Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół Katolicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół Katolicki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 sierpnia 2019

Nareszcie! Oświadczenie Episkopatu w sprawie LGBT+

Pisałem niedawno, że odwaga i mądrość arcybiskupa M. Jędraszewskiego przejawiająca się w jego kazaniu krytykującym ideologię LGBT+ może przynieść dobre owoce wśród hierarchów KK w Polsce.

I tak też się stało. Nareszcie przemówił Episkopat w osobie abp Stanisława Gądeckiego, Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Długo na to czekałem, podobnie zapewne jak wielu katolików zniesmaczonych brakiem reakcji KK na wybryki przeciw KK środowisk LGBT+ i promowaniu ich chorej ideologii.

W datowanym na dzień dzisiejszy oświadczeniu arcybiskupa S. Gądeckiego czytamy [1]:

--------------------

"Pomimo wakacji, które powinny być czasem odpoczynku i refleksji nad pięknem natury stworzonej przez Boga, w kraju rozgorzały polemiki odnośnie do „ideologii LGBT” (gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transseksualnych). Ma to zapewne związek z ofensywą środowisk LGBT+ i ze znaczącym wzrostem liczby tzw. marszów równości organizowanych w naszym kraju, a także z zaplanowanym przez niektóre samorządy wprowadzeniem po wakacjach do programów szkolnych nowego, zgodnego z założeniami tej ideologii, podejścia do edukacji seksualnej.

Osoby przynależące do środowisk tzw. mniejszości seksualnych są naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które również chce doprowadzić do zbawienia. Szacunek dla konkretnych osób nie może jednak prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji. „Ta rewolucja w obyczajach i moralności – podkreśla papież Franciszek – często wymachuje «flagą wolności», ale w rzeczywistości przyniosła dewastację duchową i materialną niezliczonym ludzkim istotom, szczególnie najbardziej narażonym” (Watykan, 17.11.2014).

Stąd mój apel do władz samorządowych o niepodejmowanie decyzji, które – pod pozorem przeciwdziałania dyskryminacji – skrywałyby ideologię zaprzeczającą naturalnej różnicy płci i komplementarności mężczyzn i kobiet. Apeluję także do parlamentarzystów, aby oparli się dalekosiężnym planom środowisk LGBT+ polegającym na zmianie polskiego prawa na rzecz wprowadzenia tzw. „małżeństw homoseksualnych” oraz możliwości adopcji przez nie dzieci.

Fala krytyki, która dotknęła metropolitę krakowskiego, arcybiskupa i profesora, a także reakcje pracodawców wobec osób wyrażających swoją dezaprobatę wobec ideologii LGBT+, świadczą o zakorzenionym w pewnych środowiskach totalitaryzmie światopoglądowym, polegającym na usuwaniu poza sferę obszaru wolności ludzi myślących inaczej. Do wszystkich ludzi dobrej woli apeluję więc o stosowanie zasady niedyskryminacji w publicznej dyskusji nie tylko wobec zwolenników wspomnianej ideologii, ale o dopuszczenie na równych prawach do debaty także jej przeciwników".

Abp Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

---------------------

Zdaję sobie sprawę, że każdy wyraz tegoż oświadczenia musiał być analizowany bardzo wnikliwie, ale cieszę się, że takie w ogóle powstało. Nareszcie zwykli księża mają otwartą drogę do krytykowania ideologii gender i jej przedstawicieli w postaci ruchów LGBT+. To bardzo ważne, bo wielu księży też było skrępowanych w krytyce tej ideologii i za bardzo nie wiedzieli jak o tym oficjalnie mówić.

Mam też nadzieję, że te oświadczenie będzie przeczytane podczas wszystkich mszy świętych w najbliższą niedzielę i katolicy w końcu odetchną z ulgą.

[1] https://wpolityce.pl/kosciol/458349-przewodniczacy-episkopatu-ofensywa-srodowisk-lgbt

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 29 lipca 2019

Dalej trwa atak na Polskę! Teraz LGBT+50 innych płci...

Bardzo krótko, bo udało mi się dostać do laptopa.

Wielu z nas zadaje pytanie: dlaczego PiS pozwala na gremialny atak środowisk LGBT+ na naszą konserwatywną Polskę? Innym pytaniem bez odpowiedzi pozostaje to, dlaczego hierarchowie Kościoła Katolickiego nie reagują w sposób ostry na profanację naszych świętości, jak np. profanację Maryi i nawet fizyczne ataki na duchownych i ich obrzędy?

