Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZSRE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZSRE. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 kwietnia 2024

19 lat minęło... Trzeba dziś powrócić do spuścizny św. Jana Pawła II, naszego papieża!

Dziś mija 19 rocznica śmierci św. Jana Pawła II. Pamiętam te chwile smutku i rozpaczy, kiedy zostaliśmy niemal osieroceni. Pamiętam te łzy, wzruszenie, smutek i żal... i te setki tysięcy modlących się o zdrowie Papieża i za duszę Papieża.

Odszedł wtedy ktoś, kto ukształtował całe pokolenie Polaków i również ja dojrzewałem z nim i czerpałem od niego siłę do pokonywania kolejnych moich dni życia. Moja droga istnienia na tym świecie była drogą jaką on mi wskazywał i choć nie zawsze go słuchałem... to w końcu dał mi jednak łaskę wiary, której tak pragnąłem. 

I jakoś tak zawsze w rocznicę Jego śmierci myślę właśnie o latach, które przeżyłem i o tym jak mało jest dziś w Polakach realizacji Jego słów kierowanych do nas... Myślę o swoim dzieciństwie, młodości i powolnym dorastaniu do obecnej, choć jeszcze zbyt małej ludzkiej dojrzałości...

Miałem dokładnie 10 lat, gdy zapłakała wzruszeniem ze szczęścia cała Polska... gdy te łzy zamieniały się niepostrzeżenie w uśmiech, radość, nadzieję i wiarę w lepsze jutro.

Stała się rzecz ówcześnie wprost nieprawdopodobna: nowym papieżem nie został Włoch a został nim nasz rodak Karol Wojtyła... kardynał zza "żelaznej kurtyny". Wpierw było niedowierzanie, szok... by ta radosna wieść tzw.: "pocztą pantoflową" rozeszła się błyskawicznie i dotarła do wszystkich Polaków.

W tamtejszej, komunistycznej prasie (np. w Trybunie Ludu) następnego dnia ukazały się tylko lakonicznie krótkie informacje, które niemalże ze wstydem i z zażenowaniem raczyły przekazywać fakt wyboru Polaka na Stolicę Piotrową.

Przez następne 27 lat Jan Paweł II był zawsze dla mnie - niezależnie jak mocno trwałem lub oddalałem się od wiary – postacią wyjątkową a dla Polski okazał się być największym obrońcą i ostoją jej tożsamości narodowej, faktycznym wybawicielem jej spod jarzma komunizmu.

Dziś jednak zadaję sobie wciąż pytanie: Co stało się z naszym narodem...Co się z nami stało, że w dużej mierze zapomnieliśmy o naszym świętym papieżu?

Odpowiedzi należy szukać chyba daleko wstecz. 

Zostaliśmy niestety skutecznie "przetrąceni" Stanem Wojennym i marazmem lat 80-tych. W latach 1981-1983 zmuszono do emigracji przeszło 1 mln autentycznych patriotów. Została KOR-owska, koncesjonowana opozycja i wiele milionów ludzi bez prawdziwych elit. Zryw solidarnościowy zakończył się zamordowaniem narodu, zamordowaniem jego ducha i tej naszej dumy, honoru i wartości nadrzędnych. 

Lata 90-te i dziki program Sachsa-Sorosa-Lipmana (dr. Leszka Balcerowicza) kompletnie spauperyzowały większość Polaków. Prywatyzacja za bezcen pozbawiła nas własności... a trockistwski oraz wyartykułowany przez A. Gramsciego oraz Szkołę Frankfurcką marksizm kulturowy wdarł się też do naszych umysłów stając się ponownym komunistycznym czynnikiem naszego zniewolenia. Tym razem bez udziału siły, ale perfidnie zmieniający nasze myślenie wedle rewolucyjnego francuskiego hasła: "Wolność, równość, braterstwo albo śmierć", przy czym ta "śmierć" niejako została zamieniona w marksistowskie hasło: "władzy raz zdobytej nie oddamy już nigdy". I dostaliśmy się  - wychodząc spod wpływów ZSRR - pod kuratelę współczesnych komunistów w postaci UE.

