Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R. Petru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R. Petru. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 grudnia 2016

J. Kaczyński - mistrz strategii politycznej, P. Kukiz - liderem opozycji!

Tak sobie myślę, że naprawdę po wojnie nie mieliśmy lepszego stratega politycznego niż J. Kaczyński.

I to tak naprawdę doprowadza do wściekłości totalną opozycję a raczej nie opozycję tylko zdradliwych awanturników chcących za wszelką cenę - nawet łamiąc prawo, siłowo i z rozlewem krwi Polaków - powrócić do władzy.

Nie mam zamiaru opisywać tego, jak umiejętnie J. Kaczyński uniemożliwił od pierwszych decyzji destrukcję rządu i prezydenta (też wpływając na skład rządu), którą chciała realizować totalna pseudoopozycja doprowadzając do upadku demokratycznie wybranych przez Polaków: rządu i prezydenta - powtarzam: nawet kosztem rozlewu polskiej krwi, targowickiego zaprzedania Polski zniemczonej UE, przyjęcia islamistów i nawet łamiąc prawo i doprowadzając do siłowego zmachu stanu. 

Zapewne - wedle mnie - postkomunistyczni spec-chłopcy oraz prawdopodobnie wszelkiej maści sorosowi lewako-demoliberałowie według siebie zrobili antypolsko wszystko, by nowy rząd stracił władzę już po kilku miesiącach: powołali Nowoczesną i KOD, zaklepali sobie TK z zapisami o możliwości odwołania prezydenta i mającego na celu wetowanie wszystkich ustaw rządu PiS, od pierwszych dni rządu (a nawet jeszcze przed jego powołaniem) prowadzili jedną wielką awanturniczą i obstrukcyjną hucpę, też uliczną.

Sądzę, że te niemal dwa lata strategii politycznej J. Kaczyńskiego (od kampanii wyborczych w 2015 roku) szybko posłuży do napisania przez zdolnego studenta jakiegoś doktoratu.

Działania totalnej pseudoopozycji nic nie dały i rząd spokojnie przeprowadził swoje ustawy/reformy i zrobił więcej dla Polski niż przez ostatnie 27 lat tzw. pseudoelity III RP, choć tak naprawdę te pseudoelity działały przeciw Polsce i Polakom.

Ostatnie działania polityków PiS a przede wszystkim J. Kaczyńskiego tylko potwierdzają moją o nim opinię.

Mistrzowskie przeprowadzenie przyjęcia ustawy dezubekizacyjnej poprzez wywołanie tematu zastępczego w postaci dyskusji o roli dziennikarzy w Parlamencie a przez ten obszar ośmieszenie opozycji i pokazanie, że PiS potrafi wycofywać się z chybionych propozycji; podobnie świetne przyjęcie ustawy budżetowej, której nie przyjęcie mogłoby doprowadzić do upadku rządu i parlamentu; no i wreszcie ostatnie wyciągnięcie ręki do opozycji zaprezentowanej przez J. Kaczyńskiego słowami:

"Wszyscy wiemy, z jakimi wydarzeniami mieliśmy do czynienia w parlamencie. Chciałbym spojrzeć na to od pozytywnej strony. Jesteśmy przed świętami. Chcielibyśmy, żeby ten czas przyniósł spokój i pozytywną perspektywę. Propozycje umocnienia pozycji klubów opozycyjnych w parlamencie pozostają aktualne. Chcielibyśmy, by szef opozycji - jesteśmy przekonani, że powinna istnieć taka instytucja - miał pewne uprawnienia. My sobie to cenimy, demokracja to przecież starcie poglądów i prawa mniejszości. Np. w Wlk. Brytanii co piąte posiedzenie parlamentu ma porządek układany przez opozycję. Można przedyskutować takie rozwiązanie (...) Wyciągamy do opozycji rękę. Mamy nadzieję, że nie zostanie ona odrzucona" [1].

Propozycja J. Kaczyńskiego jest naprawdę daleko idąca, na wskroś demokratyczna oraz powinna być z entuzjazmem przyjęta przez normalną, konstruktywną opozycję... No właśnie, gdyby totalniacy taką opozycją byli a nie są.

Przyjęcie tych propozycji wymusiłoby na dzisiejszej opozycji wybranie jej lidera. Przyjmując, że PO i .N nie są normalną opozycją a raczej wydają się być zdrajcami Polski oraz przestępcami, jedynym kandydatem na lidera parlamentarnej opozycji jest Paweł Kukiz.

Oczywiście może to stać się realne w przypadku ostrego sporu liderów PO i .N o przywództwo w opozycji a takiego sporu z pewnością można by się spodziewać, gdyby propozycja J. Kaczyńskiego została przyjęta.

Dlatego sądzę, że każda decyzja parlamentarnych przeciwników rządu wobec propozycji szefa PiS będzie korzystna dla obecnych władz. Ich przyjęcie będzie oznaczało ostry konflikt o przywództwo pomiędzy R. Petru a G. Schetyną, co już widać po pierwszych nerwowych reakcjach szefa .N [2,3]. Nie przyjęcie propozycji (co zapewne będzie miało miejsce) tylko utwierdzi wszystkich w przekonaniu, że PO i .N są w Polsce siłami jedynie destrukcyjnymi i nie stanowią ugrupowań konstruktywnych. Podobnie sytuacja ma się z propozycją cyklicznego (co piątego wzorem UK) ustanowienia przez opozycję planu posiedzenia Sejmu, bo warto zauważyć, że PiS i tak ma większość parlamentarną a dodatkowo opozycja musiałaby - ustalając plan posiedzenia - stać się jakoś konstruktywna i przedstawiać choćby projekty ustaw. A ona przecież ma inne totalniacko destruktywne priorytety niż jakaś zabawa w postaci prac nad projektami ustaw i nawet obie zdradliwie partie nie mają przecież żadnego programu, w szczególności .N.

Marcin Wikło z wpolityce.pl zauważył, że polityka J. Kaczyńskiego jest "na poziomie, który dla dzisiejszej polskiej opozycji jest po prostu nieosiągalny" [3] i ma zupełną rację, przy czym w dalszym ciągu utrzymuję, że dziś normalną opozycję stanowi jedynie Kukiz'15.

[1] http://niezalezna.pl/91069-prezes-pis-wyciagamy-do-opozycji-reke-ale-nie-godzimy-sie-na-przestepstwa#comment-4128734
[2] http://niezalezna.pl/91074-petru-zdenerwowany-po-propozycji-jaroslawa-kaczynskiego-szef-n-bez-szans-na-lidera-opozycji
[3] http://wpolityce.pl/polityka/320358-dzien-dobry-jestem-szefem-opozycji-prezes-pis-pokazuje-petru-i-schetynie-jak-sie-robi-polityke

P.S. (dopisek z dnia  22 grudnia w postaci kompilacji moich komentarzy do tekstu na różnych forach)

Kiedyś ktoś mi powiedział, że dobry strateg jest jak wytrawny szachista: jego celem jest wygrana i przewiduje wiele ruchów naprzód i analizuje warianty odpowiedzi przeciwnika na te ruchy. Było to powiedziane odnośnie strategii rynkowej/strategii konkurencji określonej firmy, gdzie rolę stratega pełni właściciel lub odpowiedni zarząd kierowany przez prezesa. Ale chyba w polityce to zdanie jeszcze lepiej się sprawdza.

Warto nieraz spojrzeć całościowo na to, co się dzieje w Polsce i na świecie. Ja na studiach (ekonomia) miałem taki system uczenia się do egzaminów, że w kilka dni ogarniałem wszystkie wykłady i uzupełniałem je jeszcze dodatkową literaturą - wtedy tak naprawdę miałem ogląd całości i mogłem wyciągać wnioski i określić swoje własne zdanie na określony problem.

Takie podejście też stosuję w ocenie polityki. I - wedle mnie - musimy zawsze patrzeć na nią w sekwencji ważności: geopolityka (wielkie mocarstwa, największe służby specjalne, armie) - regionalna polityka (np. UE w obszarze podobnym) - krajowa polityka (w obszarze podobnym). W w tym kontekście należy oceniać posunięcia J. Kaczyńskiego a tym samym A. Dudy i B. Szydło.

Tak rozumując J. Kaczyński prowadzi grę strategiczną uwzględniając zapewne powyższą sekwencję ważności i warto zauważyć, iż wrogiem PiS-u i J. Kaczyńskiego wcale nie jest jakiś tam Petru, Schetyna, Kijowski a ludzie, którzy ich wykreowali i nimi sterują. A to też są stratedzy i w większości na pewno nie Polacy (choć jest tam liczne ich grono, z którego też większość to raczej przedstawiciele innej nacji mówiącej u nas po polsku i nieraz mającej nawet nazwiska polskobrzmiące a będący spadkobiercami powojennej tzw. komunistycznej żydo-komuny).

