Czas mija bardzo szybko. Już zaczęło się lato i zanim się obejrzymy będzie jesień a później zima. I tak jest od wieków. A zima przynosi nam kolejne Święta Bożego Narodzenia, wiosna Wielkanoc. Później jest Boże Ciało i znowu lato.
Mam nieodparte wrażenie, że czym jestem starszy to ten czas płynie coraz szybciej. Kiedyś nie mogłem się doczekać, kiedy będę dorosły a dziś? No cóż... Chciałbym powrócić do 20-tki i wiele bym zmienił w swoim życiu. Nie wykorzystane szanse, źle podejmowane decyzje życiowe i zawodowe nieraz prowadzą do frustracji, ale czasu nie zawrócimy i powinniśmy się cieszyć z każdego dnia i wykorzystywać każdą sekundę resztek naszego życia. To ważne bowiem naprawdę dni płyną bardzo szybko a po 50-tce jeszcze szybciej.
Nie ma co dywagować, czego się nie zrobiło lub zrobiło nie tak. To przytłacza. Trzeba wykorzystywać dane nam chwile, bo "ważna są tylko te chwile, których jeszcze nie znamy". Warto o tym pamiętać, bowiem zawsze jest czas, aby "zostawić za sobą , dobra, miłości i mądrości ślady". Ale aby te ślady zostawiać musimy mieć na to choć trochę wolnego czasu. Nie może być tak, że pracujemy od świtu do nocy a życie nam "ucieka przez palce" i nawet nie zauważamy, kiedy nasze dzieci dojrzewają i stają się powoli dorosłe. Korzystajmy też ze złotej reguły 3x8, czyli 8 godzin na pracę, 8 godzin na odpoczynek, nasze hobby i dbanie o rodzinę i nas samych oraz 8 godzin na sen. Jeżeli mniej śpimy to ten czas nie poświęcajmy na pracę, ale właśnie dla rodziny i rozwijanie naszych pasji.
Starajmy się też, aby maksymalnie być wolnym człowiekiem a wtedy będziemy szczęśliwi każdego dnia, bo "szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego". Nie do czegoś, ale od wszystkiego a poza tym szczęściem jest też "codziennym odczuwaniem własnego istnienia". Więc tak żyjmy każdego dni, bo nigdy nie wiemy czy czasem nie jest to ostatni dzień naszego życia. Żyjmy więc tak, abyśmy czuli, że każdego dnia istniejemy.
W tym miejscu może trochę przedstawię swoje przemyślenia na temat naszego życia.
Idź do wyznaczonego celu swojego życie uparcie, trzymaj się jego a zawsze dopniesz swego!
Idź do wyznaczonego celu uparcie, ale nie po "trupach"... przeciwnie zostawiaj za sobą czar najwspanialszych z możliwych wspomnień!
Dokądkolwiek byśmy nie szli zawsze idziemy ku śmierci...
Dziel się swoimi sukcesami z innymi... w ostateczności i tak zostaniesz pochowany 2 stopy pod ziemią....
Podawaj rękę potrzebującym. Dobroć wraca w dwójnasób a dawanie zła i nienawiści w końcu wraca do ciebie w postaci kosy, która może zabić...
Miarą dojrzałości i wielkości człowieka jest dostrzeżenie i dostrzeganie przez niego własnej małości!
Jesteś kamieniem, ludzie głazami... staniesz się piaskiem a oni górami...
Każde nawet najmniejsze zło jest tym największym złem a każde nawet najmniejsze dobro również jest największym, ale dobrem...
Pamiętaj czym była Twoja przeszłość, czym jest Twoja teraźniejszość bo od tego zależy jaka będzie Twoja przyszłość!
Kiedyś przeczytałem takie zdanie, że "życie ludzkie to błyskawica w czasie burzy i sztuką jest dostrzec tą błyskawicę, bo łatwo ją przegapić". I ja się z tym zgadzam.
Może warto jednak nieraz pomyśleć co się z nami stało? Nami jako ludźmi, naszymi wartościami, ideami, marzeniami, naszym człowieczeństwem.
Nieraz takie chwile przychodzą w czasie Świąt, które pozwalają nam oderwać się od codzienności i od ciężkiej pracy czy też w trakcie urlopów. Często pracy stresującej, wysysającej całe "jestestwo" ku osiągnięciu sukcesu wielkich korporacji.
