Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Wielkanocne refleksje... Czy dobro zwycięży ze złem?

No i już prawie po świętach choć Oktawa Wielkanocna trwa do Niedzieli Miłosierdzia Bożego przypadającej w tym roku 16 kwietnia. Kończy się drugi dzień świąt, tzw.: "Lany Poniedziałek" ("Śmigus-Dyngus") i trochę żal, że tradycja oblewania wodą powoli zamiera...

Ale cały okres świąteczny: Wielki Tydzień, Triduum Paschalne, Wielkanoc i jej Oktawa to szczególny czas, kiedy przeżywamy silne emocje: od strachu i boleści aż do wielkiej nadziei i radości. Jest to też czas na refleksje o życiu, przemijaniu, śmierci... o tym, co to jest dobro i zło. 

Teraz - wobec wojny na Ukrainie - te wszystkie emocje i refleksje stają się jeszcze bardziej głębokie i wyraziste.  

I ja też refleksyjnie popatrzyłem na ten świat, w którym niestety zło zbiera swoje żniwo i to nie tylko w sposób fizyczny jak na Ukrainie, ale też duchowy, niszczący ludzi wewnętrznie. I począłem doszukiwać się źródeł tegoż zła. A, że mamy okres mistyczny to łatwo mi było je wskazać. To same zło w postaci szatana, diabła czy dybuka. I to Czyste Zło towarzyszy ludziom od wieków!

Bo czymże było skazanie na śmierć Jezusa Chrystusa tak naprawdę przez jego rodaków? Żydzi skazali Go na unicestwienie, bo musieli być opętani przez żydowskiego szatana, czyli dybuka. Innego wytłumaczenia nie ma a ponadto całkiem świadomie stwierdzili, że "Krew Jego na nas i na dzieci nasze" (Mt 27, 25) [1]. I do dzisiaj ta Jego krew jest ich klątwą i cały czas ich szatan, czyli dybuk ma nad nimi władzę i rozkazuje im szerzenie zła. A oni w dużej części z ochotą poddają się jego mocy czcząc jednocześnie podesłanego przez niego "złotego cielca". 

W dzisiejszym świecie chyba nie ma aż tak w większości skrajnie nacjonalistycznego, czyli szowinistycznego narodu jak Żydzi. Wystarczy poczytać ich talmudyczno-rabiniczny Talmud, czyli 12 tomową księgę - w dużej mierze - zawierającą treści nienawiści i pogardy wobec nie-Żydów czyli Gojów a już najbardziej tamudyczno-rabiniczni Żydzi nienawidzą wyznawców Jezusa Chrystusa, którego nie uznali za Mesjasza i dalej w swojej dybukowej duszy oczekują na swojego Zbawcę. 

Dochodzi niemal do sytuacji, że część z nich dziś uważa się jako naród za tegoż Króla Żydowskiego. Czyste bałwochwalstwo, czyli uczynienie z siebie najgorszych grzeszników uważających się za Boga i święty naród wybrany, co widać np. w organizacjach masońskich. A masoni od wieków byli przez Kościół Katolicki zawsze ekskomunikowani, ale teraz jest z tym różnie, bo Żydzi przeniknęli do naszego Kościoła i deprawują go od środka a wielu wiernych uważa, że swoje wpływy osiągnęli nawet w Stolicy Piotrowej z papieżem Franciszkiem na czele, który nawet dzisiaj się dziwnie zachowuje wobec wojny na Ukrainie mówiąc, że nie można się zbroić przed rosyjskim agresorem.   

Nie chcę się tu nadmiernie rozpisywać na temat Żydów czy ich aszkenazyjskich chazarskich pobratymców o pochodzeniu mongolsko-turańskim (lub sałtowo-majackim). Polecam zaś przeczytanie mojego cyklu postów na temat żydowskiego Talmudu [2]. Ciekawe będą chyba i teksty o żydowskich Chazarach [3]. 

A Niemcy? Czyż odbiegają w swoim szowinizmie od większości Żydów? Absolutnie nie! I to można przecież zaobserwować na przestrzeni dziejów. Większość z nich myśli kategoriami Wielkiego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Ta ich część przesączona jest nienawiścią do innych narodów i z całą swoją butą uznają siebie za europejską "rasę panów", czyli niczym europejski naród wybrany, który winien władać i panować nad innymi europejskimi narodami.  

Jakże takie megalomańskie myślenie przybliża ich do takowego myślenia dużej części Żydów, z tym, że Żydzi zawsze dążyli do panowania nad całym światem raczej poprzez "mamonę" i rozbijanie wewnętrzne ducha człowieka, Goja czyniąc z niego, coś na kształt bezmyślnej zwierzęcej masy (gender, New Age, LGBTQ+, multikulturalizm, hedonizm, konsumpcjonizm, nihilizm, egoizm, pornografia, atomizacja i pauperyzacja społeczeństw, ubezwłasnowolnienie kredytem, tolerancja represywna, lewactwo wszelkiej maści). Dopiero relatywnie od niedawana podobną strategię przyjęli też i Niemcy a realizują ją poprzez swój projekt zlewaczałej UE. I czyż możemy się dziwić, że dziś Niemcy i Żydzi współpracują ze sobą i chcą zmienić historię świata przypisując nazizm jakiejś nieokreślonej warstwie ludzi a najlepiej byłoby zwalić winę na Polaków, jako Katolików! Trzeba też pamiętać o wszelkich lewackich rewolucjach a nawet wojnach wywoływanych i finansowanych przez liderową część Żydów (Rewolucja Francuska, Rewolucja Bolszewicka, wojny światowe...) [4], [5], [6], [7], [8], [9].

A przecież A. Hitlera popierało przeszło 90% Niemców, i to dobrowolnie! A przecież to hitlerowskie Niemcy bestialsko wymordowały miliony Żydów a wcześniej przez wieki to Polska była najbardziej w Europie przychylna Żydom! 

Ale to imperialne dążenie do "poszerzenia przestrzeni życiowej" charakteryzujące wszystkie Rzesze Niemieckie bardzo mocno zbliża też Niemcy do Rosji, która też od wieków myśli imperialnymi kategoriami Wielkiej Rusi, i to niezależnie czy carskiej, sowieckiej czy obecnej.  

Rosja to pewien stan umysłu nie zmieniający się przez wieki. Rosjan kształtuje ich myślenie: potrzeba cara (niekwestionowanego przywódcy) i wieczna tęsknota za mocarstwowością międzynarodową ich kraju (wielką Rusią). Te cechy są niezmienne. Stąd nawet dzisiaj W. Putina popiera bardzo duża liczba Rosjan, o ile nie większość! 

Identyczne cechy posiada też duża część Niemców, którzy też potrzebują swojego führera (niekwestionowanego przywódcy) i też odwiecznie pragną swojej mocarstwowości, swojej wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Dodatkowo mają jako naród wybujałe ego, które implikuje ich pogardę wobec innych nacji i podświadome przeświadczenie o sobie jako - jak już wspomniałem - "rasie panów". Te cechy są niezmienne. Stąd nawet dzisiaj aż 64 proc. Niemców uważa, że NATO nie powinno przekazać Ukrainie samolotów wojskowych. Poparcie dla wsparcia militarnego Kijowa w ten sposób wyraziło zaledwie 28 proc. respondentów. I nawet przeszły w Niemczech tzw. Marsze Wielkanocne (w ilości ok. 100), które były nakierowane na zaniechanie pomocy militarnej Ukrainie i "wygrania pokoju a nie wojny", czyli tak naprawdę były nawoływaniem Ukrainy do poddania się W. Putinowi. 

Niemcy mają swoisty kompleks Rosji jednocześnie połączony z jakąś niezrozumiałą jej fascynacją. 

Nie jest więc przypadkiem, że oba społeczeństwa są naprawdę bardzo podobne - tylko w tych krajach mogły powstać największe ludobójcze socjalistyczne totalitaryzmy XX wieku: nazizm i komunizm. Co prawda w Rosji przywódcy Rosji Sowieckiej musieli nieraz użyć siły wobec własnego narodu a Niemcy sami z siebie ulegli fascynacji nazizmem, ale to tylko świadczy, że jednak Niemcy wedle swojego ordnung muss sein są potencjalnie bardziej niebezpieczni niż Rosjanie, przy czym należy zwrócić uwagę, że jednak Rosja jest na dzień dzisiejszy bardziej barbarzyńska fizycznie, co udowadnia obecną agresją wojenną na Ukrainę.   

Społeczeństwo niemieckie - jak już napisałem - w czasie II WŚ popierało A. Hitlera w przeszło 90-ciu procentach. Do dzisiaj w wielu długoletnich firmach niemieckich stoją popiersia ich nazistowskich szefów z czasów wojny a Niemcy próbują wyprzeć swoją wojenną winę cedując ją na mitycznych, bez-narodowych nazistów a tak naprawdę na nas - Polaków.  

Dzisiaj Rosja chce w Europie odbudować swoją Wielką Ruś o potędze dawnego i słusznie minionego ZSRR. To oczywiście już nie jest możliwe, ale W. Putin chce wyrwać dla siebie, ile będzie mógł a już na pewno kraje nie należące do NATO jak Ukraina czy Białoruś. Nie pogardzi też zapewne i Gruzją a kto wie czy znów nie będzie miała apetytu na inne kraje jak Afganistan.  

Z drugiej strony od lat Niemcy budują swoją potęgę poprzez Unię Europejską, którą chcą przekształcić w zależne od siebie Jedno Sfederalizowane Państwo Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli. To taka ich nowa Rzesza, tym razem już IV.  

I to ich państwo ma wreszcie sąsiadować z Wielką Rusią a do tego sąsiedztwa zawsze dążyli tak oni jak i imperialiści rosyjscy. I stąd się wziął Pakt Ribbentrop-Mołotow, który de facto był fundamentem rozpoczęcia II Wojny Światowej i wspólnej napaści nazistowskich Niemiec i komunistycznych Sowietów na Polskę we wrześniu 1939 roku. Wcześniej były też rozbiory Polski, w których główną rolę odegrały też te dwa kraje.  

W okresie wojny mieliśmy więc dwa totalitaryzmy, które ją rozpoczęły, ale tak naprawdę każde z nich myślało, że w końcu zostanie tylko z nich jeden najważniejszy. Zarówno A. Hitler, jak i J. Stalin przygotowywali się więc na ewentualne wzajemne pokonanie. I jedni i drudzy chcieli napaść na siebie. A. Hitler wyprzedził J. Stalina i zaatakował jako pierwszy a że, cała infrastruktura sowiecka była stworzona agresywnie (przygotowawczo do ataku) a nie obronnie (przygotowawczo do obrony), to A. Hitler z początku szybko i sprawnie zdobywał Rosję Sowiecką... aż do czasu rosyjskiej zimy i przegrupowania wojsk sowieckich. Ostatecznie tę wojnę przegrał i zaczęła się "zimna wojna".  

Po jej zakończeniu i po różnych turbulencjach nastąpiła era niemieckiej Unii Europejskiej i W. Putina. I znów odżyły dawne ciągoty obydwu partnerów: z jednej strony W. Putin sukcesywnie dążył do odbudowania imperium rosyjskiego a niemiecka UE do budowy swojego imperium, czyli IV Rzeszy. Nastąpił znów rozkwit kondominium niemiecko-rosyjskiego zwieńczony umową na budowę Nord Streamów, które już całkowicie miały uzależnić większość krajów UE od dostaw gazu z Rosji, której redystrybucją miały się zajmować oczywiście Niemcy. Dodatkowym celem budowy Nord Streamów miało być całkowite odcięcie  Ukrainy od dostaw rosyjskiego gazu, co miało sprawić, że nie potrzeba byłoby obecnej wojny, bo Rosja zdobyłaby ją bez żadnego wystrzału. Na szczęście nie udało się uruchomić Nord Stream II i plany Niemców i Rosjan się nie powiodły.  

