Dzisiaj mija już 7 lat od tragedii smoleńskiej, największej
w czasie pokoju hekatomby polskich elit w historii.
Przez ten okres wiele razy pisałem o
moim smutku, ale też o
zmienności emocji: od rozpaczy poprzez złość, modlitwę, gniew i chęć
zemsty. Emocje w końcu trochę opadły a dziś niemal pewna hipoteza
zamachu tylko potwierdza moje pierwsze tragiczne przypuszczenia:
dokonano po raz kolejny zbrodni na polskiej, patriotycznej elicie politycznej i społecznej.
Osobiście mój zasób słów na wyrażenie mojego bólu po
stracie tylu
wielkich Polaków już się wyczerpał, podobnie jak wyczerpał się ów
zasób słów, którymi opisałem haniebne, rządzące nami ówcześnie elity tzw. III RP
lub lepiej
chyba PRL-bis.
Dziś sytuacja w Polsce jest inna. Od roku działa nowa komisja badająca tą tragedię, która przychyla się do stwierdzenia, iż rządowy samolot w wyniku wewnętrznych wybuchów rozpadł się jeszcze w powietrzu. Prawdopodobnie tą konstatację potwierdzi ona dziś podczas rocznicowej konferencji prasowej. Niemniej w dalszym ciągu nie wskazuje się winnych tego zamachu, nie ma żadnych rozpraw sądowych ani wyroków, nikt nie dotąd nie poniósł za nią żadnej kary. Pozostaje mi więc dalsze wołanie o jak najszybsze
znalezienie winnych zamachu i odpowiednie ich ukaranie oraz poszukiwanie
odpowiedzi na pytanie: Dlaczego?
Inną kwestią, która
musi zostać rozstrzygnięta, jest sposób dokonania zamachu. Dla mnie
osobiście sprawa jest jasna i przychylam się do w/w hipotezy, iż w samolocie lecącym do Smoleńska w powietrzu (tuż przed lądowaniem)
nastąpiły wewnętrzne wybuchy, które spowodowały tragedię i prawdopodobnie śmierć
wszystkich pasażerów. Odrzucam zaś hipotezy: o nieszczęśliwym zbiegu okoliczności i losowym wypadku, o błędzie pilotów lub nacisku ś.p. prezydenta L. Kaczyńskiego o lądowaniu mimo niesprzyjających warunków pogodowych, o zdetonowaniu ładunków wybuchowych już po wylądowaniu samolotu czy tzw. "maskirowki" polegającej na fałszywej inscenizacji katastrofy podczas, gdy pasażerowie zostali niejako "porwani" i nie wylecieli do Katynia oraz zostali zabici gdzie indziej. Uważałem i uważam, że był to zamach na polskie elity, było to
morderstwo z premedytacją.
Wielokrotnie przez te siedem lat dokonywałem retrospekcji moich notek oraz analizowałem pojawiające się nowe informacje na temat tej tragedii i tak naprawdę tylko utwierdzałem się w przekonaniu, że tak naprawdę wówczas przystąpiono do ostatecznej bitwy z Narodem Polskim… w wojnie
o pozbawienie Polaków Ojczyzny, tożsamości narodowej, wiary, majątku i
zasobów naturalnych, poczucia wspólnoty a w końcu utratę przez Polskę
suwerenności i niepodległości.
To, co się stało tego kwietniowego dnia 2010 roku jest jakby ukoronowaniem zdrady narodowej
dokonanej przy "okrągłym stole", gdzie w imię „pojednania” do rozmów
przystąpiły dwie strony: kaci i ofiary. Chociaż i to jest kłamstwo, bo
tak naprawdę przy okrągłym stole ofiar nie było, tak naprawdę to też
byli to tylko prawie kaci udający pokrzywdzonych ludzi opozycji. I m.in. oni wewnętrznie postanowili zastopować działania ś.p. prezydenta L. Kaczyńskiego i ostatecznie przekreślić możliwość jego ponownego wyboru na ten urząd.
Większość
przecież tzw. strony opozycyjnej przy OS to byli socjaliści,
trockiści, dla których internacjonalistyczne idee socjalistyczne były
zawsze najważniejsze. Wielu z nich było przecież TW a w większości dla
tych, którzy nimi nie byli, raczej idea odrodzenia wolnej i suwerennej
Polski
była zupełnie obca, tym bardziej, że wielu z nich było i jest nam
etnicznie obca. Kiedyś ktoś powiedział, że przy okrągłym stole spotkali
się czerwoni i różowi, TW i ich prowadzący oraz, że chcieli tylko
jednego: aby w spokoju przejść okres transformacji i znów być
największymi beneficjentami nowej Polski lub też po prostu chcieli ją
choć w
części zawłaszczyć dla siebie w imię budowy wyimaginowanej w chorej
wyobraźni tzw.: Judeopolonii.
Teraz już wiemy, że "okrągły stół" był w sumie wymyślony przez sowieckie
KGB i GRU (w sensie dopuszczenia do współrządzenia tzw.:
„konstruktywnej opozycji”). Wiedzieli o tym "nasi"
opozycjoniści z Bolkiem na czele, którzy wyeliminowali z obrad niemal
wszystkich polskich patriotycznie nastawionych opozycjonistów. Wiedzieli
o tym dobrze wstrętni prosowieccy komuniści w postaci Wolskiego czy
Kiszczaka. Efektem tego porozumienia było stworzenie III RP, państwa teoretycznego, wywłaszczonego, przegranego.
Nieżyjący już profesor Wieczorkiewicz w wywiadzie opublikowanym po jego śmierci przez Rzeczpospolitą tak przedstawiał sytuację (wytłuszczenie - pytania dziennikarza):
„…Panie profesorze, czy w swoich analizach nie przecenia pan roli tajnych agentów i służb?
Historyk, który mówi krytycznie o tak zwanej spiskowej teorii
dziejów, jest historykiem niepoważnym, hołdującym historii dla idiotów
lub prostaczków, którzy wierzą w to, co widzą w telewizji i czytają w
gazetach. Jest bowiem historia prawdziwa i historia medialna, fasadowa.
Ta prawdziwa w dużej mierze toczy się za kulisami. A za nimi działają
przede wszystkim tajne służby.
W Polsce także?
Oczywiście. Weźmy choćby sprawę wyjazdu Michnika do Moskwy w 1989 roku...
Nie sugeruje pan chyba, że Michnik był agentem?
Agentem nie był. Był natomiast potężnym graczem, działającym właśnie za
kulisami. W 1989 roku pojechał do Związku Sowieckiego, aby dogadać się z
tamtejszymi towarzyszami ponad głową Jaruzelskiego. Był zbyt
inteligentnym, zbyt ambitnym człowiekiem, żeby nie dojść do wniosku, że
sam III RP nie zbuduje i nie zrealizuje swoich koncepcji. Dlatego
próbował podjąć współpracę z Moskwą, ale podkreślam – nie była to
współpraca natury agenturalnej, tylko rodzaj gry politycznej. Michnik
tłumaczył to sobie zapewne mniej więcej tak, że idzie z tymi
progresywnymi, liberalnymi towarzyszami spod znaku Gorbaczowa, żeby
poprawić komunizm. Hasło Michnika i Gorbaczowa było przecież takie samo:
socjalizm z ludzką twarzą.
(…)
Rozumiem, że skłania się pan do tezy, że upadek komunizmu był operacją służb specjalnych?
Tak. Wiele źródeł wskazuje, że była to gigantyczna, przemyślana i
kontrolowana operacja. W szczegółach oczywiście mogła się wymknąć spod
kontroli, bo każda taka akcja ma swoją dynamikę. Ale ostatecznie
wszystko się udało. Celem służb było bowiem zachowanie kontroli nad
finansami podczas transformacji ustrojowej. Następnie zaś dzięki tym
pieniądzom oraz powiązaniom i doświadczeniu przejęcie kontroli nad
państwami byłego imperium i nowo powstałą Rosją.
Dlaczego komunistyczne służby miałyby coś takiego zrobić?
KGB doszło do wniosku, że należy położyć kres istnieniu pasożyta, za
jaki uważało partię. Przecież organizacja ta stała się całkowicie
zbędnym czynnikiem. Służby były tak potężne, że za pomocą zakulisowej
gry mogły doskonale same kontrolować imperium. Mieć władze i zarabiać
pieniądze. Aby to jednak osiągnąć, trzeba było usunąć komunistów. Już
wcześniej ludzie, którzy kierowali bezpieką – Jeżow, Beria i inni –
próbowali zrobić mniej więcej coś podobnego. Stalin, a później
Chruszczow potrafili się jednak obronić (…)”.
Czyż w takim ujęciu śmierć tylu Wybitnych Polaków, Patriotów z
prezydentem na czele mogła być przypadkiem? Oczywiście nie!
Pytanie jest jedno (wraz z uzupełniającym): Kto był inicjatorem a kto
bezpośrednim wykonawcą zamachu i czy oni działali wspólnie i w
porozumieniu? Można postawić dodatkowe pytanie: Kto najbardziej -
wewnętrznie i zewnętrznie wobec Polski - na tym zyskał?
Nie
znamy ostatecznych odpowiedzi na te pytania. Niemniej uważam, że
beneficjenci III RP postawili wszystko na jedną kartę lub ten "wypadek"
tylko przyspieszył bieg zdarzeń. Postawili wszystko ponownie na powrót
do
dawnych stref wpływów ustalonych po II Wojnie Światowej z uwzględnieniem
późniejszych zmian geopolitycznych… teraz już bez przewodniej roli
ideologii wojennego komunizmu, ale lewacko-
demoliberalno-globalistycznej ideologii komunizmu kulturowego wraz z zawłaszczeniem Polski m.in. przez: kondominium niemiecko-rosyjskie (ze strony Niemiec reprezentowane przez UE), międzynarodowych lichwiarzy z
domieszką apriorycznie chorych celów judaizacji naszej Ojczyzny.
I mam takie przeczucie, graniczące z pewnością, że ta śmierć była na
rękę właśnie zarówno chyba Rosji, UE i polskim piewcom III RP… ale
także być może USA czy Izraelowi, a szczególnie międzynarodowym instytucjom finansowym o czym pisałem m.in. w notce: "Konflikt ukraiński a zamach smoleński (1)"
Bo tak naprawdę obecnie w świecie liczą się własne interesy tych największych.
B.H. O’Bama był miałkim politykiem,
figurantem realizującym cele syjonistycznego gremium nadrzędnego. Europa
w 2010 roku (do 2013) stała się dla Ameryki Północnej w sumie garbem i
ciężarem.
"Reset" USA w stosunkach z Moskwą przyniósł opłakane skutki,
co było widać w czasie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, ale wcześniej także gruzińskiego i być może to właśnie ten "reset" był jednym z powodów śmierci polskich elit nad Smoleńskiem.
Z drugiej strony zaś i wtedy, i dziś UE jest
zdominowana przez Niemcy, które są przychylne wobec Rosji i
gotowe zawsze porozumieć się w sprawie „zasięgu wzajemnych wpływów”.
Jak mocno potrafią Niemcy współpracować z Rosją widać to np. w obecnej sytuacji międzynarodowej, gdzie nagle A. Merkel - po zdecydowanym pokazie siły przez nowego prezydenta USA D. Trumpa (odwetowy atak na rządowe syryjskie lotnisko) - podjęła decyzję o natychmiastowym spotkaniu z W. Putinem (odbędzie się na początku maja).
Rosja
bowiem od lat próbuje odbudować swoją potęgę imperialną ponownie „skupiając”
wokół
siebie dawne republiki radzieckie i kraje postsocjalistyczne. To
„skupianie” ma nieraz formę uzależnienia ekonomicznego, energetycznego
(Polska i inne kraje z przewagą rosyjskich dostaw nośników energii),
nieraz oficjalnej wojny (jak z Gruzją w 2008 roku a teraz konflikt na
Ukrainie), dokonywania
przewrotów rękami swoich agentów (Kirgistan w kwietniu 2010), czy też
poprzez „demokratyczne” wybory, które wygrywają prorosyjscy kandydaci
(Armenia).
Natomiast organizacje żydowskich syjonistów cały czas żądają od nas zapłaty wyimaginowanych przez nich odszkodowań
za mienie utracone podczas II WS w wysokości niebotycznych 65 mld USD
i
prowadzą antypolską kampanię na całym świecie, która próbuje nas
obarczyć o wojenny holocaust.
W tym kontekście przede wszystkim polityka wschodnia L. Kaczyńskiego,
który skupił wokół siebie takie kraje jak: Litwa, Łotwa, Estonia,
Ukraina, Gruzja, częściowo Kazachstan i Azerbejdżan… była szczególnie
dla Putina ciosem i musiała wzbudzać po prostu wściekłość. Mało tego L.
Kaczyński potrafił powstrzymać Rosję przed zaanektowaniem Gruzji,
uratował jej niepodległość i stał się Bohaterem Narodu Gruzińskiego.
L. Kaczyński mając poparcie owych krajów i stając na ich czele zbudował
bardzo silny geopolitycznie „podmiot międzynarodowy”, z którym zaczęli
się liczyć już wszyscy: i z zaciśniętymi zębami oraz ze zdziwieniem niemiecka Unia
Europejska, i w sumie z podziwem, ale i - ze względu na ówczesny "reset" USA z Rosją - irytacją USA oraz z nieskrywaną
złością Rosja.
Jakże symptomatycznie brzmią dzisiaj więc słowa Prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa (z początku marca 2010 roku), który stwierdził: „…w
czasie (…) spotkania z prezydentem Rumunii Traianem Basescu w Astanie
wyraził przekonanie, że kazachska ropa mogłaby być dostarczana nowo
zbudowanym rurociągiem przez Azerbejdżan i Gruzję do Morza Czarnego,
skąd tankowcami byłaby przewożona do rumuńskiego portu Konstanca, a
stamtąd rurociągiem docierałaby do Triestu nad Adriatykiem”.
Ówcześnie też Financial Times pisał: „Nowy
szlak eksportowy dopomógłby Kazachstanowi w zmniejszeniu zależności od
rosyjskich rurociągów, przez które obecnie przepływa większość
kazachskiej ropy eksportowanej na rynki zachodnie (…) W ocenie
analityków Nazarbajew znów jest przekonany, że kaukaska ropa może być
eksportowana na Zachód przez region płd. Kaukazu. W czasie krótkiej
wojny rosyjsko-gruzińskiej w sierpniu 2008 roku miał co do tego
wątpliwości”.
Polska w osobie Głowy Państwa i jego współpracowników byłaby jednym z
sygnatariuszy podpisania umowy o budowie takiego rurociągu, co było już
całkiem realne po przedwstępnym podpisaniem przez L. Kaczyńskiego listu
intencyjnego dotyczącego jego budowy. Dodatkowo rozpoczęcie intensywnej
eksploatacji polskich: gazu łupkowego i ropy łupkowej uniezależniłoby
Polskę od rosyjskich dostaw a rurociąg bałtycki Nord Stream stałby się nieefektywny
ekonomicznie...
Odnosząc się natomiast do ewentualnych wewnętrznych przyczyn dokonania
zamachu nie pozostaje mi nic innego jak przytoczyć moje własne słowa z
postu Dlaczego zginął Lech Kaczyński? (wciąż polecam analizę przedstawionej tam grafiki): "...W
sumie nałożyło się na prawdopodobną konieczność zamachu wiele powodów,
ale najważniejszym, który może dać odpowiedzieć na inne oraz przybliżyć
moment odkrycia sprawców jest odkrycie kto w Polsce zyskiwał najbardziej
na zgładzeniu polskich elit, a szczególnie na śmierci śp. Lecha
Kaczyńskiego. Otóż - odnosząc się tylko do wewnętrznych powodów
zgładzenia śp. Lecha Kaczyńskiego - skłaniam się do postawienia
hipotezy, że osobą, która najbardziej - sensu stricto - zyskiwała na
śmierci śp. Lecha Kaczyńskiego był B. Komorowski a - sensu largo -
ludzie, którzy postanowili usadowić go na fotelu prezydenta Polski...".
Analizując
wszystko to, co działo się przed i po tragedii można jednoznacznie
stwierdzić, że 10 kwietnia 2010 roku wewnętrznie dokonano w Polsce
szczegółowo zaplanowanego zamachu stanu, niemalże wypowiedziano Polsce
wojnę!
Zauważmy tylko, że B. Komorowski zanim została
potwierdzona śmierć Prezydenta
przejął jego obowiązki! Było to złamanie Konstytucji RP i stanowiło
bezsprzecznie znamiona zamachu stanu! Dalej potoczyły się wypadki jak w
rozpisanym scenariuszu: włamania i
przeszukania pokoi sejmowych i nawet mieszkań wybranych tragicznie
zmarłych osób, przejęcie Kancelarii Prezydenta oraz BBN-u (w
poszukiwaniu aneksu do raportu z likwidacji WSI), buszowanie
zastępczyni w gabinecie szefa IPN, niejasności w śledztwie i przekazanie
go Rosjanom. Wcześniej było celowe rozdzielenie wizyt D. Tuska i śp.
Prezydenta, na miejscu tragedii zaś nie zabezpieczono wraku ani miejsca
rozbicia się samolotu, dopuszczono do przewiezienia zwłok do Moskwy (nie
do
Polski!), umożliwiono przejęcie czarnych skrzynek przez Rosjan. Żadne
istotne dowody (wrak, oryginały czarnych skrzynek i innych) do tej pory nie wróciły
do Polski i nie zostały przez polskich specjalistów przebadane...
Nie
mogę też oprzeć się wrażeniu, że B. Komorowskiemu strasznie się
spieszyło dotrzeć do urzędów ś.p. prezydenta L. Kaczyńskiego zanim wejdą do
nich jego jeszcze żyjący urzędnicy (był dzień wolny). Ponadto wymowa
splotu tych działań jest porażająco pozbawiona emocji oraz
jakiegokolwiek przejawu szoku i zdziwienia tragedią. Zresztą do dzisiaj
B. Komorowski
cały czas jest zimny i egoistycznie oraz bezwzględnie spokojny.
Pamiętamy te jego uśmiechy wymieniane z D. Tuskiem podczas przylotu
trumny ze śp. prezydentem L. Kaczyńskim....
Pisząc o tym niczego oczywiście nie insynuuję, ale przedstawiam po
prostu fakty wewnętrzne i zewnętrzne, które spowodowały m.in. brak na pogrzebie śp.
Pary Prezydenckiej przywódców USA i UE… a przybycie np. Włodarza Rosji.
Pamiętam też jak jeszcze przed wyborami prezydenckimi gen. M.
Dukaczewski (ostatni szef WSI) już mroził szampana, którego zamierzał
wypić za zwycięstwo wyborcze B. Komorowskiego.
Jaka była przecież sytuacja wewnętrzna w Polsce to wszyscy wiemy.
Pisałem o tym wielokrotnie… niech kwintesencją będzie tylko
stwierdzenie, że po 1989 roku (a tak naprawdę od czasów Wolskiego, czyli
1980) Polską nieformalnie do roku 2015 w dużej mierze prawdopodobnie rządziło (współrządziło) środowisko związane z
dawnymi wojskowymi służbami specjalnymi powiązane bardzo mocno z czarną i szarą
strefą mafijno-biznesową a także z prezydentem B. Komorowskim.
Pisząc o zamachu smoleńskim warto jednak zastanowić się nad pewną cienką granicą pomiędzy
opisywaniem i demonstrowaniem przeciwko znanym nam realnie faktom i
wydarzeniom, które wedle nas są tragiczne dla Polski a faktami lub
wydarzeniami, które relatywnie i w odniesieniu do przeszłości,
teraźniejszości oraz przyszłości wydawały się równie negatywnie
wpływać na losy Polski i Polaków.
Apeluję tedy, aby w
ogólnej dyskusji nad zbrodnią smoleńską nie zapominać o
ludobójczej zbrodni katyńskiej z roku 1940 ani innych zbrodniach
dokonanych na narodzie polskim. Przy całej tragicznej wymowie i
konsekwencjach zamachu smoleńskiego nie możemy przestać mówić i pamiętać
w tych dniach o okrutnym, sowieckim mordzie z roku 1940!
Zbrodnia
smoleńska mogła bowiem wydarzyć się niejako tylko w wyniku ludobójstwa i
mordu katyńskiego,
dokonanego na Polakach w kwietniu 1940 roku i to w okrutny
przecież sposób przez komunistycznych, marksistowskich Sowietów...
Dokładnie 70 lat po tej
zbrodni ludobójstwa zginęło w tym samym niemal dniu i miejscu znów wielu
Polaków, z których większość stanowiła prawdziwe elity mogące w
przyszłości zrobić wiele dobrego dla naszej Ojczyzny. W tym kontekście
te dwie zbrodnie niejako są tym samym, czyli "ścięciem głowy" Polsce i
należy o obydwóch należycie pamiętać!
Te dwie zbrodnie
skłaniać też winny do zastanowienia się nad ich konsekwencjami, podobnie
jak i w przypadku innych zbrodni i działań, które mają na celu
zniszczenie Polski.
Prezydent Lech Kaczyński z pozostałymi pasażerami feralnego samolotu
leciał uczcić śmierć 22 tysięcy najznamienitszych Polaków, którzy
mogliby stanowić "trzon" powojennych elit budujących ponownie wolną
Polskę. Tych ludzi po II WŚ zabrakło a
później również zabrakło też relatywnego przywódcy im podobnych -
generała W. Sikorskiego, który też w przedziwny sposób zginął w
katastrofie lotniczej...
Wielu naszych rodaków zabrakło po II WŚ. Też tych, których mordowali
marksistowscy, nizistowscy Niemcy... Zabili wielu naukowców, ale też
zwykłych ludzi... Zabrakło też tych, którzy zginęli w Powstaniu
Warszawskim. Jakże nasza Ojczyzna musiała też zubożeć tracąc żołnierzy
wyklętych i ich sprzymierzeńców... Ilu też Polaków wymordowało polskie i
sowieckie tzw. "bezpieczeństwo" po wojnie a ilu zmuszono do emigracji po ogłoszeniu
Stanu Wojennego (1 mln osób?)... Jakże wszystkich ich zabrało i brakuje nam do dzisiaj...
Pamiętajmy zawsze o nich wszystkich tak, aby nowe zbrodnie nie zacierały
wagi zbrodni przeszłych.
Na koniec jeszcze tak refleksyjnie...
