Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W. Putin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W. Putin. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 lutego 2024

Pierwsze podróże D. Tuska i jego uległość wobec elit unijnych...

D. Tusk jeszcze jako kandydat na premiera w dniach 25-26 października 2023 roku przebywał w Brukseli. Lider PO w programie swojego wyjazdu miał m.in. rozmowy z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen i przewodniczącą Parlamentu Europejskiego Robertą Metsolą. Podobno najważniejszą sprawą, którą miał poruszyć D. Tusk było uzyskanie choć części pieniędzy z naszego KPO. I też podobno uzyskał zapewnienie, że pierwsze pieniądze w wysokości 5,1 mld Euro zostaną Polsce wypłacone, tyle tylko, że de facto na zakup urządzeń do wytwarzania zielonej energii, w tym m.in. wiatraków produkowanych przez Niemcy, czyli przez firmę Siemens. 21 listopada 2023 roku zostało to potwierdzone przez UE, ale do dzisiaj tych pieniędzy po prostu nie ma...

Kolejny już raz udał się tam w dniu zaprzysiężenia, t.j. 13 grudnia 2023 roku po południu, ale już jako powołany przed południem tego samego dnia przez prezydenta RP na premiera Polski. Premier pojechał tam, aby uczestniczyć w posiedzeniu Rady Europejskiej, która odbywała się w dniach 14 i 15 grudnia 2023 roku. I to zapewne wtedy D. Tusk zgodził się na Pakt Migracyjny, który został potwierdzony w środę 20 grudnia 2023 roku, kiedy to po całonocnych negocjacjach, Rada Europejska, Parlament Europejski i Komisja Europejska ogłosiły osiągnięcie porozumienia w sprawie głównych założeń nowego unijnego paktu o migracji i azylu. 

Następnie dwa dni temu, t.j. 8 lutego 2024 roku Pakt Migracyjny został przyjęty przez ambasadorów UE i to pomimo tego, że Polska była przeciw, ale ten głos sprzeciwu był jeno propagandowym "wołaniem na puszczy" bo już wcześniej zrezygnowano w tym przypadku z warunku jednomyślności (sic!). Kluczowym elementem paktu jest reguła "obowiązkowej solidarności" przewidująca przyjmowanie migrantów. Relokację można zastąpić opłatą finansową w wysokości około 20 tysięcy euro za każdą nieprzyjętą osobę. Stanie się tak o ile jednak nie zostaną zgłoszone wyjątkowe okoliczności, gdzie np. Polska będzie musiała przyjąć imigrantów i nie będzie możliwości "wykupienia". Ostateczne zatwierdzenie paktu jest spodziewane wiosną tego roku.

Ku przypomnieniu, to w ostaniem referendum przeciw przymusowej relokacji opowiedziało się 10878863 Polaków (10,9 miliona osób) i chociaż referendum okazało się nie być wiążącym to chyba należałoby uszanować tak liczne głosy Polaków. 

Warto w tym temacie posłuchać P. Jakiego:


Także bzdurą jest twierdzenie, że z pierwszą wizytę zagraniczną D. Tusk udał się do Ukrainy. Najpierw przecież musiał pojechać po instrukcje i wytyczne od niemieckich elit unijnych z Ursulą von der Leyen oraz szefem EPL Manfredem Weberem na czele.

Natomiast w dniu 1 lutego 2024 roku D. Tusk udał się na posiedzenie Rady Europejskiej, gdzie zgodził się na przyjęcie trzech nowych podatków unijnych, które zwiększają koszyk dochodów własnych unijnego budżetu. Źródłami tych pieniędzy będzie:  
– 25% udział w dochodach z EU ETS (handel uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych), będących do tej pory dochodami budżetów krajowych,
– tzw. podatek od śladu węglowego (CBAM),
– podatek korporacyjny od dochodów rentownych firm ponadnarodowych.

Akurat premier Polski mógł te podatki zawetować, ale nie zrobił tego. 

Trzeba jeszcze nadmienić, że te podatki wedle UE mają na celu pomoc dla Ukrainy, co jest zwykłym oszustwem, bo nie chodzi tu przede wszystkim o pomoc  dla Ukrainy, ale o dalsze scentralizowanie UE. "Eurokraci chcą wprowadzić państwo totalitarne które mówi obywatelom co mogą jeść, czym podróżować, jak się ubierać, w jakich domach mieszkać etc. Podatki to kolejny element “upaństwawiania” UE i ograniczania roli państw członkowskich do roli landów" [1].

Kolejnymi podróżami D. Tuska będą (bez uwzględnienia trwającego urlopu we włoskich Dolomitach)  i to jeszcze w lutym tego roku podróże do Berlina i Paryża, których podstawowym celem  będzie reaktywacja (reanimacja) tzw. Trójkąta Weimarskiego, który ma stać się "sercem" nowej polityki zagranicznej państwa polskiego. Nie trzeba dodawać, że rola Polski w tym "trójkącie" ma charakter jeno służebny wobec Niemiec i Francji. A w kontrze do tego układu jest Trójmorze, w którym Polska ma rolę wiodącą.  

Tak się też zastanawiam czy ze wszystkich tych spotkań i wojaży D. Tuska powstały jakieś notatki służbowe, bo takowe powinny być. A jeżeli tak, to jaką mają klauzulę tajności i czy nie przyjdzie nam czekać do kolejnego serialu "Reset", żeby odsłonić potencjalną zdradę stanu obecnych rządowych  władz Polski. 

I jeszcze jedno. 

Jako Polacy musimy "trzymać kciuki" aby jesienne wybory prezydenckie w USA wygrał D. Trump lub jakiś inny republikanin. Dla Polski jest to niezbędne aby utrzymać naszą wolność, suwerenność i niepodległość. 

Całkiem niedawno pisałem tak: [2].

"Nigdy nie miałem zaufania do J. Bidena, bo od początku chciał oddać Europę w łapska kondominium niemiecko-rosyjskiego i gdyby nie atak W. Putina na Ukrainę, to już dawno by to nastąpiło. 

Zresztą uważam, że W. Putin rozpoczął swoją wojnę właśnie dzięki takim deklaracjom z pierwszych miesięcy urzędowania, gdzie J. Biden nawet w końcu zaakceptował Nord Stremay, bo... budowa jest już na ukończeniu, więc nie ma sensu jej przerywać. 

W takiej sytuacji W. Putin był pewny, że administracja J. Bidena nie będzie zbytnio ingerować w tę wojnę i to tym bardziej, że ona przecież miała trwać maksymalnie do tygodnia czy dwóch tygodni. I gdyby nie to, że naród ukraiński broni się bohatersko do dzisiaj to byłoby tak jak w przypadku aneksji Krymu, o którym świat i USA już zapomnieli.

W miarę trwania wojny - sądzę, że pod naciskiem służb specjalnych i lobby wojskowo-obronnego w USA  - J. Biden został niejako zmuszony do zmiany o 180% swojego stanowiska w sprawie oddania Europy wspomnianemu kondominium niemiecko-rosyjskiemu i wtedy dopiero zaczęła się amerykańska pomoc dla Ukrainy i wspieranie tzw. wschodniej flanki NATO a tym samym Polski.

Ale przecież musimy pamiętać, że J. Biden jest lewicowym demokratą a jego wiceprezydent K. Harris to już całkowicie komunistka. Poza tym J. Biden jest gorącym zwolennikiem ruchu LGBTQ i ideologii gender.

Zresztą również ambasador USA w Polsce Mark Brzezinski jest lewicowy i ileż to razy dawał temu wyraz chodząc na tęczowe "Marsze Równości" czy "upiększając" ambasadę tęczową flagą lub spotykając się z przedstawicielami wcześniej opozycyjnej  a dziś już formacji rządzącej w Polsce (zdjęcia poniżej). A przecież to ambasador USA w Polsce jest odpowiedzialny za przekazywanie informacji o Polsce amerykańskiej administracji i samemu J. Bidenowi oraz oczywiście realizuje u nas politykę J. Bidena.

Ostatnie słowa i zachowania J. Bidena oznaczają, że ponownie oddał Europę w łapska Niemiec i Rosji, co potwierdził mówiąc - zapytany przez korespondenta Polskiego Radia o jego ocenę  dojścia do władzy w Polsce prounijnego rządu - "Myślę, że to bardzo dobrze".

To stawia Polskę i patriotycznych Polaków w bardzo trudnej sytuacji. 

Z jednej strony mamy atak niemieckiej UE, która chce stworzyć z Europy Jeden Wielki Scentralizowany Kołchoz a'la ZSRR zwany Jedną Europą ze stolicą w Berlinie a to oznaczać będzie praktyczną utratę przez Polskę i inne kraje UE swoich: wolności, suwerenności i niepodległości. Czy nie po to właśnie Niemcy wysłały do Polski D. Tuska?

Z drugiej strony mamy Rosję, która prędzej czy później znów będzie ściśle współpracowała  z Niemcami tworząc kondominium niemiecko-rosyjskie i może to dla Polski oznaczać kolejny rozbiór z granicami uwzględniającymi rozwiązania zawarte w Pakcie Ribbentrop–Mołotow lub nawet na Wiśle: zachodnia część Polski dostanie się w łapy Superpaństwa Niemieckiego (unijnego) a wschodnia część dostanie się w łapy W. Putina. Czy dlatego w czasach rządów PO-PSL rozbrajano wschodnią część Polski i mieliśmy się zacząć bronić dopiero na linii Wisły? Dlatego tak ważna była odbudowa polskiego wojska na wschodzie Polski, czego dokonała ZP.

No i dalej z "trzeciej strony" USA, które mogą (oby nie!) już na stałe oddać Europę Niemcom a jak Niemcom to i Rosji. Pocieszeniem dla nas może być stałe stacjonowanie wojsk USA w Polsce, niemal ukończona tarcza antyrakietowa i podpisanie z USA kontraktów zbrojeniowych, i na budowę dużej elektrowni jądrowej, z których D. Tusk raczej nie zrezygnuje, choć na pewno utrąci lub ograniczy kontrakty z Koreą Południową. Ponadto jesteśmy w NATO".

No a wczoraj, t.j. 9 lutego 2024 roku prezydent USA Joe Biden przyjął w Białym Domu kanclerza Niemiec Olafa Scholza. Rozmowy polityków dotyczyły m.in. dalszej pomocy dla Ukrainy oraz sytuacji na Bliskim Wschodzie. 

W kontekście pomocy Ukrainie prezydent J. Biden zwracając się do O. Scholza skonstatował, iż: "Chcę ci podziękować, Olafie, za twoje przywództwo od samego początku. Dokonałeś czegoś, o czym nikt nie myślał, że jest możliwe: podwoiłeś w tym roku niemiecką pomoc wojskową dla Ukrainy" [3]. 

Taka wypowiedź J. Bidena potwierdza moje przypuszczenie o oddaniu przez USA unijnych krajów Niemcom, co oznacza, że IV Rzesza Niemiecka musi być definitywnie utworzona przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA, bo jak na razie J. Biden przegrywa z D. Trumpem. 

I chyba też dlatego D. Tusk tak mocno się śpieszy w degradacji i demolowaniu naszej Ojczyzny. On też ma tylko czas do listopada tego roku a dodatkowo ma swoiste pozwolenie na łamanie praworządności dane mu niemal przez wszystkich: UE, Rosję i USA. 

Jako Polacy też musimy dotrwać do jesieni tego roku i nie możemy pozwolić na całkowite rozwalenie Polski. Przed nami kwietniowe wybory samorządowe a w czerwcu chyba najważniejsze od początku istnienia UE wybory do Europarlamentu. Wybierajmy w tych wyborach polskich patriotów a nie faktycznych lub domniemanych zdrajców!!!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 Paypal: 
paypal.me/kjahog

wtorek, 30 stycznia 2024

Niemcy i Rosjanie są niezbyt lotni, ale trzeba na nich zawsze uważać!

Trochę przydługo, za co przepraszam, ale nieraz tak trzeba...

