Pokazywanie postów oznaczonych etykietą unijne absurdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą unijne absurdy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 maja 2023

Unijne absurdy! Cz. 3 - Dzieci gorsze niż samochód

Obiecałem co jakiś czas prezentować absurdy unijne. To jest trzeci tekst na ten temat i dotyczy fanatyków ekologicznych, dla których walka z klimatem stała nową i szaleńczą religią...

Na początek chcę Państwu przedstawić treść świetnego felietonu jaki na portalu wpolityce.pl umieścił jeden z moich ulubionych tam autorów Dariusz Matuszak: ""Dzieci gorsze niż samochód. Niemcy przeliczają je na CO2. Klimatyści nie chcą mieć potomstwa, bo niesie planecie "zagładę klimatyczną"" [1]. 

---------------------------------

W Niemczech coraz silniejsza staje się nowa sekta klimatystów. Fanatycy z Ruchu Strajku Urodzeniowego - Gebärstreik-Bewegung sterylizują się, by nie mieć dzieci. Te są bowiem według nich wielkim zagrożeniem dla planety.

O tym, że coraz więcej jest obłąkańców, którzy z powodu mniemanej groźby globalnego ocieplenia nie chcą mieć dzieci, wiadomo już od kliku lat. Niemcy dopiero teraz jednak przekonują się jak wielu jest klimatycznych fanatyków, jaka jest skala klimatycznego obłędu. Wszystko m.in. za sprawą procesu w Ratyzbonie, gdzie przed sądem stanęła grupa wariatów oskarżonych o przyklejenie się do jezdni i sparaliżowanie ruchu i sprowadzenia niebezpieczeństwa wypadku, czy katastrofy.

Fanatycy postanowili wykorzystać salę sadową jako trybunę do przedstawienia swych racji, więc w niemal histerycznym wystąpieniu jedna z przyklejających się opowiedziała ze łzami w oczach, że poddała się sterylizacji, by nie mieć dzieci. Te bowiem według niej niosą największe zagrożenie dla planety. Okazało się, że 35-latka należy do nowej sekty klimatycznej - Ruchu Strajku Urodzeniowego. Należące do niego panie sterylizują się, a panowie dokonują wazektomii - podwiązania przewodów nasiennych. Koszt takiego okaleczania się to u panów to około 500 euro, a u pań 1500. O ile u członków sekty zabieg jest jakoś odwracalny, to w przypadku fanatyczek jest to o wiele bardziej skomplikowane i ryzykowne.

Początki ruchu podwiązywania i sterylizowania - robienia się bezpłodnym, mają sięgać 2017 roku, kiedy to szwedzki Uniwersytet Lund i kanadyjski British Columbia opublikowały pracę Setha Wynesa i Kimberly Nicholas, z której ma wynikać, że nieposiadanie dziecka jest najlepszym sposobem zapobieżenia zagładzie planety. Dzieci zostały przeliczone na tony CO2 i obłąkańcom wyszło, że są gorsze niż samochody. Takie dziecko w związku z obsługiwaniem go, żywieniem etc powoduje roczną emisję 58,5 tony CO2. A jak się przestaje jeździć samochodem to się średnio rocznie zaoszczędza ledwie 2,4 tony. Okazuje się, że też, że nie za bardzo nawet opłaca się duszenie dzieci - robienie takich co nie oddychają. Oddychanie bowiem to emisja co najwyżej 0,5 tony rocznie, czyli nawet mniej niż związane jest z hodowlą i jedzeniem mięsa - 0,8 tony.

Liczni krytycy pracy Wynesa i Nicholas, jak choćby ekspert niemieckiej Federalnej Agencji Środowiska, Michael Bilharz wskazują, że dzieci powodują znacznie mniej emisji niż dorośli, więc lepiej zamknąć elektrownie na paliwa i zakazać jeżdżenia samochodem, niż rozmnażania się. Ze swej strony dodam, że bardziej ekologicznie opłacalne niż niemieckie są dzieci afrykańskie. Mało jedzenia, mało prądu zużywają, ubrań prawie wcale, a w takim Kongo, to jeszcze w kopalniach pracują i wydobywają kobalt na ekologiczne samochody elektryczne.

