Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fikcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fikcja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 października 2019

Po co ta cisza wyborcza

Pięć lat temu napisałem post: "Cisza wyborcza to raczej anachronizm". Nic nie stracił na swojej aktualności więc publikuję z rozszerzeniem jego treść. Mało tego, to uważam, że dzisiaj jest nawet bardziej pasujący do otaczającej nas rzeczywistości.

Od północy zacznie obowiązywać cisza wyborcza, czyli bezwzględny zakaz propagandy wyborczej oraz publikacji jakichkolwiek wyników sondaży przewidujących wynik wyborczy aż do godziny 21 w niedzielę. Nie wolno też zatem agitować, prowadzić kampanii wyborczej, rozdawać ulotek, wieszać plakatów oraz propagować jakichkolwiek nazwisk kandydatów.

Czy cisza wyborcza nie jest czasem anachronizmem? Nie jest przeżytkiem minionej epoki?

W dobie Internetu, forów społecznościowych, możliwości agitacji na zagranicznych serwerach nasza cisza wyborcza to de facto nie jest fikcją ustawodawczą, daleko posuniętym absurdem? Uważam, że tak.

Ponadto wraz z ciszą wyborczą winno się chyba usuwać wszelkie przejawy propagandy wyborczej. A co z już wcześniej rozwieszonymi plakatami na przykład? Albo, docierającymi pocztą ulotkami? Czyż w ramach ciszy wyborczej nie winno się zrywać plakatów wcześniej umieszczonych? Wszak, jeżeli wiszą, to łamią ciszę wyborczą, nieprawdaż? A może też winniśmy przed północą wyrzucić z domu wszystkie materiały promocyjne określonych partii i kandydatów na posłów lub senatorów?

Jest jeszcze jeden argument przeciw ciszy wyborczej. Jest ona antydemokratyczna i ograniczająca wolność słowa! Tak właśnie jest. W wielu krajach takie restrykcje byłyby niemożliwe.

Na przykład w USA wprowadzenie ciszy wyborczej jest nie do pomyślenia. Gdyby nawet Kongres uchwalił takie prawo, to uchyliłby je najprawdopodobniej Sąd Najwyższy z powodu ograniczenia wolności słowa. Podobnie jest w wielu innych krajach.

Jest wiele argumentów przeciw ciszy wyborczej. Jednym z nich jest np. to, że może ona obniżać frekwencję wyborczą. W dzień przedwyborczy i w czasie trwania niedzielnych wyborów nagle nic nie mówi się o polityce... tak jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po prostu znikła. Wyborcy nie wiedzą jak np. na bieżąco kształtują się szacunkowe wyniki wyborów... przecież gdyby przypuśćmy o godz 16 - tej podano, że wygrywa jakaś partia czy też określony kandydat samorządowy zapewne wielu z przeciwników tych kandydatur, którzy nie zamierzali pójść na wybory impulsowo jednak może by się zmobilizowało?

Nie trudno nie zgodzić się z powyższymi argumentami, które deprecjonują ciszę wyborczą. Świat dzięki postępowi techniczno-technologicznemu jest turbulentny w nieznanych dotąd rozmiarach a rozwój internetu i mediów elektronicznych raczej czyni z ciszy wyborczej śmieszną farsę.

Prawo bywa konserwatywne. Nie wiem, czy to dobrze czy źle? Ale wydaje mi się, że w przypadku "ciszy wyborczej" bywa nawet śmieszne!

Pozdrawiam

P.S. 1
No i jak zawsze w ostatnich postach, nawołuję wszystkich do gremialnego wzięcia udziału w głosowaniu. To nasze prawo a nawet obowiązek. Każdy nasz głos jest ważny. Wybory to kwintesencja demokracji. Wybieramy przecież tych, którzy w najbliższych latach będą nami rządzić a my będziemy albo tymi, którzy nie mieli wpływu na wynik głosowania, albo tymi, którzy zagłosowali i z czystym sumieniem będą mogli kontrolować czy też krytykować zarówno następną władzę, jak i opozycję. Moi czytelnicy wiedzą na kogo zagłosuję i proszę o oddanie głosu na Polskę suwerenną i niepodległą, Polskę dobrej zmiany i przyszłego dobrobytu.

P.S. 2
Tak się złożyło, że w moim okręgu wyborczym pierwsze miejsce na liście kandydatów do Sejmu rekomendowanych przez PiS jest Jan Krzysztof Ardanowski, obecny minister rolnictwa i rozwoju wsi. Z czystym sumieniem zagłosuję na niego, bo to najlepszy minister rolnictwa od 1989 roku.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

poniedziałek, 9 lutego 2015

A. Merkel i jej UE... z Ukrainą w tle...

Od wielu dni los wschodniej a nawet całej Ukrainy jest zależny od rozmów przeprowadzanych tak naprawdę przez A. Merkel (z propagandowym dodatkiem w postaci przywódcy Francji), W. Putina i korespondencyjnie B. Obamę.

