Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrada stanu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrada stanu. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 czerwca 2023

Sędzia Sławomir Łuczaj. Fanatyk antypisu czy zwykły "szpion"?

Sędzia Sławomir Łuczaj z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wydał postanowienie zgodne z życzeniem niemieckich i czeskich (z naciskiem na niemieckich) organizacji pseudoekologicznych ws. Turowa. Wedle tego orzeczenia kompleks Turów musiałby skończyć swoją działalność, ale na szczęście polski rząd i Polska Grupa Energetyczna (PGE będąca właścicielem elektrowni Turów) zapowiedziały, iż kompleks dalej będzie aktywny i wykorzystają wszelkie możliwe środki prawne, aby decyzję WSA w Warszawie podważyć i oddalić. 

Węgiel brunatny tam wydobywany zapewnia między 6 a 8% polskiego zapotrzebowania na energię elektryczną i wraz z firmami kooperującymi kompleks w Turowie zatrudnia dziś od 60 do 65 tysięcy ludzi. 

To kolejne podejście Niemiec (i pośrednio Czech, ale z nimi już się dogadaliśmy) do zlikwidowania polskiej konkurencji w postaci kompleksu Turów. Wcześniej jedna jedyna sędzina z TSUE postanowiła zamknąć nasz Turów i zostaliśmy zobowiązani do płacenia ogromnych dziennych kar za dalsze jego funkcjonowanie. Kary w wysokości pół miliona euro dziennie były naliczane od 20 września 2021 do 3 lutego 2022 roku. Licznik przestał bić po polsko-czeskim porozumieniu w sprawie kopalni Turów. Komisja Europejska dokonała ostatniego potrącenia kar 31 maja 2022 roku i na tym sprawa się zakończyła, ale oznacza to, że chociaż polski rząd zapowiadał, że kar za Turów płacić nie będzie, to Polska oddała już wszystkie należne 68,5 mln euro (ponad 300 mln zł), bo te kary po prostu potrącono nam z pomocowych funduszy unijnych. 

Polska Grupa Energetyczna przedstawiła mapkę innych kopalni w regionie (tych niemieckich i czeskich), ale tylko ta w Turowie przeszkadza zielonym działaczom z takich organizacji jak: Die Grosse Kreisstadt Zittau, czeskiego i niemieckiego oddziału Greenpeace oraz Fundacji Frank Bold.

"Niemieckie firmy wydobywcze, które posiadają kopalnie węgla brunatnego w regionie to: Mibrag – kopalnie Profen, Vereinigtes Schleenhain i Leag – kopalnie Welzow Sud, Janschwalde, Nochten, Reichwalde.

Czeskie firmy wydobywcze, które posiadają kopalnie węgla brunatnego w regionie to: Cez – kopalnie Bilina, Nastup Tusimice, Sev.en Energy – kopalnie Vrsany, Csa i Sokolovska uhelna – kopalnia Jifi [1].

Ciekawe, prawda? Po niemieckiej i czeskiej stronie jest kilkanaście kopalni a po stronie polskiej jedna, ale bardzo duża. I akurat ta jedna przeszkadza pseudoekologom!

I właśnie wobec tej kopalni i elektrowni wypowiedział się polski sędzia WSA w Warszawie - Sławomir Łuczaj. Podjął decyzję niezgodną z polską racją stanu i podważającą polskie, energetyczne bezpieczeństwo narodowe!

Kim jest ten sędzia? Ano aktywistą niemal czysto upolitycznionej organizacji sędziowskiej "Iustitia", która w sposób już jawny wspiera polską totalną opozycję i można ją - wedle mnie - z dużą dozą prawdopodobieństwa określić "anypolską". 

""Sędzia S. Łuczaj, jak ustalił portal wPolityce.pl, w lipca 2021 roku poparł list „Iustitii”, która stanęła po stronie TSUE. "Polscy i zarazem europejscy sędziowie szanują wartości przyjętego z chwilą przystąpienia Polski do Unii Europejskiej porządku prawa i będą się stosować do orzeczeń europejskich sądów i Trybunałów. (…). Odmowa wykonania wskazanych orzeczeń (TSUE - red.) stanowi nie tylko jaskrawe naruszenie obowiązującego nas prawa unijnego (art. 19 ust.1 akapit drugi Traktatu o Unii Europejskiej ), ale godzi również w krajowy porządek konstytucyjny (art. 91 ust.2 Konstytucji RP)"" [2].

Podpisując się pod takimi słowami sędzia S. Łuczaj zapomniał, iż w Polsce to nie prawo europejskie a polska Konstytucja jest ostatecznym aktem prawnym w Polsce i tym samym to taki organ jak TK jest nadrzędny wobec TSUE. 

Trzeba jednak zastanowić się nad powodami, które skłoniły Pana sędziego WSA w Warszawie, Sławomira Łuczaja do podjęcia antypolskiej decyzji w sprawie Turowa, która uderza w nasze bezpieczeństwo narodowe. 

Moim zdaniem powody mogą być tylko dwa: albo faktycznie jest fanatycznym zwolennikiem totalnej, polskiej opozycji i podejmuje decyzje, które mają uderzać w rząd PiS-u albo jest zwykłym niemieckim lub rosyjskim "szpionem" działającym  na szkodę państwa polskiego! Zarówno jeden i drugi powód dyskwalifikuje tego Pana jako sędziego.

Jeżeli przyjmiemy, że podejmuje on decyzje implikowane politycznie to jest to niezgodne z prawnym warunkiem apolityczności sędziów. 

Jeżeli zaś przyjmiemy, że jest "szpionem" to należy wobec niego podjąć kontrwywiadowcze działania polskich służb specjalnych, jak np. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) czy Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).

Osobiście chciałbym wierzyć, że sędzia Sławomir Łuczaj jest po prostu fanatykiem antypisu a nie zwykłym zdrajcą polskiej racji stanu... Oby!

P.S. 
Przepraszam, ale imię i nazwisko sędziego zaczerpnąłem z artykułu zamieszczonego w wpolityce.pl. (odnośnik poniżej). Właściwe imię sędziego to Jarosław a nie Sławomir.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 22 maja 2022

D. Tusk - śmieszny i straszny zdrajca interesów polskich!

Rząd PO-PSL pod władaniem D. Tuska lub waćpanny E. Kopacz w czasie swoich rządów sprzedał 950 firm, które były spółkami polskiego Skarbu Państwa. W planie miał też sprzedaż takich firm jak: LOTOS, LOT, PKP czy KGHM. Do sprzedaży tych ostatnich ostatecznie nie doszło, ale tylko dzięki temu, że ówczesna opozycja w postaci PiS (głosowania sejmowe) oraz zwykli ludzie do tego nie dopuścili. 

LOTOS miał być sprzedany firmie lub konsorcjum firm rosyjskich. I to mimo tego, że firma inwestowała i przynosiła nawet wtedy duże zyski i dochody do budżetu państwa. LOT miał paść łupem niemieckich, państwowych linii lotniczych Lufthansa, które miały przejąć LOT po ich wcześniejszym sprzedaniu do firmy OLT Express, tej firmy związanej z jedną z największych afer PO, czyli Amber Gold. Wcześniej starano się usilnie doprowadzić do sytuacji, która miała zmniejszyć wartość firmy poprzez radykalne zmniejszenie jej rentowności. PKP miała być sprzedana niemieckiemu przewoźnikowi narodowemu Deutsche Bahn a o wyborze kierunku sprzedaży KGHM jak na razie nie wiemy za dużo, ale byłaby to chyba największa sprzedaż (złodziejska prywatyzacja) w historii Polski po 1989 roku. 

Osobnym rozdziałem była próba wrogiego w 2012 roku przejęcia przez rosyjsko-żydowskiego oligarchę Wiaczesława Kantora Azotów w Tarnowie a później też w ogóle skonsolidowanej i największej grupy chemicznej pod nazwą Grupa Azoty, która skupia m.in. Zakłady Azotowe w Tarnowie, Puławach, Policach czy Kędzierzynie. Oligarsze nie udało się przejąć tego rynku w Polsce, ale do dzisiaj – poprzez własny Acron i spółki zależne: Norica Holding, Opansa Enterprises Limited i Rainbee Holdings Limited.  – ma jeszcze około 20% akcji polskiego giganta chemicznego. 33% akcji posiada Skarb Państwa, 7% TFI PZU S.A. a reszta akcji jest właścicielsko rozproszona. 

Ogólnie ten atak oligarchy na Azoty i próba ich wrogiego przejęcia oraz cały przebieg działań temu przejęciu zapobiegający nadają się  na scenariusz polityczno-gospodarczego thrillera, który zapewne stałby się filmowym hitem [1]. 

Tak naprawdę  do dzisiaj nie wiadomo jakie i kogo interesy były zaangażowane oraz jakie cele przyświecały bohaterom tego thrillera, ale tak na miejscu D. Tuska podawałbym ten przykład jako jedyny, który choć w małym stopniu potwierdzałby jego propolską postawę. No chyba, że skuteczna obrona Azotów i zachowanie ich w polskich rękach miałoby służyć ich sprzedaży komuś innemu, jak np. Niemcom... Tego niestety nie wiemy, choć i tak prawda - jak zawsze  – kiedyś ujrzy światło dzienne... 

Tych firm nie udało się sprywatyzować, ale 950 innych niestety już tak. I wcale to nie jest tak, że jestem fanatycznym przeciwnikiem jakiejkolwiek prywatyzacji, ale – ogólnie oceniając ją w polskim wydaniu po roku 1989 – należy być wobec niej bardzo krytyczny [2].

No, ale powróćmy do D. Tuska..

Ja już naprawdę nie wiem jak pisać o Słońcu Peru. Z jednej strony może i poważnie, ale z drugiej strony coraz bardziej zasługuje on na satyrę i śmieszność. Też w sumie przychylam się do tej drugiej opcji, ale on jednak ma jakiś tam wpływ na ludzi, szczególnie tych bezmózgowych lemingów, którzy są w niego wpatrzeni i łykają jego kłamstwa niczym prawdę. 

Mam już przeżyte swoje lata na tym ziemskim padole i niby ogarniam rzeczywistość, ale naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, że są jeszcze ludzie, którzy są jego zwolennikami. To jakaś psychiczna dewiacja. Inaczej nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. No może tylko wtedy jeżeli uznam, że są to idioci a żaden idiota przecież nie wie, że jest idiotą, ale to też należy po prostu leczyć. 

Dziś D. Tusk jest bezradny i niestety im bardziej takim się staje, tym bardziej jest sfrustrowany a ta jego frustracja prowadzi go do radykalizacji jego słów i działań. Widzę go jako małego chłopczyka, który nie jest w stanie zaakceptować, że jego kolega wybudował z piasku lepszy zamek i z tej zawiści, i w furii ten kolegi zamek niszczy kopiąc go z nieukrywaną satysfakcją. 

Widać to np. po tym, że znów staje się antyklerykalny i podczas spotkania z mieszkańcami Stargardu powiedział: "Nie ma innej drogi niż jednoznaczne, natychmiast po wygranych wyborach przeprowadzenie tego procesu oddzielenia Kościoła od państwa ze wszystkimi tego skutkami"[3] . Dodał też - w odniesieniu do sądownictwa, iż  potrzeba "kilku odważnych ludzi", którzy wyprowadzą nieakceptowanych przez niego sędziów i kontynuował: "Decyzje, które oni podjęli, które dotyczą sądów, Trybunału Stanu czy Trybunału Konstytucyjnego, to decyzje z punktu widzenia prawa polskiego, konstytucyjnego, europejskiego – nielegalne. Ich nie ma. Ten stan rzeczy, który oni wytworzyli, będzie trwał tak długo, jak (długo) oni będą u władzy. Wygramy wybory i przywrócimy legalny stan rzeczy" [4]. 

Dygresyjnie warto zauważyć, że D. Tusk jest pod względem stosunku do katolicyzmu niczym sinusoida: raz jest katolikiem, który po wielu latach bierze ślub kościelny, bo zbliżają się wybory prezydenckie, w których miał początkowo startować lub np. czyni znak Krzyża Świętego na bochenku chleba, by nagle stać antykatolickim radykałem wtedy, gdy zamierza przypodobać się środowiskom lewicowo-demoliberalnym. To taka jakże śmieszna "chorągiewka na wietrze" i nie tylko w przypadku stosunku do KK. 

On we mnie wzbudza nieustanny odruch wymiotny, choć staram się systematycznie zażywać kropli żołądkowych. Niestety nie pomagają....

Redaktor M. Karnowski odnosząc się m.in. do tych w/w słów D. Tuska zauważa, że w sytuacji konieczności jego rywalizacji z szykującym się do wewnątrzopozycyjnego przewrotu Rafałem Trzaskowskim zaczyna w emocjach mówić więcej i szczerzej niż kiedykolwiek oraz rywalizacja na radykalizm powoduje odsłonięcie kart umożliwiających poznanie prawdziwego planu Tuska, planu zawierającego elementy faszystowskiego modelu sprawowania władzy [5].

Mogę się po części zgodzić z redaktorem M. Karnowskim, ale jednak znów bym podkreślił, że nie tylko walka z R. Trzaskowskim jest powodem jego radykalizacji. Są i też powody typowo ambicjonalne oraz poczucie, że gdy pod koniec maja tego roku przestanie być liderem Europejskiej Partii Ludowej już - bez pomocy A. Merkel – nie ma szans na powrót na europejskie salony. Pozostaje mu tylko krajowe poletko a, że wcześniejsze jego rządy w Polsce już powszechnie uznawane są za zdradzieckie to w razie przegranej w najbliższych wyborach już na zawsze pozostanie "osobistością", która zapisze haniebne karty polskiej historii. I stąd m.in. też ta jego frustracja i radykalizm. 

Warto też pamiętać, że przecież jego powrót do Polski został zapewne wymuszony przez A. Merkel a cel tego powrotu był jeden: wszelkimi sposobami obalić rząd PiS-u. I sądzę, iż ten niemiecki prawdopodobny rozkaz nadal jest w mocy i być może to, że jak na razie w tej materii nic mu nie wychodzi też go radykalizuje. 

Ten człowiek dla mnie jest tak śmieszny a jednocześnie tak bardzo  groźny, że najlepiej byłoby go odizolować od wpływu na Polskę. On już od dawna powinien widzieć świat zza krat lub być wygnany bez prawa powrotu np. do Lasów Amazonii.  




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 

Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 10 lipca 2021

Senat RP. Zaproszenie zagranicznych gości "pachnie" nawet zdradą stanu!

PiS na własne życzenie oddał Senat RP opozycji. Niedostatecznie bowiem finansowano i promowano własnych kandydatów, co skończyło się utratą większości senackiej. Marszałkiem Senatu został Tomasz Grodzki, który powoli aczkolwiek systematycznie tworzy z Senatu odrębną od państwa izbę wyższą i uzurpuje dla siebie przywileje, których nie może zgodnie z prawem lub choćby państwową etyką prawną mieć. 

Ostatnio też - w związku z nowelizację kodeksu postępowania administracyjnego, która utrudnia dziką reprywatyzację i umożliwia porządkowanie spraw własnościowych w Polsce - zaprosił na posiedzenie połączonych senackich komisji Ustawodawczej oraz Praw Człowieka obywateli obcych państw i tych Żydów, którzy uważają, iż ta ustawa może uniemożliwić im dochodzenie bezprawnych reparacji wojennych i powojennych od Polski.

Poniżej częściowa lista zaproszonych gości:

Źródło: https://wpolityce.pl/polityka/557763-przedstawiciele-izraela-w-senacie-kaleta-oburzony

W imieniu polskiego rządu głos zabrał Sebastian Kaleta, który powiedział: "Łączenie Holokaustu z nacjonalizacjami komunistycznymi jest nieuprawnione, nieuczciwe i cyniczne. Nacjonalizacje były procesem powszechnym. Dotykały w równym stopniu Polaków, którzy tak samo jak polscy Żydzi, każdego dnia niemieckiej okupacji drżeli o własne życie. Po wojnie tysiące ludzi nie wróciło do zrujnowanej Warszawy. Obywatele Polski odbudowali ją z gruzów własnymi siłami i wyrzeczeniami. Nigdy jako państwo i naród nie otrzymaliśmy rekompensaty za straty i trud odbudowy. Niezależnie od tego, jaka władza w Polsce była po 45. roku, ten trud, wysiłek musiał być poniesiony. Niestety, bez własnej woli, Polacy znaleźli się pod nową okupacją – okupacją komunistyczną. Ten wysiłek ponieśli i za ten wysiłek nie mogą dzisiaj płacić. (…) W przeciwieństwie do państwa Izrael, nasze państwo nie otrzymało reparacji od państwa niemieckiego. Nie otrzymaliśmy pieniędzy na odbudowę zniszczonych kamienic, których zwrotu, jeden do jednego, niektórzy dzisiaj żądają. (…) Polska musiałby po raz wtóry płacić za skutki wojny, której była ofiarą. (…) Od kilku lat uczestniczę w imieniu rządu lub parlamentu w pracach różnych organów legislatury i pierwszy raz występuję przed przedstawicielami obcych państw. Jest to dla mnie wysoce niekomfortowa sytuacja, bo jako parlamentarzysta i przedstawiciel rządu muszę prezentować na forum polskiego parlamentu argumenty dotyczące wewnętrznego polskiego prawa przedstawicielom innych państw. W mojej ocenie, są na to odpowiednie procedury dyplomatyczne [1]".

Przerywano mu głos kilkakrotnie a na końcu doczekał się odpowiedzi senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego: "Informuję pana, że proces legislacyjny jest tworzony w obecności pań i panów senatorów. W części, w której będziemy pracować nad poszczególnymi jednostkami redakcyjnymi, nie mamy już gości zewnętrznych. Sugestia pisania prawa pod dyktat czynników międzynarodowych jest niestosowna i będę, zakładam, wyrazicielem woli wszystkich na tej sali, że taka sugestia jest nieuprawniona, również ze względu na formułę naszej pracy, która, podkreślam, dzisiaj umożliwia zabranie głosu wszystkim osobom, a praca nad poszczególnymi jednostkami redakcyjnymi, będzie z udziałem pań i panów senatorów, członków połączonych komisji. Wiem, że formuła, w której umożliwia się zaprezentowanie swojego stanowiska wszystkim stronom, jest czasem formą zaskakującą dla rządu, ale preferowaną przez Senat. Za to autonomiczną w zakresie tworzenia prawa z udziałem tych, którzy za tworzenie prawa odpowiadają [1]".

O czym tak naprawdę tam dyskutowano? Może o tym, co trafnie napisał Jacek Karnowski: "Senat - a tym samym cała opozycja - korzysta z okazji, i wysyła dość czytelny sygnał do Izraela, diaspory i innych sił. Sygnał, który brzmi następująco: jeśli pomożecie nam obalić rząd, to my zajmiemy się na serio sprawą waszych roszczeń. Tak to niestety wygląda. Bo trudno sądzić, żeby marszałek Grodzki i jego otoczenie nie zdawali sobie sprawy, że to, co robią, to uchylanie drzwi, których Polska uchylić nie może ani na centymetr. Dalej jest już tylko zdrada stanu" [2].

Nie zawsze zgadzam się z braćmi Karnowskimi, ale akurat w tym przypadku podzielam taką opinię. Polski rząd nie może się ugiąć w obszarze tzw. bezprawnych reparacji wojennych i powojennych dla Żydów, tym bardziej, że tak naprawdę wiele budynków i budowli zostało po wojnie odbudowanych polskimi rękoma i było przez dziesiątki lat utrzymywane przez Polaków. I co teraz? Mamy jeszcze płacić Żydom za zniszczenia wojenne i powojenne dokonane przez Niemców i komunistów? Wolne żarty! Tak jak nie możemy oddać nieruchomości, tak też lasów, wód czy zasobów naturalnych. 

Niepokojące jest niestety to, że Senat RP wchodzi w kompetencje polskiego rządu i Prezydenta RP w zakresie nawet polityki  zagranicznej, należącej – na mocy art. 133 ust. 3 i 146 ust. 1 Konstytucji – wyłącznie do kompetencji Rady Ministrów i Prezydenta RP. Dowodem na to jest spotkanie robocze u marszałka Senatu z charge d’affaires ambasady Izraela w Polsce Tal Ben-Ari Yaalon. Wiceszef polskiej dyplomacji Paweł Jabłoński poinformował, że - pomimo prób - w spotkaniu nie brał udziału nikt z polskiego MSZ a sama Kancelaria Rządu i MSZ zostały poinformowane o tym spotkaniu z jednodniowym wyprzedzeniem.  Podkreślił też, że rząd i polskie MSZ nie otrzymało z Senatu żadnej noty z tego spotkania, co powinno być oczywiste z prawnego punktu widzenia [3]. Zaapelował też, "aby w aktualnej sytuacji wszystkie instytucje polskiego państwa podejmowały działania należące do ich konstytucyjnych kompetencji – i aby kierowały się w tych działaniach polskim interesem narodowym [4]".

Sporo cytatów w tekście, ale były niezbędne żeby naświetlić obecną sytuację Polski, która wygląda niewesoło. Zielone światło dla Niemiec dane przez J. Bidena jest jednocześnie zielonym światłem i dla Rosji, i dla Izraela. Dochodzi nawet do tego, że polski minister musi się tłumaczyć z decyzji polskiego rządu przed przedstawicielami obcych państw, w tym właśnie Izraela. A do tego dochodzą jeszcze jakieś tajemnicze spotkania, o których polskie MSZ nic nie wie. Czy czegoś nam to nie przypomina? Oczywiście czasy przedrozbiorowe, gdzie klękanie przed innymi państwami polskich obywateli (Targowiczan) doprowadziło do zniknięcia Polski na 123 lata. 

Wtedy mieliśmy trzech zaborców i teraz znów się zanosi na trzech: Niemcy, Rosja i Izrael. Obecne polskie władze muszą zrobić wszystko, co w ich mocy, aby do tego rozbioru nie dopuścić. Tyle tylko, czy już nie jest za późno? Pozostawiam to pytanie otwarte. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

wtorek, 27 grudnia 2016

Grudniowa próba totalniaków dokonania siłowego zamachu stanu w Polsce

Minęły Święta Narodzenia Pańskiego. Dla większości z nas był to okres rodzinnych spotkań, radości z przyjścia na świat naszego Pana i Króla Jezusa Chrystusa, śpiewania kolęd, ubierania choinki, wyczekiwania pierwszej wigilijnej gwiazdki, łamania się opłatkiem, wspólnej wigilijnej wieczerzy, modlitwy i życzeń sobie oraz innym: zdrowia, spokoju, wszelkiej pomyślności, łask bożych, ciepła rodzinnego i uśmiechu

Taki właśnie, rodzinny i radosny charakter Świąt Bożego Narodzenia istnieje w polskiej tradycji od wielu wieków i stanowi fundament naszej tożsamości narodowej. Wierzę, że tak zostanie. Zostanie pomimo tego, że lewackie i demoliberalne środowiska usiłują - wzorem europejskich i światowych podobnych elit - zmarginalizować to święto oraz narzucić jego laicki charakter, sprowadzając je jedynie do trywialnych zakupów i wolnego od pracy. 

W okresie tegorocznych świąt mieliśmy jeszcze jeden element czasowo niespotykany chyba poza Stanem Wojennym - nigdy w historii naszej Polski. Próbowano bowiem poprzez zablokowanie prac sejmu oraz okupację budynku parlamentu dokonać puczu/rokoszu i doprowadzić do grudniowego rozlewu polskiej krwi na ulicach. Rozlewu krwi próbowano nawet dwukrotnie: 13 grudnia (sic!) i wraz z blokadą sejmu 16/17 grudnia.

Oceniając po czasie to, co rozpoczęło się 16 grudnia 2016 roku można jednoznacznie stwierdzić, że tak naprawdę był to starannie zaplanowany zamach stanu a działania w tym zakresie były strategicznie wcześniej wyznaczone i obejmowały zarówno ośrodki wykonawcze w Polsce (totalna opozucja, media, "elity" III RP, określone struktury organizacyjne, np. podmioty gospodarcze), jak i poza jej granicami (media, UE, KE).

Warto w tym miejscu zastanowić się nad sekwencją zdarzeń, które siłą inercji po części trwają do dzisiaj: 

- KOD zgłosił piątkowe (16 grudnia) i późniejsze demonstracje kilka dni wcześniej, gdy nie było jeszcze w ogóle wiadomo o hucpie w sejmie; 

- totalna opozycja parlamentarna na piątek (16 grudnia) zamówiła do sejmu 1000 kanapek;

- we Wrocławiu (16 grudnia) pojawił się (jako obrońca i przywódca opozycji?) D. Tusk a do Polski przyleciał R. Sikorski; 

- opozycja (16 grudnia wieczorem) zablokowała mównicę sejmową i fotel Marszałka Sejmu, by w ten sposób opanować sejm i nie dopuścić PIS-u do obrad, a tym samym do uchwalenia ustawy budżetowej i ustawy dezubekizacyjnej (sic!). Pomimo, że Sejm jednak obradował w Sali Kolumnowej i uchwalił obie ustawy oraz większość sejmowa zrezygnowała ze zmian organizacji pracy dziennikarzy, totalniacy zapowiedzieli okupacje sejmu do 11 stycznia. Trwa ona do dzisiaj a zastanawiające było też to, iż w momencie rozpoczęcia okupacji sali sejmowej totalniacy mieli przygotowane banery, hasła i inne medialnie użyteczne gadżety,
 
- na ulicy (16 grudnia) wybuchły demonstracje i miały też zablokować sejm oraz doprowadzić do rozlewu krwi; 

- jakiś osobnik o nazwisku  bodajże Diduszko (16 grudnia) położył się na ulicy udając rannego i nieprzytomnego i na miejscu od razu znalazły się media, w tym niemieckie oraz od razu powstał spot PO z tym niby rannym; 

- nastąpiło (16 (?), 17,18 grudnia) zatrzymanie przez firmę Emitel przesyłu w znacznej części Polski sygnału TVP (sic!) i to akurat m.in. w momencie, kiedy miało być emitowane orędzie Premier Beaty Szydło;


- w piątek (16 grudnia) doszło też do poważnej awarii systemu "Źródło", czyli zintegrowanego systemu rejestrów państwowych, gdzie znaleźć można takie informacje jak numery PESEL, dane z dowodów osobistych czy akty stanu cywilnego;

- na krótko (16 grudnia) padły systemy informatyczne Polskiej Agencji Prasowej (PAP), 

- w nocy z piątku na sobotę (16/17 grudnia) wprowadzono czasowe ograniczenia w ruchu powietrznym nad Polską a powodem była usterka awaryjnego systemu zasilania wykorzystywanego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej;

19 grudnia wieczorem polski TiR wjechał w grupy Niemców robiących świąteczne zakupy zabijając 12 osób i raniąc około 56 osób. Pierwsze przekazy niemieckiej prasy podkreślały wyraźnie fakt, iż był to polski TiR z polskim kierowcą. Później okazało się, że zamachu terrorystycznego dokonał islamista a Polak próbował do końca zapobiec atakowi. Jednakże czy pierwsze informacje i sam zamach nie mogły być następstwem jakiegoś planu, gdzie Polak-faszysta-terrorysta w zemście za zamach stanu wjeżdża w Niemców w Berlinie lub zostaje zastrzelony przy próbie zamachu?;

- w poniedziałek (19 grudnia) wyznaczona została dyskusja w Komisji Europejskiej na temat Polski, która odbyła się 21 grudnia. Oczywiście jej efektem było ponowne dyscyplinowanie Polski i polskiego rządu oraz wyrażenie chęci nawet nałożenia na Polskę sankcji finansowych. Warto zauważyć, że 14 grudnia odbyła się debata na temat polski w parlamencie Europejskim, czyli dzień po tym jak totalna opozycja zapowiedziała swoje demonstracje 13 grudnia...;

- Pojawienie się w amerykańskim - oraz w wersjach na inne języki - NYT odredakcyjnego artykułu pod znamiennym tytułe: "Tragiczny zwrot Polski", gdzie wskazuje się, iż w Polsce trwa totalny kryzys, opozycja okupuje sekm a na ulicach są setki tysięcy ludzi na antyrządowych demonstracjach. Oczywiście całą winą NYT obarcza partię PiS i wprowadzaną przez nią dyktaturę (więcej tu: http://klopotowski.salon24.pl/741361,troska-ny-times-a)

- we wtorek (22 grudnia) wybuchła potężna awaria T-Mobile, czego skutkiem były problemy z wykonywaniem telefonów i wysyłaniem wiadomości tekstowych na terenie całego kraju; 


- bodajże S. Niesiołowski ogłasza w rosyjskiej gazecie lub forum czy telewizji, że obalą PiS.

Oczywiście moja hipoteza jest już powszechną i choć nie wszystkie przedstawione przeze mnie zdarzenia są uwzględniane przez innych jako elementy całego misternie przygotowanego puczu/zamachu stanu, to nie ulega wątpliwości, iż mieliśmy z taka próbą do czynienia.

Sadzę, że polskie służby specjalne nowej władzy - o czym pośrednio poinformował w ostatnim numerze tygodnika wSieci J. Kaczyński - poznały choć część tych planów i trzeba było umiejętnie zapobiec temu zamachowi.

Oczywiście w tym zapobieżeniu pomogli Polacy, którzy nie stawili się licznie na demonstracje, ale tak naprawdę wystarczy jednak 2-3 tys. agresywnych demonstrantów a w mediach można pokazać ich tysiące i skupić się na sprowokowanych walkach ulicznych.

Zamach się nie udał, ale trzeba mieć na uwadze, że na pewno będą kolejne próby. Bitwa została wygrana, ale wojna totalniaków z Polską i Polakami wciąż trwa... mam nadzieję, że rządzący zdają sobie z tego sprawę...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Moja rada dla prezesa TVP - minimum 4 mld zł odszkodowania od Emitela!

Stało się coś, co nie powinno się stać.

Rząd PO-PSL i kierujący nim D. Tusk oraz B. Komorowski dokonali zdrady stanu polegającej na doprowadzeniu do sprzedaży w obce ręce strategicznej ze względów bezpieczeństwa i obrony kraju w razie wojny spółki Emitel. Spółka ta była wcześniej częścią Telekomunikacji Polskiej a potem w maju 2002 roku została sprzedana w prywatne ręce. Dziś to własność kapitału zagranicznego. Jak podaje portal wpolityce.pl [1] spółka Emitel ze względu na posiadaną infrastrukturę telekomunikacyjną ma faktyczny monopol na przesyłanie sygnału radiowego i telewizyjnego na terenie Polski a profesor Jerzy Urbanowicz od dawna wskazuje na bardzo dziwną sytuację wokół tej spółki powstałą w marcu roku 2010 [2].


Jak dalej podaje portal wpolityce.pl spółka do roku 2009 znajdowała się na  liście firm o istotnym znaczeniu dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego, którą sporządzała Rada Ministrów na podstawie ustawy z dnia 3 czerwca 2005 roku o szczególnych uprawnieniach Skarbu Państwa. Jednak za rządów Platformy Obywatelskiej (projekt ustawy rządu D. Tuska), 18 marca 2010 roku, Sejm uchylił tę ustawę przyjmując nową, z której usunięto zapisy dotyczące infrastruktury telekomunikacyjnej. Ś.p. prezydent Lech Kaczyński nie podpisał tej ustawy. Zrobił to - i to już 12 kwietnia 2010 roku (sic!) - Bronisław Komorowski, wykonujący wówczas obowiązki prezydenta RP, który poległ w Smoleńsku. Była to jedna z pierwszych decyzji Komorowskiego, wykonana w pierwszy jego roboczym dniu na tym stanowisku. Rok później, to jest 22 czerwca 2011 roku, Telekomunikacja Polska (przez spółkę zależną) sprzedała 100 procent udziałów w spółce TP Emitel Sp. z o.o. spółce EM Bidco sp. z o.o. (dawniej Kapri Investments sp. z o.o.), której prezesem był Christian Gaunt. To menedżer, który od lat 90. prowadził różne interesy w Kijowie i Moskwie. Następnym nabywcą Emitela (2013 rok) została amerykańska firma Alinda Capital Partners. Po drodze, dzięki decyzjom KRRiT, spółka Emitel została operatorem technicznym dla wszystkich ogólnopolskich stacji telewizyjnych nadających na multipleksie. W 2011 roku Telekomunikacja Polska SA sprzedała spółkę Emitel EM Bidco sp. z o.o. za 1miliard 725 milionów złotych. Dwa lata później, w 2013 rok, kolejny kupujący zapłacił za nią dużo więcej, czyli - wedle nieoficjalnych informacji - za 3-4 miliardy złotych. 

Polecam przeczytanie artykułu profesora Jerzego Urbanowicza, bowiem w obszarze sprzedaży spółki Emitel - wedle mnie - dokonano zdrady stanu i zarówno D. Tusk jak i B. Komorowski oraz niektórzy ministrowie rządu PO-PSL (w tym skarbu) a także ówcześni prezesi TVP i TP winny stanąć oskarżeni przed Trybunałem Stanu. Profesor J. Urbanowicz napisał, że sławetna afera Rywina jest bardzo małą w porównaniu do afery Emitela.

Istnieje też prawdopodobieństwo, że sprzedaż tej spółki była możliwa dzięki standardowym za III RP korupcyjnym "wziątkom" w wysokości 5-10% kontraktu, tj. maksymalnie 170 mln złotych a także spowodowana została przez obce Polsce służby specjalne i jej polskich agentów, obojętnie jak nazywanych. 

Spółka Emitel i jej właściciel spowodowały ostatnio zaprzestanie lub zakłócanie emisji Telewizji Publicznej. Stało się to w momencie, gdy totalni zdrajcy opozycyjni nieskutecznie próbowali doprowadzić do siłowego przesilenia rządowego i odsunięcia od władzy obecnego rządu, parlamentu i z pewnością prezydenta. Chyba tylko skrajny idiota może twierdzić, że taka sytuacja była techniczną awarią. Nigdy wcześniej się nie zdarzyła a tu mamy do czynienia tylko z kłopotami dotyczącymi jednego nadawcy, czyli TVP. 

W związku z powyższym wzywam zarząd TVP o odszkodowawcze sądowe wystąpienie z pozwem wobec spółki Emitel opiewającym na sumę zakupu tej spółki wynoszącej około 3-4 mld. złotych. A nawet o większą sumę. Po wygraniu procesu - nawet przed organami międzynarodowymi - będzie można myśleć  o powrocie tej spółki w ręce polskie, choćby przez wykup za sumę odszkodowania. 

Musimy wreszcie być suwerenem we własnym kraju a skorumpowanych i antypolskich zdrajców stanu odpowiednio osądzić!
 

[1] http://www.poznanskipis.pl/prof-jerzy-urbanowicz-demonta%C5%BC-bezpiecze%C5%84stwa-pa%C5%84stwa?page=0,1
[2] http://wpolityce.pl/media/320075-ujawniamy-kluczowym-rozgrywajacym-w-spolce-emitel-ktora-nie-nadaje-sygnal-tvp-jest-witold-grabos-czlowiek-bliski-sld-i-po
 
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 27 stycznia 2016

Czy mamy milczeć, gdy opozycja posuwa się do takich działań?

Męczy mnie to od kilku dni, ale...

To, co zrobiła Polityka proponując i instruując jak nękać Polaków i Polskę za poparcie ZP (w tym PiS), rządu i prezydenta jest godne najgorszych nazistowskich i komunistycznych metod propagandy. To brudna perfidia i haniebny cynizm. To nawoływanie nawet do działań przestępczych, to język nienawiści i sianie tej nienawiści oraz próba dalszego skłócania Polaków a może też próba wykreowania nowych Cybów!

Nie można w tym przypadku milczeć. To działania kwalifikujące się do rozpatrzenia przez prokuraturę i to prokuratura winna wszcząć w tym względzie śledztwo z urzędu, tym bardziej, iż tygodnik nawołuje m.in. do nękania rodziny i córki Głowy Państwa, czyli Prezydenta A. Dudy. Są na to chyba jakieś paragrafy i w imię jakiejś obrony przed prowokacją nie można na tego typu działania ostro nie reagować.

Wiem, że cała medialna i polityczna hucpa ma m.in. na celu sprowokowanie Polaków i rząd do działań, które  później będą manipulacyjnie rozdmuchiwane jako atak prawicy na wolność i demokrację potwierdzający "faszyzm, putynizm i totalitaryzm" ZP, PiS-u, rządu i prezydenta. Dodatkowo prowokacje te mają na celu wykreowanie męczenników walki z nowymi władzami a ponadto mają zantagonizować Polaków i doprowadzić ich do wojny domowej z rozlewem krwi na ulicach. A wszytko po to aby obalić nasze, polskie władze i ponownie rządzić Polską oraz utrzymać źródło nienależnych i złodziejskich profitów związanych z tą władzą a także dalej lennie i poddańczo wykonywać polecenia Berlina i Brukseli i czynić z Polski "teoretyczne państwo" gdzie jest tylko "ch...j, dupa i kamieni kupa".

Ale nie możemy tolerować nawoływania do przestępstw, do zamachu stanu, do wojny domowej, choć z pewnością kreatorzy i beneficjenci III RP swoje działania i wypowiedzi starają się tak kreować, aby językowo sprawić trudność w podjęciu działań przez polskie organy ścigania i sprawiedliwości.

Podobnie trzeba ostro reagować na takie wypowiedzi jak W. Czuchnowskiego z GW, który oficjalnie nawoływał do rokoszu czy buntu lub puczu wojskowego. To też wypowiedzi prowokacyjne, ale niestety podpadające pod paragrafy karne i uderzające ponadto w bezpieczeństwo Polski!

Nadto wysoce niebezpieczne są deklaracje R. Petru, który oficjalnie mówi, iż dąży do nowych wyborów czy też noszące znamiona zdrady stanu donoszenie na Polskę za granicą. Pozostawiam ocenę zdrady narodowej współczesnych targowiczan, ale zasadne wydaje się pytanie jakimi metodami R. Petru chce obalić rząd? Do czego on i opozycja mogą się posunąć - oprócz donoszenia na Polskę - aby cel "nowe wybory" osiągnąć? Czy nawet rozlew krwi Polaków będzie tą metodą?

Pozdrawiam

Więcej:
1) http://wpolityce.pl/polityka/279113-do-czego-oni-potrafia-sie-posunac-polityka-podsuwa-opozycji-przerazajacy-katalog-dzialan-czarne-listy-ludzi-nekanie-rodziny-prezydenta-sankcje-na-polske?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+wPolitycepl+(wPolityce.pl+-+Najnowsze)
2) http://kresy24.pl/76842/dziennikarz-wyborczej-wzywa-do-wojskowego-puczu-w-polsce/
3) Demotywator w obronie córki prezydenta - autor: bloger Lech "Losek" Mucha (kliknij w: http://demotywatory.pl/4610129  i rozsyłaj, polub i przekaż znajomym) - notka autora demotywatora: http://www.blog-n-roll.pl/pl/kinga-duda-c%C3%B3rka-naszego-prezydenta#.VqjXFT3wnTq


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 11 października 2012

Donald T. w oparach CO2...

Wiele osób zastanawia się co dzieje się z Donaldem T.

Jeden z tygodników niemal wprost zarzucił panu T. paranoidalną manię prześladowczą lub jakieś  podobne schorzenie. Niektórzy są łaskawsi i wskazuję, że wzorem jednego z przywódców zamknął się w szafie i pisze kolejne exposé a jego dziwne zachowanie wynika li tylko z chęci utrzymania do piątku w tajemnicy jego treści. Jeszcze inni - w tym ja - uważają, że spec-nadzorcy podjęli już decyzję o końcu funkcjonowania pana T. w polskiej polityce i pan T. o tym dobrze wie... stąd jego strach i przerażenie widoczne w jego oczach i zachowaniu...

Okazuje się jednak, że wszyscy możemy się mylić a przedziwne zachowanie i wygląd pana T. wynikać może po prostu z zatrucia dwutlenkiem węgla (CO2), co może się przejawiać m.in.: bólami i zawrotami głowy, szumem w uszach, zaburzeniami postrzegania, tachykardią, nadmierną potliwością i przekrwieniem spojówek, dusznością i osłabieniem, omamami i zaburzeniami świadomości, drgawkami i nieraz śpiączką (1).
Jedynym ratunkiem przed niechybną śmiercią w przypadku zatrucia CO2 jest jak najszybsze pozbycie się jego nadmiaru i szybkie dotlenienie organizmu...

I... chyba tylko zatruciem CO2 i paniką z tym związaną jestem w stanie wytłumaczyć szybką sprzedaż przez pana T. Hiszpanii - dosłownie za bezcen - praw do emisji 100 mln ton tego gazu. "Hiszpania wypełni w ten sposób wymogi protokołu z Kioto dotyczące zmniejszenia emisji dwutlenku węgla. Polska sprzedała to prawo za 40 mln euro. To 10-krotnie mniej od obecnej ceny rynkowej. Zgodnie z decyzjami podjętymi w Kioto, w ciągu ostatnich czterech lat Hiszpania mogła zwiększyć emisję dwutlenku węgla o 15 proc., jednak wzrost wyniósł prawie 23 proc. Dlatego, żeby wypełnić wymogi Protokołu, musiała dokupić w innym kraju prawo do emisji. W kwietniu w senacie minister rolnictwa i ochrony środowiska Miguel Arias Caniete uspokajał, że rząd ma na to pieniądze: 400 mln euro - jeśli kupi po preferencyjnej cenie 4 euro za tonę, albo 800 mln - jeśli będzie musiał zapłacić najwyższą stawkę. Jak donoszą media, cena odkupienia od Polski praw do emisji jest 10-krotnie niższa od preferencyjnej (0,40 centów za tonę). Biuro prasowe hiszpańskiego Ministerstwa Rolnictwa odmówiło skomentowania tej informacji i poinformowało, że szczegóły transakcji są tajemnicą" (2).

Mam nadzieję, że transakcją tą zajmą się ABW i CBA a pan T. szybko pozbędzie się przykrych dolegliwości związanych z zatruciem CO2 i będzie w stanie stanąć przed sądem za działanie na szkodę państwa polskiego. Nie tylko zresztą za tę nieopłacalną sprzedaż...

Pozdrawiam

P.S.
Pan Donald T. ma niestety pecha do CO2 i chyba boi się wszystkiego, co jest z nim związane a strach ten potęguje się w nim od grudnia 2008 roku, kiedy to podpisał - skrajnie niekorzystny dla Polski - tzw. pakt klimatyczno - energetyczny. Zgodnie z jego założeniami Polska ma zredukować emisję CO2 o 20% do roku 2020. Problem w tym, że pierwotnie rokiem bazowym liczenia tej redukcji miał być rok 1988 a pan T. zgodził się na jego zmianę na rok 2005. Ta zmiana spowodowała, że zamiast osiągnięcia już redukcji na poziomie 32% w 2010 roku mieliśmy ją na poziomie ledwo kilkuprocenowym.  To też będzie jeden z dowodów procesowych zdrady stanu...

1) http://pl.wikipedia.org/wiki/Dwutlenek_węgla#Zatrucie_dwutlenkiem_w.C4.99gla
2) http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/701419,Za-bezcen-sprzedalismy-Hiszpanii-prawa-do-emisji-CO2


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

"Nasz człowieku w Polszy... kiedy Lotos będzie nasz?!"

Witam

Tylko mała dygresja i jakoś taka smutna refleksja nad – sprawiającym subiektywne (obiektywne?) wrażenie wiecznie strachliwego i bezwolnego – Donaldem Wielkim Tuskiem....

A może wystarczy taka oto informacja:

""Tusk rozmawiał z Miedwiediewem. O sprzedaży polskiej spółki LOTOS. Na temat ewentualnej prywatyzacji polskiego LOTOS-u rozmawiali Dmitrij Miedwiediew i Donald Tusk - wynika ze słów polityków. O tym, że do takiej rozmowy w ogóle doszło powiedział Paweł Kowal z PJN w programie 7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET. Rzecznik rządu, Paweł Graś, pytany przez Monikę Olejnik czy to prawda nie zaprzeczył. "W każdej rozmowie premiera, zarówno z panem premierem Putinem czy z panem prezydentem Miedwiediewem pojawiają się wszystkie sprawy, które są istotne we wzajemnych relacjach. Zarówno te związane ze śledztwem smoleńskim, jak i z gospodarką" - podkreślił Graś.
Rzecznik rządu dodał jednak, że stanowisko premiera ws. prywatyzacji LOTOS-u jest jednoznaczne. Decyzja o prywatyzacji zapadnie wtedy, kiedy będzie to rzeczywiście korzystne dla polskiej gospodarki.
Oddaniu Lotosu Rosjanom sprzeciwia sie Prawo i Sprawiedliwość. W czwartek politycy tej partii zapowiedzieli złożenie wniosku o odwołanie ministra skarbu - Aleksandra Grada"".


Oj... popuszczę wodze fantazji...  Czyżby (obym się mylił...) Miedwiediew swoim jowialnym ale stanowczym głosikiem powiedział do Premiera D. Tuska: "Tuskusiu, nasz człowieku w Warszawie... kiedy Lotos będzie nasz"?

ScreenUp miniaturka

No kiedy? Szanowny Panie Premierze... i czy już zna ten termin Zarząd LOTOSU?

Pozdrawiam


ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com