Po zwycięstwie prawicy nasze kochane mainstreanowe "mendy" dziennikarskie zdają się być zupełnie bezradne w sferze jakości i treści własnych przekazów.
Od lat fanatycznie nastawieni na manipulacyjne gloryfikowanie rządów PO-PSL z jednoczesnym równie manipulacyjnym deprecjonowaniem i pogardą wobec opozycji w postaci PiS dziś zupełnie nie potrafią się odnaleźć w nowej dla nich sytuacji.
Niedawne próby deprecjonowania i ośmieszania prezydenta A. Dudy i wytworzenia wokół niego "przemysłu pogardy" okazały się przeciwskuteczne a w odbiorze społecznym tylko potwierdziły parszywy charakter tych dziennikarzyn. A. Duda okazał się dla nich jakościowo za silny... więc - w imię zasady, że o pisowcach można mówić źle albo wcale - postanowili go zamilczać...
Prezydent więc im odpadł i ... te wyroby dziennikarskopodobne zupełnie się zagubiły. Nie ma już antypolskiego rządu PO-PSL ani też nie ma jeszcze znienawidzonego przez nich a'priori rządu PiS. Nie wiedzą co mają teraz robić i o czym mówić.
Nie przyjdzie im do głowy, że mogliby stać się dziennikarzami... ale sądzę, że oni już takowymi nie mogą się stać o ile w ogóle kiedykolwiek nimi byli. Te lata wielopokoleniowej politpoprawnej służalczości wobec politycznych elit komunistycznych i III RP oraz podporządkowanie lewackiemu środowisku michnikowszczyzny wraz z bezmyślną akceptacją jego antypolskich idei a także przesiąknięcie unio-syjo-globalstyczną frazeologią już całkowicie i nieodwracalnie ich zdegenerowało, zarówno w sferze osobowościowej jak i zawodowej.
Odnoszę wrażenie, że oni cały czas - rozżaleni i coraz bardziej negatywnie nabuzowani - po prostu czekają w "blokach startowych" na pierwszy dzień rządów PiS... by rozpocząć zmasowany jazgot i wylew śmierdzącej, krytykanckiej żółci na nowe rządy. Nie mogą się wprost tego doczekać i nawet już z falstartem krytykują niespełnione obietnice rządu, którego jeszcze nie ma i z jakąś schizofreniczną satysfakcję odnotowują fakt, że jeszcze tego rządu nie ma a powinien już być. Powinien bo oni przez ten fakt niebytu nowego rządu nie mają na kogo ujadać...
Osobiście te dziennikarskie kreatury wzbudzają we mnie obrzydzenie i zwykłe politowanie...
Jestem przekonany, że będziemy mieli w ich wykonaniu jeszcze większy zmasowany atak na PiS niż miało to miejsce w latach 2005-2007 (rządy koalicji PiS) i 2005-2010 (prezydentura ś.p. L. Kaczyńskiego). Atak będzie zwielokrotniony i bardziej perfidny...
Na szczęście większość Polaków już dawno przekonało się jaką moralno-etyczną zgniliznę oni reprezentują i już - jak sądzę - uodporniło się na tę ich wściekliznę. Jest internet, młodzi ludzie i jest też jeszcze część mediów z prawdziwego zdarzenia... Stąd wydaje mi się, że ten ich "start z bloków" zakończy się ich całkowitym upadkiem.
Niemniej nowy rząd i my wszyscy musimy się tego zmasowanego ataku na wszystkich płaszczyznach spodziewać i odpowiednio się do niego przygotować oraz nie pozwolić, żeby ten mendialny wrzód ponownie zatruł polski organizm... Wrzody sfanatyzowanego kłamstwa się usuwa lub neutralizuje prawdą oraz nieuchronnością prawnej kary...
Pozdrawiam
Mam nadzieję, że dziennikarze zrozumieli, że mój tekst ich nie dotyczy.... :)
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michnikowszyzna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michnikowszyzna. Pokaż wszystkie posty
sobota, 31 października 2015
sobota, 5 listopada 2011
Marsz Niepodległości - muszę zareagować...
Witam
Najgorsi są hipokryci. Spośród nich zaś nosiciele pogardy, zniewolenia i chorobliwej wprost nienawiści kreujący się na obrońców praw człowieka i wartości humanitarnych...
Owocem nienawiści było morderstwo polityczne na łódzkim członku PiS. Ta kreowana od lat nienawiść skłoniła człowieka (byłego członka PO) do próby zabicia Jarosława Kaczyńskiego...
Na nienawiści zbudowano wszystkie marksistowskie XX-wieczne totalitaryzmy: komunizm na konieczności mordowania i eliminacji klas rządzących, nazizm na mordowaniu innych narodów, w tym Polaków i Żydów...
Chichotem historii można nazwać działania władz Izraela wobec Palestyńczyków, którym przyszło żyć w swoistym gettcie stworzonym przez okupantów na ich ziemi... Podobnie można oceniać wrzawę marksistów wokół polskiego Marszu Niepodległości i usilne kreowanie Polaków jako faszystów... Doprawdy ile trzeba mieć w sobie pogardy wobec naszego narodu, aby czynić go faszystowskim? Straciliśmy miliony naszych obywateli walczących właśnie z faszyzmem i komunizmem dla naszej i innych niepodległości a Marsz Niepodległości jest m.in. też w hołdzie za oddanie przez nich życia za Polskę. Ile trzeba mieć w sobie hipokryzji i antypolonizmu, żeby przypisywać nam wyimaginowany jakiś antysemityzm (zresztą to pojęcie jest kolejnym zafałszowaniem, bowiem Semitami są też Arabowie i inne mniejsze nacje, więc nie można utożsamiać Semitów tylko z Żydami!).
Niedawno pisałem, że "... mam nadzieję, że współcześnie tych nienawistników jest coraz mniej i powoli zaczynają stanowić tylko malutką część wspomnianych narodów... Nie może chyba być inaczej, skoro żyjemy w tak wspaniałych czasach, że wszyscy oni zapewniają o tolerancji, demokracji, poszanowaniu innych i w żaden sposób nie myślą już o jakiejś granicy niemiecko-rosyjskiej czy też mitologicznej Judeopolonii...".
Teraz - widząc wprost antypatriotyczną i antypolską zarazem "wściekliznę michnikowszczyzny" – mam wątpliwości, czy tych chorych z nienawiści do polskości jest coraz mniej. Może tak i bardzo bym tego chciał, ale jednak hałasują niczym małe ratlerki (przepraszam te sympatyczne pieski za użycie ich rasy w tak negatywnym świetle, ale niestety szczury i karaluchy nie wydają głośnych dźwięków).
Mam też nadzieję, że myli się również S. Michalkiewicz pisząc jednym ze swoich komentarzy m.in.: "„Gazeta Wyborcza” pisze o „neofaszystach”, którzy 11 listopada wezmą udział w Marszu Niepodległości. Najwyraźniej ścisłe kierownictwo „GW”, zgodnie z leninowskim przykazaniem, by prasa pełniła funkcję organizatorską, odpowiada na tak zwane „społeczne zamówienie”. Nietrudno domyślić się – jakie. Polska i Polacy co najmniej od 20 lat są obiektem dwóch polityk historycznych: niemieckiej i żydowskiej, które od pewnego momentu są ze sobą ściśle skoordynowane i prowadzą do tego samego celu. Niemiecka polityka historyczna zmierza do stopniowego zdejmowania z Niemiec i narodu niemieckiego odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej i przerzucania jej na winowajcę zastępczego, na którego wytypowana została Polska. Żydowska polityka historyczna również jest nakierowana na przerzucanie odpowiedzialności na winowajcę zastępczego, bo w przeciwnym razie żydowskie organizacje przemysłu holokaustu i Izrael mógłby utracić niezwykle lukratywny status ofiary (...) Trzeba tylko znaleźć dla tego przemysłu pozór moralnego uzasadnienia – no a temu celowi służy wynajdowanie „neofaszystów” w Polsce pod każdym krzakiem. Tak wielka liczba „neofaszystów” wymaga wzięcia Polski pod polityczną kuratelę – niemiecką i żydowską, bo w przeciwnym razie pozostawieni samopas Polacy ZNOWU zrobią coś okropnego. No a to juz wprost wychodzi naprzeciw zarówno zaprojektowanemu przez Niemcy scenariuszowi rozbiorowemu, jak i Judeopolonii, którą trzeba zawczasu zorganizować na wypadek, gdyby n a Bliskim Wschodzie miłującemu pokój Izraelowi z sąsiadami coś poszło nie tak. Nic zatem dziwnego, że w tej sytuacji szczególną irytację zarówno Żydów, jak i kolaborujących z nimi tubylczych szabesgojów budzi właśnie Marsz Niepodległości – bo po co mniej wartościowemu narodowi polskiemu niepodległość?".
