Chyba każdy już wie jak negatywną rolę dla Polski odegrała na przestrzeni ostatnich 30 lat Gazeta Wyborcza i całe jej środowisko.
Jakże więc należy się cieszyć, że wreszcie ten szmatławiec pod nawą Gazeta Wyborcza już ma tylko tyle zysków, że stać ją jedynie na reklamę w internecie lub żebranie pieniędzy za granicą. Przychody spadają, kurczy się jej nakład i może w końcu upadnie, mimo pomocy G. Sorosa a nadredaktor naczelny A. Michnik zaszyje się pośród drzew Białowieskich, które zżarły korniki i zawsze będzie go widać.
Takie informacje jak ta poniżej podnoszą ducha i wywołują radość:
""Na łamach szwedzkiego dziennika „Dagens Nyheter” ukazała się dość nietypowa reklama. Wieńczy ją apel. Do Szwedów kilka słów skierować postanowił sam Adam Michnik (...), który w święto Konstytucji 3 maja oraz w Światowym Dniu Wolności Prasy zaapelował "Pomóż nam uratować wolne media w Polsce. Wesprzyj Fundację Gazety Wyborczej" (...) Całostronicowa reklama zawiera też tekst A. Michnika zatytułowany: "Nie ma wolności bez solidarności", w którym redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” porównuje „atak polskiego rządu na ekonomiczne podstawy wolnych mediów” do ataku na Kapitol, jaki miał miejsce 6 stycznia. Michnik przekonuje ponadto, że 30 lat po upadku muru berlińskiego oraz upadku Związku Radzieckiego polskie społeczeństwo ponownie zmuszone jest bronić wywalczonej za ogromną cenę demokracji. [1]"". Według redaktora naczelnego „Dagens Nyheter” reklama owa umieszczona została za darmo (sic!).
Nie dziwię się frustracji nadredaktora GW, który czerpał dotychczas swoje zyski przede wszystkim ze spółek państwowych a to źródełko finansowe bardzo mocno zostało ograniczone w czasie obecnych rządów. Wcześniej nawet, gdy nakłady malały mógł po prostu rekompensować to wpływami z reklam czy rządowych ogłoszeń oraz dotacji a teraz już tej kasy nie wystarcza i mimo, że fundacje G. Sorosa są od 2016 roku właścicielem 11% akcji Agory wydawcy GW to i tak jest to zbyt mało i ten zastrzyk finansowy od G. Sorosa w wysokości 143,5 mln zł wcale nie był dokapitalizowaniem wydawcy „Gazety Wyborczej”. Akcje nie zostały bowiem nabyte z nowej emisji spółki, tylko odkupione od PTE Nationale Nederlanden, operatora jednego z działających w Polsce Otwartych Funduszy Emerytalnych. Był to zabieg uniemożliwiający obecnym władzom przejęcie Agory poprzez scentarlizowanie resztek majątku OFE, co spowodowałoby, że w ręce obecnych władz wpadłby pakiet co najmniej 38 proc. akcji Agory. Stąd byłby już tylko krok, żeby prezesa Agory wyznaczał ostatecznie… Jarosław Kaczyński [2].
Nam pozostaje kibicować końcowi GW. Ten obcy etnicznie brukowiec dla Polaków był i jest postkomunistycznym, promującym lewacką ideę oraz "społeczeństwo otwarte" (idea G. Sorosa) i rewolucję kulturową prymitywnym przekaziorem. Oby zniknęła w końcu z rynku, czego bym sobie życzył z całego serca a A. Michnik przeszedł w polityczny niebyt. Zbigniew Herbert opisał go jako intelektualnego komunistycznego potwora i miał rację. Niestety za tą opinię nie dostał Nagrody Nobla, która mu się należała jak nikomu. W. Szymborska nie dorastała mu "do pięt". Szkoda, ale podziwiam Z. Herberta za szczerość.
Nie wiem doprawdy po co ten śmieszny apel do Szwedów, których tak naprawdę w ogóle nie obchodzi co stanie się z GW czy też A. Michnikiem, chociaż... tak do końca nie jest, bo jednak A. Michnik dość dużo im zawdzięcza – przecież rządy w Szwecji nie oddały w ręce polskiego sądu jego brata, komunistycznego wojskowego mordercy sądowego czasów stalinowskich.
Na szczęście obecne pokolenie już nie czyta Gazety Wyborczej ani jej portalu. Są owszem i tacy, którzy uważają je za świętość, ale to są ludzie zaczadzeni i wyjałowieni z myślenia. W życiu realnym potrafią mówić tylko i wyłącznie językiem GW i TVN. Oni już są straceni dla Polski, bo nieraz próbowałem do nich dotrzeć argumentami merytorycznymi. Odzew był taki, że reagowali agresją i krzykiem. Smutne.
GW upada, czego nie mogą znieść jej włodarze. Skończył się jej wpływ - dzięki internetowi - na Polaków i dobrze. Młodzi ludzie dziś mają dostęp do różnych informacji i różnych portali, czego w latach 90-tych nie było i zdanie byliśmy jedynie na to, co napiszą w GW a już później powiedzą w TVN. Niestety jest wielu ludzi, którzy pamiętając te lata dalej są skłonni do akceptacji wszystkiego podawanego przez gazetę A. Michnika. Żal mi ich, bo nieraz to naprawę kiedyś wartościowi ludzie. Wiem to z autopsji.
Na pogrzeb GW nie pójdę, niech sami sobie wykopią grób i mam nadzieję, że nastąpi to dość szybko, nawet G. Soros nie pomoże.
Będę ukontentowany, gdy zobaczę te miny ich redaktorów, którzy przez tyle lat kształtowały umysły wielu Polaków. Ja zakończyłem z nią "współpracę" w 1992 roku i od tego czasu nieraz ją czytam "z drugiej ręki", co by znać ich poglądy. Jest to lektura, która wprawia mnie w stan obrzydzenia, ale zawsze warto znać, co myślą wrogowie polskości a ona taka jest.
Tylko szkoda mi tych moich rodaków ciągle ją czytających i na jej podstawie wyrabiających sobie opinię o świecie i Polsce. Naprawdę nie warto. Lepiej poszukać w Internecie innych informacji, aby wyrobić sobie opinię i własne zdanie, tyle tylko, że ci Polacy już nie potrafią myśleć samodzielnie. 30 lat skutecznie ich z tego "wyleczyło". Jeszcze raz szkoda.
Nadzieja jest w młodych Polakach. GW próbuje w Internecie do nich dotrzeć. Po części się jej udaje, ale nie martwmy się, bo młodzi więcej dziś wiedzą niż my w swoich czasach i nieraz potrafią myśleć! I to jest moja radość.
Kiedyś dyskutowałem z około 65 letnim mężczyzną, który kupował GW. Zapytałem dlaczego. Odpowiedział mi, że ją kupuje od początku i nie wyobraża sobie dnia bez niej. Na moją krytykę jego zakupu "wsiadł" na mnie krzykiem. Tych ludzi już nikt nie jest w stanie uratować. Trudno, ale rośnie nowe pokolenie i z ich postawy jestem w części dumny. Naprawdę duża ich część wie dużo, mimo, że nieraz krytykujemy ją za buźki w smesach, czy czytanie tylko skrótów książek. Takie czasy a co tu mówić o propagandowych tekstach GW. Nie czytają. I dobrze! Po co sobie zatruwać umysły jej wypocinami.
P.S.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ten koniec szybko nie nastąpi a może nawet nie dojdzie do niego w ogóle, ale i tak należy się cieszyć, że drastycznie spadło czytelnictwo GW i skończyła się epoka jedynego opiniotwórczego ośrodka w Polsce.
Mam częsty kontakt z młodymi ludźmi w wieku 18-30 lat...
Gdzie te czasy, kiedy Gazeta Wyborcza była jedyną wyrocznią poprawnych i światłych poglądów oraz osądów. Gdzie te czasy, kiedy TVN była jedyną telewizją informującą poprawnych i światłych obywateli o wszystkim, co dzieje się w świecie i w Polsce. Gdzie te czasy, kiedy lewicowe i demoliberalne idee były wyznacznikiem intelektualizmu, wykształcenia, inteligencji i nowoczesności. Gdzie? Minęły bezpowrotnie ;)))
Dziś zobaczyłem młodego człowieka kupującego w moim kiosku Gazetę Wyborczą. Ja akurat zaraz po nim nabyłem papierosy (niestety) i ostatni numer wSieci. Uśmiechnąłem się do tegoż młodzieńca, on odwzajemnił mój uśmiech i... lekko zaczerwieniony szybko umieścił tabloid w swojej torbie.