W Niemczech jedną z liderek sekty sterylizowania się i podwiązywania, jest jak sama się określa „antynatalistka” Verena Brunschweiger, autorka książki „Wolna od dzieci zamiast bezdzietna”. Ta pani chciałaby, aby państwo niemieckie wypłaciło bezdzietnym parom liczącym powyżej 50 lat 50 tysięcy euro nagrody za ochronę planety. To miałaby być też zachęta dla młodszych, by się nie rozmnażali. Niektórzy członkowie sekty opowiadają się za wprowadzeniem w przyszłości specjalnego programu motywacyjnego. Np. ci, którzy się wysterylizowali, podwiązali, czy w jakikolwiek sposób wyjałowili tak, że nie będą mieli dzieci, uzyskaliby prawo do większej liczby steków rocznie, czy lotów samolotem.

Niemieccy klimatyści, rosyjscy rzezańcy

Mamy do czynienia z fanatykami, ludźmi obłąkanymi, o mózgach wypranych, umysłach przetrzebionych. I tak ich należy traktować, a nie jak jakichś aktywistów, działaczy, czy kogokolwiek kto ma coś sensownego do zaoferowania, coś pożytecznego robi. Nie ma wątpliwości, że klimatyzm staje się dla wielu religią. W patologiczny, chory sposób wypełnia pustkę po niej. To temat na oddzielne, bardzo duże rozważania, tym niemniej działania niemieckich obłąkańców to nic nowego pod Słońcem. W XVIII wieku w Rosji narodziła się sekta skopców. Skopcy - rzezańcy uważali, że źródłem wszelkiego zła są żądze, a z nich najgorsza jest seksualna. Dlatego też, by pozbyć się jej, poddawali się okaleczeniom tzw. małej i wielkiej pieczęci. Mężczyzn kastrowano i obcinano im penisy. Kobietom wypalano sutki, czy obcinano piersi i wycinano część genitaliów. Wszystko to kojarzy się z też z dzisiejszymi procedurami „zmieniania płci”. Zafascynowany gorliwością religijną rzezańców car Aleksander I przekazywał im wielkie fundusze i majątki. Z czasem okazało się, że sekta zagraża całemu społeczeństwu, choćby osłabia siły wojskowe, więc skopcy byli brutalnie zwalczani, ale przetrwali aż do rewolucji bolszewickiej.

Możemy się z szaleńców śmiać, ale złudzeniem jest, iż skoro mamy XXI wiek, to obłąkańcy nie mogą mieć ogromnego wpływu ma państwa, społeczeństwa. Ledwie ojcowie i dziadkowie dzisiejszych Niemców jako fanatycy służyli jednemu z najpotworniejszych reżimów w dziejach ludzkości.

Gdyby nie to, że cały ten Ruch Urodzeniowego Strajku jest tak ponury i groźny, to byłby nawet śmieszny i groteskowy. Teoretycznie można by nawet cieszyć się, że obłąkańcy, nie przekażą swego materiału genetycznego. Jeśli jednak dzisiaj mówi się o wielkich problemach psychicznych dzieci, to można się zastanowić jaki wpływ na nie może mieć propaganda, iż przyczyniają się do zagłady planety. Co to dla nich znaczy, gdy słyszą, że lepiej, by ich nie było. I z drugiej strony te same dzieci dowiadują, się że za kilkanaście lat czeka je śmierć z powodu zmian klimatu. Dzieciństwo w poczuciu winy i cieniu zagłady. 70% dzieci brytyjskich odczuwa tzw. ekolęki - strach przed zmianą klimatu. To ci z mediów, świata celebrytów i polityki bezmyślnie powielając brednie klimatycznych fanatyków przyczyniają się do stanu, w którym dzieci potrzebują opieki psychiatrycznej, młodzi obłąkańcy przyklejają się do jezdni, okaleczają, a nawet popełniają samobójstwa, by nie być obciążeniem dla planety.

Mieszkania z eko pleśnią

Ale są też i optymistyczne wieści z Niemiec i niech one będą pointą. Jedna z berlińskich spółdzielni mieszkaniowych dzielnie walczy z plagą pleśni, która „zżera” jej lokale. Otóż lokatorzy bardzo gorliwie zaczęli wypełniać rozkazy ministra gospodarki Roberta Habecka, by oszczędzać energię. Zgodnie z rozkazem obniżyli więc temperaturę w swych mieszkaniach, i aby chronić się przed chłodem uszczelnili wszystkie okna i nie otwierali ich przez zimę. Teraz więc dzielnie walczą z pleśnią, która pojawiła się z powodu braku wentylacji - para wodna z kąpieli, gotowania etc nie mając ujścia wżarła się w ściany i sprzęty, więc porosły na nich piękne grzyby.