Chciałbym naprawdę się mylić, ale rozpętana wokół polskiego święta odzyskania naszej niepodległości burza marksistowsko-lewackiej histerii jest jawną prowokacją, która może przynieść koszmarnie negatywne skutki. Wierzę, że polskie służby porządkowe skutecznie jednak oddzielą "oszołomów" od Polaków i uniemożliwią przerodzenie się ich nienawiści w agresję wobec czczących naszą/swoją niepodległość... a fani takich kapel jak legenda lewicującego punk rocka Angelic Upstarts - która odwołuje się to tradycji komunizmu i nazizmu - zostaną skutecznie zneutralizowani.
Liczę również na to, że odpowiednie służby zajmą się anonimowymi hakerami, którzy notorycznie "włamują" się na stronę internetową Marszu Niepodległości, która dzisiaj rano wyglądała np. tak...


Doprawdy... swoją agresją, infantylizmem, brakiem odpowiedniej ilości połączeń synapsowych oraz kompleksem niższości wobec Polaków ta zgraja opętanych zawiścią i awersją do polskości oraz katolicyzmu ludzi daje dowody zarówno kretynizmu, ale i zwykłego cynizmu. A może ich nienawiść wobec tegoż polskiego Święta wynika z jakichś ponadnormalnych, mitomańskich zabobonów i wierzeń związanych np. z datą 11.11.2011... W niektórych przecież ogarniętych szaleństwem kręgach liczby mają jakieś numerologiczne, okultystyczne i satanistyczne znaczenie... a liczba 11 jest tu niemal wyjątkowa, tak samo ja suma cyfr w dacie, czyli 6 oraz suma liczb (11+11+11) wynosząca 33... jak najwyższy stopień w masonerii...
W sumie to szkoda mi tych nienawistników. Już nie czuję wobec nich złości i politowania, ale troskę. Są niczym zaczadzenia tlenkiem węgla i wygląda na to: "...że tego gazu wokół nich coraz więcej a "zatrucie tlenkiem węgla w dużych dawkach może powodować nawet szybką śmierć a na pewno coś w rodzaju opętania"... Liczę jednak na to, że odpowiednio wcześnie "otworzą okno" i odetchną pełną piersią... wdychając świeże, zdrowe i czyste polskie powietrze..."
Pozdrawiam
P.S.
I zapraszam oczywiście... w krawatach i bez... byle po polsku...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Najgorsi są hipokryci. Spośród nich zaś nosiciele pogardy, zniewolenia i chorobliwej wprost nienawiści kreujący się na obrońców praw człowieka i wartości humanitarnych...
Owocem nienawiści było morderstwo polityczne na łódzkim członku PiS. Ta kreowana od lat nienawiść skłoniła człowieka (byłego członka PO) do próby zabicia Jarosława Kaczyńskiego...
Na nienawiści zbudowano wszystkie marksistowskie XX-wieczne totalitaryzmy: komunizm na konieczności mordowania i eliminacji klas rządzących, nazizm na mordowaniu innych narodów, w tym Polaków i Żydów...
Chichotem historii można nazwać działania władz Izraela wobec Palestyńczyków, którym przyszło żyć w swoistym gettcie stworzonym przez okupantów na ich ziemi... Podobnie można oceniać wrzawę marksistów wokół polskiego Marszu Niepodległości i usilne kreowanie Polaków jako faszystów... Doprawdy ile trzeba mieć w sobie pogardy wobec naszego narodu, aby czynić go faszystowskim? Straciliśmy miliony naszych obywateli walczących właśnie z faszyzmem i komunizmem dla naszej i innych niepodległości a Marsz Niepodległości jest m.in. też w hołdzie za oddanie przez nich życia za Polskę. Ile trzeba mieć w sobie hipokryzji i antypolonizmu, żeby przypisywać nam wyimaginowany jakiś antysemityzm (zresztą to pojęcie jest kolejnym zafałszowaniem, bowiem Semitami są też Arabowie i inne mniejsze nacje, więc nie można utożsamiać Semitów tylko z Żydami!).
Niedawno pisałem, że "... mam nadzieję, że współcześnie tych nienawistników jest coraz mniej i powoli zaczynają stanowić tylko malutką część wspomnianych narodów... Nie może chyba być inaczej, skoro żyjemy w tak wspaniałych czasach, że wszyscy oni zapewniają o tolerancji, demokracji, poszanowaniu innych i w żaden sposób nie myślą już o jakiejś granicy niemiecko-rosyjskiej czy też mitologicznej Judeopolonii...".
Teraz - widząc wprost antypatriotyczną i antypolską zarazem "wściekliznę michnikowszczyzny" – mam wątpliwości, czy tych chorych z nienawiści do polskości jest coraz mniej. Może tak i bardzo bym tego chciał, ale jednak hałasują niczym małe ratlerki (przepraszam te sympatyczne pieski za użycie ich rasy w tak negatywnym świetle, ale niestety szczury i karaluchy nie wydają głośnych dźwięków).
Mam też nadzieję, że myli się również S. Michalkiewicz pisząc jednym ze swoich komentarzy m.in.: "„Gazeta Wyborcza” pisze o „neofaszystach”, którzy 11 listopada wezmą udział w Marszu Niepodległości. Najwyraźniej ścisłe kierownictwo „GW”, zgodnie z leninowskim przykazaniem, by prasa pełniła funkcję organizatorską, odpowiada na tak zwane „społeczne zamówienie”. Nietrudno domyślić się – jakie. Polska i Polacy co najmniej od 20 lat są obiektem dwóch polityk historycznych: niemieckiej i żydowskiej, które od pewnego momentu są ze sobą ściśle skoordynowane i prowadzą do tego samego celu. Niemiecka polityka historyczna zmierza do stopniowego zdejmowania z Niemiec i narodu niemieckiego odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej i przerzucania jej na winowajcę zastępczego, na którego wytypowana została Polska. Żydowska polityka historyczna również jest nakierowana na przerzucanie odpowiedzialności na winowajcę zastępczego, bo w przeciwnym razie żydowskie organizacje przemysłu holokaustu i Izrael mógłby utracić niezwykle lukratywny status ofiary (...) Trzeba tylko znaleźć dla tego przemysłu pozór moralnego uzasadnienia – no a temu celowi służy wynajdowanie „neofaszystów” w Polsce pod każdym krzakiem. Tak wielka liczba „neofaszystów” wymaga wzięcia Polski pod polityczną kuratelę – niemiecką i żydowską, bo w przeciwnym razie pozostawieni samopas Polacy ZNOWU zrobią coś okropnego. No a to juz wprost wychodzi naprzeciw zarówno zaprojektowanemu przez Niemcy scenariuszowi rozbiorowemu, jak i Judeopolonii, którą trzeba zawczasu zorganizować na wypadek, gdyby n a Bliskim Wschodzie miłującemu pokój Izraelowi z sąsiadami coś poszło nie tak. Nic zatem dziwnego, że w tej sytuacji szczególną irytację zarówno Żydów, jak i kolaborujących z nimi tubylczych szabesgojów budzi właśnie Marsz Niepodległości – bo po co mniej wartościowemu narodowi polskiemu niepodległość?".
