Każdy kto kiedykolwiek miał dłuższą lub krótszą styczność z G. Schetyną może spokojnie powiedzieć o nim choć jedno: że jest niesamowicie pamiętliwy i mściwy, szczególnie wobec osób lub ich grup, które w jakikolwiek sposób "zalazły mu za skórę". Potrafi w sposób wyrafinowany mścić się na nieszczęśnikach nawet po wielu latach.
O tej jego cesze dowiedziałem się bardzo dawno temu, kiedy G. Schetyna jeszcze był ściśle związany z koszykarską drużyną "Śląska Wrocław" a ja miałem przyjaciela, który trenował jedną z drużyn pierwszej ligi koszykówki i był członkiem wyższych kręgów władz PZK.
Na takim jednym zakrapianym bankiecie we Wrocławiu działacze "Śląska Wrocław" opowiadali legendy na temat właśnie tej charakterystycznej dla G. Schetyny "przypadłości" i z reguły kończyli swoją opowieść mniej więcej takim stwierdzeniem: "lepiej z nim nie zaczynać" bo "Grzegorz - zemszczę się" tego nie zapomni nigdy... a oczywiście przytaczam tu wygładzone przeze mnie słownictwo tychże dyskutujących o G. Schetynie osobników.
Wczoraj po raz kolejny kandydatka na prezydenta z ramienia PO-KO dała popis swojej miałkości intelektualnej, mentalnej i pod względem wiedzy, gaworząc bez promptera coś na temat - koniecznego w dzisiejszych czasach walki z epidemią koronawirusa - zwiększania ilości inspiratorów i szpitali zastępczych.
Po raz kolejny szanowna pani M. Kidawa-Błońska żenująco rozśmieszyła a tym samym udowodniła, że nie ma żadnych predyspozycji do ubiegania się o tak zaszczytny i ważny w Polsce urząd jakim jest prezydentura naszego kraju. O wielu wcześniejszych jej wpadkach niedawno pisałem wskazując, że tak naprawdę jest chyba najgorszym pretendentem do fotela prezydenckiego spośród kandydatów szeroko rozumianej opozycji.
I nie chodzi mi już tak mocno o te wpadki językowe, choć one tylko potwierdzają ogólne przekonanie o miałkości tej kandydatury. Ważne jest to, że całym swoim postępowaniem w czasie trwania tej kampanii wyborczej sprzed epidemii jak i w czasie jej trwania udowodniła, że nie ma żadnych zdolności przywódczych ani też żadnych innych, które choć trochę predestynowałyby ją do objęcia urzędu prezydenckiego.
Wobec powyższego począłem znów się zastanawiać dlaczego akurat tą panią PO-KO wystawiło jako kandydatkę na prezydenta. Przecież ci, co podejmowali takie decyzje musieli dobrze znać jej "walory" i wiedząc o nich tak naprawdę zrobili jej wielką krzywdę. Szczytem - i też chyba niezasłużonym - jej możliwości było marszałkowanie i tak mogła sobie dotrwać do końca kadencji sejmu, tym samym nie dając się poznać Polakom. Teraz to kto wie... jak potoczą się polityczne losy tej pani.
Co to ma wspólnego z G. Schetyną? Ano przecież on chyba najlepiej znał i zna możliwości intelektualno-polityczne M. Kidawy-Błońskiej a mimo to ją sobie poparł a całe odium porażki spadnie teraz na samą marszałek, B. Budkę i pośrednio też na D. Tuska, którego z wzajemnością przecież też nie cierpi G. Schetyna.
Czyżby więc pan Grzegorz już się wyrafinowanie zaczął mścić za usunięcie go od władzy w PO? Może powoli sobie przygotowuje cokół, na który wlezie, gdy członkowie PO zawołają w końcu: "Grzegorzu wróć!".
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą G. Schetyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą G. Schetyna. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 24 marca 2020
środa, 10 maja 2017
Odpowiedź PO na pytania PiS (ZP) - najpierw śmiech, później mdłości!
Bardzo rzadko, ale nieraz bywają sytuacje, kiedy moje emocje zdają się "spuszczone z łańcucha". Dzieje się to naprawdę w wyjątkowych wypadkach i wtedy, gdy coś lub ktoś naprawdę mnie poruszy, negatywnie bądź pozytywnie. A najciekawsze są pojawiające się odczucia skrajnie przeciwstawne, np.: od aprobaty do negacji czy od śmiechu do płaczu.
Dzisiaj właśnie takie skrajne emocje opanowały mnie po wypowiedziach G. Schetyny, który odpowiedział na niedawno zadane przez PiS (ZP) pytania : o program 500+, o przyjmowanie tzw.: "uchodźców", o przyszłość CBA i IPN oraz obniżonego wieku emerytalnego. Po usłyszeniu szefa PO najpierw ogarnął mnie niepohamowany śmiech, później pojawiły się uczucia politowania i zażenowania, by na końcu opanowały mnie furia i złość, które doprowadziły mnie do mdłości, co o mało nie zakończyło się wielkim rzygiem...
Naprawdę... aż przykro było słuchać wynurzeń pięknozębnego "Grzesia". Wydaje mi się, że takie przykre, aczkolwiek z innych powodów, odczucia towarzyszyły i towarzyszą zarówno wyborcom PiS (ZP), jak i wyborcom PO.
G. Schetyna raczył był powiedzieć bowiem, iż PO po ewentualnym przejęciu władzy:
- nie podwyższy wieku emerytalnego, ale zrobi wszystko, aby opłacało się pracować dłużej a jako zachętę do tej dłuższej pracy wprowadzi tzw. 13 emeryturę,
- zlikwiduje IPN i podzieli jego zadania, a także przekaże część kompetencji CBA do Komendy Głównej Policji, która będzie koordynować walkę z korupcją, a część do Centralnego Biura Śledczego Policji,
- zlikwiduje IPN a zadania zostaną rozdzielone pomiędzy Polską Akademię Nauk (pion naukowo-historyczny, Prokuraturę Generalną (część prokuratorska) a Radę Ochrony Pamięci, Walk i Męczeństwa (pozostała część),
- nie zlikwiduje programu 500+, ale rozszerzy je na pierwsze dziecko oraz ograniczy do rodzin, w których rodzice (lub jeden rodzić) są aktywni zawodowo lub poszukują pracy,
- nie będzie przyjmować nielegalnych imigrantów a pomoc kierować do miejsc konfliktów.
Jeny... ile hipokryzji, buty, cynizmu i - według mnie - zwykłego kłamstwa jest w tych zapowiedziach...
Jeżeli ktoś jeszcze wierzy PO, to dla mnie jest zwyczajnym idiotą lub naprawdę spranym mózgowo fanatycznym lemingiem. Ile było obietnic a ile zrealizowanych przez PO w czasie jej rządów? Ile było kłamstw, ile afer, itd. A to sławetne "teoretyczne państwo", w którym jest tylko "chuj, dupa i kamieni kupa"? A E. Kopacz o ciekawej urodzie nie chciała tych muzułmanów w Polsce? Nie zdradziła krajów V4 zgadzając się na kwotową dyslokację tychże tzw.: "uchodźców"?
PiS zadał totalnej i zdradzieckiej opozycji cztery pytania, które ją rozbiły i doprowadziły do nagłej niby zmiany jej poglądów a że na placu boju pozostała tylko PO, to G. Schetyna poczuł się na tyle ważny, aby na nie odpowiedzieć.
"Uchodźcy".
Przecież każdy wie, że jak PO dojdzie do władzy to wykona każdy rozkaz zniemczonej UE, każdy rozkaz A. Merkel. A A. Merkel chce kwotowej dyslokacji "uchodźców" do każdego kraju UE. E. Kopacz pokazała jak kłamliwa i gardząca Polakami i Polską jest PO i co zrobi: najpierw obiecała krajom V4 sprzeciw a później na rozkaz Berlina i Brukseli pokornie zgodziła się na przyjęcie "uchodźców", co było zdradą wobec V4 i sprowadzeniem niebezpieczeństwa terroryzmu na Polskę.
Ale... warto zwrócić uwagę na stwierdzenie: "nie przyjmiemy nielegalnych imigrantów", i zwrócić uwagę na cyniczną grę słów "nielegalni imigranci". Przecież te kwoty "uchodźców", które PO zgodzi się przyjąć, to będą właśnie owi "legalni imigranci", których ową legalność potwierdzą zarówno Niemcy, jak i Włosi, Francuzi, Hiszpanie, itd, z których to krajów będą kwotowo rozdzielani imigranci, potencjalni ale i realni terroryści. Naprawdę G. Schetyna uważa, że Polacy są takimi idiotami i można im wcisnąć wulgarne kłamstwo tylko dlatego, iż cynicznie PO chce zmanipulować Polaków, z których 80% nie chce "nachodźców"? Czy G. Schetyna i spółka myśli, iż Polacy nie pamiętają jaki oni mieli i mają otwarty stosunek do islamskich imigrantów?
Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech wirtualnie poczuje i zobaczy G. Schetyna, nie jest godny innej reakcji...
Wiek emerytalny.
Przecież jeszcze niedawno PO mówiła, że konieczne jest podwyższenie wieku emerytalnego, bo Polski nie stać na takie "antyliberalne" fanaberie a przecież niemal w całej UE ten wiek jest wyższy. Czy można się więc spodziewać, że PO utrzyma ten wiek na obniżonym poziomie choć za swoich rządów ten wiek emerytalny sama podwyższyła? Ktoś uwierzy w takie kłamstwo i taka metamorfozę?
Ale warto zwrócić uwagę znów na pewną pułapkę, która tkwi w określeniu: "zrobimy wszystko, aby opłacało się pracować dłużej a jako zachętę do tej dłuższej pracy wprowadzimy tzw. 13 emeryturę". Cóż to znaczy, że "zrobimy wszystko"? Czy to, że pracownicy przechodzący na emeryturę w wieku 60 i 65 lat i nie godzący się na pracę do śmierci dostaną np. głodową podstawową emeryturę, w wysokości - dajmy na to - 500 zł, której wysokość i tak zmusi ludzi do dłuższej pracy?
Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech...
500+.
Od momentu, gdy PiS w kampanii wyborczej przedstawił swój program pomocy rodzinom, który miał na celu zmniejszyć ich ubóstwo i zwiększyć ich dzietność, PO była skrajnie takiemu programowi przeciwna i twierdziła, że Polski nie stać na taki wydatek. Podczas głosowań w Sejmie PO robiła wszystko, aby program 500+ nie wszedł w życie a jak już wszedł, to PO - choć miała na to 8 lat swoich rządów, ale Polaków miała w "głębokim poważaniu" - nagle zmieniła swój stosunek i zaczęła promować pomoc także na pierwsze dziecko, choć przecie i w programie PiS-u (ZP) rodziny z jednym dzieckiem też są objęte pomocą zależną jednak od wielkości dochodów. Taka konstrukcja programu miała skłonić (i powoli skłania) polskie rodziny do posiadania co najmniej dwójki dzieci.
Teraz PO gaworzy, że utrzyma 500+, ale "diabeł znów tkwi w szczegółach", choć tylko oględnie wskazanych a mianowicie można zapytać, co znaczy owe ograniczenie programu do "rodzin, których rodzic lub rodzice są aktywni zawodowo lub poszukują pracy". Czy to nie jest czasem furtka do drastycznego ograniczenia tego programu, tak aby zostało znów było coś do rozkradania i powróciła bieda w polskich rodzinach?
Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech...
Ten program zniweczył marzenie PO o szybkim przewrocie w Polsce i powrocie do władzy. Tkwi w ich "gardle" jak ość i wiedzą, że np. jego likwidacja byłaby samobójstwem dla partii, dlatego też coś tam próbują obiecywać i "majstrować".
CBA i IPN.
Zapowiadana przez nich likwidacja obydwu instytucji jest tylko potwierdzeniem a'ala - wedle mnie - złodziejskiego i antypolskiego charakteru PO. Likwidacja CBA jest likwidacją niezależnego organu walczącego z korupcją, która była znakiem firmowym przeszło 2000 tysięcy afer w czasie 8 letnich rządów PO-PSL i zapewne ma być "usunięciem przeszkody" w dalszym złodziejstwie. Likwidacja IPN służy tylko temu, by zdrajcy, postkomuniści i ich potomkowie, TW, KO, itd. nie byli ścigani i pokazani Polakom, służy do ponownego zamilczenia "żołnierzy wyklętych" i zbrodni żydo-komuny, służy do dalszego zakłamywania polskiej historii i dalszego zabijania polskiej tożsamości, polskości, której tak nie znosi D. Tusk.
Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech...
Zabrakło mi pytania o gospodarkę, chociaż na podstawie 8 lat rządów PO-PSL wiadomo chyba każdemu, że jak przejmą władzę to będą kontynuowali swoją politykę polegającą na byciu "zapleczem" gospodarki niemieckiej UE, będą dostarczycielami taniej siły roboczej i ogromnego rynku na towary gorszej jakości niż w krajach Starej Unii, będą kontynuowali politykę wyprzedaży Polski i oddania jej w ręce korporacyjnych konkurentów i globalnych niszczycieli.
Czy jest ktoś, kto o tym wszystkim nie wie? Przykre, ale powtórzę - jeżeli tak, to jest dla mnie idiotą do potęgi e-ntej, bo tylko idiota może wierzyć kłamcom, hipokrytom, konformistom o mentalności niewolników i ludzkim kanaliom oraz przestępcom, i zdrajcom targowickim 2.0... Oczywiście to tylko moje zdanie i każdy może mieć inne, także idioci, bo oni nie wiedzą, że są idiotami, bo są idiotami ;) A poza tym każdy też może sam, subiektywnie wywnioskować kogo tak naprawdę - pisząc powyższe w tym akapicie - mam na myśli, czy PiS czy PO, czy .N, czy PSL, czy może jakąś jeszcze nie istniejącą lub ukrytą grupę/instytucję społeczną lub partię polityczną.
Pozdrawiam, zniesmaczony hipokryzją i cyniczną bezczelnością PO. Powtórzę jeszcze raz...najpierw był śmiech, a później mdłości...
P.S.
I R. Petru z partii "sorosowych balcerowiczów" też podobno nie chce islamskich "uchodźców", co zakrawa już na kuriozum.
P.S.2.
Bardzo dawno temu, w latach 90-tych, we Wrocławiu (za czasów, kiedy wrocławską koszykówką władał G. Schetyna) mówiło się, że G. Schetyna jest nadzwyczaj pamiętliwy i mściwy, że potrafi "zniszczyć" nawet po wielu latach kogoś, kto zalazł mu "za skórę". Ale wtedy jedno mi utkwiło w pamięci. Opinia była taka, że "dobry to on jest za kulisami, natomiast nie ma żadnej charyzmy ani umiejętności przywódczych, jest zwyczajnie małostkowy i dobry dla czyszczenia pola dla liderów. W tym jest naprawdę skuteczny, ale strategicznie zbyt mało inteligentny. Natomiast każdy się go boi i nie chce urazić, bo jest bezwzględny". Tak słyszałem w środowisku koszykarskim, ale i w sumie partyjnym.
Symptomatyczne jest też to, że działacze PO podobne zdanie mieli na temat B. Komorowskiego: "każdy się go boi".
Tacy ludzie, osobowościowo a'la "robaczki-pasożyty", nigdy nie będą "mężami stanu" w działalności publicznej ani nie będą w stanie odnieść sukcesu zawodowego, np. w biznesie. Każdy ich wewnętrznie boi się, ale jednocześnie i ich nienawidzi. Wszyscy tedy, gdy są "na górze" wchodzą im "w d..pę", ale jak się im "powinie noga", to wszyscy będą szczęśliwi i jeszcze im dołożą.
To tylko tak dygresyjnie.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Dzisiaj właśnie takie skrajne emocje opanowały mnie po wypowiedziach G. Schetyny, który odpowiedział na niedawno zadane przez PiS (ZP) pytania : o program 500+, o przyjmowanie tzw.: "uchodźców", o przyszłość CBA i IPN oraz obniżonego wieku emerytalnego. Po usłyszeniu szefa PO najpierw ogarnął mnie niepohamowany śmiech, później pojawiły się uczucia politowania i zażenowania, by na końcu opanowały mnie furia i złość, które doprowadziły mnie do mdłości, co o mało nie zakończyło się wielkim rzygiem...
Naprawdę... aż przykro było słuchać wynurzeń pięknozębnego "Grzesia". Wydaje mi się, że takie przykre, aczkolwiek z innych powodów, odczucia towarzyszyły i towarzyszą zarówno wyborcom PiS (ZP), jak i wyborcom PO.
G. Schetyna raczył był powiedzieć bowiem, iż PO po ewentualnym przejęciu władzy:
- nie podwyższy wieku emerytalnego, ale zrobi wszystko, aby opłacało się pracować dłużej a jako zachętę do tej dłuższej pracy wprowadzi tzw. 13 emeryturę,
- zlikwiduje IPN i podzieli jego zadania, a także przekaże część kompetencji CBA do Komendy Głównej Policji, która będzie koordynować walkę z korupcją, a część do Centralnego Biura Śledczego Policji,
- zlikwiduje IPN a zadania zostaną rozdzielone pomiędzy Polską Akademię Nauk (pion naukowo-historyczny, Prokuraturę Generalną (część prokuratorska) a Radę Ochrony Pamięci, Walk i Męczeństwa (pozostała część),
- nie zlikwiduje programu 500+, ale rozszerzy je na pierwsze dziecko oraz ograniczy do rodzin, w których rodzice (lub jeden rodzić) są aktywni zawodowo lub poszukują pracy,
- nie będzie przyjmować nielegalnych imigrantów a pomoc kierować do miejsc konfliktów.
Jeny... ile hipokryzji, buty, cynizmu i - według mnie - zwykłego kłamstwa jest w tych zapowiedziach...
Jeżeli ktoś jeszcze wierzy PO, to dla mnie jest zwyczajnym idiotą lub naprawdę spranym mózgowo fanatycznym lemingiem. Ile było obietnic a ile zrealizowanych przez PO w czasie jej rządów? Ile było kłamstw, ile afer, itd. A to sławetne "teoretyczne państwo", w którym jest tylko "chuj, dupa i kamieni kupa"? A E. Kopacz o ciekawej urodzie nie chciała tych muzułmanów w Polsce? Nie zdradziła krajów V4 zgadzając się na kwotową dyslokację tychże tzw.: "uchodźców"?
PiS zadał totalnej i zdradzieckiej opozycji cztery pytania, które ją rozbiły i doprowadziły do nagłej niby zmiany jej poglądów a że na placu boju pozostała tylko PO, to G. Schetyna poczuł się na tyle ważny, aby na nie odpowiedzieć.
"Uchodźcy".
Przecież każdy wie, że jak PO dojdzie do władzy to wykona każdy rozkaz zniemczonej UE, każdy rozkaz A. Merkel. A A. Merkel chce kwotowej dyslokacji "uchodźców" do każdego kraju UE. E. Kopacz pokazała jak kłamliwa i gardząca Polakami i Polską jest PO i co zrobi: najpierw obiecała krajom V4 sprzeciw a później na rozkaz Berlina i Brukseli pokornie zgodziła się na przyjęcie "uchodźców", co było zdradą wobec V4 i sprowadzeniem niebezpieczeństwa terroryzmu na Polskę.
Ale... warto zwrócić uwagę na stwierdzenie: "nie przyjmiemy nielegalnych imigrantów", i zwrócić uwagę na cyniczną grę słów "nielegalni imigranci". Przecież te kwoty "uchodźców", które PO zgodzi się przyjąć, to będą właśnie owi "legalni imigranci", których ową legalność potwierdzą zarówno Niemcy, jak i Włosi, Francuzi, Hiszpanie, itd, z których to krajów będą kwotowo rozdzielani imigranci, potencjalni ale i realni terroryści. Naprawdę G. Schetyna uważa, że Polacy są takimi idiotami i można im wcisnąć wulgarne kłamstwo tylko dlatego, iż cynicznie PO chce zmanipulować Polaków, z których 80% nie chce "nachodźców"? Czy G. Schetyna i spółka myśli, iż Polacy nie pamiętają jaki oni mieli i mają otwarty stosunek do islamskich imigrantów?
Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech wirtualnie poczuje i zobaczy G. Schetyna, nie jest godny innej reakcji...
Wiek emerytalny.
Przecież jeszcze niedawno PO mówiła, że konieczne jest podwyższenie wieku emerytalnego, bo Polski nie stać na takie "antyliberalne" fanaberie a przecież niemal w całej UE ten wiek jest wyższy. Czy można się więc spodziewać, że PO utrzyma ten wiek na obniżonym poziomie choć za swoich rządów ten wiek emerytalny sama podwyższyła? Ktoś uwierzy w takie kłamstwo i taka metamorfozę?
Ale warto zwrócić uwagę znów na pewną pułapkę, która tkwi w określeniu: "zrobimy wszystko, aby opłacało się pracować dłużej a jako zachętę do tej dłuższej pracy wprowadzimy tzw. 13 emeryturę". Cóż to znaczy, że "zrobimy wszystko"? Czy to, że pracownicy przechodzący na emeryturę w wieku 60 i 65 lat i nie godzący się na pracę do śmierci dostaną np. głodową podstawową emeryturę, w wysokości - dajmy na to - 500 zł, której wysokość i tak zmusi ludzi do dłuższej pracy?
Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech...
500+.
Od momentu, gdy PiS w kampanii wyborczej przedstawił swój program pomocy rodzinom, który miał na celu zmniejszyć ich ubóstwo i zwiększyć ich dzietność, PO była skrajnie takiemu programowi przeciwna i twierdziła, że Polski nie stać na taki wydatek. Podczas głosowań w Sejmie PO robiła wszystko, aby program 500+ nie wszedł w życie a jak już wszedł, to PO - choć miała na to 8 lat swoich rządów, ale Polaków miała w "głębokim poważaniu" - nagle zmieniła swój stosunek i zaczęła promować pomoc także na pierwsze dziecko, choć przecie i w programie PiS-u (ZP) rodziny z jednym dzieckiem też są objęte pomocą zależną jednak od wielkości dochodów. Taka konstrukcja programu miała skłonić (i powoli skłania) polskie rodziny do posiadania co najmniej dwójki dzieci.
Teraz PO gaworzy, że utrzyma 500+, ale "diabeł znów tkwi w szczegółach", choć tylko oględnie wskazanych a mianowicie można zapytać, co znaczy owe ograniczenie programu do "rodzin, których rodzic lub rodzice są aktywni zawodowo lub poszukują pracy". Czy to nie jest czasem furtka do drastycznego ograniczenia tego programu, tak aby zostało znów było coś do rozkradania i powróciła bieda w polskich rodzinach?
Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech...
Ten program zniweczył marzenie PO o szybkim przewrocie w Polsce i powrocie do władzy. Tkwi w ich "gardle" jak ość i wiedzą, że np. jego likwidacja byłaby samobójstwem dla partii, dlatego też coś tam próbują obiecywać i "majstrować".
CBA i IPN.
Zapowiadana przez nich likwidacja obydwu instytucji jest tylko potwierdzeniem a'ala - wedle mnie - złodziejskiego i antypolskiego charakteru PO. Likwidacja CBA jest likwidacją niezależnego organu walczącego z korupcją, która była znakiem firmowym przeszło 2000 tysięcy afer w czasie 8 letnich rządów PO-PSL i zapewne ma być "usunięciem przeszkody" w dalszym złodziejstwie. Likwidacja IPN służy tylko temu, by zdrajcy, postkomuniści i ich potomkowie, TW, KO, itd. nie byli ścigani i pokazani Polakom, służy do ponownego zamilczenia "żołnierzy wyklętych" i zbrodni żydo-komuny, służy do dalszego zakłamywania polskiej historii i dalszego zabijania polskiej tożsamości, polskości, której tak nie znosi D. Tusk.
Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech...
Zabrakło mi pytania o gospodarkę, chociaż na podstawie 8 lat rządów PO-PSL wiadomo chyba każdemu, że jak przejmą władzę to będą kontynuowali swoją politykę polegającą na byciu "zapleczem" gospodarki niemieckiej UE, będą dostarczycielami taniej siły roboczej i ogromnego rynku na towary gorszej jakości niż w krajach Starej Unii, będą kontynuowali politykę wyprzedaży Polski i oddania jej w ręce korporacyjnych konkurentów i globalnych niszczycieli.
Czy jest ktoś, kto o tym wszystkim nie wie? Przykre, ale powtórzę - jeżeli tak, to jest dla mnie idiotą do potęgi e-ntej, bo tylko idiota może wierzyć kłamcom, hipokrytom, konformistom o mentalności niewolników i ludzkim kanaliom oraz przestępcom, i zdrajcom targowickim 2.0... Oczywiście to tylko moje zdanie i każdy może mieć inne, także idioci, bo oni nie wiedzą, że są idiotami, bo są idiotami ;) A poza tym każdy też może sam, subiektywnie wywnioskować kogo tak naprawdę - pisząc powyższe w tym akapicie - mam na myśli, czy PiS czy PO, czy .N, czy PSL, czy może jakąś jeszcze nie istniejącą lub ukrytą grupę/instytucję społeczną lub partię polityczną.
Pozdrawiam, zniesmaczony hipokryzją i cyniczną bezczelnością PO. Powtórzę jeszcze raz...najpierw był śmiech, a później mdłości...
P.S.
I R. Petru z partii "sorosowych balcerowiczów" też podobno nie chce islamskich "uchodźców", co zakrawa już na kuriozum.
P.S.2.
Bardzo dawno temu, w latach 90-tych, we Wrocławiu (za czasów, kiedy wrocławską koszykówką władał G. Schetyna) mówiło się, że G. Schetyna jest nadzwyczaj pamiętliwy i mściwy, że potrafi "zniszczyć" nawet po wielu latach kogoś, kto zalazł mu "za skórę". Ale wtedy jedno mi utkwiło w pamięci. Opinia była taka, że "dobry to on jest za kulisami, natomiast nie ma żadnej charyzmy ani umiejętności przywódczych, jest zwyczajnie małostkowy i dobry dla czyszczenia pola dla liderów. W tym jest naprawdę skuteczny, ale strategicznie zbyt mało inteligentny. Natomiast każdy się go boi i nie chce urazić, bo jest bezwzględny". Tak słyszałem w środowisku koszykarskim, ale i w sumie partyjnym.
Symptomatyczne jest też to, że działacze PO podobne zdanie mieli na temat B. Komorowskiego: "każdy się go boi".
Tacy ludzie, osobowościowo a'la "robaczki-pasożyty", nigdy nie będą "mężami stanu" w działalności publicznej ani nie będą w stanie odnieść sukcesu zawodowego, np. w biznesie. Każdy ich wewnętrznie boi się, ale jednocześnie i ich nienawidzi. Wszyscy tedy, gdy są "na górze" wchodzą im "w d..pę", ale jak się im "powinie noga", to wszyscy będą szczęśliwi i jeszcze im dołożą.
To tylko tak dygresyjnie.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
500+,
CBA,
cynizm,
G. Schetyna,
Hipokryzja,
imigranci islamscy,
IPN,
Kłamstwo,
odpowiedź PO,
PO,
politowanie,
pytania PiS,
rzyg,
torsje,
wiek emerytalny
poniedziałek, 20 marca 2017
Wajcha znów przestawiona! Ponownie quasi-really niemiecka PO!
Niemal wszystkie partie powstałe w Polsce po roku 1989 były i w dalszym ciągu kreowane są przez określone i znajdujące się "w cieniu" gremia decyzyjne. Jest zapewne kilka takich takich ośrodków skupionych wokół "wajchowych" znajdujących się zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz Polski. Niezależnie od siebie i przy różnych celach do osiągnięcia mają one jednak wspólną cechę: są antypolskie w znaczeniu braku realizacji polskich interesów na rzecz interesów własnych.
Powyższe gremia mogą mieć różny charakter a podmiotowo reprezentują m.in.: grupy etniczne (np. Żydzi), państwa lub narody (np. Niemcy, Rosja, USA, Izrael), podmioty gospodarcze w sensie ponadnarodowych korporacji finansowo-przemysłowych (banki, firmy farmaceutyczne, firmy zbrojeniowe, firmy medialne i inne), organizacje lub grupy społeczno-polityczno-środowiskowe (np. grupa Bilderberg, fundacje G. Sorosa, grupy zawodowe, jawne i ukryte służby specjalne - też postkomunistyczne i innych państw), polityczne organizacje ponadnarodowe (np. zniemczona UE) lub też środowiska ideologiczne (np. demoliberalne, postkomunistyczne lewactwo). Pewnie są też i inne gremia, ale podkreślić trzeba też, że wszystkie one dla realizacji swoich celów mogą w różny sposób łączyć swoje siły i wielokierunkowo działać wspólnie wedle ściśle określonej strategii.
Przez prawie całe 26 lecie (do 2015 roku) te wykreowane w Polsce partie rządziły i stopniowo doprowadziły nasz kraj do stanu "państwa teoretycznego", gdzie jest już tylko "chuj, dupa i kamieni kupa". Podwójna w roku 2015 wyborcza wygrana PiS (ZP), zarówno w wyborach parlamentarnych, jak i prezydenckich, dla tych wszystkich partii i środowisk była szokiem, i od samego początku połączyły one swoje siły w totalnej walce z PiS-em (ZP), której celem było i jest obalenie obecnych władz i powrót do "koryta" oraz do "tego jak było".
Wydaje się jednak, że jeszcze przed wyborami owe gremia przewidywały swoją porażkę, choć być może nie aż w takiej skali i z pewnością nie w wyborach prezydenckich. Ośmioletnie rządy quasi-really niemieckiej partii PO z przystawką w postaci PSL były bowiem najgorszymi rządami od 1989 roku i przesiąknięte były działaniami antypolskimi oraz w dużej części - z niekorzyścią dla Polski - proniemieckimi (prounijnymi). Do tego implikowały one: większe lub mniejsze afery (Amber Gold, reprywatyzacyjna, hazardowa, stoczniowa, klimatyczno-węglowa, podsłuchowa, w ochronie zdrowia i inne), korupcję, nepotyzm, spolegliwość i poddaństwo wobec zagranicy (Niemcy, Rosja), rozrost administracji, marnotrawienie środków finansowych, wzrost długu publicznego i zadłużenia zagranicznego, ogromną emigrację zarobkową Polaków, niszczenie polskiej gospodarki i sektorów przemysłowych, tolerowanie przestępstw finansowo-gospodarczych (wyłudzenia VAT, ceny transferowe), zgodę na przyjęcie imigrantów islamskich, rozbrojenie Polski, wzrost wieku emerytalnego, obniżenie wieku rozpoczęcia kształcenia, tragedię smoleńską, "seryjnego samobójcę i nieszczęśliwy wypadek" i wiele, wiele innych patologii oraz antypolskich działań.
"Wajchowi" przewidywali, że takie działania PO musiały doprowadzić tę partie do przegranej, tym bardziej, że na scenie geopolitycznej nastąpił "reset resetu" USA wobec Rosji a to wiązało się też bezpośrednio "z koniecznością" zmiany władzy w Polsce - z preferującą kondominium niemiecko-rosyjskie na preferującą kondominium amerykańsko-izraelskie. Myślano jednak, że będzie jakaś równowaga: "nasz prezydent, wasz premier/rząd). Stało się inaczej i w całym obszarze polskiej polityki władzę przejęło PiS (ZP), co spowodowało odsunięcie dotychczasowych elit III RP "od koryta" i powolne odzyskiwanie przez Polskę choć części suwerenności i niepodległości z jednoczesnym powrotem do podmiotowości, patriotyzmu i wartości chrześcijańskich a negacją wartości demoliberalnego lewactwa.
Wobec powyższego - w jakiejś panice - ad hoc wykreowano nowe byty polityczno-społeczne, które miały zastąpić lub też komplementarnie uzupełnić PO i spowodować ponowne objęcie władzy przez "jedynie słusznych". Tak powstały .Nowoczesna i KOD a być może nawet Kukiz'15 jako potencjalny koalicjant PiS mający spełnić taką destrukcyjną rolę jak onegdaj (2005-2007) LPR i częściowo Samoobrona. Pośrednio też zabezpieczono się bezprawnie przejmując cały Trybunał Konstytucyjny.
Wykreowano i postawiono więc właśnie na parlamentarną partię R. Petru i jego .Nowoczesną oraz KOD jako społeczną i pozaparlamentarną organizację ulicznego i masowego sprzeciwu. Przez przeszło rok prowadzono wielokierunkową i zmasowaną promocję obu ugrupowań(m.in. "pompowano" sondaże dla .N) i jednocześnie uruchomiono całe europejskie oraz światowe lewactwo a także w/w gremia decyzyjne do zmasowanej krytyki nowych polskich władz. Prawie cała opozycja w Polsce (PO, .Nowoczesna, PSL, KOD) określiła się mianem "totalnej opozycji" i stała się destrukcyjną siłą polityczną mającą na celu tylko jedno - obalić PiS i powrócić do władzy. W realizacji tego celu posunęła się też do "targowickiej zdrady" Polski i narodu polskiego.
Niestety - ku przerażeniu "wajchowych" - wszystkie radykalne działania "totalnej opozycji", zarówno te parlamentarne (np. grudniowa próba puczu czy też próby odwoływania ministrów i blokowanie przyjmowania ustaw rządowych), jak i uliczne (manifestacje KOD-u), spełzły na niczym a w miarę upływu czasu stały się żenująco śmieszne, groteskowe i kabaretowe.
Okazało się bowiem, że postawiono na "niewłaściwe konie". R. Petru i cała jego .Nowoczesna dali się poznać jako gromada infantylnych, śmiesznych, niedouczonych i prymitywnych osobowościowo postaci, które w odbiorze społecznym kompletnie nie nadają się do funkcjonowania w życiu politycznym Polski ani tym bardziej nie mają żadnych predyspozycji do objęcia lub współobjęcia władzy. Natomiast M. Kijowski i jego KOD okazali się szemranym towarzystwem, równie infantylnym i niedouczonym jak .Nowoczesna a do tego łasym na "kasę" i poklask społeczny oraz reprezentującym zadziwiających ludzi, z różnymi zawodowymi i ideologicznymi sierotami po III RP wraz z dawnymi UB-ekami i WSI-okami włącznie.
Jednocześnie nie udało się sprowokować PiS-u do bieżącej rozgrywki politycznej i zajmowania się wykreowanymi przez "totalną opozycję" wyimaginowanymi problemami. Nowy rząd od samego początku, skutecznie i nie oglądając się na "totalniaków" realizuje swój program wyborczy ze wszystkimi społecznymi obietnicami (500+, mieszkanie+, program gospodarczy, obniżenie wieku emerytalnego, podwyższenie płacy minimalnej, powrót 7 latków do szkół, uszczelnienie VAT, naprawa wojska, odkomunizowanie Polski, wyjaśnianie afer PO-PSL i inne). Do tego rozpoczęta została (też przez prezydenta) odbudowa podmiotowości Polski na arenie międzynarodowej i integracja w ramach NATO oraz krajów V4. Ponadto PiS-owi udało się zneutralizować destrukcyjną rolę postkomunistycznego i przejętego przez PO Trybunału Konstytucyjnego. A w ostatnich dniach PiS udowodnił antydemokratyczny charakter zniemczonej UE ("wybór" D. Tuska na "króla Europy") i wyszło na jaw uzależnienie polskich dziennikarzy od zagranicznych (przede wszystkim niemieckich) właścicieli mediów realizujących niemieckie a nie polskie interesy. Jakby mało było kłopotów dla "wajchowych", doszły do nich jeszcze wybór D. Trumpa na prezydenta USA i jego nowa polityka niemal całkowicie sprzeczna z polityką dotychczasowego światowego lewactwo i elit unijnych (niemieckich) oraz wewnętrzne problemy UE związane z kryzysami finansowymi, islamskim terrorem, imigracją, uzależnieniem krajów unijnych od Niemiec.
Biorąc zapewne pod uwagę wszystkie powyższe czynniki, zdając sobie sprawę, że nie da się ponownie wykreować nowej siły politycznej i licząc na krótką pamięć Polaków oraz ich prounijne nastawienie, "kreatorzy z cienia" - chcąc nie chcąc - dokonali znów przełożenia "wajchy" i ponownie postawili na quasi-really niemiecką, zewnętrzną partię PO. Mają w tym nowo-starym swoim dziele poparcie niemieckiej UE, mediów i światowego lewactwa.
Stąd PO nagle "postanowiło" zgłosić konstruktywne wotum nieufności wobec rządu PiS i bez porozumienia z innymi totalniakami (.N i PSL) wystawiło kandydata na premiera w postaci swojego lidera Grzegorza Schetyny. Stąd też nagłe "pompowanie" sondażowe PO zwielokrotniające wynikający z operacji "Saryusz-Wolski" spadek poparcia dla PiS (-5%) i prawdopodobnie w związku z tym występujący wzrost poparcia dla PO (+10%). Badania te zostały przeprowadzone na zlecenie Rzeczpospolitej, która niedawno dołączyła do chyba już szmatławych i stających się powoli czysto propagandowymi oraz antypolskimi (ostatni list szefa Axel Springer do polskich dziennikarzy) mediami "totalnej opozycji" w stylu m.in.: GW, Newsweeka, Polityki, TVN, Faktu, onetu czy wp. Zresztą część z nich od samego powstania była i jest antypolska.
Całkowite przejęcie opozycyjnego obszaru przez PO i podejmowanie przez nią decyzji bez porozumienia np. z .Nowoczesną dobitnie świadczy, że "wajchowi" zrezygnowali już z usług .N i KOD, choć zapewne nie pozwolą im do końca zginąć. Mogą się jeszcze przydać a takie "pacynki" zawsze warto mieć w odwodzie, chociażby w czasie przyszłych i bardzo ważnych wyborach samorządowych.
Sytuacja na świecie jest dziś zmienna. Zbliża się ponowne "geopolityczne rozdanie", narastają różnego rodzaju problemy gospodarcze i związane z islamskim terroryzmem oraz taką też emigracją do Europy. Coraz więcej unijnych krajów zdaje sobie sprawę z konieczności daleko idącej reformy funkcjonowania UE. Wszyscy również w niepewności oczekują międzynarodowych decyzji nowej administracji USA i obserwują poczynania Rosji, Chin czy Iranu.
Ponowna próba ustanowienia przez "kreatorów z cienia" PO jako jedynej alternatywy dla PiS jest bardzo ryzykowna, zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie. Rząd PiS (ZP) powoli (być może za wolno) zmienia Polskę i nie popełnia przy tym istotniejszych błędów. Wyjaśniane są afery PO-PSL, które w dłuższym okresie mogą całkowicie pogrążyć PO a wielu jej członków i sympatyków może już wkrótce zostać objętych programem "cela+". Szykują się lub już trwają reformy ostatnich bastionów postkomunistycznej sitwy III RP: sądownictwa, wojskowości, służb specjalnych, szkolnictwa wyższego, kultury. Wszystkie też już znane fakty pozwalają mieć nadzieję, że D. Trump znajdzie wspólny język z prezydentem i premierem Polski czy też J. Kaczyńskim. Wybory w Niemczech może wygrać skrajnie antypolski socjalista (narodowy socjalista?) M. Schulz, co może wywołać nowy, otwarty polityczny i gospodarczy konflikt pomiędzy Niemcami a Polską i nawet jeśli wygra A. Merkel to i tak będzie w czasie kampanii wyborczej zmuszona zradykalizować swoje poglądy na temat obecnych władz Polski i Polski jako takiej. W tym kontekście proniemiecka i uległa PO może bardzo dużo stracić, tym bardziej, iż prawdopodobnie czeka nas nowa i bardzo duża fala islamskich uchodźców do Europy oraz zintensyfikowanie radykalizacji muzułmanów (wzrost ilości zamachów terrorystycznych) a wiadomo, że PO - gdyby udało się jej jakimś cudem lub fałszerstwem przejąć władzę - otworzy polskie granice dla islamistów. Są jeszcze wybory we Francji...
Analizując to wszystko, osobiście sądzę, że rozpaczliwa próba reaktywowania PO skazana jest na niepowodzenie. Oby... ale Polska i Polacy cały czas muszą walczyć o swoją godność, honor, podmiotowość, suwerenność i niepodległość
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Powyższe gremia mogą mieć różny charakter a podmiotowo reprezentują m.in.: grupy etniczne (np. Żydzi), państwa lub narody (np. Niemcy, Rosja, USA, Izrael), podmioty gospodarcze w sensie ponadnarodowych korporacji finansowo-przemysłowych (banki, firmy farmaceutyczne, firmy zbrojeniowe, firmy medialne i inne), organizacje lub grupy społeczno-polityczno-środowiskowe (np. grupa Bilderberg, fundacje G. Sorosa, grupy zawodowe, jawne i ukryte służby specjalne - też postkomunistyczne i innych państw), polityczne organizacje ponadnarodowe (np. zniemczona UE) lub też środowiska ideologiczne (np. demoliberalne, postkomunistyczne lewactwo). Pewnie są też i inne gremia, ale podkreślić trzeba też, że wszystkie one dla realizacji swoich celów mogą w różny sposób łączyć swoje siły i wielokierunkowo działać wspólnie wedle ściśle określonej strategii.
Przez prawie całe 26 lecie (do 2015 roku) te wykreowane w Polsce partie rządziły i stopniowo doprowadziły nasz kraj do stanu "państwa teoretycznego", gdzie jest już tylko "chuj, dupa i kamieni kupa". Podwójna w roku 2015 wyborcza wygrana PiS (ZP), zarówno w wyborach parlamentarnych, jak i prezydenckich, dla tych wszystkich partii i środowisk była szokiem, i od samego początku połączyły one swoje siły w totalnej walce z PiS-em (ZP), której celem było i jest obalenie obecnych władz i powrót do "koryta" oraz do "tego jak było".
Wydaje się jednak, że jeszcze przed wyborami owe gremia przewidywały swoją porażkę, choć być może nie aż w takiej skali i z pewnością nie w wyborach prezydenckich. Ośmioletnie rządy quasi-really niemieckiej partii PO z przystawką w postaci PSL były bowiem najgorszymi rządami od 1989 roku i przesiąknięte były działaniami antypolskimi oraz w dużej części - z niekorzyścią dla Polski - proniemieckimi (prounijnymi). Do tego implikowały one: większe lub mniejsze afery (Amber Gold, reprywatyzacyjna, hazardowa, stoczniowa, klimatyczno-węglowa, podsłuchowa, w ochronie zdrowia i inne), korupcję, nepotyzm, spolegliwość i poddaństwo wobec zagranicy (Niemcy, Rosja), rozrost administracji, marnotrawienie środków finansowych, wzrost długu publicznego i zadłużenia zagranicznego, ogromną emigrację zarobkową Polaków, niszczenie polskiej gospodarki i sektorów przemysłowych, tolerowanie przestępstw finansowo-gospodarczych (wyłudzenia VAT, ceny transferowe), zgodę na przyjęcie imigrantów islamskich, rozbrojenie Polski, wzrost wieku emerytalnego, obniżenie wieku rozpoczęcia kształcenia, tragedię smoleńską, "seryjnego samobójcę i nieszczęśliwy wypadek" i wiele, wiele innych patologii oraz antypolskich działań.
"Wajchowi" przewidywali, że takie działania PO musiały doprowadzić tę partie do przegranej, tym bardziej, że na scenie geopolitycznej nastąpił "reset resetu" USA wobec Rosji a to wiązało się też bezpośrednio "z koniecznością" zmiany władzy w Polsce - z preferującą kondominium niemiecko-rosyjskie na preferującą kondominium amerykańsko-izraelskie. Myślano jednak, że będzie jakaś równowaga: "nasz prezydent, wasz premier/rząd). Stało się inaczej i w całym obszarze polskiej polityki władzę przejęło PiS (ZP), co spowodowało odsunięcie dotychczasowych elit III RP "od koryta" i powolne odzyskiwanie przez Polskę choć części suwerenności i niepodległości z jednoczesnym powrotem do podmiotowości, patriotyzmu i wartości chrześcijańskich a negacją wartości demoliberalnego lewactwa.
Wobec powyższego - w jakiejś panice - ad hoc wykreowano nowe byty polityczno-społeczne, które miały zastąpić lub też komplementarnie uzupełnić PO i spowodować ponowne objęcie władzy przez "jedynie słusznych". Tak powstały .Nowoczesna i KOD a być może nawet Kukiz'15 jako potencjalny koalicjant PiS mający spełnić taką destrukcyjną rolę jak onegdaj (2005-2007) LPR i częściowo Samoobrona. Pośrednio też zabezpieczono się bezprawnie przejmując cały Trybunał Konstytucyjny.
Wykreowano i postawiono więc właśnie na parlamentarną partię R. Petru i jego .Nowoczesną oraz KOD jako społeczną i pozaparlamentarną organizację ulicznego i masowego sprzeciwu. Przez przeszło rok prowadzono wielokierunkową i zmasowaną promocję obu ugrupowań(m.in. "pompowano" sondaże dla .N) i jednocześnie uruchomiono całe europejskie oraz światowe lewactwo a także w/w gremia decyzyjne do zmasowanej krytyki nowych polskich władz. Prawie cała opozycja w Polsce (PO, .Nowoczesna, PSL, KOD) określiła się mianem "totalnej opozycji" i stała się destrukcyjną siłą polityczną mającą na celu tylko jedno - obalić PiS i powrócić do władzy. W realizacji tego celu posunęła się też do "targowickiej zdrady" Polski i narodu polskiego.
Niestety - ku przerażeniu "wajchowych" - wszystkie radykalne działania "totalnej opozycji", zarówno te parlamentarne (np. grudniowa próba puczu czy też próby odwoływania ministrów i blokowanie przyjmowania ustaw rządowych), jak i uliczne (manifestacje KOD-u), spełzły na niczym a w miarę upływu czasu stały się żenująco śmieszne, groteskowe i kabaretowe.
Okazało się bowiem, że postawiono na "niewłaściwe konie". R. Petru i cała jego .Nowoczesna dali się poznać jako gromada infantylnych, śmiesznych, niedouczonych i prymitywnych osobowościowo postaci, które w odbiorze społecznym kompletnie nie nadają się do funkcjonowania w życiu politycznym Polski ani tym bardziej nie mają żadnych predyspozycji do objęcia lub współobjęcia władzy. Natomiast M. Kijowski i jego KOD okazali się szemranym towarzystwem, równie infantylnym i niedouczonym jak .Nowoczesna a do tego łasym na "kasę" i poklask społeczny oraz reprezentującym zadziwiających ludzi, z różnymi zawodowymi i ideologicznymi sierotami po III RP wraz z dawnymi UB-ekami i WSI-okami włącznie.
Jednocześnie nie udało się sprowokować PiS-u do bieżącej rozgrywki politycznej i zajmowania się wykreowanymi przez "totalną opozycję" wyimaginowanymi problemami. Nowy rząd od samego początku, skutecznie i nie oglądając się na "totalniaków" realizuje swój program wyborczy ze wszystkimi społecznymi obietnicami (500+, mieszkanie+, program gospodarczy, obniżenie wieku emerytalnego, podwyższenie płacy minimalnej, powrót 7 latków do szkół, uszczelnienie VAT, naprawa wojska, odkomunizowanie Polski, wyjaśnianie afer PO-PSL i inne). Do tego rozpoczęta została (też przez prezydenta) odbudowa podmiotowości Polski na arenie międzynarodowej i integracja w ramach NATO oraz krajów V4. Ponadto PiS-owi udało się zneutralizować destrukcyjną rolę postkomunistycznego i przejętego przez PO Trybunału Konstytucyjnego. A w ostatnich dniach PiS udowodnił antydemokratyczny charakter zniemczonej UE ("wybór" D. Tuska na "króla Europy") i wyszło na jaw uzależnienie polskich dziennikarzy od zagranicznych (przede wszystkim niemieckich) właścicieli mediów realizujących niemieckie a nie polskie interesy. Jakby mało było kłopotów dla "wajchowych", doszły do nich jeszcze wybór D. Trumpa na prezydenta USA i jego nowa polityka niemal całkowicie sprzeczna z polityką dotychczasowego światowego lewactwo i elit unijnych (niemieckich) oraz wewnętrzne problemy UE związane z kryzysami finansowymi, islamskim terrorem, imigracją, uzależnieniem krajów unijnych od Niemiec.
Biorąc zapewne pod uwagę wszystkie powyższe czynniki, zdając sobie sprawę, że nie da się ponownie wykreować nowej siły politycznej i licząc na krótką pamięć Polaków oraz ich prounijne nastawienie, "kreatorzy z cienia" - chcąc nie chcąc - dokonali znów przełożenia "wajchy" i ponownie postawili na quasi-really niemiecką, zewnętrzną partię PO. Mają w tym nowo-starym swoim dziele poparcie niemieckiej UE, mediów i światowego lewactwa.
Stąd PO nagle "postanowiło" zgłosić konstruktywne wotum nieufności wobec rządu PiS i bez porozumienia z innymi totalniakami (.N i PSL) wystawiło kandydata na premiera w postaci swojego lidera Grzegorza Schetyny. Stąd też nagłe "pompowanie" sondażowe PO zwielokrotniające wynikający z operacji "Saryusz-Wolski" spadek poparcia dla PiS (-5%) i prawdopodobnie w związku z tym występujący wzrost poparcia dla PO (+10%). Badania te zostały przeprowadzone na zlecenie Rzeczpospolitej, która niedawno dołączyła do chyba już szmatławych i stających się powoli czysto propagandowymi oraz antypolskimi (ostatni list szefa Axel Springer do polskich dziennikarzy) mediami "totalnej opozycji" w stylu m.in.: GW, Newsweeka, Polityki, TVN, Faktu, onetu czy wp. Zresztą część z nich od samego powstania była i jest antypolska.
Całkowite przejęcie opozycyjnego obszaru przez PO i podejmowanie przez nią decyzji bez porozumienia np. z .Nowoczesną dobitnie świadczy, że "wajchowi" zrezygnowali już z usług .N i KOD, choć zapewne nie pozwolą im do końca zginąć. Mogą się jeszcze przydać a takie "pacynki" zawsze warto mieć w odwodzie, chociażby w czasie przyszłych i bardzo ważnych wyborach samorządowych.
Sytuacja na świecie jest dziś zmienna. Zbliża się ponowne "geopolityczne rozdanie", narastają różnego rodzaju problemy gospodarcze i związane z islamskim terroryzmem oraz taką też emigracją do Europy. Coraz więcej unijnych krajów zdaje sobie sprawę z konieczności daleko idącej reformy funkcjonowania UE. Wszyscy również w niepewności oczekują międzynarodowych decyzji nowej administracji USA i obserwują poczynania Rosji, Chin czy Iranu.
Ponowna próba ustanowienia przez "kreatorów z cienia" PO jako jedynej alternatywy dla PiS jest bardzo ryzykowna, zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie. Rząd PiS (ZP) powoli (być może za wolno) zmienia Polskę i nie popełnia przy tym istotniejszych błędów. Wyjaśniane są afery PO-PSL, które w dłuższym okresie mogą całkowicie pogrążyć PO a wielu jej członków i sympatyków może już wkrótce zostać objętych programem "cela+". Szykują się lub już trwają reformy ostatnich bastionów postkomunistycznej sitwy III RP: sądownictwa, wojskowości, służb specjalnych, szkolnictwa wyższego, kultury. Wszystkie też już znane fakty pozwalają mieć nadzieję, że D. Trump znajdzie wspólny język z prezydentem i premierem Polski czy też J. Kaczyńskim. Wybory w Niemczech może wygrać skrajnie antypolski socjalista (narodowy socjalista?) M. Schulz, co może wywołać nowy, otwarty polityczny i gospodarczy konflikt pomiędzy Niemcami a Polską i nawet jeśli wygra A. Merkel to i tak będzie w czasie kampanii wyborczej zmuszona zradykalizować swoje poglądy na temat obecnych władz Polski i Polski jako takiej. W tym kontekście proniemiecka i uległa PO może bardzo dużo stracić, tym bardziej, iż prawdopodobnie czeka nas nowa i bardzo duża fala islamskich uchodźców do Europy oraz zintensyfikowanie radykalizacji muzułmanów (wzrost ilości zamachów terrorystycznych) a wiadomo, że PO - gdyby udało się jej jakimś cudem lub fałszerstwem przejąć władzę - otworzy polskie granice dla islamistów. Są jeszcze wybory we Francji...
Analizując to wszystko, osobiście sądzę, że rozpaczliwa próba reaktywowania PO skazana jest na niepowodzenie. Oby... ale Polska i Polacy cały czas muszą walczyć o swoją godność, honor, podmiotowość, suwerenność i niepodległość
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
.N,
antypolskość,
D. Trump,
G. Schetyna,
geopolityka,
III RP,
kreatorzy,
M. Schulz,
PO,
postkomuna,
Premier,
proniemieckość,
reaktywacja PO,
sondaże,
wajchowi,
wotum nieufności
środa, 21 grudnia 2016
J. Kaczyński - mistrz strategii politycznej, P. Kukiz - liderem opozycji!
Tak sobie myślę, że naprawdę po
wojnie nie mieliśmy lepszego stratega politycznego niż J. Kaczyński.
I to tak naprawdę doprowadza do wściekłości totalną opozycję a raczej nie opozycję tylko zdradliwych awanturników chcących za wszelką cenę - nawet łamiąc prawo, siłowo i z rozlewem krwi Polaków - powrócić do władzy.
Nie mam zamiaru opisywać tego, jak umiejętnie J. Kaczyński uniemożliwił od pierwszych decyzji destrukcję rządu i prezydenta (też wpływając na skład rządu), którą chciała realizować totalna pseudoopozycja doprowadzając do upadku demokratycznie wybranych przez Polaków: rządu i prezydenta - powtarzam: nawet kosztem rozlewu polskiej krwi, targowickiego zaprzedania Polski zniemczonej UE, przyjęcia islamistów i nawet łamiąc prawo i doprowadzając do siłowego zmachu stanu.
Zapewne - wedle mnie - postkomunistyczni spec-chłopcy oraz prawdopodobnie wszelkiej maści sorosowi lewako-demoliberałowie według siebie zrobili antypolsko wszystko, by nowy rząd stracił władzę już po kilku miesiącach: powołali Nowoczesną i KOD, zaklepali sobie TK z zapisami o możliwości odwołania prezydenta i mającego na celu wetowanie wszystkich ustaw rządu PiS, od pierwszych dni rządu (a nawet jeszcze przed jego powołaniem) prowadzili jedną wielką awanturniczą i obstrukcyjną hucpę, też uliczną.
Sądzę, że te niemal dwa lata strategii politycznej J. Kaczyńskiego (od kampanii wyborczych w 2015 roku) szybko posłuży do napisania przez zdolnego studenta jakiegoś doktoratu.
Działania totalnej pseudoopozycji nic nie dały i rząd spokojnie przeprowadził swoje ustawy/reformy i zrobił więcej dla Polski niż przez ostatnie 27 lat tzw. pseudoelity III RP, choć tak naprawdę te pseudoelity działały przeciw Polsce i Polakom.
Ostatnie działania polityków PiS a przede wszystkim J. Kaczyńskiego tylko potwierdzają moją o nim opinię.
Mistrzowskie przeprowadzenie przyjęcia ustawy dezubekizacyjnej poprzez wywołanie tematu zastępczego w postaci dyskusji o roli dziennikarzy w Parlamencie a przez ten obszar ośmieszenie opozycji i pokazanie, że PiS potrafi wycofywać się z chybionych propozycji; podobnie świetne przyjęcie ustawy budżetowej, której nie przyjęcie mogłoby doprowadzić do upadku rządu i parlamentu; no i wreszcie ostatnie wyciągnięcie ręki do opozycji zaprezentowanej przez J. Kaczyńskiego słowami:
"Wszyscy wiemy, z jakimi wydarzeniami mieliśmy do czynienia w parlamencie. Chciałbym spojrzeć na to od pozytywnej strony. Jesteśmy przed świętami. Chcielibyśmy, żeby ten czas przyniósł spokój i pozytywną perspektywę. Propozycje umocnienia pozycji klubów opozycyjnych w parlamencie pozostają aktualne. Chcielibyśmy, by szef opozycji - jesteśmy przekonani, że powinna istnieć taka instytucja - miał pewne uprawnienia. My sobie to cenimy, demokracja to przecież starcie poglądów i prawa mniejszości. Np. w Wlk. Brytanii co piąte posiedzenie parlamentu ma porządek układany przez opozycję. Można przedyskutować takie rozwiązanie (...) Wyciągamy do opozycji rękę. Mamy nadzieję, że nie zostanie ona odrzucona" [1].
Propozycja J. Kaczyńskiego jest naprawdę daleko idąca, na wskroś demokratyczna oraz powinna być z entuzjazmem przyjęta przez normalną, konstruktywną opozycję... No właśnie, gdyby totalniacy taką opozycją byli a nie są.
Przyjęcie tych propozycji wymusiłoby na dzisiejszej opozycji wybranie jej lidera. Przyjmując, że PO i .N nie są normalną opozycją a raczej wydają się być zdrajcami Polski oraz przestępcami, jedynym kandydatem na lidera parlamentarnej opozycji jest Paweł Kukiz.
Oczywiście może to stać się realne w przypadku ostrego sporu liderów PO i .N o przywództwo w opozycji a takiego sporu z pewnością można by się spodziewać, gdyby propozycja J. Kaczyńskiego została przyjęta.
Dlatego sądzę, że każda decyzja parlamentarnych przeciwników rządu wobec propozycji szefa PiS będzie korzystna dla obecnych władz. Ich przyjęcie będzie oznaczało ostry konflikt o przywództwo pomiędzy R. Petru a G. Schetyną, co już widać po pierwszych nerwowych reakcjach szefa .N [2,3]. Nie przyjęcie propozycji (co zapewne będzie miało miejsce) tylko utwierdzi wszystkich w przekonaniu, że PO i .N są w Polsce siłami jedynie destrukcyjnymi i nie stanowią ugrupowań konstruktywnych. Podobnie sytuacja ma się z propozycją cyklicznego (co piątego wzorem UK) ustanowienia przez opozycję planu posiedzenia Sejmu, bo warto zauważyć, że PiS i tak ma większość parlamentarną a dodatkowo opozycja musiałaby - ustalając plan posiedzenia - stać się jakoś konstruktywna i przedstawiać choćby projekty ustaw. A ona przecież ma inne totalniacko destruktywne priorytety niż jakaś zabawa w postaci prac nad projektami ustaw i nawet obie zdradliwie partie nie mają przecież żadnego programu, w szczególności .N.
Marcin Wikło z wpolityce.pl zauważył, że polityka J. Kaczyńskiego jest "na poziomie, który dla dzisiejszej polskiej opozycji jest po prostu nieosiągalny" [3] i ma zupełną rację, przy czym w dalszym ciągu utrzymuję, że dziś normalną opozycję stanowi jedynie Kukiz'15.
[1] http://niezalezna.pl/91069-prezes-pis-wyciagamy-do-opozycji-reke-ale-nie-godzimy-sie-na-przestepstwa#comment-4128734
[2] http://niezalezna.pl/91074-petru-zdenerwowany-po-propozycji-jaroslawa-kaczynskiego-szef-n-bez-szans-na-lidera-opozycji
[3] http://wpolityce.pl/polityka/320358-dzien-dobry-jestem-szefem-opozycji-prezes-pis-pokazuje-petru-i-schetynie-jak-sie-robi-polityke
P.S. (dopisek z dnia 22 grudnia w postaci kompilacji moich komentarzy do tekstu na różnych forach)
Kiedyś ktoś mi powiedział, że dobry strateg jest jak wytrawny szachista: jego celem jest wygrana i przewiduje wiele ruchów naprzód i analizuje warianty odpowiedzi przeciwnika na te ruchy. Było to powiedziane odnośnie strategii rynkowej/strategii konkurencji określonej firmy, gdzie rolę stratega pełni właściciel lub odpowiedni zarząd kierowany przez prezesa. Ale chyba w polityce to zdanie jeszcze lepiej się sprawdza.
Warto nieraz spojrzeć całościowo na to, co się dzieje w Polsce i na świecie. Ja na studiach (ekonomia) miałem taki system uczenia się do egzaminów, że w kilka dni ogarniałem wszystkie wykłady i uzupełniałem je jeszcze dodatkową literaturą - wtedy tak naprawdę miałem ogląd całości i mogłem wyciągać wnioski i określić swoje własne zdanie na określony problem.
Takie podejście też stosuję w ocenie polityki. I - wedle mnie - musimy zawsze patrzeć na nią w sekwencji ważności: geopolityka (wielkie mocarstwa, największe służby specjalne, armie) - regionalna polityka (np. UE w obszarze podobnym) - krajowa polityka (w obszarze podobnym). W w tym kontekście należy oceniać posunięcia J. Kaczyńskiego a tym samym A. Dudy i B. Szydło.
Tak rozumując J. Kaczyński prowadzi grę strategiczną uwzględniając zapewne powyższą sekwencję ważności i warto zauważyć, iż wrogiem PiS-u i J. Kaczyńskiego wcale nie jest jakiś tam Petru, Schetyna, Kijowski a ludzie, którzy ich wykreowali i nimi sterują. A to też są stratedzy i w większości na pewno nie Polacy (choć jest tam liczne ich grono, z którego też większość to raczej przedstawiciele innej nacji mówiącej u nas po polsku i nieraz mającej nawet nazwiska polskobrzmiące a będący spadkobiercami powojennej tzw. komunistycznej żydo-komuny).
Tak naprawdę w piątek był planowany zamach stanu a działania w tym zakresie były strategicznie wcześniej wyznaczone:
- KOD zgłosił piątkowe (16 grudnia) i późniejsze demonstracje kilka dni wcześniej, gdy nie było jeszcze wiadomo o hucpie w sejmie;
- opozycja na piątek (16 grudnia) zamówiła do sejmu 1000 kanapek;
- we Wrocławiu (16 grudnia) pojawił się D. Tusk a do Polski przyleciał R. Sikorski;
- opozycja (16 grudnia wieczorem) zablokowała mównicę sejmową i fotel Marszałka Sejmu, by w ten sposób opanować sejm i nie dopuścić PIS-u do obrad, a tym samym do uchwalenia ustawy budżetowej i ustawy dezubekizacyjnej. Pomimo, że Sejm jednak obradował w Sali kolumnowej i uchwalił obie ustawy oraz większość sejmowa zrezygnowała ze zmian organizacji pracy dziennikarzy, totalniacy zapowiedzieli okupacje sejmu do 11 stycznia;
- na ulicy (16 grudnia) wybuchły demonstracje i miały też zablokować sejm oraz doprowadzić do rozlewu krwi;
- jakiś gostek Diduszko (16 grudnia) położył się na ulicy udając rannego i nieprzytomnego i na miejscu od razu znalazły się media, w tym niemieckie oraz od razu powstał spot PO z tym niby rannym;
- nastąpiło (16 (?), 17,18 grudnia) zatrzymanie przez firmę EmiTel przesyłu w znacznej części Polski sygnału TVP (sic!) i to akurat m.in. w momencie, kiedy miało być emitowane orędzie Premier Beaty Szydło;
- w piątek (16 grudnia) doszło też do poważnej awarii systemu "Źródło", czyli zintegrowanego systemu rejestrów państwowych, gdzie znaleźć można takie informacje jak numery PESEL, dane z dowodów osobistych czy akty stanu cywilnego;
- na krótko (16 grudnia) padły systemy informatyczne Polskiej Agencji Prasowej (PAP),
- w nocy z piątku na sobotę (16/17 grudnia) wprowadzono czasowe ograniczenia w ruchu powietrznym nad Polską a powodem była usterka awaryjnego systemu zasilania wykorzystywanego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej;
- 19 grudnia wieczorem polski TiR wjechał w grupy Niemców robiących świąteczne zakupy zabijając 12 osób i raniąc około 56 osób. Pierwsze przekazy niemieckiej prasy podkreślały wyraźnie fakt, iż był to polski TiR z polskim kierowcą. Później okazało się, że zamachu terrorystycznego dokonał islamista a Polak próbował do końca zapobiec atakowi. Jednakże czy pierwsze informacje i sam zamach nie mogły być następstwem jakiegoś planu, gdzie Polak-faszysta-terrorysta w zemście za zamach stanu wjeżdża w Niemców w Berlinie lub zostaje zastrzelony przy próbie zamachu?;
- we wtorek 22 grudnia wybucha potężna awaria T-Mobile, czego skutkiem były problemy z wykonywaniem telefonów i wysyłaniem wiadomości tekstowych na terenie całego kraju całego kraju występowały;
- w poniedziałek (19 grudnia) wyznaczona została dyskusja w Komisji Europejskiej na temat Polski, która odbyła się 21 grudnia. Oczywiście jej efektem było ponowne dyscyplinowanie Polski i polskiego rządu oraz wyrażenie chęci nawet nałożenia na Polskę sankcji finansowych. Warto zauważyć, że 14 grudnia odbyła się debata na temat polski w parlamencie Europejskim, czyli dzień po tym jak totalna opozycja zapowiedziała swoje demonstracje 13 grudnia...
- bodajże Niesiołowski ogłasza w ruskiej gazecie lub forum czy telewizji, że obalą PiS.
Sadzę, że polskie służby specjalne nowej władzy poznały choć część tych planów i trzeba było umiejętnie zapobiec temu zamachowi. Oczywiście w tym zapobieżeniu pomogli Polacy, którzy nie stawili się licznie na demonstracje, ale tak naprawdę wystarczy 2-3 tys. agresywnych demonstrantów a w mediach można pokazać ich tysiące i skupić się na walkach ulicznych.
Jak to powiedział G. Braun? "Kondominium niemiecko-rosyjskie pod żydowskim zarządem komisarycznym"? W pełnej krasie...
Zamach się nie udał, ale trzeba mieć na uwadze, że na pewno będą kolejne próby.
I jeszcze w sprawie P. Kukiza. Wielokrotnie pisałem o moich wątpliwościach w stosunku do jego całego ruchu. Być może miał być koniem trojańskim nowego rządu koalicyjnego, podobnie jak LPR (i w mniejszym stopniu Samoobrona) w latach 2005-2007. Pewnie tak, ale dziś jesteśmy w innym punkcie i w sumie dobrze by było jakby dalej ta opozycja (też Kukiz) zaczęła między sobą walkę... a jest jeszcze Kijowski, Dukaczewski, Siemoniak, itd :)
Pozdrawiam wszystkich
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
I to tak naprawdę doprowadza do wściekłości totalną opozycję a raczej nie opozycję tylko zdradliwych awanturników chcących za wszelką cenę - nawet łamiąc prawo, siłowo i z rozlewem krwi Polaków - powrócić do władzy.
Nie mam zamiaru opisywać tego, jak umiejętnie J. Kaczyński uniemożliwił od pierwszych decyzji destrukcję rządu i prezydenta (też wpływając na skład rządu), którą chciała realizować totalna pseudoopozycja doprowadzając do upadku demokratycznie wybranych przez Polaków: rządu i prezydenta - powtarzam: nawet kosztem rozlewu polskiej krwi, targowickiego zaprzedania Polski zniemczonej UE, przyjęcia islamistów i nawet łamiąc prawo i doprowadzając do siłowego zmachu stanu.
Zapewne - wedle mnie - postkomunistyczni spec-chłopcy oraz prawdopodobnie wszelkiej maści sorosowi lewako-demoliberałowie według siebie zrobili antypolsko wszystko, by nowy rząd stracił władzę już po kilku miesiącach: powołali Nowoczesną i KOD, zaklepali sobie TK z zapisami o możliwości odwołania prezydenta i mającego na celu wetowanie wszystkich ustaw rządu PiS, od pierwszych dni rządu (a nawet jeszcze przed jego powołaniem) prowadzili jedną wielką awanturniczą i obstrukcyjną hucpę, też uliczną.
Sądzę, że te niemal dwa lata strategii politycznej J. Kaczyńskiego (od kampanii wyborczych w 2015 roku) szybko posłuży do napisania przez zdolnego studenta jakiegoś doktoratu.
Działania totalnej pseudoopozycji nic nie dały i rząd spokojnie przeprowadził swoje ustawy/reformy i zrobił więcej dla Polski niż przez ostatnie 27 lat tzw. pseudoelity III RP, choć tak naprawdę te pseudoelity działały przeciw Polsce i Polakom.
Ostatnie działania polityków PiS a przede wszystkim J. Kaczyńskiego tylko potwierdzają moją o nim opinię.
Mistrzowskie przeprowadzenie przyjęcia ustawy dezubekizacyjnej poprzez wywołanie tematu zastępczego w postaci dyskusji o roli dziennikarzy w Parlamencie a przez ten obszar ośmieszenie opozycji i pokazanie, że PiS potrafi wycofywać się z chybionych propozycji; podobnie świetne przyjęcie ustawy budżetowej, której nie przyjęcie mogłoby doprowadzić do upadku rządu i parlamentu; no i wreszcie ostatnie wyciągnięcie ręki do opozycji zaprezentowanej przez J. Kaczyńskiego słowami:
"Wszyscy wiemy, z jakimi wydarzeniami mieliśmy do czynienia w parlamencie. Chciałbym spojrzeć na to od pozytywnej strony. Jesteśmy przed świętami. Chcielibyśmy, żeby ten czas przyniósł spokój i pozytywną perspektywę. Propozycje umocnienia pozycji klubów opozycyjnych w parlamencie pozostają aktualne. Chcielibyśmy, by szef opozycji - jesteśmy przekonani, że powinna istnieć taka instytucja - miał pewne uprawnienia. My sobie to cenimy, demokracja to przecież starcie poglądów i prawa mniejszości. Np. w Wlk. Brytanii co piąte posiedzenie parlamentu ma porządek układany przez opozycję. Można przedyskutować takie rozwiązanie (...) Wyciągamy do opozycji rękę. Mamy nadzieję, że nie zostanie ona odrzucona" [1].
Propozycja J. Kaczyńskiego jest naprawdę daleko idąca, na wskroś demokratyczna oraz powinna być z entuzjazmem przyjęta przez normalną, konstruktywną opozycję... No właśnie, gdyby totalniacy taką opozycją byli a nie są.
Przyjęcie tych propozycji wymusiłoby na dzisiejszej opozycji wybranie jej lidera. Przyjmując, że PO i .N nie są normalną opozycją a raczej wydają się być zdrajcami Polski oraz przestępcami, jedynym kandydatem na lidera parlamentarnej opozycji jest Paweł Kukiz.
Oczywiście może to stać się realne w przypadku ostrego sporu liderów PO i .N o przywództwo w opozycji a takiego sporu z pewnością można by się spodziewać, gdyby propozycja J. Kaczyńskiego została przyjęta.
Dlatego sądzę, że każda decyzja parlamentarnych przeciwników rządu wobec propozycji szefa PiS będzie korzystna dla obecnych władz. Ich przyjęcie będzie oznaczało ostry konflikt o przywództwo pomiędzy R. Petru a G. Schetyną, co już widać po pierwszych nerwowych reakcjach szefa .N [2,3]. Nie przyjęcie propozycji (co zapewne będzie miało miejsce) tylko utwierdzi wszystkich w przekonaniu, że PO i .N są w Polsce siłami jedynie destrukcyjnymi i nie stanowią ugrupowań konstruktywnych. Podobnie sytuacja ma się z propozycją cyklicznego (co piątego wzorem UK) ustanowienia przez opozycję planu posiedzenia Sejmu, bo warto zauważyć, że PiS i tak ma większość parlamentarną a dodatkowo opozycja musiałaby - ustalając plan posiedzenia - stać się jakoś konstruktywna i przedstawiać choćby projekty ustaw. A ona przecież ma inne totalniacko destruktywne priorytety niż jakaś zabawa w postaci prac nad projektami ustaw i nawet obie zdradliwie partie nie mają przecież żadnego programu, w szczególności .N.
Marcin Wikło z wpolityce.pl zauważył, że polityka J. Kaczyńskiego jest "na poziomie, który dla dzisiejszej polskiej opozycji jest po prostu nieosiągalny" [3] i ma zupełną rację, przy czym w dalszym ciągu utrzymuję, że dziś normalną opozycję stanowi jedynie Kukiz'15.
[1] http://niezalezna.pl/91069-prezes-pis-wyciagamy-do-opozycji-reke-ale-nie-godzimy-sie-na-przestepstwa#comment-4128734
[2] http://niezalezna.pl/91074-petru-zdenerwowany-po-propozycji-jaroslawa-kaczynskiego-szef-n-bez-szans-na-lidera-opozycji
[3] http://wpolityce.pl/polityka/320358-dzien-dobry-jestem-szefem-opozycji-prezes-pis-pokazuje-petru-i-schetynie-jak-sie-robi-polityke
P.S. (dopisek z dnia 22 grudnia w postaci kompilacji moich komentarzy do tekstu na różnych forach)
Kiedyś ktoś mi powiedział, że dobry strateg jest jak wytrawny szachista: jego celem jest wygrana i przewiduje wiele ruchów naprzód i analizuje warianty odpowiedzi przeciwnika na te ruchy. Było to powiedziane odnośnie strategii rynkowej/strategii konkurencji określonej firmy, gdzie rolę stratega pełni właściciel lub odpowiedni zarząd kierowany przez prezesa. Ale chyba w polityce to zdanie jeszcze lepiej się sprawdza.
Warto nieraz spojrzeć całościowo na to, co się dzieje w Polsce i na świecie. Ja na studiach (ekonomia) miałem taki system uczenia się do egzaminów, że w kilka dni ogarniałem wszystkie wykłady i uzupełniałem je jeszcze dodatkową literaturą - wtedy tak naprawdę miałem ogląd całości i mogłem wyciągać wnioski i określić swoje własne zdanie na określony problem.
Takie podejście też stosuję w ocenie polityki. I - wedle mnie - musimy zawsze patrzeć na nią w sekwencji ważności: geopolityka (wielkie mocarstwa, największe służby specjalne, armie) - regionalna polityka (np. UE w obszarze podobnym) - krajowa polityka (w obszarze podobnym). W w tym kontekście należy oceniać posunięcia J. Kaczyńskiego a tym samym A. Dudy i B. Szydło.
Tak rozumując J. Kaczyński prowadzi grę strategiczną uwzględniając zapewne powyższą sekwencję ważności i warto zauważyć, iż wrogiem PiS-u i J. Kaczyńskiego wcale nie jest jakiś tam Petru, Schetyna, Kijowski a ludzie, którzy ich wykreowali i nimi sterują. A to też są stratedzy i w większości na pewno nie Polacy (choć jest tam liczne ich grono, z którego też większość to raczej przedstawiciele innej nacji mówiącej u nas po polsku i nieraz mającej nawet nazwiska polskobrzmiące a będący spadkobiercami powojennej tzw. komunistycznej żydo-komuny).
