Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Targowica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Targowica. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 listopada 2023

Czy prezydent A. Duda podoła wyzwaniu?

Przed obecnym prezydentem Andrzejem Dudą chyba największe wyzwanie jego dwukadencyjnego panowania. Zostało mu niecałe 2 lata kadencji a tak naprawdę 1,5 roku, bo wybory prezydenckie odbędą się w Polsce najpewniej w maju 2025 roku. 

To całkiem dla niego nowa sytuacja, bowiem teraz już nie będzie miał większego lub mniejszego poparcia swojego zaplecza politycznego w postaci PiS (ZP) i będzie musiał stać na straży konstytucyjnej praworządności, naszego państwa i jego dalszego rozwoju w sytuacji, gdy ewentualny nowy rząd D. Tuska będzie traktował go totalnie jako przeciwnika. 

To niemal będzie powrót do sytuacji, w której musiał przez lata funkcjonować śp. prezydent Lech Kaczyński, który przez opozycję w postaci D. Tuska i jego ferajny był traktowany jak "śmieć" i stosowano wobec niego zmasowany i wielokierunkowy "przemysł pogardy". 

Wedle mnie te 1,5 roku A. Dudy będzie dla niego prawdziwym sprawdzianem jego politycznych możliwości służenia Polsce i Polakom, i albo zapisze się w historii Polski złotymi zgłoskami, albo będzie się go wspominać na marginesie jako tego, który nie obronił suwerenności i niepodległości naszej Ojczyzny. 

To będzie bój o polskość, bo naprzeciw siebie stanie obóz polski i antypolski, który wykona każde polecenie płynące z niemieckiej UE czy też z Rosji. A stawka jest bardzo wysoka. Dzisiaj jest dyskusja w PE na temat zmian traktatów unijnych i jeżeli jutro zostaną one pozytywnie przegłosowane to droga do centralizacji UE stanie otworem a to będzie w konsekwencji oznaczało koniec państwowości naszej Ojczyzny. 

Bardzo bym chciał, aby prezydent stanął u boku prawdziwych mężów stanu narodu polskiego jak śp. L. Kaczyński, choć oczywiście nie życzę mu takiego końca jak jego mentor polityczny. 

Wielokrotnie krytykowałem prezydenta A. Dudę, ale teraz nie jest czas przypominania tego, co mu zarzucałem. Dziś po prostu polscy patrioci MUSZĄ stanąć za nim murem. Nie mamy innego wyjścia a historia znów się powtarza. Byli kiedyś Targowiczanie, którzy doprowadzili do zniknięcia Polski na 123 lata a teraz są nowi Targowiczanie, którzy mogą doprowadzić do utraty Polski na wiele dziesięcioleci dłużej. 

Czy prezydent A. Duda podoła temu wyzwaniu? "Nadzieja umiera ostatnia", więc ja wierzę, że mu się to uda. Ale też musi czuć nasze wsparcie, wsparcie patriotów a nie fałszywych i kłamliwych zdrajców Polski! I musi też być przekonanym, że jako Polacy potrafimy oddzielić zdrowe i polskie ziarna od niemiecko-rosyjskich plew, i gdyby nam przyszło walczyć o Polskę to się nie zawahamy! 

Jest też jeszcze inny aspekt, który w jakimś tam stopniu może motywować prezydenta A. Dudę do propolskich, ale nie tylko takich działań. 

Jest to obrona sojuszu NATO. Każdy bowiem zdaje sobie sprawę, że ewentualne niemiecko-brukselskie scentralizowanie UE oznaczać będzie powolne wypieranie NATO z Europy. Tego chcą Niemcy, Francja czy Niderlandy. Natomiast Polska swoją obronność opiera na sojuszu z USA, UK a tym samym na NATO, które jest najsilniejszym obronnym sojuszem militarnym na świecie. 

Gdyby więc prezydent A. Duda umocnił lub też uratował NATO w Europie, to może mieć otwartą drogę do bycia kolejnym sekretarzem generalnym NATO. A przecież jest na tyle młody, że musi też myśleć o swojej przyszłości... zresztą jak każdy z nas...  

I tak dygresyjnie. Może się - co jest bardzo prawdopodobne - zdarzyć, że obecna totalna opozycja utworzy rząd i stanie się totalną a raczej mściwie totalitarną ekipą rządzącą. Już są sygnały, że po przejęciu władzy dzisiejsza opozycja może działać bezprawnie i z naruszeniem polskiej Konstytucji. Chce nawet doprowadzić do usunięcia prezydenta w drodze referendum, co prawnie nie jest możliwe a dodatkowo - aby ominąć ewentualne weto prezydenta - chce wprowadzić chaos prawny i rządzić za pomocą uchwał a nie ustaw, co też nie jest zgodne z polskim prawe. Tak więc tym bardziej prezydent A. Duda będzie musiał zachować się jak "mąż stanu". 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 


poniedziałek, 21 października 2019

Wybory się skończyły... nadchodzą "totalni" do n-tej potęgi!


Jeszcze nie opadł kurz wyborczy a już rozpoczęła się kampania wyborcza związana z wyborami prezydenckimi, które odbędą się w maju przyszłego roku. Po stronie opozycji sypią się nazwiska kandydatów: D.Tusk, M.Kidawa-Błońska, A.Dulkiewicz, W. Kosiniak-Kamysz a lista chyba nie jest zamknięta. Po umownej prawej stronie sceny politycznej kandydat jest chyba tylko jeden: obecny prezydent A. Duda, ale może się posypać niewybieralny i zabierający głosy polityk Konfederacji.

Nie można się łudzić: zanim jakikolwiek kandydat opozycji zostanie wyłowiony, to już od teraz i przez następne 7 miesięcy będziemy mieć totalną nagonkę na prezydenta, która w swej postaci będzie jeszcze bardziej perfidna niż przez ostatnie cztery lata tej nagonki na obóz rządzący. To będzie negatywna kampania totalnych do n-tej potęgi. Zostaną skomasowane i skonsolidowane działania dyskredytujące A. Dudę, pojawią się fake-newsy a cała opozycja zjednoczy się wokół jednego: nie dopuścić A. Dudy do ponownego wygrania wyborów.

W tej perfidnej nagonce totalniacy wykorzystają naprawdę wszystko, może powróci hasło "ulica i zagranica", ale tym razem w bardziej - wedle nich - skutecznej i efektywnej formie.

Totalniacy zdają sobie sprawę, że jeżeli wybory wygra dotychczasowy prezydent, to mają małe szanse na powrót do władzy i do fruktów z niej płynących.

Ale (o czym pisałem) walka będzie się toczyła tak naprawdę w sferze ideologii i aksjologii, będzie walką pomiędzy cywilizacją życia a cywilizacją śmierci. Przegrana A. Dudy będzie oznaczała zbliżenie się naszego kraju do cywilizacji śmierci t.j. do akceptacji dla idei (tak przeważających w starej Unii) marksistowskiej rewolucji kulturowej (m.in. multikulturowość, gender, powolny rozbiór Polski, wolny dostęp do aborcji na żądanie, możliwość eutanazji i zawierania związków homoseksualnych oraz adoptowania przez te pary dzieci, walka o możliwość in vitro dla lesbijek, propagowanie ateizmu i ruchów LGBTQ+, nacisk na powstanie nowego nihilistycznego człowieka przyszłości). Takie są dalekosiężne plany "sterujących światem" wobec Polski.

Zwycięstwo zaś A. Dudy pozwoli nam, w jakimś stopniu, zachować nasz konserwatywny w większości ogląd rzeczywistości.

Po wyborach parlamentarnych można powiedzieć jedno. Nie jest pewna wygrana D. Dudy. Aby tak się stało musi być jeszcze większa niż ostatnio determinacja Polaków, tych, którzy nie poszli do urn, bo mam nadzieję, że ci co teraz głosowali na PiS będą też głosowali na A. Dudę.

Oczywiście można mieć wiele pretensji do prezydenta. Dla wielu zrobił dużo, ale nie wystarczająco, wielu też rozczarował swoimi decyzjami, choćby dotyczącymi IPN czy reformy sądownictwa. Niemniej pozwolił PiS-owi na realizację jego reform. Można np. domyślać się jakby był inny prezydent, opozycyjny: wtedy by wetował niemal wszystko i byśmy stali w miejscu a dziś to PO by rządziła... tylko czy jeszcze Polską?

W Polsce prezydent ma ograniczony wpływ na władzę ustawodawczą i wykonawczą, i pełni raczej reprezentacyjny urząd, ale jednak ma dwa duże oręża: wlaśnie weto i skierowanie konkretnych ustaw do Trybunału Konstytucyjnego. Także jakikolwiek prezydent wywodzący się z obozu opozycyjnego (powtórzę) wetowałby ustawy sejmowe a nawet jakby przeszły w senacie to naprawdę te weta i TK byłyby nagminne. Przy niesprzyjających "dobrej zmianie": senatowi i prezydentowi mógłby nastąpić paraliż państwa i chyba to jest główna agenda dzisiejszych totalniaków a to jest bardzo dla Polski niebezpieczne.

Prezydent A. Duda musi być przygotowany na ten zmasowany atak i choć teraz nie może popełnić żadnego błędu, takiego jak ten ostatni, czyli skierowanie do TK ustawy o ujawnianiu majątków rodzin najwyższych urzędników państwowych. Tego nie może robić, bo naprawdę może jeszcze bardziej wnieść zamęt wśród swoich wyborców.

I już teraz sztab wyborczy powinien usilnie myśleć i  przygotowywać się do kampanii wyborczej i prowadzić ją już od teraz..., bo już są kolejne międzynarodowe organizacje inspirowane przez naszych totalniaków na atak na prezydenta Dudę, jak choćby skierowany do niego list: "Międzynarodowe Stowarzyszenie Sędziów pragnie wyrazić swoją głęboką troskę o stan praworządności i niezależności sędziowskiej w Polsce oraz dołączyć do tych, którzy wyrażali już swoje zaniepokojenie w tej sprawie. Wzywamy Pana i polskie władze do opowiedzenia się po stronie zasady praworządności i publicznego wsparcia polskich sędziów nawet, gdy wydają oni orzeczenia niezgodne z oczekiwaniami i planami władz" (za:https://wpolityce.pl/polityka/469352-bezczelny-list-sojusznika-kasty-do-prezydenta-dudy). A to zapewne tylko początki...



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 12 kwietnia 2019

ZNP realizuje być może plan ostatniej szansy dla Targowiczan!

Chyba każdy zdaje sobie sprawę, iż obecny strajk nauczycieli jest realizacją rozpisanego na lata i warianty planu wzbudzenia emocji w Polsce, wykreowania antagonizmów między Polakami, doprowadzenia do chaosu społeczno-politycznego a w konsekwencji jest planem obalenia rządu ZP.

Ów plan – wedle mnie – tak naprawdę został strategicznie zarysowany jeszcze przed wyborami 2015 roku. Stąd te hasła: "totalna opozycja, "ulica i zagranica" czy np.  "łamanie praworządności". Stąd też działania nakierowane na wzbudzanie emocji i skłócenie naszego narodu czy szybka też budowa takich organizacji społeczno-politycznych jak "Nowoczesna", "Obywatele Rzeczpospolitej" oraz licznych fundacji i stowarzyszeń finansowanych zapewne przez sorosowych lub lewackich współbraci naszej Targowicy.  Stąd też dzisiaj powstanie jakiejś "Wiosny" Pana Biedronia (ma zająć miejsce nieudacznikom z partii R. Petru) czy też egzotycznej Koalicji Europejskiej. Niestety dla nich ten R. Petru i jego Nowoczesna okazała się niewypałem, OR są uważani w Polsce za lewackie bojówki, nie udała się "ulica", ale i zagranica również choć dalej próbują mieszać  się do spraw wewnętrznych Polski. Nie udał się też pucz w parlamencie ani jakieś pioseneczki rewolucyjno-humorystyczne (vide. jedna z latających w Sejmie posłanek PO).

Ale jest też próbą relatywizowania wszelkich wartości, zacierania różnic pomiędzy dobrem a złem oraz innymi fundamentalnymi wartościami wyrosłymi z chrześcijańskiego rodowodu powstawania Europy a także próbą przekraczania kolejnych granic i realizowania "strategii żaby", tylko po to, aby krótkookresowo obalić rządy PiS a długookresowo zniszczyć nasz naród i nasze państwo, zniszczyć politycznie, społecznie i gospodarczo poprzez  w jakiejś części finlandyzację a w większej części  landyzację, rozbicie dzielnicowo-samorządowe kończące się  i utratą niepodległości oraz suwerenności Polski kolejnego jej rozbioru.

Zresztą przecież totalni Targowiczanie zrzeszeni w Koalicji Europejskiej czy Wiośnie, czy w ZNP wcale się z tym nie kryją – na razie ich celem jest li tylko i wyłącznie obalenie PiS-u a sami żadnego merytorycznego programu dla Polski i polskich obywateli nie mają, prócz obrony praw LGBTQ i innych w sferze światopoglądowej. A polski naród raczej nie popiera ruchów tego typu, ale w sumie takich osób nie potępia, byleby one zostały w alkowach osobistych sypialni a nie anaturalnie  zatruwały społeczeństwa i młodych ludzi wmawiając im, że ten ich odsetek populacji wahający się gdzieś w granicach 2% jest na tyle ważny, aby narzucać swój sposób myślenia i ideologii 98% pozostałych Polaków.

Wielokrotnie to powtarzałem i powtórzę jeszcze raz - oni są zdolni do wszystkiego, największej podłości i zdrady. Są nawet w stanie doprowadzić Polaków do rozlewu polskiej krwi na ulicach a w każdym razie doprowadzić państwo do kompletnego chaosu.

Należy też zwrócić uwagę, iż strajk nauczycieli był jedną z form 16 punktowego obalenia rządu zaprezentowaną w 2017 roku przez B. Kramka z dziwnej "Fundacji Otwarty Dialog". Brzmiał on tak: "Strajk generalny nauczycieli, czy też - w przypadku formalnie nie mogących strajkować sędziów sądów powszechnych i administracyjnych - szeroko zakrojony protest w formie przerw w pracy i powstrzymania się od wykonywania czynności służbowych. Powinno to wywołać poważne i szerokie zaniepokojenie społeczne, którego władze nie będą mogły ignorować; to już nie będzie walka o sądy, to będzie walka o Polskę [1].

Także zarówno strajk nauczycieli, jak i termin oraz forma tegoż strajku były już ustalone dawno, relatywnie dawno temu i strategicznie kolejne zalecenia mocodawców B. Kramka są realizowane a prezesunia tejże fundacji lubi fotografować się razem z G. Sorosem.

Dobrze opracowany plan osiągnięcia jakiegokolwiek zamierzonego celu musi zawierać wariantowość różnych rozwiązań w zależności od stopnia realizacji poszczególnych celów pośrednich, które mają doprowadzić do osiągnięcia strategicznego celu głównego, przy czym należy jednak konsekwentnie dążyć do realizacji tych cząstkowych (pobocznych) celów w jak najszerszym i możliwym w danych okolicznościach zakresie.

Nie inaczej jest i w przypadku strajku nauczycieli, którzy dali się w jakiejś części zmanipulować i wciągnąć w strategiczną polityczną grę, chociaż ja uważam, że wielu z tych strajkujących to nauczyciele raczej mierni i typowi zwolennicy totalnej opozycji w stylu:, KOD, .N, Wiosny czy KE. Część też jest poddana presji i ostracyzmowi zawodowego strajkującego środowiska.

Też powtórzę. Jak do tej pory wszystkie próby obalenia rządu spełzły na niczym. Nie udało się wciągnąć rządzących w "bieżące pyskówki", nie udało się doprowadzić do krwawych rozruchów Polaków na ulicach, nie była w stanie pomóc brukselsko-niemiecka zagranica ani lewacko-demoliberalne światowe elity, nie udał się grudniowy i dobrze przygotowany pucz "totalnej opozycji" ani żadne prowokacje uliczne i parlamentarne. Rząd rządzi coraz skuteczniej i - o zgrozo - zaczął powoli rozbijać antypolską, rządzącą niemal od 27 lat mafię elit III RP. Zagrożone zostały podstawy jej funkcjonowania, począwszy od finansów, czyli swobodnego okradania Polski na miliardy złotych a skończywszy na śledztwach, aresztowaniach, procesach karnych, zmianach kadrowych (np. w armii) czy rozbijaniu bezkarnych korporacji zawodowych, w tym w wymiarze sprawiedliwości i w środowisku dawnych SB-ków czy WSI-oków. Całej tej sitwie dosłownie zaczął "palić się grunt pod nogami" a wizja świata zza krat jest dla tej wyższej kasty ludzi nie do przyjęcia, tak samo jak oderwanie ich od koryta władzy i apanaży z nią zawiązanych.

A czymże innym jak nie reliktem komunistycznym jest ZNP, który w nowej 30 letniej działalności tylko umocnił się jako jeden z filarów owej sitwy III RP. Pan Broniarz zarządza przecież dość dużym przedsiębiorstwem mającym hotele, restauracje, itp. a sam zarabia ponad 12 tys. złotych. Oj... zapewne chciałby aby "było tak jak było" a on sam dotrwał do swojej emeryturki, może nawet unijnej. Dla niego dobro uczniów i nauczycieli jest sklasyfikowane na końcu jego celów i zamierzeń.

Mimo tego, iż kolejny plan totalniaków wydaje się być znów porażką, to nie wolno lekceważyć dalszych zamierzeń ZNP, bo zapewne planiści owego strajku zadbali o wariantowość i  różne rozwiązania na każdą sytuację, co zresztą potwierdził Pan Broniarz mówiąc, że są przygotowani na różne wyjścia cytat z pamięci, ale znaczeniowo tak to brzmiało w TV).

Moim zdaniem jest to jedna z ostatnich prób realizacji celu strategicznego totalniaków polskich i unijnych jakim jest obalenie rządu PiS-u i ten strajk będzie kontynuowany, choć mam nadzieję, iż "umrze śmiercią naturalną" jak w przypadku parlamentarnego puczu.  Trzeba być jednak czujnym i zrobić wszystko, aby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli, w co wierzę bo przecież naprawdę nauczycielom dziś powodzi się zdecydowanie lepiej niż za rządów obecnych Targowiczan z PO-PSL.

Tak jeszcze refleksyjnie.

Zauważmy, że przekraczane są kolejne granice, które po przekroczeniu stają się już niewyobrażalną wcześniej rzeczywistością i implikują możliwość przekraczania kolejnych, o których wcześniej nawet nie myśleliśmy, że możemy je przekroczyć.  O tym zjawisku pisze wspaniale nasza poetka i literatka Pani Zofia Nałkowska w swojej książce z roku 1935 pt. "Granica". Młodym ludziom przekazuję, iż warto się nad tą książką uważnie pochylić.

Jeszcze niedawno nie pomyślelibyśmy nawet, żeby zakładnikami jakiegokolwiek strajku dorosłych były dzieci i młodzież używane w politycznej walce jako "żywe tarcze"  tarcze i element przetargowy strajkujących. A dziś? Już została przekroczona ta granica. Jakie będą następne? Ano teraz już straszy się młodych ludzi i ich rodziców, że nie będzie egzaminów maturalnych... czy ktoś kiedykolwiek pomyślałby o takiej formie strajku?  A dziś już przyzwyczaja się ludzi, iż może tak być (oswojenie z celem i jego powolna akceptacja lub też ocenianie go jako możliwy do wystąpienia). Jakie będą następne?

Podobną celowo i zakresowo jest też operacyjna strategia tzw.: "strategii żaby",  która to ta żaba włożona do wrzątku od razu wyskakuje i ucieka, ale jeżeli włoży się ją do zimnej wody i będzie tę wodę stopniowo podgrzewać to żaba będzie - sukcesywnie w czasie - przyzwyczajać się do coraz bardziej gorącej wody, nie ucieknie i zginie w końcu ugotowana przez wrzątek. Tą strategię idealnie realizuje całe lewactwo i neokomuniści w całej Europie i świecie: ekologia, multikulturowość, globalizacja, jeden rząd światowy, niszczenie wartości, rodziny, narodów, państw, aborcja, eutanazja, chipowanie ludzi, itd.

Jeszcze inną techniką dochodzenia do celu jest tzw. "dwa kroki w przód, jeden w tył", czyli połączenie dwóch pierwszych.

W dalszym jednak ciągu mam nadzieję, że nauczyciele się opamiętają i że Pan Broniarz (jego mocodawcy) przeszarżował biorąc za zakładników dzieci i młodzież oraz manipulując nauczycielami.

[1] https://wpolityce.pl/polityka/349913-ujawniamy-16-krokow-ktore-maja-sparalizowac-polske-i-odsunac-pis-inzynierowie-zbiorowej-histerii-maja-tajny-plan-wylaczmy-rzad?strona=1

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

niedziela, 7 maja 2017

Marsz Wolności i błazenada bezsilnej, totalnej opozycji

Wiem, że o Marszu Wolności totalnej opozycji napisano chyba już wszystko. Niemniej tak osobiście, podsumowująco i refleksyjnie klika słów...

Totalniacy z PO i przystawek w postaci upadającej .Nowoczesnej i będącego na granicy sondażowej PSL-u zaangażowali wszystko, co mieli w propagandowe "nadmuchanie" tego marszu. Przyszło być może około 15 tysięcy ludzi, przy czym "przyszło" nie należy traktować wedle jego znaczenia albowiem dużą grupę "skłoniono" i "dowieziono" na marsz, niczym kiedyś za komuny na pochody 1-wszo majowe czy inne spędy związane z okupacyjną władzą ludową i sowiecką Rewolucją Październikową.

W ostatnich Marszach Niepodległości niemal zawsze było ponad 100 tysięcy osób.

Marsz Wolności po raz kolejny pokazał błazenadę, hipokryzję i bezsilność dzisiejszej niby opozycji, nazywającej siebie "opozycją totalną", co automatycznie wyklucza merytoryczny i konstruktywny jej charakter. Jedynym politycznym programem PO, Nowoczesnej i PSL-u jest "anty-PiS", czyli za wszelką cenę usunięcie obecnych władz i ponowne przejęcie tej władzy. Nic więcej, żadnego konstruktywnego i merytorycznego programu dla Polski i Polaków, oprócz właśnie chęci odzyskania tejże władzy i zapowiedzi cofnięcia reform PiS-u (ZP).

Takie rozumienie przez PO i jej przystawki polityki jest najgorszym typem myślenia o polityce i politycznego działania. Budowanie bowiem swojej pozycji na nienawiści do innych a nie na pracy własnej i własnych pomysłach świadczy nie tylko o inercji intelektualnej elit przywódczych owej opozycji, ale skupia wokół siebie elektorat kierujący się jedynie złymi emocjami, bezmyślny, fundamentalny, odrealniony i w dużej mierze równie pusty jak te elity - oczywiście proporcjonalnie do wiedzy i pozycji społecznej.

Tyle tylko, że oni liderowo nigdy nie spodziewali się, iż zostaną pozbawieni władzy w całości i dalej uważają, iż jest to dla nich "niesprawiedliwość dziejowa". Bo jakże to? Cała III RP powstała na porozumieniu starannie wyselekcjonowanej, różowej opozycji z komunistami i elitami światowego lewackiego demoliberalzmu miała rządzić do "końca świata i jeden dzień dłużej" a tu Polacy ich po prostu olali.

Nie mając żadnego spójnego programu ani żadnych propozycji merytorycznych dla Ojczyzny nie są kompletnie przygotowani na bycie w opozycji, nie wiedzą, jak się "znaleźć" w tej sytuacji. Więc bazują na tym, co od zawsze ich charakteryzowało: polityka wstydu i kompleksów,  Targowica 2.0, polityka pogardy dla braci Kaczyńskich (teraz już jednego) i np. A. Macierewicza czy Z. Ziobry, walka z rodziną i wiarą oraz polską tożsamością, demoliberalizm, postkomunizm, prywata, małostkowość, nepotyzm, hedonizm.

Przecież każdy pamięta jak niemal przez całą III RP to była jedna, wielka mowa nienawiści wobec prawej strony Polaków, których w dużej części reprezentował i dalej reprezentuje właśnie PiS (teraz ZP). Tyle pogardy, tyle kłamstwa i nienawiści, tyle lekceważenia, ile ze strony tzw. "elit" III RP "wylało" się na polskich "moherów", "watahy" prawicowców, "ksenofobów, antysemitów i faszystów", braci Kaczyńskich i na nas (w znaczeniu moim i ludzi mających polskie serce), to np. w Starej Europie taki PiS już dawno by nie istniał a ludzie go popierający chowaliby się ze wstydu po domach. A jednak Polacy są inni, w swojej masie mądrzejsi i godniejsi niż w dużej części zmanipulowane i odmóżdżone narody Zachodniej Europy.

Niemniej te lata nienawistnej propagandy u części Polaków doprowadziły do niemal identycznego wyjałowienia intelektualnego i emocjonalnego jak to ma miejsce we Francji, Niemczech, Włoszech, Szwecji, Danii, UK, itd. Ta grupa jest całkowicie bezmyślna a jedyną ich emocją jest właśnie nienawiść do... ich zdaniem demiruga J. Kaczyńskiego. Nie liczą się żadne fakty, prawda czy logika, liczy się emocjonalna nienawiść wyhodowana przez te niemal 30 lat. Tych ludzi się już nie zmieni, są straceni. Nieraz próbowałem coś im przekazać, próbowałem dyskutować, ale oni w każdym zakamarku, za każdym rogiem, na niebie i na ziemi widzą po prostu jedno: oszalałego i złego J. Kaczyńskiego i jego złe PiS. Śni im się po nocach i zlani potem oraz z krzykiem się budzą, by zobaczyć go w łazience podczas porannej toalety. Widzą go nawet w drodze do pracy i w czasie pracy. On ich śledzi, chce zabić lub posadzić do więzienia. Zabiera im wolność i jest gorszy od wilka z Czerwonego Kapturka. Jak nic nie mówi, to "nienawistnie milczy", jak coś powie to "nienawistnie mówi" niezależnie co mówi... bo albo kłamie, albo zwodzi, albo jedno i drugie. Jest gorszy od Hitlera, Stalina, Lenina, Mao i Castro razem wziętych. Oni na sam dźwięk słowa "Kaczyński" dostają torsji, napływa im krew do mózgu a nienawiść aż kipi śliną z ich ust. Przykre to, ale prawdziwe...

I jak do nich jeszcze doliczyć postkomunistów, SB-ków, WSI-oków, lokalnych i centralnych beneficjentów (przede wszystkim finansowych i w zakresie władzy) III RP, sprzedajnych dziennikarzy czy artystów, grupy związane z częścią NGO, ideowych lewaków i demoliberałów, pospolitych zdrajców i przestępców, itp. to będzie to gdzieś około 20% Polaków (czy aby na pewno wszyscy to Polacy?). 

A PiS (ZP) robi swoje. J. Kaczyński w cieniu, największą popularnością cieszą się A. Duda i B. Szydło... "Karawana jedzie dalej" a szczekanie psów coraz cichsze, tzn. głośniej szczekają, ale karawana coraz dalej od nich... :)


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 4 maja 2017

6 maja - a'la "marsz terrorystów i zniewolonych, zmanipulowanych umysłów"!

Niechybnie za słuszne można uznać twierdzenie, iż ten kto zgadza się na dyktat zniemczonej UE i aprobuje import islamskiego terroryzmu do Polski już nawet nie jest jej zdrajcą, ale dość mocno upodobnia się do owego terrorysty. I być może tak trzeba takie osoby określać.

Podobnie dla Europejczyków w innych państwach ludzie, którzy zaimportowali u nich islamski terroryzm też może winni być określani terrorystami. Tym bardziej, że wśród imigrantów (tzw. "uchodźców") tylko kilka procent stanowi choć namiastkę "uchodźcy", przy czym międzynarodowo prawnie takimi nie są, bowiem kraje europejskie nie sąsiadują bezpośrednio z krajami, z których "uciekają" ludzie zagrożeni śmiercią lub prześladowaniami. Reszta to zwykli imigranci ekonomiczni a około 80% z nich to młodzi nastolatkowie i mężczyźni, z których potencjalnie islamskim terrorystą może okazać się każdy. Dodatkowo owi żołnierze ISIS wpływają na islamską radykalizację muzułmanów, którzy od lat mieszkają w Europie i posiadają obywatelstwo europejskich krajów.

I chyba tak właśnie można określić najbliższy marsz opozycji, jako "Marsz Terrorystów", bo przecież - z dużą dozą prawdopodobieństwa - większość z tych niebawem demonstrujących ludzi nie ma raczej nic przeciwko przyjmowaniu islamskich imigrantów a nawet mocno wspiera ich przyjazd do Polski. Oczywiście haseł o "otwarciu polskich drzwi" dla tzw. "uchodźców" na marszu nie będzie lub nie będą wydatnie eksponowane, bo "totalna opozycja" zdaje sobie sprawę ze zdecydowanej niechęci większości  Polaków do islamskiego i wrogiego chrześcijaństwu najazdu na nasz kraj obcej nam "cywilizacji śmierci" a to właśnie teraz ona dominuje wśród wyznawców Mahometa.

Zatem liderzy i organizatorzy owego marszu bezczelnie i cynicznie manipulują swoich zwolenników jakąś koniecznością obrony demokracji i wolności w Polsce, które ponoć są zagrożone a tak naprawdę mają się lepiej niż za rządów PO-PSL, o czym świadczą choćby te marsze i wolne, prywatne media, i swoboda wypowiedzi, i istnienie partii opozycyjnych. Dodatkowo wdrukowują oni w umysły swoich zmanipulowanych i ogłupiałych zwolenników przekonanie, że obecne władze chcą wyjścia Polski z UE, gdy tymczasem to Polska i np. pozostałe kraje V4 chcą tej UE i to jednej prędkości oraz chcą dokonania w niej koniecznych zmian w jej funkcjonowaniu polegających  na odejściu od skompromitowanej idei  budowy jednego Państwa Europa na rzecz UE - Europy Ojczyzn, t.j. do powrotu takiej UE o jakiej marzyli jej prekursorzy i założyciele.  

W Polsce "totalna opozycja", oprócz bezwarunkowej zgody na import do naszej Ojczyzny islamskiego terroryzmu", zapowiada, iż po przejęciu władzy odrzuci niemal wszystkie zmiany społeczne, które dokonuje obecny rząd: ograniczy zasięg programu 500+ tylko do osób pracujących lub poszukujących pracy i zmieni być może wysokość tej pomocy, znów podwyższy wiek emerytalny, przywróci gimnazja, itp. Nie wiadomo co będzie z darmowymi lekami dla seniorów czy programem mieszkanie+. Dodatkowo PO zapowiada, że zlikwiduje CBA, być może przywróci sbeckie emerytury, zapewne zaprzestanie reformy wojska polskiego (czyli znów następować będzie dalsze osłabianie obronności i bezpieczeństwa Polski i Polaków), odwróci zmiany w sądownictwie, itd, itp. Mówiąc prosto: powróci znów z antypolskim i złodziejskim rządzeniem, które koalicja PO-PSL skutecznie realizowała w czasie swoich - aferalnych i niszczących polską gospodarkę oraz polską tożsamość narodową - rządów.

I dlatego też określam sobotni marsz również jako "Marsz Zniewolonych i Zmanipulowanych Umysłów", a także w dużej części nawet "Antypolskich Umysłów", które chciałyby Polski jako nie odrębnej i suwerennej Ojczyzny, ale jako jakiegoś regionu (landu) będącego  częścią zniemczonego Jednego Państwa - Europy. W tej lewacko-demoliberalnej, chorej idei Europy nie ma bowiem miejsca na państwa narodowe, które zostałyby podzielone na "kawałki" i niemal każdy z nich byłby częścią innego regionu (landu) IV Rzeszy, czyli owej UE. Liderzy dzisiejszej opozycji chcą dalej być poddanymi i niewolnikami zniemczonej UE i gdyby jakimś cudem udało się im obalić obecny rząd to przyjęlibyśmy w Polsce niezliczoną ilość islamskich imigrantów, w tym żołnierzy ISIS i powróciłaby III RP w swoim antypolskim kształcie, który doprowadził Polskę do stanu "państwa teoretycznego", gdzie były już tylko "chuje, dupy i kamieni kupy" a społeczeństwo spauperyzowano i zatomizowano. 

Nie byłoby tak? Otóż na pewno tak by było, bo o powrocie do "tego, jak było" gaworzy cała "totalna opozycja" a o jej stosunku do tzw. "uchodźców" świadczy decyzja E. Kopacz o kwotowym przyjęciu do Polski imigrantów islamskich, w tym również terrorystów. Decyzja, która była podjęta wbrew wcześniejszym ustaleniom z innymi członkami Grupy Wyszehradzkiej. To była decyzja przeciw polskiej racji stanu i wtedy niwecząca współpracę w ramach grupy!

Lewaccy i demoliberalni  przywódcy UE cały czas nie ustają w dążeniach, aby Polska przyjęła islamskich imigrantów do naszego kraju i zaprzestała odbudowy Polski dla Polski i Polaków. Robią to zarówno F. Timmermans, J.-C. Juncker, M. Schulz, G. Verhofstadt, jak i jeszcze dziś nic nie znaczący politycy w stylu najprawdopodobniej przyszłego prezydenta Francji E. Macrona. Takie straszenie jest apogeum totalitarnego, komunistycznego myślenia tzw. elit unijnych. Dla nich demokracja jest wtedy, gdy oni mają władzę. A gdy tą władzę stracą to już jest faszyzm i antydemokracja. Śmieszne? Nie! Smutne!

Jednak chyba Polacy w swojej masie rozumieją, dlaczego niby nasza opozycja tak usilnie chce obalić obecny rząd a nawet prezydenta.

Jako a'la terroryści chcą bowiem islamskich terrorystów u nas, w Polsce. Jako w dużej części cyniczni egoiści i zwykli karierowicze chcą powrotu do tzw. "koryta" i czerpania zysków z okradania naszej Ojczyzny. Jako propagatorzy marksizmu kulturowego chcą zniszczenia naszej wiary, tradycji i tożsamości narodowej. Jako niewolnicy i poddani kondominium niemiecko-rosyjskiego chcą, aby Polska stała się biednym i pozbawionym majątku zapleczem dla niemieckiej Mitteleuropy. Jako w dużej mierze etnicznie nam obcy chcą być może zbudować na części terytorium Polski mityczną Judeopolonię. Jako uwikłani w korupcyjny mechanizm na styku państwo-koroporacje chcą utrzymać status-guo. Jako beneficjenci III RP powstałej w wyniku porozumienia komunistów z postkomunistami (trockistami) chcą zachować swoje przywileje i swoją władzę. Jako potencjalni przestępcy i zdrajcy chcą uniknąć odpowiedzialności moralnej a nawet karnej za swoje czyny. Jako niewolnicy i "pacynki" środowisk A. Merkel i G.Sorosa chcą nadal pozostać takimi sprzedajnymi niewolnikami... bo mentalnie nie potrafią już być samodzielnymi, ani w myśleniu, ani w działaniu.

Opozycja od samego początku robiła wszystko, aby dzięki "ulicy i zagranicy" obalić nowe polskie władze. Nie powstrzymała się nawet od targowickiej zdrady i donoszenia na nasz kraj obcym krajom i organizacjom.

Jednak mimo organizacji licznych demonstracji, wykreowaniu jakichś antypolskich ruchów w stylu KOD czy OR, przeprowadzaniu licznych prowokacji i nawoływaniu do "polskiego Majdanu" nie udało się jej wyprowadzić "dwóch milionów" Polaków na ulicę i nie udało się jej sprowokować polskich władz oraz Polaków do rozlewu polskiej krwi na ulicach.

Ale próbują dalej za wszelką cenę i będą próbować, tym bardziej, że nowe polskie władze coraz mocniej i głębiej naprawiają naszą Ojczyznę a każdy dzień przybliża nas do ukazania prawdy o przestępczej, zdradliwej i antypolskiej III RP. I w tym swoim amoku i strachu ta "totalna opozycja" jednoczy swoje siły. Razem i obok siebie chcą demonstrować i demonstrują jeszcze niedawno oprawcy (UB, WSI, MO, itp.) i ich "ofiary" ("konstruktywna, antykomunistyczna opozycja), po prostu następuje zblatowanie wszystkich środowisk-beneficjentów PRL-bis w celu powrotu do "teoretycznego i niewolniczego państwa".


Czy oni chcą naprawdę krwi na ulicach, chcą śmierci Polaków? Czy chcą śmierci dzieci, kobiet i mężczyzn?

Warto się nad tym zastanowić.... zanim ktokolwiek z nas podejmie decyzję o udziale w marszu opozycji w dniu 6 maja 2017 roku, tym bardziej, że tak naprawdę sama "totalna opozycja" sama nie wie, przeciwko czemu ma protestować i poszukuje oraz kreuje jakieś horrendalnie oderwane od prawdy cele marszu.


P.S.1

Cytat z ostatniego akapitu: ""tak naprawdę sama "totalna opozycja" sama nie wie, przeciwko czemu ma protestować i poszukuje oraz kreuje jakieś horrendalnie oderwane od prawdy cele marszu"".

W kontekście tegoż stwierdzenia, zastanawiam się po co prezydent A. Duda akurat teraz - krótko przed marszem opozycji - wypowiedział się o zdrajcach oraz ich dzieciach i wnukach, którzy nigdy nie zaakceptują historycznej o nich prawdy oraz "otworzył puszkę Pandory" w postaci zapowiedzi referendum konstytucyjnego w 2008 roku, które i tak nie będzie miało mocy prawnej, bo Konstytucję uchwala Parlament większością kwalifikowaną a takiej większości obecne władze nie mają.

Pomimo, iż w sumie te wypowiedzi i zapowiedzi prezydenta wydają się oczywiste i długookresowo słuszne to jednak wypowiedziane teraz idealnie wykreowały nowe cele dla najbliższego marszu opozycji: obrona postkomunistycznej Konstytucji RP z 1997 roku oraz obrona zdrajców, ich dzieci i wnuków, którzy dla "totalnej opozycji" wcale nie są zdrajcami. Poza tym wypowiedź prezydenta o tych zdrajcach może przez wielu być uznana za krzywdzącą i zaktywizować ich do uczestnictwa w marszu, choć wcześniej byli bierni.

Ponadto wydaje się racjonalnym pogląd prof. K. Pawłowicz, która napisała:

""Jak ma wyglądać „udział Polaków” w debacie konstytucyjnej skoro większość mediów papierowych i elektronicznych jest nadal w niemieckiej dyspozycji? A poza tym, „totalnie” przeciwne PSL-owskie i PO-wskie samorządy terytorialne dowolnie nakłamią i przeinaczą mieszkańcom intencje i propozycje zmian (przyp. projektu ustawy metropolitalnej)? Czy już trwające, wprowadzane głębokie reformy rządowe m.in. wymiaru sprawiedliwości, oraz równolegle projektowane wkrótce w: samorządzie terytorialnym, mediach, służbie zdrowia i oświacie stworzą warunki i miejsce dla odbycia dodatkowej, realnej, poważnej, obywatelskiej, ogólnonarodowej dyskusji konstytucyjnej? I to tak, by już w przyszłym roku, tj. za kilkanaście miesięcy (!), DECYDOWAĆ w referendum o ustroju Polski? Czy więc W TRAKCIE rewolucji pisze się konstytucję, choćby najbardziej potrzebną, skoro Polacy mogą w referendum zdecydować tak, jak im niemieckie media „wytłumaczą”?"" [1].


Mam nadzieję, że te wypowiedzi prezydenta wynikają być może z jeszcze małego doświadczenia politycznego, ale przecież prezydent ma swoich doradców, współpracowników, PR-owców, strategów, posłów i senatorów oraz liderowe polityczne zaplecze PiS i te środowiska powinny doradzić prezydentowi, że trzeba być odpowiedzialnym za słowo i czas, kiedy się je wypowiada oraz - w obliczu totalnej wojny opozycji - robić wszystko dla jedności obozu zmian a nie jego dezintegracji, mogącej doprowadzić do przedterminowych wyborów i utraty władzy przez PiS (ZP), co byłoby - w obecnej sytuacji i geopolitycznych uwarunkowaniach - zabójczym koszmarem dla Polski i Polaków.

Być może też jest to jakieś długofalowe polityczne działanie  całego obozu PiS (ZP), w tym prezydenta, rządu i J. Kaczyńskiego, którego celu jeszcze nie znamy ale ma ono umożliwić dalsze naprawianie RP.

A jak te wypowiedzi i zapowiedzi wynikają nie z braku doświadczenia politycznego prezydenta A. Dudy i nie są wynikiem uzgodnionej wewnętrznie w obozie PiS (ZP) strategii działania, ale...?

PS.2.

Oczywiście Konstytucję RP trzeba koniecznie zmienić. Ale jesteśmy na początku drogi odbudowy Polski i jedna kadencja to za mało, rządy 4 letnie to za mało. Trzeba co najmniej 8 lat, aby faktycznie dokonać zmian a opór zdrajców i szalbierców narasta z każdym dniem i każdą nową reformą, każdą zmianą.

Mam pewien niedosyt w szybkości zmian, ale dotyczą one przede wszystkim rozliczenia poprzedników. Jeszcze nikt nie siedzi za kratami a powinien, brak reakcji na przestępstwa i zdradę tylko dodaje odwagi beneficjentom III RP. Tak naprawdę oprócz AmberGold nie są rozliczane tysiące afer PO-PSL. I od tego trzeba zacząć.

Dlatego też i w tym kontekście uważam, że te głosy prezydenta były przedwczesny, bowiem otwierają kolejny front, gdy jest ich otwarte już dużo i będą kolejne. I powtórzę: być może ta konstytucyjna dyskusja będzie jakimś paliwem  protestów "totalnej opozycji", która czuje się bezkarna.

Poza tym to - i to jest bardzo ważne! - referendum w 2018 roku (co pisałem)  i tak nic nie da przy obecnej strukturze parlamentu i braku kwalifikowanej większości przez PiS (ZP) a przecież czekają nas równie ważne o ile nie ważniejsze wybory samorządowe w tymże 2018 roku. Rozmydlenie i "emocjonalne rozgrzanie" kampanii wyborczej dodatkowo o wątek zmiany Konstytucji oraz danie pretekstu opozycji w tej kampanii uważam za co najmniej naiwne, o ile nie przeciwskuteczne. Temat Konstytucji może niepotrzebnie zaważyć na wynikach wyborów samorządowych  i wypaczyć ich wynik a samorządy musimy odzyskać.
To jest moje zdanie i mam nadzieję, że się mylę.

P.S.3.

Skoro już zdecydowałem się na przekazanie moich obaw to może jeszcze kilka słów.

Napisałem przed chwilą, że oprócz AmberGold nie ma żadnych pogłębionych śledztw wobec przestępców i zdrajców z czasów rządów PO-PSL. Nie wskazałem akurat na B. Komorowskiego, ale jego też miałem na myśli, tym bardziej, że napisałem onegdaj na jego temat wiele artykułów, w których uznałem go jako jednego z najniebezpieczniejszych ludzi w Polsce.

I ponadto. Był audyt ministerstw, który medialnie i z hukiem zaprezentowano publisi. I co? Ano nic! Był audyt kancelarii prezydenta i spuścizny B. Komorowskiego, który okazał się też pospolitym złodziejem. I co? Ano nic. W. Sumliński opisał Aferę Marszałkową, podobnie A. Ścios. I co? Ano nic! B. Komorowski złamał Konstytucję bezprawnie przejmując władzę po tragedii smoleńskiej. I co? Ano nic! Totalna opozycja łamie prawo (choćby okupując sejm). I co? Ano nic! A gdzie jest Aneks do Raportu z Likwidacji WSI? Ano nie ma go? A gdzie jest ustawa 1066? Ano ona jest (sic!) i ma się dobrze. I te obowiązkowe szczepionki, i te GMO wprowadzane bocznymi drzwiami... Nie ma ich? Ano są, niestety...


[1] http://wpolityce.pl/polityka/338217-czy-w-trakcie-rewolucji-pisze-sie-konstytucje

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 1 kwietnia 2017

Partie i organizacje "zewnętrzne" wobec Polski i Polaków!

Nie bywam na brukselskich salonach i nie wiem jak wyglądają kuluary wszelkich rozmów, które kończą się przyjęciem jakichś decyzji czy rozwiązań. Natomiast byłem kiedyś w najwyższych władzach jednej ze spółek Skarbu Państwa i wiem jak podejmowane są decyzje i one naprawdę nie mają nic wspólnego z werbalnym i gładkim pustosłowiem tłumaczącym decyzje pracownikom czy dziennikarzom. Język, którym na takich zebraniach zarządu się operuje jest podobny do tych nagranych u Sowy i w innych miejscach. Później te decyzje są "oprawiane" w ładne i kolorowe "opakowanie" i tak funkcjonują w sferze publicznej.

Sądzę, że podobnie jest w sferach zarządczych UE a nawet wydaje mi się, że jest gorzej, bo np. taki Junkers ze swoją alkoholową klasą nie mógłby być w żadnych władzach jakichkolwiek prywatnych czy publicznych firm. Te jego obcałowywania i poklepywania spotkałyby się zapewne z ostrą krytyką przez właścicieli i skutkowałyby szybką dymisją.

Wiem natomiast, że Jacek Saryusz - Wolski jak nikt inny z polskich europarlamentarzystów zna kulisy działania tej brukselskiej biurokracji i jeżeli on na swoim tweeterowym koncie [1] pisze, że "Opozycja przeoczyła, że czas na TAK dla UE był przed referendum akcesyjnym teraz czas na odpowiedź JAK a tu jedyne co, to podpis bez czytania (...) Szkody dla PL wynikające z donosów, które uruchomiły procedurę KE przeciw PL i rezolucje PE, są ogromne. Samotny protest te działania stopuje (...) Rozmowa o Polsce i Europie z kimś, komu są obce inne motywacje niż kariera i pieniądze, nie ma sensu (...) Konkurs na adekwatne określenie szargania dobrego imienia i wizerunku PL zagranicą (koniec demokracji, wyjście z UE) Fałszywe świadectwo?", to z pewnością wie, co mówi i realnie ocenia haniebne wyczyny "totalnej opozycji".

Mnie natomiast najbardziej zastanowiła jego wypowiedź: "Za polowaniem z nagonką na Polskę jest jakiś zamysł, bo jeśli nie TK, to inne dowolne preteksty. Szukanie uzasadnienia dla Unii 2-prędkości?".

Być może to jest jednym z celów tej nieszczęsnej "zewnętrznej" opozycji w Polsce. Musimy bowiem jasno sobie powiedzieć, że PO jest partią a'la "zewnętrznie niemiecką (unijną)" i realizującą interesy raczej Berlina niż interesy Warszawy.

Tak niestety było zawsze w czasie jej 8 letnich rządów a sądzę, że jeszcze od czasów KLD lub i wcześniej, bo do dzisiaj nie wiemy kim był TW Oscar, agent BND a może też STASI a przecież "polskość to nienormalność" zobowiązuje.

Płytki Nord Stream nie pozwala na przybijanie do polskiego, morskiego brzegu statkom o największym zanurzeniu. Kiedyś A. Merkel obiecała D. Tuskowi, że jak będzie taka potrzeba to pogłębią rurę (sic!) - śmieszność nad śmiesznościami obok braku działań ze strony polskiego rządu zmierzających do zastopowania tej inwestycji.

D. Tusk zlikwidował polski przemysł stoczniowy, aby niemiecki nie miał konkurencji. Podobne zamierzenia miał w stosunku do polskich kopalni, które nie mogły być dotowane z budżetu państwa podczas, gdy niemieckie tak. 

Pakiet klimatyczny to już zupełna porażka premiująca niemiecki przemysł, w tym ten obejmujący instalacje tzw. odnawialnej energii (np. niemieckie wiatraki). Poza tym D. Tusk (2008 rok) i E. Kopacz (2014 rok) zgodzili się na przyjęcie roku bazowego ograniczenia emisji CO2 na 2005 a nie 1990, jak było wcześniej ustalone przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ta zmiana spowodowała, że zamiast osiągnięcia już rzeczywistej  redukcji (w stosunku do roku 1990) na poziomie 32% w 2010 roku mieliśmy ją na poziomie ledwo kilkuprocentowym w stosunku do niekorzystnego roku bazowego 2005. Pakiet nazwany 3x20 zakładał redukcję emisji CO2 o 20% w stosunku do roku 2005. Pomimo lekceważenia przez UE interesów polskich w zakresie zmian klimatycznych (i w ogóle wszystkich interesów polskich) 24 października 2014 roku dalszej zdrady polskich interesów dopuściła się "premier" E. Kopacz. Podpisała bowiem rozwiązania nowego pakietu klimatycznego, jeszcze bardziej skrajnie niekorzystnego dla Polski i polskiego górnictwa i całej polskiej gospodarki. Zawarto w nim zapisy o redukcji o co najmniej 40% emisji CO2 do roku 2030 (w stosunku do niekorzystnego dla Polski roku bazowego 2005). Było to jawne uderzenie w polską gospodarkę, która i tak jest zdecydowanie słabsza od np. gospodarki niemieckiej czy francuskiej.

W międzyczasie jawnie promowano inwestycje koncernów niemieckich na dawnych ich ziemiach odzyskanych przez Polskę po II WŚ. Utworzono różne strefy ekonomiczne, dzięki którym niemiecki przemysł prawie w ogóle nie płacił podatków w Polsce, kraju działalności. Nie zastopowano ekspansji np. marketów niemieckich i nie zapobieżono wyłudzeń VAT-u ani wyprowadzaniu majątku w postaci tzw. "cen transferowych". Pozwolono na powstanie i rozwój Ruchu Autonomii Śląska a takie miasta jak Wrocław zostały opanowane przez niemieckie fundacje, akademickie lub społeczne lobby czy też inne organizacje niemieckiego pożytku publicznego.

O opanowaniu przez niemieckie media naszego rynku medialnego nawet już nie warto mówić, bo temat jest gorący i pewnie niedługo powstanie ustawa o decentralizacji (repolonizacji) mediów, choćby na wzór niemieckiej czy francuskiej :).

Wracając do spostrzeżenia Jacka Saryusza-Wolskiego. Berlin i osobiście A. Merkel wraz z największymi krajami starej UE chcą, aby owa stała się Europą "dwóch prędkości", co jest nie do przyjęcia dla Polski, innych krajów V4 a także jeszcze innych, mniejszych państw UE.

Lecz PO jest w dużej mierze "wykonawcą decyzji Złotej Anieli" (za S. Michalkiewiczem), więc już niedługo możemy spodziewać się, że ta partia nagle stanie się zwolenniczką takiej Europy o różnych prędkościach, co jest zgodne z rozkazem Berlina. Oczywiście makiawelicznie PO będzie starała się winą obarczyć PiS i całą Zjednoczoną Prawicę. To pewne, jeżeli faktycznie "Złota Pani" już dała swoim a'la "pachołkom" taki rozkaz.

A inne partie "totalnej opozycji"? 

.Nowoczesna została stworzona przez dawne środowisko UD/UW/demokraci.pl a te partie były antypolskie u podstaw i raczej reprezentowały środowiska syjonistyczne i międzynarodowych korporacji finansowych oraz przemysłowych. Nieprzypadkowo to to środowisko jest odpowiedzialne za wyprzedaż Polski w latach 90-tych XX wieku.

KOD to - jak mawia S. Michalkiewicz - chyba "stare Kiejkuty" - o proweniencji WSI-oków a oni albo reprezentują interesy rosyjskie, albo... amerykańskie, przy czym dla nich najważniejsza jest kasa...

A zresztą dla powyższych środowisk kasa ma pierwszorzędne znaczenie razem ze "zdradą" Polski - zdrada w cudzysłowu, bowiem trudno uznać za zdrajcę kogoś, kto nie czuje się Polakiem.

PSL to od zawsze (po 1989 roku, ale i wcześniej jako ZSL) partia etatystyczna i wejdzie w koalicję z każdym, kto zagwarantuje im jakąś formę współrządzenia.

Jest jeszcze środowisko "michnikowszczyzny" i tzw. "żydowskiej gazety dla Polaków", zwanej Gazetą Wyborczą. To środowisko trockistowskie o - w dużej mierze - korzeniach przedwojennej Komunistycznej Partii Polski i Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy oraz już powojennej tzw. "żydo-komuny" wysłanej i przygotowanej przez J. Stalina do pacyfikacji Polski i Polaków.

No i na koniec jest rządząca partia PiS, której nie można do końca uznać za "zewnętrzną", ale z powodu uwarunkowań geopolitycznych jest ściśle związana z USA i Izraelem, co wedle mnie jest dziś dla Polski lepszym rozwiązaniem niż partie reprezentujące kondominium niemiecko-rosyjskie, czy niemiecko-brukselskie. Niestety nie jesteśmy jeszcze na tyle silni, aby prowadzić do końca samodzielną politykę na skalę międzynarodową. Musimy się na kimś oprzeć. Obecnie tylko PiS (ZP) gwarantuje choć minimalny powrót Polski do suwerenności i niepodległości.

I tak to się przedstawia nasza scena polityczna. Można dodać do tego P. Kukiza, który jest dla mnie tajemnicą i na razie tak zostaje, choć jest u niego wielu wartościowych ludzi. Jest też lewica postkomunistyczna (SLD) i komunistyczna (Razem). Gdzieś tam przewija się J. K. Mikke, ale on zawsze "gdzieś się przewijał", kanalizując konserwatywno-liberalną scenę polityczną Polski, szczególnie "opanowując" młode studenckie umysły.

Zadanie jest więc wielkie. Polska musi zbudować polskie partie polityczne. Siły, dla których "Polska będzie najważniejsza", realnie a nie werbalnie. Czy jest to możliwe? Tak, ale bardzo trudne i wymaga jeszcze lat pracy. Nadzieją napawają młodzi ludzi. Oni już niedługo będą tworzyć nowe polskie elity. Musimy o nich zadbać, też realnie a nie tylko słowem czy pisaniną.

[1] http://wpolityce.pl/polityka/333902-saryusz-wolski-ostro-o-opozycji-szkody-dla-pl-wynikajace-z-donosow-ktore-uruchomily-procedure-ke-przeciw-pl-i-rezolucje-pe-sa-ogromne

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 17 stycznia 2017

Targowickie łajzy!

W ostatnich tekstach wylałem już wiele emocjonalnych pomyj na totalną i zdradliwą polską opozycję. Piszę o pomyjach, bo tak naprawdę oni nie zasługują na nic więcej. Ich kąpiel w pomyjach i tak byłaby dla nich zaszczytem.

W artykule/felietonie pt.: ""Po filmie "Pucz" kilka zdań..."" [1] napisałem m.in.:

"Oczekuję też, że polskie oraz sojusznicze (CIA) służby kontrwywiadowcze (i wywiadowcze) zbadają cały organizacyjny i wykonawczy proceder próby zamachu stanu. Nie wierzę bowiem, żeby przygotowały go kukiełki w rodzaju M. Kijowskiego, G. Schetyny, Mazguły czy R. Petru. Podobnie nie wierzę, że trochę większe kukiełki w postaci A. Michnika, Smolarów, L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, B. Komorowskiego, T. Lisa, A. Olechowskiego, M. Dukaczewskiego i innych były kreatorami całego zamieszania. Operacja była zapewne zaplanowana przez większych i być może też zagranicznych braci lewacko-demoliberalnych, nienawistników Polski i Polaków. Należy też ostatecznie wyjaśnić udział w całej hucpie D. Tuska i wreszcie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy D. Tusk faktycznie był (jest) agentem BND i czyje interesy reprezentuje. I nie może być dla tego anty-polskiego zdrajcy poparcia na następną kadencję a jak bez immunitetu przekroczy granicę Polski to trzeba dla niego przygotować "dołek", areszt oraz odpowiednio osądzić (też za Smoleńsk). Ponadto też należy zbadać i ostatecznie rozwiać wątpliwości związane ze ewentualną współpracą z WSI i służbami moskiewskimi B. Komorowskiego i A. Kwaśniewskiego".

Zdania oczywiście nie zmieniam, lecz nawet najwięksi zewnętrzni wrogowie Polski w stylu m.in. G. Verhofstadta, M. Schulza,  J. Junkersa, G. Buquicchia, G. Sorosa, D. Tuska, J. Lewandowskiego, Róży M. B. Grafin von Thun und Hohenstein (tych ostatnich trzech uważam za nie-Polaków) i wielu innych nie byłoby w stanie zaszkodzić Polsce, gdyby nie wewnętrzna loża zdrajców Polski skupiona wokół obecnej totalnej opozycji. Używam słowa zdrajcy, choć tak naprawdę wielu z nich też nie jest rodowitymi Polakami, więc w sumie nie zasługują na wyrażenie "zdrajcy Polski" a jedynie - jako polscy obywatele - można o nich mówić jako zdrajcy stanu i państwowości polskiej.

Kiedyś już Polska miała takich zdrajców. To byli Targowiczanie, którzy poświęcili Polskę dla własnych i obcych celów. Prosili o pomoc kraje zewnętrzne, tak jak ostatnio cała w Polsce totalna opozycja. "Ulica i zagranica" - tak kiedyś powiedział G. Schetyna mówiąc jak będzie chciał obalić demokratycznie w Polsce wybrane władze. I wspólnie z .N oraz KOD-em ten plan realizował konsekwentnie do końca ubiegłego roku. On i jemu podobni "opozycjoniści" niczym też nie różnią się od przestępcy i zdrajcy oraz agenta sowieckiego Wolskiego vel. Jaruzelskiego, który też w 1981 roku prosił o pomoc w zdławieniu I Solidarności Moskwę.

Dzisiaj dowiadujemy się przecież, że pamiętnego 16 grudnia totalna opozycja (.N i PO), która próbowała dokonać zamachu stanu (puczu) chciała - w celu obalenia obecnych władz - zawezwać na pomoc swoich lewacko-demoliberalnych braci unijnych. Okazuje się, że zanim jeszcze wybuchło sejmowe zamieszanie G. Schetyna i R. Petru mieli już pisemnie przygotowany i gotowy do podpisu apel opozycji parlamentarnej, w którym wzywano Brukselę - Radę Europy oraz Parlament Europejski do PILNEJ interwencji w Polsce ze względu na jej sytuację wewnętrzną. W apelu były slogany o zagrożeniu dla demokracji, rosnącym faszyzmie i zamachu na wolne media w Polsce [2,3]. Poparcia tej inicjatywy na szczęści i odpowiedzialnie odmówili liderzy Kukiz'15 i PSL i ostatecznie próba ta spełzła na niczym.

Ten fakt jeszcze raz dowodzi, że faktycznie z 16 na 17 grudnia 2016 roku totalna opozycja wespół z zagranicznymi nienawistnikami Polski chciała siłowo obalić obecne polskie władze. Ale o ile zewnętrzni przeciwnicy naszego kraju w sumie mogą nimi być, to przygotowana pisemna prośba .N i PO o zewnętrzną interwencję w Polsce jest czymś, co we mnie budzi obrzydzenie i najgorsze historyczne skojarzenia. Oni, te łajzy ludzkie, popełnili przestępstwo karne i winni być osądzeni wedle prawa i zapisów o zamachu na demokratyczny ustrój państwa polskiego.

Powtarzam. Liderowo PO i .N to naprawdę antypubliczne i antypolskie łajzy. Trudno, ale nawet skrawki szacunku do nich u mnie wymarły, a jak teraz widać nawet chcieli interwencji zewnętrznej: targowiccy, współcześni zdrajcy. I tyle. Takim językiem od teraz będę ich opisywał. Nie zasługują na żadne dobre słowo u Polaka. A ja osobiście gardzę nimi jak nawet nigdy do tej pory nie gardziłem najgwiększym moim  wrogiem. ONI STALI SIĘ DLA MNIE TYM NAJGORSZYM SORTEM... I TO WCALE NIE POLSKIM, bo Polak to brzmi dumnie...

Pozdrawiam 

P.S.

Z góry przepraszam, ale jeżeli ktokolwiek od teraz będzie u mnie komentował używając w treści argumentów poparcia wobec PO, .N lub KOD i ORP lub organizacji związanych z dawnymi UD/UW to spotka się z mojej strony z milczeniem. I tylko do takich komentatorów mogę powiedzieć: popierając zdrajców stajecie się takimi samymi zdrajcami!

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/po-filmie-pucz-kilka-zdan.html (jest też dostępny na innych forach)
[2] http://niezalezna.pl/92396-ujawniono-plan-po-i-nowoczesnej-chcieli-zagranicznej-interwencji-w-polsce
[3] http://wpolityce.pl/polityka/323717-skandal-po-i-nowoczesna-zabiegaly-16-grudnia-o-pilna-interwencje-z-zewnatrz-poslowie-mieli-przygotowany-apel

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Po filmie "Pucz" kilka zdań...

Po wczorajszym obejrzeniu na TVP1 filmu dokumentalnego "Pucz" (jest na YouTube) napisałem na gorąco komentarz, który w poniższym tekście przedstawiam w wersji mocno rozszerzonej.

Reżyserka film zrobiła specyficznie, bez żadnego komentarza. Liczyły się obrazy i wypowiedzi innych w tym "puczystów" a film składał się w większości z materiałów nagranych przez samych zdrajców Polski i Polaków. 

Pomijając zbydlęcenie totalnych sejmowych zdrajców, to mnie osobiście najbardziej  poraża głupota odmóżdżonych zwolenników totalnej opozycji. Ta nienawiść, agresja, udawanie rannych oraz lemingowatość i podatność na manipulacje swoich zdradliwych przywódców. To jest po prostu amok, jakieś zezwierzęcenie i całkowita nieumiejętność logicznego myślenia. Oni nie myślą, ale jak lemingi i barany... idą na rzeź nie wiedząc po co... Bo "nienawidzę PiS"... To jest przesłanie mojego pokolenia 40-60 latków, które zostało totalnie ogłupione przez michnikowszczyznę. Ci ludzie są chorzy z nienawiści i szkoda mi ich. Lata propagandy antykaczystowskiej zrobiły swoje. Oni nic nie rozumieją, nic nie wiedzą... przy nich taki R. Petru to intelektualny guru. I to jest największą bolączką dzisiejszej Polski. Te 20% całkowicie bezmyślnych i odmóżdżonych (spośród ludzi aktywnych wyborczo). Nadzieja jest w młodych ludziach i w tych, którzy dotąd nie ufali nikomu i nie brali udziału w wyborach (50%). Oni zauważyli, że po raz pierwszy od 27 lat rząd zaczął o nich dbać, rządzić dla nich. I wiem, że to się przełoży na wynik wyborów.

Osobiście brakowało mi rozszerzenia wątku niemieckiego o nagły "polski" zamach terrorystyczny i cytaty z niemieckiej prasy. Trochę było, ale za mało.

Film na lemingach nie zrobi żadnego wrażenia. Pozostaną przy swoim zdaniu. Ich się nie da zmienić. Znam ich w realu. To ludzie, którzy są pozbawieni szarych komórek a ich wychowanie jest z pogranicza ubeckiego, WSI-owego, michnikowego i wałęsowskiego rynsztoka. Nie mają pojęcia o honorze, kindersztubie, służbie publicznej, klasie intelektualno-osobowościowej. Nie wiedzą co to znaczy prawdziwa polska elita i wzgardzają tą polskością i Polakami. Czują się klasą wyższą, wykształciuchami, co wmówił im A. Michnik i reszta potomków żydo-ubecji oraz tzw. elit III RP. To zaczadzenie A. Michnikiem i lewacko-demoliberalną ideologią jest u nich totalne a do tego występuje u nich tzw. dysonans poznawczy... Nie chcą zrozumieć rzeczywistości po 1989 roku, bo zawaliłby się ich świat, choć gdzieś tak pod skórą wiedzą, że nie mają racji... ale nie przyznają się do tego i tyle. To odrzucenie prawdy i realiów to typowa reakcja u ludzi z dysonansem poznawczym, o którym pisałem wielokrotnie [m.in.:1,2]. Ich wiedza, sposób bycia i rozumowania jest tak prostacki i debilny, że aż mnie przeraża. Ich przekonano, wmówiono im, że stanowią wyższą kastę ludzi i oni w to uwierzyli, choć "słoma wychodzi im z butów" cały czas. A tak naprawdę to prymitywy ludzkie z ukrywanym kompleksem niższości wobec normalnych Polaków i całej spuścizny historycznej Polski. Bo tak naprawdę w dużej mierze to nie są Polacy - szczególnie liderowo - a jeno obywatele polscy. Ta hołota puczystowska w sejmie i na ulicach przed wojną czyściłaby buty normalnym elitom polskim. Oni mnie - jako Polaka - obrażają po prostu i tyle.

Ogólnie ja ten film zrobiłbym trochę inaczej, ale dobrze, że taki zapis powstał. To jest jawne oskarżenie o próbę zamachu stanu, siłowego zamachu stanu i rozlewu polskiej krwi. Natomiast odpowiedzialni za cały ten pucz, okupowanie sejmu, agresję wobec władz i posłów muszą ponieść jakąś karę, zarówno finansową, jak i prawno-karną. Prawo przecież obowiązuje w Polsce wszystkich po równo, choć wiem, że według elit III, oni są świniami równiejszymi wobec prawa niż inne zwierzęta (za G. Orwellem: "Folwark Zwierzęcy"). Dodatkowo - oprócz samych posłów - należy obciążyć finansowo same partie biorące udział w próbie siłowego zamachu stanu w Polsce

Pomijając jednak zwolenników totalnej opozycji to jej liderzy też są antypolskimi i egocentroistycznymi prymitywami sterowanymi przez ludzi z "wyższej półki". W filmie widać ich kompletną degrengoladę osobowościowo-intelektualną. Znam wielu ludzi, którzy nieraz - jak to w życiu - stoczyli się na samo dno, ale nawet wtedy zostali myślącymi normalnymi osobami (oczywiście nie wszyscy), czego nie można powiedzieć o liderach, posłach i senatorach totalnych zdrajców. To, co pokazał o nich film "Pucz" świadczy jedynie o tym, że znaleźli się na dnie śmierdzącej gnojówki, pod której dnem jest już tylko zapomnienie lub wyszydzenie na kartach historii Polski.

Oczekuję też, że polskie oraz sojusznicze (CIA) służby kontrwywiadowcze (i wywiadowcze) zbadają cały organizacyjny i wykonawczy proceder próby zamachu stanu. Nie wierzę bowiem, żeby przygotowały go kukiełki w rodzaju M. Kijowskiego, G. Schetyny, Mazguły czy R. Petru. Podobnie nie wierzę, że trochę większe kukiełki w postaci A. Michnika, Smolarów, L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, B. Komorowskiego, T. Lisa, A. Olechowskiego, M. Dukaczewskiego i innych były kreatorami całego zamieszania. Operacja była zapewne zaplanowana przez większych i być może też zagranicznych braci lewacko-demoliberalnych, nienawistników Polski i Polaków. Należy też ostatecznie wyjaśnić udział w całej hucpie D. Tuska i wreszcie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy D. Tusk faktycznie był (jest) agentem BND i czyje interesy reprezentuje. I nie może być dla tego anty-polskiego zdrajcy poparcia na następną kadencję a jak bez immunitetu przekroczy granicę Polski to trzeba dla niego przygotować "dołek", areszt oraz odpowiednio osądzić (też za Smoleńsk). Ponadto też należy zbadać i ostatecznie rozwiać wątpliwości związane ze ewentualną współpracą z WSI i służbami moskiewskimi B. Komorowskiego i A. Kwaśniewskiego.

Odrębną sprawą jest też zbadanie okoliczności powstania i prześwietlenie transparentności  finansowania .N i KOD oraz organizacji "w odwodzie", czyli Obywateli RP.

I na koniec... PiS (J. Kaczyński) tych oszołomskich zdrajców rozgrywa na razie jak dzieci, ale musimy uważać, bo oni nie zaprzestaną swoich destrukcyjnych działań. Zbyt wiele interesów zostało przez obecne władze naruszonych a dodatkowo również musimy bacznie obserwować unijne i moskiewskie elity oraz też na unijnych, polskich i totalnych zdrajców w postaci eurodeputowanych w stylu Thum czy Lewandowskiego.

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2013/06/kilka-politycznych-refleksji-z-apelem.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/10/rady-dla-oszukanych-wyborcow-po.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 12 stycznia 2017

Ojciec i syn Brejzowie: Inowrocław i Warszawa

Ojciec haniebnego fircyka Krzysztofa Brejzy z PO i członka komisji  d/s Amber Gold jest obecnie prezydentem miasta Inowrocławia z ramienia PO i wedle słów posła tejże partii - równie fircykowato antypolskiego - Tomasza Lenza ma zamiar z ramienia skompromitowanej i antypolskiej PO ponownie za niemal dwa lata kandydować na to stanowisko. Ryszard Brejza - bo o nim mowa - był niegdyś (1997-2001) posłem klubu AWS a później w roku 2002 wygrał wybory na prezydenta Inowrocławia. Pełni tą funkcję już czwartą kadencję i chciałby jeszcze raz... a może tak naprawdę dożywotnio... w termach inowrocławskich, które wybudowane przez niego są nieczynne w okresie zimy :)

Jego syn Krzysztof Brejza zbyt daleko nie odbiega w poglądach od swojego ojca, co tylko potwierdza stare przysłowie: "jak skorupka za młodu...". Z tym, że ten pierwszy i zarazem obecny poseł chyba jest o wiele głupszy, mniej inteligentny i bardziej prymitywny od ojca. Nie wiem czy wynika to z jego poziomu wewnętrznego czy też zostało mu to nakazane przez władze PO. To nie jest istotne bowiem o etosie w służbie publicznej możemy tylko zastanawiać się w stosunku choćby do osób prezentujących jakąkolwiek wartość natomiast pustka nie zasługuje nawet na krytykę...

Wobec powyższego chciałbym się bardzo krótko zwrócić do Szanownych Mieszkańców Inowrocławia, miasta, które dla mnie jest dość bliskie i szczególne.  Zwracam się do Was, abyście w następnych wyborach dokonali właściwego wyboru, niekoniecznie wybierając znów Ryszajda Brejzę (o jego synie nie ma co rozmawiać, ale odsyłam do artykułu wpolityce.pl - 1).

Otóż Szanowny Pan Ryszard Brejza ma - jak wspomniałem - znów kandydować na zajmowane stanowisko. Dlatego też przestrzegam wszystkich mieszkańców Inowrocławia przed podjęciem pochopnej decyzji w 2018 roku i oddaniu swojego głosu na kandydata PO. Chyba wystarczy to, jaką dziś antypolską postawę reprezentuje jego syn i to, że on sam jest w wyborach samorządowych dalej popierany przez targowicką PO.

Pozdrawiam

P.S.
Akurat wiem coś o tych PO-wskich zawiłościach w województwie kujawsko-pomorskim :)

I dodatek (z dnia 13.10.2017 roku)

Musimy sobie zdać sprawę, że tak naprawdę kariery polityczne w III RP robili potomkowie ludzi, którzy z władzą PRL byli też mocno związani. To jest takie wychowanie: zawsze u władzy. I nawet to nie jest złe, tyle tylko, że sukces w komunie mogli osiągnąć tylko albo ideowcy marksistowscy, albo szumowiny, dla których liczyła się tylko kasa a Polska i służba Polsce to było coś abstrakcyjnego.  Ryszard Brejza robił karierę w nauczaniu od 1981 roku (sic!).

OS i Magdalenka była spotkaniem ludzi, którzy mieli korzenie w PRL a nawet w tzw. żydo-komunie. Nawet w sumie nie można mówić o zdradzie (choć ja takiego pojęcia używam dosyć często) bo to są antypolscy w większości nie-Polacy.

A mój post nie jest wcale jakiś atakujący ad personam. Jeżeli wchodzi się do polityki to trzeba wiedzieć, że działanie każdego członka rodziny wpływa na pozostałe. A w tym wypadku mamy do czynienia z klanem PO. I jeżeli ja uważam, że PO jest antypolska, to wszyscy ją reprezentujący są antypolscy, niezależnie co robią. Ryszard Brejza według mnie powinien wystąpić z PO, jeśli chce dalej kandydować na prezydenta Inworocławia. Ale nawet jeśli tak zrobi to nie ufam mu w ogóle, bo wiem jak te polityczne gierki okraszone nepotyzmem wyglądają w moim rodzinnym województwie.

http://wpolityce.pl/polityka/315831-po-probuje-torpedowac-prace-komisji-sledczej-wassermann-dyscyplinuje-brejze-prowadzi-pan-paskudna-gre


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Przed 11 stycznia - G. Soros, USA, CIA i kilka reflesji o sytuacji w Polsce

W swoim tekście "Nowa geopolityka: nasze stosunki z Kremlem (1)" [1] napisałem m.in.:

"Polska - po Brexicie  - jest dziś tak naprawdę newralgicznym krajem UE, która może doprowadzić do zmiany kierunku rozwoju UE i eliminacji z niej dotychczasowych elit. To nie są małe i oddalone od centrum Węgry. Stąd też jest taki atak zniemczonej starej UE na nowe władze polskie, bowiem Polska buduje wokół krajów Grupy Wyszehradzkiej alternatywę politycznego oblicza UE. Po nominacji D. Trumpa kraje te (w tym Polska) zostaną znacznie wzmocnione, co bardzo nie podoba się dotychczasowym elitom UE a najbardziej Niemcom".

Jako pewien suplement do tego tekstu - który jest zapowiedzią tematu 2 części moich geopolitycznych rozważań, która dotyczyć będzie naszych stosunków z USA oraz ze względu na szybko zbliżający się 11 stycznia - pragnę naprędce podzielić się z Szanownymi Czytelnikami kilkoma niepogłębionymi refleksjami na temat obecnej sytuacji politycznej w Polsce.

Otóż chyba ktoś mało obyty politycznie i naiwny (delikatnie mówiąc) może sądzić, że afera taśmowa (podsłuchowa) u Sowy i tam jeszcze gdzieś to była "robota" jakichś kelnerów napuszczonych przez jakiegoś Falentę. To jest po prostu niemożliwe.

Więc kto mógłby być i pewnie był kreatorem tejże afery?

Moim zdaniem w momencie zakończenia w 2013 roku tzw. resetu USA z Rosją dla USA rządy PO-PSL, które ten reset aprobowały, stały się już niepotrzebne a nawet przeszkadzające w nowej sytuacji skonfliktowania z Rosją. Trzeba więc było zrobić wszystko, aby zmienić władze w Polsce, zmienić na proamerykańskie i w sumie antyrosyjskie.

I wedle mnie cała ta afera podsłuchowa była wykreowana właśnie przez służby USA (CIA) i odniosła zamierzony skutek, bo PiS i A. Duda wygrali wybory. A przy okazji wszyscy Polacy dowiedzieli się jak antypolskie i antypaństwowe były rządy PO-PSL, dla których Polska była "dojonym" przez nich  "teoretycznym państwem", gdzie jest tylko "chuj, dupa i kamieni kupa".  Ponadto dodatkowym pozytywnym skutkiem było pozbycie się z Polski wielkiego sprusaczonego szkodnika i psuja D. Tuska, który uciekł pod skrzydła krajanki A. Merkel.

Wybory w USA wygrał D. Trump, co rozwścieczyło lewacko-demoliberalne światowe elity a najbardziej chyba żydowskiego grandziarza (jak to określa S. Michalkiewicz) G. Sorosa i oczywiście - jak wspomniałem - Niemców i samej kanclerzyny. Podobnie zresztą jak rozwścieczyły tych lewaków i G. Sorosa raz Niemców wybory w Polsce i wygrana A. Dudy i PiS-u (ZP). A jak mocna to była wściekłość widzieliśmy przez cały rok po zachowaniach totalnej opozycji spod znaku .N, PO, KOD i częściowo PSL.

Po wyborach w USA (pomimo rozpaczliwych działań G. Sorosa i spółki) D. Trump uzyskał akceptację elektorów i już 20 stycznia zostanie prezydentem USA. Jednak do tego czasu panuje w USA jakby bezkrólewie. Stąd właśnie do owego 20 stycznia elity lewacko-demoliberalne, nasi totalni zdrajcy, G. Soros, Niemcy (w tym BND oraz niemieckie media w Niemczech i w Polsce)) i spółka chcieli doprowadzić do zamachu stanu w Polsce [2], aby D. Trumpa postawić przed faktem dokonanym.

Na szczęście próba się nie udała, ale PiS zapewne o niej wiedział... bo skąd od razu były przygotowane przenosiny obrad do Sali Kolumnowej i "wymuszenie" przez marszałka sejmu na totalno-radykalnej opozycji rozpoczęcia przygotowanego wcześniej scenariusza destrukcji państwa i działań zmierzających do zamachu stanu? Musieli mieć to przygotowane wcześniej, a więc jakieś służby musiały też o tym wiedzieć i sądzę, że też raczej - oprócz polskich - przede wszystkim CIA.

G. Soros co jakiś czas robi sobie odprawy swoich żołnierzy z całego świata (co pięć, sześć lat), ale sytuacja stała się poważna bo zamach stanu w Polsce się nie udał więc żydowski finansowo-polityczny grandziarz G. Soros wpadł w złowieszczą panikę i w trybie pilnym wezwał sobie na przełomie roku R. Petru do siebie. Co ustalili? Nie wiem, ale musieli coś ustalić, stąd CIA "odpaliła" aferę Petru i Kijowskiego (KOD to też G. Soros ze Smolarami i Michnikiem).

Reasumując. Wydaje się, że obecnie CIA jest jakby w konflikcie z D. Trumpem, ale ja w to nie wierzę, bo byliby samobójcami, więc chyba CIA znów zainterweniowała w Polsce i pokazała Polakom jak śmieszna, płytka, hipokrytyczna i antypolska jest obecnie totalna opozycja w postaci .N, KOD czy części PO oraz części PSL. Być może dzięki temu uda się zapobiec kolejnemu zamachowi stanu w Polsce planowanemu przez grandziarza, polskich zdrajców i elity lewacko-demoliberalne na 11 styczna 2017 roku. I jeżeli dotrwamy - jako Polska - do 20 stycznia i zaprzysiężenia D. Trumpa na prezydenta USA to PIS może liczyć na długie rządy, tym bardziej, iż naprawdę dla Polaków zrobił więcej niż wszystkie rządy od 1989 roku i Polacy naprawdę to widzą. a różnica intelektualna oraz osobowościowa obecnych kadr rządzących Polską jest wprost nieporównywalna do imbecylskich i prymitywnych kadr totalnej opozycji.

I jeszcze to przyśpieszenie wejścia do Polski wojsk amerykańskich z ciężkim sprzętem bojowym...

G. Soros oczywiście w swoim starczym umyśle lamentuje, że odradza się na świecie faszyzm i ludzie odwracają się od totalitarnych lewackich idei i tychże elit oraz unicestwiają tym samym chore zamierzenia  zbudowania przez nich czegoś na kształt NWO i Jednego Rządu Światowego. Musimy się więc na pewno spodziewać, że będzie próbował jeszcze raz w Polsce, być może właśnie 11 stycznia dokonać przewrotu. Mam mam nadzieję, że mu i lewackim międzynarodowym elitom oraz naszym totalniackim targowickim zdrajcom się to nie uda. Liczę tu na mądrość Polaków, polskie władze, polskie i też nam sojusznicze służby specjalne i na wykazaną śmieszność, i intelektualną oraz osobowościową pustkę radykalnej opozycji, ale trzeba naprawdę uważać, bo oni są zdolni do wszystkiego, nawet do przelania polskiej krwi.

Pozdrawiam

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/nowa-geopolityka-nasze-stosunki-z.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/12/grudniowa-proba-totalniakow-dokonania.html 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 9 grudnia 2016

Polacy! Nie dajmy się sprowokować, nie przelewajmy polskiej krwi!

"W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie"- książę Adam Jerzy Czartoryski (+14.01.1770 - +15.07.1861). 


Nie wiem do końca jak planują liderowi zdrajcy spod znaku zjednoczonej opozycji skupionej wokół ideowo postkomunistycznych i demoliberalno-lewackich: PO, Nowoczesnej, PSL-u i KOD-u doprowadzić Polaków do skrajnych ulicznych emocji w dniu 13 grudnia, ale możemy spodziewać się jakiejś prowokacji. Niezbyt mnie to interesuje, choć obserwuję wydarzenia uważnie i zauważam, iż negatywne emocje są cały czas podgrzewane przez media III RP, z GW i TVN-em na czele.

Dodatkowo, co jest normą u partii i organizacji antypolskich, mamy ponowne upadlające wołanie na pomoc UE. Dowiadujemy się bowiem, że to R. Petru z Nowoczesnej zabiegał o debatę o Polsce 13 grudnia w PE! Decyzja została podjęta w dniach 1-3 grudnia podczas kongresu ALDE (Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy), który odbywał się w Warszawie w dniach 1-3 grudnia. Decyzja europarlamentu w tej sprawie zapadła wczoraj wieczorem. I jakoś tak przypadkiem (sic!) już po tym kongresie KOD nagle zainicjował napisanie haniebnej odezwy do Polaków wzywającej nas do wyjście na ulice właśnie 13 grudnia... aby demonstrować przeciw legalnie wybranym władzom a może też doprowadzić do rozlewu polskiej krwi i np. wezwania zagranicy na pomoc. Wybór tej daty jest tak hipokrytyczny i absurdalny, że brakuje mi słów, aby wyrazić swoją dezaprobującą opinię.
Wiem, że eskalacja złych emocji może zakończyć się zamieszkami, co byłoby najgorszym rozwiązaniem dla naszego kraju, dla wszystkich Polaków. Ale dla antypolskiej współczesnej Targowicy wszystko jest lepsze niż obecne władze, nawet to, że na ulicach może przelać się polska krew: "Wolę zamieszki na ulicach, niż ten rząd" - raczył był powiedzieć chory z nienawiści Stefan Niesiołowski.

Chyba nietrudno zauważyć, że z demokratyczną w powszechnych wyborach przegraną dawna władza nie może się pogodzić i robi wszystko, aby doprowadzić do ulicznego przesilenia dającego jej możliwość ponownego objęcia rządów.

Przykre i smutne jest to, że dla dzisiejszej opozycji nie jest ważna Polska ani Polacy a jedynie jej własny partykularny interes i jest zdolna do każdej nikczemności: od zdrady targowickiej aż do doprowadzenia do bratobójczej wojny domowej. Nasza wolność, suwerenność i niepodległość nie mają dla niej żadnego znaczenia a dobro Polaków jest dla niej pojęciem obcym. Ale nietrudno jej w sumie za to winić, bo dla nich Polska nie jest po prostu ich ojczyzną, nie jest ich domem, a jej interesy i priorytety są im obce, co wyraźnie zresztą onegdaj powiedział G. Schetyna: "Jesteśmy częścią wspólnoty europejskiej, w Brukseli czujemy się jak u siebie, to jest też nasz dom i tam będziemy informować o tym, co dzieje się w Polsce. To jest też kwestia rezolucji, którą będziemy chcieli, żeby przyjął Parlament Europejski". Czyż można mieć większy dowód, że dla opozycji stolicą nie jest Warszawa a Bruksela i że nie reprezentuje interesów polskich a brukselskie? To ludzie nam obcy i nam wrodzy.

Warto nieraz znaczeniowo odwrócić istotę i oddźwięk pewnego toku myślenia i działania. Wyobraźmy sobie, że w czasie rządów PO-PSL to partia PiS ogłosiłaby "opozycję totalną" i zwracała się do zagranicy o ich pomoc w zwalczeniu rządów a ponadto J. Kaczyński np. powiedział, że w Moskwie, Waszyngtonie czy też w Jerozolimie czuje się jak u siebie i tam jest jego dom oraz z pozycji tych domów chciałby obalić demokratyczne rządy. Wyobraźmy sobie sytuację, że prawicowy Cyba morduje asystenta D. Tuska. Wyobraźmy sobie, że PiS i J. Kaczyński zostali stworzeni przez rosyjskie (i nie tylko) służby specjalne. Wyobraźmy sobie, że J. Kaczyński zwracałby się o bratnią pomoc do Rosji, USA czy Izraela. Wyobraźmy sobie, że dodatkowo nie jest zdolny do pomocy swoim dzieciom a ponadto jest sponsorowany przez putinowskie lub chińskie banki.  Jaka byłaby reakcja dzisiejszej opozycji? Chyba nietrudno się domyśleć... a byłaby jednoznaczna: cała prawica to antypolscy zdrajcy chcący odzyskać za wszelka cenę władzę. I taka byłaby narracja międzynarodowa i wewnętrzna.

Widać wyraźnie, że obecnie w naszym kraju od wielu miesięcy realizowany jest napisany przez kogoś scenariusz maksymalnego skłócenia Polaków i eskalacji politycznego napięcia do granic psychicznej wytrzymałości, która ma prowadzić do wzajemnej nienawiści zakończonej przelaniem polskiej krwi. I ten scenariusz jest cynicznie i metodycznie realizowany przez wrogów Polski. A wtedy, gdy rządzą emocje nie ma miejsca na dialog i logiczne argumenty.

Jak kiedyś pisałem: z premedytacją ktoś nas próbuje zantagonizować i skrajnie podzielić wedle starej formuły rządzenia zwanej "dziel i rządź". W skrócie polega ona na kreowaniu konfliktów, po to by samemu je rozwiązywać dla utrzymania lub zdobycia władzy. Wykorzystywana była i jest cały czas zarówno przez międzynarodowe elity uzurpujące sobie sprawowanie rządów nad światem, jak i przez konkretne państwa czy też organizacje polityczno-społeczne.

W obecnej Polsce chodzi o ponowne przejęcie władzy. I taki imperatyw przyświeca dzisiaj opozycji, opozycji, która liderowo (ważne!) nie ma nic wspólnego z Polską i Polakami, nie ma nic wspólnego z naszą Ojczyzną. Mówią oczywiście, że działają dla nas a tak naprawdę po prostu wykorzystują i manipulują dużą liczbą naszych rodaków dla osiągnięcia swoich własnych celów lub celów im wyznaczonych przez inne państwa lub międzynarodowe organizacje.

Powtórzę: chcą nas podzielić i skonfliktować,  chcą doprowadzić do rozlewu polskiej krwi i przejąć ponownie naszą Ojczyznę na własność dla dobra tych, którym od zarania oddają lenne poddaństwo (czerpiąc z tego korzyści) i są ich namiestnikami. Na pewno nie dla dobra większości Polaków!

Mam pewność, że ten scenariusz został napisany przez lub dla dzisiejszej opozycji zaraz po przegraniu wyborów prezydenckich. Zamach na TK, powstanie Nowoczesnej a później KOD-u, zajadły atak i demonstracje od pierwszych dni rządów B. Szydło (a wcześniej takiż atak na prezydenta), prowokacyjne wypowiedzi o wojnie domowej i przelewaniu polskiej krwi, ogłoszenie przez PO "totalnej opozycji" i zapowiedź wyprowadzenia ludzi na ulicę, zdradliwe poszukiwanie pomocy za granicą, eskalacja negatywnych emocji... to wszystko jest tylko - modyfikowaną na bieżąco - realizacją owego szczegółowego planu/scenariusza.

I naprawdę. Nie chodzi o TK, czy jakąś obronę zagrożonej niby demokracji. Gdyby nie było wojny o TK to znalazłyby się inne jej powody, choćby teraz obrona esbeckich emerytur i rent. Każde działania rządu i prezydenta byłyby takim powodem i takimi też są. A tak naprawdę cel opozycji i jedyna przesłanka implikująca jej działanie to: PiS i prezydent oraz odsunięcie ich za wszelką cenę od władzy.

Gdy zaczniemy walczyć między sobą oni z łatwością nas przejmą, oddadzą całą naszą wolność, suwerenność i niepodległość Polski i nas wszystkich pod władanie zniemczonej UE. A dla Polski będzie to kolejny i ostateczny jej rozbiór.

Nie możemy na to pozwolić...

Naród polski to my wszyscy i nie dajmy się otumanić ludziom, którzy jak wstrętni, obleśni i antypolscy targowiczanie chcą obcej interwencji w naszej Ojczyźnie... To są zdrajcy, którym AK i polscy patrioci golili głowy, to są kolaboranci, których polscy patrioci w okresach wojen skazywali na śmierć. Nie ma większego działania na szkodę Polski  niż profanacja naszego narodu, polskiej godności i niepodległości. Nie ma większej profanacji naszej polskości niż sprzedanie jej w ręce jej nienawistników!

Im właśnie chodzi cały czas o zantagonizowanie Polaków, przeciwstawienie nas przeciw sobie... aby jedność wspólnotowa, polska jedność nigdy nie powstała...

Możemy i powinniśmy się wewnętrznie demokratycznie spierać i kłócić. Takie są prawidła demokracji, tolerancji i wolności słowa, za które nasze przeszłe polskie pokolenia oddawały swoje życie. Jest potrzebna wolność mediów i wypowiedzi publicznych, wolność jaka teraz jest chyba największa od 72 lat! Nikt dziś nie zamyka siłowo, nie inwigiluje fizycznie i psychicznie przeciwników obecnego rządu, nikt ich nie wsadza do więzień i nie zabija. Ale róbmy to we własnym gronie, w gronie Polaków a nie ludzi, którzy chcą nas zniszczyć. Spierajmy się mając w sercu naszą Ojczyznę, Polskę i dobro naszego narodu! Jesteśmy Polakami i mamy obowiązki polskie... nie niemieckie, rosyjskie, brukselskie, amerykańskie, żydowskie! Tylko nasze! Polskie! W Polsce jest potrzebna opozycja, ale nie totalna i nie przedkładająca interesów brukselskich nad polskie. Nie jest nam potrzebna opozycja, która chce abyśmy walczyli ze sobą, nawet kosztem przelanej polskiej krwi, naszego życia, kosztem upadku Rzeczpospolitej!

Nie pozwólmy, jako Polacy, żeby w Polsce znów zwyciężała antypolska i poddańcza innym miałkość i małość siejące antypatriotyczną i antypolską nienawiść i fałsz... Bądźmy gospodarzami swojego domu - Polski. Odrzućmy przestępców, donosicieli, kolaborantów, nie-Polaków, kłamców i oszczerców, hipokrytów i fałszywych patriotów!

Drzemie w nas potrzeba wspólnoty narodowej i spokojnego dążenia do zasobnej Polski. Bądźmy więc dumni z Polski, tolerancyjni dla innych i niech nasze biało-czerwone serca pozostaną takimi każdego dnia... dla nas samych, naszych dzieci, naszych rodaków w kraju i na politycznej i ekonomicznej obczyźnie. Nie dajmy się  podzielić! Bądźmy razem dziś, jutro, zawsze! Niech nikt nigdy nie będzie w stanie nas sprowokować do bratobójczej walki! Nigdy!

Jesteśmy Polakami, każdy z nas jest, kto czuje się Polakiem i jest wierny polskości! Tylko razem w narodowej wspólnocie jesteśmy skałą, której nie zdobędą nawet najwięksi wewnętrzni i zewnętrzni wrogowie. Polska jest zasobna, bogata. Polska ma ogrom inteligentnych i kreatywnych młodych ludzi, którzy nie zasługują na wygnanie i pracowanie niewolniczo na "zmywakach". Ich miejsce jest u nas, w Ojczyźnie, w Polsce. Dyskutujmy o naszym rozwoju gospodarczym, o stworzeniu warunków, aby Polakom chciało się żyć we własnym kraju a nie na obczyźnie, gdzie zawsze będą ludźmi drugiej kategorii. To jest najważniejsze a nie jakieś wyimaginowane antypolskie problemy zagrożeń, których nie ma i nigdy - przez ostatnie miesiące - nie było. Dyskutujmy o realiach a nie o abstrakcji, walczmy o naszą przyszłość... też wolną od agresji islamskiej niosącej gwałt, przestępstwa i śmierć naszych najbliższych. Wygrana opozycji jest też właśnie naszą zgodą na islamski terroryzm niszczący wszystkich niewierców a Polaków w szczególności. Tego chcemy? Chcemy, aby nasze dzieci i kobiety były gwałcone i mordowane, abyśmy musieli nosić brody, aby nie zostać fizycznie zlikwidowani? Chyba nie!

Oczywiście. Obecna władza popełnia błędy, ale czy nie realizuje obietnic lub chce je zrealizować? Chce nam stworzyć propolskie państwo, dla nas i naszych dzieci oraz przyszłych pokoleń! Po niespełna 27 latach jest jedyną, której zależy na Polakach, na nas wszystkich. Dla mnie też nie jest moim marzeniem, ale od czegoś trzeba zacząć. Alternatywą jest nasz - Polaków - koniec!

Czy tego chcemy?

Odpowiedź chyba jest oczywista. Tak chcemy, aby Polska i Polacy, my wszyscy nie musieli emigrować za chlebem, nie musieli się płaszczyć przed zniemczoną Brukselą, putinowską Rosją, amerykańskim mesjanizmem i izraelską wyższością. Mamy 1050 lat swojego chrześcijańskiego państwa i narodu. A są odkrycia pozwalające na przypuszczenie, że jako Lechia trwaliśmy już bardzo długo na dzisiejszych polskich ziemiach.  Jesteśmy Polakami, których nie był w stanie zniszczyć żaden nasz największy wróg. Czyż teraz pozwolimy aby nas wrogowie ostatecznie zniszczyli? Mam nadzieję, że nie...

Mamy - jako Naród - swoje wady i przywary, bywamy nieraz śmieszni, łatwowierni, spolegliwi i groteskowi. Ale w sytuacji zagrożenia naszej tożsamości narodowej i państwowej zawsze okazywaliśmy się bohaterami. Dzięki temu nawet po 123 latach rusyfikacji i germanizacji, po latach II wojny światowej i reżimu komunistycznego, po wymordowaniu przez hitlerowców i komunistów najznamienitszych dzieci naszego narodu... nigdy nie staliśmy się pokorni i bezwolni wobec obcych i nienawidzących nas wrogów wewnętrznych i zewnętrznych. A dziś takimi wrogami są lewacko-demoliberalni liderzy UE, PO, Nowoczesnej i KOD a także PSL. To liderowo nie są  Polacy i nigdy nie byli... To są nasi wrogowie a wrogów trzeba obnażać i napiętnować. Trzeba z nimi walczyć w imię naszej wolności i niepodległości!

Dlatego w milczeniu i z naszą, polską biało-czerwoną flagą - unikając prowokacji - wzywam, abyśmy jako Polacy przeciwstawili się liderowym zdrajcom, którzy chcą nas zniszczyć, zniszczyć fizycznie i duchowo.

Czekają nas kolejne miesiące totalnej wojny z Polską, z naszym narodem. Czy wygramy? Nie wiem... Wiem natomiast, że jeżeli przegramy to na lata stracimy Polskę, może nawet na zawsze...

Trzeba w milczącym i nieagresywnym marszu pokazać naszą, polską siłę. Wiem, że będzie to trudne, bowiem kreowanie przez obcą nam mowę antypolskiej nienawiści jest trudne do zniesienia i wywołuje chęć odwetu. Polacy, polscy patrioci, polscy kibice, polskie rodziny i my wszyscy aż "gotujemy się" wewnętrznie i chcielibyśmy pokazać, iż jesteśmy u siebie, w naszej Polsce. Nie możemy jednak dać się sprowokować przez zdrajców. Oni chcą rozlewu krwi a my pokażmy, że jesteśmy pokojowi, tolerancyjni, demokratyczni i świadomi własnej polskości!

Sądzę, że 10 czy 13 grudnia a może później, by nie narażać się na prowokacje, musimy pokazać wszystkim naszym wrogom pokojową a nawet milczącą, ale niewzruszalną od pokoleń siłę Polaków. Mam nadzieję, że do takiej demonstracji dojdzie i PiS z prezydentem do niej zachęcą. To musi być wiec poparcia dla prezydenta i rządu. W imię zamordowanych naszych rodaków ze wszystkich opcji politycznych w obydwu Katyniach, w imię zamordowanego generała W. Sikorskiego, w imię pamięci AK i Żołnierzy Wyklętych i w imię pomordowanych przez niemieckich nazistów i sowieckich żydo-komunistyczno- ubeków naszych najznamienitszych rodaków... w imię naszej wolności, niepodległości i suwerenności. To powinien być marsz Polaków, ludzi którzy wierzą, że Polska jest ważna i jest dla nich ich Ojczyzną... teraz i zawsze, niezależnie od poglądów politycznych i innych postaw życiowych.

Tylko w Polsce mógł powstać ruch I Solidarności, tylko Polska mogła dać światu Jana Pawła II, tylko Polska jako społeczeństwo mogła de facto obalić po 40 latach komunizm! Nasze umiłowanie wolności, tolerancji i chrześcijańskiej oraz tej zwykłej ludzkiej przyzwoitości towarzyszy nam od wieków. Dzięki  tym wartościom nasze państwo, nasza Polska istnieje i funkcjonuje, dzięki temu jesteśmy wśród narodów posiadających własny język, wiarę, własne państwo, własną historię, kulturę, sztukę, tradycję!

W imię tych wszystkich wartości podstawowych, determinujących nasze wielowiekowe trwanie... zwracam się do wszystkich Polaków: stwórzmy wspólny, nasz polski dom i przeciwstawmy się próbom jego zniszczenia! Dom jest tu a nie w Brukskeli, Moskwie, Waszyngtonie czy Jerozolimie!

Zmuśmy się do racjonalnego myślenia o Polsce, o nas samych, o naszych dzieciach, wnukach i o tym dlaczego dla dzisiejszej opozycji Bruksela jest ważniejsza niż Warszawa czy Kraków...

"W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie"- książę Adam Jerzy Czartoryski (+14.01.1770 - +15.07.1861). 

Z nadzieją pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 13 maja 2016

Po audycie nie tylko PO i PSL powinny zniknąć ze sceny politycznej!

Wczoraj i dziś poświęciłem trochę czasu aby wysłuchać całości wystąpień rządowych dotyczących audytu po rządach PO-PSL. Do swojego archiwum skopiuję również stenogram z tego sejmowego posiedzenia.

Pierwszym uczuciem jakie mnie ogarniało niemal po każdym z wystąpień ministrów była złość a później pogarda.

Złość, że my Polacy pozwoliliśmy takim ludziom rządzić przez 8 lat a tak naprawdę przez niemal 26 lat. To jest po prostu niewiarygodne, iż potrafiono nas tak zmanipulować i doprowadzić do takiego intelektualnego wyjałowienia, że staliśmy się bezwolnymi i bezmyślnymi baranami idącymi z uśmiechem na rzeź z jednoczesnym na głos wychwalaniem rzeźnika.

Po prostu nie jestem w stanie zrozumieć jak naród polski w dużej części dał się sprowadzić do roli niewolnika i piewcy własnych ciemiężców.

Co się stało z naszym narodem, który od 1050 lat może się pochwalić własną państwowością, językiem, ziemią, tożsamością, bohaterstwem, wolnością, wiarą, tolerancją i narodową dumą? Narodem, który potrafił odrodzić się nawet po 123 latach zaborów. Cóż takiego doprowadziło nas do tak daleko posuniętej degrengolady? Gdzie się zapodziała nasza wewnętrzna wolność i od zawsze do niej dążenie?

Mówię tu o nas wszystkich jako Polakach, bowiem daliśmy się wewnętrznie zantagonizować, skłócić a wielu z nas uległo antypolskiej propagandzie i manipulacji. Ale przecież jesteśmy jednym narodem i chyba wszystkim nam powinno zależeć na naszej ojczyźnie. Nam współczesnym Polakom i również dla dobra naszych dzieci i wnuków.

Owszem... Nieraz tak jest, że nie zawsze potrafimy odróżnić dobro od zła. Szczególnie teraz, gdzie te pojęcia są przez totalitarystycznych lewaków i takich samych demoliberałów relatywizowane. Nie zawsze jesteśmy w stanie ocenić co jest prawdą a co jest kłamstwem. I też jest to bardzo trudne w dobie powszechnego kłamstwa, które nieraz  przedstawiane jest jako prawda.

Ale przecież są wartości nadrzędne, które powinny dawać nam fundament własnej tożsamości oraz umożliwić prawidłową ocenę teraźniejszości. Nie trzeba tych wartości daleko szukać. One są zawarte w Dekalogu i z tego Dekalogu możemy je wydobyć. Tam są zawarte uniwersalne wartości ogólnoludzkie oraz zalecenia naturalnego i korzystnego dla nas postępowania nas wszystkich, nas ludzi i wobec innych ludzi. Sam zaś dekalog nie musi wszakże dotyczyć tylko wierzących, bowiem zestaw większości (ostatnie siedem) norm etyczno-moralnych tam zawartych jest powszechnie akceptowany także przez niewierzących, czyli tak naprawdę przez ogół ludzi.

Każde z tych norm zostało przez rządy PO-PSL i większość rządów III RP pogwałcone. Pogwałcone też zostały normy prawne i obowiązujące w Polsce prawo.

Powrócę do pytania... Co się z nami Polakami stało, że wielowiekowe hasło: BÓG, HONOR, OJCZYZNA przestało być drogowskazem naszego prawego postępowania, naszej codziennej postawy. Dla nie wierzących można by zamienić słowo BÓG w wartości humanistyczne określone przez większość przykazań Dekalogu.

Wielokrotnie o przyczynach tego stanu rzeczy pisałem, ale tak naprawdę jego istotę wskazał w przemówieniu sejmowym minister obrony narodowej A. Macierewicz pytając: Co takiego wam Polska zrobiła, że tak ją pozostawiliście bezbronną?”

To pytanie można odnieść nie tylko do naszego bezpieczeństwa narodowego, ale do wszystkich aspektów naszej polskiej rzeczywistości... od kultury do gospodarki i nawet sparafrazować: "Co takiego wam Polska zrobiła, że tak chcecie ją zniszczyć i przejąć?".

Odpowiedź jest tylko jedna. Naszej, polskiej porażki i zniszczenia naszej Polski chcą nie-Polacy oraz polscy zdrajcy. A dodatkowo inni też chcą ją dalej grabić. Polacy duchem nigdy by na to nie pozwolili i mam nadzieję, że nawet Polacy otumanieni dotychczas antypolską propagandą obcych nam etnicznie ludzi oraz okłamywani przez polskich zdrajców powrócą do polskości.

Dlatego też nie tylko PO-PSL powinny zniknąć ze sceny politycznej jako zdrajcy, ale też i wszystkie ugrupowania godzące się na powolne niszczenie i przejmowanie Polski przez obcych. Także te powstałe na gruncie zdradzieckich i niepolskich UD/UW/demokraci.pl a dziś objawiające się jako Nowoczesna i KOD.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 5 maja 2016

"Wolność, Równość, Demokracja"... albo... co?


Tylko kilka zdań...

No to cóż to się porobiło?

Powstała jakaś koalicja pn. "Wolność, Równość, Demokracja", którą tworzą: KOD, Nowoczesna, Polskie Stronnictwo Ludowe, Stowarzyszenie Inicjatywa Polska, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Zieloni, Partia Demokratyczna i Stronnictwo Demokratyczne. Zabrakło na razie PO...

Cele tej koalicji są jasne i oczywiste a dotyczą przede wszystkim walki z obecnym rządem i prezydentem a tak naprawdę z narodem polskim. Ale są i inne ciekawe cele szczegółowe, które dotyczą m.in. tego, aby:  [1]

- Polska była krajem otwartym i życzliwym dla wszystkich i zapraszającym (czyżby islamistów a tym samym m.in. terrorystów islamskich?) oraz uczestniczącym we wspólnocie demokratycznych państw,
 - obecny rząd oraz prezydent ulegli opozycji i Trybunałowi Konstytucyjnemu w obecnym sporze konstytucyjnym w Polsce, czyli aby przyjęte zostało ślubowanie od wcześniej wybranych trzech sędziów oraz został opublikowany wyrok TK z 9 marca,
- prawica i PiS przestali zawłaszczać państwo i operować językiem nienawiści.

Warto zauważyć, że ta koalicja powstaje dzień po tym, kiedy KE UE zaproponowała kary dla poszczególnych państw za nieprzyjmowanie imigrantów islamskich wynoszące 250 tys. Euro za jednego islamistę, więc chyba nie jest przypadkowe, że M. Kijowski chciałby, aby Polska była krajem zapraszającym (sic!)...

Ta dziwna koalicja ma poprowadzić antyrządową demonstrację zorganizowaną w Warszawie 7 maja. W sumie organizatorem finansującym ów Marsz jest tak naprawdę PO, ale nowa koalicja wydaje się uważać za ważniejszą od partii Schetyny.

No cóż... w wewnętrznym plebiscycie na największych zdrajców Polski i Polaków walczą dzielenie i G. Schetyna i przywódcy nowej koalicji.

Niemniej można by tą całą inicjatywę potraktować z humorem a jej wyświechtane i pokręcone cele można po prostu ośmieszyć wskazując np. na ich "język nienawiści", gdyby nie fakt, iż rzeczywiście prawdopodobnie ta ich 7-majowa demonstracja ma być czymś w rodzaju "majdanu".

Nie wiem, ale w sobotę musimy spodziewać się prowokacji i z tego punktu widzenia należy rozpatrywać obecne ruchy opozycji, w tym też powstanie dzisiaj tej dziwacznej koalicji... Wydaje się, że poszczególni jej przywódcy chcą zawczasu zawłaszczyć jakieś negatywne efekty dla rządu wynikające z tegoż marszu...

Trudno się domyśleć, co oni tak naprawdę planują, ale przygotowania do obecnej soboty trwały przecież od wielu miesięcy, więc można się spodziewać po nich wszystkiego, co najgorsze można znaleźć w osobowości zdrajcy, sprzedawczyka, szmalcownika i nienawistnika polskości...

P.S. 1
Tak na marginesie... powstanie takiej koalicji świadczy też o fiasku projektu pod nazwą KOD, który nie był w stanie "oddolnie" obalić rząd... Pokazuje też rozpaczliwą sytuację takich partii jak PSL czy SLD, które imają się już "paktu z lewackim i bankstersko-demoliberalnym diabłem" byleby tylko utrzymać się na powierzchni sceny politycznej...

P.S. 2
Ciekawą nazwę przybrała sobie ta koalicja... Bezpośrednio nawiązuje ona bowiem do hasła niechlubnej dla ludzkości Rewolucji Francuskiej, tj.: "Wolność, Równość, Braterstwo albo Śmierć". Czyżby nowa koalicja planowała unicestwić swoich przeciwników jak rewolucjoniści francuscy i co może mieć z tym wspólnego chęć importu do Polski islamskiego terroryzmu? 

P.S. 3
Dla mnie osobiście ten, kto aprobuje import islamskiego terroryzmu do Polski już nawet nie jest jej zdrajcą, ale upodobnia się do owego terrorysty. Tak trzeba takie osoby określać... Podobnie dla Europejczyków w innych państwach ludzie, którzy zaimportowali u nich islamski terroryzm też winni być określani terrorystami.


[1] http://newsroom.salon24.pl/709301,powstala-koalicja-kod-i-opozycji-bedzie-walczyc-z-jezykiem-nienawisci

środa, 4 maja 2016

Czy Europie i światu grozi terroryzm nuklearny?

W Polsce jesteśmy świadkami jakiejś absurdalnej i niebezpiecznej "gry" opozycji nakierowanej ostatecznie na wywołanie ulicznych burd i zamieszek, które mają doprowadzić do obalenia obecnego rządu. Są to perfidne działania ludzi, którzy - z jednej strony - nie mogą pogodzić się z "oderwaniem od państwowego koryta" a - z drugiej strony - wykonujący prawdopodobnie jakieś polecenia dotychczasowych wewnętrznych i zewnętrznych nadzorców Polski.

Jest też wiele innych obszarów implikujących takie a nie inne ich haniebne działania, o których pisałem m.in. w tekście: "Kto i dlaczego boi się zjednoczonych rządów prawicy w Polsce?" [1] - m.in.: strach przed odpowiedzialnością i prawdą o III RP, strach przed klęską demoliberalnej i lewackiej ideologii opartej na założeniach Rewolucji Kulturowej Nowej Lewicy, strach przed klęską propagandy "pedagogiki wstydu" i odrodzeniem się polskiej dumy narodowej i historycznego oraz narodowego patriotyzmu i polskiej wspólnoty narodowej, strach przed zmianą kierunku rozwoju UE i ograniczeniem dominacji w niej Niemiec, strach przed utratą możliwości dalszego zawłaszczania Polski oraz strach przed odbudową jej potencjału gospodarczego, kwestia tzw: "uchodźców" islamskich, strach Niemiec przed reparacjami wojennymi powiązany ze strachem przed utratą Polski jako lennika kondominium niemiecko-rosyjskiego pod syjonistycznym zarządem komisarycznym. 

Ci ludzie tworzący tą PO-PSL-N-KOD-owską opozycję są zdolni do każdej podłości, są zdeterminowani a jako "że tonący brzytwy się chwyta" mogą się tego ostrza brzytwy chwytać nie bacząc na odniesione własne czy innych krwawe rany. Są zdolni do zdrady i każdej prowokacji, byleby osiągnąć swój (?) założony już w październiku 2015 roku (a nawet wcześniej, czyli po wyborach prezydenckich) cel.

Unia Europejska jako całość jest w permanentnym kryzysie, który musi doprowadzić do zmiany kierunku jej rozwoju. I te "chore na umyśle" lewacko-demoliberalne elity o tym wiedzą i one też są zdolne "chwycić się każdej brzytwy", aby ostatecznie nie zatonąć i w tym swoim skretyniałym działaniu nie baczą nawet na przelewaną krew przez Europejczyków.

I może rzeczywiście tak jest, iż "komuś" lub "jakiejś grupie" zależy na wywołaniu jakiejś formy europejskiej lub światowej wojny, jakiejś ogólnoeuropejskiej (lub nawet ogólnoświatowej) histerii?

Sprowadzając na zaproszenie unijnej Katarzyny II (czyli A. Merkel) islamistów do Europy lewacko-demoliberalne elity sprowadziły na jej teren zwielokrotnione niebezpieczeństwo zamachów terrorystycznych dokonywanych przez islamskie państwo ISIS. Ilu żołnierzy-terorystów tegoż państwa dostała się do Europy wraz z imigrantami islamskimi? Podobno już powyżej 5 tysięcy (sądzę, że wielokrotnie więcej) a przecież do zamachu wystarczy kilkunastu...

I ta "kanclerzyna" cały czas chce przymusowo transportować terroryzm do tych krajów UE, które są niechętne ów terroryzm sprowadzać do siebie, dbając tym samym o bezpieczeństwo własnych obywateli. I naprawdę warto zauważyć, że jest czego bronić i staje się to konieczne, skoro... podobno marcowe zamachy w Brukseli miały też dotyczyć jednej z elektrowni atomowych mieszczących się w Belgii i tylko zbieg okoliczności zmienił plany islamskich terrorystów [2].

Owa informacja jakoś wówczas zbyt mocno nie została wyeksponowana w światowych i polskich serwisach informacyjnych. I tak jest do dziś.

A w Polsce szczególnie w mediach michnikowszczyzny, TVN czy Polsacie w ogóle obowiązuje lewacko-demoliberalna poprawność polityczna w każdym obszarze, w tym również w kwestii imigrantów islamskich.

I należy głośno mówić, iż gdyby stało się dla Polski i Polaków nieszczęście i w jakiejś perspektywie władzę przejęłaby opozycja w postaci PO-N-PSL-KOD to polskie drzwi dla imigrantów islamskich i dla islamskiego terroryzmu zostałyby otwarte na oścież.  Tego chcemy - Polacy?

A sprawa bezpieczeństwa (też w zakresie zagrożenia terroryzmem nuklearnym) wydaje się nadzwyczaj poważna i chyba dotyczy wszystkich mieszkańców Europy, w tym Polaków.

I chyba o tym należy dyskutować a nie o jałowych i "wyssanych z palca" zagrożeniach w funkcjonowaniu demokracji w Polsce.

Okazuje się bowiem, że niebezpieczeństwo terrorystycznego ataku nuklearnego (choćby w postaci zamachu na reaktor jądrowy... ale czy tylko?) jest realne, co potwierdzają swoimi decyzjami władze Belgii i Holandii. Oba kraje podjęły decyzję o zakupie odpowiednio: 11 i 15 mln tabletek jodu, które w celu ochrony tarczycy należy przyjąć w razie skażenia radioaktywnego. Taka ilość oznacza mniej więcej, że zakup został dokonany niemal dla wszystkich mieszkańców tych krajów (szczególnie w promieniu 100 km od samych elektrowni jądrowych i ośrodków badań jądrowych, w tym francuskich i niemieckich) oraz też dla turystów [3].

Czy tego typu zakup byłby dokonany bez wcześniejszego powzięcia domniemania możliwości przeprowadzenia islamskiego ataku terrorystycznego np. na elektrownię atomową? Wątpię, więc tym bardziej pilna staje się dyskusja o takim zagrożeniu i to jest realny problem mogący dotyczyć też Polaków i w ogóle bezpieczeństwa naszego państwa. Tym bardziej, że potencjalny terrorystyczny islamski atak  jądrowy nie musi wcale wiązać się z atakiem na elektrownie atomową.

A jakie mogłyby być konsekwencje takiego ataku? Przypomnijmy sobie chociażby Czarnobyl... I lepiej jak by wszelkie spekulacje na ten temat pozostały tylko w sferze prawdopodobieństwa a nie realnego działania. Tym niemniej musimy być przygotowani na wszystko, chociażby ze względu na ŚDM czy Szczyt NATO.

A ty co, durna opozycjo! Manipulacyjnie od miesięcy działasz specyficznie dążąc do wywołania jakiejś ulicznej konfrontacji Polaków z Polakami ... Może dlatego tak byście chcieli tych islamistów u nas w Polsce... Pewnie by wam pomogli, bo "swój zawsze ciągnie do swego"...


[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/01/kto-i-dlaczego-boi-sie-zjednoczonych.html
[2] szerzej:  http://www.tvp.info/24603252/belgia-zamordowano-straznika-z-elektrowni-atomowej-skradziono-przepustke
[3]  szerzej: http://telewizjarepublika.pl/elektrownie-atomowe-zagrozone-holandia-i-belgia-kupuja-miliony-tabletek-z-jodyna,32927.html i wiele innych artykułów

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com