Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trybunał Stanu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trybunał Stanu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Moja rada dla prezesa TVP - minimum 4 mld zł odszkodowania od Emitela!

Stało się coś, co nie powinno się stać.

Rząd PO-PSL i kierujący nim D. Tusk oraz B. Komorowski dokonali zdrady stanu polegającej na doprowadzeniu do sprzedaży w obce ręce strategicznej ze względów bezpieczeństwa i obrony kraju w razie wojny spółki Emitel. Spółka ta była wcześniej częścią Telekomunikacji Polskiej a potem w maju 2002 roku została sprzedana w prywatne ręce. Dziś to własność kapitału zagranicznego. Jak podaje portal wpolityce.pl [1] spółka Emitel ze względu na posiadaną infrastrukturę telekomunikacyjną ma faktyczny monopol na przesyłanie sygnału radiowego i telewizyjnego na terenie Polski a profesor Jerzy Urbanowicz od dawna wskazuje na bardzo dziwną sytuację wokół tej spółki powstałą w marcu roku 2010 [2].


Jak dalej podaje portal wpolityce.pl spółka do roku 2009 znajdowała się na  liście firm o istotnym znaczeniu dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego, którą sporządzała Rada Ministrów na podstawie ustawy z dnia 3 czerwca 2005 roku o szczególnych uprawnieniach Skarbu Państwa. Jednak za rządów Platformy Obywatelskiej (projekt ustawy rządu D. Tuska), 18 marca 2010 roku, Sejm uchylił tę ustawę przyjmując nową, z której usunięto zapisy dotyczące infrastruktury telekomunikacyjnej. Ś.p. prezydent Lech Kaczyński nie podpisał tej ustawy. Zrobił to - i to już 12 kwietnia 2010 roku (sic!) - Bronisław Komorowski, wykonujący wówczas obowiązki prezydenta RP, który poległ w Smoleńsku. Była to jedna z pierwszych decyzji Komorowskiego, wykonana w pierwszy jego roboczym dniu na tym stanowisku. Rok później, to jest 22 czerwca 2011 roku, Telekomunikacja Polska (przez spółkę zależną) sprzedała 100 procent udziałów w spółce TP Emitel Sp. z o.o. spółce EM Bidco sp. z o.o. (dawniej Kapri Investments sp. z o.o.), której prezesem był Christian Gaunt. To menedżer, który od lat 90. prowadził różne interesy w Kijowie i Moskwie. Następnym nabywcą Emitela (2013 rok) została amerykańska firma Alinda Capital Partners. Po drodze, dzięki decyzjom KRRiT, spółka Emitel została operatorem technicznym dla wszystkich ogólnopolskich stacji telewizyjnych nadających na multipleksie. W 2011 roku Telekomunikacja Polska SA sprzedała spółkę Emitel EM Bidco sp. z o.o. za 1miliard 725 milionów złotych. Dwa lata później, w 2013 rok, kolejny kupujący zapłacił za nią dużo więcej, czyli - wedle nieoficjalnych informacji - za 3-4 miliardy złotych. 

Polecam przeczytanie artykułu profesora Jerzego Urbanowicza, bowiem w obszarze sprzedaży spółki Emitel - wedle mnie - dokonano zdrady stanu i zarówno D. Tusk jak i B. Komorowski oraz niektórzy ministrowie rządu PO-PSL (w tym skarbu) a także ówcześni prezesi TVP i TP winny stanąć oskarżeni przed Trybunałem Stanu. Profesor J. Urbanowicz napisał, że sławetna afera Rywina jest bardzo małą w porównaniu do afery Emitela.

Istnieje też prawdopodobieństwo, że sprzedaż tej spółki była możliwa dzięki standardowym za III RP korupcyjnym "wziątkom" w wysokości 5-10% kontraktu, tj. maksymalnie 170 mln złotych a także spowodowana została przez obce Polsce służby specjalne i jej polskich agentów, obojętnie jak nazywanych. 