Wymordowanie
w kwietniu 1940
roku około 22 tysięcy, elitarnych pod względem wiedzy, wykształcenia i
wielu innych cech, Polaków przez sowieckie - w większości składające
się na tym obszarze z ludzi pochodzenia żydowskiego - hordy NKWD nie
pozwoliło nam odbudować
prawdziwie wolnej Polski aż do dziś! Obawiam się, że zbrodnia smoleńska miała niestety okazać się dla Polski równie negatywna i długookresowo
zaprzepaścić nasz wysiłek w odbudowę naszej, wolnej Ojczyzny...
Wierzę, że to się nie udało, choć niestety mam niejasne przeczucie, że jeszcze bardzo długo nie dowiemy się całej prawdy o tragedii smoleńskiej, tak jak do tej pory nie znamy prawdy o tragedii gibraltarskiej. Bowiem być może zbyt wielu jest w tą tragedię w jakiś sposób "umoczonych": począwszy od ówczesnych rządów i "spec-chłopców" polskich poprzez Moskwę i jej służby aż po USA, Izrael czy niemiecką UE. Obym się mylił...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamach stanu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamach stanu. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
wtorek, 17 stycznia 2017
Targowickie łajzy!
W ostatnich tekstach wylałem już wiele emocjonalnych pomyj na totalną i zdradliwą polską opozycję. Piszę o pomyjach, bo tak naprawdę oni nie zasługują na nic więcej. Ich kąpiel w pomyjach i tak byłaby dla nich zaszczytem.
W artykule/felietonie pt.: ""Po filmie "Pucz" kilka zdań..."" [1] napisałem m.in.:
"Oczekuję też, że polskie oraz sojusznicze (CIA) służby kontrwywiadowcze (i wywiadowcze) zbadają cały organizacyjny i wykonawczy proceder próby zamachu stanu. Nie wierzę bowiem, żeby przygotowały go kukiełki w rodzaju M. Kijowskiego, G. Schetyny, Mazguły czy R. Petru. Podobnie nie wierzę, że trochę większe kukiełki w postaci A. Michnika, Smolarów, L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, B. Komorowskiego, T. Lisa, A. Olechowskiego, M. Dukaczewskiego i innych były kreatorami całego zamieszania. Operacja była zapewne zaplanowana przez większych i być może też zagranicznych braci lewacko-demoliberalnych, nienawistników Polski i Polaków. Należy też ostatecznie wyjaśnić udział w całej hucpie D. Tuska i wreszcie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy D. Tusk faktycznie był (jest) agentem BND i czyje interesy reprezentuje. I nie może być dla tego anty-polskiego zdrajcy poparcia na następną kadencję a jak bez immunitetu przekroczy granicę Polski to trzeba dla niego przygotować "dołek", areszt oraz odpowiednio osądzić (też za Smoleńsk). Ponadto też należy zbadać i ostatecznie rozwiać wątpliwości związane ze ewentualną współpracą z WSI i służbami moskiewskimi B. Komorowskiego i A. Kwaśniewskiego".
Zdania oczywiście nie zmieniam, lecz nawet najwięksi zewnętrzni wrogowie Polski w stylu m.in. G. Verhofstadta, M. Schulza, J. Junkersa, G. Buquicchia, G. Sorosa, D. Tuska, J. Lewandowskiego, Róży M. B. Grafin von Thun und Hohenstein (tych ostatnich trzech uważam za nie-Polaków) i wielu innych nie byłoby w stanie zaszkodzić Polsce, gdyby nie wewnętrzna loża zdrajców Polski skupiona wokół obecnej totalnej opozycji. Używam słowa zdrajcy, choć tak naprawdę wielu z nich też nie jest rodowitymi Polakami, więc w sumie nie zasługują na wyrażenie "zdrajcy Polski" a jedynie - jako polscy obywatele - można o nich mówić jako zdrajcy stanu i państwowości polskiej.
Kiedyś już Polska miała takich zdrajców. To byli Targowiczanie, którzy poświęcili Polskę dla własnych i obcych celów. Prosili o pomoc kraje zewnętrzne, tak jak ostatnio cała w Polsce totalna opozycja. "Ulica i zagranica" - tak kiedyś powiedział G. Schetyna mówiąc jak będzie chciał obalić demokratycznie w Polsce wybrane władze. I wspólnie z .N oraz KOD-em ten plan realizował konsekwentnie do końca ubiegłego roku. On i jemu podobni "opozycjoniści" niczym też nie różnią się od przestępcy i zdrajcy oraz agenta sowieckiego Wolskiego vel. Jaruzelskiego, który też w 1981 roku prosił o pomoc w zdławieniu I Solidarności Moskwę.
Dzisiaj dowiadujemy się przecież, że pamiętnego 16 grudnia totalna opozycja (.N i PO), która próbowała dokonać zamachu stanu (puczu) chciała - w celu obalenia obecnych władz - zawezwać na pomoc swoich lewacko-demoliberalnych braci unijnych. Okazuje się, że zanim jeszcze wybuchło sejmowe zamieszanie G. Schetyna i R. Petru mieli już pisemnie przygotowany i gotowy do podpisu apel opozycji parlamentarnej, w którym wzywano Brukselę - Radę Europy oraz Parlament Europejski do PILNEJ interwencji w Polsce ze względu na jej sytuację wewnętrzną. W apelu były slogany o zagrożeniu dla demokracji, rosnącym faszyzmie i zamachu na wolne media w Polsce [2,3]. Poparcia tej inicjatywy na szczęści i odpowiedzialnie odmówili liderzy Kukiz'15 i PSL i ostatecznie próba ta spełzła na niczym.
Ten fakt jeszcze raz dowodzi, że faktycznie z 16 na 17 grudnia 2016 roku totalna opozycja wespół z zagranicznymi nienawistnikami Polski chciała siłowo obalić obecne polskie władze. Ale o ile zewnętrzni przeciwnicy naszego kraju w sumie mogą nimi być, to przygotowana pisemna prośba .N i PO o zewnętrzną interwencję w Polsce jest czymś, co we mnie budzi obrzydzenie i najgorsze historyczne skojarzenia. Oni, te łajzy ludzkie, popełnili przestępstwo karne i winni być osądzeni wedle prawa i zapisów o zamachu na demokratyczny ustrój państwa polskiego.
Powtarzam. Liderowo PO i .N to naprawdę antypubliczne i antypolskie łajzy. Trudno, ale nawet skrawki szacunku do nich u mnie wymarły, a jak teraz widać nawet chcieli interwencji zewnętrznej: targowiccy, współcześni zdrajcy. I tyle. Takim językiem od teraz będę ich opisywał. Nie zasługują na żadne dobre słowo u Polaka. A ja osobiście gardzę nimi jak nawet nigdy do tej pory nie gardziłem najgwiększym moim wrogiem. ONI STALI SIĘ DLA MNIE TYM NAJGORSZYM SORTEM... I TO WCALE NIE POLSKIM, bo Polak to brzmi dumnie...
Pozdrawiam
P.S.
Z góry przepraszam, ale jeżeli ktokolwiek od teraz będzie u mnie komentował używając w treści argumentów poparcia wobec PO, .N lub KOD i ORP lub organizacji związanych z dawnymi UD/UW to spotka się z mojej strony z milczeniem. I tylko do takich komentatorów mogę powiedzieć: popierając zdrajców stajecie się takimi samymi zdrajcami!
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/po-filmie-pucz-kilka-zdan.html (jest też dostępny na innych forach)
[2] http://niezalezna.pl/92396-ujawniono-plan-po-i-nowoczesnej-chcieli-zagranicznej-interwencji-w-polsce
[3] http://wpolityce.pl/polityka/323717-skandal-po-i-nowoczesna-zabiegaly-16-grudnia-o-pilna-interwencje-z-zewnatrz-poslowie-mieli-przygotowany-apel
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
W artykule/felietonie pt.: ""Po filmie "Pucz" kilka zdań..."" [1] napisałem m.in.:
"Oczekuję też, że polskie oraz sojusznicze (CIA) służby kontrwywiadowcze (i wywiadowcze) zbadają cały organizacyjny i wykonawczy proceder próby zamachu stanu. Nie wierzę bowiem, żeby przygotowały go kukiełki w rodzaju M. Kijowskiego, G. Schetyny, Mazguły czy R. Petru. Podobnie nie wierzę, że trochę większe kukiełki w postaci A. Michnika, Smolarów, L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, B. Komorowskiego, T. Lisa, A. Olechowskiego, M. Dukaczewskiego i innych były kreatorami całego zamieszania. Operacja była zapewne zaplanowana przez większych i być może też zagranicznych braci lewacko-demoliberalnych, nienawistników Polski i Polaków. Należy też ostatecznie wyjaśnić udział w całej hucpie D. Tuska i wreszcie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy D. Tusk faktycznie był (jest) agentem BND i czyje interesy reprezentuje. I nie może być dla tego anty-polskiego zdrajcy poparcia na następną kadencję a jak bez immunitetu przekroczy granicę Polski to trzeba dla niego przygotować "dołek", areszt oraz odpowiednio osądzić (też za Smoleńsk). Ponadto też należy zbadać i ostatecznie rozwiać wątpliwości związane ze ewentualną współpracą z WSI i służbami moskiewskimi B. Komorowskiego i A. Kwaśniewskiego".
Zdania oczywiście nie zmieniam, lecz nawet najwięksi zewnętrzni wrogowie Polski w stylu m.in. G. Verhofstadta, M. Schulza, J. Junkersa, G. Buquicchia, G. Sorosa, D. Tuska, J. Lewandowskiego, Róży M. B. Grafin von Thun und Hohenstein (tych ostatnich trzech uważam za nie-Polaków) i wielu innych nie byłoby w stanie zaszkodzić Polsce, gdyby nie wewnętrzna loża zdrajców Polski skupiona wokół obecnej totalnej opozycji. Używam słowa zdrajcy, choć tak naprawdę wielu z nich też nie jest rodowitymi Polakami, więc w sumie nie zasługują na wyrażenie "zdrajcy Polski" a jedynie - jako polscy obywatele - można o nich mówić jako zdrajcy stanu i państwowości polskiej.
Kiedyś już Polska miała takich zdrajców. To byli Targowiczanie, którzy poświęcili Polskę dla własnych i obcych celów. Prosili o pomoc kraje zewnętrzne, tak jak ostatnio cała w Polsce totalna opozycja. "Ulica i zagranica" - tak kiedyś powiedział G. Schetyna mówiąc jak będzie chciał obalić demokratycznie w Polsce wybrane władze. I wspólnie z .N oraz KOD-em ten plan realizował konsekwentnie do końca ubiegłego roku. On i jemu podobni "opozycjoniści" niczym też nie różnią się od przestępcy i zdrajcy oraz agenta sowieckiego Wolskiego vel. Jaruzelskiego, który też w 1981 roku prosił o pomoc w zdławieniu I Solidarności Moskwę.
Dzisiaj dowiadujemy się przecież, że pamiętnego 16 grudnia totalna opozycja (.N i PO), która próbowała dokonać zamachu stanu (puczu) chciała - w celu obalenia obecnych władz - zawezwać na pomoc swoich lewacko-demoliberalnych braci unijnych. Okazuje się, że zanim jeszcze wybuchło sejmowe zamieszanie G. Schetyna i R. Petru mieli już pisemnie przygotowany i gotowy do podpisu apel opozycji parlamentarnej, w którym wzywano Brukselę - Radę Europy oraz Parlament Europejski do PILNEJ interwencji w Polsce ze względu na jej sytuację wewnętrzną. W apelu były slogany o zagrożeniu dla demokracji, rosnącym faszyzmie i zamachu na wolne media w Polsce [2,3]. Poparcia tej inicjatywy na szczęści i odpowiedzialnie odmówili liderzy Kukiz'15 i PSL i ostatecznie próba ta spełzła na niczym.
Ten fakt jeszcze raz dowodzi, że faktycznie z 16 na 17 grudnia 2016 roku totalna opozycja wespół z zagranicznymi nienawistnikami Polski chciała siłowo obalić obecne polskie władze. Ale o ile zewnętrzni przeciwnicy naszego kraju w sumie mogą nimi być, to przygotowana pisemna prośba .N i PO o zewnętrzną interwencję w Polsce jest czymś, co we mnie budzi obrzydzenie i najgorsze historyczne skojarzenia. Oni, te łajzy ludzkie, popełnili przestępstwo karne i winni być osądzeni wedle prawa i zapisów o zamachu na demokratyczny ustrój państwa polskiego.
Powtarzam. Liderowo PO i .N to naprawdę antypubliczne i antypolskie łajzy. Trudno, ale nawet skrawki szacunku do nich u mnie wymarły, a jak teraz widać nawet chcieli interwencji zewnętrznej: targowiccy, współcześni zdrajcy. I tyle. Takim językiem od teraz będę ich opisywał. Nie zasługują na żadne dobre słowo u Polaka. A ja osobiście gardzę nimi jak nawet nigdy do tej pory nie gardziłem najgwiększym moim wrogiem. ONI STALI SIĘ DLA MNIE TYM NAJGORSZYM SORTEM... I TO WCALE NIE POLSKIM, bo Polak to brzmi dumnie...
Pozdrawiam
P.S.
Z góry przepraszam, ale jeżeli ktokolwiek od teraz będzie u mnie komentował używając w treści argumentów poparcia wobec PO, .N lub KOD i ORP lub organizacji związanych z dawnymi UD/UW to spotka się z mojej strony z milczeniem. I tylko do takich komentatorów mogę powiedzieć: popierając zdrajców stajecie się takimi samymi zdrajcami!
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/po-filmie-pucz-kilka-zdan.html (jest też dostępny na innych forach)
[2] http://niezalezna.pl/92396-ujawniono-plan-po-i-nowoczesnej-chcieli-zagranicznej-interwencji-w-polsce
[3] http://wpolityce.pl/polityka/323717-skandal-po-i-nowoczesna-zabiegaly-16-grudnia-o-pilna-interwencje-z-zewnatrz-poslowie-mieli-przygotowany-apel
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
poniedziałek, 16 stycznia 2017
Po filmie "Pucz" kilka zdań...
Po wczorajszym obejrzeniu na TVP1 filmu dokumentalnego "Pucz" (jest na YouTube) napisałem na gorąco komentarz, który w poniższym tekście przedstawiam w wersji mocno rozszerzonej.
Reżyserka film zrobiła specyficznie, bez żadnego komentarza. Liczyły się obrazy i wypowiedzi innych w tym "puczystów" a film składał się w większości z materiałów nagranych przez samych zdrajców Polski i Polaków.
Pomijając zbydlęcenie totalnych sejmowych zdrajców, to mnie osobiście najbardziej poraża głupota odmóżdżonych zwolenników totalnej opozycji. Ta nienawiść, agresja, udawanie rannych oraz lemingowatość i podatność na manipulacje swoich zdradliwych przywódców. To jest po prostu amok, jakieś zezwierzęcenie i całkowita nieumiejętność logicznego myślenia. Oni nie myślą, ale jak lemingi i barany... idą na rzeź nie wiedząc po co... Bo "nienawidzę PiS"... To jest przesłanie mojego pokolenia 40-60 latków, które zostało totalnie ogłupione przez michnikowszczyznę. Ci ludzie są chorzy z nienawiści i szkoda mi ich. Lata propagandy antykaczystowskiej zrobiły swoje. Oni nic nie rozumieją, nic nie wiedzą... przy nich taki R. Petru to intelektualny guru. I to jest największą bolączką dzisiejszej Polski. Te 20% całkowicie bezmyślnych i odmóżdżonych (spośród ludzi aktywnych wyborczo). Nadzieja jest w młodych ludziach i w tych, którzy dotąd nie ufali nikomu i nie brali udziału w wyborach (50%). Oni zauważyli, że po raz pierwszy od 27 lat rząd zaczął o nich dbać, rządzić dla nich. I wiem, że to się przełoży na wynik wyborów.
Osobiście brakowało mi rozszerzenia wątku niemieckiego o nagły "polski" zamach terrorystyczny i cytaty z niemieckiej prasy. Trochę było, ale za mało.
Film na lemingach nie zrobi żadnego wrażenia. Pozostaną przy swoim zdaniu. Ich się nie da zmienić. Znam ich w realu. To ludzie, którzy są pozbawieni szarych komórek a ich wychowanie jest z pogranicza ubeckiego, WSI-owego, michnikowego i wałęsowskiego rynsztoka. Nie mają pojęcia o honorze, kindersztubie, służbie publicznej, klasie intelektualno-osobowościowej. Nie wiedzą co to znaczy prawdziwa polska elita i wzgardzają tą polskością i Polakami. Czują się klasą wyższą, wykształciuchami, co wmówił im A. Michnik i reszta potomków żydo-ubecji oraz tzw. elit III RP. To zaczadzenie A. Michnikiem i lewacko-demoliberalną ideologią jest u nich totalne a do tego występuje u nich tzw. dysonans poznawczy... Nie chcą zrozumieć rzeczywistości po 1989 roku, bo zawaliłby się ich świat, choć gdzieś tak pod skórą wiedzą, że nie mają racji... ale nie przyznają się do tego i tyle. To odrzucenie prawdy i realiów to typowa reakcja u ludzi z dysonansem poznawczym, o którym pisałem wielokrotnie [m.in.:1,2]. Ich wiedza, sposób bycia i rozumowania jest tak prostacki i debilny, że aż mnie przeraża. Ich przekonano, wmówiono im, że stanowią wyższą kastę ludzi i oni w to uwierzyli, choć "słoma wychodzi im z butów" cały czas. A tak naprawdę to prymitywy ludzkie z ukrywanym kompleksem niższości wobec normalnych Polaków i całej spuścizny historycznej Polski. Bo tak naprawdę w dużej mierze to nie są Polacy - szczególnie liderowo - a jeno obywatele polscy. Ta hołota puczystowska w sejmie i na ulicach przed wojną czyściłaby buty normalnym elitom polskim. Oni mnie - jako Polaka - obrażają po prostu i tyle.
Ogólnie ja ten film zrobiłbym trochę inaczej, ale dobrze, że taki zapis powstał. To jest jawne oskarżenie o próbę zamachu stanu, siłowego zamachu stanu i rozlewu polskiej krwi. Natomiast odpowiedzialni za cały ten pucz, okupowanie sejmu, agresję wobec władz i posłów muszą ponieść jakąś karę, zarówno finansową, jak i prawno-karną. Prawo przecież obowiązuje w Polsce wszystkich po równo, choć wiem, że według elit III, oni są świniami równiejszymi wobec prawa niż inne zwierzęta (za G. Orwellem: "Folwark Zwierzęcy"). Dodatkowo - oprócz samych posłów - należy obciążyć finansowo same partie biorące udział w próbie siłowego zamachu stanu w Polsce
Pomijając jednak zwolenników totalnej opozycji to jej liderzy też są antypolskimi i egocentroistycznymi prymitywami sterowanymi przez ludzi z "wyższej półki". W filmie widać ich kompletną degrengoladę osobowościowo-intelektualną. Znam wielu ludzi, którzy nieraz - jak to w życiu - stoczyli się na samo dno, ale nawet wtedy zostali myślącymi normalnymi osobami (oczywiście nie wszyscy), czego nie można powiedzieć o liderach, posłach i senatorach totalnych zdrajców. To, co pokazał o nich film "Pucz" świadczy jedynie o tym, że znaleźli się na dnie śmierdzącej gnojówki, pod której dnem jest już tylko zapomnienie lub wyszydzenie na kartach historii Polski.
Oczekuję też, że polskie oraz sojusznicze (CIA) służby kontrwywiadowcze (i wywiadowcze) zbadają cały organizacyjny i wykonawczy proceder próby zamachu stanu. Nie wierzę bowiem, żeby przygotowały go kukiełki w rodzaju M. Kijowskiego, G. Schetyny, Mazguły czy R. Petru. Podobnie nie wierzę, że trochę większe kukiełki w postaci A. Michnika, Smolarów, L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, B. Komorowskiego, T. Lisa, A. Olechowskiego, M. Dukaczewskiego i innych były kreatorami całego zamieszania. Operacja była zapewne zaplanowana przez większych i być może też zagranicznych braci lewacko-demoliberalnych, nienawistników Polski i Polaków. Należy też ostatecznie wyjaśnić udział w całej hucpie D. Tuska i wreszcie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy D. Tusk faktycznie był (jest) agentem BND i czyje interesy reprezentuje. I nie może być dla tego anty-polskiego zdrajcy poparcia na następną kadencję a jak bez immunitetu przekroczy granicę Polski to trzeba dla niego przygotować "dołek", areszt oraz odpowiednio osądzić (też za Smoleńsk). Ponadto też należy zbadać i ostatecznie rozwiać wątpliwości związane ze ewentualną współpracą z WSI i służbami moskiewskimi B. Komorowskiego i A. Kwaśniewskiego.
Odrębną sprawą jest też zbadanie okoliczności powstania i prześwietlenie transparentności finansowania .N i KOD oraz organizacji "w odwodzie", czyli Obywateli RP.
I na koniec... PiS (J. Kaczyński) tych oszołomskich zdrajców rozgrywa na razie jak dzieci, ale musimy uważać, bo oni nie zaprzestaną swoich destrukcyjnych działań. Zbyt wiele interesów zostało przez obecne władze naruszonych a dodatkowo również musimy bacznie obserwować unijne i moskiewskie elity oraz też na unijnych, polskich i totalnych zdrajców w postaci eurodeputowanych w stylu Thum czy Lewandowskiego.
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2013/06/kilka-politycznych-refleksji-z-apelem.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/10/rady-dla-oszukanych-wyborcow-po.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Reżyserka film zrobiła specyficznie, bez żadnego komentarza. Liczyły się obrazy i wypowiedzi innych w tym "puczystów" a film składał się w większości z materiałów nagranych przez samych zdrajców Polski i Polaków.
Pomijając zbydlęcenie totalnych sejmowych zdrajców, to mnie osobiście najbardziej poraża głupota odmóżdżonych zwolenników totalnej opozycji. Ta nienawiść, agresja, udawanie rannych oraz lemingowatość i podatność na manipulacje swoich zdradliwych przywódców. To jest po prostu amok, jakieś zezwierzęcenie i całkowita nieumiejętność logicznego myślenia. Oni nie myślą, ale jak lemingi i barany... idą na rzeź nie wiedząc po co... Bo "nienawidzę PiS"... To jest przesłanie mojego pokolenia 40-60 latków, które zostało totalnie ogłupione przez michnikowszczyznę. Ci ludzie są chorzy z nienawiści i szkoda mi ich. Lata propagandy antykaczystowskiej zrobiły swoje. Oni nic nie rozumieją, nic nie wiedzą... przy nich taki R. Petru to intelektualny guru. I to jest największą bolączką dzisiejszej Polski. Te 20% całkowicie bezmyślnych i odmóżdżonych (spośród ludzi aktywnych wyborczo). Nadzieja jest w młodych ludziach i w tych, którzy dotąd nie ufali nikomu i nie brali udziału w wyborach (50%). Oni zauważyli, że po raz pierwszy od 27 lat rząd zaczął o nich dbać, rządzić dla nich. I wiem, że to się przełoży na wynik wyborów.
Osobiście brakowało mi rozszerzenia wątku niemieckiego o nagły "polski" zamach terrorystyczny i cytaty z niemieckiej prasy. Trochę było, ale za mało.
Film na lemingach nie zrobi żadnego wrażenia. Pozostaną przy swoim zdaniu. Ich się nie da zmienić. Znam ich w realu. To ludzie, którzy są pozbawieni szarych komórek a ich wychowanie jest z pogranicza ubeckiego, WSI-owego, michnikowego i wałęsowskiego rynsztoka. Nie mają pojęcia o honorze, kindersztubie, służbie publicznej, klasie intelektualno-osobowościowej. Nie wiedzą co to znaczy prawdziwa polska elita i wzgardzają tą polskością i Polakami. Czują się klasą wyższą, wykształciuchami, co wmówił im A. Michnik i reszta potomków żydo-ubecji oraz tzw. elit III RP. To zaczadzenie A. Michnikiem i lewacko-demoliberalną ideologią jest u nich totalne a do tego występuje u nich tzw. dysonans poznawczy... Nie chcą zrozumieć rzeczywistości po 1989 roku, bo zawaliłby się ich świat, choć gdzieś tak pod skórą wiedzą, że nie mają racji... ale nie przyznają się do tego i tyle. To odrzucenie prawdy i realiów to typowa reakcja u ludzi z dysonansem poznawczym, o którym pisałem wielokrotnie [m.in.:1,2]. Ich wiedza, sposób bycia i rozumowania jest tak prostacki i debilny, że aż mnie przeraża. Ich przekonano, wmówiono im, że stanowią wyższą kastę ludzi i oni w to uwierzyli, choć "słoma wychodzi im z butów" cały czas. A tak naprawdę to prymitywy ludzkie z ukrywanym kompleksem niższości wobec normalnych Polaków i całej spuścizny historycznej Polski. Bo tak naprawdę w dużej mierze to nie są Polacy - szczególnie liderowo - a jeno obywatele polscy. Ta hołota puczystowska w sejmie i na ulicach przed wojną czyściłaby buty normalnym elitom polskim. Oni mnie - jako Polaka - obrażają po prostu i tyle.
Ogólnie ja ten film zrobiłbym trochę inaczej, ale dobrze, że taki zapis powstał. To jest jawne oskarżenie o próbę zamachu stanu, siłowego zamachu stanu i rozlewu polskiej krwi. Natomiast odpowiedzialni za cały ten pucz, okupowanie sejmu, agresję wobec władz i posłów muszą ponieść jakąś karę, zarówno finansową, jak i prawno-karną. Prawo przecież obowiązuje w Polsce wszystkich po równo, choć wiem, że według elit III, oni są świniami równiejszymi wobec prawa niż inne zwierzęta (za G. Orwellem: "Folwark Zwierzęcy"). Dodatkowo - oprócz samych posłów - należy obciążyć finansowo same partie biorące udział w próbie siłowego zamachu stanu w Polsce
Pomijając jednak zwolenników totalnej opozycji to jej liderzy też są antypolskimi i egocentroistycznymi prymitywami sterowanymi przez ludzi z "wyższej półki". W filmie widać ich kompletną degrengoladę osobowościowo-intelektualną. Znam wielu ludzi, którzy nieraz - jak to w życiu - stoczyli się na samo dno, ale nawet wtedy zostali myślącymi normalnymi osobami (oczywiście nie wszyscy), czego nie można powiedzieć o liderach, posłach i senatorach totalnych zdrajców. To, co pokazał o nich film "Pucz" świadczy jedynie o tym, że znaleźli się na dnie śmierdzącej gnojówki, pod której dnem jest już tylko zapomnienie lub wyszydzenie na kartach historii Polski.
Oczekuję też, że polskie oraz sojusznicze (CIA) służby kontrwywiadowcze (i wywiadowcze) zbadają cały organizacyjny i wykonawczy proceder próby zamachu stanu. Nie wierzę bowiem, żeby przygotowały go kukiełki w rodzaju M. Kijowskiego, G. Schetyny, Mazguły czy R. Petru. Podobnie nie wierzę, że trochę większe kukiełki w postaci A. Michnika, Smolarów, L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, B. Komorowskiego, T. Lisa, A. Olechowskiego, M. Dukaczewskiego i innych były kreatorami całego zamieszania. Operacja była zapewne zaplanowana przez większych i być może też zagranicznych braci lewacko-demoliberalnych, nienawistników Polski i Polaków. Należy też ostatecznie wyjaśnić udział w całej hucpie D. Tuska i wreszcie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy D. Tusk faktycznie był (jest) agentem BND i czyje interesy reprezentuje. I nie może być dla tego anty-polskiego zdrajcy poparcia na następną kadencję a jak bez immunitetu przekroczy granicę Polski to trzeba dla niego przygotować "dołek", areszt oraz odpowiednio osądzić (też za Smoleńsk). Ponadto też należy zbadać i ostatecznie rozwiać wątpliwości związane ze ewentualną współpracą z WSI i służbami moskiewskimi B. Komorowskiego i A. Kwaśniewskiego.
Odrębną sprawą jest też zbadanie okoliczności powstania i prześwietlenie transparentności finansowania .N i KOD oraz organizacji "w odwodzie", czyli Obywateli RP.
I na koniec... PiS (J. Kaczyński) tych oszołomskich zdrajców rozgrywa na razie jak dzieci, ale musimy uważać, bo oni nie zaprzestaną swoich destrukcyjnych działań. Zbyt wiele interesów zostało przez obecne władze naruszonych a dodatkowo również musimy bacznie obserwować unijne i moskiewskie elity oraz też na unijnych, polskich i totalnych zdrajców w postaci eurodeputowanych w stylu Thum czy Lewandowskiego.
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2013/06/kilka-politycznych-refleksji-z-apelem.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/10/rady-dla-oszukanych-wyborcow-po.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
niedziela, 15 stycznia 2017
"Pucz" - dziś w TVP1 o godz. 20.20!
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom film dokumentalny Ewy Świecińskiej pt. "Pucz" zostanie wyemitowany dziś - niedziela 15 stycznia 2017 roku - nie o godz. 14.55 a w porze dużej oglądalności, czyli o godz. 20:20.
Film opowiada o wydarzeniach w Polsce dziejących się za sprawą opozycji od połowy grudnia 2016 roku.
W opisie filmu napisano (za w.polityce.pl - 1): "Od momentu przejęcia władzy przez PiS, w demokratycznych wyborach parlamentarnych, opozycja (PO, Nowoczesna) dąży do obalenia legalnych władz i rozpisania przyśpieszonych wyborów. Z czasem środki używane do zwalczania państwa stają się coraz ostrzejsze. Kolejnym aktem tej walki była nieudana, zaplanowana od wielu miesięcy próba puczu w Sejmie RP, dokonana 16 grudnia".
Gorąco zachęcam do obejrzenia tego filmu i sam jestem ciekawy czy autorka wskaże na fakty, które ja zawarłem w swoim poście: "Grudniowa próba totalniaków dokonania siłowego zamachu stanu w Polsce"[2].
A może też dowiemy się jeszcze wielu innych ciekawych szczegółów owej antypolskiej i antydemokratycznej próby przejęcia władzy, dokonanej przez wewnętrzne i zewnętrzne formacje oraz ludzi nieprzychylnych (delikatnie mówiąc) Polsce i Polakom.
Pozdrawiam
P.S. (dopisek po obejrzeniu filmu)
wszyscy
Obejrzałem film. Reżyserka zrobiła go specyficznie, bez żadnego komentarza. Liczyły się obrazy i wypowiedzi innych w tym "puczystów". Jedno co mnie poraża to głupota odmóżdżonych zwolenników totalnej opozycji. Ta nienawiść, agresja, udawanie rannych oraz lemingowatość i podatność na manipulacje swoich zdradliwych przywódców. To jest po prostu amok, jakieś zezwierzęcenie i nieumiejętność całkowita logicznego myślenia. Oni nie myślą, ale jak lemingi i barany... idą na rzeź nie wiedząc po co... bo "nienawidzę PiS"... To jest przesłanie mojego pokolenia 40-60 latków, które zostało ogłupiałe przez michnikowszczyznę. Ci ludzie sa chorzy z nienawiści i szkoda mi ich. Lata propagandy antykaczystowskiej zrobiły swoje. Oni nic nie rozumieją, nic nie wiedzą... przy nich taki Petru to intelektualny guru. I to jest największą bolączką dzisiejszej Polski, te 20% całkowicie bezmyślnych i odmóżdżonych (spośród ludzi aktywnych wyborczo). Nadzieja jest w młodych ludziach i w tych, którzy dotąd nie ufali nikomu i nie brali udziału w wyborach (50%). Oni zauważyli, że po raz pierwszy od 27 lat rząd zaczął o nich dbać, rządzić dla nich. I wiem, że to się przełoży na wynik wyborów.
Osobiście brakowało mi rozszerzenia wątku niemieckiego o nagły "polski" zamach terrorystyczny i cytaty z niemieckiej prasy. Trochę było, ale za mało.
Film na lemingach nie zrobi żadnego wrażenia. Pozostaną przy swoim zdaniu. Ich się nie da zmienić. Znam ich w realu.
Ogólnie ja ten film zrobiłbym trochę inaczej, ale dobrze, że taki zapis powstał. To jest jawne oskarżenie o próbę zamachu stanu, siłowego zamachu stanu i rozlewu polskiej krwi.
Pozdrawiam
P.S. Odpowiedzialni muszą ponieść jakąś karę. Prawo obowiązuje wszystkich po równo
[1] http://wpolityce.pl/polityka/323322-pucz-w-tvp-telewizja-pokaze-film-o-politycznej-awanturze-zorganizowanej-przez-opozycje
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/12/grudniowa-proba-totalniakow-dokonania.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Film opowiada o wydarzeniach w Polsce dziejących się za sprawą opozycji od połowy grudnia 2016 roku.
W opisie filmu napisano (za w.polityce.pl - 1): "Od momentu przejęcia władzy przez PiS, w demokratycznych wyborach parlamentarnych, opozycja (PO, Nowoczesna) dąży do obalenia legalnych władz i rozpisania przyśpieszonych wyborów. Z czasem środki używane do zwalczania państwa stają się coraz ostrzejsze. Kolejnym aktem tej walki była nieudana, zaplanowana od wielu miesięcy próba puczu w Sejmie RP, dokonana 16 grudnia".
Gorąco zachęcam do obejrzenia tego filmu i sam jestem ciekawy czy autorka wskaże na fakty, które ja zawarłem w swoim poście: "Grudniowa próba totalniaków dokonania siłowego zamachu stanu w Polsce"[2].
A może też dowiemy się jeszcze wielu innych ciekawych szczegółów owej antypolskiej i antydemokratycznej próby przejęcia władzy, dokonanej przez wewnętrzne i zewnętrzne formacje oraz ludzi nieprzychylnych (delikatnie mówiąc) Polsce i Polakom.
Pozdrawiam
P.S. (dopisek po obejrzeniu filmu)
wszyscy
Obejrzałem film. Reżyserka zrobiła go specyficznie, bez żadnego komentarza. Liczyły się obrazy i wypowiedzi innych w tym "puczystów". Jedno co mnie poraża to głupota odmóżdżonych zwolenników totalnej opozycji. Ta nienawiść, agresja, udawanie rannych oraz lemingowatość i podatność na manipulacje swoich zdradliwych przywódców. To jest po prostu amok, jakieś zezwierzęcenie i nieumiejętność całkowita logicznego myślenia. Oni nie myślą, ale jak lemingi i barany... idą na rzeź nie wiedząc po co... bo "nienawidzę PiS"... To jest przesłanie mojego pokolenia 40-60 latków, które zostało ogłupiałe przez michnikowszczyznę. Ci ludzie sa chorzy z nienawiści i szkoda mi ich. Lata propagandy antykaczystowskiej zrobiły swoje. Oni nic nie rozumieją, nic nie wiedzą... przy nich taki Petru to intelektualny guru. I to jest największą bolączką dzisiejszej Polski, te 20% całkowicie bezmyślnych i odmóżdżonych (spośród ludzi aktywnych wyborczo). Nadzieja jest w młodych ludziach i w tych, którzy dotąd nie ufali nikomu i nie brali udziału w wyborach (50%). Oni zauważyli, że po raz pierwszy od 27 lat rząd zaczął o nich dbać, rządzić dla nich. I wiem, że to się przełoży na wynik wyborów.
Osobiście brakowało mi rozszerzenia wątku niemieckiego o nagły "polski" zamach terrorystyczny i cytaty z niemieckiej prasy. Trochę było, ale za mało.
Film na lemingach nie zrobi żadnego wrażenia. Pozostaną przy swoim zdaniu. Ich się nie da zmienić. Znam ich w realu.
Ogólnie ja ten film zrobiłbym trochę inaczej, ale dobrze, że taki zapis powstał. To jest jawne oskarżenie o próbę zamachu stanu, siłowego zamachu stanu i rozlewu polskiej krwi.
Pozdrawiam
P.S. Odpowiedzialni muszą ponieść jakąś karę. Prawo obowiązuje wszystkich po równo
[1] http://wpolityce.pl/polityka/323322-pucz-w-tvp-telewizja-pokaze-film-o-politycznej-awanturze-zorganizowanej-przez-opozycje
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/12/grudniowa-proba-totalniakow-dokonania.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
15 stycznia 2017 roku,
16 grudnia 2016 roku,
emisja,
Ewa Świecińska,
film dokumentalny,
pucz,
Totalna opozycja,
TVP1,
zamach stanu,
zdrajcy
poniedziałek, 9 stycznia 2017
Przed 11 stycznia - G. Soros, USA, CIA i kilka reflesji o sytuacji w Polsce
W swoim tekście "Nowa geopolityka: nasze stosunki z Kremlem (1)" [1] napisałem m.in.:
"Polska - po Brexicie - jest dziś tak naprawdę newralgicznym krajem UE, która może doprowadzić do zmiany kierunku rozwoju UE i eliminacji z niej dotychczasowych elit. To nie są małe i oddalone od centrum Węgry. Stąd też jest taki atak zniemczonej starej UE na nowe władze polskie, bowiem Polska buduje wokół krajów Grupy Wyszehradzkiej alternatywę politycznego oblicza UE. Po nominacji D. Trumpa kraje te (w tym Polska) zostaną znacznie wzmocnione, co bardzo nie podoba się dotychczasowym elitom UE a najbardziej Niemcom".
Jako pewien suplement do tego tekstu - który jest zapowiedzią tematu 2 części moich geopolitycznych rozważań, która dotyczyć będzie naszych stosunków z USA oraz ze względu na szybko zbliżający się 11 stycznia - pragnę naprędce podzielić się z Szanownymi Czytelnikami kilkoma niepogłębionymi refleksjami na temat obecnej sytuacji politycznej w Polsce.
Otóż chyba ktoś mało obyty politycznie i naiwny (delikatnie mówiąc) może sądzić, że afera taśmowa (podsłuchowa) u Sowy i tam jeszcze gdzieś to była "robota" jakichś kelnerów napuszczonych przez jakiegoś Falentę. To jest po prostu niemożliwe.
Więc kto mógłby być i pewnie był kreatorem tejże afery?
Moim zdaniem w momencie zakończenia w 2013 roku tzw. resetu USA z Rosją dla USA rządy PO-PSL, które ten reset aprobowały, stały się już niepotrzebne a nawet przeszkadzające w nowej sytuacji skonfliktowania z Rosją. Trzeba więc było zrobić wszystko, aby zmienić władze w Polsce, zmienić na proamerykańskie i w sumie antyrosyjskie.
I wedle mnie cała ta afera podsłuchowa była wykreowana właśnie przez służby USA (CIA) i odniosła zamierzony skutek, bo PiS i A. Duda wygrali wybory. A przy okazji wszyscy Polacy dowiedzieli się jak antypolskie i antypaństwowe były rządy PO-PSL, dla których Polska była "dojonym" przez nich "teoretycznym państwem", gdzie jest tylko "chuj, dupa i kamieni kupa". Ponadto dodatkowym pozytywnym skutkiem było pozbycie się z Polski wielkiego sprusaczonego szkodnika i psuja D. Tuska, który uciekł pod skrzydła krajanki A. Merkel.
Wybory w USA wygrał D. Trump, co rozwścieczyło lewacko-demoliberalne światowe elity a najbardziej chyba żydowskiego grandziarza (jak to określa S. Michalkiewicz) G. Sorosa i oczywiście - jak wspomniałem - Niemców i samej kanclerzyny. Podobnie zresztą jak rozwścieczyły tych lewaków i G. Sorosa raz Niemców wybory w Polsce i wygrana A. Dudy i PiS-u (ZP). A jak mocna to była wściekłość widzieliśmy przez cały rok po zachowaniach totalnej opozycji spod znaku .N, PO, KOD i częściowo PSL.
Po wyborach w USA (pomimo rozpaczliwych działań G. Sorosa i spółki) D. Trump uzyskał akceptację elektorów i już 20 stycznia zostanie prezydentem USA. Jednak do tego czasu panuje w USA jakby bezkrólewie. Stąd właśnie do owego 20 stycznia elity lewacko-demoliberalne, nasi totalni zdrajcy, G. Soros, Niemcy (w tym BND oraz niemieckie media w Niemczech i w Polsce)) i spółka chcieli doprowadzić do zamachu stanu w Polsce [2], aby D. Trumpa postawić przed faktem dokonanym.
Na szczęście próba się nie udała, ale PiS zapewne o niej wiedział... bo skąd od razu były przygotowane przenosiny obrad do Sali Kolumnowej i "wymuszenie" przez marszałka sejmu na totalno-radykalnej opozycji rozpoczęcia przygotowanego wcześniej scenariusza destrukcji państwa i działań zmierzających do zamachu stanu? Musieli mieć to przygotowane wcześniej, a więc jakieś służby musiały też o tym wiedzieć i sądzę, że też raczej - oprócz polskich - przede wszystkim CIA.
G. Soros co jakiś czas robi sobie odprawy swoich żołnierzy z całego świata (co pięć, sześć lat), ale sytuacja stała się poważna bo zamach stanu w Polsce się nie udał więc żydowski finansowo-polityczny grandziarz G. Soros wpadł w złowieszczą panikę i w trybie pilnym wezwał sobie na przełomie roku R. Petru do siebie. Co ustalili? Nie wiem, ale musieli coś ustalić, stąd CIA "odpaliła" aferę Petru i Kijowskiego (KOD to też G. Soros ze Smolarami i Michnikiem).
Reasumując. Wydaje się, że obecnie CIA jest jakby w konflikcie z D. Trumpem, ale ja w to nie wierzę, bo byliby samobójcami, więc chyba CIA znów zainterweniowała w Polsce i pokazała Polakom jak śmieszna, płytka, hipokrytyczna i antypolska jest obecnie totalna opozycja w postaci .N, KOD czy części PO oraz części PSL. Być może dzięki temu uda się zapobiec kolejnemu zamachowi stanu w Polsce planowanemu przez grandziarza, polskich zdrajców i elity lewacko-demoliberalne na 11 styczna 2017 roku. I jeżeli dotrwamy - jako Polska - do 20 stycznia i zaprzysiężenia D. Trumpa na prezydenta USA to PIS może liczyć na długie rządy, tym bardziej, iż naprawdę dla Polaków zrobił więcej niż wszystkie rządy od 1989 roku i Polacy naprawdę to widzą. a różnica intelektualna oraz osobowościowa obecnych kadr rządzących Polską jest wprost nieporównywalna do imbecylskich i prymitywnych kadr totalnej opozycji.
I jeszcze to przyśpieszenie wejścia do Polski wojsk amerykańskich z ciężkim sprzętem bojowym...
G. Soros oczywiście w swoim starczym umyśle lamentuje, że odradza się na świecie faszyzm i ludzie odwracają się od totalitarnych lewackich idei i tychże elit oraz unicestwiają tym samym chore zamierzenia zbudowania przez nich czegoś na kształt NWO i Jednego Rządu Światowego. Musimy się więc na pewno spodziewać, że będzie próbował jeszcze raz w Polsce, być może właśnie 11 stycznia dokonać przewrotu. Mam mam nadzieję, że mu i lewackim międzynarodowym elitom oraz naszym totalniackim targowickim zdrajcom się to nie uda. Liczę tu na mądrość Polaków, polskie władze, polskie i też nam sojusznicze służby specjalne i na wykazaną śmieszność, i intelektualną oraz osobowościową pustkę radykalnej opozycji, ale trzeba naprawdę uważać, bo oni są zdolni do wszystkiego, nawet do przelania polskiej krwi.
Pozdrawiam
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/nowa-geopolityka-nasze-stosunki-z.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/12/grudniowa-proba-totalniakow-dokonania.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
"Polska - po Brexicie - jest dziś tak naprawdę newralgicznym krajem UE, która może doprowadzić do zmiany kierunku rozwoju UE i eliminacji z niej dotychczasowych elit. To nie są małe i oddalone od centrum Węgry. Stąd też jest taki atak zniemczonej starej UE na nowe władze polskie, bowiem Polska buduje wokół krajów Grupy Wyszehradzkiej alternatywę politycznego oblicza UE. Po nominacji D. Trumpa kraje te (w tym Polska) zostaną znacznie wzmocnione, co bardzo nie podoba się dotychczasowym elitom UE a najbardziej Niemcom".
Jako pewien suplement do tego tekstu - który jest zapowiedzią tematu 2 części moich geopolitycznych rozważań, która dotyczyć będzie naszych stosunków z USA oraz ze względu na szybko zbliżający się 11 stycznia - pragnę naprędce podzielić się z Szanownymi Czytelnikami kilkoma niepogłębionymi refleksjami na temat obecnej sytuacji politycznej w Polsce.
Otóż chyba ktoś mało obyty politycznie i naiwny (delikatnie mówiąc) może sądzić, że afera taśmowa (podsłuchowa) u Sowy i tam jeszcze gdzieś to była "robota" jakichś kelnerów napuszczonych przez jakiegoś Falentę. To jest po prostu niemożliwe.
Więc kto mógłby być i pewnie był kreatorem tejże afery?