Podobno Winston Leonard Spencer Churchill stwierdził, że Niemców profilaktycznie trzeba bombardować co 50 lat. Nie wiem czy jest to prawda, ale "coś w tym jest".

W europejskiej części naszego kontynentu są tylko dwa narody, które bezmyślnie i fanatycznie potrafiły uwielbiać tyranów. Są to Rosjanie i Niemcy. Pierwsi popierali Józefa Stalina (Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwilego) a drudzy Adolfa Hitlera. Obaj byli socjalistami, którzy opierali się na ideologii komunistycznej stworzonej przez Karola Marksa (Karla Marxa). 

Najśmieszniejsze jest to, że obaj tyrani byli sobą zafascynowani i każdy z nich marzył o pokonaniu drugiego. Stąd J. Stalin budował militarne fortyfikacje przeznaczone do ataku a nie do obrony. Dlatego zaraz po napaści A. Hitlera na Sowietów wojska niemieckie posuwały się bardzo szybko w głąb ZSRR. 

A Niemcy? Czyż odbiegają w swoim szowinizmie od większości Rosjan? Absolutnie nie! I to można przecież zaobserwować na przestrzeni dziejów. Większość z nich myśli kategoriami Wielkiego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Ta ich część przesączona jest nienawiścią do innych narodów i z całą swoją butą uznają siebie za europejską "rasę panów", czyli niczym europejski naród wybrany, który winien władać i panować nad innymi europejskimi narodami.  

Jakże takie megalomańskie myślenie również przybliża ich do takowego myślenia dużej części Żydów, z tym, że Żydzi zawsze dążyli do panowania nad całym światem raczej poprzez "mamonę" i rozbijanie wewnętrzne ducha człowieka, Goja czyniąc z niego, coś na kształt bezmyślnej zwierzęcej masy (gender, New Age, LGBTQ+, multikulturalizm, hedonizm, konsumpcjonizm, nihilizm, egoizm, pornografia, atomizacja i pauperyzacja społeczeństw, ubezwłasnowolnienie kredytem, tolerancja represywna, lewactwo wszelkiej maści). Dopiero relatywnie od niedawana podobną strategię przyjęli też i Niemcy a realizują ją poprzez swój projekt zlewaczałej UE. I czyż możemy się dziwić, że dziś Niemcy i Żydzi współpracują ze sobą i chcą zmienić historię świata przypisując nazizm jakiejś nieokreślonej warstwie ludzi a najlepiej byłoby zwalić winę na Polaków, jako Katolików! Trzeba też pamiętać o wszelkich lewackich rewolucjach a nawet wojnach wywoływanych i finansowanych przez liderową część Żydów (Rewolucja Francuska, Rewolucja Bolszewicka, wojny światowe...) [1], [2], [3], [4], [5], [6].

A przecież A. Hitlera popierało przeszło 90% Niemców, i to dobrowolnie! A przecież to hitlerowskie Niemcy bestialsko wymordowały miliony Żydów a wcześniej przez wieki to Polska była najbardziej w Europie przychylna Żydom! 

Ale to imperialne dążenie do "poszerzenia przestrzeni życiowej" charakteryzujące wszystkie Rzesze Niemieckie bardzo mocno zbliża też Niemcy do Rosji, która też od wieków myśli imperialnymi kategoriami Wielkiej Rusi, i to niezależnie czy carskiej, sowieckiej czy obecnej.  

Rosja to pewien stan umysłu nie zmieniający się przez wieki. Rosjan kształtuje ich myślenie: potrzeba cara (niekwestionowanego przywódcy) i wieczna tęsknota za mocarstwowością międzynarodową ich kraju (wielką Rusią). Te cechy są niezmienne. Stąd nawet dzisiaj W. Putina popiera bardzo duża liczba Rosjan, o ile nie zdecydowana większość! 

Identyczne cechy posiada też duża część Niemców, którzy też potrzebują swojego führera (niekwestionowanego przywódcy) i też odwiecznie pragną swojej mocarstwowości, swojej wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Dodatkowo mają jako naród wybujałe ego, które implikuje ich pogardę wobec innych nacji i podświadome przeświadczenie o sobie jako - jak już wspomniałem - "rasie panów". 

Niemcy też mają swoisty kompleks Rosji jednocześnie połączony z jakąś niezrozumiałą fascynacją tym krajem. 

Nie jest więc przypadkiem, że oba społeczeństwa są naprawdę bardzo podobne - tylko w tych krajach mogły powstać największe ludobójcze socjalistyczne totalitaryzmy XX wieku: nazizm i komunizm. Co prawda w Rosji przywódcy Rosji Sowieckiej musieli nieraz użyć siły wobec własnego narodu a Niemcy sami z siebie ulegli fascynacji nazizmem, ale to tylko świadczy, że jednak Niemcy wedle swojego ordnung muss sein są potencjalnie bardziej niebezpieczni niż Rosjanie, przy czym należy zwrócić uwagę, że jednak Rosja jest na dzień dzisiejszy bardziej barbarzyńska fizycznie, co udowadnia obecną agresją wojenną na Ukrainę.   

Społeczeństwo niemieckie - jak już napisałem - w czasie II WŚ popierało A. Hitlera w przeszło 90-ciu procentach. Do dzisiaj w wielu długoletnich firmach niemieckich stoją popiersia ich nazistowskich szefów z czasów wojny a Niemcy próbują wyprzeć swoją wojenną winę cedując ją na mitycznych, bez-narodowych nazistów a tak naprawdę na nas - Polaków.  

Dzisiaj Rosja chce w Europie odbudować swoją Wielką Ruś o potędze dawnego i słusznie minionego ZSRR. To oczywiście już nie jest możliwe, ale W. Putin chce wyrwać dla siebie, ile będzie mógł a już na pewno kraje nie należące do NATO jak Ukraina czy Białoruś. Nie pogardzi też zapewne i Gruzją a kto wie czy znów nie będzie miała apetytu na inne kraje jak Afganistan.  

Z drugiej strony od lat Niemcy budują swoją potęgę poprzez Unię Europejską, którą chcą przekształcić w zależne od siebie Jedno Sfederalizowane Państwo Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli. To taka ich nowa Rzesza, tym razem już IV.  

Warto w tym miejscu wspomnieć, że o takim Jednym Państwie Europa marzył A. Hitler i tak naprawdę dzisiaj niemieckie elity unijne niemal ziszczają jego plany.


I to ich państwo ma wreszcie sąsiadować z Wielką Rusią a do tego sąsiedztwa zawsze dążyli tak oni jak i imperialiści rosyjscy. I stąd się wziął Pakt Ribbentrop-Mołotow, który de facto był fundamentem rozpoczęcia II Wojny Światowej i wspólnej napaści socjalistyczno-nazistowskich Niemiec i socjalistyczno-komunistycznych Sowietów na Polskę we wrześniu 1939 roku. Wcześniej były też rozbiory Polski, w których główną rolę odegrały też te dwa kraje.  

W okresie wojny mieliśmy więc dwa totalitaryzmy, które ją rozpoczęły, ale tak naprawdę każde z nich myślało, że w końcu zostanie tylko z nich jeden najważniejszy. Zarówno A. Hitler, jak i J. Stalin przygotowywali się więc na ewentualne wzajemne pokonanie. I jedni i drudzy chcieli napaść na siebie. A. Hitler wyprzedził J. Stalina i zaatakował jako pierwszy a że – jak wspomniałem – cała infrastruktura sowiecka była stworzona agresywnie (przygotowawczo do ataku) a nie obronnie (przygotowawczo do obrony), to A. Hitler z początku szybko i sprawnie zdobywał Rosję Sowiecką... aż do czasu rosyjskiej zimy i przegrupowania wojsk sowieckich. Ostatecznie tę wojnę przegrał i zaczęła się "zimna wojna".  

Po jej zakończeniu i po różnych turbulencjach nastąpiła era niemieckiej Unii Europejskiej i W. Putina. I znów odżyły dawne ciągoty obydwu partnerów: z jednej strony W. Putin sukcesywnie dążył do odbudowania imperium rosyjskiego a niemiecka UE do budowy swojego imperium, czyli IV Rzeszy. Nastąpił znów rozkwit kondominium niemiecko-rosyjskiego zwieńczony umową na budowę Nord Streamów, które już całkowicie miały uzależnić większość krajów UE od dostaw gazu z Rosji, której redystrybucją miały się zajmować oczywiście Niemcy. Dodatkowym celem budowy Nord Streamów miało być całkowite odcięcie  Ukrainy od dostaw rosyjskiego gazu, co miało sprawić, że nie potrzeba byłoby obecnej wojny, bo Rosja zdobyłaby ją bez żadnego wystrzału. Na szczęście nie udało się uruchomić Nord Stream II i plany Niemców i Rosjan jak na razie się nie powiodły.  

Ale nie łudźmy się. Plan Eurazji od Władywostoku do Lizbony wcale nie umarł. Niemcy dalej dążą do budowy Jednego Sfederalizowanego (Scentralizowanego) Państwa Europa a imperializm rosyjski wcale nie został zażegnany. Tym samym po wojnie może się zdarzyć, iż dawne kondominium zostanie znów kontynuowane, co ogólnie widać po niechęci Niemiec do zastosowania bardzo ostrych sankcji wobec Rosji a jedynym faktem, który może przerwać ten proces byłaby wygrana Ukrainy w tej rosyjsko-ukraińskiej wojnie. Dlatego też polską racją stanu jest wspieranie Ukrainy do końca. Jej wolność zagwarantuje też naszą wolność i niepodległość! 

Ale musimy być uczuleni na kontakty Niemiec z Ukrainą, bo już widać, że Niemcy chcą "ograć" Ukrainę obiecując jej szybsze członkostwo w UE. Elity rządowe Ukrainy są niestety oligarchicznie przesiąknięte korupcją a do tego mało doświadczone politycznie i takie Niemcy mogą to wykorzystać i... wykorzystują. 

Bohaterska obrona Ukraińców jak na razie przekreśla też ewentualne plany części Żydów, którzy ostatecznie chcieliby  liderowo kontrolować niemiecko-rosyjską Eurazję jako jeden z obszarów ich Nowego Porządku Świata, z Jednym Rządem Światowym.  

Dziś też już jawnie widać, że październikowe wybory w Polsce były katastrofą dla nas wszystkich i naszej Ojczyzny. Premierem znów został półniemiecki D. Tusk, dla którego tak naprawdę ojczyzną są Niemcy a one w żadnym obszarze nie chcą, aby Polska była silnym i zamożnym krajem. Dla nich Polacy - zgodnie z ideą Mitteleuropy [7] - mają być jedynie rezerwuarem taniej siły roboczej i regionem (landem) całkowicie zależnym od Niemiec. I do takiej degradacji Polski i Polaków został wyznaczony przez elity niemieckie właśnie "ich krajan" D. Tusk! Dodatkowo jest mu nakazane, aby nigdy nie przyszło mu do głowy postawienie weta wobec dążeń Niemic do budowy swojej scentralizowanej IV Rzeszy, Superpaństwa Europa. A tak naprawdę ma wykonywać wszystkie rozkazy tychże elit! 

No i D. Tusk przez 6 tygodni już zdemolował polski ład prawny i doprowadził do chaosu, który zakończy się władzą totalitarną... I w tym antydemokratycznym i bezprawnym działaniu ma aprobatę UE, Rosji i też... USA, które po naszych wyborach (a sądzę, że i jeszcze przed nimi) ponownie oddały Europę w łapska niemiecko-unijne a docelowo także w rosyjskie.    

Mówiąc bardzo brutalnie: wyniki wyborów przekreśliły możliwość dalszego rozwoju Polski, który tym samym został zastopowany. Pogrzebana też została dziejowa szansa umniejszenia roli Niemiec w UE na korzyść narodów Trójmorza z liderową Polską. I tak naprawdę zawiedliśmy też całą Europę, bowiem w nas widziała szansę na odwrócenie koszmarnej i antypaństwowej  polityki zniemczonych elit unijnych. Pisałem o tym obszerniej w swoim tekście z 12 października 2023 roku: "Nie możemy zawieść krajów europejskich i Europejczyków!" [8]. 

Na koniec muszę wspomnieć też o szaleńczym eko-terroryzmie, który dziś już ponadnarodowo zagraża nam wszystkim. Wszelkie te zielono-komunistyczne agendy (Agenda2030 czy Agenda2050) to tak naprawdę chęć zmiany wszystkich ludzi i warunków ich życia. Zielone Łady; Pakiety „Fit for 55”; jakieś Raporty C40 Cities; promocja jedzenia robaków i ograniczenia spożycia mięsa, nabiału, kupowania nowej odzieży; zakazy poruszania się; jednostkowe limity pozostawiania śladu węglowego dla ludzi (niczym jak w handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS); punktacja indywidualnej przydatności społecznej (w Chinach już taki system funkcjonuje); permanentna inwigilacja; depopulacja; etc. to bardzo szalone i niebezpieczne dla rodzaju ludzkiego pomysły.  A wszystko to w imię bzdurnego i wymyślonego przez globalistów "zrównoważonego rozwoju" [9].

Mam jednak nadzieję, że to wszystko zło zostanie pokonane przez dobro płynące ze Zwycięstwa i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa! W nim musimy pokładać nadzieję!


[1] W.I. Lenin powrócił z emigracji w Szwajcarii pociągiem specjalnym poprzez okupowaną przez Niemcy Europę 16 kwietnia. Trasa podróży pociągu z emigrantami rosyjskimi w słynnym tzw. "zaplombowanym wagonie" wiodła ze Szwajcarii przez Berlin, dalej statkiem do neutralnej Szwecji, pociągiem do granicy należącej wówczas do Rosji Finlandii. i wreszcie pociągiem z Finlandii (wobec zmiany rozstawu torów) dotarli do Piotrogrodu. Przepuszczenie przez terytorium państwa wojującego na zasadzie eksterytorialnego tranzytu obywateli państwa, z którym Niemcy prowadziły wojnę było wówczas i pozostaje do dziś wydarzeniem bez precedensu w prawie i stosunkach międzynarodowych.  WI. Lenin wiózł ze sobą złoto, które podarowali mu - wraz z władzami Niemiec - niemieccy, żydowscy bankierzy na sfinansowanie Rewolucji Bolszewickiej. Równie ciekawym jest powrót niezależnych socjalistów pod wodzą Lwa Trockiego, który powrócił również jak Lenin swobodnie do Rosji z emigracji w Stanach Zjednoczonych w maju 1917.

[2] Symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu.

[3] Bardzo zaskakujące jest też to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)" historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.

[4] Warto wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.), Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.). Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę. Ponadto - co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu Palestyny). Była to tzw. "umowa/ugoda Haavara (hebr: "umowa przewozu"), która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki - było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając "w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi.

[5] Innym obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z nich było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz amerykański historyk Bryan Mark Rigg).

[6] Porażające jest też to, że istniało w czasie II WŚ wiele organizacji żydowskich na usługach A. Hitlera. Najważniejszą z tych organizacji był niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych. Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach) wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku. 
Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności – kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom. Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw. Grupa 13, trzynastka, czyli Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie i poza nim. Koniecznym wydaje się też wspomnienie o Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie zwanej policją żydowską albo tzw. odmani). Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi  częściowo Judenratom, kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.

[7] Bardzo polecam książkę Pani Agnieszki Stelmach pt. "Zrównoważony rozwój. ZAKLĘCIE GLOBALISTÓW, INSTRUMENT TOTALNEGO ZNIEWOLENIA", https://ebook.piotrskarga.pl/zrownowazony-rozwoj/?ka=008925



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Wielkanocne refleksje... Czy dobro zwycięży ze złem?

No i już prawie po świętach choć Oktawa Wielkanocna trwa do Niedzieli Miłosierdzia Bożego przypadającej w tym roku 16 kwietnia. Kończy się drugi dzień świąt, tzw.: "Lany Poniedziałek" ("Śmigus-Dyngus") i trochę żal, że tradycja oblewania wodą powoli zamiera...

Ale cały okres świąteczny: Wielki Tydzień, Triduum Paschalne, Wielkanoc i jej Oktawa to szczególny czas, kiedy przeżywamy silne emocje: od strachu i boleści aż do wielkiej nadziei i radości. Jest to też czas na refleksje o życiu, przemijaniu, śmierci... o tym, co to jest dobro i zło. 

Teraz - wobec wojny na Ukrainie - te wszystkie emocje i refleksje stają się jeszcze bardziej głębokie i wyraziste.  

I ja też refleksyjnie popatrzyłem na ten świat, w którym niestety zło zbiera swoje żniwo i to nie tylko w sposób fizyczny jak na Ukrainie, ale też duchowy, niszczący ludzi wewnętrznie. I począłem doszukiwać się źródeł tegoż zła. A, że mamy okres mistyczny to łatwo mi było je wskazać. To same zło w postaci szatana, diabła czy dybuka. I to Czyste Zło towarzyszy ludziom od wieków!

Bo czymże było skazanie na śmierć Jezusa Chrystusa tak naprawdę przez jego rodaków? Żydzi skazali Go na unicestwienie, bo musieli być opętani przez żydowskiego szatana, czyli dybuka. Innego wytłumaczenia nie ma a ponadto całkiem świadomie stwierdzili, że "Krew Jego na nas i na dzieci nasze" (Mt 27, 25) [1]. I do dzisiaj ta Jego krew jest ich klątwą i cały czas ich szatan, czyli dybuk ma nad nimi władzę i rozkazuje im szerzenie zła. A oni w dużej części z ochotą poddają się jego mocy czcząc jednocześnie podesłanego przez niego "złotego cielca". 

W dzisiejszym świecie chyba nie ma aż tak w większości skrajnie nacjonalistycznego, czyli szowinistycznego narodu jak Żydzi. Wystarczy poczytać ich talmudyczno-rabiniczny Talmud, czyli 12 tomową księgę - w dużej mierze - zawierającą treści nienawiści i pogardy wobec nie-Żydów czyli Gojów a już najbardziej tamudyczno-rabiniczni Żydzi nienawidzą wyznawców Jezusa Chrystusa, którego nie uznali za Mesjasza i dalej w swojej dybukowej duszy oczekują na swojego Zbawcę. 

Dochodzi niemal do sytuacji, że część z nich dziś uważa się jako naród za tegoż Króla Żydowskiego. Czyste bałwochwalstwo, czyli uczynienie z siebie najgorszych grzeszników uważających się za Boga i święty naród wybrany, co widać np. w organizacjach masońskich. A masoni od wieków byli przez Kościół Katolicki zawsze ekskomunikowani, ale teraz jest z tym różnie, bo Żydzi przeniknęli do naszego Kościoła i deprawują go od środka a wielu wiernych uważa, że swoje wpływy osiągnęli nawet w Stolicy Piotrowej z papieżem Franciszkiem na czele, który nawet dzisiaj się dziwnie zachowuje wobec wojny na Ukrainie mówiąc, że nie można się zbroić przed rosyjskim agresorem.   

Nie chcę się tu nadmiernie rozpisywać na temat Żydów czy ich aszkenazyjskich chazarskich pobratymców o pochodzeniu mongolsko-turańskim (lub sałtowo-majackim). Polecam zaś przeczytanie mojego cyklu postów na temat żydowskiego Talmudu [2]. Ciekawe będą chyba i teksty o żydowskich Chazarach [3]. 

A Niemcy? Czyż odbiegają w swoim szowinizmie od większości Żydów? Absolutnie nie! I to można przecież zaobserwować na przestrzeni dziejów. Większość z nich myśli kategoriami Wielkiego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Ta ich część przesączona jest nienawiścią do innych narodów i z całą swoją butą uznają siebie za europejską "rasę panów", czyli niczym europejski naród wybrany, który winien władać i panować nad innymi europejskimi narodami.  

Jakże takie megalomańskie myślenie przybliża ich do takowego myślenia dużej części Żydów, z tym, że Żydzi zawsze dążyli do panowania nad całym światem raczej poprzez "mamonę" i rozbijanie wewnętrzne ducha człowieka, Goja czyniąc z niego, coś na kształt bezmyślnej zwierzęcej masy (gender, New Age, LGBTQ+, multikulturalizm, hedonizm, konsumpcjonizm, nihilizm, egoizm, pornografia, atomizacja i pauperyzacja społeczeństw, ubezwłasnowolnienie kredytem, tolerancja represywna, lewactwo wszelkiej maści). Dopiero relatywnie od niedawana podobną strategię przyjęli też i Niemcy a realizują ją poprzez swój projekt zlewaczałej UE. I czyż możemy się dziwić, że dziś Niemcy i Żydzi współpracują ze sobą i chcą zmienić historię świata przypisując nazizm jakiejś nieokreślonej warstwie ludzi a najlepiej byłoby zwalić winę na Polaków, jako Katolików! Trzeba też pamiętać o wszelkich lewackich rewolucjach a nawet wojnach wywoływanych i finansowanych przez liderową część Żydów (Rewolucja Francuska, Rewolucja Bolszewicka, wojny światowe...) [4], [5], [6], [7], [8], [9].

A przecież A. Hitlera popierało przeszło 90% Niemców, i to dobrowolnie! A przecież to hitlerowskie Niemcy bestialsko wymordowały miliony Żydów a wcześniej przez wieki to Polska była najbardziej w Europie przychylna Żydom! 

Ale to imperialne dążenie do "poszerzenia przestrzeni życiowej" charakteryzujące wszystkie Rzesze Niemieckie bardzo mocno zbliża też Niemcy do Rosji, która też od wieków myśli imperialnymi kategoriami Wielkiej Rusi, i to niezależnie czy carskiej, sowieckiej czy obecnej.  

Rosja to pewien stan umysłu nie zmieniający się przez wieki. Rosjan kształtuje ich myślenie: potrzeba cara (niekwestionowanego przywódcy) i wieczna tęsknota za mocarstwowością międzynarodową ich kraju (wielką Rusią). Te cechy są niezmienne. Stąd nawet dzisiaj W. Putina popiera bardzo duża liczba Rosjan, o ile nie większość! 

Identyczne cechy posiada też duża część Niemców, którzy też potrzebują swojego führera (niekwestionowanego przywódcy) i też odwiecznie pragną swojej mocarstwowości, swojej wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Dodatkowo mają jako naród wybujałe ego, które implikuje ich pogardę wobec innych nacji i podświadome przeświadczenie o sobie jako - jak już wspomniałem - "rasie panów". Te cechy są niezmienne. Stąd nawet dzisiaj aż 64 proc. Niemców uważa, że NATO nie powinno przekazać Ukrainie samolotów wojskowych. Poparcie dla wsparcia militarnego Kijowa w ten sposób wyraziło zaledwie 28 proc. respondentów. I nawet przeszły w Niemczech tzw. Marsze Wielkanocne (w ilości ok. 100), które były nakierowane na zaniechanie pomocy militarnej Ukrainie i "wygrania pokoju a nie wojny", czyli tak naprawdę były nawoływaniem Ukrainy do poddania się W. Putinowi. 

Niemcy mają swoisty kompleks Rosji jednocześnie połączony z jakąś niezrozumiałą jej fascynacją. 

Nie jest więc przypadkiem, że oba społeczeństwa są naprawdę bardzo podobne - tylko w tych krajach mogły powstać największe ludobójcze socjalistyczne totalitaryzmy XX wieku: nazizm i komunizm. Co prawda w Rosji przywódcy Rosji Sowieckiej musieli nieraz użyć siły wobec własnego narodu a Niemcy sami z siebie ulegli fascynacji nazizmem, ale to tylko świadczy, że jednak Niemcy wedle swojego ordnung muss sein są potencjalnie bardziej niebezpieczni niż Rosjanie, przy czym należy zwrócić uwagę, że jednak Rosja jest na dzień dzisiejszy bardziej barbarzyńska fizycznie, co udowadnia obecną agresją wojenną na Ukrainę.   

Społeczeństwo niemieckie - jak już napisałem - w czasie II WŚ popierało A. Hitlera w przeszło 90-ciu procentach. Do dzisiaj w wielu długoletnich firmach niemieckich stoją popiersia ich nazistowskich szefów z czasów wojny a Niemcy próbują wyprzeć swoją wojenną winę cedując ją na mitycznych, bez-narodowych nazistów a tak naprawdę na nas - Polaków.  

Dzisiaj Rosja chce w Europie odbudować swoją Wielką Ruś o potędze dawnego i słusznie minionego ZSRR. To oczywiście już nie jest możliwe, ale W. Putin chce wyrwać dla siebie, ile będzie mógł a już na pewno kraje nie należące do NATO jak Ukraina czy Białoruś. Nie pogardzi też zapewne i Gruzją a kto wie czy znów nie będzie miała apetytu na inne kraje jak Afganistan.  

Z drugiej strony od lat Niemcy budują swoją potęgę poprzez Unię Europejską, którą chcą przekształcić w zależne od siebie Jedno Sfederalizowane Państwo Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli. To taka ich nowa Rzesza, tym razem już IV.  

I to ich państwo ma wreszcie sąsiadować z Wielką Rusią a do tego sąsiedztwa zawsze dążyli tak oni jak i imperialiści rosyjscy. I stąd się wziął Pakt Ribbentrop-Mołotow, który de facto był fundamentem rozpoczęcia II Wojny Światowej i wspólnej napaści nazistowskich Niemiec i komunistycznych Sowietów na Polskę we wrześniu 1939 roku. Wcześniej były też rozbiory Polski, w których główną rolę odegrały też te dwa kraje.  

W okresie wojny mieliśmy więc dwa totalitaryzmy, które ją rozpoczęły, ale tak naprawdę każde z nich myślało, że w końcu zostanie tylko z nich jeden najważniejszy. Zarówno A. Hitler, jak i J. Stalin przygotowywali się więc na ewentualne wzajemne pokonanie. I jedni i drudzy chcieli napaść na siebie. A. Hitler wyprzedził J. Stalina i zaatakował jako pierwszy a że, cała infrastruktura sowiecka była stworzona agresywnie (przygotowawczo do ataku) a nie obronnie (przygotowawczo do obrony), to A. Hitler z początku szybko i sprawnie zdobywał Rosję Sowiecką... aż do czasu rosyjskiej zimy i przegrupowania wojsk sowieckich. Ostatecznie tę wojnę przegrał i zaczęła się "zimna wojna".  

Po jej zakończeniu i po różnych turbulencjach nastąpiła era niemieckiej Unii Europejskiej i W. Putina. I znów odżyły dawne ciągoty obydwu partnerów: z jednej strony W. Putin sukcesywnie dążył do odbudowania imperium rosyjskiego a niemiecka UE do budowy swojego imperium, czyli IV Rzeszy. Nastąpił znów rozkwit kondominium niemiecko-rosyjskiego zwieńczony umową na budowę Nord Streamów, które już całkowicie miały uzależnić większość krajów UE od dostaw gazu z Rosji, której redystrybucją miały się zajmować oczywiście Niemcy. Dodatkowym celem budowy Nord Streamów miało być całkowite odcięcie  Ukrainy od dostaw rosyjskiego gazu, co miało sprawić, że nie potrzeba byłoby obecnej wojny, bo Rosja zdobyłaby ją bez żadnego wystrzału. Na szczęście nie udało się uruchomić Nord Stream II i plany Niemców i Rosjan się nie powiodły.  

Ale nie łudźmy się. Plan Eurazji od Władywostoku do Lizbony wcale nie umarł. Niemcy dalej dążą do budowy Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa a imperializm rosyjski wcale nie został zażegnany. Tym samym po wojnie może się zdarzyć, iż dawne kondominium zostanie znów kontynuowane, co ogólnie widać po niechęci Niemiec do zastosowania bardzo ostrych sankcji wobec Rosji a jedynym faktem, który może przerwać ten proces byłaby wygrana Ukrainy w tej rosyjsko-ukraińskiej wojnie. Dlatego też polską racją stanu jest wspieranie Ukrainy do końca. Jej wolność zagwarantuje też naszą wolność i niepodległość! 

Bohaterska obrona Ukraińców przekreśla też ewentualne plany Żydów, którzy ostatecznie chcieliby  liderowo kontrolować niemiecko-rosyjską Eurazję jako jeden z obszarów ich Nowego Porządku Świata, z Jednym Rządem Światowym.  

Szatańskich posłanników w postaci dużej części: Rosjan, Niemców i Żydów dziś powstrzymują Ukraińcy i ich nadzwyczajna wprost długotrwała obrona. I z tego trzeba się cieszyć i pomagać im jak tylko możemy.  Ale jednocześnie ten zaskakująco dany nam czas należy wykorzystać dla dobra Polski i naszych sojuszników (V4, Trójmorze). 

Mówiąc bardzo brutalnie: jeżeli teraz nie wykorzystamy obecnej wojny w kierunki zmiany i umniejszenia roli Niemiec w UE, Niemiec, które zachowują się wobec wojny w sposób haniebny, to zostanie nam przyszłość jako li tylko jeden z landów Nowej IV Rzeszy Niemieckiej, która z Rosją (niezależnie czy będzie jeszcze rządził tam W. Putin, czy ktoś inny) zbuduje upragnioną przez oba kraje Eurazję! A w niej już nie będzie miejsca na wolną, suwerenną i niepodległą Polskę a staniemy się po prostu częścią kondominium niemiecko-rosyjskiego pod żydowskim zarządem komisarycznym! Czy naszych rządzących będzie na to stać? Tego nie wiem, ale jeżeli tak się stanie, to ta "przestrzelona" przez W. Putina wojna może kiedyś okazać się dla nas i nie tylko dla nas zbawienna.  

Na koniec muszę wspomnieć też o szaleńczym eko-terroryzmie, który dziś już ponadnarodowo zagraża nam wszystkim. Wszelkie te zielono-komunistyczne agendy (Agenda2030 czy Agenda2050) to tak naprawdę chęć zmiany wszystkich ludzi i warunków ich życia. Zielone Łady; Pakiety „Fit for 55”; jakieś Raporty C40 Cities; promocja jedzenia robaków i ograniczenia spożycia mięsa, nabiału, kupowania nowej odzieży; zakazy poruszania się; jednostkowe limity pozostawiania śladu węglowego dla ludzi (niczym jak w handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS); punktacja indywidualnej przydatności społecznej (w Chinach już taki system funkcjonuje); permanentna inwigilacja; depopulacja; etc. to bardzo szalone i niebezpieczne dla rodzaju ludzkiego pomysły.  A wszystko to w imię bzdurnego i wymyślonego przez globalistów "zrównoważonego rozwoju" [10].

Mam jednak nadzieję, że to wszystko zło zostanie pokonane przez dobro płynące ze Zwycięstwa i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa! W nim musimy pokładać nadzieję!


[2] Część pierwsza: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2018/03/nie-da-sie-zrozumiec-duzej-czesci-zydow.html. Kolejne części mają ten sam tytuł oraz numerację kolejną. 


[4] W.I. Lenin powrócił z emigracji w Szwajcarii pociągiem specjalnym poprzez okupowaną przez Niemcy Europę 16 kwietnia. Trasa podróży pociągu z emigrantami rosyjskimi w słynnym tzw. "zaplombowanym wagonie" wiodła ze Szwajcarii przez Berlin, dalej statkiem do neutralnej Szwecji, pociągiem do granicy należącej wówczas do Rosji Finlandii. i wreszcie pociągiem z Finlandii (wobec zmiany rozstawu torów) dotarli do Piotrogrodu. Przepuszczenie przez terytorium państwa wojującego na zasadzie eksterytorialnego tranzytu obywateli państwa, z którym Niemcy prowadziły wojnę było wówczas i pozostaje do dziś wydarzeniem bez precedensu w prawie i stosunkach międzynarodowych.  WI. Lenin wiózł ze sobą złoto, które podarowali mu - wraz z władzami Niemiec - niemieccy, żydowscy bankierzy na sfinansowanie Rewolucji Bolszewickiej. Równie ciekawym jest powrót niezależnych socjalistów pod wodzą Lwa Trockiego, który powrócił również jak Lenin swobodnie do Rosji z emigracji w Stanach Zjednoczonych w maju 1917.

[5] Symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu.

[6] Bardzo zaskakujące jest też to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)" historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.

[7] Warto wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.), Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.). Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę. Ponadto - co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu Palestyny). Była to tzw. "umowa/ugoda Haavara (hebr: "umowa przewozu"), która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki - było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając "w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi.

[8] Innym obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z nich było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz amerykański historyk Bryan Mark Rigg).

[9] Porażające jest też to, że istniało w czasie II WŚ wiele organizacji żydowskich na usługach A. Hitlera. Najważniejszą z tych organizacji był niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych. Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach) wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku. 
Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności – kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom. Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw. Grupa 13, trzynastka, czyli Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie i poza nim. Koniecznym wydaje się też wspomnienie o Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie zwanej policją żydowską albo tzw. odmani). Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi  częściowo Judenratom, kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.

[10] Bardzo polecam książkę Pani Agnieszki Stelmach pt. "Zrównoważony rozwój. ZAKLĘCIE GLOBALISTÓW, INSTRUMENT TOTALNEGO ZNIEWOLENIA", https://ebook.piotrskarga.pl/zrownowazony-rozwoj/?ka=008925

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję!
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 9 maja 2022

"Szczekający" pod drzwiami NATO papież Franciszek....

Szczerze powiedziawszy to nie miałem zamiaru piać o ostatnich słowach papieża Franciszka dotyczących wojny na Ukrainie. Ale z dnia na dzień narastały we mnie negatywne emocje i może jak napiszę o nich to one jakoś powoli znikną. 

Jestem wierzącym i praktykującym Katolikiem i jako taki zawsze byłem uczony, iż Papieże są w sprawach wiary nieomylni a etycznie i moralnie winni być bez zarzutu. Ale czy można milczeć jeżeli nawet ja, zwykły Katolik, gdzieś podświadomie czuję, że obecny papież Franciszek nie zawsze prowadzi Kościół Boży w dobrą stronę. A przecież KK jest Kościołem Powszechnym a stanowimy Go my, wszyscy wierzący, dla których odniesieniem w zakresie wiary winny stanowić słowa i czyny Następcy Św. Piotra, czyli Papieża. Winniśmy też oczekiwać o niego nieskazitelnej postawy w sprawach ludzkich.

Ale - jak się okazuje - nie tylko ja mam wątpliwości wobec poczynań Franciszka. Ma je wielu katolickich publicystów, wielu duchownych (też wśród purpuratów) oraz duża grupa zwyczajnych Katolików zaniepokojonych niektórymi słowami i czynami obecnego Papieża. 

W skrajnych przypadkach wskazują oni, że tak naprawdę zrzeczenie się urzędu przez Benedykta XVI (wygłoszone po łacinie) jest nieważne i on dalej jest papieżem, na co wskazuje np. to, że dalej nosi "białą szatę" przynależną tylko i wyłącznie dla Głowy KK oraz dalej jest sprawny i fizycznie, i intelektualnie a przecież oficjalnym powodem Jego domniemanej abdykacji było właśnie to, że już nie czuje się na siłach (na duszy, ciele i umyśle) sprawować swą posługę. Tacy krytycy Franciszka wysuwają więc logiczny wniosek: skoro Benedykt XVI jest nadal Papieżem, to rodzi się pytanie - Kim w takim razie jest Franciszek? I odpowiadają - może Antypapieżem!?


Abdykacja Benedykta XVI to jest w ogóle ciekawy obszar dyskursu teologicznego. Czy papież w ogóle może abdykować, skoro został wybrany wedle natchnienia Duchem Świętym? Czy to, co Bóg Ojciec wyznaczył to człowiek może zmieniać i dlaczego? (małżeństwo: co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela). A jeżeli papież może abdykować to jakie muszą być spełnione przesłanki? Nie jestem teologiem ani kimś kto mógłby uczestniczyć w takim dyskursie. Mam za małą wiedzę a pytania zadaję takie, jakie przychodzą mi logicznie do głowy.

Ale wróćmy do słów papieża Franciszka...

Ostatnio - co zbulwersowało wielu Katolików – papież Franciszek w wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera” złożył deklarację, że nie pojedzie na razie na Ukrainę, ale chce najpierw spotkać się w Moskwie z W. Putinem o co podobno mocno zabiega cały czas watykańska administracja, ale jak na razie prezydent Rosji nie wyraża takiej ochoty. Stwierdził dokładnie: "Czuję, że na razie mi nie wolno. Muszę najpierw pojechać do Moskwy i spotkać się z Putinem. Jestem tylko księdzem, co mogę zrobić? Robię to, co mogę. Gdyby Putin otworzył drzwi…”.

Dalej – przywołując swoją marcową rozmowę wideo z patriarchą Moskwy i całej Rusi Cyrylem – papież Franciszek stwierdził: "Rozmawiałem z Cyrylem 40 minut przez Zoom. Przez pierwszych 20 minut z kartką w ręku przeczytał mi wszystkie usprawiedliwienia wojny. Wysłuchałem i mu powiedziałem: nic z tego nie rozumiem. Bracie, nie jesteśmy duchownymi państwa, nie możemy używać języka polityki, ale języka Jezusa. Jesteśmy pasterzami tego samego świętego ludu Bożego. Dlatego musimy szukać dróg pokoju, położyć kres używaniu broni (...) Patriarcha nie może stać się ministrantem Putina". 

Ale chyba najbardziej bulwersującymi słowami były te, które stały się insynuowaniem przez papieża Franciszka winy za wojnę sojuszowi NATO. Stwierdził bowiem, że jednym z możliwych powodów napaści Rosji na Ukrainę i obecnej postawy W. Putina mogło być "szczekanie pod drzwiami Rosji przez NATO". 

Ani razu papież w rozmowie nie zająknął się o winie Rosji, która zaatakowała bezprawnie i ludobójczo Ukrainę a wymowa jego wypowiedzi może być (i jest) postrzegana jako proputinowska. Z pewnością W. Putin bardzo się ucieszył z takiej wypowiedzi katolickiego papieża. 

Parafrazując słowa papieża można by rzec, że to papież dzisiaj "szczeka" u drzwi NATO i przeciw Ukrainie... oczekując jej klęski, żeby ta wojna się wreszcie skończyła... Pokój mimo wszystko, mimo klęski napadniętego kraju, mimo barbarzyńskiego ludobójstwa najeźdźców... To naprawdę jakieś "Himalaje hipokryzji" obecnego papieża. 

Niestety to nie jest jedyna kontrowersyjna wypowiedź Papieża Franciszka na temat wojny na Ukrainie. Swego czasu i w odniesieniu do niej stwierdził, że: „Zwiększone wydatki Zachodu na obronę to szaleństwo i należy znaleźć nowy sposób na zrównoważenie sił na świecie (...) inny sposób rządzenia zglobalizowanym światem, nie poprzez pokazywanie zębów, jak to ma miejsce obecnie, ale inny sposób kształtowania stosunków międzynarodowych" [1]. 

Słowa te zrozumiane zostały słusznie jako sprzeciw wobec wojennego dozbrajania Ukrainy, czego ja już kompletnie nie pojmuję, bo przecież KK od wieków wojnę obronną uznawał są sprawiedliwą i moralnie etyczną. 

Ale ogólnie obecny papież wzbudza kontrowersje od samego początku swojego pontyfikatu. Wspomniałem już, że tak naprawdę mamy dziś dwóch papieży: Benedykta XVI i Franciszka. Który z nich jest prawowitą Głową KK nie mnie osądzać, ale  posłużę się m.in. kilkoma cytatami i moimi dygresjami na ich temat. 

"Wielu katolików na całym świecie przecierało oczy ze zdumienia, kiedy serwis VaticanNews poinformował, że papież Franciszek mianował Jeffrey’a Sachsa członkiem zwyczajnym Papieskiej Akademii Nauk Społecznych. To szokująca decyzja biorąc pod uwagę, że ekonomista jest zagorzałym propagatorem zrównoważonego rozwoju, a więc niejako automatycznie m.in. aborcji, antykoncepcji oraz permisywnej edukacji seksualnej, które to są potępiane przez Magisterium Kościoła katolickiego jako sprzeczne z etyką chrześcijańską" [2]. ""Członkiem watykańskiej instytucji, założonej w 1994 roku przez Jana Pawła II, został promotor globalnej kontroli urodzin, zdeklarowany zwolennik aborcji i entuzjasta chińskiej „polityki jednego dziecka”, a więc reprezentant tego, co Karol Wojtyła nazywał „cywilizacją śmierci”. W Polsce znany jest on z nieco innej strony, a mianowicie jako główny zagraniczny doradca Leszka Balcerowicza w czasie, gdy ten ostatni przeprowadzał swą „terapię szokową”" [3], choć autorem tej terapii byli Żydzi: Soros, właśnie Sachs i Lipman, którzy wykorzystali założenia tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego [4].

Tyle tylko, że nie jest to jedyna kontrowersyjna decyzja obecnego Papieża. Ja pamiętam, że pierwsza - obok samej abdykacji Benedykta XVI - "czerwona lampka" zaświeciła mi się w dniu Jego wyboru na Stolicę Piotrową, kiedy to zamiast tradycyjnego pobłogosławienia wiernych znakiem Krzyża Świętego życzył obecnym "dobrego obiadu", co zresztą czyni do dzisiaj. 

Później też np., gdy Watykan nagrywał ekumeniczny film promujący pojednanie religii: katolickiej, judaistycznej (żydowskiej), hinduskiej i islamskiej. W tym filmie znalazły się najważniejsze symbole tych religii, za wyjątkiem katolickiej. Była Menora, Półksiężyc, Budda a zamiast symbolu naszej katolickiej wiary, czyli Krzyża Świętego Papież Franciszek zaprezentował Nowo Narodzonego Chrystusa. 

Były też i inne gesty, które dotąd w KK nie miały miejsca, jak np. w Wielki Czwartek całowanie i obmywanie stóp m.in. kobiecie i to Muzułmance. Trzeba sobie zdawać sprawę, że dla Muzułmanów (Islamistów) taki gest odbierany był jako lenny hołd wiary katolickiej wobec wiary islamskiej. 

No i dochodzimy do dokumentów stworzonych przez papieża Franciszka. 

""W adhortacji apostolskiej na temat rodziny, podsumowującej dwa synody biskupów papież Franciszek zachęca duszpasterzy do kierowania się "logiką miłosierdzia" wobec rozwodników w nowych związkach i "odpowiedzialnego rozeznania" ich sytuacji oraz cierpienia. Papież wyraża przekonanie, że należy "przezwyciężać wykluczenie" rozwiedzionych w nowych związkach i dążyć do ich integracji poprzez analizę każdego przypadku z osobna. W dokumencie "Amoris laetitia" (Radość miłości) z podtytułem "O miłości w rodzinie" nie ma, zgodnie z przewidywaniami, przełomu w sprawie sytuacji osób rozwiedzionych i ewentualnej zgody na dopuszczenie ich do komunii. Jest mowa natomiast o tym, że są "szczególne sytuacje", ale - jak wyjaśnia papież - ich rozpoznanie nie może zostać podniesione do poziomu "jednej normy (...) Franciszek wyraża przekonanie, że rozwodnicy powinni odnaleźć swe miejsce w Kościele oraz uczestniczyć w życiu wspólnoty chrześcijańskiej. Kładzie nacisk zarazem na nierozerwalność sakramentu małżeństwa"" [5]. 

Jak możemy łatwo zauważyć te słowa są wzajemnie sprzeczne: z jednej strony papież Franciszek mówi, że sakrament małżeństwa  jest nierozerwalny, a z drugiej strony mówi o tym, że rozwodnicy powinni mieć szansę na zaistnienie w KK. To tylko jeden z przykładów relatywizacji nauczania KK, bo nieraz w bardzo zawoalowany sposób "wyrwało" się Franciszkowi, że być może i związki homoseksualne mają prawo zaistnieć w KK, by później ostro je krytykować. "Osób homoseksualnych nie należy osądzać ani dyskryminować - powiedział papież Franciszek w poniedziałek w drodze powrotnej ze Światowych Dni Młodzieży w Brazylii. Podczas rozmowy z dziennikarzami mówił też m.in. o wyświęcaniu kobiet i działalności banku IOR. Papież oświadczył, że homoseksualiści nie powinni być osądzani ani marginalizowani w życiu społecznym. Opowiedział się za integracją gejów i lesbijek w społeczeństwie. Powiedział też, że nie potępia księży gejów. - Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę, to kim ja jestem, by go osądzać? - powiedział papież" [6].

Ta niejednoznaczność słów i gestów obecnego Papieża jest dla zwykłych Katolików katuszą duchową, chaosem w wierze. 

Podobnie jest z przyjmowaniem Komunii Świętej. Benedykt XVI jasno zalecił trzy rzeczy. Po pierwsze: przed ołtarzem wierni mają widzieć Krzyż Święty na pierwszym planie. Po drugie: winni przyjmować Komunię Świętą na klęcząco. Po trzecie: Komunia Święta winna być udzielana przez księdza bezpośrednio do ust. O ile pierwsze zalecenie jest jako tako przyjmowane, to już Franciszek nie wymaga przyjmowania Komunii Świętej na klęczoco i bezpośrednio do ust. 

No i ostatnio obecny papież znów zaskoczył. ""W motu proprio papież Franciszek uzależnił odprawianie mszy św. wg Mszału z 1962 r. od zgody miejscowych biskupów zakazując przy tym odprawiania jej w kościołach parafialnych (...) Zgodnie z wydanym przez papieża Benedykta XVI listem apostolskim motu proprio (łac. z inicjatywy własnej) Summuorum Pontificum, ryt rzymski występował w formie zwyczajnej, czyli po reformie liturgicznej 1970 r., i w formie nadzwyczajnej. Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego nazywana jest mszą trydencką od Soboru Trydenckiego, na którym ten porządek sprawowania liturgii kościoła łacińskiego został promulgowany. Forma ta, ze zmianami, z których ostatnie wprowadzone były w 1962 r., była podstawową formą sprawowania mszy św. w Kościele rzymskokatolickim aż do reform liturgicznych po Soborze Watykańskim II. Zgodnie z wydanym przez papieża Franciszka motu proprio Traditionis Custodes, jedyną formą rytu rzymskiego będzie teraz liturgia posoborowa. Odprawianie mszy św. według mszału z 1962 r. będzie dopuszczalne jedynie za zgodą miejscowego biskupa. Nie będzie mogło się jednak odbywać w kościołach parafialnych, a biskupi nie będą mogli wydawać pozwoleń na tworzenie nowych grup skupionych wokół tradycyjnej formy mszy"" [7]. 

Doprawdy ja tego nie rozumiem i choć papież Franciszek tłumaczy to tym, "że zgodnie z opinią biskupów, z którymi się konsultował, pozwolenie na sprawowanie liturgii w formie przed reformami nie przyczyniło się do jedności Kościoła, a wręcz przeciwnie. Mszał z 1962 r. jest według Ojca Świętego używany instrumentalnie, w duchu odrzucenia nie tylko reformy liturgicznej, ale też ostatniego soboru powszechnego" [6], to jednak takie tłumaczenie do mnie nie trafia i prawdopodobnie też nie trafia do wielu wiernych uczestniczących w Mszach Trydenckich, ale i też do całego Kościoła Powszechnego. 

Ale to jeszcze nie wszystko. Warto sobie przypomnieć Synod Amazoński i oddawanie hołdu przez Franciszka i niektórych biskupów amazońskiemu bożkowi, czyli Paczamamie Jak w ostrym liście otwartym napisał bp. Athanasius Schneider, poświęcony sprawie obecności w Watykanie amazońskich figurek „Pachamamy”: 

 ""4 października 2019 r., w wigilię rozpoczęcia Synodu Amazońskiego, w Ogrodach Watykańskich, w obecności papieża Franciszka oraz niektórych biskupów i kardynałów, miała miejsce ceremonia religijna, której częściowo przewodniczyli szamani i podczas której zostały użyte symboliczne przedmioty, a w szczególności drewniana rzeźba nagiej, ciężarnej kobiety. Takie podobizny są znane i należą do rdzennych rytuałów plemion amazońskich, konkretnie służąc kultowi tak zwanej Matki Ziemi, Pachamamy. W kolejnych dniach drewniane, nagie figurki kobiece czczone były również w Bazylice św. Piotra, przed grobem świętego Piotra. Papież Franciszek powitał również dwóch biskupów niosących na ramionach figurę Pachamamy i udających się z procesją do Sali Synodalnej, gdzie owa figura została ustawiona na honorowym miejscu. Figurki Pachamamy zostały również wystawione na widok publiczny w kościele Santa Maria in Traspontina" (...) W odpowiedzi na głośne protesty wiernych katolickich wobec tych rytuałów oraz użycia tych figurek, rzecznicy Watykanu i członkowie komitetów Synodu Amazońskiego bagatelizowali lub zaprzeczali ewidentnie religijnemu, synkretycznemu charakterowi tych rzeźb. Jednakże ich odpowiedzi były wymijające i sprzeczne; były one aktami intelektualnej akrobatyki oraz negacją oczywistych dowodów (...) Katolicy nie mogą akceptować żadnego kultu pogańskiego ani jakiegokolwiek synkretyzmu między praktykami i wierzeniami pogańskimi a praktykami i wiarą Kościoła katolickiego. Akty kultu polegające na zapalaniu światła, kłanianiu się, upadaniu na twarz lub głębokich ukłonach aż do ziemi oraz tańcach przed nagą figurą kobiecą, nieprzedstawiającą ani Najświętszej Maryi Panny, ani żadnej kanonizowanej świętej Kościoła, są pogwałceniem pierwszego przykazania Bożego: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”; są pogwałceniem wyraźnego zakazu Boga, który upomina: „Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Pan, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem” (Pwt 4, 19) oraz „Nie będziecie sobie czynili bożków, nie będziecie sobie stawiali posągów ani stel. Nie będziecie umieszczać w waszym kraju kamieni rzeźbionych, aby im oddawać pokłon, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz” (Kpł 26,1) [8]"". 

Ponadto Papież Franciszek rok temu wydał swoją Encyklikę „Fratelli Tutti”, która u wielu katolików jeszcze bardziej wzbudziła zamieszanie w wierze. Papież w niej bardzo rzadko odwołuje się do Boga, natomiast promuje masońskie hasło: "Równość, Wolność, Braterstwo", gdzie w czasie Rewolucji Francuskiej dodawano jeszcze zwrot: "albo śmierć". 

Aby zapoznać się dokładnie z tą Encykliką i jej skutkom warto obejrzeć poniższy film:

https://youtu.be/NnWYfn50u5o

Przypominam jeszcze, że KK w dalszym ciągu winien ekskomunikować masonów ze swoich szeregów, ale czy tak jest, to już jest inna sprawa, skoro np. ""Wielka Loża Hiszpanii opublikowała oświadczenie, w którym chwali encyklikę Fratelli Tutti papieża Franciszka, cytując jednocześnie jej fragmenty. Masoni dopatrują się w niej realizacji zasad masonerii, która według samych członków loży opiera się „powszechnym braterstwie istot ludzkich, które nazywają siebie nawzajem braćmi siostrami mimo swoich cred, ideologii, koloru skóry, pochodzenia społecznego, języka, kultury czy narodowości” (...) W swoim oświadczeniu masoni zwracają uwagę na „religijny fundamentalizm” Kościoła, który w przeszłości potępiał masonerię. Jednocześnie w swoim dokumencie stwierdzają, że Fratelli Tutti „pokazuje jak daleko obecny Kościół katolicki znajduje się od swojego poprzedniego stanowiska. W Fratelli Tutti papież przyjmuje Powszechne Braterstwo: wielką zasadę nowożytnej masonerii”" [9].

Wszystko, co napisałem powyżej przekazuję z ciężkim sercem, ale uważam, że mam prawo - jako członek KK - wyrazić swoje wątpliwości. Tym bardziej, że nie jestem jedynym ich wyrazicielem. 

Odsyłam jeszcze do  do jednego tekstu opublikowanego w portalu wpolityce.pl [10] oraz do filmu:





[3] https://wpolityce.pl/kosciol/571886-kleska-sztandarowego-projektu-zrownowazonego-rozwoju

[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Konsensus_waszyngto%C5%84ski

[5] https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/517635,papiez-rozwodnicy-nowe-zwiazki-gender-homoseksualizm-adhortacja-rozwod-malzenstwo-seks-amoris-laetitia.html

[6] https://deon.pl/kosciol/serwis-papieski/franciszek-o-gejach-masonerii-i-naciskach,269820

[7] https://wnet.fm/2021/07/16/zakaz-mszy-trydenckiej-w-kosciolach-parafialnych-franciszek-ogranicza-mozliwosc-sprawowania-przedsoborowej-liturgii/

[8] https://pch24.pl/mocny-list-biskupa-schneidera-o-pachamamie-w-watykanie/

[9] https://www.fronda.pl/a/masoni-chwala-najnowsza-encyklike-papieza-franciszka,151206.html

[10] https://wpolityce.pl/kosciol/572289-niefortunna-decyzja-papiez-odwiedzi-francuski-cmentarz


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

środa, 4 maja 2022

Kolejna wojna wywołana tak naprawdę przez Niemcy!

Trwa krwawa, barbarzyńska i ludobójcza napaść Rosji na całą Ukrainę. Tak naprawdę to ona jest drugą agresją putinowskiej Rosji na ten kraj. Z pierwszą mieliśmy do czynienia w 2014 roku, kiedy rosyjskie wojska zajęły wojennie Krym i do dzisiaj uzurpują sobie prawo do tego terytorium. 

Wtedy przed laty elity unijne prawie nie zareagowały. Wyjątkiem była część krajów Europy Środkowo-Wschodniej z Polską na czele oraz Stany Zjednoczone, które nałożyły na UE m.in. embargo na handel bronią z Rosją. 

Mijały lata a W. Putin dalej oplatał swoją agresją, tym razem energetyczną kraje Starej Europy, w tym przede wszystkim Niemcy. Nie byłoby to możliwe, gdyby UE była naprawdę taką unią, która mówi jednym europejskim głosem z zachowaniem suwerenności i niepodległości poszczególnych państw a do takiej unii przecież przystępowaliśmy. 

Ale to tak naprawdę nie było możliwe, bowiem okazało się, że UE nie jest sojuszem równoprawnych państw a tak naprawdę tworem przede wszystkim Niemiec, które mentalnie pozostały wielowiekowym agresorem i bardzo dobrze dogadują się z innym agresorem, t.j. Rosją. Przez całe stulecia - z mniejszym lub większym natężeniem - Niemcy wspólnie z Rosją zawsze chciały dzielić między siebie wpływy w Europie, co było aż nadto widoczne w postaci Paktu Ribbentrop-Mołotow, który de facto stał się początkiem II Wojny Światowej. 

Owszem. Nieraz dochodziło do wojny pomiędzy agresorami, ale wynikało to z tego, że zarówno jeden, jak i drugi imperializm ostatecznie chciał być jedynym beneficjentem swojej agresji. Ale były czasy, gdy ze sobą współpracowali, choćby dokonując rozbiorów Polski - kraju, którego oba reżimowe społeczeństwa zawsze nienawidziły i który zawsze chciały unicestwić i wreszcie graniczyć na trwałe między sobą. 

Ta chęć wspólnej dominacji w regionie nie ustała od zarania dziejów a po wojnie tylko dzięki temu, że RFN znalazła się po amerykańskiej stronie tylko na kilkadziesiąt lat zamarła. Chociaż to za dużo powiedziane. Przecież NRD i RFN - mimo podziału Niemiec - zachowały wymienność swojej waluty jeden do jednego (1 marka RFN równała się wymiennie 1 marce NRD) i tak naprawdę zawsze oba niemieckie państwowe twory dążyły do zjednoczenia, tylko czekając na ten moment żeby powrócić do zdominowania Europy zgodnie z bismarckowskim modelem Mitteleuropy. 

Warto sobie przypomnieć też jaka była reakcja władz Niemiec  (ale też władz wielu innych krajów, takich jak Francja) na wprowadzenie przez agenta sowieckiego "Wolskiego" vel. W. Jaruzelskiego Stanu Wojennego w Polsce. 

""Kanclerz RFN Helmut Szchmidt na wspólnej konferencji z NRD-owskim przywódcą Erichem Honeckerem w grudniu 1981 r. powiedział, że stan wojenny był koniecznością ("Ich bedaure, dass dies Nun notwendig war").  Powiedział, że "Pan Honecker jest równie jak ja zaniepokojony, że okazało się to konieczne". Z ekipą Jaruzelskiego sympatyzowała znaczna część zachodnioniemieckich mediów. "Die Zeit" napisał: "Generałowi należy życzyć powodzenia, a stan wojenny zapewnia oddech samym Polakom, Rosjanom, Zachodowi i daje wszystkim szansę, może ostatnią, cofnięcia się o krok od przepaści (...) Już 13 grudnia 1981 r. francuski minister spraw zagranicznych Claude Cheysson oświadczył, że stan wojenny "to nie nasza sprawa, nic w tej sprawie nie zamierzamy robić". W podobnym tonie wypowiedział się austriacki kanclerz Bruno Kreyski (...) Należy dodać, że cytowani politycy zachodnioeuropejscy byli równocześnie w swoich krajach przywódcami partii socjalistycznych czy socjaldemokratycznych, starających się tradycyjnie utrzymywać dobre stosunki z władzami PRL. Z kolei, co mogło wydawać się zaskakujące, stan wojenny potępiła włoska Partia Komunistyczna. Zupełnie odmiennie zareagowały społeczeństwa państw zachodnich. Już w pierwszych dniach stanu wojennego w całej Europie Zachodniej doszło do manifestacji potępiających postępowanie władz PRL. Do największych doszło w Paryżu, Londynie i w Skandynawii"" [1].

Może też warto przypomnieć inne wydarzenie. "Rok 2003. Polska ubiega się o członkostwo w Unii Europejskiej. Wtedy też Stany Zjednoczone szykują się do interwencji zbrojnej w Iraku. Polska popiera twardą politykę USA. To właśnie spotyka się z ostrą krytyką ze strony ówczesnego prezydenta Francji, Jacquesa Chiraca. Kandydatom do Wspólnoty, którzy wyrazili poparcie dla działań Waszyngtonu - w tym Polsce - Chirac zarzuca lekkomyślność i infantylizm, nieodpowiedzialność i brak dobrego wychowania, a także niezdolność do przewidzenia konsekwencji. Grzmi, że to się może odbić na ratyfikacji traktatu akcesyjnego. Wtedy też, podczas rozmowy z dziennikarzami w Brukseli, wypowiada słowa, które mocno wryły się Polakom w pamięć. "Zmarnowali oni okazję, żeby siedzieć cicho" - stwierdzi Chirac"" [2].

Czy Szanownym Czytelnikom coś dzisiaj to przypomina? Bo mi tak a mianowicie reakcję państw Starej Europy a w szczególności Niemiec i Francji na agresję Rosji na Ukrainę oraz dalsze grillowanie Polski na arenie PE. Niestety taką postawę wcześniej i dziś prezentują elity UE i jestem przekonany, że w przypadku agresji Rosji na Polskę moglibyśmy tylko liczyć na USA i UK oraz część państw NATO a poza tym niemiecka UE coraz bardziej nienawidzi naszego kraju, co widać np. w fakcie, iż wczoraj - w dniu naszego Święta Konstytucji 3 Maja - nasza rodzima dzisiejsza Targowica w postaci europosłów totalnej opozycji zorganizowała przy poparciu tychże elit unijnych dyskusję o łamaniu praworządności w Polsce!

Ale powróćmy do Niemiec i Rosji. Szansa na zjednoczenie Niemiec pojawiła się po upadku ZSRR, przy czym trzeba sobie zdawać sprawę, że bodajże już w 1985 lub 1986 roku taką obietnicę - dotyczącą ich zjednoczenia - Niemcom złożył Michaił Gorbaczow i wszystko to, co działo się potem (m.in. upadek ZSRR) było wynikiem tego porozumienia. Na proces zjednoczenia RFN z NRD zachód Republiki Niemieckiej wydał do tej pory około 1,5 biliona Euro!

Nie mam zamiaru znów przypominać jak - kontynuując odwieczną współpracę - przez lata Niemcy zbliżały się do Rosji. Kondominium niemiecko-rosyjskie rosło od zakończenia wojny cały czas. Ostatnie zaś kilkanaście lat to proces i chęć ubezwłasnowolnienia całej Europy od Niemiec i Rosji, czego wyrazem była budowa nowych rurociągów z Rosji do Niemiec: Nord Stream I i Nord Stream II. Plan był taki, że Niemcy miały kupować gaz od Rosji po niskich cenach i odsprzedawać całej Europie z bardzo dużym zyskiem. 

Jednocześnie został dokonany podział Europy pomiędzy Niemcy i Rosję. Niemcy miały stworzyć Jedno Sfederalizowane państwo Europę a Rosja zbudować nowy ZSRR - bis pomniejszony o państwa, które znalazłyby się w strefie Niemiec, czyli te, które z Europy Środkowo-Wschodniej wstąpiły do UE i NATO. Ukraina i Białoruś przypadła Rosji i stąd ta wojna na Ukrainie i niechęć Niemiec do jej wspierania oraz chęć, aby Ukraina jak najszybciej przegrała tą wojnę. 

I gdyby nie bohaterski opór Ukraińców to nikt z krajów Starej Europy negatywnie nie zareagowałby na działania W. Putina, zresztą podobnie jak w 2014 roku. 

Niemcy a tym samym całe elity unijne pasły finansowo W. Putina przez lata. Można powiedzieć, że tak naprawdę sfinansowały imperialne zamierzania Rosji. Gaz z pierwszego rurociągu bałtyckiego płyną i zresztą płynie cały czas do Niemiec, co dalej zasila budżet wojskowy W. Putina. Francja - nawet w okresie embarga po 2014 roku - sprzedawała broń Rosji. Pieniądze W. Putina zasiliły europejskie zielone organizacje NGO'sów, które miały zablokować rozwój energetyki atomowej i poczęły walczyć o OZE, jednocześnie wpływając na wzrost wartości handlu tzw. emisjami CO2 i na program zwany Fit for 55, który może się okazać zabójczy dla większości krajów UE, w tym Polski. 

Tak więc wojna na Ukrainie była możliwa tylko dzięki postawie i działaniom Niemiec i jej zachodniej części UE, bo wszystko już było wcześniej podzielone: powstanie Jednego Państwa Europa oraz okrojonego ZSRR a w przyszłości Eurazji od Władywostoku do Lizbony. 

W. Putin rozpoczął agresję na Ukrainie korzystając z pieniędzy unijnych i będąc przekonany, że elity unijne będą mu ogólnie przychylne. Niestety rozpoczęcie tej wojny stało się realne w odniesieniu do pierwotnej postawy nowego prezydenta USA - J. Bidena. To jego - w początkach prezydentury - oddanie Europy Niemcom i Rosji też przekonało W. Putina o tym, że USA już na stałe wycofały się z Europy. O tym nie możemy zapominać! I dobrze się stało, że J. Biden zmienił swoje poglądy o 180 stopni. 

Ale to nie pieniądze USA spowodowały tą wojnę a finansowo-polityczno-gospodarcze tzw. koneksje Moskwy w UE a przede wszystkim w Niemczech. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814
Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 17 marca 2022

Czy W. Putin zaatakuje Polskę - kraj NATO?

Nie chcę być profetycznym defetystą, ale taki scenariusz jest niestety bardzo możliwy. 

A dlaczego? 

Bowiem W. Putin nie może sobie pozwolić na przegraną na Ukrainie, natomiast może "wyjść z twarzą", gdyby nawet uległ, ale całemu NATO. I już nie tylko chodzi o opinię międzynarodową, ale też opinię wewnętrzną, samych Rosjan. 

Przegrana W. Putina z Ukrainą - co zaskakująco wydaje się bardzo prawdopodobne - byłoby końcem jego mitu i zapewne też końcem jego prezydentury a do tego w historii Rosji zapisałby się nie "złotymi zgłoskami" (o czym mitomańsko marzy), ale jako ten, który doprowadził do upadku ideę Wielkiej Rosji i zniszczył mit niezwyciężonej armii rosyjskiej. 

Natomiast wciągając do wojny NATO - np. poprzez atak na Polskę - mógłby się wycofać, ale tylko ze względu na to, że walczył z całym znienawidzonym zachodem a nie tylko z Ukrainą. Paradoksalnie wtedy nawet mógłby umocnić swoją władzę w Rosji i wykreować nową "zimną wojnę". Dla większości Rosjan pozostałby nadal wielkim Putinem, który co prawda uległ zbrojnie NATO, ale właśnie jedynie ze względu na to, że "zachodnie psy" rzuciły się na niego a on bohatersko nie chciał wzniecać III Wojny Światowej, też nuklearnej. 

Także naprawdę Polska musi być dziś naprawdę czujna i poważnie traktować taką ewentualność. 

Tym bardziej, że ostatnio tuba propagandowa W. Putina "Pravda.ru" napisała m.in.: "Polska to kraj nazwany na cześć Stalina. Jest jak hiena. Czas przeprowadzić jej denazyfikację" [1]. Czyż to nie brzmi propagandowo znajomo - podobne teksty dotyczące Ukrainy powstawały w Rosji przed jej agresją na Ukrainę. 

Nie można też nie zauważyć dzisiejszej awarii urządzeń sterowania w 19 Lokalnych Centrach Sterowania Koleją w Polsce. Awaria dotyczy w głównej mierze lokalizacji, w którym używane są urządzenia marki Bombardier, o których w 2017 roku "Gazeta Polska" w artykule "Bombardierzy znad Wołgi" pisała o związkach kanadyjskiej firmy Bombardier z rosyjskimi oligarchami. Jacek Liziniewicz podkreślał w tekście, że "działkę" urządzeń sterowania ruchem kolejowym Bombardier rozwija najmocniej w Rosji, Chinach oraz właśnie w Polsce. a początku 2021 r. Alstom sfinalizował proces przejęcia Bombardier Transportation. "To o tyle istotne, że w ramach współpracy korporacyjnej do rosyjskiej firmy, związanej bezpośrednio z Bombardierem, mogły trafić również informacje i kody źródłowe z Polski" [2]. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 7 marca 2022

W. Putin jak S. Bandera!


Nie pisałbym o tym, ale prezydent obecnej Ukrainy Wołodymyr Zełenski raczył dziś powiedzieć, że pod flagą ukraińską nigdy nie byli mordowani cywile. 

Czyżby? Zapomniał już o współpracy z hitlerowskimi nazistami, ukraińskiej SS-Galizien, OUN-UPA okrutnie mordująca Polaków i Żydów w czasie II WŚ na Wołyniu i Galicji Wschodniej? 

Te 200 tysięcy Polaków, którzy barbarzyńsko zginęli z rąk rezunów ukraińskich powinno być jego wyrzutem sumienia i mimo obecnej tragedii nie powinien po prostu kłamać a zmierzyć się z historią. Właśnie teraz, kiedy my-Polacy okazujemy takie empatyczne i ludzkie współczucie dla zaatakowanych przez Rosję Ukraińców i pomagamy im powszechnie i najbardziej na świecie. 

Ukraina przy wsparciu Polski dziś zbiera dowody na ludobójstwo W. Putina. I ja się z tym zgadzam. Ludobójcę po prostu trzeba osądzić i skazać za zbrodnie wojenne. Jego miejsce w historii świata winno być jednoznaczne - jest on mordercą, bandytą i zakałą ludzkości.

Ale czym się różni W. Putin od bohatera Ukrainy S. Bandery, któremu Ukraińcy stawiają dziękczynne pomniki? Niczym, choć na razie na Ukrainie W. Putinowi jest daleko do zbrodni S. Bandery. Obecnie putinowska Rosja zamordowała ledwie kilka setek cywilnych Ukraińców a S. Bandera zamordował setki tysięcy ludzi, w tym Żydów a w szczególności Polaków. Mordował okrutnie dzieci, kobiety, kobiety w ciąży, starców i Polaków w kwiecie wieku. To nie było ludobójstwo? Owszem było, ale jakoś właśnie jak do tej pory od Ukraińców nie doczekaliśmy się przeprosin ani uznania S. Bandery i jego organizacji za ludobójców. A sama współczesna Ukraina np. ogłasza rok rokiem S. Bandery. 

Właśnie teraz Ukraińcy się przekonują jacy są Polacy. Pomagamy całym sercem i w każdy możliwy sposób i to zarówno jako zwykli ludzie, jak i instytucjonalnie jako państwo. Taki ludzki odruch winien być dla Ukraińców implikacją do rewizji swojego uwielbienia dla S. Bandery i zrozumienia, że Polakom należą się przeprosiny i prawda historyczna, na której będzie możliwa budowa naprawdę przyjacielskich stosunków polsko-ukraińskich. 

I mam nadzieję, że tak się niebawem stanie. 

 
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję!
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 27 lutego 2022

NEon24.pl - moja decyzja wobec agresji W. Putina na Ukrainę.

Jam jest tylko zwykły bloger i tego typu oświadczenie może wydawać się przejawem jakiejś tam zbytniej, subiektywnie postrzeganej przeze mnie ważności własnej osoby. Tak nie jest, ale piszę na różnych forach internetowych już od 14 lat, mam jakieś tam mniejsze czy większe grono swoich czytelników i komentatorów i to do nich kieruję ten post. Czuję taką potrzebę. 

Otóż oświadczam, że - wobec agresji W. Putina na Rosję - podjąłem decyzję o zaprzestaniu publikacji swoich postów na portalu NEon24.pl, który swoimi promowanymi na forum publikacjami jawnie broni i wspiera tego szaleńca i jest miejscem propagowania putinowskiego postrzegania świata. Ten jest  ostatni. 

Moja decyzja jest związana tylko i wyłącznie z proputinowskim obszarem funkcjonowania portalu i nie jest związana z innymi tematami poruszanymi na tym forum.

Bowiem nic, ale to nic nie może usprawiedliwiać obecnej i wywołanej przez W. Putina wojny rosyjsko-ukraińskiej. Atak na całą Ukrainę jest przejawem jego psychopatycznego i dyktatorskiego megalomaństwa oraz mitomaństwa, które w tej jego szalonej głowie już od dawna zatliły myśl, aby jeszcze za swojego życia zostać w jego mniemaniu bohaterem rosyjskiej historii, który odbudował mocarstwowość Wielkiej Rosji lub choć w części przywrócił dawny ZSRR i jego międzynarodowe znaczenie. O tych dążeniach W. Putina wiemy od bardzo dawna. 

I też nic dzisiaj nie usprawiedliwia promowania w mediach tradycyjnych i elektronicznych oficjalnej propagandy rosyjskiej niby uzasadniającej tę agresję. 

Ani bowiem odwoływanie się do nazizmu, faszyzmu oraz banderyzmu obecnych władz Ukrainy i jej mieszkańców, ani wskazywanie, że tak naprawdę Ukraina nie ma prawa do własnego państwa i od zawsze była rosyjska nie mogą być argumentami przemawiającymi za koniecznością zaatakowania przez putinowską Rosję uznanej przez społeczność międzynarodową wolnej, niepodległej i suwerennej Ukrainy. Tym bardziej, że takie argumenty są czystą fałszywą narracją putinowskiej Rosji.

Podobnie jest z propagowaniem tezy, iż cała ta wojna jest kolejną, którą tak naprawdę wywołują dla własnej korzyści Żydzi rządzący światem a tak naprawdę przez kondominium amerykańsko-izraelskie. Jest to absurdalne postrzeganie świata, w którym m.in. wskazuje się USA jako największego agresora świata, któremu chce się przeciwstawić słowiańska Rosja W. Putina. 

Stosowanie takiej retoryki w Polsce świadczy albo o niewiedzy, albo o naiwności ludzi ją stosujących, albo też jest przejawem tego, że ci ludzie są tubą propagandową Rosji w ramach jej wojny informacyjnej wykorzystywanej w tzw. wojnie hybrydowej Rosji wobec naszego kraju, ale też i całego świata. 

Wielokrotnie na swoim blogu wskazywałem, że jestem bardzo daleki od fanatycznej postawy bezgranicznie ufającej USA czy np. UE. Ale też wskazywałem, że skrajnie nie ufam też Moskwie i jej sojusznikom w stylu Białorusi czy już dzisiaj niestety Chinom. Podobnie też nie mam zaufania do Żydów. Ale to tylko oznacza, że staram się patrzeć na świat z punktu widzenia polskiej racji stanu, a niestety dziś polscy piewcy W. Putina patrzą na świat z jego a nie polskiego punktu widzenia. Tego nie można zaakceptować i w tym uczestniczyć, choćby tylko symbolicznie i powierzchownie.

Takich autorów, którzy próbują wybielać i usprawiedliwiać a nawet wychwalać dziś (w dobie agresji Rosji na całą Ukrainę) uważam za rosyjskich i antypolskich dywersantów, którzy kompletnie ignorują polską historię i nie dociera do nich, że Moskwa (obok Niemiec) od zawsze była naszym śmiertelnym wrogiem. 

Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że dziś wolna i niepodległa Ukraina jest też gwarantem wolnej i niepodległej Polski a jej przegrana w wojnie z Rosją, może też stać się prędzej czy później początkiem zaatakowania przez putinowską Rosję naszej Polski. Nie dociera to do zakutych łbów dzisiejszych piewców W. Putina? Przecież to szaleniec na miarę A. Hitlera i J. Stalina. Czy tego nie widać? 

Oczywiście też zdaję sobie sprawę, że jako polski naród bardzo ucierpieliśmy z rąk ludobójczych, ukraińskich OUN-UPA w czasie II Wojny Światowej i tuż po niej. Rzezi na Wołyniu i Galicji Wschodniej nie możemy zapominać a prawda o niej winna być fundamentem budującym przyjazne stosunki polsko-ukraińskie. Tego winniśmy wymagać od Ukraińców, podobnie jak tego, żeby przestali gloryfikować takich zbrodniarzy jak S. Bandera. 

Ale nie można teraz wykorzystywać tej naszej tragedii i antybanderowskiej postawy dla niecnych celów obrony i gloryfikacji W. Putina. Jego naprawdę zupełnie nie obchodzi ten banderyzm bowiem jest zafiksowany na stworzeniu Wielkiej Rosji, nawet kosztem utraty niepodległości np. Polski i wywołania III Wojny Światowej. I ten ukraiński nazizm czy banderyzm propagandowo jest przez niego wykorzystywany, żeby siać ferment wśród Polaków i niestety wykorzystuje do tego celu też niektóre działające w Polsce lub też stworzone przez samego siebie polskojęzyczne fora internetowe, jak np. portal NEon24.pl

Jestem blogerem od 2008 roku. Bardzo rzadko - o ile w ogóle - uczestniczyłem w gorących dyskusjach wielu blogerów i komentatorów określonych forów obrzucających się wzajemnie błotem, czyli oskarżeniami lub różnorodnymi insynuacjami. 
 
Ogólnie te wzajemne animozje mnie nie obchodziły, bo zawsze pisałem to, co myślę i nie zwracałem uwagi tak naprawdę gdzie. A moja filozofia blogowania - o której już wielokrotnie pisałem - dotychczas była taka, że dla mnie liczyło się dotarcie z moim przekazem do jak największej liczby odbiorców i to nawet na platformach, gdzie miałem i mam a'priori bardzo mało zwolenników moich poglądów. 
 
A nawet powiem więcej: nieraz wolałem właśnie na takich forach publikować, bo wtedy mogłem (nie zawsze) wzbudzać dyskusję z moimi adwersarzami, którą bardzo lubię, bo bywa bardzo inspirująca intelektualnie. Ponadto mój głos był pewnym wyjątkiem w tej plątaninie propagandowych i promoskiewskich wypocin. Mam też i tak w realnej rzeczywistości, gdzie zawsze bardzo lubię dyskutować z moimi interlokutorami o przeciwnych poglądach. Być może jest to też pokłosie moich doświadczeń ze studiów i późniejszego wykładania w szkołach podyplomowych, gdzie nieraz starałem się przeprowadzać egzaminy na zasadzie dyskusji moich studentów, gdzie jednym i drugim (którzy mieli już określone i przeciwstawne poglądy) zalecałem przyjęcie poglądów swoich "wrogów" i ich egzaminacyjną obronę.  
 
Ale oczywiście zawsze sobie zdawałem sprawę, że każde forum blogerskie - tak jak każda redakcja określonego medium - ma swoją "linię programowo-polityczną" i propaguje zatem określone treści posuwając się nieraz do cenzury wypowiedzi, które z tą "linią" się nie zgadzają. 
 
Kiedyś jednak internet wydawał się potencjalnie oazą wolności. Dziś ostała się ona tak naprawdę jedynie na prywatnych stronach, choć i te są już nieustannie inwigilowane i przyjdzie taki czas, że być może wrócimy do czasów "podziemnych powielaczy". Tyle tylko, że prywatne (na prywatnych blogach) a nie publiczne publikowanie na ogólnodostępnych forach mija się z celem, bo tak naprawdę tylko docieramy z reguły "do samego siebie" za wyjątkiem nielicznych i naprawdę wybitnych niezależnych dziennikarzy czy blogerów. A tych jest coraz mniej. 
 
Zatem zarówno ogólnoświatowe, jak i lokalne media, w tym internetowe, korzystają ze swoich praw własności narzucając tym, którzy tam publikują swoje poglądy, ograniczając jednocześnie ich swobodę wypowiedzi i to nieraz aż poprzez autocenzurę. 
 
Na szczęście pisanie swoich tekstów w internecie pozostaje chyba nadal o wiele bardziej wolne niż w tradycyjnych mediach, gdzie albo zostaniemy zatrudnieni w określonej redakcji, albo też nie i nawet na forach, które wydają się nam nieprzychylne możemy w zdecydowanej większości swobodnie publikować narażając się jedynie na ewentualny ostracyzm i niechęć właściciela oraz jego blogersko-komentatorskich akolitów. 
 
I dlatego nie mogłem się zgodzić z faktem, że bywają i tacy, którzy atakują nas (mnie) za publikowanie tam, gdzie oni uważają to za niestosowne i zarzucają nam (piszącym na wielu, nieraz ideowo odmiennych platformach), iż samo umieszczanie tam tekstów a'priori musi nas dyskwalifikować i jednoznacznie kojarzyć z poglądami właścicielskimi takiego forum. Jest raczej odwrotnie, bo jaki docelowy sens ma publikowanie tylko tam, gdzie "przekonujemy już przekonanych" i dyskutujemy w gronie jedynie swoich zwolenników. 
 
Owszem. Zdaję sobie też sprawę, że szczegółowa analiza polityczno-społeczna określonej platformy internetowej może przynieść efekty w postaci zdiagnozowania rzeczywistej konotacji politycznej jej właścicieli i określonych sympatii a nawet można się nieraz i pokusić o wskazanie ewentualnych - nawet zewnętrznych - mocodawców takiego forum, które ma być może spełniać jakieś cele, w tym też np. kształtowanie określonej opinii na rzecz innych i wrogich nam państw. Można też np. znaleźć nawet hipotetyczne środowisko, które było zainteresowane powstaniem takiego forum i teraz wpływa na jego funkcjonowanie, np. środowisko dawnego WSI czy UB. 
 
Podobnie zresztą - jak w przypadku mediów tradycyjnych - określone media internetowe niemal zawsze wspierają swoje polityczne środowiska w postaci np. popierania partii politycznych i  jak to bywa na naszym podwórku dotyczy to szczególnie popierania obecnego obozu rządzącego związanego z ZP (PiS) lub też totalnej opozycji z PO na czele. 
 
Ale to jest jasne dla wszystkich i to widzimy w realnej i internetowej rzeczywistości. 

Gorzej jest, gdy mamy do czynienia z bardziej wyrafinowanymi formami wpływania na nasz kraj i na nasz naród jako całość a świat Internetu daje obecnie ogrom takich metod, które można nazywać np. formami tzw. wspomnianego już ataku hybrydowego, gdzie informacja (dezinformacja - fake newsy) i jej kształtowanie jest podstawą takich działań. 
 
Natomiast są takie historyczne chwile, kiedy należy jednak zweryfikować zasady swojego postępowania. I taka chwila teraz nadeszła też w moim przypadku. 

Po rozpętaniu przez W. Putina wojny z całą Ukrainą portal NEon24.pl promuje na swojej stronie głównej teksty jawnie wspierające tego szaleńca. Niemal wszystkie promowane teksty są fanatycznie promoskiewskie i proputinowskie. Nie mam ochoty wskazywać konkretów, ale wystarczy wejść w każdej chwili na to forum, by to zobaczyć i przeczytać. 

I to nie jest tak, że przez redakcję są - zgodnie z wolnością słowa, bo przecież można mieć różne poglądy - po prostu publikowane, ale są przez nią promowane! A to dobitnie świadczy, że portal ten był i jest zwykłą tubą propagandową putinowskiej Rosji. Tym bardziej, że wiele tekstów jest wprost kopiowane z polskim tłumaczeniem z putinowskich serwerów i często wskazuje się też w nich putinowskie filmiki na YouTube. 

Tak wiem, że wielu internautów stwierdzi, że dopiero teraz się obudziłem, gdy oni o tym mówili od lat, ale wcześniej wskazałem, co mną dotychczas kierowało publikując na forach, z którymi ideowo i politycznie się nie zgadzam lub nie zgadzałem. 

Natomiast teraz nie mam zamiaru być "listkiem figowym" mającym uwiarygadniać promoskiewski i antyrządowy portal, w którym tak naprawdę chyba z 90% tamtejszych blogerów oraz komentatorów niemal zawsze było i jest a'priori przeciwko moim poglądom. Zresztą widać to po ocenach i komentarzach do moich tekstów. 

Powtórzę. Lubię dyskutować z adwersarzami, bo uważam, że pluralizm opinii jest czymś oczywistym w wolnym kraju, ale jest nieraz taka granica, której przekraczać nie wolno. I dzisiaj nie wolno popierać człowieka, który nie tylko bez żadnego powodu zaatakował Ukraińców, ale też swoich rodaków wysyłając ich na zupełnie niepotrzebną śmierć. Żal mi tych młodych ludzi, którzy sami nie wiedzą dlaczego mają walczyć i tracić życie i żal mi jest Ukraińców, którzy też nie wiedzą po co ta wojna, ale dzielnie walczą o wolność swojej Ojczyzny. 

Wobec wszystkich powyższych argumentów podjąłem więc przedstawioną na początku decyzję o zaprzestaniu publikacji swoich postów na portalu NEon24.pl. Ten jest ostatni, no chyba, że zauważę, iż proputinowcy na tym portalu będą traktowani tak, jak na to zasługują, czyli można będzie ich teksty wydobywać jedynie z tzw. "lochu" portalu. Przecież jest tyle innych tematów, nad którymi warto się pochylić i nawet merytorycznie się spierać...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 

Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog