Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bilderberg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bilderberg. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 czerwca 2020

Komu służy R. Trzaskowski?


Komu służy kandydat na prezydenta R. Trzaskowski? To pytanie zaczęło być zasadne po jego wypowiedziach na temat kluczowych inwestycji w Polsce oraz po analizie jego dotychczasowych działań i wypowiedzi.

Kim tak naprawdę jest kandydat totalnej opozycji oprócz tego, że jest apologetą środowisk LGBTQ+? To kolejne pytanie narzucające się w momencie jego wystartowania w wyborach ogłoszonych dziś przez Marszałka Sejmu na dzień 28.06.2020 roku.

R. Trzaskowski zapowiada zaprzestanie lub czasowe zablokowanie wielkich polskich inwestycji, t.j. Centralnego Portu Komunikacyjnego i Przekopu Mierzei Wiślanej. A może też budowy Via Baltica? Tego typu myślenie nakazuje też domniemywać, że nastąpi również zaniechanie innych dużych inwestycji infrastrukturalnych jak odbudowa sieci dróg i przystanków kolejowych, nowych dróg szybkiego ruchu, odbudowy sieci przystanków autobusowych czy też państwowych (poprzez spółki, w których państwo ma znaczący udział lub są przez państwo kontrolowane) inwestycji takich jak ta w Policach czy rozbudowa Gazoportu w Świnoujściu. A co z Balic Pipe? Czy tę strategiczną energetycznie inwestycję też zamierza zastopować R. Trzaskowski?

Nietrudno zauważyć, że niemal wszystkie te inwestycje są Polsce potrzebne, szczególnie podczas wychodzenia z kryzysu poepidemicznego. Ale też gdyby nawet nie było owego kryzysu stanowią zwiększenie gospodarczego znaczenia Polski w Europie i na świecie. Poza tym zwiększają też bezpieczeństwo (nie tylko energetyczne) państwa. Silna bowiem gospodarka jest podstawą rozwoju Polski i stania się przez nią silnym partnerem w relacjach polityczno-gospodarczych. A kołem zamachowym gospodarki są wszelkie rodzaju inwestycje, w tym te cywilizacyjne o ogromnym rozmiarze, ale też i małe, które są ważne dla "małych ojczyzn" Polaków.

W dużym skrócie. Gospodarkę napędza popyt wewnętrzny, nadwyżka eksportu nad importem oraz właśnie inwestycje (publiczne i prywatne). Wszystkie te czynniki powodują ogólnie wzrost PKB (niezależnie od metodologii jego obliczania). 

W czasach kryzysu szczególnie jest to ważne, bowiem duże inwestycje publiczne tworzą miejsca pracy i zapobiegają wzrostowi bezrobocia. Tym samym gospodarka nie ma tendencji zwijającej - inwestycje te to też zysk firm wykonujących (poddostawców)  i płace ich pracowników a to z kolei przekłada się na wzrost skłonności do konsumpcji (zwiększenia popytu wewnętrznego - efekt keynesowski), co z kolei prowadzi ostatecznie do wzrostu produkcji, skłonności do inwestycji i eksportu dóbr i usług. Wysoka skłonność do inwestycji w konsekwencji prowadzi do dalszego wzrostu produkcji i eksportu dóbr, co oznacza też dalszy spadek bezrobocia i zwiększenie konsumpcji, co przekłada się na wzrost PKB. Można wyobrazić sobie, że PKB rośnie dzięki inwestycjom jak kula śniegowa puszczona w ruch. Oczywiście ważne jest to, żeby nie przeinwestować, ale na pewno nad tym czuwają ministerstwa: finansów, rozwoju i aktywów państwowych, i za to będzie można ich rozliczać.  Oczywiście oprócz inwestycji o charakterze publicznym, globalnym, strategicznym i polepszaniu się sytuacji gospodarczej kraju rosną też inwestycje prywatne: małe, średnie i duże, rozwija się sektor prywatny gospodarki.     

Komu więc takie zaniechanie inwestycyjnego rozwoju służy? Zapewne nie Polsce, ale krajom lub grupie krajów, dla których tego typu polskie zamierzenia inwestycyjne są zupełnie "nie na rękę". Przecież nawet laik może zauważyć, że budowa CPK - wobec istnienia podobnego huba w Niemczech - jest zwiększeniem polskiej konkurencyjności wobec właśnie tego kraju. Czyż R. Trzaskowski działa na rzecz Niemiec? Pytanie wydaje się retoryczne. A Przekop Mierzei Wiślanej jest bardzo negatywnie postrzegany przez Rosję podobnie jak budowa rurociągu Balitc Pipe (który zresztą też jest negatywnie postrzegany w Niemczech). Czyż więc R. Trzaskowski reprezentuje interesy Rosji w Polsce? Pytanie wydaje się retoryczne. Ta konfiguracja poddaństwa wydaje się bardzo niebezpieczna dla Polski, bowiem realizuje cele kondominium niemiecko-rosyjskiego. 

Powyższe podejście do Polski jest powrotem do budowy państwa z dykty, gdzie jest tylko ch...j dupa i kamieni kupa", z którą mieliśmy do czynienia przez całe osiem lat rządów PO-PSL, do budowy państwa jako zaplecza spauperyzowanej siły roboczej i państwa, które będzie gospodarczo wykorzystywane przez inne kraje. Polska ma bowiem ogromne zasoby naturalne i wody geotermalne, jest też, ze względu na lasy,  "płucem Europy". Ma piękne Morze Bałtyckie i takież same góry i jeziora. Jest też samowystarczalna żywieniowo i powoli - ze względu na wysoką jakość - staje się dużym eksporterem żywności. Taka Polska jest "łakomym kąskiem", szczególnie dla naszych wschodnich i zachodnich sąsiadów, którzy historycznie już niejednokrotnie dawali temu przykład. Po co im silna gospodarczo i cywilizacyjnie Polska?

No i pozostaje jeszcze tajemnicze powiązanie R. Trzaskowskiego z Grupą Bilderberg i jedną z Fundacji G. Sorosa, której był stypendystą. Dodatkowo jego uczestnictwo w Europejskiej Radzie Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations - ECFR) jest też zastanawiające i skłaniające do powstania wątpliwości co do jego samodzielności politycznej. Czy reprezentuje on też interesy globalistów i zwolenników "społeczeństwa otwartego"? [1]. Pytanie pozostawiam otwarte.

Wcześniej pisałem, że R. Trzaskowski był przewidywany do kandydowania na prezydenta Polski w roku 2025, ale okoliczności zmusiły jego decydentów do wystawienia go teraz [2]. Jeżeli tymi decydentami są jedynie siły związane z naszymi sąsiadami to jestem spokojny o wynik wyborów. Natomiast jeżeli już dziś stanowi rolę marionetki w rękach globalistów to wygrana A. Dudy będzie trudniejsza. 

Istnieje też niebezpieczeństwo, że gdyby R. Trzaskowski wygrał to szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego zostałby znany antypolak Radosław Sikorski. Dodatkowo jest niemal pewne, że w przypadku zwycięstwa będzie torpedował wszelkie decyzje rządu PiS i większości sejmowej, co miałoby doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych (o tym dziś zagaworzył Marszałek Senatu T. Grodzki).  

Kim zatem jest i co sobą reprezentuje R. Trzaskowski? Czy jest politykiem niezależnym, który chce dobra Polski, czy też pionkiem na szachownicy, którego pozycje są określane przez innych, niekomicznie Polsce przychylnych? Czy zamierza "zwijać" czy rozwijać Polskę? Odpowiedzi można poszukiwać analizując też postawę i działania jego środowiska politycznego a ono na pewno Polskę ma w rzyci, co pokazały ich rządy. 


[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/06/likwidacja-lub-niepodlegosc-polski-z.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/05/czy-r-trzaskowski-mia-startowac-za-5-lat.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 21 stycznia 2016

Ryszard Petru + Guy Verhofstadt = zamach stanu w Polsce!

"Będę chciał pracować nad przyspieszonymi wyborami. Im szybciej, tym lepiej (...) Jarosław Kaczyński, przypomnę, przyspieszył kiedyś wybory. Była taka sytuacja w historii" – powiedział ostatnio w radiu RMF FM lider Nowoczesnej Ryszard Petru [1].

Belgijski eurodeputowany Guy Verhofstadt kontratakuje ma złożyć projekt rezolucji nt. Polski, gdzie znajdzie się apel o przyjęcie zaleceń Komisji Weneckiej. Zalecenia te nie są jeszcze wydane. Opinia ma być wydana w marcu. Verhofstadt może liczyć na socjalistów (S&D), drugą co do wielkości grupę w PE. Jej liderzy wprost zapowiadają poparcie rezolucji. Podobnie mogą się zachować Zieloni i komuniści. Przeciw, oprócz chadeków i konserwatystów mogą być Europa Wolności (EFD) oraz Europa Narodów (ENF) [2].

Zdaniem komentatorów w Brukseli swoje stanowisko w sprawie Polski Verhofstadt uzgadnia z Ryszardem Petru” – napisała w kontekście przygotowanej przez lidera liberałów rezolucji ws. Polski dziennikarka RMF, Katarzyna Szymańska-Borginon. Według komentatorów, na których powołuje  się korespondentka, Guy Verhofstadt współpracuje z Petru, ponieważ liczy na to, że „kiedyś będzie miał w swoich szeregach premiera dużego kraju”. Verhofstadt wcześniej publicznie udzielał poparcia Nowoczesnej i samemu Ryszardowi Petru. Zachęcał Polaków do głosowania na jego partię przed wyborami parlamentarnymi. Pod koniec grudnia stwierdził na Facebooku, że rząd PiS wykonuje robotę za Putina. "Biorąc pod uwagę determinację Władimira Putina w próbach zniszczenia europejskiej jedności i rządów prawa, obecny polski rząd wykonuje tę pracę za niego" – napisał. Wzywał również Unię do wyciągnięcia wniosków z lekcji węgierskiej i „użycia swoich instrumentów” przeciw polskiemu rządowi [3].

Jak wiemy na razie rezolucja została zablokowana, ale europarlamentarzyści frakcji EPL (do której należy PO) zapowiedzieli, że "ponownie rozważy sprawę, jeśli prezydent RP nie przyjmie ślubowania od sędziów TK". Dziś tonąca PO ośmieliła się żądać (czyt. szantaż)  od prezydenta A. Dudy przyjęcia ślubowania od trzech sędziów w ciągu dwóch tygodni, bo inaczej "poprzemy rezolucję PE ws. Polski!”. Ewentualna rezolucja PE nie miałaby mocy prawnej, ale byłaby wyrazem woli politycznej europarlamentu. Europosłowie w takich tekstach potępiają jakieś działania lub apelują o ich podjęcie przez KE. PE przyjmował wcześniej rezolucje m.in. na temat zmian w prawie przyjmowanych przez Węgry [4].

Ale nie to jest w niniejszym tekście istotne, ale współpraca pomiędzy Ryszardem Petru i Guy'em Verhofstadt'em, który podczas debaty okazał się najbardziej nienawistnie atakującym Polskę i panią premier B. Szydło europosłem PE. Tą nienawiść, frustrację i bezsilność wobec klasy i logicznych argumentów prezentowanych przez naszą premier uzewnętrznił słynnym gestem zaciśniętej pięści wygrażającej nie wiadomo komu... No cóż ... lewaccy i demoliberalni spadkobiercy idei komunistycznych wspieranych ideami Gramsciego tak już mają - gdy nie starcza im umysłu najchętniej użyliby wobec oponentów argumentu siły... podobnie jak np. M. Schulz.

Nietrudno się domyśleć i niemal mieć pewność, że jego nienawiść, histeria i bezsensowne zarzuty były m.in. rezultatem owej współpracy a Guy Verhofstadt mówił to, co zapewne usłyszał i uzgodnił z Ryszardem Petru, który chce przecież obalić rząd i doprowadzić do wcześniejszych wyborów. Zresztą ta współpraca jest widoczna od początku powstania Nowoczesnej R. Petru - ja bym raczej powiedział, że nie R. Petru a raczej inaczej L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, A. Olechowskiego i ich antypolskich środowisk reprezentowanych m.in przez FOR, Fundację S. Batorego G. Sorosa i E. Smolara oraz "michnikowszczyznę", t.j. chyba właściwie klona skompromitowanych: UD/UW/demokraci.pl [czyt. 5,6]. Wcześniej ten lewacko-demoliberalny belgijski nienawistnik Polski i zwolennik jednego rządu europejskiego czyli stworzenia Związku Socjalistycznych Republik Europejskich ściśle współpracował z ... J. Palikotem i zapewne z jego zewnętrznym środowiskiem w postaci tzw. Komisji Trójstronnej [7].

Zostawiam ocenę Belga Polakom, ale nawet nie chce mi się więcej komentować postawy R. Petru i zastanawiam się do jakiej jeszcze zdrady Polski i Polaków i jakich działań jest w stanie się dopuścić żeby obalić rząd i prezydenta wybranych przez naród polski... Ma wszakże jeszcze - oprócz lewackich  i demoliberalnych politycznych fanatyków i totalitarystów w stylu Guy'a -  do dyspozycji niektórych banksterów i niektóre korporacje  i popierany przez europejskich komunistów i zielonych KOD...

I taka dygresja pytaniem wyrażona... Czy jeszcze jakikolwiek Polak jest w stanie bez wstydu popierać Nowoczesną, PO i KOD oraz obecny kształt zdegenerowanej niemieckiej i lewackiej UE?

Pozdrawiam

P.S.

Tak tylko dla wywołania ironicznego uśmiechu i potwierdzenia - pokazanego w debacie w PE -  pewnego poziomu wiedzy oraz stanu intelektualnego i osobowościowego też polskich tzw.: "zafiksowanych unio-europejczyków" i zwolenników m.in. islamizacji Europy:

a) "Rozpoczynamy święta. Po świętach, przypomnę, jest SZEŚCIU króli" - mówił Ryszard Petru do dziennikarzy. "I kończy się pierwsze półrocze. Kiedy oni to chcą zrobić? - użalał się odnośnie planu PiS na likwidację gimnazjów szef Nowoczesnej, który przypomnę, że w czasie ślubowania poselskiego powiedział był nawet: "Tak mi dopomóż Bóg". Nie odbiega to zbytnio od poziomu jego kompana Guy''a i naszego D. Tuska, który przed wyborami prezydenckimi i po osiemnastu latach małżeństwa postanowił nagle wziąć ślub kościelny... Ta sama liga lewacko-demoliberalnych cynicznych hipokrytów i nieuków...

http://dzikikraj.interia.pl/mowatrawa/news-swieto-szesciu-kroli-wpadka-petru,nId,1949539

b) R. Petru chciał sprytnie i śmiesznie skomentować ułaskawienie ministra Mariusza Kamińskiego i wypalił o przewrocie majowym. Zdaniem lidera Nowoczesnej miał on miejsce nie w 1926 roku, a 1935: "Przypomnę, przed wojną był taki moment, że Piłsudski po 35., zamach majowy, a potem to co, się działo do 39. było swego rodzaju nagięciem… zerwaniem tych szwów" – stwierdził Petru.

