Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziobro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziobro. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 listopada 2017

„Partia polska” i „partia antypolska” i… kilka uzupełnionych refleksji wokół prezydenta…

W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie” – niekoronowany król Polski, książę Adam Jerzy Czartoryski (†14.01.1770 – †15.07.1861).

Musimy ten rok wykorzystać dobrze, musimy pokazać, że Ci, którzy sto lat temu potrafili połączyć myśli i czyny nie są ostatnim pokoleniem, które to potrafiło. My też musimy być takim pokoleniem! Stoimy (…) przed wielką szansą budowy nowej Polski, dobrej zmiany, szansy Rzeczypospolitej, która będzie rzeczywiście Rzeczypospolitą, która będzie dla wszystkich, która będzie silna (…) niepodległa, godna i dumna! (…) Być Polakiem to znaczy być kimś ważnym, to znaczy być kimś (…) kto wyznacza dzisiejszej chorej Europie drogę do uzdrowienia, drogę do powrotu do fundamentalnych wartości, drogę do powrotu prawdziwej wolności, drogę do zwycięstwa i umocnienia naszej – opartej o chrześcijaństwo – cywilizacji. Polska ma taką szansę. Wykorzystajmy ją!” – prezes PiS, premier Pan Jarosław Kaczyński w dniu 10 listopada 2017 roku podczas uroczystości „miesięcznicy smoleńskiej” na warszawskim Placu Piłsudskiego. 

To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – premier Rzeczypospolitej Polskiej, Pani Beata Szydło w dniu 11 listopada 2017 roku.
-----------------------------------
Nie ma dziś większego zagrożenia jak ucieczka od podziału My-Oni i kłamstwo o korzeniach III RP. Z nich czerpia siły Obcy i wywodzą swoje prawa do aneksji polskości. Dzieląca nas linia musi być nazwana – bo jest konsekwencją okupacji sowieckiej, efektem mafdalenkowej zdrady i budowania nieistniejącej wspólnoty narodu. Jest winą tych, którzy od trzech dekad sankcjonują komunistyczne łgarstwo i po raz kolejny chcą łączyć Polaków z apatrydami. Bez odzyskania takiej świadomości i wyznaczenia granic naszego dziedzictwa, nie uratujemy wspólnoty narodu. Nie można jej odbudować łącząc zdrajców z bohaterami na fundamencie nierozliczonej przeszłości, zamazanej teraźniejszości i jutra, które wiedzie donikąd” –Aleksander Ścios w dniu 14 listopada 2016 roku [1]
-----------------------------------
Niemal dokładnie 11 miesięcy temu, w dniu 9 grudnia 2016 roku opublikowałem na swoim blogu tekst pt.: „Polacy! Nie dajmy się sprowokować, nie przelewajmy polskiej krwi” [2], w którym po raz pierwszy w moim pisaniu opatrzyłem go w/w wypowiedzią księcia Adama Jerzego Czartoryskiego. Ów tekst był niejako odpowiedzią na działania „totalnej” i antypolskiej opozycji spod znaku PO, .N, KOD, części PSL, ORz i wszystkich środowisk polityczno-społeczno-medialnych, które chciały doprowadzić do bratobójczych zamieszek i – co się dopiero później okazało – miało zakończyć się krwawym puczem antypolaków i ponownym przejęciem władzy przez – odnosząc się do motta – „partię antypolską”. 

W 99 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach dzisiejszy tekst uzupełniłem wypowiedzią obecnej premier naszej Polski, Pani Beaty Szydło, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz refleksją Pana Aleksandra Ściosa, która z powodzeniem mogłaby być podsumowaniem niniejszego tekstu. 

Pisząc przed rokiem tamten tekst tylko intuicyjnie przeczuwałem, że „partia antypolska” planuje coś zrobić, coś złego dla Polski i Polaków przygotowuje. Czułem swoisty niepokój i okazało się, że miałem rację. Na szczęście planowany krwawy, grudniowy pucz się nie udał, co nie znaczy, że antypolscy zdrajcy nie knują przeciw nam dalej i nie przygotowują koncepcyjnie kolejnych scenariuszy, w czym na pewno pomagają im (inspirują?) zagraniczni nienawistnicy Polski, w tym szczególnie: demoliberalno-lewackie elity brukselsko-niemieckie; być może różne konkretne i bardzo istotne środowiska na bliskim i dalekim dla Polski wschodzie; syjo-szemrani uzurpatorzy władzy nad światem dążący do likwidacji państw narodowych a także zwykli i cyniczni szubrawcy pragnący wykorzystać nasz kraj dla własnej władzy i pieniędzy.

(jeżeli mogę w taki sposób, to dobrze byłoby, aby czytelnik dalszej części niniejszej notki wpierw zapoznał się z treścią wskazanego, mojego tekstu z grudnia 2016 roku, choć oczywiście można tą zachętę pominąć – niemniej gros poniższych refleksji traktować należy jako kontynuacje grudniowych oraz pewną odpowiedź na dyskusję jaka wywiązała się pod ostatnim moim tekstem o prezydencie Andrzeju Dudzie)

Ostatni mój tekst [3] będący poniekąd krytyką poczynań prezydenta Andrzej Dudy wzbudził na forach dużą dyskusję, w której większość czytelników i komentatorów podzieliła moje krytyczne wobec prezydenta refleksje. Jednakże też znalazło się wiele zdań krytycznych zarzucających mi albo naiwność połączoną ze skutecznym uleganiem antypolskim prowokatorom liczącym na rozbicie obecnej władzy i jej elektoratu, albo „krecią i agenturalną robotę” nastawioną na podobny efekt, albo nawet oskarżających mnie o niegodne insynuacje i kłamstwa czy też o brak wystarczającej wiedzy o zakulisowych meandrach władzy, które mogły niejako zmusić prezydenta do takich a nie innych działań i wypowiedzi. Padło też stwierdzenie, że być może prezydent działa tak – pomny działań „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” – ze względu na bezpieczeństwo swoich najbliższych: córki i żony. I tu od razu odpowiadam: jeżeli tak, to najlepszą ich ochroną byłoby nie podejmowanie się przez A. Dudy funkcji publicznych z funkcją prezydenta Polski na czele.
Przeczytałem wszystkie komentarze. 

W miarę możliwości starałem się na nie odpowiadać, mniej lub bardziej przekonywująco. Wobec niektórych odniosłem się ze zrozumieniem, z innymi dalej się nie zgadzam i pozostaję przy własnej negatywnej ocenie co najmniej ostatniego pół roku urzędowania prezydenta A. Dudy. 

Jednakże po głębszym zastanowieniu i w celu bardziej szczegółowego przedstawienia całego tła problemu, które stało się implikacją mojego obecnego stanowiska postanowiłem napisać coś więcej. Mam jednocześnie nadzieję, że w tym tekście moi adwersarze znajdą odpowiedzi na swoje wobec mnie zarzuty a aprobujący moje opinie jeszcze bardziej poznają ich przyczyny i utwierdzą się w owej aprobacie. 

Nie jest przypadkiem, że mottem tego tekstu uczyniłem słowa księcia A. J. Czartoryskiego i jednocześnie odniosłem się do mojego tekstu sprzed roku. 

Pan prezydent A. Duda w jednym z ostatnich wywiadów stwierdzić raczył m.in.: „W KRS powinni być ludzie wskazani przez różne ugrupowania – po to, żeby była tam multipartyjność i nie było wrażenia, że jeżeli dokonuje się wyboru sędziów do KRS w Sejmie, to jest to wybór jednopartyjny”.
 
I chyba tak naprawdę w tym stwierdzeniu należy doszukiwać się sedna moich (ale chyba nie tylko) rozbieżności z Panem prezydentem, bo rozumiem, że pragnie on, aby szukać szeroko pojętego porozumienia tradycyjnie i oficjalnie pojmowanego międzypartyjnego dla Polski oraz szanować również polityków innych zarejestrowanych w Polsce opcji i formacji społeczno-politycznych. 

Mając jednak w pamięci słowa księcia A. J. Czartoryskiego, całkowicie nie zgadzam się z punktem widzenia pana prezydenta. 

Wybór sędziów do KRS powinien być właśnie jednopartyjny w taki m rozumieniu, że wyboru winna dokonywać „partia polska”, partia ludzi „godnych, którzy pragną ojczyzny wolnej i niepodległej”. Druga zaś w Polsce istniejąca partia – „partia antypolska”, partia ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie”… w optymalnie korzystnej wersji nie powinna na terenie Polski mieć prawa istnieć ani wypowiadać się na temat Polski i Polaków i w ogóle uczestniczyć w jakikolwiek sposób w polskim życiu politycznym i poprzez to reprezentować antypolskie interesy. I nie dotyczy to tylko wyboru sędziów, ale całości spraw społeczno-politycznych. Jeżeli jeszcze dodatkowo taka „partia antypolska” zgodnie z regułami normalnej (nie liberalnej czy socjalistycznej lub innej) demokracji zostaje wyborczo odrzucona przez Polaków to tym bardziej nie ma żadnych przesłanek, aby w jakikolwiek sposób szukać z nią porozumienia. 