Spółka Emitel i jej właściciel spowodowały ostatnio zaprzestanie lub zakłócanie emisji Telewizji Publicznej. Stało się to w momencie, gdy totalni zdrajcy opozycyjni nieskutecznie próbowali doprowadzić do siłowego przesilenia rządowego i odsunięcia od władzy obecnego rządu, parlamentu i z pewnością prezydenta. Chyba tylko skrajny idiota może twierdzić, że taka sytuacja była techniczną awarią. Nigdy wcześniej się nie zdarzyła a tu mamy do czynienia tylko z kłopotami dotyczącymi jednego nadawcy, czyli TVP. 

W związku z powyższym wzywam zarząd TVP o odszkodowawcze sądowe wystąpienie z pozwem wobec spółki Emitel opiewającym na sumę zakupu tej spółki wynoszącej około 3-4 mld. złotych. A nawet o większą sumę. Po wygraniu procesu - nawet przed organami międzynarodowymi - będzie można myśleć  o powrocie tej spółki w ręce polskie, choćby przez wykup za sumę odszkodowania. 

Musimy wreszcie być suwerenem we własnym kraju a skorumpowanych i antypolskich zdrajców stanu odpowiednio osądzić!
 

[1] http://www.poznanskipis.pl/prof-jerzy-urbanowicz-demonta%C5%BC-bezpiecze%C5%84stwa-pa%C5%84stwa?page=0,1
[2] http://wpolityce.pl/media/320075-ujawniamy-kluczowym-rozgrywajacym-w-spolce-emitel-ktora-nie-nadaje-sygnal-tvp-jest-witold-grabos-czlowiek-bliski-sld-i-po
 
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 1 grudnia 2015

Czy Trybunał Konstytucyjny stanie przed Trybunałem Stanu?

Na wstępie polecam tekst blogera "Beem.Deep" zatytułowany: "Czy Trybunał Konstytucyjny uzna własną niekonstytucyjność? [1]

Rzeczywistość jest taka i pozostaje nadal po spotkaniu opozycji i TK z Prezydentem A. Dudą:

1) Niezgodnie z Konstytucją RP ustawę z 25 czerwca 2015 o Trybunale Konstytucyjnym przygotował sam Trybunał Konstytucyjny w osobach jego zarządu, czyli Prezesa i Wiceprezesa wraz z częścią innych sędziów TK  Zgodnie z Konstytucja owi sędziowie nie mieli prawa do prac nad jakimikolwiek aktami ustawodawczymi, bowiem są władzą sądowniczą a nie ustawodawczą ni wykonawczą, które to z kolei zostały wybrane przez konstytucyjnego suwerena, czyli naród. Ten fakt jest złamaniem Konstytucji RP przez TK,

2) Zgodnie z Konstytucją niektórzy sędziowie muszą być wyłączeni z orzekania o konstytucyjności  w sprawie, w której procedowali w jakikolwiek sposób, a więc zarówno Prezes TK i jego podwładny oraz ci sędziowie, którzy dołożyli swoje zdanie lub podjęli działania w procedowaniu takież ustawy muszą być wyłączeni z orzekania konstytucyjności tej ustawy. Więc jakikolwiek udział tych sędziów w orzekaniu w dniu 3 grudnia 2015 roku będzie złamaniem Konstytucji RP. To kolejny element dotyczący TK i możliwego przez niego złamania Konstytucji RP,

3) Zgodnie z Konstytucją i ustawą o TK wyłączenie z procedowania o konstytucyjności ustaw określonego sędziego TK jest przez niego zgłaszane do Prezesa TK lub sędziego znajdującego się w zarządzie TK, czyli w tej sytuacji istnieje antykonstytucyjna i niezgodna z prawem okoliczność zgłaszania wyłączenia z orzekania samego siebie składana samemu sobie, niezależnie czy czyniłby to Prezes TK czy Wiceprezes. Jest to kolejna antykonstytucyjna możliwość działania TK,

