Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy rząd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy rząd. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 listopada 2023

Ewentualne rządy opozycji totalnej będą totalnie totalitarne!

Zapowiedź o totalnej opozycji padła zaraz po wyborach z października 2015 roku, kiedy wygrało PiS (ZP) i utworzyło samodzielne rządy. O ile sobie przypominam to tak stwierdził G. Schetyna, który obok totalniactwa wspomniał też o walce przy pomocy "ulicy i zagranicy". 

I trzeba przyznać, że przez 8 lat ta opozycja była rzeczywiście totalna i choć sama ulica nie wystarczała to na pewno cała elita UE robiła wszystko, aby w końcu odsunąć PiS (ZP) od władzy w Polsce. Stąd to generowanie przez PO (KO) coraz silniejszych negatywnych emocji wśród jej twardego elektoratu i swoisty szantaż oraz nawet agresja instytucji unijnych wobec naszego rządu. 

Do tego cały czas wmawiano ludziom, że rządy PiS (ZP) to jakiś faszystowski reżim łamiący Konstytucję RP a prezes PiS J. Kaczyński jest niemal drugim A. Hitlerem czy J. Stalinem. I choć to wszystko było tylko kreatywną abstrakcją i kłamstwem to część wyborców i elit unijnych uwierzyła, że tak właśnie i po faszystowsku funkcjonuje Polska za rządów polskiej prawicy. 

Do tego dochodził też totalny atak na własną Ojczyznę ze strony polskich eurodeputowanych reprezentujących totalną opozycję w Polsce. Tego nie robili nigdy europosłowie z innych krajów, nawet ci opozycyjni wobec aktualnie rządzących w swoich krajach.  

Ostatnie wyniki wyborów potwierdzają, że totalnym udało się skłócić polski naród do tego stopnia, że negatywne emocje wpłynęły też na destrukcję jego logicznego myślenia. Może nie w każdym przypadku, ale niestety wśród dużej ilości polskich wyborców. 

Czy pamiętają jeszcze Państwo te Komitety Obrony Demokracji, tych Obywateli RP, te koszulki z napisem Konstytucja i tą fałszywą narrację o łamaniu przez rządy PiS (ZP) i prezydenta naszej Konstytucji? A te rezolucje unijne przeciw Polsce?  To wszystko było jedną wielką "ściemą", która miała zniszczyć prawicowe rządy w Polsce. I summa summarum to prawdopodobnie się udało, bo naprawdę mimo, że PiS (ZP) po raz kolejny wygrał, to może stracić władzę na rzecz totalnej opozycji. 

A jeżeli tak się stanie to dopiero Polacy (niektórzy ponownie) zobaczą co oznaczają rządy totalnych i mściwych totalitarystów. Zresztą już teraz - choć jeszcze nie rządzą - zapowiadają jawne łamanie prawa i zero szacunku do ładu konstytucyjno-prawnego w Polsce. Chcą bezprawnie rządzić za pomocą uchwał a nie ustaw sejmowych, żeby ominąć prawo weta Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Mało tego! Marzy im się odwołanie prezydenta w drodze referendum, czego nie przewiduje żaden przepis prawny w Polsce. 

Do tego wszystkiego cała totalna opozycja zachowuje się jakby dostała "kociokwiku" lub "najadła się szaleju" czy też dostała surrealistycznego "zawrotu głowy od sukcesu" - dodam pozornego sukcesu. Nie zawsze zgadzam się z Rafałem Ziemkiewiczem, ale w tym przypadku podzielam jego zdanie.


Wszystko wróci i to w dwójnasób, bo teraz dochodzi u totalnych jeszcze czynnik rewanżyzmu i zemsty. 

Wróci wyrywanie laptopów przez funkcjonariuszy ABW jak onegdaj w redakcji "Wprost", czego tylko namiastkę widzieliśmy wczoraj, gdzie podczas konferencji prasowej  totalnego totalitarysty D. Tuska, jego przyboczny J. Grabiec wyrywał mikrofon z rąk redaktora M. Kłeczka z TVP [1]... a do tego ta buta nienawiści płynąca jak żmijowy jad z zachowania i słów D. Tuska... 

Wróci autocenzura i cenzura dziennikarzy a niezależni dziennikarze zadający trudne pytania przedstawicielom nowej koalicji zdrady narodowej będą na wszelki sposób niszczeni, i to zawodowo, i prywatnie. 

Wrócą prowokacje podczas patriotycznych manifestacji, o ile jeszcze w ogóle będą się one legalnie odbywać. Może znów na radosny Marsz Niepodległości nowy i totalitarny rząd zaprosi niemiecką Antifę, żeby pacyfikować polskich patriotów?

Wrócą "sędziowie na telefon" i wymuszanie na sędziach wyroków skazujących na ludzi opozycyjnych wobec nowych totalnych i totalitarnych władz, co znów będzie potęgowało poczucie nadzwyczajności i bezkarności "kasty sędziowskiej". 

Wróci strzelanie z broni gładko-lufowej do protestujących przeciw nowemu/staremu rządowi zemsty i zdrady narodowej.  A jak już broń to też i woda oraz gaz łzawiący.

To wszystko już było a co nas czeka więcej? Oj! Bardzo dużo i przekonamy się o tym niebawem, bo obowiązującym w Polsce prawem dla D. Tuska jest - jak sam raczył werbalnie wypluć ze swojego  otworka gębowego - prawo rozumiane tak jak on je rozumie.  

Ale półniemiecki i małostkowy oraz bezczelny i kłamliwy dyktatorku D. Tusku! Polski naród to nie niemiecki naród, gdzie obowiązuje "ordnung muss sein" i Polacy genetycznie oraz podświadomie - nieraz prędzej a nieraz później – odrzucają zdrajców i dyktatorów, i o tym musi Pan pamiętać a nie przedwcześnie zachłystywać się pozornym zwycięstwem! 

I na koniec jedna sentencja, którą przed wyborami też przypomniałem PiS-owi: "Pycha kroczy przed upadkiem"...