Ale mimo wszystko jeszcze trwaliśmy i to dzięki naszemu papieżowi. Jak jeszcze żył JPII mieliśmy jakieś odniesienie, jakiś autorytet, fundament. Mogliśmy zawsze liczyć na jego słowa i obronę naszej Polski... Przekonywał, że Polska może odnowić UE, aby powróciła do swoich chrześcijańskich wartości i fundamentów. Po 2005 roku zupełnie - jako naród - pogubiliśmy się... Ale też śmierć naszego Papieża pozostawiła zagubioną całą Europę i zapoczątkowała triumfalny do dzisiaj pochód lewacko-demoliberalnych elit odcinających się od chrześcijaństwa i powoli tworzących Związek Socjalistycznych Republik Europejskich - ZSRR-bis.

Dziś ze smutkiem mogę tylko stwierdzić, że w 19 lat po jego śmierci My, Naród Polski, obecnie mamy tylko jedną szansę na przetrwanie... W tych czasach odradzającej się ekspansji sowiecko-germańskiej, w czasach pauperyzacji i promowania kosmopolitycznej bezpaństwowej (quasi znów komunistycznej) europejskości, w czasie budowania amoralnej i totalitarnej politpoprawności i multikulturowości, w czasie próby stworzenia beznarodowego jednego społeczeństwa bez wiary i wartości... musimy przypomnieć sobie nauczanie naszego św. Jana Pawła II, jego postawę, jego patriotyzm i jego duchową WIELKOŚĆ!

Dla mnie osobiście zawsze był i pozostał autorytetem moralno-etycznym. Na różnych forach internetowych opisując swoją osobę przytaczam cztery cytaty Jana Pawła II, które wyznaczają mi drogę i jakość mego życia:

"Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"; 

"Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi"; 

"Nie sposób inaczej zrozumieć Człowieka, jak w tej wspólnocie jaką jest Naród"; 

"Musicie być mocni mocą wiary i nadziei".

Jakże wiele można z nich wyczytać a przecież jest jeszcze wiele setek podobnych, tyle słów już zapomnianych... powróćmy do nich i czerpmy z nich wiarę i nadzieję w moc dobra, przyzwoitości i międzyludzkiej miłości. Bądźmy mocni mocą wiary i nadziei na lepsze jutro nas samych i naszej Ojczyzny...

Teraz - po wyborach parlamentarnych w roku 2023 - nie mamy już wyjścia. Po prostu musimy powrócić do dziedzictwa naszego Papieża, które możemy zawrzeć w stwierdzeniu: wolność jest prawem każdego człowieka, każdego narodu i tylko poprzez wyzwalającą prawdę i negację kłamstwa tą wolność można mieć i ją zachować. Po prostu musimy znów oprzeć się na fundamencie nauk naszego rodaka aby uratować naszą niepodległość, suwerenność i wolność...

Za 8 dni 10 kwietnia, już 14 rocznica zamachu smoleńskiego... dzień smutku i łez oraz chyba bezsilności wobec ogromu ZŁA otaczającego nas wówczas ze wschodu, zachodu i ze "środka".

Pamiętajmy jednak, że Jan Paweł II podtrzymał w Nas-Polakach narodową dumę z polskości, chrześcijaństwa oraz dał Nam duchową moc przetrwania i wierzę, że nigdy się nie poddamy i odbudujemy naszą Polskę... I to mimo tego, że dziś rządzą nami antypolacy z kręgów PO (KO), TD i Lewicy!

Za życia JPII był już świętym, teraz jest już pośmiertnie świętym. Niech ta świadomość, świadomość Jego świętości pozwoli nam uwierzyć, że warto trwać, walczyć hartem i niezłomnością ducha, że miejsce zhańbionych zawsze w końcu znajdzie się na "zgniłych i wstydliwych kartach historii" a wydobywający się z nich "nieprzyjemny fetor" zostanie zneutralizowany zapomnieniem...

Módlmy się codziennie, aby Jego święte wstawiennictwo w Domu Pana pozwoliło odrodzić się naszej Ojczyźnie, pozwoliło odrodzić się nam samym, pozwoliło przetrwać wojnę prowadzoną wobec nas przez światowe i krajowe elity lewacko-demoliberalne.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 25 października 2023

Znów Polska i kraje unijne znajdą się "pod niemieckim butem"?!

Zmiany traktatowe, które są forsowane przez Niemcy doprowadzą do landyzacji krajów unijnych, w tym Polski. Oznacza to utratę przez te kraje suwerenności i niepodległości. A wszystko to bez żadnego wystrzału czy wojny!

Ileż to ja razy pisałem, że Niemcy (i po części Francja) dążą do budowy z UE Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa ze stolicą przede wszystkim w Berlinie.  I o ile im się to uda, to Polski i innych krajów unijnych po prostu nie będzie! 

Znów stracimy Polskę i znów znajdziemy się "pod niemieckim butem". Przykre jest to, że Niemcy już nie potrzebują nazistowskiej, niemieckiej armii, aby znów zdobyć Europę. 

Czy takiego rozwoju sytuacji naprawdę chcieli wyborcy totalnych? Wielu z pewnością tak, ale i wielu oczywiście nie. 

Więc ja znów zadaję pytanie: Dlaczego głosowaliście za odebraniem Polsce suwerenności i niepodległości? Bo przecież każdy głos oddany nie na PiS (ZP) oznaczał, że D. Tusk zostanie premierem i odda Niemcom Polskę za bezcen. I to już się dzieje! 

Zauważmy, że  UE przeniosła głosowania nad zmianą traktatów unijnych zabierającym suwerenność m.in. Polsce na czas po wyborach w naszym kraju. Było to wynikiem obawy, że taka jak dziś dyskusja i głosowania w PE mogły negatywnie wpłynąć na wyborcze poparcie w Polsce dla totalnych a szczególnie PO (KO). 

I, że co? Naprawdę o tym nie wiedzieliście i głosowaliście jedynie przeciw PiS (ZP)? Takich wytłumaczeń po prostu nie przyjmuję do wiadomości, bo to by oznaczało, że część z Was jest po prostu durnymi głupcami nie rozumiejącymi w ogóle procesów geopolitycznych dziejących się "tu i teraz" oraz nie ma umiejętności logicznego myślenia i oceniania skutków własnych decyzji. 

No i wybraliście nie tylko przeciw Polsce, ale też przeciw całej Europie za wyjątkiem Niemiec, Francji i Niderlandów. Dla niemieckiej UE (przyszłego Superpaństwa) wyniki polskich wyborów to spełnienie ich marzeń. Od teraz zniknie bowiem przeszkoda w realizacji ich celów a tą największą przeszkodą była duża w skali europejskiej Polska i negatywnie nastawiony do federalizacji UE, polski rząd PiS-u (KO). Zawiedliście nie tylko Polskę, ale niemal całą UE. A pisałem przecież, że: "Jeżeli teraz w Polsce wygra PiS (ZP) i utworzy swój rząd to te niemieckie plany podboju Europy mogą zostać oddalone w nieskończoność i większość krajów unijnych właśnie na to liczy. Czy możemy zawieść Europę? NIE!"

A jednak to zrobiliśmy, no i teraz już niemieckie plany budowy Superpaństwa ruszyły ze zdwojoną siłą! To dla Niemców będzie już IV ich Rzesza albo - odnosząc to do komuny, która króluje w umysłach unijnych elit  - drugi ZSRR, czyli Związek Socjalistycznych Republik Europejskich (ZSRE)!

Właśnie dziś Komisja Spraw Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego przyjęła raport w sprawie zmiany unijnych traktatów. Za przyjęciem raportu głosowało 20 członków AFEC, sześciu było przeciw. Raport ten zakłada pozbawienie państw członkowskich suwerenności i prawa weta oraz w 65 obszarach dokonuje transferu kompetencji z poziomu państw członkowskich na poziom UE. 

A są to m.in.:

- leśnictwo (lasy);
- zasoby wodne;
- klimat i bioróżnorodność;
- sprawy zdrowia publicznego włączając transgraniczne zagrożenia dla zdrowia, ochrona zdrowia i poprawa zdrowia ludzkiego włączając zdrowie i prawa seksualne i reprodukcyjne;
- infrastruktura transnarodowa;
- finanse publiczne;
- sprawy zagraniczne;
- bezpieczeństwo zewnętrzne i obrona;
- obrona cywilna;
- ochrona granic;
- wdrożenie celów zrównoważonego rozwoju ONZ;
- kultura;
- edukacja w zakresie spraw transgranicznych;
- obowiązkowe przyjęcie niemiecko-unijnej waluty Euro;
- likwidacja prawa weta;
- bezwzględny prymat prawa unijnego nad prawem krajowym, czyli np. nad polską Konstytucją.