W przypadku PiS-u to wydaje mi się, że nie chce ulec prowokacjom a cała sytuacja jest naprawdę bardzo skomplikowana i ja PiS w jakimś stopniu rozumiem. Te jakieś "tęczowe marsze" są czystą ustawką, prowokacją elit lewacko-sorosowych, bo koszmarnie boją się drugiej kadencji PiS-u, która będzie zupełnie inna i wtedy zacznie się rozliczanie za III RP. Lewakom już nie starczało argumentów, więc wystawili najcięższe działa: inwazja LGBT+ i prowokacje, żeby doszło do rozlewu krwi na ulicach. A wtedy będzie światowa narracja syjo-lewako-globalistów o naszym faszyzmie czy nazizmie. To jest gra o wszystko, o naszą Polskę, ale i kształt przyszłej Europy. Będzie takich prowokacji jeszcze więcej i musimy się na to przygotować. BĘDZIE ICH DUŻO WIĘCEJ. Oni już stawiają wszystko na jedną kartę a G. Soros ich finansuje. Okropność. Ale te ataki są też wyrazem bezsilności tych środowisk, bo Polacy są narodem konserwatywnym i takim pozostaną. Więc ich atak na naszą wiarę przyniesie dla nich tylko skutek odwrotny od zamierzonego.

Gorzej jest z brakiem ostrej reakcji Kościoła Katolickiego w Polsce. Nie usłyszałem jeszcze żadnego listu apostolskiego czytanego na niedzielnych Mszach Świętych, który kategorycznie by potępił środowiska LGBT+. I za atak na polskich katolików, atak na rodzinę, atak na wiarę, profanację naszych świętości. Nie było, ale dlaczego? Oczywiście zdarzają się jakieś pojedyncze kazania określonych księży czy biskupów, ale oficjalnego stanowiska KK jeszcze nie ma. Na co czekają? Na to, żeby zidiociali zboczeńcy blokowali w kościołach możliwość odprawienia Eucharystii? A może na to, że w końcu jakiś tęczowiec zamorduje księdza lub wiernego? Nie jestem w stanie tego do końca pojąć. Jedynym wytłumaczeniem jest dla mnie lewacka postawa obecnego papieża Franciszka, który - wedle wielu - powoli odchodzi od odwiecznych dogmatów naszej wiary a swoją postawą blokuje kościelnych konserwatystów. Zresztą dziś mamy dwóch papieży: Benedykta XVI, który do tej pory nosi białą sutannę przysługującą papieżowi i Franciszka noszącego sutannę identyczną. Pierwszy był Benedykt XVI i wydaje mi się, że to on raczej jest papieżem i tyle.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

niedziela, 5 maja 2019

Tak! Donald Tusk coś jednak powiedział bardzo ważnego!


Przez wiele tygodni przed przyjazdem D. Tuska do Polski w dniu 3 maja 2019 tworzono narrację, że "król Europy" powie coś bardzo ważnego dla przyszłości Unii Europejskiej, opowie o konieczności przestrzegania praworządności w różnych krajach, o konstytucjach, prawie i skieruje przełomowe słowa dla Polski, Polaków a przede wszystkim dla opozycyjnej Koalicji Europejskiej.

Wielu obserwatorów i komentatorów życia politycznego w Polsce uważa, że nic takiego w treści Jego przemówienia nie było, że wbrew zapowiedziom zaczął "siąpić jedynie mały deszczyk z wielkiej i napompowanej wcześniej chmury".

Pośrednio popieram takie rozumowanie, tym bardziej, że dywersja J.C. Junckera ("jak wygra PiS to Polska nie wyjdzie z UE") mogła być zaskoczeniem dla D. Tuska, który być może faktycznie chciał oprzeć swoje przemówienie na równoważniku: PiS=Polexit.  Dlatego ten jego niby wykład był w niektórych momentach nawet chamski, ale przede wszystkim sprawiał wrażenie chaotycznego i napisanego w ostatniej chwili.

Ja jeszcze myślałem o tym, że pierwotnie D. Tusk miał wystąpić w atmosferze dużych niepokojów w Polsce, według wcześniej ustalonego schematu:

– strajk nauczycieli,
– chaos w edukacji, min. brak egzaminów gimnazjalnych i po podstawówce,
– strajk innych grup zawodowych,
– uliczne demonstracje i zamieszki (w większości sprowokowane przez samych "totalniaków"),
– UE nawołuje do powstrzymania w Polsce totalitarnej władzy w postaci PiS i ogłasza jakieś nowe sankcje wobec naszego kraju,
– pochody pierwszomajowe przeciw władzy jak w Paryżu, zamieszki uliczne, itd.... nawet jakiś rozlew krwi,
–... i wtedy D. Tusk przyjeżdża do Warszawy, aby "ratować" kraj...

Wszystkie powyżej wskazane możliwości mogą być całkiem prawdopodobne i dlatego niektórym wydaje się, że D. Tusk nie wykorzystał swojej szansy i nic ciekawego ani odkrywczego - poza obrażeniem V. Orbana – nie powiedział.

Czy na pewno?

Otóż wydaje mi się, że nie. D. Tusk powiedział coś jednak bardzo ważnego, coś co chciał wyartykułować i to mu się udało.

Tyle tylko, że powiedział to za pośrednictwem swojej "telepatii" i "hologramu" w postaci tzw. supporta, czyli lewackiego, chamskiego, skrajnie antykościelnego i satanistycznego redaktora naczelnego pisma „Liberté!” Leszka Jażdżewskiego, który jasno określił, w którą stronę zmierza KE i kogo chce pozyskać.

Po jego skrajnie antykatolickim i nienawistnym krótkim przemówieniu wszyscy mu klaskali (nawet Kosiniak - Kamysz) a D. Tusk idąc na mównicę poklepał go z wdzięczności po ramieniu.

Wbrew też opinii wielu komentatorów politycznych uważam, że Donald Tusk doskonale wiedział, co powie ten młody gnojek a chodziło wbrew pozorom o rzecz naturalną i trywialnie prostą.

Sądzę, że wewnętrzne badania sondażowe kierowane każdorazowo do szefostwa danej partii (te prawdziwe a nie dla pospólstwa) dają wyraźne zwycięstwo PiS (ZP) nad KE a dodatkowo - co ważne - wskazują na rosnące notowania lewackiego i laickiego ugrupowania "Wiosna" założonego przez homoseksualistę Pana Biedronia.

Z oczywistych względów D. Tusk nie mógł sam powiedzieć tego co chciał, ale - jak to zwykle on - posłużył się kimś innym a chodzi mu i KE na niczym innym niż li tylko i wyłącznie na pozyskaniu choć części elektoratu skrajnie lewicowego i antykościelnego.

A ten elektorat jest niezbędny, aby móc wygrać wybory do PE lub choć uzyskać wynik zbliżony do Zjednoczonej Prawicy. A to jest warunkiem niezbędnym i koniecznym dla uzyskania jakiegoś przyzwoitego wyniku w jesiennych wyborach do polskiego parlamentu europejskiego a wynik obecnych wyborów będzie kształtować całą tą przyszłą kampanię wyborczą.

W takim ujęciu to D. Tusk coś jednak  powiedział bardzo ważnego!

I warto, aby katolicy lub ludzie prawi a nie cynicy i hipokryci o tym pamiętali wrzucając kartkę wyborczą do urny PO to partia tylko władzy, skrajnie cyniczna, przesiąknięta hipokryzją i lekceważąca ludzi, która jest w stanie zrobić wszystko (tak jak D. Tusk biorąc ślub kościelny przed wyborami prezydenckimi po kilkudziesięciu latach trwania jego małżeństwa) i wszystko obiecać, aby dorwać się ponownie do władzy i fruktów z niej płynących.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 15 listopada 2011

Zdeptać wszystko, co polskie i wartościowe! Teraz kolej na bł. Jana Pawła II...

Witam

Jestem wściekły! Gdyby Janusz Palikot miał dla mnie jakąkolwiek zdolność honorową wyzwałbym go na pojedynek. Tylko szabli i kuli żal na ich profanację...

Zgadzam się z głównymi tezami Witolda Gadowskiego, który w świetnym artykule Zejście z romantycznych obłoków napisał m.in.:
(obszerne fragmenty - polecam całość)

-----------------------------------------------------

"Trzęsiemy się z oburzenia, bezsilnie pomstujemy – prawda jest jednak taka, że tyle nam mogą zrobić na ile sami pozwolimy. Zacznijmy więc od samego sedna – od krzyża.

Na Krakowskim Przedmieściu pozwoliliśmy (my niezbyt święci, ale jednak katolicy) z jednej strony na doprowadzenie protestu do formy karykaturalnej, gdy rolę argumentów poczęły pełnić obolałości emocji i akty mistyczne, a z drugiego końca do kompletnego znieczulenia opinii publicznej na jaskrawe akty drwin z uczuć i symboli religijnych. Dziś widzimy, że konflikt na Krakowskim Przedmieściu stał się w istocie szczepionką na postępującą eskalację wojny z kościołem w Polsce.

Dziś dostrzegam także i to, że właśnie na poligonie pod prezydenckim pałacem, gdzie w roli głównej – bezkarnie – występowali ludzie pokroju ubeka, szantażysty senatora Piesiewicza i tarzający się po chodniku, w przypływie jakiejś niekontrolowanej emocji Dominik Taras, pozostający w cieniu macherzy po raz kolejny zaprojektowali nowy ruch polityczny, drugi fortepian ubezpieczający i resorujący obecną ekipę rządową, poszerzający gamę jej „środków wyrazu”. To właśnie w gorących dniach warszawskiego sporu o krzyż narodziło się nowe wcielenie „człowieka z sobowtórem w dłoni” (nie moje, pożyczone od Rewińskiego), prowokator złapał drugi oddech. W momencie gdy okazało się, że antyreligijnym ekscesom nie towarzyszyły większe emocje społeczne panowie znający się jeszcze z moskiewskiej szkoły dyplomacji nacisnęli na swoich „znajomych” w mediach, aby ci zaostrzyli już nie antyklerykalną, ale antyreligijną retorykę.

Prześledźcie jak w następujących po wydarzeniach na Krakowskim Przedmieściu miesiącach zmieniał się język głównych mediów. Być może to tylko przypadek, być może wiatr przyniósł nowe trendy, ale ja wierzę w zasadę: „ten sprawił kto na tym zyskał”, a ostatnie akcje sprawiły, że ludzie tacy jak Jerzy Urban już nie muszą wymykać się kuchennymi schodami, a Hipolit S. i generał M. obficie bankietują z „gwiazdami”

Na czele ofensywy stał niewątpliwie portal Onet, nasiliły się także napaści na prymasa i episkopat ze strony „katolickich” mediów ITI (vide „Tygodnik Powszechny””).

Wszystko odbywało się właściwie w ciszy, przy braku silniejszych sprzeciwów ze strony laikatu. Potem pojawił się „Nergal” w programie drugim TVP i... znów cisza, jeśli nie liczyć kilku publicystów i biskupów, satanista nie wywołał żywszych emocji.

Polscy katolicy zachowywali się jak przestraszona trzódka, pełna kompleksów i poczucia własnej bezsilności.

Nie piszę już o tym, że trwająca od wielu miesięcy rzeź katolików w Chinach, Indiach i Afryce nie budzi w Polsce żadnego oddźwięku. Tak jakby polscy katolicy nie tylko bali się stanąć w obronie symboli religijnych poniżanych we własnym kraju, ale nie czuli żadnej wspólnoty z maltretowanymi na świecie współwyznawcami.

Udało się więc wyizolować polskich katolików, obezwładnić ich i wmówić im, że wszelkie formy obrony własnych praw są równoznaczne z szerzeniem ciemnogrodu i nietolerancji.

W Polsce coraz śmielej poczyna sobie styl myślenia mówiący o tym, że wszyscy zasługują na pełną swobodę i wolność byleby nie reprezentowali jednak polskiego katolicyzmu.

Kolejne eskalacje – wniosek o zdjęcie krzyża z sali obrad sejmu RP, powołanie na funkcję wicemarszałka sejmu aborcjonistki Nowickiej czy nawet groteskowa zamiana strojów polskiej reprezentacji piłkarskiej, to w istocie już tylko prosta konsekwencja sytuacji gdy antykatolicyzm (w świecie groźny dziś podobnie jak antysemityzm, gdyż w istocie oba zjawiska są atakiem na judeochrześcijańską etykę i antropologię, w tym kontekście środowisko Adama Michnika w żaden sposób nie może być kojarzone z reprezentowaniem interesów semickich, judaistycznych czy syjonistycznych) wchodzi w polską rzeczywistość a.d. 2011 i polskie społeczeństwo jak nóż w rozgrzane masło.

Czy może zatem dziwić fakt, że 11 listopada zaatakowano kolejne symbole, które nierozerwalnie zrosły się w Polsce z krzyżem – pluto na polskie mundury i bito ludzi z białoczerwonymi flagami w dłoniach.

I znów cisza, tym razem nieco grobowa – bo niby skąd maja się jeszcze podnosić patriotyczne głosy, gdy oficjalny obieg medialny przyjął formy znane z socjalistycznego pluralizmu mediów epoki wczesnego Gierka. Państwo z „Polityki” powinni to pamiętać z autopsji.