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

wtorek, 30 stycznia 2018

Czy zmierzamy we właściwym kierunku?

W ostatnich wyborach głosowałem na ludzi, których wyznaczył J. Kaczyński: A. Dudę i B. Szydło. Tym samym oddałem swój głos na kandydatów Zjednoczonej Prawicy wierząc, że zapowiadana „dobra zmiana” nadejdzie i to nadejdzie w ostatniej możliwej chwili dla trwania i przyszłości Polski jako niepodległego i suwerennego państwa.

Udało się a skala zwycięstwa zapewne mile zaskoczyła nas wszystkich - nas, którzy od lat wirtualnie i realnie walczyli z tragicznymi dla naszej ojczyzny antypolskimi rządami koalicji PO-PSL i w ogóle z całą niszczącą nas III RP czyli PRL-bis. Ku przerażeniu antypolaków wygrał zarówno A. Duda jak i cała zjednoczona wokół PiS prawica i to z takim wynikiem, który umożliwił powstanie samodzielnych jej rządów.

Powstał nowy rząd pod kierownictwem pani premier B. Szydło i przez dwa lata realizowane były obietnice wyborcze a rząd trwał z wysokim poparciem mimo ogłoszenia przez przegraną opozycję totalnej z nim wojny, wojny na wszelkich możliwych frontach: wewnętrznych i zewnętrznych. „Ulica i zagranica” miała – wedle zamierzeń kreatorów i liderów „totalnej opozycji” – zmieść nowy rząd z politycznej powierzchni w ciągu maksymalnie kilkunastu miesięcy.

Pomimo współczesnej „targowicy” i jej antypolskich działań rząd premier B. Szydło unikał jałowych potyczek politycznych, nie dawał się prowokować i po prostu normalnie i skutecznie pracował, realizując sukcesywnie i z determinacją swoje obietnice wyborcze.

Z każdym miesiącem Polacy przekonywali się, że nowa władza traktuje ich naprawdę poważnie, podmiotowo a nie – w odróżnieniu od poprzedników – przedmiotowo.

To, co zapowiadała B. Szydło w czasie kampanii wyborczej stawało się realnymi faktami: wprowadzono programy społeczne (500+, mieszkanie+, darmowe leki dla seniorów), przywrócono poprzedni wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn, w zaskakująco wysokiej kwocie podwyższono płacę minimalną i stawkę godzinową za pracę jednocześnie w dużej części likiwidując tzw. „śmieciowe umowy o pracę”, uszczelniono system podatkowy jednocześnie znacznie likwidując tzw. „mafię vatowską”, zwiększono wydatki na armię wraz ze zwiększeniem jej liczebności i modernizacją sprzętu (m.in. wojska terytorialne, rakiety „Patriot”), pomimo kłopotów i wielu przeszkód ostatecznie zreformowano system władzy sądowniczej (TK, SN, KRS, ustrój sądów powszechnych), obniżono ubeckie emerytury choć pozostały jeszcze do obniżenia emerytury komunistycznej „wojskówki”, nie zgodzono się na tzw. „kwotową relokację” islamskich uchodźców/nachodźców oraz podtrzymano zapowiedź nie przyjmowania ich w Polsce w ogóle, przygotowano i rozpoczęto realizację gospodarczego „planu odpowiedzialnego rozwoju” wicepremiera M. Morawieckiego wraz z powołaniem centralnych instytucji wspierających gospodarkę (m.in. PFR) i polskie oraz zagraniczne inwestycje, skutecznie broniono (m.in. B. Szydło podczas debaty w PE) Polski na arenie międzynarodowej ze szczególnym uwzględnieniem kuriozalnych i lewacko totalitarnych ataków na nasz kraj ze strony liderów UE, zacieśniono współpracę z USA i NATO (m.in. wojska amerykańskie w Polsce i w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej), rozpoczęto budowę porozumienia zwanego „Trójmorzem” przy ewidentnym wsparciu USA i prezydenta D. Trumpa, podjęto bardzo ważne decyzje w zakresie bezpieczeństwa energetycznego Polski m.in. poprzez zakup skroplonego gazu (LNG) z USA, zainicjowano współpracę z Chinami w ramach tzw. „Jedwabnego Szlaku” wraz z decyzją o budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego w Łodzi, przyjęto do realizacji także wiele innych inwestycji infrastrukturalnych w postaci m.in. przekopu Mierzei Wiślanej czy budowy polskiego odcinka trójmorskiej autostrady łączącej kraje leżące w większości nad morzami: Bałtyckim, Czarnym i Adriatykiem, obroniono polskie górnictwo węgla kamiennego oraz podjęto działania zmierzające do odbudowy – zniszczonego przez antypolski rząd D. Tuska - polskiego przemysłu stoczniowego… i zapewne zrealizowano lub zainicjowano jeszcze wiele innych propolskich rozwiązań.

Oczywiście „ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi” i też w czasie dwuletnich rządów Zjednoczonej Prawicy popełniono ich wiele. Nie czas i miejsce aby w moim tekście byłyby one szczegółowo roztrząsane – od tego są opozycyjni politycy czy dziennikarze, blogerzy lub komentatorzy.

Tym niemniej warto jednak wspomnieć o fatalnej w skutkach decyzji ministra spraw zagranicznych zapraszającego do Polski Komisję Wenecką czy przyjęcie ustawy o obowiązkowych szczepieniach. Ponadto nie zrobiono nic a raczej negatywnie wiele w obszarze tzw. ustawy 1066 (ustawy o „bratniej pomocy” B. Komorowskiego), której nie tylko nie cofnięto, ale ją rozbudowano. Dużym błędem – wedle mnie – było też wyjazdowe posiedzenie rządu B. Szydło w Izraelu, co przypominało niesławne i podobne posiedzenia rządu PO-PSL zakończone zadziwiającym krakowskim posiedzeniem w 2014 roku izraelskiego Knesetu, na które był zaproszony i wziął udział przyszły prezydent A. Duda (czyżby „namaszczenie” go przez „braci” ze skrzydła szkockiej masonerii i Chabad Lubawicz?). 