4) Zgodnie z Konstytucją i przyjętymi zasadami prawa (nikt nie może decydować we własnej sprawie) uprawnione jest więc stwierdzenie, że TK w ogóle nie może orzekać o konstytucyjności ustaw jego dotyczących i jest to tym bardziej oczywiste, że TK sam był twórcą tej ustawy przyjętej 25 czerwca 2015 roku. Więc ewentualne procedowanie TK nad ustawą przygotowaną przez TK i PO-PSL będzie złamaniem, Konstytucji RP,

5) Konstytucyjne zapisy w Konstytucji mogą być zmieniane przez sejm jedynie kwalifikowaną większością głosów. W zapisie ustawy z 25 czerwca autorstwa TK i większości parlamentarnej PO-PSL zawarto ustępy zmieniające zapisy Konstytucji zwykłą większością głosów, co jest rażąco niezgodne z Konstytucją.   Chodzi o zapis dotyczący możliwości stwierdzenia niemożności wykonywania swoich obowiązków przez Prezydenta RP. W Konstytucji jest zapis, że TK może zacząć procedowanie w tej sprawie jedynie na wniosek Marszałka Sejmu a w antykonstytucyjnej ustawie TK-PO-PSL pominięto taką konieczność pozwalając TK samodzielnie decydować - bez wniosku Marszałka - o podjęciu procedury odsunięcia od władzy legalnie wybranego przez naród prezydenta. To kolejne złamanie Konstytucji, zarówno przez jej twórców w postaci TK, jak i prezydenta B. Komorowskiego i też poprzedni Parlament,

6) Jeżeli  prezes i wiceprezes TK (i jeszcze inni sędziowie TK) brali udział w procedowaniu własnej ustawy i monitorowali proces jej zatwierdzenia przez Parlament to jasno wskazuje to na fakt, że tak naprawdę cały Trybunał Konstytucyjny nie jest uprawniony do orzekania w sprawie przygotowywanej przez siebie ustawy ponieważ TK jest reprezentowany przez jego zarząd, więc jeśli zarząd procedował nad ustawą to znaczy, że jej treść jest stanowiskiem TK, podobnie jak normalnym jest, że to co podejmuje prezes i zarząd np. firmy jest jednoznaczne ze zobowiązaniem i decyzjami podjętymi przez całą firmę! Mogą istnieć wyjątki kiedy to niektóre osoby z kierownictwa mogą złożyć swoje zdanie odrębne. To zdanie odrębne wobec ewentualnego stwierdzenia konstytucyjności antykonstytucyjnej ustawy z dnia 25 czerwca 2015 a wyrażone w dniu 3 grudnia 2015 roku będzie więc zgodne z Konstytucja RP. A więc każdy z sędziów TK, który orzeknie o konstytucyjności zapisów ustawy o TK z czerwca 2015 roku postąpi antykonstytucyjnie i naruszy porządek ustrojowy i prawny RP,

7) Antykonstytucyjne zapisy przygotowanej przez TK-PO-PSL ustawy z dnia 25 czerwca 2015 roku rozszerzające wbrew Konstytucji uprawnienia TK do rozpoczęcia procedury odsunięcia urzędującego prezydenta od sprawowania przez niego funkcji noszą znamiona przygotowywanego zamachu stanu na konstytucyjny porządek prawny, ustrój, prawo obowiązujące w Polsce i na najwyższe władze RP. Wobec tego ci sędziowie, którzy przygotowywali tą ustawę oraz dodatkowo ci, którzy w dniu 3 grudnia 2015 roku orzekną, że ustawa TK-PO-PSL jest zgodna w tym zakresie z Konstytucją muszą być uznani za osoby podważające Konstytucję RP i przygotowujące ewentualny zamach stanu w Polsce a jako, że są i będą to osoby publiczne i sprawujące jedną z najwyższych władz sądowniczych w naszym kraju powinni stanąć przez Trybunałem Stanu,