W ostatnich niepodległościowych mediach niesie się jedynie mało konstruktywny lament.

Nic konkretnego, utyskiwanie i boleść. Znowu jesteśmy Winkelridem Narodów, Karolem Levittoux i Trauguttem w jednej postaci.

Oj jakże mi przykro, ale ja z tego cierpiętniczego tramwaju wysiadam i czynię to z pełnym przekonaniem na przystanku – Działanie.

Zamiast lamentować weźmy się do konkretnej pracy.
Dziś, gdy narzekamy, że banki i media nie znajdują się w polskich rękach i przez to,siłą faktu, nie prezentują polskiej racji stanu, przeciwdziałajmy temu w jeden tylko skuteczny sposób – zakładajmy nasze media. Jeśli powstanie ich wiele, to bliski znajomy Barbary Piaseckiej Johnson i pułkownika Mochola nie nadąży z ich wykupywaniem.

Jeśli RMF i Interia to media należące do kapitału niemieckiego, gazet nie wspomnę, a ITI, to kapitał nie wiadomo jaki, ale na pewno ulokowany nie tylko w Polsce, to nie spodziewajmy się antyniemieckich czy antyrosyjskich opinii, nawet gdy polska racja stanu i co ważniejsze fakty, tego wymagają.

Bezwarunkowa miłość do Rosji i Niemiec lansowana w głównych mediach nie jest przecież, platonicznym zachwytem. Dziś jedna telewizja znaczy więcej niż w 1939 roku całe dywizje czołgów.

Wojna o świadomość to w istocie wojna o podporządkowanie, nakłonienie do realizacji własnych interesów.

Jeśli nie wierzycie, to sprawdźcie czy w największych niemieckich mediach pojawiają się tony sprzeczne z niemiecką racją stanu.

O rosyjskich putinomediach nie wspominam z powodu ogólnej putinosytuacji jaka tam panuje.

  Nie wiem jak Wy ale ja biorę się do organicznej roboty – ksiądz Wawrzyniak czy podkrakowski Franciszek Stefczyk dawno już pokazali jak to się robi i dziś (gdybyśmy mniej romantycznie bujali w obłokach) powinni zasiadać w jednym Polskim Panteonie, obok Kościuszki, Pułaskiego, Piłsudskiego i Paderewskiego".


-----------------------------------------------------

Dziś przyszła kolej na szarganie postaci największego polskiego autorytetu - bł. Jana Pawła II. Jak donosi portal wp.pl w artykule "Gdyby nie Jan Paweł II byłyby lepsze przepisy"  niejaki "„człowieka z sobowtórem w dłoni” wykrztusił z siebie słowa krytykujące naszego Papieża: ""- Gdybyśmy nie mieli tak konserwatywnego papieża, mielibyśmy normalne przepisy aborcyjne, jak większość państw europejskich. To wynik presji wywieranej przez Karola Wojtyłę na polskie życie publiczne - powiedział Janusz Palikot w radiu TOK FM.  Lider Ruchu Palikota stwierdził, że duży wpływ na obowiązujące w Polsce prawo dotyczące aborcji miał papież Jan Paweł II. - Konserwatywne przekonania są wynikiem presji wywieranej przez Karola Wojtyłę na polskie życie publiczne - przekonywał Palikot. Poseł odpierał także zarzuty dotyczące ataków gazety "Fakty i Mity" na Kościół i papieża. W opinii polityka, takie teksty są w Polsce potrzebne. - Ludzie to kupują, najwyraźniej jest rynek na takie komentarze - zauważył Palikot. Dodał także, że takie dyskusje są "dobrym kontrapunktem dla obecności Kościoła w życiu politycznym..."".  

Jestem pewny, że w najbliższym czasie zmasowany atak na Kościół Katolicki w Polsce i na nasze największe narodowe wartości przybierze niespotykane dotąd formy i rozmiary. Trzeba wszystkimi siłami powstrzymać ten najazd na Polskę szaleńczej nawałnicy rozwydrzonych lewackich, marksistowskich hord "chazarskich hunwejbinów".

Zgadzam się, że należy zacząć od budowy podstaw naszej egzystencji, ale oczekuję też odwagi nas wszystkich oraz zdecydowanych reakcji hierarchów Kościoła Katolickiego.

Dosyć!

I jeszcze do Januszka... "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka" a wybory mogą być szybciej niż za cztery lata... Chociaż może akurat nie to przysłowie jest najbardziej adekwatne w tym przypadku, bo i wilki poczułyby się zapewne obrażone za takowe porównanie...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com