-----------------------------------------

To tyle dość szokujących informacji, ale czy naprawdę szokujących? Przecież takie zachowanie niemieckich klimatystów logicznie wprost wynika z ich odrealnionego strachu przed ociepleniem klimatu i przyszłą katastrofą ekologiczną na Ziemi. Straszne jest to, że oni naprawdę w te ocieplenie klimatu wierzą i nie zdają sobie sprawy jak są manipulowani przez tych, którzy chcą w przyszłości zarządzać naszą planetą i zdepopulowaną do 500 mln ludzką masą. Tacy ludzie jak Bill Gates czy nowa u nich postać Juwal Noach Harari od dawna gaworzą, że trzeba radykalnie uszczuplić wielkość ludzkiej populacji a przecież np. brak potomstwa jest idealną drogą do realizacji tego celu. Innymi działaniami zmierzającymi w tym kierunku to np. aborcja, eutanazja, zaraza, zniszczenie rodziny i wiary chrześcijańskiej.

I u fanatycznych odbiorców takich klimatycznych strachów rodzą się właśnie takie pomysły jak dążenie do braku potomstwa, bo dzieci to straszna dla klimatu emisja CO2. Co będzie następne? O krowach i świniach emitujących szkodliwe dla klimatu gazy już przecież słyszeliśmy to teraz może przyjdzie i czas na ograniczenie przez ludzi częstości oddychania, bo przecież każdy ludzki wydech to emisja CO2, a oddychamy częściej, gdy jesteśmy np. zmęczeni wysiłkiem fizycznym czy zdenerwowani... może więc ograniczą nam możliwość joggingu czy uprawiania seksu? 

Absurdalnych pomysłów już się rodzi wiele: od jedzenia robaków poprzez zakaz rejestracji samochodów spalinowych czy podatku od rozpalenia grilla aż po całkowite ograniczenie spożywania konkretnych rodzajów posiłków czy możliwości przemieszczania się jak to proponują zieloni włodarze miast zrzeszonych w organizacji C40 Cities. 

Źródło: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2023/02/robaki-sztuczne-mieso-roslinne-buty.html

Trzeba też wskazać, że już wiele tych chorych pomysłów zawarte zostało w ideologicznym, absurdalnym i samobójczym kosztowo unijnym pakiecie klimatycznym „Fit for 55”, który ma na celu redukcję gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 r. To ma być pierwszy krok na drodze to osiągnięcia neutralności klimatycznej netto do połowy stulecia. Zawiera takie rozwiązania jak: nowy podatek od CO2, likwidacja aut spalinowych i wzrost cen prądu. Pakiet zakłada 13 zmian legislacyjnych – wśród nich jest m.in. rewizja unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS), nowa strategii leśna, mechanizm regulacji granicy emisji dwutlenku węgla (CBAM) czy nowelizacja dyrektywy w sprawie energii odnawialnej (RED).

Źródło: https://strefainwestorow.pl/artykuly/oze/20210827/dokument-fit-for-55

Jestem pewny, że jeszcze wiele razy przyjdzie nam "przecierać oczy ze zdumienia", gdy będziemy poznawali kolejne zielone absurdy wymyślane przez fanatyków klimatycznych, niezależnie czy cynicznie kreowane przez elity czy powstające w głowach ludzi wierzących w te klimatyczne brednie. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 


poniedziałek, 8 maja 2023

Unijne absurdy czy tylko zwykły interes? Cz. 2 - Transport spalinowy

Obiecałem co jakiś czas prezentować absurdy unijne. To jest drugi tekst na ten temat [1] i dotyczy przyszłości transportu spalinowego w świetle przyjętego przez UE "Pakietu Fit for 55".

Motto:

"WSZYSTKIE ZWIERZĘTA SĄ RÓWNE, ALE NIEKTÓRE ZWIERZĘTA SĄ RÓWNIEJSZE OD INNYCH" - G. Orwell, Folwark Zwierzęcy.