Chciałbym naprawdę się mylić, ale rozpętana wokół polskiego święta odzyskania naszej niepodległości burza marksistowsko-lewackiej histerii jest jawną prowokacją, która może przynieść koszmarnie negatywne skutki. Wierzę, że polskie służby porządkowe skutecznie jednak oddzielą "oszołomów" od Polaków i uniemożliwią przerodzenie się ich nienawiści w agresję wobec czczących naszą/swoją niepodległość... a fani takich kapel jak legenda lewicującego punk rocka Angelic Upstarts - która odwołuje się to tradycji komunizmu i nazizmu - zostaną skutecznie zneutralizowani.
Liczę również na to, że odpowiednie służby zajmą się anonimowymi hakerami, którzy notorycznie "włamują" się na stronę internetową Marszu Niepodległości, która dzisiaj rano wyglądała np. tak...
Doprawdy... swoją agresją, infantylizmem, brakiem odpowiedniej ilości połączeń synapsowych oraz kompleksem niższości wobec Polaków ta zgraja opętanych zawiścią i awersją do polskości oraz katolicyzmu ludzi daje dowody zarówno kretynizmu, ale i zwykłego cynizmu. A może ich nienawiść wobec tegoż polskiego Święta wynika z jakichś ponadnormalnych, mitomańskich zabobonów i wierzeń związanych np. z datą 11.11.2011... W niektórych przecież ogarniętych szaleństwem kręgach liczby mają jakieś numerologiczne, okultystyczne i satanistyczne znaczenie... a liczba 11 jest tu niemal wyjątkowa, tak samo ja suma cyfr w dacie, czyli 6 oraz suma liczb (11+11+11) wynosząca 33... jak najwyższy stopień w masonerii...
W sumie to szkoda mi tych nienawistników. Już nie czuję wobec nich złości i politowania, ale troskę. Są niczym zaczadzenia tlenkiem węgla i wygląda na to: "...że tego gazu wokół nich coraz więcej a "zatrucie tlenkiem węgla w dużych dawkach może powodować nawet szybką śmierć a na pewno coś w rodzaju opętania"... Liczę jednak na to, że odpowiednio wcześnie "otworzą okno" i odetchną pełną piersią... wdychając świeże, zdrowe i czyste polskie powietrze..."
Pozdrawiam
P.S.
I zapraszam oczywiście... w krawatach i bez... byle po polsku...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Etykiety:
11 listopada,
Angelic Upstarts,
Bojówki niemieckie,
cynizm,
debilizm,
faszyzm,
komunizm,
lewcatwo,
Marsz Niepodległości,
michnikowszyzna,
nazizm,
okultyzm,
Seweryn Blumsztajn,
syjoniści
sobota, 29 października 2011
Zaczadzeni nienawiścią...
Witam
Zatrucie tlenkiem węgla w dużych dawkach może powodować szybką śmierć. Wiedzieli o tym dobrze Stalin i Hitler, którzy zagazowywali (hitlerowcy przed pojawieniem się - produkowanego przez IG Farben - Cyklonu B) swoich więźniów wprowadzając gaz wydechowy samochodu do zamkniętej przestrzeni naczepy, gdzie przebywali ludzie.
Nieodwracalne, negatywne skutki dla funkcjonowania mózgu ludzkiego niesie też ze sobą przewlekłe zatrucie tym gazem. Najczęstszymi są: osłabienie pamięci, upośledzenie psychiczne, utrata łaknienia, utrata czucia w palcach, senność w dzień i bezsenność w nocy, zaburzenia krążenia, zmiany w morfologii krwi, objawy parkinsonizmu: drżenia mięśni, maskowaty wyraz twarzy, "chód pingwini" - ostrożne poruszanie się z szeroko rozstawionymi nogami, szaroziemiste zabarwienie skóry.
Czyż nie można porównać takiego przewlekłego gazowego zatrucia i jego skutków z przewlekłą nienawiścią ludzi wobec siebie... długotrwałą, postępującą i samoniszczącą? Czyż pielęgnowanie jej w sobie nie powoduje - w miarę upływu czasu - potęgowania wszelkich zachowań negatywnych i patologicznych? A jeżeli dotyczy to całych narodów, to czy ukrywana bądź jawna nienawiść nie tworzy z narodowych nienawistników ludzkich barbarzyńców, których umysły są w stanie wewnętrznie przetrawiać tylko ta emocję?
Od wieków... z niezrozumiałych dla mnie powodów Polska i Polacy są nienawidzeni przewlekle przez Niemców i Kreml (rozumiany jako ośrodek władzy w Rosji). Podobnie zdziwiony jestem antypolskością syjonistów.
W przypadku ościennych państw jest w tym coś kuriozalnego oraz niezrozumiałego i wynika chyba raczej z poczucia wewnętrznej niższości oraz chęci poszerzania swojego terytorium, który traktują podobnie jak nieraz niektórzy mężczyźni kupując długi, czerwony i szybki samochód oraz wkładając do portfela 2 tysiące "na drobne wydatki". Może jeszcze ową nienawiść potęguje małostkowa zawiść i chęć zemsty za dawniej oddawane Polsce hołdy: Pruski i Ruski oraz wojny orężem zawsze z Nią przegrywane. Zważmy też, że Polska nigdy - nawet walcząc samotnie - nie poddała się ani Germanom ani Rosjanom – zawsze dla Jej pokonania ci nienawistnicy musieli działać razem...
W przypadku zaś syjonistów wydaje się zasadnym wskazanie na ich wielowiekową "bezpaństwowość" i zwykłą zawiść wobec tych, którzy ten własny, ojczysty, rodzinny dom posiadają. Może syndrom "długiego samochodu" też ma w tej ich nienawiści do Polski jakiś swój udział? Przeto "ten, komu umysłu, honoru, godności i tradycji nie starcza, mamoną i szablą swoje miejsce wyznacza". Może jeszcze powodem są rozumiane opacznie słowa o "narodzie wybranym" i niefrasobliwość Kazimierza Wielkiego, który wtedy, gdy wszędzie w Europie ich przeganiano, on przyjął ich troskliwie i tolerancyjnie pod polski dom. No cóż jest pewna racja w tym, że niektórzy dostając ratunkowy palec, potrafią w swojej pysze i poczuciu mitomańskiego: "należy mi się" - nieraz przez przypadek a nieraz podstępem i celowo - pochłonąć i zniszczyć całą rękę (i nie tylko) dającego palec wybawcy...
Oczywiście mam nadzieję, że współcześnie tych nienawistników jest coraz mniej i powoli zaczynają stanowić tylko malutką część wspomnianych narodów... Nie może chyba być inaczej, skoro żyjemy w tak wspaniałych czasach, że wszyscy oni zapewniają o tolerancji, demokracji, poszanowaniu innych i w żaden sposób nie myślą już o jakiejś granicy niemiecko-rosyjskiej czy też mitologicznej Judeopolonii...
Niestety jakieś śladowe symptomy chorej nienawiści jednak zostały i najgorsze jest to, że chyba ich najwięcej w samej Polsce.
Niedługo 11 listopada. Święto Niepodległości i Marsz Niepodległości. Święto Polski.
Wydawać by się mogło, że jest to nasza polska uroczystość a jej przeciwnicy ograniczą się do krytyki polskiej państwowości i będą starali się merytorycznie uzasadnić bezsensowność istnienia Polski w Europie. Przecież wielu w Polsce jest jawnych lub ukrytych komunistów, lewaków czy faszystów, czy zwolenników regionalizacji Europy, którzy chętnie wymazaliby Polskę i Naród Polski z mapy współczesnego świata...
Wiele też jest przecież wychodzących w Polsce polskojęzycznych, ale antynarodowych pism oraz innych mediów, jak chociażby marginalne dla nas narodowo i patriotycznie środowisko "michnikowszczyzny". Niech sobie tam piszą, ile chcą treści przeciwko naszemu, polskiemu Świętu Niepodległości, niech nawet udają, że chcą je obchodzić równie uroczyście, ale po europejsku, bezpaństwowo... To ich a nie nasza, Polaków sprawa...
Niech nawet różne "świńskie ryje", "wibratory" oraz lewacy różnej maści alternatywnie organizują sobie swoje antynarodowe, kolorowe demonstracje... byleby nie kolidujące z Polskim Marszem Niepodległości a służby porządkowe skutecznie oddzielały je od patriotów i uniemożliwiały przerodzenie się ich nienawiści w agresję wobec Polaków...
Niezrozumiałym i wprost szokującym jest jednak nawoływanie do blokowania Marszu Niepodległości a już jakim przewlekłym zaczadzeniem zwoływanie do takiej blokady swoistej "legii cudzoziemskiej": europejskich towarzyszy i towarzyszek (w tym: niemieckich - sic!!!). Jak trafnie w swoim poście Święto Niepodległości i Targowica napisał sewolf, jest to "...jakąś wyjątkową nikczemnością, sq.. syństwem, bezczelnością, grymasemn historii, nie wiem, jakich słów mam użyć, że niemieckie bojówki będą miały czelność atakować polskich patriotów na polskich ulicach w dniu polskiego święta. Że potomkowie niemieckich żołnierzy, których tego dnia w 1918 rozbroili polscy patrioci będą teraz brali odwet na potomkach tych patriotów. I czymś zupełnie horrendalnym jest , wymykającym sie jakimkolwiek racjonalnym, spokojnym ocenom, że robią to na wezwanie i zaproszenie ludzi noszących , dobrowolnie i bez przymusu przecież, polski paszport. Mam nadzieję, że polskie państwo wykaże się elementarnym minimum sprawności i zatrzyma te szumowiny na granicy, chociaż, jak do tego pory, niewiele wskazuje, by miało do tego tak zwane cojones".
Oj... ta przewlekła nienawiść wobec polskości i patriotyzmu, wobec polskiego państwa, jego tradycji, historii, wobec jego niepodległości, wobec narodu polskiego w ostatnich 22 latach przyniosła wiele efektów, które są charakterystyczne dla przewlekle narażonych na kontakt z tlenkiem węgla.
W sumie to szkoda mi tych nienawistników. Już nie czuję wobec nich złości i politowania, ale troskę. Wygląda bowiem na to, że tego gazu wokół nich coraz więcej a "zatrucie tlenkiem węgla w dużych dawkach może powodować nawet szybką śmierć a na pewno coś w rodzaju opętania"... Liczę jednak na to, że odpowiednio wcześnie "otworzą okno" i odetchną pełną piersią... wdychając świeże, zdrowe i czyste polskie powietrze...
Pozdrawiam
P.S.
I zapraszam oczywiście... w krawatach i bez... byle po polsku...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Zatrucie tlenkiem węgla w dużych dawkach może powodować szybką śmierć. Wiedzieli o tym dobrze Stalin i Hitler, którzy zagazowywali (hitlerowcy przed pojawieniem się - produkowanego przez IG Farben - Cyklonu B) swoich więźniów wprowadzając gaz wydechowy samochodu do zamkniętej przestrzeni naczepy, gdzie przebywali ludzie.
Nieodwracalne, negatywne skutki dla funkcjonowania mózgu ludzkiego niesie też ze sobą przewlekłe zatrucie tym gazem. Najczęstszymi są: osłabienie pamięci, upośledzenie psychiczne, utrata łaknienia, utrata czucia w palcach, senność w dzień i bezsenność w nocy, zaburzenia krążenia, zmiany w morfologii krwi, objawy parkinsonizmu: drżenia mięśni, maskowaty wyraz twarzy, "chód pingwini" - ostrożne poruszanie się z szeroko rozstawionymi nogami, szaroziemiste zabarwienie skóry.
Czyż nie można porównać takiego przewlekłego gazowego zatrucia i jego skutków z przewlekłą nienawiścią ludzi wobec siebie... długotrwałą, postępującą i samoniszczącą? Czyż pielęgnowanie jej w sobie nie powoduje - w miarę upływu czasu - potęgowania wszelkich zachowań negatywnych i patologicznych? A jeżeli dotyczy to całych narodów, to czy ukrywana bądź jawna nienawiść nie tworzy z narodowych nienawistników ludzkich barbarzyńców, których umysły są w stanie wewnętrznie przetrawiać tylko ta emocję?
Od wieków... z niezrozumiałych dla mnie powodów Polska i Polacy są nienawidzeni przewlekle przez Niemców i Kreml (rozumiany jako ośrodek władzy w Rosji). Podobnie zdziwiony jestem antypolskością syjonistów.
W przypadku ościennych państw jest w tym coś kuriozalnego oraz niezrozumiałego i wynika chyba raczej z poczucia wewnętrznej niższości oraz chęci poszerzania swojego terytorium, który traktują podobnie jak nieraz niektórzy mężczyźni kupując długi, czerwony i szybki samochód oraz wkładając do portfela 2 tysiące "na drobne wydatki". Może jeszcze ową nienawiść potęguje małostkowa zawiść i chęć zemsty za dawniej oddawane Polsce hołdy: Pruski i Ruski oraz wojny orężem zawsze z Nią przegrywane. Zważmy też, że Polska nigdy - nawet walcząc samotnie - nie poddała się ani Germanom ani Rosjanom – zawsze dla Jej pokonania ci nienawistnicy musieli działać razem...
W przypadku zaś syjonistów wydaje się zasadnym wskazanie na ich wielowiekową "bezpaństwowość" i zwykłą zawiść wobec tych, którzy ten własny, ojczysty, rodzinny dom posiadają. Może syndrom "długiego samochodu" też ma w tej ich nienawiści do Polski jakiś swój udział? Przeto "ten, komu umysłu, honoru, godności i tradycji nie starcza, mamoną i szablą swoje miejsce wyznacza". Może jeszcze powodem są rozumiane opacznie słowa o "narodzie wybranym" i niefrasobliwość Kazimierza Wielkiego, który wtedy, gdy wszędzie w Europie ich przeganiano, on przyjął ich troskliwie i tolerancyjnie pod polski dom. No cóż jest pewna racja w tym, że niektórzy dostając ratunkowy palec, potrafią w swojej pysze i poczuciu mitomańskiego: "należy mi się" - nieraz przez przypadek a nieraz podstępem i celowo - pochłonąć i zniszczyć całą rękę (i nie tylko) dającego palec wybawcy...
Oczywiście mam nadzieję, że współcześnie tych nienawistników jest coraz mniej i powoli zaczynają stanowić tylko malutką część wspomnianych narodów... Nie może chyba być inaczej, skoro żyjemy w tak wspaniałych czasach, że wszyscy oni zapewniają o tolerancji, demokracji, poszanowaniu innych i w żaden sposób nie myślą już o jakiejś granicy niemiecko-rosyjskiej czy też mitologicznej Judeopolonii...
Niestety jakieś śladowe symptomy chorej nienawiści jednak zostały i najgorsze jest to, że chyba ich najwięcej w samej Polsce.
Niedługo 11 listopada. Święto Niepodległości i Marsz Niepodległości. Święto Polski.
Wydawać by się mogło, że jest to nasza polska uroczystość a jej przeciwnicy ograniczą się do krytyki polskiej państwowości i będą starali się merytorycznie uzasadnić bezsensowność istnienia Polski w Europie. Przecież wielu w Polsce jest jawnych lub ukrytych komunistów, lewaków czy faszystów, czy zwolenników regionalizacji Europy, którzy chętnie wymazaliby Polskę i Naród Polski z mapy współczesnego świata...
Wiele też jest przecież wychodzących w Polsce polskojęzycznych, ale antynarodowych pism oraz innych mediów, jak chociażby marginalne dla nas narodowo i patriotycznie środowisko "michnikowszczyzny". Niech sobie tam piszą, ile chcą treści przeciwko naszemu, polskiemu Świętu Niepodległości, niech nawet udają, że chcą je obchodzić równie uroczyście, ale po europejsku, bezpaństwowo... To ich a nie nasza, Polaków sprawa...