8) Podobnie przed Trybunałem Stanu winni zasiąść wszyscy posłowie i senatorowie głosujący za przyjęciem antykonstytucyjnej ustawy czerwcowej... noszącej znamiona prawnego przygotowywania do realizacji w Polsce antydemokratycznego i antykonstytucyjnego zamachu stanu na prezydenta A. Dudę i być może na inne legalnie wybrane przez naród władze,

9) Antydemokratyczne i antykonstytucyjne przygotowywanie zamachu stanu poprzez tworzenie prawa zezwalającego na taki antykonstytucyjny zamach winno też skutkować odpowiedzialnością prawną organizacji przygotowujących taki zamach. Skoro więc PO i PSL oraz część SLD głosowała za zamachem stanu wbrew prawu i demokratycznej Konstytucji to te organizacje - zgodnie z Konstytucją i uprawnieniami TK - winny być zdelegalizowane jako dążące do obalenia istniejącego systemu ustrojowego i legalnie wybranej władzy,

10) Antykonstytucyjna ustawa o TK przygotowana przez TK-PO-PSL i przyjęta tuż przed zakończeniem kadencji poprzedniego Parlamentu jest niezgodna z prawem konstytucyjnym i wykonawczym w zakresie wyboru sędziów TK, którzy winni być wybierani przez nowy Parlament i w czasie, gdy faktycznie kończy się kadencja  sędziów kończących pracę w TK. I znów mamy do czynienia ze złamaniem prawa i zapisów konstytucyjnych.

Podsumowując ten galimatias...

W świetle więc obecnej sytuacji prawnej cały Trybunał Konstytucyjny reprezentowany przez jego prezesów nie może w ogóle orzekać w sprawie ustawy przygotowanej przez siebie. Dodatkowo sędziowie przygotowujący ową ustawę przyjętą w czerwcu 2015 roku oraz ci, którzy mimo bezprawności orzekną jej zgodność z Konstytucją w pełnym zakresie lub w części dotyczącej wyboru sędziów TK i/lub rozszerzającej uprawnienia TK dotyczące odsunięcia od władzy urzędującego prezydenta  powinni być postawieni przed Trybunałem Stanu. Podobnie jak przywódcy i parlamentarzyści PO i PSL zmieniający Konstytucję zwykłą a nie kwalifikowaną większością i przygotowujący zamach stanu na władze RP. Tym samym delegalizacji wymaga PO i PSL jako organizacje dążące do zamachu stanu i obalenia demokratycznego i ustrojowego porządku prawnego w Polsce.

[1] http://beem.deep.salon24.pl/683152,czy-trybunal-konstytucyjny-uzna-wlasna-niekonstytucyjnosc


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

niedziela, 3 lutego 2013

Czyżby szykowali się do nowego Stanu Wojennego?

Nie wiem czy wszyscy pamiętają jak w czasach komuny bratnia Armia Czerwona niemal zawsze była gotowa udzielić pomocy oprawcom sprawującym władzę w krajach swojego bloku sowieckiego. Boleśnie to odczuli w 1956 roku Węgrzy czy w 1968 roku mieszkańcy Czechosłowacji. Zawsze taka ingerencja poprzedzona była oficjalną i zgodną z ówczesnym sowieckim prawem prośbą kraju zainteresowanego taką "pomocą" i wynikała z niemożności poradzenia sobie przez ten dany rząd z antysocjalistycznymi masowymi buntami społecznymi. Ze względu jednak na sytuację międzynarodową oraz wewnętrzną nie byli skłonni do takiej pomocy polskim oprawcom w 1981 roku. Wtedy Wolski vel. gen. W. Jaruzelski wprowadził Stan Wojenny...

