Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grecja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grecja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Reparacje wojenne - jeden z polskich atutów wobec antypolskiej histerii?


Kryzys w Grecji trwa, pomimo iż "wpompowano" w Grecję już miliardy Euro a w całym roku 2015 prowadzono wzmożone negocjacje pomiędzy UE (czyt. Niemcami) a rządem greckim.

Niemcy (wierzyciele z niemiecką przewagą, w tym kontrolowany przez Niemcy EBC) zaoferowały np. w czerwcu dodatkowo jeszcze zadłużonej Grecji ok. 8 mld Euro w zamian za dalsze reformy, czyli prowadzenie polityki gospodarczej nakierowanej na tzw.: "zaciskanie pasa" [1].

Grecy także w referendum odrzucili jednak taką politykę, co zmusiło A. Tsiprasa do ustąpienia w kwestiach podwyższenia podatku VAT i szybszego obniżania emerytur (zresztą tak naprawdę takiego wyniku referendum chciał sam premier Grecji) [2].

Pomimo tego zawarto porozumienie między Grecją a przedstawicielami eurogrupy (przede wszystkim Niemcami oczywiście), które ostatecznie i tak jest niekorzystne dla Grecji jak np.konieczność przekazania części majątku państwowego do funduszu powierniczego. "Decyzja eurogrupy, by tak wyniszczające rozwiązania dalej stosować, jest ewidentnie motywowana politycznie. Ma na celu upokorzenie Greków i ukaranie ich tak, żeby stały się przykładem dla innych krajów Unii. Szkoda, że już chyba nikomu nie zależy na tym, żeby Grecji pomóc, lecz jeszcze bardziej pogrążyć. Szkoda też, że Niemcy zapomnieli o tym, że swój szybki rozwój w latach 50. i 60. zawdzięczają w dużej mierze właśnie powojennemu umorzeniu długów. Ale najbardziej szkoda zaprzepaszczonej szansy na zmianę polityki Unii, której zwiastunem miało być greckie referendum, a której, sądząc po zachowaniu krajów eurogrupy, w najbliższym czasie się raczej nie doczekamy" [2].

O niespłacaniu przez Niemcy swoich długów a także poprzez to braku ich moralnego prawa do nawoływania (pouczania) innych do ich spłacania mówił też francuski ekonomista (lewicujacy!) Thomas Piketty: "Niemcy naprawdę są doskonałym przykładem kraju , który nigdy w historii nie spłacił długów. Ani po pierwszej, ani po drugiej wojnie światowej. A za to kazały do końca spłacić dług (reparacje wojenne) po wojnie francusko-niemieckiej w 1870 roku, co na dziesięciolecia pogrążyło Francję (...) Niemcom udał się ich „cud gospodarczy” między innymi dlatego, że na londyńskiej konferencji w 1953 r. podjęto decyzję o umorzeniu 60 procent długu" [3] [zobacz szerzej: 3a]

Nie pora teraz i miejsce na analizowanie przyczyn kryzysu greckiego. Jest na ten temat wiele publikacji, w których wskazuje się - z jednej strony - na pogrążające Grecję pomocowe fundusze unijne, wieloletni wzrost PKB Grecji oparty jedynie na imporcie kapitału, czyli na zadłużaniu (casus Polski?) i przyjęcie (za biednej na taki ruch Grecji) przez nią waluty Euro a - z drugiej strony - na niewłaściwą grecką politykę gospodarczą i tzw. "kreatywną księgowość" prowadzoną przez rząd grecki (tacy greccy "targowiczanie"), ale też i międzynarodowe instytucje finansowe (banki i fundusze inwestycyjne, w tym Goldman Sachs) [4].

Wielu też - na co pośrednio wskazałem wcześniej - dzisiaj wskazuje, że to właśnie Niemcy najbardziej chcą skorzystać na kryzysie greckim (syndrom tzw. "strażaka podpalacza") i to one najbardziej są sceptyczni do umorzenia greckich długów, co np. przejawia się m.in. poprzez takie pomysły jak sprzedaż za długi Niemcom części greckich wysp, czy też dzieł sztuki a już przybiera realny kształt w postaci przejęcia przez Niemcy (firma Fraport) kilkunastu (14) greckich lotnisk [5].

"Wielu amerykańskich ekonomistów, w tym także nobliści, krytykują Niemcy za program naprawczy dla Grecji. Ich zdaniem zagraniczni wierzyciele zamiast domagać się od Aten dalszych wyrzeczeń i oszczędności, powinni zdecydować się na umorzenie greckiego długu. Paul Krugman, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii z 2008 r., żądania Eurogrupy wobec Aten nazwał „szaleństwem”. – To, że Europa, a zwłaszcza Niemcy, nie chce uznać, iż Grecja potrzebuje masowego umorzenia długów, jest największym kłamstwem tego kryzysu – uważa Jeffrey Sachs, jeden z najbardziej znanych amerykańskich ekonomistów (po krytyce J. Stiglitza sam skrytykował wcześniej przez siebie hołubiony plan Sachsa-Sorosa, inaczej plan L. Balcerowicza - kj) . Jego zdaniem wszyscy już dawno wiedzą, że Grecja nie będzie w stanie w pełni spłacać swoich zobowiązań. A Niemcy swoim zachowaniem wobec Grecji zadają Europie cios, który ją osłabia. Zarówno Sachs, jak i Joseph Stiglitz, laureat Nagrody Nobla z ekonomii z 2001 r., uważają, że MFW i Komisja Europejska dają się rozgrywać Niemcom. Przyglądają się, jak Niemcy i inne państwa narodowe niszczą Grecję [6]".