Teraz poseł Nowoczesnej ośmieszył się kolejny raz, a uwagę zwrócił mu dziennikarz RMF FM, prowadzący poranną rozmowę „Kontrwywiad” Konrad Piasecki. W momencie gdy Petru mówił o upadających imperiach w kontekście przyszłego upadku rządów PiS, prowadzący nagle mu przerwał:
– Zaraz, zaraz, ale które imperium upadło w szczycie swej chwały?
– Rzymskie.
– Rzymskie w szczycie swej chwały?
– Oczywiście.
– Szczyt chwały Imperium Rzymskiego to jest jakiś 100 r. n.e., a ono upadło w którym? W 476. Był upadek, był podział Cesarstwa Rzymskiego.
– No dobrze, ale to jest dokładnie to samo. W tym sensie, że jak ma pan wielkie imperium, nie jest pan w stanie nim zarządzać...

http://www.obalamyglupote.pl/2016/01/petru-doszczetnie-osmieszony-na-antenie.html

c) R. Petru wskazał na fakt skrócenia kadencji parlamentu zainicjowanej przez J. Kaczyńskiego. No tak... znów hipokryzja, cynizm albo niewiedza... Otóż tak było, ale wynikało to najpewniej z faktu operacji służb specjalnych wobec koalicjanta PiS-u czyli Samoobrony A. Leppera i kreciej roboty kolejnego koalicjanta PiS-u, czyli wykreowanego też być może przez WSI-owe służby  LPR R. Giertycha (dziś śmiesznego osobnika "cztery w jednym", czyli Komorowsko- PO-Nowoczesno - KOD-owej hybrydy politycznej). Ponadto stało się to z woli rządzących a nie w wyniku zamachu stanu opozycji.

Pozdrawiam z uśmiechem ponownie...

[1]  http://www.tvp.info/23650799/to-nie-jest-dobra-tylko-szatanska-zmiana-petru-chce-wczesniejszych-wyborow
[2] http://www.fronda.pl/a/verhofstadt-dogaduje-sie-z-petru-i-znowu-atakuje-polske,64415.html
[3] http://www.kresy.pl/wydarzenia,europa-zachodnia?zobacz/rmf-verhofstadt-uzgadnia-stanowisko-z-ryszardem-petru
[4] http://wpolityce.pl/swiat/278957-najpierw-szantazowala-platforma-teraz-europejska-partia-ludowa-rozpatrzymy-kwestie-rezolucji-wobec-polski-jesli-prezydent-polski-nie-przyjmie-slubowania-od-sedziow-tk
[5] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/co-z-tym-polskim-bilderbergem.html
[6] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/demony-przeszosci-i-co-z-ta.html
[7] http://wpolityce.pl/polityka/278914-kto-stoi-za-najostrzejszym-wobec-polski-politykiem-pe-przypominamy-wsparcie-i-uklady-jakie-verhofstadt-budowal-z-palikotem-i-petru-wideo

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 9 października 2015

Co z tym "polskim Bilderbergiem" A. Olechowskim i z tą nowoczesną.pl?...

Niniejszy tekst jest nieprzyzwoicie długi i zawierający obszerne fragmenty wybranych wypowiedzi A. Olechowskiego na przestrzeni ostatnich trzech lat wraz z moimi subiektywnymi komentarzami. Jeżeli jednak potencjalny czytelnik uzna, że chce poznać jedynie moje hipotetyczne wnioski i konstatacje, to po przeczytaniu trzech pierwszych akapitów może przejść od razu do końcowego podsumowania (też w sumie obszernego) zaczynającego się od słowa: "reasumując". Niemniej jednak zachęcam, aby znaleźć czas na zapoznanie się z całym tekstem... ;)... szczególnie przez tych czytelników, którzy okażą się wobec mnie krytyczni i zechcą merytorycznie podważyć moje li tylko przypuszczenia...

------------------------------------------------------------------

Nie wiem, czy tylko ja mam takie spostrzeżenia, ale ilekroć w Polsce dochodzi do istotnych wydarzeń na scenie politycznej lub wymaga tego dobro "hipotetycznie zarządzających Polską" i ich III RP to prawie zawsze uaktywnia się "bilderbergowy" wirus w postaci A. Olechowskiego, który za pomocą odpowiednich w treści przekazów próbuje zwykłemu ludowi przedstawić teraźniejszą sytuację polityczną i kreśli lub odkrywa niemal gotowy scenariusz przyszłości politycznej Polski.

Bacznie należy więc obserwować zachowania i wypowiedzi A. Olechowskiego, bowiem zawsze - po krótszym lub dłuższym niebycie medialnym - bywały być może zapowiedzią określonych zmian lub też te zmiany w sposób zawoalowany tłumaczącymi a również chyba i pewnym zarządczym przesłaniem dla podwładnych, władających dziś Polską.

Nie wiem czy tak jest w istocie, ale przecież zawsze można czy też należy zastanawiać się nad nawet najmniej prawdopodobnymi hipotezami, które mogą okazać się prawdziwe i realnie przedstawiające procesy społeczno-polityczne lub też zakończyć swój żywot jako trudne lub niemożliwe do udowodnienia lub kompletnie mijające się z rzeczywistością.

I tak na przykład w lipcu 2012 roku A. Olechowski udzielił wywiadu wp.pl. W wywiadzie tym mówił m.in.:

"PO jest partią dobrego humoru, ale wzrost poparcia, jaki odnotowała, nie jest trwały. PO straciła poparcie różnych środowisk w Polsce, nadwątliła swoją pozycję wśród młodych, straciła autorytet w czasie reformy OFE i próby przeforsowania ACTA. Cóż, PO ma jednak trzy lata do wyborów, do tego czasu wszystko się może zdarzyć.
(...)
"PO (dop.: kj) uda się przetrwać i dekadę, chyba, że nastąpi jakiś wstrząs (...) Bo ludzie, którzy ją tworzą, zajmują stanowiska w administracji, żyją z tego, że partia jest u władzy, (ale PO) kompletnie straciła żywość intelektualną. W Platformie nie ma dyskusji, nie ma życia, silnych think tanków, które by pracowały nad nowymi ideami. To bardzo niepokojące. (PO) nie przyświeca jej żadna myśl przewodnia, nie ma tematu, za który jej działacze daliby się pokroić. W pewnym sensie można to zrozumieć: aby utrzymać poparcie dużej części elektoratu PO stara się być obła, nie chce nikogo odrzucać. Byłbym więc gotów zaakceptować pewną eklektyczność, ale nawet w takich obszernych ramach, w takiej partii od Sasa do lasa, powinny przecież być postulaty, hasła i programy, które odróżniałyby ją od innych. A ich nie ma! 
(...)
Rozkład jest rzeczywiście realną groźbą w przypadku PO. Ale jeszcze nie teraz. W przyszłości być może podzieli los Sojuszu, który, mimo widocznych symptomów, długo nie czuł tego rozkładu, bał się usunąć Leszka Millera. 
(...)
Kibicuję Leszkowi Balcerowiczowi, który konsekwentnie pomaga ministrowi Rostowskiemu zachować równowagę i nie wpaść w samozadowolenie.
(...)
PiS absolutnie się nie skończył. Ma swój żelazny elektorat, który waha się w granicach 20-30 procent. To wciąż partia pierwszego wyboru dla prawicowych wyborców. Przy czym tak, jak Platforma jest partią dobrego nastroju, tak PiS jest partią złego. Jakby w Polsce atmosfera gwałtownie się pogorszyła, wtedy do PiS przypłynie dodatkowe 10-15% ludzi niezadowolonych. Wtedy może wygrać wybory.
(...)
Wśród młodego narybku partii z pewnością istnieje grupa, której jest duszno w PO. Nie mają nic do roboty, siedzą w ostatnich ławach i przebierają nogami. A w Ruchu Palikota czekają na nich liczne zadania i zainteresowanie mediów, bo partia nie ma dość działaczy (...) Systematycznej współpracy nie będzie, bo to by czyniło palikotowców więźniami 10-procentowego wyniku. Ruch Palikota może zyskiwać poparcie tylko kosztem Platformy (...) W moim przekonaniu (palikotowi - dop.:kj) udało się znaleźć złoty środek między charakterystycznym dla niego nieortodoksyjnym, wyrazistym sposobem wyrażania się, który trafił do wielu, a językiem powagi i odpowiedzialności za państwo. Na tym polega jego talent i geniusz" [1].

Przypomnijmy, że słowa te wypowiedział niemal rok po zwycięstwie PO w wyborach w roku 2011, w których to wyborach nadspodziewanie duży i bardzo "dziwny" wynik uzyskała partia J. Palikota wykreowana tak naprawdę przed wyborami i prawdopodobnie pompowana sztucznie przez - jak sądzi wielu będące we władaniu "chłopców" - sondażownie. Nie dziwi więc to zachwalanie J. Palikota przez "polskiego Bilderberga". Ten zachwyt można dodatkowo zresztą zrozumieć zważywszy, że J. Palikot jest reprezentantem innego, etnicznie słusznego, kolejnego domniemanego ramienia władzy światowej czyli Komisji Trójstronnej a także jest - poprzez związki z B. Komorowskim - pośrednio też wyrazicielem środowiska otaczającego byłego prezydenta (od dawnej UD/UW do zapewne kręgów zbliżonych do WSI). Zresztą - na marginesie - można wskazać, że hipotetyczny manewr z przedwyborczym wykreowaniem RPP (Twojego Ruchu) i jego pompowaniem w sondażach (tak, aby zaskakujący ostateczny ich "rzeczywisty wynik wyborów" niejako był usprawiedliwiony wcześniejszymi raczej nierealnymi preferencjami wyborców czy też skłaniający w części do faktycznego wzrostu poparcia i głosowania na tę partię) był niemal identyczny jak w przypadku prawdopodobnego wykreowania B. Komorowskiego z 3% poparciem na prezydenta RP (oczywiście ze względu na miałkość B. Komorowskiego tutaj jeszcze może zaistniała konieczność fizycznej, prawdopodobnej "eliminacji" przeciwnika).

Symptomatyczne jest też, że A. Olechowski - pomimo zachwytu nad geniuszem J. Palikota - zauważa jednak, iż PO może rządzić nawet dekadę. Takie stwierdzenie może pośrednio świadczyć, że być może przygotowany przed wyborami w 2011 roku jeden z domniemanych scenariuszy, czyli "projekt Palikot" okazał się - z jednej strony - raczej nietrafiony w 100% bowiem nie udało się odebrać głosów PO przez RPP (Twój Ruch), ale też - z drugiej strony - może też być postrzegany jako sukces, bowiem J. Palikot zebrał głosy tych, którzy - szukając innej drogi - nie chcieli głosować ani na PO ani na PiS. Powstanie więc RPP (Twojego Ruchu) zrealizowało być może cel w postaci zneutralizowania ex-ante możliwości zaistnienia jakiejkolwiek nowej partii antysystemowej mogącej w przyszłości utworzyć koalicję rządową z PiS a czas pokazał, że posłowie RPP (TR) w większości zasilili wkrótce PO i inne partie antypisowskie. Ponadto też A. Olechowski stwierdzając, że "PiS się nie skończył" być może przyznaje się do tego, iż inny ewentualny projekt dotyczący rozbicia PiS poprzez wykreowanie PJN i SN spełzł na niczym. Ogólnie zaś wszystkie te ruchy utrzymały "okrągłostołowy status quo" i nie pozwoliły w jakikolwiek sposób na uczestnictwo PiS w rządzeniu Polską. Zauważmy, że nawet zwycięstwo PiS-u też nie umożliwiłoby przejęcia przez tą partię władzy. Godnym zapamiętania jest też zachwyt A. Olechowskiego nad - moim zdaniem sachsowo-sorosowym - L. Balcerowiczem.

Równie symptomatyczne konstatacje przedstawił A. Olechowski goszcząc w programie "Dziś wieczorem" w lipcu 2014 roku. Działo się to po ujawnieniu "afery taśmowej". Mówił wtedy tam m.in.:

"Platforma nie daje powodów, aby być do niej przywiązanym. Nie budzi już emocji. Duża część ludzi rozumuje w następujący sposób: PiS to są świry, a PO to nie świry, nie będę głosował na świrów, będę głosował na nieświrów. Ale teraz jest tak, że PiS pozostaje – świry, a Platforma – to cynicy. Te taśmy spowodowały, że jak ma się wybór między świrami a cynikami, to się myśli: na miły Bóg nie mogę głosować ani tu, ani tu. Ja dużo tego typu świadectw słyszałem.
(...)
Czy jest Donald Tusk, czy go nie ma, to Platforma jest w okropnej, bardzo trudnej, sytuacji. Ewidentnie jest wielkie rozczarowanie i rozgoryczenie jeśli chodzi o PO, wśród jej wyborców. I sądzę, że nawet sondaże nie oddają tego tak mocno, jak to jest w rzeczywistości w społeczeństwie. 
(...) 
Może gdyby pan Tusk poszedł do Brukseli, to tym bardziej PO by się zreformowała. Zreformować w sensie odnowić. Ta partia jest nieżywa, nie funkcjonuje. Nie ma w niej debaty i demokratycznych mechanizmów. Tam się w zasadzie nic nie dzieje. Coś przychodzi z góry i się rozchodzi na dół.
(...) 
Polityka to nie jest dzisiaj wielki prestiż. Przyciąga natomiast ludzi, którzy uważają, że jest to łatwy obszar, bo tu najszybciej można wejść do drugiej grupy podatkowej" [2].

Warto w kontekście powyższego wywiadu zauważyć, że - współzałożyciel (wraz z G. Czempińskim) partii PO - Bilderberg słusznego pochodzenia A. Olechowski próbuje skłonić partię rządzącą do przemiany wewnętrznej, która może pomóc w kolejnych wyborach. Wyraża też niemal pewność  odejścia D. Tuska do Brukseli a ponadto wskazuje, że istnieje rzeczywiste rozgoryczenie "przewodnią partią", które może - jak zdaje się myśleć A. Olechowski) doprowadzić do utraty władzy przez PO (i tym samym całego środowiska III RP). Jednak chyba najważniejszą uwagą A. Olechowskiego była ta dotycząca "świrów i cyników" kończąca się stwierdzeniem, że wielu wyborców nie chce głosować ani na jednych ani na drugich. Nietrudno chyba wysnuć z tej wypowiedzi wniosek, że "polski Bilderberg" niejako ponownie wskazuje, że na polskiej scenie politycznej jest "luka niezadowolonych " z dychotomii politycznej w Polsce (raczej chyba tych niezdecydowanych i rozczarowanych PO), którą niegdyś zagospodarował RPP i być może w sposób bardzo wyrafinowany zapowiada powstanie takiej siły...

Kolejnym mocnym medialnym przekazem A. Olechowskiego był wywiad dla Rzeczpospolitej opublikowany 01.10.2014 roku, czyli w dniu exposé premier E. Kopacz (podobno udzielony bez wiedzy na temat treści tegoż wystąpienia). W wywiadzie tym A. Olechowski mówił m.in.:

"O Platformie myślę z niepokojem i troską. 
A to dlatego, że jest jedyną siłą, która mogłaby uniemożliwić powrót do władzy PiS, a równocześnie jest dzisiaj w stanie, który tego nie zapewnia. Bardzo bym chciał, żeby Platforma się zrewitalizowała. Rząd Ewy Kopacz jest dobrym wstępem do projektu rewitalizacji PO, choć jego realizacji nie gwarantuje.
(...)
Głównym zadaniem (rządu PO - dop: kj) jest zapewnienie Platformie pozycji, z której wygra następne wybory, a to jest bardzo trudne zadanie (...) jest dzisiaj konieczne poszukiwanie formuły, która zapewni Platformie zwycięstwo w kolejnych wyborach.
(...)
Czy PO może być dzisiaj partią obywatelską? To już nie jest możliwe, bo jednak ta partia stała się typowa, standardowa i trudno doszukiwać się w niej jakichś szczególnych elementów obywatelskich. Może gdyby bardziej jednoznacznie stanęła po stronie praw obywatelskich dla wszystkich, w tym mniejszości, mogłaby odzyskać ten przymiotnik.
(...)
Rząd Ewy Kopacz ma być rządem na pięć lat. Jeśli potraktuje swoją misję jako roczną, nie będzie to mądre. Potrzebne jest wystąpienie programowe, które powie, co chcą zrobić przez następne pięć lat.
(...)
Exposé będzie ważne, jeśli zainteresuje młodych wyborców oraz ten elektorat wielkomiejski, modernizacyjny, obyty ze światem, który się do niej zraził (...) Nie przyciągnie czarami, bo te odeszły z Donaldem Tuskiem, zatem musi przyciągnąć merytorycznie" [3].

Oczywiście w dalszej części wywiadu cały czas pokłada nadzieję, że PO jednak wygra wybory w październiku 2015 roku i jak zawsze jest pełny ciepłych słów wobec G. Schetyny. Zauważmy, że słowa A. Olechowskiego wyrażały wtedy cały czas troskę  o PO jako jedynej siły mogącej wygrać z PiS. Widać w nich wyraźny strach przed PiS-em a także przeczuwanie ewentualnej porażki PO, jeżeli nie zainteresuje młodych wyborców i wielkomiejskiego, modernizacyjnego elektoratu, który się do niej zraził. Może w sposób nie bezpośredni, ale wskazuje tym samym po raz kolejny, że istnieje grupa młodych wyborców oraz zrażonych do PO, która nie zagłosuje na PO, ale również i na PiS.

Pod koniec stycznia tego roku w programie "Piaskiem po oczach" w TVN24 A. Olechowski oceniając kandydatów na prezydenta powiedział m.in. mniej więcej tak:

"Prezydent Bronisław Komorowski jest bardzo silny i mógłby liczyć na drugą turę (...) Obecni kontrkandydaci nie walczą z Komorowskim. Mnie to przypomina biegi masowe – biegnie paru profesjonalistów, a poza tym startują ludzie w różnych sprawach i nawet nie zamierzają wygrać. Poza Komorowskim, Dudą i może przedstawicielem PSL pozostali kandydaci „biegną" w swoich sprawach" [4]. Ponadto stwierdził również, że nie widzi w Magdalenie Ogórek śladów przywództwa politycznego. Ocenił również E. Kopacza dostrzegając w niej ewidentne zalety, czyli: energię, zaangażowanie i aktywność. Dodał również, że ma wrażenie, iż jest osobą uczciwą, która się stara choć - "nie ma w niej jeszcze przywództwa politycznego. Troszkę przypomina gospodynię, która jest zabiegana, zatroskana o szczegóły, ale nie wiadomo co zaserwuje. To jest niepokojące" [4].

Warto - oceniając powyższe słowa "polskiego Bilderberga" - zauważyć, że jeszcze w styczniu tego roku A. Olechowski był oczywiście przekonany o sile B. Komorowskiego i oprócz A. Dudy (a także kandydata PsL-u) nie zauważał godnych niego rywali. W ogóle też nie wspomniał o P. Kukizie, co może świadczyć, iż hipotetycznie "rozgrywający polską sceną polityczną chłopcy" nie ujęli w swych alternatywach strategicznych postaci muzyka. Po prostu ją zlekceważyli, co post factum okazało się wielkim ich błędem. Podobnie z tej wypowiedzi niedoceniona jest też chyba postać A. Dudy, bo A. Olechowski tak naprawdę wskazuje, że w drugiej turze silnym kandydatem jest (będzie) B. Komorowski.

W lutym A. Olechowski znów zaistniał w mediach udzielając wypowiedzi dla "Polski the Times". Mówił w nim m.in.:

"Mnie interesowało, co pan Duda miał do powiedzenia (na konwencji PiS - dop.:kj), nie jak mówił i wyglądał. Byli wybitni mężowie stanu, którzy jawili się marnymi mówcami albo się mało ładnie prezentowali. Byli też tacy, którzy ładnie mówili, świetnie się prezentowali, ale politycy byli z nich marni. Więc nie o to chodzi. A wracając do pana Dudy, w tym, co mówił, nie znalazłem niczego istotnego poza obietnicą obniżenia wieku emerytalnego. 
(...)
Wyborów prezydenckich w cuglach B. Komorowski nie wygra. Logo PiS jest bardzo silne. W myśl powiedzenia: czy się stoi, czy się leży, ileś punktów się należy, już z racji występowania z owym logo w tle. Andrzej Duda na pewno nie przepadnie w tych wyborach. Ale nie sądzę, aby Bronisław Komorowski mógł przegrać. Trzeba jednak dodać, że te wybory są nie tyle do wygrania przez prezydenta, ile do przegrania. Nie może być w kampanii leniwy ani pozwolić sobie na większe błędy. 
(...)
(Prezydent - dop.: kj) to bardzo poważny urząd, mający wpływ na rzeczywistość, z ogromnym potencjałem. Tego potencjału nie chciałbym wykorzystywać, bo to przede wszystkim potencjał na czarną godzinę. Poważny, spokojny, popularny prezydent to niezastąpiony zawór bezpieczeństwa na wypadek awarii. Mizerna sytuacja wyborcza, chociaż nie liczbowo, tylko jakościowo oczywiście, jest skutkiem silnej, dominującej pozycji Bronisława Komorowskiego, ale też w dużej mierze wyrazem słabości programowej naszych środowisk politycznych. Proszę zwrócić uwagę, rozmawiamy o osobach, a nie o programach, o ważnych ideach, które reprezentują. Z czegoś to przecież wynika. 
(...)
(Gabinet E. Kopacz - dop.: kj) jest  z mojego punktu widzenia, wątpliwy. Ale może pani premier i partii nie zależy dziś na środowiskach takich jak moje, może chcą budować swoją pozycję w innych kręgach, mniej wrażliwych na modernizację Polski i integrację europejską. Może tam ten gabinet jest dobrze oceniany. Ja go ocenić dobrze nie mogę.
(...)
Od miesięcy jestem w pewnym osamotnieniu - mimo obiecujących sondaży niepokoję się o kondycję i wynik w tych wyborach Platformy Obywatelskiej. Dla mnie to jest ważne, ponieważ nie chciałbym, aby do władzy powrócił PiS. Dla mnie rząd partii, której głównym celem jest "odkręcenie" tego, co zrobiła Platforma, czyli przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego, otwarcie nierentownych kopalni, wypowiedzenie konwencji o przemocy w rodzinie i tak dalej, byłby katastrofalny dla Polski. Dlatego martwi mnie, że PO jest słaba i gnuśna i nic nie robi, żeby to zmienić. Taka sytuacja grozi gwałtownym załamaniem w razie jakiegoś nieszczęśliwego wypadku...i jest taka możliwość (że wygra PiS - dop.:kj)"  [5].

Oceniając te wypowiedzi A. Olechowskiego wyraźnie widać, że on sam i jego środowisko (co podkreśla kilka razy) cały czas zdecydowanie stawiają na zwycięstwo w wyborach prezydenckich na B. Komorowskiego nie widząc praktycznie żadnych szans na jego przegraną. Tym samym dalej też nie zauważał ewentualnej znaczącej roli jaką może odegrać P. Kukiz. Innym istotnym elementem jest już zdecydowanie negatywna przez A. Olechowskiego ocena rządu E. Kopacz, co według niego może skutkować wygraną PiS w wyborach.

Przypomnę, że sugestie owe wypowiedział na trzy miesiące przed wyborami prezydenckimi i osiem miesięcy przed parlamentarnymi. Jak nietrudno zauważyć sam "bilderbergowy guru" i jego środowisko całkowicie zaniedbały budowę ewentualnej strategii alternatywnej wobec kandydatury B. Komorowskiego uznając ją za całkowicie pewną, której nikt nie może zagrozić: ani A. Duda ani tym bardziej P. Kukiz. Jak już dziś wiemy to "niedopatrzenie" było kardynalnym aczkolwiek zaskakującym błędem środowiska "kreującego najprawdopodobniej" polską scenę polityczną. I nic już nie pomogło podjęcie chaotycznych działań między pierwszą a drugą turą wyborów w postaci ogłoszonego przez B. Komorowskiego referendum, którego celem miało być przejęcie głosów wyborców P. Kukiza. "Kreatorzy i zarządzający" utracili tym samym najważniejsze w Polsce stanowisko.

Inaczej jednak przedstawia się sytuacja w przypadku wyborów parlamentarnych. Jak wynika ze słów A. Olechowskiego, on sam i jego środowisko co najmniej od lutego  (ale chyba już wcześniej) zdawało sobie sprawę z możliwości klęski PO. Czy właśnie wtedy podjęto strategiczną decyzję wykreowania kolejnej siły politycznej, która miałaby zagospodarować młodych i wykształconych oraz zniechęconych wyborców PO... jak niegdyś RPP (TR)? Sądzę, że może tak i hipotetycznym pozostaje pytanie czy jest nią dziś nowoczesna.pl R. Petru, której zalążki gotowe były w kwietniu a 31 maja zaczęła już oficjalnie funkcjonować w Polsce?

W połowie maja (po pierwszej, ale przed drugą turą wyborów prezydenckich) A. Olechowski wyraźnie chyba już przeczuwając klęskę B. Komorowskiego dał się ponieść chyba emocjom i w sposób bezpośredni niejako wskazał na antenie TVN24 Biznes i Świat, że u samego zarania PO stosowane były w niej nieuczciwe praktyki wobec jej zwolenników i polskich wyborców. Chodziło o słynną akcję polityków PO „4 x TAK” z 2004 roku, kiedy zebrano 750 tys. podpisów ws. likwidacji Senatu, zmniejszenia liczby posłów do 230, JOW oraz zniesienia immunitetu i powód, dla którego wszystkie postulaty wylądowały w koszu. Na pytanie dziennikarki dlaczego tak się stało A. Olechowski odpowiedział: "Nie zgadzałem się tylko z likwidacją Senatu, natomiast wszystkie pozostałe były jak najbardziej… Sam zadawałem to pytanie… Bo to były… To były ćwiczenia (...) To były rzeczy organizowane przez rzemieślników polityki, jako ćwiczenia żołnierzy, którzy stoją pod bronią (...) To były głównie ćwiczenia skierowane do aktywistów partyjnych, żeby nie kisili się w domach, tylko wyszli na miasto i coś robili. Co ja pani poradzę…". [6].

No cóż można powiedzieć o tej wypowiedzi...? Chyba tylko tyle, że jest ona potwierdzeniem pewnego sposobu myślenia i działania domniemanej "grupy kreującej i trzymającej" władzę w Polsce, czyli tak naprawdę całkowicie instrumentalnego traktowania polskich wyborców, ogólnie Polaków. Oni po prostu coś tam sobie chyba wymyślają, przygotowują jakąś strategię i działania taktyczne, natomiast działania operacyjne pozostawiają swoim żołnierzom i bezwolnym (przede wszystkim swoim) wyborcom. A wszystko chyba i oczywiście tylko hipotetycznie powstaje może w szerokim i słusznym etnicznie środowisku reprezentowanym przez A. Olechowskiego i całą "michnikoidalną" III RP... począwszy od zarania, czyli zdradliwych umów magdalenkowo-okrągłostołowych (a może i wcześniej) i wprowadzanego przez ówczesnego dra L. Balcerowicza grabieżczego i niszczącego Polskę planu Sachsa-Sorosa (opartego na Konsensusie Waszyngtońskim).

Również na początku czerwca już po zwycięstwie A. Dudy, A. Olechowski targany negatywnymi emocjami raczył powiedzieć, że "Wałęsa zrobił więcej dla Polski niż ci, którzy zginęli pod Smoleńskiem" [7]. W tymże wywiadzie powiedział jeszcze kilka istotnych spraw, m.in.:

"Zaskoczyła mnie porażka Bronisława Komorowskiego. To była zła kampania, ale też nikt nie spodziewał się, że konkurent okaże się tak silny.
(...)
Wcześniej prawie nieznany Andrzej Duda okazał się bardzo udanym kandydatem, pracowitym, zaangażowanym, przekonywującym. W końcówce kampanii z uznaniem obserwowałem jego wysiłki. Ale mimo tego tych wyborów pan Duda nie powinien był wygrać.
(...) 
W mojej ocenie główną przyczyną przegranej Bronisława Komorowskiego była Platforma Obywatelska. Mówiąc obrazowo, to nie Andrzej Duda wyskoczył tak wysoko z wody, tylko poziom wody mocno opadł. Od dłuższego czasu krakałem, że elektorat Platformy Obywatelskiej jest rozczarowany. Alarmowałem, że od partii rządzącej odeszli młodzi wyborcy. Ostrzegałem, że Polacy cenią prezydenta Komorowskiego za styl sprawowania urzędu, ale przestali łączyć swoje nadzieje i aspiracje z PO. I wykrakałem Komorowskiemu porażę.
(...)
Liderzy Platformy powinni podać się do dymisji, cały zarząd. Powinien zostać zwołany nadzwyczajny kongres partii. Przez partię powinna przetoczyć się dyskusja programowa, powinny zostać wybrane nowe władze. Tylko taka szokowa kuracja może dać Platformie nowy program i wigor potrzebne do odzyskania zaufania i zaangażowanego wsparcia wyborców. Jest jeszcze czas, dyskusję i wybory można przeprowadzić do końca lipca. Tak zachowałaby się partia, która chce wygrać wybory. Ale z każdym dniem zwłoki szanse na to maleją – wyborcy będą szukać innych bytów politycznych, z którymi mogliby się identyfikować a Platformie pozostanie oczekiwanie na powrót Donalda Tuska na białym koniu i zwycięstwo za 4, 8 lat.
(...)
Jaki będzie wynik wyborów ( dop.- kj) to zależy od tych 3 mln Polaków, którzy głosowali na Pawła Kukiza. Duża część z nich to byli wyborcy PO. Jeśli Platforma ich nie odzyska to możemy spodziewać się wielkich zmian.
(...)
Jeśli powstanie partia Ryszarda Petru to wypełni ważny wakat w polskiej polityce. Wyborca liberalny znowu będzie miał swoich przedstawicieli. Dlatego na starania pana Petru patrzę z nadzieją i sympatią. Wierzę, że jeśli ta partia powstanie to na jesieni ma szanse na dobry wynik" [8].

Wypowiedź dotycząca Wałęsy była oczywiście być może pewną prowokacją, ale w sposób jaskrawy pokazuje, że środowisko związane z A. Olechowskim (jak i on sam) jest gotowe zawsze bronić, chronić i walczyć o swoją III RP, której negatywnym symbolem - zważywszy na jego "bolkową" przeszłość i magdalenkową zdradę - jest L. Wałęsa. Podobnie zresztą jak - według mnie - negatywną dla Polski jest postać tak chwalonego od zawsze przez A. Olechowskiego, L. Balcerowicza.

O wiele ciekawsze z punktu widzenia przyszłości Polski są pozostałe w owym wywiadzie wypowiedzi "polskiego Bilderberga". Potwierdzają one wcześniejszą moją konstatację, że A. Duda i P. Kukiz zostali zlekceważeni przez "chłopców-sterowników", co okazało się ogromnym ich błędem. Zaskoczenie i żal A. Olechowskiego z tego niedopatrzenia daje się zauważyć w całym wywiadzie. Czyżby też owe niedopatrzenie dotyczyło też - hipotetycznie uznawanego przez wielu jako prawdopodobnego - odpowiedniego "pilnowania serwerów"? Jednocześnie rzeczony Pan po raz kolejny mówi o możliwości wygrania wyborów przez PiS i kryzysie PO, która straciła wielu swoich zwolenników oraz młodych i wykształconych wyborców z wielkich miast. W tym miejscu symptomatyczne jest też wyrażenie nadziei na dobry wynik partii R. Petru jako alternatywy dla P. Kukiza i miejscu zagospodarowania młodych i tych rozczarowanych Platformą. Tym razem więc A. Olechowski już niemal wyraźnie wskazuje, gdzie jest miejsce nowoczesnej.pl i jaką rolę może (spełni) w jesiennych wyborach. Oj... chyba "chłopcy" nieźle i znów tylko hipotetycznie być może powtórzyli manewr z RPP TR) i podobnie oraz w takich samych celach pompują sondażowe poparcie dla nowoczesnej.pl a także medialnie fałszywie opowiadają o dużym dla niej i rosnącym poparciu Polaków [9].  

Przedwczoraj (07.10.2015 roku) znów przemówił A. Olechowski, tym razem w programie "Dziś wieczorem" w TVP Info. Jak zwykle mówił spokojnie i bardzo przekonywająco, niczym sprawczy mentor polskiej rzeczywistości. Niestety z powodów ode mnie niezależnych oglądałem i słuchałem tej wypowiedzi pobieżnie, a nie mam możliwości odsłuchania jej w VoD TVP, choć i tak nie mam zaufania do materiałów odtwórczych TVP. Opierając się więc na własnej pamięci i cytatach prasowych warto przytoczyć i zwrócić uwagę m.in. na słowa A. Olechowskiego dotyczące bieżących wydarzeń politycznych w Polsce:

"Mam wrażenie, że to jest najgorsza i najnudniejsza z kampanii jakie obserwowałem. Nie ma w niej elektryczności. Mamy obraz w zasadzie niespójnych działań i zabiegania. Brakuje wątku głównego. 
(...)
PO próbowała wyjść z pewną bardziej ogólną koncepcją, ale to było zupełnie popsute. Do dziś jest niezrozumiałe i nawet specjaliści się gubią o co naprawdę chodzi w proponowanej zmianie systemu podatkowego.
(...)
Ocenił, że byłoby groźne, gdyby Antoni Macierewicz znów miał aparat państwowy do realizacji swoich celów politycznych a (jego wystąpienie w USA - dop.: kj) łączę z dwoma wystąpieniami Jarosława Kaczyńskiego, które były w kontraście do klimatu kampanii PiS-u, która stara się być pragmatyczna i łagodna. Antoni Macierewicz przypomina, że są sprawy, które jego partia będzie realizować. Robi to brutalnie i insynuując.
(...)
O finale kampanii wyborczych w Polsce decyduje ostatni tydzień kampanii, ale sądzę, że do parlamentu wejdzie sześć partii: PO i PiS, nowoczesna.pl - która z pewnością wejdzie do parlamentu i za którą żeby było jasne trzymam kciuki - oraz PSL, lewica i ugrupowanie Pawła Kukiza".

Dalej też w swoich wypowiedział Andrzej Olechowski ponownie wskazał też na niebezpieczeństwo wygrania wyborów przez PiS oraz stwierdził, że koalicja rządząca nie jest jeszcze przesądzona. Odniósł się też do wydarzeń międzynarodowych i negatywnie ocenił zarówno postawę W.Putina dążącego do odzyskania odpowiedniej pozycji Rosji i wydobycia jej z izolacji w kontekście jej zaangażowania w Syrii, jak i np. V. Orbana, zastanawiając się jak ten ostatni może być w ogóle tolerowany w unijnej demokracji... jednocześnie też pośrednio nawiązując do jego negatywnego zdania na temat sprowadzania uchodźców do Europy.

Niemniej - odnośnie polskiej sceny politycznej - najważniejsze według mnie słowa jakie powiedział "polski Bilderberg" i "strażnik" III RP dotyczyły absolutnej pewności, że do parlamentu wejdzie nowoczesna.pl R. Petru, za którą "trzyma kciuki".

--------------------------------------------------------------------

Reasumując.

Przedstawiając wypowiedzi A. Olechowskiego na przestrzeni ostatnich lat oraz w swoich komentarzach do nich starałem się przedstawić być może pewną "zarządczą" rolę jaką w Polsce spełnia zarówno "polski Bilderberg", jak i jego etnicznie słuszne środowisko.  Ponadto też być może wynika z nich, że spełniają oni rolę swoistego "strażnika i gwaranta" trwania w Polsce - według mnie antypolskiej i wyniszczającej Polskę - III RP a funkcję tą realizują poprzez kreowanie odpowiedniej dla realizacji tego celu, polskiej sceny politycznej.

Być może przeceniam znaczenie A. Olechowskiego jako hipotetycznego reprezentanta wrogich nam zewnętrznych sił "bilderbergowych" ("budowniczych nowego świata"), które tak naprawdę - od czasów słynnej rozmowy W. Jaruzelskiego z G. Sorosem i powstaniu na terenach Polski sorosowej Fundacji Batorego - są być może sprawczymi "nadzorcami' całej transformacji ustrojowej i powolnego wygaszania Polski (oczywiście we współpracy z wybranymi niepolskimi środowiskami funkcjonującymi w Polsce, jak środowisko "michnikowszczyzny" i polskimi kolaborantami oraz korzystając z różnych powiązań specludzi uratowanych przez słynną "grubą kreskę" T. Mazowieckiego).

Może też niewłaściwie zwracam uwagę na niepokojący sposób częstych wypowiedzi A.Olechowskiego, które niejako mają charakter wytycznych wobec domniemanych podwładnych ("uważam, że", należy zrobić to", "moje środowisko jest", itd).

Być może w ogóle nie istnieje żaden nadrzędny ośrodek kreujący i wpływający na rozwój niekorzystnej sytuacji w Polsce a winę za wszystkie błędy ponoszą po prostu polityczni reprezentanci wybrani przez Polaków w uczciwych wyborach.

Może w końcu mój ogląd rzeczywistości polityczno-gospodarczej jest błędny i trąci "spiskową teorią dziejów" a tym samym nie mam racji. Może...

Może faktycznie się mylę, ale jeżeli nie, to uważam, że "nadzorcy" zrobią wszystko, by nie dopuścić do władzy wykonawczej ludzi kontestujących poczynania III RP i samą III RP. W zbliżających się wyborach parlamentarnych nie popełnią błędu zaniechania jaki prawdopodobnie był ich udziałem w przypadku zwycięstwa A. Dudy (podobnie zresztą jak w przypadku śp. L. Kaczyńskiego).

Jeżeli dalej się nie mylę to od pół roku - wiedząc zresztą, że tragiczna dla Polski PO systematycznie traci poparcie i zdając sobie sprawę z mechanizmu "politycznego cyklu koniunkturalnego" objawiającego się "zmęczeniem" wyborców długim okresem rządzenia jednej partii - realizują być może projekt pn. "nowoczesna.pl".

Jeżeli tak jest to schemat wykreowania nowej siły politycznej mają wypracowany i niezmienny. Nie zawsze udaje im się zrealizować swoje pomysły (jak onegdaj w przypadku nowej partii starych towarzyszy z UD/UW czy też prób kreowania sił politycznych opartych na "rozłamowcach" z innych partii), ale przykłady B. Komorowskiego i RPP (Twojego Ruchu) są tutaj symptomatyczne.

Jeżeli dalej się nie mylę to "projekt nowoczesna.pl" ma przejąć "młodych i wykształconych" z wielkich miast oraz grupę niezadowolonych wyborców PO. Niejako też stał się lub ma się stać - choć wcześniej tego nie planowano - przystanią dla chociaż części wyborców P. Kukiza. Jeżeli się nie mylę to potwierdzają cel owego "projektu" słowa zachwalające nowoczesną.pl wypowiadane przez A. Olechowskiego ("trzymam za nią kciuki"), zresztą podobne w wyrazie jak jego dużo wcześniejsze wypowiedzi dotyczące RPP ("Twojego Ruchu" J. Palikota).

Oczywiście - jeżeli jednak w istocie tak jest - nowoczesna.pl nie ma na celu odsunięcia od władzy PO, ale ma się stać jej naturalnym koalicjantem i wspólnie ze "zjednoczoną lewicą" (stąd obecność w niej J. Palikota) nie dopuścić do władzy PiS nawet w przypadku jego zwycięstwa wyborczego. Stąd to już tradycyjne w "projektach chłopców" początkowe pompowanie nowego tworu politycznego w sondażach tak by - z jednej strony - uwiarygodnić jego przyszły wynik wyborczy a - z drugiej strony - faktycznie zachęcić potencjalnych wyborców do głosowanie na niego jako przecież niemal geometrycznie "rosnącą w siłę" nową i ożywczą ("efekt nowości") "antysystemową" formację polityczną. Pytaniem pozostanie, czy w nowym parlamencie podzieli los partii J. Palikota i zniknie oddając swoich posłów ugruntowanym partiom antypisowskim.

Jeżeli się jednak nie mylę to innym celem "projektu nowoczesna.pl" jest uzyskanie trzeciego wyniku wyborczego z kilkunastoprocentowym poparciem a tym samym zablokowanie ewentualnego utworzenia przez PiS rządu lub koalicji rządowej. W tym wypadku najważniejsze dla "nadzorców" jest aby ewentualne zwycięstwo PiS-u nie pozwalało na uzyskanie przez niego samodzielnej większości rządowej i w tym kierunku być może przedsięwzięte zostaną odpowiednie "kroki" z ewentualnymi "cudami nad urną".

Powtarzam, że jeżeli tak jest... to cała operacja pn. "nowoczesna.pl" jest przeprowadzana pod osłoną wojny PO z PiS-em (lub odwrotnie) przy jednoczesnych manipulacjach medialnych (zob: odnośnik 9). Osłona ta ma też m.in. chronić nowoczesną.pl przed szczegółową analizą źródeł jej powstania i finansowania, dociekania kim są jej ludzie na listach wyborczych i w dalszych szeregach (nieraz najważniejszych)  a także ustrzec ją przed zwróceniem wobec niej ewentualnej części kampanii wyborczej PiS-u.