Ostatnio pisałem, że obecnie chyba przywódcy świtowi dzielą Ukrainę na swoje strefy wpływów (niekoniecznie terytorialne, ale też ekonomiczno-polityczne) i ta sytuacja jest niemal "drugą Jałtą", tym razem dotyczącą Ukrainy [1]. Za kilka dni przy stole rozmów ma jeszcze usiąść prezydent Ukrainy a dziś przed tym spotkaniem A. Merkel złożyła wizytę B. Obamie i wspólnie - w kuluarach - uzgodnili zapewne swoje strategiczne stanowisko.

Oczywiście nic z tych rozmów ostatecznie dobrego dla Ukrainy i Ukraińców nie będzie, ale chciałbym tutaj zwrócić uwagę na coś innego... a mianowicie na potwierdzenie faktu, iż tak naprawdę UE jest budowaniem przez Niemcy swojej IV Rzeszy, przy czym twórczo modyfikowany plan niemieckiej Mitteleuropy nie dotyczy już tylko Europy Środkowej, ale obejmuje też większość krajów europejskich, które powoli stają się zależne od Niemiec, zależne i gospodarczo i politycznie.

Dzisiaj tak naprawdę właśnie politycznie i ekonomicznie liczą się w Europie tylko Niemcy i po to była im potrzebna Unia Europejska.

W ogóle nie ważne są przecież osoby reprezentujące w UE jakieś fasadowe, ale propagandowo istotne stanowiska jak jakiś tzw. prezydent Europy Donald Tusk, czy też tzw. szefowa unijnej dyplomacji Federika Mogherini. Wtedy, gdy sprawy dotyczą najważniejszych rozstrzygnięć w UE i całej Europie a nawet w świecie sprawy w swoje ręce bierze niemiecka A. Merkel (jako realna szefowa UE) i to ona wspólnie z W. Putinem (w ramach kondominum rosyjsko-niemieckiego i idei wielkiej Eurazji od Lizbony do Władywostoku) oraz B. Obamą decyduje o losach m.in. Ukrainy, ale zapewne też niemal wszystkich europejskich (i chyba nie tylko) krajów.

UE jako partnerski związek jej narodowych elementów (państw) jest więc fikcją a utworzony został w celu realizacji niemieckich celów geopolitycznych pod auspicjami i pod zarządem powierniczym syjo-planistów spod znaku NWO.  Im szybciej ta unijna farsa upadnie, tym będzie to jedynie z korzyścią dla niemal wszystkich krajów europeiskich... oprócz Niemiec. Ale przecież nie może być tak, że niemal wszystkie państwa europejskie mają się godzić na ekonomiczno-polityczną dominację nad nimi tegoż germańskiego kraju... Tak kiedyś - tylko wtedy zbrojnie - już było...  Déjà vu w innej formie?

Pozdrawiam

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/02/druga-jata-tym-razem-dotyczaca-ukrainy.html

P.S.
Gdyby ktoś jednak się upierał, że UE to realny geopolityczny partnerski związek krajów europejskich a nie tylko geopolityczna realizacja mitomańskich celów geopolitycznych Niemiec... to niech odpowie dlaczego w rozmowach na temat przyszłości Ukrainy z ramienia UE zamiast Merkel i Hollanda nie zasiadają Tusk i Mogherini?

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 25 listopada 2014

I po wyborach...

Z trudem i wielkim bólem zakończyły się wybory samorządowe wraz z ogłoszeniem ich wyników. W sejmikach wojewódzkich wygrała partia J. Kaczyńskiego, choć tak naprawdę przegrała. Pomimo lepszego procentowo wyniku otrzymała aż o 8 miejsc mniej niż PO. Prawdopodobnie jest to spowodowane faktem, że PO mogła wygrać wybory w okręgach z małą liczbą mandatów (np. 1 - 2).

Zgodnie z ogłoszonymi przez PKW wynikami wyborów, najwięcej mandatów w sejmikach wojewódzkich zdobyła Platforma Obywatelska - 179. Prawo i Sprawiedliwość uzyskało ich 171, Polskie Stronnictwo Ludowe - 157, a Sojusz Lewicy Demokratycznej-Lewica Razem - 28 mandatów.

PO uzyskała jednak najwięcej mandatów, choć procentowo ustępuje PiS-owi. Na na PiS oddano 26,85 procent głosów, na PO oddano w wyborach do sejmików 26,36 procent ważnych głosów, a PSL zdobyło 23,68 procent głosów, a SLD-Lewica Razem 8,78 procent.

Protest wielu środowisk budzi fakt, że Państwowa Komisja Wyborcza podała wyniki wyborów do sejmików tydzień po głosowaniu. Niepokój związany jest także z wyjątkowo dużym odsetkiem głosów nieważnych, które oscylują wokół 18%.

I to wszystko, jeżeli chodzi o statystykę wyborczą.

W ostatnich swoich postach podnosiłem kwestię końca polskiej demokracji ukształtowanej zdradą okrągłostołową. Całe zamieszanie wokół obecnych wyborów jest niczym innym jak właśnie końcem złudzeń iluzorycznej w Polsce demokracji.

Ale jest coś więcej.