Jesteśmy, jako Polacy gotowi do katorżniczej pracy w imię osiągnięcia zadowalającego nas statusu materialnego. Pragniemy jak najszybciej osiągnąć poziom stopy życiowej tego "zachodniego" świata o którym marzyliśmy przez cały okres komuny. Chcemy nadrobić stracony czas. Ale może warto pomyśleć, że idąc nieznaną drogą na skróty możemy zabłądzić lub, niczym pies spuszczony z łańcucha, bezwiednie zginąć pod kołami samochodu... Wszak "świat zachodni" budował swój dobrobyt przez 200 lat, a my chcemy już teraz, już dziś...
Wiem. Jesteśmy bombardowani zewsząd ideą niezależności materialnej, jako gwaranta wolności osobistej. Nie są w tej sytuacji ważne poglądy osobiste, własne życiowe marzenia, rodzina i jej dobro, własny rozwój osobisty. Najważniejszy jest fakt posiadania: domu na kredyt hipoteczny (maksymalne ubezwłasnowolnienie wolności jednostki), samochodu również na kredyt i innych dóbr materialnych... Ważny jest prestiż stanowiska i związanego z nim obszaru władzy nad innymi.
Ale czy nawet, gdy osiągniemy ten materialny sukces, tą władzę to nie jest to wszystko bardzo pozorne? Bo przecież nawet ta władza jest kreowana i udostępniana tylko do takiego zakresu, który nie zagraża funkcjonowaniu oraz egzystencji i "możnowładztwa" elit polityczno-biznesowych a w tej grze jesteśmy w większości tylko "pionkami" a nie "figurami"...
Pomyślmy, czy złudne wrażenie, że na coś się wpływa, o czymś się decyduje, coś się kreuje nie jest tylko "socjotechnicznym" zabiegiem mającym za celu zniewolenie jednostki, nawet wybitnej?.
Potęgowanie, kreacja w/w zbioru takich potrzeb jest też wszechobecna w "quasi niezależnych mediach" a dzisiejszy świat to świat przekazu medialnego!.
Śmiem twierdzić, że tak naprawdę w ogromnej większości - w obecnym świecie - nie ma niezależnych mediów. Dziennikarze - podobnie jak pracownicy, nawet wybitni - są li tylko bezwolnymi wykonawcami założeń i celów ustalanych przez "królów" posiadających ten współczesny "bożek": pieniądz! oraz wpływy.
Stąd, dla usprawiedliwienia własnych działań, dziennikarze promują takie prokonsumpcyjne postawy: nie ważne, kim jesteś, ale ważne ile masz i jaki tak naprawdę masz wpływ na innych.
Mało tego! Kształcone na coraz niższym poziomie młode pokolenie Polaków przejmuje bezwiednie te idee, nie zastanawiając się nad ich logiką ani konsekwencjami. Dla nich jst prosty przekaz: PADŁEŚ- POWSTAŃ... POWERRED20 jest tak oczywisty jak fakt ich narodzin.
Zastanawianie się nad przyczynami zjawisk (politycznych, gospodarczych, cywilizacyjnych) jest już ponad możliwości intelektualne współczesnych "cyborgów" medialnych.
Przerażająca jest prosta zależność: właściciel biznesowo lub/i polityczny - dziennikarz (przekazujący w sposób uwłaczający człowieczeństwu idee owego właściciela) - odbiorca, zwykły mieszkaniec Europy, odbierający te informacje w sposób bezrefleksyjny a w konsekwencji postępujący tak, jak chce owy właściciel biznesowo-polityczny.
Aby zaś nie pozwolić na myślenie i zastanawianie się nad własnym bytem i losem przez "zwykłego" obywatela, wcześniej to wykreowawszy, zalewa się rynek produktami-ideami postępowej współczesności: nie chcesz być bezwolnym, Europejczykiem? - jesteś zacofanym głupcem; myślisz indywidualnie? - nie jesteś postępowy i cywilizowany, bo liczy się dobro wspólne: Europa (jak w socjalizmie ZSRRR); zadajesz niewygodne pytania? - będziesz zepchnięty na margines i pozbawiony "konfitur" w postaci jakże pożądanej "kasy"; dziwisz się, po co tak ogromne profity dla Europosłów? - to proste: żeby zajęli się "sobą' a nie zadawali zbędnych pytań jak Ty!