Przypomniały mi się czasy, kiedy jako student w 1990 roku z dumą czytałem i okazywałem wszem i wobec moją miłość do Gazety Wyborczej oraz całego środowiska dawnej Unii Demokratycznej. Nigdy wówczas tej gazety ze wstydem nie chowałem gdzieś w teczce a wprost przeciwnie: ostentacyjnie ją czytałem w pociągu, autobusie czy też na jakimś przystanku a w domu sterty GW zajmowały poczesne miejsce. Byłem dumny, że jestem w owy sposób w gronie osób oświeconych i postępowych, jestem jakąś elitą...
Nie docierały wtedy do mnie przestrogi rodziny, która próbowała mi wytłumaczyć, iż ta polskojęzyczna gazeta jest syjonistycznie antypolska a jej celem jest zniszczenie naszej polskości i dumy narodowej oraz, że jej autorzy wraz z naczelnym są mistrzami żydo-komunistycznej manipulacji i piewcami trockistowskiej demagogii. Oprzytomniałem dopiero po Nocnej Zmianie w 1992 roku i od tego czasu jakoś zawsze z życzliwym politowaniem traktowałem osoby, które dalej tę gazetę czytały lub się na nią powoływały.
Z wielką satysfakcją więc stwierdzam, że dziś Gazeta Wyborcza stała się dla młodych ludzi pewnego rodzaju obciachem a jej czytanie lub kupowanie powodem do zaczerwienienia czy też wstydu.
Utwierdziło mnie w tym mniemaniu stwierdzenie - niejako usprawiedliwiające - owego młodego człowieka spod kiosku, który oznajmił mi, że GW kupuje dla taty. No cóż... w sumie mógłbym też być jego ojcem i niestety moje pokolenie jest w dużej mierze całkowicie stracone i one stanowi trzon dzisiejszych otumanionych i prostackich zwolenników KOD-ów, PO, Nowoczesnych i innych. I tylko to moje pokolenie 35-50 latków a nawet 60 latków jeszcze kupuje lub czyta GW lub prosi o jej kupienie swoje dzieci lub wnuki. Ogólnie zaś dziś GW w rękach młodych ludzi to jest ewenement.
Identyczna sytuacja występuje w przypadku TVN oraz jej sztandarowego programu informacyjnego Fakty. O ile jeszcze niektóre programy tej stacji (szczególnie w obszarze rozrywki) są oglądane przez młodych ludzi to już indoktrynacja i manipulacja sączona przez Fakty jest dla nich nie do strawienia i jest powodem szyderczej pogardy. Zresztą też unikają Wydarzeń Polsatu czy też Wiadomości TVP. Wolą internet i stamtąd czerpią informacje o Polsce i świecie.
Czasy się zmieniły. Już żadne medium - jak niegdyś GW - dla młodych ludzi nie ma monopolu na prawdę. Jest wiele źródeł informacji i wszystko można sprawdzić, ocenić, porównać. Każda manipulacja lub zafałszowanie rzeczywistości są natychmiast zauważone przez młodych internautów i od razu jednoznacznie wskazane, wyśmiane lub "zmemowane".
Niestety większość mojego pokolenia jest odporna na wiedzę, odporna na informację i strasznie toporna oraz dalej jest zaczadzona lewacką i demoliberalną ideologią. Piszę to z żalem, ale jest to efekt inżynierii społecznej całego środowiska michnikowszczyzny, czyli tak naprawdę III RP. Fałszywe i antyludzkie wtłoczone w mózgi przez te 27 lat informacje oraz wdrukowane prostackie postawy stały się integralną częścią tych ludzi. Jakże przykre dla mnie jest obserwowanie i słuchanie moich rówieśników na marszach KOD-u... i na szczęście równie przykre jest dla młodych ludzi :), co napawa optymizmem na przyszłość.
Więc w sumie nie ma sensu narzekanie i krytykowanie straconego oraz odmóżdżonego pokolenia. Niech dalej czyta ono GW i ogląda TVN. Ważne, że dla nowego pokolenia Polaków te media są obciachem i nie stanowią żadnego autorytetu, nie są dla nich ani opiniotwórcze, ani opinionośne...
Oj... jak to boli "michnikoidalne" "elity" III RP i światowe lewackie oraz demoliberalne antyludzkie zbiorowiska...
Pozdrawiam
P.S.
Powtórzę jeszcze raz fragment jednego z moich ostatnich postów. Tak ku refleksji też mojego pokolenia.
Znakomity polski literat, który jako
jedyny w ostatnich kilkudziesięciu latach zasłużył na literacką Nagrodę
Nobla (której niestety nie dostał wyparty przez Cz. Miłosza i W.
Szymborską), śp. Zbigniew Herbert tak wyraził się o A. Michniku:
"Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli. Kłamca,
oszust intelektualny. Ideologia tych panów to jest to, aby w Polsce
zapanował socjalizm z ludzka twarzą. To jest widmo dla mnie zupełnie nie
do zniesienia. To jest potwór, który powinien mieć twarz potwora. Ja
nie wytrzymuję takich hybryd, ja uciekam przez okno z krzykiem". (dostępne m.in.: https://youtu.be/XgsJbcXuauk)
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Od dawna piszę, że "totalna opozycja" pragnie rozlewu polskiej krwi na ulicach.
Z jednej strony chce wykreować swoich męczenników za swoją sprawę, ale - co ważniejsze - chce totalnie skłócić Polaków do tego stopnia, aby wzajemna agresja doprowadziła nas do krwawych zajść ulicznych.
Tylko w tym już upatruję szansy powrotu do władzy, tylko to dziś staje się ich celem... bo wtedy można eskalować agresję a jedna polska śmierć może pociągnąć za sobą kolejne. Oni są bezwzględni i cynicznie antypolscy oraz bolszewicko antydemokratyczni: będą dążyć do naszego rozlewu krwi za wszelką cenę, wszelkimi metodami. W sytuacji takiej sprowokowanej "wojny domowej" będą chcieli zawezwać na pomoc UE w ramach tzw. zasady solidarności i zagrożenia demokracji.
Zresztą sam nie wiem, czy od samego początku przejęcia władzy przez prezydenta A. Dudę i PiS (ZP) celem opozycji nie było doprowadzenie do śmierci i walk Polaków na ulicach. Chyba takie zadanie miał spełnić KOD.
O takiej sytuacji często gaworzył i marzył (marzy) o niej TW Bolek. Chciał (chce) zebrać na ulicach 2 miliony Polaków, którzy będą protestować przeciw władzy - ogólnie rzecz ujmując - PiS a wtedy przecież wystarczy odpowiednie wygenerowanie agresji i dalej agresja będzie rodziła dalszą agresję.
Być może realizowana jest też podobna, ale jeszcze bardziej wyrafinowana strategia "totalnej opozycji" wykorzystująca rozwiązania operacyjne stosowane w realizacji tzw. "strategii żaby", która włożona do wrzątku od razu wyskakuje i ucieka, ale jeżeli włoży się ją do zimnej wody i będzie tę wodę stopniowo się podgrzewać to żaba będzie - sukcesywnie w czasie - przyzwyczajać się do coraz bardziej gorącej wody, nie ucieknie i zginie w końcu ugotowana przez wrzątek. I właśnie może te wszystkie wypowiedzi nawołujące do agresji i możliwości krwawej rewolucji na ulicach mają na celu powolne oswajanie Polaków do tego, iż w końcu ten rozlew krwi nastąpi. Wtedy oni mogą sprowokować rozlew polskiej krwi, wykorzystując do tego nieświadomych i ogłupionych Polaków, kolejnych Cybów.
Wszyscy bowiem przecież widzimy, iż - po totalnej klęsce dotychczasowych działań i prowokacji opozycji - zauważyć można zmasowane nawoływanie "światłych opozycjonistów" do siłowego i krwawego przejęcia władzy w Polsce. Nawołują do niego wprost, m.in. podczas swoich objazdów po naszym kraju i chyba właśnie taki cel przyświeca tym objazdom.
"Jestem konwertytą, przeszedłem na feminizm. Wcześniej byłem macho, teraz jestem feminista
— mówił na spotkaniu w Radomiu Adam Michnik. Dodał, że „tanio skóry nie sprzedamy”.
Spotkanie
zarejestrowała kamera „Wiadomości” i oczywiście nie konwersja
na feminizm była najważniejszym wątkiem wystąpienia naczelnego
„wyborczej”. Szef gazety, która od ponad ćwierćwiecza poucza wszystkich
dookoła na czym polega niezależność, zadeklarował:
Jeżeli ja prawidłowo diagnozuję, to nie ma ważniejszej rzeczy niż odsunąć PiS od władzy.
Michnik nie byłby też sobą gdyby nie porównał obecnych rządów do Hitlera i bolszewików. Chyba nie ma się zatem co dziwić, że mimo dużych nazwisk i akcji propagandowej przed spotkaniem, tłoku na sali, delikatnie mówiąc, nie było”
Obecna na tym samym spotkaniu, zorganizowanym zresztą przez „Wyborczą”, Ewa Kopacz wygłosiła natomiast zadziwiające zdanie:
Nie powinno się uprawiać polityki na ulicy. Ale to wszystko
zależy od tego, kto rządzi w kraju. Taka presja, w przypadku chociażby
czarnego protestu, pokazała, że ma sens. Trzeba pokazywać siłę.
Jeszcze dalej poszedł w jednej z ostatnich wypowiedzi Jerzy Stępień:
W tej chwili nie ma już mowy o prawie, liczy się tylko goła siła. Fizyczna. Kto będzie miał więcej za sobą ludzi, kto ich więcej wyprowadzi na ulicę, to ten będzie zwycięzcą.
Jak na byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego opinia szokująca. Wszelkie granice przekracza z kolei Bronisław Komorowski.
Były
prezydent, który tuż po przegranych wyborach zapowiadał organizację
„frontu przeciw nienawiści” dziś dywaguje o waleniu sztachetami
po łbach przeciwników:
To jest takie towarzystwo,
że się cofnie wyłącznie jak dostanie tym cepem prawdy w łeb. Trzeba
czasami mieć odwagę i lać się dechą z takimi ludźmi.
Cóż, wychodzi szydło z worka. A fakt, że „Wiadomości” TVP pozwalają Polakom poznać i ten obraz opozycji tłumaczy w dużej mierze potworny atak prowadzony na ten program informacyjny i jego zespół".
Wyobraźmy sobie teraz rok 2012. PO-PSL rządzi drugą kadencję i mija rok od ponownego przejęcia władzy i nagle J. Kaczyński (B. Szydło, A. Duda) przed kamerami mówi:
"Wyprowadzę dwa miliony ludzi. Dziś tanio skóry nie sprzedamy. Przecież chyba diagnoza jest jasna i jeżeli ja dobrze rozumiem to nie ma ważniejszej rzeczy niż odsunąć PO i PSL od władzy. Przecież w sumie ich działanie - choć wygrali wyborczo jak A. Hitler - są antydemokratyczne i antypolskie. Oczywiście nie powinno się uprawiać polityki na ulicy. Ale to wszystko
zależy od tego, kto rządzi w kraju. Taka presja, w przypadku polityki prowadzonej przez obecne władze ma sens. Trzeba pokazywać siłę. Musimy sobie zdać sprawę, że w tej chwili nie ma już mowy o prawie, liczy się tylko goła siła. Fizyczna. Kto będzie miał więcej za sobą ludzi, kto ich więcej wyprowadzi na ulicę, to ten będzie zwycięzcą. PO-PSL a szczególnie rządząca totalitarnie i antydemokratycznie i antypolsko PO to jest takie towarzystwo,
że się cofnie wyłącznie jak dostanie tym cepem prawdy w łeb. Trzeba
czasami mieć odwagę i lać się dechą z takimi ludźmi".
Wyobraźmy sobie co to by się działo w mainstreamowych lewackich mediach, co mówiłaby UE, jak atakowałaby PiS, jak ośmieszany i wyzywany od ksenofobów i faszystów byłby J. Kaczyński. Byłby larum na całym lewackim świecie. Wszyscy z obszaru michnikowszczyzny dostaliby szału i agresja na PiS stałaby się totalna a wnioski do prokuratury za ściganie do nawoływania do przemocy i obalenia siłą konstytucyjnych organów RP sypałyby się jak "z rękawa".
Ale - w odniesieniu do dzisiejszej "totalnej opozycji" - niestety pragnę podkreślić, iż to nie są ich żarty a wykreowanie kolejnych Cybów wcale nie jest takie trudne i jest możliwe. Po krwawej w skutkach agresji odpowiedzią jest przecież z reguły tożsama ogresja strony (grupy) przeciwnej. I na to liczą zdrajcy i antypolacy z opozycji.
Ja jednak zastanawiam się jak długo obecna władza będzie tolerować takie wypowiedzi i takie zachowania. Przecież oni wprost łamią prawo a mówi ono w wielu miejsca m.in.:
1) Kodeks Karny
- Art. 18.
§ 1. Odpowiada za sprawstwo (czynu zabronionego - kj) nie tylko ten,
kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną
osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez
inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca
jej wykonanie takiego czynu.
§ 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego.
§ 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w
zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem
ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie,
środek przewozu, udzielając rady lub informacji; odpowiada za
pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi
niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem
ułatwia innej osobie jego popełnienie.
- Art. 126a. Publiczne nawoływanie do popełnienia czynu zabronionego
Kto publicznie nawołuje do popełnienia czynu określonego w art. 118eksterminacja, art. 118audział w masowym zamachu - odpowiedzialność karna, art. 119dyskryminacja § 1, art 120–125 lub publicznie pochwala popełnienie czynu określonego w tych przepisach,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5
- Art. 127. Zamach stanu
§ 1. Kto, mając na celu pozbawienie
niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą
konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w
porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do
urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze
25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia
wolności.
§ 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.
- Art. 128. Zamach na organ konstytucyjny RP
§ 1. Kto, w celu usunięcia przemocą
konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje działalność
zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.
§ 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 3. Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
- Art. 129. Zdrada dyplomatyczna
Kto, będąc upoważniony do
występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem
obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę
Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
- Art. 130. Szpiegostwo
§ 1. Kto bierze udział w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 2. Kto, biorąc udział w obcym wywiadzie albo działając na jego rzecz,
udziela temu wywiadowi wiadomości, których przekazanie może wyrządzić
szkodę Rzeczypospolitej Polskiej,
podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.
§ 3. Kto, w celu udzielenia obcemu wywiadowi wiadomości określonych w §
2, gromadzi je lub przechowuje, wchodzi do systemu informatycznego w
celu ich uzyskania albo zgłasza gotowość działania na rzecz obcego
wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 4. Kto działalność obcego wywiadu organizuje lub nią kieruje, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności.
§ 1. Kto narusza nietykalność cielesną
funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas
lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 wywołało niewłaściwe zachowanie się
funkcjonariusza lub osoby do pomocy mu przybranej, sąd może zastosować
nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
- Art. 226.
§ 1. Kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Przepis art. 222 § 2 stosuje się odpowiednio.
§ 3. Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej
Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności
do lat 2.
- Art. 132. Dezinformacja
Kto, oddając usługi wywiadowcze
Rzeczypospolitej Polskiej, wprowadza w błąd polski organ państwowy przez
dostarczanie podrobionych lub przerobionych dokumentów lub innych
przedmiotów albo przez ukrywanie prawdziwych lub udzielanie fałszywych
wiadomości mających istotne znaczenie dla Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
- Art. 132a
Kto publicznie pomawia Naród Polski o udział, organizowanie lub
odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie, podlega
karze pozbawienia wolności do lat 3,
- Art. 133. Znieważenie Narodu lub Rzeczpospolitej Polskie
Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
- Art. 134. Zamach na życie Prezydenta
Kto dopuszcza się zamachu na życie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karze
25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia
wolności.
- Art. 135. Czynna napaść lub znieważenie Prezydenta
§ 1. Kto dopuszcza się czynnej napaści na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
- Art. 137. Publiczne znieważanie znaku lub symbolu państwowego
§ 1. Kto publicznie znieważa,
niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę
lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto na terytorium Rzeczypospolitej
Polskiej znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar,
chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwa obcego, wystawione
publicznie przez przedstawicielstwo tego państwa lub na zarządzenie
polskiego organu władzy.
2) Kodeks wykroczeń
- Art. 49.
§ 1. Kto w miejscu publicznym demonstracyjnie okazuje lekceważenie
Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym
organom, podlega karze aresztu albo grzywny.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto narusza przepisy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej.
Nie jestem prawnikiem i być może są jeszcze inne przepisy prawne w tym obszarze. Jeżeliby jednak głęboko wniknąć nawet w te, które przytoczyłem i zrozumieć literę obowiązującego prawa to większość liderów dzisiejszej "totalnej opozycji" już dawno winna stanąć przed sądem.
Ja rozumiem, że rząd nie chce dać się sprowokować i wytworzyć męczenników opozycji, ale przecież nawoływanie do siłowych rozwiązań na polskiej ulicy jest przestępstwem, które musi być ścigane. Chyba już czas na odpowiednią reakcję, bo może być za późno...
Swoją drogą... jakimi nikczemnikami są ci nienawistnicy i jakimi cuchnącymi cynikami i hipokrytami oraz ludźmi nienawidzącymi Polaków-wyborców. Uważają, że demokracja jest tylko wtedy, gdy oni są u władzy. To jest typowe dla światowych i polskich lewackich i skomunizowanych elit demoliberalnych.
Aż naprawdę można dostać torsji...
Jednak wierzę w mądrość Polaków, nawet przeciwników obecnej władzy. Wierzę, iż nie damy się sprowokować zdrajcom i antypolakom.
I tak ku refleksji wypowiedź znakomitego polskiego literata, który jako jedyny w ostatnich kilkudziesięciu latach zasłużył na literacką Nagrodę Nobla (której niestety nie dostał wyparty przez Cz. Miłosza i W. Szymborską), śp. Zbigniewa Herberta na temat A. Michnika:
"Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli. Kłamca, oszust intelektualny. Ideologia tych panów to jest to, aby w Polsce zapanował socjalizm z ludzka twarzą. To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. To jest potwór, który powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd, ja uciekam przez okno z krzykiem". (dostępne m.in.: https://youtu.be/XgsJbcXuauk)
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Niestety... Coraz śmieszniejsza aktywność tego Pana i mimo tego wciąż utrzymujące się jako takie poparcie społeczne skłoniły mnie do kilku refleksji.
Moim zdaniem ten Pan to - z jednej strony - "leming niepospolity" w czystej postaci a - z drugiej strony - ucieleśnienie marzeń "lemingów pospolitych", który jest taki sam jak oni a do tego ma pieniądze, układy, znajomości i jest "kimś" kim chciałyby być wszystkie "lemingi pospolite".
Ten Pan ma wyższe wykształcenie jakie wielu jemu podobnych uzyskało w czasach, gdy jak to mniej więcej mówi prof. B. Wolniewicz - cytuję z pamięci: "jakość nauczania wyższego wyparta została przez przez prerogatyw ilości studentów i występuje w tym obszarze systematyczne jakościowe równanie w dół zarówno wśród kadry akademickiej, jak i absolwentów".
Zaczęło się to już w czasach komunistycznych, ale przybrało na sile w okresie III RP. Wśród kadry akademickiej przez lata królowała zasada (i chyba dalej tak jest) zastępowalności kadr ludźmi gorszymi intelektualnie i pod względem wiedzy od poprzedników. Profesorowie nie szukali "uczniów mogących przerosnąć nauczycieli" i otwierali szerokie wrota do karier niezagrażających im miernot. Te miernoty zaś w przyszłości będąc już samodzielnymi pracownikami naukowymi dobierały sobie do współpracy jeszcze większe miernoty...
I tak mamy dziś wysyp "intelektualnych geniuszy" wśród kadry akademickiej, takich kolejnych "lemingów niepospolitych".
Na przedstawione zjawisko nałożyła się celowa polityka obniżania jakości wykształcenia i umiejętności Polaków przejawiająca się m.in. w: nie wymagających myślenia testach, likwidacji szkół zawodowych, braku matematyki na maturze i niskim progu jej zdawalności, redukcji godzin nauczania historii i języka polskiego, likwidacji egzaminów na studia, wprowadzeniu dwuetapowych studiów wyższych: licencjackich i magisterskich... czyli tak naprawdę na każdym poziomie nauczania. Obok tego nastąpiła komercjalizacja nauki, w tym studiów wyższych oraz niż demograficzny. Ostatecznie - dla zachowania kierunków na uczelniach oraz umożliwienia zapełnienia studentami szkół prywatnych - znacznie dodatkowo obniżono wymagania wobec kandydatów na studia i samych studentów. To z kolei było zaaprobowane przez samych młodych ludzi, których poziom wiedzy i intelektualnych umiejętności stawał się coraz niższy.
A do tego jeszcze nauczyciele akademiccy byli poddawani różnorakiej presji lewackiej ideologii i "religii" politpoprawności oraz konieczności realizacji tzw. "polityki wstydu za polskość", pracowali na kilku uczelniach naraz co oczywiście musiało wpłynąć też na jakość przekazywanej przez nich wiedzy oraz negatywnie wpływało na możliwości ich pracy naukowej...
I tak przez lata mury uczelni wyższych opuszczało coraz liczniejsze grono absolwentów z coraz mniejszym zasobem wiedzy a do tego wiedzy skażonej lewicową poiltpoprawnością, coraz niższą inteligencją, ale przeświadczonych o przynależności do elity intelektualnej narodu i o tej przynależności byli utwierdzani oraz przekonywani przez michnikowszczyznę... pod warunkiem, że będą tacy jak michnikowszczyzna. To właśnie pokolenia "wykształciuchów" czy "lemingów", którym wydaje się, że myślą, mają i wiedzą a myślą i wiedzą tylko tyle, ile usłyszą w TVN i przeczytają w GW a "mają" tylko tyle, ile mogli kupić na często niespłacalny kredyt.
I taki jest też R. Petru. To idealny wytwór III RP oraz bezwolny wykonawca zaleceń "mędrców" nim kierujących. To taki "leming niepospolity", nie posiadający szerokiej i ugruntowanej wiedzy, niezbyt lotny, popełniający gafy, ośmieszający się a który zrobił karierę dzięki znajomościom i układom wśród "elit" III RP.
Dla "lemingów pospolitych" on jest "swój" i wszystko mu wybaczą bo jest taki, jakimi oni są, czyli w sumie niedokształconymi, mało inteligentnymi, popełniającymi gafy i przejęzyczenia, przynależącymi do "wykształciuchów", mówiącymi lewackie i demoliberalne wdrukowane slogany, nowoczesnymi nie Polakami, ale aż i już Europejczykami należącymi do "elity". Ten Pan nieraz kłamie lub aberracyjne mija się z rzeczywistością i logiką tak jak oni, mówi ich językiem, który wykreowany w nich został przez miernych lub cynicznych wykładowców, przez Michnika i spółkę czy TVN. Mówi to, co chcą usłyszeć, co jest zgodne z ich jednostronnym pojmowaniem świata i są w stanie przyswoić oraz zachowuje się też podobnie przeświadczony o swojej mądrości, wielkości i przynależności do "klasy wyższej". A ponadto zna "autorytety", jest banksterem z milionami, jest pokazywany w telewizji, o nim się pisze i "coś" znaczy, to "coś" co chciałby każdy "leming pospolity" a co daje mu namiastka popierania go i bycia z nim. Jest to normalna (cyniczna zresztą) realizacja przez niego potrzeby przynależności A. Maslowa a także potrzeb: bezpieczeństwa oraz szacunku i uznania [1] i jednocześnie neutralizacja-redukcja dysonansu poznawczego, powyborczego, który pojawił się u wyborców B. Komorowskiego i PO [2].
Nie wiem na ile ten Pan jest hipokrytycznym cynikiem wykorzystującym wykreowanych manipulacyjnie przez niemal 26 lat "lemingów pospolitych", czy też mówi i robi to czego chcą od niego naprawdę inteligentni mocodawcy (m.in. L. Balcerowicz, W. Frasyniuk, A. Olechowski, W. Kuczyński, J. Hartman, A. Michnik, E. Smolar, G. Soros), którzy ową klasę "lemingów pospolitych" wykreowali oraz wykreowali jego samego. Nie wiem, czy tak mu wtłoczono przeświadczenie o własnej wielkości, że sam już w nią uwierzył, a która to wielkość jest systematycznie przez niego samego ośmieszana. Stąd w tytule felietonu wykrzyknik wraz z pytajnikiem. Sądzę jednak, że ten Pan jest kwintesencją połączenia tych wszystkich wymienionych przeze mnie zjawisk.
Chciałbym być jednocześnie dobrze zrozumianym.
Mówiąc negatywnie i szyderczo o pracownikach i wykładowcach szkół wyższych miałem na myśli ogólnie szerokie dwie grupy: faktyczne miernoty intelektualne bez gruntownej wiedzy a chcące być megalomańsko i mitomaństwo "autorytetami, elitami inetelktualnymi" oraz naprawdę ludzi inteligentnych z dużą wiedzą, ale bądź zastraszonych i zniewolonych przez układ III RP, bądź cyników i hipokrytów, którzy albo swoją postawę naukową uzależnili od profitów albo są wykonawcami lub kreatorami lewackich oraz syjonistycznych dogmatów, bądź też naukowców zniewolonych współpracą z tajnymi komunistycznymi służbami specjalnymi (środowisko akademickie nigdy nie zostało zlustrowane). Obok nich funkcjonują intelektualnie i z dużą wiedzą prawdziwi naukowcy, ale niestety jest ich mniejszość i to prawdopodobnie w proporcji ukazanej w ostatniej uchwale senatu UJ w sprawie głosowania nad zasadnością apelu do prezydenta A. Dudy wystosowanym przez wydział prawa tegoż uniwersytetu [3].
Mówiąc natomiast o "lemingach pospolitych" nie miałem na myśli zwykłych i inteligentnych ludzi, którzy swą asertywność stracili w momencie ubezwłasnowolnienia kredytem oraz boją się o swoją pracę i stanowiska, dzięki którym są w stanie dalej funkcjonować na wyższym materialnie poziomie i są w stanie spłacać zobowiązania kredytowe i zapewniać godziwy byt rodzinie. Ich rozumiem i zapewne oni rozumieją, że są "podstawieni pod ścianą" , ale - jeśli są dobrzy intelektualnie i pod względem poziomu wiedzy - nie mają się naprawdę czego bać i nie ma sensu uleganie propagandzie sączonej przez kreatorów i beneficjentów III RP. Ci ostatni jedynie walczą o swoje profity z posiadania władzy i o uniknięcie odpowiedzialności za swoje działania lub też o dalszą możliwość lewackiego kreowania dusz innych i władzy nad ludźmi, nad Polakami. I właśnie ci wykreowali i finansują m.in. R. Petru...
P.S.
Z pewnością tylko hasłowo i zdawkowo zasygnalizowałem pewne zjawiska, które wymagałyby znacznego rozszerzenia, ale sądzę, iż wielu czytelników posiada odpowiednią wiedzę i poziom intelektualny, aby je zrozumieć i we własnym zakresie pogłębić. A dla innych mam radę: czytajcie i oglądajcie dużo, z różnych źródeł...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
"Dybuk (hebr., jid. דיבוק, dibuk – „przylgnięcie”) – w mistycyzmie i folklorze żydowskim zjawisko zawładnięcia ciałem żywego człowieka przez ducha zmarłej osoby. Dybukiem nazywa się też samego ducha, duszę zmarłego, która nie może zaznać spoczynku (czy też, wśród zwolenników kabały - reinkarnacji) z powodu popełnionych grzechów, i szuka osoby żyjącej, aby wtargnąć w jej ciało. Wedle niektórych mistyków podatnymi na opanowanie przez dybuka miały być osoby grzeszne, zaś duchy przejawiać miały szczególną aktywność w noc święta Jom Kippur (Dzień Pojednania, Sądny Dzień). Wiara w dybuki znana była wśród Żydów, zwłaszcza środkowoeuropejskich, począwszy od epoki talmudycznej, ale sam termin „dybuk” pojawił się dopiero w XVII wieku. Wtedy też wiara w dybuki stała się wyobrażeniem powszechnym. Opanowując daną osobę, dybuk powodował zmianę jej osobowości, przemawiał jej ustami, ale swoim głosem. Należało wówczas znaleźć rabina, aby odprawił egzorcyzmy, dzięki którym dybuk opuszczał ciało przez mały palec u nogi. Aby dybuk znalazł spokój i nie opanował kolejnej osoby, trzeba go było przy egzorcyzmach namówić do wyjawienia swojej tożsamości i przeprowadzić tikun (naprawę) poprzez poczęstunek wiernych alkoholem przez rodzinę ujawnionego dybuka. Osoby cierpiące na choroby umysłowe lub nerwowe uważano często za nawiedzone przez dybuka i leczono je poprzez egzorcyzmy. Szczególny rodzaj dybuka opanowywał niektóre kobiety. Nie był on duszą zmarłego, lecz demonem, który czynił z opanowanej czarownicę".[1].
13 grudnia 2015 roku ksiądz S. Małkowski odprawił chrześcijańskie egzorcyzmy pod siedzibą Gazety Wyborczej. Sądzę, że mogły one mieć wpływ na wszystkich jej pracowników, bowiem Szatan potencjalnie opętuje i nęka wszystkich a w szczególności większość "narodu wybranego", który miast przyjąć Syna Bożego jako Mesjasza odrzucił go i zamordował. Ale też musiał mieć wpływ na katolickich (i nie tylko) Polaków tkwiących w okowach szatańskiego A. Michnika a tych, szczególnie wśród osób najważniejszych w Agorze, jest zdecydowana mniejszość, o ile w ogóle są.
Większość liczących się pracowników i dziennikarzy Gazety Wyborczej i samej Agory to wszakże Żydzi z obywatelstwem polskim, w tym oczywiście sam redaktor naczelny, czyli A. Michnik vel. Szechter. Samą Agorę założyli chyba tylko Żydzi a od zawsze GW była jedynie raczej żydowską gazetą dla Polaków i stąd jej zawsze antypolski charakter.
Tak to już jest, że chrześcijaństwo od początku było znienawidzone przez większość Żydów, bowiem nigdy nie uznali Jezusa Chrystusa za obiecanego im Mesjasza, Syna Bożego. Niemal wszyscy Żydzi (niezależnie od wiary i sefardyjskiego czy aszkenazyjskiego, w tym chazarskiego pochodzenia) nadal czekają na Mesjasza i - wedle Apokalipsy - zmieni się to dopiero w dniu Sądu Ostatecznego, w czasie "ostatnich czasów".
Niemniej tak naprawdę skutek na dzisiejszych Faryzeuszy tkwiących w nienawiści do prawdziwego Syna Bożego mógłby jedynie sprawić egzorcyzm odprawiony przez rabina a dotyczący wypędzenia z dusz żydowskich złych dybuków, które opanowały wielu Żydów (w tym tych oczywiście z polskim obywatelstwem, oczywiście nie wszystkich) a już na pewno większość ludzi GW a także z pewnością większość kreatorów i beneficjentów III RP. Mam tu na myśli m.in. A. Michnika, T. Mazowieckiego, B. Geremka, H. Łuczywo, W. Rapaczyński, J. Kuronia, W. Frasyniuka, W. Kuczyńskiego, A. Kwaśniewskiego, J.K. Bieleckiego, M. Borowskiego, A. Smolara, A. Małachowskiego i jego nieślubnego syna, W. Cimoszewicza, J. Lewandowskiego, J. Turowicza, S. Niesiołowskiego, J. Onyszkiewicza, A. Zolla, G. Sorosa, L. Balcerowicza, A. Olechowskiego, J. Hartmana, K. Geberta (D. Warszawskiego), A. Holland, P. Wrońskiego, Morozowskiego, Z. Żaka-Solorza, M. Waltera i wielu, wielu innych "polskich" polityków, biznesmenów, aktorów, ludzi kultury i mediów, naukowców, prawników...itd.
Nie wiem... może mi się tylko tak wydaje, ale - wedle mnie - to osoby i zespół środowiskowy sprawiające w dużym stopniu wrażenie opętania ich przez Dybuki a być może niektóre z nich takimi Dybukami niemal są lub staną/stali się po śmierci. Te ich Dybuki to specyficzny rodzaj tych Dybuków, które swoją antychrześcijańskość zamienili w dużej części w antykatolickość skierowaną na Polaków a tym samym skierowaną na polską tożsamość, tradycję, kulturę, język, historię czy patriotyzm, polskość i polskie państwo. I często te Dybuki charakteryzowały/charakteryzują się przekonaniami lewackimi, socjalistycznymi i czysto komunistycznymi. Ale też takowe Dybuki - nie tylko o cechach antypolskich - opętały swego czasu wielu "niemieckich" (i nie tylko) socjalistycznych hitlerowców jak sam A. Hitler czy J. Goebbels, R. Hess, H. Goering, H. Frank, H. Himmler, J. Ribbentrop i np. E. Milch.
Kto mógłby być takim Dybukiem np. dla A. Michnika? Może jego ojciec, komunista i agent sowiecki, członek Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i nienawistnik wolnej i niepodległej Polski. Może też takim Dybukiem jest i był też dla Stefana Michnika, brata A. Michnika, który jest komunistycznym zbrodniarzem skazującym Polaków na śmierć. Takimi Dybukami mogliby być też niemal wszyscy najważniejsi członkowie przedwojennej Komunistycznej Partii Polski czy polskiego ramienia NKWD i UB. A już na pewno komunistyczni teoretycy i rewolucjoniści w stylu K. Marksa, W. Lenina, L. Trockiego, F. Engelsa, R. Luksemburg, Ł. Kaganowicza czy też komunistyczni mordercy tzw. powojennej żydo-komuny. I oczywiście takimi Dybukami mogą też być dla innych, nie tylko dla A. Michnika.
Ale to tylko przypuszczenia, które musiałby rozwiać rabin-egzorcysta a takich egzorcyzmów na pewno wymaga cała GW i Agora a także duża część medialno-naukowo-kulturalno-politycznych elit III RP, w tym też takaż część np. TVN, czy TVP.
Zjawisko opętania przez Dybuki nie można jednakże odnosić tylko do części Żydów z polskim obywatelstwem ani też do części Polaków żydowskiego pochodzenia. Obejmuje ono swoim zasięgiem cały świat, w tym elity światowych bankowców i właścicieli wielkich korporacji przemysłowo-medialnych. Takie rody jak Rothschildów, Rockefellerów czy Morganów sprawiają wrażenie opętanych w wielu pokoleniach jak i dziś. To samo środowiska masońskie, iluminackie, lewacko-unijne i inne dążące do stworzenia poprzez chaos i zniszczenie starego porządku cywilizacyjnego Jednego Rządu Światowego i Nowego Porządku Świata (NWO).
No cóż Dybuki opętują raczej osoby grzeszne... więc może warto, aby Ci jeszcze nie opętani przestali grzeszyć już dziś... Może unikną opętania przez złe Dybuki?
"...widz w Polsce ogłupiany od lat, konsekwentnie przez wszystkich, bo tu jest straszna rywalizacja – zdebilenie w jednostce czasu – kto osiągnie największy sukces. Widz w Polsce wybaczy wiele, bardzo wiele, ale jednego nie wybaczy nigdy: nigdy, przenigdy nie wybaczy tego, żeby go potraktować poważnie. Włączyłem sobie dzisiaj kanał TVN24 i oglądałem go całkiem długo (…) i byłem tym zafascynowany, bo w telewizji informacyjnej przez trzy godziny właściwie o niczym mnie nie informowano. Przez trzy godziny się do mnie mizdrzono. Wszystko sprowadzone do anegdoty. Nie możemy mówić poważnie, bo poważny, to znaczy nudny, a jak nudny, to te barany wezmą pilota i przełączą".
Przypominam te słowa wypowiedziane przez T. Lisa w kontekście dzisiejszej antyrządowej i antyprezydenckiej medialnej histerii i manipulacji sączonej z niemal wszystkich mediów w Polsce przy wtórze prawie całej opozycji.
Oni wszyscy naprawdę uważają nas, Polaków za idiotów, którymi można swobodnie manipulować, ogłupiać ich medialną i kłamliwie propagandową papką i których nie można traktować poważnie.
I nie traktują nas poważnie od całych 26 lat a już w szczególności przez ostatnie 8 lat rządów PO-PSL.
Lekceważą nas i nami manipulują politycy i dziennikarze, kreatorzy i beneficjenci III RP.
To samo ogłupianie mamy teraz, kiedy w końcu większość aktywnych Polaków miała dość traktowania ich jak idiotów i wybrała do władzy ludzi, którzy Polskę i Polaków traktowali i traktują poważnie.
Ale dla mediów i polityków, którzy do tej pory traktowali nas jak głupców i łatwo okłamywali a jednocześnie żerowali na polskim majątku finansowym i rzeczowym sytuacja uświadomienia Polakom, iż są lub mogą być w swoim kraju podmiotem a nie przedmiotem... jest nie do zaakceptowania.
Sytuacja, w której Polacy byli przez nich traktowani i pozwalali się traktować jak stado baranów była dla nich komfortowa. Dla polityków, kolaborantów, zdrajców oraz szemranego biznesu dawała swobodę w niemalże jawnym okradaniu Polski i sprzedawaniu jej majątku, suwerenności i niepodległości obcym, w tym wybranym mocarstwom oraz zniemczonej UE. Dla dziennikarzy zaś pozwalała na finansowe korzystanie z profitów popierania władzy, nie przemęczanie się intelektualne, lekceważenie etosu dziennikarskiego oraz uzyskiwanie pozycji stawania się prawie pierwszą władzą kreującą rzeczywistość w miarę potrzeb i zleceń rządzących Polską. Taka zaś celowa postawa mediów potęgowała bezkarność władzy w całym okresie III RP.
Manipulacja Polakami i ich ogłupianie - jak stwierdził T. Lis i jak sami to zauważmy - trwa od lat i niestety przyniosła efekty bardzo wymierne w postaci wykreowania rzeszy ludzi odpornych na wiedzę i argumenty a jedynie bezrefleksyjnie, bezmyślnie i li tylko emocjonalnie przyjmujących do wiadomości jako prawdy objawione nawet najbardziej idiotyczne gaworzenie medialne. Taki zidiociały i w tym zidioceniu mizdrzący się prymitywnie i emocjonalnie do nich przekaz był i jest dla nich wygodny bo nie wymaga niczego, żadnej refleksji czy myślenia.a głupota staje się wartością pozytywną. Dodatkowo w Polsce obniżono poziom wykształcenia i dla wielu taki prosty i prymitywny przekaz medialny bazujący na emocjach a nie faktach oraz podkreślający ich jednak mądrość był i dalej jest potwierdzeniem ich wydumanej inteligencji i mądrości. Stąd te wykształciuchy, lemingi czy "młodzi, wykształceni z wielkich miast".
Piękne hasła o europejskości, nowoczesności i tolerancji bazujące i jednocześnie kreujące kompleks niższości Polaków konfrontowane były z negatywnym obrazem naszych rodaków, którzy czuli i czują się podmiotowym suwerenem w swoim kraju. Dawało to zmanipulowanym i ogłupionym baranom poczucie wyższości nad innymi, świadomymi Polakami a tym samym utwierdzało ich we własnym przekonaniu o ułudnej przynależności do kasty tych lepszych i świadomych obywateli. Ułudnej bowiem właśnie o tej części Polaków wypowiadał się przedstawiciel kasty uprzywilejowanej T. Lis mówiąc o ich głupocie, zidioceniu oraz nazywając ich baranami.
Dzisiejsza histeria medialno-polityczna, mowa nienawiści i usilne dążenie do dzielenia Polaków oraz niemal krwawego podpalenia Polski jest tylko obroną elit III RP przed utratą władzy i dotychczasowym posiadaniem Polski na własność wraz z korzystaniem z jej profitów i bogactw oraz strachem przed prawdą o ich zdradzie, złodziejstwie, kolaboranctwie i działaniu na szkodę Rzeczpospolitej. Tym samym strachem przed odpowiedzialnością.
Ale też ta mowa nienawiści i dzielenie Polaków od razu po demokratycznych wyborach ma też na celu obronę przed uświadomieniem sobie nawet przez tych - ich zdaniem - głupców i baranów, że faktycznie byli przez nich traktowani jak ci głupcy i barany. Taki proces zaprzepaściłby ich 26 letnie starania o doprowadzenie Polaków do poziomu nieświadomego stada bezwolnych i bezmyślnych jednostek, nisko opłacanych, bez własności, bez swojego kraju i bez umiejętności indywidualnego myślenia oraz bez tożsamości narodowej będącej fundamentem trwania i przetrwania przez tysiąclecia Rzeczpospolitej.
Te rzesze tzw. "lemingów" mogłoby się nagle dowiedzieć, że nie muszą nimi być. Mogą być świadomymi i myślącymi Polakami nie poddającymi się manipulacji i nie pozwalającymi na traktowanie ich jak idiotów, głupców i baranów.
A przecież obecny rząd i prezydent po raz pierwszy w tzw. "wolnej Polsce" chcą realizować obietnice wyborcze. Potrzebują tylko czasu na realizację swojej dobrej zmiany i tego czasu nie chcą dać im elity III RP. Nie chcą im dać nawet 100 dni spokojnego rządzenia. Po prostu nie mogą. Chcą dalej władać bezrozumnymi masami a reformy i zmiana uniemożliwiłaby im to na wiele lat. I w tym tkwi sedno... choć niejedno...
Zauważmy. Od początku prezydentury A. Dudy próbowano go ośmieszyć, zdezawuować i zdyskredytować. To się nie udało, więc go przemilczali. Po zwycięstwie ZP już nie mogli zdzierżyć tego, że całkowicie stracili władzę i możliwość swobodnego zawłaszczania Polski. Postanowili więc uaktywnić medialnie tych swoich ogłupionych i zmanipulowanych do niedawna Polaków. Musieli to zrobić od razu zanim ich dysonans poznawczy (powyborczy) nie zamieni się w uświadomienie, iż byli tylko "pionkami w grze" i "rączkami do głosowania". Przez lata wytresowano ich na bezwolne i medialno-poddańcze istotki więc w dość łatwy sposób można ich było kolejny las zmanipulować niemal w identyczny sposób jak to robiono od lat. Te istotki tym samym pozbyły się dysonansu poznawczego i z powrotem odetchnęli ożywczą papką medialną przekonującą ich o wściekłym Kaczorze, katolach, oszołomach i wykreowanym niszczeniu przez nich demokracji. Tak byli kształtowani od lat i dziś nie reprezentują niczego innego a nawet są podatni na stanie się fanatykami, groźnymi dla demokracji i Polaków fanatykami... a fanatyzm jest fatalny w skutkach, co pokazują przykłady islamistów czy przywódców unijnych w stylu A. Merkel czy M. Schulza...
Żałuję, że - mimo wszystko - zostało jeszcze tak wielu Polaków określanych przez T. Lisa i innych jako głupcy i barany. Naprawdę żałuję, ale niestety oni pozostaną choć powoli się starzeją i w to miejsce wyrasta nowe pokolenie w zdecydowanej większości uodpornione na propagandę i fałsz medialny. Oni czerpią wiedzę już nie tylko od A. Michnika czy TVN, ale korzystają z różnych źródeł tej wiedzy. Oni nigdy nie pozwolą się traktować jak głupcy czy idioci. I to jest szansa dla Polski, szansa dla Polaków stania się podmiotem a nie przedmiotem we własnym kraju.
Mam też nadzieję, że jednak liderowym cynicznym manipulatorom partii opozycyjnych nie uda się krwawe podpalenie Polski i nie uda się fanatyczne zantagonizowanie Polaków a już niedługo jednak wielu tych - zdaniem T. Lisa i polityczno-medialnych elit III RP - głupich baranów nie zasługujących na poważne traktowanie i godnych jedynie pogardy zmądrzeje i przestanie być baranami... a wtedy przekona się, że w Polsce może być normalnie i można czuć się godnym i dumnym Polakiem.
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
h
ttp://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Wiem, że pisanie o PUSTCE nie ma większego sensu bowiem nawet krytyki warte jest tylko to, co reprezentuje jakąś WARTOŚĆ a PUSTKA zasługuje jedynie i aż na politowanie lub pogardę, ale tak naprawdę na zwykłe milczenie.
Gorzej jest wtedy, gdy PUSTCE wydaje się, że jest jakąś WARTOŚCIĄ i nie zdaje sobie sprawy, że jest PUSTKĄ... To bardzo przykra przypadłość... Podobna do tej, że większość IDIOTÓW nie zdaje sobie sprawy, że jest IDIOTAMI a w swoim przeświadczeniu są pewni, iż są inteligentnymi MĘDRCAMI zdolnymi do logicznego myślenia. Tyle tylko, że to myślenie jest logiczne i prawdziwe tylko dla nich samych lub im podobnych IDIOTÓW.
Stąd np. A. Michnik chce przygarnąć T. Lisa, bowiem reprezentują podobne walory charakterystyczne tożsamej dla nich PUSTCE i nie wiedzą, że są PUSTKĄ lub mają przeświadczenie, że nią nie są. Smutna to przypadłość obydwu Panów, ale jak wskazałem jest porównywalna obserwacyjnie do przypadłości IDIOTÓW, którzy nie wiedzą, że są IDIOTAMI.
Taka niewiedza o własnej przypadłości i własnej pustce jest podobna też do niewiedzy o własnej ułomności psychicznej i przeświadczenie np. o własnej normalności części ludzi noszących znamiona chorych psychicznie lub tak się zachowujących. Oni też nie wiedzą, że są chorzy a wydaje im się, że są zdrowi a wszyscy inni są chorzy... To przypadki, które strasznie trudno się leczy a niektóre niestety są nie do wyleczenia...
Ale przejdźmy do PUSTKI....
Zobaczyłem wczoraj T. Lisa w TVP... Śmieszne to było i żenujące widowisko, które tak naprawdę - wedle zapewne nie wiedzącego o swojej PUSTCE T. Lisa - miało być pośrednim atakiem na Prezydenta A. Dudę. Ileż to się ta PUSTKA naprodukowała, żeby z każdego zaproszonego gościa wydobyć jakąś negatywną wypowiedź o prezydencie, który - według tej PUSTKI - ma być podobno antydemokratycznym przywódcą łamiącym Konstytucję... a w zamyśle tej PUSTKI zapewne tym, któremu należy odebrać ową prezydenturę. PUSTKA jak widać zazdrości i nienawidzi WARTOŚCI, która dla niej jest nieosiągalna...
I czynił Tomaszek takie antyprezydenckie zabiegi wobec niemal wszystkich swoich gości, których zaprosił. A zaprosił przede wszystkim tych, którzy wedle niego reprezentują taki sam poziom jak on, czyli PUSTKA zaprosiła podobną do siebie wieloosobową PUSTKĘ nie zdającą sobie sprawy, że takową jest. Wśród tych osobowych gości był np. sędziowski a do tego trybunalski emeryt, jakiś platformiany senator z chorobliwą dzikością w oczach, jakiś były premier zawdzięczający wszytko J. Kaczyńskiemu i tracący wszystko przez młodą kochankę, wzbudzający u mnie też politowanie jakiś leśny lotnik od katastrof i jeszcze bodajże dwóch nie zdających sobie sprawy kim albo raczej czym są. Dla równowagi, która w jakiś sposób miała zasłonić przed telewidzami jego niewiedzę o tym lub czym jest doprosił jeszcze ideowo odmiennego od siebie dodatkowego profesorskiego gościa.
"Obserwuję T. Lisa od wielu już lat. Jest człowiekiem chorobliwie ambitnym i moim zdaniem niezwykle próżnym. Uwielbia być w centrum zainteresowania a media są dla niego formą własnego dowartościowania. Te, pobieżnie przedstawione, cechy osobowościowe predestynują go do bycia idealnie sterownym pod jednym wszakże warunkiem: osobistego zwiększenia jego znaczenia. Dla osiągnięcia stanu wewnętrznej ekstazy potrzebuje poklasku i pochwał, aplauzu i uwielbienia. Cechy takie są charakterystyczne dla idoli muzycznych, celebrytów wszelkiej maści, przywódców totalitarnych. Dla nich jedną z największych satysfakcji jest wpływ na innych i skłonienie ich do zamierzonego zachowania, myślenia, itd."...
Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że wtedy się myliłem. Poddałem go krytyce jakbym krytykował jakąś WARTOŚĆ godną krytyki... A to przecież jeno PUSTKA stająca się już dziś PUSTKĄ nieskończoną.
Przykro to stwierdzić, ale Tomasz Lis stał się dziennikarskim frustratem, którym kieruje tylko jakaś chorobliwa nienawiść do polskiej tożsamości narodowej, która z kolei jest podsycana przez innego nienawistnego i antypolskiego frustrata A. Michnika, który wraz ze swoją - w większości słuszną etnicznie - ferajną podsyca ową nienawiść u niejakiego Petru lidera "nowoczerskiej".
Ten być może kiedyś nawet w sumie sprawny hipokryta zatracił szlifowaną u niego od zarania kariery "czujność rewolucyjną". Skończył się zawodowo w sposób tak żenujący jak chyba nikt w tym - i tak już żenującym - dziennikarskim światku samo i cudzo - uwielbiania. Świecie charakteryzującym się przede wszystkim ową nienawiścią do polskości przynoszącą przez lata kasę na przeżycie i życie w przeświadczeniu, że w tym świecie owe dziennikarzyny nie reprezentują PUSTKI.
Tomasz Lis przypomina mi dzisiaj Tomaszka z powieści Noce i Dnie autorstwa Marii Dąbrowskiej. Jeszcze hula, jeszcze się beztrosko bawi, jeszcze wydaje mu się, że jest kimś ważnym, ale... już niedługo wyląduje na samym dnie... u podobnego mu, ale równocześnie jego mentora A. Michnika...
I na koniec smutna refleksja nad samym sobą... Widać, że jeszcze PUSTKA - czego się nie spodziewałem - może roznosić wokół siebie fetor, który skłonił mnie do zabrania głosu a na początku przecież stwierdziłem, że reakcją na nią winno być tylko milczenia. No, ale ten fetor już powoli zanika, co sprawi, że niedługo już nikt Pana Tomaszka nie zauważy... bo PUSTKI nie widać po prostu...
Pozdrawiam
P.S.
Nie było moim zamiarem obrażanie kogokolwiek lub czegokolwiek bowiem gaworzyłem tylko o PUSTCE a ona jest niczym... a jak jest niczym to nie można jej opisać a tym bardziej obrazić... Tak więc pisałem o niczym myśląc, że jednak o czymś... Ale chyba tylko mi się tak wydawało za co czytelników najmocniej przepraszam.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Wczoraj u T. Lisa gościł był niejaki A. Michnik a jako, że ów program bywa nieraz przecież manipulacyjnym politycznym przesłaniem dla mainstreamu i elit III RP to warto przeto dowiedzieć się co takiego naczelny nadredaktor miał do powiedzenia na początku roku 2015.
Otóż - co było do przewidzenia - przez całą rozmowę gość nie mógł wyjść z podziwu dla B. Komorowskiego a nawet E. Kopacz i z wielkim strachem oraz przerażeniem przestrzegał przed PiS-em i J. Kaczyńskim.
Odnosząc się do wyborów prezydenckich i jednocześnie z właściwym sobie szyderstwem wobec katolicyzmu oraz z niezachwianym przekonaniem stwierdził m.in.: "Jeśli Komorowski przejedzie po pijaku, na pasach niepełnosprawną zakonnicę w ciąży, to może nie wygrać… To bardzo dobry prezydent! (...) Mamy szczęście do prezydentów. Wszyscy nasi prezydenci mieli poczucie odpowiedzialności za państwo i społeczeństwo. Komorowski ma wyczucie historyczności polskiego losu - on potrafi wiązać te sprzeczne polskie losy… Powinniśmy robić wszystko, by w Polsce nie było dziś piekła, jeśli chodzi o pamięć, personalne nienawiści…".
Natomiast wybór między PiS a Platformą A. Michnik porównał do wyboru między denaturatem a herbatą. Stwierdził też, że obecny podział w Polsce to "podział na Polskę autorytarną, ze skłonnością do budowy państwa policyjnego i Polskę demokratyczną, ze skłonnością do rozmaitych chorób właściwym państwom demokratycznym. (…) Bądźmy poważni - nie wiem, ile w Madrycie przepuścili politycy z PiS, ale nie jestem tego ciekaw. To szkodliwi dla Polscy politycy, źli! Oni chcą nam zafundować państwo strachu i podejrzliwości! (...) I PiS, i Korwin-Mikke - oni coś takiego wiedzą o tej części społeczeństwa, która na nich głosuje, czego druga strona nie wie. Podejrzewam, co to jest - to jest coś takiego, co się nazywa sprawiedliwy podział szacunku, uznania, prestiżu… Moim zdaniem, gdybym ja mógł doradzić pani premier Kopacz, to ja bym jej to doradzał: jak zdobyć tych ludzi, oddając to, czego im najbardziej brakuje… (…) Jest część polskiego społeczeństwa, która się czuje niedowartościowana, poniżona i mentalnie wykluczona…".
