Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IV Rzesza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IV Rzesza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 stycznia 2024

Niemcy i Rosjanie są niezbyt lotni, ale trzeba na nich zawsze uważać!

Trochę przydługo, za co przepraszam, ale nieraz tak trzeba...

Podobno Winston Leonard Spencer Churchill stwierdził, że Niemców profilaktycznie trzeba bombardować co 50 lat. Nie wiem czy jest to prawda, ale "coś w tym jest".

W europejskiej części naszego kontynentu są tylko dwa narody, które bezmyślnie i fanatycznie potrafiły uwielbiać tyranów. Są to Rosjanie i Niemcy. Pierwsi popierali Józefa Stalina (Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwilego) a drudzy Adolfa Hitlera. Obaj byli socjalistami, którzy opierali się na ideologii komunistycznej stworzonej przez Karola Marksa (Karla Marxa). 

Najśmieszniejsze jest to, że obaj tyrani byli sobą zafascynowani i każdy z nich marzył o pokonaniu drugiego. Stąd J. Stalin budował militarne fortyfikacje przeznaczone do ataku a nie do obrony. Dlatego zaraz po napaści A. Hitlera na Sowietów wojska niemieckie posuwały się bardzo szybko w głąb ZSRR. 

A Niemcy? Czyż odbiegają w swoim szowinizmie od większości Rosjan? Absolutnie nie! I to można przecież zaobserwować na przestrzeni dziejów. Większość z nich myśli kategoriami Wielkiego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Ta ich część przesączona jest nienawiścią do innych narodów i z całą swoją butą uznają siebie za europejską "rasę panów", czyli niczym europejski naród wybrany, który winien władać i panować nad innymi europejskimi narodami.  

Jakże takie megalomańskie myślenie również przybliża ich do takowego myślenia dużej części Żydów, z tym, że Żydzi zawsze dążyli do panowania nad całym światem raczej poprzez "mamonę" i rozbijanie wewnętrzne ducha człowieka, Goja czyniąc z niego, coś na kształt bezmyślnej zwierzęcej masy (gender, New Age, LGBTQ+, multikulturalizm, hedonizm, konsumpcjonizm, nihilizm, egoizm, pornografia, atomizacja i pauperyzacja społeczeństw, ubezwłasnowolnienie kredytem, tolerancja represywna, lewactwo wszelkiej maści). Dopiero relatywnie od niedawana podobną strategię przyjęli też i Niemcy a realizują ją poprzez swój projekt zlewaczałej UE. I czyż możemy się dziwić, że dziś Niemcy i Żydzi współpracują ze sobą i chcą zmienić historię świata przypisując nazizm jakiejś nieokreślonej warstwie ludzi a najlepiej byłoby zwalić winę na Polaków, jako Katolików! Trzeba też pamiętać o wszelkich lewackich rewolucjach a nawet wojnach wywoływanych i finansowanych przez liderową część Żydów (Rewolucja Francuska, Rewolucja Bolszewicka, wojny światowe...) [1], [2], [3], [4], [5], [6].

A przecież A. Hitlera popierało przeszło 90% Niemców, i to dobrowolnie! A przecież to hitlerowskie Niemcy bestialsko wymordowały miliony Żydów a wcześniej przez wieki to Polska była najbardziej w Europie przychylna Żydom! 

Ale to imperialne dążenie do "poszerzenia przestrzeni życiowej" charakteryzujące wszystkie Rzesze Niemieckie bardzo mocno zbliża też Niemcy do Rosji, która też od wieków myśli imperialnymi kategoriami Wielkiej Rusi, i to niezależnie czy carskiej, sowieckiej czy obecnej.  

Rosja to pewien stan umysłu nie zmieniający się przez wieki. Rosjan kształtuje ich myślenie: potrzeba cara (niekwestionowanego przywódcy) i wieczna tęsknota za mocarstwowością międzynarodową ich kraju (wielką Rusią). Te cechy są niezmienne. Stąd nawet dzisiaj W. Putina popiera bardzo duża liczba Rosjan, o ile nie zdecydowana większość! 

Identyczne cechy posiada też duża część Niemców, którzy też potrzebują swojego führera (niekwestionowanego przywódcy) i też odwiecznie pragną swojej mocarstwowości, swojej wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Dodatkowo mają jako naród wybujałe ego, które implikuje ich pogardę wobec innych nacji i podświadome przeświadczenie o sobie jako - jak już wspomniałem - "rasie panów". 

Niemcy też mają swoisty kompleks Rosji jednocześnie połączony z jakąś niezrozumiałą fascynacją tym krajem. 

Nie jest więc przypadkiem, że oba społeczeństwa są naprawdę bardzo podobne - tylko w tych krajach mogły powstać największe ludobójcze socjalistyczne totalitaryzmy XX wieku: nazizm i komunizm. Co prawda w Rosji przywódcy Rosji Sowieckiej musieli nieraz użyć siły wobec własnego narodu a Niemcy sami z siebie ulegli fascynacji nazizmem, ale to tylko świadczy, że jednak Niemcy wedle swojego ordnung muss sein są potencjalnie bardziej niebezpieczni niż Rosjanie, przy czym należy zwrócić uwagę, że jednak Rosja jest na dzień dzisiejszy bardziej barbarzyńska fizycznie, co udowadnia obecną agresją wojenną na Ukrainę.   

Społeczeństwo niemieckie - jak już napisałem - w czasie II WŚ popierało A. Hitlera w przeszło 90-ciu procentach. Do dzisiaj w wielu długoletnich firmach niemieckich stoją popiersia ich nazistowskich szefów z czasów wojny a Niemcy próbują wyprzeć swoją wojenną winę cedując ją na mitycznych, bez-narodowych nazistów a tak naprawdę na nas - Polaków.  

Dzisiaj Rosja chce w Europie odbudować swoją Wielką Ruś o potędze dawnego i słusznie minionego ZSRR. To oczywiście już nie jest możliwe, ale W. Putin chce wyrwać dla siebie, ile będzie mógł a już na pewno kraje nie należące do NATO jak Ukraina czy Białoruś. Nie pogardzi też zapewne i Gruzją a kto wie czy znów nie będzie miała apetytu na inne kraje jak Afganistan.  

Z drugiej strony od lat Niemcy budują swoją potęgę poprzez Unię Europejską, którą chcą przekształcić w zależne od siebie Jedno Sfederalizowane Państwo Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli. To taka ich nowa Rzesza, tym razem już IV.  

Warto w tym miejscu wspomnieć, że o takim Jednym Państwie Europa marzył A. Hitler i tak naprawdę dzisiaj niemieckie elity unijne niemal ziszczają jego plany.


I to ich państwo ma wreszcie sąsiadować z Wielką Rusią a do tego sąsiedztwa zawsze dążyli tak oni jak i imperialiści rosyjscy. I stąd się wziął Pakt Ribbentrop-Mołotow, który de facto był fundamentem rozpoczęcia II Wojny Światowej i wspólnej napaści socjalistyczno-nazistowskich Niemiec i socjalistyczno-komunistycznych Sowietów na Polskę we wrześniu 1939 roku. Wcześniej były też rozbiory Polski, w których główną rolę odegrały też te dwa kraje.  

W okresie wojny mieliśmy więc dwa totalitaryzmy, które ją rozpoczęły, ale tak naprawdę każde z nich myślało, że w końcu zostanie tylko z nich jeden najważniejszy. Zarówno A. Hitler, jak i J. Stalin przygotowywali się więc na ewentualne wzajemne pokonanie. I jedni i drudzy chcieli napaść na siebie. A. Hitler wyprzedził J. Stalina i zaatakował jako pierwszy a że – jak wspomniałem – cała infrastruktura sowiecka była stworzona agresywnie (przygotowawczo do ataku) a nie obronnie (przygotowawczo do obrony), to A. Hitler z początku szybko i sprawnie zdobywał Rosję Sowiecką... aż do czasu rosyjskiej zimy i przegrupowania wojsk sowieckich. Ostatecznie tę wojnę przegrał i zaczęła się "zimna wojna".  

Po jej zakończeniu i po różnych turbulencjach nastąpiła era niemieckiej Unii Europejskiej i W. Putina. I znów odżyły dawne ciągoty obydwu partnerów: z jednej strony W. Putin sukcesywnie dążył do odbudowania imperium rosyjskiego a niemiecka UE do budowy swojego imperium, czyli IV Rzeszy. Nastąpił znów rozkwit kondominium niemiecko-rosyjskiego zwieńczony umową na budowę Nord Streamów, które już całkowicie miały uzależnić większość krajów UE od dostaw gazu z Rosji, której redystrybucją miały się zajmować oczywiście Niemcy. Dodatkowym celem budowy Nord Streamów miało być całkowite odcięcie  Ukrainy od dostaw rosyjskiego gazu, co miało sprawić, że nie potrzeba byłoby obecnej wojny, bo Rosja zdobyłaby ją bez żadnego wystrzału. Na szczęście nie udało się uruchomić Nord Stream II i plany Niemców i Rosjan jak na razie się nie powiodły.  

Ale nie łudźmy się. Plan Eurazji od Władywostoku do Lizbony wcale nie umarł. Niemcy dalej dążą do budowy Jednego Sfederalizowanego (Scentralizowanego) Państwa Europa a imperializm rosyjski wcale nie został zażegnany. Tym samym po wojnie może się zdarzyć, iż dawne kondominium zostanie znów kontynuowane, co ogólnie widać po niechęci Niemiec do zastosowania bardzo ostrych sankcji wobec Rosji a jedynym faktem, który może przerwać ten proces byłaby wygrana Ukrainy w tej rosyjsko-ukraińskiej wojnie. Dlatego też polską racją stanu jest wspieranie Ukrainy do końca. Jej wolność zagwarantuje też naszą wolność i niepodległość! 

Ale musimy być uczuleni na kontakty Niemiec z Ukrainą, bo już widać, że Niemcy chcą "ograć" Ukrainę obiecując jej szybsze członkostwo w UE. Elity rządowe Ukrainy są niestety oligarchicznie przesiąknięte korupcją a do tego mało doświadczone politycznie i takie Niemcy mogą to wykorzystać i... wykorzystują. 

Bohaterska obrona Ukraińców jak na razie przekreśla też ewentualne plany części Żydów, którzy ostatecznie chcieliby  liderowo kontrolować niemiecko-rosyjską Eurazję jako jeden z obszarów ich Nowego Porządku Świata, z Jednym Rządem Światowym.  

Dziś też już jawnie widać, że październikowe wybory w Polsce były katastrofą dla nas wszystkich i naszej Ojczyzny. Premierem znów został półniemiecki D. Tusk, dla którego tak naprawdę ojczyzną są Niemcy a one w żadnym obszarze nie chcą, aby Polska była silnym i zamożnym krajem. Dla nich Polacy - zgodnie z ideą Mitteleuropy [7] - mają być jedynie rezerwuarem taniej siły roboczej i regionem (landem) całkowicie zależnym od Niemiec. I do takiej degradacji Polski i Polaków został wyznaczony przez elity niemieckie właśnie "ich krajan" D. Tusk! Dodatkowo jest mu nakazane, aby nigdy nie przyszło mu do głowy postawienie weta wobec dążeń Niemic do budowy swojej scentralizowanej IV Rzeszy, Superpaństwa Europa. A tak naprawdę ma wykonywać wszystkie rozkazy tychże elit! 

No i D. Tusk przez 6 tygodni już zdemolował polski ład prawny i doprowadził do chaosu, który zakończy się władzą totalitarną... I w tym antydemokratycznym i bezprawnym działaniu ma aprobatę UE, Rosji i też... USA, które po naszych wyborach (a sądzę, że i jeszcze przed nimi) ponownie oddały Europę w łapska niemiecko-unijne a docelowo także w rosyjskie.    

Mówiąc bardzo brutalnie: wyniki wyborów przekreśliły możliwość dalszego rozwoju Polski, który tym samym został zastopowany. Pogrzebana też została dziejowa szansa umniejszenia roli Niemiec w UE na korzyść narodów Trójmorza z liderową Polską. I tak naprawdę zawiedliśmy też całą Europę, bowiem w nas widziała szansę na odwrócenie koszmarnej i antypaństwowej  polityki zniemczonych elit unijnych. Pisałem o tym obszerniej w swoim tekście z 12 października 2023 roku: "Nie możemy zawieść krajów europejskich i Europejczyków!" [8]. 

Na koniec muszę wspomnieć też o szaleńczym eko-terroryzmie, który dziś już ponadnarodowo zagraża nam wszystkim. Wszelkie te zielono-komunistyczne agendy (Agenda2030 czy Agenda2050) to tak naprawdę chęć zmiany wszystkich ludzi i warunków ich życia. Zielone Łady; Pakiety „Fit for 55”; jakieś Raporty C40 Cities; promocja jedzenia robaków i ograniczenia spożycia mięsa, nabiału, kupowania nowej odzieży; zakazy poruszania się; jednostkowe limity pozostawiania śladu węglowego dla ludzi (niczym jak w handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS); punktacja indywidualnej przydatności społecznej (w Chinach już taki system funkcjonuje); permanentna inwigilacja; depopulacja; etc. to bardzo szalone i niebezpieczne dla rodzaju ludzkiego pomysły.  A wszystko to w imię bzdurnego i wymyślonego przez globalistów "zrównoważonego rozwoju" [9].

Mam jednak nadzieję, że to wszystko zło zostanie pokonane przez dobro płynące ze Zwycięstwa i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa! W nim musimy pokładać nadzieję!


[1] W.I. Lenin powrócił z emigracji w Szwajcarii pociągiem specjalnym poprzez okupowaną przez Niemcy Europę 16 kwietnia. Trasa podróży pociągu z emigrantami rosyjskimi w słynnym tzw. "zaplombowanym wagonie" wiodła ze Szwajcarii przez Berlin, dalej statkiem do neutralnej Szwecji, pociągiem do granicy należącej wówczas do Rosji Finlandii. i wreszcie pociągiem z Finlandii (wobec zmiany rozstawu torów) dotarli do Piotrogrodu. Przepuszczenie przez terytorium państwa wojującego na zasadzie eksterytorialnego tranzytu obywateli państwa, z którym Niemcy prowadziły wojnę było wówczas i pozostaje do dziś wydarzeniem bez precedensu w prawie i stosunkach międzynarodowych.  WI. Lenin wiózł ze sobą złoto, które podarowali mu - wraz z władzami Niemiec - niemieccy, żydowscy bankierzy na sfinansowanie Rewolucji Bolszewickiej. Równie ciekawym jest powrót niezależnych socjalistów pod wodzą Lwa Trockiego, który powrócił również jak Lenin swobodnie do Rosji z emigracji w Stanach Zjednoczonych w maju 1917.

[2] Symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu.

[3] Bardzo zaskakujące jest też to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)" historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.

[4] Warto wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.), Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.). Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę. Ponadto - co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu Palestyny). Była to tzw. "umowa/ugoda Haavara (hebr: "umowa przewozu"), która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki - było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając "w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi.

[5] Innym obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z nich było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz amerykański historyk Bryan Mark Rigg).

[6] Porażające jest też to, że istniało w czasie II WŚ wiele organizacji żydowskich na usługach A. Hitlera. Najważniejszą z tych organizacji był niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych. Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach) wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku. 
Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności – kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom. Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw. Grupa 13, trzynastka, czyli Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie i poza nim. Koniecznym wydaje się też wspomnienie o Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie zwanej policją żydowską albo tzw. odmani). Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi  częściowo Judenratom, kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.

[7] Bardzo polecam książkę Pani Agnieszki Stelmach pt. "Zrównoważony rozwój. ZAKLĘCIE GLOBALISTÓW, INSTRUMENT TOTALNEGO ZNIEWOLENIA", https://ebook.piotrskarga.pl/zrownowazony-rozwoj/?ka=008925



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Wielkanocne refleksje... Czy dobro zwycięży ze złem?

No i już prawie po świętach choć Oktawa Wielkanocna trwa do Niedzieli Miłosierdzia Bożego przypadającej w tym roku 16 kwietnia. Kończy się drugi dzień świąt, tzw.: "Lany Poniedziałek" ("Śmigus-Dyngus") i trochę żal, że tradycja oblewania wodą powoli zamiera...

Ale cały okres świąteczny: Wielki Tydzień, Triduum Paschalne, Wielkanoc i jej Oktawa to szczególny czas, kiedy przeżywamy silne emocje: od strachu i boleści aż do wielkiej nadziei i radości. Jest to też czas na refleksje o życiu, przemijaniu, śmierci... o tym, co to jest dobro i zło. 

Teraz - wobec wojny na Ukrainie - te wszystkie emocje i refleksje stają się jeszcze bardziej głębokie i wyraziste.  

I ja też refleksyjnie popatrzyłem na ten świat, w którym niestety zło zbiera swoje żniwo i to nie tylko w sposób fizyczny jak na Ukrainie, ale też duchowy, niszczący ludzi wewnętrznie. I począłem doszukiwać się źródeł tegoż zła. A, że mamy okres mistyczny to łatwo mi było je wskazać. To same zło w postaci szatana, diabła czy dybuka. I to Czyste Zło towarzyszy ludziom od wieków!

Bo czymże było skazanie na śmierć Jezusa Chrystusa tak naprawdę przez jego rodaków? Żydzi skazali Go na unicestwienie, bo musieli być opętani przez żydowskiego szatana, czyli dybuka. Innego wytłumaczenia nie ma a ponadto całkiem świadomie stwierdzili, że "Krew Jego na nas i na dzieci nasze" (Mt 27, 25) [1]. I do dzisiaj ta Jego krew jest ich klątwą i cały czas ich szatan, czyli dybuk ma nad nimi władzę i rozkazuje im szerzenie zła. A oni w dużej części z ochotą poddają się jego mocy czcząc jednocześnie podesłanego przez niego "złotego cielca". 

W dzisiejszym świecie chyba nie ma aż tak w większości skrajnie nacjonalistycznego, czyli szowinistycznego narodu jak Żydzi. Wystarczy poczytać ich talmudyczno-rabiniczny Talmud, czyli 12 tomową księgę - w dużej mierze - zawierającą treści nienawiści i pogardy wobec nie-Żydów czyli Gojów a już najbardziej tamudyczno-rabiniczni Żydzi nienawidzą wyznawców Jezusa Chrystusa, którego nie uznali za Mesjasza i dalej w swojej dybukowej duszy oczekują na swojego Zbawcę. 

Dochodzi niemal do sytuacji, że część z nich dziś uważa się jako naród za tegoż Króla Żydowskiego. Czyste bałwochwalstwo, czyli uczynienie z siebie najgorszych grzeszników uważających się za Boga i święty naród wybrany, co widać np. w organizacjach masońskich. A masoni od wieków byli przez Kościół Katolicki zawsze ekskomunikowani, ale teraz jest z tym różnie, bo Żydzi przeniknęli do naszego Kościoła i deprawują go od środka a wielu wiernych uważa, że swoje wpływy osiągnęli nawet w Stolicy Piotrowej z papieżem Franciszkiem na czele, który nawet dzisiaj się dziwnie zachowuje wobec wojny na Ukrainie mówiąc, że nie można się zbroić przed rosyjskim agresorem.   

Nie chcę się tu nadmiernie rozpisywać na temat Żydów czy ich aszkenazyjskich chazarskich pobratymców o pochodzeniu mongolsko-turańskim (lub sałtowo-majackim). Polecam zaś przeczytanie mojego cyklu postów na temat żydowskiego Talmudu [2]. Ciekawe będą chyba i teksty o żydowskich Chazarach [3]. 

A Niemcy? Czyż odbiegają w swoim szowinizmie od większości Żydów? Absolutnie nie! I to można przecież zaobserwować na przestrzeni dziejów. Większość z nich myśli kategoriami Wielkiego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Ta ich część przesączona jest nienawiścią do innych narodów i z całą swoją butą uznają siebie za europejską "rasę panów", czyli niczym europejski naród wybrany, który winien władać i panować nad innymi europejskimi narodami.  

Jakże takie megalomańskie myślenie przybliża ich do takowego myślenia dużej części Żydów, z tym, że Żydzi zawsze dążyli do panowania nad całym światem raczej poprzez "mamonę" i rozbijanie wewnętrzne ducha człowieka, Goja czyniąc z niego, coś na kształt bezmyślnej zwierzęcej masy (gender, New Age, LGBTQ+, multikulturalizm, hedonizm, konsumpcjonizm, nihilizm, egoizm, pornografia, atomizacja i pauperyzacja społeczeństw, ubezwłasnowolnienie kredytem, tolerancja represywna, lewactwo wszelkiej maści). Dopiero relatywnie od niedawana podobną strategię przyjęli też i Niemcy a realizują ją poprzez swój projekt zlewaczałej UE. I czyż możemy się dziwić, że dziś Niemcy i Żydzi współpracują ze sobą i chcą zmienić historię świata przypisując nazizm jakiejś nieokreślonej warstwie ludzi a najlepiej byłoby zwalić winę na Polaków, jako Katolików! Trzeba też pamiętać o wszelkich lewackich rewolucjach a nawet wojnach wywoływanych i finansowanych przez liderową część Żydów (Rewolucja Francuska, Rewolucja Bolszewicka, wojny światowe...) [4], [5], [6], [7], [8], [9].

A przecież A. Hitlera popierało przeszło 90% Niemców, i to dobrowolnie! A przecież to hitlerowskie Niemcy bestialsko wymordowały miliony Żydów a wcześniej przez wieki to Polska była najbardziej w Europie przychylna Żydom! 

Ale to imperialne dążenie do "poszerzenia przestrzeni życiowej" charakteryzujące wszystkie Rzesze Niemieckie bardzo mocno zbliża też Niemcy do Rosji, która też od wieków myśli imperialnymi kategoriami Wielkiej Rusi, i to niezależnie czy carskiej, sowieckiej czy obecnej.  

Rosja to pewien stan umysłu nie zmieniający się przez wieki. Rosjan kształtuje ich myślenie: potrzeba cara (niekwestionowanego przywódcy) i wieczna tęsknota za mocarstwowością międzynarodową ich kraju (wielką Rusią). Te cechy są niezmienne. Stąd nawet dzisiaj W. Putina popiera bardzo duża liczba Rosjan, o ile nie większość! 

Identyczne cechy posiada też duża część Niemców, którzy też potrzebują swojego führera (niekwestionowanego przywódcy) i też odwiecznie pragną swojej mocarstwowości, swojej wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Dodatkowo mają jako naród wybujałe ego, które implikuje ich pogardę wobec innych nacji i podświadome przeświadczenie o sobie jako - jak już wspomniałem - "rasie panów". Te cechy są niezmienne. Stąd nawet dzisiaj aż 64 proc. Niemców uważa, że NATO nie powinno przekazać Ukrainie samolotów wojskowych. Poparcie dla wsparcia militarnego Kijowa w ten sposób wyraziło zaledwie 28 proc. respondentów. I nawet przeszły w Niemczech tzw. Marsze Wielkanocne (w ilości ok. 100), które były nakierowane na zaniechanie pomocy militarnej Ukrainie i "wygrania pokoju a nie wojny", czyli tak naprawdę były nawoływaniem Ukrainy do poddania się W. Putinowi. 

Niemcy mają swoisty kompleks Rosji jednocześnie połączony z jakąś niezrozumiałą jej fascynacją. 

Nie jest więc przypadkiem, że oba społeczeństwa są naprawdę bardzo podobne - tylko w tych krajach mogły powstać największe ludobójcze socjalistyczne totalitaryzmy XX wieku: nazizm i komunizm. Co prawda w Rosji przywódcy Rosji Sowieckiej musieli nieraz użyć siły wobec własnego narodu a Niemcy sami z siebie ulegli fascynacji nazizmem, ale to tylko świadczy, że jednak Niemcy wedle swojego ordnung muss sein są potencjalnie bardziej niebezpieczni niż Rosjanie, przy czym należy zwrócić uwagę, że jednak Rosja jest na dzień dzisiejszy bardziej barbarzyńska fizycznie, co udowadnia obecną agresją wojenną na Ukrainę.   

Społeczeństwo niemieckie - jak już napisałem - w czasie II WŚ popierało A. Hitlera w przeszło 90-ciu procentach. Do dzisiaj w wielu długoletnich firmach niemieckich stoją popiersia ich nazistowskich szefów z czasów wojny a Niemcy próbują wyprzeć swoją wojenną winę cedując ją na mitycznych, bez-narodowych nazistów a tak naprawdę na nas - Polaków.  

Dzisiaj Rosja chce w Europie odbudować swoją Wielką Ruś o potędze dawnego i słusznie minionego ZSRR. To oczywiście już nie jest możliwe, ale W. Putin chce wyrwać dla siebie, ile będzie mógł a już na pewno kraje nie należące do NATO jak Ukraina czy Białoruś. Nie pogardzi też zapewne i Gruzją a kto wie czy znów nie będzie miała apetytu na inne kraje jak Afganistan.  

Z drugiej strony od lat Niemcy budują swoją potęgę poprzez Unię Europejską, którą chcą przekształcić w zależne od siebie Jedno Sfederalizowane Państwo Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli. To taka ich nowa Rzesza, tym razem już IV.  

I to ich państwo ma wreszcie sąsiadować z Wielką Rusią a do tego sąsiedztwa zawsze dążyli tak oni jak i imperialiści rosyjscy. I stąd się wziął Pakt Ribbentrop-Mołotow, który de facto był fundamentem rozpoczęcia II Wojny Światowej i wspólnej napaści nazistowskich Niemiec i komunistycznych Sowietów na Polskę we wrześniu 1939 roku. Wcześniej były też rozbiory Polski, w których główną rolę odegrały też te dwa kraje.  

W okresie wojny mieliśmy więc dwa totalitaryzmy, które ją rozpoczęły, ale tak naprawdę każde z nich myślało, że w końcu zostanie tylko z nich jeden najważniejszy. Zarówno A. Hitler, jak i J. Stalin przygotowywali się więc na ewentualne wzajemne pokonanie. I jedni i drudzy chcieli napaść na siebie. A. Hitler wyprzedził J. Stalina i zaatakował jako pierwszy a że, cała infrastruktura sowiecka była stworzona agresywnie (przygotowawczo do ataku) a nie obronnie (przygotowawczo do obrony), to A. Hitler z początku szybko i sprawnie zdobywał Rosję Sowiecką... aż do czasu rosyjskiej zimy i przegrupowania wojsk sowieckich. Ostatecznie tę wojnę przegrał i zaczęła się "zimna wojna".  

Po jej zakończeniu i po różnych turbulencjach nastąpiła era niemieckiej Unii Europejskiej i W. Putina. I znów odżyły dawne ciągoty obydwu partnerów: z jednej strony W. Putin sukcesywnie dążył do odbudowania imperium rosyjskiego a niemiecka UE do budowy swojego imperium, czyli IV Rzeszy. Nastąpił znów rozkwit kondominium niemiecko-rosyjskiego zwieńczony umową na budowę Nord Streamów, które już całkowicie miały uzależnić większość krajów UE od dostaw gazu z Rosji, której redystrybucją miały się zajmować oczywiście Niemcy. Dodatkowym celem budowy Nord Streamów miało być całkowite odcięcie  Ukrainy od dostaw rosyjskiego gazu, co miało sprawić, że nie potrzeba byłoby obecnej wojny, bo Rosja zdobyłaby ją bez żadnego wystrzału. Na szczęście nie udało się uruchomić Nord Stream II i plany Niemców i Rosjan się nie powiodły.  

Ale nie łudźmy się. Plan Eurazji od Władywostoku do Lizbony wcale nie umarł. Niemcy dalej dążą do budowy Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa a imperializm rosyjski wcale nie został zażegnany. Tym samym po wojnie może się zdarzyć, iż dawne kondominium zostanie znów kontynuowane, co ogólnie widać po niechęci Niemiec do zastosowania bardzo ostrych sankcji wobec Rosji a jedynym faktem, który może przerwać ten proces byłaby wygrana Ukrainy w tej rosyjsko-ukraińskiej wojnie. Dlatego też polską racją stanu jest wspieranie Ukrainy do końca. Jej wolność zagwarantuje też naszą wolność i niepodległość! 

Bohaterska obrona Ukraińców przekreśla też ewentualne plany Żydów, którzy ostatecznie chcieliby  liderowo kontrolować niemiecko-rosyjską Eurazję jako jeden z obszarów ich Nowego Porządku Świata, z Jednym Rządem Światowym.  

Szatańskich posłanników w postaci dużej części: Rosjan, Niemców i Żydów dziś powstrzymują Ukraińcy i ich nadzwyczajna wprost długotrwała obrona. I z tego trzeba się cieszyć i pomagać im jak tylko możemy.  Ale jednocześnie ten zaskakująco dany nam czas należy wykorzystać dla dobra Polski i naszych sojuszników (V4, Trójmorze). 

Mówiąc bardzo brutalnie: jeżeli teraz nie wykorzystamy obecnej wojny w kierunki zmiany i umniejszenia roli Niemiec w UE, Niemiec, które zachowują się wobec wojny w sposób haniebny, to zostanie nam przyszłość jako li tylko jeden z landów Nowej IV Rzeszy Niemieckiej, która z Rosją (niezależnie czy będzie jeszcze rządził tam W. Putin, czy ktoś inny) zbuduje upragnioną przez oba kraje Eurazję! A w niej już nie będzie miejsca na wolną, suwerenną i niepodległą Polskę a staniemy się po prostu częścią kondominium niemiecko-rosyjskiego pod żydowskim zarządem komisarycznym! Czy naszych rządzących będzie na to stać? Tego nie wiem, ale jeżeli tak się stanie, to ta "przestrzelona" przez W. Putina wojna może kiedyś okazać się dla nas i nie tylko dla nas zbawienna.  

Na koniec muszę wspomnieć też o szaleńczym eko-terroryzmie, który dziś już ponadnarodowo zagraża nam wszystkim. Wszelkie te zielono-komunistyczne agendy (Agenda2030 czy Agenda2050) to tak naprawdę chęć zmiany wszystkich ludzi i warunków ich życia. Zielone Łady; Pakiety „Fit for 55”; jakieś Raporty C40 Cities; promocja jedzenia robaków i ograniczenia spożycia mięsa, nabiału, kupowania nowej odzieży; zakazy poruszania się; jednostkowe limity pozostawiania śladu węglowego dla ludzi (niczym jak w handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS); punktacja indywidualnej przydatności społecznej (w Chinach już taki system funkcjonuje); permanentna inwigilacja; depopulacja; etc. to bardzo szalone i niebezpieczne dla rodzaju ludzkiego pomysły.  A wszystko to w imię bzdurnego i wymyślonego przez globalistów "zrównoważonego rozwoju" [10].

Mam jednak nadzieję, że to wszystko zło zostanie pokonane przez dobro płynące ze Zwycięstwa i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa! W nim musimy pokładać nadzieję!


[2] Część pierwsza: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2018/03/nie-da-sie-zrozumiec-duzej-czesci-zydow.html. Kolejne części mają ten sam tytuł oraz numerację kolejną. 


[4] W.I. Lenin powrócił z emigracji w Szwajcarii pociągiem specjalnym poprzez okupowaną przez Niemcy Europę 16 kwietnia. Trasa podróży pociągu z emigrantami rosyjskimi w słynnym tzw. "zaplombowanym wagonie" wiodła ze Szwajcarii przez Berlin, dalej statkiem do neutralnej Szwecji, pociągiem do granicy należącej wówczas do Rosji Finlandii. i wreszcie pociągiem z Finlandii (wobec zmiany rozstawu torów) dotarli do Piotrogrodu. Przepuszczenie przez terytorium państwa wojującego na zasadzie eksterytorialnego tranzytu obywateli państwa, z którym Niemcy prowadziły wojnę było wówczas i pozostaje do dziś wydarzeniem bez precedensu w prawie i stosunkach międzynarodowych.  WI. Lenin wiózł ze sobą złoto, które podarowali mu - wraz z władzami Niemiec - niemieccy, żydowscy bankierzy na sfinansowanie Rewolucji Bolszewickiej. Równie ciekawym jest powrót niezależnych socjalistów pod wodzą Lwa Trockiego, który powrócił również jak Lenin swobodnie do Rosji z emigracji w Stanach Zjednoczonych w maju 1917.

[5] Symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu.

[6] Bardzo zaskakujące jest też to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)" historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.

[7] Warto wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.), Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.). Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę. Ponadto - co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu Palestyny). Była to tzw. "umowa/ugoda Haavara (hebr: "umowa przewozu"), która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki - było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając "w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi.

[8] Innym obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z nich było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz amerykański historyk Bryan Mark Rigg).

[9] Porażające jest też to, że istniało w czasie II WŚ wiele organizacji żydowskich na usługach A. Hitlera. Najważniejszą z tych organizacji był niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych. Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach) wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku. 
Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności – kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom. Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw. Grupa 13, trzynastka, czyli Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie i poza nim. Koniecznym wydaje się też wspomnienie o Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie zwanej policją żydowską albo tzw. odmani). Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi  częściowo Judenratom, kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.

[10] Bardzo polecam książkę Pani Agnieszki Stelmach pt. "Zrównoważony rozwój. ZAKLĘCIE GLOBALISTÓW, INSTRUMENT TOTALNEGO ZNIEWOLENIA", https://ebook.piotrskarga.pl/zrownowazony-rozwoj/?ka=008925

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję!
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814
Paypal: paypal.me/kjahog

wtorek, 15 grudnia 2020

Pyrrusowe zwycięstwo (2)

Patryk Jaki: 

"Tragedia całej sytuacji polega na tym, że wkrótce wszyscy, którzy dziś śmieją się z „weta”, pochowają się jak rozporządzenie zacznie funkcjonować. Będzie to tak potężna broń, że będzie mogła decydować o wyniku wyborów w kraju (...) Będzie można zablokować Polsce nawet wszystkie środki bo np. nie przyjmie kwot imigrantów. A do tego wkrótce będziemy płatnikiem netto (...) I niestety, wtedy żadne krzyki, że nie dotrzymują „wytycznych” nie pomogą, bo będzie podpis Polski pod rozporządzeniem. Mówię o tragedii, bo wcale się nie cieszę, że czas, tak jak po „lipcu” przyzna nam racje, bo będzie to jednocześnie dramatem Polski (...) "Chcę tylko, abyście wiedzieli, że naprawdę zrobiliśmy wszystko co można było, aby to powstrzymać. Zamawialiśmy opinie prawne krajowe, zagraniczne, robiliśmy konferencje, groźby, prośby - nic nie było w stanie powstrzymać premiera, który chciał to podpisać (...) 
Do czasu jego podpisu w lipcu, rozporządzenie od 2 lat nie było uchwalane(bo wszyscy wiedzieli ze to łamanie traktatów). Jednak po podpisie Polski w lipcu to co stało 2 lata, zostało w kilka tygodni zakończone. Wykorzystali katastrofalny błąd polskiej delegacji [1]".

Zbigniew Kuźmiuk: 

"Wczoraj w PE odbyła się debata dotycząca tzw. praworządności czyli wydatkowania przyszłych środków budżetowych bez korupcji, defraudacji i zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych.
Okazuje się, że ustalenia Rady z 10 i 11 grudnia nie tylko nie satysfakcjonują większości w PE, wręcz przeciwnie skłaniają do różnego rodzaju eksperymentów, których celem jest podważenie tych ustaleń.   
Wiodące frakcje polityczne podkreślają, że rozporządzenie w sprawie praworządności powinno wejść w życie już na początku nowego roku i być stosowane niezależnie od ustaleń Rady Europejskiej z 10 i 11 grudnia. Zabierałem głos w tej debacie i podkreślałem, że Służby prawne Rady mimo tego, że zwracały uwagę iż tekst rozporządzenia dotyczący tzw. praworządności jest sprzeczny z Traktatami, jednak nie zapobiegły jego przyjęciu przez prezydencję niemiecką i największe frakcje w PE (...) Musimy mieć świadomość, że konkluzje Rady, które wiążą mechanizm praworządności z wiązaniem przyszłych wydatków budżetowych z interesami finansowymi UE, nie satysfakcjonują największych grup politycznych w PE, chciałyby one ich powiązania z jakimikolwiek zastrzeżeniami dotyczącymi praworządności. O szerokie traktowanie tego rozporządzenia upominają się także europosłowie Platformy i Lewicy, upatrując w takim podejściu możliwości powrotu opozycji do władzy w Polsce" [2].

Jak widać czas na "chowanie się po kątach" przeciwników weta nadszedł nieprawdopodobnie szybko. Wystarczyło kilka dni, aby europarlamentarzyści "z wiodących frakcji" uznali, że te wynegocjowane dodatkowe konkluzje/wytyczne do rozporządzenia o warunkowości nie mają żadnego prawnego umocowania a mają jedynie charakter deklaracji politycznej i będą robić - przy wsparciu naszej totalnej opozycji - wszystko, aby je podważyć i żeby rozporządzenie było realizowane w pierwotnej i niekorzystnej dla Polski formie. Ta wczorajsza debata w PE potwierdza bowiem to, że osiągnięty 10 i 11 grudnia kompromis jest tak naprawdę w oczach lewackich elit unijnych nic nie wartym "świstkiem papieru" i będzie pomijany zgodnie z wolą Niemców a samo pierwotne rozporządzenie o warunkowości przyznawania środków unijnych od jakiejś niesprecyzowanej praworządności stanie się niebawem obowiązującym prawem. I to nowe prawo razem z obowiązującym w traktatach art. 7 będzie elementem nacisku i ingerencji elit unijnych w wewnętrzne sprawy państw członkowskich, czyli tak naprawdę w tej chwili będzie stosowane wobec Polski i Węgier. 

A tyle było mówione o tym, że ten mechanizm jest niezgodny z traktatami unijnymi i wstępnie za błąd uważano, że w ogóle można nad tym dyskutować. Niestety droga do dyskusji została otwarta już w lipcu kiedy to Polska pod naciskiem prezydencji niemieckiej zgodziła się na dwuznaczne zapisy, które umożliwiły prace nad przyjętym 5 listopada rozporządzeniem. Teraz Polska po raz drugi uległa i zgodziła się na wynegocjowane konkluzje/wytyczne do pozatraktatowego rozporządzenia, które jak widać nie będą miały w przyszłości - czego można przecież było się spodziewać - żadnego prawnego i realnego znaczenia. 

Nam pozostaje jedynie zaskarżenie rozporządzenia do TSUE, ale po nim nie można się spodziewać, iż wyda orzeczenie zgodnie z wolą Polski czy Węgier. Będzie odwrotnie i sądzę, że za dwa lata a może i wcześniej już ostatecznie nowe prawo będzie funkcjonowało odbierając nam resztki suwerenności. 

Być może nakreślony obraz jest zbyt pesymistyczny. Być może jednak osiągnięty kompromis był jedynym - biorąc pod uwagę siłę Polski i Węgier - jaki można było wynegocjować i że zrobiliśmy naprawdę wszystko dla Polski, co było możliwe w obecnych uwarunkowaniach. Być może mimo wszystko ustalenia konkluzji/wytycznych będą w jakiejś formie realizowane w praktyce. Taka nadzieja pozostaje, choć jest naprawdę nikła a drzwi do budowy scentralizowanego Jednego Federacyjnego Państwa Europa (swoistej IV Rzeszy) zdaje się, że zostały już otwarte na oścież.  Obym się mylił. 

P.S. 
Moim zdaniem trzeba było przeciągnąć negocjacje do końca roku, czyli do czasu zakończenia prezydencji niemieckiej a wtedy być może za nowej prezydencji możliwe byłoby uzyskanie lepszych dla naszego kraju efektów negocjacji. Albo jednak zawetować to wszystko i wtedy obowiązywałoby prowizorium budżetowe oparte na obecnej perspektywie finansowej. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

niedziela, 15 listopada 2020

Niemiecka prezydencja UE - budowanie IV Rzeszy

Wielokrotnie pisałem, że współczesny kierunek rozwoju Unii Europejskiej zmierza do budowania przez Niemcy swoistej IV Rzeszy. Kiedyś walczyli zbrojnie z użyciem broni konwencjonalnej (I i II WŚ) a dziś chcą zdominować Europę przede wszystkim gospodarczo-politycznie z wykorzystaniem idei ich uwspółcześnionego projektu Mitteleuropy, gdzie szczególnie kraje naszej części Europy mają być  ich "wasalem". W tym projekcie nie ma miejsca na suwerenną, niepodległą i niezależną gospodarczo Polskę.

W swoim poście "Antypolska prezydencja Niemiec w UE" pisałem m.in.: 

"Nie są przypadkowe wypowiedzi Niemki Katriny Barley o "zagłodzeniu finansowym" Polski i Węgier, tak jak nie są przypadkowe ataki na Polskę w niemieckich lub proniemieckich mediach (...) Wszystko to dzieje się teraz, kiedy ważą się losy przyszłego budżetu UE i kierunku jej rozwoju (...)  Ale Niemcy działają perspektywicznie i jest dla nich nie do pomyślenia, że Polska mogłaby się wybić na niezależność gospodarczą. I właśnie gospodarka Polski jest dla Niemic celem ataku. Nasze inwestycje w postaci Przekopu Mierzi Wiślanej, Via Baltica, Via Carpatia czy oczywiście konkurencyjny dla nich CPK są "solą w oku" dla niemieckiej gospodarki. Ponadto Idea Trójmorza również dla Niemic jest nie do przyjęcia i to mimo tego, że udają, iż jej sprzyjają. W ogóle jakikolwiek wzrost znaczenia Polski na arenie europejskiej czy szerzej światowej jest dla nich niewyobrażalny. Mają zakodowany gen antypolskości i nie zmienia się to przez wieki i mimo politycznych zaklęć nie zmieni się to ani teraz ani w przyszłości (...) Być może pewnym otrzeźwieniem dla nich mogłoby być jasne żądanie Polski o zadośćuczynienie za zbrodnie, które Niemcy dokonały na naszym narodzie w czasie II WŚ" [1].

W innym tekście "J. Biden - Czy to koniec Trójmorza i powrót do niemieckiej Mitteleuropy?" napisałem też: 

"Pozbawieni "parasola ochronnego" w postaci USA (w przypadku zwycięstwa J. Bidena) możemy się spodziewać zachwiania lokalnych sojuszy zawieranych przez Polskę: V4 i Trójmorza. A to już zdecydowanie osłabi naszą pozycję międzynarodową. Dotychczasowy stosunek i wypowiedzi lewackiego prezydenta-elekta USA wobec Polski i Polaków są dla nas negatywne a nawet obrażające (...) Prezydent D. Trump zachowywał bardzo dużą rezerwę wobec dominacji Niemiec w UE i ich inklinacjom do realnego tworzenia kondominium rosyjsko-niemieckiego (...) Za czasów B. H. Obamy i chyba niemal przez całe 30 lecie Niemcy miały natomiast "zielone światło" dla realizacji swojej uwspółcześnionej idei  Mitteleuropy (...) Zmiana władzy w Polsce i prezydentura D. Trumpa wyraźnie zastopowały te niemieckie ciągotki, ale one dalej tkwią w świadomości politycznej Niemców i co gorsza: licząc na zmianę prezydenta w USA jeszcze w październiku Berlin zaproponował Waszyngtonowi, że będzie ich najlepszym sojusznikiem. Annegret Kramp-Karrenbauer, szefowa niemieckiej CDU i federalna minister obrony wygłosiła wówczas przemówienie w Steuben-Schurz Society, najstarszym niemieckim stowarzyszeniu promującym przyjaźń ze Stanami Zjednoczonymi. Zaznaczyła w nim, że Niemcy są gotowe do zmiany swej dotychczasowej polityki w kwestiach bezpieczeństwa, co nie tylko oznacza deklarację zwiększania własnego budżetu wojskowego, ale również zmianę głębszą polegającą na zmianie wektorów strategicznych sojuszy: kosztem Rosji i Chin Niemcy są zdecydowane powrócić do silnych relacji Berlina i Waszyngtonu, które dla niemieckiej polityk "są westbindung, czyli spoiwem, kotwicą która utrzymuje Niemcy w świecie wartości umownego Zachodu z konstytuującymi go demokracją i systemem rynkowym" (...) Ani przemówienie niemieckiej minister ani artykuł o tym nie wywołał jakiejś większej dyskusji w Polsce. Sprawa nie została zauważona a wynika z niej jedno: za kadencji J. Bidena możemy spodziewać się powrotu Niemiec jako europejskiego hegemona i największego sojusznika USA, co oczywiście odbędzie się kosztem Polski i degradacji znaczenia idei Trójmorza. Tym samym Niemcy powrócą do realizacji swojej polityki Mitteleuropy i będą miały najważniejszy wpływ na tzw. wschodnią flankę NATO. Sądzę, że administracja J. Bidena z ochotą przyjmie te niemieckie propozycje, co dla nas niestety oznacza powrót do roli wasala w zniemczonej Unii Europejskiej" [2]. 

W sytuacji gdy już niemal pewne jest objęcie prezydentury USA przez J. Bidena oraz gdy z końcem roku kończy się niemiecka prezydencja UE to Niemcy (czas ich goni) w ostatnich dniach przystąpiły do przyspieszenia działań, które mają na celu zbudowanie przez nich IV Rzeszy. Oczywiście chcą wymusić poddaństwo takich krajów jak Polska czy Węgry poprzez uzależnienie polityczno-ideologiczne wypłaty funduszy europejskich od mitycznej praworządności, co jest niezgodne z traktatami unijnymi. Do tego doszło jeszcze przyjęcie jakiejś "strategii" wobec LGBTIQ+, która w skrócie ma promować te środowiska wraz z możliwością np. adopcji dzieci przez pary "nienormatywne". "Strategia" ta przyjęta została na 5 lat a po upływie połowy tego okresu ma być sporządzony jakiś tam raport z realizacji owej "strategii" w poszczególnych krajach. Oczywiście i ta "strategia" nie ma nic wspólnego z zapisami traktatowymi.  

Polska nie może się zgodzić ani na jedno ani na drugie. Mamy w zanadrzu możliwość zawetowania budżetu, co już zapowiedział premier M. Morawiecki. Prawdopodobnie takie posunięcie wykonają też Węgry. A czy inne kraje? Zobaczymy, bo być może sama groźba veta wpłynie na wycofanie się niemieckiej prezydencji z forsowania warunkowania uzyskiwania funduszy od tej niejasnej praworządności. Mam jednak obawy, że jednak Niemcy - zważywszy na wynik wyborów w USA -  nie będą skłonne do ustępstw. Poza tym chcą też wykorzystać czas pandemii do wzrostu własnego znaczenia geopolitycznego i politycznego reglamentowania dystrybucji pomocy unijnej w ramach pandemicznego funduszu wsparcia. 

Wziąwszy to wszystko pod uwagę, to czekają nas ciężkie czasy i nie mam też złudzeń, że to, co dzieje się obecnie w Polsce było i jest reżyserowane przez wrogie nam zewnętrzne siły ze wskazaniem na Niemcy. Drobiazgowo przygotowane marsze Strajku Kobiet i to akurat teraz też nie są przypadkiem. Rozhuśtane lewicowe emocje na ulicach są dla UE argumentem, że Polska nie respektuje praw kobiet ani praw osób LGBTIQ+ a to już jest używane jako dowód polskiej niepraworządności. Podobnie prowokacje na Marszu Niepodległości również były zawczasu przygotowane. Komuś bardzo zależy, aby Polska wewnętrznie słabła aż do chwili upadku obecnego rządu w Polsce. 

Ale przecież zarówno zintensyfikowany lewacki atak na polską tożsamość narodową czy zwycięstwo J. Bidena w USA a tym samym chęć Niemiec do powrotu do roli europejskiego hegemona można było przewidzieć i zawczasu opracować różne scenariusze polskiej polityki, wewnętrznej i zagranicznej. My postawiliśmy wszystko na D. Trumpa a do tego nieprzemyślane wewnętrzne decyzje PiS-u (rekonstrukcja rządu, "piątka dla zwierząt", czas wyroku TK w sprawie aborcji) doprowadziły do sytuacji, w której nie tylko na zewnątrz mamy niemal samych wrogów to jeszcze wewnątrz mamy niestabilną sytuację społeczną. A na wszystko to nakłada się jeszcze pandemia koronawirusa. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 9 lutego 2015

A. Merkel i jej UE... z Ukrainą w tle...

Od wielu dni los wschodniej a nawet całej Ukrainy jest zależny od rozmów przeprowadzanych tak naprawdę przez A. Merkel (z propagandowym dodatkiem w postaci przywódcy Francji), W. Putina i korespondencyjnie B. Obamę.

Ostatnio pisałem, że obecnie chyba przywódcy świtowi dzielą Ukrainę na swoje strefy wpływów (niekoniecznie terytorialne, ale też ekonomiczno-polityczne) i ta sytuacja jest niemal "drugą Jałtą", tym razem dotyczącą Ukrainy [1]. Za kilka dni przy stole rozmów ma jeszcze usiąść prezydent Ukrainy a dziś przed tym spotkaniem A. Merkel złożyła wizytę B. Obamie i wspólnie - w kuluarach - uzgodnili zapewne swoje strategiczne stanowisko.

Oczywiście nic z tych rozmów ostatecznie dobrego dla Ukrainy i Ukraińców nie będzie, ale chciałbym tutaj zwrócić uwagę na coś innego... a mianowicie na potwierdzenie faktu, iż tak naprawdę UE jest budowaniem przez Niemcy swojej IV Rzeszy, przy czym twórczo modyfikowany plan niemieckiej Mitteleuropy nie dotyczy już tylko Europy Środkowej, ale obejmuje też większość krajów europejskich, które powoli stają się zależne od Niemiec, zależne i gospodarczo i politycznie.

Dzisiaj tak naprawdę właśnie politycznie i ekonomicznie liczą się w Europie tylko Niemcy i po to była im potrzebna Unia Europejska.

W ogóle nie ważne są przecież osoby reprezentujące w UE jakieś fasadowe, ale propagandowo istotne stanowiska jak jakiś tzw. prezydent Europy Donald Tusk, czy też tzw. szefowa unijnej dyplomacji Federika Mogherini. Wtedy, gdy sprawy dotyczą najważniejszych rozstrzygnięć w UE i całej Europie a nawet w świecie sprawy w swoje ręce bierze niemiecka A. Merkel (jako realna szefowa UE) i to ona wspólnie z W. Putinem (w ramach kondominum rosyjsko-niemieckiego i idei wielkiej Eurazji od Lizbony do Władywostoku) oraz B. Obamą decyduje o losach m.in. Ukrainy, ale zapewne też niemal wszystkich europejskich (i chyba nie tylko) krajów.

UE jako partnerski związek jej narodowych elementów (państw) jest więc fikcją a utworzony został w celu realizacji niemieckich celów geopolitycznych pod auspicjami i pod zarządem powierniczym syjo-planistów spod znaku NWO.  Im szybciej ta unijna farsa upadnie, tym będzie to jedynie z korzyścią dla niemal wszystkich krajów europeiskich... oprócz Niemiec. Ale przecież nie może być tak, że niemal wszystkie państwa europejskie mają się godzić na ekonomiczno-polityczną dominację nad nimi tegoż germańskiego kraju... Tak kiedyś - tylko wtedy zbrojnie - już było...  Déjà vu w innej formie?

Pozdrawiam

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/02/druga-jata-tym-razem-dotyczaca-ukrainy.html

P.S.
Gdyby ktoś jednak się upierał, że UE to realny geopolityczny partnerski związek krajów europejskich a nie tylko geopolityczna realizacja mitomańskich celów geopolitycznych Niemiec... to niech odpowie dlaczego w rozmowach na temat przyszłości Ukrainy z ramienia UE zamiast Merkel i Hollanda nie zasiadają Tusk i Mogherini?

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com