Nie wypowiadałem się do tej pory na temat P. Kukiza i jego ruchu.
Chciałem wierzyć, że być może tą całą politykę potraktował serio lub też tylko wykorzystał odwiecznych działaczy samorządowych do własnej promocji, by jednak służyć Polsce.
Chciałem wierzyć, nie uwierzyłem i już nie uwierzę.
P. Kukiz w wyborach prezydenckich miał odebrać głosy A. Dudzie i tak się niestety stało. Dlatego też obecny prezydent nie wygrał już tych wyborów w pierwszej turze, co byłoby wydarzeniem nad wyraz istotnym. Na pewno przecież istniał taki w sumie dość kuriozalny plan, skoro B. Komorowski będąc zupełnie przekonanym, iż głosy oddane na P. Kukiza w pierwszej turze wyborów prezydenckich zostaną zagospodarowane właśnie przez niego ogłosił słynne referendum na temat m.in. sztandarowego projektu muzyka, tj. JOW-ów.
A tak tylko dygresyjnie. Czy teraz ktokolwiek sobie wyobraża P. Kukiza w roli prezydenta jako przedstawiciela naszego narodu? Tego P. Kukiza, który "kur...c i pierd...c" w co drugim zdaniu przyniósłby nam zapewne chlubę na świecie...
Następnie P. Kukiz w wyborach parlamentarnych miał odebrać głosy PiS-owi i tak się niestety stało. Dlatego też ZP (PiS i koalicjanci) nie uzyskali wyniku dającego im kwalifikowaną większość niezbędną do długoterminowej stabilności dla "dobrej zmiany" a także zmiany fatalnej i feralnej Konstytucji RP a taka możliwość istniała przy obecnej ordynacji wyborczej. Najprawdopodobniej też pomylono sie w ustalaniu ostatecznego procentu głosów uzyskanego przez PiS, bowiem w najgorszym razie zakładano zwycięstwo ZP, ale takie aby do stworzenia rządu potrzebna była koalicja z Ruchem P. Kukiza (casus LPR i w mniejszym stopniu Samoobrony w rządzie PiS z lat 2005-2007). Jakiż strach musiał przed wyborami panować wśród zdrajców Polski i Polaków zwanych elitami III RP to można zrozumieć poprzez fakt, że przecież był potrzebny nie tylko P. Kukiz, ale jakaś efemeryda polityczna pod nazwą Nowoczesna przejmująca głosy niezadowolonego elektoratu PO.
Polska stała się przez 26 lat "teoretycznym państwem" gdzie jest tylko "ch...j, dupa i kamieni kupa". Państwem, gdzie już tak zmanipulowano dumny polski naród, iż nawet organizacje polityczne powstałe przy biurkach "zarządczych maherów" na kilka miesięcy przed wyborami mogą zyskiwać jakieś tam istotne poparcie społeczne... co wydaje się chyba kuriozalne dla wszystkich. Nie wspominam tutaj o relatywnej degradacji i wyprzedaniu "za bezcen" naszego majątku, obniżeniu jakości nauczania, upadku prawnym i moralnym nigdy niezlustrowanego środowiska prawniczego i innych aspektach...
Ludzie tworzący takie organizacje mają tylko kilka celów i to nie związanych z dobrem narodu, któremu mają służyć, czyli chodzi im jedynie o władzę, pieniądze oraz realizację politycznych i biznesowych celów nadrzędnych "sponsorów". To jest chyba jasne, że nikt nie tworzy takiej organizacji bez pieniędzy a już w przypadku ruchów, które nie miały wcześniej dotacji państwowych w szczególności. Te pieniądze wówczas dają sponsorzy a kto płaci ten potem wymaga... nieprawdaż?
O prawdopodobnych sponsorach Nowoczesnej chyba wszyscy wiedzą. To partia stworzona - o czym już kiedyś pisałem [1], [2] - przez środowisko dawnej UD/UW/demokraci.pl, czyli onegdaj niemal głównych beneficjentów zdradzieckiego Okrągłego Stołu. Jej ideowymi i decyzyjnymi ojcami założycielami byli: "sorosowo-bankstersko-prywatyzacyjny" L. Balcerowicz, "bilderbergowy" A. Olechowski i... W. Frasyniuk z zapewne duchowymi idolami w stylu A. Smolara, A. Michnika czy W. Kuczyńskiego.
O sponsorach P. Kukiza świetnie jeszcze w ubiegłym roku napisał MatkaKurka i mi wypada tylko podać link do jego artykułu: "Zacznijcie się śmiać z "antysystemowego" Kukiza, bo za chwilę zaczniecie płakać!" [3]. Z pewnością jednak po wyborach prezydenckich, gdzie zdobył dużą ilość głosów lista sponsorów wzrosła a po dostaniu się do parlamentu dalej zwyżkuje.
Jednak jest zasadnicza różnica pomiędzy sponsorami Nowoczesnej a Ruchu P. Kukiza. O ile ci pierwsi są znani i są "marionetkami" międzynarodowych etniczno-społeczno-polityczno-korporacyjno-banksterskich elit światowych to jednak pierwszymi sponsorami P. Kukiza byli rodzimi tzw. bezpartyjni samorządowcy. Sądzę też, że obecnie raczej sponsorami P. Kukiza stają się ci sami ludzie co Nowoczesnej.
Pomijając jednak "decyzyjnych nadzorców" obecnej opozycji to przerażający jest poziom intelektualno-moralny elit, które ukształtowane zostały przez cały okres 26 lecia. Śmiem nawet twierdzić, że jest katastrofalnie niższy niż kiedyś poziom elit komunistycznych. Rynsztokowy słownik, brak podstaw wiedzy, cynizm, pogarda dla Polaków, przeświadczenie o danej raz na zawsze władzy, nepotyzm, korupcja, własny interes przedkładany nad ogólnonarodowy, prymitywizm, mentalność niewolonika i zdrajcy... to m.in. tylko niektóre elementy cechujące te cuchnące Targowicą kreatury.
Ten poziom idealnie słychać na wszelkiego rodzaju "taśmach prawdy" a widzimy go codziennie też w mediach wizualnych. A najgorsze jest to, iż naprawdę oni między sobą tak rozmawiają i taką postawę prezentują (wiem z autopsji). I być może wcale ostatnie nagranie P. Kukiza nie będzie tym najsmutniejszym, ale warto zacytować jego słowa: "Być może będę musiał jakąś grę poprowadzić k…a ze Schetyną, korzystając z tego, że znam Schetynę, żeby się k…y dowiedziały z tego PIS-u co się dzieje -rozumiesz?- żeby się przestraszyły" [4].
Naprawdę mi smutno, że P. Kukiz nie wykorzystał swojej szansy, ale chyba jego predyspozycje intelektualno-moralne raczej nie pozwoliłyby mu stać się idolem dumnych Polaków, którzy właśnie - po latach "pedagogiki wstydu" - tą dumę z polskości odzyskują. Wydaje sie jednak, że na polskiej scenie politycznej jest miejsce na ugrupowanie "antysystemowe", więc może pojawi sie ktoś inny, wiarygodny...
A może jestem jednak w błędzie? Jeżeli tak to by mnie to uradowało...
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/co-z-tym-polskim-bilderbergem.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/demony-przeszosci-i-co-z-ta.html
[3] http://kontrowersje.net/zacznijcie_si_mia_z_antysystemowego_kukiza_bo_za_chwil_b_dziecie_p_aka
[4] http://wpolityce.pl/polityka/290921-kolejna-tasma-kukiza-bede-musial-jakas-gre-poprowadzic-ka-ze-schetyna-zeby-sie-ky-dowiedzialy-z-tego-pis-u-co-sie-dzieje-wideo
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą degrengolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą degrengolada. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 28 kwietnia 2016
czwartek, 21 stycznia 2016
Ryszard Petru + Guy Verhofstadt = zamach stanu w Polsce!
"Będę chciał pracować nad przyspieszonymi wyborami. Im szybciej, tym lepiej (...) Jarosław Kaczyński, przypomnę, przyspieszył kiedyś wybory. Była taka sytuacja w historii" – powiedział ostatnio w radiu RMF FM lider Nowoczesnej Ryszard Petru [1].
Belgijski eurodeputowany Guy Verhofstadt kontratakuje ma złożyć projekt rezolucji nt. Polski, gdzie znajdzie się apel o przyjęcie zaleceń Komisji Weneckiej. Zalecenia te nie są jeszcze wydane. Opinia ma być wydana w marcu. Verhofstadt może liczyć na socjalistów (S&D), drugą co do wielkości grupę w PE. Jej liderzy wprost zapowiadają poparcie rezolucji. Podobnie mogą się zachować Zieloni i komuniści. Przeciw, oprócz chadeków i konserwatystów mogą być Europa Wolności (EFD) oraz Europa Narodów (ENF) [2].
Zdaniem komentatorów w Brukseli swoje stanowisko w sprawie Polski Verhofstadt uzgadnia z Ryszardem Petru” – napisała w kontekście przygotowanej przez lidera liberałów rezolucji ws. Polski dziennikarka RMF, Katarzyna Szymańska-Borginon. Według komentatorów, na których powołuje się korespondentka, Guy Verhofstadt współpracuje z Petru, ponieważ liczy na to, że „kiedyś będzie miał w swoich szeregach premiera dużego kraju”. Verhofstadt wcześniej publicznie udzielał poparcia Nowoczesnej i samemu Ryszardowi Petru. Zachęcał Polaków do głosowania na jego partię przed wyborami parlamentarnymi. Pod koniec grudnia stwierdził na Facebooku, że rząd PiS wykonuje robotę za Putina. "Biorąc pod uwagę determinację Władimira Putina w próbach zniszczenia europejskiej jedności i rządów prawa, obecny polski rząd wykonuje tę pracę za niego" – napisał. Wzywał również Unię do wyciągnięcia wniosków z lekcji węgierskiej i „użycia swoich instrumentów” przeciw polskiemu rządowi [3].
Jak wiemy na razie rezolucja została zablokowana, ale europarlamentarzyści frakcji EPL (do której należy PO) zapowiedzieli, że "ponownie rozważy sprawę, jeśli prezydent RP nie przyjmie ślubowania od sędziów TK". Dziś tonąca PO ośmieliła się żądać (czyt. szantaż) od prezydenta A. Dudy przyjęcia ślubowania od trzech sędziów w ciągu dwóch tygodni, bo inaczej "poprzemy rezolucję PE ws. Polski!”. Ewentualna rezolucja PE nie miałaby mocy prawnej, ale byłaby wyrazem woli politycznej europarlamentu. Europosłowie w takich tekstach potępiają jakieś działania lub apelują o ich podjęcie przez KE. PE przyjmował wcześniej rezolucje m.in. na temat zmian w prawie przyjmowanych przez Węgry [4].
Ale nie to jest w niniejszym tekście istotne, ale współpraca pomiędzy Ryszardem Petru i Guy'em Verhofstadt'em, który podczas debaty okazał się najbardziej nienawistnie atakującym Polskę i panią premier B. Szydło europosłem PE. Tą nienawiść, frustrację i bezsilność wobec klasy i logicznych argumentów prezentowanych przez naszą premier uzewnętrznił słynnym gestem zaciśniętej pięści wygrażającej nie wiadomo komu... No cóż ... lewaccy i demoliberalni spadkobiercy idei komunistycznych wspieranych ideami Gramsciego tak już mają - gdy nie starcza im umysłu najchętniej użyliby wobec oponentów argumentu siły... podobnie jak np. M. Schulz.
Nietrudno się domyśleć i niemal mieć pewność, że jego nienawiść, histeria i bezsensowne zarzuty były m.in. rezultatem owej współpracy a Guy Verhofstadt mówił to, co zapewne usłyszał i uzgodnił z Ryszardem Petru, który chce przecież obalić rząd i doprowadzić do wcześniejszych wyborów. Zresztą ta współpraca jest widoczna od początku powstania Nowoczesnej R. Petru - ja bym raczej powiedział, że nie R. Petru a raczej inaczej L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, A. Olechowskiego i ich antypolskich środowisk reprezentowanych m.in przez FOR, Fundację S. Batorego G. Sorosa i E. Smolara oraz "michnikowszczyznę", t.j. chyba właściwie klona skompromitowanych: UD/UW/demokraci.pl [czyt. 5,6]. Wcześniej ten lewacko-demoliberalny belgijski nienawistnik Polski i zwolennik jednego rządu europejskiego czyli stworzenia Związku Socjalistycznych Republik Europejskich ściśle współpracował z ... J. Palikotem i zapewne z jego zewnętrznym środowiskiem w postaci tzw. Komisji Trójstronnej [7].
Zostawiam ocenę Belga Polakom, ale nawet nie chce mi się więcej komentować postawy R. Petru i zastanawiam się do jakiej jeszcze zdrady Polski i Polaków i jakich działań jest w stanie się dopuścić żeby obalić rząd i prezydenta wybranych przez naród polski... Ma wszakże jeszcze - oprócz lewackich i demoliberalnych politycznych fanatyków i totalitarystów w stylu Guy'a - do dyspozycji niektórych banksterów i niektóre korporacje i popierany przez europejskich komunistów i zielonych KOD...
I taka dygresja pytaniem wyrażona... Czy jeszcze jakikolwiek Polak jest w stanie bez wstydu popierać Nowoczesną, PO i KOD oraz obecny kształt zdegenerowanej niemieckiej i lewackiej UE?
Pozdrawiam
P.S.
Tak tylko dla wywołania ironicznego uśmiechu i potwierdzenia - pokazanego w debacie w PE - pewnego poziomu wiedzy oraz stanu intelektualnego i osobowościowego też polskich tzw.: "zafiksowanych unio-europejczyków" i zwolenników m.in. islamizacji Europy:
a) "Rozpoczynamy święta. Po świętach, przypomnę, jest SZEŚCIU króli" - mówił Ryszard Petru do dziennikarzy. "I kończy się pierwsze półrocze. Kiedy oni to chcą zrobić? - użalał się odnośnie planu PiS na likwidację gimnazjów szef Nowoczesnej, który przypomnę, że w czasie ślubowania poselskiego powiedział był nawet: "Tak mi dopomóż Bóg". Nie odbiega to zbytnio od poziomu jego kompana Guy''a i naszego D. Tuska, który przed wyborami prezydenckimi i po osiemnastu latach małżeństwa postanowił nagle wziąć ślub kościelny... Ta sama liga lewacko-demoliberalnych cynicznych hipokrytów i nieuków...
http://dzikikraj.interia.pl/mowatrawa/news-swieto-szesciu-kroli-wpadka-petru,nId,1949539
b) R. Petru chciał sprytnie i śmiesznie skomentować ułaskawienie ministra Mariusza Kamińskiego i wypalił o przewrocie majowym. Zdaniem lidera Nowoczesnej miał on miejsce nie w 1926 roku, a 1935: "Przypomnę, przed wojną był taki moment, że Piłsudski po 35., zamach majowy, a potem to co, się działo do 39. było swego rodzaju nagięciem… zerwaniem tych szwów" – stwierdził Petru.
Teraz poseł Nowoczesnej ośmieszył się kolejny raz, a uwagę zwrócił mu dziennikarz RMF FM, prowadzący poranną rozmowę „Kontrwywiad” Konrad Piasecki. W momencie gdy Petru mówił o upadających imperiach w kontekście przyszłego upadku rządów PiS, prowadzący nagle mu przerwał:
– Zaraz, zaraz, ale które imperium upadło w szczycie swej chwały?
– Rzymskie.
– Rzymskie w szczycie swej chwały?
– Oczywiście.
– Szczyt chwały Imperium Rzymskiego to jest jakiś 100 r. n.e., a ono upadło w którym? W 476. Był upadek, był podział Cesarstwa Rzymskiego.
– No dobrze, ale to jest dokładnie to samo. W tym sensie, że jak ma pan wielkie imperium, nie jest pan w stanie nim zarządzać...
http://www.obalamyglupote.pl/2016/01/petru-doszczetnie-osmieszony-na-antenie.html
c) R. Petru wskazał na fakt skrócenia kadencji parlamentu zainicjowanej przez J. Kaczyńskiego. No tak... znów hipokryzja, cynizm albo niewiedza... Otóż tak było, ale wynikało to najpewniej z faktu operacji służb specjalnych wobec koalicjanta PiS-u czyli Samoobrony A. Leppera i kreciej roboty kolejnego koalicjanta PiS-u, czyli wykreowanego też być może przez WSI-owe służby LPR R. Giertycha (dziś śmiesznego osobnika "cztery w jednym", czyli Komorowsko- PO-Nowoczesno - KOD-owej hybrydy politycznej). Ponadto stało się to z woli rządzących a nie w wyniku zamachu stanu opozycji.
Pozdrawiam z uśmiechem ponownie...
[1] http://www.tvp.info/23650799/to-nie-jest-dobra-tylko-szatanska-zmiana-petru-chce-wczesniejszych-wyborow
[2] http://www.fronda.pl/a/verhofstadt-dogaduje-sie-z-petru-i-znowu-atakuje-polske,64415.html
[3] http://www.kresy.pl/wydarzenia,europa-zachodnia?zobacz/rmf-verhofstadt-uzgadnia-stanowisko-z-ryszardem-petru
[4] http://wpolityce.pl/swiat/278957-najpierw-szantazowala-platforma-teraz-europejska-partia-ludowa-rozpatrzymy-kwestie-rezolucji-wobec-polski-jesli-prezydent-polski-nie-przyjmie-slubowania-od-sedziow-tk
[5] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/co-z-tym-polskim-bilderbergem.html
[6] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/demony-przeszosci-i-co-z-ta.html
[7] http://wpolityce.pl/polityka/278914-kto-stoi-za-najostrzejszym-wobec-polski-politykiem-pe-przypominamy-wsparcie-i-uklady-jakie-verhofstadt-budowal-z-palikotem-i-petru-wideo
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Belgijski eurodeputowany Guy Verhofstadt kontratakuje ma złożyć projekt rezolucji nt. Polski, gdzie znajdzie się apel o przyjęcie zaleceń Komisji Weneckiej. Zalecenia te nie są jeszcze wydane. Opinia ma być wydana w marcu. Verhofstadt może liczyć na socjalistów (S&D), drugą co do wielkości grupę w PE. Jej liderzy wprost zapowiadają poparcie rezolucji. Podobnie mogą się zachować Zieloni i komuniści. Przeciw, oprócz chadeków i konserwatystów mogą być Europa Wolności (EFD) oraz Europa Narodów (ENF) [2].
Zdaniem komentatorów w Brukseli swoje stanowisko w sprawie Polski Verhofstadt uzgadnia z Ryszardem Petru” – napisała w kontekście przygotowanej przez lidera liberałów rezolucji ws. Polski dziennikarka RMF, Katarzyna Szymańska-Borginon. Według komentatorów, na których powołuje się korespondentka, Guy Verhofstadt współpracuje z Petru, ponieważ liczy na to, że „kiedyś będzie miał w swoich szeregach premiera dużego kraju”. Verhofstadt wcześniej publicznie udzielał poparcia Nowoczesnej i samemu Ryszardowi Petru. Zachęcał Polaków do głosowania na jego partię przed wyborami parlamentarnymi. Pod koniec grudnia stwierdził na Facebooku, że rząd PiS wykonuje robotę za Putina. "Biorąc pod uwagę determinację Władimira Putina w próbach zniszczenia europejskiej jedności i rządów prawa, obecny polski rząd wykonuje tę pracę za niego" – napisał. Wzywał również Unię do wyciągnięcia wniosków z lekcji węgierskiej i „użycia swoich instrumentów” przeciw polskiemu rządowi [3].
Jak wiemy na razie rezolucja została zablokowana, ale europarlamentarzyści frakcji EPL (do której należy PO) zapowiedzieli, że "ponownie rozważy sprawę, jeśli prezydent RP nie przyjmie ślubowania od sędziów TK". Dziś tonąca PO ośmieliła się żądać (czyt. szantaż) od prezydenta A. Dudy przyjęcia ślubowania od trzech sędziów w ciągu dwóch tygodni, bo inaczej "poprzemy rezolucję PE ws. Polski!”. Ewentualna rezolucja PE nie miałaby mocy prawnej, ale byłaby wyrazem woli politycznej europarlamentu. Europosłowie w takich tekstach potępiają jakieś działania lub apelują o ich podjęcie przez KE. PE przyjmował wcześniej rezolucje m.in. na temat zmian w prawie przyjmowanych przez Węgry [4].
Ale nie to jest w niniejszym tekście istotne, ale współpraca pomiędzy Ryszardem Petru i Guy'em Verhofstadt'em, który podczas debaty okazał się najbardziej nienawistnie atakującym Polskę i panią premier B. Szydło europosłem PE. Tą nienawiść, frustrację i bezsilność wobec klasy i logicznych argumentów prezentowanych przez naszą premier uzewnętrznił słynnym gestem zaciśniętej pięści wygrażającej nie wiadomo komu... No cóż ... lewaccy i demoliberalni spadkobiercy idei komunistycznych wspieranych ideami Gramsciego tak już mają - gdy nie starcza im umysłu najchętniej użyliby wobec oponentów argumentu siły... podobnie jak np. M. Schulz.
Nietrudno się domyśleć i niemal mieć pewność, że jego nienawiść, histeria i bezsensowne zarzuty były m.in. rezultatem owej współpracy a Guy Verhofstadt mówił to, co zapewne usłyszał i uzgodnił z Ryszardem Petru, który chce przecież obalić rząd i doprowadzić do wcześniejszych wyborów. Zresztą ta współpraca jest widoczna od początku powstania Nowoczesnej R. Petru - ja bym raczej powiedział, że nie R. Petru a raczej inaczej L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, A. Olechowskiego i ich antypolskich środowisk reprezentowanych m.in przez FOR, Fundację S. Batorego G. Sorosa i E. Smolara oraz "michnikowszczyznę", t.j. chyba właściwie klona skompromitowanych: UD/UW/demokraci.pl [czyt. 5,6]. Wcześniej ten lewacko-demoliberalny belgijski nienawistnik Polski i zwolennik jednego rządu europejskiego czyli stworzenia Związku Socjalistycznych Republik Europejskich ściśle współpracował z ... J. Palikotem i zapewne z jego zewnętrznym środowiskiem w postaci tzw. Komisji Trójstronnej [7].
Zostawiam ocenę Belga Polakom, ale nawet nie chce mi się więcej komentować postawy R. Petru i zastanawiam się do jakiej jeszcze zdrady Polski i Polaków i jakich działań jest w stanie się dopuścić żeby obalić rząd i prezydenta wybranych przez naród polski... Ma wszakże jeszcze - oprócz lewackich i demoliberalnych politycznych fanatyków i totalitarystów w stylu Guy'a - do dyspozycji niektórych banksterów i niektóre korporacje i popierany przez europejskich komunistów i zielonych KOD...
I taka dygresja pytaniem wyrażona... Czy jeszcze jakikolwiek Polak jest w stanie bez wstydu popierać Nowoczesną, PO i KOD oraz obecny kształt zdegenerowanej niemieckiej i lewackiej UE?
Pozdrawiam
P.S.
Tak tylko dla wywołania ironicznego uśmiechu i potwierdzenia - pokazanego w debacie w PE - pewnego poziomu wiedzy oraz stanu intelektualnego i osobowościowego też polskich tzw.: "zafiksowanych unio-europejczyków" i zwolenników m.in. islamizacji Europy:
a) "Rozpoczynamy święta. Po świętach, przypomnę, jest SZEŚCIU króli" - mówił Ryszard Petru do dziennikarzy. "I kończy się pierwsze półrocze. Kiedy oni to chcą zrobić? - użalał się odnośnie planu PiS na likwidację gimnazjów szef Nowoczesnej, który przypomnę, że w czasie ślubowania poselskiego powiedział był nawet: "Tak mi dopomóż Bóg". Nie odbiega to zbytnio od poziomu jego kompana Guy''a i naszego D. Tuska, który przed wyborami prezydenckimi i po osiemnastu latach małżeństwa postanowił nagle wziąć ślub kościelny... Ta sama liga lewacko-demoliberalnych cynicznych hipokrytów i nieuków...
http://dzikikraj.interia.pl/mowatrawa/news-swieto-szesciu-kroli-wpadka-petru,nId,1949539
b) R. Petru chciał sprytnie i śmiesznie skomentować ułaskawienie ministra Mariusza Kamińskiego i wypalił o przewrocie majowym. Zdaniem lidera Nowoczesnej miał on miejsce nie w 1926 roku, a 1935: "Przypomnę, przed wojną był taki moment, że Piłsudski po 35., zamach majowy, a potem to co, się działo do 39. było swego rodzaju nagięciem… zerwaniem tych szwów" – stwierdził Petru.
Teraz poseł Nowoczesnej ośmieszył się kolejny raz, a uwagę zwrócił mu dziennikarz RMF FM, prowadzący poranną rozmowę „Kontrwywiad” Konrad Piasecki. W momencie gdy Petru mówił o upadających imperiach w kontekście przyszłego upadku rządów PiS, prowadzący nagle mu przerwał:
– Zaraz, zaraz, ale które imperium upadło w szczycie swej chwały?
– Rzymskie.
– Rzymskie w szczycie swej chwały?
– Oczywiście.
– Szczyt chwały Imperium Rzymskiego to jest jakiś 100 r. n.e., a ono upadło w którym? W 476. Był upadek, był podział Cesarstwa Rzymskiego.