Wybory w 2015 roku przyrównał do referendum nad tym jakiego państwa chcemy: "Czy chcemy państwa, w którym będzie się opowiadało o zamachu smoleńskim, o kondominium rosyjsko-niemieckim, w której będzie się urządzało prowokacje polityczne wobec premiera - jak w przypadku Leppera?! Czy może chcemy państwa niedoskonałego, które ma potknięcia, ale o 6:00 rano dzwoni tylko mleczarz…".
Wyrażany przez niego werbalnie i pozawerbalnie (m.in. nerwowe zaciąganie się elektronicznym papierosem) strach przed powrotem PiS-u do władzy w sposób jaskrawy było widać w jego wypowiedzi: "Były hasła Budapesztu w Warszawie… Mam nadzieję, że to marzenie ściętej głowy. Ale to może się stać. Ja wiem, że jeżeli blisko 30% głosuje na PiS, w eurowyborach 8 procent z czymś głosowało na partię Korwin-Mikkego..." oraz w stawianiu w jednym szeregu takich przywódców jak: Janukowycz, Putin, Orban i... (tutaj A. Michnik zawiesił głos zapewne dając odbiorcom czas na uzupełnienie jego wypowiedzi J. Kaczyńskim).
A. Michnik wypowiadał się też na temat kościoła z żalem stwierdzając, że obecny KK jest inny niż kiedyś: "Tamten Kościół dla takich ludzi z zewnątrz spoglądał być może nieufnie, ale z przyjaźnią (...) Skąd (dziś - dop.kj) tyle złości, niechęci, agresji?! Zastanawiam się nad tym i nie mam odwagi wprost formułować diagnozy, ale w moim przekonaniu szczęściem naszego Kościoła był Jan Paweł II. Ale i nieszczęściem…".
Poruszył też temat Rosji i Putina stwierdzając, że tak naprawdę W. Putin już jest przegrany i swoim postępowaniem "strzela sobie w stopę" a odnosząc się do poparcia Rosjan dla swojego prezydenta z charakterystycznym dla siebie jadem wobec II RP oraz manipulacyjnie kreowanej negatywnej konotoacji nacjonalizmu powiedział: "W 1938 roku polskie wojsko wkroczyło do Czechosłowacji wspólnie z hitlerowską armią. Niech pan spojrzy na ówczesne gazety, jaka euforia była wtedy. Ten naród dostał takiej samej euforii jak Rosjanie po Krymie. Nacjonalizm to jest ten rodzaj narkotyku, który wyjątkowo łatwo wchodzi w umysły ludzkie i dlatego jest tak niebezpieczny…"
Nadredaktor odniósł się także do osoby R. Sikorskiego wychwalając go stwierdzeniem, że "Sikorski to herbata z dobrym koniakiem" a maglowanie tematu jego kilometrówek to "warcholstwo". Ponadto dodał -jednocześnie promując swoje zdradliwe magdalenkowo-okrągłostołowe środowisko, że "był bardzo dobrym ministrem spraw zagranicznych, wytworzył bardzo dobry wizerunek Polski! A dawanie sygnału całemu światu, że my, Polacy jesteśmy jak Czesi i będziemy niszczyć nasze autorytety… Jak Havla w Czechach, gdzie był niszczony, opluwany… W Polsce tego nie mieliśmy? Wałęsa, Mazowiecki, Kuroń, Geremek? Teraz Sikorski…".
W odniesieniu do służby zdrowia raczył był chwalić fachowość polskich lekarzy stwierdzając jednak, że trzeba dać kredyt zaufania E. Kopacz a "ogromnym błędem ze strony pani premier Kopacz byłaby dymisja Arłukowicza". Ponadto uznał, że niemal 100% winy za dzisiejszą sytuację ponoszą lekarze a nie politycy. Zapomniał przy tym chyba, że zarówno E. Kopacz jak i B. Arłukowicz są też lekarzami (sic!)
Ale chyba najważniejszym przesłaniem A. Michnika na 2015 rok było jego kilkukrotnie wypowiadane stwierdzenie, iż Polska ostatnich 25 lat to najwspanialszy okres w ciągu jej ostatnich czterystu lat i że nie można tego "spieprzyć"... w domyśle oczywiście oddaniem władzy PiS-owi . Mówił m.in. : "W tym roku przede wszystkim życzyłbym sobie, po pierwsze, jakiegoś wyprostowania spraw za naszą wschodnią granicą. A po drugie – życzyłbym sobie, by Polska utrzymała status kraju stabilnego, który ma wzrost gospodarczy, gdzie funkcjonują instytucje demokratyczne, który ma bardzo dobry wizerunek na świecie. Nigdy Polska nie miała tak pozytywnego wizerunku na świecie, jak ma dzisiaj. To ogromny wspólny sukces Polaków". Nadredaktor uznał, że 2015 roku to "moment niesłychanej odpowiedzialności za Polskę" wymagający ogromnego wysiłku. W sposób niemal rozkazujący stwierdził był na koniec rozmowy: "Wszystkie ręce na pokład! Jeżeli my tę Polskę spieprzymy, to będzie to wina nie tylko pani premier Ewy Kopacz, ale nasza wspólna wina. To moment, gdy trzeba wielkiego wysiłku intelektualnego i mentalnościowego. Musimy pomyśleć na serio - to, co pisał Norwid - że ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek…".
Reasumując.
A. Michnik vel. Szechter goszcząc na początku roku u T. Lisa dał odpowiedni rozkaz swoim "podwładnym" by w nadchodzącym roku zrobili wszystko, aby nie dopuścić w Polsce do zmiany władzy. Rozkaz ten jest podszyty ogromnym strachem przed "polskim Budapesztem" i PiS-em, który może do niego doprowadzić a który to owy "polski Budapeszt" byłby końcem III RP i zdradliwego układu magdalenkowo-okrągłostołowego. Musiałby też odsłonić pełną prawdę o całym PRL-bis i jego elitach, czego tak boi się ogromnie A. Michnik i cały obecnie rządzący układ polityczny.
Ten porażający strach przed prawdą i konsekwencjami jej ujawnienia było widać i słychać w całym wywiadzie T. Lisa z A. Michnikiem. Obaj panowie zresztą wyrażali ów strach całą swoją postawą i wypowiedziami.
Jednym z czynników sprawczych tego - aż nadto widocznego - strachu przed Polską i Polakami jest zapewne zwycięstwo PiS w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali, jakiej - poprzez fałszerstwa - nie znamy. Ale na pewno A. Michnik, mainstream i cały układ rządzący ją zna... Innym faktem budzącym przerażenie środowiska "michnikowszczyzny" i PRL -bis jest z pewnością budząca się świadomość narodowa, szczególnie wśród młodych Polaków a także coraz mniejsza skuteczność społeczna medialnych manipulacji dotyczących sposobu i jakości rządzenia obecnej koalicji.
Ale ten strach ma też jeszcze głębsze podstawy dotyczące ewentualnej odpowiedzialności obecnych elit okrągłostołowo-magdalenkowych za zdradę Ojczyzny i dopuszczenie do jej upadku. Stąd te zaklęcia o najlepszym dla Polski 25-leciu mimo, iż był to i jest dalszy okres zniewalania Polski i Polaków. Stąd ta awersja do II RP, która była przecież na przestrzeni ostatnich wieków jedynym okresem prawdziwej wolności i niepodległości państwa polskiego. Stąd wreszcie ten rozpaczliwy rozkaz wydobywający się z gardła A. Michnika: "wszystkie ręce na pokład"...
I to ostatnie stwierdzenie musi budzić nas niepokój... Możemy spodziewać się frontalnego ataku obecnych elit rządzących i wspierających je mediów na opozycję i środowiska niepodległościowe a w konsekwencji kolejnego sfałszowania wyborów. Możemy spodziewać się ataku PR-owo dorównującego a może nawet przekraczającego czarną kampanię manipulacyjnych oszczerstw i pomówień wobec śp. L. Kaczyńskiego i pierwszych rządów PiS-u. Możemy spodziewać się naprawdę wszystkiego, co najgorsze...
"Tonący brzytwy się chwyta" nie bacząc na odnoszone rany... Bo tak naprawdę cała antypolska"michnikowszczyzna" i równie antypolski układ magdalenkowo-okragłostołowy chwieje się w posadach, tonie... tym bardziej należy się spodziewać, że nie będą baczyli na rany broniąc samych siebie...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com