Tak naprawdę więc droga do Jednego Superpaństwa została otwarta i zgadzam się ze słowami red. R. Ziemkiewicza, który na X napisał: "Przyjęcie przez PE projektu zmiany w traktach unijnych oznacza tak daleką zmianę samej istoty UE i zasad jej funkcjonowania, że zgoda Polaków na członkostwo we wspólnocie europejskiej (likwidowanej właśnie na rzecz europejskiego superpaństwa), wyrażona 20 lat temu w referendum akcesyjnym (nb. przez zaledwie 13,5 mln z 30 mln uprawnionych) traci moc. Niezbędne jest rozpisanie nowego referendum" [2].  

I co jest bardzo ważne! Nie ma to być referendum unijne jak chcą Niemcy i ich elity unijne, ale referendum polskie, krajowe. I ono winno zdecydować, czy Polacy chcą lub nie chcą utracić własną niepodległość i suwerenność na rzecz IV Rzeszy Niemieckiej, Superpaństwa Europa.  I też ważne, żeby przed tym referendum znieść wymóg ważności referendum w postaci +50% frekwencji. 

  

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

wtorek, 13 czerwca 2023

Kto w Polsce rzuci hasło "Polexitu"?

Przedwczoraj napisałem tekst dotyczący relokacji uchodźców, bo znów elity unijne wracają do tej idei, która okazała się sromotną porażką. Zakończyłem go konstatacją: "Coraz bardziej jestem przekonany, że obecnego kierunku "rozwoju" skomunizowanej UE nie da się odwrócić lub zmienić bez jej upadku. A do tego mogą przyczynić się procesy exitowe w różnych krajach, w tym Polski" [1].

Jeden z moich komentatorów "Adam66" na portalu naszeblogi.pl dygresyjnie odniósł się do tekstu: "Nie widzę w tej chwili żadnego ugrupowania ani pojedynczego polityka, który miałby wystarczająco duże jaja żeby takim hasłem rzucić. Proszę o sugestie na temat tego prostego pytania - który z tzw. polskich polityków może rzucić hasło polexitu" [2].

Pytanie naprawdę wydaje się zasadne, bo nawet w Szwecji lider Szwedzkich Demokratów Jimie Akesson oznajmił, że przyszedł czas, by na nowo przyjrzeć się członkostwu Szwecji w Unii Europejskiej i całkowicie zmienić relacje z nią. To jeden z najważniejszych polityków, od którego zależy istnienie szwedzkiego rządu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jak na razie to głos jednego polityka a ewentualne wyjście Szwecji z UE to "pieśń dalekiej przyszłości", ale tam przynajmniej ta dyskusja została niejako zainicjowana!

A w Polsce? Nikt sprawy Polexitu oficjalnie jeszcze nie podjął, choć moim zdaniem swobodnie takie zainicjowanie tematu mogłoby przynajmniej wyjść ze strony Konfederacji albo nawet ze strony polityków Suwerennej Polski. Wszyscy się boją, bo wydaje im się, że w Polsce dalej 80% Polaków jest euroentuzjastami a jest już zupełnie inaczej. Moi rodacy coraz bardziej stają się sceptyczni wobec obecnego kierunku rozwoju UE, co zaskakująco wyrazili już rok temu w swoim stosunku do unijnego Funduszu Odbudowy (FO) i związanego z nim polskiego Krajowego Planu Odbudowy (KPO): 

Niespełna 44% Polaków optuje za tym, że powinniśmy się poddać niemieckiej UE. I cieszy mnie fakt, że spośród zwolenników obecnych rządów takich podległych Niemcom Polaków jest tylko 11% a reszta jest wobec tej UE sceptyczna. I nie dziwię się, że wśród zwolenników totalnej niemiecko-rosyjskiej opozycji aż 74% wyraża swoje poddaństwo wobec kondominium niemiecko-rosyjskiego, ale co się dziwić skoro liderzy totalnych w stylu D. Tuska czy R. Trzaskowskiego - z jednej strony - Polskę i Polaków uważają "za nienormalność" a - z drugiej strony - uważają, że niepotrzebny jest polski Centralny Port Komunikacyjny (CPK) skoro ma powstać przecież w Berlinie!