Powyższy cytat dotyczy tego, iż po zwierzęcej rewolucji w Folwarku Dworskim i pozbyciu się jego właściciela Pana Jonesa, władzę przejęły zwierzęta zmieniając nazwę na Folwark Zwierzęcy a przywódcy rewolucji - świnie pod wodzą m.in. knura Napoleona ogłosiły Siedem Przykazań Rewolucyjnego Animalizmu: 

1. Wszystko, co chodzi na dwóch nogach, jest wrogiem.
2. Wszystko, co chodzi na czterech nogach lub ma skrzydła, jest przyjacielem.
3. Żadne zwierzę nie będzie nosić ubrania.
4. Żadne zwierzę nie będzie spać w łóżku.
5. Żadne zwierzę nie będzie pić alkoholu.
6. Żadne zwierzę nie zabije innego.
7. Wszystkie zwierzęta są równe.

Po czym nastąpił "postęp rewolucji" w wykonaniu świń, które z biegłem czasu i posmakowawszy władzy powoli stawały się nową klasą rządzącą, która łamała wszystkie owe Siedem Przykazań, by w końcu zostawić tylko jedno: "Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze od innych".

Analogicznie powyższą sytuację można odnieść do Unii Europejskiej, gdzie też wszystkie kraje unijne miały być równe a w miarę "postępu integracji europejskiej" okazuje się, że "wszystkie kraje są równe, ale niektóre kraje są równiejsze od innych". Podobnie można też napisać, że "w UE wszyscy ludzie są równi, ale niektórzy ludzi są równiejsi od innych". 

I tak też jest w przypadku "Pakietu Fit for 55" i związanego z nim zakazu rejestracji po 2035 roku samochodów spalinowych.

Okazuje się bowiem, że są wyjątki od tego zakazu a dotyczą one m.in. pojazdów specjalnego przeznaczenia jak np. wszelkie pojazdy opancerzone (wojskowe, policyjne czy strażackie), sanitarne, pogrzebowe, przystosowane do przewozu wózków inwalidzkich czy kempingowe oraz... producentów, którzy wraz ze wszystkimi przedsiębiorstwami powiązanymi z tymi producentami są odpowiedzialni za mniej niż 1 000 nowych samochodów osobowych lub za mniej niż 1 000 nowych lekkich pojazdów użytkowych zarejestrowanych w Unii w poprzednim roku kalendarzowym, chyba że producent ten wystąpił o odstępstwo i przyznano mu to odstępstwo zgodnie art. 10. 

Jak się wydaje wyjątek w postaci pojazdów specjalnego przeznaczenia jest słuszny, ale już drugi wyjątek faworyzuje takich producentów jak:  Ferrari, Rolls Royce czy Porsche. Więc najbardziej zamożni będą mogli cieszyć się luksusowym czy sportowym autem wyposażonym np. w potężny silnik V8, czy V12, o ile producent przyjmie zamówienie, co wcale nie jest takie oczywiste. Natomiast już tańszych modeli aut spalinowych nie będzie można zarejestrować. 

Warto też wiedzieć, że ograniczenia w rejestracji nowych pojazdów nie oznaczają zakazu ich produkcji. W europejskich zakładach wciąż zatem będzie można produkować auta spalinowe, które trafią wszędzie tam, gdzie są dopuszczone. Dotyczy to także ciężarówek i autobusów. Branża transportowa w UE dalej zaś będzie mogła inwestować w spalinowy tabor i rejestrować nowe wysokoprężne ciężarówki po 2035 roku a także eksportować pojazdy do krajów, gdzie nie ma żadnych idiotycznych "Zielonych Ładów", czyli praktycznie wszędzie poza UE. 

W procesie przyjmowania regulacji dotyczących transportu spalinowego Niemcy przeforsowały kolejny wyjątek a mianowicie, że owe regulacje nie będą dotyczyły pojazdów spalinowych napędzanych e-paliwami, czy szczegółowiej paliwami syntetycznymi, które jednak jak do tej pory niemal nie były wykorzystywane w motoryzacji. Nietrudno się domyślić, że krajem, który ma najlepiej opracowaną technologię produkcji paliw syntetycznych są Niemcy, ale samo paliwo syntetyczne - wedle dzisiejszych technologii - będzie bardzo drogie i zwykłych obywateli UE po prostu nie będzie na niego stać. 