Tak naprawdę w piątek był planowany zamach stanu a działania w tym zakresie były strategicznie wcześniej wyznaczone: 

- KOD zgłosił piątkowe (16 grudnia) i późniejsze demonstracje kilka dni wcześniej, gdy nie było jeszcze wiadomo o hucpie w sejmie; 
- opozycja na piątek (16 grudnia) zamówiła do sejmu 1000 kanapek; 
- we Wrocławiu (16 grudnia) pojawił się D. Tusk a do Polski przyleciał R. Sikorski; 
- opozycja (16 grudnia wieczorem) zablokowała mównicę sejmową i fotel Marszałka Sejmu, by w ten sposób opanować sejm i nie dopuścić PIS-u do obrad, a tym samym do uchwalenia ustawy budżetowej i ustawy dezubekizacyjnej. Pomimo, że Sejm jednak obradował w Sali kolumnowej i uchwalił obie ustawy oraz większość sejmowa zrezygnowała ze zmian organizacji pracy dziennikarzy, totalniacy zapowiedzieli okupacje sejmu do 11 stycznia; 
- na ulicy (16 grudnia) wybuchły demonstracje i miały też zablokować sejm oraz doprowadzić do rozlewu krwi; 
- jakiś gostek Diduszko (16 grudnia) położył się na ulicy udając rannego i nieprzytomnego i na miejscu od razu znalazły się media, w tym niemieckie oraz od razu powstał spot PO z tym niby rannym; 
- nastąpiło (16 (?), 17,18 grudnia) zatrzymanie przez firmę EmiTel przesyłu w znacznej części Polski sygnału TVP (sic!) i to akurat m.in. w momencie, kiedy miało być emitowane orędzie Premier Beaty Szydło; 
- w piątek (16 grudnia) doszło też do poważnej awarii systemu "Źródło", czyli zintegrowanego systemu rejestrów państwowych, gdzie znaleźć można takie informacje jak numery PESEL, dane z dowodów osobistych czy akty stanu cywilnego;
- na krótko (16 grudnia) padły systemy informatyczne Polskiej Agencji Prasowej (PAP), 
- w nocy z piątku na sobotę (16/17 grudnia) wprowadzono czasowe ograniczenia w ruchu powietrznym nad Polską a powodem była usterka awaryjnego systemu zasilania wykorzystywanego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej;
19 grudnia wieczorem polski TiR wjechał w grupy Niemców robiących świąteczne zakupy zabijając 12 osób i raniąc około 56 osób. Pierwsze przekazy niemieckiej prasy podkreślały wyraźnie fakt, iż był to polski TiR z polskim kierowcą. Później okazało się, że zamachu terrorystycznego dokonał islamista a Polak próbował do końca zapobiec atakowi. Jednakże czy pierwsze informacje i sam zamach nie mogły być następstwem jakiegoś planu, gdzie Polak-faszysta-terrorysta w zemście za zamach stanu wjeżdża w Niemców w Berlinie lub zostaje zastrzelony przy próbie zamachu?;
-  we wtorek 22 grudnia wybucha potężna awaria T-Mobile, czego skutkiem były problemy z wykonywaniem telefonów i wysyłaniem wiadomości tekstowych na terenie całego kraju całego kraju występowały;
- w poniedziałek (19 grudnia) wyznaczona została dyskusja w Komisji Europejskiej na temat Polski, która odbyła się 21 grudnia. Oczywiście jej efektem było ponowne dyscyplinowanie Polski i polskiego rządu oraz wyrażenie chęci nawet nałożenia na Polskę sankcji finansowych. Warto zauważyć, że 14 grudnia odbyła się debata na temat polski w parlamencie Europejskim, czyli dzień po tym jak totalna opozycja zapowiedziała swoje demonstracje 13 grudnia...
- bodajże Niesiołowski ogłasza w ruskiej gazecie lub forum czy telewizji, że obalą PiS.

Sadzę, że polskie służby specjalne nowej władzy poznały choć część tych planów i trzeba było umiejętnie zapobiec temu zamachowi. Oczywiście w tym zapobieżeniu pomogli Polacy, którzy nie stawili się licznie na demonstracje, ale tak naprawdę wystarczy 2-3 tys. agresywnych demonstrantów a w mediach można pokazać ich tysiące i skupić się na walkach ulicznych.

Jak to powiedział G. Braun? "Kondominium niemiecko-rosyjskie pod żydowskim zarządem komisarycznym"? W pełnej krasie...

Zamach się nie udał, ale trzeba mieć na uwadze, że na pewno będą kolejne próby.

I jeszcze w sprawie P. Kukiza. Wielokrotnie pisałem o moich wątpliwościach w stosunku do jego całego ruchu. Być może miał być koniem trojańskim nowego rządu koalicyjnego, podobnie jak LPR (i w mniejszym stopniu Samoobrona) w latach 2005-2007. Pewnie tak, ale dziś jesteśmy w innym punkcie i w sumie dobrze by było jakby dalej ta opozycja (też Kukiz) zaczęła między sobą walkę... a jest jeszcze Kijowski, Dukaczewski, Siemoniak, itd :)

Pozdrawiam wszystkich



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 29 stycznia 2016

R. Petru - "leming" w czystej postaci!?

Miałem już o tym Panu nie pisać...

Niestety... Coraz śmieszniejsza aktywność tego Pana i mimo tego wciąż utrzymujące się jako takie poparcie społeczne skłoniły mnie do kilku refleksji.

Moim zdaniem ten Pan to - z jednej strony - "leming niepospolity" w czystej postaci a - z drugiej strony - ucieleśnienie marzeń "lemingów pospolitych", który jest taki sam jak oni a do tego ma pieniądze, układy, znajomości i jest "kimś" kim chciałyby być wszystkie "lemingi pospolite".

Ten Pan ma wyższe wykształcenie jakie wielu jemu podobnych uzyskało w czasach, gdy jak to mniej więcej mówi prof. B. Wolniewicz - cytuję z pamięci: "jakość nauczania wyższego wyparta została przez przez prerogatyw ilości studentów i występuje w tym obszarze systematyczne jakościowe równanie w dół zarówno wśród kadry akademickiej, jak i absolwentów".

Zaczęło się to już w czasach komunistycznych, ale przybrało na sile w okresie III RP. Wśród kadry akademickiej przez lata królowała zasada (i chyba dalej tak jest) zastępowalności kadr ludźmi gorszymi intelektualnie i pod względem wiedzy od poprzedników. Profesorowie nie szukali "uczniów mogących przerosnąć nauczycieli" i otwierali szerokie wrota do karier niezagrażających im miernot. Te miernoty zaś w przyszłości będąc już samodzielnymi pracownikami naukowymi dobierały sobie do współpracy jeszcze większe miernoty...

I tak mamy dziś wysyp "intelektualnych geniuszy" wśród kadry akademickiej, takich kolejnych "lemingów niepospolitych".

Na przedstawione zjawisko nałożyła się celowa polityka obniżania jakości wykształcenia i umiejętności Polaków przejawiająca się m.in. w: nie wymagających myślenia testach, likwidacji szkół zawodowych, braku matematyki na maturze i niskim progu jej zdawalności, redukcji godzin nauczania historii i języka polskiego, likwidacji egzaminów na studia, wprowadzeniu dwuetapowych studiów wyższych: licencjackich i magisterskich... czyli tak naprawdę na każdym poziomie nauczania. Obok tego  nastąpiła komercjalizacja nauki, w tym studiów wyższych oraz niż demograficzny. Ostatecznie - dla zachowania kierunków na uczelniach oraz umożliwienia zapełnienia studentami szkół prywatnych -  znacznie dodatkowo obniżono wymagania wobec kandydatów na studia i samych studentów. To z kolei było zaaprobowane przez samych młodych ludzi, których poziom wiedzy i intelektualnych umiejętności stawał się coraz niższy.

A do tego jeszcze nauczyciele akademiccy byli poddawani różnorakiej presji lewackiej ideologii i "religii" politpoprawności oraz konieczności realizacji tzw. "polityki wstydu za polskość", pracowali na kilku uczelniach naraz co oczywiście musiało wpłynąć też na jakość przekazywanej przez nich wiedzy oraz negatywnie wpływało na możliwości ich pracy naukowej...

I tak przez lata mury uczelni wyższych opuszczało coraz liczniejsze grono absolwentów z coraz mniejszym zasobem wiedzy a do tego wiedzy skażonej lewicową poiltpoprawnością, coraz niższą inteligencją,  ale przeświadczonych o przynależności do elity intelektualnej narodu i o tej przynależności byli utwierdzani oraz przekonywani przez michnikowszczyznę... pod warunkiem, że będą tacy jak michnikowszczyzna. To właśnie pokolenia "wykształciuchów" czy "lemingów", którym wydaje się, że myślą, mają i wiedzą a myślą i wiedzą tylko tyle, ile usłyszą w TVN i przeczytają w GW a "mają" tylko tyle, ile mogli kupić na często niespłacalny kredyt.

I taki jest też R. Petru. To idealny wytwór III RP oraz bezwolny wykonawca zaleceń "mędrców" nim kierujących. To taki "leming niepospolity",  nie posiadający szerokiej i ugruntowanej wiedzy, niezbyt lotny, popełniający gafy, ośmieszający się a który zrobił karierę dzięki znajomościom i układom wśród "elit" III RP.

Dla "lemingów pospolitych" on jest "swój" i wszystko mu wybaczą bo jest taki, jakimi oni są, czyli w sumie niedokształconymi, mało inteligentnymi, popełniającymi gafy i przejęzyczenia, przynależącymi do "wykształciuchów", mówiącymi lewackie i demoliberalne wdrukowane slogany, nowoczesnymi nie Polakami, ale aż i już Europejczykami należącymi do "elity". Ten Pan nieraz kłamie lub aberracyjne mija się z rzeczywistością i logiką tak jak oni, mówi ich językiem, który wykreowany w nich został przez miernych lub cynicznych wykładowców, przez Michnika i spółkę czy TVN. Mówi to, co chcą usłyszeć, co jest zgodne z ich jednostronnym pojmowaniem świata i są w stanie przyswoić oraz zachowuje się też podobnie przeświadczony o swojej mądrości, wielkości i przynależności do "klasy wyższej". A ponadto zna "autorytety", jest banksterem z milionami, jest pokazywany w telewizji, o nim się pisze i "coś" znaczy, to "coś" co chciałby każdy "leming pospolity" a co daje mu namiastka popierania go i bycia z nim. Jest to normalna (cyniczna zresztą)  realizacja przez niego potrzeby przynależności A. Maslowa a także potrzeb: bezpieczeństwa oraz szacunku i  uznania [1] i jednocześnie neutralizacja-redukcja dysonansu poznawczego, powyborczego, który pojawił się u wyborców B. Komorowskiego i PO [2].

Nie wiem na ile ten Pan jest hipokrytycznym cynikiem wykorzystującym wykreowanych manipulacyjnie przez niemal 26 lat "lemingów pospolitych", czy też mówi i robi to czego chcą od niego naprawdę inteligentni mocodawcy (m.in. L. Balcerowicz, W. Frasyniuk, A. Olechowski, W. Kuczyński, J. Hartman, A. Michnik, E. Smolar, G. Soros), którzy ową klasę "lemingów pospolitych" wykreowali oraz wykreowali jego samego. Nie wiem, czy tak mu wtłoczono przeświadczenie o własnej wielkości, że sam już w nią uwierzył, a która to wielkość jest systematycznie przez niego samego ośmieszana. Stąd w tytule felietonu wykrzyknik wraz z pytajnikiem. Sądzę jednak, że ten Pan jest kwintesencją połączenia tych wszystkich wymienionych przeze mnie zjawisk.

Chciałbym być jednocześnie dobrze zrozumianym.

Mówiąc negatywnie i szyderczo o pracownikach i wykładowcach szkół wyższych miałem na myśli ogólnie szerokie dwie grupy: faktyczne miernoty intelektualne bez gruntownej wiedzy a chcące być megalomańsko i mitomaństwo "autorytetami, elitami inetelktualnymi" oraz naprawdę ludzi inteligentnych z dużą wiedzą, ale bądź zastraszonych i zniewolonych przez układ III RP, bądź cyników i hipokrytów, którzy albo swoją postawę naukową uzależnili od profitów albo są wykonawcami lub kreatorami lewackich oraz syjonistycznych dogmatów, bądź też naukowców zniewolonych współpracą z tajnymi komunistycznymi służbami specjalnymi (środowisko akademickie nigdy nie zostało zlustrowane). Obok nich funkcjonują intelektualnie i z dużą wiedzą prawdziwi naukowcy, ale niestety jest ich mniejszość i to prawdopodobnie w proporcji ukazanej w ostatniej uchwale senatu UJ w sprawie głosowania nad zasadnością apelu do prezydenta A. Dudy wystosowanym przez wydział prawa tegoż uniwersytetu [3].

Mówiąc natomiast o "lemingach pospolitych" nie miałem na myśli zwykłych i inteligentnych ludzi, którzy swą asertywność stracili w momencie ubezwłasnowolnienia kredytem oraz boją się o swoją pracę i stanowiska, dzięki którym są w stanie dalej funkcjonować na wyższym materialnie poziomie i są w stanie spłacać zobowiązania kredytowe i zapewniać godziwy byt rodzinie. Ich rozumiem i zapewne oni rozumieją, że są "podstawieni pod ścianą" , ale - jeśli są dobrzy intelektualnie i pod względem poziomu wiedzy - nie mają się naprawdę czego bać i nie ma sensu uleganie propagandzie sączonej przez kreatorów i beneficjentów III RP. Ci ostatni jedynie walczą o swoje profity z posiadania władzy i o uniknięcie odpowiedzialności za swoje działania lub też o dalszą  możliwość lewackiego kreowania dusz innych i władzy nad ludźmi, nad Polakami. I właśnie ci wykreowali i finansują m.in. R. Petru...

[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb
[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Dysonans_poznawczy
[3] http://naszeblogi.pl/60100-gwozdz-do-trumny-etosu-akademickiego-ongis-szacownego-uj

P.S.
Z pewnością tylko hasłowo i zdawkowo zasygnalizowałem pewne zjawiska, które wymagałyby znacznego rozszerzenia, ale sądzę, iż wielu czytelników posiada odpowiednią wiedzę i poziom intelektualny, aby je zrozumieć i we własnym zakresie pogłębić. A dla innych mam radę: czytajcie i oglądajcie dużo, z różnych źródeł...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 21 stycznia 2016

Ryszard Petru + Guy Verhofstadt = zamach stanu w Polsce!

"Będę chciał pracować nad przyspieszonymi wyborami. Im szybciej, tym lepiej (...) Jarosław Kaczyński, przypomnę, przyspieszył kiedyś wybory. Była taka sytuacja w historii" – powiedział ostatnio w radiu RMF FM lider Nowoczesnej Ryszard Petru [1].

Belgijski eurodeputowany Guy Verhofstadt kontratakuje ma złożyć projekt rezolucji nt. Polski, gdzie znajdzie się apel o przyjęcie zaleceń Komisji Weneckiej. Zalecenia te nie są jeszcze wydane. Opinia ma być wydana w marcu. Verhofstadt może liczyć na socjalistów (S&D), drugą co do wielkości grupę w PE. Jej liderzy wprost zapowiadają poparcie rezolucji. Podobnie mogą się zachować Zieloni i komuniści. Przeciw, oprócz chadeków i konserwatystów mogą być Europa Wolności (EFD) oraz Europa Narodów (ENF) [2].

Zdaniem komentatorów w Brukseli swoje stanowisko w sprawie Polski Verhofstadt uzgadnia z Ryszardem Petru” – napisała w kontekście przygotowanej przez lidera liberałów rezolucji ws. Polski dziennikarka RMF, Katarzyna Szymańska-Borginon. Według komentatorów, na których powołuje  się korespondentka, Guy Verhofstadt współpracuje z Petru, ponieważ liczy na to, że „kiedyś będzie miał w swoich szeregach premiera dużego kraju”. Verhofstadt wcześniej publicznie udzielał poparcia Nowoczesnej i samemu Ryszardowi Petru. Zachęcał Polaków do głosowania na jego partię przed wyborami parlamentarnymi. Pod koniec grudnia stwierdził na Facebooku, że rząd PiS wykonuje robotę za Putina. "Biorąc pod uwagę determinację Władimira Putina w próbach zniszczenia europejskiej jedności i rządów prawa, obecny polski rząd wykonuje tę pracę za niego" – napisał. Wzywał również Unię do wyciągnięcia wniosków z lekcji węgierskiej i „użycia swoich instrumentów” przeciw polskiemu rządowi [3].

Jak wiemy na razie rezolucja została zablokowana, ale europarlamentarzyści frakcji EPL (do której należy PO) zapowiedzieli, że "ponownie rozważy sprawę, jeśli prezydent RP nie przyjmie ślubowania od sędziów TK". Dziś tonąca PO ośmieliła się żądać (czyt. szantaż)  od prezydenta A. Dudy przyjęcia ślubowania od trzech sędziów w ciągu dwóch tygodni, bo inaczej "poprzemy rezolucję PE ws. Polski!”. Ewentualna rezolucja PE nie miałaby mocy prawnej, ale byłaby wyrazem woli politycznej europarlamentu. Europosłowie w takich tekstach potępiają jakieś działania lub apelują o ich podjęcie przez KE. PE przyjmował wcześniej rezolucje m.in. na temat zmian w prawie przyjmowanych przez Węgry [4].

Ale nie to jest w niniejszym tekście istotne, ale współpraca pomiędzy Ryszardem Petru i Guy'em Verhofstadt'em, który podczas debaty okazał się najbardziej nienawistnie atakującym Polskę i panią premier B. Szydło europosłem PE. Tą nienawiść, frustrację i bezsilność wobec klasy i logicznych argumentów prezentowanych przez naszą premier uzewnętrznił słynnym gestem zaciśniętej pięści wygrażającej nie wiadomo komu... No cóż ... lewaccy i demoliberalni spadkobiercy idei komunistycznych wspieranych ideami Gramsciego tak już mają - gdy nie starcza im umysłu najchętniej użyliby wobec oponentów argumentu siły... podobnie jak np. M. Schulz.

Nietrudno się domyśleć i niemal mieć pewność, że jego nienawiść, histeria i bezsensowne zarzuty były m.in. rezultatem owej współpracy a Guy Verhofstadt mówił to, co zapewne usłyszał i uzgodnił z Ryszardem Petru, który chce przecież obalić rząd i doprowadzić do wcześniejszych wyborów. Zresztą ta współpraca jest widoczna od początku powstania Nowoczesnej R. Petru - ja bym raczej powiedział, że nie R. Petru a raczej inaczej L. Balcerowicza, W. Frasyniuka, A. Olechowskiego i ich antypolskich środowisk reprezentowanych m.in przez FOR, Fundację S. Batorego G. Sorosa i E. Smolara oraz "michnikowszczyznę", t.j. chyba właściwie klona skompromitowanych: UD/UW/demokraci.pl [czyt. 5,6]. Wcześniej ten lewacko-demoliberalny belgijski nienawistnik Polski i zwolennik jednego rządu europejskiego czyli stworzenia Związku Socjalistycznych Republik Europejskich ściśle współpracował z ... J. Palikotem i zapewne z jego zewnętrznym środowiskiem w postaci tzw. Komisji Trójstronnej [7].

Zostawiam ocenę Belga Polakom, ale nawet nie chce mi się więcej komentować postawy R. Petru i zastanawiam się do jakiej jeszcze zdrady Polski i Polaków i jakich działań jest w stanie się dopuścić żeby obalić rząd i prezydenta wybranych przez naród polski... Ma wszakże jeszcze - oprócz lewackich  i demoliberalnych politycznych fanatyków i totalitarystów w stylu Guy'a -  do dyspozycji niektórych banksterów i niektóre korporacje  i popierany przez europejskich komunistów i zielonych KOD...

I taka dygresja pytaniem wyrażona... Czy jeszcze jakikolwiek Polak jest w stanie bez wstydu popierać Nowoczesną, PO i KOD oraz obecny kształt zdegenerowanej niemieckiej i lewackiej UE?

Pozdrawiam

P.S.

Tak tylko dla wywołania ironicznego uśmiechu i potwierdzenia - pokazanego w debacie w PE -  pewnego poziomu wiedzy oraz stanu intelektualnego i osobowościowego też polskich tzw.: "zafiksowanych unio-europejczyków" i zwolenników m.in. islamizacji Europy:

a) "Rozpoczynamy święta. Po świętach, przypomnę, jest SZEŚCIU króli" - mówił Ryszard Petru do dziennikarzy. "I kończy się pierwsze półrocze. Kiedy oni to chcą zrobić? - użalał się odnośnie planu PiS na likwidację gimnazjów szef Nowoczesnej, który przypomnę, że w czasie ślubowania poselskiego powiedział był nawet: "Tak mi dopomóż Bóg". Nie odbiega to zbytnio od poziomu jego kompana Guy''a i naszego D. Tuska, który przed wyborami prezydenckimi i po osiemnastu latach małżeństwa postanowił nagle wziąć ślub kościelny... Ta sama liga lewacko-demoliberalnych cynicznych hipokrytów i nieuków...

http://dzikikraj.interia.pl/mowatrawa/news-swieto-szesciu-kroli-wpadka-petru,nId,1949539

b) R. Petru chciał sprytnie i śmiesznie skomentować ułaskawienie ministra Mariusza Kamińskiego i wypalił o przewrocie majowym. Zdaniem lidera Nowoczesnej miał on miejsce nie w 1926 roku, a 1935: "Przypomnę, przed wojną był taki moment, że Piłsudski po 35., zamach majowy, a potem to co, się działo do 39. było swego rodzaju nagięciem… zerwaniem tych szwów" – stwierdził Petru.

Teraz poseł Nowoczesnej ośmieszył się kolejny raz, a uwagę zwrócił mu dziennikarz RMF FM, prowadzący poranną rozmowę „Kontrwywiad” Konrad Piasecki. W momencie gdy Petru mówił o upadających imperiach w kontekście przyszłego upadku rządów PiS, prowadzący nagle mu przerwał:
– Zaraz, zaraz, ale które imperium upadło w szczycie swej chwały?
– Rzymskie.
– Rzymskie w szczycie swej chwały?
– Oczywiście.
– Szczyt chwały Imperium Rzymskiego to jest jakiś 100 r. n.e., a ono upadło w którym? W 476. Był upadek, był podział Cesarstwa Rzymskiego.
– No dobrze, ale to jest dokładnie to samo. W tym sensie, że jak ma pan wielkie imperium, nie jest pan w stanie nim zarządzać...

http://www.obalamyglupote.pl/2016/01/petru-doszczetnie-osmieszony-na-antenie.html

c) R. Petru wskazał na fakt skrócenia kadencji parlamentu zainicjowanej przez J. Kaczyńskiego. No tak... znów hipokryzja, cynizm albo niewiedza... Otóż tak było, ale wynikało to najpewniej z faktu operacji służb specjalnych wobec koalicjanta PiS-u czyli Samoobrony A. Leppera i kreciej roboty kolejnego koalicjanta PiS-u, czyli wykreowanego też być może przez WSI-owe służby  LPR R. Giertycha (dziś śmiesznego osobnika "cztery w jednym", czyli Komorowsko- PO-Nowoczesno - KOD-owej hybrydy politycznej). Ponadto stało się to z woli rządzących a nie w wyniku zamachu stanu opozycji.

Pozdrawiam z uśmiechem ponownie...

[1]  http://www.tvp.info/23650799/to-nie-jest-dobra-tylko-szatanska-zmiana-petru-chce-wczesniejszych-wyborow
[2] http://www.fronda.pl/a/verhofstadt-dogaduje-sie-z-petru-i-znowu-atakuje-polske,64415.html
[3] http://www.kresy.pl/wydarzenia,europa-zachodnia?zobacz/rmf-verhofstadt-uzgadnia-stanowisko-z-ryszardem-petru
[4] http://wpolityce.pl/swiat/278957-najpierw-szantazowala-platforma-teraz-europejska-partia-ludowa-rozpatrzymy-kwestie-rezolucji-wobec-polski-jesli-prezydent-polski-nie-przyjmie-slubowania-od-sedziow-tk
[5] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/co-z-tym-polskim-bilderbergem.html
[6] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/demony-przeszosci-i-co-z-ta.html
[7] http://wpolityce.pl/polityka/278914-kto-stoi-za-najostrzejszym-wobec-polski-politykiem-pe-przypominamy-wsparcie-i-uklady-jakie-verhofstadt-budowal-z-palikotem-i-petru-wideo

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 9 października 2015

Co z tym "polskim Bilderbergiem" A. Olechowskim i z tą nowoczesną.pl?...

Niniejszy tekst jest nieprzyzwoicie długi i zawierający obszerne fragmenty wybranych wypowiedzi A. Olechowskiego na przestrzeni ostatnich trzech lat wraz z moimi subiektywnymi komentarzami. Jeżeli jednak potencjalny czytelnik uzna, że chce poznać jedynie moje hipotetyczne wnioski i konstatacje, to po przeczytaniu trzech pierwszych akapitów może przejść od razu do końcowego podsumowania (też w sumie obszernego) zaczynającego się od słowa: "reasumując". Niemniej jednak zachęcam, aby znaleźć czas na zapoznanie się z całym tekstem... ;)... szczególnie przez tych czytelników, którzy okażą się wobec mnie krytyczni i zechcą merytorycznie podważyć moje li tylko przypuszczenia...

------------------------------------------------------------------

Nie wiem, czy tylko ja mam takie spostrzeżenia, ale ilekroć w Polsce dochodzi do istotnych wydarzeń na scenie politycznej lub wymaga tego dobro "hipotetycznie zarządzających Polską" i ich III RP to prawie zawsze uaktywnia się "bilderbergowy" wirus w postaci A. Olechowskiego, który za pomocą odpowiednich w treści przekazów próbuje zwykłemu ludowi przedstawić teraźniejszą sytuację polityczną i kreśli lub odkrywa niemal gotowy scenariusz przyszłości politycznej Polski.

Bacznie należy więc obserwować zachowania i wypowiedzi A. Olechowskiego, bowiem zawsze - po krótszym lub dłuższym niebycie medialnym - bywały być może zapowiedzią określonych zmian lub też te zmiany w sposób zawoalowany tłumaczącymi a również chyba i pewnym zarządczym przesłaniem dla podwładnych, władających dziś Polską.

Nie wiem czy tak jest w istocie, ale przecież zawsze można czy też należy zastanawiać się nad nawet najmniej prawdopodobnymi hipotezami, które mogą okazać się prawdziwe i realnie przedstawiające procesy społeczno-polityczne lub też zakończyć swój żywot jako trudne lub niemożliwe do udowodnienia lub kompletnie mijające się z rzeczywistością.

I tak na przykład w lipcu 2012 roku A. Olechowski udzielił wywiadu wp.pl. W wywiadzie tym mówił m.in.:

"PO jest partią dobrego humoru, ale wzrost poparcia, jaki odnotowała, nie jest trwały. PO straciła poparcie różnych środowisk w Polsce, nadwątliła swoją pozycję wśród młodych, straciła autorytet w czasie reformy OFE i próby przeforsowania ACTA. Cóż, PO ma jednak trzy lata do wyborów, do tego czasu wszystko się może zdarzyć.
(...)
"PO (dop.: kj) uda się przetrwać i dekadę, chyba, że nastąpi jakiś wstrząs (...) Bo ludzie, którzy ją tworzą, zajmują stanowiska w administracji, żyją z tego, że partia jest u władzy, (ale PO) kompletnie straciła żywość intelektualną. W Platformie nie ma dyskusji, nie ma życia, silnych think tanków, które by pracowały nad nowymi ideami. To bardzo niepokojące. (PO) nie przyświeca jej żadna myśl przewodnia, nie ma tematu, za który jej działacze daliby się pokroić. W pewnym sensie można to zrozumieć: aby utrzymać poparcie dużej części elektoratu PO stara się być obła, nie chce nikogo odrzucać. Byłbym więc gotów zaakceptować pewną eklektyczność, ale nawet w takich obszernych ramach, w takiej partii od Sasa do lasa, powinny przecież być postulaty, hasła i programy, które odróżniałyby ją od innych. A ich nie ma! 
(...)
Rozkład jest rzeczywiście realną groźbą w przypadku PO. Ale jeszcze nie teraz. W przyszłości być może podzieli los Sojuszu, który, mimo widocznych symptomów, długo nie czuł tego rozkładu, bał się usunąć Leszka Millera. 
(...)
Kibicuję Leszkowi Balcerowiczowi, który konsekwentnie pomaga ministrowi Rostowskiemu zachować równowagę i nie wpaść w samozadowolenie.
(...)
PiS absolutnie się nie skończył. Ma swój żelazny elektorat, który waha się w granicach 20-30 procent. To wciąż partia pierwszego wyboru dla prawicowych wyborców. Przy czym tak, jak Platforma jest partią dobrego nastroju, tak PiS jest partią złego. Jakby w Polsce atmosfera gwałtownie się pogorszyła, wtedy do PiS przypłynie dodatkowe 10-15% ludzi niezadowolonych. Wtedy może wygrać wybory.
(...)
Wśród młodego narybku partii z pewnością istnieje grupa, której jest duszno w PO. Nie mają nic do roboty, siedzą w ostatnich ławach i przebierają nogami. A w Ruchu Palikota czekają na nich liczne zadania i zainteresowanie mediów, bo partia nie ma dość działaczy (...) Systematycznej współpracy nie będzie, bo to by czyniło palikotowców więźniami 10-procentowego wyniku. Ruch Palikota może zyskiwać poparcie tylko kosztem Platformy (...) W moim przekonaniu (palikotowi - dop.:kj) udało się znaleźć złoty środek między charakterystycznym dla niego nieortodoksyjnym, wyrazistym sposobem wyrażania się, który trafił do wielu, a językiem powagi i odpowiedzialności za państwo. Na tym polega jego talent i geniusz" [1].

Przypomnijmy, że słowa te wypowiedział niemal rok po zwycięstwie PO w wyborach w roku 2011, w których to wyborach nadspodziewanie duży i bardzo "dziwny" wynik uzyskała partia J. Palikota wykreowana tak naprawdę przed wyborami i prawdopodobnie pompowana sztucznie przez - jak sądzi wielu będące we władaniu "chłopców" - sondażownie. Nie dziwi więc to zachwalanie J. Palikota przez "polskiego Bilderberga". Ten zachwyt można dodatkowo zresztą zrozumieć zważywszy, że J. Palikot jest reprezentantem innego, etnicznie słusznego, kolejnego domniemanego ramienia władzy światowej czyli Komisji Trójstronnej a także jest - poprzez związki z B. Komorowskim - pośrednio też wyrazicielem środowiska otaczającego byłego prezydenta (od dawnej UD/UW do zapewne kręgów zbliżonych do WSI). Zresztą - na marginesie - można wskazać, że hipotetyczny manewr z przedwyborczym wykreowaniem RPP (Twojego Ruchu) i jego pompowaniem w sondażach (tak, aby zaskakujący ostateczny ich "rzeczywisty wynik wyborów" niejako był usprawiedliwiony wcześniejszymi raczej nierealnymi preferencjami wyborców czy też skłaniający w części do faktycznego wzrostu poparcia i głosowania na tę partię) był niemal identyczny jak w przypadku prawdopodobnego wykreowania B. Komorowskiego z 3% poparciem na prezydenta RP (oczywiście ze względu na miałkość B. Komorowskiego tutaj jeszcze może zaistniała konieczność fizycznej, prawdopodobnej "eliminacji" przeciwnika).

Symptomatyczne jest też, że A. Olechowski - pomimo zachwytu nad geniuszem J. Palikota - zauważa jednak, iż PO może rządzić nawet dekadę. Takie stwierdzenie może pośrednio świadczyć, że być może przygotowany przed wyborami w 2011 roku jeden z domniemanych scenariuszy, czyli "projekt Palikot" okazał się - z jednej strony - raczej nietrafiony w 100% bowiem nie udało się odebrać głosów PO przez RPP (Twój Ruch), ale też - z drugiej strony - może też być postrzegany jako sukces, bowiem J. Palikot zebrał głosy tych, którzy - szukając innej drogi - nie chcieli głosować ani na PO ani na PiS. Powstanie więc RPP (Twojego Ruchu) zrealizowało być może cel w postaci zneutralizowania ex-ante możliwości zaistnienia jakiejkolwiek nowej partii antysystemowej mogącej w przyszłości utworzyć koalicję rządową z PiS a czas pokazał, że posłowie RPP (TR) w większości zasilili wkrótce PO i inne partie antypisowskie. Ponadto też A. Olechowski stwierdzając, że "PiS się nie skończył" być może przyznaje się do tego, iż inny ewentualny projekt dotyczący rozbicia PiS poprzez wykreowanie PJN i SN spełzł na niczym. Ogólnie zaś wszystkie te ruchy utrzymały "okrągłostołowy status quo" i nie pozwoliły w jakikolwiek sposób na uczestnictwo PiS w rządzeniu Polską. Zauważmy, że nawet zwycięstwo PiS-u też nie umożliwiłoby przejęcia przez tą partię władzy. Godnym zapamiętania jest też zachwyt A. Olechowskiego nad - moim zdaniem sachsowo-sorosowym - L. Balcerowiczem.

Równie symptomatyczne konstatacje przedstawił A. Olechowski goszcząc w programie "Dziś wieczorem" w lipcu 2014 roku. Działo się to po ujawnieniu "afery taśmowej". Mówił wtedy tam m.in.:

"Platforma nie daje powodów, aby być do niej przywiązanym. Nie budzi już emocji. Duża część ludzi rozumuje w następujący sposób: PiS to są świry, a PO to nie świry, nie będę głosował na świrów, będę głosował na nieświrów. Ale teraz jest tak, że PiS pozostaje – świry, a Platforma – to cynicy. Te taśmy spowodowały, że jak ma się wybór między świrami a cynikami, to się myśli: na miły Bóg nie mogę głosować ani tu, ani tu. Ja dużo tego typu świadectw słyszałem.
(...)
Czy jest Donald Tusk, czy go nie ma, to Platforma jest w okropnej, bardzo trudnej, sytuacji. Ewidentnie jest wielkie rozczarowanie i rozgoryczenie jeśli chodzi o PO, wśród jej wyborców. I sądzę, że nawet sondaże nie oddają tego tak mocno, jak to jest w rzeczywistości w społeczeństwie. 
(...) 
Może gdyby pan Tusk poszedł do Brukseli, to tym bardziej PO by się zreformowała. Zreformować w sensie odnowić. Ta partia jest nieżywa, nie funkcjonuje. Nie ma w niej debaty i demokratycznych mechanizmów. Tam się w zasadzie nic nie dzieje. Coś przychodzi z góry i się rozchodzi na dół.
(...) 
Polityka to nie jest dzisiaj wielki prestiż. Przyciąga natomiast ludzi, którzy uważają, że jest to łatwy obszar, bo tu najszybciej można wejść do drugiej grupy podatkowej" [2].

Warto w kontekście powyższego wywiadu zauważyć, że - współzałożyciel (wraz z G. Czempińskim) partii PO - Bilderberg słusznego pochodzenia A. Olechowski próbuje skłonić partię rządzącą do przemiany wewnętrznej, która może pomóc w kolejnych wyborach. Wyraża też niemal pewność  odejścia D. Tuska do Brukseli a ponadto wskazuje, że istnieje rzeczywiste rozgoryczenie "przewodnią partią", które może - jak zdaje się myśleć A. Olechowski) doprowadzić do utraty władzy przez PO (i tym samym całego środowiska III RP). Jednak chyba najważniejszą uwagą A. Olechowskiego była ta dotycząca "świrów i cyników" kończąca się stwierdzeniem, że wielu wyborców nie chce głosować ani na jednych ani na drugich. Nietrudno chyba wysnuć z tej wypowiedzi wniosek, że "polski Bilderberg" niejako ponownie wskazuje, że na polskiej scenie politycznej jest "luka niezadowolonych " z dychotomii politycznej w Polsce (raczej chyba tych niezdecydowanych i rozczarowanych PO), którą niegdyś zagospodarował RPP i być może w sposób bardzo wyrafinowany zapowiada powstanie takiej siły...

Kolejnym mocnym medialnym przekazem A. Olechowskiego był wywiad dla Rzeczpospolitej opublikowany 01.10.2014 roku, czyli w dniu exposé premier E. Kopacz (podobno udzielony bez wiedzy na temat treści tegoż wystąpienia). W wywiadzie tym A. Olechowski mówił m.in.:

"O Platformie myślę z niepokojem i troską. 
A to dlatego, że jest jedyną siłą, która mogłaby uniemożliwić powrót do władzy PiS, a równocześnie jest dzisiaj w stanie, który tego nie zapewnia. Bardzo bym chciał, żeby Platforma się zrewitalizowała. Rząd Ewy Kopacz jest dobrym wstępem do projektu rewitalizacji PO, choć jego realizacji nie gwarantuje.
(...)
Głównym zadaniem (rządu PO - dop: kj) jest zapewnienie Platformie pozycji, z której wygra następne wybory, a to jest bardzo trudne zadanie (...) jest dzisiaj konieczne poszukiwanie formuły, która zapewni Platformie zwycięstwo w kolejnych wyborach.
(...)
Czy PO może być dzisiaj partią obywatelską? To już nie jest możliwe, bo jednak ta partia stała się typowa, standardowa i trudno doszukiwać się w niej jakichś szczególnych elementów obywatelskich. Może gdyby bardziej jednoznacznie stanęła po stronie praw obywatelskich dla wszystkich, w tym mniejszości, mogłaby odzyskać ten przymiotnik.
(...)
Rząd Ewy Kopacz ma być rządem na pięć lat. Jeśli potraktuje swoją misję jako roczną, nie będzie to mądre. Potrzebne jest wystąpienie programowe, które powie, co chcą zrobić przez następne pięć lat.
(...)
Exposé będzie ważne, jeśli zainteresuje młodych wyborców oraz ten elektorat wielkomiejski, modernizacyjny, obyty ze światem, który się do niej zraził (...) Nie przyciągnie czarami, bo te odeszły z Donaldem Tuskiem, zatem musi przyciągnąć merytorycznie" [3].

Oczywiście w dalszej części wywiadu cały czas pokłada nadzieję, że PO jednak wygra wybory w październiku 2015 roku i jak zawsze jest pełny ciepłych słów wobec G. Schetyny. Zauważmy, że słowa A. Olechowskiego wyrażały wtedy cały czas troskę  o PO jako jedynej siły mogącej wygrać z PiS. Widać w nich wyraźny strach przed PiS-em a także przeczuwanie ewentualnej porażki PO, jeżeli nie zainteresuje młodych wyborców i wielkomiejskiego, modernizacyjnego elektoratu, który się do niej zraził. Może w sposób nie bezpośredni, ale wskazuje tym samym po raz kolejny, że istnieje grupa młodych wyborców oraz zrażonych do PO, która nie zagłosuje na PO, ale również i na PiS.

Pod koniec stycznia tego roku w programie "Piaskiem po oczach" w TVN24 A. Olechowski oceniając kandydatów na prezydenta powiedział m.in. mniej więcej tak:

"Prezydent Bronisław Komorowski jest bardzo silny i mógłby liczyć na drugą turę (...) Obecni kontrkandydaci nie walczą z Komorowskim. Mnie to przypomina biegi masowe – biegnie paru profesjonalistów, a poza tym startują ludzie w różnych sprawach i nawet nie zamierzają wygrać. Poza Komorowskim, Dudą i może przedstawicielem PSL pozostali kandydaci „biegną" w swoich sprawach" [4]. Ponadto stwierdził również, że nie widzi w Magdalenie Ogórek śladów przywództwa politycznego. Ocenił również E. Kopacza dostrzegając w niej ewidentne zalety, czyli: energię, zaangażowanie i aktywność. Dodał również, że ma wrażenie, iż jest osobą uczciwą, która się stara choć - "nie ma w niej jeszcze przywództwa politycznego. Troszkę przypomina gospodynię, która jest zabiegana, zatroskana o szczegóły, ale nie wiadomo co zaserwuje. To jest niepokojące" [4].

Warto - oceniając powyższe słowa "polskiego Bilderberga" - zauważyć, że jeszcze w styczniu tego roku A. Olechowski był oczywiście przekonany o sile B. Komorowskiego i oprócz A. Dudy (a także kandydata PsL-u) nie zauważał godnych niego rywali. W ogóle też nie wspomniał o P. Kukizie, co może świadczyć, iż hipotetycznie "rozgrywający polską sceną polityczną chłopcy" nie ujęli w swych alternatywach strategicznych postaci muzyka. Po prostu ją zlekceważyli, co post factum okazało się wielkim ich błędem. Podobnie z tej wypowiedzi niedoceniona jest też chyba postać A. Dudy, bo A. Olechowski tak naprawdę wskazuje, że w drugiej turze silnym kandydatem jest (będzie) B. Komorowski.

W lutym A. Olechowski znów zaistniał w mediach udzielając wypowiedzi dla "Polski the Times". Mówił w nim m.in.:

"Mnie interesowało, co pan Duda miał do powiedzenia (na konwencji PiS - dop.:kj), nie jak mówił i wyglądał. Byli wybitni mężowie stanu, którzy jawili się marnymi mówcami albo się mało ładnie prezentowali. Byli też tacy, którzy ładnie mówili, świetnie się prezentowali, ale politycy byli z nich marni. Więc nie o to chodzi. A wracając do pana Dudy, w tym, co mówił, nie znalazłem niczego istotnego poza obietnicą obniżenia wieku emerytalnego. 
(...)
Wyborów prezydenckich w cuglach B. Komorowski nie wygra. Logo PiS jest bardzo silne. W myśl powiedzenia: czy się stoi, czy się leży, ileś punktów się należy, już z racji występowania z owym logo w tle. Andrzej Duda na pewno nie przepadnie w tych wyborach. Ale nie sądzę, aby Bronisław Komorowski mógł przegrać. Trzeba jednak dodać, że te wybory są nie tyle do wygrania przez prezydenta, ile do przegrania. Nie może być w kampanii leniwy ani pozwolić sobie na większe błędy. 
(...)
(Prezydent - dop.: kj) to bardzo poważny urząd, mający wpływ na rzeczywistość, z ogromnym potencjałem. Tego potencjału nie chciałbym wykorzystywać, bo to przede wszystkim potencjał na czarną godzinę. Poważny, spokojny, popularny prezydent to niezastąpiony zawór bezpieczeństwa na wypadek awarii. Mizerna sytuacja wyborcza, chociaż nie liczbowo, tylko jakościowo oczywiście, jest skutkiem silnej, dominującej pozycji Bronisława Komorowskiego, ale też w dużej mierze wyrazem słabości programowej naszych środowisk politycznych. Proszę zwrócić uwagę, rozmawiamy o osobach, a nie o programach, o ważnych ideach, które reprezentują. Z czegoś to przecież wynika. 
(...)
(Gabinet E. Kopacz - dop.: kj) jest  z mojego punktu widzenia, wątpliwy. Ale może pani premier i partii nie zależy dziś na środowiskach takich jak moje, może chcą budować swoją pozycję w innych kręgach, mniej wrażliwych na modernizację Polski i integrację europejską. Może tam ten gabinet jest dobrze oceniany. Ja go ocenić dobrze nie mogę.
(...)
Od miesięcy jestem w pewnym osamotnieniu - mimo obiecujących sondaży niepokoję się o kondycję i wynik w tych wyborach Platformy Obywatelskiej. Dla mnie to jest ważne, ponieważ nie chciałbym, aby do władzy powrócił PiS. Dla mnie rząd partii, której głównym celem jest "odkręcenie" tego, co zrobiła Platforma, czyli przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego, otwarcie nierentownych kopalni, wypowiedzenie konwencji o przemocy w rodzinie i tak dalej, byłby katastrofalny dla Polski. Dlatego martwi mnie, że PO jest słaba i gnuśna i nic nie robi, żeby to zmienić. Taka sytuacja grozi gwałtownym załamaniem w razie jakiegoś nieszczęśliwego wypadku...i jest taka możliwość (że wygra PiS - dop.:kj)"  [5].

Oceniając te wypowiedzi A. Olechowskiego wyraźnie widać, że on sam i jego środowisko (co podkreśla kilka razy) cały czas zdecydowanie stawiają na zwycięstwo w wyborach prezydenckich na B. Komorowskiego nie widząc praktycznie żadnych szans na jego przegraną. Tym samym dalej też nie zauważał ewentualnej znaczącej roli jaką może odegrać P. Kukiz. Innym istotnym elementem jest już zdecydowanie negatywna przez A. Olechowskiego ocena rządu E. Kopacz, co według niego może skutkować wygraną PiS w wyborach.

Przypomnę, że sugestie owe wypowiedział na trzy miesiące przed wyborami prezydenckimi i osiem miesięcy przed parlamentarnymi. Jak nietrudno zauważyć sam "bilderbergowy guru" i jego środowisko całkowicie zaniedbały budowę ewentualnej strategii alternatywnej wobec kandydatury B. Komorowskiego uznając ją za całkowicie pewną, której nikt nie może zagrozić: ani A. Duda ani tym bardziej P. Kukiz. Jak już dziś wiemy to "niedopatrzenie" było kardynalnym aczkolwiek zaskakującym błędem środowiska "kreującego najprawdopodobniej" polską scenę polityczną. I nic już nie pomogło podjęcie chaotycznych działań między pierwszą a drugą turą wyborów w postaci ogłoszonego przez B. Komorowskiego referendum, którego celem miało być przejęcie głosów wyborców P. Kukiza. "Kreatorzy i zarządzający" utracili tym samym najważniejsze w Polsce stanowisko.

Inaczej jednak przedstawia się sytuacja w przypadku wyborów parlamentarnych. Jak wynika ze słów A. Olechowskiego, on sam i jego środowisko co najmniej od lutego  (ale chyba już wcześniej) zdawało sobie sprawę z możliwości klęski PO. Czy właśnie wtedy podjęto strategiczną decyzję wykreowania kolejnej siły politycznej, która miałaby zagospodarować młodych i wykształconych oraz zniechęconych wyborców PO... jak niegdyś RPP (TR)? Sądzę, że może tak i hipotetycznym pozostaje pytanie czy jest nią dziś nowoczesna.pl R. Petru, której zalążki gotowe były w kwietniu a 31 maja zaczęła już oficjalnie funkcjonować w Polsce?

W połowie maja (po pierwszej, ale przed drugą turą wyborów prezydenckich) A. Olechowski wyraźnie chyba już przeczuwając klęskę B. Komorowskiego dał się ponieść chyba emocjom i w sposób bezpośredni niejako wskazał na antenie TVN24 Biznes i Świat, że u samego zarania PO stosowane były w niej nieuczciwe praktyki wobec jej zwolenników i polskich wyborców. Chodziło o słynną akcję polityków PO „4 x TAK” z 2004 roku, kiedy zebrano 750 tys. podpisów ws. likwidacji Senatu, zmniejszenia liczby posłów do 230, JOW oraz zniesienia immunitetu i powód, dla którego wszystkie postulaty wylądowały w koszu. Na pytanie dziennikarki dlaczego tak się stało A. Olechowski odpowiedział: "Nie zgadzałem się tylko z likwidacją Senatu, natomiast wszystkie pozostałe były jak najbardziej… Sam zadawałem to pytanie… Bo to były… To były ćwiczenia (...) To były rzeczy organizowane przez rzemieślników polityki, jako ćwiczenia żołnierzy, którzy stoją pod bronią (...) To były głównie ćwiczenia skierowane do aktywistów partyjnych, żeby nie kisili się w domach, tylko wyszli na miasto i coś robili. Co ja pani poradzę…". [6].

No cóż można powiedzieć o tej wypowiedzi...? Chyba tylko tyle, że jest ona potwierdzeniem pewnego sposobu myślenia i działania domniemanej "grupy kreującej i trzymającej" władzę w Polsce, czyli tak naprawdę całkowicie instrumentalnego traktowania polskich wyborców, ogólnie Polaków. Oni po prostu coś tam sobie chyba wymyślają, przygotowują jakąś strategię i działania taktyczne, natomiast działania operacyjne pozostawiają swoim żołnierzom i bezwolnym (przede wszystkim swoim) wyborcom. A wszystko chyba i oczywiście tylko hipotetycznie powstaje może w szerokim i słusznym etnicznie środowisku reprezentowanym przez A. Olechowskiego i całą "michnikoidalną" III RP... począwszy od zarania, czyli zdradliwych umów magdalenkowo-okrągłostołowych (a może i wcześniej) i wprowadzanego przez ówczesnego dra L. Balcerowicza grabieżczego i niszczącego Polskę planu Sachsa-Sorosa (opartego na Konsensusie Waszyngtońskim).

Również na początku czerwca już po zwycięstwie A. Dudy, A. Olechowski targany negatywnymi emocjami raczył powiedzieć, że "Wałęsa zrobił więcej dla Polski niż ci, którzy zginęli pod Smoleńskiem" [7]. W tymże wywiadzie powiedział jeszcze kilka istotnych spraw, m.in.:

"Zaskoczyła mnie porażka Bronisława Komorowskiego. To była zła kampania, ale też nikt nie spodziewał się, że konkurent okaże się tak silny.
(...)
Wcześniej prawie nieznany Andrzej Duda okazał się bardzo udanym kandydatem, pracowitym, zaangażowanym, przekonywującym. W końcówce kampanii z uznaniem obserwowałem jego wysiłki. Ale mimo tego tych wyborów pan Duda nie powinien był wygrać.
(...) 
W mojej ocenie główną przyczyną przegranej Bronisława Komorowskiego była Platforma Obywatelska. Mówiąc obrazowo, to nie Andrzej Duda wyskoczył tak wysoko z wody, tylko poziom wody mocno opadł. Od dłuższego czasu krakałem, że elektorat Platformy Obywatelskiej jest rozczarowany. Alarmowałem, że od partii rządzącej odeszli młodzi wyborcy. Ostrzegałem, że Polacy cenią prezydenta Komorowskiego za styl sprawowania urzędu, ale przestali łączyć swoje nadzieje i aspiracje z PO. I wykrakałem Komorowskiemu porażę.
(...)
Liderzy Platformy powinni podać się do dymisji, cały zarząd. Powinien zostać zwołany nadzwyczajny kongres partii. Przez partię powinna przetoczyć się dyskusja programowa, powinny zostać wybrane nowe władze. Tylko taka szokowa kuracja może dać Platformie nowy program i wigor potrzebne do odzyskania zaufania i zaangażowanego wsparcia wyborców. Jest jeszcze czas, dyskusję i wybory można przeprowadzić do końca lipca. Tak zachowałaby się partia, która chce wygrać wybory. Ale z każdym dniem zwłoki szanse na to maleją – wyborcy będą szukać innych bytów politycznych, z którymi mogliby się identyfikować a Platformie pozostanie oczekiwanie na powrót Donalda Tuska na białym koniu i zwycięstwo za 4, 8 lat.
(...)
Jaki będzie wynik wyborów ( dop.- kj) to zależy od tych 3 mln Polaków, którzy głosowali na Pawła Kukiza. Duża część z nich to byli wyborcy PO. Jeśli Platforma ich nie odzyska to możemy spodziewać się wielkich zmian.
(...)
Jeśli powstanie partia Ryszarda Petru to wypełni ważny wakat w polskiej polityce. Wyborca liberalny znowu będzie miał swoich przedstawicieli. Dlatego na starania pana Petru patrzę z nadzieją i sympatią. Wierzę, że jeśli ta partia powstanie to na jesieni ma szanse na dobry wynik" [8].

Wypowiedź dotycząca Wałęsy była oczywiście być może pewną prowokacją, ale w sposób jaskrawy pokazuje, że środowisko związane z A. Olechowskim (jak i on sam) jest gotowe zawsze bronić, chronić i walczyć o swoją III RP, której negatywnym symbolem - zważywszy na jego "bolkową" przeszłość i magdalenkową zdradę - jest L. Wałęsa. Podobnie zresztą jak - według mnie - negatywną dla Polski jest postać tak chwalonego od zawsze przez A. Olechowskiego, L. Balcerowicza.

O wiele ciekawsze z punktu widzenia przyszłości Polski są pozostałe w owym wywiadzie wypowiedzi "polskiego Bilderberga". Potwierdzają one wcześniejszą moją konstatację, że A. Duda i P. Kukiz zostali zlekceważeni przez "chłopców-sterowników", co okazało się ogromnym ich błędem. Zaskoczenie i żal A. Olechowskiego z tego niedopatrzenia daje się zauważyć w całym wywiadzie. Czyżby też owe niedopatrzenie dotyczyło też - hipotetycznie uznawanego przez wielu jako prawdopodobnego - odpowiedniego "pilnowania serwerów"? Jednocześnie rzeczony Pan po raz kolejny mówi o możliwości wygrania wyborów przez PiS i kryzysie PO, która straciła wielu swoich zwolenników oraz młodych i wykształconych wyborców z wielkich miast. W tym miejscu symptomatyczne jest też wyrażenie nadziei na dobry wynik partii R. Petru jako alternatywy dla P. Kukiza i miejscu zagospodarowania młodych i tych rozczarowanych Platformą. Tym razem więc A. Olechowski już niemal wyraźnie wskazuje, gdzie jest miejsce nowoczesnej.pl i jaką rolę może (spełni) w jesiennych wyborach. Oj... chyba "chłopcy" nieźle i znów tylko hipotetycznie być może powtórzyli manewr z RPP TR) i podobnie oraz w takich samych celach pompują sondażowe poparcie dla nowoczesnej.pl a także medialnie fałszywie opowiadają o dużym dla niej i rosnącym poparciu Polaków [9].  

Przedwczoraj (07.10.2015 roku) znów przemówił A. Olechowski, tym razem w programie "Dziś wieczorem" w TVP Info. Jak zwykle mówił spokojnie i bardzo przekonywająco, niczym sprawczy mentor polskiej rzeczywistości. Niestety z powodów ode mnie niezależnych oglądałem i słuchałem tej wypowiedzi pobieżnie, a nie mam możliwości odsłuchania jej w VoD TVP, choć i tak nie mam zaufania do materiałów odtwórczych TVP. Opierając się więc na własnej pamięci i cytatach prasowych warto przytoczyć i zwrócić uwagę m.in. na słowa A. Olechowskiego dotyczące bieżących wydarzeń politycznych w Polsce:

"Mam wrażenie, że to jest najgorsza i najnudniejsza z kampanii jakie obserwowałem. Nie ma w niej elektryczności. Mamy obraz w zasadzie niespójnych działań i zabiegania. Brakuje wątku głównego. 
(...)
PO próbowała wyjść z pewną bardziej ogólną koncepcją, ale to było zupełnie popsute. Do dziś jest niezrozumiałe i nawet specjaliści się gubią o co naprawdę chodzi w proponowanej zmianie systemu podatkowego.
(...)
Ocenił, że byłoby groźne, gdyby Antoni Macierewicz znów miał aparat państwowy do realizacji swoich celów politycznych a (jego wystąpienie w USA - dop.: kj) łączę z dwoma wystąpieniami Jarosława Kaczyńskiego, które były w kontraście do klimatu kampanii PiS-u, która stara się być pragmatyczna i łagodna. Antoni Macierewicz przypomina, że są sprawy, które jego partia będzie realizować. Robi to brutalnie i insynuując.
(...)
O finale kampanii wyborczych w Polsce decyduje ostatni tydzień kampanii, ale sądzę, że do parlamentu wejdzie sześć partii: PO i PiS, nowoczesna.pl - która z pewnością wejdzie do parlamentu i za którą żeby było jasne trzymam kciuki - oraz PSL, lewica i ugrupowanie Pawła Kukiza".

Dalej też w swoich wypowiedział Andrzej Olechowski ponownie wskazał też na niebezpieczeństwo wygrania wyborów przez PiS oraz stwierdził, że koalicja rządząca nie jest jeszcze przesądzona. Odniósł się też do wydarzeń międzynarodowych i negatywnie ocenił zarówno postawę W.Putina dążącego do odzyskania odpowiedniej pozycji Rosji i wydobycia jej z izolacji w kontekście jej zaangażowania w Syrii, jak i np. V. Orbana, zastanawiając się jak ten ostatni może być w ogóle tolerowany w unijnej demokracji... jednocześnie też pośrednio nawiązując do jego negatywnego zdania na temat sprowadzania uchodźców do Europy.

Niemniej - odnośnie polskiej sceny politycznej - najważniejsze według mnie słowa jakie powiedział "polski Bilderberg" i "strażnik" III RP dotyczyły absolutnej pewności, że do parlamentu wejdzie nowoczesna.pl R. Petru, za którą "trzyma kciuki".

--------------------------------------------------------------------

Reasumując.

Przedstawiając wypowiedzi A. Olechowskiego na przestrzeni ostatnich lat oraz w swoich komentarzach do nich starałem się przedstawić być może pewną "zarządczą" rolę jaką w Polsce spełnia zarówno "polski Bilderberg", jak i jego etnicznie słuszne środowisko.  Ponadto też być może wynika z nich, że spełniają oni rolę swoistego "strażnika i gwaranta" trwania w Polsce - według mnie antypolskiej i wyniszczającej Polskę - III RP a funkcję tą realizują poprzez kreowanie odpowiedniej dla realizacji tego celu, polskiej sceny politycznej.

Być może przeceniam znaczenie A. Olechowskiego jako hipotetycznego reprezentanta wrogich nam zewnętrznych sił "bilderbergowych" ("budowniczych nowego świata"), które tak naprawdę - od czasów słynnej rozmowy W. Jaruzelskiego z G. Sorosem i powstaniu na terenach Polski sorosowej Fundacji Batorego - są być może sprawczymi "nadzorcami' całej transformacji ustrojowej i powolnego wygaszania Polski (oczywiście we współpracy z wybranymi niepolskimi środowiskami funkcjonującymi w Polsce, jak środowisko "michnikowszczyzny" i polskimi kolaborantami oraz korzystając z różnych powiązań specludzi uratowanych przez słynną "grubą kreskę" T. Mazowieckiego).

Może też niewłaściwie zwracam uwagę na niepokojący sposób częstych wypowiedzi A.Olechowskiego, które niejako mają charakter wytycznych wobec domniemanych podwładnych ("uważam, że", należy zrobić to", "moje środowisko jest", itd).

Być może w ogóle nie istnieje żaden nadrzędny ośrodek kreujący i wpływający na rozwój niekorzystnej sytuacji w Polsce a winę za wszystkie błędy ponoszą po prostu polityczni reprezentanci wybrani przez Polaków w uczciwych wyborach.

Może w końcu mój ogląd rzeczywistości polityczno-gospodarczej jest błędny i trąci "spiskową teorią dziejów" a tym samym nie mam racji. Może...

Może faktycznie się mylę, ale jeżeli nie, to uważam, że "nadzorcy" zrobią wszystko, by nie dopuścić do władzy wykonawczej ludzi kontestujących poczynania III RP i samą III RP. W zbliżających się wyborach parlamentarnych nie popełnią błędu zaniechania jaki prawdopodobnie był ich udziałem w przypadku zwycięstwa A. Dudy (podobnie zresztą jak w przypadku śp. L. Kaczyńskiego).

Jeżeli dalej się nie mylę to od pół roku - wiedząc zresztą, że tragiczna dla Polski PO systematycznie traci poparcie i zdając sobie sprawę z mechanizmu "politycznego cyklu koniunkturalnego" objawiającego się "zmęczeniem" wyborców długim okresem rządzenia jednej partii - realizują być może projekt pn. "nowoczesna.pl".

Jeżeli tak jest to schemat wykreowania nowej siły politycznej mają wypracowany i niezmienny. Nie zawsze udaje im się zrealizować swoje pomysły (jak onegdaj w przypadku nowej partii starych towarzyszy z UD/UW czy też prób kreowania sił politycznych opartych na "rozłamowcach" z innych partii), ale przykłady B. Komorowskiego i RPP (Twojego Ruchu) są tutaj symptomatyczne.

Jeżeli dalej się nie mylę to "projekt nowoczesna.pl" ma przejąć "młodych i wykształconych" z wielkich miast oraz grupę niezadowolonych wyborców PO. Niejako też stał się lub ma się stać - choć wcześniej tego nie planowano - przystanią dla chociaż części wyborców P. Kukiza. Jeżeli się nie mylę to potwierdzają cel owego "projektu" słowa zachwalające nowoczesną.pl wypowiadane przez A. Olechowskiego ("trzymam za nią kciuki"), zresztą podobne w wyrazie jak jego dużo wcześniejsze wypowiedzi dotyczące RPP ("Twojego Ruchu" J. Palikota).

Oczywiście - jeżeli jednak w istocie tak jest - nowoczesna.pl nie ma na celu odsunięcia od władzy PO, ale ma się stać jej naturalnym koalicjantem i wspólnie ze "zjednoczoną lewicą" (stąd obecność w niej J. Palikota) nie dopuścić do władzy PiS nawet w przypadku jego zwycięstwa wyborczego. Stąd to już tradycyjne w "projektach chłopców" początkowe pompowanie nowego tworu politycznego w sondażach tak by - z jednej strony - uwiarygodnić jego przyszły wynik wyborczy a - z drugiej strony - faktycznie zachęcić potencjalnych wyborców do głosowanie na niego jako przecież niemal geometrycznie "rosnącą w siłę" nową i ożywczą ("efekt nowości") "antysystemową" formację polityczną. Pytaniem pozostanie, czy w nowym parlamencie podzieli los partii J. Palikota i zniknie oddając swoich posłów ugruntowanym partiom antypisowskim.

Jeżeli się jednak nie mylę to innym celem "projektu nowoczesna.pl" jest uzyskanie trzeciego wyniku wyborczego z kilkunastoprocentowym poparciem a tym samym zablokowanie ewentualnego utworzenia przez PiS rządu lub koalicji rządowej. W tym wypadku najważniejsze dla "nadzorców" jest aby ewentualne zwycięstwo PiS-u nie pozwalało na uzyskanie przez niego samodzielnej większości rządowej i w tym kierunku być może przedsięwzięte zostaną odpowiednie "kroki" z ewentualnymi "cudami nad urną".

Powtarzam, że jeżeli tak jest... to cała operacja pn. "nowoczesna.pl" jest przeprowadzana pod osłoną wojny PO z PiS-em (lub odwrotnie) przy jednoczesnych manipulacjach medialnych (zob: odnośnik 9). Osłona ta ma też m.in. chronić nowoczesną.pl przed szczegółową analizą źródeł jej powstania i finansowania, dociekania kim są jej ludzie na listach wyborczych i w dalszych szeregach (nieraz najważniejszych)  a także ustrzec ją przed zwróceniem wobec niej ewentualnej części kampanii wyborczej PiS-u.

Dygresyjnie może warto wskazać w powyższym kontekście, dość specyficzny i być może ochronny dla nowoczesnej.pl manewr wyprzedzający, dokonany przez domniemanych "nadzorców". Otóż zaskakującej krytyki nowoczesnej.pl dokonał J. Palikot -  reprezentant Komisji Trójstronnej "zaprzyjaźnionej" przecież  z Bilderbergami (sic!) - wskazując, że może to być ugrupowanie reprezentujące interesy banków i instytucji finansowych, co jest na tyle prawdopodobne, że R. Petru od początku swojej kariery jest związany własnie z tym środowiskiem a także m.in. z osobą L. Balcerowicza. I co się stało po tej wypowiedzi? Otóż nowoczesna.pl złożyła natychmiast pozew do sądu w trybie wyborczym a sąd oczywiście uznał, że słowa J. Palikota (i też L. Millera) są nieprawdziwe i nakazał przeproszenie R. Petru, i wypłatę dość niskiego zadośćuczynienia na rzecz instytucji charytatywnych. Sprawa została więc zamknięta, zresztą nie nagłaśniano jej zbyt mocno... Mam więc pytanie: Kto teraz będzie chciał ponownie w kampanii wyborczej przedstawiać domniemane i jak najbardziej prawdopodobne  związki nowoczesnej.pl z międzynarodowym lichwiarstwem narażając się na ponowny proces i teraz zapewne na dotkliwsze kary finansowe? No kto?... Pytanie chyba retoryczne. Zresztą chyba nikt dzisiaj w Polsce jakoś mało docieka jak to się stało, że nagle i zaskakująco szybko powstał nowy byt polityczny z ugruntowanymi strukturami  i dodatkowo z ogromnym budżetem (np. billboardy niemal we wszystkich miastach)...

Pomijając jednak powyższą dygresję sądzę niestety, że ten hipotetyczny plan "chłopców" może się udać... zważywszy, że chyba PiS w dalszym ciągu nie zauważa niebezpieczeństwa jakim jest nowoczesna.pl. Chociaż... pesymistycznie przeczuwam, że gdyby nawet PiS zaczął prowadzić też kampanię wyborczą nakierowaną m.in. na nowoczesną.pl to i tak plan "nadzorców" może się jednak udać...

Obym był złym prorokiem... i wierzę jednak, że takim się stanę po wyborach i zdecydowanym zwycięstwie PiS-u. Tylko bowiem zmiana władzy i objęcie rządów przez PiS jest jedyną szansą na przetrwanie i odbudowę Polski, zachowanie jej niepodległości i suwerenności. Szansą chyba już ostatnią... Musimy więc jasno pokazać "bilderbergowym" i "michnikoidalnym" "chłopcom", że jednak ich misternie przygotowywane plany i scenariusze  nie mają jednak szans powodzenia w sytuacji, gdy Polacy się zjednoczą w obronie swojej Ojczyzny !

Kończąc podkreślę dobitnie jeszcze raz, że niestety nie ma dziś innej realnej alternatywy dla Polski, choć zapewne wielu z nas uważa także PiS za część systemowego układu okrągłostołowego III RP... ale trudno... został nam dzisiaj tylko PiS i trzeba zrobić wszystko aby znacząco wygrał te wybory i zniwelował -domniemane i hipotetyczne oczywiście - destrukcyjne zamierzenia realizowane poprzez powstanie nowoczesnej.pl.  To "wszystko" to "gremialne i pospolite ruszenie na urny wyborcze", i oddanie głosów na kandydatów PiS. Osamotniony prezydent A. Duda, bez wsparcia przez większość sejmową, może nam niestety nie wystarczyć i wspomniana wyżej ostatnia szansa na Polskę zostanie zmarnowana...

[1] http://wiadomosci.wp.pl/title,Andrzej-Olechowski-o-Platformie-ta-partia-jest-martwa,wid,14722884,wiadomosc.html
[2] http://www.tvp.info/16065770/olechowski-ludzie-rozumuja-pis-to-swiry-po-to-cynicy
[3] http://www.rp.pl/artykul/1110041,1145351-Czary-odeszly-z-Tuskiem---rozmowa--Andrzejem-Olechowskim.html?p=1
[4] http://www4.rp.pl/artykul/1175858-Andrzej-Olechowski-w-TVN24-o-kandydatach-w-wyborach-prezydenckich.html
[5] http://www.polskatimes.pl/artykul/3751979,andrzej-olechowski-nie-widze-klimatu-do-spolecznego-buntu-w-polsce,id,t.html
[6] http://wpolityce.pl/polityka/244280-olechowski-demaskuje-oblude-platformy-obywatelskiej-w-programie-na-zywo-pienkowska-chce-pan-powiedziec-ze-nas-oszukaliscie-wideo
[7] http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/zdjecia/491855,2,olechowski-dla-rzeczpospolitej-walesa-zrobil-wiecej-dla-polski-niz-ci-ktorzy-zgineli-pod-smolenskiem.html,1,7
[8] http://www.olechowski.pl/2015/06/01/pan-kukiz-jest-modny/
[9] http://niezalezna.pl/71686-prawdziwe-tlumy-na-wiecu-ryszarda-petru-zobacz-jak-manipuluja-mainstreamowe-media

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com