Moim zdaniem w momencie zakończenia w 2013 roku tzw. resetu USA z Rosją dla USA rządy PO-PSL, które ten reset aprobowały, stały się już niepotrzebne a nawet przeszkadzające w nowej sytuacji skonfliktowania z Rosją. Trzeba więc było zrobić wszystko, aby zmienić władze w Polsce, zmienić na proamerykańskie i w sumie antyrosyjskie.
I wedle mnie cała ta afera podsłuchowa była wykreowana właśnie przez służby USA (CIA) i odniosła zamierzony skutek, bo PiS i A. Duda wygrali wybory. A przy okazji wszyscy Polacy dowiedzieli się jak antypolskie i antypaństwowe były rządy PO-PSL, dla których Polska była "dojonym" przez nich "teoretycznym państwem", gdzie jest tylko "chuj, dupa i kamieni kupa". Ponadto dodatkowym pozytywnym skutkiem było pozbycie się z Polski wielkiego sprusaczonego szkodnika i psuja D. Tuska, który uciekł pod skrzydła krajanki A. Merkel.
Wybory w USA wygrał D. Trump, co rozwścieczyło lewacko-demoliberalne światowe elity a najbardziej chyba żydowskiego grandziarza (jak to określa S. Michalkiewicz) G. Sorosa i oczywiście - jak wspomniałem - Niemców i samej kanclerzyny. Podobnie zresztą jak rozwścieczyły tych lewaków i G. Sorosa raz Niemców wybory w Polsce i wygrana A. Dudy i PiS-u (ZP). A jak mocna to była wściekłość widzieliśmy przez cały rok po zachowaniach totalnej opozycji spod znaku .N, PO, KOD i częściowo PSL.
Po wyborach w USA (pomimo rozpaczliwych działań G. Sorosa i spółki) D. Trump uzyskał akceptację elektorów i już 20 stycznia zostanie prezydentem USA. Jednak do tego czasu panuje w USA jakby bezkrólewie. Stąd właśnie do owego 20 stycznia elity lewacko-demoliberalne, nasi totalni zdrajcy, G. Soros, Niemcy (w tym BND oraz niemieckie media w Niemczech i w Polsce)) i spółka chcieli doprowadzić do zamachu stanu w Polsce [2], aby D. Trumpa postawić przed faktem dokonanym.
Na szczęście próba się nie udała, ale PiS zapewne o niej wiedział... bo skąd od razu były przygotowane przenosiny obrad do Sali Kolumnowej i "wymuszenie" przez marszałka sejmu na totalno-radykalnej opozycji rozpoczęcia przygotowanego wcześniej scenariusza destrukcji państwa i działań zmierzających do zamachu stanu? Musieli mieć to przygotowane wcześniej, a więc jakieś służby musiały też o tym wiedzieć i sądzę, że też raczej - oprócz polskich - przede wszystkim CIA.
G. Soros co jakiś czas robi sobie odprawy swoich żołnierzy z całego świata (co pięć, sześć lat), ale sytuacja stała się poważna bo zamach stanu w Polsce się nie udał więc żydowski finansowo-polityczny grandziarz G. Soros wpadł w złowieszczą panikę i w trybie pilnym wezwał sobie na przełomie roku R. Petru do siebie. Co ustalili? Nie wiem, ale musieli coś ustalić, stąd CIA "odpaliła" aferę Petru i Kijowskiego (KOD to też G. Soros ze Smolarami i Michnikiem).
Reasumując. Wydaje się, że obecnie CIA jest jakby w konflikcie z D. Trumpem, ale ja w to nie wierzę, bo byliby samobójcami, więc chyba CIA znów zainterweniowała w Polsce i pokazała Polakom jak śmieszna, płytka, hipokrytyczna i antypolska jest obecnie totalna opozycja w postaci .N, KOD czy części PO oraz części PSL. Być może dzięki temu uda się zapobiec kolejnemu zamachowi stanu w Polsce planowanemu przez grandziarza, polskich zdrajców i elity lewacko-demoliberalne na 11 styczna 2017 roku. I jeżeli dotrwamy - jako Polska - do 20 stycznia i zaprzysiężenia D. Trumpa na prezydenta USA to PIS może liczyć na długie rządy, tym bardziej, iż naprawdę dla Polaków zrobił więcej niż wszystkie rządy od 1989 roku i Polacy naprawdę to widzą. a różnica intelektualna oraz osobowościowa obecnych kadr rządzących Polską jest wprost nieporównywalna do imbecylskich i prymitywnych kadr totalnej opozycji.
I jeszcze to przyśpieszenie wejścia do Polski wojsk amerykańskich z ciężkim sprzętem bojowym...
G. Soros oczywiście w swoim starczym umyśle lamentuje, że odradza się na świecie faszyzm i ludzie odwracają się od totalitarnych lewackich idei i tychże elit oraz unicestwiają tym samym chore zamierzenia zbudowania przez nich czegoś na kształt NWO i Jednego Rządu Światowego. Musimy się więc na pewno spodziewać, że będzie próbował jeszcze raz w Polsce, być może właśnie 11 stycznia dokonać przewrotu. Mam mam nadzieję, że mu i lewackim międzynarodowym elitom oraz naszym totalniackim targowickim zdrajcom się to nie uda. Liczę tu na mądrość Polaków, polskie władze, polskie i też nam sojusznicze służby specjalne i na wykazaną śmieszność, i intelektualną oraz osobowościową pustkę radykalnej opozycji, ale trzeba naprawdę uważać, bo oni są zdolni do wszystkiego, nawet do przelania polskiej krwi.
Pozdrawiam
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/nowa-geopolityka-nasze-stosunki-z.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/12/grudniowa-proba-totalniakow-dokonania.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
.N,
11 stycznia G. Soros,
A. Duda,
B. Szydło,
CIA,
III RP,
Kijowski,
KOD,
Petru,
PO,
PSL,
Schetyna,
Targowica,
Tusk,
USA,
zamach stanu,
zdrada narodowa
wtorek, 27 grudnia 2016
Grudniowa próba totalniaków dokonania siłowego zamachu stanu w Polsce
Minęły Święta Narodzenia Pańskiego. Dla większości z nas był to okres rodzinnych spotkań, radości z przyjścia na świat naszego Pana i Króla Jezusa Chrystusa, śpiewania kolęd, ubierania choinki, wyczekiwania pierwszej wigilijnej gwiazdki, łamania się opłatkiem, wspólnej wigilijnej wieczerzy, modlitwy i życzeń sobie oraz innym: zdrowia, spokoju, wszelkiej pomyślności, łask bożych, ciepła rodzinnego i uśmiechu.
Taki właśnie, rodzinny i radosny charakter Świąt Bożego Narodzenia istnieje w polskiej tradycji od wielu wieków i stanowi fundament naszej tożsamości narodowej. Wierzę, że tak zostanie. Zostanie pomimo tego, że lewackie i demoliberalne środowiska usiłują - wzorem europejskich i światowych podobnych elit - zmarginalizować to święto oraz narzucić jego laicki charakter, sprowadzając je jedynie do trywialnych zakupów i wolnego od pracy.
W okresie tegorocznych świąt mieliśmy jeszcze jeden element czasowo niespotykany chyba - poza Stanem Wojennym - nigdy w historii naszej Polski. Próbowano bowiem poprzez zablokowanie prac sejmu oraz okupację budynku parlamentu dokonać puczu/rokoszu i doprowadzić do grudniowego rozlewu polskiej krwi na ulicach. Rozlewu krwi próbowano nawet dwukrotnie: 13 grudnia (sic!) i wraz z blokadą sejmu 16/17 grudnia.
Oceniając po czasie to, co rozpoczęło się 16 grudnia 2016 roku można jednoznacznie stwierdzić, że tak naprawdę był to starannie zaplanowany zamach stanu a działania w tym zakresie były strategicznie wcześniej wyznaczone i obejmowały zarówno ośrodki wykonawcze w Polsce (totalna opozucja, media, "elity" III RP, określone struktury organizacyjne, np. podmioty gospodarcze), jak i poza jej granicami (media, UE, KE).
Warto w tym miejscu zastanowić się nad sekwencją zdarzeń, które siłą inercji po części trwają do dzisiaj:
- KOD zgłosił piątkowe (16 grudnia) i późniejsze demonstracje kilka dni wcześniej, gdy nie było jeszcze w ogóle wiadomo o hucpie w sejmie;
- totalna opozycja parlamentarna na piątek (16 grudnia) zamówiła do sejmu 1000 kanapek;
- we Wrocławiu (16 grudnia) pojawił się (jako obrońca i przywódca opozycji?) D. Tusk a do Polski przyleciał R. Sikorski;
- opozycja (16 grudnia wieczorem) zablokowała mównicę sejmową i fotel Marszałka Sejmu, by w ten sposób opanować sejm i nie dopuścić PIS-u do obrad, a tym samym do uchwalenia ustawy budżetowej i ustawy dezubekizacyjnej (sic!). Pomimo, że Sejm jednak obradował w Sali Kolumnowej i uchwalił obie ustawy oraz większość sejmowa zrezygnowała ze zmian organizacji pracy dziennikarzy, totalniacy zapowiedzieli okupacje sejmu do 11 stycznia. Trwa ona do dzisiaj a zastanawiające było też to, iż w momencie rozpoczęcia okupacji sali sejmowej totalniacy mieli przygotowane banery, hasła i inne medialnie użyteczne gadżety,
- na ulicy (16 grudnia) wybuchły demonstracje i miały też zablokować sejm oraz doprowadzić do rozlewu krwi;
- jakiś osobnik o nazwisku bodajże Diduszko (16 grudnia) położył się na ulicy udając rannego i nieprzytomnego i na miejscu od razu znalazły się media, w tym niemieckie oraz od razu powstał spot PO z tym niby rannym;
- nastąpiło (16 (?), 17,18 grudnia) zatrzymanie przez firmę Emitel przesyłu w znacznej części Polski sygnału TVP (sic!) i to akurat m.in. w momencie, kiedy miało być emitowane orędzie Premier Beaty Szydło;
- w piątek (16 grudnia) doszło też do poważnej awarii systemu "Źródło", czyli zintegrowanego systemu rejestrów państwowych, gdzie znaleźć można takie informacje jak numery PESEL, dane z dowodów osobistych czy akty stanu cywilnego;
- na krótko (16 grudnia) padły systemy informatyczne Polskiej Agencji Prasowej (PAP),
- w nocy z piątku na sobotę (16/17 grudnia) wprowadzono czasowe ograniczenia w ruchu powietrznym nad Polską a powodem była usterka awaryjnego systemu zasilania wykorzystywanego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej;
- 19 grudnia wieczorem polski TiR wjechał w grupy Niemców robiących świąteczne zakupy zabijając 12 osób i raniąc około 56 osób. Pierwsze przekazy niemieckiej prasy podkreślały wyraźnie fakt, iż był to polski TiR z polskim kierowcą. Później okazało się, że zamachu terrorystycznego dokonał islamista a Polak próbował do końca zapobiec atakowi. Jednakże czy pierwsze informacje i sam zamach nie mogły być następstwem jakiegoś planu, gdzie Polak-faszysta-terrorysta w zemście za zamach stanu wjeżdża w Niemców w Berlinie lub zostaje zastrzelony przy próbie zamachu?;
- w poniedziałek (19 grudnia) wyznaczona została dyskusja w Komisji Europejskiej na temat Polski, która odbyła się 21 grudnia. Oczywiście jej efektem było ponowne dyscyplinowanie Polski i polskiego rządu oraz wyrażenie chęci nawet nałożenia na Polskę sankcji finansowych. Warto zauważyć, że 14 grudnia odbyła się debata na temat polski w parlamencie Europejskim, czyli dzień po tym jak totalna opozycja zapowiedziała swoje demonstracje 13 grudnia...;
- Pojawienie się w amerykańskim - oraz w wersjach na inne języki - NYT odredakcyjnego artykułu pod znamiennym tytułe: "Tragiczny zwrot Polski", gdzie wskazuje się, iż w Polsce trwa totalny kryzys, opozycja okupuje sekm a na ulicach są setki tysięcy ludzi na antyrządowych demonstracjach. Oczywiście całą winą NYT obarcza partię PiS i wprowadzaną przez nią dyktaturę (więcej tu: http://klopotowski.salon24.pl/741361,troska-ny-times-a)
- we wtorek (22 grudnia) wybuchła potężna awaria T-Mobile, czego skutkiem były problemy z wykonywaniem telefonów i wysyłaniem wiadomości tekstowych na terenie całego kraju;
- bodajże S. Niesiołowski ogłasza w rosyjskiej gazecie lub forum czy telewizji, że obalą PiS.
Oczywiście moja hipoteza jest już powszechną i choć nie wszystkie przedstawione przeze mnie zdarzenia są uwzględniane przez innych jako elementy całego misternie przygotowanego puczu/zamachu stanu, to nie ulega wątpliwości, iż mieliśmy z taka próbą do czynienia.
Sadzę, że polskie służby specjalne nowej władzy - o czym pośrednio poinformował w ostatnim numerze tygodnika wSieci J. Kaczyński - poznały choć część tych planów i trzeba było umiejętnie zapobiec temu zamachowi.
Oczywiście w tym zapobieżeniu pomogli Polacy, którzy nie stawili się licznie na demonstracje, ale tak naprawdę wystarczy jednak 2-3 tys. agresywnych demonstrantów a w mediach można pokazać ich tysiące i skupić się na sprowokowanych walkach ulicznych.
Zamach się nie udał, ale trzeba mieć na uwadze, że na pewno będą kolejne próby. Bitwa została wygrana, ale wojna totalniaków z Polską i Polakami wciąż trwa... mam nadzieję, że rządzący zdają sobie z tego sprawę...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Taki właśnie, rodzinny i radosny charakter Świąt Bożego Narodzenia istnieje w polskiej tradycji od wielu wieków i stanowi fundament naszej tożsamości narodowej. Wierzę, że tak zostanie. Zostanie pomimo tego, że lewackie i demoliberalne środowiska usiłują - wzorem europejskich i światowych podobnych elit - zmarginalizować to święto oraz narzucić jego laicki charakter, sprowadzając je jedynie do trywialnych zakupów i wolnego od pracy.
W okresie tegorocznych świąt mieliśmy jeszcze jeden element czasowo niespotykany chyba - poza Stanem Wojennym - nigdy w historii naszej Polski. Próbowano bowiem poprzez zablokowanie prac sejmu oraz okupację budynku parlamentu dokonać puczu/rokoszu i doprowadzić do grudniowego rozlewu polskiej krwi na ulicach. Rozlewu krwi próbowano nawet dwukrotnie: 13 grudnia (sic!) i wraz z blokadą sejmu 16/17 grudnia.
Oceniając po czasie to, co rozpoczęło się 16 grudnia 2016 roku można jednoznacznie stwierdzić, że tak naprawdę był to starannie zaplanowany zamach stanu a działania w tym zakresie były strategicznie wcześniej wyznaczone i obejmowały zarówno ośrodki wykonawcze w Polsce (totalna opozucja, media, "elity" III RP, określone struktury organizacyjne, np. podmioty gospodarcze), jak i poza jej granicami (media, UE, KE).
Warto w tym miejscu zastanowić się nad sekwencją zdarzeń, które siłą inercji po części trwają do dzisiaj:
- KOD zgłosił piątkowe (16 grudnia) i późniejsze demonstracje kilka dni wcześniej, gdy nie było jeszcze w ogóle wiadomo o hucpie w sejmie;
- totalna opozycja parlamentarna na piątek (16 grudnia) zamówiła do sejmu 1000 kanapek;
- we Wrocławiu (16 grudnia) pojawił się (jako obrońca i przywódca opozycji?) D. Tusk a do Polski przyleciał R. Sikorski;
- opozycja (16 grudnia wieczorem) zablokowała mównicę sejmową i fotel Marszałka Sejmu, by w ten sposób opanować sejm i nie dopuścić PIS-u do obrad, a tym samym do uchwalenia ustawy budżetowej i ustawy dezubekizacyjnej (sic!). Pomimo, że Sejm jednak obradował w Sali Kolumnowej i uchwalił obie ustawy oraz większość sejmowa zrezygnowała ze zmian organizacji pracy dziennikarzy, totalniacy zapowiedzieli okupacje sejmu do 11 stycznia. Trwa ona do dzisiaj a zastanawiające było też to, iż w momencie rozpoczęcia okupacji sali sejmowej totalniacy mieli przygotowane banery, hasła i inne medialnie użyteczne gadżety,
- na ulicy (16 grudnia) wybuchły demonstracje i miały też zablokować sejm oraz doprowadzić do rozlewu krwi;
- jakiś osobnik o nazwisku bodajże Diduszko (16 grudnia) położył się na ulicy udając rannego i nieprzytomnego i na miejscu od razu znalazły się media, w tym niemieckie oraz od razu powstał spot PO z tym niby rannym;
- nastąpiło (16 (?), 17,18 grudnia) zatrzymanie przez firmę Emitel przesyłu w znacznej części Polski sygnału TVP (sic!) i to akurat m.in. w momencie, kiedy miało być emitowane orędzie Premier Beaty Szydło;
- w piątek (16 grudnia) doszło też do poważnej awarii systemu "Źródło", czyli zintegrowanego systemu rejestrów państwowych, gdzie znaleźć można takie informacje jak numery PESEL, dane z dowodów osobistych czy akty stanu cywilnego;
- na krótko (16 grudnia) padły systemy informatyczne Polskiej Agencji Prasowej (PAP),
- w nocy z piątku na sobotę (16/17 grudnia) wprowadzono czasowe ograniczenia w ruchu powietrznym nad Polską a powodem była usterka awaryjnego systemu zasilania wykorzystywanego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej;
- 19 grudnia wieczorem polski TiR wjechał w grupy Niemców robiących świąteczne zakupy zabijając 12 osób i raniąc około 56 osób. Pierwsze przekazy niemieckiej prasy podkreślały wyraźnie fakt, iż był to polski TiR z polskim kierowcą. Później okazało się, że zamachu terrorystycznego dokonał islamista a Polak próbował do końca zapobiec atakowi. Jednakże czy pierwsze informacje i sam zamach nie mogły być następstwem jakiegoś planu, gdzie Polak-faszysta-terrorysta w zemście za zamach stanu wjeżdża w Niemców w Berlinie lub zostaje zastrzelony przy próbie zamachu?;
- w poniedziałek (19 grudnia) wyznaczona została dyskusja w Komisji Europejskiej na temat Polski, która odbyła się 21 grudnia. Oczywiście jej efektem było ponowne dyscyplinowanie Polski i polskiego rządu oraz wyrażenie chęci nawet nałożenia na Polskę sankcji finansowych. Warto zauważyć, że 14 grudnia odbyła się debata na temat polski w parlamencie Europejskim, czyli dzień po tym jak totalna opozycja zapowiedziała swoje demonstracje 13 grudnia...;
- Pojawienie się w amerykańskim - oraz w wersjach na inne języki - NYT odredakcyjnego artykułu pod znamiennym tytułe: "Tragiczny zwrot Polski", gdzie wskazuje się, iż w Polsce trwa totalny kryzys, opozycja okupuje sekm a na ulicach są setki tysięcy ludzi na antyrządowych demonstracjach. Oczywiście całą winą NYT obarcza partię PiS i wprowadzaną przez nią dyktaturę (więcej tu: http://klopotowski.salon24.pl/741361,troska-ny-times-a)
- we wtorek (22 grudnia) wybuchła potężna awaria T-Mobile, czego skutkiem były problemy z wykonywaniem telefonów i wysyłaniem wiadomości tekstowych na terenie całego kraju;
- bodajże S. Niesiołowski ogłasza w rosyjskiej gazecie lub forum czy telewizji, że obalą PiS.
Oczywiście moja hipoteza jest już powszechną i choć nie wszystkie przedstawione przeze mnie zdarzenia są uwzględniane przez innych jako elementy całego misternie przygotowanego puczu/zamachu stanu, to nie ulega wątpliwości, iż mieliśmy z taka próbą do czynienia.
Sadzę, że polskie służby specjalne nowej władzy - o czym pośrednio poinformował w ostatnim numerze tygodnika wSieci J. Kaczyński - poznały choć część tych planów i trzeba było umiejętnie zapobiec temu zamachowi.
Oczywiście w tym zapobieżeniu pomogli Polacy, którzy nie stawili się licznie na demonstracje, ale tak naprawdę wystarczy jednak 2-3 tys. agresywnych demonstrantów a w mediach można pokazać ich tysiące i skupić się na sprowokowanych walkach ulicznych.
Zamach się nie udał, ale trzeba mieć na uwadze, że na pewno będą kolejne próby. Bitwa została wygrana, ale wojna totalniaków z Polską i Polakami wciąż trwa... mam nadzieję, że rządzący zdają sobie z tego sprawę...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
antypolskość,
budżet,
dezubekizacja,
KOD,
nowoczesna,
PO,
pucz,
rozlew krwi,
Sejm,
Totalna opozycja,
zamach na sejm,
zamach stanu,
zdrada narodowa,
zdrada stanu
czwartek, 21 stycznia 2016
Ryszard Petru + Guy Verhofstadt = zamach stanu w Polsce!
"Będę chciał pracować nad przyspieszonymi wyborami. Im szybciej, tym lepiej (...) Jarosław Kaczyński, przypomnę, przyspieszył kiedyś wybory. Była taka sytuacja w historii" – powiedział ostatnio w radiu RMF FM lider Nowoczesnej Ryszard Petru [1].
Belgijski eurodeputowany Guy Verhofstadt kontratakuje ma złożyć projekt rezolucji nt. Polski, gdzie znajdzie się apel o przyjęcie zaleceń Komisji Weneckiej. Zalecenia te nie są jeszcze wydane. Opinia ma być wydana w marcu. Verhofstadt może liczyć na socjalistów (S&D), drugą co do wielkości grupę w PE. Jej liderzy wprost zapowiadają poparcie rezolucji. Podobnie mogą się zachować Zieloni i komuniści. Przeciw, oprócz chadeków i konserwatystów mogą być Europa Wolności (EFD) oraz Europa Narodów (ENF) [2].