Wcześniej paliwo syntetyczne z pilotażowych instalacji kosztowało około 50 euro za litr. "W 2020 roku Porsche szacowało cenę litra e-benzyny na około 8-9 euro. Z innych opracowań wyłania się znacznie bardziej optymistyczny obraz, bo wynika z nich, że koszt produkcji 1 litra paliwa syntetycznego może wynieść około 1,5-3 razy tyle, ile koszt produkcji paliw z ropy naftowej (ICCT: nie mniej niż 3-4 euro/litr w 2030 roku). Jeśli założymy, że koszty produkcji przełożą się 1 do 1 na ceny na stacjach, za 1 litr e-benzyny zapłacilibyśmy w optymalnych warunkach 9-18 złotych" [2]. Rozpoczęcie produkcji na skalę przemysłową mogłoby zbić tę cenę do 1,5-2 euro, ale to wcale nie jest pewne a dodatkowo jeszcze UE nie "wypluła z siebie" żadnych przepisów i norm dotyczących stosowania e-paliw. 

Mało tego! Okazuje się, że "energia elektryczna wystarczająca do zasilania czterech samochodów elektrycznych pozwoli na wytworzenie paliwa do zaledwie jednego pojazdu spalinowego (...) a to oznacza, że że paliwa syntetyczne są koniem trojańskim, bo powodują marnowanie energii odnawialnej na potrzeby tych samych silników spalinowych. Trzeba zużyć niemal cztery razy tyle energii (średnio 3,8 raza), żeby samochód spalinowy na paliwo syntetyczne mógł przejechać ten sam dystans, co auto elektryczne [2]. W efekcie auto jeżdżące na benzynie i na e-paliwach truje właściwie tak samo:

Emisja tlenków azotu podczas spalania benzyny (szary słupek) i kilku rodzajów paliw syntetycznych. Wyniki są podobne dla benzyny z ropy naftowej i e-paliw (c) Transport & Environment, Źródło: https://elektrowoz.pl/auta/syntetyczne-paliwa-wieksza-emisja-tlenkow-azotu-i-tlenku-wegla-wyzsze-koszty-jazdy-marnowanie-energii-te/

Jak dalej "informuje organizacja Transport & Environment, paliwa syntetyczne powodują niemal trzykrotnie większą emisję tlenku węgla niż benzyna zawierająca do 10 procent etanolu (E10, źródło). Emisja amoniaku jest do dwóch razy większa, natomiast znacząco niższa okazała się liczba cząstek stałych o rozmiarze powyżej 10 nanometrów". [2]

Tak więc paliwo syntetyczne wcale nie okazuje się lepsze i bardziej ekologiczne od benzyny czy oleju napędowego, ale co tam... jest wyjątek a Niemcy będą z niego hipokrytycznie korzystać. 

W przepisach unijnych zawarto też tzw. "klauzulę przeglądową". Przyjęto, że w 2026 r. odbędzie się szczegółowa analiza postępów w pracach nad ograniczeniem emisji pojazdów. Pod uwagę wzięte będzie m.in. "znaczenie opłacalnego i społecznie sprawiedliwego przejścia na zerową emisję" (cytat z materiałów prasowych Komisji Europejskiej). Ostatecznie więc wiele jeszcze może się zmienić, także termin ograniczeń w rejestracji nowych pojazdów spalinowych.

Niemniej UE od 2020 roku dostała "zielone światło" do nakładania na wszystkich obywateli UE tzw. "podatków unijnych". Znając więc ekologiczne szaleństwo elit unijnych, to zrobią one wszystko, aby tak opodatkować dalsze korzystanie z aut spalinowych po 2035 roku (np. poprzez "podatek spalinowy", który byłby płacony np. w cenie benzyny czy oleju napędowego), aby po prostu nie opłacało się nam ich dalsze użytkowanie. Pewnie też zaczną "jak grzyby po deszczu" powstawać tzw. "strefy czystego transportu", gdzie autem spalinowym po prostu nie wjedziemy. 

I tak to historia właśnie zatacza koło i - jak kiedyś - posiadanie auta będzie dostępne i opłacalne tylko dla nielicznych obywateli UE... tych po orwellowsku "równiejszych".



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog