Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bł. Jan Paweł II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bł. Jan Paweł II. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 grudnia 2016

"Towarzysz Generał idzie na wojnę" - jutro w TVP1


Jutro w TVP1 o godzinie 20:35 będziemy mogli obejrzeć film dokumentalny Roberta Kaczmarka i Grzegorza Brauna pt. "Towarzysz Generał idzie na wojnę", który powstał w 2011 roku, w 30 rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego w Polsce.

W owym czasie oglądałem ten film a moje wrażenia opisałem w poście: "Pierwsze refleksje po obejrzeniu idącego na wojnę towarzysza Wolskiego..." [1]. Pisałem w nim m.in.:

---------------------------------------

Moim zdaniem film ten winni obejrzeć (wraz z wcześniejszym: "Towarzysz Generał") wszyscy Polacy, niezależnie od poglądów i stosunku do osoby generała Wolskiego vel. W. Jaruzelskiego a w szczególności każdy uczeń szkoły średniej... Może kiedyś, kiedy Polska będzie naprawdę wolna, suwerenna i demokratyczna, tak się stanie...

Jestem pełny szacunku dla twórców filmu, niemniej mam do nich żal... odarli mnie z resztek złudzeń i już ostatecznie zabrali mi moją patriotyczną, młodzieńczą i idealistyczną przeszłość lat 80-tych i początków lat 90-tych XX wieku... Czuję się tak, jakbym dostał siarczysty cios w szczękę, został oszukany i poniżony przez najbliższego przyjaciela lub zdradzony przez ukochaną partnerkę... Autorzy dla mnie dziś stali się dostarczycielami "anonimowej koperty", którą zostawili mi pod drzwiami domu abym mógł znaleźć w niej fotografie "zdrady", zdrady przeczuwanej od dawna, która była niemal pewnością, ale odsuwaną gdzieś w zakamarki duszy...

Wolę jednak prawdę od fałszu i zakłamania a mój żal, złość, gorycz i gniew zamienione w smutek mogę tylko kierować wobec zdrajców i oszustów...

Mogę też podzielić się z Wami moimi pierwszymi refleksjami powstałymi po obejrzeniu filmu...

Myśl pierwsza... Polska od 1943 roku, czyli od zamachu na generała W. Sikorskiego oraz po konferencjach w Teheranie, Jałcie i Poczdamie aż do dzisiaj nie była i nie jest ani wolna, ani niepodległa, ani suwerenna. Fakt celowej jej degradacji i niszczenia narodu polskiego wydaje się najbardziej widoczny właśnie od 4 lipca 1943  do 1970 roku i od 1976 roku do dzisiaj...,

Myśl druga (nie nowatorska, ale warto to przypominać zawsze)... W okresie PRL wszystkie decyzje kadrowe oraz dotyczące polityki wewnętrznej w Polsce podejmowane były w ZSRR. Generał Wolski - co można zobaczyć w filmie - wyrażał uniżoną wdzięczność Leonidowi Iljiczowi Breżniewowi za to, że dostąpił zaszczytu zostania I Sekretarzem KC PZPR a gdy chciał zrezygnować z funkcji premiera to towarzysze sowieccy stanowczo nakazali mu pełnić ją dalej... Oczywiście łatwo z tego wywnioskować, że również "polski okrąglak" w 1989 roku nie byłby możliwy bez zgody władz sowieckich...

Myśl trzecia... W 1981 roku sowieci w żadnym razie nie mieli zamiaru interweniować w Polsce. Skłonni byli nawet do akceptacji przejęcia władzy przez "Solidarność", co zapewne było o tyle łatwiejsze, że po Prowokacji Marcowej (a i wcześniej oczywiście) "wierchuszka" i doradcy Solidarności byli zinwigilowani zarówno przez UB-ecję jak i sowiecką informacje wojskową... Sowieci po prostu bali się wejść do Polski oraz byli osłabieni wojną w Afganistanie i reakcją na tę wojnę USA (embargo). Zdawali sobie sprawę, że  - jak to, w odniesieniu do 1968 roku, ujął jeden z towarzyszy - "Polacy to nie Szwejki" a do Solidarności należy 10 milionów Polaków. Niebagatelną przeszkodą była też możliwość pogłębienia embarga na dostawy zboża i technologii z USA i Europy oraz wstrzymania przez Zachód importu rosyjskich: ropy i gazu...

Myśl czwarta... W filmie dowiadujemy się, że generał Wolski planował Stan Wojenny już w sierpniu 1980 roku a jedynym obszarem wątpliwości nie było czy, ale kiedy zaatakować naród polski. Koszmarem Wolskiego była też cały czas obawa związana z reakcją Solidarności i Polaków na Stan Wojenny oraz osoba papieża Jana Pawła II... Sądzę, że Wolski wprowadzając Stan Wojenny przypuszczalnie dobrze wiedział, że "większość bolkowych władz i marksistowscy doradcy Solidarności" są niejako po jego stronie, co powoli - np. po słowach B. Geremka - staje się chyba dla wszystkich oczywistością. Bo czyż inaczej jak nie pośrednią zachętą i zgodą na Stan Wojenny można interpretować słowa B. Geremka (doradcę Solidarności i Bolka vel. L. Wałęsy), który na początku grudnia 1981 roku - wedle ujawnionych w filmie archiwów STASI - zwraca się do pewnej grupy (osoby), komunistycznie władających Polską: "...dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy Solidarnością w obecnej formie a socjalizmem realnym już niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieuchronna .. Aparat Solidarności musi zostać zlikwidowany przez państwowe organy władzy. Po siłowej konfrontacji Solidarność mogłaby na nowo powstać , ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę . Być może tak umiarkowane siły, jak Wałęsa, mogły by zostać zachowane"? (...)

Myśl piąta... Nigdy w historii nie zdarzyło się, aby Polak posyłał polskie wojsko na Polaków.  Sowieci byli szczęśliwi, że Wolskiemu udało się spacyfikować polski naród jego "własnymi rękoma". Jeżeli więc Wolski był Polakiem jest najgorszym zdrajcą Ojczyzny, natomiast jeżeli obywatelem sowieckim, to jest i był od początku naszym wrogiem... Jak zatem można ocenić i za kogo uważać ludzi zasiadających z wrogiem lub zdrajcą do "okrąglaka"? Moim zdaniem - jeżeli byli Polakami - są też prawdopodobnie zdrajcami, a jeżeli nimi nie byli i realizowali przy "stoliczku" obce nam interesy, to są prawdopodobnie li tylko wrogami Polski, polskości i narodu polskiego...

Myśli napływa więcej... Nieraz nawet przerażają swoją treścią, ale zawsze - wobec faktu ukrywania przeszłości - można myśleć, mieć wątpliwości, zadawać pytania i zastanawiać się stawiając przeróżne tezy i hipotezy. Mam nadzieje, że kiedyś będzie można naszą niedawną historię poznać a hipotezy zweryfikować: odrzucając je jako fałszywe, lub przyjmując jako prawdziwe...

--------------------------------

Takie wówczas były moje, emocjonalne spostrzeżenia. Mam ten film w swoich archiwach, ale bardzo się cieszę, że wreszcie nastąpi jego emisja w Telewizji Publicznej. Długo na to czekałem a pamiętając jaką wrzawę i konsekwencję wywołała telewizyjna emisja wcześniejszego film autorów pt.: "Towarzysz Generał" wiedziałem, że nie będzie to możliwe bez zmiany władzy w Polsce.

Jeszcze raz zachęcam do obejrzenia całości dokumentu. Naprawdę warto, choć być może znów podniosą się głosy oburzenia postkomunistyczno-lewacko-liberalnych elit III RP, które dziś "stoją tam, gdzie stało ZOMO".

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2011/12/pierwsze-refleksje-po-obejrzeniu.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 30 kwietnia 2013

2 rocznica ogłoszenia błogosławionym Jana Pawła II

Jutro, 1 maja, moje Wspaniałe Święto i sądzę, że dla wielu Polaków również. Mijają bowiem w tym dniu dokładnie dwa lata, kiedy błogosławionym został nasz najwybitniejszy rodak Karol Wojtyła, najwybitniejszy Papież naszych czasów - Jan Paweł II!

Był święty za życia i jest święty po śmierci... Jak szybko wielu z nas zapomniało jego słów... Jak szybko o nim zapomnieliśmy, jak łatwo pozwoliliśmy, aby skutecznie "wyparto" z naszej świdomości jego wielkość, a tym samym pozytywnie rozumianą dziejową wielkość nas samych - Polaków!

W dobie panowania kultu śmierci (aborcja, in vitro, eutanazja) warto przypomnieć, że nasz Papież Jan Paweł II był zawsze "papieżem życia", gloryfikującym życie od poczęcia aż do śmierci. Jego ostatnie dni pozwoliły nam też właśnie poznać godność umierania w zjednoczeniu z Bogiem - Stwórcą Wszechświata, pozwoliły zrozumieć wilekość cierpienia...

1 maja winien od 2011 roku kojarzyć się nam, Polakom, tylko z naszym największym rodakiem - Janem Pawłem II... Świętowanie tej daty może przyćmić tylko inna data ...zostania przez Jana Pawła II świętym...

Obecnie dla mnie jutrzejszy dzień to Wspaniałe Święto, które uczciłem w 2011 roku napisaniem postu pt. "Oj ten Papież...". Wzorem roku ubiegłego pozwolę sobie go - jako, że nie stracił nic z emocjonalnej aktualności - przypomnieć niemal w całości (uaktualniając)...

------------------------------------------------------------------

Cieszę się! Naprawdę dziś moje serce bije radośnie.

Radość i dobry humor, błyskotliwość połączona nawet z autoironią oraz zdolnością odnoszenia się do własnej osoby z dystansem... to też były cechy Naszego Jana Pawła II. I nimi teżjednał wielu udowadniając, że religia i wiara katolicka nie sąsynonimem nadmiernej powagi, smutku, wiecznego umartwiania, nakazów czy zakazów.

Radość i miłość do każdego przeplatane nieraz życzliwym dowcipem były u Papieża czymś, co było dla jego krytyków trudne do jawnego atakowania a jednoczesne bezwzględne pokazywanie prawdy, fałszerstw, obłudy i zła bywało u ludzi "małych" powodem ich wobec niego nienawiści przesyconej w dużej części strachem przed duchową i intelektualną jego wielkością.

Papież bywał też pobłażliwie ironiczny wobec postaw hipokrytycznych, w których obłuda i kłamstwo poszukuje swojego sensu w próbie udowadniania, że jest piękną i nieobłudną prawdądającą współczesnym ich sens istnienia.

Przez lata dzień 1 Maja był w Krajach Sowieckich czczony jako Święto Ludzi Pracy a tak naprawdę był świętem czczenia Zniewolenia Ludzi Pracy przez totalitaryzm komunistyczno-socjalistyczny.

Ten totalitaryzm uosabiał ZSRR i jego kraje satelickie a dziś w jeszcze większym zakresie ZSRE (Związek Socjalistycznych Republik Europejskich) czyli Unia Europejska. Można by pokusić się wręcz o stwierdzenie, ze dzisiejsza UE jest twórczą i jeszcze bardziej bezwzględną kontynuacją ZSRR. Sowieci też chcieli Kraju Rad bez granic i państwowości, marzyli o wspólnej walucie (vide: nawet jąstworzyli w postaci tzw. rubla transferowego), chcieli jedno-światopoglądowej i jednakowo-myślącej masy ludzkiej, którą łatwo rządzić, sterować i pauperyzować. Im nie udało się do końca. Wydawało się, że globalistyczno-komunistyczno-socjalistyczni totalitaryści unijni jednak realnie ziszczą w końcu absurdalne idee Marksa, Engelsa czy Lenina lub Trockiego...

Nawet polscy totalitaryści unijni spod znaku dawnego PZPR (dziśSLD), Unii Wolności (dziś PO i środowisko michnikowszczyzny połączonej z bull-B.k...), KLD (dziś PO), itd... chciało uświetnić zawłaszczone przez nich dawne komunistyczno-socjalistyczne Święto 1 Maja wyznaczając ów dzień jako datę przyjęcia Polski do Unii Europejskiej... co stało się 1 maja 2004 roku...

Wszyscy pamiętamy jak w ostatnich latach czczono lub próbowano w sposób uroczysty czcić ten dzień, jako najszczęśliwszy dla III RP (poza oczywistościami w stylu: okrągły stół, "wolne wybory", pierwszy niekomunistyczny premier i inne "bzdury")....

Jutro mija 9 rocznica przystąpienia Polski do tej zniewalającej Nasz Naród Unii Europejskiej. Dla naszych piewców III RP zapewne byłby to znów dzień chwały a media zachwycałyby się mądrościąi nieuchronnością procesów dziejowych oraz sukcesem Wielkich Przywódców spod znaku Millera, Kwaśniewskiego, Buzka, Michnika, Mazowieckiego, Tuska i innych. Pisano by o korzyściach, otwartych granicach, itd, itp...

A TU KLOPS!!! Klops tym większy, że (jeżeli UE przetrwa) nie będzie można świętować i dziesiętnicy w sposób dla nich uważany za godny... bo będzie to zarazem 3 rocznica zostania Błogosławionym przez największego naszego rodaka, Papieża Jana Pawła II.... którego nauczanie i rozumienie "Wspólnej Europy" było jakże różne od obowiązującej dziś w tej zlaicyzowanej, komuno-syjo-global-masońskiej Unii Europejskiej...

Oj ten Papież... czuwa nad nami również zza grobu! I dobrze... przynajmniej radość z jego beatyfikacji będzie większa niż złość z wejścia Polski do UE... a to dobrze dla naszego ludzkiego zdrowia.

-----------------------------------------------------------------------

Pozdrawiam serdecznie a ku pokrzepieniu serc kończę właśnie słowami naszego rodaka, Jana Pawła II, które stale goszczą na moim blogu w opisie mojej osoby:

"Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś jużu kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła";

"Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi";

Nie sposób inaczej zrozumieć Człowieka, jak w tej wspólnocie jaką jest Naród";

"Musicie być mocni mocą wiary i nadziei".

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Pierwsze refleksje po obejrzeniu idącego na wojnę towarzysza Wolskiego...

Witam

Obejrzałem dziś, sławny już film Roberta Kaczmarka i Grzegorza Brauna pt.: "Towarzysz generał idzie na wojnę"...

Moim zdaniem film ten winni obejrzeć (wraz z wcześniejszym: "Towarzysz Generał") wszyscy Polacy, niezależnie od poglądów i stosunku do osoby generała Wolskiego vel. W. Jaruzelskiego a w szczególności każdy uczeń szkoły średniej... Może kiedyś, kiedy Polska będzie naprawdę wolna, suwerenna i demokratyczna, tak się stanie...

Jestem pełny szacunku dla twórców filmu, niemniej mam do nich żal... odarli mnie z resztek złudzeń i już ostatecznie zabrali mi moją patriotyczną, młodzieńczą i idealistyczną przeszłość lat 80-tych i 90-tych XX wieku... Czuję się tak, jakbym dostał siarczysty cios w szczękę, został oszukany i poniżony przez najbliższego przyjaciela lub zdradzony przez ukochaną partnerkę... Autorzy dla mnie dziś stali się dostarczycielami "anonimowej koperty", którą zostawili mi pod drzwiami domu abym mógł znaleźć w niej fotografie "zdrady", zdrady przeczuwanej od dawna, która była niemal pewnością, ale odsuwaną gdzieś w zakamarki duszy...

Wolę jednak prawdę od fałszu i zakłamania a mój żal, złość, gorycz i gniew zamienione w smutek mogę tylko kierować wobec zdrajców i oszustów...

Mogę też podzielić się z Wami moimi pierwszymi refleksjami, które niedługo postaram się przedstawić w bardziej syntetyczny sposób...

Myśl pierwsza... Polska od 1943 roku, czyli od zamachu na generała W. Sikorskiego oraz po konferencjach w Teheranie, Jałcie i Poczdamie aż do dzisiaj nie była i nie jest ani wolna, ani niepodległa, ani suwerenna. Fakt celowej jej degradacji i niszczenia narodu polskiego wydaje się najbardziej widoczny właśnie od 4 lipca 1943  do marca 1968 i od 1976 roku (powstanie KOR) do dzisiaj...,

Myśl druga (nie nowatorska, ale warto to przypominać zawsze)... W okresie PRL wszystkie decyzje kadrowe oraz dotyczące polityki wewnętrznej w Polsce podejmowane były w ZSRR. Generał Wolski - co można zobaczyć w filmie - wyrażał uniżoną wdzięczność Leonidowi Iljiczowi Breżniewowi za to, że dostąpił zaszczytu zostania I Sekretarzem KC PZPR a gdy chciał zrezygnować z funkcji premiera to towarzysze sowieccy stanowczo nakazali mu pełnić ją dalej... Oczywiście łatwo z tego wywnioskować, że również "polski okrąglak" w 1989 roku nie byłby możliwy bez zgody władz sowieckich...

Myśl trzecia... W 1981 roku sowieci w żadnym razie nie mieli zamiaru interweniować w Polsce. Skłonni byli nawet do akceptacji przejęcia władzy przez "Solidarność", co zapewne było o tyle łatwiejsze, że po Prowokacji Marcowej (a i wcześniej oczywiście) "wierchuszka" i doradcy Solidarności byli zinwigilowani zarówno przez UB-ecję jak i sowiecka informacje wojskową... Sowieci po prostu bali się wejść do Polski oraz byli osłabieni wojną w Afganistanie i reakcją na tę wojnę USA (embargo). Zdawali sobie sprawę, że  - jak to, w odniesieniu do 1968 roku, ujął jeden z towarzyszy - "Polacy to nie Szwejki" a do Solidarności należy 10 milionów Polaków. Niebagatelną przeszkodą była też możliwość pogłębienia embarga na dostawy zboża i technologii z USA i Europy oraz wstrzymania przez Zachód importu rosyjskich: ropy i gazu...

Myśl czwarta... W filmie dowiadujemy się, że generał Wolski planował Stan Wojenny już w sierpniu 1980 roku a jedynym obszarem wątpliwości nie było czy, ale kiedy zaatakować naród polski. Koszmarem Wolskiego była też cały czas obawa związana z reakcją Solidarności i Polaków na Stan Wojenny oraz osoba papieża Jana Pawła II... Sądzę, że Wolski wprowadzając Stan Wojenny przypuszczalnie dobrze wiedział, że "władze i marksistowscy doradcy Solidarności" są niejako po jego stronie, co powoli - np. po słowach B. Geremka - staje się chyba dla wszystkich oczywistością. Może - w związku z tym, że jakoś JPII nie udało się pozyskać do współpracy a zawsze oddawał najwyższą cześć Matce Boskiej  - należy jeszcze raz dogłębnie zanalizować możliwe i hipotetyczne "źródła" powstania pomysłu zamordowania naszego Papieża oraz środowiska, które zamach akceptowały ?

Myśl piąta... Nigdy w historii nie zdarzyło się, aby Polak posyłał polskie wojsko na Polaków.  Sowieci byli szczęśliwi, że Wolskiemu udało się spacyfikować polski naród jego "własnymi rękoma". Jeżeli więc Wolski był Polakiem jest najgorszym zdrajcą Ojczyzny, natomiast jeżeli obywatelem sowieckim, to jest i był od początku naszym wrogiem... Jak zatem można ocenić i za kogo uważać ludzi zasiadających z wrogiem lub zdrajcą do "okrąglaka"? Moim zdaniem - jeżeli byli Polakami - są też prawdopodobnie zdrajcami, a jeżeli nimi nie byli i realizowali przy "stoliczku" obce nam interesy, to są prawdopodobnie li tylko wrogami Polski, polskości i narodu polskiego...

Myśli napływa więcej... Nieraz nawet przerażają swoją treścią, ale zawsze - wobec faktu ukrywania przeszłości - można myśleć, mieć wątpliwości, zadawać pytania i zastanawiać się stawiając przeróżne tezy i hipotezy. Mam nadzieje, że kiedyś będzie można naszą niedawną historię poznać a hipotezy zweryfikować: odrzucając je jako fałszywe, lub przyjmując jako prawdziwe...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 15 listopada 2011

Zdeptać wszystko, co polskie i wartościowe! Teraz kolej na bł. Jana Pawła II...

Witam

Jestem wściekły! Gdyby Janusz Palikot miał dla mnie jakąkolwiek zdolność honorową wyzwałbym go na pojedynek. Tylko szabli i kuli żal na ich profanację...

Zgadzam się z głównymi tezami Witolda Gadowskiego, który w świetnym artykule Zejście z romantycznych obłoków napisał m.in.:
(obszerne fragmenty - polecam całość)

-----------------------------------------------------

"Trzęsiemy się z oburzenia, bezsilnie pomstujemy – prawda jest jednak taka, że tyle nam mogą zrobić na ile sami pozwolimy. Zacznijmy więc od samego sedna – od krzyża.

Na Krakowskim Przedmieściu pozwoliliśmy (my niezbyt święci, ale jednak katolicy) z jednej strony na doprowadzenie protestu do formy karykaturalnej, gdy rolę argumentów poczęły pełnić obolałości emocji i akty mistyczne, a z drugiego końca do kompletnego znieczulenia opinii publicznej na jaskrawe akty drwin z uczuć i symboli religijnych. Dziś widzimy, że konflikt na Krakowskim Przedmieściu stał się w istocie szczepionką na postępującą eskalację wojny z kościołem w Polsce.

Dziś dostrzegam także i to, że właśnie na poligonie pod prezydenckim pałacem, gdzie w roli głównej – bezkarnie – występowali ludzie pokroju ubeka, szantażysty senatora Piesiewicza i tarzający się po chodniku, w przypływie jakiejś niekontrolowanej emocji Dominik Taras, pozostający w cieniu macherzy po raz kolejny zaprojektowali nowy ruch polityczny, drugi fortepian ubezpieczający i resorujący obecną ekipę rządową, poszerzający gamę jej „środków wyrazu”. To właśnie w gorących dniach warszawskiego sporu o krzyż narodziło się nowe wcielenie „człowieka z sobowtórem w dłoni” (nie moje, pożyczone od Rewińskiego), prowokator złapał drugi oddech. W momencie gdy okazało się, że antyreligijnym ekscesom nie towarzyszyły większe emocje społeczne panowie znający się jeszcze z moskiewskiej szkoły dyplomacji nacisnęli na swoich „znajomych” w mediach, aby ci zaostrzyli już nie antyklerykalną, ale antyreligijną retorykę.

Prześledźcie jak w następujących po wydarzeniach na Krakowskim Przedmieściu miesiącach zmieniał się język głównych mediów. Być może to tylko przypadek, być może wiatr przyniósł nowe trendy, ale ja wierzę w zasadę: „ten sprawił kto na tym zyskał”, a ostatnie akcje sprawiły, że ludzie tacy jak Jerzy Urban już nie muszą wymykać się kuchennymi schodami, a Hipolit S. i generał M. obficie bankietują z „gwiazdami”

Na czele ofensywy stał niewątpliwie portal Onet, nasiliły się także napaści na prymasa i episkopat ze strony „katolickich” mediów ITI (vide „Tygodnik Powszechny””).

Wszystko odbywało się właściwie w ciszy, przy braku silniejszych sprzeciwów ze strony laikatu. Potem pojawił się „Nergal” w programie drugim TVP i... znów cisza, jeśli nie liczyć kilku publicystów i biskupów, satanista nie wywołał żywszych emocji.

Polscy katolicy zachowywali się jak przestraszona trzódka, pełna kompleksów i poczucia własnej bezsilności.

Nie piszę już o tym, że trwająca od wielu miesięcy rzeź katolików w Chinach, Indiach i Afryce nie budzi w Polsce żadnego oddźwięku. Tak jakby polscy katolicy nie tylko bali się stanąć w obronie symboli religijnych poniżanych we własnym kraju, ale nie czuli żadnej wspólnoty z maltretowanymi na świecie współwyznawcami.

Udało się więc wyizolować polskich katolików, obezwładnić ich i wmówić im, że wszelkie formy obrony własnych praw są równoznaczne z szerzeniem ciemnogrodu i nietolerancji.

W Polsce coraz śmielej poczyna sobie styl myślenia mówiący o tym, że wszyscy zasługują na pełną swobodę i wolność byleby nie reprezentowali jednak polskiego katolicyzmu.

Kolejne eskalacje – wniosek o zdjęcie krzyża z sali obrad sejmu RP, powołanie na funkcję wicemarszałka sejmu aborcjonistki Nowickiej czy nawet groteskowa zamiana strojów polskiej reprezentacji piłkarskiej, to w istocie już tylko prosta konsekwencja sytuacji gdy antykatolicyzm (w świecie groźny dziś podobnie jak antysemityzm, gdyż w istocie oba zjawiska są atakiem na judeochrześcijańską etykę i antropologię, w tym kontekście środowisko Adama Michnika w żaden sposób nie może być kojarzone z reprezentowaniem interesów semickich, judaistycznych czy syjonistycznych) wchodzi w polską rzeczywistość a.d. 2011 i polskie społeczeństwo jak nóż w rozgrzane masło.

Czy może zatem dziwić fakt, że 11 listopada zaatakowano kolejne symbole, które nierozerwalnie zrosły się w Polsce z krzyżem – pluto na polskie mundury i bito ludzi z białoczerwonymi flagami w dłoniach.

I znów cisza, tym razem nieco grobowa – bo niby skąd maja się jeszcze podnosić patriotyczne głosy, gdy oficjalny obieg medialny przyjął formy znane z socjalistycznego pluralizmu mediów epoki wczesnego Gierka. Państwo z „Polityki” powinni to pamiętać z autopsji.

W ostatnich niepodległościowych mediach niesie się jedynie mało konstruktywny lament.

Nic konkretnego, utyskiwanie i boleść. Znowu jesteśmy Winkelridem Narodów, Karolem Levittoux i Trauguttem w jednej postaci.

Oj jakże mi przykro, ale ja z tego cierpiętniczego tramwaju wysiadam i czynię to z pełnym przekonaniem na przystanku – Działanie.

Zamiast lamentować weźmy się do konkretnej pracy.
Dziś, gdy narzekamy, że banki i media nie znajdują się w polskich rękach i przez to,siłą faktu, nie prezentują polskiej racji stanu, przeciwdziałajmy temu w jeden tylko skuteczny sposób – zakładajmy nasze media. Jeśli powstanie ich wiele, to bliski znajomy Barbary Piaseckiej Johnson i pułkownika Mochola nie nadąży z ich wykupywaniem.

Jeśli RMF i Interia to media należące do kapitału niemieckiego, gazet nie wspomnę, a ITI, to kapitał nie wiadomo jaki, ale na pewno ulokowany nie tylko w Polsce, to nie spodziewajmy się antyniemieckich czy antyrosyjskich opinii, nawet gdy polska racja stanu i co ważniejsze fakty, tego wymagają.

Bezwarunkowa miłość do Rosji i Niemiec lansowana w głównych mediach nie jest przecież, platonicznym zachwytem. Dziś jedna telewizja znaczy więcej niż w 1939 roku całe dywizje czołgów.

Wojna o świadomość to w istocie wojna o podporządkowanie, nakłonienie do realizacji własnych interesów.

Jeśli nie wierzycie, to sprawdźcie czy w największych niemieckich mediach pojawiają się tony sprzeczne z niemiecką racją stanu.

O rosyjskich putinomediach nie wspominam z powodu ogólnej putinosytuacji jaka tam panuje.

  Nie wiem jak Wy ale ja biorę się do organicznej roboty – ksiądz Wawrzyniak czy podkrakowski Franciszek Stefczyk dawno już pokazali jak to się robi i dziś (gdybyśmy mniej romantycznie bujali w obłokach) powinni zasiadać w jednym Polskim Panteonie, obok Kościuszki, Pułaskiego, Piłsudskiego i Paderewskiego".


-----------------------------------------------------

Dziś przyszła kolej na szarganie postaci największego polskiego autorytetu - bł. Jana Pawła II. Jak donosi portal wp.pl w artykule "Gdyby nie Jan Paweł II byłyby lepsze przepisy"  niejaki "„człowieka z sobowtórem w dłoni” wykrztusił z siebie słowa krytykujące naszego Papieża: ""- Gdybyśmy nie mieli tak konserwatywnego papieża, mielibyśmy normalne przepisy aborcyjne, jak większość państw europejskich. To wynik presji wywieranej przez Karola Wojtyłę na polskie życie publiczne - powiedział Janusz Palikot w radiu TOK FM.  Lider Ruchu Palikota stwierdził, że duży wpływ na obowiązujące w Polsce prawo dotyczące aborcji miał papież Jan Paweł II. - Konserwatywne przekonania są wynikiem presji wywieranej przez Karola Wojtyłę na polskie życie publiczne - przekonywał Palikot. Poseł odpierał także zarzuty dotyczące ataków gazety "Fakty i Mity" na Kościół i papieża. W opinii polityka, takie teksty są w Polsce potrzebne. - Ludzie to kupują, najwyraźniej jest rynek na takie komentarze - zauważył Palikot. Dodał także, że takie dyskusje są "dobrym kontrapunktem dla obecności Kościoła w życiu politycznym..."".  

Jestem pewny, że w najbliższym czasie zmasowany atak na Kościół Katolicki w Polsce i na nasze największe narodowe wartości przybierze niespotykane dotąd formy i rozmiary. Trzeba wszystkimi siłami powstrzymać ten najazd na Polskę szaleńczej nawałnicy rozwydrzonych lewackich, marksistowskich hord "chazarskich hunwejbinów".

Zgadzam się, że należy zacząć od budowy podstaw naszej egzystencji, ale oczekuję też odwagi nas wszystkich oraz zdecydowanych reakcji hierarchów Kościoła Katolickiego.

Dosyć!

I jeszcze do Januszka... "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka" a wybory mogą być szybciej niż za cztery lata... Chociaż może akurat nie to przysłowie jest najbardziej adekwatne w tym przypadku, bo i wilki poczułyby się zapewne obrażone za takowe porównanie...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com