Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KO. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 listopada 2023

Ewentualne rządy opozycji totalnej będą totalnie totalitarne!

Zapowiedź o totalnej opozycji padła zaraz po wyborach z października 2015 roku, kiedy wygrało PiS (ZP) i utworzyło samodzielne rządy. O ile sobie przypominam to tak stwierdził G. Schetyna, który obok totalniactwa wspomniał też o walce przy pomocy "ulicy i zagranicy". 

I trzeba przyznać, że przez 8 lat ta opozycja była rzeczywiście totalna i choć sama ulica nie wystarczała to na pewno cała elita UE robiła wszystko, aby w końcu odsunąć PiS (ZP) od władzy w Polsce. Stąd to generowanie przez PO (KO) coraz silniejszych negatywnych emocji wśród jej twardego elektoratu i swoisty szantaż oraz nawet agresja instytucji unijnych wobec naszego rządu. 

Do tego cały czas wmawiano ludziom, że rządy PiS (ZP) to jakiś faszystowski reżim łamiący Konstytucję RP a prezes PiS J. Kaczyński jest niemal drugim A. Hitlerem czy J. Stalinem. I choć to wszystko było tylko kreatywną abstrakcją i kłamstwem to część wyborców i elit unijnych uwierzyła, że tak właśnie i po faszystowsku funkcjonuje Polska za rządów polskiej prawicy. 

Do tego dochodził też totalny atak na własną Ojczyznę ze strony polskich eurodeputowanych reprezentujących totalną opozycję w Polsce. Tego nie robili nigdy europosłowie z innych krajów, nawet ci opozycyjni wobec aktualnie rządzących w swoich krajach.  

Ostatnie wyniki wyborów potwierdzają, że totalnym udało się skłócić polski naród do tego stopnia, że negatywne emocje wpłynęły też na destrukcję jego logicznego myślenia. Może nie w każdym przypadku, ale niestety wśród dużej ilości polskich wyborców. 

Czy pamiętają jeszcze Państwo te Komitety Obrony Demokracji, tych Obywateli RP, te koszulki z napisem Konstytucja i tą fałszywą narrację o łamaniu przez rządy PiS (ZP) i prezydenta naszej Konstytucji? A te rezolucje unijne przeciw Polsce?  To wszystko było jedną wielką "ściemą", która miała zniszczyć prawicowe rządy w Polsce. I summa summarum to prawdopodobnie się udało, bo naprawdę mimo, że PiS (ZP) po raz kolejny wygrał, to może stracić władzę na rzecz totalnej opozycji. 

A jeżeli tak się stanie to dopiero Polacy (niektórzy ponownie) zobaczą co oznaczają rządy totalnych i mściwych totalitarystów. Zresztą już teraz - choć jeszcze nie rządzą - zapowiadają jawne łamanie prawa i zero szacunku do ładu konstytucyjno-prawnego w Polsce. Chcą bezprawnie rządzić za pomocą uchwał a nie ustaw sejmowych, żeby ominąć prawo weta Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Mało tego! Marzy im się odwołanie prezydenta w drodze referendum, czego nie przewiduje żaden przepis prawny w Polsce. 

Do tego wszystkiego cała totalna opozycja zachowuje się jakby dostała "kociokwiku" lub "najadła się szaleju" czy też dostała surrealistycznego "zawrotu głowy od sukcesu" - dodam pozornego sukcesu. Nie zawsze zgadzam się z Rafałem Ziemkiewiczem, ale w tym przypadku podzielam jego zdanie.


Wszystko wróci i to w dwójnasób, bo teraz dochodzi u totalnych jeszcze czynnik rewanżyzmu i zemsty. 

Wróci wyrywanie laptopów przez funkcjonariuszy ABW jak onegdaj w redakcji "Wprost", czego tylko namiastkę widzieliśmy wczoraj, gdzie podczas konferencji prasowej  totalnego totalitarysty D. Tuska, jego przyboczny J. Grabiec wyrywał mikrofon z rąk redaktora M. Kłeczka z TVP [1]... a do tego ta buta nienawiści płynąca jak żmijowy jad z zachowania i słów D. Tuska... 

Wróci autocenzura i cenzura dziennikarzy a niezależni dziennikarze zadający trudne pytania przedstawicielom nowej koalicji zdrady narodowej będą na wszelki sposób niszczeni, i to zawodowo, i prywatnie. 

Wrócą prowokacje podczas patriotycznych manifestacji, o ile jeszcze w ogóle będą się one legalnie odbywać. Może znów na radosny Marsz Niepodległości nowy i totalitarny rząd zaprosi niemiecką Antifę, żeby pacyfikować polskich patriotów?

Wrócą "sędziowie na telefon" i wymuszanie na sędziach wyroków skazujących na ludzi opozycyjnych wobec nowych totalnych i totalitarnych władz, co znów będzie potęgowało poczucie nadzwyczajności i bezkarności "kasty sędziowskiej". 

Wróci strzelanie z broni gładko-lufowej do protestujących przeciw nowemu/staremu rządowi zemsty i zdrady narodowej.  A jak już broń to też i woda oraz gaz łzawiący.

To wszystko już było a co nas czeka więcej? Oj! Bardzo dużo i przekonamy się o tym niebawem, bo obowiązującym w Polsce prawem dla D. Tuska jest - jak sam raczył werbalnie wypluć ze swojego  otworka gębowego - prawo rozumiane tak jak on je rozumie.  

Ale półniemiecki i małostkowy oraz bezczelny i kłamliwy dyktatorku D. Tusku! Polski naród to nie niemiecki naród, gdzie obowiązuje "ordnung muss sein" i Polacy genetycznie oraz podświadomie - nieraz prędzej a nieraz później – odrzucają zdrajców i dyktatorów, i o tym musi Pan pamiętać a nie przedwcześnie zachłystywać się pozornym zwycięstwem! 

I na koniec jedna sentencja, którą przed wyborami też przypomniałem PiS-owi: "Pycha kroczy przed upadkiem"...



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 20 sierpnia 2023

Obwoźny cyrk D. Tuska z M. Kołodziejczakiem w tle ;) ?

Ostatnio zdarzyło mi się popełnić dwa teksty, w których starałem się na poważnie podejść do przeszłych i przyszłościowo ewentualnych gospodarczych dokonań i zamierzeń Donalda Tuska [1,2].

Pretenduje on przecież do ponownego przejęcia władzy w Polsce a więc nieraz warto nie traktować go jako "obwoźnego klauna" zwożącego na autorskie występy swoją publiczność dziesiątkami autokarów z całej Polski. Tak mi się przynajmniej wydawało i... dobrze mi się wydawało!!!

Bowiem - jako Polacy - nie możemy go traktować z szyderczym i prześmiewczym "przymrużeniem oka", bo on nawet woli, aby wielu z nas tak go właśnie postrzegało a naprawdę tym cyrkowym i  poniżej przedstawionym klaunem nie jest, i nigdy nie był. 


Więc kim jest D. Tusk?

Przede wszystkim apologetą i fascynatem Niemiec i polityki niemieckiej, co od razu stawia go w szeregu antypolaków. 

 "Für Deutschland" (dosłownie "Dla Niemiec"):

Ponadto D. Tusk identyfikuje się jako Kaszub, choć w czasach jego dzieciństwa w swoim rodzinnym domu mówiono przede wszystkim po niemiecku. Jego matka i babka ze strony matki (Niemka Anna Liebke)  po wojnie chciały zamieszkać w Niemczech, ale w końcu rodzina pozostała w Gdańsku i część z niej musiała się nauczyć języka polskiego a jego dziadek w czasie II WŚ służył w Wermachcie. 

Tak na marginesie. Gdyby zastosować żydowsko-talmudyczną nomenklaturę, w której za rodowitego Żyda uważa się tylko potomka po linii matki, to dla Żydów D. Tusk jest po prostu Niemcem. 

Stąd te jego słowa "Polskość to nienormalność", które zostały wypowiedziane na łamach miesięcznika "Znak" w listopadzie 1987 roku. Co prawda samo to określenie jest cytowane jako wyjęte z kontekstu i nawet J. Kaczyński zwraca na ten fakt uwagę broniąc D. Tuska, ale moim zdaniem od momentu powstania za niemieckie pieniądze Kongresu Liberalno-Demokratycznego (KLD) szefowanego przez D. Tuska, te jego wcześniejsze słowa niejako faktycznie zaczęły oddawać  późniejszy stosunek do Polski [3]. I na tym samym spotkaniu z wyborcami, w którym J. Kaczyński bronił D. Tuska przed wybiórczym cytowaniem jego słów z 1987 roku, ostatecznie stwierdził, że: "Mamy w Polsce partię niemiecką i ten wybór, który jest przed nami, to jest wybór: polska partia lub partia niemiecka i jej sojusznicy, którzy na wszystko są gotowi machnąć ręką, żeby tylko do tego parlamentu się dostać" [3,4].

A czy D. Tusk jest zaburzony emocjonalnie? Tego do końca nie wiem, ale obserwując werbalne i pozawerbalne poczynania D. Tuska to rzeczywiście można odnieść wrażenie, że coś jest nie tak z jego osobowością. Ciekawą jest ocena D. Tuska dokonana przez Janusza Palikota [5].

Ja subiektywnie postrzegam go jako człowieka  charakteryzującego się egocentroizmem* i idiolatrią**, co może świadczyć o pewnego rodzaju zaburzeniu osobowości. Ale co ja tam mogę sądzić... niech wypowiedzą się specjaliści, choćby tacy jak nadworny lekarz PO - Bogdan Klich!

No, ale D. Tusk jest nie tylko proniemiecki, ale też prorosyjski, co ukazała pierwsza cześć serialu "Reset" i z pewnością w drugiej części tego serialu będzie to jeszcze bardziej widoczne. 

Także więc Berlin i Bruksela uważają D. Tuska jako ich człowieka w Warszawie, ale również tak samo uważają Moskwa i Mińsk. Ogólnie można skonstatować, iż D. Tusk jest przedstawicielem kondominium niemiecko-rosyjskiego na Polskę. A to historycznie musi wzbudzać w nas pewnego rodzaju lęk przed tym człowiekiem a ponadto przecież już przez niemal 8 lat miał okazję się negatywnie wykazać jako premier rządu PO-PSL. Jego rządy to tysiące afer i sprowadzenie Polski do "państwa z dykty", gdzie były tylko "ch...j, du...a i kamieni kupa" [6].

D. Tusk został przez Niemcy nasłany do Polski z jednym zadaniem: obalić obecne rządy. I robi wszystko, aby tę misję wykonać. I to za wszelką cenę, choćby poprzez emocjonalne i cynicznie skłócanie Polaków czy też "stosowanie" notorycznych kłamstw i półprawd.  

Przez ostatnie dni wielu ludzi zostało zszokowanych sojuszem D. Tuska i M. Kołodziejczaka z  AgroUnii. Ja też w sumie byłem zaskoczony, ale...

M. Kołodziejczak jest takim samym żądnym władzy cynikiem jak D. Tusk a wiemy, że "swój ciągnie do swojego". Braterstwo dusz i osobowości jest chyba najlepszym wytłumaczeniem tego, dlaczego D. Tusk otworzył swoje ramiona i przyjął do siebie tego - subiektywnie wedle mnie - małostkowego "krzykacza". Jest też u D. Tuska jakaś nadzieja, że nowy partner pozyska jakieś głosy na wsi. I zapewne też D. Tusk czuje satysfakcję, że - w swojej wyobraźni - zemścił się na PSL-u, który nie chciał jednej listy totalnej opozycji, którą to forsował przecież nieomylny i boski "Słońce Peru"! A niestety D. Tusk jest człowiekiem bardzo mściwym, o czym zapewne mógłby wiele opowiedzieć taki Grzegorz Schetyna, chociaż i on jest również bardzo mściwy. 

Tyle tylko, że powyższe powody "zagospodarowania" przez D. Tuska M. Kołodziejczaka chyba nie są jedyne. 

Owszem, może być tak, że wewnątrzpartyjne badania sondażowe są dla KO (PO) bardzo kiepskie i z tej desperacji D. Tusk chwyta się już wszystkiego, żeby chociaż trochę te swoje poparcie zwiększyć. Na pewno też istnieje swoista osobowościowa "chemia" pomiędzy liderami PO i AgroUnii. Mają też pewną rację ci, którzy upatrują przyczyn tego sojuszu w obszarze osobistej zemsty D. Tuska na PSL-u. 

Ale przecież M. Kołodziejczak był wcześniej znany jako ostry krytyk PO i D. Tuska. Jeszcze w czerwcu tego roku mówił: "Jeżeli ktoś nie pamięta, jak żyło się za Platformy Obywatelskiej i że Donald Tusk cofnął Polaków kilka wieków do tyłu, zrobił z nas kraj koczowniczy, że ludzie musieli wyjeżdżać z Polski do Wielkiej Brytanii i Irlandii, no to brawo, to niech chce powrotu tego samego". 

Jednocześnie faktycznie był również negatywnie nastawiony do PiS-u. Werbalnie i pozawerbalnie  prezentował się  też jako przeciwnik naszego sojuszu z USA i wychwalał Rosję [7]. Stwierdził m.in., że „każdy z nas powinien odważyć się na ten gest i pokazać ‘fucka’ Amerykanom”. Ponadto deptał "flagę" unijną twierdząc, że „to nie jest nasza flaga”.

Więc jakie to poglądy szefa AgroUnii spowodowały, że D. Tusk zdecydował się na wystawienie jej członków na listach wyborczych KO (PO)? Jakie zachowania i przekazy werbalne M. Kołodziejczaka przekonały szefa PO do tego, aby ryzykownie wystawić go na swoich listach wyborczych? 

Ja tego nie wiem. Może jakiś zwolennik KO (PO) mi to wytłumaczy?




[3]"Kongres Liberalno-Demokratyczny był finansowany przez niemiecką chadecję - twierdzi Paweł Piskorski (...) Piskorski zapewnia, że nie zamierza szkodzić żadnej partii, a jedynie przedstawia rzetelną relację historyczną o początku lat 90. w Polsce. IAR mówi, że nie było to łamanie prawa, ale coś co zdarzało się 20 lat temu w różnych środowiskach politycznych. Piskorski był sekretarzem generalnym KLD, której ton nadawali politycy z Pomorza: Donald Tusk, Janusz Lewandowski i Jacek Merkel. Piskorski - były sekretarz generalny Kongresu Liberalno-Demokratycznego twierdzi, że założony i kierowany przez Tuska Kongres był finansowany przez chadeków z niemieckiego CDU na początku lat 90 -tych. Jak utrzymuje, były to kwestie omawiane między Helmutem Kohlem a Janem Krzysztofem Bieleckim - wtedy premierem i jednym z liderów KLD". Nigdy jego słowa nie zostały zaskarżone do sądu jako nieprawdziwe. Zob.: https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/793511,niemcy-finansowali-kld-partie-donalda-tuska.html  

[4] W listopadzie 1987 r. Tusk pytał, jak "wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu" - pisał późniejszy szef rządu. D. Tusk w artykule dodał, że polskość wywołuje u niego "niezmiennie odruch buntu". "Historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje bark brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię; i każą je z dumą obnosić" - pisał Donald Tusk kończąc tekst słowami: "sądzę – tak po polsku, patetycznie, że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem". Zob.: https://www.rp.pl/polityka/art37245881-kaczynski-broni-tuska-w-sprawie-slow-polskosc-to-nienormalnosc

[5] Warto w tym miejscu przytoczyć fragmenty opowieści o D. Tusku autorstwa J. Palikota w książce: "Kulisy Platformy" . Co prawda ta książka była wydana w 2011 roku, ale wydaje się, że negatywne cechy D. Tuska w miarę upływu czasu tylko się pogłębiają. 

Donald Tusk (fot. PAP/Radek Pietruszka) - po publikacji „Newsweeka” na temat afery podsłuchowej. 

I cóż to o D. Tusku opowiadał J. Palikot, który spędził w PO sześć lat, poznał jej liderów, jej prawdziwe cele i skrywane sekrety?

Ano J. Palikot określa Donalda Tuska jako człowieka bezwzględnego i doskonale kontrolującego swoją agresję. 

Dowodem ma być chociażby scena, której był świadkiem, gdy w maju 2010 roku odwiedził Tuska w jego biurze: „Wchodzę i widzę Donalda w jednym z tych jego świetnych ciemnoniebieskich garniturów, w dobrych skórzanych butach - wyglądały na Ermenegildo Zegnę. Nogę miał opartą o piłkę nożną. […] Spojrzał na mnie i zachęcił: Wejdź, wejdź. Po czym mówi:* Widzisz tę roślinę w rogu? Gdy się tu wprowadziłem, odwiedził mnie Leszek Miller. Powiedział wtedy, że dała mu ją jego żona, i prosił, żebym o nią dbał i żebym ją podlewał. Po tych słowach z całej siły kopnął piłkę w kierunku tej rośliny. Piłka odbiła się od niej, a następnie od biurka i telewizora.* Po czym poszła kolejna ścięta piłka w tę roślinę. Uderzał w coś, co należało do Millera, którym był autentycznie zafascynowany". „To był prawdziwy Tusk ” – podsumowuje Palikot . – „mieszanina nihilizmu i cynizmu, a z drugiej strony pewnego wdzięku, uroku”.

J. Palikot nie ukrywa, że D. Tusk „ma swój urok”, ale poznał także jego inne, „partyjne, wręcz chamskie” oblicze: „Od początku widziałem, że traktował wszystkich członków tego swojego dworu jak warchołów. Knury – to określenie, którego używał w stosunku do nich najczęściej. Grzegorz [Schetyna] nie był tu wyjątkiem. I jego upokarzał. I jego czasem przedstawiał jako takiego knura bez manier, który potrzebuje tylko zeżreć, popić i pomlaskać językiem”.

Według Palikota Tusk jest „straszną sknerą”, która „liczy każdy grosz”. Do tego nie pamięta o „żadnych okazjach, imieninach, rocznicach swoich przyjaciół i znajomych. No, poza imieninami Grzegorza Schetyny. On rzeczywiście dostał raz od Donalda kopie mieczy jako prezent imieninowy. Ale to się zdarzyło akurat, gdy już był premierem. Prezent więc pochodził z rozdania kancelaryjnego”.

Tusk jest jak dziecko, kobieta, Rosjanin i grecki tyran... Palikot twierdzi także, że Donaldowi Tuskowi czasami brakuje męskości i zdarza mu się zachowywać jak dziecko. „Jest bardzo kobiecy w sposobie chodzenia, w relacjach z ludźmi. Z drugiej strony ma w sobie coś z charakteru Rosjan, którzy na ogół bardzo długo wprowadzają człowieka w atmosferę przyjaźni, bratania się, by nagle w pewnym momencie przeciąć to bezwzględnie”.

Oprócz tego, że w premierze jest (lub bywa) coś z dziecka, kobiety i Rosjanina, zdarza mu się też zachowywać niczym bohaterowie jego ulubionych lektur. O jakich książkach mowa? Według Palikota, chodzi o opowieści o małych greckich tyranach z czasów Sokratesa czy Herodota, którzy „mieli w zwyczaju na przykład mordować wszystkich swoich synów zaraz po urodzeniu. Każdy z tych bohaterów pławił się w okrucieństwie”.

Tusk widziany oczami Palikota to polityk niezwykle impulsywny, wybuchowy, agresywny, brutalny, ale też „chwiejny”, słaby psychicznie, histeryczny i łatwo popadający w depresję: „Kiedy atakuje, jego twarz staje się zawzięta, rzuca wulgaryzmami, obraża i wyrzuca wszystkich. „Absolutnie was wszystkich wypier…ę. Nie nadajecie się do niczego. Mam już dość!” – to są tego typu teksty”.

Z charakterystyki Palikota wynika jeszcze, że Tusk wielką wagę przykłada do stroju, docenia dobre wina („Trzeba mu przyznać, że do win ma nosa. Zupełnie inaczej niż Schetyna czy Drzewiecki, z którymi można iść tylko na wódkę, ewentualnie whisky”), pali cygara, nie cierpi kleru, a katolicyzm jest dla niego źródłem politycznego zysku („Szczytem wszystkiego była zgoda na ten ślub przed wyborami prezydenckimi w 2005 roku. Oto nagle dowiedziałem się, że sztab wyborczy doszedł do wniosku, że musi być ślub Małgosi i Donalda”).

Palikot przyznaje, że nigdy bezpośrednio nie zdarzyło mu się do tej pory porozmawiać z Jarosławem Kaczyńskim („Czasem coś do niego pokrzykiwałem na Sali sejmowej, a on odpowiadał”), ale gdyby miał taką okazję, zapytałby go, „czy nie ma czasem ochoty pójść na grób Barbary Blidy i sobie popłakać?”.

Palikot uważa, że Tusk naprawdę uważa Kaczyńskiego za „potwora” i tym słowem go najczęściej określa. Wojna między Tuskiem a Kaczyńskim to jednak przede wszystkim „teatr, na który media dają się nabrać”, gdyż „wbrew pozorom [obaj] idą trochę podobną drogą, drogą kalkulowania wszystkiego i wszystkich”. „Trafił swój na swego” – podsumowuje.



*egocentroizm - to moje słowo - neologizm - stworzone na potrzeby określenia zjawiska jednoczesnego występowania: egoizmu, egocentryzmu i cynizmu spowitych mgłą egotyzmu,  
** idiolatria - postawa polegająca na uwielbieniu samego siebie, braku jakiegokolwiek krytycyzmu do własnych działań lub słabości, pochodna megalomanii i mitomanii.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

sobota, 1 lipca 2023

Czy D. Tusk zmieni narrację w sprawie imigrantów?

Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych na Twitterze: 

"Sygnał z Niemiec – nie wiem na ile prawdziwy, ale ciekawy: PO (KO) dostała (od szefowanej przez M. Webera) EPL pozwolenie żeby poudawać w kampanii wyborczej ostry sprzeciw wobec nielegalnej imigracji. 

Zaczynają rozumieć, że ludzie nie będą chcieli głosować na partię, która to popiera. A Platforma Obywatelska kojarzy się z popieraniem wszystkiego co proponuje UE i Niemcy, nieważne czy to dobre dla Polski – i teraz będzie próbowała z siebie ten wizerunek zrzucić…

Zmianę tonu i ostre wypowiedzi – z mocnymi deklaracjami, że Platformie zależy jednak na bezpiecznych granicach –  ma być słychać już od tego weekendu w wystąpieniach Tuska i innych polityków PO.

Oczywiście to pozwolenie obowiązuje tylko  na kampanię. Celem jest to, żeby Platforma za wszelką cenę wygrała – a potem od razu pomogła realizować plan M. Webera. 

Jeśli im się uda, zaraz po wyborach mają zgodzić się i na przymusową relokację – i na zniesienie zasady jednomyślności, przekształcenie UE w centralnie zarządzane quasi-państwo ze stolicą w Brukseli, a de facto w Berlinie. Tak, aby żaden polski rząd w przyszłości nie mógł prowadzić samodzielnej polityki bez pozwolenia Niemiec i ich sojuszników w UE. 

Ale coś mi mówi, że większość Polaków nie chce polityków pytających w Niemczech o pozwolenie – i nie da się na to nabrać" [1].

Ciekawe, prawda? Warto tedy śledzić najbliższe wypowiedzi D. Tuska i przekonać się czy powyższa informacja jest prawdą, czy też fałszem.

Zresztą - o czym już pisałem - to dziś Manfred Weber jest tak naprawdę szefem PO (KO) "a D. Tusk jest jego zastępczą marionetką d.s. specjalnych poruczeń, czyli: przejęcia władzy w Polsce, jej wszechstronne osłabienie zgodne z planem Mitteleuropy  i oddanie jej niemieckiej UE a później IV Rzeszy Niemieckiej by w konsekwencji stała się częścią  niemiecko-rosyjskiej Wielkiej Eurazji od Lizbony do Władywostoku" [2].

I znów należy przytoczyć słowa M. Webera, który za wszelką cenę chce obalenia w Polsce władzy PiS (ZP): "Sformułowałem trzy warunki każdej współpracy. Za Europą, za Ukrainą, za rządami prawa, w ten sposób zbudujemy zaporę ogniową dla Prawa i Sprawiedliwości. Jesteśmy jedyną siłą, która może zastąpić PiS w Polsce, prowadząc kraj z powrotem do Europy". Wcześniej podobnie gaworzyła Ursula von der Leyen: „Teraz mój drogi Donaldzie wrócisz do swojego kraju, by ponownie stać przy tych wartościach. Pamiętaj Donaldzie, kiedy znów Cię spotkamy, zobaczymy Cię, tak jak powiedziałeś, jako premiera (Polski)".

Dodatkowo D. Tusk jest zafascynowany Niemcami i raczej chyba czuje się bardziej Niemcem (babką Donalda Tuska od strony matki, była Niemka Anna Liebke) niż Polakiem:

"Für Deutschland" (dosłownie "Dla Niemiec"):

Ostatnio o obaleniu obecnego rządu w Polsce zagaworzył też Michael Gahler, europoseł niemieckiej CDU, partii należącej do frakcji EPL (wywodzi się z niej choćby szefowa KE Ursula von der Leyen i duża część Komisji Europejskiej: "W październiku jest możliwe, że w Polsce powstanie nowy rząd. Mam nadzieję, że moi polityczni przyjaciele wraz z koalicjami będą prowadzili inną politykę. Przypominam sobie rok 2015, krótko zanim PiS doszedł do władzy, miało miejsce porozumienie o rozmieszczeniu 165 tysięcy migrantów. Ówczesny rząd przyjął kilka tysięcy osób. Oznacza to, że politycznie nie zależy to od samego kraju, ale od konkretnej partii, która w Polsce rządzi. Podobnie jak na Węgrzech, ale to w Polsce niebawem będą wybory" [3]. W wywiadzie dla radia Deutschandfunk stwierdził też, że po wyborach Polska rządzona znów przez PO zaakceptowałaby narzucony przez Brukselę pakt migracyjny.

Nie wiem czy faktycznie Paweł Jabłoński ma rację z tym przyzwoleniem od Niemiec dla D. Tuska na zmianę migracyjnej narracji, ale jest to bardzo prawdopodobne. Jeżeli tak się rzeczywiście stanie to nie powinniśmy się dziwić. Przecież D. Tusk jest całkowicie zależny od Niemiec a dla zdobycia władzy  jest w stanie zrobić wszystko, jak wtedy gdy po 27 latach małżeństwa cywilnego w roku 2005 wziął przedwyborczy ślub kościelny chcąc się przypodobać polskim katolikom. A z deklaracji przedwyborczych spełnił jeno tylko około 30% swoich obietnic. Niektórzy oceniają, że niemal zawsze jak D. Tusk otwiera usta, to po prostu kłamie... Coś w tym jest, ale chyba tylko w przypadku, gdy mówi do Polaków...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

czwartek, 9 lutego 2023

Czy "Polska 2050" i "KO" to dwie strony tej samej monety?

Nie dajmy się oszukać! Zapewne "Polska 2050" Szymona Hołowni i "Koalicja Obywatelska" D. Tuska to są dwie strony tego samego medalu! Przynajmniej – wedle mnie – z dużą dozą prawdopodobieństwa tak to wygląda. 

Moim subiektywnym zdaniem jesteśmy bowiem świadkami "politycznej inscenizacji" podobnej do przedwyborczego powstania partii "Nowoczesna" Ryszarda Petru, o której onegdaj m.in. pisałem tak: 

"Stąd też (...) próba kreacji "Nowoczesnej" jako nowej, ożywczej, racjonalnej ekonomicznie i pozasystemowej siły na polskiej scenie politycznej. Stąd też próba wmówienia Polakom, że to partia ludzi młodych i też dla młodych (z aspiracjami i "na dorobku"), dynamicznych, światowych, wykształconych, z wielkich i małych miast, partia Europejczyków i postępowców (...)  Taka właśnie narracja dominuje obecnie w kampanii wyborczej "Nowoczesnej" i będzie tak zapewne do końca. R. Petru liczy na młodzieńczy zapał i ludzi, którzy nie pamiętają początków transformacji, ale też na tych, którzy zawiedli się na PO ale nie mogą się pozbyć "medialnie wtłoczonej w ich umysły" nienawiści do PiS. Dla nich też właśnie, w celu pozbycia się przez nich politycznego dysonansu poznawczego, "Nowoczesna" ma być najlepszą i najwłaściwszą alternatywą polityczną i ideologiczną wobec PO" [1].

O partii Sz. Hołowni też wyraziłem swoje zdanie pisząc m.in. tak:

"Sz. Hołownię wykreowano niemal identycznie jak R. Petru (...), przy czym teraz trudno jest tak naprawdę wskazać kto go decyzyjnie "sponsoruje" i kto go finansuje a takie informacje byłyby nad wyraz potrzebne. Na razie możemy to ocenić jedynie po jego sztabie wyborczym, do którego należą m.in. związany ściśle z PO Jacek Cichocki, Michał Kobosko (dziennikarz związany m.in. z Newsweekiem czy pośrednio z G. Sorosem i uważany za twórcę całego zaplecza finansowo-organizacyjnego partii), Olga Adamkiewicz (businesswoman-marketingowiec), Agnieszka Buczyńska i Stanisław Zakroczymski (również związany z dziennikarstwem), generał M. Różański pamiętający czasy komuny i przeciwnik dozbrajania polskiej armii. Prawdopodobnie Sz. Hołownia powstał aby odebrać część zawiedzionych wyborców PO i wyborców PSL oraz niezdecydowanych, w tym młodych ludzi. Pozostaje jednak w dalszym ciągu pytanie kto tak naprawdę go wykreował i czy znów nie "maczali w tym palców" postkomunistyczni spec-chłopcy z otoczenia TVN. Ludzie tworzący takie organizacje i kreujący takich liderów mają tylko kilka celów i to nie związanych z dobrem narodu, któremu mają służyć, czyli chodzi im jedynie o władzę, pieniądze oraz realizację politycznych i biznesowych celów nadrzędnych "sponsorów". To jest chyba jasne, że nikt nie tworzy takiej organizacji i nie kreuje takich ludzi bez pieniędzy a już w przypadku ruchów, które nie miały wcześniej dotacji państwowych w szczególności. Te pieniądze wówczas dają sponsorzy a kto płaci ten potem wymaga... nieprawdaż? Nie wierzmy więc, że partia Sz. Hołowni istnieje dzięki datkom społecznym - to tylko taka narracja" [2].

Hipotetycznie wygląda więc na to, że zbudowano sobie alternatywę wyborczą wobec PO-KO, ale taką która tak naprawdę nie jest żadną alternatywą, bo cele i idee 2050 są niemal takie same jak PO-KO. 

Przy takim powyższym założeniu to bardzo mnie śmieszą obecne niby ostre tarcia między D. Tuskiem a Sz. Hołownią. To jest - wedle mnie - taka ich medialna "wielka gra", choć trochę inaczej przeprowadzona niż za czasów Nowoczesnej. 

Teraz chyba polityczni macherzy - pomni doświadczeń - postanowili jeszcze bardziej zaostrzyć te niby różnice pomiędzy oboma partiami. Za czasów Nowoczesnej raczej takich ostrych starć nie było i to też przyczyniło się do jej upadku i niskiego wyniku wyborczego. Prawdopodobnie postanowiono więc wykreować relatywnie duży i sztuczny konflikt pomiędzy KO a stworzoną przez nich Polską 2050. 

Już o tym powyżej pisałem, ale powtórzę, że jeśli tak jest to cel takiego manewru jest oczywisty i tożsamy jaki był ówcześnie w przypadku Nowoczesnej: zdobyć część zawiedzionych wyborców PO i wyborców PSL oraz niezdecydowanych, w tym młodych ludzi, którzy nie głosowaliby ani na KO ani na PiS. Sądzę, że właśnie ugrupowanie Sz. Hołowni nastawione jest szczególnie na pozyskanie głosów osób, które uzyskały pełnoletność w latach 2015-2023. 

Zapewne dlatego też Sz. Hołownia prowadzi specyficzną – nastawioną szczególnie na socjologicznie wyodrębnione pokolenie Z (Gen Z) – promocję siebie i swojego ugrupowania [3]. Te internetowe pogadanki, łzy nad Konstytucją RP, bezpośredni internetowy kontakt w stylu "witam was" czy "moi kochani" i taki sam przekaz, prosty a nawet lekko prymitywny (apolityczny) język, prośby o datki na partię... mogą nas "zgredów" (ja- rocznik 1968) śmieszyć i często oceniamy je jako wykwit infantylizmu Sz. Hołowni, ale jest to tak naprawdę dobrze skrojona marketingowo-polityczna strategia, która może naprawdę docierać do młodych ludzi. Czy wymyśla ją sam Sz. Hołownia? Jestem niemal pewien, że nie, bo do tego potrzeba sztabu ludzi, badań socjologicznych, imprez promocyjnych, etc.! A to potrzebuje stabilnego sfinansowania! 

Zresztą "Polska 2050" od początku swojego istnienia jako partia polityczna ma ogromne kłopoty z finansową transparentnością. "Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe Polski 2050 za rok 2021 – donosi salon24.pl. W druzgocącym dla partii Szymona Hołowni uzasadnieniu PKW pisze o „patologicznej sytuacji”. Zaznacza, że nie można akceptować sytuacji, w której partia nie wykazuje w sprawozdaniu finansowym żadnych przychodów i wydatków, a jednocześnie prowadzi działania polityczne, które pochłaniają ogromne koszty" [4]. Mnie np. też interesuje, czy i kiedy Sz. Hołownia spłacił swoje prywatne długoletnie zobowiązania finansowe (kredyty, pożyczki, inne długi)  a jeżeli tak, to czy nastąpiło to po założeniu przez niego ugrupowania "Polska 2050"?

Poza tym Sz. Hołowni można oddać to, że dobrze wykorzystuje swoje doświadczenie dziennikarskie, wiedzę wyniesioną z nowicjatu u Ojców Dominikanów, nawet okazyjne aktorstwo czy studiowanie psychologii (nie ukończył studiów). Ma też bardzo młody wygląd jak na 47 latka (jest zaledwie o 8 lat młodszy ode mnie), co zapewne ma duże znaczenie w kontaktach z młodymi ludźmi. 

PO (KO) ma stabilny i nieprzekraczalny elektorat szacowany na 30-35% głosujących wyborców. PiS (ZP) też ma taki elektorat szacowany na 33-38% tychże wyborców. Ostatecznie może zaistnieć taka sytuacja, że najbliższe wybory wygra ZP (PiS) a drugie miejsce zajmie KO (PO), ale żadna z tych grup politycznych nie uzyska poparcia gwarantującego jej samodzielne rządy. Będzie potrzeba stworzenia jakiejś rządowej koalicji. PiS (ZP) ma ograniczone możliwości koalicyjne natomiast PO (KO) owszem i niemal jestem pewny, że pierwszą partią braną pod uwagę przez D. Tuska jest (będzie) Polska 2050 Sz. Hołowni. Zresztą jestem też niemal pewien, że jest to dzisiaj oczywiste także dla Sz. Hołowni i jego otoczenia. W takiej sytuacji może dojść do zmiany rządzących na rzecz koalicji KO-Polska 2050 a byłaby to katastrofa dla Polski i Polaków. 

Więc powtórzę jako apel, szczególnie do młodych ludzi. Nie dajcie się zwieść, wykorzystać i orżnąć! "Polska 2050" Szymona Hołowni i "Koalicja Obywatelska" D. Tuska są to – według mnie i z dużą dozą prawdopodobieństwa – dwie strony tego samego medalu!  

[3] Pokolenie Z (Gen Z) to ludzie urodzeni w latach  1997-2012. Są to ludzie wychowani w warunkach niemal nieograniczonego dostępu do technologii, co ma ogromny wpływ na ich sposób funkcjonowania w życiu społeczno-zawodowym. Zoomerzy (bo tak inaczej nazywa się to pokolenie) nie znają czasów, w których nie było Internetu, social mediów, smartfonów i aplikacji. Charakteryzuje je m.in.: ambicja
przedsiębiorczość, otwartość, różnorodność, bezpośredniość, poznawanie nowych ludzi, gromadzenie doświadczeń, troska o klimat, zaangażowanie społeczne i mobilność. Zob.: https://students.pl/artykuly/pokolenia/ 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

środa, 8 czerwca 2022

Czyżby "światełko w tunelu"? Polacy coraz bardziej sceptyczni wobec UE!

Przyjęła się ogólna opinia, że Polacy są jednym z najbardziej prounijnych narodów w całej Unii Europejskiej a przynajmniej wśród wszystkich, którzy zostali nowo przyjętymi członkami tej organizacji. 

I rzeczywiście tak chyba było, bowiem w momencie naszego przyjmowania do UE wszystkie badania opinii publicznej wskazywały, że nasza w niej obecność była oczywistością dla niemal 70% moich rodaków. 

Ja osobiście nad tą fascynacją Polaków Unią Europejską zawsze ubolewałem, bo zdawałem sobie sprawę, że ta cała unia ma komunistyczne cele wyznaczone przez Altiero Spinellego, które zawarł jako główny autor w tzw. " Manifeście z Ventotene". Mam też niejaką satysfakcję, że nie dałem się otumanić prounijnej propagandzie i w o dziwo (sic!) dwudniowym referendum nad wstąpieniem Polski do UE głosowałem "przeciw"!

Potwierdzeniem tego zafascynowania elit unijnych ideami komunizmu kulturowego jest to, że ""Komisja Europejska w „Białej Księdze” o przyszłości Unii Europejskiej wymienia tylko jedno źródło ideowe jej dalszego rozwoju – napisany w duchu ideologii marksistowskiej Manifest z Ventotene. Jego autorzy zakładają federalizację Europy, niezależnie od woli mieszkańców kontynentu" (sic!) [1].

Inaczej ujmując to UE dąży do stworzenia drugiego ZSRR, czyli Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, o czym ja piszę już od lat (zresztą to określenie, czyli ZSRE użyłem jako pierwszy w przestrzeni publicznej i nie mam żadnych pretensji, że ono już przyjęło się powszechnie :). A powstanie takiego ZSRE wyklucza istnienie wolnych, suwerennych i niepodległych państw, w tym oczywiście Polski! I tylko historycznie symptomatyczne jest to, że najbardziej dążą do tej federalizacji Niemcy, którzy uzurpują sobie prawo dominacji w tym federacyjnym związku państw, który ostatecznie ma stworzyć z Rosją tzw. Eurazję od Władywostoku do Lizbony. 

Jakże wobec powyższego ucieszyłem się, że moi rodacy coraz bardziej stają się sceptyczni wobec obecnego kierunku rozwoju UE, co zaskakująco wyrazili w swoim stosunku do unijnego Funduszu Odbudowy (FO) i związanego z nim polskiego Krajowego Planu Odbudowy (KPO):

Źródło: https://www.rp.pl/polityka/art36472711-sondaz-elektorat-pis-blizej-ziobry

Otóż okazuje się, że coraz więcej Polaków widzi to, o czym ja wielokrotnie pisałem: przyjęcie tego FO i naszego KPO są tak naprawdę kolejnymi cegiełkami zabierającymi nam suwerenność i niepodległość. Polecam w tym obszarze moje teksty [2,3.4].

Jak możemy zauważyć w badaniu IBRIS tylko 43,9% Polaków uważa, że winniśmy spełnić wszystkie unijne warunki, które stawia nam UE abyśmy otrzymali jakiekolwiek pieniądze z unijnego FO i przyjętego niedawno przez KE naszego KPO. Natomiast 32,2% moich rodaków uważa, że nasz rząd powinien dalej negocjować warunki, choć prawdopodobnie wynika to z tego, że nie mają świadomości, że czas na negocjacje już się niestety skończył. Ale aż 21,6% uważa, że jako Polska nie winniśmy ulegać żadnym naciskom UE! I gdybyśmy dodali tych, którzy jeszcze są za dalszymi negocjacjami i tych, którzy sprzeciwiają się naszej uległości wobec UE to okazuje się, że nieufność do UE wyraża dziś aż 53,8% Polaków, czyli większość! 

Oczywiście co niektórzy mogą się obruszyć taką moją interpretacją tych badań, ale przecież jasno w nich widać, że tylko niespełna 44% Polaków optuje za tym, że powinniśmy się poddać niemieckiej UE. I cieszy mnie fakt, że spośród zwolenników obecnych rządów takich podległych Niemcom Polaków jest tylko 11% a reszta jest wobec tej UE sceptyczna. I nie dziwię się, że wśród zwolenników totalnej niemiecko-rosyjskiej opozycji aż 74% wyraża swoje poddaństwo wobec kondominium niemiecko-rosyjskiego, ale co się dziwić skoro liderzy totalnych w stylu D. Tuska czy R. Trzaskowskiego - z jednej strony - Polskę i Polaków uważają "za nienormalność" a - z drugiej strony - uważają, że niepotrzebny jest polski Centralny Port Komunikacyjny (CPK) skoro ma powstać przecież w Berlinie!

Naprawdę cieszę z wyników tych badań i mam nadzieję, że wkrótce nastąpi znaczne zwiększenie sceptyków wobec KPO i FO, bowiem coraz bardziej dowiadujemy się, że tych warunków (tzw. "kamieni milowych"), które stawia nam UE jest zdecydowanie znacznie więcej niż owe trzy dotyczące reformy naszego wymiaru sprawiedliwości. Okazuje się, że jest ich kilkaset, o czym mówi m.in. Ł. Warzecha w swoim videoblogu:


Ł. Warzecha pod filmem podaje odnośnik do angielskiej wersji KPO, ale można też go przeczytać i w polskiej wstępnej wersji [5].

Polecam ten videoblog, bo tam dowiadujemy się, że nasze KPO zawiera np. konieczność wprowadzenia dodatkowych opłat za użytkowanie samochodów napędzanych benzyną lub olejem napędowym czy też konieczność ozusowania wszystkich umów o pracę. A to tylko niektóre spośród przeszło 300 warunków unijnych, na które Polska się niestety zgodziła a wiele z nich pozatraktatowo ingeruje w naszą suwerenność i niepodległość. 

I w tym miejscu muszę powtórzyć. Jestem zły, że zgodziliśmy się na ten cały FO i sporządziliśmy swój KPO odbierający nam naszą państwowość. 

Mam nadzieję, że nasz rząd - analizując przedstawione wyniki badań IBRIS-u - zacznie rozumieć, że Polaków nie tak łatwo zmanipulować i oszukać a nasze odwieczne dążenie do niepodległości nie zamarło w naszym narodzie!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 20 maja 2021

Political fiction - polski rząd wetuje unijny Fundusz Odbudowy!

Chciałbym, aby Szanowni Państwo sobie wyobrazili, że obecny polski rząd w lipcu lub grudniu 2020 roku wykorzystuje swoje prawo i wetuje unijny budżet a tym samym covidowy Fundusz Odbudowy albo PiS głosowałby w naszym Sejmie na nie. Wielu tego chciało i nie wiem w jakim do końca celu, choć nietrudno się jednak domyślić.  

Co to by się wtedy działo?

Możemy być pewni, że wtedy PO i akolici czyli cała totalna (totalitarna) opozycja podniosłaby wrzask na cały świat i prawdopodobnie doprowadziłoby to do przesilenia rządowego kończącego się przedterminowymi wyborami, w których prawdopodobnie po raz kolejny współcześni Targowiczanie, proniemieccy i prorosyjscy zdrajcy Polski przejęliby władzę.  A to dla Polski oznaczałby jej koniec i to bardzo szybki. 

Mało tego! Lewackie i postmarksistowskie elity unijne wspomagałyby takież działania ponurej dla Polski opozycji i cała UE byłaby przeciw nam i miałaby koronny argument w postaci weta naszego rządu. 

A te nagłówki i pierwsze wiadomości w GW, TVN czy onecie: "PiS nie chce pieniędzy", "Zubaża Polaków", "Niweczy pocovidowy Plan Odbudowy dla całej UE", "Czy Polexit już blisko"?, itp, itd.

Można sobie spokojnie wyobrazić, że wtedy ewentualna kampania wyborcza obecnej opozycji opierałaby się na tym, że rząd PiS (ZP) pozbawił Polskę i Polaków środków unijnych a PO wyłaby, że PiS jest antyunijny i chce Polexitu. A w Sejmie i Senacie oczywiście KO głosowałaby na tak dla rozwiązań zaproponowanych przez UE, inaczej niż teraz kiedy się wstrzymali, co chyba jest gwoździem do jej trumny. 

KO pod przywództwem B. Budki się pogubiła, bo nie spodziewała się, iż PiS wraz z SLD przegłosuje poparcie dla unijnego FO i całego budżetu na najbliższe 7 lat. Liczyli, że te głosowanie będzie po jej myśli i już myśleli jakby tu przejąć władzę. Stąd ich wściekłość. 

W obecnej konfiguracji geopolitycznej wtedy - gdyby Polska postawiła weto - nasz kraj byłby przedstawiany jako ten, który nie zasługuje na żadną pomoc w ramach środków unijnych, nawet tych standardowych, wynikających m.in. z płacenia przez nas składki do unijnego budżetu poza Funduszem Odbudowy.  

No i jeszcze - w przypadku przejęcia władzy przez opozycję - mielibyśmy do czynienia z próbą rozbicia dzielnicowego, którego tak pragną niektóre samorządy opanowane przez PO. Czy wtedy Gdańsk byłby jeszcze Polski? A RAŚ czy nie walczyłby o przyłączenie Śląska do Niemiec w ramach li tylko tzw. województwa śląskiego w ramach sfederalizowanej Europy? A co z resztą naszego kraju? Mitteleuropa czy Judeopolonia?  A może i to, i to, bo polityka historyczna obydw krajów, czyli Niemiec i Izraela wobec Polski jest tożsama.

A tak? Dziś PO szoruje na dnie i dobrze, bo dla tej partii nie ma miejsca w polskiej polityce. J. Kaczyński ograł ich jak dzieciaków w krótkich spodenkach, którymi zresztą od zawsze byli, choć nieraz dla naszego kraju stawali się bardzo groźni. 

Już kiedyś pisałem, że polityka jest wredna. Wymaga nieraz podejmowania decyzji bardzo trudnych, ale takich, które w konsekwencji będą pozwalały osiągnąć zamierzone cele. Sojusz PiS i SLD w głosowaniach sejmowych nad ratyfikacją FO z pewnością dla J. Kaczyńskiego taką trudną decyzją był. Ale czy miał inne wyjście? Przecież KO już zacierała ręce i przygotowywała się do objęcia władzy po ewentualnym fiasku głosowania sejmowego. Taki mieli plan w imię jedynego ich programu: "Je...ać PiS".  

Oczywiście można się zżymać na tą wredność polityki, ale tak już jest i tego nie da się zmienić. Ważne jest natomiast to, czy w danych uwarunkowaniach decyzje określonego rządu, które są dobre dla obywateli przeważają nad złymi. 

Owszem, taka postawa ociera się nawet o oportunizm i może być z punktu ideowego krytykowana. Tyle tylko, że warto sobie postawić pytanie - Co jest lepsze dla Polski i Polaków: czy obecne rządy PiS (ZP) czy też powrót do władzy PO-PSL-SLD ewentualnie wraz z nowym ruchem Hołowni? Pytanie wydaje się retoryczne... tym bardziej, że niestety jeszcze w Polsce nie ukształtowała się silna partia prawicowo-narodowa mająca lub mogąca objąć władzę, nad czym boleję. Na teraz mamy więc do wyboru jedynie ZP lub KO i - mimo wielu zastrzeżeń - wybieram jednak ZP. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

sobota, 3 sierpnia 2019

Jestem homofobem tak jak środowiska LGBT+ są heterofobami...

Tak jestem homofobem i to niemal genetycznym. Nie znoszę tych, co maszerują po ulicach z tęczowymi flagami i na półnago. Całują się "z języczkiem" homosie, jakieś lesbijki się obejmują, jakieś inne płci pokazują swoje chore oblicze. Płci, których według tego środowiska jest niemal 50 a może i więcej. To jest jakieś wynaturzenie...

Nie znoszę ich mowy nienawiści wobec normalnych heteroseksualnych ludzi, którzy stanowią 98% społeczeństwa a tych środowisk jest tylko około 2%.

Nie akceptuję ich agresji wobec mojej katolickiej wiary i profanacji naszych świętości. Nie znoszę ich nachalnej agresji i prowokacji. Ich tolerancja wobec nas nie istnieje, bo dla nich tolerancyjni są jedynie Ci, którzy zgadzają się z ich poglądami. Atakują nas jako homofobów a sami są agresywnymi heterofobami, którzy chcą aborcji, eutanazji i zniszczenia tradycyjnej polskiej rodziny, i zniszczenia tradycyjnej polskości.

Nigdy nie poprę jakichś idiotycznych małżeństw homoseksualnych a już adopcja przez nich dzieci winna być obligatoryjnie zakazana. Takie dziecko już na zawsze będzie miało spaczony obraz rzeczywistości i własnej płciowości. To naprawdę jest chore. A zresztą nawet dzisiejsza nasza Konstytucja uważa za normalny związek ten, który jest odzwierciedleniem heteroseksualizmu a więc rodzinę mogą tworzyć jedynie kobiety i mężczyźni i mam nadzieję, że w nowej Konstytucji ta zasada będzie obowiązywała dalej.

Nie jestem w stanie zrozumieć tych ich marszów równości. Dlaczego ja i moje dzieci mają to oglądać. To jest naruszenie prawa jako nieobyczajności w sferze publicznej i według Kodeksu Wykroczeń wszyscy oni winni być sądzeni za publiczne działania będące zgorszeniem*. Dlaczego nie wykorzystuje się tegoż prawa wobec uczestników tych żenujących i anaturalnych manifestacji?

Normalnym jest dla wszystkich zwierząt, że chcą przedłużyć swój gatunek wiążąc się w pary heteroseksualne. Podobnie jest u ludzi: małżeństwo kobiety i mężczyzny ma przedłużyć nasz gatunek. Wszystko inne jest po prostu anaturalne i jest zboczeniem. Kiedyś takie zboczenia leczono i uważano za chorobę i chyba to było tak naprawę trzeźwym oglądem normalnej rzeczywistości.

Oczywiście toleruję te 2% społeczeństwa, ale swoje zachcianki seksualne winny zamykać w domowych pieleszach nie obnosząc się z nimi na ulicach. Na tym polega moja homofobia. My nie możemy poddać się ich homo-terroryzmowi na polskich ulicach! Zresztą Polacy nie akceptują ich ekshibicjonizmu publicznego.

A już profanacja naszych świętości, agresja nawet fizyczna wobec wiernych i księży, profanowanie naszych symboli narodowych, homoseksualna i nie tylko promocja w szkołach a nawet w przedszkolach to wynaturzenie najwyższej miary. Ci ludzie są naprawdę chorzy z nienawiści... a nam - narodowi nadzwyczaj tolerancyjnemu - zarzucają mowę nienawiści. Są skrajną mniejszością i tak pozostanie..., ale mniejszością rozwydrzoną, która tak naprawdę szkodzi nawet samym ludziom dotkniętym tymi anaturalnymi przypadłościami. Ci raczej nie obnoszą się ze swoją orientacją seksualną i dobrze. Mają swoje pielesze, kluby i inne niepubliczne miejsca  i tam powinni się realizować.

Konserwatywni Polacy nigdy nie ulegną  zdemoralizowaniu, jakie jest już w krajach Starej Unii Europejskiej i środowiska LGBT+ mogą sobie robić te marsze wspierane przez lewicę i różnych sorosowych kretynów wspieranych właśnie przez chyba G. Sorosa i inne tego typu środowiska, chcące zdegradować Europę, aby nią swobodnie zarządzać.

Śmiesznym jest też twierdzenie, że u nas nie ma demokracji. Otóż jej brak widzimy wszędzie na tzw. Zachodzie, gdzie poprawność polityczna zamyka usta komukolwiek, który by ośmielił się po prostu skrytykować te bezeceństwa środowisk LGBT+, a szczególnie ich agresywny charakter.

Ale... przeżyliśmy czerwoną marksistowską, komunistyczną zarazę, przetrwamy też demoralizującą zarazę tęczowego marksizmu LGBT+ i innych lewackich organizacji reprezentujących marksizm kulturowy. Polski nie da się zniszczyć! Dlatego też chapeau bas przed arcybiskupem M. Jędraszewskim, który użył mniej więcej takiego, powyższego sformułowania. Dziwne jest natomiast to, że w obliczu agresji i profanacji polskich, katolickich świętości jak dotąd nie ma żadnego oficjalnego głosu sprzeciwu ze strony Konferencji Episkopatu Polski. Jedno czy dwa kazania nie wystarczą.

Totalna opozycja w postaci KO nie ma już żadnych argumentów, żadnego programu więc pośrednio i bezpośrednio popiera te marsze równości licząc, że to przyniesie jej jakiś sukces. Ale raczej to będzie przeciwskuteczne. Śmieszy mnie skręt w lewo środowiska PO i wystawianie na ich listach wyborczych komuchów. To już chwytanie się tonącego brzytwy. Te marsze spowodują, że do urn pójdą nawet Ci, którzy dotąd nie głosowali a zagłosują na PiS.

Oglądałem relację z pieśni patriotycznych w Warszawie. Ileż było tam ludzi - mrowie. Oj jakby oni chcieli, żeby tyle ludzi protestowało przeciw PiS. Nigdy tak się nie stanie. Tam, podczas prezentacji polityków jedynym, który usłyszał gwizdy był Trzaskowski... Jak on się nie wstydził, żeby tam pójść? KO chciała wyjść do ludzi w terenie, ale jakoś powoli jej się odechciewa, bo ludzie na ich widok krzyczą złodzieje i szubrawcy. Nie brakuje też zdań o nowej Targowicy. Opozycji nic nie wychodzi, bo dlaczego ma wychodzić? Są tylko żądni władzy i fruktów z niej płynących i to wszystko... a jeszcze są proniemieccy, jak ich Dulkiewicz w Gdańsku - kobieta, która powoli już traci zmysły... a przynajmniej trzeźwy ogląd rzeczywistości.

Powtórzę jeszcze raz! Tzw. mowa nienawiści charakteryzuje KO i środowiska LGBT+ a nie normalnych polskich obywateli a ich (KO + LGBTQ) małość i gburowatość świadczy o ich kulturze i zupełnym oderwaniu od normalnego życia. Tak jest też u wielu celebrytów, lisów, michnikowszczyzny, i innych.

Wiem, że po wakacjach nastąpi eskalacja działań totalnych, ale dobrze, bo ludzie zobaczą kim oni są naprawdę - plewami wśród pięknych łanów polskiego zboża...


* Art. 51. Zakłócanie spokoju lub wywołanie zgorszenia
Dz.U.2019.0.821 t.j. - Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń

§ 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, środka odurzającego lub innej podobnie działającej substancji lub środka,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

poniedziałek, 29 lipca 2019

Dalej trwa atak na Polskę! Teraz LGBT+50 innych płci...

Bardzo krótko, bo udało mi się dostać do laptopa.

Wielu z nas zadaje pytanie: dlaczego PiS pozwala na gremialny atak środowisk LGBT+ na naszą konserwatywną Polskę? Innym pytaniem bez odpowiedzi pozostaje to, dlaczego hierarchowie Kościoła Katolickiego nie reagują w sposób ostry na profanację naszych świętości, jak np. profanację Maryi i nawet fizyczne ataki na duchownych i ich obrzędy?

W przypadku PiS-u to wydaje mi się, że nie chce ulec prowokacjom a cała sytuacja jest naprawdę bardzo skomplikowana i ja PiS w jakimś stopniu rozumiem. Te jakieś "tęczowe marsze" są czystą ustawką, prowokacją elit lewacko-sorosowych, bo koszmarnie boją się drugiej kadencji PiS-u, która będzie zupełnie inna i wtedy zacznie się rozliczanie za III RP. Lewakom już nie starczało argumentów, więc wystawili najcięższe działa: inwazja LGBT+ i prowokacje, żeby doszło do rozlewu krwi na ulicach. A wtedy będzie światowa narracja syjo-lewako-globalistów o naszym faszyzmie czy nazizmie. To jest gra o wszystko, o naszą Polskę, ale i kształt przyszłej Europy. Będzie takich prowokacji jeszcze więcej i musimy się na to przygotować. BĘDZIE ICH DUŻO WIĘCEJ. Oni już stawiają wszystko na jedną kartę a G. Soros ich finansuje. Okropność. Ale te ataki są też wyrazem bezsilności tych środowisk, bo Polacy są narodem konserwatywnym i takim pozostaną. Więc ich atak na naszą wiarę przyniesie dla nich tylko skutek odwrotny od zamierzonego.

Gorzej jest z brakiem ostrej reakcji Kościoła Katolickiego w Polsce. Nie usłyszałem jeszcze żadnego listu apostolskiego czytanego na niedzielnych Mszach Świętych, który kategorycznie by potępił środowiska LGBT+. I za atak na polskich katolików, atak na rodzinę, atak na wiarę, profanację naszych świętości. Nie było, ale dlaczego? Oczywiście zdarzają się jakieś pojedyncze kazania określonych księży czy biskupów, ale oficjalnego stanowiska KK jeszcze nie ma. Na co czekają? Na to, żeby zidiociali zboczeńcy blokowali w kościołach możliwość odprawienia Eucharystii? A może na to, że w końcu jakiś tęczowiec zamorduje księdza lub wiernego? Nie jestem w stanie tego do końca pojąć. Jedynym wytłumaczeniem jest dla mnie lewacka postawa obecnego papieża Franciszka, który - wedle wielu - powoli odchodzi od odwiecznych dogmatów naszej wiary a swoją postawą blokuje kościelnych konserwatystów. Zresztą dziś mamy dwóch papieży: Benedykta XVI, który do tej pory nosi białą sutannę przysługującą papieżowi i Franciszka noszącego sutannę identyczną. Pierwszy był Benedykt XVI i wydaje mi się, że to on raczej jest papieżem i tyle.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

poniedziałek, 24 czerwca 2019

PiS jako "choroba" dla III RP


PiS to choroba PO i całej mainstream'wej społeczno-politycznej pseudoelity III RP.

Zrazu była tylko lekkim przeziębieniem, które jak się ORGANIZMOWI wydawało samo przejdzie.
Kuracja była więc adekwatna do niepoważnego traktowania owego przeziębienia: gorąca herbatka i samoleczenie, polegające na próbie jego "przechodzenia" bez konieczności stosowania farmaceutyków i oswajania, w celu jej neutralizacji, samej choroby.

Ta pewność samoistnego wyleczenia pozwalała ORGANIZMOWI spokojnie czekać aż tak się stanie. Dla podtrzymania tego stanu samoutwierdzał się w tym przekonaniu, aż nabrał 100% pewności jego nieuchronności.

I wydawało się, że choroba powoli ustępuje. Ale okazała się bardziej podstępna i ponownie zaatakowała w wyborach w roku 2005. Zaatakowała taką gorączką, że ORGANIZM musiał wziąć aspirynę i półprzytomny zawlókł się do łóżka. A on przecież tego tak nie znosił, wprost alergicznie nie tolerował. Leżenie i chorowanie nie było stanem lubianym przez ORGANIZM od samego jego początku, czyli jego narodzin (w wyniku reinkarnacji) w 1989 roku. Zresztą jego poprzednie wcielenie (te przed 1989 rokiem) też nie znosiło żadnych choróbsk, niszcząc je skutecznie.

Tak więc leżąc w łóżku ORGANIZM się kurował i były nawet widoczne  oznaki ozdrowienia. Z wielką ulgą więc zerwał się na równe nogi  i opuszczając znienawidzony mebel z uśmiechem wrócił do życia codziennego.

Ale biedaczysko zapomniał o okresie rekonwalescencji, co niestety odbiło się ponownym nawrotem choroby w wyborach prezydenckich. A, że choroba przenoszona i nieskutecznie leczona wraca z większą siłą, to teraz spowodowała aż całkowite dwuletnie przykucie ORGANIZMU do łóżka!

Fałszywi lekarze robili co mogli aby choć w części przywrócić ORGANIZM do zdrowia. Połowicznie się  to udało i zaleczony (nie wyleczony!) ORGANIZM powrócił do pracy w 2007 roku. I od tamtego czasu walczy z chorobą wszelkimi dostępnymi metodami i środkami, które co prawda krótkookresowo przynoszą ulgę, ale długookresowo wyniszczają ORGANIZM wewnętrznie, osłabiają  go pozwalając niemalże na samozniszczenie. Ale ORGANIZM tego nie dostrzegał i dalej nie dostrzega, bo w międzyczasie - niczym narkoman, lekoman czy alkoholik - uzależnił się od środków farmaceutycznych i uśmierzających ból.

Czy nie znamy wszyscy tego nieprzyjemnego uczucia, kiedy źle dobraliśmy leki lub leczyliśmy niewłaściwą chorobę? I mimo dozowania farmaceutyków w coraz większej różnorodności i ilościach nie zauważaliśmy efektów wyzdrowienia, a nieraz nawet pogłębienie choroby? Cóż się w tedy z nami dzieje? Stajemy się źli na cały świat, sfrustrowani, psioczymy na lekarzy i służbę zdrowia a już odium naszej agresji wywołuje sama choroba! W desperacji  więc bierzemy coraz to inne antybiotyki przepisywane przez różnych lekarzy, dostajemy zastrzyki, wyjadamy cała apteczkę... I jeżeli choroba dalej trzyma się mocno  i już żaden antybiotyk nie pomaga to zaczynamy w końcu panikować i być zdziwieni, że tak się dzieje.

W takiej sytuacji znalazł się obecnie ORGANIZM III RP z jej na dziś głównym filarem, czyli PO! ORGANIZM zachorował straszliwie w roku 2015, kiedy okazało się, że choroba zwana PiS nagle zaczęła atakować i coraz bardziej niszczyć ORGANIZM. On się bronił biorąc nawet narkotyki w postaci KOD, czy Nowoczesnej lub celebrycko-medialnej ale nic nie pomogło. Nawet fabryki zlokalizowane na ulicy Czerskiej i Wiertniczej w Warszawie też wyprodukowały jedynie placebo. ORGANIZM przegrał z chorobą, choć dalej się bronił. Nawet sprowadzać zaczął leki z zagranicy w postaci takich leków jak Timmermans czy Verhofstadt i dalej nic ORGANIZMOWI nie pomaga. Powoli on choruje coraz bardziej i nawet lek wyborczo-europejski też nie pomógł. Jeszcze ma jakąś nadzieję na nowy lek, który podobno ma zostać wprowadzony jesienią 2019 roku, ale powoli już przestaje wierzyć, że może być skuteczny. Jeszcze próbował brać kilka leków skojarzonych w postaci utworzenia ich zestawu koalicyjnego. Też nie pomogły.

Przecież już prawie wszystkie specyfiki zostały zaaplikowane a choróbsko w postaci PiS dalej się trzyma. Mało tego jak rak lub gangrena zżera ORGANIZM od środka. Rodzi to naturalny bunt i panikę... a jeżeli to jest choroba śmiertelna!?  - gdzieś tam w zakamarkach podświadomości pewnie pojawiają się te tak natrętne myśli i przypuszczenia. Trzeba więc działać! - myśli ORGANIZM. I spróbować innych jeszcze specyfików... ale wtedy właśnie następuje chaos w ich doborze sprawiający, że przyjmuje się ich zestaw mogący w konsekwencji szkodzić a nie pomagać!

W konsekwencji choroba dalej trwa... ORGANIZM coraz bardziej zmęczony ciągłą z nią walką staje się coraz mniej odporny i osłabiony. Długość i intensywność kuracji, coraz liczniejszymi lekarstwami po prosu uodporniło na nie samą chorobę, która stała się już przewlekłą. I wielce prawdopodobną, że - niestety dla ORGANIZMU - śmiertelną.

Organizm od 2005 roku użył wszelkich metod leczenia, wypróbował wszystkie specyfiki. Wszyscy, lekarze wmawiali mu, że choroba zostanie pokonana, ale tak się nie stało. Do znerwicowanego tym faktem ORGANIZMU dotarła (lub systematycznie dociera) brutalna prawda. Walka z chorobą zwaną PiS-em została przegrana.  I, mimo że tak bardzo pragnie żyć, ORGANIZM powoli umiera.... i staje się wobec tego faktu bezsilny...

Może jeszcze przed śmiercią, jak to się często zdarza, na chwilę poczuje się lepiej...ale będą to jego ostatnie chwile...

... A już po agonii ORGANIZMU historia dokona jego sekcji zwłok, której wyniki dla niektórych wcale nie będą zaskakujące: PO nie mogło wygrać z chorobą bo zdiagnozowano ją niewłaściwie! Historyczne konsylium lekarskie zapisze prawdziwy powód, chorobę z którą tak bezskutecznie walczył ORGANIZM:


"WIELONARZĄDOWA GANGRENA NIEPOLSKIEGO ORAZ ANTYPOLSKIEGO LEWACKIEGO POSTKOMUNIZMU, LIBERTYNIZMU I MAŁOSTKOWEGO ETATYZMU! (wraz z chorobami współistniejącymi wywołanymi wirusami dawnej Sb-cji, UB-cji, WSI i Niemiec, i prostackiego wiernopoddaństwa mamonie)"

Pozdrawiam


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła na bloggerze: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ i e-mailową informacją o tym fakcie. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych.

sobota, 20 lutego 2016

Kiedyś donosiłem... będę premierem!

Wśród rzeszy urzędników państwowych, biznesmenów, polityków, dziennikarzy, artystów i ... wielu innych i też opłacanych z naszych ciężko zarobionych pieniędzy krążyli i krążą nadal różni pożyteczni idioci, KO i TW, czyli tajni współpracownicy komunistycznych służb specjalnych.

Przemykają po sejmowych korytarzach, zostają radnymi, prezesami spółek Skarbu Państwa, kandydują na najwyższe urzędy państwowe, zostają nawet ministrami, premierami, prezydentami... i czymś tam jeszcze...

No cóż... a, że świat mamy teraz zwirtualizowany to nagle spotkałem wczoraj wirtualnego, nierzeczywistego mojego dawnego "znajomego" ze studiów. Chłop się trzyma. Elegancko ubrany, dobry samochód i oczywiście dobre państwowe stanowisko, dające możliwość nieograniczonej niczym kariery... aż do premiera a może i prezydenta...

Na mój widok morda mu się uśmiechnęła i zaprosił mnie na zakrapiany obiad do, a jakże, jednej z najdroższych restauracji w moim mieście.

Zawsze jest przyjemnie pogadać o swojej młodości, szalonych czasach studenckich, imprezach, egzaminach. Z chęcią więc przystałem na propozycję, pamiętając jednak żeby nie zadać mu jednego wszakże pytania: jak on w ogóle skończył te studia, skoro się nie uczył a jego wiedza, też ta ogólna, zawsze wprawiała mnie w dobry humor .

Nie rozpisując się zanadto: po zjedzeniu pysznego obiadku i wypiwszy kilka głębszych oraz po dłuższych wspominkach nagle wypalił.... wiesz już od studiów pracowałem dla komuny jako najpierw KO a później TW!.

Przyparło mnie do krzesła, ale widząc, że prawdopodobnie chłop ma potrzebę wygadania się i to spotęgowaną rauszem, pozwoliłem mu dalej mówić. Oto co usłyszałem o tej jego współpracy....

-----

Musiałem jakoś skończyć te cholerne studia, więc się zgodziłem. Miałem obserwować członków NZS, ale uwierz nic w sumie na nikogo nie doniosłem... no może raz cholera.... na takiego jednego, co mi odbił dziewczynę, zanim poznałem no tą swoją... wywalili go, ze studiów... należało mu się, skurczybyk rogacza ze mnie zrobił...

A co? Przecież nie tylko ja... gdybyś ty wiedział ilu takich było i kto... to byś nie uwierzył... też tych naszych koleżków i dziewczyny też były... trzymamy się razem... no żeby coś wtedy zrobić to trzeba było jakoś się uwikłać, jakoś się z nimi dogadać,

Pamiętasz przecież później... było dziecko i żona na studiach i prawie zero kasy... no to jakoś coś tam zawsze skapnęło... i było na przeżycie i na studia... i na rodzinę... i na wyjazdy zagraniczne...

A dalej? Wiesz jak to jest... musiałem później dalej kapować i coś tam pisywać do tych swoich oficerków prowadzących. Jak już raz wdepniesz w to gówno to niestety już do końca życia.... musiałem... wiesz... ale zawsze starałem się, żeby nikomu nie zrobić krzywdy. Nie zawsze się to udawało, czego żałuję... Ale coś tam musiałem im powiedzieć... Teraz to mają łatwiej... i zapłatkę można dostać i prowizję wziąć w kasynie, czy jakoś tam inaczej a ja... tam kombinowałem... jakiś totolotek czy jakaś lewa, no wiesz... fucha... wiesz człowiek się przyzwyczaja do dobrego, do kaski...

Ku...wa... ja tak w sumie to z nimi pogrywałem, ale jakieś prawdziwe rzeczy im tam pisałem... a co miałem zrobić? Następne dzieciaki, małe mieszkanie, niska pensja a z wiedzą było u mnie jak wiesz krucho. Coś tam nieraz później chcieli... a to jakiś stołek dla kogoś... bo wiesz dali mi dobrą fuchę, dużo mogłem... no i tam jakiś przetarg miał wygrać ktoś tam, i tam wiele jeszcze... ale wtedy już na nikogo nie pisałem... po prostu załatwiałem nieraz co tam chcieli...

Kiedyś wcześniej musiałem... bo tam coś oficerkom się nie spodobało, że takie tam bzdety im wypisuję... zagaworzyłem  więc na swojego kolegę...sorry aresztowali go i tak pobili, że zmarł w szpitalu, ale ja nie wiedziałem, że to się tak skończy... myślałem, że go nastraszą i tyle... to płotka była... cholera, byłem na tym jego pogrzebie... wzruszyłem się... nawet zadzwoniłem do jego żony, czy ma z czego żyć.. nic nie chciała... wiedziała?

Kiedyś coś nieopatrznie naopowiadałem mojemu oficerowi prowadzącemu na temat mojej koleżanki i stała się tragedia: - nie chciałem tego - ale ona nie wytrzymała przesłuchania i popełniała samobójstwo... skąd mogłem wiedzieć, ku...wa?!,

Innym razem znów moim oficerkom chlapnąłem coś nieopatrznie na temat innego mojego znajomego i musiał uciekać z kraju zostawiając niepracującą żonę z dwójką dzieci... no i ona musiała wszystko sprzedać żeby z czegoś żyć... oddalili się od siebie, rozwiedli się. Jemu się nie powiodło za granicą, ale nie wiem co z nim jest... A ona ciężko pracowała, nie miała czasu na wychowywanie i dostatecznie dużo pieniędzy na kształcenie synów. Nie było ojca, dorastali praktycznie sami i wyobraź sobie jaka tragedia: zostali kryminalistami, podobno zamordowali już kilka osób (są w mafii). Wiesz ja nawet chciałem jej pomóc finansowo, ale jakoś tak nie mogłem spojrzeć jej w twarz... w sumie mogłem choć wysłać jakiś przekaz anonimowo, ale jakoś tak nie pomyślałem... Ale żyje!, żyje do dzisiaj!

Któregoś tam roku, dawno to było, zagaworzyłem.... nie!.... chlapnąłem coś, nie na trzeźwo, mojemu oficerkowi, z którym piłem, no upił mnie cholera... no i coś tam wspomniałem o moim koledze, świetnie zapowiadającym się młodym naukowcu. Cholera to był  talent czystej wody... No i wyobraź sobie, że chłopcy bez mojej wiedzy wyrzucili go z uczelni i nie mógł kontynuować pracy naukowej ...trochę się załamał... ale teraz buduje w Niemczech domy (nawet dobrze zarabia). No, ale szkoda go... mógł być znanym naukowcem polskim. Ale żyje przecież...

O innych nic nie wiem, może w ogóle nie ma tych innych... przecież ja tam tylko jakieś gówna na nich pisałem...

Słuchaj! Przepraszam za to wszystko, głupio mi nieraz, ale przecież nie tylko ja i ważniejsi ode mnie też...! Nie chciałem!  Byłem wtedy młody i głupi miałem rodzinę i swoje ambicje, które mogłem spełniać. Nie nie chciałem tego wszystkiego, co się stało nieraz,

Ale... ale to było dawno. Ja się zmieniłem a po drodze zrobiłem tyle dobrego... No i mogłem robić to dobro, bo dawali mi coraz lepszą posadę, taką gdzie coś mogłem dobrego... wiesz... jakby nie oni to nic bym nie mógł tego dobrego zrobić... podobno zniszczyli moje papiery, ale ciągle coś tam chcą... no i ja muszę nieraz... a ja wiem cholera, czy nie mają dalej na mnie tych papierów?

Teraz też robię wszystko dla dobra ludzi i kraju... tylko nieraz... wiesz jak to jest... komuna minęła, ale chłopaki mają, chyba mają jednak na mnie te papiery i podobno jakieś filmy jak jadłem i piłem z oficerkami i te nasze rozmowy...  skur...syny jedne jedne, zabezpieczyli się... Więc od czasu do czasu coś mi każą, no i ja muszę... rozumiesz muszę... to dla nich robić, ale staram się aby to było jakoś tak gładko, choć nieraz nie jest tak gładko i trzeba ostrzej i jakieś tam im projekty prawne przez wejściem w życie, czy coś tam, ale nikogo nie zabijam ani oni dziś nie zabijają, no może nieraz... przecież tyle zrobiłem dobrego, więc jak nieraz coś tam muszę to trudno, mniejsze zło... oni też są wysoko i nieraz pomogą, nie tylko mi, ale i naszym też...

Nawet nieraz chciałem się przyznać... Tylko wtedy wszystko na nic, całe moje życie, życie innych, rodzina... a przecież tyle dobrego zrobiłem... no i wiesz... zagrozili mi, że ujawnią... a ja napisałem na lustracyjce, że ja nigdy, mhmmm...

Wkurza mnie, że cały czas jeszcze dają o sobie znać i ciągle coś chcą, ale lepsze to niż mój upadek i koszmar ludzi, którzy we mnie wierzyli i wierzą nadal i koszmar moich znajomych jakby się dowiedzieli i mój koszmar, i dzieci i.. a co ja ci będę mówił... a tyle dobrego przecież zrobiłem... po co to wszystko odgrzebywać, no po co?... było, minęło...

Słuchaj naprawdę... stałem się już inny, jestem nowym człowiekiem, w nowej Polsce... przecież ta komuna to przez nas padła, nie? Ta wolna Polska ku..wa to dzięki nam, no nie?... bez walki!

Ale ja tu ciągle o sobie... a co tam u ciebie...

(nagle dzwoni telefon.....mój znajomy chwilę rozmawia, kończy i rozpromieniony zwraca się do mnie)

Jest, jest, jest!!! Jak fajnie. Miałem przed chwilą telefon od mojego byłego oficerka. Chcą mnie zrobić premierem... Niedługo nominacja! Będę premierem dla dobra Polski i Polaków!

mhmmm.. a ... może załatwić ci jakiś stołek? Tyle w końcu już o mnie wiesz i tyle ci niepotrzebnie przy tej wódzi napaplałem... musimy trzymać się przecież razem... Wracam do żony z dobrą wiadomością... a wiesz, że ona teraz to ważna persona w dużej gazecie, tej naszej, jest...

-------------------

Nie zdążyłem  odpowiedzieć... Znikł jak kamfora.... zostawiając mnie w zadumie nad przesłaniem "Granicy" Z. Nałkowskiej, nad tym "wdepnięciem w gówno" na całe życie i nad starym powiedzeniem: "raz kurwa, zawsze kurwa"...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

środa, 9 grudnia 2015

III RP i przypadek Myszkiewicza, Niesiołowskiego zwanego Stefanem!

Od lat obserwuję coraz większy człowieczy i umysłowy upadek  etyczno-moralny Stefana Myszkiewicza vel. Niesiołowskiego i vel... coś tam jeszcze.

Ostatnie jego wypowiedzi trącą już jakimś niemalże opętaniem nienawiścią do wszystkiego co związane jest z polską rządzącą prawicą, z prezydentem A. Dudą i w ogóle z polskością. Od lat zresztą z jego paszczy wydobywa się śmierdzący jad, którego fetor - po przegranej B. Komorowskiego i PO - jakby się jeszcze wzmógł.

Ostatnio sugerował, że antyrządowe demonstracje przed siedzibą PiS, czyli - wedle niego - nowym Komitetem Centralnym mogą skończyć się jej podpaleniem:

"Kaczyński pełni dziś w Polsce mniej więcej taką funkcję, jak Jaruzelski w Polsce Ludowej. Jest faktycznie człowiekiem, który decyduje o wielu obszarach. A te, których nie kontroluje, zapowiedział, że chciałby kontrolować. W tej chwili porwał się na Trybunał Konstytucyjny, ale chyba go przegra dzięki Unii. Polsku z Unii nie wyprowadzi, bo to byłby koniec jego rządów. W związku z tym demonstracja będzie taka, jak pod domem Jaruzelskiego, bo tam jest władza. Demonstracje będą też przed tym nowym Komitetem Centralnym na Nowogrodzkiej [siedziba PiS - red.]. Być może to się skończy spaleniem tej siedziby, tak jak palono komitety PZPR, tak być może zapłonie komitet PiS-u. To zależy oczywiście od tego, co PiS będzie robiło" [1].

W innym miejscu znów daje o sobie znać jego "pisowskie zafiksowanie" i jakieś odmęty jego wspomnień o Stanie Wojennym oraz często stosowanej przez ZSRR  "bratniej pomocy", o którą dziś zwraca się do UE:

"Andrzej Duda jest pisowskim funkcjonariuszem i wykonuje dyrektywy PiS. Mam nadzieję, ze sędziowie - nielegalnie wybrani, pisowscy - nie będą orzekać, że stowarzyszenie Iustitia pozbawi tych ludzi - za sprzeniewierzenie się - prawa orzekania (...) Nasza broń, ludzi walczących o demokrację, jest jak w stanie wojennym - ulica! Demonstracje uliczne! I pomoc zagraniczna. Nie rozumiem naszej reprezentacji w PE - na co oni czekają? Co jeszcze musi się stać, żeby Unia Europejska w to wkroczyła?!" [2]

Nie omieszka też - niczym jakiś opętaniec i z jakimś szaleństwem w oczach - oburzać się na Krzyż zawieszony w kancelarii Premiera:

"Nie ma potrzeby demonstracyjnie wieszać tam krzyża. Krzyż jest w wystarczająco wielu miejscach w Polsce i wykorzystywanie krzyża w momencie, kiedy jest łamanie demokracji, kiedy jest polska wolność zagrożona, wyciąganie krzyża i pokazywanie jacy my jesteśmy katolicy, jacy my jesteśmy wspaniali, bronimy krzyża. Jeszcze raz mówię obrzydliwe [3]".

Kiedyś zaś raczył powiedzieć też takie coś:

"PiS chce kazać kobietom rodzić dzieci, o których wiadomo, że są kalekie? To coś nieprawdopodobnego! Miałem wujka inwalidę, wiem, jak wyglądają takie sytuacje w życiu".

Trudno oceniać S. Niesiołowskiego. Jedni widzą u niego cynizm, pogardę dla innych i zwykłe karierowiczostwo. Inni upatrują oznak jakiejś choroby natury psychicznej. Jeszcze inni nawet symptomy opętania, które wymaga egzorcyzmów.

Ja widzę po prostu w S. Niesiołowskim człowieka upadłego, upadłego totalnie i ten upadek nastąpił już dawno temu, kiedy donosił UB-kom na swoich kolegów z opozycji, na swoją narzeczoną, na swój niepodległościowy "Ruch", np. na temat swojej narzeczonej donosił:

"Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną l969 roku jako członka naszej nielegalnej organizacji również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul. Bydgoskiej 30 m.39. Nagrodzką zorientowałem kto jest członkiem organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia muzeum Lenina w Poroninie" [4].

Naprawdę. Nie oburzają mnie już słowa z jego ust płynące. Żadne! Powtórzę: patrzę jeno na tego człowieka jako na kwintesencję upadku, którego fundamentem jest kłamstwo... Jedno niemalże kłamstwo, które z tego człowieka zrobiło moralne, etyczne, ludzkie dno... Kłamstwo, które skończyło się powstaniem czegoś na kształt kanalii. Nie obchodzi mnie też, czy owe coś "na kształt kanalii" ma jakieś zaburzenia psychiczne, czy jest opętane, czy tylko stało się cynicznym i pozbawionym wnętrza konformistycznym oraz konsumpcjonistycznym a'la robotem.

I patrzę ze smutkiem na ten upadek... Na dosłowne nurzanie się w coraz większych odmętach zatrutej i chorej z nienawiści oraz złej duszy ludzkiej...

I mam też pytania do wszystkich tych, którzy tak przeciwni byli i są dalej lustracji...

Przez jej brak, przez to kłamstwo założycielskie III RP ileż takich Niesiołowskich przestaje być dosłownie już godnych nazywania człowiekiem?

Ileż takich Niesiołowskich ze strachu przed odkryciem tego kłamstwa, które zrodziło później gąszcz innych kłamstw jest gotowych nawet zabijać lub odmawiać godności życia innym... byleby taka postawa była akceptowana przez tych, którzy znają o nich prawdę, mają kopie ich teczek, wiedzą, że skłamali, itd...?

Czyż taki właśnie był cel nadrzędny przeciwników lustracji: posiadać "haki" i wiedzę na temat nieujawnionego kłamstwa innych... do końca ich dni... aż do ich upodlenia?

Czyż dlatego namówiono Wałęsę, aby wycofał po 5 minutach swoje oświadczenie z PAP-u w 1992 roku, w którym stwierdzał, że faktycznie podpisywał pewne dokumenty i rozmawiał często z UB. I Wałęsa wcale dziś mową nienawiści nie odbiega daleko od pana S.M.N.

Czy dlatego też taka władzę ma lub miała przez 26 lat Agora, GW i jej szef, który jako jedyny z tzw. "opozycji" miał wzgląd jako jeden z pierwszych do całości archiwum MSW w okresie zmiany rządów i transformacji ustrojowej?

Ludzie, którzy skłamali, których de facto nie zmuszono do ujawnienia prawdy a tym samym perfidnie upodlono... bywają gorsi niż kiedyś ich a dzisiaj nasi wrogowie posiadający wiedzę o ich kłamstwie... To taki syndrom np. kapo w obozie koncentracyjnym: z reguły bywał bardziej nikczemny niż jego Pan – niemiecki Hitlerowiec, bowiem musiał udowodnić swoje przywiązanie i przydatność oraz zasłużyć na jego łaskę.... a coraz większe okrucieństwo często też miało na celu wyzbywanie się własnego głosu sumienia.

Nie będę poszukiwał więcej porównań...


Dla mnie historia upadku i degrengolady Pana Stefana Myszkiewicza Niesiołowskiego jest historią upadku III Rzeczpospolitej... powstałej na fundamencie kłamstwa...


[1] http://wpolityce.pl/polityka/274379-to-przestaje-byc-zabawne-niesiolowski-nawoluje-do-demonstracji-przed-domem-kaczynskiego-i-siedziba-pis-i-sugeruje-byc-moze-sie-to-skonczy-spaleniem
[2] http://wpolityce.pl/polityka/274504-szewska-pasja-niesiolowskiego-nasza-bron-to-ulica-jak-w-stanie-wojennym-co-jeszcze-musi-sie-stac-zeby-unia-europejska-w-to-wkroczyla
[3] http://niezalezna.pl/73752-co-tak-przerazilo-stefana-niesiolowskiego-wpadl-w-szal-przez-krzyz
[4] Fragment protokołu z przesłuchania Niesiołowskiego z 29 czerwca 1970 r. [przesłuchujący: kpt. mgr Leonard Rybacki]. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI, strona 11 — 11) dowiadujemy się też np., że por. Dariusz Borowczyk z KM MO w Łodzi zanotował 20 czerwca 1970 r. o, godz.15.10, iż Stefan Myszkiewicz Niesiołowski przyznaje się do tego że istniał ,,Ruch”, że był organizacją konspiracyjną. Twierdzi, że nie było przywódców. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI, strona 11 -76) wynika już, zdradzał niemal wszystkich naokoło. Więcej też: http://www.scribd.com/doc/58939179/niesiolowski


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com