Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nienawiść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nienawiść. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 czerwca 2023

"Psy Pawłowa" - gwizdy na ceremonii otwarcia Igrzysk Europejskich

Opozycyjne media dostały radosnego kociokwiku, bo część publiczności zgromadzonej podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Europejskich w Krakowie gwizdała podczas przemówień ministra J. Sasina i prezydenta A. Dudy.

Na Twitterze Jacek Sasin napisał: "Grupka politycznych hejterów próbowała zakłócić otwarcie Igrzysk Europejskich. Wielki organizacyjny sukces Polski wywołał frustrację tych, którzy źle życzą naszej Ojczyźnie. Pomylili sportowe święto z politycznym wiecem. Wstyd!".

Zastanawiałem się czy w ogóle niszczyć klawiaturę na opisywanie tej żenady, ale przyszła mi do głowy taka refleksja...

Otóż udało się D. Tuskowi emocjonalnie rozedrgać swoich fanatycznych zwolenników, dla których nie liczy się dobro Polski, ale przecież takie negatywne dla naszego kraju zachowanie o znaczeniu międzynarodowym jest charakterystyczne też wśród europosłów totalnej opozycji. W Parlamencie Europejskim nie ma takiej innej grupy posłów, którzy działaliby na szkodę własnego kraju. Ci polscy totalniacy są jedyną taką grupą narodowościową w Europarlamencie. 

Skoro więc PO (KO) czy ich Europosłowie zioną nienawiścią do obecnej Polski to czy możemy się dziwić, że za ich przykładem podążają ich fanatyczni wyborcy? 

Kiedyś pisałem, że duża część elektoratu totalnych cechuje się "instynktem byka" uczestniczącego w Corridzie. Rolę czerwonej szmaty, na którą ku własnej zgubie atakuje ów byk pełni tutaj PiS i liderzy tej partii z J. Kaczyńskim na czele. I słowa "PiS" oraz "Kaczyński" od razu uruchamiają bezrozumną nienawiść i wściekły atak - tak ukształtowanych przez swoje samobójcze elity - zwykłych zwolenników PO (KO). I nie ważne jest, że każdy taki atak powoduje to, iż byk ten zostaje osłabiony kolejną dzidą wbitą mu w kark - nawet jakby już słaniał się na nogach to dalej będzie ślepo atakował. A jak już tym "bykom" brakuje argumentów to zostaje tylko wściekłe wycie: Wypier...ć, Jeb... PiS (***** ***), i wrzask bez słów (są nawet takie szkolenia z wrzasku w Warszawie) [1]. 

Dziś - na podstawie tych gwizdów - mam jeszcze inne porównanie dla części zwolenników totalnych. To ich swoisty "odruch Pawłowa", gdzie właśnie "PiS", "Kaczyński" czy "obecny rząd" uruchamiają od razu konkretny odruch tych ludzi w postaci oszalałej nienawiści wyrażanej poprzez np. gwizdy,  transparenty, obelżywe wrzaski, itd. 

W skrócie: rosyjski fizjolog Iwan Pawłow przeprowadził onegdaj eksperyment na psach, w którym wykazał, że jeżeli konkretny dźwięk będzie kojarzył się psu z jedzeniem, to pies usłyszawszy ten dźwięk będzie od razu reagował poprzez ślinienie i to nawet bez widoku czy zapachu jedzenia [2].

No i liderzy dzisiejszej opozycji przez lata wpajali w swoim elektoracie nienawiść do braci Kaczyńskich i udało im się stworzyć własne "psy Pawłowa", które reagują już podświadomie negatywnie i bezrozumnie na wszystko, co jest z braćmi Kaczyńskimi związane. 



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

poniedziałek, 5 czerwca 2023

Marsz, marsz i po marszu. Pełny przegląd wyborców i elit totalnych.

No i przeszedł sobie wczoraj hucznie zapowiadany warszawski marsz D. Tuska. Z całej Polski autokarami zwieziono polityków KO (PO) wraz z fanatycznymi ich wyborcami. Podobno w ten sposób zapędzono do manifestowania około 30-40 tys. ludzi a cała frekwencja wyniosła - w zależności od tego kto liczył - od 100 do 300 tys. osób. Między bajki można włożyć, iż na marszu mogło być nawet 500 tys. ludzi. Na PO w ostatnich wyborach do sejmu głosowało ponad 5 mln. wyborców (na PiS ponad 8 mln.) a w samej Warszawie (okręg wyborczy nr 19) 581,1 tys. (na PiS 379,9 tys.).  Podaję te liczby po prostu dla porządku, bowiem tak czy inaczej mieliśmy do czynienia z festiwalem nienawiści, gdzie dominującym hasłem było: "Jebać PiS", które też wyrażano słynnymi gwiazdkami (***** ***). Ja już się przyzwyczaiłem do prymitywizmu tych ludzi, ale utknął mi w pamięci taki żenujący obrazek: grupa dzieci pod wodzą jakiejś dorosłej "paniusi" (może matki niektórych dzieciaków?) skanduje chóralnie "PiS do piekła". Tak fanatycy PO niszczą nawet dzieci, co jest obrzydliwe, bo "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci"...

W marcu napisałem tekst: "Wyborcy PO! Wskażcie mi w końcu dlaczego będziecie głosować na PO i D. Tuska!" [1], w którym napisałem m.in.: 

""I naprawdę nie chcę od Was tyrad dlaczego nie zagłosujecie na PiS, bo i ja o błędach PiS wielokrotnie pisałem i wiem, że jest ich mnóstwo. Ja chcę od Was merytorycznych i wymienionych e-numerycznie powodów, które skłaniają Was do zagłosowania na PO, całą KO i Waszego lidera D. Tuska a także - po "podmiance" - być może R. Trzaskowskiego ! Nie chcę, abyście mówili o PiS, ale o PO (KO) i wskazali te jej pozytywy, które implikują Was do głosowania na dzisiejszą opozycję. Co Was - z punktu widzenia Waszego i Polski dobra - skłania, że gotowi jesteście na nich głosować? Jakie punkty programowe w trwającej dziś de facto kampanii wyborczej są dla Was przekonujące ze strony D. Tuska? Jakie jego słowa i zapowiedzi powodują, że uważacie, iż dzięki niemu Polska i Polacy w przyszłości zyskają jako suwerenne i niepodlegle państwo a naród polski będzie dumny z takiego premiera jak Wasz D. Tusk czy ewentualnie "nieudacznik warszawski" R. Trzaskowski? Co D. Tusk takiego (nie tylko w roli premiera, ale i "króla Europy") w przeszłości zrobił dla dobra, suwerenności i niepodległości Polski i Polaków, że gotowi jesteście ponownie mu zawierzyć? No, do "jasnej cholery" napiszcie w końcu o tych pozytywach dla naszej Ojczyny i naszego narodu z ewentualnych przyszłych rządów PO (KO), D. Tuska (ew. R. Trzaskowskiego) i całej totalnej opozycji!!! Przekonajcie mnie i wyborców, że warto na D. Tuska, jego PO (KO) i totalnych zagłosować! Proszę nadto, aby powiedzieć mi o realnych dla Polski i Polaków merytorycznych argumentach będących "za" a nie gaworzyć tylko, że chcecie infantylnie głosować jedynie na "antypis""

I powiem szczerze. Po tym marszu dalej nie mam pojęcia dlaczego te tysiące zwykłych wyborców będzie głosować na PO (KO) lub inne partie totalnej opozycji. Jedynym przekazem dalej pozostaje "jeb...nie PiS-u", ale nie ma odpowiedzi dlaczego tak chcą ten PiS "jeb...ać". A może są to jacyś zbiorowi fetyszyści a ich fetyszem jest PiS a już szczególnie J. Kaczyński? 

Napisałem, że już się przyzwyczaiłem do wulgaryzmów płynących z ust tuskowego pospólstwa oraz ich prymitywizmu, ale chyba jednak nie. Patrzę na nich i ze wstrętem, i z politowaniem a nawet nieraz ze współczuciem. Niestety przykład dają ich idole: od polityków do celebrytów czy dziennikarzy i naukowców różnej maści. Skoro bowiem takim językiem operuje np. taki A. Seweryn, to cóż wymagać od zwykłych fanatyków PO (KO)? 

Doprawdy to się nigdy nie spodziewałem, że dożyję w Polsce czasów, w których powszechny prostacki wulgaryzm i emocje nienawiści "trafią pod strzechy" a do tego będą inspirowane przez elity. 

I nie ważne jest w tym przypadku, że te "elitki" są samozwańcze i prymitywne, bowiem dla wielu takimi elitami po prostu są. Przykre to jest, oj przykre, bowiem większość Polaków jest zupełnie inna i dzisiaj musi się wstydzić za tych, którzy jednak czują się Polakami, ale szli na marszu...

P.S.
Oto przykład tragicznego niszczenia dzieci, tym razem przez środowiska feministyczne i LGBTQ:

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 3 czerwca 2023

Andrzej Seweryn - ludzkie dno!


Przepraszam, ale nie mogłem nie zareagować, bo jest coś przerażającego w opublikowanym (szybko usuniętym) przez T. Lisa apelu do dziecka autorstwa znanego aktora - Andrzeja Seweryna:

"Drogie dziecko, pamiętaj, twoje zadanie jest im przypier….ć. Jesteś młody, na razie nie rozumiesz, co do ciebie mówię, ale szybko zrozumiesz jak będziesz miał kilkanaście lat albo wcześniej, zrozumiesz komu trzeba przypierdolić. I nie zważać na nic! Tym wszystkim Trumpom, Kaczyńskim, Orbanom pierd…..m, rozumiesz, trzeba przypier….ć. Żadnych dialogów chrześcijańskich, żadnego tam, wiesz, rozumienia, debaty, porozumienia. Nie, k…a! Faszystom trzeba przyp…..ć, a nie dyskutować. Bo oni będą używali ten dialog, żeby ciebie zrobić w d..ę" [1].

Powiem szczerze, że jak pierwszy raz to usłyszałem, to po prostu byłem zszokowany. Minęło trochę czasu i obejrzałem ten filmik drugi raz... a wtedy pojawiła się u mnie myśl, że tak naprawdę to jest kwintesencja etyczno-moralnego poziomu dużej części zwolenników totalnej opozycji. A najgorsze jest to, że ich część samozwańczo pretenduje do bycia jakąś elitą, w tym przypadku akurat artystyczną! To naprawdę żenujące!

Trzeba naprawdę być zalanym nienawiścią idiotą, żeby wiedząc, iż jest to nagrywane, wypowiedzieć takie słowa kładąc na szali swój cały dorobek życia! Nie wiem jak Państwo, ale ja będę od teraz patrzeć na twórczość tego aktorzyny poprzez pryzmat właśnie tych jego prymitywnych i prostackich słów. I nie chodzi mi wcale o to, że A. Seweryn jest przeciwnikiem wartości konserwatywnych. Przecież można się różnić w czymkolwiek, ale choć minimalnie w sposób kulturalny. A tutaj mamy do czynienia po prostu z ludzkim dnem a poziom człowieczeństwa prezentowany przez A. Seweryna można nazwać śmierdzącym szambem a i to jest tylko łagodne określenie. 

I tacy ludzie jak ten aktor czy nawet lepsza pod względem prymitywizmu i wulgarnej mowy M. Lempart będą jutro filarami marszu D. Tuska. Ja już bym wolał wypić piwo z menelami pod sklepem niż spacerować z takimi ludźmi. Taki niby menel ma więcej zwykłej ogłady i honoru niż takie koszmarne autorytety! 

Ja osobiście nawet w zdenerwowaniu nie używam wulgaryzmów. Może mi się nieraz zdarzyć, ale nawet wtedy mam moralnego kaca. A taki A. Seweryn (i nie tylko on) po prostu takiego języka używają na co dzień. I to jest koszmarne. Takich ludzi zawsze omijam szerokim łukiem. 

A Państwo?



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

wtorek, 12 października 2021

Warszawski wiec "germańskiego gubernatora na Polskę" D. Tuska?

Coraz więcej osób - i bardzo dobrze - zaczęło mówić to o czym ja już pisałem wiele lat temu. Dla przykładu A. Gwiazda stwierdził w wypowiedzi dla wpolityce.pl, iż "Sprawa jest oczywista, Donald Tusk ma wyznaczoną rolę niemieckiego gubernatora w Polsce i po prostu o tę rolę walczy, bo nie może jej spełniać od 2015 roku" [1].  

Podobnie wypowiada się Janusz Śniadek, poseł PiS: "Namiestnik Berlina w Polsce próbuje realizować niemieckie interesy i podporządkowywać Polskę w gruncie rzeczy Niemcom, bo to Niemcy dominują w Unii Europejskiej. Być może druga intencją Tuska jest to, by zahamować szybki rozwój Polski, bo silna gospodarczo Polska oznacza większą niezależność, samodzielność także polityczną" [2]. A ja od siebie dodam, że silna gospodarczo Polska jest zagrożeniem dla konkurencyjności Niemiec w Europie i to tym bardziej, że mamy jeszcze zachowaną polską walutę. 

O potrzebie posiadania własnej waluty też pisałem i stwierdziłem m.in., że "Bez własnej waluty Polska byłaby bezbronna w razie dużych kryzysów i nie mogłaby się rozwijać w takim tempie jak do niedawna, czyli przed koronakryzysem. Bylibyśmy zdani - z walutą Euro - na łaskę EBC a tym samym moglibyśmy tylko liczyć na jałmużnę od bogatszych od nas krajów, które chcemy dogonić gospodarczo. Bez złotego ta pogoń nigdy się nie uda, bo wielkim krajom w postaci Niemic czy Francji nie zależy, żeby nasza gospodarka dynamicznie się rozwijała i była konkurencyjna w stosunku do nich. Już to przerobiły kraje Południa Europy, gdzie ich konkurencyjność po przyjęciu Euro drastycznie spadła i musiały się po prostu zadłużać ponad miarę. Na walucie Euro najbardziej zyskały Niemcy.  Po wprowadzeniu wspólnej waluty Niemcy stały się „Chinami Europy” odnotowując z roku na rok znaczną nadwyżkę w bilansie handlowym z innymi państwami unii walutowej. A pomyśleć, że D. Tusk deklarował, iż Polska może przyjąć Euro nawet w 2012 roku... Ale co mógł wówczas deklarować człowiek całkowicie wspierający niemiecką politykę i gospodarkę?" [3]. Czy można uważać, iż zmienił on w tym obszarze swoje zdanie a tym samym niemieckie marzenie o wprowadzeniu w Polsce Euro? Pytanie wydaje się retoryczne. 

Szczerze powiedziawszy to w ogóle się zastanawiałem czy pisać o tej demonstracji, ale uznałem, że jednak sytuacja staje się na tyle groźna, że jednak jest taka potrzeba. 

Przychylam się do stwierdzenia, że tak naprawdę D. Tusk chyba wcale nie chciał do tej "polskiej nienormalności" wracać i że został namówiony (zmuszony?) przez jego protektorkę A. Merkel. W sytuacji, kiedy prezydenturę USA objął J. Biden (K. Harris?) i oddaniu przez niego naszej części Europy na rzecz Niemiec i poprzez rurociąg Nord Stream 2 i sytuację na granicy Polski z Białorusią,  także Rosji, to stał się On naturalnym wysłannikiem tychże, który ma jasne zadanie: "podpalić emocjonalnie Polskę" i obalić wszelkimi metodami obecny rząd. Jeżeli ktoś tego nie widzi, to musi być faktycznie intelektualnym ślepcem, nie rozumiejącym niczego z tego, co się dzieje. No jest jeszcze możliwość, że widzi i jest albo zdrajcą interesów polskich, albo chciwym cynikiem, dla którego Polska i Polacy są zupełnie obojętni i za "30 srebrników" jest w stanie nas sprzedać komukolwiek, albo też mitomania i megalomania w dążeniu do władzy jest jego cechą dominującą a zawiść i złość są jego immanentnymi cechami charakteru.  Gdzie umiejscowić tutaj D. Tuska? Pozostawiam to do rozstrzygnięcia czytelnikom. 

Ale też jestem coraz bardziej zawiedziony poziomem inteligencji dużej części polskiego społeczeństwa, którą onegdaj (ale w sumie całkiem niedawno) nazywano "lemingami". Czy taka hipokryzja jaką prezentuje dziś opozycja naprawdę ich nie razi? Jeszcze niedawno wszyscy z nich wołali Konstytucja (też wałęsowskie OTUA) i wskazywali, że jest to najważniejszy akt prawny w Polsce a dzisiaj krzyczą, że ona już wcale jest niepotrzebna bo wystarczą prawa unijne i Traktat Lizboński? Czy do tych głów nie dociera, że są sterowani jak kukiełki (pacynki) i wykorzystywani przeciw Polsce? Jeżeli znów nie widzą to: patrz poprzedni akapit. 

No i jeszcze ten Polexit odmieniany przez wszystkie przypadki i przypisywanie go do zamierzeń obecnie rządzących, choć nikt z nich ani razu nie powiedział, że ten Polexit jest realny a raczej było i jest przeciwnie: zarówno prezydent, premier, cały rząd i koalicja ZP głosi, iż tego naszego wyjścia z UE nie będzie. Osobiście mam mieszane uczucia w tej sprawie, bo dyskutować trzeba zawsze i w polityce nie ma słowa "nigdy". Obecny stan UE i kierunek jej rozwoju jest nie do zaakceptowania i albo Polacy zmienią to od środka, albo będzie czas na dyskusję nad Polexitem. Ale nie dlatego, że to opozycja o tym mówi, tylko po prostu obecne działania elity unijnej dążą do Superpaństwa i sądzę, że wiele krajów na to się nigdy nie zgodzi. A D. Tusk "strzela ślepymi nabojami" myśląc, że mamy 2010 czy 2011 rok, kiedy to Polacy byli najbardziej entuzjastycznie nastawieni wobec UE wśród innych państw, które do niej należą. Ale wtedy UE była jeszcze inna a dziś już dokładnie widać, że chce się z niej zbudować drugi ZSRR czyli Związek Socjalistycznych Republik Europejskich i Polacy to widzą i nie tylko to... bo przecież dziś jesteśmy atakowani np. za takie same orzeczenie TK (o wyższości prawa krajowego nad unijnym) jak większość państw w UE, w tym np. Niemcy. I czy to nie jest skrajna hipokryzja elit unijnych a do tego różne traktowanie poszczególnych krajów - członków UE?

Widać, że totalna opozycja w sprawie domniemanego Polexitu sięga po "dobre wskazówki", bo ciągle powtarzając kłamstwo myśli, że stanie się ono w odbiorze swoich zwolenników w końcu prawdą [4].

Tak jeszcze na zakończenie. Widząc mowę ciała (mimika twarzy, ruchy dłoni, wyraz oczu) i werbalną nienawistną agresję, jakie w swoich przemowach prezentuje  D. Tusk, to zastanawiam się nad jego kondycją psychiczną. Być może się mylę, ale - jako laik w tych sprawach - chętnie poznałbym opinię jakiegoś specjalisty, bo przecież to może też być wszystko wyreżyserowane w celu zwiększania poziomu negatywnych emocji wśród jego zwolenników. A taka kumulacja emocjonalnego wzburzenia może się w końcu zakończyć tragedią i rozlewem krwi na ulicach. Tego chce D. Tusk? Już i tak totalna opozycja przesunęła granice przyzwoitości zachowania wprowadzając do akceptowalnego słownictwa wulgaryzmy, opluwanie przeciwników czy nawet przedstawicieli służb mundurowych lub też już jawną agresję - na razie kończącą się dewastacjami elewacji kościołów, niszczeniem autobusów "pro life", atakami na funkcjonariuszy... ale takie rozemocjowanie może w końcu wymknąć się spod kontroli. Po to D. Tusk wrócił do kraju? Pozostawiam pytanie otwarte. 

[4] "Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą" - Joseph Goebbels: https://lubimyczytac.pl/cytat/37260

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

niedziela, 5 maja 2019

Tak! Donald Tusk coś jednak powiedział bardzo ważnego!


Przez wiele tygodni przed przyjazdem D. Tuska do Polski w dniu 3 maja 2019 tworzono narrację, że "król Europy" powie coś bardzo ważnego dla przyszłości Unii Europejskiej, opowie o konieczności przestrzegania praworządności w różnych krajach, o konstytucjach, prawie i skieruje przełomowe słowa dla Polski, Polaków a przede wszystkim dla opozycyjnej Koalicji Europejskiej.

Wielu obserwatorów i komentatorów życia politycznego w Polsce uważa, że nic takiego w treści Jego przemówienia nie było, że wbrew zapowiedziom zaczął "siąpić jedynie mały deszczyk z wielkiej i napompowanej wcześniej chmury".

Pośrednio popieram takie rozumowanie, tym bardziej, że dywersja J.C. Junckera ("jak wygra PiS to Polska nie wyjdzie z UE") mogła być zaskoczeniem dla D. Tuska, który być może faktycznie chciał oprzeć swoje przemówienie na równoważniku: PiS=Polexit.  Dlatego ten jego niby wykład był w niektórych momentach nawet chamski, ale przede wszystkim sprawiał wrażenie chaotycznego i napisanego w ostatniej chwili.

Ja jeszcze myślałem o tym, że pierwotnie D. Tusk miał wystąpić w atmosferze dużych niepokojów w Polsce, według wcześniej ustalonego schematu:

– strajk nauczycieli,
– chaos w edukacji, min. brak egzaminów gimnazjalnych i po podstawówce,
– strajk innych grup zawodowych,
– uliczne demonstracje i zamieszki (w większości sprowokowane przez samych "totalniaków"),
– UE nawołuje do powstrzymania w Polsce totalitarnej władzy w postaci PiS i ogłasza jakieś nowe sankcje wobec naszego kraju,
– pochody pierwszomajowe przeciw władzy jak w Paryżu, zamieszki uliczne, itd.... nawet jakiś rozlew krwi,
–... i wtedy D. Tusk przyjeżdża do Warszawy, aby "ratować" kraj...

Wszystkie powyżej wskazane możliwości mogą być całkiem prawdopodobne i dlatego niektórym wydaje się, że D. Tusk nie wykorzystał swojej szansy i nic ciekawego ani odkrywczego - poza obrażeniem V. Orbana – nie powiedział.

Czy na pewno?

Otóż wydaje mi się, że nie. D. Tusk powiedział coś jednak bardzo ważnego, coś co chciał wyartykułować i to mu się udało.

Tyle tylko, że powiedział to za pośrednictwem swojej "telepatii" i "hologramu" w postaci tzw. supporta, czyli lewackiego, chamskiego, skrajnie antykościelnego i satanistycznego redaktora naczelnego pisma „Liberté!” Leszka Jażdżewskiego, który jasno określił, w którą stronę zmierza KE i kogo chce pozyskać.

Po jego skrajnie antykatolickim i nienawistnym krótkim przemówieniu wszyscy mu klaskali (nawet Kosiniak - Kamysz) a D. Tusk idąc na mównicę poklepał go z wdzięczności po ramieniu.

Wbrew też opinii wielu komentatorów politycznych uważam, że Donald Tusk doskonale wiedział, co powie ten młody gnojek a chodziło wbrew pozorom o rzecz naturalną i trywialnie prostą.

Sądzę, że wewnętrzne badania sondażowe kierowane każdorazowo do szefostwa danej partii (te prawdziwe a nie dla pospólstwa) dają wyraźne zwycięstwo PiS (ZP) nad KE a dodatkowo - co ważne - wskazują na rosnące notowania lewackiego i laickiego ugrupowania "Wiosna" założonego przez homoseksualistę Pana Biedronia.

Z oczywistych względów D. Tusk nie mógł sam powiedzieć tego co chciał, ale - jak to zwykle on - posłużył się kimś innym a chodzi mu i KE na niczym innym niż li tylko i wyłącznie na pozyskaniu choć części elektoratu skrajnie lewicowego i antykościelnego.

A ten elektorat jest niezbędny, aby móc wygrać wybory do PE lub choć uzyskać wynik zbliżony do Zjednoczonej Prawicy. A to jest warunkiem niezbędnym i koniecznym dla uzyskania jakiegoś przyzwoitego wyniku w jesiennych wyborach do polskiego parlamentu europejskiego a wynik obecnych wyborów będzie kształtować całą tą przyszłą kampanię wyborczą.

W takim ujęciu to D. Tusk coś jednak  powiedział bardzo ważnego!

I warto, aby katolicy lub ludzie prawi a nie cynicy i hipokryci o tym pamiętali wrzucając kartkę wyborczą do urny PO to partia tylko władzy, skrajnie cyniczna, przesiąknięta hipokryzją i lekceważąca ludzi, która jest w stanie zrobić wszystko (tak jak D. Tusk biorąc ślub kościelny przed wyborami prezydenckimi po kilkudziesięciu latach trwania jego małżeństwa) i wszystko obiecać, aby dorwać się ponownie do władzy i fruktów z niej płynących.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 7 maja 2017

Marsz Wolności i błazenada bezsilnej, totalnej opozycji

Wiem, że o Marszu Wolności totalnej opozycji napisano chyba już wszystko. Niemniej tak osobiście, podsumowująco i refleksyjnie klika słów...

Totalniacy z PO i przystawek w postaci upadającej .Nowoczesnej i będącego na granicy sondażowej PSL-u zaangażowali wszystko, co mieli w propagandowe "nadmuchanie" tego marszu. Przyszło być może około 15 tysięcy ludzi, przy czym "przyszło" nie należy traktować wedle jego znaczenia albowiem dużą grupę "skłoniono" i "dowieziono" na marsz, niczym kiedyś za komuny na pochody 1-wszo majowe czy inne spędy związane z okupacyjną władzą ludową i sowiecką Rewolucją Październikową.

W ostatnich Marszach Niepodległości niemal zawsze było ponad 100 tysięcy osób.

Marsz Wolności po raz kolejny pokazał błazenadę, hipokryzję i bezsilność dzisiejszej niby opozycji, nazywającej siebie "opozycją totalną", co automatycznie wyklucza merytoryczny i konstruktywny jej charakter. Jedynym politycznym programem PO, Nowoczesnej i PSL-u jest "anty-PiS", czyli za wszelką cenę usunięcie obecnych władz i ponowne przejęcie tej władzy. Nic więcej, żadnego konstruktywnego i merytorycznego programu dla Polski i Polaków, oprócz właśnie chęci odzyskania tejże władzy i zapowiedzi cofnięcia reform PiS-u (ZP).

Takie rozumienie przez PO i jej przystawki polityki jest najgorszym typem myślenia o polityce i politycznego działania. Budowanie bowiem swojej pozycji na nienawiści do innych a nie na pracy własnej i własnych pomysłach świadczy nie tylko o inercji intelektualnej elit przywódczych owej opozycji, ale skupia wokół siebie elektorat kierujący się jedynie złymi emocjami, bezmyślny, fundamentalny, odrealniony i w dużej mierze równie pusty jak te elity - oczywiście proporcjonalnie do wiedzy i pozycji społecznej.

Tyle tylko, że oni liderowo nigdy nie spodziewali się, iż zostaną pozbawieni władzy w całości i dalej uważają, iż jest to dla nich "niesprawiedliwość dziejowa". Bo jakże to? Cała III RP powstała na porozumieniu starannie wyselekcjonowanej, różowej opozycji z komunistami i elitami światowego lewackiego demoliberalzmu miała rządzić do "końca świata i jeden dzień dłużej" a tu Polacy ich po prostu olali.

Nie mając żadnego spójnego programu ani żadnych propozycji merytorycznych dla Ojczyzny nie są kompletnie przygotowani na bycie w opozycji, nie wiedzą, jak się "znaleźć" w tej sytuacji. Więc bazują na tym, co od zawsze ich charakteryzowało: polityka wstydu i kompleksów,  Targowica 2.0, polityka pogardy dla braci Kaczyńskich (teraz już jednego) i np. A. Macierewicza czy Z. Ziobry, walka z rodziną i wiarą oraz polską tożsamością, demoliberalizm, postkomunizm, prywata, małostkowość, nepotyzm, hedonizm.

Przecież każdy pamięta jak niemal przez całą III RP to była jedna, wielka mowa nienawiści wobec prawej strony Polaków, których w dużej części reprezentował i dalej reprezentuje właśnie PiS (teraz ZP). Tyle pogardy, tyle kłamstwa i nienawiści, tyle lekceważenia, ile ze strony tzw. "elit" III RP "wylało" się na polskich "moherów", "watahy" prawicowców, "ksenofobów, antysemitów i faszystów", braci Kaczyńskich i na nas (w znaczeniu moim i ludzi mających polskie serce), to np. w Starej Europie taki PiS już dawno by nie istniał a ludzie go popierający chowaliby się ze wstydu po domach. A jednak Polacy są inni, w swojej masie mądrzejsi i godniejsi niż w dużej części zmanipulowane i odmóżdżone narody Zachodniej Europy.

Niemniej te lata nienawistnej propagandy u części Polaków doprowadziły do niemal identycznego wyjałowienia intelektualnego i emocjonalnego jak to ma miejsce we Francji, Niemczech, Włoszech, Szwecji, Danii, UK, itd. Ta grupa jest całkowicie bezmyślna a jedyną ich emocją jest właśnie nienawiść do... ich zdaniem demiruga J. Kaczyńskiego. Nie liczą się żadne fakty, prawda czy logika, liczy się emocjonalna nienawiść wyhodowana przez te niemal 30 lat. Tych ludzi się już nie zmieni, są straceni. Nieraz próbowałem coś im przekazać, próbowałem dyskutować, ale oni w każdym zakamarku, za każdym rogiem, na niebie i na ziemi widzą po prostu jedno: oszalałego i złego J. Kaczyńskiego i jego złe PiS. Śni im się po nocach i zlani potem oraz z krzykiem się budzą, by zobaczyć go w łazience podczas porannej toalety. Widzą go nawet w drodze do pracy i w czasie pracy. On ich śledzi, chce zabić lub posadzić do więzienia. Zabiera im wolność i jest gorszy od wilka z Czerwonego Kapturka. Jak nic nie mówi, to "nienawistnie milczy", jak coś powie to "nienawistnie mówi" niezależnie co mówi... bo albo kłamie, albo zwodzi, albo jedno i drugie. Jest gorszy od Hitlera, Stalina, Lenina, Mao i Castro razem wziętych. Oni na sam dźwięk słowa "Kaczyński" dostają torsji, napływa im krew do mózgu a nienawiść aż kipi śliną z ich ust. Przykre to, ale prawdziwe...

I jak do nich jeszcze doliczyć postkomunistów, SB-ków, WSI-oków, lokalnych i centralnych beneficjentów (przede wszystkim finansowych i w zakresie władzy) III RP, sprzedajnych dziennikarzy czy artystów, grupy związane z częścią NGO, ideowych lewaków i demoliberałów, pospolitych zdrajców i przestępców, itp. to będzie to gdzieś około 20% Polaków (czy aby na pewno wszyscy to Polacy?). 

A PiS (ZP) robi swoje. J. Kaczyński w cieniu, największą popularnością cieszą się A. Duda i B. Szydło... "Karawana jedzie dalej" a szczekanie psów coraz cichsze, tzn. głośniej szczekają, ale karawana coraz dalej od nich... :)


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 11 kwietnia 2017

Waldemar Kuczyński - ...

Tak się zastanawiam i to od bardzo dawna nad pewnym fenomenem realnej i metafizycznej rzeczywistości polegającym - od czasu do czasu - na zaskakującym wzajemnym przenikaniu się owych obszarów, których efektem może stać się hipotetyczna i czysto subiektywna personifikacja lub animizacja określonych zjawisk, ludzi, rzeczy, roślin, zwierząt, idei, przedmiotów nieożywionych, pojęć abstrakcyjnych, znaczeń czy bytów.

Kiedyś pisałem o Dybukach [1] i jakoś wczoraj spersonifikowałem sobie tego złego ducha. Czy słusznie? Dla mnie tak, choć oczywiście to tylko moje subiektywne odczucie i mógłbym wskazać też jeszcze kilka "obiektów", które dla mnie mogą być taką personifikacją lub animizacją Dybuka... choćby np. taki Adam Michnik czy taki odrażający karaluch. Ale jest to sfera indywidualnych odniesień i oczywiście obiektywnie mogę się mylić i sądzę, że dla wielu to ja np. mógłbym być personifikacją owego Dybuka.

Podobnie też wczoraj począłem się zastanawiać czy tak a nie inaczej może wyglądać w czystej postaci spersonifikowana szpetota ducha i umysłu wraz z typowym dla niej niechlujstwem zewnętrznym. Może tak aczkolwiek niekoniecznie bowiem sadzę, że można znaleźć też innych budzących podobne skojarzenia... choćby takiego jak naczelny GW. Ale jest to sfera indywidualnych odniesień i oczywiście obiektywnie mogę się mylić i sądzę, że dla wielu to ja np. mógłbym być personifikacją owej szpetoty.


Autor: fot.vpinfo/twitter w [2]


Foto w [2]

Reszta jest milczeniem...

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/12/dybuki-i-ich-zgubny-wpyw-na.html
[2] http://wpolityce.pl/smolensk/335147-ohydne-kuczynski-sugeruje-falszerstwo-wyborcze-i-pluje-na-smierc-lecha-kaczynskiego-wyborczy-wiec-malego-rycerza-na-grobach-katynia


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 15 grudnia 2015

„Ludzie nie są tacy głupi jak nam się wydaje, są dużo głupsi”

To tak się wyraził T. Lis...

A gdzie indziej jeszcze o nas...

"...widz w Polsce ogłupiany od lat, konsekwentnie przez wszystkich, bo tu jest straszna rywalizacja – zdebilenie w jednostce czasu – kto osiągnie największy sukces. Widz w Polsce wybaczy wiele, bardzo wiele, ale jednego nie wybaczy nigdy: nigdy, przenigdy nie wybaczy tego, żeby go potraktować poważnie. Włączyłem sobie dzisiaj kanał TVN24 i oglądałem go całkiem długo (…) i byłem tym zafascynowany, bo w telewizji informacyjnej przez trzy godziny właściwie o niczym mnie nie informowano. Przez trzy godziny się do mnie mizdrzono. Wszystko sprowadzone do anegdoty. Nie możemy mówić poważnie, bo poważny, to znaczy nudny, a jak nudny, to te barany wezmą pilota i przełączą".

Przypominam te słowa wypowiedziane przez T. Lisa w kontekście dzisiejszej antyrządowej i antyprezydenckiej medialnej histerii i manipulacji sączonej z niemal wszystkich mediów w Polsce przy wtórze prawie całej opozycji.

Oni wszyscy naprawdę uważają nas, Polaków za idiotów, którymi można swobodnie manipulować, ogłupiać ich medialną i kłamliwie propagandową  papką i których nie można traktować poważnie.

I nie traktują nas poważnie od całych 26 lat a już w szczególności przez ostatnie 8 lat rządów PO-PSL.

Lekceważą nas i nami manipulują politycy i dziennikarze, kreatorzy i beneficjenci III RP.

To samo ogłupianie mamy teraz, kiedy w końcu większość aktywnych Polaków miała dość traktowania ich jak idiotów i wybrała do władzy ludzi, którzy Polskę i Polaków traktowali i traktują poważnie.

Ale dla mediów i polityków, którzy do tej pory traktowali nas jak głupców i łatwo okłamywali a jednocześnie żerowali na polskim majątku finansowym i rzeczowym sytuacja uświadomienia Polakom, iż są lub mogą być w swoim kraju podmiotem a nie przedmiotem... jest nie do zaakceptowania.

Sytuacja, w której Polacy byli przez nich traktowani i pozwalali się traktować jak stado baranów była dla nich komfortowa. Dla polityków, kolaborantów, zdrajców oraz szemranego biznesu dawała swobodę w niemalże jawnym okradaniu Polski i sprzedawaniu jej majątku, suwerenności i niepodległości obcym, w tym wybranym mocarstwom oraz zniemczonej UE. Dla dziennikarzy zaś pozwalała na finansowe korzystanie z profitów popierania władzy, nie przemęczanie się intelektualne, lekceważenie  etosu dziennikarskiego oraz uzyskiwanie pozycji stawania się prawie pierwszą władzą kreującą rzeczywistość w miarę potrzeb i zleceń rządzących Polską. Taka zaś celowa postawa mediów potęgowała bezkarność władzy w całym okresie III RP.

Manipulacja Polakami i ich ogłupianie - jak stwierdził T. Lis i jak sami to zauważmy - trwa od lat i niestety przyniosła efekty bardzo wymierne w postaci wykreowania rzeszy ludzi odpornych na wiedzę i argumenty a jedynie bezrefleksyjnie, bezmyślnie i li tylko emocjonalnie przyjmujących do wiadomości jako prawdy objawione nawet najbardziej idiotyczne gaworzenie medialne. Taki zidiociały i w tym zidioceniu mizdrzący się prymitywnie i emocjonalnie do nich przekaz był i jest dla nich wygodny bo nie wymaga niczego, żadnej refleksji czy myślenia.a głupota staje się wartością pozytywną. Dodatkowo w Polsce obniżono poziom wykształcenia i dla wielu taki prosty i prymitywny przekaz medialny bazujący na emocjach a nie faktach oraz podkreślający ich jednak mądrość był i dalej jest potwierdzeniem ich wydumanej inteligencji i mądrości. Stąd te wykształciuchy, lemingi czy "młodzi, wykształceni z wielkich miast".

Piękne hasła o europejskości, nowoczesności i tolerancji bazujące i jednocześnie kreujące kompleks niższości Polaków konfrontowane były z negatywnym obrazem naszych rodaków, którzy czuli i czują się podmiotowym suwerenem w swoim kraju. Dawało to zmanipulowanym i ogłupionym baranom  poczucie wyższości nad innymi, świadomymi Polakami a tym samym utwierdzało ich we własnym przekonaniu o ułudnej przynależności do kasty tych lepszych i świadomych obywateli. Ułudnej bowiem właśnie o tej części Polaków wypowiadał się przedstawiciel kasty uprzywilejowanej T. Lis mówiąc o ich głupocie, zidioceniu oraz nazywając ich baranami.

Dzisiejsza histeria medialno-polityczna, mowa nienawiści i usilne dążenie do dzielenia Polaków oraz niemal krwawego podpalenia Polski jest tylko obroną elit III RP przed utratą władzy i dotychczasowym posiadaniem Polski na własność wraz z korzystaniem z jej profitów i bogactw oraz strachem przed prawdą o ich zdradzie, złodziejstwie, kolaboranctwie i działaniu na szkodę Rzeczpospolitej. Tym samym strachem przed odpowiedzialnością.

Ale też ta mowa nienawiści i dzielenie Polaków od razu po demokratycznych wyborach ma też na celu obronę przed uświadomieniem sobie nawet przez tych - ich zdaniem - głupców i baranów, że faktycznie byli przez nich traktowani jak ci głupcy i barany. Taki proces zaprzepaściłby ich 26 letnie starania o doprowadzenie Polaków do poziomu nieświadomego stada bezwolnych i bezmyślnych jednostek, nisko opłacanych, bez własności, bez swojego kraju i bez umiejętności indywidualnego myślenia oraz bez tożsamości narodowej będącej fundamentem trwania i przetrwania przez tysiąclecia Rzeczpospolitej.

Te rzesze tzw. "lemingów" mogłoby się nagle dowiedzieć, że nie muszą nimi być. Mogą być świadomymi i myślącymi Polakami nie poddającymi się manipulacji i nie pozwalającymi na traktowanie ich jak idiotów, głupców i baranów.

A przecież obecny rząd i prezydent po raz pierwszy w tzw. "wolnej Polsce" chcą realizować obietnice wyborcze. Potrzebują tylko czasu na realizację swojej dobrej zmiany i tego czasu nie chcą dać im elity III RP. Nie chcą im dać nawet 100 dni spokojnego rządzenia. Po prostu nie mogą. Chcą dalej władać bezrozumnymi masami a reformy i zmiana uniemożliwiłaby im to na wiele lat. I w tym tkwi sedno... choć niejedno...

Zauważmy. Od początku prezydentury A. Dudy próbowano go ośmieszyć, zdezawuować i zdyskredytować. To się nie udało, więc go przemilczali. Po zwycięstwie ZP już nie mogli zdzierżyć tego, że całkowicie stracili władzę i możliwość swobodnego zawłaszczania Polski. Postanowili więc uaktywnić medialnie tych swoich ogłupionych i zmanipulowanych do niedawna Polaków. Musieli to zrobić od razu zanim ich dysonans poznawczy (powyborczy) nie zamieni się w uświadomienie, iż byli tylko "pionkami w grze" i "rączkami do głosowania". Przez lata wytresowano ich na bezwolne i medialno-poddańcze istotki więc w dość łatwy sposób można ich było kolejny las zmanipulować niemal w identyczny sposób jak to robiono od lat. Te istotki tym samym pozbyły się dysonansu poznawczego i z powrotem odetchnęli ożywczą papką medialną przekonującą ich o wściekłym Kaczorze, katolach, oszołomach i wykreowanym niszczeniu przez nich demokracji. Tak byli kształtowani od lat i dziś nie reprezentują niczego innego a nawet są podatni na stanie się fanatykami, groźnymi dla demokracji i Polaków fanatykami... a fanatyzm jest fatalny w skutkach, co pokazują przykłady islamistów czy przywódców unijnych w stylu A. Merkel czy M. Schulza...

Żałuję, że - mimo wszystko - zostało jeszcze tak wielu Polaków określanych przez T. Lisa i innych jako głupcy i barany. Naprawdę żałuję, ale niestety oni pozostaną choć powoli się starzeją i w to miejsce wyrasta nowe pokolenie w zdecydowanej większości uodpornione na propagandę i fałsz medialny. Oni czerpią wiedzę już nie tylko od A. Michnika czy TVN, ale korzystają z różnych źródeł tej wiedzy. Oni nigdy nie pozwolą się traktować jak głupcy czy idioci. I to jest szansa dla Polski, szansa dla Polaków stania się podmiotem a nie przedmiotem we własnym kraju.

Mam też nadzieję, że jednak liderowym cynicznym manipulatorom partii opozycyjnych nie uda się krwawe podpalenie Polski i nie uda się fanatyczne zantagonizowanie Polaków a już niedługo jednak wielu tych - zdaniem T. Lisa i polityczno-medialnych elit III RP - głupich baranów nie zasługujących na poważne traktowanie i godnych jedynie pogardy zmądrzeje i przestanie być baranami... a wtedy przekona się, że w Polsce może być normalnie i można czuć się godnym i dumnym Polakiem.

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... h
ttp://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com