudne się staje...

Zanim jednak skończę to jednak wspominkowo przypomnę dwa fragmenty moich postów:
""(...)Pokrótce - tylko punktowo, ku refleksji (i też trochę z braku mojego czasu) - chciałbym jedynie zasygnalizować prawdopodobny charakter zachodzących w Polsce zmian na arenie politycznej:
 1. Donald Tusk i jego PO zostali skreśleni w momencie, kiedy o tym, że sam Słońce Peru nie będzie kandydował na Prezydenta dowiedział się bodajże on sam ostatni (nawet pisałem kiedyś o tym, że chyba już w 2005 roku po przegranych wyborach - nie stawia sie w polityce na przegranych!). Był to grudzień 2009 roku, kiedy polityk z 2-3% poparciem, niejaki B. (k...) został mianowany przez Towarzyszy Wszelkiej Maści na Następcę i Namiestnika Polski,
 2. Dygresyjnie: zawsze mnie zastanawiało, jak polityk z ostatniego szeregu ewentualnych prezydenckich kandydatów, ziewający Marszałek Sejmu, miałby wygrać z Lechem Kaczyńskim? Marka Donald Tusk miał szanse, ale fałszywy hrabia i myśliwy - zaproszony przez KGB do Rosji i tam w latach 90-tych polujący na głuszce wspólnie z Januszem Palikotem? Oczywiście jakimś "cudem" lub też strategicznie marketingowym majstersztykiem B. (k...) wybory prezydenckie wygrał,
 3. Każdy polityk na szczytach władzy winien mieć zaplecze polityczne. Takiego zaplecza B. (k...) nie miał. Wygrał tylko dzięki poparciu Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Naturalną rzeczą więc było stworzenie takiego ruchu. Oczywiście już powstał w postaci Ruchu Poparcia niejakiego J. Palikota (tego, z którym B. (k...) na zaproszenie KGB polował na głuszce w Rosji),
 4. Nowa Partia musi mieć ideowego przeciwnika politycznego. Z oczywistych względów nie mógłby to być PiS, więc z jego struktur Chłopcy być może powołali niejaki PJN (jak ja naprawdę chciałbym się mylić w tej kwestii - może kiedyś będę szczęśliwy, że były to tylko moje niczym nieuzasadnione konstatacje...),
 ... i tu skończę swoje być może fantazyjne konkluzje z pogranicza tzw. teorii spiskowych. Może faktycznie im ulegam? Jeżeli tak to wszystkich z góry przepraszam i postaram się dokonać myślowej autonaprawy.
 Zakończę jednak kilkoma cytatami z wypowiedzi Janusza Palikota podczas jego rozmowy z K. Durczokiem:
"Poparcie (Ruchu) jest około 4%. To nie żadna rewelacja, ale jak jeżdżę po Polsce - a jestem co tydzień w innym miejscu (...) to na wszystkich tych spotkaniach - niezależnie czy to miasta pisowskie, platformiane czy lewicowe - wszędzie jest ta sama atmosfera znużenia, zgorzknienia i braku serca do Platformy i do PiS-u" (3: 25-3:58). "Całe paliwo Platforma-PiS się wypala" (8:04-8:05). "Ja uważam, że Platforma nie wygra tych wyborów" (8:56). "Ja uważam, że to się rozegra między Ruchem (mojego poparcia - dop: kj), PJN i SLD". (10:00-10:08). Jako ostatni cytat z początku rozmowy: "Ja uważam, że Ruch Poparcia wygra te wybory" (2:45-2,47) (...)" "...   a  - ja pytająco futurologicznie dodam – PJN będzie główną partią opozycyjną?

Źródło cytatu: Czyżby kolejne ruchy WSI - GRU na polskiej scenie politycznej? Oby to tylko fantazje... (linki do wypowiedzi J. Palikota w tekście źródłowym)

Sądzę jednak, że z mojej futurologi zostały już tylko słowa, co wyraziłem niedawno pisząc m.in.:

"(...) W tej chwili najważniejsze jest skupienie się na tzw: przyjaciołach, jeszcze niedawnych zwolenników PiS.
 Każdy, kto w jakiś sposób orientuje się w okolicznościach "porodu" III RP wie, że jest ona kontynuacją PRL przepoczwarzoną przez służby specjalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych wojskowych. Nieprzypadkowo "wojskówka" do czasów Premiera J. Kaczyńskiego była jedyną formacją ustrojową PRL, wobec której nie zastosowano lustracji i weryfikacji. Jako spadkobiercy agenta Wolskiego, w oparach "brzęczącego Dukata" a obecnie Sowy swobodnie sobie kształtowali i zawłaszczali Polskę po 1989 roku.
 W działalności operacyjnej bywają naprawdę sprawni i skuteczni... wszak wzorem do naśladowania i mistrzami edukacji byli i są dla nich specjalni towarzysze sowieccy. Potrafili więc swobodnie ulokować "dywersyjnych śpiochów" we wszystkich partiach w Polsce, w tym i zapewne w PiS. Wyeliminowanie w katastrofie smoleńskiej śp. Lecha Kaczyńskiego i większej części politycznych, narodowych i propolskich elit niepodległościowych oraz sprawnie przeprowadzona akcja prowadząca do przegrania J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wraz z wcześniejszym już skreśleniem D. Tuska i PO, była dla nich wszystkich - na szczęście w tym wypadku sromotnie popełnili błąd strategiczny - momentem kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"...
 Mam takie wrażenie, że chyba jednak właśnie Chłopcy za mocno uwierzyli w swoją dziejową nieomylność i wielkość sowieckiej gwiazdy, bowiem najgorsze co można zrobić to ujawnić swoją sieć "śpiochów" lub "pożytecznych idiotów" w sytuacji, gdy tylko wydaje się, że już można a nawet - dla realizacji przyjętych celów - trzeba to zrobić. Ta pewność, butność i lekceważenie Polaków połączone z egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy doprowadziła ich do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
 Zaiste... powstanie PJN oczyściło szeregi PiS z "ludzkich, konformistycznych dziwności politycznych". I sądzę też, że te "dziwolągi" nieźle musiały Chłopców zdenerwować, bowiem "kluskowo-pączusiowo-midgalskie" gaworzą na Jarosława Kaczyńskiego tak perfidnie i operacyjnie - niestety dla Chłopców - infantylnie, że stali się niewiarygodni dla pospólstwa i prawdopodobnie nie mają już szans na zastąpienie PiS. Oj... Chłopcy tyle lat pracowali a tu zbyt pochopne powstanie PJN z cokolwiek jakoś chyba zbyt mocno zmajoryzowaną i operacyjnie zmurszałą zawartością zmniejszyło im radykalnie bezpośredni wpływ na J. Kaczyńskiego i jego partię! Zapewne jakieś przyczółki pozostawili lub powróciły one szybko (co by całkowicie nie stracić wpływu) do macierzy, ale to już nie ta sama jakość (...)"


Źródło: Chłopcy też popełniają błędy!

Pozdrawiam

P.S.
Szanownemu Panu Posłowi życzę jednak wiary w zwycięstwo... wszak w III RP godne słowa nic nie znaczą... Do kariery w niej w zupełności  antypisowskie postawy wystarczą...

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com