Dygresyjnie może warto wskazać w powyższym kontekście, dość specyficzny i być może ochronny dla nowoczesnej.pl manewr wyprzedzający, dokonany przez domniemanych "nadzorców". Otóż zaskakującej krytyki nowoczesnej.pl dokonał J. Palikot -  reprezentant Komisji Trójstronnej "zaprzyjaźnionej" przecież  z Bilderbergami (sic!) - wskazując, że może to być ugrupowanie reprezentujące interesy banków i instytucji finansowych, co jest na tyle prawdopodobne, że R. Petru od początku swojej kariery jest związany własnie z tym środowiskiem a także m.in. z osobą L. Balcerowicza. I co się stało po tej wypowiedzi? Otóż nowoczesna.pl złożyła natychmiast pozew do sądu w trybie wyborczym a sąd oczywiście uznał, że słowa J. Palikota (i też L. Millera) są nieprawdziwe i nakazał przeproszenie R. Petru, i wypłatę dość niskiego zadośćuczynienia na rzecz instytucji charytatywnych. Sprawa została więc zamknięta, zresztą nie nagłaśniano jej zbyt mocno... Mam więc pytanie: Kto teraz będzie chciał ponownie w kampanii wyborczej przedstawiać domniemane i jak najbardziej prawdopodobne  związki nowoczesnej.pl z międzynarodowym lichwiarstwem narażając się na ponowny proces i teraz zapewne na dotkliwsze kary finansowe? No kto?... Pytanie chyba retoryczne. Zresztą chyba nikt dzisiaj w Polsce jakoś mało docieka jak to się stało, że nagle i zaskakująco szybko powstał nowy byt polityczny z ugruntowanymi strukturami  i dodatkowo z ogromnym budżetem (np. billboardy niemal we wszystkich miastach)...

Pomijając jednak powyższą dygresję sądzę niestety, że ten hipotetyczny plan "chłopców" może się udać... zważywszy, że chyba PiS w dalszym ciągu nie zauważa niebezpieczeństwa jakim jest nowoczesna.pl. Chociaż... pesymistycznie przeczuwam, że gdyby nawet PiS zaczął prowadzić też kampanię wyborczą nakierowaną m.in. na nowoczesną.pl to i tak plan "nadzorców" może się jednak udać...

Obym był złym prorokiem... i wierzę jednak, że takim się stanę po wyborach i zdecydowanym zwycięstwie PiS-u. Tylko bowiem zmiana władzy i objęcie rządów przez PiS jest jedyną szansą na przetrwanie i odbudowę Polski, zachowanie jej niepodległości i suwerenności. Szansą chyba już ostatnią... Musimy więc jasno pokazać "bilderbergowym" i "michnikoidalnym" "chłopcom", że jednak ich misternie przygotowywane plany i scenariusze  nie mają jednak szans powodzenia w sytuacji, gdy Polacy się zjednoczą w obronie swojej Ojczyzny !

Kończąc podkreślę dobitnie jeszcze raz, że niestety nie ma dziś innej realnej alternatywy dla Polski, choć zapewne wielu z nas uważa także PiS za część systemowego układu okrągłostołowego III RP... ale trudno... został nam dzisiaj tylko PiS i trzeba zrobić wszystko aby znacząco wygrał te wybory i zniwelował -domniemane i hipotetyczne oczywiście - destrukcyjne zamierzenia realizowane poprzez powstanie nowoczesnej.pl.  To "wszystko" to "gremialne i pospolite ruszenie na urny wyborcze", i oddanie głosów na kandydatów PiS. Osamotniony prezydent A. Duda, bez wsparcia przez większość sejmową, może nam niestety nie wystarczyć i wspomniana wyżej ostatnia szansa na Polskę zostanie zmarnowana...

[1] http://wiadomosci.wp.pl/title,Andrzej-Olechowski-o-Platformie-ta-partia-jest-martwa,wid,14722884,wiadomosc.html
[2] http://www.tvp.info/16065770/olechowski-ludzie-rozumuja-pis-to-swiry-po-to-cynicy
[3] http://www.rp.pl/artykul/1110041,1145351-Czary-odeszly-z-Tuskiem---rozmowa--Andrzejem-Olechowskim.html?p=1
[4] http://www4.rp.pl/artykul/1175858-Andrzej-Olechowski-w-TVN24-o-kandydatach-w-wyborach-prezydenckich.html
[5] http://www.polskatimes.pl/artykul/3751979,andrzej-olechowski-nie-widze-klimatu-do-spolecznego-buntu-w-polsce,id,t.html
[6] http://wpolityce.pl/polityka/244280-olechowski-demaskuje-oblude-platformy-obywatelskiej-w-programie-na-zywo-pienkowska-chce-pan-powiedziec-ze-nas-oszukaliscie-wideo
[7] http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/zdjecia/491855,2,olechowski-dla-rzeczpospolitej-walesa-zrobil-wiecej-dla-polski-niz-ci-ktorzy-zgineli-pod-smolenskiem.html,1,7
[8] http://www.olechowski.pl/2015/06/01/pan-kukiz-jest-modny/
[9] http://niezalezna.pl/71686-prawdziwe-tlumy-na-wiecu-ryszarda-petru-zobacz-jak-manipuluja-mainstreamowe-media

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 1 października 2014

Jasne wytyczne A. Olechowskiego wobec gabinetu E. Kopacz...

Nie wiem, czy tylko ja mam takie spostrzeżenia, ale ilekroć w Polsce dochodzi do istotnych wydarzeń na scenie politycznej to prawie zawsze uaktywnia się "bilderbergowy" wirus w postaci A. Olechowskiego, który za pomocą odpowiedniego w treści wywiadu kreśli niemal gotowy scenariusz przyszłości politycznej Polski.

Podobnie dziś - w dniu exposé E. Kopacz i podobno nie znając jego treści wcześniej - udzielił on zastanawiającego wywiadu Rzeczpospolitej.

Bacznie należy obserwować zachowania i wypowiedzi A. Olechowskiego, bowiem zawsze - po długim niebycie medialnym - bywały zapowiedzią określonych zmian a również chyba i pewnym zarządczym przesłaniem dla podwładnych, władających dziś Polską. We wspomnianym wywiadzie [1] A. Olechowski prawi rzeczy niemal prorocze i takie, które znalazły odzwierciedlenie w perspektywie czasowej zaprezentowanego dzisiaj przez E. Kopacz scenariusza działań rządu przewidującego rozwiązania aż do roku 2020.

Cóż takiego rzecze Andrzej Olechowski? Ano np. takie to słowa:

"O Platformie myślę z niepokojem i troską. 
A to dlatego, że jest jedyną siłą, która mogłaby uniemożliwić powrót do władzy PiS, a równocześnie jest dzisiaj w stanie, który tego nie zapewnia. Bardzo bym chciał, żeby Platforma się zrewitalizowała. Rząd Ewy Kopacz jest dobrym wstępem do projektu rewitalizacji PO, choć jego realizacji nie gwarantuje".
(...)
"Głównym zadaniem (rządu PO - dop: kj) jest zapewnienie Platformie pozycji, z której wygra następne wybory, a to jest bardzo trudne zadanie (...) jest dzisiaj konieczne poszukiwanie formuły, która zapewni Platformie zwycięstwo w kolejnych wyborach".
(...)
"...czy PO może być dzisiaj partią obywatelską? To już nie jest możliwe, bo jednak ta partia stała się typowa, standardowa i trudno doszukiwać się w niej jakichś szczególnych elementów obywatelskich. Może gdyby bardziej jednoznacznie stanęła po stronie praw obywatelskich dla wszystkich, w tym mniejszości, mogłaby odzyskać ten przymiotnik".
(...)
"Istotnym komponentem przywództwa politycznego jest nadzieja. Polityk musi dawać nadzieję na rozwiązanie czy zmianę, których pragnie znaczna grupa wyborców. Rząd Ewy Kopacz musi zacząć działać tak, by te nadzieje się ziściły. Wtedy PO wygra wybory. Nie chodzi jednak o nadzieję na większe dodatki na dzieci, nie o takich projektach mówimy. Rząd musi zasygnalizować, co chce zmienić, i zacząć to robić. Ma rok, żeby pokazać, że jest wiarygodny. To go odróżni od PiS, który może obiecywać różne rzeczy, ale nie może pokazać swojej wiarygodności".
(...)
"Rząd Ewy Kopacz ma być rządem na pięć lat. Jeśli potraktuje swoją misję jako roczną, nie będzie to mądre. Potrzebne jest wystąpienie programowe, które powie, co chcą zrobić przez następne pięć lat".
(...)
"Exposé będzie ważne, jeśli zainteresuje młodych wyborców oraz ten elektorat wielkomiejski, modernizacyjny, obyty ze światem, który się do niej zraził (...) Nie przyciągnie czarami, bo te odeszły z Donaldem Tuskiem, zatem musi przyciągnąć merytorycznie. Każdy oczywiście ma swoją listę spraw, które trzeba w Polsce zrobić. Na mojej są: wiarygodny system emerytalny (w obecny nikt nie wierzy), nowy system finansowania wyższych uczelni (muszą gruntownie się zreformować), nowy kodeks podatkowy (obiecany przez ministra Mateusza Szczurka, ale bez konkretów), cyfryzacja państwa i euro".

W dalszej części wywiadu A. Olechowski jak zwykle wynosi na piedestał G. Schetynę i w dalszym ciągu pokłada nadzieję w przyszłe rządy PO.

Czyż wypowiedzi będące oczekiwaniem pana A. Olechowskiego wobec rządu i expose E. Kopacz nie są niemal zbieżne z treścią dzisiejszego wystąpienia nowej pani premier? [zob: 2]. Czyż nie stanowią podwalin gotowego scenariusza przyszłości PO i Polski? Czyż przedstawione dzisiaj przez premierową pobożne życzenia i obietnice wobec wyborców nie są realizowaniem wysuniętego przez A. Olechowskiego postulatu, aby ten rząd rządził tak, aby PO wygrała wbrew wszystkiemu przyszłe wybory parlamentarne? Czyż formułowanie przez E. Kopacz zamierzeń w perspektywie roku 2020 nie są werbalnym przekazem słów rzeczonego "bilderberga" o konieczności trwania obecnego rządu przez 5 lat?

Mnie jednak najbardziej zadziwia pewne rozumienie przez A. Olechowskiego dobra wspólnego jakim jest Polska i utożsamianie jej losu z losem jednej partii, czyli PO. Jakoś dziwnie to pachnie PRL-em i konstytucyjnie przewodnią rolą Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. No cóż... widać, że tęsknoty totalitarne i antydemokratyczne wśród kół zbliżonych do "bilderbergów" są bardzo silne i wynikają nie tylko z fascynacji przeszłością syjo-komunistyczną, ale też zapewne z podobnego toku myślenia o rzeczywistości dzisiejszych socjal-globalistów..

[1] http://www.rp.pl/artykul/1110041,1145351-Czary-odeszly-z-Tuskiem---rozmowa--Andrzejem-Olechowskim.html?p=1
[2] http://polska.newsweek.pl/najwazniejsze-tezy-expose-premier-kopacz-newsweek-pl,artykuly,348889,1.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 8 października 2012

Sondażowa redukcja biegów przed ostrym zakrętem


Pędzący do tej pory z dużą szybkością i na ostatnim biegu, rządowo-koalicyjny automobil w ostatnich miesiącach zdecydowanie zwalnia i przygotowuje się zapewne do ostrego zakrętu, zmiany kierunku jazdy oraz roszady pasażerów.  Dotychczasowi zaś podróżni są zdezorientowani i mogą tylko wierzgać nóżkami, próbować zmieniać ułożenie swoich siedzeń, trochę pokrzyczeć i… raczej wyłącznie przyglądać się perfekcyjnym manewrom technicznym dokonywanym przez kierującego pojazdem. A ten - jak wiadomo - jest raczej powszechnie nieznany, co wydaje się oczywiste skoro wywodzi się z kręgów spec-chłopców i nad-chłopców spod znaku SOWY oraz ekierki i cyrkla.  

Trzeba przyznać, że kierowca jest bardzo sprawny i potrafi bezbłędnie wejść w zakręt redukując w odpowiednim czasie i w odpowiedniej kolejności poszczególne przełożenia… Wykazując się niebywałą przecież precyzją zdecydowanie zwolnił i zmienił biegi przejeżdżając obok AmberGold, czym wprawił w zdenerwowanie i zakłopotanie najważniejszego pasażera, teraz zaś już ostro przyhamował mijając znaną firmę badawczą TNS Polska. Główny pasażer – który do tej pory ślęczał na tylnym siedzeniu szlifując nowe przemówienie – już wie, że zakręt jest nieunikniony a do samochodu mogą wsiąść jeszcze dodatkowe osoby… Dla niego zaś może zabraknąć miejsca…

Pozdrawiam

P.S. 1.
Inspiracją do napisania tego krótkiego tekstu był post Chłodnego Żółwia pt.: Koniec pewnej ePOki... Czas na Schetynę?. W komentarzu do niego napisałem mniej więcej (tutaj trochę rozszerzam pierwotną wersję komentarza nie zmieniając jego sensu):

„Dobrze prawisz autorze. Ja już w lipcu w swoim poście Polski "bilderberg"wieszczy rewolucję w PO i wyznacza następcę po D. Tusku!! pisałem, że sam A. Olechowski dał sygnał wszystkim do przełożenia „wajchy” oraz zwinięcia „parasola ochronnego” nad D. Tuskiem i - nakazowo dla wtajemniczonych - zapowiedział zmiany oraz krytykował sobie D. Tuska i PO pod jego rządami, że hej ;). Co prawda A. Olechowski wskazywał jako następcę premiera S. Nowaka, ale o G. Schetynie też wypowiadał się całkiem pozytywnie. Zdecydowanie natomiast „piał z zachwytu” nad J. Palikotem wskazując na jego polityczny talent a nawet geniusz (sic!).  Cała wymieniona przez „wajchowego” trójka jest zresztą bardzo blisko związana z B. Komorowskim oraz jego unio-wolnościowym otoczeniem i to on – zgodnie z pierwotnym scenariuszem „chłopców” - ma przejąć całość władzy w Polsce. "Wajchowy" oczywiście też pozytynie nie zapomniał wsomnieć o L. Balcerowiczu. Sądzę też, że PSL przeczuwa coś niedobrego dla siebie, stąd ostatnie inicjatywy rozmów z PiS i zdecydowanie się na otwartą wojnę z J. Gowinem... Być może już niedługo doczekamy się zmiany na stanowisku premiera… Czyżby „chłopcy postawili już na Schetynę w tej roli a na wicepremiera szykowali nam J. Palikota?  Może właśnie też owe sondaże są kolejną „wajchą” i w obronie przed „Kaczyzmem” poszerzona zostanie koalicja o Ruch Palikota a Tuska zamieni Schetyna lub Nowak? Dla mnie będzie to jeszcze większy koszmar i nóż w mej kieszeni już sam się otwiera…”.