Dziś dowiaduję się, że tworzący III RP (II PRL) - planują wprowadzić ustawę "o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej" [1]. Daje ona prawną możliwość uczestniczenia pozakrajowych funkcjonariuszy i osób  we wspólnych działaniach z polskimi służbami i na terenie Rzeczpospolitej, która może polegać m.in. na wspólnych patrolach lub innego rodzaju wspólnych działaniach w celu ochrony
porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz zapobiegania przestępczości [1]. Taka "bratnia pomoc" może zostać zainicjowana przez stronę polską w związku ze zgromadzeniami, imprezami masowymi lub podobnymi wydarzeniami, klęskami żywiołowymi oraz poważnymi wypadkami w celu ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz zapobiegania przestępczości [1].

Treść ustawy niesie też w sobie pewną niebezpieczną sprzeczność, na którą zwrócił m.in. bloger "Polak2013" [2]. Otóż proponowanie przez rząd ustawy uzasadniane jest prawem Unii Europejskiej (jak dawniej pozwalało na ingerencję prawo PRL i ZSRR?), przy czym jednak projekt dopuszcza "pomoc bratnią" krajów spoza UE bowiem: "przepisy prawa międzynarodowego, w tym Unii Europejskiej nie regulują sytuacji, w której do udziału we wspólnej operacji lub wspólnym działaniu ratowniczym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przystąpiłyby jednocześnie jednostki służb porządku publicznego lub służb ratowniczych z różnych państw także spoza Unii Europejskiej" [1]. Czyżby chodziło też ponownie o ewentualną "bratnią" pomoc ze strony "putinowa".

W związku z tym projektem nasuwa się wiele innych pytań:
– Czyż nie jest to próba jawnego już przygotowywania się "naszego rządu" do ewentualnej siłowej próby z coraz bardziej buntującym się  - przeciw zniewoleniu i spauperyzowaniu - polskim społeczeństwem?  I czy wtedy D. Tusk poprosi o "bratnią pomoc" funkcjonariuszy innych krajów?
– Czy taka treść niniejszej ustawy nie jest jednocześnie pewnym zdezawuowaniem znaczenia polskich sił bezpieczeństwa publicznego, którym polski premier przestał ufać i jednocześnie czy nie współgra ona z ostatnimi działaniami premiera obniżających znaczenie ABW i CBŚ?
– Czy polski premier celowo doprowadził do implozyjnej inercji polskie służby bezpieczeństwa publicznego i zarządzania kryzysowego (RCB [3]), aby teraz oddać już całkowicie naszą niepodległość i suwerenność oraz bezpieczeństwo publiczne w ręce UE i Rosji?
– Czy naprawdę całkowite zniszczenie naszego bezpieczeństwa wewnętrznego i zdanie się na ewentualną interwencję sił porządkowych nam obcych jest jedyną szansą na utrzymanie władzy, którą premier raczy postrzegać czy też jest to cena za jakiś "unijny, komisaryczny stołek"?

A może po prostu jest tak, że Donald Tusk ze swoją ferajną i sojusznikami już całkowicie zniszczyli nasz kraj, który nie posiada już sprawnych i efektywnych własnych służb i organów porządkowych, nie posiada już armii i majątku narodowego... Może przez te ostatnie lata Polska po prostu przestała już spełniać podstawowe kryteria, które predestynowałyby do nazwania ją państwem? Jeżeli tak jest, to najwyższy czas postawić premiera i jego ferajną przed polskim Trybunałem Stanu!

A może po prostu jest tak, że polscy włodarze chcą wszystkimi ostatnimi działaniami sprowokować polskie społeczeństwo do niekontrolowanego masowego buntu społecznego by je następnie spacyfikować np. poprzez nową wersję Stanu Wojennego?  Jeżeli tak jest, to najwyższy czas postawić naszych najwyższych włodarzy przed polskim Trybunałem Stanu!

Polecam też zapis video:
(http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=4k9_7I5PgeM)


[1] http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/0/5FA767215E79AE82C1257B0300317679/%24File/1066.pdf
[2] http://niepoprawni.pl/blog/7195/tusk-wlasnie-zalatwia-sobie-biale-rekawiczki#comment-377876
[3] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2010/05/rzadowe-centrum-bezpieczenstwa-oskarzam.html

P.S.
Jakoś ten projekt jest niemal uzupełnieniem prezydenckich inicjatyw ograniczających w Polsce wolność zgromadzeń...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Prywatno-państwowy folwark PO a prawo Rzeczpospolitej Polskiej!

Witam
(znów raczej krótko... jestem kampanijnie, realnie zajęty)

Pisałem niedawno, że po raz pierwszy - ku zaskoczeniu urzędników wszelkiej maści i niestety powszechnej niewiedzy wyborców– okazało się, iż można dopisać się na listy wyborczej (do 24 czerwca: było tylko realnie dwa dni na dokonanie owej czynności!) pomiędzy I a II tura wyborów prezydenckich.

Teraz okazuje się, że pewnie zadziwienie owych funkcjonariuszy prywatnego folwarku jakim dla Platformy stało się Polskie Państwo, będzie (jest) niewspółmiernie większe! Okazało się bowiem, że głosować może każdy Polak przebywający 4 lipca za granicą... pod warunkiem takowej rejestracji do północy dnia 01.07.2010!.

TAKĄ MOŻLIWOŚĆ STWORZYŁA PAŃSTWOWA KOMISJA WYBORCZA PO RAZ PIERWSZY OD 1989 ROKU!

W sumie cieszę się, że Polacy przebywający za granicą będą jednak mieli możliwość uczestnictwa w wyborach "drugoturowych", niemniej mam kilka pytań sprowadzających się tak naprawdę do istotnych, konstytucyjnie prawnych, wątpliwości:

1. Dlaczego o takich możliwościach  nie zdecydowano prawnie przed rozpoczęciem głosowania w I turze? Czy można zatem i czy jest to zgodne z polskim prawem i Konstytucją RP, zmieniać prawo w czasie jego egzekwowania? Wszak wybory już się rozpoczęły 20 czerwca i prawnie więc trwają... Tak więc prawne zasady wykonywania czynności prawnych (jakim jest głosowanie) zostały przez PKW zmienione w czasie ich dokonywania. Nie jest to złamanie prawa i szef PKW podpisując sie pod takimi instrukcjami nie powinien stanąć przed Sądem? (a może przed Trybunałem Stanu za - jako funkcjonariusz publiczny najwyższego szczebla  - złamanie Konstytucji RP?),

2. Czy owe - nagłe i niespodziewane - "stworzenie" możliwości takowej rejestracji nie było czasem wynikiem nacisków Premiera lub Rządu RP, który - znając swój elektorat  - wiedzą, że wielu wyborców PO i tym samym B. Komorowskiego, 4 lipca może być na wakacjach poza granicami kraju?,

3. Dlaczego przez okres 3 lat trwania rządów PO nie uchwalono - przygotowanej już dawno - ustawy i zmianach do ustawy o Karcie Polaka? Przecież umożliwiłoby to setkom tysięcy polskich obywateli mieszkających za granicą (w wyniku często splotu parszywych dla Polski okoliczności lat 1939-1989) oddanie ważnego głosu... jako pełnoprawni obywatele Naszej Ojczyzny? Czyż brak uchwalenia takowych przepisów nie jest działaniem  antypolskim, antynarodowym i wymierzonym przeciwko polskim obywatelom, polskim patriotom?,

To tyle i na koniec uwaga do PKW i jej Przewodniczącego: "Lex retro non agit"!... choćby i miał Pan przystawiony przez WSI i KGB pistolet do głowy! (oczywiście wiem, że tak nie jest a moje porównanie wynika tylko z mojego szacunku dla sankcjonowanych Konstytucyjnie w Polsce i innych suwerennych i niepodległych krajach, norm prawnych  - według prawa rzymskiego. No chyba, że w Polsce już obowiązuje prawo stanowione zapisem cyrylicą!).

Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com