Stąd, w nagrodę za niemyślenie i zastanawianie się nad jestestwem, pracownik określonej firmy dostaje bonusy, są cykliczne spotkania (połączone z alkoholową libacją) najważniejszych pracowników, są quasi nagrody (łącznie z uściśnięciem jakiegoś zagranicznego, Wielkiego Prezesa), są wycieczki i premie... jest dużo kasy... byleby pracownik nie miał swojego zdania i był bezwolnym wykonawcą wcześniej określonych celów a jednocześnie czuł, ze osiągnął sukces (model kreowany przez media).
Z wolnością nie ma to nic wspólnego. Jest to z tej wolności kpiarstwo i szyderstwo. Mam w swojej biblioteczce książkę Alana Mac Ginnisa zatytułowaną: "Jak wydobyć z ludzi to, co w nnich najlepsze". Kiedyś w mojej firmie sparafrazowano tę myśl i przekazano nam następującą: "Jak wydobyć z ludzi to, co jest najlepsze dla firmy ale tak, żeby pracownicy myśleli, że to jest najlepsze dla nich". Czysta manipulacja!
Gdy człowiek - jednostka, jest "pozbawiona możliwości myślenia", zastanawiania się nad własnym sobą, losem świata i narodów... staje się bezwolnym, pustym komunikatorem racji innych. Przestaje być w ogóle Kimś, przestaje być dosłownie wart określenia: Homo Sapiens!.
Może więc czas na refleksję. Jesteśmy w lato na wakacjach, więc może warto pomyśleć o nas samych... w ogóle zacznijmy MYŚLEĆ! I zapamiętajmy, że gdy nie myślimy jesteśmy NIKIM... tylko rzeczą, przedmiotem.
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła na bloggerze: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą człowieczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą człowieczeństwo. Pokaż wszystkie posty
sobota, 13 lipca 2019
wtorek, 18 kwietnia 2017
Ideologia nie jest nauką ani wiarą, ani filozofią!
Ideologia jest - najogólniej mówiąc - zbiorem poglądów i osądów, które w przekonaniu określonej grupy społecznej wyrażają jej interesy i o tyle są akceptowane w ramach tej ideologii, o ile pozostają w zgodzie z subiektywnym odczuciem tej grupy społecznej i współprzyczyniają się do osiągnięcia przez nią - stawianych właśnie jedynie przez nią - celów głównych czy pośrednich prowadzących do celów głównych.
Takie ujęcie sprawia, iż ideologia nie może być oceniania w kategoriach teoretycznych, w tym aksjologicznych. Nie można do niej odnosić kategorii: prawdy czy kłamstwa, piękna czy brzydoty, miłości czy nienawiści, dobra czy zła, realizmu czy odrealnienia, mądrości czy głupoty, rzeczywistości czy utopii, normalności czy szaleństwa, nieba czy piekła, człowieczeństwa czy antyczłowieczeństwa, obiektywizmu.
Dla zwolenników i propagatorów danej ideologii to właśnie jedynie ona jest niebiańsko piękna, całościowo prawdziwa (w tym naukowo), miłościwa, dobra, realna, mądra, obiektywna, humanitarna, ludzka, normalna, rzeczywista i jedyna. I dla takiej grupy społecznej wszystko inne jest odwrotnością tych kategorii i winno być unicestwione, zwalczone. Ideologia więc tworzy duchowy, psychiczny i fizyczny totalitaryzm, co jest a'priori antyludzkie, anormalne i nietolerancyjne, bowiem odbiera człowiekowi wolność ducha, myśli i działania.
I takie ideologie jak: rewolucjonizm, demokracja, marksizm, feminizm, komunizm wojenny, nazizm, socjalizm, komunizm kulturowy, konsumpcjonizm, nihilizm, liberalizm, demoliberalizm, politpoprawność, wartości humanistyczne, LGBTQ, gender, islamizm...są kwintesencją antyludzkiego zła w czystej postaci.
To wyżej to zwykłe ideologie oderwane od nauki, wiary i filozofii, oddalone od istoty człowieczeństwa, to chronologicznie przedstawiony upadek indywidualizmu człowieka, to powolny upadek - powtórzę - człowieczeństwa .
Nie ma żadnej korelacyjnej zależności między wiarą, filozofią i nauką a tymi wyżej wymienionymi ideologizmami.One są totalitarnie antyczłowiecze i takie pozostaną, i z nimi każdy normalnie myślący (homo-sapiens!) oraz czujący człowiek powinien walczyć wszelkimi dla niego możliwymi metodami.
To takie ludzkie: odczuwanie, logiczne i abstrakcyjne myślenie, tolerancja, odmienność jednostki - indywidualizm w każdym obszarze, wiara, miłość, wiedza, poczucie piękna i dobra, umiejętność postrzegania zła i brzydoty, poszukiwanie i zdobywanie wiedzy oraz informacji, akceptacja prawdy i negacja kłamstwa... Bądźmy ludźmi a nie zmanipulowanymi i odmóżdżonymi pacynkami poruszanymi przez innych!
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Takie ujęcie sprawia, iż ideologia nie może być oceniania w kategoriach teoretycznych, w tym aksjologicznych. Nie można do niej odnosić kategorii: prawdy czy kłamstwa, piękna czy brzydoty, miłości czy nienawiści, dobra czy zła, realizmu czy odrealnienia, mądrości czy głupoty, rzeczywistości czy utopii, normalności czy szaleństwa, nieba czy piekła, człowieczeństwa czy antyczłowieczeństwa, obiektywizmu.
Dla zwolenników i propagatorów danej ideologii to właśnie jedynie ona jest niebiańsko piękna, całościowo prawdziwa (w tym naukowo), miłościwa, dobra, realna, mądra, obiektywna, humanitarna, ludzka, normalna, rzeczywista i jedyna. I dla takiej grupy społecznej wszystko inne jest odwrotnością tych kategorii i winno być unicestwione, zwalczone. Ideologia więc tworzy duchowy, psychiczny i fizyczny totalitaryzm, co jest a'priori antyludzkie, anormalne i nietolerancyjne, bowiem odbiera człowiekowi wolność ducha, myśli i działania.
I takie ideologie jak: rewolucjonizm, demokracja, marksizm, feminizm, komunizm wojenny, nazizm, socjalizm, komunizm kulturowy, konsumpcjonizm, nihilizm, liberalizm, demoliberalizm, politpoprawność, wartości humanistyczne, LGBTQ, gender, islamizm...są kwintesencją antyludzkiego zła w czystej postaci.
To wyżej to zwykłe ideologie oderwane od nauki, wiary i filozofii, oddalone od istoty człowieczeństwa, to chronologicznie przedstawiony upadek indywidualizmu człowieka, to powolny upadek - powtórzę - człowieczeństwa .
Nie ma żadnej korelacyjnej zależności między wiarą, filozofią i nauką a tymi wyżej wymienionymi ideologizmami.One są totalitarnie antyczłowiecze i takie pozostaną, i z nimi każdy normalnie myślący (homo-sapiens!) oraz czujący człowiek powinien walczyć wszelkimi dla niego możliwymi metodami.
To takie ludzkie: odczuwanie, logiczne i abstrakcyjne myślenie, tolerancja, odmienność jednostki - indywidualizm w każdym obszarze, wiara, miłość, wiedza, poczucie piękna i dobra, umiejętność postrzegania zła i brzydoty, poszukiwanie i zdobywanie wiedzy oraz informacji, akceptacja prawdy i negacja kłamstwa... Bądźmy ludźmi a nie zmanipulowanymi i odmóżdżonymi pacynkami poruszanymi przez innych!
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
czwartek, 16 lutego 2017
Do zwolenników "totalniaków" - Człowiek to brzmi dumnie!
Tylko kilka słów...
Jeżeli bym był wyborcą PO, .N, PSL oraz zwolennikiem KOD czy jakiś tam ORz i uważałbym się za człowieka sensu largo - czyli posiadającego umysł i zdolność logicznego oraz abstrakcyjnego myślenia, posiadającego serce/ducha zdolnego do odczuwania emocji i współodczuwania (empatii), posiadającego jakieś aksjologiczne wartości i zasady postępowania, posiadającego ludzką umiejętność odróżniania dobra od zła... to - w obliczu zachowania liderów "totalnej opozycji" wobec okoliczności wypadku premier B. Szydło - przestałbym być ich wyborcą oraz zwolennikiem i ze wstydem spojrzałbym w lustro i rzekł: "ale ze mnie idiota i głupiec oraz strasznie naiwny człowiek". No właśnie człowiek... więc wtedy wróciłbym do człowieczeństwa, bo człowiek to brzmi dumnie!
Ku refleksji...
Pozdrawiam
Jeżeli bym był wyborcą PO, .N, PSL oraz zwolennikiem KOD czy jakiś tam ORz i uważałbym się za człowieka sensu largo - czyli posiadającego umysł i zdolność logicznego oraz abstrakcyjnego myślenia, posiadającego serce/ducha zdolnego do odczuwania emocji i współodczuwania (empatii), posiadającego jakieś aksjologiczne wartości i zasady postępowania, posiadającego ludzką umiejętność odróżniania dobra od zła... to - w obliczu zachowania liderów "totalnej opozycji" wobec okoliczności wypadku premier B. Szydło - przestałbym być ich wyborcą oraz zwolennikiem i ze wstydem spojrzałbym w lustro i rzekł: "ale ze mnie idiota i głupiec oraz strasznie naiwny człowiek". No właśnie człowiek... więc wtedy wróciłbym do człowieczeństwa, bo człowiek to brzmi dumnie!
Ku refleksji...
Pozdrawiam
czwartek, 9 stycznia 2014
Nasze życie... jakie jest?
Nasze indywidualne przecież przebywanie na tym ziemskim padole jest relatywnie - w stosunku do całej historii ludzkości - bardzo krótkie i mija nadzwyczaj szybko.
Jest niczym chwilowe lśnienie na niebie pojawiające się podczas trwania burzy tuż przed grzmotem... Cały kunszt życia polega tak naprawdę na dostrzeżeniu owego błysku i wykorzystaniu go w pełni do zobaczenia jak największych połaci rozświetlonego nim tegoż nieba...
Można zobaczyć ten błysk, i chłonąć widoczne dzięki niemu piękne widoki naszego życia. I starać się każdego dnia świadomie odczuwać własne istnienie, każdego dnia zostawiać za sobą nasze ślady... ślady naszej bytności na ziemi, które zostaną choć we wspomnieniach innych albo też będą zawarte w naszych, stworzonych przez nas dziełach wszelakich.... Wtedy to naprawdę My żyjemy...
Można też albo celowo zamknąć oczy i funkcjonować pośród otaczających nas ciemności, lub tylko ulec ułudzie światła, którego wygląd i rozświetlające możliwości przyjmujemy z opowieści innych. Wtedy też żyjemy, choć życiem innych...
Można też po prostu zasnąć, przespać burzę... i nic nie czuć, nic nie słyszeć, nic nie widzieć a nawet zamknąć swoje wnętrze na opinie i zdania wyrażane przez innych... Wtedy tak naprawdę nie przeżywamy naszego życia, nie żyjemy a przechodzimy obok niego zadowalając się prymitywną powierzchownością kolejnych dni.
Ludzie myślący, działający, aktywni, dążący do prawdy, dający siebie innym, rozwijający w sobie człowieka i ludzkie wartości... żyją naprawdę. Ci, co nie potrafią mieć własnego zdania i przyjmują bezkrytycznie świat jaki jest oraz w swoim działaniu ograniczają się jedynie do jego akceptacji... też choć subiektywnie odczuwają jakąś własną formę życia. Natomiast Ci, co śpią i bezmyślnie przyjmują wszystko, co im się narzuca... konformistycznie wzbraniając się przed krytyczną oceną rzeczywistości a raczej konsumpcyjnie ją afirmując... tylko wegetują i po nich nic nie zostanie... nawet wspomnienie...
Zastanówmy się nieraz nad naszym życiem... Może warto w nim coś zmienić... Może warto zajrzeć do swojego wnętrza i zobaczyć kim tak naprawdę jesteśmy: Czy jeszcze ludźmi, czy już tylko konsumentami dóbr? Czy zostawiamy za sobą ślady dobra, miłości i mądrości oraz wspomnienie o nas jako dobrych ludziach, czy też jedynym śladem po nas będzie tylko samochód i kilka garniturów...
I w tej naszej drodze życia warto też pamiętać, że dokądkolwiek byśmy nie szli, zawsze idziemy ku doczesnej naszej śmierci... a w jej obliczu warte jest tylko to, co tkwi wewnątrz nas samych a nie to, co zdążyliśmy zewnętrznie zgromadzić... Więc walczmy o to, żeby idąc krętymi drogami naszej ziemskiej egzystencji w momencie wdepnięcia "w ostatnią kałużę" i obejrzenia się za siebie... nie zobaczyć jeno pustki...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
czwartek, 17 grudnia 2009
NIE MYŚLISZ? JESTEŚ NIKIM!
Witam
Czas mija bardzo szybko. Już za moment kolejne Święta Bożego Narodzenia. Dla wielu jest to religijne przeżycie narodzenia się ich wiary. Dla większości stało się jednak tylko komercyjnym świętem, zasłużonym odpoczynkiem zimowym w blasku kolorowych lampek na choince, podnieceniem w oczekiwaniu na prezenty od najbliższych, szaleństwem zakupów i ogólnej szczęśliwości (bynajmniej nie wynikającej z Narodzin Chrystusa). Być może, jak w pewnej miejscowości we Włoszech w imię poprawności politycznej i lewackiej laicyzacji życia, nie będziemy już obchodzić świąt Bożego Narodzenia ale np. Święto Światła?
Może warto pomyśleć co się z nami stało? Nami jako ludźmi, naszymi wartościami, ideami, marzeniami, naszym człowieczeństwem.
Może te kilka dni (mimo, że w tym roku przypadają na niezbyt szczęśliwe dni tygodnia) pozwoli nam oderwać się od codzienności i od ciężkiej pracy. Często pracy stresującej, wysysającej całe "jestestwo" ku osiągnięciu sukcesu wielkich korporacji.
Jesteśmy, jako Polacy gotowi do katorżniczej pracy w imię osiągnięcia zadowalającego nas statusu materialnego. Pragniemy jak najszybciej osiągnąć poziom stopy życiowej tego "zachodniego" świata o którym marzyliśmy przez cały okres komuny. Chcemy nadrobić stracony czas. Ale może warto pomyśleć, że idąc nieznaną drogą na skróty możemy zabłądzić lub, niczym pies spuszczony z łańcucha, bezwiednie zginąć pod kołami samochodu... Wszak "świat zachodni" budował swój dobrobyt przez 200 lat, a my chcemy już teraz, już dziś...
Wiem. Jesteśmy bombardowani zewsząd ideą niezależności materialnej, jako gwaranta wolności osobistej. Nie są w tej sytuacji ważne poglądy osobiste, własne życiowe marzenia, rodzina i jej dobro, własny rozwój osobisty. Najważniejszy jest fakt posiadania: domu na kredyt hipoteczny (maksymalne ubezwłasnowolnienie wolności jednostki), samochodu również na kredyt i innych dóbr materialnych... Ważny jest prestiż stanowiska i związanego z nim obszaru władzy nad innymi.
Ale czy nawet, gdy osiągniemy ten materialny sukces, tą władzę to nie jest to wszystko bardzo pozorne? Bo przecież nawet ta władza jest kreowana i udostępniana tylko do takiego zakresu, który nie zagraża funkcjonowaniu oraz egzystencji i "możnowładztwa" elit polityczno-biznesowych a w tej grze jesteśmy tylko "pionkami" a nie "figurami"...
Pomyślmy, czy złudne wrażenie, że na coś się wpływa, o czymś się decyduje, coś się kreuje nie jest tylko "socjotechnicznym" zabiegiem mającym za celu zniewolenie jednostki, nawet wybitnej?.
Potęgowanie, kreacja w/w zbioru takich potrzeb jest też wszechobecna w "quasi niezależnych mediach" a dzisiejszy świat to świat przekazu medialnego!.
Śmiem twierdzić, że tak naprawdę w ogromnej większości - w obecnym świecie - nie ma niezależnych mediów. Dziennikarze - podobnie jak pracownicy, nawet wybitni - są li tylko bezwolnymi wykonawcami założeń i celów ustalanych przez "królów" posiadających ten współczesny "bożek": pieniądz! oraz wpływy.
Stąd, dla usprawiedliwienia własnych działań, dziennikarze promują takie prokonsumpcyjne postawy: nie ważne, kim jesteś, ale ważne ile masz i jaki tak naprawdę masz wpływ na innych.
Mało tego! Kształcone na coraz niższym poziomie młode pokolenie Polaków przejmuje bezwiednie te idee, nie zastanawiając się nad ich logiką ani konsekwencjami. Dla nich nich prosty przekaz: PADŁEŚ- POWSTAŃ... POWERRED20 jest tak oczywisty jak fakt ich narodzin.
Zastanawianie się nad przyczynami zjawisk (politycznych, gospodarczych, cywilizacyjnych) jest już ponad możliwości intelektualne współczesnych "cyborgów" medialnych.
Przerażająca jest prosta zależność: właściciel biznesowo lub/i polityczny - dziennikarz (przekazujący w sposób uwłaczający człowieczeństwu idee owego właściciela) - odbiorca, zwykły mieszkaniec Europy, odbierający te informacje w sposób bezrefleksyjny a w konsekwencji postępujący tak, jak chce owy właściciel biznesowo-polityczny.
Aby zaś nie pozwolić na myślenie i zastanawianie się nad własnym bytem i losem przez "zwykłego" obywatela, wcześniej to wykreowawszy, zalewa się rynek produktami-ideami postępowej współczesności: nie chcesz być bezwolnym, Europejczykiem? - jesteś zacofanym głupcem; myślisz indywidualnie? - nie jesteś postępowy i cywilizowany, bo liczy się dobro wspólne: Europa (jak w socjalizmie ZSRRR); zadajesz niewygodne pytania? - będziesz zepchnięty na margines i pozbawiony "konfitur" w postaci jakże pożądanej "kasy"; dziwisz się, po co tak ogromne profity dla Europosłów? - to proste: żeby zajęli się "sobą' a nie zadawali zbędnych pytań jak Ty!
Stąd, w nagrodę za niemyślenie i zastanawianie się nad jestestwem, pracownik określonej firmy dostaje bonusy, są cykliczne spotkania (połączone z alkoholową libacją) najważniejszych pracowników, są quasi nagrody (łącznie z uściśnięciem jakiegoś zagranicznego, Wielkiego Prezesa), są wycieczki i premie... jest dużo kasy... byleby pracownik nie miał swojego zdania i był bezwolnym wykonawcą wcześniej określonych celów a jednocześnie czuł, ze osiągnął sukces (model kreowany przez media).
Z wolnością nie ma to nic wspólnego. Jest to z tej wolności kpiarstwo i szyderstwo.
Gdy człowiek - jednostka, jest "pozbawiona możliwości myślenia", zastanawiania się nad własnym sobą, losem świata i narodów... staje się bezwolnym, pustym komunikatorem racji innych. Przestaje być w ogóle Kimś, przestaje być dosłownie wart określenia: Homo Sapiens!.
Może więc czas na refleksję. Patrząc na świecącą choinkę POMYŚLMY o nas samych... w ogóle zacznijmy MYŚLEĆ! I zapamiętajmy, że gdy nie myślimy jesteśmy NIKIM... tylko rzeczą, przedmiotem.
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
Czas mija bardzo szybko. Już za moment kolejne Święta Bożego Narodzenia. Dla wielu jest to religijne przeżycie narodzenia się ich wiary. Dla większości stało się jednak tylko komercyjnym świętem, zasłużonym odpoczynkiem zimowym w blasku kolorowych lampek na choince, podnieceniem w oczekiwaniu na prezenty od najbliższych, szaleństwem zakupów i ogólnej szczęśliwości (bynajmniej nie wynikającej z Narodzin Chrystusa). Być może, jak w pewnej miejscowości we Włoszech w imię poprawności politycznej i lewackiej laicyzacji życia, nie będziemy już obchodzić świąt Bożego Narodzenia ale np. Święto Światła?
Może warto pomyśleć co się z nami stało? Nami jako ludźmi, naszymi wartościami, ideami, marzeniami, naszym człowieczeństwem.
Może te kilka dni (mimo, że w tym roku przypadają na niezbyt szczęśliwe dni tygodnia) pozwoli nam oderwać się od codzienności i od ciężkiej pracy. Często pracy stresującej, wysysającej całe "jestestwo" ku osiągnięciu sukcesu wielkich korporacji.
Jesteśmy, jako Polacy gotowi do katorżniczej pracy w imię osiągnięcia zadowalającego nas statusu materialnego. Pragniemy jak najszybciej osiągnąć poziom stopy życiowej tego "zachodniego" świata o którym marzyliśmy przez cały okres komuny. Chcemy nadrobić stracony czas. Ale może warto pomyśleć, że idąc nieznaną drogą na skróty możemy zabłądzić lub, niczym pies spuszczony z łańcucha, bezwiednie zginąć pod kołami samochodu... Wszak "świat zachodni" budował swój dobrobyt przez 200 lat, a my chcemy już teraz, już dziś...
Wiem. Jesteśmy bombardowani zewsząd ideą niezależności materialnej, jako gwaranta wolności osobistej. Nie są w tej sytuacji ważne poglądy osobiste, własne życiowe marzenia, rodzina i jej dobro, własny rozwój osobisty. Najważniejszy jest fakt posiadania: domu na kredyt hipoteczny (maksymalne ubezwłasnowolnienie wolności jednostki), samochodu również na kredyt i innych dóbr materialnych... Ważny jest prestiż stanowiska i związanego z nim obszaru władzy nad innymi.
Ale czy nawet, gdy osiągniemy ten materialny sukces, tą władzę to nie jest to wszystko bardzo pozorne? Bo przecież nawet ta władza jest kreowana i udostępniana tylko do takiego zakresu, który nie zagraża funkcjonowaniu oraz egzystencji i "możnowładztwa" elit polityczno-biznesowych a w tej grze jesteśmy tylko "pionkami" a nie "figurami"...
Pomyślmy, czy złudne wrażenie, że na coś się wpływa, o czymś się decyduje, coś się kreuje nie jest tylko "socjotechnicznym" zabiegiem mającym za celu zniewolenie jednostki, nawet wybitnej?.
Potęgowanie, kreacja w/w zbioru takich potrzeb jest też wszechobecna w "quasi niezależnych mediach" a dzisiejszy świat to świat przekazu medialnego!.
Śmiem twierdzić, że tak naprawdę w ogromnej większości - w obecnym świecie - nie ma niezależnych mediów. Dziennikarze - podobnie jak pracownicy, nawet wybitni - są li tylko bezwolnymi wykonawcami założeń i celów ustalanych przez "królów" posiadających ten współczesny "bożek": pieniądz! oraz wpływy.
Stąd, dla usprawiedliwienia własnych działań, dziennikarze promują takie prokonsumpcyjne postawy: nie ważne, kim jesteś, ale ważne ile masz i jaki tak naprawdę masz wpływ na innych.
Mało tego! Kształcone na coraz niższym poziomie młode pokolenie Polaków przejmuje bezwiednie te idee, nie zastanawiając się nad ich logiką ani konsekwencjami. Dla nich nich prosty przekaz: PADŁEŚ- POWSTAŃ... POWERRED20 jest tak oczywisty jak fakt ich narodzin.
Zastanawianie się nad przyczynami zjawisk (politycznych, gospodarczych, cywilizacyjnych) jest już ponad możliwości intelektualne współczesnych "cyborgów" medialnych.
Przerażająca jest prosta zależność: właściciel biznesowo lub/i polityczny - dziennikarz (przekazujący w sposób uwłaczający człowieczeństwu idee owego właściciela) - odbiorca, zwykły mieszkaniec Europy, odbierający te informacje w sposób bezrefleksyjny a w konsekwencji postępujący tak, jak chce owy właściciel biznesowo-polityczny.
Aby zaś nie pozwolić na myślenie i zastanawianie się nad własnym bytem i losem przez "zwykłego" obywatela, wcześniej to wykreowawszy, zalewa się rynek produktami-ideami postępowej współczesności: nie chcesz być bezwolnym, Europejczykiem? - jesteś zacofanym głupcem; myślisz indywidualnie? - nie jesteś postępowy i cywilizowany, bo liczy się dobro wspólne: Europa (jak w socjalizmie ZSRRR); zadajesz niewygodne pytania? - będziesz zepchnięty na margines i pozbawiony "konfitur" w postaci jakże pożądanej "kasy"; dziwisz się, po co tak ogromne profity dla Europosłów? - to proste: żeby zajęli się "sobą' a nie zadawali zbędnych pytań jak Ty!
Stąd, w nagrodę za niemyślenie i zastanawianie się nad jestestwem, pracownik określonej firmy dostaje bonusy, są cykliczne spotkania (połączone z alkoholową libacją) najważniejszych pracowników, są quasi nagrody (łącznie z uściśnięciem jakiegoś zagranicznego, Wielkiego Prezesa), są wycieczki i premie... jest dużo kasy... byleby pracownik nie miał swojego zdania i był bezwolnym wykonawcą wcześniej określonych celów a jednocześnie czuł, ze osiągnął sukces (model kreowany przez media).
Z wolnością nie ma to nic wspólnego. Jest to z tej wolności kpiarstwo i szyderstwo.
Gdy człowiek - jednostka, jest "pozbawiona możliwości myślenia", zastanawiania się nad własnym sobą, losem świata i narodów... staje się bezwolnym, pustym komunikatorem racji innych. Przestaje być w ogóle Kimś, przestaje być dosłownie wart określenia: Homo Sapiens!.
Może więc czas na refleksję. Patrząc na świecącą choinkę POMYŚLMY o nas samych... w ogóle zacznijmy MYŚLEĆ! I zapamiętajmy, że gdy nie myślimy jesteśmy NIKIM... tylko rzeczą, przedmiotem.
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
Subskrybuj:
Posty (Atom)