Niestety też nie przeprowadzono: „przewietrzenia” polskiej/antypolskiej służby dyplomatycznej oraz dekomunizacji środowisk akademickich, choć może ostatnie decyzje ministra J. Gowina w zakresie „konstytucji dla nauki” prowadzić będą jednak do zdekomunizowania tego środowiska. Osobiście jednak wątpię w to, czy J. Gowin jest zdolny do radykalnych posunięć w tym obszarze i jeżeli miałbym wpływ na kształt rządu to dla tegoż wicepremiera i ministra nie byłoby w nim miejsca. Zaniechano też – po naciskach KE – z wprowadzenia podatku obrotowego dla zagranicznych korporacji, w tym przede wszystkim opodatkowania owym podatkiem sieci handlowych. Relatywnie bardzo mało zrobiono w zakresie kultury i dziedzictwa narodowego, promocji patriotyzmu i polskości – w dalszym ciągu nie rozumiem dlaczego cały czas stanowisko ministra w tym obszarze pełni dalej P. Gliński…

Bardzo opornie postępuje też proces rozliczenia poprzednich rządów i ich tysięcy afer. Niby trwa postępowanie związane z aferą Amber Gold, niby cały czas prowadzone jest postępowanie w sprawie „dzikiej warszawskiej reprywatyzacji”, niby wznowiono śledztwo w sprawie afery hazardowej, niby wiele „płotek” jest już w tych sprawach zatrzymanych, ale „rekiny” swobodnie pływają w oceanie IV RP. Tyle tylko, że jak na razie nic z tego nie wynika a afer poprzedników było tak dużo, że takich spraw powinno być prowadzone setki i wielu sprawców powinno już być osądzonych i przebywać w miejscu z widokiem słońca zza krat, także w sprawie dziesiątek zaskakujących „samobójstw i nieszczęśliwych wypadków” – też zdarzających się po tragedii smoleńskiej. Nikt z poprzedników nie został jeszcze oskarżony o przestępstwa, w tym obejmujące m.in. zdradę stanu. Nikt jeszcze nie usłyszał zarzutów związanych z przygotowaniem w roku 2010 wizyty polskich władz w Katyniu. Podobnie nie oskarżono jeszcze nikogo za kłamstwa, zaniechania i sposób potraktowania przez władze PO-PSL tragedii smoleńskiej. Nie wiemy jeszcze – choć może w kwietniu tego roku sprawa zostanie wyjaśniona – co tak naprawdę było przyczyną owej tragedii i dlaczego nikt jeszcze nie odpowiedział za ten zamach.

Tym niemniej plusy przewyższyły minusy i dwuletnie rządy pani premier B. Szydło były najlepszymi dla Polski i Polaków od 1989 roku, co potwierdzały wszelkie sondaże poparcia partii politycznych i określonych polityków.

O ile jednak cieszyłem się z działań rządu, o tyle działania prezydenta z czasem napawały mnie zdziwieniem i smutkiem. Kancelaria prezydenta aż roi się od dawnych działaczy i sympatyków UD/UW/demokraci.pl oraz dawnej wojskówki WSI. Do tego doszedł konflikt z ministrem A. Macierewiczem zakończony jego skandaliczną dymisją oraz konflikt z ministrem Z. Ziobro, który w nowym „rozdaniu” uniknął dymisji tylko dlatego, że jego SP tworzy koalicję z PiS a Z. Ziobro jest szefem tej partii. Prezydent też – mimo zapowiedzi – nie ujawnił aneksu do Raportu z Likwidacji WSI ani też nie spełnił swojej obietnicy pomocy dla oszukanych przez banksterów tzw. „frankowiczów”.

Przyjąłem zatem z wielkim smutkiem decyzję o dymisji pani premier B. Szydło, czemu dałem wyraz w swoich poprzednich tekstach. Z zażenowaniem przyjąłem też sposób jej dymisji i nominowanie jej na wicepremiera „do żadnych spraw”. Mimo wszystko na miejscu pani premier zrezygnowałbym w udziale w nowym rządzie, tym bardziej, iż – jak widać – została już całkowicie zmarginalizowana.
Z dużym dystansem przyjąłem też decyzję o powołaniu M. Morawieckiego na premiera RP i niestety ten dystans jeszcze się pogłębił po wspomnianej decyzji o dymisji A. Macierewicza a także dymisji J. Szyszko.

Często też wcześniej krytykowałem W. Waszczykowskiego, ale nowy szef MSZ „ze stajni” niesławnego B. Geremka J. Czaputowicz – wedle mnie – będzie jeszcze gorszym dla Polski ministrem niż jego poprzednik. Można to już zauważyć w dotychczasowych działaniach i stwierdzeniach ministra, które niejako znów prowadzą Polskę do przyjmowania pozycji klęczącej wobec lewackich i antypolskich elit unijnych. Nie widać też zdecydowanych ruchów w kierunku wymiany aparatu dyplomatycznego RP, który w dużej mierze jest właśnie spuścizną B. Geremka i elit postkomunistyczno-żydowskich (z obszaru tzw. „żydo-komuny”). Prezydent USA D. Trump potrafił bardzo szybko wymienić dyplomatów amerykańskich a my jakoś od przeszło dwóch lat nie jesteśmy w stanie skruszyć tego „betonu”… Szkoda, bo liczyłem, iż nowym ministrem spraw zagranicznych zostanie chociażby J. Saryusz-Wolski.

Mało się też mówi o dymisji pani minister cyfryzacji a decyzja ta niestety – również subiektywnie –była dużym błędem i zapewne już niedługo stanie się to widoczne.

Zmiany w rządzie okazały się niestety sukcesem „totalnej opozycji” i zapewne też otoczonego przez dziwnych ludzi prezydenta A. Dudy. Z pewnością też elity unijne zostały zmianami w polskim rządzie wysoce ukontentowane.