Nie znalazłem jeszcze badania na temat obecnego projektu relokacji uchodźców [3], ale sądzę, że jak się pojawi to będzie jeszcze bardziej radosny dla nas-eurosceptyków. W kwietniu 2017 roku ośrodek CBOS przeprowadził sondaż, w którym pytał Polaków m. in. o stosunek do przyjmowania imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki. Aż 74% badanych wyraziło wówczas swój sprzeciw wobec przyjmowania tych nachodźców do Polski a za przyjmowaniem opowiedziało się tylko 22%, a co dwudziesty badany nie miał zdania w tej sprawie [3]. Dziś zapewne przeciwników przymusowego przyjmowania uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki jest grubo ponad 80%, tym bardziej, iż już Polacy udowodnili, że prawdziwych uchodźców uciekających przed wojną na Ukrainie są w stanie z otwartymi sercami przyjąć nawet bez konieczności budowy jakichś obozów czy gett, jak to ma miejsce w krajach Starej Unii. Dziś UE nie ma żadnego, nawet moralnego, prawa żądać od Polaków dodatkowego i przymusowego przyjęcia imigrantów ekonomicznych znajdujących się z winy A. Merkel na terenie krajów Starej Europy!

Ciekawym jest też tegoroczne, majowe badanie pracowni Social Changes, zrealizowanego na dużej, ponad dwutysięcznej grupie respondentów:



W odpowiedzi na pytanie: "Czy Polska powinna zgodzić się na zmianę traktatów Unii Europejskiej umożliwiające wprowadzenie nowych podatków w państwach członkowskich, regulacji bezpieczeństwa wewnętrznego i ograniczaniu kompetencji krajów członkowskich UE?" aż 41 proc. badanych odpowiedziało „zdecydowanie nie” lub „raczej nie”. Na proponowane zmiany zgadza się zaledwie 21 proc. badanych. 38 proc. nie ma zdania w tej sprawie, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę skomplikowaną materię sprawy".

Z kolei w  odpowiedzi na pytanie: "Czy Pani/Pana zdaniem Polska powinna zrezygnować z posiadanego przez siebie prawa weta w Unii Europejskiej?" aż 58 proc. odpowiedziało negatywnie. Za likwidacją prawa weta opowiedziało się zaledwie 11 proc. badanych. 31 proc. nie ma zdania w tej sprawie. Co ciekawe, za obroną przynależnego Polsce prawa weta opowiada się nie tylko 74 proc. wyborców Prawa i Sprawiedliwości, ale także 57 proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej.

Niemal połowa Polaków - 48 proc. - sprzeciwia się także wdrożeniu pakietu Fitfor55, który - jak zaznaczono w pytaniu - może kosztować polskich podatników do 189 miliardów Euro do 2030 roku [4].

Ciekawe wyniki! Prawda. Okazuje się bowiem, że jak zapytamy Polaków o szczegóły unijnych propozycji prowadzących do budowy przez UE superpaństwa w stylu ZSRR-bis, czyli Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, czyli IV Rzeszy Niemieckiej to... jesteśmy przeciwnikami tych rozwiązań. 

A należy dodać, iż obecny "Pakt Migracyjny" został przyjęty z naruszeniem traktatów unijnych, czyli bez prawa weta a w głosowaniu większościowym na poziomie ministrów spraw wewnętrznych Rady UE... choć Polska i Węgry głosowały przeciw a Bułgaria, Malta, Litwa i Słowacja wstrzymały się od głosu, czyli de facto też były temu paktowi przeciw. Gdyby zastosować zgodny z traktatami unijnymi mechanizm wymaganej "jednomyślności" państw unijnych to polskie i węgierskie weto spowodowałoby, iż ten pakt zostałby wrzucony "do kosza". No tak... ale przecież obecne elitki unijne mają "w głębokim poważaniu" praworządność, którą tak ochoczo szermują a traktaty unijne uważają już za anachronizm w procesie budowy IV Rzeszy Niemieckiej, Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa, drugiego ZSRR - ZSRE. 

Tak więc nie rozumiem dlaczego jeszcze nie zainicjowano dyskusji o obecnych plusach i minusach naszej przynależności do takiej UE, która jawi się nam dziś i do czego dąży w przyszłości a dąży do likwidacji suwerenności i niepodległości poszczególnych państw w UE! 

Przecież widać na przykładzie powyższych sondaży, że jeżeliby zacząć taką dyskusję o szczegółach dzisiejszych propozycji unijnych to Polacy wcale nie są ich zwolennikami! Czego więc się tu bać? 