Ale nie łudźmy się. Plan Eurazji od Władywostoku do Lizbony wcale nie umarł. Niemcy dalej dążą do budowy Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa a imperializm rosyjski wcale nie został zażegnany. Tym samym po wojnie może się zdarzyć, iż dawne kondominium zostanie znów kontynuowane, co ogólnie widać po niechęci Niemiec do zastosowania bardzo ostrych sankcji wobec Rosji a jedynym faktem, który może przerwać ten proces byłaby wygrana Ukrainy w tej rosyjsko-ukraińskiej wojnie. Dlatego też polską racją stanu jest wspieranie Ukrainy do końca. Jej wolność zagwarantuje też naszą wolność i niepodległość! 

Bohaterska obrona Ukraińców przekreśla też ewentualne plany Żydów, którzy ostatecznie chcieliby  liderowo kontrolować niemiecko-rosyjską Eurazję jako jeden z obszarów ich Nowego Porządku Świata, z Jednym Rządem Światowym.  

Szatańskich posłanników w postaci dużej części: Rosjan, Niemców i Żydów dziś powstrzymują Ukraińcy i ich nadzwyczajna wprost długotrwała obrona. I z tego trzeba się cieszyć i pomagać im jak tylko możemy.  Ale jednocześnie ten zaskakująco dany nam czas należy wykorzystać dla dobra Polski i naszych sojuszników (V4, Trójmorze). 

Mówiąc bardzo brutalnie: jeżeli teraz nie wykorzystamy obecnej wojny w kierunki zmiany i umniejszenia roli Niemiec w UE, Niemiec, które zachowują się wobec wojny w sposób haniebny, to zostanie nam przyszłość jako li tylko jeden z landów Nowej IV Rzeszy Niemieckiej, która z Rosją (niezależnie czy będzie jeszcze rządził tam W. Putin, czy ktoś inny) zbuduje upragnioną przez oba kraje Eurazję! A w niej już nie będzie miejsca na wolną, suwerenną i niepodległą Polskę a staniemy się po prostu częścią kondominium niemiecko-rosyjskiego pod żydowskim zarządem komisarycznym! Czy naszych rządzących będzie na to stać? Tego nie wiem, ale jeżeli tak się stanie, to ta "przestrzelona" przez W. Putina wojna może kiedyś okazać się dla nas i nie tylko dla nas zbawienna.  

Na koniec muszę wspomnieć też o szaleńczym eko-terroryzmie, który dziś już ponadnarodowo zagraża nam wszystkim. Wszelkie te zielono-komunistyczne agendy (Agenda2030 czy Agenda2050) to tak naprawdę chęć zmiany wszystkich ludzi i warunków ich życia. Zielone Łady; Pakiety „Fit for 55”; jakieś Raporty C40 Cities; promocja jedzenia robaków i ograniczenia spożycia mięsa, nabiału, kupowania nowej odzieży; zakazy poruszania się; jednostkowe limity pozostawiania śladu węglowego dla ludzi (niczym jak w handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS); punktacja indywidualnej przydatności społecznej (w Chinach już taki system funkcjonuje); permanentna inwigilacja; depopulacja; etc. to bardzo szalone i niebezpieczne dla rodzaju ludzkiego pomysły.  A wszystko to w imię bzdurnego i wymyślonego przez globalistów "zrównoważonego rozwoju" [10].

Mam jednak nadzieję, że to wszystko zło zostanie pokonane przez dobro płynące ze Zwycięstwa i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa! W nim musimy pokładać nadzieję!


[2] Część pierwsza: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2018/03/nie-da-sie-zrozumiec-duzej-czesci-zydow.html. Kolejne części mają ten sam tytuł oraz numerację kolejną. 


[4] W.I. Lenin powrócił z emigracji w Szwajcarii pociągiem specjalnym poprzez okupowaną przez Niemcy Europę 16 kwietnia. Trasa podróży pociągu z emigrantami rosyjskimi w słynnym tzw. "zaplombowanym wagonie" wiodła ze Szwajcarii przez Berlin, dalej statkiem do neutralnej Szwecji, pociągiem do granicy należącej wówczas do Rosji Finlandii. i wreszcie pociągiem z Finlandii (wobec zmiany rozstawu torów) dotarli do Piotrogrodu. Przepuszczenie przez terytorium państwa wojującego na zasadzie eksterytorialnego tranzytu obywateli państwa, z którym Niemcy prowadziły wojnę było wówczas i pozostaje do dziś wydarzeniem bez precedensu w prawie i stosunkach międzynarodowych.  WI. Lenin wiózł ze sobą złoto, które podarowali mu - wraz z władzami Niemiec - niemieccy, żydowscy bankierzy na sfinansowanie Rewolucji Bolszewickiej. Równie ciekawym jest powrót niezależnych socjalistów pod wodzą Lwa Trockiego, który powrócił również jak Lenin swobodnie do Rosji z emigracji w Stanach Zjednoczonych w maju 1917.

[5] Symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu.

[6] Bardzo zaskakujące jest też to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)" historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.

[7] Warto wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.), Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.). Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę. Ponadto - co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu Palestyny). Była to tzw. "umowa/ugoda Haavara (hebr: "umowa przewozu"), która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki - było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając "w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi.

[8] Innym obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z nich było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz amerykański historyk Bryan Mark Rigg).

[9] Porażające jest też to, że istniało w czasie II WŚ wiele organizacji żydowskich na usługach A. Hitlera. Najważniejszą z tych organizacji był niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych. Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach) wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku. 
Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności – kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom. Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw. Grupa 13, trzynastka, czyli Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie i poza nim. Koniecznym wydaje się też wspomnienie o Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie zwanej policją żydowską albo tzw. odmani). Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi  częściowo Judenratom, kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.

[10] Bardzo polecam książkę Pani Agnieszki Stelmach pt. "Zrównoważony rozwój. ZAKLĘCIE GLOBALISTÓW, INSTRUMENT TOTALNEGO ZNIEWOLENIA", https://ebook.piotrskarga.pl/zrownowazony-rozwoj/?ka=008925

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję!
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 25 lutego 2023

Gdzie uciekniemy jak Rosja nas zaatakuje?

Załóżmy, że tak jak Ukraina nie należymy ani do NATO, ani do UE i Rosja by nas zaatakowała. 

Ukraińskie kobiety i dzieci  uciekają przed wojną do nas a nasze babcie, matki, żony, partnerki i nasze dzieci gdzie mieliby uciekać? 

Do Niemiec? Wolne żarty. Oni wolą muzułmanów niż polskich katolików a do tego – jak to drzewiej bywało – mogliby się nawet cieszyć i porozumieć z Rosją a tym samym w końcu realnie ziścić swoją ideę  Mitteleuropy i doprowadzić do wspólnej granicy niemiecko-rosyjskiej. Jak dalej nas uczy nauczycielka-historia, na jakąś militarną pomoc z ich strony też bym zbytnio nie liczył, co możemy zaobserwować w przypadku niemieckiej "pomocy" dla Ukrainy.  

Do Francji? To też odpada, bo oni mają swoje wewnętrzne problemy jak np. uliczny sprzeciw wobec podniesienia wieku emerytalnego i zapewne też wstrzymywaliby się z przyjmowania kolejnych "rąk do pracy" oraz raczej nie byliby skorzy do przeciwstawienia się Rosji i W. Putinowi. Zauważmy przecież, że politycznie E. Macron jest dziś nawet bardziej prorosyjski niż O. Scholz. Dodatkowo we Francji - podobnie jak w Niemczech - trwa cywilizacyjny proces wymiany (podmiany) społeczeństw: z europejskich na muzułmańskie a więc napływ polskich katolików lub też w ogóle osób reprezentujących cywilizację łacińską rodziłby nowe konflikty.  

Do USA i Kanady? Może, ale byłaby to bardzo trudna, długa i droga ucieczka zważywszy na fakt, iż przecież uciekający Polacy mogliby w wojnie stracić wszystko. Trzeba by było uchodźców sfinansować i zapewnić im godne życie w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie. Moglibyśmy w dużej mierze liczyć na pomoc Polonii, ale nie jestem przekonany o niezbędnej, w takiej sytuacji, wielkości ich zasobów finansowych. Na pewno Kongres USA zgodziłby się na wydatkowanie amerykańskich pieniędzy na pomoc Polakom, ale czy ich wysokość byłaby wystarczająca? 

Do Wielkiej Brytanii i Irlandii? Sądzę, że byłby to pierwszy wybór polskich uchodźców, bo szlaki prowadzące do tych państw zostały już wcześniej przetarte przez polskich emigrantów "za chlebem". I właśnie z tego powodu, iż tam jest już bardzo wielu Polaków, to pomoc Brytyjczyków czy Irlandczyków    mogłaby być minimalna, ale mogę się mylić.

Czechy, Słowacja i Węgry byłyby nam przychylne, ale te kraje są za małe, aby sprostać takiemu uchodźczemu wyzwaniu. Dodatkowo Węgry są energetycznie całkowicie zależne od Rosji i prawdopodobnie do pomocy Polakom podchodziłyby z rezerwą.

Szwecja i Dania to kraje graniczące z nami poprzez granicę morską. Byłyby to kraje, które uciekający przed wojną Polacy wybraliby chyba w drugiej kolejności.  Dania jest niestety zbyt mała a w Szwecji cywilizacyjna podmiana społeczeństw trwa w najlepsze. Kraje te przyjęłyby maksymalnie z jeden milion  Polaków wobec spodziewanej liczebności uchodźców rzędu kilkunastu milionów. 

A może do Norwegii i Finlandii? Wydaje mi się, że to też byłby częsty wybór dla uciekających Polaków, ze szczególnym uwzględnieniem Norwegii. Finlandia należy do UE a nie należy do NATO a Norwegia należy do NATO a nie należy do UE. Sądzę więc, że ich pomoc dla Polski i dla Polaków byłaby jednak uzależniona od decyzji NATO i UE.

O kierunku wschodnim naszej ucieczki nawet nie wspominam, bo zanim Rosja by zaatakowała Polskę to wpierw musiałaby odzyskać całkowite wpływy w państwach nadbałtyckich (Litwa, Łotwa i Estonia) oraz podporządkować sobie Ukrainę i Białoruś. 

No i pozostaje ogólna reakcja na wojnę Rosja - Polska takich bloków państw jak Unia Europejska i NATO. 

UE jest rządzona przez Niemcy i częściowo przez Francję więc możemy sobie wyobrazić jaka mogłaby być odgórnie przyjęta decyzja w sprawie unijnej pomocy dla Polski. Na pewno moglibyśmy się spodziewać górnolotnych i werbalnie pięknych słów o braterskiej przyjaźni. Może odbyłyby się demonstracje  przeciw Rosji, gdzie kredką na asfalcie wyrażono by dezaprobatę wobec imperialistycznej Rosji. Może też przyjmowano by pakiety sankcji (restrykcji) wobec Rosji  Może nawet na szczeblu unijnym zatwierdzono by finansową i militarną pomoc walczącej Polsce, ale wyglądałaby tak, jak dotychczasowa unijna pomoc Ukrainie. 

NATO zaś prawdopodobnie jako całość zachowałoby się tak, jak dzisiaj wobec Ukrainy: militarną pomocą i sankcjami inspirowanymi przez USA. Gorzej natomiast byłoby z pomocą humanitarną oraz pomocą w postaci przyjęcia polskich uchodźców w poszczególnych krajach. 

Jednak reakcja NATO czy UE na agresję Rosji na Polskę nie zmieniałaby tego, że walki trwałyby na naszym terytorium i zniszczyłyby Polskę.

Pokuszę się więc na zadania pytań: No to gdzie moglibyśmy uciekać a jednocześnie uzyskać tak wszechstronną pomoc jak Ukraińcy w Polsce? Może ktoś zna odpowiedź na to pytanie?

P.S. 

Na pewno usłyszę zarzut, że cały tekst jest trochę naiwny i oderwany od geopolitycznych realiów  a opis reakcji poszczególnych krajów na wojnę Polski z Rosją zbyt uproszczony. Może i tak jest, ale tak naprawdę cały tekst miał prowadzić do zadania pytań zawartych w ostatnim akapicie. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

wtorek, 20 grudnia 2022

Czy papież Franciszek jest ubezwłasnowolniony przez swoje otoczenie?

Odpowiadając na pytanie tytułowe to jeżeli nawet tak jest to na własne życzenie samego papieża. Przecież to on swoje otoczenie ukształtował zgodnie ze swoimi przekonaniami i to w taki sposób, który mu najbardziej odpowiadał. Kardynałowie, arcybiskupi czy biskupi w Rzymie w dużej części są wyborami samego papieża i można powiedzieć, że zdecydowana ich większość to moderniści w kościele i tak też można oceniać papieża Franciszka. 

Wielu katolickich publicystów, wielu duchownych (też wśród purpuratów) oraz duża grupa zwyczajnych Katolików jest zaniepokojona niektórymi kontrowersyjnymi słowami i czynami obecnego papieża, o których pisałem m.in w tekstach: "Czy papież Franciszek chce zniszczyć KK?" [1], "Papież Franciszek. Czy prowadzi KK w dobrą stronę?" [2] czy "Truizmy Jorga Mario Bergoglia" [3]. 

Niemniej nieraz zdarzają się wypowiedzi papieża Franciszka, które możemy ocenić pozytywnie, tylko cóż z tego skoro często Stolica Apostolska oficjalnie i po czasie je "prostuje" nadając im całkowicie odmienne znaczenie od słów papieża. 

Tak też było niedawno. 

Otóż papież Franciszek dla jezuickiego magazynu "America" wypowiedział się tak:

"Kiedy mówię o Ukrainie, to mówię o narodzie, który doświadcza męczeństwa. A jeśli naród jest poddawany męczeństwu to jest i ten, kto tego męczeństwa dokonuje. Kiedy mówię o Ukrainie, mówię o okrucieństwie, bo mam wiele informacji o okrucieństwie wojsk, które wkraczają. Generalnie najokrutniejsi są chyba ci, którzy są z Rosji, ale nie są z tradycji rosyjskiej, jak Czeczeni, Buriaci i tak dalej. Na pewno tym, który najeżdża, jest państwo rosyjskie. To jest bardzo jasne" [4].

Oczywiście ta wypowiedź wzburzyła rosyjskie elity i tuż po niej zaatakowane zostały strony internetowe Watykanu. 

Wczytując się w treść powyższych słów papieża można zauważyć, że była to jego jedyna jak do tej pory wypowiedź, w której jasno wskazał rosyjskiego agresora i ukraińską ofiarę tejże agresji. Można by powiedzieć "nareszcie", bo jak do tej pory papież unikał w ogóle wymieniania Rosji w kontekście wojny na Ukrainie a nawet sugerował, że to jest wina NATO, który "szczeka pod drzwiami Rosji". 

No, ale radość z wypowiedzi papieża trwała bardzo krótko. Niedługo po niej przedstawicielka rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa stwierdziła, że Stolica Apostolska przeprosiła Rosję za wypowiedź papieża. "Poinformowała też, że z Watykanu napłynęła nota zawierająca oficjalne oświadczenie sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolina. Oprócz przeprosin miało znajdować się tam również stwierdzenie, że Watykan z głębokim szacunkiem traktuje wszystkie narody Rosji, ich godność i kulturę, podobnie jak wszystkie narody świata (...) Rosja przyjęła przeprosiny Stolicy Apostolskiej (...) Uważamy incydent za zakończony i liczymy na kontynuację konstruktywnej współpracy z Watykanem (...) Dodała przy tym, że zdolność przyznania się do błędu jest coraz rzadsza we współczesnej komunikacji między narodami. Jej zdaniem, sytuacja dowodzi, że Watykan wie jak prowadzić dialog. Takie podejście wzbudza szacunek" [4].

Dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Matteo Bruni potwierdził fakt kontaktów dyplomatycznych w tej sprawie, ale nie odniósł się do treści noty. Niemniej Watykan nie zakwestionował słów M. Zacharowej a przyznając się do kontaktów dyplomatycznych w tej sprawie z Rosją niejako potwierdził fakt przeproszenia Rosji za wypowiedź papieża. 

Jeżeli faktycznie o tej treści przepraszająca nota została złożona to nie mogło się to odbyć bez wiedzy i zgody papieża Franciszka. 

Smutne jest to, że prawdopodobnie papież sam stwierdził, że w swojej wypowiedzi do magazynu "America" się "zagalopował" i w swoim mniemaniu powiedział za dużo oczywistej prawdy. Być może też jego doradcy naciskali, aby taką notę wystosować, ale analizując wcześniejsze wypowiedzi papieża raczej trudno w to uwierzyć. 



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 16 października 2022

Truizmy Jorga Mario Bergoglia

I już kolejny raz mam moralno-etyczny dylemat, bo muszę znów skrytykować Jorga Mario Bergoglia, który dziś pełni obowiązki papieża Franciszka. 

Oczywiście jako katolik wiem, że można podważać słowa papieża w zakresie prowadzonej przez niego watykańskiej polityki, ale należy przyjmować bez zastrzeżeń jego postawę i wypowiedzi dotyczące istoty ewangelicznej nauki Kościoła Katolickiego w zakresie wiary. Tyle tylko, że ta granica różnych postaw i roli papieża bywa nieraz bardzo rozmyta i trudno jest jednoznacznie stwierdzić kiedy papież występuje w roli polityka i przywódcy państwa Watykan a kiedy jako papież staje się duchowym przywódcą religijnym. Bywa też i tak, że zauważamy, iż głowa KK odchodzi od istoty i nauczania samego kościoła w zakresie wiary i wtedy też - moim zdaniem - można poddawać jego postawę i wypowiedzi krytyce.  

Załóżmy jednak, że moja krytyczna postawa wobec obecnego papieża dotyczy tylko i wyłącznie jego postępowania jako polityka i tylko trochę może być wyrazem mojej troski o zachowanie tradycyjnego nauczania zwartego w Katechizmie Kościoła Katolickiego. 

Odniosę się więc do słów papieża Franciszka, które zostały opublikowane dzisiaj przez włoski dziennik "La Stampa" a są niejako promocją jego książki "Proszę was w imię Boże" apelującej o budowę pokoju i lepszego świata.

I cóż można tam wyczytać? [1].

Otóż papież prosi w imię Boże "aby położyć kres okrutnemu szaleństwu wojny". Odnosząc się zaś do słów poety Wergiliusza, który ponad dwa tysiące lat temu napisał, że wojna nie da ocalenia rzekł: "Trudno uwierzyć w to, że od tamtego czasu świat nie wyciągnął lekcji z barbarzyństwa, do jakiego dochodzi w konfliktach między braćmi, rodakami i krajami. Wojna jest najwyraźniejszym znakiem braku człowieczeństwa".

Dodał też: "Dzisiaj prosząc w imię Boże o to, aby położyć kres okrutnemu szaleństwu wojny, uważam jej utrzymywanie pośród nas za prawdziwą porażkę polityki".

Odnosząc się do wojny na Ukrainie powiedział, iż: "Wojna na Ukrainie, która poruszyła sumienia milionów osób z centrum Zachodu, w obliczu okrutnej rzeczywistości tragedii humanitarnej, panującej od dawna w różnych krajach, ukazała nam nikczemność grozy wojennej". 

Przestrzegł też, iż "Dzisiaj jesteśmy świadkami trzeciej wojny światowej w kawałkach, które jednakże grożą tym, że mogą stać się coraz większe aż do osiągnięcia formy konfliktu globalnego". 

Dalej zaś mówił, że nie ma zgody i miejsca na barbarzyństwa wojenne, zaapelował do polityków by położyli kres wszystkim wojnom, także tym zmanipulowanym, za które papież uważa te wszczynane przy pomocy wcześniej wykreowanych fałszywych uzasadnień (pretekstów) do ich podejmowania (po części to tzw: "false flag" - dop.: kj). 

Papież Franciszek w tekście też stara się przekonać, że: "Nie istnieje okoliczność, w której wojnę można uznać za sprawiedliwą. Nigdy nie będzie rozwiązaniem".

Wyraził też przekonanie, "że należy działać, by zdołać na czas zatrzymać konflikty zanim wybuchną z użyciem siły militarnej" i, że "Potrzebne są dialog, negocjacje, słuchanie, umiejętności i kreatywność dyplomatyczna i dalekowzroczna polityka, zdolna zbudować system koegzystencji, który nie byłby oparty na sile broni".

Wyznał także, że dostrzega “sprzeczność u tych, którzy odwołują się do swoich chrześcijańskich korzeni, a potem podżegają do konfliktów zbrojnych jako sposobu rozwiązywania stronniczych interesów”. Nie! "Dobry polityk musi zawsze dążyć do pokoju; dobry chrześcijanin musi zawsze wybierać drogę dialogu. Jeśli dochodzimy do wojny, to dlatego, że polityka poniosła porażkę" oraz, że "Wszyscy możemy i musimy wziąć udział w społecznym procesie budowy pokoju"

— wezwał.

Zaapelował też: „Kierując moją prośbę w imię Boże wzywam, aby położono kres produkcji i międzynarodowemu handlowi broni (...) światowe wydatki na zbrojenia są jednym z najpoważniejszych skandali moralnych obecnej epoki i ukazują, ile jest sprzeczności między mówieniem o pokoju i jednoczesnym promowaniu i aprobowaniu handlu bronią”.

Odnosząc się do roli ONZ papież zauważył, ""że wojna na Ukrainie po raz kolejny ukazała potrzebę tego, aby znaleziono „skuteczniejsze drogi dla rozwiązywania konfliktów” a broń atomową uznał "za miecz Demoklesa" wiszącym nad ludzkością"". "Nie ma powodu, by być skazanym na terror atomowego zniszczenia. Możemy znaleźć drogi, dzięki którym nie będziemy w stanie zawieszenia w obliczu groźby katastrofy nuklearnej". Papież kolejny raz powtórzył, że "posiadanie broni nuklearnej jest „niemoralne”, a jej istnienie „zagraża przetrwaniu życia ludzkiego na Ziemi”. Jego zdaniem budowa świata bez broni nuklearnej "jest możliwa i konieczna".

Doprawdy w obliczu wojny na Ukrainie papież Franciszek powinien lepiej milczeć a nie prawić takie miłosierne truizmy. Jest mi wstyd, że on w ogóle nie rozumie otaczającej go rzeczywistości. 

Dobrze, że jest zwolennikiem pokoju na świecie. Ja też jestem, ale jakim prawem uważa on, że "nie istnieją okoliczności, w których wojnę można uznać za sprawiedliwą. Nigdy nie będzie rozwiązaniem".

Zaprzecza on tym samym odwiecznemu, katolickiemu postrzeganiu wojny sprawiedliwej, która w punkcie 2309  Katechizm Kościoła Katolickiego wymienia cztery warunki  wojny sprawiedliwej które wymagają [2]:

– aby szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi lub wspólnocie narodów była długotrwała, poważna i niezaprzeczalna;
– aby wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się nierealne lub nieskuteczne;
– aby były uzasadnione warunki powodzenia;
– aby użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu niż zło, które należy usunąć.

Natomiast św. Tomasz z Akwinu wymieniał trzy warunki wojny sprawiedliwej [2]:

– musi zostać wypowiedziana przez prawowitą władzę publiczną;
– przyczyna wojny musi być sprawiedliwa;
– prowadzeniu wojny musi towarzyszyć uczciwa intencja;

Bez konotacji religijnych współcześnie za sprawiedliwą wojnę uważa się wojnę, w której [2]: 

– jest ona obronna, która stanowi odpowiedź na bezprawną agresję;
– istnieje realna szansa na jej wygranie;
– celem ataku nie jest ludność cywilna;
– przemoc stosuje się tylko w przypadkach uzasadnionych.
Trzeciego warunku nie można spełnić w przypadku wojny nuklearnej, jednak taki odwet można uważać za adekwatny w przypadku, gdy państwo posiadające broń nuklearną zostało zaatakowane taką samą bronią.

Oczywiście oceniając całą tę wypowiedź papieża widać jego zatroskane dążenie do pokoju i słusznie uważa on, że dzisiaj mamy już trzecią wojnę światową w kawałkach, która może przybrać postać wojny globalnej. Ale dlaczego nie dostrzega faktu, iż - dajmy na to - wojna na Ukrainie ma dwa podmioty ją prowadzące: agresora i obrońcę. Agresorem jest Rosja a obrońcą Ukraina. Czyż w takim razie papież nawołuje do braku obrony przez zaatakowany kraj? Dlaczego do tej pory dobitnie i jednoznacznie nie skrytykował Rosji i W. Putina? Tego nie rozumiem. 

Idąc dzisiejszym torem myślenia Franciszka to np. żaden kraj nie powinien walczyć zbrojnie w obronie własnej ojczyzny podczas II Wojny Światowej wywołanej przez Niemcy. Należałoby w tym przypadku szukać dialogu z niemieckim agresorem. To tylko przykład, że wielkie idee o doskonałym społeczeństwie są i będą dalekie od wymyślonego ideału. 

Papież nie zauważa też faktu, że posiadanie broni jądrowej ma też - oprócz negatywów - także wartość odstraszającą potencjalnych agresorów przed napaścią i rozpoczęciem wojny, a jeżeli i agresor, i obrońca ją posiadają to praktycznie wojna taka nie ma prawa wybuchnąć. Dotyczy to też obrony sojuszników, którzy takiej broni nie mają, jak w przypadku NATO. 

Czyż powiedzenie "gdy chcemy pokoju to szykujmy się do wojny (zbrójmy się)" nie współgra też ze zdaniem Franciszka iż "należy działać, by zdołać na czas zatrzymać konflikty zanim wybuchną z użyciem siły militarnej"?

W ogóle też wydźwięk tego artykułu (i tym samym książki) jest moim zdaniem nawet groźny, bo papież mówi, że należy zbudować "nowy świat bez wojen" podkreślając jednocześnie rolę ONZ w tym obszarze. Przemycona w wypowiedzi Franciszka została też  sparafrazowana fraza z zawołania masonów podczas Rewolucji Francuskiej: "Wolność, równość, braterstwo" (w oryginale dodawano też "albo śmierć"). W słowach papieża przebija się więc chęć budowy nierealnego nowego świata (NWO), który byłby lepszy, bez wojen a ludziom żyło się dostatnio i pokojowo. 

[1] Fragmenty artykułu i wypowiedzi papieża Franciszka przytaczam za: https://wpolityce.pl/kosciol/618370-franciszek-wojna-nigdy-nie-jest-usprawiedliwiona
[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_sprawiedliwa

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

piątek, 4 marca 2022

Co po W. Putinie?

Moim zdaniem świat już postawił "krzyżyk" na W. Putinie. I jest to zasługa przede wszystkim samych Ukraińców, którzy bronią się tak, że W. Putinowi nie udał się wojenny blitzkrieg. Bo przecież łatwo sobie wyobrazić, że gdyby udało się agresorowi opanować Ukrainę np. po dwóch dniach, to nigdy nie zostałyby zastosowane takie sankcje jak dzisiaj. Podobnie by było jakby po prostu W. Putin zatrzymał się tylko na aneksji Republik Ludowych: Donbaskiej i Ługańskiej 

Jeszcze przecież w sobotę Ursula von der Leyen, niemiecka szefowa KE mówiła, że odcięcie Rosji od SWIFT będzie dotyczyło tylko części banków a dopiero w niedzielę Kanclerz Niemiec Olaf Scholz oznajmił, że będzie jednak obejmowało wszystkie banki. Zresztą i to okazało się kłamstwem, bowiem dwa największe rosyjskie banki: Sbierbank i Gazprombank zostały wyłączone z unijnych sankcji z uwagi na to, że są zaangażowane w transakcje dotyczące dostaw energii do Unii Europejskiej. 

Podobnie też na początku nie było mowy o odcięciu Banku Centralnego Rosji od swoich rezerw walutowych i dopiero po kilku dniach takie sankcje nastąpiły. Na takiej samej zasadzie powoli wykluwało się wykluczenie sportowe Rosjan ze wszystkich rozgrywek poszczególnych federacji a od kilku dni mamy też bojkot rosyjskich produktów na świecie. 

Powoli więc następuje izolacja Rosji we wszystkich obszarach i nawet takie kraje jak Kazachstan czy Turcja dołączyły się do alienacji Rosji. Tak naprawdę putinowskiej Rosji pozostały tylko Białoruś oraz Chiny, choć te ostatnie bacznie obserwują sytuację i jeszcze nie wiadomo do końca jak się zachowają w sytuacji, gdy uznają, iż czas W. Putina się skończył. 

Oczywiście nie umniejszam też roli Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które od dawna wskazywały na imperialistyczne poczynania W. Putina, ale te głosy były ignorowane zarówno przez niemiecką UE, jak i bidenowski Biały Dom. Trzeba jednak było stosunkowo długo czekać, aby te kraje przyjęły choćby stanowisko Polski. 

Dlatego uważam, że takie powszechne i ogólnoświatowe potępienie W. Putina świadczy, że już świat pogodził się z jego upadkiem i oczekuje już na nowego prezydenta Rosji. 

Nie wiem jak taka zmiana się odbędzie. Jeżeli oficer KGB W. Putin jest jeszcze na tyle silny to być może będzie walczył do upadłego i coraz mniej racjonalnie. Z tym, że w takiej sytuacji może się spodziewać albo buntu zwykłych Rosjan albo buntu środowisk władzy rosyjskiej (szczególnie wojskowej z kręgu GRU), które dla jej zachowania dokonają np. "przewrotu pałacowego". A może i zbuntują się oligarchowie rosyjscy, którzy już teraz odczuwają dotkliwie sankcje nałożone na Moskę.  Wszystko jest możliwe, bo jeżeliby naprawdę miało dojść do zmiany prezydenta Rosji to też należy się liczyć z tym, że sam W. Putin ma tylko trzy wyjścia: albo strzelenie sobie w łeb, albo wybór śmierci dokonanej na nim przez buntowników, albo pokojowe oddanie władzy w zamian za swoje i najbliższych bezpieczeństwo.  

Ale tak czy siak ta wojna musi się skończyć i naprawdę mam coraz większe wątpliwości czy nie będzie ona jednak końcem W. Putina. Popełnił ogromny błąd atakując całą Ukrainę i nie spodziewał się takiego heroicznego oporu Ukraińców. Tym bardziej uważam, że aż takich sankcji też się nie spodziewał, choć dalej przez Nord Stream I płynie gaz do Niemiec a same Niemcy nie zadeklarowały do tej pory woli rozbioru rurociągu Nord Stream II - sądzę, że czeka na uruchomienie już po W. Putinie. 

I właśnie... stawiam tytułowe pytanie: Co po W. Putinie? A może też lepiej zadać pytanie: Kto po W. Putinie?

I tutaj są tylko trzy opcje. 

Pierwsza to taka, że nowym prezydentem zostanie ktoś, kogo wyznaczą rosyjskie zbuntowane elity z kręgów wojskowych (GRU) i nawet macierzyste dla prezydenta Rosji środowiska związane z FSB (KGB), dla których dalsze trwanie u władzy W. Putina zagraża ich interesom i/lub kręgów rosyjskich oligarchów. 

Drugą jest wyznaczenie nowego prezydenta Rosji przez siły zewnętrzne, związane przede wszystkim z NATO, ale też obejmujące środowiska związane z niby mitycznym Rządem Światowym związanym z np. Grupą Bilderberg, Komisją Trójstronną czy Komitetem 300 (to tylko przykłady, bo tych organizacji międzynarodowych jest o wiele więcej). 

Może się też zdarzyć, że grupy wewnętrzne i zewnętrzne się dogadają i będzie ich wspólny nowy kandydat na prezydenta Rosji. To trzecia opcja.

Nie wiem jaka opcja dla świata jest najkorzystniejsza, ale wiem jedno: nowy prezydent zakończy działania wojenne i będzie a'la drugim M. Gorbaczowem, który zapewne ogłosi nową, niby pokojową, międzynarodową politykę Moskwy. 

A wtedy świat odetchnie i znów powoli (albo nawet i bardzo szybko) powróci do rozmów z nowym przywódcą Rosji i najprawdopodobniej ogłoszony zostanie kolejny reset świata (USA) w stosunkach z Rosją. Skończą się międzynarodowe sankcje, powróci ścisła współpraca niemiecko-rosyjska i zostanie uruchomiony Nord Stream II, prezydent J. Biden ogłosi zwycięstwo i ponownie odda Europę Środkowo-Wschodnią Niemcom i Rosji skupiając się na potencjalnej wojnie z Chinami, powróci niemiecko-rosyjska koncepcja budowy Euroazji od Władywostoku do Lizbony a same Niemcy zintensyfikują swoje działania w procesie budowy Sfederalizowanej Unii Europejskiej - bez narodów, granic i państw, dalej Polska i Węgry będą celem lewackich elit unijnych i dalej będzie forsowany system handlu emisjami CO2 (ETS EU) czy też Fit For 55, czyli... wszystko powróci do tego, co było przed agresją putinowskiej Rosji na Ukrainę. 

Niestety taka pesymistyczna wizja jest dla mnie bardzo prawdopodobna, choć chciałbym się mylić i wierzyć w to, że ta wojna jednak zmieni na lepsze i na stałe nasz świat, ale czy tak będzie... tego nie wiem i raczej jestem pesymistą. 

Dlatego tak ważne jest dla Polski i Polaków, aby wykorzystać ten czas wojny dla naszych długookresowych interesów o czym pisałem w poście: "Pilnujmy interesów Polski. Zwłaszcza teraz!" [1].


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog


czwartek, 3 lutego 2022

W. Putin przelicytował? Zdrażnił J. Bidena i jego otoczenie!

A wydawało się wszystko tak piękne dla lewicowych Demokratów w USA i ich globalistycznych  sprzymierzeńców. W szemranych i kontrowersyjnych wyborach prezydenckich wygrał ich kandydat: ledwo dyszący J. Biden oraz powołana przez niego komunistka K. Harris, która tak naprawdę miała rządzić Stanami. 

I naprawdę na początku wszystko postępowało wedle ich myśli. J. Biden w niesławie poddał się w Afganistanie, oddał Europę ponownie Niemcom i Rosji, dał "zielone światło" na dokończenie niemiecko-rosyjskiego Nord Stream 2 a nawet wielokrotnie spotykał się ulegle z "zimnym czekistą" W. Putinem. 

Jego słabość też wykorzystali Niemcy, które sobie w nowej umowie koalicyjnej zawarli ustalenia, które maja prowadzić do powstania z UE Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa pod zarządem niemieckim (IV Rzeszy).

A wszystko to, bo J. Biden chciał zyskać neutralność Europy (niemieckiej UE) i Rosji w ewentualnym konflikcie z Chinami, które chcą stać się największym mocarstwem na świecie. 

I W. Putin po prostu uznał, że ten amerykański dziadek już nie jest dla niego partnerem i może sobie robić w geopolityce co sobie żywnie zamarzy. A przecież marzy o odbudowie - na ile pozwolą obecne warunki - choć części dawnego ZSRR. 

Moskiewski gensek dobrze wie, że nie jest już w stanie odzyskać wszystkiego, ale wedle niego chociażby Gruzja, Kazachstan czy Ukraina to są państwa, które winny być pod jego władaniem. I poczuł "krew w żyłach". Kazachstan praktycznie już jest jego, Gruzja może w przyszłości a teraz postanowił po prostu przejąć Ukrainę wierząc, że jej zdobycie - jak w przypadku aneksji Krymu - przyjdzie mu całkiem bez wysiłku i bez jakichś międzynarodowych oporów. 

No i sobie wymyślił jakieś ultimatum wobec USA i NATO: "Po pierwsze, Zachód powinien zmusić Ukrainę do realizacji porozumień mińskich z 2015 r., które oznaczałyby reintegrację Donbasu, w pełni kontrolowanego przez Rosję, z państwem ukraińskim. Za pomocą tego konia trojańskiego Moskwa planuje w przyszłości kontrolować politykę Kijowa. Po drugie, państwa NATO powinny dać Rosji gwarancje prawne, które nie tylko wykluczą dalsze rozszerzenie Sojuszu na wschód, ale zakażą też rozmieszczania na jego wschodniej flance – a więc także w Polsce – jakiejkolwiek infrastruktury wojskowej NATO i jego państw członkowskich. Moskwa oczekuje zatem, że w Europie Środkowej dojdzie do samoograniczenia się NATO. Mamy więc do czynienia z faktycznym ultimatum, w którym Rosja domaga się jednostronnych ustępstw, strasząc, że ich odrzucenie – jak komunikuje rosyjskie MSZ – „sprowokuje poważne ryzyko, włącznie z konfliktem na dużą skalę” [1].

No i się zaczęło. USA i NATO zostały chyba naprawdę podrażnione wojowniczym i bezczelnym ultimatum W. Putina i nie trzeba było długo czekać na odpowiedź. USA to ultimatum odrzuciły i potwierdziły, że NATO pozostaje otwarte niemal dla każdego, który chce do niego przystąpić. Ponadto zapowiedziały, że agresja na Ukrainę spowoduje blokadę budowy Nord Stream 2 i trudne do zniesienia dla Rosji sankcje a ostatnio potwierdziły wysłanie dodatkowych swoich żołnierzy do Polski, Niemic i Rumunii: "W środę o czasowym wysłaniu 1,7 tys. żołnierzy do Polski, tysiąca do Rumunii i 300 do Niemiec poinformował oficjalnie Pentagon; ma do tego dojść w ciągu najbliższych dni. Resort obrony USA nie wykluczył przy tym dalszego wzmocnienia wschodniej flanki NATO, sugerując, że trwają rozmowy na ten temat z państwami bałtyckimi" [2]. Jedynym pośrednim elementem ultimatum, który W. Putin może uznać za jakiś tam sukces to zapewnienie, że NATO w razie konfliktu nie wkroczy zbrojnie na Ukrainę...

W. Putin spowodował, że nawet doszło do tego, że nadzwyczaj przychylne mu europejskie kraje jak Niemcy i Francja musiały też podjąć jakieś decyzje wspomagające Ukrainę (nieprzypadkowo, bowiem wojska amerykańskie są nadal na ich terytorium, więc nie mogą jawnie przeciwstawić się USA). Ponadto do Ukrainy płynie pomoc militarna i nawet zawiązują się nowe antymoskiewskie sojusze jak: Polska - UK - Ukraina. Pośrednio też wojenne harce "zimnego czekisty" przyczyniły się do sukcesu spotkania europejskich partii patriotycznych i konserwatywnych w Hiszpanii, gdzie nawet Marine Le Pen i Viktor Orbán, którzy od zawsze mają w miarę dobre stosunki z W. Putinem, podpisali na tym spotkaniu antyputinowską deklarację oraz - co doprowadza do spazmów szału elity unijno-niemieckie - partie te też udowodniły, że jest inna droga rozwoju UE niż budowa IV Rzeszy, czyli Europa Ojczyzn, Europa suwerennych narodów.  

Tak więc wojenna retoryka Moskwy połączona z koncentracją wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą i  przerzut ich części na Białoruś uświadomiła wielu krajom, że widmo wojny jest całkiem realne. Skonsolidowała tym samym samą strukturę NATO, zmieniła po części nastawienie do Rosji J. Bidena, zintegrowała europejską prawicę, uderzyła bezpośrednio w niezachwialność kondominium rosyjsko-niemieckiego, uzmysłowiła jak wielkim niebezpieczeństwem może być uruchomienie Nord Stream 2, etc. 

Trudno powiedzieć, co się niebawem stanie, ale jedno jest pewne: W. Putin przelicytował w swoich żądaniach. Myślał, że ledwo zipiący i lewicujący J. Biden będzie łatwym dla niego "kąskiem" w rozmowach, ale zapomniał, że w USA bardzo silna jest pozycja Republikanów, przemysłu zbrojeniowego oraz armii wraz z wojskowymi i cywilnymi służbami specjalnymi, i sądzę, że te właśnie czynniki wybiły z głowy J. Bidena jego bezwolną prorosyjskość, ale także i proniemieckość o czym świadczy też wysłanie nowych wojsk do Niemiec. A trzeba wiedzieć, że Niemcy cały czas są pod kuratelą zwycięskich armii z czasów II WŚ: USA, UK i Francji [3]. 

Teraz to W. Putin jest pod ścianą. Gospodarka Rosji jest dziś na równi pochyłej, ludziom źle się żyje, więc - jak zawsze w takich przypadkach w Rosji - trzeba dać pospólstwu wroga zewnętrznego i ewentualnie wojnę. Co więc zrobi gensek moskiewski? Tego nikt nie wie, ale ma dwa wyjścia: albo samobójczo zaatakować Ukrainę, albo w jakiś sposób "z twarzą" wycofać się z tej agresji... A co będzie, to zobaczymy.

Trzeba jeszcze podkreślić, że jeżeli faktycznie W. Putin chce zaatakować Ukrainę to musi się śpieszyć i dokonać tego jak najszybciej, bo później wobec grząskich ukraińskich roztopów jego armia  może okazać się bezradna. Tyle tylko, że dziś ma też jeszcze jeden problem: Chiny, które nie chcą, aby ich Zimowe Igrzyska Olimpijskie rozgrywane były na tle wojny na Ukrainie. A przecież na pewno W. Putin nie chce konfliktowych stosunków z Chinami... No więc co zrobi? "Tego nie wie nikt". 

Oczywiście można też - odnosząc się do historii - założyć, że kraje zachodnie i NATO tylko "prężą muskuły" a jak przyjdzie do realnego konfliktu to "schowają głowę w piasek" jak to było w przypadku aneksji Krymu czy też wojny w Gruzji, ale byłaby to kompletna porażka dająca już W. Putinowi, albo nawet i Chinom wolną rękę dla realizacji imperialistycznych mrzonek...


--------------------------------------

Informacja

Serdecznie dziękuję moim dotychczasowym darczyńcom. Naprawdę nawet Państwo nie wiedzą, ile to dla mnie znaczy, bo daje mi jakąś szansę i motywację do dalszego blogowania a przede wszystkim to wsparcie świadczy, że jednak warto poświęcić swój - coraz mniej dla mnie dostępny - czas na tą moją "pisaninę". Jestem zobowiązany nawet za wsparcie małą kwotą, bo dla mnie jest to i tak indywidualne wydarzenie obrazujące wielkość Państwa Serc.  

Postanowiłem zatem na moim macierzystym blogu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ stworzyć odrębną zakładkę pod nazwą "Podziękowania za wsparcie", w której będę prezentował inicjały darczyńców i kwoty jakie otrzymałem. Oczywiście jeżeli Państwo wyrażą taką zgodę. Taką informację będę prezentował w cyklach miesięcznych. 

Zwracam się wobec tego do Szanownych Państwa, aby w tytule przelewu lub w wiadomości na PayPal napisali mi czy wyrażają Państwo zgodę na opublikowanie takiej informacji. Wystarczy mi zwrot: "Zgadzam się na ujawnienie moich (do wyboru: inicjałów, nicków lub personaliów) i kwoty wpłaconej". Może też być tylko np. zgoda na inicjały, nicki czy personalia z zastrzeżeniem nie podawania kwoty wsparcia. Można też wysłać do mnie e-maila: kjahog@gmail.com.

Jeżeli takiej zgody nie uzyskam to oczywiście pomoc będzie całkowicie anonimowa, bez żadnej internetowej publikacji a moja wdzięczność zostanie tylko w moim i Państwa sercu. 

---------------------------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

 

sobota, 29 stycznia 2022

Gensek W. Putin jest nieprzewidywalny!

Trzeba bardzo mocno brać pod uwagę, że gensek Władimir Putin jest dziś zdolny do każdego posunięcia. Aż do wojny, którą może rozpętać. 

Jest już bardzo wiekowy (70 lat) i być może będzie chciał spełnić swoje chore marzenia o wielkiej i imperialistycznej Rosji oraz odzyskania większości wpływów z czasów ZSRR, tak sobie... dla potomnych i historii. Już nie ma wiele czasu a jego wiek predestynuje go nawet do aberracyjnych i nielogicznych posunięć. Jest dziś nieprzewidywalny!

I z tego sobie trzeba zdawać sprawę! Bo tak naprawdę nieraz cechy osobowościowe psychopatycznych, totalitarnych przywódców (też wynikające z dzieciństwa i młodości, ale też z zawodowego i życiowego doświadczenia) są ważniejsze niż racjonalne przez nich postrzeganie rzeczywistości. Tak było m.in. z Adolfem Hitlerem czy Józefem Stalinem, którzy doprowadzili do największej, ludobójczej zbrodni w XX wieku naszej ery. 

Zresztą mieli wiele podobieństw, o czy mówi poniższy film:


Czy W. Putin jest zdolny do ponownego światowego Armagedonu? Śmiem twierdzić, że tak... bo coraz mniej ma czasu i powoli śmierć zagląda mu w oczy... 

Tak, to zimny "czekista", który - jak się wydaje - jednak powinien być zbadany przez choć biegłych psychologów jak nie psychiatrów. Bo jego ewentualna psychopatyczna osobowość czyni z niego człowieka bardzo inteligentnego, skrupulatnego, dokładnego, pozbawionego empatii, kreującego swoją wielkość i niezmiernie cierpliwego a - jak się znów wydaje - ta cierpliwość u W. Putina już się kończy, więc powoli staje się naprawdę niebezpieczny i może postępować całkowicie niezrozumiale z punktu widzenia normalnych ludzi.

Zresztą ci przedstawieni wyżej totalitaryści (a mogłoby się ich znaleźć jeszcze więcej) tak naprawdę niczym się nie różnią od Cesarza Nerona, który podobno spalił dla jakichś swoich chorych celów Rzym i Kaliguli, który swojego ulubionego konia Incitatusa uczynił senatorem. To ten sam mitomański i megalomański defekt umysłowy, który ja - jako neologizm - nazywam  egocentroizmem stworzonym na potrzeby określenia zjawiska jednoczesnego występowania: egoizmu, egocentryzmu i cynizmu spowitych mgłą egotyzmu. 

Tak więc być może przypadek W. Putina należy chyba traktować jako po prostu psychopatyczne zaburzenie osobowości albo może nawet już w pełni objawową chorobę (nie Parkinsona), chorobę a'la psychiczną charakteryzującą wielu skrajnych i totalitarnych przywódców. Zresztą W. Putin uwielbia pozować na niezniszczalnego, co skrupulatnie jest często prezentowane w jego mediach:  Putin na polowaniu, nieustraszony Putin wokół tygrysów, Putin nurkujący, Putin głaszczący, Putin - sprawny fizycznie judoka, Putin tarzający się półnago w śniegu, Putin gaworzący godzinami w telewizji...

Niestety, ma on pod sobą "przycisk nuklearny" a wiele państw, w tym Niemcy, traktują go nadzwyczaj poważnie i mu sprzyjają. 

Ale faktycznie należy go tak poważnie traktować, przy czym jedynym wyjściem, aby powstrzymać go od chorej agresji jest przeciwstawienie mu dorównującej siły militarnej i hybrydowej, która mogłaby zakończyć się jego klęską. A tego po prostu nie mógłby znieść, bo chce w historii zapisać się jako rosyjski i niezwyciężony mąż stanu. Bardzo dobrym posunięciem byłyby też i dotkliwe sankcje świata Zachodu, ale przede wszystkim uderzające w rosyjski sektor energetyczny... czemu - i tu się zupełnie nie dziwię - sprzeciwiają się wspierające go Niemcy. One wyprodukowały socjalistyczny nazizm A. Hitlera tak jak Rosja wyprodukowała socjalistyczny komunizm J. Stalina... 

Mam nadzieję, że odpowiednie służby wolnego świata już dawno rozpracowały osobowość W. Putina i będą w stanie go powstrzymać od kolejnego koszmaru ludzkości... 

P.S.

Kiedyś W. Putin dowiedział się, że A. Merkel panicznie boi się psów. I cóż wtedy zrobił? Otóż w czasie jednego z ważnych i indywidualnych z nią spotkań w Moskwie przyjął ją u siebie w towarzystwie... dużego psa i napawał się strachem Merkelowej, ale osiągnął od niej wszystko, czego chciał...

-----------------------------------------------------

Informacja

Serdecznie dziękuję moim dotychczasowym darczyńcom. Naprawdę nawet Państwo nie wiedzą, ile to dla mnie znaczy, bo daje mi jakąś szansę i motywację do dalszego blogowania a przede wszystkim to wsparcie świadczy, że jednak warto poświęcić swój - coraz mniej dla mnie dostępny - czas na tą moją "pisaninę". Jestem zobowiązany nawet za wsparcie małą kwotą, bo dla mnie jest to i tak indywidualne wydarzenie obrazujące wielkość Państwa Serc.  

Postanowiłem zatem na moim macierzystym blogu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ stworzyć odrębną zakładkę pod nazwą "Podziękowania za wsparcie", w której będę prezentował inicjały darczyńców i kwoty jakie otrzymałem. Oczywiście jeżeli Państwo wyrażą taką zgodę. Taką informację będę prezentował w cyklach miesięcznych. 

Zwracam się wobec tego do Szanownych Państwa, aby w tytule przelewu lub w wiadomości na PayPal napisali mi czy wyrażają Państwo zgodę na opublikowanie takiej informacji. Wystarczy mi zwrot: "Zgadzam się na ujawnienie moich (do wyboru: inicjałów, nicków lub personaliów) i kwoty wpłaconej". Może też być tylko np. zgoda na inicjały, nicki czy personalia z zastrzeżeniem nie podawania kwoty wsparcia. Można też wysłać do mnie e-maila: kjahog@gmail.com.

Jeżeli takiej zgody nie uzyskam to oczywiście pomoc będzie całkowicie anonimowa, bez żadnej internetowej publikacji a moja wdzięczność zostanie tylko w moim i Państwa sercu. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 15 maja 2017

Cieszmy się z Ojczyzny, cieszmy się, że jesteśmy Polakami!

Jest nas w kraju ponad 38 milionów.

Wielu z nas to małe szkraby - gaworzące, raczkujące lub stawiające pierwsze pionowe kroki. Jest ich coraz więcej, bo państwo polskie wreszcie wspomaga rodziny. Wielu Polaków to dzieci, uczniowie, studenci. Tych najmłodszych i młodych jest wśród nas około 13 - 15 milionów, reszta to dorośli Polacy.

Mamy bardzo liczną emigracyjną Polonię w wielu krajach, która nieraz stała się taką wbrew własnej woli, ale tęskni za Polską i cały czas ma w sercu Polskę. Wielu naszych rodaków zostało przymusowo wysiedlonych przez Sowiecką Rosję. Wielu chce wrócić i umrzeć na ojczystej ziemi. Ile jest naszych rodaków na obczyźnie? 10 milionów a może jednak więcej?

Mamy wspaniałą historię, własny unikalny język, tradycje, zwyczaje. Mamy wiarę, rodzinę i umiłowanie wolności, wolności prawdziwej a nie lewacko-demoliberalnej, która dziś totalitarnie uzurpuje sobie prawo do jedynie słusznej i obowiązującej w świecie idei.

To my - Polacy.

Nieraz może zbyt naiwni, zbyt spolegliwi, ale przez przeszło 1000 lat nikt nie był w stanie nas zniszczyć, chociaż próbowano. Nie zniszczy nas też dziś antypolska propaganda nienawiści, niezależnie jakie jest jej źródło.

To my - Polacy.

Byliśmy i jesteśmy narodem najbardziej tolerancyjnym, prawym, lojalnym i kreatywnym w Europie. Stworzyliśmy Rzeczpospolitą Obojga Narodów (dziś to jest Białoruś a nie geograficzna Litwa). Daliśmy Żydom przetrwanie w naszej części świata (Kazimierz Wielki) i nigdy od nich nie usłyszeliśmy choć jednego słowa: dziękujemy... Niestety od Żydów współcześnie słyszymy jedynie wobec nas antypolską nienawiść, choć nawet w czasie II WŚ  i mimo kary śmierci uratowaliśmy ich bardzo wielu a dodatkowo sami Żydzi - często współpracując z Niemcami i nie dając w USA wiary doniesieniom o ludobójstwie na Żydach -  w części są odpowiedzialni za Holocaust własnego narodu.

To my - Polacy.

Dzisiaj stajemy się innowatorami w biznesie i jesteśmy cenieni za na świecie za kreatywność, wiedzę i pracowitość.

To my - Polacy.

Jesteśmy - jak za czasów Bitwy pod Wiedniem - ostoją europejskości  i jej obrony przed zalewem barbarzyńskiego islamu. Jesteśmy obecnie jednym z bezpieczniejszych krajów Europy i chcielibyśmy, aby takimi krajami byli sygnatariusze V4 i całego Międzymorza.

To my - Polacy.

Uratowaliśmy Europę a może i świat przed zalewem barbarzyńskiego  komunizmu, powstrzymując go w 1920 roku (Cud nad Wisłą).

To my - Polacy.

Jesteśmy  przeszkodą na drodze granicy niemiecko-rosyjskiej. I taką będziemy zawsze, mimo komunizmu i niemieckiej Mitteleuropy uzupełnianej przez żydowską Judeopolonię.

Tak więc cieszmy się, że jesteśmy Polakami i nie dajmy się skłócić wewnętrznie. Naszym antypolskim i niepolskim wrogom na tym zależy.

A my przecież jesteśmy ponad ich prymitywny poziom umysłowy. Zdrajcy i wrogowie nie dorastają nam "do pięt".

Bądźmy dumnymi z polskości i walczmy o nią wspólnie. Powtórzę: cieszmy się codziennie, że jesteśmy Polakami!

A zdrajców spod znaku całej postkomuny i III RP zostawmy. Dla nich jest tylko jedna droga: kara i wstyd na kartach historii naszej Ojczyzny. To śmiecie... I nie mogą stać się barierą przed naszą polską radością i dumą z polskości. Nie są w stanie nas pokonać!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 29 kwietnia 2017

"sakiewszczyzna" versus "karnowszczyzna"

Rafał A. Ziemkiewicz w roku 2006 wydał swoją książkę pt. "Michnikowszczyzna. Zapis choroby". Omówił w niej nadrzędną, opiniotwórczą, opinionośną, kreacyjną politycznie oraz ideologicznie, ale też   destrukcyjną dla Polski rolę A. Michnika, jego Gazety Wyborczej oraz całego jego środowiska, począwszy od 1989 roku, czyli od momentu powstania owej gazety. Z treści tej publikacji mniej więcej można by wyciągnąć wniosek, z którym się zgadzam, iż: "michnikowszczyzna" była najważniejszą siłą polityczno-medialno-społeczno-ideologiczną kształtującą całą postkomunistyczną III RP, dodam: antypolską III RP, czyli PRL-bis a sam Adam Michnik spełniał rolę a'la demiruga tej niby wolnej Polski.

W takim ujęciu określenie "michnikowszczyzna" emocjonalnie i logicznie ma zabarwienie czysto pejoratywne i tak winno być rozumiane.

Do niedawna w III RP to właśnie to środowisko tak naprawdę było jedynym i najważniejszym ośrodkiem władzy propagandowej, najważniejszej władzy medialnej. To bardzo często A. Michnik (niezależnie czy były to jego pomysły czy realizował np. wytyczne środowiska Fundacji Stefana Batorego) decydował o tym, kto ma być prezydentem, premierem czy ministrami a nawet parlamentarzystami. To on wraz ze swoimi marksistowskimi, trockistowskimi towarzyszami stał się jednym z filarów zdradzieckich rozmów w Magdalence i przy Okrągłym Stole, gdzie w większości po obu stronach zasiadali ludzie o tej samej proweniencji ideologicznej i etnicznej, mający te same cele wobec Polski i Polaków. To A. Michnik w dużej mierze decydował (znów: niezależnie czy z własnej inicjatywy, czy jako wykonanie rozkazów "ważniejszych władców") o karierach dziennikarzy, artystów, polityków a nawet biznesmenów.

W 2015 roku po raz pierwszy całkowitą władzę ustawodawczą i wykonawczą przejęło zupełnie inne środowisko, całkowicie nie związane z lewacko-demoliberalną "michnikowszczyzną". Był to największy sukces Polski i Polaków od powstania I Solidarności. Powstał nowy rząd B. Szydło, prezydentem został A. Duda a w Parlamencie obóz PiS (ZP) zdobył samodzielną większość. Dla wielu - w tym dla mnie - było to ziszczenie wieloletniej walki o polskość i Polskę. I dalej wierzę, że naprawa Polski oraz odzyskanie prawdziwej wolności i niepodległości Ojczyzny mają niepowtarzalną historyczną okazję się ziścić. Oby.

Niestety, wraz z przejęciem władzy przez - mówiąc ogólnie i nie do końca prawdziwie - prawicę to również taki sam zew władzy poczuli dziennikarze dotychczas i w różny sposób opozycyjni wobec całej III RP.

Po 1989 roku a szczególnie po tragedii smoleńskiej ukształtowały się tak naprawdę dwa silne i opozycyjne ośrodki medialne: pierwszy związany z Tomaszem Sakiewiczem i jego "Gazetą Polską", "Telewizją Republika" oraz portalem "niezależna.pl" a drugi związany z braćmi Karnowskimi i ich magazynem "wSieci" oraz portalem "wpolityce.pl".

No i... okazało się, że to jednak dla "naszych" mediów jest za dużo. "Michnikowszczyzna" była jedna i dziś obydwie "nasze" grupy medialne zaczęły nawzajem się niszczyć i walczyć o prymat tego jedynego, który stanie się najważniejszym medialnym ośrodkiem decyzyjnym "prawicy" i - co oczywiste - będzie czerpał najwięcej profitów (w tym finansowych, ale i ambicjonalnych) z posiadania takiej pierwszoplanowej roli. 

Zarówno T. Sakiewicz, jak i bracia Karnowscy poczęli się licytować, kto miał większy wpływ na zwycięstwo PiS-u, kto bardziej walczył i walczy o prawdę o tragedii smoleńskiej, kto ma dziś większy wpływ na Polaków i na polską władzę, kto chce jedności a kto rozbicia obecnego obozu rządzącego, kto jest patriotą a kto nie, kto ma prawo krytykować obecny rząd a kto nie, kto jest z nami a kto przeciw nam, kto i jak może oceniać Macierewicza-Dudę-Szydło-Ziobrę-Waszczykowskiego-Szyszkę i innych a kto nie, kto kto ma objąć "sukcesję" po J. Kaczyńskim a kto na to nie zasługuje, itd, etc.

Obserwując tą wzajemną "wojenkę", której poziom niebezpiecznie zbliżył się do rynsztokowego poziomu np. GW czy TVN, mam nieodparte wrażenie, że wszyscy ci Panowie marzą tak naprawdę o jednym: żeby stać się "michnikowszczyzną" prawej strony politycznej w Polsce i mieć taki sam decydujący wpływ na Polskę rządząną przez PiS (ZP) jak onegdaj A. Michnik na postkomunistyczną III RP.

Wedle mnie po prostu między sobą walczą o prymat: "sakiewszczyzna" i "karnowszczyzna" a takie określenie tych środowisk - podobnie jak "michnikowszczyzna" - ma dla mnie zabarwienie jednoznacznie pejoratywne.

Jeszcze 2 lata temu nie pomyślałbym, że w taki negatywny sposób nazwę te środowiska medialne. Byłem wiernym czytelnikiem i "oglądaczem" obydwóch i wydawało mi się, że wszyscy dążymy do "dobrej zmiany" i naprawy Polski. I dla mnie rok 2015 był nie tylko zwycięstwem moim, Polaków, ale uważałem, iż też T. Sakiewicza czy braci Karnowskich oraz wielu, wielu innych.

Dziś mierzi mnie postawa zarówno "sakiewszczyzny", jak i "karnowszczyzny". Nie mam zamiaru babrać się w ich błocie. Tyle tylko, że taka ich wzajemnie wroga relacja może spowodować, iż upadnie obecny rząd i stracona zostanie chyba ostatnia szansa na budową i odbudowę nowej, wolnej Polski. Jeżeli tak się stanie, to nigdy nie wybaczę tego tym Panom i ich przybocznym.

Apeluję więc! Skończcie Waści, wstydu oszczędźcie!

No chyba, że tak naprawdę "sakiewszczyzna"czy "karnowszczyzna" to matrioszki "michnikowszczyzny" - niezależnie jak szanowni czytelnicy to zinterpretują.




P.S. 1

Nie linkuję żadnych wojennych i aberracyjnych tekstów obydwu środowisk. Kto będzie chciał, to łatwo je odnajdzie. W tym miejscu jednak przytoczę fragment komentarza blogera "35stan" do mojego wcześniejszego tekstu wraz z moja odpowiedzią:

- "35Stan": "Niestety, mamy bardzo marne elity zarówno po stronie lewicowo-liberalnej jak i tzw. prawicowej, elity o mentalności kolonialnej, jak to raczyła określić Pani Profesor Thompson w 2007 roku:
(...)Polska cierpi na typowe dolegliwości postkolonializmu. Króluje w niej samobójczy pesymizm, skarżypyctwo i niedostatek kapitału. Podczas gdy ten ostatni jest nieunikniony i będzie jeszcze długo doskwierał, pozostałe są tworem skolonizowanych umysłów, które nie potrafią sobie poradzić bez hegemona.(...) http://www.polishamericancongressnj.org/EwaThompson.htm"


- moja odpowiedź: "Chyba Pani profesor się nie myli. Niestety. Zauważam, że - pomijając już te lewacko-liberalne - to po naszej stronie te elity też są w dużej części przerażająco podświadomie i świadomie wychowane w duchu "pedagogiki wstydu" III RP, w duchu PRL-u i z powszechnym syndromem "homo sovieticus". Coś ciągle chcą udowadniać, leczą się z kompleksów a pod względem wiedzy daleko nie odbiegają od elit III RP. To przykre, ale naprawdę Hitler i Stalin zabili nam elity a te w PRL-u oraz ich potomkowie to tylko ich namiastka".

P.S. 2

Nieodżałowany Zbigniew Herbert w filmie Jacka Trznadla pt.: "Obywatel Poeta" o swoim niedawnym przyjacielu Adamie Michniku (początek lat 90-tych) powiedział: "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca. Oszust intelektualny. Ideologia tych panów, to jest to, żeby w Polsce zapanował 'socjalizm z ludzką twarzą’. To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jak jest potwór, to powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd, ja uciekam przez okno z krzykiem."

Natomiast o III RP wyraził się w taki sposób: "Ja przeżyłem 'wybuch' Polski – jeśli tak można powiedzieć – za granicą, w Paryżu i było to dla mnie niespodzianką i zawsze wyobrażałem sobie, że jeżeli dowiem się, że Polska jest nareszcie rzeczywiście niepodległa, to pierwszą rzeczą, którą zrobię wybiegnę na ulicę i będę głośno krzyczał: "Vive la Pologne" – powiedzmy jeżeli to będzie w Paryżu – oraz całował różne napotkane osoby. Więc będę się zachowywał w sposób nieodpowiedzialny. Aliści, ogarnął mnie jakiś smutek, melancholia, dyskomfort. Ponieważ ja lubię – i w pisaniu, i w działalności także – rzeczy, które mają swój początek, środek i koniec. Otóż ja nie wiem, jaki był początek, co można uważać za początek Nowej Polski. Moja teza jest następująca: w Polsce panuje 'neokomunizm'. Nie odwołuje się on od ideologii, ale stara się i bardzo mu dobrze to wychodzi urządzić z kapitalizmem. Powiada do diabła z Karolem Marksem, Engelsem. Władze, władza to pieniądz, pieniądz to banki, opanujmy banki, opanujmy struktury gospodarcze, w każdym razie kontrolujmy je bardzo wyraźnie wtedy będziemy rządzili".

za: http://www.fronda.pl/blogi/ciekawostki-o-zydach/zbigniew-herbert-o-a-michniku,19347.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 4 marca 2014

Zrozumieć aberrację Putina...

Konflikt na Ukrainie był do przewidzenia kilka miesięcy temu: trwały Igrzyska Olimpijskie i każdy, kto choć trochę znał W. Putina, to mógł przypuszczać jego reakcję po Olimpiadzie na to, co od listopada działo się w tym kraju. Przecież od zawsze uważał on Ukrainę za sowiecką strefę wpływów. Nie piszę o rosyjskiej, ale o sowieckiej (moskiewskiej) strefie związanej dalej li tylko z władzą na Kremlu.  Z władzą polityczną, ekonomiczną i społeczną....

Dzisiejsza konferencja prasowa Prezydenta W. Putina jednoznacznie wskazuje, że po raz drugi boi się upokorzenia związanego z Ukrainą. Pierwszym upokorzeniem pułkownika KGB/FSB była Pomarańczowa Rewolucja, która dla Ukraińców była początkiem ich wolności. Niestety imperialne zapędy Moskwy nie pozwoliły jej na wybicie się na prawdziwą suwerenność i niepodległość.

Dziś jest na to szansa jak nigdy dotąd.

Chyba rzeczywiście W. Putin stracił "kontakt z rzeczywistością" i podjął się najbardziej ryzykownego w swojej karierze przedsięwzięcia polityczno-militarnego. Jego dzisiejsza mimika twarzy, sposób zachowania, mowa ciała, werbalna napaść na Polskę i Litwę świadczą jedynie o tym, że traci on grunt pod własnym i zbudowanym symbolem własnej mocarstwowej i mitomańskiej nieomylności.

 Czyżby więc prawie zwariował w swojej pysze i przeświadczeniu o rosyjskiej pozycji na świecie? Niestety nie... To człowiek wyrachowany i zimny... i nawet jeżeli wydaje nam się, że utracił (jak to powiedziała A. Merkel) kontakt z rzeczywistością to... zapewne tak nie jest. A jeżeli nawet po części tak jest w rzeczywistości, to tym bardziej winniśmy się go bać... Nigdy nie wiadomo, co przy takiej aberracji może przyjść do głowy człowiekowi mającemu przy sobie atomową walizeczkę...

Jedno jest pewne... W 2008 roku śp. Prezydent L. Kaczyński miał rację mówiąc, że imperialne zapędy Moskwy zaczynają się od Gruzji a potem może będzie Ukraina i mój kraj...

Musimy się tremu przeciwstawić jak najostrzej i mam nadzieję, że obecne działania polskiego rządu są naprawdę nie tylko pozorne, ale wynikają z troski o zachowanie naszego państwa...

Aby zrozumieć W. Putina należy koniecznie obejrzeć dwa o nim i jego systemie filmy. Zrozumiemy wtedy dlaczego jest taki jaki jest i dlaczego jest jednym z najgroźniejszych międzynarodowych, politycznych terrorystów....



http://www.youtube.com/watch?v=FwWhNPGlEuw



http://www.youtube.com/watch?v=kc4citui9FQ

Doprawdy... jego życiorys jest bardzo zbliżony do Stalina i Hitlera. Surowy ojciec i dobroduszna matka... to sytuacje, które upodobniają ich dzieciństwo. Czy wobec tego jest on zdolny do takich okrucieństw? Może i nie (w co oczywiście mocno wierzę), ale wykorzystuje on nacjonalizm rosyjski i trzeba zawczasu reagować... I należy o taką reakcję domagać się od światowej demokracji: ONZ, NATO, UE i innych. Nie możemy pozwolić na drugie Monachium...

Na koniec jeszcze słowa śp. Prezydenta L. Kaczyńskiego w Gruzji.



http://www.youtube.com/watch?v=ZAI7Yym9dvY

Pozdrawiam

P.S.

Jakim wszakże upokorzeniem W. Putina było jego upokorzenie przez naszego Prezydenta w Gruzji i jakie w nim musiały targać nici nienawiści?

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

wtorek, 7 czerwca 2011

Poker Platformy i Euro 2012...

Witam

Dzisiaj ukazał się raport NIK o stanie przygotowań do EURO 2012. Tezy raportu i fakty w nim przedstawione są bardzo niekorzystne dla obecnej ekipy rządzącej  (więcej TU, TU).

Rząd odwołał dzisiaj sejmowe wystąpienie Ministra Sportu na temat przygotowań do Euro 2012... Miało być chyba znów "zielono", genialnie i jak zwykle wspaniale w żenującym, słonecznym i wirtualnie wspaniałym świecie Mającego Tolę  i kradnącego nazwisko Koziołkowi?

A ja sobie przypomniałem jak w zamierzchłych czasach końcówki roku 2008 przydarzyło mi się popełnić post: EURO 2012: POKER PLATFORMY PRAWIE WYGRANY. Pozwolę sobie przytoczyć jego początkowe, wybrane subiektywnie fragmenty, które chyba niczym nie straciły na aktualności (choć sytuacja odnosiła się do całkiem innych wydarzeń):

"Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu i powtarzam to w różnych miejscach kolejny raz: realizuje się obecnie tajna strategia gry PO (...) o "znalezienie winnego" utraty przez Polskę organizacji Euro 2012. Mechanizm całej strategii był i jest bardzo prosty: rząd PO nie radzi sobie z przygotowaniami do tej imprezy, co nieuchronnie prowadziło do możliwości utraty przez Polskę EURO 2012. W takiej sytuacji odium porażki spadłby oczywiście na PO (...) i (...) Tuska, który przegrałby zapewne (...) wybory (...) i popadłby w depresję i niebyt polityczny. Cóż więc było robić?... (...)"...

Wtedy cały tekst odnosiłem do wywołanego konfliktu między PZPN a rządem oraz przypisywałem Tuskowi makiaweliczne zamierzenia obarczenia wina za niepowodzenie EURO właśnie władze PZPN i częściowo UEFA. Wtedy rząd "wojnę" z PZPN przegrał i dobrze to pamiętają PR-owcy Tuskusia i sam Mający Tolę.

Dzisiejszy stan przygotowań do EURO 2012 jest katastrofalny, co mnie wcale nie dziwi zważywszy, iż "wiedziałem, że tak będzie"... Impreza zapewne się odbędzie, ale PO cały czas poszukuje ewentualnych winnych, "kozłów ofiarnych" jej niepowodzenia lub też kompromitujących przyszłych "wpadek" organizacyjnych.  Wywołano wojnę z kibicami licząc na totalną dezintegrację środowiska i udowodnienie światu niebezpieczeństwa Polskich "kiboli". Tuskuś się przeliczył myśląc, że jeżeli dla niego "Polska to nienormalność" to widocznie ma do czynienia z jakimś "polskim bydłem i motłochem stadionowym", który łatwo można zantagonizować i sprowokować. Tuskuś i jego PR-owcy ponieśli kompletną porażkę (pomijam, co chcieli ugrać na tej wojnie Sowowi Chłopcy i Szechteriada) a on sam stał się pośmiewiskiem nie tylko na polskich stadionach oraz dorobił się biedaczek Toli i odium kradnącego nazwisko pewnemu Koziołkowi... Biedny, naprężony, nadmuchany i jakże relatywnie przywódczo zaniedbany intelektualnie przez naturę...

Obecnie "zawalają" Chińczycy. Z pewnością gdzieś w odległych odmętach chorobliwego wprost poszukiwania "winnych porażki lub niedociągnięć" owi Chińczycy też są brani pod uwagę, niezależnie czy akurat wina leży po naszej, czy może tylko po ich stronie oraz czy czasem nie mieli właśnie zrezygnować z różnych powodów i dla różnych powodów...

Szczerze to mam już dość tego, zupełnie nam niepotrzebnego EURO. Po prostu nie stać nas na tego typu imprezę, tym bardziej po 4 latach rujnowania Polski przez rząd PO na czele z Mającym Tolę oraz Koziołka. Tak naprawdę - przy braku realizacji inwestycji okołostadionowych - EURO jest tylko niepotrzebnym generatorem wydatkowania środków finansowych, które mogłyby być spożytkowane w inny sposób i dla przyszłego rozwoju Polski. Chciałbym żeby już było po tych Mistrzostwach, które Posiadający Tolę  oglądałby wraz ze swoimi kolegami w czteroosobowej celi.

Pozdrawiam



ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

niedziela, 12 września 2010

BONDOWI kontratakują ... zaczęło się?

Witam serdecznie

Przed lekturą poleciłbym zapoznać się z dwoma moimi postami (mam nadzieję, że owa prośba nie zostanie mi poczytana jako forma wybujałej autoreklamy... z góry dziękuję):

1) "Totalna porażka UB!",
2) "Prorosyjski Prezydent, Antyniemiecki Premier!" (trochę dla humoru, ale też informacyjnie) 

KONIECZNE WYJAŚNIENIE WSTĘPNE (wraz z pewnymi założeniami-tezami wstępnymi)
Tak dla wyjaśnienia:
1. Cywilni spec-Chłopcy to SB (dawniej UB) to "organ bezpieczeństwa państwa działający w strukturach resortu spraw wewnętrznych, działający w PRL w latach 1956-1990, powołany m.in. do utrwalania władzy komunistycznej oraz zapewniania porządku publicznego WEWNĄTRZ kraju" (za wkikipedią). Kontynuatorką jest dzisiejsza ABW (a cywilkę dopełniają: Agencja Wywiadu i CBA). Rosyjski odpowiednik - KGB (dzisiejsze FSB),
2. WSI to istniejąca w latach 1991-2006 struktura wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, część składowa MON podległa Ministrowi Obrony Narodowej, będąca częścią Wojska Polskiego (za wikipedią). Ich obszarem działania pozostaje bezpieczeństwo przede wszystkim ZEWNĘTRZNE. WSI zostało rozwiązane przez rząd J. Kaczyńskiego a likwidatorem był A. Macierewicz. WSI była jedyną służba specjalną niezweryfikowaną po okresie Komuny. Tak naprawdę kręgi wojskowych specChłopców rządzą w Polsce nieprzerwanie od 1980 roku (kiedy to Wolski, domniemany agent GRU, objął w Polsce stanowisko premiera). Odpowiednik WSI w Rosji - GRU,
3. SOWOWI - towarzystwo wzajemnej adoracji skupione wokół Stowarzyszenia SOWA. Zarejestrowane oficjalnie 21 stycznia 2010 roku i założone przez ostatniego szefa WSI gen. M. Dukaczewskiego stowarzyszenia skupia byłych funkcjonariuszy WSI,
4. BONDOWI - neologizm utworzony od nazwiska szefa ABW Pana Krzysztofa BONDARYKA... oznaczający ogólnie środowisko cywilnych specChłopców.
5. SOWOWI w Polsce to domena Prezydenta B. (k...), BONDOWI to naturalny sprzymierzeniec Premiera Donalda Strusia Tuska
5. W Rosji GRU można nazwać narzędziem Prezydenta Miedwiediewa a FSB (dawne KGB) miłością Premiera Putina. Miedwiediew to też Gazprom (firma jako niemalże jedyne poważne źródło dochodów dla całej Rosji),
6. Struktura służb specjalnych i okołospecjalnych w Polsce (mogą być pewne zmiany kadrowe od momentu powstania schematu, ale nie ma to w tej chwili większego znaczenia):
Źródło: Opracowanie własne (przepraszam za jakość graficzną schematu - postaram się jeszcze dzisiaj wkleić zdecydowanie wyraźniejszy)

ZAŁOŻENIA/TEZY HIPOTETYCZNE
1. Polska obecnie jest całkowicie zmonopolizowana przez kondominium rosyjsko-niemieckie,
2. Podczas kwietniowych (na pewno tuż przed 9 kwietnia!!!) rozmów Miedwiediewa z Obamą w Czechach oprócz słodkich pogawędek  o "dupie Maryni" (jakichś 3000 rosyjskich rakiet przeznaczonych na złom) rzeczywiście dokonany został Nowy Podział Energetyczny Świata: USA z sojusznikami przejmuje całkowite pokłady gazu łupkowego a Rosji zostaje tradycyjny gaz i Gazprom. Poza tym dzięki tylko takiemu przedsięwzięciu w ogóle ekonomicznie zasadna jest budowa Rurociągu Północnego, tak ważnego dla Niemców (przypominam, że rozpoczęcie budowy tegoż nastąpiło 9 kwietnia!!!),
3. Rozwiązanie wskazane powyżej oznacza również fakt ponownego oddania Polski  w sferę wpływów rosyjskich a tak naprawdę ich spec-służb (FSB i GRU),
4. Putin ZAMIERZA PONOWNIE KANDYDOWAĆ NA PREZYDENTA ROSJI

DODATKOWE INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE
1. Dzisiejszy post Kataryny, w którym padają m.in. następujące stwierdzenia: "J. Palikot mówi: Dostałem zaproszenie do CBA. Enigmatyczne. Nie wiadomo w jakiej sprawie. Idę z adwokatem w poniedziałek. W zasadzie bym tego nie kojarzył z faktem, iż za dwa tygodnie jest kongres RPP, ale! Wybory regionalne w Lublinie na szefa partii w regionie lubelskim miały się odbyć pierwotnie 17ego kwietnia. Tragedia z 10ego spowodowała, że ustalono inny termin. Tak się składa, że na kilka dni przed 10tym – 6,7 kwietnia – do Polmosu Lublin wkroczyło 6 agentów ABW.
Palikot na swoim blogu skarży się na kolejne szykany jakich doznaje od podległych Platformie służb. Rzekomo w ramach wewnątrzpartyjnej walki o wpływy. I nie jest to sprawa nowa, bo pierwsza próba zastraszenia go miała miejsce jeszcze przed katastrofą smoleńską i miała formę wizyty 6 agentów ABW w Polmosie Lublin. Wiedzieliście o tym? Ja też nie. Dziwne, prawda. Od tamtego czasu Palikot zdążył nawiedzić dziesiątki razy wszystkie media, opublikował ileś tam wpisów na swoim blogu. A o najściu ABW dyskretnie milczał, choć wiąże je ze swoją działalnością polityczną. W ogóle jakoś mało pisze o swoich problemach z wymiarem sprawiedliwości, ale widać nie lubi epatować swoją krzywdą, a dziennikarze nie są ciekawi.Jeśli Palikot zwęszył kłopoty już 7 kwietnia (a pewnie nawet wcześniej), trzeba inaczej spojrzeć na to co się działo później. I na to co się dzieje teraz. Wygląda bowiem na to, że posmoleńska aktywność Palikota, te wszystkie prowokacje i skandaliczne wypowiedzi służyły zrobieniu wokół swojej osoby wystarczająco dużo szumu politycznego, żeby potem każde działanie służb można było nazwać politycznymi szykanami".
2. Fragment dzisiejszego artykułu  J. Bielewicza na niezależna.pl: "Obóz prorosyjski (podporządkowania interesów Polski interesom Rosji) będzie wkrótce wzmocniony przez powstanie partii prezydenckiej z inicjatywy Palikota. Rzecznicy takiej polityki przejawiają szczególną aktywność w rozgrywce o sektor energetyczny w Polsce. Chcą podpisania niekorzystnej, długoterminowej umowy z Gazpromem. Tusk i Platforma zepchnięci zostaną do roli wasala interesu przede wszystkim Niemiec, a później Unii Europejskiej. Obie strony dążą do marginalizacji Prawa i Sprawiedliwości jako partii integralnie broniącej polską rację stanu." 

CO Z TEGO WSZYSTKIEGO HIPOTETYCZNIE WYNIKA?

Ostatnio w Polsce dało się zauważyć wprost ogromną defensywę D. Tuska. Wydawało się nawet, że już pogodził się z porażką i od dawna przypisywaną mu rolą "niemieckiego przydupasa". B. (k...) w ciągu pół roku został marketingowo wykreowany z poparciea 3% do takiego, które dało mu zwycięstwo. Środowisko wojskówki wprost pali się w końcu do ponownie oficjalnego (a z "gabinetu cieni") władania w spokoju w całości Naszą Ojczyzną. Na dzień dzisiejszy ten sukces jest niemal osiągnięty - brakuje tylko B. (k...) własnego zaplecza politycznego. Tym zapleczem ma być właśnie partia J. Palikota, który od lat jest bliskim przyjacielem naszego myśliwego. I wszystko zmierzało w dobrym kierunku: Tusk w defensywie, Palikot tworzy zaplecze, BONDOWI w całkowitym odwrocie a Miedwiediew gaworzy sobie z pewnością spokojnie z naszym myśliwym o głuszcach....

Co się nagle stało, że cywilni specChłopcy przystąpili nagle do kontrataku, którego pierwszym zwiastunem był przeciek z Agencji Wywiadu o domniemanych zdjęciach nieżyjącego śp. Lecha Kaczyńskiego? Skąd ta nagła konfrontacja z J. Palikotem? 

Żeby odpowiedzieć sobie na powyższe pytania trzeba zdać sobie sprawę z faktu, iż nasze służby zależą przecież całkowicie od rosyjskich i wszystko,  co dzieje się w Polskim świecie spec-politycznym ma swój początek zawsze w Rosji.  

Wnikliwy obserwator świata politycznego oraz uważny czytelnik niniejszego postu pewnie zauważył, że obecnie w Rosji jest polityczno-przywódcza rzecz kuriozalna w jej historii.  Otóż tam nigdy nie było dwóch carów a Putin kojarzony jest z KGB, natomiast Miedwiediew z GRU...). Wydawało się, że niezaprzeczalną pozycję cara ma cały czas Putin. Ale wyobraźmy sobie, że jednak będzie chciał ją utrzymać i ponownie kandydować. A co jeśli Miedwiediew ma ambicję zostania nowym, niepodzielnie panującym w Rosji carem? Ma przecież potężny atut w postaci GRU i Gazpromu (stąd taki nacisk na uzależnienie od niego Polski na lata świetlne). Putin ma tak naprawdę jedynie FSB oraz pozycję cara i ogromne (ale też wykreowane) poparcie Rosjan. Ma też jeszcze coś: naszego Tuskusia, z którym przecież tak czule się ściskał w Katyniu.

Ostatnie wydarzenia i kontratak polskiej spec-cywilki  mogą świadczyć, że to właśnie Putin ma zamiar zostania carem. Stąd odwaga naszego Premiera i gra ABW z J. Palikotem.

Co z tego wyniknie w przyszłości dla Polski?  Może to tylko czcze marzenia, ale nieraz w historii małostkowość i indywidualna ambicja potrafiły zaprzepaścić nawet staranne, globalne i odgórnie nakreślone plany agresorów...

Oby!


 Pozdrawiam serdecznie...



ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com