W tym obszarze warto też zwrócić uwagę na wypowiedziane onegdaj słowa G. Schetyny, który stwierdził, że zrobi wszystko aby powstrzymać legislację ustaw o KRS i SN. I rzeczywiście on oraz jego towarzysze krajowi i zagraniczni starali się bardzo mocno - szczególnie zdradliwie działając na arenie europejskiej - co zaowocowało uruchomieniem przeciwko Polsce przez KE punktu 7 traktatu UE.

Pomijając już fakt, że działania KE są pozaprawne nawet wedle praw unijnych oraz to, iż tak naprawdę atak jest skierowany bezpośrednio w polski prawicowy rząd w celu jego obalenia lub skłonienia go do a’la „peowskiej” uległości, to uruchomienie owej procedury przeciwko Polsce ma o wiele istotniejszy i szerszy cel.

Chodzi bowiem o przyszły kształt Unii Europejskiej, już bez UK: czy powróci ona do pierwotnej idei jej powstania zgodnie z założeniami jej ojców-założycieli, czyli będzie to związek silnych i suwerennych państw narodowych opartych na wartościach chrześcijańskich (Europa Ojczyzn) czy też stanie się beznarodowym i lewacko-demoliberalnym jednym państwem Europa, pozbawionym granic państwowych i wszelkiej tradycji oraz odrębnej narodowo kultury i historii określonych państw, którą zamieszkiwać będą wymieszani narodowościowo i rasowo bezwolni i konsumpcyjno-hedonistyczni mieszkańcy i w której dominującymi religiami/ideologiami będą: z jednej strony wojujący islam a z drugiej pozbawiony chrześcijańskich korzeni liberalno-politpoprawny i genderowy ateizm w nowej lewackiej formie.

Chore ideologicznie, postmarksistowskie i wyobcowane elity unijne chcą tej drugiej, anaturalnej i sztucznie wykreowanej Europy czyli inaczej ZSRR-bis w postaci „Związku Socjalistycznych Republik (Landów) Europejskich”.

Na przeszkodzie realizacji tej utopii stoją kraje Europy Środkowo-Wschodniej, które już przeżywały ideologiczny komunizm i zauważają, iż obecna ingerencja brukselskich elit w wewnętrzne sprawy narodów i państw staje się jeszcze większa i twórczo – poprzez idee A. Gramsciego, A. Spinelliego i Szkoły Frankfurckiej - rozwinięta niż nawet ingerencja Komisarzy Ludowych i przywódców ZSRR.
I też ta ingerencja jest o wiele groźniejsza bowiem dotyczy przede wszystkim – mówiąc językiem K. Marksa – nadbudowy, czyli ogółu instytucji, działań, form świadomości społecznej całej Europy. Obejmuje państwo i organy jego działania, instytucje wychowania i kształcenia, naukę, religię, rodzinę, prawo, moralność, sztukę, filozofię, doktryny społeczne i polityczne i wiele innych. Jest to m.in. ziszczeniem słynnego komunistyczno-lewackiego „marszu przez instytucje” nakazanego przez A. Gramsciego i budowaniem nowego „postępowego” i pustego wewnętrznie człowieka pozbawionego wartości, własnych osądów i własnej religii, moralności, tradycji, więzów rodzinnych i społecznych, własnej kultury i tożsamości narodowo-historycznej, etyczno-moralnych norm postępowania. Człowieka wyzutego z człowieczeństwa i podmiotowości indywidualnej i zbiorowej, człowieka zatomizowanego i w dużej mierze pozbawionego wszelkiej własności oraz spauperyzowanego i ubezwłasnowolnionego – poprzez szeroko rozumianą lichwę – finansowo.

Nie jestem dziś w stanie określić czy nowy premier Polski wraz ze swoim rządem będzie twardo i bezkompromisowo bronił „Europy Ojczyzn” i budował wokół tej pierwotnej dla unii idei koalicję państw unijno-europejskich, czy to w ramach V4 czy Trójmorza.

Pan premier M. Morawiecki jest bowiem człowiekiem, którego droga zawodowa daleka była od polityki i nie dał się wcześniej poznać ze strony swoich poglądów politycznych (na marginesie: podobnie nie znaliśmy wcześniej tychże poglądów prezydenta A. Dudy).

W biznesie przecież 50 zł ma zawsze odcień niebieski, niezależnie czy noszone jest w „kieszeni czarnych, czerwonych czy różowych spodni”. I chyba w przypadku nowego premiera ta dewiza jest jak najbardziej trafna, bowiem nie przeszkadzało mu doradzanie antypolskiemu premierowi D. Tuskowi a wówczas też obecny premier był brany pod uwagę jako zmiennik V. Rostowskiego na stanowisku ministra finansów.

Jestem też daleki od doszukiwania się jakichś spiskowych teorii, ale znając realia biznesowe oraz też polityczne III RP trudno mi nie mieć wątpliwości , co do samej kariery naukowej i bankowej oraz wspomnianej doradczej nowego premiera a także jego udziału w procesie integracji Polski z UE. Nie są to kategoryczne stwierdzenia mające zdyskredytować M. Morawieckiego, ale jedynie wątpliwości i pytania, na które chciałbym uzyskać zdecydowane od niego odpowiedzi i wyjaśnienia.\

Ilość ukończonych przez niego szkół i kursów wydaje się – co zauważył m.in. prof. J. R. Nowak - nierealnie duża a samo podstawowe wykształcenie akademickie nie miało nic wspólnego z ekonomią, finansami i bankowością. Nie negując zdolności M. Morawieckiego, w tym obszarze pojawiają się też u mnie i inne wątpliwości związane pośrednio też z jego ojcem i faktem, iż K. Morawiecki był chyba i ponoć najbardziej znienawidzonym antykomunistycznym opozycjonistą, też w czasie III RP.
Jeszcze raz powtarzam, iż nie mam zamiaru dyskredytować zdolności i kariery M. Morawieckiego, ale w sieci pojawia się wiele niepokojących informacji i może warto byłoby jednak, aby wszelkie takie – nawet fałszywe - informacje i opinie zostały wyjaśnione a tym samym też rozwiane zgodnie z prawdą.