Tak naprawdę w piątek był planowany zamach stanu a działania w tym zakresie były strategicznie wcześniej wyznaczone:
- KOD zgłosił piątkowe (16 grudnia) i późniejsze demonstracje kilka dni wcześniej, gdy nie było jeszcze wiadomo o hucpie w sejmie;
- opozycja na piątek (16 grudnia) zamówiła do sejmu 1000 kanapek;
- we Wrocławiu (16 grudnia) pojawił się D. Tusk a do Polski przyleciał R. Sikorski;
- opozycja (16 grudnia wieczorem) zablokowała mównicę sejmową i fotel Marszałka Sejmu, by w ten sposób opanować sejm i nie dopuścić PIS-u do obrad, a tym samym do uchwalenia ustawy budżetowej i ustawy dezubekizacyjnej. Pomimo, że Sejm jednak obradował w Sali kolumnowej i uchwalił obie ustawy oraz większość sejmowa zrezygnowała ze zmian organizacji pracy dziennikarzy, totalniacy zapowiedzieli okupacje sejmu do 11 stycznia;
- na ulicy (16 grudnia) wybuchły demonstracje i miały też zablokować sejm oraz doprowadzić do rozlewu krwi;
- jakiś gostek Diduszko (16 grudnia) położył się na ulicy udając rannego i nieprzytomnego i na miejscu od razu znalazły się media, w tym niemieckie oraz od razu powstał spot PO z tym niby rannym;
- nastąpiło (16 (?), 17,18 grudnia) zatrzymanie przez firmę EmiTel przesyłu w znacznej części Polski sygnału TVP (sic!) i to akurat m.in. w momencie, kiedy miało być emitowane orędzie Premier Beaty Szydło;
- w piątek (16 grudnia) doszło też do poważnej awarii systemu "Źródło", czyli zintegrowanego systemu rejestrów państwowych, gdzie znaleźć można takie informacje jak numery PESEL, dane z dowodów osobistych czy akty stanu cywilnego;
- na krótko (16 grudnia) padły systemy informatyczne Polskiej Agencji Prasowej (PAP),
- w nocy z piątku na sobotę (16/17 grudnia) wprowadzono czasowe ograniczenia w ruchu powietrznym nad Polską a powodem była usterka awaryjnego systemu zasilania wykorzystywanego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej;
- 19 grudnia wieczorem polski TiR wjechał w grupy Niemców robiących świąteczne zakupy zabijając 12 osób i raniąc około 56 osób. Pierwsze przekazy niemieckiej prasy podkreślały wyraźnie fakt, iż był to polski TiR z polskim kierowcą. Później okazało się, że zamachu terrorystycznego dokonał islamista a Polak próbował do końca zapobiec atakowi. Jednakże czy pierwsze informacje i sam zamach nie mogły być następstwem jakiegoś planu, gdzie Polak-faszysta-terrorysta w zemście za zamach stanu wjeżdża w Niemców w Berlinie lub zostaje zastrzelony przy próbie zamachu?;
- we wtorek 22 grudnia wybucha potężna awaria T-Mobile, czego skutkiem były problemy z wykonywaniem telefonów i wysyłaniem wiadomości tekstowych na terenie całego kraju całego kraju występowały;
- w poniedziałek (19 grudnia) wyznaczona została dyskusja w Komisji Europejskiej na temat Polski, która odbyła się 21 grudnia. Oczywiście jej efektem było ponowne dyscyplinowanie Polski i polskiego rządu oraz wyrażenie chęci nawet nałożenia na Polskę sankcji finansowych. Warto zauważyć, że 14 grudnia odbyła się debata na temat polski w parlamencie Europejskim, czyli dzień po tym jak totalna opozycja zapowiedziała swoje demonstracje 13 grudnia...
- bodajże Niesiołowski ogłasza w ruskiej gazecie lub forum czy telewizji, że obalą PiS.
Sadzę, że polskie służby specjalne nowej władzy poznały choć część tych planów i trzeba było umiejętnie zapobiec temu zamachowi. Oczywiście w tym zapobieżeniu pomogli Polacy, którzy nie stawili się licznie na demonstracje, ale tak naprawdę wystarczy 2-3 tys. agresywnych demonstrantów a w mediach można pokazać ich tysiące i skupić się na walkach ulicznych.
Jak to powiedział G. Braun? "Kondominium niemiecko-rosyjskie pod żydowskim zarządem komisarycznym"? W pełnej krasie...
Zamach się nie udał, ale trzeba mieć na uwadze, że na pewno będą kolejne próby.
I jeszcze w sprawie P. Kukiza. Wielokrotnie pisałem o moich wątpliwościach w stosunku do jego całego ruchu. Być może miał być koniem trojańskim nowego rządu koalicyjnego, podobnie jak LPR (i w mniejszym stopniu Samoobrona) w latach 2005-2007. Pewnie tak, ale dziś jesteśmy w innym punkcie i w sumie dobrze by było jakby dalej ta opozycja (też Kukiz) zaczęła między sobą walkę... a jest jeszcze Kijowski, Dukaczewski, Siemoniak, itd :)
Pozdrawiam wszystkich
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
środa, 14 stycznia 2015
Czy to koniec E. Kopacz?
Poniżej takie sobie moje dywagacje, które oczywiście w dużej części będą przez większość uznane niemal za tzw. teorię spiskową, ale mniejsza z tym.
B. Komorowski pozbawiony jest strategicznego zaplecza politycznego. Piszę strategicznego, bowiem taktyczno-operacyjnie jest nim na razie PO, przy czym nie jest to naturalne środowisko Namiestnika.
Wystarczy spojrzeć na jego najbliższe otoczenie aby zauważyć, że otacza się ludźmi związanymi z dawnymi strukturami PRL (np. ludźmi WSI) oraz zdrajcami Polski spod znaku dawnej Unii Demokratycznej/Unii Wolności a szerzej zdradliwymi, antypolskimi okragłostołowo-magdalenkowymi twórcami III RP czyli PRL -bis.
B. Komorowski podejmował już próby stworzenia sobie takiego fundamentu politycznego. Niewątpliwie takim miał być szeroki ruch jego przyjaciela J. Palikota (członka Komisji Trójstronnej - sic!), w którego szeregach znalazło się wielu anty-Polaków. Pomysł ostatecznie się nie powiódł, co z pewnością skłoniło B. Komorowskiego i jego doradców do innych, nowych działań.
Bardzo prawdopodobnym jest, że te nowe", inne działania nie są wcale nowe, ale są kontynuacją rozsadzania PO od środka a w konsekwencji odsunięcie w niej od wpływów "tuskowego stronnictwa", do którego należy E. Kopacz. Jest ona dziś - tak mi się wydaje - "rozgrywana" przez zwolenników Komorowskiego w PO i jest to tym łatwiejsze, że nie reprezentuje ona żadnego charyzmatycznego przywództwa a funkcja premiera ją wyraźnie przerasta.
W tym miejscu nasuwa się oczywiście G. Schetyna jako rządowy wykonawca i podwładny Komorowskiego i być może następca E. Kopacz na stanowisku premiera.
Nieudany zamach na lasy, konflikt z lekarzami był tylko preludium w tej walce o przyszła władzę w Polsce. Środowisko UD/UW od dawna żyje w ciągłej frustracji wynikającej z braku wystarczającego dla nich (czyli pierwszorzędnego) wpływu na losy Polski. Wymiana E. Kopacz na np. G. Schetynę dawałoby im szansę na choć częściowy powrót do władzy, choćby do "gabinetu cieni" z ukrycia zarządzającego Polską.
Nietrudno teraz sobie wyobrazić, że obecny konflikt rządu z górnikami (a być może nie tylko z nimi) wykorzysta B. Komorowski i stanie się nagle obrońcą uciśnionych górników, np. wetując ustawę o restrukturyzacji Kompanii Węglowej. Wykreuje się wtedy na zbawcę Polski, co może być dla niego bardzo korzystne z punktu widzenia zbliżających się wyborów prezydenckich, w których chce wygrać już w I turze.
Przesilenie polityczne w Polsce wynikające z porażki E. Kopacz w starciu z górnikami, czyli wymiana E. Kopacz np. na proprezydenckiego G. Schetynę jest też na rękę wielu działaczom PO, którzy chcieliby wygrać wybory parlamentarne... na co w obecnej konfiguracji politycznej (PO pod rządami E. Kopacz) raczej się nie zanosi. Zresztą już Schetyna często jest w konflikcie z częścią ministrów E. Kopacz a nawet samą premier, co np. wyraźnie widać w takim oto jego zdaniu "W ostatnich miesiącach bardzo spadły ceny węgla. Zamykanie kopalń w kampanii wyborczej-najgorsze, co się może zdarzyć" (G. Schetyna na antenie Radia ZET). Sądzę, że wielu działaczy a nawet ministrów PO podziela jego zdanie...
Tak więc można się spodziewać, że najbliższe dni, tygodnie a nawet miesiące będę naprawdę ciekawe i boję się jednak, że na całym konflikcie z górnikami może zyskać niestety B. Komorowski i środowisko zdrajców spod znaku UW/UD a także większość antypolskich geszefciarzy z PO, co może się skończyć ich wygraną na kolejne cztery lata.
Mam jednak nadzieję, że górnicy nie dadzą się oszukać... ani E. Kopacz, ani B. Komorowskiemu, ani G. Schetynie... Bowiem nie łudźmy się, że ewentualne powstrzymanie procesu likwidacji kopalń dziś (w czasie roku wyborczego) powstrzyma zapędy elit III RP od zniszczenia polskiego górnictwa. Powstrzymanie dziś procesu zamykania kopalń będzie oczywistym kolejnym kłamstwem całej sitwy III RP, które to kłamstwo będzie miało na celu kolejne otumanienie Polaków i skłonienie ich do głosowania na B. Komorowskiego i PO a gdy kolejny raz wygrają wybory... to będą mieli już wolną rękę na kolejne lata i ponownie będą zapewne chcieli zamykać lub prywatyzować polskie kopalnie a Polskę doprowadzić do ostatecznego upadku, czyli maksymalnego spauperyzowania, zatomizowania Polaków i uczynienia z nich niewolników bez własności i wolności.
Biorąc pod uwagę, że kłamstwo jest fundamentem całej III RP i większości jej rządów (a szczególnie tego ostatniego PO-PSL) a ich celem jest degradacja Polski, jedynym sposobem na uratowanie resztek Polski, w tym polskich kopalń jest oddolna rewolucja, która dosłownie zmiecie ze sceny politycznej obecnie rządzących, doprowadzi do nowych, przyspieszonych wyborów a także usunie ze stanowiska obecnego "strażnika żyrandola".
Pozdrawiam
P.S.
Rząd niesamowicie się spieszy z przeforsowaniem specustawy dotyczącej m.in. restrukturyzacji Kompanii Węglowej. Podobno już w czwartek ma być owa ustawa głosowana w Sejmie. Z pewnością uzyska większość, więc w kolejności zajmie się nią Senat. On też z pewnością ją przepchnie i ustawa trafi do prezydenta. Czy ją podpisze? Wbrew temu co napisałem wcześniej może okazać się, że jednak podpisze tłumacząc, że nie miał konstytucyjnych podstaw aby ją zawetować...
Tak czy inaczej ... musimy wstać z klęczek i wraz z górnikami walczyć o Polskę i jej przyszłość... Walczyć tu i teraz, w każdym miejscu swojego zamieszkania w Polsce... Walczyć i walką doprowadzić do odejścia obecnego rządu a w wyborach prezydenckich musimy pożegnać na trwałe B. Komorowskiego.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)