Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strategia żaby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strategia żaby. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Prewencyjna cenzura. Oto nowe przesłanie ONZ (Bogdan Dobosz)

Na portalu pch24.pl ukazał się ciekawy artykuł Pana Bogdana Dobosza zatytułowany identycznie jak mój post [1].

Bardzo rzadko to robię, ale tekst jest naprawdę wartościowy i chciałbym przytoczyć cały ten artykuł z moim końcowym komentarzem.

------------------------------------

Już Karol Marks mówił, że „filozofowie dotąd tylko rozmaicie interpretowali świat, a idzie o to, aby go zmienić. Do przeprowadzania takich zmian stosuje się różne sztuczki, ale metodologia jest podobna. Wylęgarnią „postępu świata” są organizacje międzynarodowe, często nawet mało ważne agendy, które gdzieś tam do różnych uchwał i petycji w sprawie światowego głodu, walki z nierównościami, z ociepleniem klimatu, promocją edukacji w trzecim świecie itp., wklejają jakiś inspirowany np. ideologią gender punkt czy paragraf i staje się on dokumentem, z którego na zasadzie „kopiuj-wklej” tworzy się kolejne radosne przepisy i prawa. 

Kara śmierci dla nienarodzonych dzieci i zakaz takiej kary śmierci dla zbrodniarzy, eutanazja, czy rujnowanie tradycyjnych więzi społecznych przez zmiany definicji małżeństwa, nie pozostawia się  do końca demokratycznemu wyborowi społeczeństwa. To, chociaż jest oduraczane na wszelkie sposoby, to zachowuje jeszcze pewien instynkt, więc takie sprawy zaczyna się przeprowadzać mieszając np. kompetencje władzy ustawodawczej i sądowniczej, wspartej dodatkowo decyzjami i orzeczeniami międzynarodowych trybunałów. Dodatkowo międzynarodowe instytucje zalewają świat setkami dokumentów, które stanowią element nacisku do wprowadzania „postępowych rozwiązań” już w ustawodawstwie krajowym.

Można to nazwać metodą „zachodzenia od tyłu”. Skutki i konsekwencje takich działań trudno ocenić. Tak było z konwencją stambulską (Konwencją RE o przeciwdziałaniu przemocy), czy nawet Deklaracją Terezińską, której skutkiem jest głośna obecnie sprawa Just Act 447. 

Poważną rolę w owej pracy na rzecz tworzenia „nowego wspaniałego świata” mają agendy ONZ. Ostatnio suflują one ludzkości kolejne „postępowe rozwiązania”. Było już propagowanie ideologii LGTB, kontrola narodzin (aborcja), zakaz kary śmierci, narzucanie antykoncepcji, a teraz mamy… cenzurę. Na razie w formie apelu. 

6 sierpnia ONZ zaapelowała do władz państw, w tym do USA, oraz do firm zarządzających portalami społecznościowymi, by wspólnie powstrzymywały „mowę nienawiści”, wymierzoną m.in. w grupy etniczne czy religie. Ma to zapobiegać kolejnym „zbrodniom z nienawiści”. Politycy lewicy, którzy ostatnio w Polsce rzucili się tak ochoczo bronić prześladowane podobno „mniejszości seksualne”, używają już dokładnie takich samych argumentów. 

I rzeczywiście, chociaż apel mówi nawet o religiach, w rzeczywistości skończy się pewnie na dodatkowej „ochronie” pewnych mniejszości, które z religią i przynależnością etniczną nie mają nic wspólnego. ONZ daje korporacjom, które już teraz ograniczają wolność słowa (zamykane i cenzurowane portale obrońców tradycyjnych wartości), dodatkową broń do stosowania cenzury. Rzecznik Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (UNHCHR) Rupert Colville mówił: „Prosimy zarządzających mediami społecznościowymi oraz władze, by wspólnie pracowali nad przepisami, opierającymi się na prawach człowieka w celu zmniejszenia ryzyka kolejnych zbrodni z nienawiści”. 

Colville wyraził zwłaszcza zaniepokojenie „eskalacją ataków w Stanach Zjednoczonych na synagogi, meczety czy nocny klub w Orlando na Florydzie”. Bardzo sprytne posunięcie. Wrzucanie tych spraw do jednego worka jest bowiem symptomatyczne. W ostatnim przypadku chodzi tu o dawną sprawę, bo o zamach na klub gejowski z 2016 roku. Od tego czasu miała miejsce cała seria zamachów motywowanych najrozmaitszymi hasłami, ale taki wybór potwierdza, że w imię ogólnej walki z nienawiścią, preferowany będzie aspekt ochrony, a właściwie nadawanie specjalnego statusu i immunitetu osobom LGBTI. W apelu czytamy: „potępiamy rasizm, ksenofobię, nietolerancję we wszystkich formach, w tym białą supremację, i wzywamy władze wszystkich państw, w tym Stanów Zjednoczonych, by podjęły kroki w celu wyeliminowania dyskryminacji”. Wybór „wrogów” i obszarów cenzury jest oczywisty. 

Teoretycznie asumpt do deklaracji ONZ dały dwie ostatnie strzelaniny w USA. Lewactwo wykorzystuje je jednak do walki ze „stereotypami prowadzącymi do dyskryminacji czy przemocy”. Apel do właścicieli mediów społecznościowych o cenzurę to już niemal szczyt bezczelności. Badania i raporty w USA mówią zresztą, że nie ma żadnego wzrostu ataków ze strony „białych nacjonalistów”, czy jakiejkolwiek innej „skrajnej prawicy”. Liczba zamachów z bronią w ręku nie rośnie, a tyle samo zamachowców znajdziemy z argumentacją lewacką, „rasistów au rebours” (czarnoskórych obywateli) o islamistach już nie wspominając. Już jednak wymieniony na początku Karol Marks, patron także ideologii współczesnego „postępu”  miał mawiać, że jeśli fakty czegoś nie potwierdzają, to tym gorzej dla faktów.  

Jasno określony jest też zakres nowej cenzury: „komunikaty mogą stygmatyzować i odczłowieczać mniejszości, takie jak migrantów, uchodźców, kobiet czy osób LGBTI, oraz sprawiać, że niektóre społeczności stają się bardziej podatne na ataki”. Przy okazji dostało się jeszcze Donaldowi Trumpowi za „dyskursy rasistowskie”. I trochę w tym nadziei, że cała ta od zawsze „postępowa” ONZ na razie może tylko sobie pogadać. Papier jest jednak cierpliwy i w odpowiednim momencie przypomni się, że prewencyjna cenzura mediów społecznościowych to przecież działanie zgodne z wytycznymi samego ONZ.

 ------------------------------------

Mój krótki komentarz.

Organizacje międzynarodowe, nawet te małe, są finansowane przez tych, którzy mają określone ideologiczne cele. Na dziś jest to ideologia gender, LGBTQ, niszczenie rodziny, tworzenie człowieka - konsumenta zhomogenizowanego i przeciętnego, zacieranie granic państwowych i likwidacja narodów na rzecz powstania spauperyzowanego Jednego Państwa Światowego zarządzanego przez wybrańców tworzących Jeden Rząd Światowy. Te wszystkie wymysły, które później są powielane na "zasadzie kopiuj, wklej" powstają w ich głowach i są wytycznymi dla dużych organizacji jak WHO czy całego ONZ. Następnie są one przyjmowane jako obowiązujące i określają prawa w wielu krajach. Jaskrawym przykładem jest instrukcja Światowej Organizacji Zdrowia na temat seksualizacji LGBTQ dzieci w szkołach. Taka szkoła może się powołać na tę instrukcję, bo przecież to międzynarodowy (sic!) dokument. Dziś najbardziej znane są "otwarte dialogowo" fundacje i stowarzyszenia G. Sorosa, ale jest więcej takich szalonych głów.

Dziś mamy atak lewako-demoliberałów, którzy w imię tworzenia jednorodnego człowieka promują zabijanie nienarodzonych, eutanazję, wszelkie wynaturzenia seksualne oraz tzw. totalitaryzm poprawności politycznej, który uniemożliwia jakikolwiek sprzeciw wobec tych idei i zboczeń. Odbywa się to w ramach walki z tzw. "mową nienawiści", ale nikt nie jest w stanie określić, co naprawdę się pod tym kryje. To tak jak z wartościami europejskimi czy praworządnością - czy ktoś potrafi wskazać co one oznaczają? Dla tych ludzi dbanie o swój kraj, o swój naród, noszenie państwowej flagi już jest faszyzmem czy nazizmem, którym się szermuje nie wiedząc nawet co oznaczają. Rodzina dla nich to przeżytek a jednorodne etnicznie państwo jest niczym zaraza dla tych "postępowców".

Teraz na tapecie ONZ znalazła się cenzura prewencyjna treści, które mogą być "mową nienawiści", pod co można podpiąć wszystko, co jest niezgodne z politpoprawnością. Ciekawe jest, że ta cenzura ma objąć przede wszystkim teksty dotyczące różnych, nawet wynaturzonych mniejszości, ale już taką "mowę nienawiści'' mogą reprezentować te środowiska wobec tych, którzy myślą inaczej i wyznają inne, w tym tradycyjnie chrześcijańskie, łacińskie wartości i reprezentują konserwatywne ideały. Nawet Kościół Katolicki tą politpoprawnością jest już doszczętnie skażony i musiał się wypowiedzieć w końcu arcybiskup M. Jędraszewski, żeby otworzyć usta niektórym księżom, ale nienawistny atak na niego jest lawinowy.

Z tą cenzurą już mamy miejsce w Polsce (zniknięcie na jakiś czas np. portalu wRealu24.pl na YouTube czy też wycinanie niektórych tekstów konserwatywnych) a jestem pewny, że ten proces będzie postępował i wykorzystana do niego będzie "strategia gotowanej żaby",  która to ta żaba włożona do wrzątku od razu wyskakuje i ucieka, ale jeżeli włoży się ją do zimnej wody i będzie tę wodę stopniowo się podgrzewać to żaba będzie - sukcesywnie w czasie - przyzwyczajać się do coraz bardziej gorącej wody, nie ucieknie i zginie w końcu ugotowana przez wrzątek. I tak dziś wyglądają początki cenzury prewencyjnej. Nie od razu, ale małymi kroczkami po to, żebyśmy powoli przyzwyczajali się do jej istnienia na tyle, żebyśmy w końcu ją zaakceptowali.

Globalne koncerny mają dziś taką władzę, że są w stanie zablokować wszystko i sądzę, że taki był ich cel: stworzyć globalną wioskę z pozorami wolności (np. internet), by na końcu ją zupełnie kontrolować i cenzurować oraz kształtować opinie ludzi zgodnie z wyznaczonymi przez "starszych i mądrzejszych" celami.

[1] http://www.pch24.pl/prewencyjna-cenzura--oto-nowe-przeslanie-onz,70111,i.html#ixzz5wPH3cTo9

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 12 kwietnia 2019

ZNP realizuje być może plan ostatniej szansy dla Targowiczan!

Chyba każdy zdaje sobie sprawę, iż obecny strajk nauczycieli jest realizacją rozpisanego na lata i warianty planu wzbudzenia emocji w Polsce, wykreowania antagonizmów między Polakami, doprowadzenia do chaosu społeczno-politycznego a w konsekwencji jest planem obalenia rządu ZP.

Ów plan – wedle mnie – tak naprawdę został strategicznie zarysowany jeszcze przed wyborami 2015 roku. Stąd te hasła: "totalna opozycja, "ulica i zagranica" czy np.  "łamanie praworządności". Stąd też działania nakierowane na wzbudzanie emocji i skłócenie naszego narodu czy szybka też budowa takich organizacji społeczno-politycznych jak "Nowoczesna", "Obywatele Rzeczpospolitej" oraz licznych fundacji i stowarzyszeń finansowanych zapewne przez sorosowych lub lewackich współbraci naszej Targowicy.  Stąd też dzisiaj powstanie jakiejś "Wiosny" Pana Biedronia (ma zająć miejsce nieudacznikom z partii R. Petru) czy też egzotycznej Koalicji Europejskiej. Niestety dla nich ten R. Petru i jego Nowoczesna okazała się niewypałem, OR są uważani w Polsce za lewackie bojówki, nie udała się "ulica", ale i zagranica również choć dalej próbują mieszać  się do spraw wewnętrznych Polski. Nie udał się też pucz w parlamencie ani jakieś pioseneczki rewolucyjno-humorystyczne (vide. jedna z latających w Sejmie posłanek PO).

Ale jest też próbą relatywizowania wszelkich wartości, zacierania różnic pomiędzy dobrem a złem oraz innymi fundamentalnymi wartościami wyrosłymi z chrześcijańskiego rodowodu powstawania Europy a także próbą przekraczania kolejnych granic i realizowania "strategii żaby", tylko po to, aby krótkookresowo obalić rządy PiS a długookresowo zniszczyć nasz naród i nasze państwo, zniszczyć politycznie, społecznie i gospodarczo poprzez  w jakiejś części finlandyzację a w większej części  landyzację, rozbicie dzielnicowo-samorządowe kończące się  i utratą niepodległości oraz suwerenności Polski kolejnego jej rozbioru.

Zresztą przecież totalni Targowiczanie zrzeszeni w Koalicji Europejskiej czy Wiośnie, czy w ZNP wcale się z tym nie kryją – na razie ich celem jest li tylko i wyłącznie obalenie PiS-u a sami żadnego merytorycznego programu dla Polski i polskich obywateli nie mają, prócz obrony praw LGBTQ i innych w sferze światopoglądowej. A polski naród raczej nie popiera ruchów tego typu, ale w sumie takich osób nie potępia, byleby one zostały w alkowach osobistych sypialni a nie anaturalnie  zatruwały społeczeństwa i młodych ludzi wmawiając im, że ten ich odsetek populacji wahający się gdzieś w granicach 2% jest na tyle ważny, aby narzucać swój sposób myślenia i ideologii 98% pozostałych Polaków.

Wielokrotnie to powtarzałem i powtórzę jeszcze raz - oni są zdolni do wszystkiego, największej podłości i zdrady. Są nawet w stanie doprowadzić Polaków do rozlewu polskiej krwi na ulicach a w każdym razie doprowadzić państwo do kompletnego chaosu.

Należy też zwrócić uwagę, iż strajk nauczycieli był jedną z form 16 punktowego obalenia rządu zaprezentowaną w 2017 roku przez B. Kramka z dziwnej "Fundacji Otwarty Dialog". Brzmiał on tak: "Strajk generalny nauczycieli, czy też - w przypadku formalnie nie mogących strajkować sędziów sądów powszechnych i administracyjnych - szeroko zakrojony protest w formie przerw w pracy i powstrzymania się od wykonywania czynności służbowych. Powinno to wywołać poważne i szerokie zaniepokojenie społeczne, którego władze nie będą mogły ignorować; to już nie będzie walka o sądy, to będzie walka o Polskę [1].

Także zarówno strajk nauczycieli, jak i termin oraz forma tegoż strajku były już ustalone dawno, relatywnie dawno temu i strategicznie kolejne zalecenia mocodawców B. Kramka są realizowane a prezesunia tejże fundacji lubi fotografować się razem z G. Sorosem.

Dobrze opracowany plan osiągnięcia jakiegokolwiek zamierzonego celu musi zawierać wariantowość różnych rozwiązań w zależności od stopnia realizacji poszczególnych celów pośrednich, które mają doprowadzić do osiągnięcia strategicznego celu głównego, przy czym należy jednak konsekwentnie dążyć do realizacji tych cząstkowych (pobocznych) celów w jak najszerszym i możliwym w danych okolicznościach zakresie.

Nie inaczej jest i w przypadku strajku nauczycieli, którzy dali się w jakiejś części zmanipulować i wciągnąć w strategiczną polityczną grę, chociaż ja uważam, że wielu z tych strajkujących to nauczyciele raczej mierni i typowi zwolennicy totalnej opozycji w stylu:, KOD, .N, Wiosny czy KE. Część też jest poddana presji i ostracyzmowi zawodowego strajkującego środowiska.

Też powtórzę. Jak do tej pory wszystkie próby obalenia rządu spełzły na niczym. Nie udało się wciągnąć rządzących w "bieżące pyskówki", nie udało się doprowadzić do krwawych rozruchów Polaków na ulicach, nie była w stanie pomóc brukselsko-niemiecka zagranica ani lewacko-demoliberalne światowe elity, nie udał się grudniowy i dobrze przygotowany pucz "totalnej opozycji" ani żadne prowokacje uliczne i parlamentarne. Rząd rządzi coraz skuteczniej i - o zgrozo - zaczął powoli rozbijać antypolską, rządzącą niemal od 27 lat mafię elit III RP. Zagrożone zostały podstawy jej funkcjonowania, począwszy od finansów, czyli swobodnego okradania Polski na miliardy złotych a skończywszy na śledztwach, aresztowaniach, procesach karnych, zmianach kadrowych (np. w armii) czy rozbijaniu bezkarnych korporacji zawodowych, w tym w wymiarze sprawiedliwości i w środowisku dawnych SB-ków czy WSI-oków. Całej tej sitwie dosłownie zaczął "palić się grunt pod nogami" a wizja świata zza krat jest dla tej wyższej kasty ludzi nie do przyjęcia, tak samo jak oderwanie ich od koryta władzy i apanaży z nią zawiązanych.

A czymże innym jak nie reliktem komunistycznym jest ZNP, który w nowej 30 letniej działalności tylko umocnił się jako jeden z filarów owej sitwy III RP. Pan Broniarz zarządza przecież dość dużym przedsiębiorstwem mającym hotele, restauracje, itp. a sam zarabia ponad 12 tys. złotych. Oj... zapewne chciałby aby "było tak jak było" a on sam dotrwał do swojej emeryturki, może nawet unijnej. Dla niego dobro uczniów i nauczycieli jest sklasyfikowane na końcu jego celów i zamierzeń.

Mimo tego, iż kolejny plan totalniaków wydaje się być znów porażką, to nie wolno lekceważyć dalszych zamierzeń ZNP, bo zapewne planiści owego strajku zadbali o wariantowość i  różne rozwiązania na każdą sytuację, co zresztą potwierdził Pan Broniarz mówiąc, że są przygotowani na różne wyjścia cytat z pamięci, ale znaczeniowo tak to brzmiało w TV).

Moim zdaniem jest to jedna z ostatnich prób realizacji celu strategicznego totalniaków polskich i unijnych jakim jest obalenie rządu PiS-u i ten strajk będzie kontynuowany, choć mam nadzieję, iż "umrze śmiercią naturalną" jak w przypadku parlamentarnego puczu.  Trzeba być jednak czujnym i zrobić wszystko, aby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli, w co wierzę bo przecież naprawdę nauczycielom dziś powodzi się zdecydowanie lepiej niż za rządów obecnych Targowiczan z PO-PSL.

Tak jeszcze refleksyjnie.

Zauważmy, że przekraczane są kolejne granice, które po przekroczeniu stają się już niewyobrażalną wcześniej rzeczywistością i implikują możliwość przekraczania kolejnych, o których wcześniej nawet nie myśleliśmy, że możemy je przekroczyć.  O tym zjawisku pisze wspaniale nasza poetka i literatka Pani Zofia Nałkowska w swojej książce z roku 1935 pt. "Granica". Młodym ludziom przekazuję, iż warto się nad tą książką uważnie pochylić.

Jeszcze niedawno nie pomyślelibyśmy nawet, żeby zakładnikami jakiegokolwiek strajku dorosłych były dzieci i młodzież używane w politycznej walce jako "żywe tarcze"  tarcze i element przetargowy strajkujących. A dziś? Już została przekroczona ta granica. Jakie będą następne? Ano teraz już straszy się młodych ludzi i ich rodziców, że nie będzie egzaminów maturalnych... czy ktoś kiedykolwiek pomyślałby o takiej formie strajku?  A dziś już przyzwyczaja się ludzi, iż może tak być (oswojenie z celem i jego powolna akceptacja lub też ocenianie go jako możliwy do wystąpienia). Jakie będą następne?

Podobną celowo i zakresowo jest też operacyjna strategia tzw.: "strategii żaby",  która to ta żaba włożona do wrzątku od razu wyskakuje i ucieka, ale jeżeli włoży się ją do zimnej wody i będzie tę wodę stopniowo podgrzewać to żaba będzie - sukcesywnie w czasie - przyzwyczajać się do coraz bardziej gorącej wody, nie ucieknie i zginie w końcu ugotowana przez wrzątek. Tą strategię idealnie realizuje całe lewactwo i neokomuniści w całej Europie i świecie: ekologia, multikulturowość, globalizacja, jeden rząd światowy, niszczenie wartości, rodziny, narodów, państw, aborcja, eutanazja, chipowanie ludzi, itd.

Jeszcze inną techniką dochodzenia do celu jest tzw. "dwa kroki w przód, jeden w tył", czyli połączenie dwóch pierwszych.

W dalszym jednak ciągu mam nadzieję, że nauczyciele się opamiętają i że Pan Broniarz (jego mocodawcy) przeszarżował biorąc za zakładników dzieci i młodzież oraz manipulując nauczycielami.

[1] https://wpolityce.pl/polityka/349913-ujawniamy-16-krokow-ktore-maja-sparalizowac-polske-i-odsunac-pis-inzynierowie-zbiorowej-histerii-maja-tajny-plan-wylaczmy-rzad?strona=1

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

sobota, 11 lutego 2017

"Seryjny wypadek". Czy to pewna wersja "startegii żaby"?

Być może pewne wydarzenia dzieją się przypadkowo i to w każdej sferze życia indywidualnego oraz zbiorowego. Z pewnością tak jest, ale jeżeli tak się dzieje, że mało prawdopodobne do wystąpienia fakty jednak się zdarzają i to nawet cyklicznie to już nie można mówić o przypadku. A tak jest z tzw. stłuczkami samochodowymi najważniejszych osób w państwie, m.in. prezydenta, premier (też w Izraelu!) czy szefa MON.

Oczywiście można dalej się upierać, że ów "seryjny wypadek" limuzyn rządowych to jakieś fatum, "prawo serii", brak wyszkolenia i brawura BOR-owców, niedouczeni polscy kierowcy czy tam wyszukiwać innych przyczyn, w tym losowych.

Ale sprawa staje się na tyle poważna, że trzeba zakładać wykreowanie owej cykliczności "seryjnego wypadku". Tym bardziej, że w całej historii II PRL (III RP) jak i I PRL mieliśmy do czynienia z bardzo częstym grasowaniem "seryjnego samobójcy" czy też "nieszczęśliwego wypadku". To standard postępowania zmierzającego do wyeliminowania niewygodnych dla komuny, poskomuny i elit III RP ludzi, którzy zagrażali (i zagrażają) ustalonym w Magdalence i OS zdradliwym i antypolskim porozumieniom.

Objęcie władzy przez prezydenta A. Dudę i PiS (ZP) a szczególnie to, że rządzą naprawdę realizując swoje obietnice wyborcze od samego początku było szokiem dla II PRL i od pierwszego dnia rządów (a nawet wcześniej) nastąpił zmasowany atak na nowe władze, atak zjednoczonej totalnej opozycji, współczesnej Targowicy. Trwa on do dzisiaj, mimo, że wszystkie próby obalenia prezydenta czy rządu premier B. Szydło spełzły na niczym. Nie udało się wciągnąć rządzących w "bieżące pyskówki", nie udało się doprowadzić do krwawych rozruchów Polaków na ulicach, nie była w stanie pomóc brukselsko-niemiecka zagranica ani lewacko-demoliberalne światowe elity, nie udał się grudniowy i dobrze przygotowany pucz "totalnej opozycji" ani żadne prowokacje uliczne i parlamentarne. Rząd rządzi coraz skuteczniej i - o zgrozo - zaczął powoli rozbijać antypolską, rządzącą niemal od 27 lat mafię elit III RP. Zagrożone zostały podstawy jej funkcjonowania, począwszy od finansów, czyli swobodnego okradania Polski na miliardy złotych a skończywszy na śledztwach, aresztowaniach, procesach karnych, zmianach kadrowych (np. w armii) czy rozbijaniu bezkarnych korporacji zawodowych, w tym w wymiarze sprawiedliwości i w środowisku dawnych SB-ków czy WSI-oków. Całej tej sitwie dosłownie zaczął "palić się grunt pod nogami" a wizja świata zza krat jest dla tej wyższej kasty ludzi nie do przyjęcia, tak samo jak oderwanie ich od koryta władzy i apanaży z nią zawiązanych.

Wielokrotnie to powtarzałem i powtórzę jeszcze raz - oni są zdolni do wszystkiego, największej podłości i zdrady. Są w stanie doprowadzić Polaków do rozlewu polskiej krwi na ulicach, ale też są w stanie dokonywać mordów politycznych, tak jak to było i w czasie komuny i postkomuny.  A te mordy w postaci właśnie "seryjnego samobójcy" lub "nieszczęśliwego wypadku" były częste i cyklicznie a ich i ich ofiary opisałem w ciągle uzupełnianym swoim tekście: "Seryjny samobójca" i "nieszczęśliwy wypadek" - efekty degrengolady państwa polskiego!" [1]. Sądzę też, że z dużą dozą prawdopodobieństwa ową listę uzupełnić można też niedawną śmiercią w wypadku samochodowych posła Kukiz'15 Rafała Wójcikowskiego. 

Te dziwne wypadki samochodowe mogą nic nie znaczyć, ale też mogą stanowić operacyjne realizowanie pewnej strategii zbliżonej do tzw. "strategii żaby",  która to ta żaba włożona do wrzątku od razu wyskakuje i ucieka, ale jeżeli włoży się ją do zimnej wody i będzie tę wodę stopniowo się podgrzewać to żaba będzie - sukcesywnie w czasie - przyzwyczajać się do coraz bardziej gorącej wody, nie ucieknie i zginie w końcu ugotowana przez wrzątek. I właśnie może te dziwne wypadki mają na celu właśnie stopniowe przyzwyczajanie nas do ewentualnego "ostatecznego rozwiązania" kwestii prezesa, prezydenta, pani premier czy niektórych ministrów, którzy w końcu mogą naprawdę zginąć w jakimś wypadku samochodowym a wtedy totalniacy i ich "elity" różnej maści  - jak zwykle szyderczo i lekceważąco a wewnętrznie radośnie - rozłożą ręce i powiedzą: "No już było kilka wypadków a ten akurat okazał się śmiertelny, bo PiS zniszczył służbę BOR i nie wyciągnął wniosków z poprzednich zdarzeń. Ten wypadek akurat skończył się nieszczęśliwie, ale można się było w końcu tego spodziewać". 

Chciałbym się mylić, ale podobnie korzystano z elementów tej strategii w przypadku "polityki nienawiści" wobec ś.p. prezydenta L. Kaczyńskiego, gdzie wcześniej pojawił się jakiś "ślepy, ruski snajper", potem B. Komorowski stwierdził mnie więcej, że "prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni" a później była tragedia smoleńska. Wcześniej zaś była katastrofa Casy a nawet możliwość katastrofy śmigłowca z L. Millerem. Został też wykreowany Cyba a przez całe ostatnie 1,5 roku próbuje się wykreować pokłady chorej nienawiści wśród odmóżdżonych lemingów... bo może któryś w końcu stanie się tym kolejnym Cybą....

Jedno zaś jest pewne. Najwyższym przedstawicielom polskich władz grozi niebezpieczeństwo i to tym większe, że A. Merkel zrozumiała, że musi liczyć się ze zdaniem Polski a dla niej to też zapewne jest nie do zniesienia. I tym bardziej, że "totalna opozycja" wraz z jej elitami traci na znaczeniu w badaniach sondażowych a podstawy jej szpetnej egzystencji zaczynają być podcinane skutecznymi działaniami nowych władz.

Oby jednak to wszystko były jednak przypadki, które zmuszą do radykalnych działań w zakresie poprawy bezpieczeństwa najwyższych władz RP.

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/11/seryjny-samobojca-i-nieszczesliwy.html

P.S.
Nie będę tutaj cytował, ale szydercze reakcje na wypadek pani premier takich Wrońskich czy Giertychów tylko świadczą  o ich totalnej zgniliźnie i skundleniu oraz jakiejś chorej antyludzkiej nienawiści. Oni naprawdę by się cieszyli ze śmierci przedstawicieli nowych władz...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com