Nie jestem demokratą, ale jestem realistą i wiem, że w ustroju demokratycznym formalnie jednak „partia antypolska” może oficjalnie istnieć i zdobywać w różny sposób głosy wyborcze nieświadomych lub zmanipulowanych rodaków. Jest to wynikiem permanentnych wieloletnich działań z zakresu inżynierii społecznej, których efektem jest powstanie w Polsce grupy moich rodaków przeświadczonych, że „partia antypolska” tak naprawdę to „partia polska”. Tak nie jest i nigdy nie było, co na szczęście zauważa też coraz liczniejsza część zmanipulowanych dotychczas piewców dzisiejszej „totalnej opozycji”. To jeszcze bardziej powinno implikować pana prezydenta i przedstawicieli „partii polskiej” do zachowań alienujących „partię antypolską” a nie dających jej więcej niż niezbędne i wynikające z reguł demokracji minimum. 

Oczywiście w ramach „partii polskiej” możemy się spierać i kłócić, mając jednak w sercu polskość i dobro Polski i Polaków a nie uważając „że polskość to nienormalność” a naszą stolicą (naszym domem) nie jest Warszawa (Polska) a Bruksela, Berlin, Moskwa, Waszyngton, Jerozolima czy jakiś inny ośrodek decyzyjno-władczy. 

„Partia polska” może mieć różne frakcje ideowo-polityczne: wolnościowe, narodowe, konserwatywne czy ogólnie prawicowe, liberalne, lewicowe, republikańskie bądź jakiekolwiek inne, bo obecnie w świecie tak naprawdę zatarły się tradycyjne podziały na określone grupy jednoznacznie i historycznie posiadające przynależne jej cechy i światopogląd. Może też mieć różne wizje drogi i kierunku rozwoju Polski.

W takim ujęciu możemy więc mówić o ewentualnej „multipartyjności” – czyli działaniu w różnych partiach (frakcjach), ale tylko w ramach „partii polskiej”, dla których największym dobrem jest polski naród i nasza Ojczyzna i których wszelkie działania są podporządkowane i determinowane polskością. 

Obecnie w świecie tzw. postmarksistowskie demoliberalne lewactwo jest a’priori antynarodowe i to wszędzie na świecie, w każdym kraju czy innych formacjach organizacyjno-formalno-prawnych. To jest grupa ludzi beznarodowa, dla której takie pojęcia jak: naród, ojczyzna, patriotyzm, tradycja, wiara, język narodowy, państwo narodowe, narodowa historia, honor i inne podobne są już li tylko przeszłością i z nimi się nie identyfikują a wprost przeciwnie – je zwalczają i to nieraz w sposób bezwzględny. Kiedyś był to komunizm wojenny, dziś postkomunizm kulturowy. 

Ludzie reprezentujący taką postawę i takie poglądy nie mogą być polskimi patriotami, dla nich polskość nigdy nie będzie najważniejsza. Być może nieraz werbalnie starają się pozyskać i otumanić część polskiego społeczeństwa głosząc hasła niby propolskie, ale to tylko manipulacja i wielkie oszustwo. To nie są tak naprawdę Polacy, choć mają polskie obywatelstwo. Oni nie myślą po polsku i nie działają dla Polski, ale dla „czegoś innego” lub jedynie dla własnej władzy i pieniędzy. Z nimi się nie dyskutuje o Polsce ani nie szuka się porozumienia, bo stanowią „partię antypolską” i trudno znaleźć coś wspólnego między Polakami i ludźmi czującymi się Polakami (nawet o innym etnicznie pochodzeniu) a antypolskimi ich wrogami. 

Wielokrotnie pisałem, że w sumie takich ludzi nie można nazywać nawet polskimi zdrajcami, bo czyż oni cokolwiek zdradzili? Zdradzić można coś, co do tej pory się wyznawało, zdradzić można Polskę – w ujęciu ideowym a nie prawnym – jeżeli do tej pory uważało się za Polaka i porzuciło się polskość na rzecz innych wartości czy państw lub zbioru państw lub jakichś dziwnych organizacji ponadnarodowych albo cynicznie i egoistycznie dla własnych osobistych celów. 

Działanie na szkodę Polski tak pojmowanej „partii antypolskiej” wyklucza ją z naszej Ojczyzny. Taka partia musi być uważana za niegodną nawet splunięcia i tyle, nie mówiąc już o jakimkolwiek dopuszczeniu jej do wpływania na losy Polski i Polaków. 

Oceniając historycznie, bo w takiej przeszłej perspektywie można ocenić i zidentyfikować frakcje „partii antypolskiej”, szczególnie po roku 1989, roku koszmarnego zagarnięcia niby już wolnej Polski przez właśnie ową partię. 

Przed II WŚ frakcjami „partii antypolskiej” były na pewno wszystkie odłamy partii komunistycznej, gdzie np. podczas plenów KC Komunistycznej Partii Polski czy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy rozmowy plenarne prowadzono m.in. w chazarsko-żydowskim języku jidysz i które tak naprawdę chciały pozbawić Polskę niedawno co odzyskanej niepodległości. W czasach komuny oficjalnie na pewno były to: PPR, PZPR, ZSL a nieoficjalnie to np. zręby przyszłej „partii antypolskiej” powstałej z części KOR-u. Po 1989 roku, po „Magdalence” i „Okrągłym stole” frakcjami „partii antypolskiej” były i są: ROAD, KLD, UW, PD-demokraci.pl, Unia Europejskich Demokratów (spadkobierca UD/UW/demokraci.pl), SdRP, SLD, Ruch J. Palikota, .N (też w dużym stopniu pomiot UD/UW/demokraci.pl), część PSL i oczywiście PO. Z grup nie będących partiami politycznymi dziś najbardziej znani przedstawiciele „partii antypolskiej” to: Komitet Obrony Demokracji i lewacka, przestępcza bojówka Obywatele Rzeczpospolitej bezzębnego idioty mieniącego się jej liderem. Są też i inni przedstawiciele „partii antypolskiej” wśród różnych innych organizacji polityczno-społeczno-zawodowych, czego dobitnym przykładem jest obecna „kasta sędziowska” i jej KRS czy też w dużej mierze „kasta naukowców” lub „kasta artystów”. Może kogoś lub jakąś frakcję pominąłem, za co oczywiście przepraszam

Jasnym też winno być, że wskazując na różne grupy dawniej i obecnie wchodzące w skład „partii antypolskiej” myślę przede wszystkim o ich liderach oraz w dużej mierze świadomych ich członkach i sympatykach, bo przecież nieraz mogą wśród nich być ludzie przyzwoici, którzy zdają sobie sprawę z charakteru ich grupy i starają się jednak propolsko zmieniać jej polityczne lub inne oblicze i są też ludzie oszukani i zmanipulowani. 

Z tak pojmowaną „partią antypolską” nie można dyskutować i szukać porozumienia. Dzisiaj nazywa siebie „totalną opozycją” , której antypolski program polega na obaleniu władzy legalnie wybranych frakcji „partii polskiej” poprzez ulicę (zamieszki i rozlew polskiej krwi) i zagranicę (działanie o charakterze umownie mówiąc „zdrady targowickiej”). Przykłady takiej antypolskiej działalności można mnożyć i chyba wszyscy wiedzą jakie to były i są działania: skarżenie się na Polskę za granicą, szukanie pomocy za granicą, inspirowanie wrogich Polsce ośrodków zewnętrznych do międzynarodowej krytyki Polski, prowokacje uliczne, mowa nienawiści oraz próba dzielenia i atomizacji Polaków, próby puczu i przewrotu, oddawanie Polski obcym, knucie i oczernianie Polski wszędzie, gdzie się da i wiele, wiele innych. 

Powtórzę. Z „partią antypolską” ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie” nie ma co w ogóle podejmować dyskusji a tym bardziej dopuszczać ich do władzy ustawodawczej, wykonawczej lub sądowniczej. Tym bardziej, że w procesie demokratycznym formalna „partia antypolska” została odrzucona przez Polaków!

Odnosząc się jeszcze raz do mojego tekstu o prezydencie A. Dudzie [3]. 

Pisałem go w wielkim smutku, bo nigdy nie myślałem, że tak mógłbym kiedykolwiek oceniać Pana Andrzeja Dudę. 

Bardzo trudno mi było pokonać „dysonans poznawczy”, czyli „dysonans powyborczy”, o którym wielokrotnie pisałem w odniesieniu do wyborców PO [4], ale właśnie znając jego mechanizm łatwiej mi było go pokonać. 

Czekałem przeszło cztery miesiące licząc, że jednak cała ta „gra polityczna” jest wewnętrzną grą nowej władzy, czyli jakąś „rozgrywką” uzgodnionej pomiędzy prezydentem a J. Kaczyńskim i rządem B. Szydło. Miałem ogromną nadzieję, że tak jest. 

Z biegiem czasu i przy jednoczesnym narastaniu konfliktu na linii prezydent, w tym BBN - J. Kaczyński/rząd, w tym MS i MON owa nadzieja powoli „umierała”. Pragnę też zaznaczyć, że pisałem ów tekst przed faktem powzięcia wiedzy na temat zaproszenia D. Tuska na obchody odzyskania przez Polskę niepodległości oraz przyjęciu przez tego pana takiego zaproszenia.

Niektórzy komentatorzy wskazywali jednak, że mimo wszystko odbywa się jakaś gra zakulisowa albo też „partia antypolska” (będę konsekwentnie używał w większości tego określenia a nie „opozycja totalna”) szykuje jakiś kolejny atak na Polskę i prezydent w porozumieniu z rządem i J. Kaczyńskim podejmuje działania „wyprzedzające i neutralizujące”. Dobrze było, oj dobrze by było, żeby tak było, choć uważam to za wariant prawdopodobny to odnoszę się do niego z rezerwą. 

Jednakże oceniając tylko to co funkcjonuje oficjalnie nie zmieniam swojego krytycznego zdania na temat ostatnich działań prezydenta, w szczególności w obszarze sądownictwa i nominacji generalskich oraz oczywiście w sprawie braku publikacji Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI. 

W tej ostatniej kwestii spotkałem się też z ciekawym poglądem S. Michalkiewicza, który stwierdził, że też by go nie opublikował, bo teraz obecna władza ma cały czas odpowiednie „haki”, z których może korzystać dla „dobra sprawy” a w momencie publikacji aneksu byłyby w tym zakresie nieprzydatne. 

Stwierdzam jednoznacznie, że akurat z tą opinią S. Michalkiewicza się nie zgadzam, choć wiele jego ocen podzielam w pełni. 

Czy Polska nadal ma być III RP, w której decydują służby specjalne i zdobyte przez nie przez lata „haki”, z których można cały czas korzystać i neutralizować osoby publiczne? Czy nie lepiej budować Polskę wolną od tego brudu, opartą na prawdzie i jawności życia publicznego? Czy nadal WSI i dysponenci „teczek” mają decydować o naszej rzeczywistości? 

Moim zdaniem Polskę stać na prawdę o III RP i na tym fundamencie można dopiero budować nową Ojczyznę. Prawda jest najważniejsza i choć być może być bolesna należy ją ujawnić w całości (nie tylko ujawniając aneks, ale przeprowadzając pełną lustrację wszędzie, gdzie tylko można, też wśród prawników, naukowców, księży, itd.), bo w przeciwnym razie dalej powstawać będą niestworzone teorie, które np. insynuują prezydentowi jakieś obyczajowe „wpadki”. Nadal będzie „gra teczkami” i nadal będziemy żyli w III RP, czyli PRL-bis!

W sprawie ostatniego konfliktu prezydenta z rządem i prezesem PiS ciekawą interpretację przedstawił bloger 35stan. Ogólnie uważa on, że Pan Andrzej Duda został J. Kaczyńskiemu narzucony i to przez stronę amerykańsko-izraelską jako swoisty „bezpiecznik”, gdyby prezes J. Kaczyński okazał się jak jego ś.p. brat „niesterowalny”. Wskazuje, że po zakończeniu resetu B. Obamy pomiędzy USA i Rosją (2013 rok) oraz w celu powstrzymania dominacji i ekspansji Niemiec (UE) postanowiono w Polsce zmienić ekipę rządzącą na antyrosyjską i delikatnie zachowawczą wobec UE. Stąd wybuchła afera podsłuchowa wykreowana – według blogera – przez CIA, która zmiotła z rządzącej sceny politycznej PO i pozwoliła wygrać wybory PiS-owi oraz Zjednoczonej Prawicy. Jako też dodatkowy element podaje to, że pan Andrzej Duda uczestniczył w krakowskich (sic!) obradach izraelskiego Knesetu w Polsce w roku 2014 i być może został przez „wybrańców” namaszczony na nowego prezydenta Polski oraz właśnie narzucony J. Kaczyńskiemu. Bloger ponadto zwraca uwagę na fakt, że wszystko to było przed wyborem D. Trumpa na prezydenta i powszechnej pewności, że wybory wygra H. Clinton, więc nic w amerykańskiej polityce by się nie zmieniło a mimo tego podjęto działania zmierzające do zmiany władzy w Polsce. 35stan w tym kontekście wskazuje na wypowiedź J. Kaczyńskiego, który po wyborze D. Trumpa stwierdził, że być może w końcu skończą się na niego ogromne naciski ze strony amerykańskiej w sprawach, co do których nie powinna ona mieć żadnych żądań wobec Polski i 35stan sugeruje, że jednym z takich nacisków mogło być narzucenie kandydata na prezydenta, A. Dudę. Z tego wszystkiego bloger wyciągnął wniosek, że w sprawie sądów został uruchomiony ów „prezydencki bezpiecznik”, bo te reformy zagrażały interesom m.in. „wybrańców” oraz innych „namaścicieli” prezydenta. 

W tej kwestii dodam od siebie, że w takim rozumowaniu logicznym staje się spotkanie w cztery oczy prezydenta A. Dudy z chazarsko-żydowskim A. Smolarem, szefem chazarsko- żydowskiej, sorosowej (G. Sorosa) Fundacji im. S. Batorego założonej w 1988 roku za zgodą zdrajcy W. Jaruzelskiego i po jego waszyngtońskich rozmowach w 1985 roku ze zmarłym w tym, 2017 roku Dawidem Rockefellerem – właścicielem za życia chyba siedmiu przeszczepionych serc i podobno szefem tzw. Rządu Światowego (wierchuszki tzw. NWO). 

Sądzę, że warto głębiej zastanowić się nad taką teorią i pozdrawiam blogera 35stan. 

I jeszcze dwa smutne aczkolwiek wiele dające do myślenia fakty z działalności prezydenta A. Dudy, które muszą niepokoić a o których do tej pory się nie wypowiadałem: dziwne i antypolskie oraz skrajnie prożydowskie i ahistoryczne przemówienie prezydenta w Kielcach w dniu bodajże 4 lipca 2016 roku z okazji tzw. Pogromu Kieleckiego [wpolityce.pl] oraz zdecydowaną niechęć prezydenta do zaproszenia do grona prezydenckiego komitetu organizacyjnego przyszłorocznych obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości jakiegokolwiek przedstawiciela ruchów narodowych, choćby organizatorów wspaniałego cyklicznego i pozytywnie skrajnie patriotycznego Marszu Niepodległości. „Nie ma przypadków – są tylko znaki”… chciałoby się w tym miejscu powiedzieć…

I dodam jeszcze kontynuowanie w Pałacu Prezydenckim obchodów żydowskiego Święta Chanuki podczas, gdy próżno szukać obchodów katolickiej Wigilii Bożego Narodzenia w jakimkolwiek rządowym budynku Izraela, państwa stworzonego przecież przede wszystkim przez Żydów polskiego pochodzenia. 

Czyżby te fakty miały być potwierdzeniem teorii namaszczenia A. Dudy przez „wybrańców” blisko spokrewnionych z jego teściem?

To tyle i wiem, że jak zwykle nieprzyzwoicie zbyt obszerny tekst, ale już na to nic nie poradzę .

Pozdrawiam

Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw) 


P.S.1.
Tekst pierwotnie zamierzałem opublikować 11 listopada, ale w takim dniu można tylko się cieszyć z Polski i być z niej dumnym, dumnym też, że jest się Polakiem. „To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – powiedziała 11 listopada 2017 roku Pani premier Beata Szydło i ja jestem od zawsze z tego dumny, jak zapewne gros moich rodaków. 

P.S.2.
Przedstawiciel „partii antypolskiej”, „łotr nad łotry”, były prezydent Polski Pan Bronisław Komorowski raczył powiedzieć w tym samym listopadowym dniu 2017 roku: „… musimy pokazać wymiar aktualny (…) że niepodległość (chyba Polski – dop: kj) równa się europejskość”. Pełna zgoda, tyle tylko, że europejskość nie równa się w dzisiejszym wymiarze lewacko-demoliberalnej UE niepodległości narodów Europy a ją niwelujący, niwelujący też niepodległość Polski!.. panie antypolski i WSI-owy „łotrze nad łotry”! 

A tak zupełnie szczerze: jedynym godnym Pana i nie tylko Pana, ale i też „łotra” oraz byłego premiera Pana D. Tuska i wielu innych, polskim miejscem przebywania jest polska cela więzienna a nie tyrady na antypolskich wiecach albo – jak w przypadku D. Tuska – składanie wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza podczas uroczystości Dnia Odzyskania Niepodległości! I najlepiej – subiektywnie wedle mnie - by się stało, gdyby jakimś cudem i hipotetycznie znalazłby się Pan oraz D. Tusk w jednej celi ze „Staruchem” . Nie miałbym nic przeciwko temu aby też dalej żyjący przedstawiciele „partii antypolskiej”, w tym: L. Balcerowicz, J. Lewandowski, J.K. Bielecki, J. Buzek, W. Frasyniuk, Z. Bujak, B. Borusewicz, J. Buzek, A. Olechowski, R. Petru, M. Kijowski, G. Schetyna, E. Kopacz, M. Środa, J. Hartmann, S. Niesiołowski, J. Palikot, J. Urban, A. Kwaśniewski, L. Wałęsa, S. Niesiołowski, bracia Smolarowie, A. Michnik, P. Pacewicz, A. Hall, M. Dukaczewski, Hanna Gronkiewicz-Waltz, K. Bondaryk, W. Pawlak, A. Holland i wielu, wielu innych również swoimi osobami zasilili taką polską celę więzienną… Niewymienionych przedstawicieli „partii antypolskiej” oczywiście znów serdecznie przepraszam , ale oni sami wiedzą, że reprezentują taką partię oraz wiedzą też gdzie jest ich miejsce i mi to wystarczy

P.S.3.
Odnośnie obchodzenia przez prezydenta Święta Chanuki z pewnością zaraz będzie próba skontrowania mojego argumentu, tym, że to ś.p. prezydent Lech Kaczyński zainicjował obchody tego święta. I co z tego, skoro to a nawet reaktywowanie przez niego masońsko-chazarsko-żydowskiej i zdelegalizowanej w Polsce w roku 1938 roku loży B’ni B’ nie uchroniło go przed nagłą śmiercią z rąk…?

P.S.4.
W kontekście powyższego zarzut, iż książę A. J. Czartoryski był masonem to też pragnę powiedzieć, że ówczesna masoneria była zupełnie czymś innym niż obecna o czym świetnie opowiada i pisze chyba największy w Polsce znawca masonerii dr S. Krajski.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 6 listopada 2011

Gdzie jest i dokąd zmierza Polska? Retrospekcja mojej konfabulacji (2)

Witam

We wczorajszym poście - jako political fiction - napisałem m.in.: "Jest rok 1989 a dotychczasowi "dorośli" - po wcześniejszej kreacji różnych buntów i agresji u bawiących się w piaskownicy dzieci - postanawiają przy wódce i stoliczku odpowiednio podzielić dzieci na "zabawowe grupy polityczne", ale tylko takie, których celem będzie ich dobro własne a nie piaskownicy, w której się bawią. Więc tworzą sobie prawicowców, lewicowców, ludowców, centrystów, liberałów, itd, itp... Pomijają notorycznie jednak kreację grupy skupiającej dzieci, które naprawdę kochają zabawę w piaskownicy i samą piaskownicę, czyli np. endeków. Dla nich tworzą podgrupę werbalnie wyrażająca miłość do piaskownicy... Mijają lata i ta ostatnia podgrupa staje się nagle zbyt silna, więc jej część postanawiają zneutralizować ostatecznie a pozostałą rozbić i zneutralizować. Tak sypie się właśnie PiS..."

Dziś konfabulacyjna kontynuacja moich przemyśleń. Zanim jednak do nich przejdę kilka uwag natury ogólnej, które mogą być traktowane jako fantazyjne założenia i tezy...

1. Nic w polityce i w życiu społeczno-gospodarczym nie dzieje się przypadkowo,
2. Polska faktycznie jest ową "piaskownicą" kierowaną przez Zarząd,
3. Zarządzanie strategiczne jest niezbędnym elementem do osiągania długookresowego sukcesu przedsięwzięcia (firmy, organizacji, instytucji, partii politycznej, kraju, związków krajów, itd,,
4. Jednym z elementów budowy strategii działania określonej organizacji (grup interesów) jest wielowymiarowa analiza zewnętrzna i wewnętrzna procesów, zdarzeń, zjawisk, które mogą pośrednio lub bezpośrednio wpływać na przyjęcie jej celów, alternatyw strategicznych ich działań jako sposobów   osiągnięcia tych celów,
5. Realizacja przyjętej strategii jest bieżąco monitorowana, kontrolowana i poddawana ocenie jej skuteczność. Wynikiem tego jest często korygowanie metod i sposobów osiągania celów głównych lub ubocznych przyjętych w strategii ogólnej,
6. Ważnym elementem analizy wewnętrza i zewnętrza jest prognozowanie zjawisk i procesów,
7. Wśród metod prognozowania istotną rolę odgrywają tzw. intuicyjne metody prognozowania, m.in.: burza mózgów, ekspercka metoda delficka, naukowe fantazjowanie, utopia oraz naukowe kreowanie przyszłości...

Tak naprawdę budowanie strategii ma właśnie wiele wspólnego z intuicją i umiejętnością prognozowania różnych, nawet najbardziej nieprawdopodobnych sytuacji, eliminowaniu skrajnych i tworzeniu - przy wsparciu już metod tradycyjnych - planów działania w wersji optymalnej, negatywnej i optymistycznej...

Kiedyś czytałem trochę pouczających biografii polityków czy liderów (przywódców) biznesu, kreatorów realnej teraźniejszości i przyszłości. Konkluzję z tych życiorysów oraz z własnego doświadczenia zawodowego  starałem się przekazywać młodym ludziom, zaczynającym swoje zawodowe i społeczne życie: "Spektakularny sukces osiąga się poprzez ciężką pracę, ale popartą przede wszystkimi: naukową wiedzą teoretyczną - w 10%, doświadczeniem i wiedzą praktyczną - w 20%, umiejętnością tworzenia i utrzymywania odpowiednich kontaktów interpersonalnych (empatia, znajomości, sterowanie innymi) - w 30% i intuicją - w 40%. Bez tej ostatnie można tylko osiągnąć sukces..." Owy intuicyjny zmysł postrzegania rzeczywistości, pozwalający na jej kreowanie posiada niestety niewielu. Stąd tak mało liderów a budową różnych wielkich strategii zajmuje się tak nieliczne grono osób...

Załóżmy więc, że w Polsce cały czas realizowana jest wielka strategia mająca na celu ubezwłasnowolnienie i zawłaszczenie Polski a wszystkie liczące się partie i ruchy polityczne po 1989 roku są wykreowanymi elementami realizacji owego głównego celu strategicznego.

Na podstawie powyższych założeń spróbujmy prześledzić ostatnie XX lecie, okres przed nim oraz - z wykorzystaniem elementów intuicyjnych metod prognozowania - pokusić się o zbudowanie jednej z możliwych alternatyw  strategicznych przyszłej polskiej sceny społeczno-politycznej.  W ogromnym skrócie i pomijając wojny z Krzyżakami, tragiczne dla szlachty i polskości skutki powstań, okres zaborów oraz uwzględniając fakt, że II Rzeczpospolita - mimo swoich niedoskonałości - była w ubiegłym wieku jedyną, prawdziwie niepodległą naszą Ojczyzną... można opisać to mniej więcej tak, jak ja poniżej próbuję to zrobić

Przed 1989 rokiem był komunizm, niszczący światłych Polaków, wściekle tępiący polski patriotyzm, który został sprowadzony do uwielbiania Sowietów. Jeszcze wcześniej była II WŚ  i wczesny okres powojenny. Wtedy mordowano polskie elity, ludzi światłych i decydujących o polskiej tożsamości narodowej. Robili to wspólnie marksiści: Hitler i Stalin a po wojnie polscy zbrodniarze spod znaku już tylko marksistowskiego komunizmu... Tak do lat 80-tych XX wieku pozbyto się pośrednio lub bezpośrednio polskich patriotycznych elit społecznych. Zryw Solidarności pozwolił Polakom uwierzyć w ponowne odrodzenie Ojczyzny. Niestety też pozwolił zidentyfikować już niemal wszystkich pozostałych wartościowych i ideowych Polaków, którzy zostali zmuszeni przez Wolskiego do emigracji w latach 1981-1982 (według różnych szacunków wyemigrowało od kilkuset tysięcy do 2 milionów ludzi). Tak po raz kolejny "odcięto" odrastającą "głowę polskości". Tym, którzy jednak zostali (m.in. Gwiazda, Walentynowicz, Wyszkowski) skutecznie zablokowano możliwość wpływu na dalszy bieg historii a przy stoliczku wykreowano antypolską i antynarodową  III RP z jej partiami politycznymi.

Uzupełniając jeszcze ten okres... W sumie wybór Karola Wojtyły na papieża zakłócił powolny proces konwergencji polityczno-ekonomicznej, czyli - promowane przez nie tylko naukowców amerykańskich - zbliżanie się ustrojów kapitalistycznego i socjalistycznego. Zakładano, że będzie przyśpieszony pod koniec lat 80-tych XX wieku wraz z przyśpieszeniem procesów integracyjnych EWG, więc - po nieudanym zamachu na Papieża (czynnika zaburzającego ciągłość procesu) - konieczne było zastopowanie Polaków poprzez Stan Wojenny. Dopiero w 1986 czy 1987 roku Gorbatschow dał przyzwolenie Kohlowi na przyszłe zjednoczenie Niemiec. Jan Paweł II przez wiele lat nie pozwolił również na szybką degradację Polski. Stąd zmieniono pierwotny zamysł i niszczono powoli Polaków nie orężem siły militarnej a orężem degradacji etyczno-moralno-kulturowej. Trafnie to ujmuje w swojej drugiej części  minicyklu Stan gry  A.Andrzej dzieląc na trzy okresy tą wojnę kulturową z Polakami, jaką wydała nam III RP: pierwszy - od 1989 do śmierci JP II, drugi - od śmierci JP II do 10-04-2010, trzeci - od 10-04-2010 do chwili obecnej.

Faktycznie... m.in. pokłosiem śmierci Papieża było zwycięstwo śp. Prezydenta L. Kaczyńskiego i PiS w dwóch wyborach 2005 roku.  Jego też nauki i etyczno-moralny autorytet pozwoliły na odsunięcie od władzy rywinowych, lewackich aferzystów...  Śmiem twierdzić, że wtedy owo zwycięstwo było przerażające dla strategów i było dla nich zupełnym zaskoczeniem. Tyle lat pracy... cała michnikowszczyzna, TVN, Polsat, GW, propaganda, obniżanie standardów kształcenia, kłamstwa historyczne, iluzja europejskości po wejściu do UE... I jeszcze Ci Polacy zostali, funkcjonują i wybierają narodowy patriotyzm, polskość zamiast bezpaństwowości europejskiej!... to było policzek dla strategów. Nastąpił wobec tego - już bez Papieża - zmasowany i bezpardonowy już otwarty atak na naszą niepodległość i suwerenność zakończony eliminacją smoleńską, promowaniem penisów, satanizmu, homoseksualizmu, zabijania dzieci i niszczeniem wszystkiego co tradycyjnie było i jest związane z polskością.

Czego zaś obecnie jesteśmy świadkami i co dalej - kontynuując swoistą "burzę mózgów" -  nas czeka na polskiej scenie politycznej?

W swoim poście Chłopcy też popełniają błędy! pisałem m.in.: "Każdy, kto w jakiś sposób orientuje się w okolicznościach "porodu" III RP wie, że jest ona kontynuacją PRL przepoczwarzoną przez służby specjalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych wojskowych. Nieprzypadkowo "wojskówka" do czasów Premiera J. Kaczyńskiego była jedyną formacją ustrojową PRL, wobec której nie zastosowano lustracji i weryfikacji. Jako spadkobiercy agenta Wolskiego, w oparach "brzęczącego Dukata" a obecnie Sowy swobodnie sobie kształtowali i zawłaszczali Polskę po 1989 roku. W działalności operacyjnej bywają naprawdę sprawni i skuteczni... wszak wzorem do naśladowania i mistrzami edukacji byli i są dla nich specjalni towarzysze sowieccy. Potrafili więc swobodnie ulokować "dywersyjnych śpiochów" we wszystkich partiach w Polsce, w tym i zapewne w PiS. Wyeliminowanie w katastrofie smoleńskiej śp. Lecha Kaczyńskiego i większej części politycznych, narodowych i propolskich elit niepodległościowych oraz sprawnie przeprowadzona akcja prowadząca do przegrania J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wraz z wcześniejszym już skreśleniem D. Tuska i PO, była dla nich wszystkich (...) momentem kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia (PJN) stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"...

Dzisiaj - już po wyborach oraz usunięciu z PiS "ziobrystów" - mogę jako alternatywę strategiczną  przedstawić następujący hipotetyczny przebieg wydarzeń partyjno-politycznych, wynikający ściśle z syjo-marksistowskiego zalecenia do kreowania i "zabezpieczania" całej sceny politycznej, nawet poprzez budowanie własnej opozycji :

1. B. Komorowski (quasi WSI) będzie dalej dążył do zbudowania swojego zaplecza politycznego. Nie może oprzeć się jedynie na swoim przyjacielu od polowań w Rosji (odbywanych w latach 90-tych na zaproszenie KGB). Byłoby to zbyt jednoznaczne. Wesprze go zapewne G. Schetyna dzieląc od środka PO i część SLD związaną z R. Kaliszem,
2. Trzon PO związany z D. Tuskiem będzie powoli marginalizowany. Wszak samo premierowanie - po odsunięciu go od kandydowania na prezydenta - już było w jego stronę ukłonem strategów. Co prawda PO wygrało za mocno i trzeba było roszady polityczne oraz promowanie Schetyny na premiera i Palikota na wicepremiera odsunąć w czasie, ale możemy się spodziewać w przyszłości rządu koalicyjnego w składzie: większa część PO kierowana przez Schetynę, Ruch Palikota, część SLD kierowana przez Kalisza i z pewnością PSL jako niezbędnik - "opiekun" wsi od początku istnienia PRL...,
3. Część SLD związana z L. Millerem będzie zachowana jako "zarząd" dbający o przypływ niezbędnej gotówki, pochodzącej z eksploatacji - zawłaszczonej po 1989 roku - polskiej gospodarki,
3. Pozaparlamentarnie rząd wspierać będą nawet się.. burząc i gniewnie protestując (sic!) różni wykreowani "Oburzeni", "Anonimowi", lewacy wszelkiej maści,
4. Po stronie PiS osłabiona zostanie opcja patriotyczno-narodowa, by z czasem - w miarę osiągania wieku emerytalnego przez Jarosława Kaczyńskiego -  zostać całkowicie "wypleniona" z "układu". Jej miejsce zajmie bardziej centrowa prawica, ta nowoczesna i młoda z Z. Ziobrem i PJN,
5. Pozaparlamentarnie dla "patriotycznych sierotek po PiS" tworzona i uwiarygadniana jest już koalicja JKM, Prawicy Marka Jurka, środowisk wojskowych i biznesowych oraz dawnego komunistyczno-narodowego stowarzyszenia "Grunwald" przy częściowym poparciu Nowego Ekranu,
6. Dla domknięcia całości oficjalnej sceny politycznej spróbuje się założyć jeszcze partię republikańską. Początki tych zamierzeń  zauważyć można w tekście naczelnego Salon24 Igora Jankego pt. Jak zbudować polską partię republikańską?,
7. Nie zagospodarowana reszta rozproszonych prawych patriotów, w tym tradycyjna endecja, będzie kreowana na nacjonalistów, faszystów czy antysemitów albo sprowadzona do przestępców i pospolitej chuliganerii (jak polscy kibice). Jasno to widać po wściekłych niemal atakach na Marsz Niepodległości...

To wszystko to tylko jeden z możliwych wariantów, który pojawił się podczas wewnętrznie przeprowadzonej przez mnie "burzy mózgów".  Jednakowoż - ze względu na fakt, iż ograniczyłem ilość umysłów do jednego a tylko 10% rozwiązań i pomysłów powstających w trakcie tej metody  przynosi urealnioną wartość praktyczną - z pewnością jest zupełnie inaczej...

Pozdrawiam

P.S.

Oczywiście można funkcjonować w tym matrixie w dobrej wierze i kierując się czystymi, patriotycznymi intencjami... nawet nie zdając sobie sprawy, że podlega się procesowi manipulacji i uczestniczy się w realizacji wcześniej zbudowanej strategii...


I na koniec info dla strategów: pozostała jeszcze do zagospodarowania patriotyczna lewica, coś na kształt przedwojennego PPS - a co jak szaleć to szaleć! Tylko przestrzegam... już dawno wymyślono odpowiednie dla szaleńców miejsca ich twórczej ekspresji i bynajmniej nie była, nie jest i ostatecznie nie będzie to nigdy Polska!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

sobota, 5 listopada 2011

Gdzie jest i dokąd zmierza Polska? Retrospekcja mojej konfabulacji

Witam

Kiedyś napisałem post Coś chyba nie tak z moimi snami i konfabulacjami? To Oni mieli zginąć?. Zawarłem w nim moje - może faktycznie nieprawdopodobne - konstatacje na temat przyczyn tragedii smoleńskiej... Dalej mam poczucie, że wyjaśnienie wszystkich jej okoliczności dałoby nam odpowiedź na nurtujące nas pytania dotyczące tego, czym faktycznie jest Polska po 1989 roku i dokąd tak naprawdę zmierza...

Uważam też, że tak jak morderstwo bł. ks. Jerzego Popiełuszki było aktem założycielskim III RP, to tragedia smoleńska jest takowym powstania nowego jakiegoś tworu politycznego, którego na razie nie potrafię zdefiniować. Jedno jest pewne... po tej tragedii wszystko się zmieniło, nabrało innego wymiaru, ostatecznie zdarte zostało z Polski fosforyzujące kolorem demokracji opakowanie i naszym oczom ukazała się zbutwiała i śmierdząca zawartość... degrengolada elit politycznych oraz daleko posunięta gangrena moralno-etyczna polskiego społeczeństwa.

Na szczegółowe analizy przyjdzie zapewne jeszcze czas...

Niemniej sam fakt funkcjonowania w sejmie wibratorowo-świńskoryjowo-palikotyzującego ruchu jest ośmieszeniem Polski. Ciekawe jak muszą nas postrzegać inne nacje, gdy my sami wybraliśmy jako naszych przedstawicieli ludzi, których reprezentuje człowiek wyzywający urzędującego  Prezydenta od chamów i insynuujący mu alkoholizm i chorobę psychiczną a jednocześnie deklarujący chęć jego upolowania i zwierzęcego wypatroszenia, postać przychodząca na spotkanie z dziennikarzami trzymając w dłoniach krwawiącą głową świni i sztucznego chuja... Zastanówmy się jak my sami ocenialibyśmy innych, którzy głosowaliby np. w Niemczech czy Rosji na takiego "dziwoląga" albo na innych, którzy dostaliby się do władzy tylko dlatego, że są np. homoseksualistami czy transwestytami a niedługo może li tylko z tego powodu, że są cyklistami, łysymi, kobietami, mężczyznami, pedofilami, chorymi psychicznie, noszącymi rozmiar buta 42, posiadającymi długi lub krótki nos, wzrost poniżej i powyżej 165 cm, długość członka poniżej i powyżej 16 cm, rozmiar biustu poniżej i powyżej 3, itd...?

Podobnie jest z głosowaniem na PO i D. Tuska... Czyż ktoś obiektywnie postrzegający rzeczywistość - zestawiając jego i PO złożone obietnice oraz efekty w postaci ich nie zrealizowania - dokonałby ponownego wyboru  D. Tuska na swojego przywódcę? Ciekawe jak muszą nas postrzegać inni, skoro wybraliśmy ponownie kogoś, kto okazał się niejako tchórzem i nie potrafił zadbać o własny dom i jego interesy, czyli o  polskie śledztwo dotyczące tragedii smoleńskiej...

Pokazaliśmy więc światu, że jesteśmy bezwolnymi głupcami i zapewne będzie nas tak traktował w najbliższym czasie, co zresztą już widać  po lekceważeniu Polski na arenie międzynarodowej (np. prezydencja UE)... Drwinę z Polski widać też wewnątrz kraju... Czy do eleganckiej restauracji lub ekskluzywnego klubu, gdzie obowiązują pewne zasady savoir-vivru wpuszczeni bylibyśmy w gumowych kamaszach okazujących pogardę wobec innych, przebywających tam osób? Zapewne zawróceni bylibyśmy przez ochroniarzy a Adam Michnik sobie zawitał w takim obuwiu (i bez skarpet) do Prezydenta Polski, na którego ponoć głosowało ponad 50% Polaków... To zapewne też z nich sobie pokpiwał nadredaktor...

Powyższym akapitem powróciłem niejako na polską scenę polityczną i zafundowany nam ostatnio cyrk czegoś, czego jeszcze nie potrafię zdefiniować. To "coś" powoduje u mnie właśnie twórczy powrót (ową retrospekcję) do konfabulacji sprzed miesięcy... i zapewne za taką fikcję zostanie przez ogół uznane. Przeze mnie oczywiście również..  Zanim jednak przejdę do jej spisania, to pragnę poinformować, że głosowałem na PiS oraz na Jarosława Kaczyńskiego jako kandydata na Prezydenta RP. PiS jako partia nie do końca jest ucieleśnieniem moich przekonań i wartości, którymi kieruję  się w życiu społeczno-politycznym. Uważam jednakże dalej, że pozostaje ostatnią ostoją patriotyzmu i polskości oraz szansą na odbudowę Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, ale...

Ale... wyobraźmy sobie piaskownicę pełną dzieci oraz dorosłych je pilnujących, którzy zgromadzeni są wokół tej piaskownicy... Ta piaskownica to Polska, dzieci to nasz naród a dorośli to mityczni sterujący, czyli rządzący, specsłużby, przywódcy partii, osoby innych narodowości, itd...

Jest rok 1989 a dotychczasowi "dorośli" - po wcześniejszej kreacji różnych buntów i agresji u bawiących się w piaskownicy dzieci - postanawiają przy wódce i stoliczku odpowiednio podzielić dzieci na "zabawowe grupy polityczne", ale tylko takie, których celem będzie ich dobro własne a nie piaskownicy, w której się bawią. Więc tworzą sobie prawicowców, lewicowców, ludowców, centrystów, liberałów, itd, itp... Pomijają notorycznie jednak kreację grupy skupiającej dzieci, które naprawdę kochają zabawę w piaskownicy i samą piaskownicę, czyli np. endeków.   Dla nich tworzą podgrupę werbalnie wyrażająca miłość do piaskownicy...

Mijają lata i ta ostatnia podgrupa staje się nagle zbyt silna, więc jej część postanawiają zneutralizować ostatecznie a pozostałą rozbić i zneutralizować. Tak sypie się właśnie PiS...

Powyższa bajeczka jest na razie dla mnie logiczna w swojej konfabulacyjne prostocie... Pozostają jednak pytania, które nurtują mnie od jakiegoś czasu... Czy przywódcy a teraz przywódca PiS i samo PiS jest częścią piaskownicy czy raczej reprezentuje dorosłych?  Czy nie jest czasem tak, że PiS jest kanalizatorem patriotyzmu do piaskownicy  i ma ostatecznie go spauperyzować, zmarginalizować i zniszczyć? Czy obecne podziały w PiS nie są kreowane przez jego przywódcę? Czy czasem nie jest tak, że w wyborach PiS jednak miał większe poparcie i należy go teraz osłabić w taki sposób abyśmy uwierzyli, że jedyną ostoją polskości zostaje osamotniony PiS, którego musimy teraz bronić przed czyhającymi wokół zdrajcami?  Czy nie jest tak, że ów podział ma ostatecznie zabić w nas wiarę w możliwość odrodzenia narodowego Polski wzorem Węgier?  Czy zablokowanie ewentualnego przyszłego zwycięstwa PiS nie ma ostatecznie zamknąć nam drogi do wyjaśnienia tragedii smoleńskiej? Czy czasem - i piszę to z drżeniem dłoni - J. Kaczyński i jego PiS nie jest swoistym "koniem trojańskim" dla patriotycznych Polaków? Czy raczej odwrotnie... to może "ziobryści" są wykreowanymi zadaniowo niszczycielami ostatniego ośrodka polskiego patriotyzmu? Czy czasem to, czego nie potrafiłem nazwać jest już początkiem ostatecznego rozbioru Polski?

Hmmm... napisałem, choć wierzę i mam nadzieję, że owe pytania oraz ewentualna negatywna dla mnie treść na nie odpowiedzi są tylko moją totalną fikcją i retrospekcją konfabulacji...

Pozdrawiam

P.S.
Jeżeli kogoś uraziłem użyciem słowa powszechnie uważanego za obraźliwe to serdecznie przepraszam. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko przytoczyć moje kiedyś spisane słowa: "fecesów nie można opisać językiem sławiącym piękno róż i zachodzącego słońca" 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

piątek, 4 listopada 2011

Pożegnanie z "ziobrystami" w okowach komedyji Wiadomości TVP...

Witam

Coraz śmieszniej w Wiadomościach TVP1. Niechybnie stanę się ich fanem... Wszak każdemu należy się odrobina kształcącej rozrywki na koniec dnia...  Zaczynam powoli czuć się jak za dawnych lat, kiedy PRL-owski Dziennik Telewizyjny zarówno śmieszył, jak i uczył mechanizmów marksistowsko-komunistycznej propagandy absurdu...

Tylko dzisiaj...

Zaczęło się oczywiście od Z. Ziobry i jego wolcie w PiS, później wiele ciekawych inaczej informacji... by   zakończyć przekazaniem oczekiwanej przecież sensacji o usunięciu tegoż młodego człowieka i jego kompanów w postaci Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego  z Prawa i Sprawiedliwości. Nie oceniam tych Panów, ale śmiesznie wyglądał Z. Ziobro promując z uśmiechem nowo narodzonego syna... Zgadzam się, że narodzenie latorośli jest   jednym z najszczęśliwszych  wydarzeń dla rodzica, ale czy nie jest czasem trywializowaniem tego szczęścia używanie dziecka do promocji własnej osoby... Wdarło się we mnie - nie ukrywam - trochę obrzydzenia. Oczywiście TVP "wygrzebała" gdzieś - dla równowagi i złagodzenia dyskomfortu wobec zachowania Z. Ziobry - zdjęcie K. Karskiego również kiedyś sfilmowanego z dzieckiem...

Pomiędzy zaś Ziobrem i Ziobrem mieliśmy dziś festiwal całkiem prześmiesznych informacji, których komedyja wyrażała się zarówno ich treścią jak i sekwencją (kolejnością przedstawiania)...

Z marszu pokazano wpierw amatorskie filmy z lądowania awaryjnego samolotu dowodzonego przez kapitana Wronę. Poinformowano - a jakże! - o wszczęciu przez prokuraturę śledztwa w tej sprawie... Doprawdy... mam niejasne przeczucie, że te cudowne lądowanie oraz kreowane wyolbrzymianie jego znaczenia połączone z naprawdę prawidłowym postępowaniem wszystkich służb ma wybielić wszystko rządowe i okołorządowe zło, które działo się przed, po i w trakcie tragedii smoleńskiej...

Dalej zapytano słowami złotoustego Pana Kraski o to gdzie jest D. Tusk i od razu odpowiedziano - pracuje nad ekspose rządowym... Ciekawa to informacja... wszak wszyscy wiemy, że jego praca polega przecież nad raczej akceptacja testów napisanych, więc pracują raczej jego copywriterzy... Nawet pokazano Premiera idącego do swojej kancelarii (wieczorową porą, co miało wzmocnić 24 - godzinny dzień pracy Ukochanego Przywódcy) i witającego się, premiera uśmiechniętego i radosnego po zwycięskich wyborach a zakończono kąśliwością L. Millera stwierdzającego, że on to przez miesiąc się uporał a Tusk musi przez dwa... No, ale przecież rząd D.Tusk rządzi... ups. raczej pracuje nad ekspose, czyli świat wokół niego zdaje się nie istnieć... Wszak zawsze ekspose było dla D. Tuska najważniejsze, nawet trzygodzinne, w którym złożył dziesiątki niespełnionych obietnic i wieszczył cuda wszechczasów. Oj ten nasz Cudotwórca znów szykuje nam kartkowe cuda i obietnice a zapewne dla niego sa one ważniejsze niż Polska i Polacy...

Potem był kryzys w Grecji i wyśmiewanie ironiczne Greków z jednoczesnym przekazem, że Unia dała ultimatum a Grecy mu ulegli i wycofali się z rozpisania referendum. Zakończono "grozą" katastrofy dla Polski bankructwa tego kraju, ale oczywiście bez podania jakie będą efekty owej złowieszczej prognozy. Po cóż wszak oglądający Wiadomości mają wiedzieć więcej ponad to, że bez Unii - jako kraj - gospodarczo zginiemy?

Kolejne dwie informacje to istny majstersztyk propagandowy. Najpierw - dla złagodzenia wymowy kolejnej -  podano informację o tym, że w Rosji uczczono uroczyście (z polskimi dygnitarzami) wymarsz wojsk gen. W. Andersa z ZSRR, sugerując  jacy to Sowieci byli niemal wspaniali pozwalając części Polakom zesłanym na Sybir uformować własna armię i walczyć w II Wonie Światowej. A później pokazano jak Rosja świętuje swój najważniejszy dzień: Dzień Jedności Narodowej upamiętniający opuszczenie przez Polaków zajętego przez nich wcześniej Kremla. Przy okazji okazało się, że Rosjanie chcą być w swoim kraju Rosjanami a prorządowe gazety nie wzywają na pomoc niemieckich towarzyszy przeciw marszom rosyjskich nacjonalistów...

I tak sobie jeszcze na koniec popatrzyłem na Szanownego Pana Kraśko... I tak mi się w sumie smutno zrobiło na duszy... Ale chyba było to raczej politowanie nad kuriozalnoscia dzisiejszego, polskiego dziennikarstwa...

Pozdrawiam

P.S.
Zapewne Z. Ziobro i reszta dołączy do PJN, które z kolei złączy się z JKM i Markiem Jurkiem a wszyscy zostaną przygarnięci przez Szeremietiewa...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

Po Smoleńsku Polska jak szpital... psychiatryczny!

Witam

Uległem z niechęcią i w sumie zachęcony takową przez Witolda Gadowskiego, który w swoim poście pt.: Ziobro, Schetyna, coś się kończy, coś zaczyna snuje dywagacje na temat ewentualnej przyszłej współpracy grupy Schetyny z ziobrystami...

Więc uległem i piszę co następuje...

Mam takie wrażenie, że po 10 kwietnia 2010 roku i wszystkim, co dzieje się wokół tragedii smoleńskiej, cała polska scena polityczna przypomina istny szpital psychiatryczny.

W Smoleńsku na błocie rozbił się doszczętnie samolot z Prezydentem i znaczną częścią jasno myślących Polaków. Wszyscy w tragedii smoleńskiej zginęli a samolot rażony piorunem stalowej brzozy oraz jeszcze "przy okazji" zahaczając o  umiejscowione na wysokości 400 metrów linie wysokiego napięcia, runął na ziemię z takim impetem, że jego szczątki można było znaleźć w promieniu kilkuset metrów od miejsca zdarzenia. A i jeszcze 15 metrów nad ziemią stracił zasilanie, by runąć na owa brzozę i stracić skrzydło, choć  to niemal pancerny samolot był... Oczywiście winni byli piloci i pijani pasażerowie... Najciekawsze, że po wypadku próżno było znaleźć szczątki ciał, nie słychać było karetek pogotowia ani wozów strażackich, wcześniej nikt z polskiej strony nie monitorował lotu i lotniska, a piloci byli źle naprowadzani przez sowiecką wieżę kontrolną. Do tego pojawiła się cudownie gęsta mgła, by zniknąć zaraz po tragedii. Na pogrzeb polskiej pary prezydenckiej nie przyleciało wielu przywódców NATO i UE bo w tym czasie uaktywnił się wulkan a jego pył uniemożliwiał loty, co nie przeszkodziło zawitać do nas niejakiemu Miedwiediewowi. Naszym sukcesem było wstąpienie do NATO a nawet on nie zainteresował się przyczynami śmierci jego oficerów... Wybory wygrał Komorowski mając przed kampanią 3% poparcie społeczne...

Dziś mamy bohatera, który na betonie i bez podwozia wylądował bez szwanku i chwała mu za to. Do ratowania samolotu przeznaczono po kilkanaście (o ile nie więcej) wozów strażackich i karetek pogotowia. Zdążono przygotować pas startowy wylewając setki litrów piany gaśniczej. Badane będą wszystkie okoliczności awarii i lotu. Wszystko jawnie i ze szczegółami. Wszystko tak, jak powinno być w normalnym państwie... Tylko ta kreacja bohaterstwa, którą do absurdu doprowadziły wczorajsze Wiadomości TVP1 zestawiając obok siebie bohaterów: kpt. Wronę, celebrytkę strajkową Krzywonos, geniusz sportowy Małysza i trenerski Wenty... znów przypomniała o obecnej, polskiej anormalności... Jestem pełny szacunku do kapitana samolotu, który mówi o wykonaniu po prostu dobrze swojej pracy i skromności Wenty wplątanego przypadkowo chyba w ten prymitywnie skonstruowany i kolejny już komediowy felieton prezentowany przez Wiadomości...

Dziś na świecie wszyscy mówią o kryzysie UE, o Grecji, o przyszłości narodów i państw. Zastanawiają się nad kondycją finansową krajów i przedsiębiorstw, nad ogólnoświatowym systemem finansowym, bezrobociem i możliwymi alternatywami rozwoju najbliższych wydarzeń społeczno-polityczno-gospodarczych. A w Polsce funduje się nam swoisty cyrk kuriozalnej walki politycznej, która w istocie nie dotyczy naszej przyszłości i warunków w jakich przyjdzie żyć nam, naszym dzieciom i wnukom...

Politycy i zjednoczone media fundują nam terapię zastępczą, traktując nas jak bezmyślnych wariatów zamiast zastanawiać się nad przyczynami choroby i doborem odpowiednich leków... Ale tak to już jest, gdy próbują leczyć lekarze sami będąc chorymi...

Wracając do źródła inspiracji niniejszego tekstu. Jest oczywistym, że PiS wybory przegrał i naturalna rzeczą jest, że wewnątrz partii następują próby podsumowania, poszukiwania przyczyn porażki oraz ścierania się różnych wizji jej przyszłości... Lubię i cenię zarówno Z. Ziobrę, jak i L. Kaczyńskiego i ze spokojem czekam na wynik rozdymanego przez media "starcia różnych wizji" w tej partii, która obecnie nie ma wpływu na rządzenie krajem.

O wiele ciekawszym chyba winno być dla mediów i Polaków zastanawianie się nad sytuacją partii rządzącej, bowiem to ona ma nami kierować i decydować o naszej przyszłości... Ale przecież bez J. Kaczyńskiego trzeba by mówić o finansach, PO, kryzysie, deficycie budżetowym i korekcie przyjętego wcześniej a nierealnego budżetu państwa na 2012 rok, świadczeniach społecznych, podatkach, inflacji,  GMO, gazie łupkowym, szykujących się na  atak w Polsce niemieckich bojówkach marksistowskich i wszystkich tych "rzeczach", które w normalnym państwie stanowiłyby codzienny przekaz informacyjny. W zamian mamy bohaterów, seriale, Nergala, krzyże, sztuczne wibratory, in vitro, transseksualistów i ich prawa...

Przechodząc w końcu jednak do mojej niechętnej uległości. Komentując post Witolda Gadomskiego napisałem: "W sumie to również nie mam ochoty zbytnio wypowiadać się na temat obecnego cyrku politycznego, chociaż i mnie "anioły" do tego namawiają... ;) Patrząc na wszystko z lotu ptaka (np. sępa) i ograniczając się tylko do spojrzenia na Polskę, to od samego początku III RP rządzą (chyba) nami Chłopcy... O ile więc można na razie powiedzieć, że Tuskowi z Bondarykiem jest (chyba) blisko do Chłopców Cywilnych (opcja niemiecka), to raczej widziałbym tu współpracę Tuska z połową SLD i PSL. W SLD wygrał Miller a to od dawna przecież ich ramię wespół z Czempińskim, chyba Polsatem i TVP1. Drugą opcję (silniejszą) stanową (chyba) Chłopcy Wojskowi (opcja sowiecka) reprezentowani chyba właśnie przez Schetynę, Komorowskiego, Palikota, Michnika czy Dukaczewskiego... czyli Ruch Palikota z połową klubu SLD + chyba media (TVN + Agora + TVP2). To wszystko po tamtej stronie, która w zasadzie ma jeden cel: rozbicie PiS. Może tak na to spojrzeć?"

I na tych słowach chciałbym zakończyć moje dywagacje. Może tylko wspomnę jeszcze, iż wp.pl za gazetą  POLSKA The Times źródło rozłamu widzi w T. Rydzyku, Nowy Ekran wieszczy usunięcie z partii ziobrystów a Nigel Farage ze zdziwieniem stwierdza, że niby eurosceptyczny europoseł PiS M. Kamiński był od zawsze zwolennikiem Traktatu Lizbońskiego i uniżenie składa podziękowania za dobrą pracę... Hermanowi Van Rompuy'owi...



Może też jeszcze warto spojrzeć na ziobrystów z tegoż punktu widzenia... ich codziennych unijnych apanaży? To takie przecież małostkowo ludzkie, ale jakże nieraz prawdziwe i jak dalekie od wydałoby się polskiego szpitala... psychiatrycznego... Przecież zapewne panowie chcą powrócić do swoich brukselskich gabinetów a przy PiS może to ich marzenie stać się zwyczajnie nierealne...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

środa, 1 września 2010

Prorosyjski Prezydent, Antyniemiecki Premier!

Witam

Wczoraj napisałem notkę, w której apelowałem do premiera i przedstawiłem kilka działań naszego wymiaru sprawiedliwości.

Jakoś niestety owa notka przeszła niezauważona a jest ze wszech miar istotna. Postanowiłem ją powtórzyć w części dotyczącej naszego premiera.

Zamierzam bowiem oskarżyć polskie władze - szczególnie Premiera-  o dyskryminację rasowo-narodowościową, która obecnie występuje w Polsce i jest przez premiera tolerowana. Nie ma to nic wspólnego z demokracją!

Sądzę, że międzynarodowe instytucje będą zainteresowane łamaniem w Polsce zasad humanitarnego traktowania wszystkich ludzi niezależnie od rasy, wyznania, narodowości, poglądów, wyznawanych idei, dokonanych uczynków, płci i wieku!

W Polsce mamy do czynienia z dyskryminacją Niemców!

Nie wiem co na taką dyskryminację odpowiedzą organizacje międzynarodowe i niemieckie, ale przygotowuję właśnie dramatyczny apel do nich o walkę z polskim rządem! Niech wpłynął na niego aby w końcu stał się częścią ogólnoświatowej krucjaty wolności i równoprawnego szacunku dla zmarłych: niezależnie czy są mordercami, dewiantami, gwałcicielami, sadystami czy  różnej maści zboczeńcami! Każdemu nalezy sie identyczny szacunek!

Nie rozumiem więc dlaczego polski rząd nie stosuje zasady równoprawności pamięci i tożsamego traktowania wszystkich ludzi. Czyżbyśmy mieli do czynienia z rządem totalitarnym?

Ponawiam więc apel do polskiego premiera, ukorzenionego w innej narodowości niż polska (ponizszy tekst jest luźną kopią wczorajszego):

"We wczorajszym Fakcie znalazłem mały artykulik, który wzbudził we mnie chęć zaapelowania do naszego premiera o podjęcie odpowiednich działań a'la B. (k...). Otóż na stronie 8 dzisiejszego Faktu można przeczytać m.in."Robert Mechliński z Krasów (woj. wielkopolskie) przeżył szok, gdy archeolodzy wykopali na jego polu 28 ciał żołnierzy Wehrmachtu (...) W zbiorowej mogile znaleźli 28 bardzo dobrze zachowanych ciał niemieckich żołnierzy. Oprócz tego guziki, nieśmiertelniki (...) Odkopane zwłoki z pola gospodarza zostały już przeniesione na cmentarz w pobliżu Poznania".

Panie Premierze! Jak tak można! Dlaczego ciała żołnierzy niemieckich nazistów przeniesiono na cmentarz?! Nasz kochany B. (k...) zadbał przecież o swoich sowieckich, komunistycznych bohaterów stawiając im pomnik pod Ossowem a Pan Pan pozwala tak spokojnie przenosić ciała innych morderców narodu polskiego na zwykły cmentarz? Przecież w imię pojednania niemiecko-polskiego i kolejnych uścisków z A. Merkel winien Pan wykupić odpowiedni skrawek ziemi od jej gospodarza i postawić pomnik żołnierzom hitlerowskim! Dlaczego Pan nie bierze przykładu ze swojego prezydenta B. (k...)? Na pewno i jakiś symbol religijny (zamiast swastyki) można by postawić, bo zapewne przodkowie tych hitlerowców w coś wierzyli, nieprawdaż?

Oj Panie Premierze... Nieładnie to tak doprowadzać do niejednakowego traktowania poległych na ziemi polskiej jej zbrodniczych najeźdźców... nieładnie... a jak Niemcy i Pani A. Merkel lub Eryka S. się obrażą?".

Mam nadzieję, że nasi włodarze nie pozwolą, aby światowa opinia publiczna określała ich jako totalitarnych rasistów!

Pozdrawiam

wtorek, 31 sierpnia 2010

Apel do Premiera i kilka wieści z polskiego wymiaru sprawiedliwości!

Witam

Dzisiejszy dzień upłynął mi na podróżowaniu i jak to nieraz bywa podczas jazdy pociągiem współpodróżni (w tym ja) wymieniali się "czytadłami".

Ja udostępniłem "Gościa Niedzielnego", gdzie wreszcie znalazłem artykuł o pierwszoplanowej roli w upadku komunizmu i powstaniu Solidarności jaką odegrał nasz Wielki Polak, papież Jan Paweł II. Bez niego nie byłoby dzisiaj wolnego świata ani Solidarności czy upadku Muru Berlińskiego... albo czekalibyśmy jeszcze wiele lat na upadek zbrodniczego i antyludzkiego komunizmu! 

Mi przypadł w udziale "zaszczyt" przejrzenia dwóch tabloidów: "Gazety Wyborczej" i "Faktu". Treść pierwszego z tych tabloidów tylko utwierdziła mnie w przekonaniu o jego płytkości i manipulacyjnej jednostronności. Natomiast - pomimo mniejszej ilości słów i wielu zdjęć - w "Fakcie" zauważyłem coś na kształt pluralizmu poglądów i wypowiedzi (chociażby na jednej stronie artykuł A. Dudka o Annie Walentynowicz i wywiad z ministrem rządu D. Tuska, panem M. Dowgielewiczem, w którym to D. Tusk jest kreowany na europejskiego męża stanu).

Mało tego w Fakcie znalazłem też mały artykulik, który wzbudził we mnie chęć zaapelowania do naszego premiera o podjęcie odpowiednich działań a'la B. (k...). Otóż na stronie 8 dzisiejszego Faktu można przeczytać m.in."Robert Mechliński z Krasów (woj. wielkopolskie) przeżył szok, gdy archeolodzy wykopali na jego polu 28 ciał żołnierzy Wehrmachtu (...) W zbiorowej mogile znaleźli 28 bardzo dobrze zachowanych ciał niemieckich żołnierzy. Oprócz tego guziki, nieśmiertelniki (...) Odkopane zwłoki z pola gospodarza zostały już przeniesione na cmentarz w pobliżu Poznania"

Panie Premierze! Jak tak można! Dlaczego ciała żołnierzy niemieckich nazistów przeniesiono na cmentarz?! Nasz kochany B. (k...) zadbał przecież o swoich sowieckich, komunistycznych bohaterów stawiając im pomnik pod Ossowem a Pan Pan pozwala tak spokojnie przenosić ciała innych morderców narodu polskiego na zwykły cmentarz? Przecież w imię pojednania niemiecko-polskiego i kolejnych uścisków z A. Merkel winien Pan wykupić odpowiedni skrawek ziemi od jej gospodarza i postawić pomnik żołnierzom hitlerowskim! Dlaczego Pan nie bierze przykładu ze swojego prezydenta B. (k...)? Na pewno i jakiś symbol religijny (zamiast swastyki) można by postawić, bo zapewne przodkowie tych hitlerowców w coś wierzyli, nieprawdaż?

Oj Panie Premierze... Nieładnie to tak doprowadzać do niejednakowego traktowania poległych na ziemi polskiej jej zbrodniczych najeźdźców... nieładnie... a jak Niemcy i Pani A. Merkel lub Eryka S. się obrażą?

A teraz tylko kilka zdarzeń z frontu naszego wymiaru sprawiedliwości:

1. Również w dzisiejszym Fakcie (str. 6) dowiadujemy się, iż "(...) Według śledczych A. Lepper kłamał, gdy stwierdził, że o akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa dowiedział się od ówczesnego szefa resortu sprawiedliwości Z. Ziobry. Lepper usłyszał zarzuty składania fałszywych zeznań. Liderowi Samoobronny grożą trzy lata więzienia...". Czy usłyszymy przeprosiny?
2. Dzisiejsza Rzeczpospolita pisze zaś: "Lech Wałęsa przegrał z Krzysztofem Wyszkowskim. Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał, że Wyszkowski nie naruszył dóbr osobistych Lecha Wałęsy twierdząc, że były przewodniczący "Solidarności" był Tajnym Współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa" (o pseudonimie Bolek - dop.kj). Bolek ma zamiar składać odwołania... niemniej symptomatyczna zapewne jest data przegrania Bolka w sądzie...,
3. I jeszcze jeden wyrok. Gazeta Wyborcza informuje m.in.: "- Nie można znieważyć prezydenta, który już nie żyje - uznał we wtorek wrocławski sąd, uniewinniając od zarzutu zniewagi głowy państwa mieszkankę Oleśnicy. W czasie trwania żałoby narodowej na fladze narodowej umieściła napis "ch... w d... Kaczorowi. Wierni Polacy". Już J. Palikot swawolił sobie nazywając L. Kaczyńskiego chamem i sąd również nie dopatrzył się jego winy...

Reasumując... Niezbadane są działania i wyroki polskiego wymiaru sprawiedliwości....

Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com