Niech nawet różne "świńskie ryje", "wibratory" oraz lewacy różnej maści alternatywnie organizują sobie swoje antynarodowe, kolorowe demonstracje... byleby nie kolidujące z Polskim Marszem Niepodległości a służby porządkowe skutecznie oddzielały je od patriotów i uniemożliwiały przerodzenie się ich nienawiści w agresję wobec Polaków...
Niezrozumiałym i wprost szokującym jest jednak nawoływanie do blokowania Marszu Niepodległości a już jakim przewlekłym zaczadzeniem zwoływanie do takiej blokady swoistej "legii cudzoziemskiej": europejskich towarzyszy i towarzyszek (w tym: niemieckich - sic!!!). Jak trafnie w swoim poście Święto Niepodległości i Targowica napisał sewolf, jest to "...jakąś wyjątkową nikczemnością, sq.. syństwem, bezczelnością, grymasemn historii, nie wiem, jakich słów mam użyć, że niemieckie bojówki będą miały czelność atakować polskich patriotów na polskich ulicach w dniu polskiego święta. Że potomkowie niemieckich żołnierzy, których tego dnia w 1918 rozbroili polscy patrioci będą teraz brali odwet na potomkach tych patriotów. I czymś zupełnie horrendalnym jest , wymykającym sie jakimkolwiek racjonalnym, spokojnym ocenom, że robią to na wezwanie i zaproszenie ludzi noszących , dobrowolnie i bez przymusu przecież, polski paszport. Mam nadzieję, że polskie państwo wykaże się elementarnym minimum sprawności i zatrzyma te szumowiny na granicy, chociaż, jak do tego pory, niewiele wskazuje, by miało do tego tak zwane cojones".
Oj... ta przewlekła nienawiść wobec polskości i patriotyzmu, wobec polskiego państwa, jego tradycji, historii, wobec jego niepodległości, wobec narodu polskiego w ostatnich 22 latach przyniosła wiele efektów, które są charakterystyczne dla przewlekle narażonych na kontakt z tlenkiem węgla.
W sumie to szkoda mi tych nienawistników. Już nie czuję wobec nich złości i politowania, ale troskę. Wygląda bowiem na to, że tego gazu wokół nich coraz więcej a "zatrucie tlenkiem węgla w dużych dawkach może powodować nawet szybką śmierć a na pewno coś w rodzaju opętania"... Liczę jednak na to, że odpowiednio wcześnie "otworzą okno" i odetchną pełną piersią... wdychając świeże, zdrowe i czyste polskie powietrze...
Pozdrawiam
P.S.
I zapraszam oczywiście... w krawatach i bez... byle po polsku...
-------------------------------------------------------
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Etykiety:
11 listopada,
Bojówki niemieckie,
cisza wyborcza,
faszyzm,
komunizm,
lewcatwo,
Marsz Niepodległości,
michnikowszyzna,
nazizm,
Seweryn Blumsztajn,
syjoniści
niedziela, 14 sierpnia 2011
Nierzeczywista rzeczywistość kreowanego medialnie świata... (1)
Witam
W ostatnim poście zwróciłem się do naszych mainstreamowych dziennikarzy w sposób słowno-obrazkowy:
"Kochani dziennikarze o mentalności niewolników, sługusów lub realnie wiecznie poszukujących - niczym Pani Aneta Krawczyk - "ojca własnej egzystencji dziennikarskiej" .... jakże mi Was żal... Nawróćcie się lub korzystając z resztek jakiegoś honoru i etyki dziennikarskiej... oficjalnie pokażcie jak to się robi!... Co? No jak się "liże....d... władzy!".... Chyba, że ja się pomyliłem i zwracam się do niewłaściwych osób, bowiem nie jesteście wcale dziennikarzami...?
Może warto jednak powrócić do etosu i właściwej istoty zawodu dziennikarza... Zawsze, w każdym momencie życie można ponownie stać się dobrym człowiekiem i porzucić zło w imię dobra...
Zwracam się wobec tego - jako Polak, Wasz zwykły: czytelnik, oglądacz słuchacz – do tych z Was, którzy zawodowo "zbłądzili"! Kochani! Powróćcie do tych ideałów, które byc może skłoniły Was do wyboru zawodu dziennikarza, przypomnijcie sobie kim chcieliście być i co swoją twórczością dziennikarską przekazywać nam wszystkim... Pamiętajcie też słowa Błogosławionego Jana Pawła II: "Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"... Przecież wielu z Was - jak ja - to przedstawiciele pokolenia JPII... Już zapomnieliśmy? Zawsze - mimo, iż nieraz wydaje się, że stało się już nieodwracalnie "szpetną szują dziennikarską" – można ponownie powrócić "do korzeni" i/lub stać się prawym i uczciwym dziennikarzem... Nawet TERAZ, w tej chwili!"
Szczerze powiedziawszy nie miałem zamiaru powracać do szerokiej psychosopołeczno-inelektualnej analizy tej niechlubnej i niestety coraz udziałowo liczniejszej podgrupy dziennikarskiej, którą mogę nazwać – używając terminologii T. Sakiewicza – "wyrobami dziennikarskopodobnymi". Nie lubię bowiem zbyt często odnosić się do "reprezentantów pustki, jakkolwiek ją pojmujemy" ponieważ zasługują oni raczej na pobłażliwy śmiech lub rzeczywisty niebyt osobowościowy...
Niestety... traf chciał, że dzisiaj natknąłem się na film, który swoim obrazem niejako w sposób metafizyczny urealnił wokół mnie fetor takiego rozkładającego se łajna i fecesów, że - ratując sie przed skutkami torsji - musiałem zareagować tak jak umiem, czyli przekazem... tym razem słownym i będącym też częściowo uzupełnionym powtórzeniem wielu moich już kiedyś wielokrotnie spisywanych konstatacji dotyczacycm degradacji zawodowej dziennikarzy (niektórych?)...
Przyczyna zajęcia się polską PUSTKĄ (dziennikarską):
Skutek zajęcia się polską PUSTKĄ (dziennikarską):
Niestety obecnie etos zawodu dziennikarza związany przed wszystkim z obiektywizmem przekazywanych treści i powszechnie rozumianą etyką (deontologią*) dziennikarską są fikcją. Fundamentem deontologii dziennikarskiej jak każdego zbioru norm etycznych winny być bowiem nierozerwalnie ze sobą powiązane, współzależne i wzajemnie uwarunkowane relacje: prawdy, dobra i piękna, które mają być podstawowymi walorami efektów pracy dziennikarza. Nie czas może i miejsce na filozoficzne dyskusje dotyczące dobra i piękna, ale dążenie do prawdy winno być immanentną cechą dziennikarzy. Podobnie rzecz się ma z e wspomnianym obiektywizmem. Oczywiście można się zastanowić czy idealny obiektywizm jest w ogóle możliwy, ale teraz w naszym kraju - pomijam celowo tutaj ogólnoświatową tendencję manipulacyjno-inwigilacyjnej degrengolady zawodu dziennikarza skupiając się jeno na Polsce ** - nie ma nawet jego namiastki w większości mediów i u większości dziennikarzy.
Od bardzo dawna zastanawiałem się nad łagodnością "polskich" mediów wobec obecnego rządu i jego premiera Donalda Tuska. Rozszerzając: nad swoistym, rozłożonym przez media i dziennikarzy, parasolem ochronnym nad całym PO oraz elitami "posokrągłostołowym" i całą III RP. Liczba pochwalnych peanów, marginalizowanie lub niezauważanie błędów i nieudolności obecnego jak i niemal wszystkich rządów po 1989 roku, dyskryminowanie inaczej piszących i myślących, przekłamania i niedomówienia - to wszystko stało się standardem wśród dziennikarzy i wydawców medialnych.
I niestety nie ma to nic wspólnego z obiektywizmem i etyką dziennikarską. Nasza "klasa" dziennikarska stała się (i chyba zawsze była) odpowiednikiem naszej "klasy politycznej". Pisanie o ludziach w większości "bezwartościowych" czyni z artykułów i programów również w większości bezwartościowe wypociny naszych "pismaków" oraz "gadaczy".
Cała nasza klasa polityczna, zarówno PO, jako i PiS nie reprezentuje wysokiego poziomu (o lewicowcach i ludowcach nie wspominając). Możemy krzyczeć i wrzeszczeć, że nam się to nie podoba, ale w najbliższym czasie raczej będziemy zdani na ich obecność na polskiej scenie politycznej. Tym bardziej, że tak naprawdę obecny układ polityczny został niejako ustalony podczas zdrady "okragłostołowej" i trwa niestety w najlepsze...
Niemniej - właśnie tym bardziej - należałoby się spodziewać wskazywania przede wszystkim przez dziennikarzy na popełniane przez rządzących błędy i napiętnowanie ich zarządczej nieudolności. Taka winna być rola dziennikarzy uzupełniona o wieloaspektowe informowanie oraz nawet edukowanie społeczeństwa.
I tutaj właśnie dochodzimy do sedna sprawy: w polskich mediach wszystko odwróciło się do góry nogami. Zamiast patrzeć na ręce rządowi mającemu realny wpływ na sytuację wewnętrzną i zewnętrzną Polski, media skupiają się na śledzeniu poczynań i krytykowaniu opozycji oraz wszystkich, którzy myślą inaczej niż socjal-globalistyczno-unijno-liberalno-kimunistyczne pseudoelity. Oczywiście trzeba ewentualnie krytykować czy oceniać wszystkich, ale na dzisiaj to PO i Pałac Namiestnikowski podejmują najważniejsze decyzje dla Polaków.
Dlaczego tak się dzieje?
Jest wiele powodów a najważniejszym z nich jest... niestety - niezrozumiała chyba nigdzie na świecie - medialna wszechwładza ludzi wywodzących się z elit postsocjalistycznych, postkomunistycznych oraz sowiecko-komunistycznych służb specjalnych. Dodatkowym elementem jest często antypolskość tych mediów rozumiana przeze mnie jako antyendeckość i globalistyczna lewackość. Wyrażają się one m.in. w: propagowaniu zacierania granic pomiedzy krajami, gloryfikowaniu wielokulturowości, niszczeniu więzów społecznych (m.in. rodziny), promowaniu zachowań dewiacyjnych (np. mozliwości adoptowania dzieci przez pary homoseksualne), rozbijaniu rodziny, negowaniu historii Polski i wyśmiewaniu zachowań patriotycznych, tworzeniu bezmyślnej kolorowej europejskiej masy, zachowaniach antychrześcijański i antykatolickich, promowaniu zachowań satanistycznych i okultystycznych. Doprawdy radować sie musi posmiertnie Karol Marks, który jest niewatpliwie "ojcem" tych wszystkich postaw... Zresztą... wiele ideologicznych dzieci spłodził ów jegmość: komunizm, nazizm... a teraz z zaświatów jego nasienie krąży dalej w umysłach globalistów i uninistów.
W Polsce - moim zdaniem - zarówno przyczynami, jak i efektami wspomnianych przeze mnie: antyendeckości i lewackości, które decydują o obrazie polskiego dziennikarstwa są: szeroko rozumiana "trucizna szechtero-michnikowszczyzny"... i ... konserwowany międzypokoleniowo "homosovieticus". Wiele o tym już napisano, ale diagnoza zawsze była i pozostaje jedna: bez "zapomnienia" o tych dwóch zjawiskach nie ma możliwości zbudowania prawdziwej suwerennej i niepodległej Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.
Warto też jednak skupić się na bardziej zindywidualizowanych przesłankach zdegenerowania wielkiej rzeszy polskich dziennikarzy. Nie wdając się w dywagacje natury socjologicznej, przyczyn jest kilka:
1. O wiele łatwiej krytykować patriotów oraz np. poczynania PIS-u kojarzonego z pewną "zaściankowością", niż "światowych" przedstawicieli PO i "europejskich szechteroidów" kreujących się na realizatorów zapowiadanego cudu społeczno-gospodarczo-politycznego Polski. Łatwość ta wynika m.in. z faktu, iż PIS (i ogólnie wiekszość propolskich przeciwników obecnie rzadzących) tkwi w powszechnej świadomości społecznej jako synonim: katolicyzmu, ograniczonego myślenia narodowego (nieraz połączonego ze sztucznie wykreowanym antysemityzmem i nacjonalizmem), antyeuropejskości, antyrosyjskości, antywykształciuchowości, rodiomaryjności, itd.
Większość tych cech jest obca liberalnemu środowisku dziennikarskiemu, gdzie raczej króluje europejskość i laickość. Więc łatwiej krytykować obce sobie poglądy społeczno-polityczne promując jednocześnie swoje własne wartości nie narażając się jednocześnie na przypisanie sobie łatek cechujących PIS i "narodowców".
2. Pomimo obecnego kryzysu i naprawdę wielkiej nieudolności D. Tuska w procesie rządzenia, poparcie społeczne jest dalej zadziwiająco bardzo duże dla PO. Pomijając przyczyny tego stanu rzeczy i wiarygodności badań społecznych... dziennikarze krytykując PIS i każdą opozycję najzwyczajniej w świecie "przymilają" się do odbiorców. Niebagatelne znaczenie ma tu też akceptacja i pochwały samego (ekskluzywnego a nie inkluzyjnego) środowiska mediów,
3. W związku z powyższymi (ale nie tylko) krytyka PO jest w środowisku dziennikarskim jest niemodna, a PiS-u i wszystkich "oszołomów" jak najbardziej. Krytyka rządu i Prezydenta naraża dziennikarzy na ostracyzm i śmieszność towarzyską, a dziennikarze to w większości przecież rozrywkowi ludzie charakteryzujący się typowymi cechami ludzi reprezentujących większość wolnych zawodów. Dla nich ww. ostracyzm bywa katastrofą osobistą,
4. Dziennikarze, oczywiście zdając sobie sprawę z kompletnej klęski obecnego rządu i całej III RP, wybierają według nich "mniejsze zło" niż ewentualny powrót do władzy PIS-u,
5. W Polsce występuje ogromny nacisk wydawców i właścicieli mediów prywatnych na dziennikarzy i treść ich wypowiedzi (opisał to niegdys, w przypadku Gazety Wyborczej, np. red. Cichy). Nie jest tajemnicą, że owi włodarze związani są albo z dawną prosowiecką lewicą, albo z międzynarodowym kapitałem różnych prowienencji, albo też ściśle z obecną ekipą rządzącą (jako kontynuatorzy dziwnych umów "przy okrągłym stole"). Dziennikarze nie są samobójcami... muszą przecież z czegoś żyć a media niezależne słabo płacą i mają niskie nakłady. To jak daleko obecnie posunięta jest w środowisku dziennikarskim autocenzura to mogą tylko opowiedzieć sami dziennikarze (jeżeli zechcą). Ale ową autocenzurę widac ostatnio aż nawet koszmarnie i zenująco śmiesznie, chociażby w przypadku sprawy "okołosmoleńskiej" czy śmierci A. Leppera. Uważam, że już dawno prześcignęła swą mocą zewnętrzną cenzurę komunistyczną,
6. Stworzony przez rząd D. Tuska (jak i wiekszość po 1989 roku) PR-owy obraz jego funkcjonowania był możliwy do budowy tylko przy pomocy mediów, które z ochotą dawały się wykorzystywać przez PO w tym względzie (a może to media w postaci ich włodarzy, realizując swoje i swoich etniczno-religino-polityczno-gospodarczych przyjaciół cele, wykorzystały i wykorzystują PO?). Trudno więc teraz odwracać się mediom od już przyjętej przez ich wydawców i właścicieli linii politycznej a dziennikarzom negować wcześniejsze, własne teksty. Zresztą najtrudniej człowiekowi przyznać się do błędu, do własnej pomyłki, a jeżeli ona dotyczy również własnych wartości i przekonań to tym bardziej jest to trudne i może być przez dziennikarza uważane jako jego kompromitacja. Więc lepiej kurczowo trzymać się trzeba wcześniejszych wypowiedzi, łagodząc znaczenie wpadek obecnie miłościwie nam panujących,
7. No i wreszcie: każda słuszna skądinąd krytyka rządu i jego nieudolnych poczynań w konsekwencji uderza bezpośrednio w Jego Ekscelencję Donalda Tuska i Jego Najwyższą Ekscelencję Bronisława Komorowskiego, którzy przecież muszą wygrać kolejne wybory... Ewentualna przegrana PO w najbliższych wyborach byłaby katastrofą dla: mediów prywatnych, tzw. "postokrągłostołowej" polskiej klasy politycznej, rodzimego i zagranicznego kapitału (nie tylko polskiego), pajęczyny dawnych różnej maści agentów pochowanych i przechowywanych w różnego rodzaju instytucjach nie tylko prywatnych... no a przede wszystkim zakończyłaby karierę polityczną Tuska i być może PO jako partii politycznej.
cdn...
P.S.
Zacząłem od PUSTKI a niestety jednak w punktach 1-7 opisywałem zachowania dziennikarzy, do których oczywiście nie zaliczam tej pustki dziennikarskiej, która mnie zainsopirowała do napisania owego tekstu...
* Deantologia - zespół zasad etycznych odnoszących się do konkretnej grupy zawodowej.
** O sensie tegoż zawodu i celach, jakie przyświecają i zostały wyznaczone dziennikarzom w dobie ogólnoświatowej medialnej globalnej manipulacji ludzkością zajmę się w kolejnych częściach....
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/;
kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
W ostatnim poście zwróciłem się do naszych mainstreamowych dziennikarzy w sposób słowno-obrazkowy:
"Kochani dziennikarze o mentalności niewolników, sługusów lub realnie wiecznie poszukujących - niczym Pani Aneta Krawczyk - "ojca własnej egzystencji dziennikarskiej" .... jakże mi Was żal... Nawróćcie się lub korzystając z resztek jakiegoś honoru i etyki dziennikarskiej... oficjalnie pokażcie jak to się robi!... Co? No jak się "liże....d... władzy!".... Chyba, że ja się pomyliłem i zwracam się do niewłaściwych osób, bowiem nie jesteście wcale dziennikarzami...?
Może warto jednak powrócić do etosu i właściwej istoty zawodu dziennikarza... Zawsze, w każdym momencie życie można ponownie stać się dobrym człowiekiem i porzucić zło w imię dobra...
Zwracam się wobec tego - jako Polak, Wasz zwykły: czytelnik, oglądacz słuchacz – do tych z Was, którzy zawodowo "zbłądzili"! Kochani! Powróćcie do tych ideałów, które byc może skłoniły Was do wyboru zawodu dziennikarza, przypomnijcie sobie kim chcieliście być i co swoją twórczością dziennikarską przekazywać nam wszystkim... Pamiętajcie też słowa Błogosławionego Jana Pawła II: "Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"... Przecież wielu z Was - jak ja - to przedstawiciele pokolenia JPII... Już zapomnieliśmy? Zawsze - mimo, iż nieraz wydaje się, że stało się już nieodwracalnie "szpetną szują dziennikarską" – można ponownie powrócić "do korzeni" i/lub stać się prawym i uczciwym dziennikarzem... Nawet TERAZ, w tej chwili!"
Szczerze powiedziawszy nie miałem zamiaru powracać do szerokiej psychosopołeczno-inelektualnej analizy tej niechlubnej i niestety coraz udziałowo liczniejszej podgrupy dziennikarskiej, którą mogę nazwać – używając terminologii T. Sakiewicza – "wyrobami dziennikarskopodobnymi". Nie lubię bowiem zbyt często odnosić się do "reprezentantów pustki, jakkolwiek ją pojmujemy" ponieważ zasługują oni raczej na pobłażliwy śmiech lub rzeczywisty niebyt osobowościowy...
Niestety... traf chciał, że dzisiaj natknąłem się na film, który swoim obrazem niejako w sposób metafizyczny urealnił wokół mnie fetor takiego rozkładającego se łajna i fecesów, że - ratując sie przed skutkami torsji - musiałem zareagować tak jak umiem, czyli przekazem... tym razem słownym i będącym też częściowo uzupełnionym powtórzeniem wielu moich już kiedyś wielokrotnie spisywanych konstatacji dotyczacycm degradacji zawodowej dziennikarzy (niektórych?)...
Przyczyna zajęcia się polską PUSTKĄ (dziennikarską):
Skutek zajęcia się polską PUSTKĄ (dziennikarską):
Niestety obecnie etos zawodu dziennikarza związany przed wszystkim z obiektywizmem przekazywanych treści i powszechnie rozumianą etyką (deontologią*) dziennikarską są fikcją. Fundamentem deontologii dziennikarskiej jak każdego zbioru norm etycznych winny być bowiem nierozerwalnie ze sobą powiązane, współzależne i wzajemnie uwarunkowane relacje: prawdy, dobra i piękna, które mają być podstawowymi walorami efektów pracy dziennikarza. Nie czas może i miejsce na filozoficzne dyskusje dotyczące dobra i piękna, ale dążenie do prawdy winno być immanentną cechą dziennikarzy. Podobnie rzecz się ma z e wspomnianym obiektywizmem. Oczywiście można się zastanowić czy idealny obiektywizm jest w ogóle możliwy, ale teraz w naszym kraju - pomijam celowo tutaj ogólnoświatową tendencję manipulacyjno-inwigilacyjnej degrengolady zawodu dziennikarza skupiając się jeno na Polsce ** - nie ma nawet jego namiastki w większości mediów i u większości dziennikarzy.
Od bardzo dawna zastanawiałem się nad łagodnością "polskich" mediów wobec obecnego rządu i jego premiera Donalda Tuska. Rozszerzając: nad swoistym, rozłożonym przez media i dziennikarzy, parasolem ochronnym nad całym PO oraz elitami "posokrągłostołowym" i całą III RP. Liczba pochwalnych peanów, marginalizowanie lub niezauważanie błędów i nieudolności obecnego jak i niemal wszystkich rządów po 1989 roku, dyskryminowanie inaczej piszących i myślących, przekłamania i niedomówienia - to wszystko stało się standardem wśród dziennikarzy i wydawców medialnych.
I niestety nie ma to nic wspólnego z obiektywizmem i etyką dziennikarską. Nasza "klasa" dziennikarska stała się (i chyba zawsze była) odpowiednikiem naszej "klasy politycznej". Pisanie o ludziach w większości "bezwartościowych" czyni z artykułów i programów również w większości bezwartościowe wypociny naszych "pismaków" oraz "gadaczy".
Cała nasza klasa polityczna, zarówno PO, jako i PiS nie reprezentuje wysokiego poziomu (o lewicowcach i ludowcach nie wspominając). Możemy krzyczeć i wrzeszczeć, że nam się to nie podoba, ale w najbliższym czasie raczej będziemy zdani na ich obecność na polskiej scenie politycznej. Tym bardziej, że tak naprawdę obecny układ polityczny został niejako ustalony podczas zdrady "okragłostołowej" i trwa niestety w najlepsze...
Niemniej - właśnie tym bardziej - należałoby się spodziewać wskazywania przede wszystkim przez dziennikarzy na popełniane przez rządzących błędy i napiętnowanie ich zarządczej nieudolności. Taka winna być rola dziennikarzy uzupełniona o wieloaspektowe informowanie oraz nawet edukowanie społeczeństwa.
I tutaj właśnie dochodzimy do sedna sprawy: w polskich mediach wszystko odwróciło się do góry nogami. Zamiast patrzeć na ręce rządowi mającemu realny wpływ na sytuację wewnętrzną i zewnętrzną Polski, media skupiają się na śledzeniu poczynań i krytykowaniu opozycji oraz wszystkich, którzy myślą inaczej niż socjal-globalistyczno-unijno-liberalno-kimunistyczne pseudoelity. Oczywiście trzeba ewentualnie krytykować czy oceniać wszystkich, ale na dzisiaj to PO i Pałac Namiestnikowski podejmują najważniejsze decyzje dla Polaków.
Dlaczego tak się dzieje?
Jest wiele powodów a najważniejszym z nich jest... niestety - niezrozumiała chyba nigdzie na świecie - medialna wszechwładza ludzi wywodzących się z elit postsocjalistycznych, postkomunistycznych oraz sowiecko-komunistycznych służb specjalnych. Dodatkowym elementem jest często antypolskość tych mediów rozumiana przeze mnie jako antyendeckość i globalistyczna lewackość. Wyrażają się one m.in. w: propagowaniu zacierania granic pomiedzy krajami, gloryfikowaniu wielokulturowości, niszczeniu więzów społecznych (m.in. rodziny), promowaniu zachowań dewiacyjnych (np. mozliwości adoptowania dzieci przez pary homoseksualne), rozbijaniu rodziny, negowaniu historii Polski i wyśmiewaniu zachowań patriotycznych, tworzeniu bezmyślnej kolorowej europejskiej masy, zachowaniach antychrześcijański i antykatolickich, promowaniu zachowań satanistycznych i okultystycznych. Doprawdy radować sie musi posmiertnie Karol Marks, który jest niewatpliwie "ojcem" tych wszystkich postaw... Zresztą... wiele ideologicznych dzieci spłodził ów jegmość: komunizm, nazizm... a teraz z zaświatów jego nasienie krąży dalej w umysłach globalistów i uninistów.
W Polsce - moim zdaniem - zarówno przyczynami, jak i efektami wspomnianych przeze mnie: antyendeckości i lewackości, które decydują o obrazie polskiego dziennikarstwa są: szeroko rozumiana "trucizna szechtero-michnikowszczyzny"... i ... konserwowany międzypokoleniowo "homosovieticus". Wiele o tym już napisano, ale diagnoza zawsze była i pozostaje jedna: bez "zapomnienia" o tych dwóch zjawiskach nie ma możliwości zbudowania prawdziwej suwerennej i niepodległej Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.
Warto też jednak skupić się na bardziej zindywidualizowanych przesłankach zdegenerowania wielkiej rzeszy polskich dziennikarzy. Nie wdając się w dywagacje natury socjologicznej, przyczyn jest kilka:
1. O wiele łatwiej krytykować patriotów oraz np. poczynania PIS-u kojarzonego z pewną "zaściankowością", niż "światowych" przedstawicieli PO i "europejskich szechteroidów" kreujących się na realizatorów zapowiadanego cudu społeczno-gospodarczo-politycznego Polski. Łatwość ta wynika m.in. z faktu, iż PIS (i ogólnie wiekszość propolskich przeciwników obecnie rzadzących) tkwi w powszechnej świadomości społecznej jako synonim: katolicyzmu, ograniczonego myślenia narodowego (nieraz połączonego ze sztucznie wykreowanym antysemityzmem i nacjonalizmem), antyeuropejskości, antyrosyjskości, antywykształciuchowości, rodiomaryjności, itd.
Większość tych cech jest obca liberalnemu środowisku dziennikarskiemu, gdzie raczej króluje europejskość i laickość. Więc łatwiej krytykować obce sobie poglądy społeczno-polityczne promując jednocześnie swoje własne wartości nie narażając się jednocześnie na przypisanie sobie łatek cechujących PIS i "narodowców".
2. Pomimo obecnego kryzysu i naprawdę wielkiej nieudolności D. Tuska w procesie rządzenia, poparcie społeczne jest dalej zadziwiająco bardzo duże dla PO. Pomijając przyczyny tego stanu rzeczy i wiarygodności badań społecznych... dziennikarze krytykując PIS i każdą opozycję najzwyczajniej w świecie "przymilają" się do odbiorców. Niebagatelne znaczenie ma tu też akceptacja i pochwały samego (ekskluzywnego a nie inkluzyjnego) środowiska mediów,
3. W związku z powyższymi (ale nie tylko) krytyka PO jest w środowisku dziennikarskim jest niemodna, a PiS-u i wszystkich "oszołomów" jak najbardziej. Krytyka rządu i Prezydenta naraża dziennikarzy na ostracyzm i śmieszność towarzyską, a dziennikarze to w większości przecież rozrywkowi ludzie charakteryzujący się typowymi cechami ludzi reprezentujących większość wolnych zawodów. Dla nich ww. ostracyzm bywa katastrofą osobistą,
4. Dziennikarze, oczywiście zdając sobie sprawę z kompletnej klęski obecnego rządu i całej III RP, wybierają według nich "mniejsze zło" niż ewentualny powrót do władzy PIS-u,
5. W Polsce występuje ogromny nacisk wydawców i właścicieli mediów prywatnych na dziennikarzy i treść ich wypowiedzi (opisał to niegdys, w przypadku Gazety Wyborczej, np. red. Cichy). Nie jest tajemnicą, że owi włodarze związani są albo z dawną prosowiecką lewicą, albo z międzynarodowym kapitałem różnych prowienencji, albo też ściśle z obecną ekipą rządzącą (jako kontynuatorzy dziwnych umów "przy okrągłym stole"). Dziennikarze nie są samobójcami... muszą przecież z czegoś żyć a media niezależne słabo płacą i mają niskie nakłady. To jak daleko obecnie posunięta jest w środowisku dziennikarskim autocenzura to mogą tylko opowiedzieć sami dziennikarze (jeżeli zechcą). Ale ową autocenzurę widac ostatnio aż nawet koszmarnie i zenująco śmiesznie, chociażby w przypadku sprawy "okołosmoleńskiej" czy śmierci A. Leppera. Uważam, że już dawno prześcignęła swą mocą zewnętrzną cenzurę komunistyczną,
6. Stworzony przez rząd D. Tuska (jak i wiekszość po 1989 roku) PR-owy obraz jego funkcjonowania był możliwy do budowy tylko przy pomocy mediów, które z ochotą dawały się wykorzystywać przez PO w tym względzie (a może to media w postaci ich włodarzy, realizując swoje i swoich etniczno-religino-polityczno-gospodarczych przyjaciół cele, wykorzystały i wykorzystują PO?). Trudno więc teraz odwracać się mediom od już przyjętej przez ich wydawców i właścicieli linii politycznej a dziennikarzom negować wcześniejsze, własne teksty. Zresztą najtrudniej człowiekowi przyznać się do błędu, do własnej pomyłki, a jeżeli ona dotyczy również własnych wartości i przekonań to tym bardziej jest to trudne i może być przez dziennikarza uważane jako jego kompromitacja. Więc lepiej kurczowo trzymać się trzeba wcześniejszych wypowiedzi, łagodząc znaczenie wpadek obecnie miłościwie nam panujących,
7. No i wreszcie: każda słuszna skądinąd krytyka rządu i jego nieudolnych poczynań w konsekwencji uderza bezpośrednio w Jego Ekscelencję Donalda Tuska i Jego Najwyższą Ekscelencję Bronisława Komorowskiego, którzy przecież muszą wygrać kolejne wybory... Ewentualna przegrana PO w najbliższych wyborach byłaby katastrofą dla: mediów prywatnych, tzw. "postokrągłostołowej" polskiej klasy politycznej, rodzimego i zagranicznego kapitału (nie tylko polskiego), pajęczyny dawnych różnej maści agentów pochowanych i przechowywanych w różnego rodzaju instytucjach nie tylko prywatnych... no a przede wszystkim zakończyłaby karierę polityczną Tuska i być może PO jako partii politycznej.
cdn...
P.S.
Zacząłem od PUSTKI a niestety jednak w punktach 1-7 opisywałem zachowania dziennikarzy, do których oczywiście nie zaliczam tej pustki dziennikarskiej, która mnie zainsopirowała do napisania owego tekstu...
* Deantologia - zespół zasad etycznych odnoszących się do konkretnej grupy zawodowej.
** O sensie tegoż zawodu i celach, jakie przyświecają i zostały wyznaczone dziennikarzom w dobie ogólnoświatowej medialnej globalnej manipulacji ludzkością zajmę się w kolejnych częściach....
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/;
kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Subskrybuj:
Posty (Atom)