Naprawdę. W 2003 roku głosowaliśmy a w 2004 roku przystępowaliśmy do innej UE niż jest dzisiaj a do tego dochodzą jeszcze inne uwarunkowania geopolityczne, które wyrażają się np. poprzez hipotetyczne porozumienie między Niemcami i Rosją mające na celu podział wpływów tych krajów w Europie. Niemcy mają dominować - poprzez sfederalizowane jedno państwo europejskie - w krajach, które dziś lub w przyszłości są (będą) członkami Unii Europejskiej, natomiast wpływy Rosji mają po ich zachodniej stronie obejmować m.in. Ukrainę i Białoruś. A wszystko ma zmierzać do budowy Eurazji od Władywostoku do Lizbony. 

Także Polska ma tak naprawdę dwa wyjścia: albo czekać cierpliwie na samoistny upadek dzisiejszej UE albo po prostu dokonać Polexitu! Pierwszy sposób na bycie w UE jest bezsensowny, bo zanim UE upadnie to jeszcze zdąży narobić zbyt wiele szkód. Zostaje więc Polexit! 

Ja o wyjściu z UE gaworzę już od lat a tym samym nie podzielam obecnego zdania rządzących,  że w UE trzeba być, żeby ją zmienić. Jej się nie da zmienić i trzeba zrobić wszystko, żeby upadła nawet przez nasz Polexit!. Wtedy będzie można zbudować coś nowego i racjonalnego, np. w stylu EWG-bis.

Kiedyś to polska Solidarność rozpoczęła demontaż bloku komunistycznego i samego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) ze stolicą w Moskwie. Może i też to my znów mamy szasnę na rozmontowanie Związku Socjalistycznych Republik Europejskich (ZSRE), czyli na wyprzedzające zastopowanie dążeń skomunizowanych elit unijnych do budowy Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa ze stolicą w Berlinie i częściowo w Brukseli. 

Gdybyśmy rozpoczęli taki proces to jak widać na przykładzie Szwecji, moglibyśmy liczyć nawet na niespodziewanych sojuszników. A wtedy może jakoś udałoby się - na co liczy np. PiS - zebrać w nowym Parlamencie Europejskim tylu a'la konserwatywnych europosłów, że możliwym stałoby się zawrócenie z obecnej drogi "rozwoju" UE i jej powrót do korzeni, do Europy Ojczyzn. 

Ale ja powtarzam... Ja jestem, wobec możliwości wewnętrznej przemiany UE, raczej sceptyczny i uważam, że najpierw musi nastąpić upadek UE - Euroexit, aby na tych gruzach powstał zupełnie nowy europejski ład. Być może się mylę i chciałbym się mylić! Wszak są jakieś oznaki zmiany na staro-europejskiej scenie politycznej, gdzie coraz większe znaczenie mają a'la konserwatyści: jest Szwecja, są Włochy, jest Hiszpania czy Irlandia. Więc kto wie?

Dygresyjnie...

Niestety nie odpowiedziałem mojemu komentatorowi, który polski polityk w końcu zdecyduje się zainicjować dyskusję o ewentualnym polskim Polexicie albo choć wprowadzi na forum publiczne dyskusję o plusach i minusach naszej bytności w takiej chorej na komunizm UE jaka jawi się dziś i w najbliższych latach. 

Niestety sądzę, że ze względu na wybory, takiej dyskusji nie jest w stanie zainicjować żadna formacja polityczna, nawet Konfederacja, choć to ona winna mieć ku temu najwięcej argumentów.

Możliwe jednak, że już wkrótce pojawi się na polskiej scenie politycznej konserwatywna formacja polska i propolska, oparta na wartościach chrześcijańskich i eurosceptyczna. Wedle niektórych dziennikarzy to o takiej formacji gdzieś już "ćwierkają wróbelki"... 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

piątek, 21 października 2022

Musimy poważnie pomyśleć o Polexicie!

Ja wiem, że my jako naród do niedawna byliśmy postrzegani jako niemal najbardziej prounijny w Unii Europejskiej a przynajmniej wśród wszystkich, którzy zostali nowo przyjętymi członkami tej organizacji.

I rzeczywiście tak chyba było, bowiem w momencie naszego przyjmowania do UE wszystkie badania opinii publicznej wskazywały, że nasza w niej obecność była oczywistością dla niemal 70% moich rodaków. 

Ja osobiście nad tą fascynacją Polaków Unią Europejską zawsze ubolewałem, bo zdawałem sobie sprawę, że ta cała unia ma komunistyczne cele wyznaczone przez Altiero Spinellego, które zawarł jako główny autor w tzw. " Manifeście z Ventotene". Mam też niejaką satysfakcję, że nie dałem się otumanić prounijnej propagandzie i w o dziwo (sic!) dwudniowym referendum nad wstąpieniem Polski do UE głosowałem "przeciw"!