Zdaniem komentatorów w Brukseli swoje stanowisko w sprawie Polski Verhofstadt uzgadnia z Ryszardem Petru” – napisała w kontekście przygotowanej przez lidera liberałów rezolucji ws. Polski dziennikarka RMF, Katarzyna Szymańska-Borginon. Według komentatorów, na których powołuje się korespondentka, Guy Verhofstadt współpracuje z Petru, ponieważ liczy na to, że „kiedyś będzie miał w swoich szeregach premiera dużego kraju”. Verhofstadt wcześniej publicznie udzielał poparcia Nowoczesnej i samemu Ryszardowi Petru. Zachęcał Polaków do głosowania na jego partię przed wyborami parlamentarnymi. Pod koniec grudnia stwierdził na Facebooku, że rząd PiS wykonuje robotę za Putina. "Biorąc pod uwagę determinację Władimira Putina w próbach zniszczenia europejskiej jedności i rządów prawa, obecny polski rząd wykonuje tę pracę za niego" – napisał. Wzywał również Unię do wyciągnięcia wniosków z lekcji węgierskiej i „użycia swoich instrumentów” przeciw polskiemu rządowi [3].
Jak wiemy na razie rezolucja została zablokowana, ale europarlamentarzyści frakcji EPL (do której należy PO) zapowiedzieli, że "ponownie rozważy sprawę, jeśli prezydent RP nie przyjmie ślubowania od sędziów TK". Dziś tonąca PO ośmieliła się żądać (czyt. szantaż) od prezydenta A. Dudy przyjęcia ślubowania od trzech sędziów w ciągu dwóch tygodni, bo inaczej "poprzemy rezolucję PE ws. Polski!”. Ewentualna rezolucja PE nie miałaby mocy prawnej, ale byłaby wyrazem woli politycznej europarlamentu. Europosłowie w takich tekstach potępiają jakieś działania lub apelują o ich podjęcie przez KE. PE przyjmował wcześniej rezolucje m.in. na temat zmian w prawie przyjmowanych przez Węgry [4].
Ale nie to jest w niniejszym tekście istotne, ale współpraca pomiędzy Ryszardem Petru i Guy'em Verhofstadt'em, który podczas debaty okazał się najbardziej nienawistnie atakującym Polskę i panią premier B. Szydło europosłem PE. Tą nienawiść, frustrację i bezsilność wobec klasy i logicznych argumentów prezentowanych przez naszą premier uzewnętrznił słynnym gestem zaciśniętej pięści wygrażającej nie wiadomo komu... No cóż ... lewaccy i demoliberalni spadkobiercy idei komunistycznych wspieranych ideami Gramsciego tak już mają - gdy nie starcza im umysłu najchętniej użyliby wobec oponentów argumentu siły... podobnie jak np. M. Schulz.
Nietrudno się domyśleć i niemal mieć pewność, że jego nienawiść, histeria i bezsensowne zarzuty były m.in. rezultatem owej współpracy a Guy Verhofstadt mówił to, co zapewne usłyszał i uzgodnił z Ryszardem Petru, który chce przecież obalić rząd i doprowadzić do wcześniejszych wyborów. Zresztą ta współpraca jest widoczna od początku powstania Nowoczesnej R. Petru - ja bym raczej powiedział, że nie R. Petru a raczej inaczej L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, A. Olechowskiego i ich antypolskich środowisk reprezentowanych m.in przez FOR, Fundację S. Batorego G. Sorosa i E. Smolara oraz "michnikowszczyznę", t.j. chyba właściwie klona skompromitowanych: UD/UW/demokraci.pl [czyt. 5,6]. Wcześniej ten lewacko-demoliberalny belgijski nienawistnik Polski i zwolennik jednego rządu europejskiego czyli stworzenia Związku Socjalistycznych Republik Europejskich ściśle współpracował z ... J. Palikotem i zapewne z jego zewnętrznym środowiskiem w postaci tzw. Komisji Trójstronnej [7].
Zostawiam ocenę Belga Polakom, ale nawet nie chce mi się więcej komentować postawy R. Petru i zastanawiam się do jakiej jeszcze zdrady Polski i Polaków i jakich działań jest w stanie się dopuścić żeby obalić rząd i prezydenta wybranych przez naród polski... Ma wszakże jeszcze - oprócz lewackich i demoliberalnych politycznych fanatyków i totalitarystów w stylu Guy'a - do dyspozycji niektórych banksterów i niektóre korporacje i popierany przez europejskich komunistów i zielonych KOD...
I taka dygresja pytaniem wyrażona... Czy jeszcze jakikolwiek Polak jest w stanie bez wstydu popierać Nowoczesną, PO i KOD oraz obecny kształt zdegenerowanej niemieckiej i lewackiej UE?
Pozdrawiam
P.S.
Tak tylko dla wywołania ironicznego uśmiechu i potwierdzenia - pokazanego w debacie w PE - pewnego poziomu wiedzy oraz stanu intelektualnego i osobowościowego też polskich tzw.: "zafiksowanych unio-europejczyków" i zwolenników m.in. islamizacji Europy:
a) "Rozpoczynamy święta. Po świętach, przypomnę, jest SZEŚCIU króli" - mówił Ryszard Petru do dziennikarzy. "I kończy się pierwsze półrocze. Kiedy oni to chcą zrobić? - użalał się odnośnie planu PiS na likwidację gimnazjów szef Nowoczesnej, który przypomnę, że w czasie ślubowania poselskiego powiedział był nawet: "Tak mi dopomóż Bóg". Nie odbiega to zbytnio od poziomu jego kompana Guy''a i naszego D. Tuska, który przed wyborami prezydenckimi i po osiemnastu latach małżeństwa postanowił nagle wziąć ślub kościelny... Ta sama liga lewacko-demoliberalnych cynicznych hipokrytów i nieuków...
http://dzikikraj.interia.pl/mowatrawa/news-swieto-szesciu-kroli-wpadka-petru,nId,1949539
b) R. Petru chciał sprytnie i śmiesznie skomentować ułaskawienie ministra Mariusza Kamińskiego i wypalił o przewrocie majowym. Zdaniem lidera Nowoczesnej miał on miejsce nie w 1926 roku, a 1935: "Przypomnę, przed wojną był taki moment, że Piłsudski po 35., zamach majowy, a potem to co, się działo do 39. było swego rodzaju nagięciem… zerwaniem tych szwów" – stwierdził Petru.
Teraz poseł Nowoczesnej ośmieszył się kolejny raz, a uwagę zwrócił mu dziennikarz RMF FM, prowadzący poranną rozmowę „Kontrwywiad” Konrad Piasecki. W momencie gdy Petru mówił o upadających imperiach w kontekście przyszłego upadku rządów PiS, prowadzący nagle mu przerwał:
– Zaraz, zaraz, ale które imperium upadło w szczycie swej chwały?
– Rzymskie.
– Rzymskie w szczycie swej chwały?
– Oczywiście.
– Szczyt chwały Imperium Rzymskiego to jest jakiś 100 r. n.e., a ono upadło w którym? W 476. Był upadek, był podział Cesarstwa Rzymskiego.
– No dobrze, ale to jest dokładnie to samo. W tym sensie, że jak ma pan wielkie imperium, nie jest pan w stanie nim zarządzać...
http://www.obalamyglupote.pl/2016/01/petru-doszczetnie-osmieszony-na-antenie.html
c) R. Petru wskazał na fakt skrócenia kadencji parlamentu zainicjowanej przez J. Kaczyńskiego. No tak... znów hipokryzja, cynizm albo niewiedza... Otóż tak było, ale wynikało to najpewniej z faktu operacji służb specjalnych wobec koalicjanta PiS-u czyli Samoobrony A. Leppera i kreciej roboty kolejnego koalicjanta PiS-u, czyli wykreowanego też być może przez WSI-owe służby LPR R. Giertycha (dziś śmiesznego osobnika "cztery w jednym", czyli Komorowsko- PO-Nowoczesno - KOD-owej hybrydy politycznej). Ponadto stało się to z woli rządzących a nie w wyniku zamachu stanu opozycji.
Pozdrawiam z uśmiechem ponownie...
[1] http://www.tvp.info/23650799/to-nie-jest-dobra-tylko-szatanska-zmiana-petru-chce-wczesniejszych-wyborow
[2] http://www.fronda.pl/a/verhofstadt-dogaduje-sie-z-petru-i-znowu-atakuje-polske,64415.html
[3] http://www.kresy.pl/wydarzenia,europa-zachodnia?zobacz/rmf-verhofstadt-uzgadnia-stanowisko-z-ryszardem-petru
[4] http://wpolityce.pl/swiat/278957-najpierw-szantazowala-platforma-teraz-europejska-partia-ludowa-rozpatrzymy-kwestie-rezolucji-wobec-polski-jesli-prezydent-polski-nie-przyjmie-slubowania-od-sedziow-tk
[5] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/co-z-tym-polskim-bilderbergem.html
[6] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/demony-przeszosci-i-co-z-ta.html
[7] http://wpolityce.pl/polityka/278914-kto-stoi-za-najostrzejszym-wobec-polski-politykiem-pe-przypominamy-wsparcie-i-uklady-jakie-verhofstadt-budowal-z-palikotem-i-petru-wideo
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Belgijski eurodeputowany Guy Verhofstadt kontratakuje ma złożyć projekt rezolucji nt. Polski, gdzie znajdzie się apel o przyjęcie zaleceń Komisji Weneckiej. Zalecenia te nie są jeszcze wydane. Opinia ma być wydana w marcu. Verhofstadt może liczyć na socjalistów (S&D), drugą co do wielkości grupę w PE. Jej liderzy wprost zapowiadają poparcie rezolucji. Podobnie mogą się zachować Zieloni i komuniści. Przeciw, oprócz chadeków i konserwatystów mogą być Europa Wolności (EFD) oraz Europa Narodów (ENF) [2].
Zdaniem komentatorów w Brukseli swoje stanowisko w sprawie Polski Verhofstadt uzgadnia z Ryszardem Petru” – napisała w kontekście przygotowanej przez lidera liberałów rezolucji ws. Polski dziennikarka RMF, Katarzyna Szymańska-Borginon. Według komentatorów, na których powołuje się korespondentka, Guy Verhofstadt współpracuje z Petru, ponieważ liczy na to, że „kiedyś będzie miał w swoich szeregach premiera dużego kraju”. Verhofstadt wcześniej publicznie udzielał poparcia Nowoczesnej i samemu Ryszardowi Petru. Zachęcał Polaków do głosowania na jego partię przed wyborami parlamentarnymi. Pod koniec grudnia stwierdził na Facebooku, że rząd PiS wykonuje robotę za Putina. "Biorąc pod uwagę determinację Władimira Putina w próbach zniszczenia europejskiej jedności i rządów prawa, obecny polski rząd wykonuje tę pracę za niego" – napisał. Wzywał również Unię do wyciągnięcia wniosków z lekcji węgierskiej i „użycia swoich instrumentów” przeciw polskiemu rządowi [3].
Jak wiemy na razie rezolucja została zablokowana, ale europarlamentarzyści frakcji EPL (do której należy PO) zapowiedzieli, że "ponownie rozważy sprawę, jeśli prezydent RP nie przyjmie ślubowania od sędziów TK". Dziś tonąca PO ośmieliła się żądać (czyt. szantaż) od prezydenta A. Dudy przyjęcia ślubowania od trzech sędziów w ciągu dwóch tygodni, bo inaczej "poprzemy rezolucję PE ws. Polski!”. Ewentualna rezolucja PE nie miałaby mocy prawnej, ale byłaby wyrazem woli politycznej europarlamentu. Europosłowie w takich tekstach potępiają jakieś działania lub apelują o ich podjęcie przez KE. PE przyjmował wcześniej rezolucje m.in. na temat zmian w prawie przyjmowanych przez Węgry [4].
Ale nie to jest w niniejszym tekście istotne, ale współpraca pomiędzy Ryszardem Petru i Guy'em Verhofstadt'em, który podczas debaty okazał się najbardziej nienawistnie atakującym Polskę i panią premier B. Szydło europosłem PE. Tą nienawiść, frustrację i bezsilność wobec klasy i logicznych argumentów prezentowanych przez naszą premier uzewnętrznił słynnym gestem zaciśniętej pięści wygrażającej nie wiadomo komu... No cóż ... lewaccy i demoliberalni spadkobiercy idei komunistycznych wspieranych ideami Gramsciego tak już mają - gdy nie starcza im umysłu najchętniej użyliby wobec oponentów argumentu siły... podobnie jak np. M. Schulz.
Nietrudno się domyśleć i niemal mieć pewność, że jego nienawiść, histeria i bezsensowne zarzuty były m.in. rezultatem owej współpracy a Guy Verhofstadt mówił to, co zapewne usłyszał i uzgodnił z Ryszardem Petru, który chce przecież obalić rząd i doprowadzić do wcześniejszych wyborów. Zresztą ta współpraca jest widoczna od początku powstania Nowoczesnej R. Petru - ja bym raczej powiedział, że nie R. Petru a raczej inaczej L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, A. Olechowskiego i ich antypolskich środowisk reprezentowanych m.in przez FOR, Fundację S. Batorego G. Sorosa i E. Smolara oraz "michnikowszczyznę", t.j. chyba właściwie klona skompromitowanych: UD/UW/demokraci.pl [czyt. 5,6]. Wcześniej ten lewacko-demoliberalny belgijski nienawistnik Polski i zwolennik jednego rządu europejskiego czyli stworzenia Związku Socjalistycznych Republik Europejskich ściśle współpracował z ... J. Palikotem i zapewne z jego zewnętrznym środowiskiem w postaci tzw. Komisji Trójstronnej [7].
Zostawiam ocenę Belga Polakom, ale nawet nie chce mi się więcej komentować postawy R. Petru i zastanawiam się do jakiej jeszcze zdrady Polski i Polaków i jakich działań jest w stanie się dopuścić żeby obalić rząd i prezydenta wybranych przez naród polski... Ma wszakże jeszcze - oprócz lewackich i demoliberalnych politycznych fanatyków i totalitarystów w stylu Guy'a - do dyspozycji niektórych banksterów i niektóre korporacje i popierany przez europejskich komunistów i zielonych KOD...
I taka dygresja pytaniem wyrażona... Czy jeszcze jakikolwiek Polak jest w stanie bez wstydu popierać Nowoczesną, PO i KOD oraz obecny kształt zdegenerowanej niemieckiej i lewackiej UE?
Pozdrawiam
P.S.
Tak tylko dla wywołania ironicznego uśmiechu i potwierdzenia - pokazanego w debacie w PE - pewnego poziomu wiedzy oraz stanu intelektualnego i osobowościowego też polskich tzw.: "zafiksowanych unio-europejczyków" i zwolenników m.in. islamizacji Europy:
a) "Rozpoczynamy święta. Po świętach, przypomnę, jest SZEŚCIU króli" - mówił Ryszard Petru do dziennikarzy. "I kończy się pierwsze półrocze. Kiedy oni to chcą zrobić? - użalał się odnośnie planu PiS na likwidację gimnazjów szef Nowoczesnej, który przypomnę, że w czasie ślubowania poselskiego powiedział był nawet: "Tak mi dopomóż Bóg". Nie odbiega to zbytnio od poziomu jego kompana Guy''a i naszego D. Tuska, który przed wyborami prezydenckimi i po osiemnastu latach małżeństwa postanowił nagle wziąć ślub kościelny... Ta sama liga lewacko-demoliberalnych cynicznych hipokrytów i nieuków...
http://dzikikraj.interia.pl/mowatrawa/news-swieto-szesciu-kroli-wpadka-petru,nId,1949539
b) R. Petru chciał sprytnie i śmiesznie skomentować ułaskawienie ministra Mariusza Kamińskiego i wypalił o przewrocie majowym. Zdaniem lidera Nowoczesnej miał on miejsce nie w 1926 roku, a 1935: "Przypomnę, przed wojną był taki moment, że Piłsudski po 35., zamach majowy, a potem to co, się działo do 39. było swego rodzaju nagięciem… zerwaniem tych szwów" – stwierdził Petru.
Teraz poseł Nowoczesnej ośmieszył się kolejny raz, a uwagę zwrócił mu dziennikarz RMF FM, prowadzący poranną rozmowę „Kontrwywiad” Konrad Piasecki. W momencie gdy Petru mówił o upadających imperiach w kontekście przyszłego upadku rządów PiS, prowadzący nagle mu przerwał:
– Zaraz, zaraz, ale które imperium upadło w szczycie swej chwały?
– Rzymskie.
– Rzymskie w szczycie swej chwały?
– Oczywiście.
– Szczyt chwały Imperium Rzymskiego to jest jakiś 100 r. n.e., a ono upadło w którym? W 476. Był upadek, był podział Cesarstwa Rzymskiego.
– No dobrze, ale to jest dokładnie to samo. W tym sensie, że jak ma pan wielkie imperium, nie jest pan w stanie nim zarządzać...
http://www.obalamyglupote.pl/2016/01/petru-doszczetnie-osmieszony-na-antenie.html
c) R. Petru wskazał na fakt skrócenia kadencji parlamentu zainicjowanej przez J. Kaczyńskiego. No tak... znów hipokryzja, cynizm albo niewiedza... Otóż tak było, ale wynikało to najpewniej z faktu operacji służb specjalnych wobec koalicjanta PiS-u czyli Samoobrony A. Leppera i kreciej roboty kolejnego koalicjanta PiS-u, czyli wykreowanego też być może przez WSI-owe służby LPR R. Giertycha (dziś śmiesznego osobnika "cztery w jednym", czyli Komorowsko- PO-Nowoczesno - KOD-owej hybrydy politycznej). Ponadto stało się to z woli rządzących a nie w wyniku zamachu stanu opozycji.
Pozdrawiam z uśmiechem ponownie...
[1] http://www.tvp.info/23650799/to-nie-jest-dobra-tylko-szatanska-zmiana-petru-chce-wczesniejszych-wyborow
[2] http://www.fronda.pl/a/verhofstadt-dogaduje-sie-z-petru-i-znowu-atakuje-polske,64415.html
[3] http://www.kresy.pl/wydarzenia,europa-zachodnia?zobacz/rmf-verhofstadt-uzgadnia-stanowisko-z-ryszardem-petru
[4] http://wpolityce.pl/swiat/278957-najpierw-szantazowala-platforma-teraz-europejska-partia-ludowa-rozpatrzymy-kwestie-rezolucji-wobec-polski-jesli-prezydent-polski-nie-przyjmie-slubowania-od-sedziow-tk
[5] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/co-z-tym-polskim-bilderbergem.html
[6] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/demony-przeszosci-i-co-z-ta.html
[7] http://wpolityce.pl/polityka/278914-kto-stoi-za-najostrzejszym-wobec-polski-politykiem-pe-przypominamy-wsparcie-i-uklady-jakie-verhofstadt-budowal-z-palikotem-i-petru-wideo
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
bankserzy,
bilderberg,
degrengolada,
demoliberalizm,
G. Soros,
Guy Verhofstadt,
Komisja Trósjtronna,
komunizm,
lewactwo,
nowoczesna,
NWO,
PiS,
Prezydent,
R. Petru,
RZĄD,
UE,
zamach stanu,
zdrada
poniedziałek, 11 stycznia 2016
A może tak zacznijmy bojkotować niemieckie produkty?
Prof. Krystyna Pawłowicz - w związku z atakami niemieckich polityków na Polskę - wezwała na Facebooku do bojkotu niemieckich produktów:
Inicjatywa wydaje się ze wszech miar słuszna. Haniebne i uwłaczające Polsce słowa "kapo" M. Schulza o możliwości użycia siły wobec Polski za "uchodźców", o "zamachu stanu" i "putynizacji demokracji" czy atak na Polskę komisarza UE "fałszerza historii i obrońcy nazistowskich zbrodniarzy" G. Oettingera za reformę mediów publicznych muszą w Polakach budzić ostry sprzeciw [1]. Negatywnie o Polsce wypowiadają się też niemieccy politycy w samych Niemczech jak chociażby szef klubu CDU/CSU w niemieckim parlamencie Volker Kauder, który opowiedział się „za sankcjami dla Polski jeżeli kraj ten będzie w dalszym ciągu lekceważył, normy państwa prawa”.
Dziwne są te wypowiedzi znaczących niemieckich polityków. Z jednej strony przypominają jako żywo narrację niemieckich nazistów przed II WŚ a z drugiej strony mają się nijak do polskiej rzeczywistości.
Niemniej jednak sądzę, że mają swoje niemieckie uzasadnienie.
Przez niemal 26 lat a już przez ostatnie osiem zupełnie otwarcie Niemcy tworzyli z Polski swój poddańczy land przy wsparciu szczególnie proniemieckiego rządu PO-PSL z D. Tuskiem twierdzącym onegdaj, że "polskość to nienormalność".
Ten niemiecki land był z Polski tworzony stopniowo a proces ten miał wymiar przede wszystkim ekonomiczny, ale też i polityczny w postaci zniemczonej Unii Europejskiej.
W dużej części firmy niemieckie (lub z większościowym kapitałem niemieckim) powolnie wrogo przejmowały znaczną część polskiej gospodarki: przemysł, handel, media (rynek prasowy i portale internetowe), usługi i też część sektora bankowego. Nieraz też, jak w przypadku przemysłu stoczniowego czy częściowo wydobywczego, Niemcy doprowadzały - poprzez wpływanie na decyzje polskich polityków (nie tylko D. Tuska i spółki) - do ich całkowitej lub częściowej likwidacji w celu eliminacji polskiej konkurencji wobec firm niemieckich. Poza tym wiele firm polskich zostało po prostu kupionych przez firmy niemieckie a teraz produkują już one niemieckie marki. Polska stała się też niemiecką oazą taniej siły roboczej i rynkiem zbytu niemieckich produktów (często gorszej - jak artykuły spożywcze czy chemiczne - jakości niż tych samych sprzedawanych w krajach starej UE) oraz intratnym terenem do osiągania ogromnych i nieraz nielegalnych zysków. Lata agresywnego (często poprzez lobbing - czyt. łapówki) zawłaszczania polskiej gospodarki doprowadziły bowiem do takiej sytuacji, że oprócz legalnych i ogromnych zysków na terenie Polski uzyskiwanych przez korporacje niemieckie możliwe stało się także nielegalne wyprowadzanie przez nie z Polski kapitału finansowego liczonego - wedle różnych źródeł - na około 30-40 mld zł rocznie.
Nowy rząd premier B. Szydło zapowiedział zmiany w gospodarce m.in. poprzez uszczelnienie i zmodyfikowanie systemu podatkowego w Polsce a także reindustrializację (np. przemysł stoczniowy)... Więc czy można się dziwić Niemcom, że teraz walczą o to, aby dalej mogły drenować, niszczyć i zawłaszczać polską gospodarkę? Chyba nie... oni zawsze dbają tylko i wyłącznie o siebie i my też wreszcie powinniśmy dbać o Polskę i Polaków, co zaczyna się urzeczywistniać!
Polityczne ubezwłasnowolnianie Polski przez Niemcy tak naprawdę przybrało na sile po wejściu Polski do UE a już szczególnie w okresie ostatnich ośmiu lat - podobnie jak ekonomiczne - stało się niemal już urzeczywistnieniem. Ten socjalistyczny twór jakim jest UE tak naprawdę jest niemiecką IV Rzeszą i realizuje niemieckie cele. Rządy PO-PSL skwapliwie przez lata wykonywały niemieckie (unijne) polecenia i realizowały nie polską a właśnie niemiecką politykę. A niemiecka polityka w dalszym ciągu jest oparta na twórczym ziszczeniu idei mitycznej Mitteleuropy. Obserwując politykę niemiecką na przestrzeni dekad można dojść do wniosku, jakobyśmy mieli nieustająco do czynienia z realizacją tych samych celów w zmieniających się warunkach. Niemcy od zawsze dążyły do osiągnięcia dominacji w Europie, do której wielokrotnie Berlin zmierzał zarówno metodami zbrojnymi jak i ekonomicznymi. Zważywszy na geopolityczne położenie Polski, nasz kraj od zawsze był jedną z pierwszych przeszkód stojących na drodze niemieckich ambicji. Stąd właśnie współczesna polityka niemiecka jest powtórzeniem i twórczym rozwinięciem wywodzącej się z czasów I Wojny Światowej koncepcji „Mitteleuropa”, odnoszącej się do m. in. Polski. Zgodnie z tym zamysłem, nasz region (w tym przede wszystkim Polska) ma stać się obszarem spenetrowanym gospodarczo i podporządkowanym gospodarce niemieckiej, stanowiąc dla niej zaplecze oraz gospodarkę peryferyjną. Taka sytuacja wyklucza istnienie silnego polskiego przemysłu, polskiej bankowości czy polskiego wielkiego handlu. Mamy jedynie stanowić rynek zbytu dla obcej produkcji a także źródło taniej siły roboczej, bez jakichkolwiek ambicji gospodarczych. Obserwując poczynania zniemczonej UE, jak i samych Niemiec widać wyraźnie, że wszelkie działania wobec Polski mające doprowadzić do osiągnięcia zrewitalizowanych celów idei Mitteleuropy były dotąd z powodzeniem realizowane.
Czyż zatem można się dziwić Niemcom, że obecnie histerycznie atakują nowy rząd i prezydenta, czyli ludzi którzy chcą przywrócić Polsce godność, wolność, suwerenność, niepodległość i niezależność od niemieckiego dominanta? Chyba nie... Tym bardziej, że Niemcy już się przyzwyczaiły, że Polska już jest przez nich zdobyta. Naprawdę nie ma się czemu dziwić... Polska przestaje być landem niemieckim a to musi wywoływać sprzeciw u synów i wnuków niemieckich nazistów. Poza tym Polska jest największym krajem wśród nowych członków UE i jej powrót do historycznego polityczno-ekonomicznego znaczenia w Europie zagraża dominacji Niemiec w UE i niweczy plany realizacji przez nie idei Mitteleuropy.
Oczywiście nie wszyscy niemieccy politycy są nienawistnikami Polski i Polaków jak chociażby niemiecki eurodeputowany Alexander hrabia Lambsdorff z liberalnej Partii Wolnych Demokratów (FDP), który zarzucił dziś przewodniczącemu Parlamentu Europejskiego M. Schulzowi, że komentując wydarzenia polityczne w Polsce popadł w „werbalny amok” [2]. Sądzę nawet, że jest to zdecydowana mniejszość, ale ta mniejszość ma bardzo silne umocowanie zarówno w PE jak i w KE i to ona decyduje o negatywnym stosunku niemieckiej UE do Polski.
Sądzę również, że społeczeństwo niemieckie ma zupełnie inne zdanie o Polsce i Polakach niż właśnie ci znaczący niemieccy politycy wspierani przez zlewicowane i demolibaralne oraz politpoprawne europejskie i niemieckie media. Niemcy mają swoje własne problemy z A. Merkel i jej islamskimi "uchodźcami" m.in. molestującymi hurtowo Niemki, z brakiem wolnych mediów a tym samym z zagrożeniem i "putynizacją" ich demokracji a UE problemy z dotychczasowym kształtem i niewłaściwym kierunkiem jej rozwoju wyrażanym m.in. przez UK czy kraje Grupy Wyszehradzkiej wspierane przez wiele innych. Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że "sprawa" Polski ma odwrócić uwagę od prawdziwych problemów UE spowodowanych przede wszystkim przez Niemcy.
Niestety atak niektórych niemieckich polityków i mediów niemieckich (i europejskich a nawet amerykańskich) jest też dodatkowo często inspirowany przez rodzimych zdrajców, zaprzańców, folksdojczy i kolaborantów. To jest bardzo przykre, ale są w Polsce ludzie, którzy mimo posiadania obywatelstwa polskiego nie czują się (lub nie są) Polakami. W historii Polski mieliśmy wiele razy do czynienia ze zdradą a dziś zdrajcami są Ci, którzy nie mogąc pogodzić się z utratą władzy i profitów oraz bojąc się odpowiedzialności za agenturalność i działanie na szkodę Polski donoszą na Polskę za granicą. To w dużej mierze kreatorzy i beneficjenci tzw. III RP oraz niby-dziennikarze i media ją od 26 lat wspierający. Ci ludzie przez lata manipulowali i zmanipulowali dużą część polskiego społeczeństwa i dziś ponownie niestety ogłupiają ją w dalszym ciągu... Szkoda, że tak jest. Szkoda, że naprawdę wielu naszych rodaków zostało tak ukształtowanych, że nie potrafią dziś samodzielnie myśleć i jak stado baranów (stado lemingów) bezrefleksyjnie daje się otumaniać tym zdrajcom...
Czy wobec tej antypolskiej histerii części niemieckiego establishmentu jako zwykli Polacy możemy po prostu bojkotować niemieckie produkty i czy ma to sens?
Wydaje mi się, że można podjąć taką próbę, szczególnie, że tak naprawdę Niemcom chodzi przede wszystkim o utrzymanie gospodarczego status quo, czyli trwania możliwości drenażu finansowego Polski i czynienia z niej rynku zbytu dla niemieckich produktów i marek. Można np. powstrzymać się od robienia zakupów w niemieckich sieciach handlowych czy też zlikwidować rachunki bankowe w niemieckich bankach. Należałoby też zaprzestać kupowania np. niemieckich samochodów, sprzętu RTV i AGD czy też niemieckich produktów żywnościowych produkowanych w niemieckich firmach. Wypadałoby też zbojkotować niemiecką, polskojęzyczna prasę i zaprzestać odwiedzania niemieckich portali internetowych.
Takie postępowanie miałoby wymiar symboliczny, ale gdyby przybrało masowe rozmiary to skutecznie mogłoby zastopować antypolskie zapędy dużej części niemieckich elit polityczno-gospodarczych. Bojkot konsumencki na świecie jest bardzo skuteczny choć w Polsce nie jesteśmy do niego jeszcze przyzwyczajeni ani jego nauczeni. Poza tym dodatkowo przecież awersja do niemieckich produktów nie musi tylko wynikać z pobudek patriotycznych (choć powinna), ale też z prostego faktu, iż tzw, "niemiecka jakość" nabrała ostatnio raczej pejoratywnego znaczenia i nie możemy być pewni, iż tylko Volkswagen nas oszukiwał a inne firmy niemieckie nie [3].
Zdaję sobie sprawę, że w naszym kraju taki bojkot jest trudny do realizacji.
Nasz rynek jest mocno opanowany przez marki niemieckie i nieraz nawet nie wiemy, iż dany produkt jest niemiecki. Poza tym Polacy zostali przez te 26 lat celowo spauperyzowani i wielu ludzi po prostu nie stać na pomijanie w procesie zakupu sieci handlowych. Podobnie jest z prasą, gdzie np. niemal 90% jej regionalnej części to tytuły niemieckie. Ponadto zostaliśmy jako Polacy celowo zatomizowani i skłóceni oraz pozbawieni narodowej wspólnoty i współpracy. Patriotyzm i tożsamość narodowa u dużej grupy Polaków zostały skutecznie wyeliminowane a u innych dopiero się budzą.
Ale przecież jest naprawdę wielu Polaków rozumiejących czym jest niepodległa, wolna i suwerenna Polska. I może właśnie my powinniśmy faktycznie przystąpić - wedle naszych obiektywnych i subiektywnych możliwości - do bojkotu nie tylko niemieckich produktów i promować w swoich codziennych zakupach polskie towary i marki?
Pozdrawiam
[1] "- Pewien producent we Włoszech robi właśnie film o nazistowskich obozach koncentracyjnych. Zaproponuję mu pana jako kapo - powiedział S. Berlusconi eurodeputowanemu Martinowi Schulzowi"; G. Oettinger jako jeszcze premier Landu Badenii-Wirtembergii bronił na pogrzebie nazistowskiego sługę Hansa Filbingera i wybielał jego przeszłość. (za: http://leonarda.salon24.pl/689500,poglady-komisarza-oettingera-na-faszyzm-i-demokracje)
[2] http://wpolityce.pl/polityka/277771-niemiecki-europosel-zarzuca-schulzowi-werbalny-amoknie-jest-sluszne-gdy-kraj-potepia-sie-hurtowo-i-stawia-na-jednym-poziomie-z-rosja-putina
[3] http://gf24.pl/?s=volkswagen
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Inicjatywa wydaje się ze wszech miar słuszna. Haniebne i uwłaczające Polsce słowa "kapo" M. Schulza o możliwości użycia siły wobec Polski za "uchodźców", o "zamachu stanu" i "putynizacji demokracji" czy atak na Polskę komisarza UE "fałszerza historii i obrońcy nazistowskich zbrodniarzy" G. Oettingera za reformę mediów publicznych muszą w Polakach budzić ostry sprzeciw [1]. Negatywnie o Polsce wypowiadają się też niemieccy politycy w samych Niemczech jak chociażby szef klubu CDU/CSU w niemieckim parlamencie Volker Kauder, który opowiedział się „za sankcjami dla Polski jeżeli kraj ten będzie w dalszym ciągu lekceważył, normy państwa prawa”.
Dziwne są te wypowiedzi znaczących niemieckich polityków. Z jednej strony przypominają jako żywo narrację niemieckich nazistów przed II WŚ a z drugiej strony mają się nijak do polskiej rzeczywistości.
Niemniej jednak sądzę, że mają swoje niemieckie uzasadnienie.
Przez niemal 26 lat a już przez ostatnie osiem zupełnie otwarcie Niemcy tworzyli z Polski swój poddańczy land przy wsparciu szczególnie proniemieckiego rządu PO-PSL z D. Tuskiem twierdzącym onegdaj, że "polskość to nienormalność".
Ten niemiecki land był z Polski tworzony stopniowo a proces ten miał wymiar przede wszystkim ekonomiczny, ale też i polityczny w postaci zniemczonej Unii Europejskiej.
W dużej części firmy niemieckie (lub z większościowym kapitałem niemieckim) powolnie wrogo przejmowały znaczną część polskiej gospodarki: przemysł, handel, media (rynek prasowy i portale internetowe), usługi i też część sektora bankowego. Nieraz też, jak w przypadku przemysłu stoczniowego czy częściowo wydobywczego, Niemcy doprowadzały - poprzez wpływanie na decyzje polskich polityków (nie tylko D. Tuska i spółki) - do ich całkowitej lub częściowej likwidacji w celu eliminacji polskiej konkurencji wobec firm niemieckich. Poza tym wiele firm polskich zostało po prostu kupionych przez firmy niemieckie a teraz produkują już one niemieckie marki. Polska stała się też niemiecką oazą taniej siły roboczej i rynkiem zbytu niemieckich produktów (często gorszej - jak artykuły spożywcze czy chemiczne - jakości niż tych samych sprzedawanych w krajach starej UE) oraz intratnym terenem do osiągania ogromnych i nieraz nielegalnych zysków. Lata agresywnego (często poprzez lobbing - czyt. łapówki) zawłaszczania polskiej gospodarki doprowadziły bowiem do takiej sytuacji, że oprócz legalnych i ogromnych zysków na terenie Polski uzyskiwanych przez korporacje niemieckie możliwe stało się także nielegalne wyprowadzanie przez nie z Polski kapitału finansowego liczonego - wedle różnych źródeł - na około 30-40 mld zł rocznie.
Nowy rząd premier B. Szydło zapowiedział zmiany w gospodarce m.in. poprzez uszczelnienie i zmodyfikowanie systemu podatkowego w Polsce a także reindustrializację (np. przemysł stoczniowy)... Więc czy można się dziwić Niemcom, że teraz walczą o to, aby dalej mogły drenować, niszczyć i zawłaszczać polską gospodarkę? Chyba nie... oni zawsze dbają tylko i wyłącznie o siebie i my też wreszcie powinniśmy dbać o Polskę i Polaków, co zaczyna się urzeczywistniać!
Polityczne ubezwłasnowolnianie Polski przez Niemcy tak naprawdę przybrało na sile po wejściu Polski do UE a już szczególnie w okresie ostatnich ośmiu lat - podobnie jak ekonomiczne - stało się niemal już urzeczywistnieniem. Ten socjalistyczny twór jakim jest UE tak naprawdę jest niemiecką IV Rzeszą i realizuje niemieckie cele. Rządy PO-PSL skwapliwie przez lata wykonywały niemieckie (unijne) polecenia i realizowały nie polską a właśnie niemiecką politykę. A niemiecka polityka w dalszym ciągu jest oparta na twórczym ziszczeniu idei mitycznej Mitteleuropy. Obserwując politykę niemiecką na przestrzeni dekad można dojść do wniosku, jakobyśmy mieli nieustająco do czynienia z realizacją tych samych celów w zmieniających się warunkach. Niemcy od zawsze dążyły do osiągnięcia dominacji w Europie, do której wielokrotnie Berlin zmierzał zarówno metodami zbrojnymi jak i ekonomicznymi. Zważywszy na geopolityczne położenie Polski, nasz kraj od zawsze był jedną z pierwszych przeszkód stojących na drodze niemieckich ambicji. Stąd właśnie współczesna polityka niemiecka jest powtórzeniem i twórczym rozwinięciem wywodzącej się z czasów I Wojny Światowej koncepcji „Mitteleuropa”, odnoszącej się do m. in. Polski. Zgodnie z tym zamysłem, nasz region (w tym przede wszystkim Polska) ma stać się obszarem spenetrowanym gospodarczo i podporządkowanym gospodarce niemieckiej, stanowiąc dla niej zaplecze oraz gospodarkę peryferyjną. Taka sytuacja wyklucza istnienie silnego polskiego przemysłu, polskiej bankowości czy polskiego wielkiego handlu. Mamy jedynie stanowić rynek zbytu dla obcej produkcji a także źródło taniej siły roboczej, bez jakichkolwiek ambicji gospodarczych. Obserwując poczynania zniemczonej UE, jak i samych Niemiec widać wyraźnie, że wszelkie działania wobec Polski mające doprowadzić do osiągnięcia zrewitalizowanych celów idei Mitteleuropy były dotąd z powodzeniem realizowane.
Czyż zatem można się dziwić Niemcom, że obecnie histerycznie atakują nowy rząd i prezydenta, czyli ludzi którzy chcą przywrócić Polsce godność, wolność, suwerenność, niepodległość i niezależność od niemieckiego dominanta? Chyba nie... Tym bardziej, że Niemcy już się przyzwyczaiły, że Polska już jest przez nich zdobyta. Naprawdę nie ma się czemu dziwić... Polska przestaje być landem niemieckim a to musi wywoływać sprzeciw u synów i wnuków niemieckich nazistów. Poza tym Polska jest największym krajem wśród nowych członków UE i jej powrót do historycznego polityczno-ekonomicznego znaczenia w Europie zagraża dominacji Niemiec w UE i niweczy plany realizacji przez nie idei Mitteleuropy.
Oczywiście nie wszyscy niemieccy politycy są nienawistnikami Polski i Polaków jak chociażby niemiecki eurodeputowany Alexander hrabia Lambsdorff z liberalnej Partii Wolnych Demokratów (FDP), który zarzucił dziś przewodniczącemu Parlamentu Europejskiego M. Schulzowi, że komentując wydarzenia polityczne w Polsce popadł w „werbalny amok” [2]. Sądzę nawet, że jest to zdecydowana mniejszość, ale ta mniejszość ma bardzo silne umocowanie zarówno w PE jak i w KE i to ona decyduje o negatywnym stosunku niemieckiej UE do Polski.
Sądzę również, że społeczeństwo niemieckie ma zupełnie inne zdanie o Polsce i Polakach niż właśnie ci znaczący niemieccy politycy wspierani przez zlewicowane i demolibaralne oraz politpoprawne europejskie i niemieckie media. Niemcy mają swoje własne problemy z A. Merkel i jej islamskimi "uchodźcami" m.in. molestującymi hurtowo Niemki, z brakiem wolnych mediów a tym samym z zagrożeniem i "putynizacją" ich demokracji a UE problemy z dotychczasowym kształtem i niewłaściwym kierunkiem jej rozwoju wyrażanym m.in. przez UK czy kraje Grupy Wyszehradzkiej wspierane przez wiele innych. Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że "sprawa" Polski ma odwrócić uwagę od prawdziwych problemów UE spowodowanych przede wszystkim przez Niemcy.
Niestety atak niektórych niemieckich polityków i mediów niemieckich (i europejskich a nawet amerykańskich) jest też dodatkowo często inspirowany przez rodzimych zdrajców, zaprzańców, folksdojczy i kolaborantów. To jest bardzo przykre, ale są w Polsce ludzie, którzy mimo posiadania obywatelstwa polskiego nie czują się (lub nie są) Polakami. W historii Polski mieliśmy wiele razy do czynienia ze zdradą a dziś zdrajcami są Ci, którzy nie mogąc pogodzić się z utratą władzy i profitów oraz bojąc się odpowiedzialności za agenturalność i działanie na szkodę Polski donoszą na Polskę za granicą. To w dużej mierze kreatorzy i beneficjenci tzw. III RP oraz niby-dziennikarze i media ją od 26 lat wspierający. Ci ludzie przez lata manipulowali i zmanipulowali dużą część polskiego społeczeństwa i dziś ponownie niestety ogłupiają ją w dalszym ciągu... Szkoda, że tak jest. Szkoda, że naprawdę wielu naszych rodaków zostało tak ukształtowanych, że nie potrafią dziś samodzielnie myśleć i jak stado baranów (stado lemingów) bezrefleksyjnie daje się otumaniać tym zdrajcom...
Czy wobec tej antypolskiej histerii części niemieckiego establishmentu jako zwykli Polacy możemy po prostu bojkotować niemieckie produkty i czy ma to sens?
Wydaje mi się, że można podjąć taką próbę, szczególnie, że tak naprawdę Niemcom chodzi przede wszystkim o utrzymanie gospodarczego status quo, czyli trwania możliwości drenażu finansowego Polski i czynienia z niej rynku zbytu dla niemieckich produktów i marek. Można np. powstrzymać się od robienia zakupów w niemieckich sieciach handlowych czy też zlikwidować rachunki bankowe w niemieckich bankach. Należałoby też zaprzestać kupowania np. niemieckich samochodów, sprzętu RTV i AGD czy też niemieckich produktów żywnościowych produkowanych w niemieckich firmach. Wypadałoby też zbojkotować niemiecką, polskojęzyczna prasę i zaprzestać odwiedzania niemieckich portali internetowych.
Takie postępowanie miałoby wymiar symboliczny, ale gdyby przybrało masowe rozmiary to skutecznie mogłoby zastopować antypolskie zapędy dużej części niemieckich elit polityczno-gospodarczych. Bojkot konsumencki na świecie jest bardzo skuteczny choć w Polsce nie jesteśmy do niego jeszcze przyzwyczajeni ani jego nauczeni. Poza tym dodatkowo przecież awersja do niemieckich produktów nie musi tylko wynikać z pobudek patriotycznych (choć powinna), ale też z prostego faktu, iż tzw, "niemiecka jakość" nabrała ostatnio raczej pejoratywnego znaczenia i nie możemy być pewni, iż tylko Volkswagen nas oszukiwał a inne firmy niemieckie nie [3].
Zdaję sobie sprawę, że w naszym kraju taki bojkot jest trudny do realizacji.
Nasz rynek jest mocno opanowany przez marki niemieckie i nieraz nawet nie wiemy, iż dany produkt jest niemiecki. Poza tym Polacy zostali przez te 26 lat celowo spauperyzowani i wielu ludzi po prostu nie stać na pomijanie w procesie zakupu sieci handlowych. Podobnie jest z prasą, gdzie np. niemal 90% jej regionalnej części to tytuły niemieckie. Ponadto zostaliśmy jako Polacy celowo zatomizowani i skłóceni oraz pozbawieni narodowej wspólnoty i współpracy. Patriotyzm i tożsamość narodowa u dużej grupy Polaków zostały skutecznie wyeliminowane a u innych dopiero się budzą.
Ale przecież jest naprawdę wielu Polaków rozumiejących czym jest niepodległa, wolna i suwerenna Polska. I może właśnie my powinniśmy faktycznie przystąpić - wedle naszych obiektywnych i subiektywnych możliwości - do bojkotu nie tylko niemieckich produktów i promować w swoich codziennych zakupach polskie towary i marki?
Pozdrawiam
[1] "- Pewien producent we Włoszech robi właśnie film o nazistowskich obozach koncentracyjnych. Zaproponuję mu pana jako kapo - powiedział S. Berlusconi eurodeputowanemu Martinowi Schulzowi"; G. Oettinger jako jeszcze premier Landu Badenii-Wirtembergii bronił na pogrzebie nazistowskiego sługę Hansa Filbingera i wybielał jego przeszłość. (za: http://leonarda.salon24.pl/689500,poglady-komisarza-oettingera-na-faszyzm-i-demokracje)
[2] http://wpolityce.pl/polityka/277771-niemiecki-europosel-zarzuca-schulzowi-werbalny-amoknie-jest-sluszne-gdy-kraj-potepia-sie-hurtowo-i-stawia-na-jednym-poziomie-z-rosja-putina
[3] http://gf24.pl/?s=volkswagen
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
antypolskość,
bojkot konsumencki,
M. Schulz,
Mitteleuropa,
niemcy,
niemieccy politycy,
PiS,
Prezydent,
RZĄD,
UE,
zamach na media,
zamach stanu
środa, 2 grudnia 2015
W trybie pilnym potrzebne wnioski nie tylko do TK w sprawie uprawnień i interpretacji prawnych TK!
Wczoraj w tekście: "Czy Trybunał Konstytucyjny stanie przed Trybunałem Stanu?" [1] przedstawiłem w punktach moje przemyślenia na temat obecnego kryzysu konstytucyjnego. Analizując jeszcze raz swój własny tekst doszedłem do wniosku, że każdą kwestię można by rozszerzyć poprzez dokładniejszą analizę prawną, które zapewne kończyłyby się jedną konstatacją: Trybunał Konstytucyjny stał się ciałem łamiącym Konstytucję RP, podobnie jak łamiącym Konstytucję RP był poprzedni Parlament w osobach głosujących za przyjęciem antykonstytucyjnej ustawy o TK z dnia 25.06.2015 roku a także prezydent B. Komorowski, który stał się inicjatorem ustawodawczym tej antykonstytucyjnej ustawy. Dodatkowo można uznać, że TK, PO, PSL, SLD i B. Komorowski podejmowali antykonstytucyjne działania zmierzające do stworzenia możliwości dokonania zamachu stanu i antydemokratycznego obalenia legalnych władz RP.
W jednym z tych punktów napisałem też:
"Zgodnie z Konstytucją i przyjętymi zasadami prawa (nikt nie może decydować we własnej sprawie) uprawnione jest więc stwierdzenie, że TK w ogóle nie może orzekać o konstytucyjności ustaw jego dotyczących i jest to tym bardziej oczywiste, że TK sam był twórcą (współtwórcą) tej ustawy przyjętej 25 czerwca 2015 roku. Więc ewentualne procedowanie TK nad ustawą przygotowaną przez TK i PO-PSL będzie złamaniem, Konstytucji RP". Tym bardziej, że owe procedowanie TK będzie dotyczyło "siebie samego" czyli TK.
Innymi słowy warto zadać pytanie:
Czy Trybunał Konstytucyjny może w ogóle rozstrzygać o konstytucyjności ustaw jego dotyczących i czy takie procedowanie nie będzie czasem złamaniem zasady prawnej mówiącej, że nie można być sędzią we własnej sprawie?
Jako uzupełnienie można też zapytać:
Czy zgodne z prawem i Konstytucją RP jest rozstrzyganie o konstytucyjności ustawy przez TK, która to ustawa była przez TK przygotowywana i procedowana?
W przypadku zaś tej ostatniej kwestii rodzi się też wątpliwość:
Czy uzyskanie mocy prawnej orzekania przez TK owej ustawy poprzez wyłączenie sędziów TK procedujących w jej powstawaniu a dokonany poprzez wyłączenie m.in. prezesa TK i jego wiceprezesa jest prawnie dopuszczalne biorąc pod uwagę fakt, że to własnie zarząd TK procedował nad ta ustawą a więc niejako prezentował rozwiązania całego TK?
Może więc obecny Parlament powinien przygotować w trybie pilnym wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie konstytucyjności działań w zakresie obejmującym wskazane w powyższych pytaniach prawne kwestie natury zasadniczej dotyczące samego TK?
Osobiście sądzę, że tak naprawdę o konstytucyjności ustaw dotyczących TK nie może orzekać TK a dokonać tego powinien inny organ sądowy, np. Sąd Najwyższy.
I na koniec...
Rozstrzygnięcia kwestii prawnych przez najwyższe organy sądowe takie jak SN czy NSA stają się obowiązującym prawem w kwestiach spornych dotyczących tożsamej materii prawnej. Takim najwyższym organem w zakresie określania konstytucyjności aktów prawnych i interpretacji prawnych w tym zakresie jest TK, choć sensu stricto nie jest sądem i nie dotyczą go żadne zapisy kodeksów prawnych dotyczących sądów powszechnych.
Wobec powyższego, można też jeszcze zwrócić się do TK o rozstrzygnięcie, która jego interpretacja dotycząca możliwości skorzystania z TK z przepisów prawa cywilnego dotyczącego tzw. "zabezpieczenia powództwa" jest obowiązująca prawnie: czy ta z 30.11.2015 roku dopuszczająca możliwość skorzystania z TK z tych przepisów czy też ta z 2006 roku uznająca za niedopuszczalne takież ich wykorzystanie przez TK? szerzej: 2, 3]
I jeszcze dodatkowo w powyższej kwestii dopytać TK o to, czy wydawanie przez niego różnych i sprzecznych ze sobą interpretacji przepisów dotyczących tożsamej materii prawnej nie jest podważeniem ostateczności prawnej decyzji TK, od których nie ma możliwości odwoławczych, bowiem sam TK dokonuje różnych interpretacji prawnych tych samych przepisów i dodatkowo być może też w ten sposób podważa jeszcze zasadę własnej apolityczności i bezstronności?
A żeby już zupełnie rozstrzygnąć wszystkie kontrowersje wokół TK należałoby może też zapytać TK (ale też np. sądy powszechne) czy jest zasadne i zgodne z prawem funkcjonowanie w Polsce samego TK i tym samym nie jest deliktem prawnym sama obowiązująca obecnie Konstytucja RP w zakresie TK? Bowiem TK został powołany przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego w czasie trwania Stanu Wojennego ustawą z dnia 26 marca 1982 r. o zmianie Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Stan Wojenny zaś został przygotowany i wprowadzony - zgodnie z wyrokiem Sądu Powszechnego w sprawie G. Kiszczaka [4] -przez "związek przestępczy o charakterze zbrojnym". Tak więc czy ustanowiony i wprowadzony w życie przez "związek przestępczy o charakterze zbrojnym" Stan Wojenny i wszystkie decyzje podjęte przez przestępcze władze SW w czasie jego trwania nie są przestępstwem a tym samym nie posiadające mocy prawnej, bezprawne i łamiące prawo a tym samym czy takąż decyzją nie jest ustanowienie przez te przestępcze władze Trybunału Konstytucyjnego? A czyż w takim razie kontynuacyjne umieszczenie w obecnie obowiązującej Konstytucji RP zapisów o istnieniu TK utworzonych przez przestępców łamiących prawo nie jest czasem przesłanką o zakwestionowaniu zasadności prawnej funkcjonowania obecnej Konstytucji w tym zakresie i czy nie można wobec tego podjąć decyzji o nieważności prawnej zapisów Konstytucji dotyczących TK?
A może tak naprawdę owe pytania należałoby skierować do sądów powszechnych a tym samym najpewniej do rozstrzygnięcia przez SN lub też poddać rozpatrzeniu przez Parlament?
P.S. (dopisek dodany po publikacji tekstu)
Jeden z komentarzy pod tekstem na salonie24 autorstwa komentatora o nicku "JANOBIELS" dotyczył zapytania o możliwość przeprowadzenia referendum konstytucyjnego w sprawie zmian w konstytucji [5].
Odpowiadając stwierdziłem, że oczywiście być może powinno się do takiego referendum dążyć i może ono okazać się obecnie rozwiązaniem niezbędnym, bowiem to przecież suweren, czyli naród jest najwyższą konstytucyjną władzą w Polsce. Dodałem też także refleksję, że może warto byłoby zmienić wpierw prawo w zakresie referendum obniżające lub znoszące warunek jego mocy prawnej obejmujący określoną frekwencję wyborczą?
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/12/czy-trybuna-konstytucyjny-stanie-przed.html
[2] http://wpolityce.pl/polityka/273722-trybunal-wydal-decyzje-o-zabezpieczeniu-czyli-zakazal-poslom-wybierania-sedziow-wczesniej-sam-tk-uznal-ze-nie-moze-poslugiwac-sie-zabezpieczeniem,
[3] http://beem.deep.salon24.pl/683341,koncz-trybunale-konstytucyjny-wstydu-oszczedz
[4] http://www.tvp.info/20470182/wyrok-dla-kiszczaka-juz-prawomocny-dwa-lata-wiezienia-w-zawieszeniu-za-stan-wojenny
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
W jednym z tych punktów napisałem też:
"Zgodnie z Konstytucją i przyjętymi zasadami prawa (nikt nie może decydować we własnej sprawie) uprawnione jest więc stwierdzenie, że TK w ogóle nie może orzekać o konstytucyjności ustaw jego dotyczących i jest to tym bardziej oczywiste, że TK sam był twórcą (współtwórcą) tej ustawy przyjętej 25 czerwca 2015 roku. Więc ewentualne procedowanie TK nad ustawą przygotowaną przez TK i PO-PSL będzie złamaniem, Konstytucji RP". Tym bardziej, że owe procedowanie TK będzie dotyczyło "siebie samego" czyli TK.
Innymi słowy warto zadać pytanie:
Czy Trybunał Konstytucyjny może w ogóle rozstrzygać o konstytucyjności ustaw jego dotyczących i czy takie procedowanie nie będzie czasem złamaniem zasady prawnej mówiącej, że nie można być sędzią we własnej sprawie?
Jako uzupełnienie można też zapytać:
Czy zgodne z prawem i Konstytucją RP jest rozstrzyganie o konstytucyjności ustawy przez TK, która to ustawa była przez TK przygotowywana i procedowana?
W przypadku zaś tej ostatniej kwestii rodzi się też wątpliwość:
Czy uzyskanie mocy prawnej orzekania przez TK owej ustawy poprzez wyłączenie sędziów TK procedujących w jej powstawaniu a dokonany poprzez wyłączenie m.in. prezesa TK i jego wiceprezesa jest prawnie dopuszczalne biorąc pod uwagę fakt, że to własnie zarząd TK procedował nad ta ustawą a więc niejako prezentował rozwiązania całego TK?
Może więc obecny Parlament powinien przygotować w trybie pilnym wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie konstytucyjności działań w zakresie obejmującym wskazane w powyższych pytaniach prawne kwestie natury zasadniczej dotyczące samego TK?
Osobiście sądzę, że tak naprawdę o konstytucyjności ustaw dotyczących TK nie może orzekać TK a dokonać tego powinien inny organ sądowy, np. Sąd Najwyższy.
I na koniec...
Rozstrzygnięcia kwestii prawnych przez najwyższe organy sądowe takie jak SN czy NSA stają się obowiązującym prawem w kwestiach spornych dotyczących tożsamej materii prawnej. Takim najwyższym organem w zakresie określania konstytucyjności aktów prawnych i interpretacji prawnych w tym zakresie jest TK, choć sensu stricto nie jest sądem i nie dotyczą go żadne zapisy kodeksów prawnych dotyczących sądów powszechnych.
Wobec powyższego, można też jeszcze zwrócić się do TK o rozstrzygnięcie, która jego interpretacja dotycząca możliwości skorzystania z TK z przepisów prawa cywilnego dotyczącego tzw. "zabezpieczenia powództwa" jest obowiązująca prawnie: czy ta z 30.11.2015 roku dopuszczająca możliwość skorzystania z TK z tych przepisów czy też ta z 2006 roku uznająca za niedopuszczalne takież ich wykorzystanie przez TK? szerzej: 2, 3]
I jeszcze dodatkowo w powyższej kwestii dopytać TK o to, czy wydawanie przez niego różnych i sprzecznych ze sobą interpretacji przepisów dotyczących tożsamej materii prawnej nie jest podważeniem ostateczności prawnej decyzji TK, od których nie ma możliwości odwoławczych, bowiem sam TK dokonuje różnych interpretacji prawnych tych samych przepisów i dodatkowo być może też w ten sposób podważa jeszcze zasadę własnej apolityczności i bezstronności?
A żeby już zupełnie rozstrzygnąć wszystkie kontrowersje wokół TK należałoby może też zapytać TK (ale też np. sądy powszechne) czy jest zasadne i zgodne z prawem funkcjonowanie w Polsce samego TK i tym samym nie jest deliktem prawnym sama obowiązująca obecnie Konstytucja RP w zakresie TK? Bowiem TK został powołany przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego w czasie trwania Stanu Wojennego ustawą z dnia 26 marca 1982 r. o zmianie Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Stan Wojenny zaś został przygotowany i wprowadzony - zgodnie z wyrokiem Sądu Powszechnego w sprawie G. Kiszczaka [4] -przez "związek przestępczy o charakterze zbrojnym". Tak więc czy ustanowiony i wprowadzony w życie przez "związek przestępczy o charakterze zbrojnym" Stan Wojenny i wszystkie decyzje podjęte przez przestępcze władze SW w czasie jego trwania nie są przestępstwem a tym samym nie posiadające mocy prawnej, bezprawne i łamiące prawo a tym samym czy takąż decyzją nie jest ustanowienie przez te przestępcze władze Trybunału Konstytucyjnego? A czyż w takim razie kontynuacyjne umieszczenie w obecnie obowiązującej Konstytucji RP zapisów o istnieniu TK utworzonych przez przestępców łamiących prawo nie jest czasem przesłanką o zakwestionowaniu zasadności prawnej funkcjonowania obecnej Konstytucji w tym zakresie i czy nie można wobec tego podjąć decyzji o nieważności prawnej zapisów Konstytucji dotyczących TK?
A może tak naprawdę owe pytania należałoby skierować do sądów powszechnych a tym samym najpewniej do rozstrzygnięcia przez SN lub też poddać rozpatrzeniu przez Parlament?
P.S. (dopisek dodany po publikacji tekstu)
Jeden z komentarzy pod tekstem na salonie24 autorstwa komentatora o nicku "JANOBIELS" dotyczył zapytania o możliwość przeprowadzenia referendum konstytucyjnego w sprawie zmian w konstytucji [5].
Odpowiadając stwierdziłem, że oczywiście być może powinno się do takiego referendum dążyć i może ono okazać się obecnie rozwiązaniem niezbędnym, bowiem to przecież suweren, czyli naród jest najwyższą konstytucyjną władzą w Polsce. Dodałem też także refleksję, że może warto byłoby zmienić wpierw prawo w zakresie referendum obniżające lub znoszące warunek jego mocy prawnej obejmujący określoną frekwencję wyborczą?
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/12/czy-trybuna-konstytucyjny-stanie-przed.html
[2] http://wpolityce.pl/polityka/273722-trybunal-wydal-decyzje-o-zabezpieczeniu-czyli-zakazal-poslom-wybierania-sedziow-wczesniej-sam-tk-uznal-ze-nie-moze-poslugiwac-sie-zabezpieczeniem,
[3] http://beem.deep.salon24.pl/683341,koncz-trybunale-konstytucyjny-wstydu-oszczedz
[4] http://www.tvp.info/20470182/wyrok-dla-kiszczaka-juz-prawomocny-dwa-lata-wiezienia-w-zawieszeniu-za-stan-wojenny
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
bezprawie,
Naczelny Sąd Administracyjny,
nowoczesna,
PiS,
PO,
PSL,
Sąd Najwyższy,
SLD,
stan wojenny,
TK,
Trybunał Konstytucyjny,
zamach stanu
wtorek, 1 grudnia 2015
Czy Trybunał Konstytucyjny stanie przed Trybunałem Stanu?
Na wstępie polecam tekst blogera "Beem.Deep" zatytułowany: "Czy Trybunał Konstytucyjny uzna własną niekonstytucyjność? [1]
Rzeczywistość jest taka i pozostaje nadal po spotkaniu opozycji i TK z Prezydentem A. Dudą:
1) Niezgodnie z Konstytucją RP ustawę z 25 czerwca 2015 o Trybunale Konstytucyjnym przygotował sam Trybunał Konstytucyjny w osobach jego zarządu, czyli Prezesa i Wiceprezesa wraz z częścią innych sędziów TK Zgodnie z Konstytucja owi sędziowie nie mieli prawa do prac nad jakimikolwiek aktami ustawodawczymi, bowiem są władzą sądowniczą a nie ustawodawczą ni wykonawczą, które to z kolei zostały wybrane przez konstytucyjnego suwerena, czyli naród. Ten fakt jest złamaniem Konstytucji RP przez TK,
2) Zgodnie z Konstytucją niektórzy sędziowie muszą być wyłączeni z orzekania o konstytucyjności w sprawie, w której procedowali w jakikolwiek sposób, a więc zarówno Prezes TK i jego podwładny oraz ci sędziowie, którzy dołożyli swoje zdanie lub podjęli działania w procedowaniu takież ustawy muszą być wyłączeni z orzekania konstytucyjności tej ustawy. Więc jakikolwiek udział tych sędziów w orzekaniu w dniu 3 grudnia 2015 roku będzie złamaniem Konstytucji RP. To kolejny element dotyczący TK i możliwego przez niego złamania Konstytucji RP,
3) Zgodnie z Konstytucją i ustawą o TK wyłączenie z procedowania o konstytucyjności ustaw określonego sędziego TK jest przez niego zgłaszane do Prezesa TK lub sędziego znajdującego się w zarządzie TK, czyli w tej sytuacji istnieje antykonstytucyjna i niezgodna z prawem okoliczność zgłaszania wyłączenia z orzekania samego siebie składana samemu sobie, niezależnie czy czyniłby to Prezes TK czy Wiceprezes. Jest to kolejna antykonstytucyjna możliwość działania TK,
4) Zgodnie z Konstytucją i przyjętymi zasadami prawa (nikt nie może decydować we własnej sprawie) uprawnione jest więc stwierdzenie, że TK w ogóle nie może orzekać o konstytucyjności ustaw jego dotyczących i jest to tym bardziej oczywiste, że TK sam był twórcą tej ustawy przyjętej 25 czerwca 2015 roku. Więc ewentualne procedowanie TK nad ustawą przygotowaną przez TK i PO-PSL będzie złamaniem, Konstytucji RP,
5) Konstytucyjne zapisy w Konstytucji mogą być zmieniane przez sejm jedynie kwalifikowaną większością głosów. W zapisie ustawy z 25 czerwca autorstwa TK i większości parlamentarnej PO-PSL zawarto ustępy zmieniające zapisy Konstytucji zwykłą większością głosów, co jest rażąco niezgodne z Konstytucją. Chodzi o zapis dotyczący możliwości stwierdzenia niemożności wykonywania swoich obowiązków przez Prezydenta RP. W Konstytucji jest zapis, że TK może zacząć procedowanie w tej sprawie jedynie na wniosek Marszałka Sejmu a w antykonstytucyjnej ustawie TK-PO-PSL pominięto taką konieczność pozwalając TK samodzielnie decydować - bez wniosku Marszałka - o podjęciu procedury odsunięcia od władzy legalnie wybranego przez naród prezydenta. To kolejne złamanie Konstytucji, zarówno przez jej twórców w postaci TK, jak i prezydenta B. Komorowskiego i też poprzedni Parlament,
6) Jeżeli prezes i wiceprezes TK (i jeszcze inni sędziowie TK) brali udział w procedowaniu własnej ustawy i monitorowali proces jej zatwierdzenia przez Parlament to jasno wskazuje to na fakt, że tak naprawdę cały Trybunał Konstytucyjny nie jest uprawniony do orzekania w sprawie przygotowywanej przez siebie ustawy ponieważ TK jest reprezentowany przez jego zarząd, więc jeśli zarząd procedował nad ustawą to znaczy, że jej treść jest stanowiskiem TK, podobnie jak normalnym jest, że to co podejmuje prezes i zarząd np. firmy jest jednoznaczne ze zobowiązaniem i decyzjami podjętymi przez całą firmę! Mogą istnieć wyjątki kiedy to niektóre osoby z kierownictwa mogą złożyć swoje zdanie odrębne. To zdanie odrębne wobec ewentualnego stwierdzenia konstytucyjności antykonstytucyjnej ustawy z dnia 25 czerwca 2015 a wyrażone w dniu 3 grudnia 2015 roku będzie więc zgodne z Konstytucja RP. A więc każdy z sędziów TK, który orzeknie o konstytucyjności zapisów ustawy o TK z czerwca 2015 roku postąpi antykonstytucyjnie i naruszy porządek ustrojowy i prawny RP,
7) Antykonstytucyjne zapisy przygotowanej przez TK-PO-PSL ustawy z dnia 25 czerwca 2015 roku rozszerzające wbrew Konstytucji uprawnienia TK do rozpoczęcia procedury odsunięcia urzędującego prezydenta od sprawowania przez niego funkcji noszą znamiona przygotowywanego zamachu stanu na konstytucyjny porządek prawny, ustrój, prawo obowiązujące w Polsce i na najwyższe władze RP. Wobec tego ci sędziowie, którzy przygotowywali tą ustawę oraz dodatkowo ci, którzy w dniu 3 grudnia 2015 roku orzekną, że ustawa TK-PO-PSL jest zgodna w tym zakresie z Konstytucją muszą być uznani za osoby podważające Konstytucję RP i przygotowujące ewentualny zamach stanu w Polsce a jako, że są i będą to osoby publiczne i sprawujące jedną z najwyższych władz sądowniczych w naszym kraju powinni stanąć przez Trybunałem Stanu,
8) Podobnie przed Trybunałem Stanu winni zasiąść wszyscy posłowie i senatorowie głosujący za przyjęciem antykonstytucyjnej ustawy czerwcowej... noszącej znamiona prawnego przygotowywania do realizacji w Polsce antydemokratycznego i antykonstytucyjnego zamachu stanu na prezydenta A. Dudę i być może na inne legalnie wybrane przez naród władze,
9) Antydemokratyczne i antykonstytucyjne przygotowywanie zamachu stanu poprzez tworzenie prawa zezwalającego na taki antykonstytucyjny zamach winno też skutkować odpowiedzialnością prawną organizacji przygotowujących taki zamach. Skoro więc PO i PSL oraz część SLD głosowała za zamachem stanu wbrew prawu i demokratycznej Konstytucji to te organizacje - zgodnie z Konstytucją i uprawnieniami TK - winny być zdelegalizowane jako dążące do obalenia istniejącego systemu ustrojowego i legalnie wybranej władzy,
10) Antykonstytucyjna ustawa o TK przygotowana przez TK-PO-PSL i przyjęta tuż przed zakończeniem kadencji poprzedniego Parlamentu jest niezgodna z prawem konstytucyjnym i wykonawczym w zakresie wyboru sędziów TK, którzy winni być wybierani przez nowy Parlament i w czasie, gdy faktycznie kończy się kadencja sędziów kończących pracę w TK. I znów mamy do czynienia ze złamaniem prawa i zapisów konstytucyjnych.
Podsumowując ten galimatias...
W świetle więc obecnej sytuacji prawnej cały Trybunał Konstytucyjny reprezentowany przez jego prezesów nie może w ogóle orzekać w sprawie ustawy przygotowanej przez siebie. Dodatkowo sędziowie przygotowujący ową ustawę przyjętą w czerwcu 2015 roku oraz ci, którzy mimo bezprawności orzekną jej zgodność z Konstytucją w pełnym zakresie lub w części dotyczącej wyboru sędziów TK i/lub rozszerzającej uprawnienia TK dotyczące odsunięcia od władzy urzędującego prezydenta powinni być postawieni przed Trybunałem Stanu. Podobnie jak przywódcy i parlamentarzyści PO i PSL zmieniający Konstytucję zwykłą a nie kwalifikowaną większością i przygotowujący zamach stanu na władze RP. Tym samym delegalizacji wymaga PO i PSL jako organizacje dążące do zamachu stanu i obalenia demokratycznego i ustrojowego porządku prawnego w Polsce.
[1] http://beem.deep.salon24.pl/683152,czy-trybunal-konstytucyjny-uzna-wlasna-niekonstytucyjnosc
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Rzeczywistość jest taka i pozostaje nadal po spotkaniu opozycji i TK z Prezydentem A. Dudą:
1) Niezgodnie z Konstytucją RP ustawę z 25 czerwca 2015 o Trybunale Konstytucyjnym przygotował sam Trybunał Konstytucyjny w osobach jego zarządu, czyli Prezesa i Wiceprezesa wraz z częścią innych sędziów TK Zgodnie z Konstytucja owi sędziowie nie mieli prawa do prac nad jakimikolwiek aktami ustawodawczymi, bowiem są władzą sądowniczą a nie ustawodawczą ni wykonawczą, które to z kolei zostały wybrane przez konstytucyjnego suwerena, czyli naród. Ten fakt jest złamaniem Konstytucji RP przez TK,
2) Zgodnie z Konstytucją niektórzy sędziowie muszą być wyłączeni z orzekania o konstytucyjności w sprawie, w której procedowali w jakikolwiek sposób, a więc zarówno Prezes TK i jego podwładny oraz ci sędziowie, którzy dołożyli swoje zdanie lub podjęli działania w procedowaniu takież ustawy muszą być wyłączeni z orzekania konstytucyjności tej ustawy. Więc jakikolwiek udział tych sędziów w orzekaniu w dniu 3 grudnia 2015 roku będzie złamaniem Konstytucji RP. To kolejny element dotyczący TK i możliwego przez niego złamania Konstytucji RP,
3) Zgodnie z Konstytucją i ustawą o TK wyłączenie z procedowania o konstytucyjności ustaw określonego sędziego TK jest przez niego zgłaszane do Prezesa TK lub sędziego znajdującego się w zarządzie TK, czyli w tej sytuacji istnieje antykonstytucyjna i niezgodna z prawem okoliczność zgłaszania wyłączenia z orzekania samego siebie składana samemu sobie, niezależnie czy czyniłby to Prezes TK czy Wiceprezes. Jest to kolejna antykonstytucyjna możliwość działania TK,
4) Zgodnie z Konstytucją i przyjętymi zasadami prawa (nikt nie może decydować we własnej sprawie) uprawnione jest więc stwierdzenie, że TK w ogóle nie może orzekać o konstytucyjności ustaw jego dotyczących i jest to tym bardziej oczywiste, że TK sam był twórcą tej ustawy przyjętej 25 czerwca 2015 roku. Więc ewentualne procedowanie TK nad ustawą przygotowaną przez TK i PO-PSL będzie złamaniem, Konstytucji RP,
5) Konstytucyjne zapisy w Konstytucji mogą być zmieniane przez sejm jedynie kwalifikowaną większością głosów. W zapisie ustawy z 25 czerwca autorstwa TK i większości parlamentarnej PO-PSL zawarto ustępy zmieniające zapisy Konstytucji zwykłą większością głosów, co jest rażąco niezgodne z Konstytucją. Chodzi o zapis dotyczący możliwości stwierdzenia niemożności wykonywania swoich obowiązków przez Prezydenta RP. W Konstytucji jest zapis, że TK może zacząć procedowanie w tej sprawie jedynie na wniosek Marszałka Sejmu a w antykonstytucyjnej ustawie TK-PO-PSL pominięto taką konieczność pozwalając TK samodzielnie decydować - bez wniosku Marszałka - o podjęciu procedury odsunięcia od władzy legalnie wybranego przez naród prezydenta. To kolejne złamanie Konstytucji, zarówno przez jej twórców w postaci TK, jak i prezydenta B. Komorowskiego i też poprzedni Parlament,
6) Jeżeli prezes i wiceprezes TK (i jeszcze inni sędziowie TK) brali udział w procedowaniu własnej ustawy i monitorowali proces jej zatwierdzenia przez Parlament to jasno wskazuje to na fakt, że tak naprawdę cały Trybunał Konstytucyjny nie jest uprawniony do orzekania w sprawie przygotowywanej przez siebie ustawy ponieważ TK jest reprezentowany przez jego zarząd, więc jeśli zarząd procedował nad ustawą to znaczy, że jej treść jest stanowiskiem TK, podobnie jak normalnym jest, że to co podejmuje prezes i zarząd np. firmy jest jednoznaczne ze zobowiązaniem i decyzjami podjętymi przez całą firmę! Mogą istnieć wyjątki kiedy to niektóre osoby z kierownictwa mogą złożyć swoje zdanie odrębne. To zdanie odrębne wobec ewentualnego stwierdzenia konstytucyjności antykonstytucyjnej ustawy z dnia 25 czerwca 2015 a wyrażone w dniu 3 grudnia 2015 roku będzie więc zgodne z Konstytucja RP. A więc każdy z sędziów TK, który orzeknie o konstytucyjności zapisów ustawy o TK z czerwca 2015 roku postąpi antykonstytucyjnie i naruszy porządek ustrojowy i prawny RP,
7) Antykonstytucyjne zapisy przygotowanej przez TK-PO-PSL ustawy z dnia 25 czerwca 2015 roku rozszerzające wbrew Konstytucji uprawnienia TK do rozpoczęcia procedury odsunięcia urzędującego prezydenta od sprawowania przez niego funkcji noszą znamiona przygotowywanego zamachu stanu na konstytucyjny porządek prawny, ustrój, prawo obowiązujące w Polsce i na najwyższe władze RP. Wobec tego ci sędziowie, którzy przygotowywali tą ustawę oraz dodatkowo ci, którzy w dniu 3 grudnia 2015 roku orzekną, że ustawa TK-PO-PSL jest zgodna w tym zakresie z Konstytucją muszą być uznani za osoby podważające Konstytucję RP i przygotowujące ewentualny zamach stanu w Polsce a jako, że są i będą to osoby publiczne i sprawujące jedną z najwyższych władz sądowniczych w naszym kraju powinni stanąć przez Trybunałem Stanu,
8) Podobnie przed Trybunałem Stanu winni zasiąść wszyscy posłowie i senatorowie głosujący za przyjęciem antykonstytucyjnej ustawy czerwcowej... noszącej znamiona prawnego przygotowywania do realizacji w Polsce antydemokratycznego i antykonstytucyjnego zamachu stanu na prezydenta A. Dudę i być może na inne legalnie wybrane przez naród władze,
9) Antydemokratyczne i antykonstytucyjne przygotowywanie zamachu stanu poprzez tworzenie prawa zezwalającego na taki antykonstytucyjny zamach winno też skutkować odpowiedzialnością prawną organizacji przygotowujących taki zamach. Skoro więc PO i PSL oraz część SLD głosowała za zamachem stanu wbrew prawu i demokratycznej Konstytucji to te organizacje - zgodnie z Konstytucją i uprawnieniami TK - winny być zdelegalizowane jako dążące do obalenia istniejącego systemu ustrojowego i legalnie wybranej władzy,
10) Antykonstytucyjna ustawa o TK przygotowana przez TK-PO-PSL i przyjęta tuż przed zakończeniem kadencji poprzedniego Parlamentu jest niezgodna z prawem konstytucyjnym i wykonawczym w zakresie wyboru sędziów TK, którzy winni być wybierani przez nowy Parlament i w czasie, gdy faktycznie kończy się kadencja sędziów kończących pracę w TK. I znów mamy do czynienia ze złamaniem prawa i zapisów konstytucyjnych.
Podsumowując ten galimatias...
W świetle więc obecnej sytuacji prawnej cały Trybunał Konstytucyjny reprezentowany przez jego prezesów nie może w ogóle orzekać w sprawie ustawy przygotowanej przez siebie. Dodatkowo sędziowie przygotowujący ową ustawę przyjętą w czerwcu 2015 roku oraz ci, którzy mimo bezprawności orzekną jej zgodność z Konstytucją w pełnym zakresie lub w części dotyczącej wyboru sędziów TK i/lub rozszerzającej uprawnienia TK dotyczące odsunięcia od władzy urzędującego prezydenta powinni być postawieni przed Trybunałem Stanu. Podobnie jak przywódcy i parlamentarzyści PO i PSL zmieniający Konstytucję zwykłą a nie kwalifikowaną większością i przygotowujący zamach stanu na władze RP. Tym samym delegalizacji wymaga PO i PSL jako organizacje dążące do zamachu stanu i obalenia demokratycznego i ustrojowego porządku prawnego w Polsce.
[1] http://beem.deep.salon24.pl/683152,czy-trybunal-konstytucyjny-uzna-wlasna-niekonstytucyjnosc
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
poniedziałek, 23 listopada 2015
Czy myślano o przestępczym zamachu stanu na polskiego prezydenta A. Dudę?!
Wielu już o tym pisało, ale chyba warto jeszcze raz przedstawić poniższą hipotezę...
------------------------------------------
W całym histerycznym i alogicznym zamieszaniu związanym z Trybunałem Konstytucyjnym być może nie chodzi przede wszystkim o wybór określonych sędziów tego trybunału.
Oczywiście pośrednio tak jest, ale tylko dlatego, że zdecydowana PO-PSL-SLD-owska większość składu TK miała być może - wedle poprawek do ustawy o TK przyjętych przez poprzedni parlament - zagwarantować III RP to, że ewentualnie TK mogła usunąć z urzędu wybranego demokratycznie przez Polaków prezydenta A. Dudę.
Warto to dobitnie powtórzyć! Tak naprawdę mogło być tak, że w zamachu na Trybunał Konstytucyjny dokonanym przez PO-PSL i prezydenta B. Komorowskiego (a szerzej: kreatorów i beneficjentów III RP) tuż przed zakończeniem ich rządów i już po pierwszej turze wyborów prezydenckich, chodziło tak naprawdę nie tylko o wybór następców kończących w tym roku swoją kadencję sędziów TK, ale tak naprawdę o wprowadzenie do ustawy o funkcjonowaniu TK zapisu umożliwiającego mu realne ewentualne i antykonstytucyjne odsunięcie od władzy obecnie urzędującego prezydenta.
Jeżeli taki był zamysł to był to antykonstytucyjny typowy zamach stanu na instytucję demokratyczną a dokonany przez polityków PO-PSL i dodatkowo współwykonywany przez sam Trybunał Konstytucyjny i jego przewodniczącego A. Rzepilińskiego, który - niezgodnie z prawem - kierował przygotowaniem ustawy o TK i wysłał ją do realizacji prezydentowi B. Komorowskiemu, aby zainicjował ją jako własną inicjatywę ustawodawczą (TK nie ma takich uprawnień).
W owej noweli ustawy - oprócz antykonstytucyjnej możliwości wyboru nowych sędziów TK jeszcze przed zakończeniem ich kadencji (czyli de facto, aby wyboru dokonał odchodzący parlament z większością PO-PSL + SLD) - zawarto bowiem m.in. takie oto zapisy:
- Trybunał orzeka w sprawach zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych,
- Trybunał rozstrzyga o stwierdzeniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W razie uznania przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Trybunał powierza Marszałkowi Sejmu tymczasowe wykonywanie obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Czyli - jak zauważa blogerka eska - parlament poprzedniej kadencji, zwykłą większością głosów, poprawił Konstytucję pod pretekstem zmiany ustawy! [1].
W ustawie PO-PSL przegłosowano więc zapis, że można odwołać czy też zawiesić prezydenta. I o to być może najbardziej chodziło III RP przy zmianie tej ustawy. Dodatkowo skonstruowano zapis, że TK może rozwiązać określoną partię a chodziło przecież oczywiście o PiS. Tak więc ewentualną delegalizację PiS-u i odsunięcie prezydenta od wypełniania obowiązków zadekretowali sobie odchodzący PO - PSL wspólnie z TK.
Atak na demokrację, ustrój państwa i pogwałcenie prawa są czynem karalnym w najwyższym stopniu. Jest to czyn mający na celu obalenie porządku demokratycznego w Polsce. Jest więc wielce prawdopodobnym, że PO - PSL i duża część TK a przede wszystkim jej przewodniczący A.Rzepliński to zamachowcy i prawni terroryści. Jeżeli taka hipoteza okazałaby się prawdziwa to oznaczyłoby, iż mamy do czynienia z antykonstytucyjnymi kryminalistami pragnącymi obalić demokratycznie wybrane przez Polaków władze Rzeczpospolitej Polskiej!
Kiedyś III RP pozbyła się ś.p. Prezydenta L. Kaczyńskiego w sposób jaki wszyscy poznaliśmy. Teraz nie mogła tego powtórzyć, więc chciała zrobić to w zgodzie z antykonstytucyjnym i uchwalonym przez siebie prawem.
Zauważmy na marginesie, że od początku prezydentury totalnie i powszechnie atakowano prezydenta A. Dudę, ale atak ten okazał się nieskuteczny. Obecnie zaś całe środowisko III RP z michnikowszczyzną na czele tworzy jakąś atmosferę histerii i przedstawia szalone konstatacje na temat ponoć antydemokratycznego postępowania głowy państwa i partii rządzącej. Być może liczy na to, że jednak - co jest bardzo prawdopodobne - sam TK odrzuci nowelę ustawy o TK przygotowaną przez PiS i koalicjantów oraz przywróci oraz uzna za konstytucyjną ustawę o TK przygotowaną przez sam TK i przegłosowaną przez koalicję PO-PSL. Czyżby kreowanie tej histerii ma jakoś uzasadnić antykonstytucyjne przyszłe ewentualne odsunięcie od władzy prezydenta i być może nawet delegalizację PiS-u?
Może tak jest a może też ta histeria wokół sędziów TK i samego TK jest "zasłoną dymną" i odwróceniem uwagi od prawdziwych antypaństwowych celach zmiany ustawy o TK dokonanej przez poprzednich rządzących?
Niezależnie jednak od wszystkiego podjęcie i realizacja działań umożliwiających antykonstytucyjne odsunięcie urzędującego prezydenta od władzy jest przestępstwem i jeżeli rzeczywiście był taki zamysł części elit III RP to należy wszystkich biorących udział w tym zamachu stanu postawić przed Trybunałem Stanu... Ale z tym będzie problem, bowiem sędziowie TK zagwarantowali sobie niemal nienaruszalność i bez zgody samego TK nie mogą - jak większość osób pełniących najwyższe funkcje w państwie polskim - stanąć przed Trybunałem Stanu. Nienaruszalny jest też uzurpujący sobie prawo do stałego przewodzenia TK niejaki potencjalny zamachowiec A. Rzepiliński. Wielu też uczestników tego ewentualnego zamachu ma dziś też immunitet parlamentarny.
Nie wiem jak można tą sprawę prawnie rozwiązać natomiast jedno jest pewne: PiS i prezydent przejrzeli -być może własnie niecne totalitarne i noszące znamiona zdrady stanu - zamiary elit III RP i podjęli decyzje im przeciwdziałające i wprowadzające demokratyczną normalność. Stąd zapewne m.in. ten jazgot różnych Rzepilińskich i Zollów oraz całego mainstreamu III RP. Boją się prawdy i szafotu za ewentualną zdradę RP i planowany być może zamach stanu!
[1] http://eska.salon24.pl/681329,o-naprawie-panstwa-czesc-czwarta
Zob. więcej:
- http://niepoprawni.pl/blog/aleszumm/koalicja-po-zsl-szykowala-zamach-stanu-trybunal-konstytucyjny-mial-usunac-prezydenta
- http://nanofiber.salon24.pl/681326,jak-sejm-vii-kadencji-procedowal-nad-ustawa-o-tk
------------------------------------------
W całym histerycznym i alogicznym zamieszaniu związanym z Trybunałem Konstytucyjnym być może nie chodzi przede wszystkim o wybór określonych sędziów tego trybunału.
Oczywiście pośrednio tak jest, ale tylko dlatego, że zdecydowana PO-PSL-SLD-owska większość składu TK miała być może - wedle poprawek do ustawy o TK przyjętych przez poprzedni parlament - zagwarantować III RP to, że ewentualnie TK mogła usunąć z urzędu wybranego demokratycznie przez Polaków prezydenta A. Dudę.
Warto to dobitnie powtórzyć! Tak naprawdę mogło być tak, że w zamachu na Trybunał Konstytucyjny dokonanym przez PO-PSL i prezydenta B. Komorowskiego (a szerzej: kreatorów i beneficjentów III RP) tuż przed zakończeniem ich rządów i już po pierwszej turze wyborów prezydenckich, chodziło tak naprawdę nie tylko o wybór następców kończących w tym roku swoją kadencję sędziów TK, ale tak naprawdę o wprowadzenie do ustawy o funkcjonowaniu TK zapisu umożliwiającego mu realne ewentualne i antykonstytucyjne odsunięcie od władzy obecnie urzędującego prezydenta.
Jeżeli taki był zamysł to był to antykonstytucyjny typowy zamach stanu na instytucję demokratyczną a dokonany przez polityków PO-PSL i dodatkowo współwykonywany przez sam Trybunał Konstytucyjny i jego przewodniczącego A. Rzepilińskiego, który - niezgodnie z prawem - kierował przygotowaniem ustawy o TK i wysłał ją do realizacji prezydentowi B. Komorowskiemu, aby zainicjował ją jako własną inicjatywę ustawodawczą (TK nie ma takich uprawnień).
W owej noweli ustawy - oprócz antykonstytucyjnej możliwości wyboru nowych sędziów TK jeszcze przed zakończeniem ich kadencji (czyli de facto, aby wyboru dokonał odchodzący parlament z większością PO-PSL + SLD) - zawarto bowiem m.in. takie oto zapisy:
- Trybunał orzeka w sprawach zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych,
- Trybunał rozstrzyga o stwierdzeniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W razie uznania przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Trybunał powierza Marszałkowi Sejmu tymczasowe wykonywanie obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Czyli - jak zauważa blogerka eska - parlament poprzedniej kadencji, zwykłą większością głosów, poprawił Konstytucję pod pretekstem zmiany ustawy! [1].
W ustawie PO-PSL przegłosowano więc zapis, że można odwołać czy też zawiesić prezydenta. I o to być może najbardziej chodziło III RP przy zmianie tej ustawy. Dodatkowo skonstruowano zapis, że TK może rozwiązać określoną partię a chodziło przecież oczywiście o PiS. Tak więc ewentualną delegalizację PiS-u i odsunięcie prezydenta od wypełniania obowiązków zadekretowali sobie odchodzący PO - PSL wspólnie z TK.
Atak na demokrację, ustrój państwa i pogwałcenie prawa są czynem karalnym w najwyższym stopniu. Jest to czyn mający na celu obalenie porządku demokratycznego w Polsce. Jest więc wielce prawdopodobnym, że PO - PSL i duża część TK a przede wszystkim jej przewodniczący A.Rzepliński to zamachowcy i prawni terroryści. Jeżeli taka hipoteza okazałaby się prawdziwa to oznaczyłoby, iż mamy do czynienia z antykonstytucyjnymi kryminalistami pragnącymi obalić demokratycznie wybrane przez Polaków władze Rzeczpospolitej Polskiej!
Kiedyś III RP pozbyła się ś.p. Prezydenta L. Kaczyńskiego w sposób jaki wszyscy poznaliśmy. Teraz nie mogła tego powtórzyć, więc chciała zrobić to w zgodzie z antykonstytucyjnym i uchwalonym przez siebie prawem.
Zauważmy na marginesie, że od początku prezydentury totalnie i powszechnie atakowano prezydenta A. Dudę, ale atak ten okazał się nieskuteczny. Obecnie zaś całe środowisko III RP z michnikowszczyzną na czele tworzy jakąś atmosferę histerii i przedstawia szalone konstatacje na temat ponoć antydemokratycznego postępowania głowy państwa i partii rządzącej. Być może liczy na to, że jednak - co jest bardzo prawdopodobne - sam TK odrzuci nowelę ustawy o TK przygotowaną przez PiS i koalicjantów oraz przywróci oraz uzna za konstytucyjną ustawę o TK przygotowaną przez sam TK i przegłosowaną przez koalicję PO-PSL. Czyżby kreowanie tej histerii ma jakoś uzasadnić antykonstytucyjne przyszłe ewentualne odsunięcie od władzy prezydenta i być może nawet delegalizację PiS-u?
Może tak jest a może też ta histeria wokół sędziów TK i samego TK jest "zasłoną dymną" i odwróceniem uwagi od prawdziwych antypaństwowych celach zmiany ustawy o TK dokonanej przez poprzednich rządzących?
Niezależnie jednak od wszystkiego podjęcie i realizacja działań umożliwiających antykonstytucyjne odsunięcie urzędującego prezydenta od władzy jest przestępstwem i jeżeli rzeczywiście był taki zamysł części elit III RP to należy wszystkich biorących udział w tym zamachu stanu postawić przed Trybunałem Stanu... Ale z tym będzie problem, bowiem sędziowie TK zagwarantowali sobie niemal nienaruszalność i bez zgody samego TK nie mogą - jak większość osób pełniących najwyższe funkcje w państwie polskim - stanąć przed Trybunałem Stanu. Nienaruszalny jest też uzurpujący sobie prawo do stałego przewodzenia TK niejaki potencjalny zamachowiec A. Rzepiliński. Wielu też uczestników tego ewentualnego zamachu ma dziś też immunitet parlamentarny.
Nie wiem jak można tą sprawę prawnie rozwiązać natomiast jedno jest pewne: PiS i prezydent przejrzeli -być może własnie niecne totalitarne i noszące znamiona zdrady stanu - zamiary elit III RP i podjęli decyzje im przeciwdziałające i wprowadzające demokratyczną normalność. Stąd zapewne m.in. ten jazgot różnych Rzepilińskich i Zollów oraz całego mainstreamu III RP. Boją się prawdy i szafotu za ewentualną zdradę RP i planowany być może zamach stanu!
[1] http://eska.salon24.pl/681329,o-naprawie-panstwa-czesc-czwarta
Zob. więcej:
- http://niepoprawni.pl/blog/aleszumm/koalicja-po-zsl-szykowala-zamach-stanu-trybunal-konstytucyjny-mial-usunac-prezydenta
- http://nanofiber.salon24.pl/681326,jak-sejm-vii-kadencji-procedowal-nad-ustawa-o-tk
Subskrybuj:
Posty (Atom)