Oczywiście w takiej tragicznej sytuacji Grecy poszukują możliwości wpłynięcia na destrukcyjną politykę Niemiec a może i pozyskanie też dodatkowego kapitału finansowego.

Jednym z takich kroków są reparacje wojenne należące się Grekom ze strony Niemiec za II WŚ. Grecy wyliczyli i wspomnieli na arenie międzynarodowej o swoich roszczeniach, które opiewaja na sumę  około 305 mld USD (297 mld Euro) [7] [8]. I choć rząd A. Merkel uważa sprawę za zamknietą i sprzeciwia się wypłaty roszczeń to już prezydent Niemiec Joachim Gauck zasugerował na łamach dziennika "Sueddeutsche Zeitung" możliwość wypłacenia przez Niemcy odszkodowania za zbrodnie popełnione przez nazistów w Grecji. Z pewnością jest to pewnego rodzaju grecki "straszak" na Niemcy, ale jestem pewien, że w końcu odniesie swój pozytywny skutek...

Nic chyba nie stoi na przeszkodzie abyśmy i my - wobec zmasowanego ataku Niemców i przemysłu niemieckiego na Polskę - wspomnieli na arenie międzynarodowej  o naszych roszczeniach wojennych wobec Niemiec, które w minimalistycznych szacunkach mogą sięgać kwoty niespełna 1 bln USD a w niektórych wyliczeniach nawet kilku czy kilkunastokrotnie więcej [9], [10], [11], [12].

Jest to tym bardziej możliwe, że zrzeczenie się w 1953 roku prawa do roszczeń przez polskie władze komunistyczne nie ma tak naprawdę mocy prawnej. Po pierwsze, ze względu na to, że Polska posiadała (w odróżnieniu od innych demoludów) oficjalny rząd polski na uchodźstwie, który nigdy nie zrzekł się prawa do reparacji wojennych Niemiec na rzecz Polski a po drugie, ze względu na fakt, iż nawet polscy komuniści nie dopełnili formalności i nie nie zarejestrowały swojej decyzji o zrzeczeniu się w Sekretariacie Generalnym ONZ, co tym samym międzynarodowo czyni tą decyzję bezprawną. Grzegorz Kostrzewa-Zorbas - który jako pierwszy wskazał na ten błąd komunistów i samych Niemiec - postuluje w tej sprawie negocjacje, w których "ani w nich ani przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości pozycja Niemiec nie byłaby mocna".

Bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy wielokrotnie wskazywali na fakt braku odszkodowań dla Polski ze strony Niemiec za gehennę Polski w czasie niemieckiej II WŚ. Już w 2004 roku, na polecenie ówczesnego prezydenta Warszawy ś.p. Lecha Kaczyńskiego oszacowano, że straty jakie poniosła stolica wynoszą 45,3 mld dolarów. Ostatnio zaś (grudzień 2015) J. Kaczyński stwierdził, że „My naprawdę pomocy, jeżeli chodzi o demokrację, ze strony Niemiec nie potrzebujemy. Tu jest ciągle wielka, bardzo wielka kwestia rozliczenia naszych wzajemnych stosunków i tego wszystkiego, co Niemcy są nam winni, a są nam winni bardzo, bardzo dużo w każdym wymiarze, począwszy od moralnego, skończywszy na ekonomicznym (...) a mogę powiedzieć tylko jedno – ten rachunek krzywd po polskiej stronie jest ogromny i powtarzam, w ciągu tych 70 już lat, które minęły od końca wojny, te sprawy nie zostały nigdy załatwione i w sensie prawnym są aktualne, bo jak wiemy, to zostało niedawno przez pana Kostrzewę-Zorbasa odkryte, ta nasza rezygnacja z odszkodowań nigdy nie została zarejestrowana przez odpowiedni organ rejestracji Organizacji Narodów Zjednoczonych, czyli w sensie prawnym tego w ogóle nie ma. Droga jest otwarta i w Niemczech też się powinno o tym pamiętać” [13].

Uważam, że Niemcy o tym pamiętają i dobrze znają stanowisko lidera PiS. Być może jest też to jedna z przyczyn histerycznego ataku Niemiec na Polskę.

Niemniej chyba warto od czasu do czasu Niemcom o tym przypominać i to publicznie na arenie międzynarodowej, podobnie zresztą jak na fakt, iż niemieckie firmy w Polsce nielegalnie transferują środki finansowe do Niemiec w kwocie około 40 mld zł.

Może takie umiędzynarodowienie problemu przyniesie efekty w postaci zamknięcia (choć częściowego) ich antypolskich "szczekaczek" wspieranych przez "polskich" nie-Polaków i polskich "taragowiczan"? Kto wie... przecież dla Niemiec dzisiaj - inaczej niż w czasach Hitlera - orężem uzyskania "przestrzeni życiowej" nie jest armia a finanse i ekspansja firm niemieckich w Europie a "kasa" jest dla nich priorytetem.

Ogólnie ponadto uważam, że Polska winna sprowadzić histerię i atak na nasz kraj ze strony zniemczonej UE na faktycznie największą (no może nie, ale bardzo ważną) jej przyczynę jaką są finanse i gospodarka, w wielu obszarach dotyczące przede wszystkim Niemiec i utraty przez nie polskiego tusko-landu niemieckiego.

[1] http://fwpn.org.pl/assets/Publikacje/Biuletyn_Niemiecki/2015/Biuletyn_Niemiecki_58.pdf (interesujący raport na temat stosunków Grecja-Niemcy pt. "Niebezpieczne związki, czyli Niemcy i Grecja w dobie kryzysu" autorstwa dr Anny Vizvizi. Polecam, choć na pewno skłania do dyskusji...)
[2] http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,18356775,upokorzenie-grekow-niemcom-po-wojnie-dlug-umorzono.html?disableRedirects=true
[3] http://wpolityce.pl/swiat/257511-francuski-ekonomista-niemcy-lajaja-zadluzona-grecje-za-powolne-splacanie-dlugow-a-sami-nigdy-swoich-dlugow-do-konca-nie-splacili
[3a] http://pulshistorii.pb.pl/4213249,42671,jak-niemiecki-dlug-kasowano
[4] http://nczas.com/publicystyka/jak-unijna-pomoc-pograzyla-grecje/
[5] http://www.rp.pl/Lotnictwo/312089865-Grecja-sprzedaje-niemieckiej-firmie-lotniska.html
[6] http://niezalezna.pl/68993-niemcy-moga-rozgrywac-z-nami-jak-z-grecja
[7] http://swiat.newsweek.pl/niemcy-wyplaca-grecji-odszkodowania-za-zbrodnie-nazistow-,artykuly,362389,1.html
[8] http://swiat.newsweek.pl/niemcy-wyplaca-grecji-odszkodowania-za-zbrodnie-nazistow-,artykuly,362389,1.html
[9] http://wiadomosci.onet.pl/kraj/dr-kostrzewa-zorbas-polska-moze-zadac-bilionow-zlotych-od-niemiec/jnr24 (za tygodnikiem "wSieci")
[10] http://wpolityce.pl/historia/240006-305-mld-dolarow-wczoraj-grecja-oglosila-wstepne-wyliczenie-roszczen-od-niemiec-dzis-wsieci-o-postepie-sprawy-reparacji-wojennych-dla-polski
[11] https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/09/05/polska-powinna-miec-roszczenia/
[12] http://wolna-polska.pl/wiadomosci/niemcy-chca-zniszczyc-pis-chodzi-o-1-bln-usd-2016-01
[13] http://bezprawnik.pl/jaroslaw-kaczynski-ponownie-o/

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 8 czerwca 2012

Orzeł był i tak łaskawy...

Trener polskiej reprezentacji prowadził dzisiaj naszą drużynę ubrany w koszulkę bez naszego orła na piersi, o którego tak walczyła cała Polska przed Euro2012.

Polski orzeł okazał się bardzo łaskawy dla drużyny bezpaństwowca Franciszka Smudy. Zremisowaliśmy z Grecją, choć swobodnie mogliśmy ten mecz przegrać...

A tak naprawdę powinniśmy go wygrać...

I stałoby się tak, gdyby tylko trener naszej reprezentacji uszanował nasze godło narodowe i wystąpił na meczu - jako selekcjoner polskie drużyny - w koszulce z polskim orłem na piersiach.

Źródło: http://euro.wp.pl/title,Smuda-niektorzy-sie-spalili,wid,14557810,wiadomosc.html

Zaapelujmy do selekcjonera, aby w pozostałych meczach uszanował nasze godło, choć nie wiem, czy to już coś pomoże...

P.S.
Był jeszcze jeden taktyczno-operacyjny błąd trenera, t.j. nastawienie drużyny na grę defensywną w drugiej połowie. F. Smuda stwierdził po meczu iż, drużyna w przerwie motywowała się na utrzymanie wyniku  uzyskanego w pierwszej połowie.  Przedziwna to decyzja trenera zważywszy, że graliśmy z przewagą jednego zawodnika... A później wszyscy byliśmy zdziwieni, że w drugiej połowie grała jakby zupełnie inna drużyna a trener zastanawiał się dlaczego graliśmy podaniami w poprzek a nie wzdłuż boiska...

Takiego to mamy trenera bezpaństwowca i  minimalistę, którzy skutecznie zneutralizował ofensywne zapędy polskiej drużyny z pierwszej połowy...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 22 lipca 2011

Grecja... wielkie nadymanie Eurolandu i majstersztyk bankowców!

Witam

Doprawdy jak Ci skostniali i zsocjalizowani przywódcy  krajów Unii Europejskiej a szczególnie krajów zrzeszonych w Eurolandzie (posiadający walutę EU) są prześmiewczo zabawni...

Dla mnie wszyscy oni razem są jako - mniej więcej - jedno malutkie dziecko, które zbudowało sobie domek w piaskownicy (UE i waluta EURO) z tylko lekko wilgotnego piasku... Słoneczko cały czas niestety świeciło a upał wysuszył ukochany piaskowy domeczek i zaczął się sypać... Dziecko przerażone i ciągle zapłakane najpierw zaczęło ratować domek dosypując i posypując nań dodatkowy piasek (dotychczasowe pompowanie pomocy dla Grecji i nie tylko)... ale to nic nie pomagało, bo suchy piasek zsuwał się z resztek stwardniałych ścian "domku". Dziecko postanowiło dodawać wilgotny więc piasek (wczorajsze decyzje  Eurolandu)... Sądzę, że  "piaskowy domeczek" niestety w niedługim czasie rozsypie się cały... pod dużym "ciężarem właściwym" mokrego piasku... czyli przyjętych wczoraj, ale i wcześniej decyzji, razem z tą pierwotną... o utworzeniu Unii Europejskiej i wspólnej waluty...

Od zawsze mówiłem, że utworzenie jakiegoś bliżej niesprecyzowanego i abstrakcyjnego Jednego, Państwa Europejskiego  (Unii Europejskiej w dzisiejszym i planowanym kształcie) a także w sposób sztuczny, odgórny wspólnej waluty (EUR) jest  pomysłem kuriozalnym  rodem z rozwiązań marksistowskich. Gospodarka kapitalistyczna, rynkowa bowiem od wieków rozwijała się żywiołowo, oddolnie... i dopiero ex post powstawały  teorie ekonomiczne, teorie zarządzania i cała nauka dotycząca gospodarowania w skali mikro i makro. Pierwszą teorią obejmującą też obszar ekonomii powstałą niejako tylko w głowie naukowca - ex ante w stosunku do realnej gospodarki - był "marksizm" stworzony przez Karola Marksa. Jako coś antynaturalnego, sztucznego, oderwanego od rzeczywistości oraz niezgodnego z wszelką logiką i ówczesną historią dotychczasowego rozwoju świata był autorytarnie oraz totalitarnie  wprowadzany  m.in. przez: W. Lenina i J. Stalina oraz ich następców w ZSRR i krajach tzw. "europejskiego realnego socjalizmu ", A. Hitlera w Niemczech w okresie III Rzeszy, Mao Zedonga w Chinach, F. Castro i w dużej mierze E. Guevarę na Kubie, Kim Ir Sena w Korei Północnej i przez jeszcze wielu innych...

Nietrudno zauważyć, ze idea "marksizmu" nie tylko nie sprawdziła się gospodarczo i doprowadziła kraje do ubóstwa, ale przyniosła światu - niejako stworzyła - najgorszych przywódców totalitarnych i najczarniejsze dla ludzkości XX wieku systemy morderczych, totalitarnych rządów... Spowodowała też największą do tej pory wojnę człowieka z człowiekiem: II Wojnę Światową i wszystkie jej konsekwencje...

Jestem cały czas zszokowany postępowaniem przywódców krajów należących do Unii Europejskiej, szczególnie tych, którzy reprezentują najsilniejsze w niej państwa. Po takim tragicznym doświadczeniu we wprowadzaniu "idei marksistowskiej", od wielu już lat wprowadza się ją ponownie, znów odgórnie, znów antynaturalnie, znów absurdalnie i znów totalitarnie, i antydemokratycznie!. Nie używa się przy tym broni palnej ani siły armii  a jedynie białą broń "finansowych, lichwiarskich kołnierzyków" i wykreowaną ogromną "siłę" pieniądza.

Mnie zawsze powtarzano... ucz się, zdobywaj wiedzę oraz patrzaj w przeszłość abyś mógł sprawnie i dobrze żyć w teraźniejszości i wiedział jak zbudować przyszłość.  Ucz się na swoich i cudzych błędach, nie powtarzaj błędów historii... To przecież takie proste i logiczne...

Więc co się dzieje? Dlaczego Europa i chyba cały już świat powtarzają tragiczne błędy historii? Dlaczego próbują znów wprowadzać idee Marksa i kto rzeczywiście to robi i tego chce? Zdałoby się zapytać - Kto za tym stoi? Kto na tyle nie lubi i nienawidzi innych ludzi, innych narodów oraz ich państw, że zamierza "zafundować" im ponowną hekatombę?

Spójrzmy... przecież utworzenie Unii Europejskiej oraz waluty Euro to nic innego jak wprowadzanie rozwiązań rodem z ZSRR, przy czym nawet Sowietom nie udało się tyle ile Socjalistom Unijnym.

Mamy obecnie już de facto jeden rząd, jeden parlament w Europie, jednego prezydenta, jedno źródło prawa, itd. Za czasów ZSRR (oprócz republik włączonych w jego granice) cześć państw zachowała wtedy jeszcze nikłą, bo nikłą, ale jakąś samodzielność - choć w stosowaniu i tworzeniu prawa, ale także nieraz w dużej mierze i gospodarczą (np. era E. Gierka). Obecnie krajowe rządy, parlamenty czy też prezydenci i premierzy stanowią tylko... marionetkowe pacynki utrzymywane jeszcze tylko dlatego, żeby nie "zszokować" spauperyzowanych i zmanipulowanych, ale jeszcze nie do końca otumanionych (nadchodzi GMO) mieszkańców Europy i zbyt wcześnie im nie pokazać, że wraz z Unią Europejską skończyła się demokracja a nastał zwykły socjalistyczno-globalistyczny totalitaryzm!,

Większość krajów posługuje się już jedną, sztuczną walutą i jest już jeden Bank Centralny Unii Europejskiej.  Pomijając kuriozum przyjęcia jednej waluty w krajach o nieraz diametralnie rożnym stopniu wzrostu i rozwoju gospodarczego oraz różniących się narodowo od samego zarania powstania Europy, warto zauważyć, że ZSRR wprowadziła jeno "rubla transferowego" używanego jako jednostka rozliczeniowa w handlu zagranicznym pomiędzy "swoimi krajami",

W ZSRR i krajach satelickich tak naprawdę nie było wyborów demokratycznych a te, które były stanowiły ich rzeczywista farsę.  A obecnie? Czy mamy wpływ na wybór Prezydenta Unii Europejskiej lub Rząd w postaci Komisji Europejskiej? Przecież nawet Parlament Europejski (jakaś fasadowa forma "resztówki" demokracji "na pokaz") nie ma żadnego wpływu na decyzję Rady Ministrów UE vel. Komisji Europejskiej i jej Przewodniczącego, Premiera UE José Manuela Barroso.

Materializuje się ponownie "materializm" stworzony w umyśle Karla Marksa... I ponownie ów "materializm" powoli na naszych oczach upada.

Pozostają zatem cały czas fundamentalne pytania: Kto i po co "bawi" się znów w eksperymentowanie z a'priori złym i nieefektywnym marksizmem, który przyniósł same tragiczne skutki dla ludzkości?  Kto skorzystał najwięcej na marksizmie i jego konsekwencjach (np. na II Wojnie Światowej)? Kto od zawsze był zwolennikiem teorii marksistowskich i kto tworzył trzon rewolucjonistów sowieckich i teraz kto zaś tworzy trzon budowniczych Unii Europejskiej? Kto w ogóle ma inklinacje do poczuwania się lepszym od innych i dąży do rządzenia z Brukseli wszystkim narodami Europy... nie pozwalając im na kultywowanie własnej historii, tradycji, języka, państwa, religii, rodziny... na rozwijanie się gospodarczo według własnych pomysłów przy wykorzystaniu własnego, opartego na demokracji i cywilizacji chrześcijańskiej prawa oraz przy wykorzystaniu własnej waluty i posiadanych zasobów?

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie chcę zbytnio odnosić się do rozwiązań przyjętych w ramach pomocy unijnej dla Grecji.  Dla mnie jest to niczym innym jak "przelewaniem z pustego w próżne" i właśnie zwykłym nadymaniem się, puszeniem przywódców najważniejszych krajów Unii Europejskiej, Starej Unii Europejskiej a tak naprawdę przywódców Niemiec i Francji.  Bo chyba już nikt nie ma wątpliwości (chociażby po wczorajszym wirtualnym uczestnictwie w obradach unijnych ich nominalnego Przewodniczącego Donalda Tuska - Premiera Polski, która objęła niedawno prezydencje UE): wbrew propagandzie... nowe kraje, w tym Polska są tylko nic nie znaczącymi petentami Starej Unii Europejskiej i dostarczycielami surowców oraz taniej siły roboczej... Szkoda, że tego nie rozumiemy choć tak jak V. Klaus a najlepiej jakbyśmy to wreszcie przecięli i powrócili do idei niepodległej Polski... podobnie jak robią to dziś Węgrzy.

No więc... mieliśmy marketingowy spektakl puszenia i nadymania się przez A. Merkel, która - ze względu na swoich niemieckich wyborców - cały czas była sceptyczna wobec nowej pomocy unijnej dla Grecji.  Byliśmy i dalej jesteśmy świadkami komedii i jakiegoś kreowanego medialnie konfliktu pomiędzy Sarkozym a Merkel... konfliktu o skalę pomocy a tak naprawdę o to, czy włączyć w to banki komercyjne, czy nie.

Agencje się rozpisują o szczycie w Brukseli a tak naprawdę decyzje zapadły przed nim: "W czwartek po 13 rozpoczął się w Brukseli nadzwyczajny szczyt liderów eurolandu, którzy ustalają szczegóły drugiego pakietu pomocowego dla Grecji. W nocy ze środy na czwartek po siedmiogodzinnych rozmowach w Berlinie kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Nicolas Sarkozy (do których dołączył szef Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet) porozumieli się co do ogólnego zarysu pomocy dla zadłużonej Grecji". 

I tak oceniając całe to zamieszani i konflikt warto zauważyć jak mocno na świecie podkreśla sie fakt, iz jednak prywatny sektor finansowy będzie partycypował w pomocy dla Grecji. Przedstawia sie to jako sukces Niemiec i np. krajów skandynawskich (Finlandia). Opowiada się bajki, jaki o był "punkt zapalny", jaka to była decyzja... Przecież banki mogłyby obniżyć ratingi dla Grecji i ogłosić ją pełnym a nie selektywnym (sic!) bankrutem? Eksponuje się, że jednak będzie pomoc z ich strony! I powinna być takowa pomoc, bo to one w głównej mierze zadłużyły Grecję: "Chodzi o banki, fundusze i ubezpieczycieli posiadające greckie obligacje. Ostatecznie przywódcy wraz z sektorem finansowym uzgodnili, że ich dobrowolny udział w pomocy dla Grecji wyniesie ok. 37 mld euro. W jednej z wersji projektów wniosków wymieniono trzy możliwości takiej pomocy: wymianę obligacji na długoterminowe, wydłużenie ich zapadalności lub skup z rynku wtórnego. Ostatecznie opcje te nie są wymienione we wnioskach końcowych" (Źródło: TU).

I wszystko byłoby może naprawdę korzystne dla Grecji, może faktycznie należałoby spojrzeć  przychylnie na "rządy europejskie", które zaczęły wreszcie dostrzegać niechlubną rolę międzynarodowych lichwiarzy w globalnym zadłużaniu, pauperyzacji narodów i krajów oraz powstawaniu ogólnoświatowych kryzysów finansowych i gospodarczych...


Może przyjęte więc rozwiązania dałoby się tak lekko pozytywnie zaopiniować i nie byłoby w nich nic śmiesznego ani nie "trącułyby"  hiporkrytyczną manipulacją własnych wyborców, gdyby nie treść jedenego z  zapisów: "Przywódcy zezwolili też funduszowi EFSF na "rekapitalizację instytucji finansowych, poprzez pożyczki dla rządów włączając w to kraje nieobjęte programem (pomocowym - PAP)" - czytamy we wnioskach ze szczytu"

Cóż on oznacza? Ano ni mniej, ni więcej tylko możliwość uzyskiwania przez rządy z Funduszu Ratunkowego Strefy Euro (EFSF) pożyczek, które mogą być przeznaczone na rekapitalizację (dokapitalizowanie)... prywatnych instytucji finansowych, a więc:  banków, funduszów i ubezpieczycieli, którzy włączą się w partycypowanie w kosztach pomocy dla Grecji!!! Zauważmy! Określony Bank Prywatny, np. oddział we Francji pomaga Grecji.... następnie Sarkozy bierze pożyczkę z EFSF  (funduszu, który posiada środki unijne przeznaczone właśnie m.in. dla Grecji), by tą pożyczką dokapitalizować ów Bank, czyli de facto zwrócić Bankowi kwotę, którą wydał na pomoc Grecji (sic!).

Istny majstersztyk bankowców, międzynarodowych lichwiarzy...

Pozdrawiam

P.S.
Zresztą Ci "fajni kolesie ze szczytu piramidy lichwiarskiej" maja tez wiele innych ciekawych rozwiązań "w zanadrzu" doprowadzających ludzi do ubóstwa i pozbywania ich jakiejkolwiek własności:

"Bankowcy właśnie szykują pisma dla 200 tysięcy rodzin zadłużonych we frankach, których kredyt po wzroście kursu szwajcarskiej waluty przekroczył wartość kupionego mieszkania. Kredytobiorcy będą zmuszeni dopłacić bankowi nawet po kilkanaście tysięcy złotych do zaciągniętych kredytów (...) - To dopiero początek. Na razie banki boją się wysyłać więcej takich pism, żeby nie powodować paniki - mówi ekonomista, Marek Zuber.  Rosnący kurs franka powoduje, że miesięczna rata wrosła już o kilkaset złotych. Wyższe różnice pomiędzy kursem kupna i sprzedaży franka w banku, czyli tak zwany spread, podnosi ratę o kolejne kilkanaście złotych. Najgorsze jednak dopiero nadchodzi. Banki upominają się o dodatkowe tysiące złotych, bo wartość kredytu przekroczyła rynkową wartość mieszkań.   - Zgodnie z zapisami paragrafu numer 2 umowy (...) Bank BPH S.A (...) naliczył opłatę manipulacyjną z tytułu przekroczenia dopuszczalnego wskaźnika obciążenia nieruchomości kredytem - pismo takiej treści z banku otrzymał nasz czytelnik. Kilka linijek niżej bank informuje, że dopłacić trzeba ponad 15 tysięcy złotych!   Urzędnicza formułka oznacza jedno - bank stwierdza, że wartość mieszkania jest mniejsza niż wysokość kredytu, dlatego domagają się dodatkowego zabezpieczenia.  - Bank zabezpiecza się w ten sposób przed niekorzystną dla niego różnicą pomiędzy wartością kredytu a ceną mieszkania. To dopiero początek tego, co czeka kredytobiorców w najbliższym czasie. Coraz więcej osób będzie otrzymywać takie właśnie pisma. Jest to efekt drogiego franka na rynku - przewiduje Marek Zuber.  Eksperci z Open Finance szacują, że w takiej sytuacji może być nawet 200 tysięcy kredytobiorców.  - Wynika to z popularności kredytów we franku szwajcarskim w latach 2006-2007. Wtedy to, w okresie boomu nieruchomościowego, Polacy zaciągali bardzo wiele kredytów, a większość z nich właśnie we franku, który wówczas kosztował dużo mniej niż dziś - mówi Marcin Krasoń, analityk Open Finance".
(Źródło: TU)

Ile rodzin straci mieszkanie, albo zadłuży się jeszcze bardziej... a tym samym jeszcze bardziej zniewoli i stanie się już całkowicie bezwolnymi już niewolnikami banków i własnych pracodawców?

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

czwartek, 21 lipca 2011

Ratujmy!... ale co mamy ratować?...że tak pytam "szechterowej gazetki"...

Witam

Prawie w ogóle nie zaglądam na bieżąco do papierowego wydania "szechterowej gazetki".

I nawet niekoniecznie dlatego, że jest typową - dla mnie - gazetką propagandową reprezentującą skrajnie antypolskie, antynarodowe interesy nieprzychylnej naszej Ojczyźnie dość dużej grupy osób i organizacji. Sądzę, że powyższy powód "omijania przeze mnie szerokim ługiem owej gazetki" byłby zresztą oczywisty i zrozumiały dla każdego, kto myśli o Polsce naszymi (moimi) historycznymi kategoriami: Bóg, Honor i Ojczyzna...

Niemniej uważam, że aby kogoś krytykować lub wskazywać mu niecne intencje trzeba wiedzieć kim jest i co myśli. Więc staram się na bieżąco - nieraz faktycznie z niechęcią i targany niemalże torsjami - monitorować te nieraz genialne socjotechniczne teksty autorstwa "piśmiennych gazetki"... tych najbardziej biegłych  w pojmowaniu michnikowego świata jego skomplikowanych przemyśleń. Czynię to z reguły śledząc wydania internetowe lub z opóźnieniem przejmując przeszłe egzemplarze papierowe, zanim sąsiedzi nie wykorzystają je jako źródło ognia kominkowego lub też nie spowodują nimi zapełnienia koszy w pobliskim śmietniku... Mógłbym też polować na jeden z niezliczonej rzeszy codziennych zwrotów, ale raczej nie uważam, żeby ta gazetka stanowiła aż taką wartość, która skłaniałaby mnie do podejmowania owych działań...

Moja awersja do tej gazetki niestety ma źródła czysto osobiste i sięgające początków jej powstania. Po kilku latach codziennych jej zakupów przyszedł bowiem moment refleksji i zrozumienia, że zostałem perfidnie i bezczelnie przez nią oszukany, okłamany, poniżony jako Polak i młody, pełny zapału człowiek chcący budować nową Polskę, pozbawioną naleciałości komunizmu i w pełni suwerenną oraz niepodległą. Poznawszy zaś historię, poglądy oraz działania Szanownego Adama o – przyjętym po matce – nazwisku Michnik... moja pogarda i żal owego czasu były ogromne. Chciałem nawet żądać zwrotu wszystkich pieniędzy wydanych na jej zakup, alem nie miał niestety zachowanych dowodów zakupu...

Po latach pozostało tylko moje wobec niej politowanie wyrażane pobłażliwą ironią i delikatnymi złośliwościami, ale bez żadnej oczywiście nienawiści. Toleruję ją jak ów śmietnik/niezbędnik blisko mojego miejsca zamieszkania... gdzieś przecież muszą być i są gromadzone wszelkie niepotrzebne odpady... I lepiej jak znajdują się w jednym miejscu a nie "walają" po całej ulicy, czyniąc z niej możliwe źródło wystąpienia parcha*. A tak podjedzie sobie śmieciara, zabierze to wszystko na wysypisko śmieci... Mniemam, że też - w jej - przypadku na wysypisko niechlubnych śmieci naszej, polskiej historii...

Pozdrawiam

*parch – wet. dawna nazwa grzybicy skórnej zwierząt i człowieka, ew. parch (jabłoni) – choroba grzybowa większości gatunków drzew z rodzaju jabłoń (Malus Mill.) powodowana przez grzyb Venturia inaequalis (Cooke) Aderh., należący do typu workowców i rodziny Venturiaceae. Parch jest najpospolitszą i najgroźniejszą chorobą jabłoni. 

P.S. 1.
No i tak właśnie traktuję te "dziwności tekstowe" drukowane w "szechterowej gazetce". Do napisania o niej zainspirował mnie dzisiejszy tytuł na pierwszej jej stronie (przeczytałem stojąc przed kioskiem...): "Ratujmy Europę". Strasznie pokręcony i oczywiście zmanipulowany a'priori tytuł, bowiem artykuł dotyczy ratowania Grecji i waluty EURO, czyli ratowania tak naprawdę sztucznego tworu jakim jest Unia Europejska, czyli - moim zdaniem - lustrzanego niemalże odbicia ZSRR... nazywanego przeze mnie Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich... Odnoszący się do prawdziwej rzeczywistości tytuł winien  brzmieć wobec tego np. tak: "Ratujmy Unię Europejską"...

Nie chcę zaś odnosić się  do sytuacji samej Grecji i powodów jej obecnych kłopotów. Zapewne, gdyby nie mieli waluty Euro sytuacja byłaby dla nich o wiele korzystniejsza a jak jeszcze byliby poza socjalistyczną UE to może nie miałaby w ogóle aż takich kłopotów...  

Zwróciłem wszakże za to jeszcze uwagę na jeden wskaźnik podany jako przyczyna/efekt problemów w Grecji: dług publiczny stanowiący 160% PKB oraz na występujące wewnętrzne konflikty wśród krajów UE, decydujących o formie i wielkości ewentualnej pomocy dla Grecji. Sądzę i chyba już nawet tak się stało, że i tak w imię ratowania tego "tworu" zawsze Ci możni jakoś się dogadają (vide: Francja i Niemcy). Tylko, że sądzę, iż – podobnie jak Cesarstwo Rzymskie, ZSRR, IV Rzesza – taki sztuczny i totalitarny "dziwoląg" jak Unia Europejska musi prędzej, czy później upaść. Im nastąpi to wcześniej tym upadek będzie lżejszy dla wszystkich... Ciekawostką było też dla mnie poznanie stanowiska kilku krajów UE (np. Finlandia), które chcą aby w pomocy partycypowały banki komercyjne, które.... tak przecież ochoczo pożyczały Grecji pieniądze wiedząc, że jej sytuacja jest trudna (niektórzy nawet uważają, że taki np. Goldman Sachs celowo doprowadzał do powolnej ruiny ten sympatyczny kraj  o wielowiekowej kulturze i tradycji... może i tak było, choć nie przesądzam i nie mnie się wypowiadać...  powtarzam tylko zasłyszane opinie, które mogą aczkolwiek nie muszą być zgodne z prawdą, co w tej chwili jest niemalże nie do udowodnienia, więc można uznać moje hipotezy za błędne lub - jeżeli - ktoś ma odpowiednio wiarygodne informacje - za prawdziwe).

Dodam tylko jeszcze, że w Polsce oficjalnie w roku 2010 udało się nie przykurczyć 55% wartości długu publicznego w stosunku do PKB (około 53%), przy czym wartość owego długu publicznego   liczonego metodą MF rzędu około 751 mld zł (liczony metodą unijną: około 785 mld) jest przez przez wielu fachowców poddawana w wątpliwość. Słynny był np. niepodważony w sumie w ubiegłym roku szacunek naszego, polskiego długu publicznego  na poziomie około 3 bilionów złotych, czyli  około 200-220% PKB! (zobacz przypis 2 w poście.: Kilka słów o podwyżce podstawowej stawki VAT i bankrutującej Polsce!).

Zwróćmy też uwagę na to, że Polska ma obecnie około 205 mld EUR/250 mld USD zadłużenia zagranicznego (Gierek był zadłużony ogółem - kapitał + odsetki - na około 25 mld zł i jakież to wtedy mieliśmy już problemy!) oraz prawdopodobnie około 100 mld zł deficytu budżetowego (oficjalnie: 52,21 mld zł po odpowiednich zabiegach kreacyjnych w zakresie księgowości)...

Mam tylko nadzieje, że Tuskuś nie będzie chciał PR-owo zabłysnąć przed możnymi Unii Europejskiej i nie krzyknie hipotetycznie np. tak oto: "Ja też, ja też pomogę... choć sam doprowadziłem swój kraj do katastrofy finansowej... ale teraz miliard więcej, które pożyczę od Was by pomóc i tak nic nie zmieni... jesteśmy przecież wreszcie w - przez tyle lat oczekiwanej z utęsknieniem - bezpaństwowej niedługo, europejskiej rodzinie.... nieprawdaż towarzysze?".

Sądzę, że nie... ale któż go tam wie... albo... któż wie, co możni UE mu rozkazująco być może zasugerują...

PS.2
Więcej o długu, sytuacji w Polsce i UE:
1. Dług publiczny w Polsce w ciągu 4 lat wzrósł o 270 mld zł (Beata Tomaszkiewicz)

2.  Prawda o polskim długu publicznym (Krzysztof Rybiński)
3.  Nadciąga finansowe tsunami (Krzysztof Rybiński)

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com