P.S.2.
 Refleksyjnie o ostatnich sondażach… Wielokrotnie* wskazywałem na fakt możliwości dokonywania manipulacji sondażami na każdym etapie procesu badawczego: od sposobu budowy kwestionariusza i kolejności zadawania pytań oraz ich brzmienia poprzez proces liczenia, weryfikacji i analizy danych aż po prezentacje wyników badania. Prawdopodobieństwo nierzetelności badawczej jest szczególnie duże w przypadku sondaży popularności partii politycznych dokonywanych na zamówienie przez polskie instytucje badawcze i długo przed wyborami. W takim przypadku ewentualne rozbieżności z oficjalnymi wynikami przyszłych wyborów można tłumaczyć faktem zmian - w tak długim czasie - preferencji wyborczych. Chciałbym, aby firmy badawcze w Polsce miały opinię rzetelnych, ale wszyscy wiemy, że raczej należy je oceniać negatywnie, nad czym boleję. Uważam – być może niesprawiedliwie – że ostatni sondaż jest wynikiem odpowiedniego „zamówienia” na taki a nie inny ich wynik i jest skierowany wyłącznie do wyborców PO (lemingów i czerpiących profity z PRL-bis). To tylko moja opinia i mogę się mylić. Oprócz tego, o czym wspomniałem w zasadniczym tekście,  dodatkowym – może makiawelicznym - powodem ich opublikowania było przestraszenie własnych wyborców "Kaczorem" i zmobilizowanie ich do walki z nim. Ponadto dodatkowym celem sondażu było  stworzenie u lemingów oraz beneficjentów systemu paniki i oczekiwania na cudowne oraz ozdrowieńcze kolejne "ekspose" Tuska. No tak – miały pomyśleć lemingi - musimy zaciskać pasa, ale to już lepsze niż zwycięstwo PiSiorów. Czyli musimy - mimo wyrzeczeń - dalej popierać Tuskusia lub RPP, bo inaczej wygra Kaczor i wtedy będzie katastrofa (lemingi) lub odcięcie od profitów i sądy powszechne (beneficjenci systemu). Sądzę jednak, że najważniejszym powodem jest – wskazany w tekście – zbliżający się zakręt i roszada pasażerów w samochodzie rządowym.
*Zobacz np.: Och! Sondaże... tyle "kreatywnej" pracy twórczej w kanałach z fecesami! (http://krzysztofjaw.blogspot.com/2010/06/och-sondaze-tyle-kreatywnej-pracy.html)

Pozdrawiam


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 2 lipca 2012

Polski "bilderberg" wieszczy rewolucję w PO i wyznacza następcę po D. Tusku!!

Nie wiem, czy Janusz Korwin Mikke i Andrzej Olechowski reprezentują tą samą "grupę trzymającą władzę", ale ten ostatni zawsze jest nosicielem "bliderbergowego" wirusa odpowiednio zmutowanego i przystosowanego do warunków polskich. Warto prześledzić działania tych dwóch osób w okresie przed i po transformacji roku 1989 oraz odpowiedzieć sobie na pytanie: Dlaczego przez 23 lata nie powstała żadna znacząca partia polityczna, liberalna w gospodarce a konserwatywna w idei?.

Ostatnio JKM uaktywnił się podczas - wykreowanej przez rządzących - "rozróby" w czasie przemarszu przez Warszawę rosyjskich kibiców, dziś zaś zastanawiającego wywiadu udzielił wp.pl sam Andrzej Olechowski, jedyny stały polski uczestnik tajnych spotkań międzynarodowej grupy zarządczej zwanej Grupą Bliderberg (w tegorocznym spotkaniu zaszczytu uczestniczenia w nim dostąpił też nie kto inny jak uczeń G. Sorosa, sam J.V. Rostowski - polecam: Kim jesteś Vincencie Rostowski? I czy po Grecji będzie Polska?).

Szczególnie jednak bacznie należy jednak obserwować zachowania i wypowiedzi A. Olechowskiego, bowiem zawsze - po długim niebycie medialnym - bywały zapowiedzią określonych zmian a również chyba i pewnym zarządczym przesłaniem dla podwładnych, władających dziś Polską. We wspomnianym wywiadzie A. Olechowski prawi rzeczy dla niektórych być może szokujące, ale zważywszy, że to on (i inni "specjalni chłopcy" m.in. G. Czempiński) był współtwórcą PO oraz kibicował powstaniu równie "chłopięcemu" RPP, należy domniemywać, że strategia zamiany PO na RPP i PiS na PJN (zobacz: Jeszcze raz o Chłopcach, Palikocie i Leninie...) zupełnie się nie powiodła, wobec czego projekt PO i częściowo PiS - dla zachowania władzy - należy odświeżyć.

Cóż takiego rzecze Andrzej Olechowski? Ano np. takie to słowa:

"PO jest partią dobrego humoru, ale wzrost poparcia, jaki odnotowała, nie jest trwały. PO straciła poparcie różnych środowisk w Polsce, nadwątliła swoją pozycję wśród młodych, straciła autorytet w czasie reformy OFE i próby przeforsowania ACTA. Cóż, PO ma jednak trzy lata do wyborów, do tego czasu wszystko się może zdarzyć".

"(PO - dop.: kj) uda się przetrwać i dekadę, chyba, że nastąpi jakiś wstrząs (...) Bo ludzie, którzy ją tworzą, zajmują stanowiska w administracji, żyją z tego, że partia jest u władzy, (ale PO) kompletnie straciła żywość intelektualną. W Platformie nie ma dyskusji, nie ma życia, silnych think tanków, które by pracowały nad nowymi ideami. To bardzo niepokojące. (PO) nie przyświeca jej żadna myśl przewodnia, nie ma tematu, za który jej działacze daliby się pokroić. W pewnym sensie można to zrozumieć: aby utrzymać poparcie dużej części elektoratu PO stara się być obła, nie chce nikogo odrzucać. Byłbym więc gotów zaakceptować pewną eklektyczność, ale nawet w takich obszernych ramach, w takiej partii od Sasa do lasa, powinny przecież być postulaty, hasła i programy, które odróżniałyby ją od innych. A ich nie ma! Gdyby w "Wiadomościach" nie podawano, kto zgłosił w sejmie daną propozycję, rzadko kiedy byłbym pewny, że była to właśnie propozycja PO. Nie mówię oczywiście o bieżących kłótniach i pyskówkach, bo tu Platforma ma własny styl, inny od stylu PiS czy SLD".

"Rozkład jest rzeczywiście realną groźbą w przypadku PO. Ale jeszcze nie teraz. W przyszłości być może podzieli los Sojuszu, który, mimo widocznych symptomów, długo nie czuł tego rozkładu, bał się usunąć Leszka Millera. Skończyło się na porażce, z której do dziś nie mogą się podnieść. To samo może spotkać Platformę, ale symptomów upadku PO jeszcze nie widzę".

"Schetynę zawsze postrzegaliśmy jako polityka bardzo sprawnego, ale jednak zawsze drugiego po premierze. Nigdy nie grał pierwszych skrzypiec, podobnie jak na boisku. Jest pomocnikiem, a nie napastnikiem. (...)  Pan Gowin jest postrzegany jako człowiek o skrajnych poglądach, więc wątpię, by ktoś chciał wystawiać na pierwszy plan takiego polityka. Prędzej będzie to (jako lider po D. Tusku) człowiek ze środka. Niewykluczone, że ktoś z młodszej gwardii (...) Choćby Sławomir Nowak. Coraz częściej słyszę o jego osiągnięciach w ministerstwie infrastruktury. Postępy, jakie zrobił, były dla wielu miłym zaskoczeniem. Wcześniej prezentował się jako polityk od wszystkiego, czyli od niczego. Okazało się, że ma ukryte talenty".

"Kibicuję Leszkowi Balcerowiczowi, który konsekwentnie pomaga ministrowi Rostowskiemu zachować równowagę i nie wpaść w samozadowolenie (...) Nie da się też rozwijać gospodarki w dobrym tempie, gdy kurczy się liczba osób pracujących, dobrze, że chociaż rząd zabrał się za reformę emerytalną...".

"PiS absolutnie się nie skończył. Ma swój żelazny elektorat, który waha się w granicach 20-30 procent. To wciąż partia pierwszego wyboru dla prawicowych wyborców. Przy czym tak, jak Platforma jest partią dobrego nastroju, tak PiS jest partią złego. Jakby w Polsce atmosfera gwałtownie się pogorszyła, wtedy do PiS przypłynie dodatkowe 10-15% ludzi niezadowolonych. Wtedy może wygrać wybory (...) Na prawicy nie liczy się nic poza PiS i Jarosławem Kaczyńskim. Kiedy przychodzą wybory to tak jak na święta wszyscy kupują karpia, a nie tańszą pangę, tak prawica głosuje na PiS. Wszystkie namiastki są skazane na porażkę".

"Wśród młodego narybku partii z pewnością istnieje grupa, której jest duszno w PO. Nie mają nic do roboty, siedzą w ostatnich ławach i przebierają nogami. A w Ruchu Palikota czekają na nich liczne zadania i zainteresowanie mediów, bo partia nie ma dość działaczy (...) Systematycznej współpracy nie będzie, bo to by czyniło palikotowców więźniami 10-procentowego wyniku. Ruch Palikota może zyskiwać poparcie tylko kosztem Platformy (...) W moim przekonaniu (palikotowi - dop.:kj) udało się znaleźć złoty środek między charakterystycznym dla niego nieortodoksyjnym, wyrazistym sposobem wyrażania się, który trafił do wielu, a językiem powagi i odpowiedzialności za państwo. Na tym polega jego talent i geniusz".

(Źródło cytatów: Andrzej Olechowski o Platformie: ta partia jest martwa, http://wiadomosci.wp.pl/title,Andrzej-Olechowski-o-Platformie-ta-partia-jest-martwa,wid,14722884,wiadomosc.html)

Czyż wypowiedzi Pana A. Olechowskiego nie są gotowym scenariuszem zmian w PO i drogowskazem zmian całej polskiej sceny politycznej? Czyżby więc "chłopcy" dali sygnał do zmian, które wyznaczać mają dalsze działania Platformy Obywatelskiej i Ruchu Poparcia Palikota?. Czyżby jednak Sławomir Nowak nowym premierem a wicepremierami: geniusz J. Palikot i L. Balcerowicz? A co z Millerem i Schetyną?

Jedno jest pewne: "chłopcy" zmienili swoją strategię. Nie udało się ani odebrać głosów PO przez RPP, ani też rozbić PIS-u poprzez powstanie PJN i SP.  W nowej więc strategii chłopcy przyjęli, że w dalszym ciągu PO i PiS będą najsilniejszymi partiami w Polsce, wobec czego potrzebne będą zmiany. W przypadku PO rewolucja będzie bardzo łatwa do przeprowadzenia (ku radości lemingów) natomiast w PiS-e będzie trzeba obudzić chyba "rezerwę strategiczną śpiochów" lub podjąć inne działania charakterystyczne dla chłopców (np. "przekonać" niektórych członków PiS do odpowiednich, odśrodkowych i pożądanych przez nich zachowań).

Mam jednak nadzieję, że chłopcy znów "strzelają kulami w płot" a Polacy nie pozwolą już na rządy "nierządnic". Oby!

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

piątek, 14 października 2011

Jeszcze raz o Chłopcach, Palikocie i Leninie...

Założenie:

Poniższe refleksje - będące naturalnie treścią z obszaru "fikcji politycznej" (political fiction) - mogą być traktowane jako niemal godne miana tego gatunku "mojego pisarstwa" tylko pod warunkiem prawdziwości wyników wyborów podanych przez PKW. Zastrzeżenie to nie dotyczy nawet samych wielkości liczbowych, ale trendu, skali i kolejności miejsc uzyskanych - ze względu na ilość otrzymanych głosów wyborczych - przez poszczególne partie polityczne. Pomijam na razie "ciekawe" wrzutki o fałszerstwie (sądzę, że to raczej prowokacja Chłopców).

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wprowadzenie:

Już kilkakrotnie (przed i po wyborach) pisałem o samym J. Palikocie oraz jego towarzyszach oraz o przyczynach wyboru jego ruchu do polskiego Parlamentu. 

Dla tematycznego zobrazowania treści mojej "fikcyjnej opowieści" przytoczę kilka cytatów z niektórych moich notek:

– "Mam też nieodparte wrażenie rozgrywania na szczytach władzy wielkiej GRY, w której uczestniczą czołowi politycy tzw. liberalnej sceny politycznej. Poddając się temu wrażeniu wydaje się, że PiS czy CBA to tylko pionki w grze a Król i Królowa tej partii szachów to opozycyjna wobec PO partia Piskorskiego i Olechowskiego wspierana przez Palikota (...) Donald Tusk najprawdopodobniej i tak już nie spełni swojego marzenia zostania Prezydentem RP. Szkoda tylko tych lat, które jako szef rządu podporządkowywał temu celowi a tym samym nie mógł być dobrym Premierem" - EFEKT DOMINA z dnia 06.10.2009 roku (wtedy myślałem, że A. Olechowski już został namaszczony),

"- Więź między Schetyną a Tuskiem pękła nieodwracalnie?  - Oni się poskładają. Ale wszystkich bolało, jak Schetyna został skasowany z funkcji wicepremiera i szefa MSWiA. To się sklei, ale już innym klejem. - Jakie Schetyna ponosi za to koszty?  - Schudł dość dużo. To akurat dobrze, bo był za bardzo utuczony (...) - A jak Schetyna tego nie zrobi?  - To się nie nadaje na przywódcę. Powiem brutalnie: tylko wtedy możesz dać sobie radę, gdy KREW I SPERMA ciekły ci po twarzy (...) - Patrzy pan na pośladki Ziobry?  - Codziennie widzę go przecież w Sejmie...." - z wywiadu udzielonego przez J. Palikota Anicie Werner – PLATFORMA PUSTYCH KOLESI  (szczerze polecam!),

–   "J. Palikot odpowiada dziennikarzowi słowami, których treść może być zinterpretowana jako groźba pod adresem Kandydata na Prezydenta, dra Jarosława Kaczyńskiego!: "... Największym wilkiem polskiej polityki jest Jarosław Kaczyński... W związku z tym moja odpowiedź na pańskie pytanie jest takie: TAK! Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie, zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż..." - z wywiadu J. Palikota udzilonego telewizji "U1 BATOR"Trzej przyjaciele... PROROCY i CZARODZIEJE? z 23.06.2010 roku,

"Uważajcie tylko żeby czasem nie doprowadzić do odnowienia animozji między specsłużbami wojskowymi i cywilnymi oraz policyjnymi!. Jest to tym bardziej ważne w okresie wyborczym. Chodzi mi przede wszystkim o udobruchanie "cywilniaków" przez "wojskówkę". Co prawda został wystawiony przez tych pierwszych na kandydata TW Must (jakiś taki niemrawy jest), ale SOWA wystawiła Jamajkę, który zmusił do rezygnacji D. Tuska i pewnie może wygrać wybory... więc jakoś tam podzielcie ten tort..." - SOBIES-SOWA-BOND... galopująca integracja ! z 15.03.2010 roku,

"W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"... – Chłopcy też popełniają błędy! z 13.04.211 roku,

– "Oto, co m.in. powiedział J. Gowin: "... Tego nie wiem (...) ale nie jest żadną tajemnicą, że w otoczeniu J. Palikota nie brak (teraz i wcześniej - dop.:kj) ludzi z kręgu dawnej władzy... dawnej nie PO, ale dawnej PRL-owskiej..." – Kilkunastodniowy czas prawdy? – J. Gowin o "poczęciu" Ruchu Palikota...  z 12.10.2011 roku

Jest jeszcze moich i nie tylko moich tekstów, które wskazują, że np. "Operacja Palikot" to już przygotowany przez Chłopców scenariusz "politycznej zabawy" Polską...  

  ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozwinięcie: 
 
Pozostaję przy swoim zdaniu, że o zwycięstwie J. Palikota i jego RPP zadecydowali Chłopcy. Zresztą - jak wskazałem - pośrednio też potwierdził to poseł J. Gowin.

Cała operacja "RPP, PJN" tworzona  przez Chłopców obarczona była jednak dużym ryzykiem. Nawet tuż przed terminem wyborów wydawało się, że obie wykreowane a'la partyjne inicjatywy  poniosą porażkę... Strategia odpływu elektoratu z PO do PJN kompletnie zawiodła natomiast do RPP nie ciągnęły niestety - sprytnie wykreowane podczas prezydenckiej "wojny o krzyż smoleński" przez tandem Komorowski-Palikot  - rzesze antyklerykalnej, prymitywnej i często zapijaczonej lub zapewne zaćpanej w większości hołoty... Nie sprowokowano też "katoli" do demonstracji przeciw promowaniu satanistycznych wartości w publicznej TVP (oj... wtedy Palikot by sobie prawdopodobnie pokrzyczał: głosujcie na mnie a ja będę z tymi oszołomami katolickimi walczył, zobaczcie jaka to moherowa zgraja ... itd, itp...).

Oczywiście Chłopcom bardziej zależało, żeby stworzyć proprezydencki ruch polityczny tworzący jakąś "lewą, syjo-marksistowsko-globalistyczną stronę" bliższą SLD i Komorowskiemu niż na siłę tworzenie już dziś alternatywy dla PiS... Wydaje się, że z tego powodu w ostatniej chwili postanowiono rzucić "wszystkie siły, wszystkie ręce na pokład" na J. Palikota. "Pompowano" go w sondażach, Palikot pojawiał się "to tu, to tam i jeszcze raz tu... no i znów tam" i... nie znikał. Po prostu był wszędzie. Ostatnim rzutem na taśmę obiecał nawet wszystkim legalne ćpanie "Marychy", darmową i szybką może "wielokrotną zmianę płci w zależności od stopnia naćpania", gejom nie wiem co obiecał, ale... już kiedyś przyznał się, że nim być może jest a te "pośladki Ziobry"... więc aż boję się pomyśleć i nie wiem do czego mógł ewentualnie się posunąć, aby ściągnąć do swojego Ruchu Naczelnego Homoseksualistę Polski - Tęczowego Pana Biedronia (współczuję zwykłym homoseksualistom, że mają takiego obciachowego przedstawiciela).

Chłopcy jednak nie byli pewni wyniku. Co prawda ich sondażownie z OBOP-em na czele przez lata nauczyły się "odpowiednich chłopięcych metod badawczych" a PKW podpisała "odpowiednie" umowy z obsługującymi wybory firmami informatycznymi (też: TU) , ale "licho nie śpi.."

Chłopcy naprawdę "musieli być nieźle rozgrzani"... bowiem niemalże zadziałali wbrew prawidłom "sztuki pracy chłopięcej" i w desperacji "rzucili do walki" armaty niecodzienne: największego kalibru – jedynego stałego polskiego Bilderberga A. Olechowskiego i mniejszego kalibru – Jerzego Urbana, który z Szechterami i Olejnikami lubi spotykać się nocną porą na ulicach Warszawy. Szczególnie ta ogromna armata była chyba dla wszystkich (tych dookreślonych) jednoznaczna  a mnie przekonała w tym momencie o tym, że RPP znajdzie się na 100% w polskim Parlamencie...

Ale... uważam, że jednak Chłopcy liczyli na to, iż RPP uszczknie jednak trochę PO i pozyska więcej nowych wyborców a nie sprawi aż tak sromotnej kęski SLD.  Tego na pewno się nie spodziewano. Owszem wytworzono odpowiednią narrację, żeby pozbyć się niewygodnego polskiego G. Napieralskiego, ale powodem odejścia jego odejścia w niebyt miał być wynik poniżej 13% a na pewno liczono na 10-11%... Stało się inaczej i zapewne Chłopcy oraz SLD są mocno poirytowani, bo przecież tylu ich Współplemieńców "o wysokim stopniu istotności"  do parlamentu się nie dostało... i "kur..."! - ani jeden do Senatu! (w tym przypadku jednak JOW-y zadziałały a Chłopcy nie wykazali wystarczającej chłopięcej czujności).

Owe zdenerwowanie i irytacje zdają się potwierdzać zachowania członków SLD (w tym R. Kalisza), ale widoczne są też w przekazach niejako dyscyplinujących może nie samego J. Palikota, co jego "drużynę"... R. Kalisz ostrzega Januszka przed tym, aby jego posłowie zbytnio, jako przedsiębiorcy, się nie usamodzielnili a inni gaworzą o jakichś "kwitach", "toczących się procesach", itd...

Swoją drogą... ciekawe jak Polaków określają dziś Chłopcy podczas pisania scenariuszy i corocznej "burzy mózgów" decydującej o najbliższych i najdalszych wydarzeniach na świecie...

Kiedyś niejaki Władimir Iljicz Uljanow vel. Włodzimierz Lenin, który był pochodzenia żydowsko-niemiecko-rosyjsko-kałmucko-szwedzkiego (matką W. Lenina  była Maria Aleksandrowna z domu Blank, której ojcem był dr Izrael Moisiejewicz Blank pochodzący z Żytomierza) o Rosjanach, narodzie rosyjskim zwykł w rozmowach prywatnych mawiać... "bydło"... a to nie był Chłopiec z "najwyższej półki"...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

niedziela, 2 października 2011

Krótki scenariusz pesymisty...

Witam pesymistycznie,

Za tydzień wybory, których... zgodnie z prawem nie powinno być i taka winna być interpretacja prawna niektórych działań PKW.

Państwowa Komisja Wyborcza złamało prawo nie dopuszczając do zarejestrowania ogólnopolskich list wyborczych ugrupowania Nowa Prawica Janusza Korwina Mikke oraz - uogólniając - uchybiła zasadzie równości wobec prawa w przypadku  Komitetu Wyborczego Nowego Ekranu.

Sprawa jest niepodważalna prawnie. Niezależnie od wyników wyborów obydwa komitety wyborcze mogą zaskarżyć prawidłowość ich przeprowadzenia w dniu 9.10.2011 i żądać ich unieważnienia oraz powtórzenia...

Skarga może być też złożona poza granicami naszego kraju... do instytucji, które przez ostatnie 20 lat stały się nadrzędne wobec Polski i jej mieszkańców, czyli władzy sądowniczej Eurolandu*.

Nie wiem kto wygra wybory i nie wiem jak ostatecznie zachowa się PKW. Niemniej Polska znalazła się w sytuacji kuriozalnej, niemal bez wyjścia.

W przypadku uznania przez PKW wyników wyborów będzie to ostateczne zwycięstwo bezprawia i lekceważenia demokracji oraz pogrzebanie idei budowy w Polsce tzw.: "państwa prawa". 

W sytuacji kiedy PKW unieważni wybory i zarządzi ich powtórzenie może dojść do "szeroko zakrojonych oddolnych lub sterowanych odgórnie zamieszek i protestów społecznych".

Będąc dzisiaj pesymistą uważam dzisiaj skrajnie pesymistycznie, że niezarejestrowanie ogólnopolskich list JKM było zabiegiem niemalże celowym "establishmentu III RP".  Na świecie jest kryzys, który niechybnie dotrze do Polski z siłą większą wprost proporcjonalnie do siły negatywnych zabiegów kreatywnej księgowości tworzonej w ostatnich 4 latach przez rząd D. Tuska . Z tym kryzysem nikt sobie nie poradzi a w szczególności Ci, którzy zniszczyli Polskę przez 20 lat, a zdegradowali ją doszczętnie w latach 2007-2011.

Ostatnio zastanawiałem się dlaczego PiS nie powinien wygrać tych wyborów a jednak je wygra, co może w konsekwencji doprowadzić jednak do wygranej obecnego obozu władzy, która nastąpi po upadku kryzysowego rządu mniejszościowego PiS. Dziś można też w ogóle zastanowić się, czy jednak - w przypadku wygranej - rząd PiS powstanie...   Szykuje się bowiem być może też szeroka socjalistyczno-globalistyczna koalicja powyborcza, którą już zawczasu czynnie wspierają dawni agenci służb specjalnych komunistycznego i zsowietyzowiałego PRL z Naczelnym Bilderbergiem Kraju – Andrzejem Olechowskim na czele. Doprawdy... Zadziwiające i zatrważające jest dla mnie jak sondaże i polskojęzyczne media potrafią nakazać "wysokie poparcie" dla nawet najbardziej szpetnie kuriozalnego wytworu chyba Chłopców. Już chyba być może PJN jest ich być może wartościowszym pomysłem...

Zastanawiając się jednak nad konsekwencjami łamania praw przez PKW, dziś jednak skłaniam się do stwierdzenia, iż w Polsce być może celowo generuje się powstanie chaosu powyborczego, który zamiast skupić się na stanie naszej gospodarki znów zostanie skutecznie skanalizowany do walki stricte politycznej...  Nasz JKM może ma spełnić znów taką rolę jak domniemana przez niektórych jego – być może i oczywiście tylko przypuszczalnie – rola a'la "konia trojańskiego"  ustawy lustracyjnej z 1992 roku. JKM sam ją wtedy zaproponował i to w takiej formie i treści, która a'priori zakładała jej skompromitowanie i skompromitowanie całej idei dekomunizacji w Polsce.  Później - znów tylko przypuszczalnie - JKM skutecznie zmarginalizował i ośmieszył idee konserwatywno-liberalne nie dopuszczając jednocześnie do powstania liczącej się partii o takim zabarwieniu ideologicznym. Dziś ma odwrócić uwagę Polaków od katastrofalnego stanu naszej gospodarki... a przede wszystkim sprowokować chaos i np. zamieszki...? Czy omawia takie scenariusze z J. Palikotem podczas nader częstych z nim spotkań?

A w USA, Unii Europejskiej ludzie na ulicach walczą o lepsze jutro... A w Warszawie HGW montuje urządzenia do rozpraszania demonstracji za pomocą dźwięku...  A w Polsce w trybie niecodziennym zmienia się ustawy o stanie wyjątkowym i dostępie do informacji publicznej... A we wspomnieniach B. Komorowskiego i J. Palikota cały czas zapewne przewijają się obrazy ze wspólnego polowania na głuszce w Rosji... zakrapianego rosyjska wódką dostarczaną przez gospodarzy, czyli KGB...

Może jutro będę bardziej optymistyczny...

P.S.

* Czy ktoś za czasów komunistycznych wyobrażał sobie taką sytuację, że 80% polskiego prawa ustanawiane jest dla Polski w Sowieckiej Moskwie... jak dzisiaj w Brukseli...? Czy jakikolwiek Polak zgadzał się świadomie na taką oto możliwość, że polskie ustawy są wiernym tłumaczeniem ustaw przygotowywanych  lub uchwalanych w ZSRR? Oczywiście i wtedy wprowadzano w Polsce pewne rozwiązania przyjęte w sowieckich krajach RWPG a nakazywane przez Sowietów, ale wtedy było to raczej ukrywane i wprowadzane "tylnymi drzwiami"... Dzisiaj Unia Europejska podejmuje za nas decyzje dotyczące naszej gospodarki, obronności, polityki zagranicznej... stała się naszym rządem...

Od 1944 roku walczyliśmy o naszą niepodległość i suwerenność! Nie zgadzaliśmy się na bycie poddanymi Jej Komunistycznych, Totalitarnych Wysokości Sowieckich a przez 20 lat oddaliśmy naszą wolność, suwerenność i niepodległość ciesząc się z tegoż faktu... To jakiś przerażający żart historii i kpina z 1300 lat naszej państwowości...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com 
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

niedziela, 25 września 2011

Kim jesteś Vincencie Rostowski? I czy po Grecji będzie Polska?

Witam

Jan Antony Vincent-Rostowski, znany też jako Jacek Rostowski jest obecnie polskim ministrem finansów.  W momencie otrzymania teki ministra nawet nie miał obywatelstwa polskiego a tylko brytyjskie. To pierwszy taki przypadek braku polskiego obywatelstwa w szeregach rządzących Polską od czasu powołania obywatela ZSRR, towarzysza Konstantego Ksawerowicza Rokossowskiego na Marszałka Polski.

Minister Finansów każdego rządu jest newralgiczną i centralną jego postacią. Spełnia on identyczną rolę jak Dyrektor Finansowy w każdej firmie, od którego zależy bieżąca i przyszła płynność finansowa oraz długookresowe generowanie i kumulowanie zysku pozwalające na trwanie (czyli brak bankructwa) i rozwój każdej firmy. Decyzje podejmowane przez takiego osobnika mają nieraz długookresowe skutki, które uwidaczniać się mogą po wielu latach... gdy już dawno nie pełni on takiej funkcji...