– No dobrze, ale to jest dokładnie to samo. W tym sensie, że jak ma pan wielkie imperium, nie jest pan w stanie nim zarządzać...
http://www.obalamyglupote.pl/2016/01/petru-doszczetnie-osmieszony-na-antenie.html
c) R. Petru wskazał na fakt skrócenia kadencji parlamentu zainicjowanej przez J. Kaczyńskiego. No tak... znów hipokryzja, cynizm albo niewiedza... Otóż tak było, ale wynikało to najpewniej z faktu operacji służb specjalnych wobec koalicjanta PiS-u czyli Samoobrony A. Leppera i kreciej roboty kolejnego koalicjanta PiS-u, czyli wykreowanego też być może przez WSI-owe służby LPR R. Giertycha (dziś śmiesznego osobnika "cztery w jednym", czyli Komorowsko- PO-Nowoczesno - KOD-owej hybrydy politycznej). Ponadto stało się to z woli rządzących a nie w wyniku zamachu stanu opozycji.
Pozdrawiam z uśmiechem ponownie...
[1] http://www.tvp.info/23650799/to-nie-jest-dobra-tylko-szatanska-zmiana-petru-chce-wczesniejszych-wyborow
[2] http://www.fronda.pl/a/verhofstadt-dogaduje-sie-z-petru-i-znowu-atakuje-polske,64415.html
[3] http://www.kresy.pl/wydarzenia,europa-zachodnia?zobacz/rmf-verhofstadt-uzgadnia-stanowisko-z-ryszardem-petru
[4] http://wpolityce.pl/swiat/278957-najpierw-szantazowala-platforma-teraz-europejska-partia-ludowa-rozpatrzymy-kwestie-rezolucji-wobec-polski-jesli-prezydent-polski-nie-przyjmie-slubowania-od-sedziow-tk
[5] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/co-z-tym-polskim-bilderbergem.html
[6] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/demony-przeszosci-i-co-z-ta.html
[7] http://wpolityce.pl/polityka/278914-kto-stoi-za-najostrzejszym-wobec-polski-politykiem-pe-przypominamy-wsparcie-i-uklady-jakie-verhofstadt-budowal-z-palikotem-i-petru-wideo
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
bankserzy,
bilderberg,
degrengolada,
demoliberalizm,
G. Soros,
Guy Verhofstadt,
Komisja Trósjtronna,
komunizm,
lewactwo,
nowoczesna,
NWO,
PiS,
Prezydent,
R. Petru,
RZĄD,
UE,
zamach stanu,
zdrada
piątek, 14 września 2012
Amber Gold, refleksje...
Przez kilka długich tygodni trochę odpoczywałem od bieżącej polityki. Moje ostatnie posty dotyczyły raczej fundamentalnych spraw funkcjonowania mnie samego jak i mojej Polski. Bywają bowiem sprawy ważniejsze od ulotnych spraw teraźniejszych. No... chyba, że ich tragiczne konsekwencje naruszają owe fundamenty a tak jest ze sprawą AmberGold.
Afera ta ukazuje nam kompletną degrengoladę obecnej władzy, która stworzyła z Polski państwo quasi mafijne. W każdym normalnym kraju pogrążyłaby premiera, jako tego, który wiedział a nie zareagował odpowiednio do swojej funkcji narażając na straty i oszukiwanie zwykłych obywateli. Nosi to znamiona zaniechania koniecznych czynności prawnych w momencie powzięcia informacji o potencjalnym przestępstwie, działanie na szkodę publiczną, brak właściwego nadzoru i - w przypadku nie czytania raportów ABW premiera będącego jednocześnie ich koordynatorem - niedopełnienie czynności służbowych. To winno rodzić konsekwencje prawne, do oskarżenia włącznie. Do tego dochodzi jeszcze potencjalne poinformowanie syna o pracach służb specjalnych.
Powtórzę: w każdym normalnym kraju dziś D. Tusk nie byłby już premierem i zasiadałby raczej na ławie oskarżonych! Ostatnia zaś afera z nagraną rozmową z sędzią byłaby tylko dodatkowym dowodem oskarżenia.
Tak naprawdę to cały okres rządzenia przez D. Tuska i jego PO wespół z PSL stanowiłby jeden wielki oskarżycielski materiał dowodowy: od samego przebiegu wyborów w 2007 roku, poprzez aferę stoczniową i katarskie kłamstwa wraz ze związaną z nimi "Misiakgate", aferę hazardową, uzależnienie Polski od drogich dostaw rosyjskiego gazu, wprost fatalnie wysokie dla Polski opłaty za emisję CO2 aż po prywatyzacyjną wyprzedaż majątku narodowego, prawdopodobne morderstwo smoleńskie i obecną aferę AmberGold.
Gwoli porównania warto przypomnieć, że np. w takim normalnym kraju jak Niemcy, prezydent podał się do dymisji jedynie ze względu na podejrzenie otrzymywania bezprocentowych pożyczek od zaprzyjaźnionych biznesmenów... zanim został prezydentem... No cóż... tam, ktoś taki jak D. Tusk i jego ferajna nie mieliby szans na żadną karierę polityczną...
Wracając do samej afery AmberGold to sądzę, że stanowi ona tylko jeden mały element przestępczo-wasalnego charakteru naszego państwa rządzonego przez D. Tuska. W tej aferze - podobnie jak w aferze hazardowej - zarówno premier, politycy PO, szef AmberGold czy młody Tusk są chyba tylko "figurantami". Jeżeli tak jest , to zasadne pozostaje więc pytanie o to, kto "trzymał nad tą firmą parasol ochronny", kto ma dziś w Polsce taką "władzę z cienia", że ma wpływ na tak wiele organów państwa i dlaczego akurat teraz i po co?
Zdaje się, że D. Tusk już dawno jest właśnie polityczną marionetką, o czym musiał dobitnie się przekonać, gdy prawdopodobnie dostał "prikaz" rezygnacji z prezydentury na rzecz... Komorowskiego, blisko związanego z WSI (jako jedyny z PO głosował przeciw rozwiązaniu WSI a o jego powiązaniach szeroko pisał A. Ścios), który nie miał żadnych szans z L. Kaczyńskim. Stąd zapewne D. Tusk zaproponował L. Kaczyńskiemu również rezygnację z wyborów prezydenckich. Wielokrotnie stawiałem i stawiam tezę (do udowodnienia), że po prostu B. Komorowski musiał wygrać te wybory za wszelką cenę. Dlaczego? Z jednej strony był niewygodny dla kręgów putinowskich i doprowadził ich do wściekłości w przypadku Gruzji. Z drugiej zaś strony chodziło o geopolityczny powrót Polski w orbitę kremlowską i zapobieżenie m.in. eksploatacji gazu łupkowego i łupkowej ropy naftowej (lub przejęcie polskich złóż). Dodatkowym elementem była być może "dziejowa Konieczność" ostatecznego zawłaszczenia już całej Polski przez dawne spec-służby komunistyczno-sowieckie.
Od momentu rezygnacji Tuska jest on tylko wykonawcą, choć wydaje się, że nieraz działa nie tak jak chcą mocodawcy. Jego prounijne nastawienie zbliża go do Niemiec a - mimo deklarowanej przyjaźni - Rosja nie za bardzo chce wpływów niemieckich w "swojej" - jak uważa do dzisiaj - strefie wpływów. Ostatnio podpadł putinowcom uniemożliwiając im przejęcie polskiego przemysłu chemicznego (Azoty). Nie sprzedaje Lotosu, choć już Kreml prawie, że go kupił. Czyżby za te Azoty taki "prztyczek" i ostrzeżenie?
Ponadto jest jeszcze drobny a może wcale nie drobny szczegół: Tusk nie wywiązał się z danej syjonistom obietnicy zapłaty przez Polskę wydumanych odszkodowań dla Żydów w wysokości 65 mld USD. Trzeba pamietać, że w 2011 roku niemal wszyscy ministrowie debatowali w Izraelu na wspólnym posiedzeniu obu rządów. Co tam uzgodniono i o czym tam deliberowano? Trudno znaleźć gdzieś szczegóły tych rozmów, ale sam ich fakt być może należy traktować jako przerażający w swej antypolskiej wymowie.
Reasumując. Trudno dziś przesądzać czym zakończy się obecna afera... Może warto obserwować, co zdarza się wokół niej i osoby samego premiera... a tam widać jedno... przygotowywanie się naszego premierka do ucieczki na stanowisko unijnego Komisarza... I znów będzie go chronił immunitet...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Afera ta ukazuje nam kompletną degrengoladę obecnej władzy, która stworzyła z Polski państwo quasi mafijne. W każdym normalnym kraju pogrążyłaby premiera, jako tego, który wiedział a nie zareagował odpowiednio do swojej funkcji narażając na straty i oszukiwanie zwykłych obywateli. Nosi to znamiona zaniechania koniecznych czynności prawnych w momencie powzięcia informacji o potencjalnym przestępstwie, działanie na szkodę publiczną, brak właściwego nadzoru i - w przypadku nie czytania raportów ABW premiera będącego jednocześnie ich koordynatorem - niedopełnienie czynności służbowych. To winno rodzić konsekwencje prawne, do oskarżenia włącznie. Do tego dochodzi jeszcze potencjalne poinformowanie syna o pracach służb specjalnych.
Powtórzę: w każdym normalnym kraju dziś D. Tusk nie byłby już premierem i zasiadałby raczej na ławie oskarżonych! Ostatnia zaś afera z nagraną rozmową z sędzią byłaby tylko dodatkowym dowodem oskarżenia.
Tak naprawdę to cały okres rządzenia przez D. Tuska i jego PO wespół z PSL stanowiłby jeden wielki oskarżycielski materiał dowodowy: od samego przebiegu wyborów w 2007 roku, poprzez aferę stoczniową i katarskie kłamstwa wraz ze związaną z nimi "Misiakgate", aferę hazardową, uzależnienie Polski od drogich dostaw rosyjskiego gazu, wprost fatalnie wysokie dla Polski opłaty za emisję CO2 aż po prywatyzacyjną wyprzedaż majątku narodowego, prawdopodobne morderstwo smoleńskie i obecną aferę AmberGold.
Gwoli porównania warto przypomnieć, że np. w takim normalnym kraju jak Niemcy, prezydent podał się do dymisji jedynie ze względu na podejrzenie otrzymywania bezprocentowych pożyczek od zaprzyjaźnionych biznesmenów... zanim został prezydentem... No cóż... tam, ktoś taki jak D. Tusk i jego ferajna nie mieliby szans na żadną karierę polityczną...
Wracając do samej afery AmberGold to sądzę, że stanowi ona tylko jeden mały element przestępczo-wasalnego charakteru naszego państwa rządzonego przez D. Tuska. W tej aferze - podobnie jak w aferze hazardowej - zarówno premier, politycy PO, szef AmberGold czy młody Tusk są chyba tylko "figurantami". Jeżeli tak jest , to zasadne pozostaje więc pytanie o to, kto "trzymał nad tą firmą parasol ochronny", kto ma dziś w Polsce taką "władzę z cienia", że ma wpływ na tak wiele organów państwa i dlaczego akurat teraz i po co?
Zdaje się, że D. Tusk już dawno jest właśnie polityczną marionetką, o czym musiał dobitnie się przekonać, gdy prawdopodobnie dostał "prikaz" rezygnacji z prezydentury na rzecz... Komorowskiego, blisko związanego z WSI (jako jedyny z PO głosował przeciw rozwiązaniu WSI a o jego powiązaniach szeroko pisał A. Ścios), który nie miał żadnych szans z L. Kaczyńskim. Stąd zapewne D. Tusk zaproponował L. Kaczyńskiemu również rezygnację z wyborów prezydenckich. Wielokrotnie stawiałem i stawiam tezę (do udowodnienia), że po prostu B. Komorowski musiał wygrać te wybory za wszelką cenę. Dlaczego? Z jednej strony był niewygodny dla kręgów putinowskich i doprowadził ich do wściekłości w przypadku Gruzji. Z drugiej zaś strony chodziło o geopolityczny powrót Polski w orbitę kremlowską i zapobieżenie m.in. eksploatacji gazu łupkowego i łupkowej ropy naftowej (lub przejęcie polskich złóż). Dodatkowym elementem była być może "dziejowa Konieczność" ostatecznego zawłaszczenia już całej Polski przez dawne spec-służby komunistyczno-sowieckie.
Od momentu rezygnacji Tuska jest on tylko wykonawcą, choć wydaje się, że nieraz działa nie tak jak chcą mocodawcy. Jego prounijne nastawienie zbliża go do Niemiec a - mimo deklarowanej przyjaźni - Rosja nie za bardzo chce wpływów niemieckich w "swojej" - jak uważa do dzisiaj - strefie wpływów. Ostatnio podpadł putinowcom uniemożliwiając im przejęcie polskiego przemysłu chemicznego (Azoty). Nie sprzedaje Lotosu, choć już Kreml prawie, że go kupił. Czyżby za te Azoty taki "prztyczek" i ostrzeżenie?
Ponadto jest jeszcze drobny a może wcale nie drobny szczegół: Tusk nie wywiązał się z danej syjonistom obietnicy zapłaty przez Polskę wydumanych odszkodowań dla Żydów w wysokości 65 mld USD. Trzeba pamietać, że w 2011 roku niemal wszyscy ministrowie debatowali w Izraelu na wspólnym posiedzeniu obu rządów. Co tam uzgodniono i o czym tam deliberowano? Trudno znaleźć gdzieś szczegóły tych rozmów, ale sam ich fakt być może należy traktować jako przerażający w swej antypolskiej wymowie.
Reasumując. Trudno dziś przesądzać czym zakończy się obecna afera... Może warto obserwować, co zdarza się wokół niej i osoby samego premiera... a tam widać jedno... przygotowywanie się naszego premierka do ucieczki na stanowisko unijnego Komisarza... I znów będzie go chronił immunitet...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
niedziela, 14 sierpnia 2011
Nierzeczywista rzeczywistość kreowanego medialnie świata... (1)
Witam
W ostatnim poście zwróciłem się do naszych mainstreamowych dziennikarzy w sposób słowno-obrazkowy:
"Kochani dziennikarze o mentalności niewolników, sługusów lub realnie wiecznie poszukujących - niczym Pani Aneta Krawczyk - "ojca własnej egzystencji dziennikarskiej" .... jakże mi Was żal... Nawróćcie się lub korzystając z resztek jakiegoś honoru i etyki dziennikarskiej... oficjalnie pokażcie jak to się robi!... Co? No jak się "liże....d... władzy!".... Chyba, że ja się pomyliłem i zwracam się do niewłaściwych osób, bowiem nie jesteście wcale dziennikarzami...?
Może warto jednak powrócić do etosu i właściwej istoty zawodu dziennikarza... Zawsze, w każdym momencie życie można ponownie stać się dobrym człowiekiem i porzucić zło w imię dobra...
Zwracam się wobec tego - jako Polak, Wasz zwykły: czytelnik, oglądacz słuchacz – do tych z Was, którzy zawodowo "zbłądzili"! Kochani! Powróćcie do tych ideałów, które byc może skłoniły Was do wyboru zawodu dziennikarza, przypomnijcie sobie kim chcieliście być i co swoją twórczością dziennikarską przekazywać nam wszystkim... Pamiętajcie też słowa Błogosławionego Jana Pawła II: "Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"... Przecież wielu z Was - jak ja - to przedstawiciele pokolenia JPII... Już zapomnieliśmy? Zawsze - mimo, iż nieraz wydaje się, że stało się już nieodwracalnie "szpetną szują dziennikarską" – można ponownie powrócić "do korzeni" i/lub stać się prawym i uczciwym dziennikarzem... Nawet TERAZ, w tej chwili!"
Szczerze powiedziawszy nie miałem zamiaru powracać do szerokiej psychosopołeczno-inelektualnej analizy tej niechlubnej i niestety coraz udziałowo liczniejszej podgrupy dziennikarskiej, którą mogę nazwać – używając terminologii T. Sakiewicza – "wyrobami dziennikarskopodobnymi". Nie lubię bowiem zbyt często odnosić się do "reprezentantów pustki, jakkolwiek ją pojmujemy" ponieważ zasługują oni raczej na pobłażliwy śmiech lub rzeczywisty niebyt osobowościowy...
Niestety... traf chciał, że dzisiaj natknąłem się na film, który swoim obrazem niejako w sposób metafizyczny urealnił wokół mnie fetor takiego rozkładającego se łajna i fecesów, że - ratując sie przed skutkami torsji - musiałem zareagować tak jak umiem, czyli przekazem... tym razem słownym i będącym też częściowo uzupełnionym powtórzeniem wielu moich już kiedyś wielokrotnie spisywanych konstatacji dotyczacycm degradacji zawodowej dziennikarzy (niektórych?)...
Przyczyna zajęcia się polską PUSTKĄ (dziennikarską):
Skutek zajęcia się polską PUSTKĄ (dziennikarską):
Niestety obecnie etos zawodu dziennikarza związany przed wszystkim z obiektywizmem przekazywanych treści i powszechnie rozumianą etyką (deontologią*) dziennikarską są fikcją. Fundamentem deontologii dziennikarskiej jak każdego zbioru norm etycznych winny być bowiem nierozerwalnie ze sobą powiązane, współzależne i wzajemnie uwarunkowane relacje: prawdy, dobra i piękna, które mają być podstawowymi walorami efektów pracy dziennikarza. Nie czas może i miejsce na filozoficzne dyskusje dotyczące dobra i piękna, ale dążenie do prawdy winno być immanentną cechą dziennikarzy. Podobnie rzecz się ma z e wspomnianym obiektywizmem. Oczywiście można się zastanowić czy idealny obiektywizm jest w ogóle możliwy, ale teraz w naszym kraju - pomijam celowo tutaj ogólnoświatową tendencję manipulacyjno-inwigilacyjnej degrengolady zawodu dziennikarza skupiając się jeno na Polsce ** - nie ma nawet jego namiastki w większości mediów i u większości dziennikarzy.
Od bardzo dawna zastanawiałem się nad łagodnością "polskich" mediów wobec obecnego rządu i jego premiera Donalda Tuska. Rozszerzając: nad swoistym, rozłożonym przez media i dziennikarzy, parasolem ochronnym nad całym PO oraz elitami "posokrągłostołowym" i całą III RP. Liczba pochwalnych peanów, marginalizowanie lub niezauważanie błędów i nieudolności obecnego jak i niemal wszystkich rządów po 1989 roku, dyskryminowanie inaczej piszących i myślących, przekłamania i niedomówienia - to wszystko stało się standardem wśród dziennikarzy i wydawców medialnych.
I niestety nie ma to nic wspólnego z obiektywizmem i etyką dziennikarską. Nasza "klasa" dziennikarska stała się (i chyba zawsze była) odpowiednikiem naszej "klasy politycznej". Pisanie o ludziach w większości "bezwartościowych" czyni z artykułów i programów również w większości bezwartościowe wypociny naszych "pismaków" oraz "gadaczy".
Cała nasza klasa polityczna, zarówno PO, jako i PiS nie reprezentuje wysokiego poziomu (o lewicowcach i ludowcach nie wspominając). Możemy krzyczeć i wrzeszczeć, że nam się to nie podoba, ale w najbliższym czasie raczej będziemy zdani na ich obecność na polskiej scenie politycznej. Tym bardziej, że tak naprawdę obecny układ polityczny został niejako ustalony podczas zdrady "okragłostołowej" i trwa niestety w najlepsze...
Niemniej - właśnie tym bardziej - należałoby się spodziewać wskazywania przede wszystkim przez dziennikarzy na popełniane przez rządzących błędy i napiętnowanie ich zarządczej nieudolności. Taka winna być rola dziennikarzy uzupełniona o wieloaspektowe informowanie oraz nawet edukowanie społeczeństwa.
I tutaj właśnie dochodzimy do sedna sprawy: w polskich mediach wszystko odwróciło się do góry nogami. Zamiast patrzeć na ręce rządowi mającemu realny wpływ na sytuację wewnętrzną i zewnętrzną Polski, media skupiają się na śledzeniu poczynań i krytykowaniu opozycji oraz wszystkich, którzy myślą inaczej niż socjal-globalistyczno-unijno-liberalno-kimunistyczne pseudoelity. Oczywiście trzeba ewentualnie krytykować czy oceniać wszystkich, ale na dzisiaj to PO i Pałac Namiestnikowski podejmują najważniejsze decyzje dla Polaków.
Dlaczego tak się dzieje?
Jest wiele powodów a najważniejszym z nich jest... niestety - niezrozumiała chyba nigdzie na świecie - medialna wszechwładza ludzi wywodzących się z elit postsocjalistycznych, postkomunistycznych oraz sowiecko-komunistycznych służb specjalnych. Dodatkowym elementem jest często antypolskość tych mediów rozumiana przeze mnie jako antyendeckość i globalistyczna lewackość. Wyrażają się one m.in. w: propagowaniu zacierania granic pomiedzy krajami, gloryfikowaniu wielokulturowości, niszczeniu więzów społecznych (m.in. rodziny), promowaniu zachowań dewiacyjnych (np. mozliwości adoptowania dzieci przez pary homoseksualne), rozbijaniu rodziny, negowaniu historii Polski i wyśmiewaniu zachowań patriotycznych, tworzeniu bezmyślnej kolorowej europejskiej masy, zachowaniach antychrześcijański i antykatolickich, promowaniu zachowań satanistycznych i okultystycznych. Doprawdy radować sie musi posmiertnie Karol Marks, który jest niewatpliwie "ojcem" tych wszystkich postaw... Zresztą... wiele ideologicznych dzieci spłodził ów jegmość: komunizm, nazizm... a teraz z zaświatów jego nasienie krąży dalej w umysłach globalistów i uninistów.
W Polsce - moim zdaniem - zarówno przyczynami, jak i efektami wspomnianych przeze mnie: antyendeckości i lewackości, które decydują o obrazie polskiego dziennikarstwa są: szeroko rozumiana "trucizna szechtero-michnikowszczyzny"... i ... konserwowany międzypokoleniowo "homosovieticus". Wiele o tym już napisano, ale diagnoza zawsze była i pozostaje jedna: bez "zapomnienia" o tych dwóch zjawiskach nie ma możliwości zbudowania prawdziwej suwerennej i niepodległej Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.
Warto też jednak skupić się na bardziej zindywidualizowanych przesłankach zdegenerowania wielkiej rzeszy polskich dziennikarzy. Nie wdając się w dywagacje natury socjologicznej, przyczyn jest kilka:
1. O wiele łatwiej krytykować patriotów oraz np. poczynania PIS-u kojarzonego z pewną "zaściankowością", niż "światowych" przedstawicieli PO i "europejskich szechteroidów" kreujących się na realizatorów zapowiadanego cudu społeczno-gospodarczo-politycznego Polski. Łatwość ta wynika m.in. z faktu, iż PIS (i ogólnie wiekszość propolskich przeciwników obecnie rzadzących) tkwi w powszechnej świadomości społecznej jako synonim: katolicyzmu, ograniczonego myślenia narodowego (nieraz połączonego ze sztucznie wykreowanym antysemityzmem i nacjonalizmem), antyeuropejskości, antyrosyjskości, antywykształciuchowości, rodiomaryjności, itd.
Większość tych cech jest obca liberalnemu środowisku dziennikarskiemu, gdzie raczej króluje europejskość i laickość. Więc łatwiej krytykować obce sobie poglądy społeczno-polityczne promując jednocześnie swoje własne wartości nie narażając się jednocześnie na przypisanie sobie łatek cechujących PIS i "narodowców".
2. Pomimo obecnego kryzysu i naprawdę wielkiej nieudolności D. Tuska w procesie rządzenia, poparcie społeczne jest dalej zadziwiająco bardzo duże dla PO. Pomijając przyczyny tego stanu rzeczy i wiarygodności badań społecznych... dziennikarze krytykując PIS i każdą opozycję najzwyczajniej w świecie "przymilają" się do odbiorców. Niebagatelne znaczenie ma tu też akceptacja i pochwały samego (ekskluzywnego a nie inkluzyjnego) środowiska mediów,
3. W związku z powyższymi (ale nie tylko) krytyka PO jest w środowisku dziennikarskim jest niemodna, a PiS-u i wszystkich "oszołomów" jak najbardziej. Krytyka rządu i Prezydenta naraża dziennikarzy na ostracyzm i śmieszność towarzyską, a dziennikarze to w większości przecież rozrywkowi ludzie charakteryzujący się typowymi cechami ludzi reprezentujących większość wolnych zawodów. Dla nich ww. ostracyzm bywa katastrofą osobistą,
4. Dziennikarze, oczywiście zdając sobie sprawę z kompletnej klęski obecnego rządu i całej III RP, wybierają według nich "mniejsze zło" niż ewentualny powrót do władzy PIS-u,
5. W Polsce występuje ogromny nacisk wydawców i właścicieli mediów prywatnych na dziennikarzy i treść ich wypowiedzi (opisał to niegdys, w przypadku Gazety Wyborczej, np. red. Cichy). Nie jest tajemnicą, że owi włodarze związani są albo z dawną prosowiecką lewicą, albo z międzynarodowym kapitałem różnych prowienencji, albo też ściśle z obecną ekipą rządzącą (jako kontynuatorzy dziwnych umów "przy okrągłym stole"). Dziennikarze nie są samobójcami... muszą przecież z czegoś żyć a media niezależne słabo płacą i mają niskie nakłady. To jak daleko obecnie posunięta jest w środowisku dziennikarskim autocenzura to mogą tylko opowiedzieć sami dziennikarze (jeżeli zechcą). Ale ową autocenzurę widac ostatnio aż nawet koszmarnie i zenująco śmiesznie, chociażby w przypadku sprawy "okołosmoleńskiej" czy śmierci A. Leppera. Uważam, że już dawno prześcignęła swą mocą zewnętrzną cenzurę komunistyczną,
6. Stworzony przez rząd D. Tuska (jak i wiekszość po 1989 roku) PR-owy obraz jego funkcjonowania był możliwy do budowy tylko przy pomocy mediów, które z ochotą dawały się wykorzystywać przez PO w tym względzie (a może to media w postaci ich włodarzy, realizując swoje i swoich etniczno-religino-polityczno-gospodarczych przyjaciół cele, wykorzystały i wykorzystują PO?). Trudno więc teraz odwracać się mediom od już przyjętej przez ich wydawców i właścicieli linii politycznej a dziennikarzom negować wcześniejsze, własne teksty. Zresztą najtrudniej człowiekowi przyznać się do błędu, do własnej pomyłki, a jeżeli ona dotyczy również własnych wartości i przekonań to tym bardziej jest to trudne i może być przez dziennikarza uważane jako jego kompromitacja. Więc lepiej kurczowo trzymać się trzeba wcześniejszych wypowiedzi, łagodząc znaczenie wpadek obecnie miłościwie nam panujących,
7. No i wreszcie: każda słuszna skądinąd krytyka rządu i jego nieudolnych poczynań w konsekwencji uderza bezpośrednio w Jego Ekscelencję Donalda Tuska i Jego Najwyższą Ekscelencję Bronisława Komorowskiego, którzy przecież muszą wygrać kolejne wybory... Ewentualna przegrana PO w najbliższych wyborach byłaby katastrofą dla: mediów prywatnych, tzw. "postokrągłostołowej" polskiej klasy politycznej, rodzimego i zagranicznego kapitału (nie tylko polskiego), pajęczyny dawnych różnej maści agentów pochowanych i przechowywanych w różnego rodzaju instytucjach nie tylko prywatnych... no a przede wszystkim zakończyłaby karierę polityczną Tuska i być może PO jako partii politycznej.
cdn...
P.S.
Zacząłem od PUSTKI a niestety jednak w punktach 1-7 opisywałem zachowania dziennikarzy, do których oczywiście nie zaliczam tej pustki dziennikarskiej, która mnie zainsopirowała do napisania owego tekstu...
* Deantologia - zespół zasad etycznych odnoszących się do konkretnej grupy zawodowej.
** O sensie tegoż zawodu i celach, jakie przyświecają i zostały wyznaczone dziennikarzom w dobie ogólnoświatowej medialnej globalnej manipulacji ludzkością zajmę się w kolejnych częściach....
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/;
kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
W ostatnim poście zwróciłem się do naszych mainstreamowych dziennikarzy w sposób słowno-obrazkowy:
"Kochani dziennikarze o mentalności niewolników, sługusów lub realnie wiecznie poszukujących - niczym Pani Aneta Krawczyk - "ojca własnej egzystencji dziennikarskiej" .... jakże mi Was żal... Nawróćcie się lub korzystając z resztek jakiegoś honoru i etyki dziennikarskiej... oficjalnie pokażcie jak to się robi!... Co? No jak się "liże....d... władzy!".... Chyba, że ja się pomyliłem i zwracam się do niewłaściwych osób, bowiem nie jesteście wcale dziennikarzami...?
Może warto jednak powrócić do etosu i właściwej istoty zawodu dziennikarza... Zawsze, w każdym momencie życie można ponownie stać się dobrym człowiekiem i porzucić zło w imię dobra...
Zwracam się wobec tego - jako Polak, Wasz zwykły: czytelnik, oglądacz słuchacz – do tych z Was, którzy zawodowo "zbłądzili"! Kochani! Powróćcie do tych ideałów, które byc może skłoniły Was do wyboru zawodu dziennikarza, przypomnijcie sobie kim chcieliście być i co swoją twórczością dziennikarską przekazywać nam wszystkim... Pamiętajcie też słowa Błogosławionego Jana Pawła II: "Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"... Przecież wielu z Was - jak ja - to przedstawiciele pokolenia JPII... Już zapomnieliśmy? Zawsze - mimo, iż nieraz wydaje się, że stało się już nieodwracalnie "szpetną szują dziennikarską" – można ponownie powrócić "do korzeni" i/lub stać się prawym i uczciwym dziennikarzem... Nawet TERAZ, w tej chwili!"
Szczerze powiedziawszy nie miałem zamiaru powracać do szerokiej psychosopołeczno-inelektualnej analizy tej niechlubnej i niestety coraz udziałowo liczniejszej podgrupy dziennikarskiej, którą mogę nazwać – używając terminologii T. Sakiewicza – "wyrobami dziennikarskopodobnymi". Nie lubię bowiem zbyt często odnosić się do "reprezentantów pustki, jakkolwiek ją pojmujemy" ponieważ zasługują oni raczej na pobłażliwy śmiech lub rzeczywisty niebyt osobowościowy...
Niestety... traf chciał, że dzisiaj natknąłem się na film, który swoim obrazem niejako w sposób metafizyczny urealnił wokół mnie fetor takiego rozkładającego se łajna i fecesów, że - ratując sie przed skutkami torsji - musiałem zareagować tak jak umiem, czyli przekazem... tym razem słownym i będącym też częściowo uzupełnionym powtórzeniem wielu moich już kiedyś wielokrotnie spisywanych konstatacji dotyczacycm degradacji zawodowej dziennikarzy (niektórych?)...
Przyczyna zajęcia się polską PUSTKĄ (dziennikarską):
Skutek zajęcia się polską PUSTKĄ (dziennikarską):
Niestety obecnie etos zawodu dziennikarza związany przed wszystkim z obiektywizmem przekazywanych treści i powszechnie rozumianą etyką (deontologią*) dziennikarską są fikcją. Fundamentem deontologii dziennikarskiej jak każdego zbioru norm etycznych winny być bowiem nierozerwalnie ze sobą powiązane, współzależne i wzajemnie uwarunkowane relacje: prawdy, dobra i piękna, które mają być podstawowymi walorami efektów pracy dziennikarza. Nie czas może i miejsce na filozoficzne dyskusje dotyczące dobra i piękna, ale dążenie do prawdy winno być immanentną cechą dziennikarzy. Podobnie rzecz się ma z e wspomnianym obiektywizmem. Oczywiście można się zastanowić czy idealny obiektywizm jest w ogóle możliwy, ale teraz w naszym kraju - pomijam celowo tutaj ogólnoświatową tendencję manipulacyjno-inwigilacyjnej degrengolady zawodu dziennikarza skupiając się jeno na Polsce ** - nie ma nawet jego namiastki w większości mediów i u większości dziennikarzy.
Od bardzo dawna zastanawiałem się nad łagodnością "polskich" mediów wobec obecnego rządu i jego premiera Donalda Tuska. Rozszerzając: nad swoistym, rozłożonym przez media i dziennikarzy, parasolem ochronnym nad całym PO oraz elitami "posokrągłostołowym" i całą III RP. Liczba pochwalnych peanów, marginalizowanie lub niezauważanie błędów i nieudolności obecnego jak i niemal wszystkich rządów po 1989 roku, dyskryminowanie inaczej piszących i myślących, przekłamania i niedomówienia - to wszystko stało się standardem wśród dziennikarzy i wydawców medialnych.
I niestety nie ma to nic wspólnego z obiektywizmem i etyką dziennikarską. Nasza "klasa" dziennikarska stała się (i chyba zawsze była) odpowiednikiem naszej "klasy politycznej". Pisanie o ludziach w większości "bezwartościowych" czyni z artykułów i programów również w większości bezwartościowe wypociny naszych "pismaków" oraz "gadaczy".
Cała nasza klasa polityczna, zarówno PO, jako i PiS nie reprezentuje wysokiego poziomu (o lewicowcach i ludowcach nie wspominając). Możemy krzyczeć i wrzeszczeć, że nam się to nie podoba, ale w najbliższym czasie raczej będziemy zdani na ich obecność na polskiej scenie politycznej. Tym bardziej, że tak naprawdę obecny układ polityczny został niejako ustalony podczas zdrady "okragłostołowej" i trwa niestety w najlepsze...
Niemniej - właśnie tym bardziej - należałoby się spodziewać wskazywania przede wszystkim przez dziennikarzy na popełniane przez rządzących błędy i napiętnowanie ich zarządczej nieudolności. Taka winna być rola dziennikarzy uzupełniona o wieloaspektowe informowanie oraz nawet edukowanie społeczeństwa.
I tutaj właśnie dochodzimy do sedna sprawy: w polskich mediach wszystko odwróciło się do góry nogami. Zamiast patrzeć na ręce rządowi mającemu realny wpływ na sytuację wewnętrzną i zewnętrzną Polski, media skupiają się na śledzeniu poczynań i krytykowaniu opozycji oraz wszystkich, którzy myślą inaczej niż socjal-globalistyczno-unijno-liberalno-kimunistyczne pseudoelity. Oczywiście trzeba ewentualnie krytykować czy oceniać wszystkich, ale na dzisiaj to PO i Pałac Namiestnikowski podejmują najważniejsze decyzje dla Polaków.
Dlaczego tak się dzieje?
Jest wiele powodów a najważniejszym z nich jest... niestety - niezrozumiała chyba nigdzie na świecie - medialna wszechwładza ludzi wywodzących się z elit postsocjalistycznych, postkomunistycznych oraz sowiecko-komunistycznych służb specjalnych. Dodatkowym elementem jest często antypolskość tych mediów rozumiana przeze mnie jako antyendeckość i globalistyczna lewackość. Wyrażają się one m.in. w: propagowaniu zacierania granic pomiedzy krajami, gloryfikowaniu wielokulturowości, niszczeniu więzów społecznych (m.in. rodziny), promowaniu zachowań dewiacyjnych (np. mozliwości adoptowania dzieci przez pary homoseksualne), rozbijaniu rodziny, negowaniu historii Polski i wyśmiewaniu zachowań patriotycznych, tworzeniu bezmyślnej kolorowej europejskiej masy, zachowaniach antychrześcijański i antykatolickich, promowaniu zachowań satanistycznych i okultystycznych. Doprawdy radować sie musi posmiertnie Karol Marks, który jest niewatpliwie "ojcem" tych wszystkich postaw... Zresztą... wiele ideologicznych dzieci spłodził ów jegmość: komunizm, nazizm... a teraz z zaświatów jego nasienie krąży dalej w umysłach globalistów i uninistów.
W Polsce - moim zdaniem - zarówno przyczynami, jak i efektami wspomnianych przeze mnie: antyendeckości i lewackości, które decydują o obrazie polskiego dziennikarstwa są: szeroko rozumiana "trucizna szechtero-michnikowszczyzny"... i ... konserwowany międzypokoleniowo "homosovieticus". Wiele o tym już napisano, ale diagnoza zawsze była i pozostaje jedna: bez "zapomnienia" o tych dwóch zjawiskach nie ma możliwości zbudowania prawdziwej suwerennej i niepodległej Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.
Warto też jednak skupić się na bardziej zindywidualizowanych przesłankach zdegenerowania wielkiej rzeszy polskich dziennikarzy. Nie wdając się w dywagacje natury socjologicznej, przyczyn jest kilka:
1. O wiele łatwiej krytykować patriotów oraz np. poczynania PIS-u kojarzonego z pewną "zaściankowością", niż "światowych" przedstawicieli PO i "europejskich szechteroidów" kreujących się na realizatorów zapowiadanego cudu społeczno-gospodarczo-politycznego Polski. Łatwość ta wynika m.in. z faktu, iż PIS (i ogólnie wiekszość propolskich przeciwników obecnie rzadzących) tkwi w powszechnej świadomości społecznej jako synonim: katolicyzmu, ograniczonego myślenia narodowego (nieraz połączonego ze sztucznie wykreowanym antysemityzmem i nacjonalizmem), antyeuropejskości, antyrosyjskości, antywykształciuchowości, rodiomaryjności, itd.
Większość tych cech jest obca liberalnemu środowisku dziennikarskiemu, gdzie raczej króluje europejskość i laickość. Więc łatwiej krytykować obce sobie poglądy społeczno-polityczne promując jednocześnie swoje własne wartości nie narażając się jednocześnie na przypisanie sobie łatek cechujących PIS i "narodowców".
2. Pomimo obecnego kryzysu i naprawdę wielkiej nieudolności D. Tuska w procesie rządzenia, poparcie społeczne jest dalej zadziwiająco bardzo duże dla PO. Pomijając przyczyny tego stanu rzeczy i wiarygodności badań społecznych... dziennikarze krytykując PIS i każdą opozycję najzwyczajniej w świecie "przymilają" się do odbiorców. Niebagatelne znaczenie ma tu też akceptacja i pochwały samego (ekskluzywnego a nie inkluzyjnego) środowiska mediów,
3. W związku z powyższymi (ale nie tylko) krytyka PO jest w środowisku dziennikarskim jest niemodna, a PiS-u i wszystkich "oszołomów" jak najbardziej. Krytyka rządu i Prezydenta naraża dziennikarzy na ostracyzm i śmieszność towarzyską, a dziennikarze to w większości przecież rozrywkowi ludzie charakteryzujący się typowymi cechami ludzi reprezentujących większość wolnych zawodów. Dla nich ww. ostracyzm bywa katastrofą osobistą,
4. Dziennikarze, oczywiście zdając sobie sprawę z kompletnej klęski obecnego rządu i całej III RP, wybierają według nich "mniejsze zło" niż ewentualny powrót do władzy PIS-u,
5. W Polsce występuje ogromny nacisk wydawców i właścicieli mediów prywatnych na dziennikarzy i treść ich wypowiedzi (opisał to niegdys, w przypadku Gazety Wyborczej, np. red. Cichy). Nie jest tajemnicą, że owi włodarze związani są albo z dawną prosowiecką lewicą, albo z międzynarodowym kapitałem różnych prowienencji, albo też ściśle z obecną ekipą rządzącą (jako kontynuatorzy dziwnych umów "przy okrągłym stole"). Dziennikarze nie są samobójcami... muszą przecież z czegoś żyć a media niezależne słabo płacą i mają niskie nakłady. To jak daleko obecnie posunięta jest w środowisku dziennikarskim autocenzura to mogą tylko opowiedzieć sami dziennikarze (jeżeli zechcą). Ale ową autocenzurę widac ostatnio aż nawet koszmarnie i zenująco śmiesznie, chociażby w przypadku sprawy "okołosmoleńskiej" czy śmierci A. Leppera. Uważam, że już dawno prześcignęła swą mocą zewnętrzną cenzurę komunistyczną,
6. Stworzony przez rząd D. Tuska (jak i wiekszość po 1989 roku) PR-owy obraz jego funkcjonowania był możliwy do budowy tylko przy pomocy mediów, które z ochotą dawały się wykorzystywać przez PO w tym względzie (a może to media w postaci ich włodarzy, realizując swoje i swoich etniczno-religino-polityczno-gospodarczych przyjaciół cele, wykorzystały i wykorzystują PO?). Trudno więc teraz odwracać się mediom od już przyjętej przez ich wydawców i właścicieli linii politycznej a dziennikarzom negować wcześniejsze, własne teksty. Zresztą najtrudniej człowiekowi przyznać się do błędu, do własnej pomyłki, a jeżeli ona dotyczy również własnych wartości i przekonań to tym bardziej jest to trudne i może być przez dziennikarza uważane jako jego kompromitacja. Więc lepiej kurczowo trzymać się trzeba wcześniejszych wypowiedzi, łagodząc znaczenie wpadek obecnie miłościwie nam panujących,
7. No i wreszcie: każda słuszna skądinąd krytyka rządu i jego nieudolnych poczynań w konsekwencji uderza bezpośrednio w Jego Ekscelencję Donalda Tuska i Jego Najwyższą Ekscelencję Bronisława Komorowskiego, którzy przecież muszą wygrać kolejne wybory... Ewentualna przegrana PO w najbliższych wyborach byłaby katastrofą dla: mediów prywatnych, tzw. "postokrągłostołowej" polskiej klasy politycznej, rodzimego i zagranicznego kapitału (nie tylko polskiego), pajęczyny dawnych różnej maści agentów pochowanych i przechowywanych w różnego rodzaju instytucjach nie tylko prywatnych... no a przede wszystkim zakończyłaby karierę polityczną Tuska i być może PO jako partii politycznej.
cdn...
P.S.
Zacząłem od PUSTKI a niestety jednak w punktach 1-7 opisywałem zachowania dziennikarzy, do których oczywiście nie zaliczam tej pustki dziennikarskiej, która mnie zainsopirowała do napisania owego tekstu...
* Deantologia - zespół zasad etycznych odnoszących się do konkretnej grupy zawodowej.
** O sensie tegoż zawodu i celach, jakie przyświecają i zostały wyznaczone dziennikarzom w dobie ogólnoświatowej medialnej globalnej manipulacji ludzkością zajmę się w kolejnych częściach....
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/;
kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Subskrybuj:
Posty (Atom)