Przeto warto byłoby np. poznać źródła finansowania i wysokość nakładów finansowych poniesionych przez M. Morawieckiego na zdobywanie wykształcenia i doświadczenia. Ciekawa byłaby również jego opowieść jak było to możliwe, iż przeszłość ojca nie przeszkodziła mu w karierze bankowej w Niemczech i w Polsce oraz potencjalnie jakie hipotetyczne pozamerytoryczne okoliczności pozwoliły mu objąć stanowisko prezesa BZWBK. Można byłoby też zapytać go jak to jest, że zarabiając jako prezes zarządu BZWBK kilkaset tysięcy złotych miesięcznie, zarówno w 2015 i 2016 jego zaoszczędzone środki pieniężne wynoszą – wedle oświadczeń majątkowych - jedynie około 3 mln zł a akcje i udziały w spółkach około 4 – 4,3 mln zł oraz jakie były przyczyny wzięcia przez jego żonę – w czasie gdy pełnił on obowiązki prezesa banku i rocznie zarabiał miliony złotych - ogromnego kredytu hipotecznego we frankach, którą to informację w sieci przekazał nie tylko – o ile sobie przypominam - m.in. dr Z. Kękuś, były pracownik BZWBK i podwładny M. Morawieckiego. Wyjaśnienia też wymaga to, czy prawdą są określenia jednego z blogerów, który – być może w kategoriach pomówienia – uzasadniał karierę w III RP M. Morawickiego oraz jego ojca z ich kontaktami z funkcjonariuszami dawnej WSI i dlaczego ta informacja w przedziwny sposób została usunięta z sieci internetowej. Interesujące byłoby też dookreślenie przez M. Morawieckiego jego pochodzenia, bowiem jego stwierdzenie o tym, że członkowie jego rodziny dzięki pomocy Polaków uniknęli antyżydowskiego, dokonanego przez Niemców Holocaustu w czasie II Wojny Światowej rodzi wiele niepotrzebnych domysłów i spekulacji a przecież ewentualna u niego domieszka żydowskiej krwi nie jest przecież niczym złym. Odnośnie tego obszaru warto byłoby jednak dowiedzieć się czy, kiedy i w jakim kościele M. Morawiecki został ochrzczony i jak ewentualna chrześcijańskość jego rodziny ma się to do antymoralnego prowadzenia się jego ojca i stwierdzeniu przez niego, że jest „postchrześcijański” oraz gdzie i kiedy M. Morawiecki poślubił swoją żonę i jakie katolickie (chrześcijańskie) sakramenty realizuje się w jego rodzinie? Ciśnie się też na usta inne pytanie: dlaczego w czasie sławetnych i podsłuchanych rozmów w restauracji „Sowa i Przyjaciele” nowy premier używał angielskiego określenia „ we the people/my ludzie - my naród” a nie „my Polacy” i czy ma to jakikolwiek związek z treścią żydowskiej, rabinicznej księgi – Talmudu, w której ludźmi z bożą duszą nazywani są jedynie przedstawiciele jednej nacji?

Mógłbym zadać jeszcze wiele pytań. Przyjdzie na to jeszcze czas. Są one nieraz zaskakujące i trudne, ale w momencie, gdy M. Morawiecki zdecydował się na karierę polityczną stał się funkcjonariuszem publicznym i winien wyjaśnić wszystkie wątpliwości. Tym bardziej, iż dziś jest premierem rządu. Tak naprawdę na dziś możemy tylko „gdybać”, iż są mu bliskie wartości polskie, konserwatywne i wierzyć w jego werbalne osądy i zapowiedzi, iż w istocie tak jest. Tylko czy tak naprawdę jest? Mam nadzieję, że tak i jego intencje są czyste i wynikają z patriotycznej chęci budowy silnego państwa polskiego i jest to naprawdę cel nadrzędny jego działalności publicznej/politycznej.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu , iż obecnie mamy do czynienia z zalewem informacji tworzących trudno weryfikowalny szum informacyjny. Pojawia się wiele tzw. „fałszywych informacji/ fake newsów”, które tworzą niejednokrotnie fałszywy obraz rzeczywistości i trudno odnosić się do każdej pojawiającej się w Internecie, prasie, radio czy telewizji tejże informacji. Tyle tylko, że akurat prezydent, premier czy ministrowie mają do dyspozycji wielu pracowników, doradców i służby specjalne, które winny reagować na takie fałszywki informacyjne, wyjaśniać je a gdy trzeba to składać zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez autorów owych fałszywek. Najgorszą rzeczą jest milczenie, bo pozwala na geometryczny wzrost takiego kłamliwego szumu informacyjnego oraz powstawaniem różnych opinii noszących znamiona „political fiction” czy tzw. „teorii spiskowych” a to bardzo negatywnie wpływa na ocenę określonych polityków, co w przypadku najważniejszych z nich może doprowadzić do uszczuplenia poparcia dla nowych władz konserwatywnej części narodu polskiego.

Podobnie jak w przypadku prezydenta czy premiera także wielu nowych ministrów jest również niejako nowych w polityce i trudno ich oceniać wedle kryterium polityczno-światopoglądowego a przecież stanowiska ministrów winny być bardziej polityczne niż technokratyczne a raczej obecny skład rządu został tak ukształtowany, iż można go postrzegać właśnie jako ten drugi – technokratyczny. Czy jest to dobre rozwiązanie? Przychylam się do opinii, iż raczej nie… mając jednak nadzieję, że się mylę i też nie pomylił się J. Kaczyński...

Być może faktycznie długookresowo owe zmiany były niezbędne? Może trzeba było odmłodzić rząd i zmienić premiera na takiego, którego rozumieć będą elity unijne? Ale czy naprawdę trzeba było wymienić A. Macierewicza, który przecież tak naprawdę w polityce wobec UE miał marginalne znaczenie i skutecznie odbudowywał polską armię oraz „czyściał” ją ze złogów postkomunistycznej „wojskówki”? Ta zmiana – podobnie jak dymisja pani premier B. Szydło – dokonana została w sposób mało elegancki i nie została podyktowana względami merytorycznymi a raczej – wedle mojej subiektywnej opinii - osobistymi animozjami i konfliktem na linii A. Duda/dawne środowisko WSI i postWSI – szef MON. Sądzę też, iż była to cena za podpisanie przez prezydenta ustaw reformujących polskie sądownictwo: bardzo wysoka cena, którą – jak się zdaje – z wielkim trudem zapłacił J. Kaczyński (vide: ilość osobistych spotkań A. Duda – J. Kaczyński). Być może te zmiany miały i mają też na celu przejęcie części elektoratu liberalnego, wielkomiejskiego, ale czy nie kosztem twardego elektoratu PiS, dla którego A. Macierewicz był i dalej jest symbolem patriotyzmu i patriotycznej determinacji w działaniach realnych? Może też trzeba było dokonać takich zmian, które pozwolą cofnąć się w kontaktach unijnych o jeden krok aby później zrobić dwa kroki w przód, pozwalając unijnym lewakom na „wyjście z twarzą” z konfliktu z naszym krajem? Może też ta zmiana podyktowana została względami geopolitycznymi, w tym naciskiem na J. Kaczyńskiego przez USA i być może ich wysłannika Jonny'ego Danielsa, który zdaje się zastąpił w Polsce wcześniejszego a’la „rezydenta USA na Polskę” Lejbę Fogelmana?

Może… i tych może jest bardzo dużo… dla mnie za dużo i już dziś widać, że decyzje J. Kaczyńskiego w obszarze nowego rządowego „rozdania” osłabiły szefa PiS na tyle, iż nie był w stanie wymóc na swoich senatorach oczekiwanej przez niego decyzji w sprawie senatora PiS S. Koguta. I sądzę, że ten proces politycznego słabnięcia J. Kaczyńskiego będzie postępował dalej, niekoniecznie dla dobra Polski i Polaków.

Dla mnie jedno jest pewne. Głosując na PiS i ZP głosowałem na „dobrą zmianę”, którą zapowiadali: B. Szydło i A. Duda. Obecny rząd jest inny niż ten, na którego oddałem swój głos. Prezydent w dużej mierze stracił moje zaufanie i nie wiem czy po raz kolejny mu zaufam. Nowemu premierowi z dystansem się przyglądam i na razie ma u mnie ograniczony, ale jednak kredyt zaufania.

Będę się uważnie przyglądał działaniom obecnych władz polskich. Minął dopiero niespełna miesiąc od zmian w rządzie i wierzę, że następne będą jednak dobre dla Polski. Jeżeli jednak – wedle mojej opinii – tak nie będzie to starał się będę pisać o tym i przestrzegać, zarówno wirtualnie jak i realnie. I zawsze będę sobie – przed oceną – zadawać pytanie: „Czy zmierzamy we właściwym kierunku?”.

P.S.


Tekst w swojej zasadniczej formie był napisany jeszcze przed wybuchem afery związanej z nowelizacją ustawy IPN i penalizacją w niej antypolskich kłamstw przypisywania Polakom winy i współwiny za dokonany przez Niemców Holocaust Żydów. Jutro opublikuję w tej sprawie tekst zatytułowany: „O co chodzi Izraelowi”.  

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 16 listopada 2015

Dzień Wolnej Polski - zaprzysiężenie nowego polskiego rządu!

I stało się to w co trudno było uwierzyć, co wielu Polaków uważało za niemożliwe i pozostające jedynie w sferze marzeń o wolnej, niepodległej i suwerennej Polsce.

W dniu dzisiejszym Prezydent Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej dr Andrzej Duda dokonał zaprzysiężenia nowego, propolskiego i niepodległościowe rządu. Pani Premier Beata Szydło, wicepremierzy i ministrowie złożyli rotę przysięgi:

"Obejmując urząd Prezes Rady Ministrów (wiceprezesa RM, ministra), uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom konstytucji, a dobro ojczyzny i pomyślność obywateli będą dla mnie najwyższym nakazem. Tak mi dopomóż Bóg".

Prezydent Polski A. Duda po zaprzysiężeniu powiedział:

"To niezwykle ważna chwila, ale przede wszystkim dziękuję i gratuluję. Dziękuję za to, że rząd jest tak szybko, że zaledwie po weekendzie od czasu, gdy wręczyłem nominację pani premier, jest nowy, polski rząd. To niezwykle ważne.

W piątek, gdy mieliśmy uroczystość wręczenia nominacji, nikt się nie spodziewał dramatycznych wydarzeń, które nastąpiły we Francji w piątek wieczorem. To ważne dla państwa polskiego i Europy, by szybko był stabilny, dobrze działający rząd. Dlatego dziękuję, gratuluję objęcia urzędów przez państwa, gratuluję, ale chcę powiedzieć, że to także, a może przede wszystkim nie tylko służba, ale i wielkie zobowiązanie.

Słyszeliśmy, jak składaliście przysięgę. Niech się do tych Waszych słów dołączą moje z 6 sierpnia tego roku, gdy ja składałem moją przysięgę przed Sejmem. Mam pełne poczucie współodpowiedzialności wraz z panią premier i państwem za sprawy Ojczyzny. Wierzę, że tę współodpowiedzialność poniesiemy i wykonamy nasze zobowiązania. One zawierają się w słowach, które były mottem obu kampanii (…). Słowach pana prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego, że chcemy, by Polska była państwem silnym, które będzie pomagać słabszym, a silnych nie będzie musiało się bać. Te słowa zawierają wszystko, do czego się zobowiązaliśmy w kampaniach. Że będziemy dbali o rodzinę, że będziemy pamiętali o tych, którym trudno się żyje. (…) O młodych ludziach i ich rodzicach płaczących, że ich dzieci wyjechały za granicę. O wszystkich niesprawiedliwościach, przedsiębiorcach. (…) To wszystko trzeba naprawić i zmienić. Trzeba odbudować potencjał polskiego państwa, wzmocnić polską armię i poczucie bezpieczeństwa obywateli. Trzeba współdziałać z naszymi sojusznikami w NATO i UE. Trzeba w sposób twardy i dyplomatyczny dbać o własne interesy. Dobrego Rzeczypospolitej i obywateli jest największym nakazem. Wierzę głęboko, że właśnie o tym będziemy pamiętać.

Szanowna Pani Premier i państwo ministrowie, oczekiwania społeczne są ogromne. To ta fala spowodowała zwycięstwo wyborcze - fala wiary, że Polska może być zmieniana na lepsze. Sam ze swojej strony zobowiązując się do współdziałania, wierzę, że to zobowiązanie zrealizujemy. Spokojnie, konsekwentnie - do celu. Do silnej Polski, która będzie miała wzmocnioną niepodległość. (…) Można to zrealizować, może to zrealizować uczciwa władza, która wreszcie doprowadzi do tego, by pieniądze publiczne były wydawane w sposób uczciwy. (…) Jeszcze raz gratuluję i życzę powodzenia pani premier i całemu rządowi".

Premier Polski B. Szydło w tej wzniosłej chwili powiedziała:

"W imieniu polskiego rządu, pań i panów ministrów, chcę podziękować i złożyć zapewnienie, że zrobimy wszystko, a żeby słowa przysięgi, którą wypowiedzieliśmy przed momentem były przez nas dochowane. I by nasi rodacy wiedzieli, że polski rząd będzie pochylał się nad sprawą każdego obywatela i każda sprawa, nawet ta najmniejsza, będzie dla nas równie ważna. 

Rozpoczęliśmy dzień od złożenia kwiatów pod tablicą upamiętniającą śp. pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Muzeum Powstania Warszawskiego. Tak jak prezydent powiedział, słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego były, są i będą myślą przewodnią naszych rządów. Wierzę w to głęboko, że bardzo mądre słowa, które usłyszeliśmy w Muzeum Powstania Warszawskiego w czasie podczas Mszy, że należy widzieć i przejrzeć na oczy, zapadną nam w pamięci. 

Panie prezydencie, szanowni państwo. Stajemy jako jedni z Was. Sprawy Polski i Polaków będą dla nas zawsze najważniejsze".

Nadzieje Polaków na dobrą zmianę są ogromne. Wierzę, że nowy rząd wspólnie z prezydentem nie zawiodą i spełnią swoje obietnice, dokonają odbudowy Polski, zapewnią jej niepodległość i suwerenność. Polski naród na to zasługuje, zasługuje na godne i podmiotowe jego traktowanie, zasługuje w końcu na Wolną Rzeczpospolitą.

Bo tak naprawdę dzisiejszy dzień jest Dniem Wolnej Polski, realnie wolnej od 1939 roku. Cały zaś rok 2015 można ze spokojem nazwać Rokiem Wolności. Rokiem odzyskania przez nasz naród naszej Ojczyzny. Od czasów napaści niemieckiej i sowieckiej, lat zniewolenia komunistycznego i postkomunistyczno-lewacko-unijnej ułudy polskiej państwowości, to od dziś możemy mieć nadzieję, że wreszcie "Polska będzie Polską" - jak śpiewał J. Pietrzak.

Mamy polskiego prezydenta realizującego wreszcie polskie interesy, mamy nowy również propolski rząd, który został stworzony przez praktycznie jedną, patriotyczną opcje polityczną, mamy tak oczekiwaną pronarodową i propolską władzę... bez żadnych antypolskich elementów.

Wierzę, że z dniem dzisiejszym nasza ponad tysiącletnia Ojczyzna, nasz naród, my wszyscy mający w sercu polskość rozpoczynamy kolejny wspaniały okres rozwoju Polski.

Tej - być może ostatniej - szansy na ponowną budowę wolnej, suwerennej i niepodległej Polski nie możemy zmarnować. Nie mogą zmarnować rządzący, ale też my zwykli Polacy. Budujmy Ojczyznę od podstaw poprzez codzienną pracę, naukę, postawę, godność, honor, język, wiarę, miłość, dobro, mądrość, tolerancję, kulturę, historię, Dekalog, tożsamość narodową. Wspierajmy wysiłki naszego narodowego, polskiego rządu, ale też merytorycznie go krytykujmy i wskazujmy na błędy, gdy zajdzie taka potrzeba, gdy władza w swych działaniach być może zacznie rozmijać się z podstawowym celem jej funkcjonowania, czyli dobrem naszego narodu, dobrem Polski.

Polska jest dla wszystkich, którzy czują w duszy polskość i traktują ją z najwyższym szacunkiem, czują się Polakami i przestrzegają naszych praw i zwyczajów. Polacy zawsze ponad wszystko miłowali wolność - nie tylko egoistycznie własną, walczyliśmy i oddawaliśmy życie "za naszą i waszą wolność". Zawsze byliśmy gościnni i tolerancyjni, tak jest również teraz i będzie w przyszłości. Ale tu, na naszej ziemi jest niepodległa Polska i to nasz naród jest jej suwerenem i tym suwerenem pozostanie.

Nie wiem jak historia nazwie ten dzień, nie wiem czy faktycznie będzie on przełomem, choć w to mocno wierzę i mam ku temu solidne podstawy. Jeżeli jednak spełnią się nasze marzenia o wolnej, niepodległej, suwerennej i godnej Ojczyźnie to być może faktycznie zostanie on uznany za Dzień Wolnej Polski!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 9 listopada 2015

Nowy rząd w Polsce... dajmy im szansę!

Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło pełny skład przyszłego rządu Zjednoczonej Prawicy. Dla potomnych poniżej osobowy jego skład:

I wiceprezes RM i minister kultury - Prof. Piotr Gliński
Wiceprezes RM, minister rozwoju - Mateusz Morawiecki
Wiceminister ds. rozwoju, minister członek RM - Jerzy Kwieciński
Wiceprezes RM, minister nauki  i szkolnictwa wyższego - Jarosław Gowin
Szef kancelarii Prezesa RM – Beata Kempa
Minister w kancelarii prezesa RM, przewodniczący Komitetu Stałego RM – Henryk Kowalczyk
Minister w kancelarii – szef Gabinetu Politycznego jednocześnie pełniący funkcję rzecznika – Elżbieta Witek
Ministerstwo Obrony Narodowej – Antoni Macierewicz
Ministerstwo Sprawiedliwości – Zbigniew Ziobro
Ministerstwo Skarbu – Dawid Jackiewicz
Ministerstwo Środowiska – Jan Szyszko
Ministerstwo Energetyki – Krzysztof Tchórzewski
Ministerstwo Edukacji Narodowej – Anna Zalewska
Ministerstwo Sportu i Turystyki – Witold Bańka
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej – Elżbieta Rafalska
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji – Mariusz Błaszczak
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju – Krzysztof Jurgiel
Ministerstwo Spraw Zagranicznych – Witold Waszczykowski
Ministerstwo Cyfryzacji – Anna Streżyńska
Ministerstwo Infrastruktury i Budownictw – Andrzej Adamczyk
Ministerstwo Zdrowia – Konstanty Radziwiłł
Ministerstwo Gospodarki Morskiej – Marek Gróbarczyk
Ministerstwo Finansów – Paweł Szałamacha
Członek RM, koordynator służb specjalnych – Mariusz Kamiński
Minister w kancelarii Prezesa RM ds. europejskich – Konrad Szymański
Minister w kancelarii Prezesa RM ds. kontaktów z parlamentem – Adam Lipiński

Oceniając skład nowego rządu można jasno stwierdzić, że jest to jednak rząd koalicyjny trzech ugrupowań wchodzących w skład Zjednoczonej Prawicy. Partie "Gowinowców" i "Ziobrystów" dostały ogromny kredyt zaufania i mam nadzieję, że go ponownie nie zmarnują. Wierzę, że te osiem lat nauczyło ich pokory i doświadczeń, które wykorzystają w nowym rządzie dla dobra Polski. Czy tak będzie? Zobaczymy...

Ogólnie jednak możemy zauważyć, że ten rząd jest osobowościową mieszanką merytorycznych kompetencji i politycznych oczekiwań Polaków głosujących na PiS.

Obecność A. Macierewicza w MON, Z. Ziobry w MS, M. Błaszczaka w MSWiA czy M.Kamińskiego jako szefa służb jest gwarantem odbudowy prawej i sprawiedliwej Polski. Cieszę się, że J. Kaczyński z B. Szydło nie ugięli się medialnemu jazgotowi antypolskiego lewactwa z szechterową GW na czele. Wiem też, że wszyscy kreatorzy i beneficjenci okrągłostołowej III RP, wszelkiego rodzaju obcy agenci, złodzieje i antynarodowe szuje rozpoczną bezpardonowy atak na tychże ministrów, bowiem naprawdę mają się czego bać i mocno wierzę, że ten strach znajdzie odzwierciedlenie w ich sprawiedliwym osądzeniu.

Resorty gospodarcze obejmują ludzie merytorycznie przygotowani do uzdrowienia polskich finansów i skierowania Polski na drogę szybkiego rozwoju oraz podmiotowego funkcjonowania w ramach UE.

Podobnie jest z dyplomacją, edukacją a przede wszystkim z kulturą, która - mam nadzieję - zostanie nakierowana na polskość i narodową spuściznę Polaków. Skończy się tym samym gloryfikowanie szalonej multi-kulti i beznarodowego lewactwa ze wszystkimi jego wynaturzeniami. I w tym obszarze spodziewam się wściekłego ataku ze strony tych wszystkich, którzy przez lata chcieli z nas zrobić masę zlewicowanych bezmyślnych Europejczyków i wyplenić w Polakach ich historię, kulturę, wiarę, język, tożsamość narodową i poczucie narodowej dumy.

Oczywiście żaden rząd, w tym i nasz, nie jest na dzień dzisiejszy idealny. Można mieć wiele zastrzeżeń do obsady poszczególnych ministerstw, można zastanawiać się dlaczego dobrano człowieka kojarzącego się ze znienawidzonym banksterstwem czy też tych, którzy kiedyś zdradzili lub wydają się za bardzo spolegliwi i "mętni" politycznie.

Uważam jednak, że trzeba dać szansę wszystkim i nawet tym, którzy wydają się dzisiaj kontrowersyjni. Może wszakże okazać się, że staną się wzorcowymi ministrami, których kompetencje i patriotyzm pozwolą na odbudowę naszej Ojczyzny.

Trzeba mieć nadzieję, że cały rząd i wszyscy ministrowie będą mieli jeden cel: budowę silnej i zasobnej Polski oraz wyprowadzą Polskę m.in. z lennej wobec zniemczonej UE pozycji a także sprawią, że Polska wkroczy jednak na ścieżkę szybkiego wzrostu i rozwoju gospodarczego a narodowy i patriotyczny duch tkwiący w Polakach zostanie wykorzystany dla wzrostu globalnego znaczenia Rzeczpospolitej.

Polska ma wreszcie godnego, reprezentującego polskie a nie obce interesy prezydenta a już niedługo wreszcie - mam nadzieję - polski rząd dobrej zmiany. Cieszmy się i dajmy im szansę... a w przyszłości nawet merytorycznie krytykujmy, gdy będą ku temu powody.

Z nadzieją,
Pozdrawiam


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com