Instytucje rządowe nie zdały egzaminu, nie zdał też tegoż prezydent ani pani premier. Polska jest w instytucjonalnym kryzysie i na nic zdają się zaklęcia werbalnie głoszone przez owych przywódców. Polska po tych wyborach okazała się naprawdę chora i wymaga odnowy.

Ja osobiście nie dziwię się wypowiedziom najważniejszych polskich rządzących. Jeżeli uznaliby, że proces wyborczy jest do podważenia to zakwestionowaliby cały swój dorobek 25 lecia istnienia drugiej PRL. Na to nie mogli sobie pozwolić.

A PO-PSL dalej będą rządzili i to jest smutne...

P.S.
Wyniki oficjalne i sondażowe wyborów:
IPSOS - PiS 31,5% PKW- 26,85%
IPSOS - PO27,3% PKW- 26,36%
IPSOS - PSL17,0% PKW-23,68%
IPSOS - SLD8,8% PKW- 8,78%

Jak to jest możliwe, że tylko w przypadku dwóch partii (PiS i PSL) sondaż się nie zgadza z wynikami wyborów i błędem statystycznym?


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

piątek, 14 listopada 2014

Cisza wyborcza to raczej anachronizm...

Od północy z piątku na sobotę obowiązuje cisza wyborcza, czyli bezwzględny zakaz propagandy wyborczej oraz publikacji jakichkolwiek wyników sondaży przewidujących wynik wyborczy. Nie wolno też zatem agitować, prowadzić kampanii wyborczej, rozdawać ulotek, wieszać plakatów oraz propagować jakichkolwiek nazwisk kandydatów.

Czy cisza wyborcza nie jest czasem anachronizmem?

W dobie Internetu i możliwości agitacji na zagranicznych serwerach nasza cisza wyborcza to de facto fikcja ustawodawcza, daleko posunięty absurd.

Ponadto wraz z ciszą wyborczą winno się chyba usuwać wszelkie przejawy propagandy wyborczej. A co z już wcześniej rozwieszonymi plakatami na przykład? Albo, docierającymi pocztą ulotkami? Czyż w ramach ciszy wyborczej nie winno się zrywać plakatów wcześniej umieszczonych? Wszak, jeżeli wiszą, to łamią ciszę wyborczą, nieprawdaż?

Jest jeszcze jeden argument przeciw ciszy wyborczej. Jest ona antydemokratyczna i ograniczająca wolność słowa! Tak właśnie jest. W wielu krajach takie restrykcje byłyby niemożliwe.

Na przykład w USA wprowadzenie ciszy wyborczej jest nie do pomyślenia. Gdyby nawet Kongres uchwalił takie prawo, to uchyliłby je najprawdopodobniej Sąd Najwyższy z powodu ograniczenia wolności słowa. Podobnie jest w wielu innych krajach.

Jest wiele argumentów przeciw ciszy wyborczej. Jednym z nich jest np. to, że może ona obniżać frekwencję wyborczą. W dzień przedwyborczy i w czasie trwania niedzielnych wyborów nagle nic nie mówi się o polityce... tak jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po prostu znikła. Wyborcy nie wiedzą jak np. na bieżąco kształtują się szacunkowe wyniki wyborów... przecież gdyby przypuśćmy o godz 16 - tej podano, że wygrywa jakaś partia czy też określony kandydat samorządowy zapewne wielu z przeciwników tych kandydatur, którzy nie zamierzali pójść na wybory impulsowo jednak może by się zmobilizowało?

Nie trudno nie zgodzić się z powyższymi argumentami, które deprecjonują ciszę wyborczą. Świat dzięki postępowi techniczno-technologicznemu jest turbulentny w nieznanych dotąd rozmiarach a rozwój internetu i mediów elektronicznych raczej czyni z ciszy wyborczej śmieszną farsę.

Prawo bywa konserwatywne. Nie wiem, czy to dobrze czy źle? Ale wydaje mi się, że w przypadku "ciszy wyborczej" bywa nawet śmieszne!

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 6 listopada 2011

Gdzie jest i dokąd zmierza Polska? Retrospekcja mojej konfabulacji (2)

Witam

We wczorajszym poście - jako political fiction - napisałem m.in.: "Jest rok 1989 a dotychczasowi "dorośli" - po wcześniejszej kreacji różnych buntów i agresji u bawiących się w piaskownicy dzieci - postanawiają przy wódce i stoliczku odpowiednio podzielić dzieci na "zabawowe grupy polityczne", ale tylko takie, których celem będzie ich dobro własne a nie piaskownicy, w której się bawią. Więc tworzą sobie prawicowców, lewicowców, ludowców, centrystów, liberałów, itd, itp... Pomijają notorycznie jednak kreację grupy skupiającej dzieci, które naprawdę kochają zabawę w piaskownicy i samą piaskownicę, czyli np. endeków. Dla nich tworzą podgrupę werbalnie wyrażająca miłość do piaskownicy... Mijają lata i ta ostatnia podgrupa staje się nagle zbyt silna, więc jej część postanawiają zneutralizować ostatecznie a pozostałą rozbić i zneutralizować. Tak sypie się właśnie PiS..."

Dziś konfabulacyjna kontynuacja moich przemyśleń. Zanim jednak do nich przejdę kilka uwag natury ogólnej, które mogą być traktowane jako fantazyjne założenia i tezy...

1. Nic w polityce i w życiu społeczno-gospodarczym nie dzieje się przypadkowo,
2. Polska faktycznie jest ową "piaskownicą" kierowaną przez Zarząd,
3. Zarządzanie strategiczne jest niezbędnym elementem do osiągania długookresowego sukcesu przedsięwzięcia (firmy, organizacji, instytucji, partii politycznej, kraju, związków krajów, itd,,
4. Jednym z elementów budowy strategii działania określonej organizacji (grup interesów) jest wielowymiarowa analiza zewnętrzna i wewnętrzna procesów, zdarzeń, zjawisk, które mogą pośrednio lub bezpośrednio wpływać na przyjęcie jej celów, alternatyw strategicznych ich działań jako sposobów   osiągnięcia tych celów,
5. Realizacja przyjętej strategii jest bieżąco monitorowana, kontrolowana i poddawana ocenie jej skuteczność. Wynikiem tego jest często korygowanie metod i sposobów osiągania celów głównych lub ubocznych przyjętych w strategii ogólnej,
6. Ważnym elementem analizy wewnętrza i zewnętrza jest prognozowanie zjawisk i procesów,
7. Wśród metod prognozowania istotną rolę odgrywają tzw. intuicyjne metody prognozowania, m.in.: burza mózgów, ekspercka metoda delficka, naukowe fantazjowanie, utopia oraz naukowe kreowanie przyszłości...

Tak naprawdę budowanie strategii ma właśnie wiele wspólnego z intuicją i umiejętnością prognozowania różnych, nawet najbardziej nieprawdopodobnych sytuacji, eliminowaniu skrajnych i tworzeniu - przy wsparciu już metod tradycyjnych - planów działania w wersji optymalnej, negatywnej i optymistycznej...

Kiedyś czytałem trochę pouczających biografii polityków czy liderów (przywódców) biznesu, kreatorów realnej teraźniejszości i przyszłości. Konkluzję z tych życiorysów oraz z własnego doświadczenia zawodowego  starałem się przekazywać młodym ludziom, zaczynającym swoje zawodowe i społeczne życie: "Spektakularny sukces osiąga się poprzez ciężką pracę, ale popartą przede wszystkimi: naukową wiedzą teoretyczną - w 10%, doświadczeniem i wiedzą praktyczną - w 20%, umiejętnością tworzenia i utrzymywania odpowiednich kontaktów interpersonalnych (empatia, znajomości, sterowanie innymi) - w 30% i intuicją - w 40%. Bez tej ostatnie można tylko osiągnąć sukces..." Owy intuicyjny zmysł postrzegania rzeczywistości, pozwalający na jej kreowanie posiada niestety niewielu. Stąd tak mało liderów a budową różnych wielkich strategii zajmuje się tak nieliczne grono osób...

Załóżmy więc, że w Polsce cały czas realizowana jest wielka strategia mająca na celu ubezwłasnowolnienie i zawłaszczenie Polski a wszystkie liczące się partie i ruchy polityczne po 1989 roku są wykreowanymi elementami realizacji owego głównego celu strategicznego.

Na podstawie powyższych założeń spróbujmy prześledzić ostatnie XX lecie, okres przed nim oraz - z wykorzystaniem elementów intuicyjnych metod prognozowania - pokusić się o zbudowanie jednej z możliwych alternatyw  strategicznych przyszłej polskiej sceny społeczno-politycznej.  W ogromnym skrócie i pomijając wojny z Krzyżakami, tragiczne dla szlachty i polskości skutki powstań, okres zaborów oraz uwzględniając fakt, że II Rzeczpospolita - mimo swoich niedoskonałości - była w ubiegłym wieku jedyną, prawdziwie niepodległą naszą Ojczyzną... można opisać to mniej więcej tak, jak ja poniżej próbuję to zrobić

Przed 1989 rokiem był komunizm, niszczący światłych Polaków, wściekle tępiący polski patriotyzm, który został sprowadzony do uwielbiania Sowietów. Jeszcze wcześniej była II WŚ  i wczesny okres powojenny. Wtedy mordowano polskie elity, ludzi światłych i decydujących o polskiej tożsamości narodowej. Robili to wspólnie marksiści: Hitler i Stalin a po wojnie polscy zbrodniarze spod znaku już tylko marksistowskiego komunizmu... Tak do lat 80-tych XX wieku pozbyto się pośrednio lub bezpośrednio polskich patriotycznych elit społecznych. Zryw Solidarności pozwolił Polakom uwierzyć w ponowne odrodzenie Ojczyzny. Niestety też pozwolił zidentyfikować już niemal wszystkich pozostałych wartościowych i ideowych Polaków, którzy zostali zmuszeni przez Wolskiego do emigracji w latach 1981-1982 (według różnych szacunków wyemigrowało od kilkuset tysięcy do 2 milionów ludzi). Tak po raz kolejny "odcięto" odrastającą "głowę polskości". Tym, którzy jednak zostali (m.in. Gwiazda, Walentynowicz, Wyszkowski) skutecznie zablokowano możliwość wpływu na dalszy bieg historii a przy stoliczku wykreowano antypolską i antynarodową  III RP z jej partiami politycznymi.

Uzupełniając jeszcze ten okres... W sumie wybór Karola Wojtyły na papieża zakłócił powolny proces konwergencji polityczno-ekonomicznej, czyli - promowane przez nie tylko naukowców amerykańskich - zbliżanie się ustrojów kapitalistycznego i socjalistycznego. Zakładano, że będzie przyśpieszony pod koniec lat 80-tych XX wieku wraz z przyśpieszeniem procesów integracyjnych EWG, więc - po nieudanym zamachu na Papieża (czynnika zaburzającego ciągłość procesu) - konieczne było zastopowanie Polaków poprzez Stan Wojenny. Dopiero w 1986 czy 1987 roku Gorbatschow dał przyzwolenie Kohlowi na przyszłe zjednoczenie Niemiec. Jan Paweł II przez wiele lat nie pozwolił również na szybką degradację Polski. Stąd zmieniono pierwotny zamysł i niszczono powoli Polaków nie orężem siły militarnej a orężem degradacji etyczno-moralno-kulturowej. Trafnie to ujmuje w swojej drugiej części  minicyklu Stan gry  A.Andrzej dzieląc na trzy okresy tą wojnę kulturową z Polakami, jaką wydała nam III RP: pierwszy - od 1989 do śmierci JP II, drugi - od śmierci JP II do 10-04-2010, trzeci - od 10-04-2010 do chwili obecnej.

Faktycznie... m.in. pokłosiem śmierci Papieża było zwycięstwo śp. Prezydenta L. Kaczyńskiego i PiS w dwóch wyborach 2005 roku.  Jego też nauki i etyczno-moralny autorytet pozwoliły na odsunięcie od władzy rywinowych, lewackich aferzystów...  Śmiem twierdzić, że wtedy owo zwycięstwo było przerażające dla strategów i było dla nich zupełnym zaskoczeniem. Tyle lat pracy... cała michnikowszczyzna, TVN, Polsat, GW, propaganda, obniżanie standardów kształcenia, kłamstwa historyczne, iluzja europejskości po wejściu do UE... I jeszcze Ci Polacy zostali, funkcjonują i wybierają narodowy patriotyzm, polskość zamiast bezpaństwowości europejskiej!... to było policzek dla strategów. Nastąpił wobec tego - już bez Papieża - zmasowany i bezpardonowy już otwarty atak na naszą niepodległość i suwerenność zakończony eliminacją smoleńską, promowaniem penisów, satanizmu, homoseksualizmu, zabijania dzieci i niszczeniem wszystkiego co tradycyjnie było i jest związane z polskością.

Czego zaś obecnie jesteśmy świadkami i co dalej - kontynuując swoistą "burzę mózgów" -  nas czeka na polskiej scenie politycznej?

W swoim poście Chłopcy też popełniają błędy! pisałem m.in.: "Każdy, kto w jakiś sposób orientuje się w okolicznościach "porodu" III RP wie, że jest ona kontynuacją PRL przepoczwarzoną przez służby specjalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych wojskowych. Nieprzypadkowo "wojskówka" do czasów Premiera J. Kaczyńskiego była jedyną formacją ustrojową PRL, wobec której nie zastosowano lustracji i weryfikacji. Jako spadkobiercy agenta Wolskiego, w oparach "brzęczącego Dukata" a obecnie Sowy swobodnie sobie kształtowali i zawłaszczali Polskę po 1989 roku. W działalności operacyjnej bywają naprawdę sprawni i skuteczni... wszak wzorem do naśladowania i mistrzami edukacji byli i są dla nich specjalni towarzysze sowieccy. Potrafili więc swobodnie ulokować "dywersyjnych śpiochów" we wszystkich partiach w Polsce, w tym i zapewne w PiS. Wyeliminowanie w katastrofie smoleńskiej śp. Lecha Kaczyńskiego i większej części politycznych, narodowych i propolskich elit niepodległościowych oraz sprawnie przeprowadzona akcja prowadząca do przegrania J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wraz z wcześniejszym już skreśleniem D. Tuska i PO, była dla nich wszystkich (...) momentem kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia (PJN) stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"...

Dzisiaj - już po wyborach oraz usunięciu z PiS "ziobrystów" - mogę jako alternatywę strategiczną  przedstawić następujący hipotetyczny przebieg wydarzeń partyjno-politycznych, wynikający ściśle z syjo-marksistowskiego zalecenia do kreowania i "zabezpieczania" całej sceny politycznej, nawet poprzez budowanie własnej opozycji :

1. B. Komorowski (quasi WSI) będzie dalej dążył do zbudowania swojego zaplecza politycznego. Nie może oprzeć się jedynie na swoim przyjacielu od polowań w Rosji (odbywanych w latach 90-tych na zaproszenie KGB). Byłoby to zbyt jednoznaczne. Wesprze go zapewne G. Schetyna dzieląc od środka PO i część SLD związaną z R. Kaliszem,
2. Trzon PO związany z D. Tuskiem będzie powoli marginalizowany. Wszak samo premierowanie - po odsunięciu go od kandydowania na prezydenta - już było w jego stronę ukłonem strategów. Co prawda PO wygrało za mocno i trzeba było roszady polityczne oraz promowanie Schetyny na premiera i Palikota na wicepremiera odsunąć w czasie, ale możemy się spodziewać w przyszłości rządu koalicyjnego w składzie: większa część PO kierowana przez Schetynę, Ruch Palikota, część SLD kierowana przez Kalisza i z pewnością PSL jako niezbędnik - "opiekun" wsi od początku istnienia PRL...,
3. Część SLD związana z L. Millerem będzie zachowana jako "zarząd" dbający o przypływ niezbędnej gotówki, pochodzącej z eksploatacji - zawłaszczonej po 1989 roku - polskiej gospodarki,
3. Pozaparlamentarnie rząd wspierać będą nawet się.. burząc i gniewnie protestując (sic!) różni wykreowani "Oburzeni", "Anonimowi", lewacy wszelkiej maści,
4. Po stronie PiS osłabiona zostanie opcja patriotyczno-narodowa, by z czasem - w miarę osiągania wieku emerytalnego przez Jarosława Kaczyńskiego -  zostać całkowicie "wypleniona" z "układu". Jej miejsce zajmie bardziej centrowa prawica, ta nowoczesna i młoda z Z. Ziobrem i PJN,
5. Pozaparlamentarnie dla "patriotycznych sierotek po PiS" tworzona i uwiarygadniana jest już koalicja JKM, Prawicy Marka Jurka, środowisk wojskowych i biznesowych oraz dawnego komunistyczno-narodowego stowarzyszenia "Grunwald" przy częściowym poparciu Nowego Ekranu,
6. Dla domknięcia całości oficjalnej sceny politycznej spróbuje się założyć jeszcze partię republikańską. Początki tych zamierzeń  zauważyć można w tekście naczelnego Salon24 Igora Jankego pt. Jak zbudować polską partię republikańską?,
7. Nie zagospodarowana reszta rozproszonych prawych patriotów, w tym tradycyjna endecja, będzie kreowana na nacjonalistów, faszystów czy antysemitów albo sprowadzona do przestępców i pospolitej chuliganerii (jak polscy kibice). Jasno to widać po wściekłych niemal atakach na Marsz Niepodległości...

To wszystko to tylko jeden z możliwych wariantów, który pojawił się podczas wewnętrznie przeprowadzonej przez mnie "burzy mózgów".  Jednakowoż - ze względu na fakt, iż ograniczyłem ilość umysłów do jednego a tylko 10% rozwiązań i pomysłów powstających w trakcie tej metody  przynosi urealnioną wartość praktyczną - z pewnością jest zupełnie inaczej...

Pozdrawiam

P.S.

Oczywiście można funkcjonować w tym matrixie w dobrej wierze i kierując się czystymi, patriotycznymi intencjami... nawet nie zdając sobie sprawy, że podlega się procesowi manipulacji i uczestniczy się w realizacji wcześniej zbudowanej strategii...


I na koniec info dla strategów: pozostała jeszcze do zagospodarowania patriotyczna lewica, coś na kształt przedwojennego PPS - a co jak szaleć to szaleć! Tylko przestrzegam... już dawno wymyślono odpowiednie dla szaleńców miejsca ich twórczej ekspresji i bynajmniej nie była, nie jest i ostatecznie nie będzie to nigdy Polska!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

sobota, 5 listopada 2011

Gdzie jest i dokąd zmierza Polska? Retrospekcja mojej konfabulacji

Witam

Kiedyś napisałem post Coś chyba nie tak z moimi snami i konfabulacjami? To Oni mieli zginąć?. Zawarłem w nim moje - może faktycznie nieprawdopodobne - konstatacje na temat przyczyn tragedii smoleńskiej... Dalej mam poczucie, że wyjaśnienie wszystkich jej okoliczności dałoby nam odpowiedź na nurtujące nas pytania dotyczące tego, czym faktycznie jest Polska po 1989 roku i dokąd tak naprawdę zmierza...

Uważam też, że tak jak morderstwo bł. ks. Jerzego Popiełuszki było aktem założycielskim III RP, to tragedia smoleńska jest takowym powstania nowego jakiegoś tworu politycznego, którego na razie nie potrafię zdefiniować. Jedno jest pewne... po tej tragedii wszystko się zmieniło, nabrało innego wymiaru, ostatecznie zdarte zostało z Polski fosforyzujące kolorem demokracji opakowanie i naszym oczom ukazała się zbutwiała i śmierdząca zawartość... degrengolada elit politycznych oraz daleko posunięta gangrena moralno-etyczna polskiego społeczeństwa.

Na szczegółowe analizy przyjdzie zapewne jeszcze czas...

Niemniej sam fakt funkcjonowania w sejmie wibratorowo-świńskoryjowo-palikotyzującego ruchu jest ośmieszeniem Polski. Ciekawe jak muszą nas postrzegać inne nacje, gdy my sami wybraliśmy jako naszych przedstawicieli ludzi, których reprezentuje człowiek wyzywający urzędującego  Prezydenta od chamów i insynuujący mu alkoholizm i chorobę psychiczną a jednocześnie deklarujący chęć jego upolowania i zwierzęcego wypatroszenia, postać przychodząca na spotkanie z dziennikarzami trzymając w dłoniach krwawiącą głową świni i sztucznego chuja... Zastanówmy się jak my sami ocenialibyśmy innych, którzy głosowaliby np. w Niemczech czy Rosji na takiego "dziwoląga" albo na innych, którzy dostaliby się do władzy tylko dlatego, że są np. homoseksualistami czy transwestytami a niedługo może li tylko z tego powodu, że są cyklistami, łysymi, kobietami, mężczyznami, pedofilami, chorymi psychicznie, noszącymi rozmiar buta 42, posiadającymi długi lub krótki nos, wzrost poniżej i powyżej 165 cm, długość członka poniżej i powyżej 16 cm, rozmiar biustu poniżej i powyżej 3, itd...?

Podobnie jest z głosowaniem na PO i D. Tuska... Czyż ktoś obiektywnie postrzegający rzeczywistość - zestawiając jego i PO złożone obietnice oraz efekty w postaci ich nie zrealizowania - dokonałby ponownego wyboru  D. Tuska na swojego przywódcę? Ciekawe jak muszą nas postrzegać inni, skoro wybraliśmy ponownie kogoś, kto okazał się niejako tchórzem i nie potrafił zadbać o własny dom i jego interesy, czyli o  polskie śledztwo dotyczące tragedii smoleńskiej...

Pokazaliśmy więc światu, że jesteśmy bezwolnymi głupcami i zapewne będzie nas tak traktował w najbliższym czasie, co zresztą już widać  po lekceważeniu Polski na arenie międzynarodowej (np. prezydencja UE)... Drwinę z Polski widać też wewnątrz kraju... Czy do eleganckiej restauracji lub ekskluzywnego klubu, gdzie obowiązują pewne zasady savoir-vivru wpuszczeni bylibyśmy w gumowych kamaszach okazujących pogardę wobec innych, przebywających tam osób? Zapewne zawróceni bylibyśmy przez ochroniarzy a Adam Michnik sobie zawitał w takim obuwiu (i bez skarpet) do Prezydenta Polski, na którego ponoć głosowało ponad 50% Polaków... To zapewne też z nich sobie pokpiwał nadredaktor...

Powyższym akapitem powróciłem niejako na polską scenę polityczną i zafundowany nam ostatnio cyrk czegoś, czego jeszcze nie potrafię zdefiniować. To "coś" powoduje u mnie właśnie twórczy powrót (ową retrospekcję) do konfabulacji sprzed miesięcy... i zapewne za taką fikcję zostanie przez ogół uznane. Przeze mnie oczywiście również..  Zanim jednak przejdę do jej spisania, to pragnę poinformować, że głosowałem na PiS oraz na Jarosława Kaczyńskiego jako kandydata na Prezydenta RP. PiS jako partia nie do końca jest ucieleśnieniem moich przekonań i wartości, którymi kieruję  się w życiu społeczno-politycznym. Uważam jednakże dalej, że pozostaje ostatnią ostoją patriotyzmu i polskości oraz szansą na odbudowę Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, ale...

Ale... wyobraźmy sobie piaskownicę pełną dzieci oraz dorosłych je pilnujących, którzy zgromadzeni są wokół tej piaskownicy... Ta piaskownica to Polska, dzieci to nasz naród a dorośli to mityczni sterujący, czyli rządzący, specsłużby, przywódcy partii, osoby innych narodowości, itd...

Jest rok 1989 a dotychczasowi "dorośli" - po wcześniejszej kreacji różnych buntów i agresji u bawiących się w piaskownicy dzieci - postanawiają przy wódce i stoliczku odpowiednio podzielić dzieci na "zabawowe grupy polityczne", ale tylko takie, których celem będzie ich dobro własne a nie piaskownicy, w której się bawią. Więc tworzą sobie prawicowców, lewicowców, ludowców, centrystów, liberałów, itd, itp... Pomijają notorycznie jednak kreację grupy skupiającej dzieci, które naprawdę kochają zabawę w piaskownicy i samą piaskownicę, czyli np. endeków.   Dla nich tworzą podgrupę werbalnie wyrażająca miłość do piaskownicy...

Mijają lata i ta ostatnia podgrupa staje się nagle zbyt silna, więc jej część postanawiają zneutralizować ostatecznie a pozostałą rozbić i zneutralizować. Tak sypie się właśnie PiS...

Powyższa bajeczka jest na razie dla mnie logiczna w swojej konfabulacyjne prostocie... Pozostają jednak pytania, które nurtują mnie od jakiegoś czasu... Czy przywódcy a teraz przywódca PiS i samo PiS jest częścią piaskownicy czy raczej reprezentuje dorosłych?  Czy nie jest czasem tak, że PiS jest kanalizatorem patriotyzmu do piaskownicy  i ma ostatecznie go spauperyzować, zmarginalizować i zniszczyć? Czy obecne podziały w PiS nie są kreowane przez jego przywódcę? Czy czasem nie jest tak, że w wyborach PiS jednak miał większe poparcie i należy go teraz osłabić w taki sposób abyśmy uwierzyli, że jedyną ostoją polskości zostaje osamotniony PiS, którego musimy teraz bronić przed czyhającymi wokół zdrajcami?  Czy nie jest tak, że ów podział ma ostatecznie zabić w nas wiarę w możliwość odrodzenia narodowego Polski wzorem Węgier?  Czy zablokowanie ewentualnego przyszłego zwycięstwa PiS nie ma ostatecznie zamknąć nam drogi do wyjaśnienia tragedii smoleńskiej? Czy czasem - i piszę to z drżeniem dłoni - J. Kaczyński i jego PiS nie jest swoistym "koniem trojańskim" dla patriotycznych Polaków? Czy raczej odwrotnie... to może "ziobryści" są wykreowanymi zadaniowo niszczycielami ostatniego ośrodka polskiego patriotyzmu? Czy czasem to, czego nie potrafiłem nazwać jest już początkiem ostatecznego rozbioru Polski?

Hmmm... napisałem, choć wierzę i mam nadzieję, że owe pytania oraz ewentualna negatywna dla mnie treść na nie odpowiedzi są tylko moją totalną fikcją i retrospekcją konfabulacji...

Pozdrawiam

P.S.
Jeżeli kogoś uraziłem użyciem słowa powszechnie uważanego za obraźliwe to serdecznie przepraszam. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko przytoczyć moje kiedyś spisane słowa: "fecesów nie można opisać językiem sławiącym piękno róż i zachodzącego słońca" 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

piątek, 18 czerwca 2010

Czy cisza wyborcza jest fikcją?

Witam

Od północy z piątku na sobotę obowiązuje cisza wyborcza, czyli bezwzględny zakaz propagandy wyborczej oraz publikacji jakichkolwiek wyników sondaży przewidujących wynik wyborczy. Nie wolno też, zatem agitować, prowadzić kampanii wyborczej, rozdawać ulotek, wieszać plakatów oraz propagować jakichkolwiek nazwisk kandydatów.

Chciałbym podzielić się z Wami taka oto refleksją: CISZA WYBORCZA TO ANACHRONIZM!.

W dobie Internetu i możliwości agitacji na zagranicznych serwerach nasza cisza wyborcza to de facto fikcja ustawodawcza, daleko posunięty absurd.

Ponadto wraz z ciszą wyborczą winno się chyba usuwać wszelkie przejawy propagandy wyborczej. A co z już wcześniej rozwieszonymi plakatami na przykład? Albo, docierającymi pocztą ulotkami? Czyż w ramach ciszy wyborczej nie winno się zrywać plakatów wcześniej umieszczonych? Wszak, jeżeli wiszą, to łamią ciszę wyborczą, nieprawdaż?

Jest jeszcze jeden argument przeciw ciszy wyborczej. Jest ona antydemokratyczna i ograniczająca wolność słowa! Tak właśnie jest. W wielu krajach takie restrykcje byłyby niemożliwe.

Na przykład w USA wprowadzenie ciszy wyborczej jest nie do pomyślenia. Gdyby nawet Kongres uchwalił takie prawo, to uchyliłby je najprawdopodobniej Sąd Najwyższy z powodu ograniczenia wolności słowa. Podobnie jest w wielu innych krajach.

Jest wiele argumentów przeciw ciszy wyborczej. Jednym z nich jest np. to, że może ona obniżać frekwencję wyborczą. W dzień przedwyborczy i w czasie trwania niedzielnych wyborów nagle nic nie mówi się o polityce... tak jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po prostu znikła. Wyborcy nie wiedzą jak np. na bieżąco kształtują się szacunkowe wyniki wyborów... przecież gdyby przypuśćmy o godz 16 - tej podano, że wygrywa dwoma procentami Komorowski zapewne wielu z tych, którzy nie zamierzali pójść na wybory impulsowo jednak może by się zmobilizowało? Ponadto jest okres już prawie letni a brak informacji politycznych skłania raczej do wyjazdów weekendowych niż do czekania niedzieli by oddać głos.

Nie trudno nie zgodzić się z powyższymi argumentami, które deprecjonują ciszę wyborczą. Świat dzięki postępowi techniczno-technologicznemu jest turbulentny w nieznanych dotąd rozmiarach a rozwój iinternetu i mediów elektronicznych raczej czyni z ciszy wyborczej śmieszną farsę.

Prawo bywa konserwatywne. Nie wiem, czy to dobrze czy źle? Ale wydaje mi się, że w przypadku "ciszy wyborczej" bywa nawet śmieszne!

Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...