Nasz Jacek czy Vincent Rostowski jest przedstawiany w sposób nad wyraz różnorodny, przy czym jest mu stawiany zawsze jeden podstawowy zarzut: niewystarczającej wiedzy i dorobku zawodowo-naukowego w zakresie ekonomii oraz  finansów. Wskazuje mu się brak posiadania kierunkowego tytułu naukowego oraz stopnia naukowego doktora lub doktora habilitowanego (Bakałarz, magister czy profesor Jacek Rostowski?). Wielu też podważa posiadanie przez niego tytułu magistra ekonomii zgodnego z polskim systemem szkolnictwa wyższego, który kończy się napisaniem pracy dyplomowej (magisterskiej). Posiadany przez niego brytyjski tytuł zawodowy  Master of Science uzyskany w 1975 roku (sic!) nie kończy się napisaniem takowej i podobnej zakresowo oraz tematycznie pracy dyplomowej jak w Polsce. Często też o Jacku Rostowskim opowiada się w sposób humorystyczny (bezPESEL), lekko kpiarski lub nawet lekceważący.

Ja też wielokrotnie odnosiłem się w swoich tekstach do tejże - moim zdaniem - niechlubnej postaci polskich finansów. W grudniu 2009 roku w poście zatytułowanym: Panie Vincencie! Bądź mężczyzną! pisałem m.in.: "Często (...) wskazuję, że znajduje się Pan w "konflikcie interesów", bowiem jest Pan po "uszy zadłużony" w niepolskich instytucjach finansowych! Zastanawiam się też od dawna, czy Polskim Ministrem może być osoba posiadająca również inne obywatelstwo. I jeżeli tak, to czyje w tym wypadku interesy Pan reprezentuje: Polski czy swojej drugiej Ojczyzny? Podważam Pańskie kompetencje wskazując, że wszystkie Pana szacunki makroekonomiczne okazały się nietrafione (np. sławetny 4% wzrost PKB!). Wyśmiewam się z Pana jako ekonomisty, który tymże ekonomistą został jedynie dzięki G. Sorosowi, który raczył Pana zatrudnić na Węgrzech w szkole założonej przez swoją fundację (niech Pan spyta Brytyjczyków co sądzą o G, Sorosu!).  Kpię z Pana, jak wielka rzesza innych ekonomistów, analizując skonstruowany przez Pana Budżet RP na 2010 rok! Zastanawiam się, czy Pan posiada PESEL i NIP, bo jeżeli nie! To jak Pan się rozlicza z polskim Fiskusem... Jako Minister Finansów!!! No JAK? I boję się ostatecznie, że doprowadzi Pan do Bankructwa Moją Ojczyznę!... A Pan nic! 
Proszę powiedzieć co Pan, jako ekonomista/finansista, osiągnął zawodowo? Proszę przedstawić tytuły i treść Pańskich prac licencjackich i magisterskich!
Proszę przedstawić jakiekolwiek Pana publikacje w dziedzinie ekonomii i finansów!
Proszę przedstawić wysokość swojego długu w UK!
Proszę powiedzieć, czy prawdą jest Pana "poddaństwo" wobec G. Sorosa i zdementować fakt świadczenia dla niego pracy jako pracownik najemny?
Proszę powiedzieć czy kiedykolwiek wspomniał Pan, że jest patriotą, Polakiem... I kiedy?
Prosiłbym jeszcze o wiele rzeczy, ale jakoś tak Pan nie ma z reguły pojęcia o czym Pan mówi....
Jest mi po prostu, jako Polakowi, smutno, ze mam takiego Ministra Finansów..."

Niestety sądzę, że dzisiaj - niemalże już po dwóch latach - mógłbym napisać bardzo podobnie, ale obecnie jest chyba jeszcze więcej negatywnych dla polski wątpliwości związanych z Vincentem Rostowskim...

Ostatni w polskiej i zagranicznej prasie z wielka konsternacją i nawet trochę żartobliwie mówiło się o zaskakującej wypowiedzi "naszego" ministra, który podczas debaty w Parlamencie Europejskim - wskazując na ogromne niebezpieczeństwo kryzysu greckiego i strefy euro dla UE - powiedział: "Za wszelką cenę musimy ratować Europę. Nie łudźmy się, gdyby euro miało się rozpaść, to Europa długo tego szoku nie przetrwa". Szokującym było też pośrednie wskazanie przez V. Rostowskiego na możliwość wybuchu wojny w Europie jako konsekwencji upadku Unii i waluty euro...

Moim subiektywnym zdaniem uważam, że słowa wypowiedziane przez V. Rostowskiego nie były prawdopodobnie żadnym przypadkiem ani nie wynikały z jakiejś megalomanii lub nawet mitomanii naszego ministra...  Niestety dla Europy były niemalże groźbą skierowaną wobec niej przez... - być może tylko przypuszczalnie w ramach jedynie oczywiście narracji z kategorii "political fiction" - międzynarodowy establishment skupiony wokół największych finansistów świata (i nie tylko finansistów) a reprezentowany niechybnie albo chybnie albo być może... m.in. przez obywatela USA, węgierskiego Żyda  - Georga Sorosa.

Czyżby więc upadek upadek Unii Europejskiej (i oczywiście waluty Euro) zastopowałby misternie budowany plan utworzenia jednej wielkiej globalnej gospodarki zarządzanej centralnie przez jeden rząd światowy? Czyżby więc ponadto naprawdę Unia Europejska i euro były aż w tak fatalnej kondycji, że grozi im realny upadek a tym samym musiały być "przywołane do porządku"? Czyżby tak naprawdę rządy europejskie w swoich krajach kompletnie były już ubezwłasnowolnione od siejących groźby i ostrzeżenia światowych globalistów?

Trudno będzie zapewne udzielić na w/w nielogiczne i bezsensowne pytania jakiejś logicznej i sensownej odpowiedzi, więc pozostaje mi jedynie wytłumaczenie mojego jakiegoś nieokreślonego przeczucia o rzekomym oczywiście posłannictwie Jana Vincenta Rostowskiego... 

Z oczywistych względów opierał się będę w większości na polskich aspektach owego posłannictwa, które czasowo wynika też z obecnej prezydencji Polski w UE. Dla przejrzystości dowodu ewentualnego posłannictwa posłużę się wypunktowaniem ważnych kwestii:

1. W roku 1986 lub 1987 M. Gorbaczow złożył  deklarację o możliwym w przyszłości zjednoczeniu NRD i NRF,

2. W roku 1988 powstała Polsce Fundacja Fundacja im. Stefana Batorego, "założona w 1988 roku przez George'a Sorosa, amerykańskiego finansistę i filantropa, oraz grupę przywódców polskiej opozycji demokratycznej lat 80-tych". Zastanawiający jest udział "opozycji" w roku 1988, kiedy jeszcze przecież PRL istniał w pełni, tropiąc i niszcząc wszelaką opozycję. Dzisiaj w Radzie Fundacji zasiadają: Jan Krzysztof Bielecki  (ekonomista, Przewodniczący Rady Gospodarczej przy Premierze RP, uważany przez wielu za faktycznego "cichego" obecnego premiera RP, przyjaciel od zawsze i mentor Donalda Tuska); Bogdan Borusewicz  (historyk, Marszałek Senatu RP); Agnieszka Holland  (reżyserka i scenarzystka, Prezydent Polskiej Akademii Filmowej); Olga Krzyżanowska  (lekarz); Helena Łuczywo  (redaktorka, współzałożycielka Gazety Wyborczej); Krzysztof Michalski  (filozof, dyrektor Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu - sic!); Andrzej Olechowski  (ekonomista, Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Banku Handlowego S.A., jedyny stały członek Grupy Bilderberg uważanej za już prawie tzw: "rząd światowy NWO"); Zbigniew Pełczyński  (politolog, Uniwersytet Oksfordzki); Andrzej Rapaczyński
 (prawnik, Uniwersytet Columbia, mąż Wandy Rapaczyńskiej z domu Gruber - obywatelki USA i  współzałożycielki AGORY - Gazety Wyborczej); Hanna Suchocka (prawnik, Ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej - członkostwo zawieszone na czas pełnienia misji dyplomatycznej); Henryk Woźniakowski  (wydawca, Prezes Zarządu Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak). Zarząd Fundacji obecnie stanowią: Aleksander Smolar (... w latach 1989-1990 - doradca ds. politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego, w latach 1992-1993 - doradca ds. polityki zagranicznej premier Hanny Suchockiej. Prezes Fundacji Batorego od 1990 roku); Klaus Bachmann; Nathalie Bolgert; Szymon Gutkowski (m.in.  współwłaściciel i dyrektor generalny agencji reklamowej DDB oraz asystent Jacka Kuronia w Sztabie Wyborczym Unii Demokratycznej podczas wyborów parlamentarnych w 1991 roku); Irena Herbst  (m.in. doradca Zarządu Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, w latach 1992-1996 - wiceminister w resorcie planowania przestrzennego i budownictwa, w latach 2003-2005 - podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, w latach 1996-2002 i 2005-2006 - wiceprezes Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego); Jacek Kochanowicz  (profesor ekonomii,   m.in.:  kierownik Katedry Historii Gospodarczej na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego);  Radosław Markowski (profesor socjologii,  m.in.:  dyrektor Zakładu Badań Porównawczych nad Polityką w Instytucie Studiów Politycznych PAN); Andrzej Ziabicki  (profesor chemii, m.in.: długoletni kierownik Pracowni Fizyki Polimerów w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN, w latach 1990-1991 członek Komitetu Nauki i Techniki w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, doradca podkomisji Nauki i Edukacji w rozmowach Okrągłego Stołu w 1989 roku),

3. W maju/kwietniu 1988 roku  rozpoczęły się strajki, które były preludium do wydarzeń "okragłostowłowych", czyli stopniowego wkomponowywania Polski w system globalnej Europy (świata) z nagrodzeniem oczywiście za "dobrą robotę" komunistycznych zarządców Polski lat 1944-1989,

4. W latach 1989-1991 wprowadzano w Polsce tzw. Plan L. Balcerowicza (w momencie wprowadzania swojego planu jedynie doktora nauk ekonomicznych!). Plan L. Balcerowicza był wierną kopią tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego, który początkowo miał mieć zastosowanie w krajach Ameryki Łacińskiej. Od 1986 (1987) roku (po deklaracji Gorbaczowa iż zgodzi się w przyszłości na Zjednoczenie Niemiec... a więc de facto na upadek komunizmu) plan ów (którego głównymi współtwórcami byli G. Soros i J. Sachs oraz po trosze J. Wiliamson) postanowiono zastosować go w krajach postkomunistycznych. Wybrano jako cel eksperymentu Polskę (sic!) posiadającą największy majątek do oddania ze wszystkim krajów "postkomunistycznych", będącą największym i najbardziej znienawidzonym oraz "krnąbrnym" krajem postsocjalistycznym oraz mającą służyć jako przetarcie drogi włączenia tychże krajów do planu globalizacji światowej.   Doradcami L. Balcerowicza we wdrażaniu owego planu byli m.in.: J. Sachs i... "nasz" Jan Jacek Antony Vincent-Rostowski. W tym czasie też Vincent Rostowski był też wykładowcą w UCL School of Slavonic and East European Studies, University of London,

5.  W roku 1995 został Vincent Rostowski został profesorem mianowanym prywatnej uczelni (nie posiada tytułu naukowego ani stopnia naukowego doktora) i kierownikiem Katedry Ekonomii na Central European University w Budapeszcie. Uniwersytet ten założony został w 1991 roku  przez obywatela USA, węgierskiego Żyda - Georga Sorosa,

6. (żeby nie przeciągać - wyciąg z wikipedii) Vincent Rostowski "w latach 1989–1991 pełnił funkcję doradcy ekonomicznego wicepremiera i ministra finansów Leszka Balcerowicza, a w latach 1997–2001 kierował Radą Makroekonomiczną w Ministerstwie Finansów. Od 2002 do 2004 był doradcą prezesa NBP. Doradzał również (chyba na początku lat 90-tych - dop.k.j.) rządowi Federacji Rosyjskiej w sprawach polityki makroekonomicznej (sic!!!). Od 2004 zajmował stanowisko doradcy zarządu Banku PEKAO S.A. (zawiesił tę działalność, obejmując urząd ministra). Należy do współzałożycieli Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE), zasiadał w radzie tej fundacji (członkostwo zawieszone wraz z objęciem funkcji ministra)". W radach fundacji są też sami znajomi, m.in. Leszek Balcerowicz i J. Sachs. Ciekawy jest "epizod" doradzania rządowi W. Putina... (sic!),

7. Za czasów ministra V. Rostowskiego:

–  dwukrotnie wyprowadzono z Polski nawet setki miliardów złotych poprzez spekulacyjna grę na polskim złotym prowadzona m.in. przez Goldman Sachs oraz dodatkowo "wyssano" polskie finanse za pomoca tzw.: asymetrycznych opcji walutowych (zob.: UWAGA - Powtórka z rozrywki... znów spekulacje na polskim złotym! , Spekulacja na złotym! - CORAZ OSTRZEJ!, EUR/PLN - przekroczona granica 4 zł!,
– dług publiczny Polski wzrósł do 800 mld zł (3 bilionów?), deficyt do 100 mld zł a zadłużenie zagraniczne do 250 mld USD (zobacz: Trochę o podwyżce stawki VAT i antypotrzebie L. Balcerowicza ) - obecny stan finansów Polski jest stanem "przedzawałowym", "przedupadłościowym"... a minister finansów zyskuje miano "mistrza kreatywnej księgowości"
– finalizuje się być może się ostateczna destabilizacja i grabież prywatyzacyjna Polski....

Uhmm... Kim jesteś Vincencie Rostowski?

Pozdrawiam

P.S. Warto też zastanowić się nad przyczynami śmierci w tragedii smoleńskiej m.in. S. Skrzypka  - Prezesa NBP, który przeciwstawiał się m.in. walucie Euro, sprywatyzowaniu NBP i PKO BP oraz otwarciu elastycznej linii kredytowej MFW (zobacz schemat na końcu tekstu: Coś chyba nie tak z moimi snami i konfabulacjami? To Oni mieli zginąć?).

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"