 Potwierdzeniem tego zafascynowania elit unijnych ideami komunizmu kulturowego jest to, że ""Komisja Europejska w „Białej Księdze” o przyszłości Unii Europejskiej wymienia tylko jedno źródło ideowe jej dalszego rozwoju – właśnie napisany w duchu ideologii marksistowskiej Manifest z Ventotene. Jego autorzy zakładają federalizację Europy, niezależnie od woli mieszkańców kontynentu" (sic!).

Inaczej ujmując to UE dąży do stworzenia drugiego ZSRR, czyli Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, o czym ja piszę już od lat (zresztą to określenie, czyli ZSRE użyłem jako pierwszy w przestrzeni publicznej i nie mam żadnych pretensji, że ono już przyjęło się powszechnie :). A powstanie takiego ZSRE wyklucza istnienie wolnych, suwerennych i niepodległych państw, w tym oczywiście Polski! I tylko historycznie symptomatyczne jest to, że najbardziej dążą do tej federalizacji Niemcy, którzy uzurpują sobie prawo dominacji w tym federacyjnym związku państw, który ostatecznie ma stworzyć z Rosją tzw. Eurazję od Władywostoku do Lizbony. 

Jakże wobec powyższego ucieszyłem się, że moi rodacy coraz bardziej stają się sceptyczni wobec obecnego kierunku rozwoju UE, co zaskakująco wyrazili w swoim stosunku do unijnego Funduszu Odbudowy (FO) i związanego z nim polskiego Krajowego Planu Odbudowy (KPO): 


Niespełna 44% Polaków optuje za tym, że powinniśmy się poddać niemieckiej UE. I cieszy mnie fakt, że spośród zwolenników obecnych rządów takich podległych Niemcom Polaków jest tylko 11% a reszta jest wobec tej UE sceptyczna. I nie dziwię się, że wśród zwolenników totalnej niemiecko-rosyjskiej opozycji aż 74% wyraża swoje poddaństwo wobec kondominium niemiecko-rosyjskiego, ale co się dziwić skoro liderzy totalnych w stylu D. Tuska czy R. Trzaskowskiego - z jednej strony - Polskę i Polaków uważają "za nienormalność" a - z drugiej strony - uważają, że niepotrzebny jest polski Centralny Port Komunikacyjny (CPK) skoro ma powstać przecież w Berlinie!

Naprawdę cieszę z wyników tych badań i mam nadzieję, że wkrótce nastąpi znaczne zwiększenie sceptyków wobec UE czy KPO i FO, bowiem coraz bardziej dowiadujemy się, że tych warunków (tzw. "kamieni milowych"), które stawia nam UE jest zdecydowanie znacznie więcej niż owe trzy dotyczące reformy naszego wymiaru sprawiedliwości. 

Mało tego! Polsce grozi się nie tylko wstrzymanie pieniędzy z FO i naszego KPO, ale w ogóle wszystkich środków unijnych, nawet tych przysługujących nam w zwykłym budżecie UE!

Także wydaje się, że nadeszła pora skończyć z tym naszym postrzeganiem UE, bo jeżeli ona dalej będzie dążyć do stworzenia Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa (ZSRR - bis, IV Rzesza Niemiecka) to dla niepodległej i suwerennej Polski będzie jej koniec. Staniemy się landem niemieckim i cała nasza przeszłość, nasza walka o niepodległość, krew naszych przodków... okażą się daremne. Po prostu nas nie będzie tak jak w okresie rozbiorów! I tego chcą od zarania dziejów najwięksi nasi wrogowie: Niemcy i Rosja!

I musimy wreszcie to zrozumieć! I musi to do nas wreszcie dotrzeć, że Niemcy i Rosja są tacy sami jak u zarania II WŚ i wieki wstecz! Dziś Niemcy niemal realnie nawołują do poddanie się Ukrainy Rosji. Czy może nas to dziwić? Mnie w ogóle nie dziwi i trzeba wreszcie skończyć z naszym poddaństwem wobec tych dwóch imperialnych naszych agresorów. Dotyczy to szczególnie Niemiec, wobec których dziś winniśmy być bardzo brutalni i - i mimo ich niechęci - dążyć na arenie międzynarodowej do wypłaty przez nich odszkodowań i reparacji za zniszczenia dokonane na polskiej ziemi i na polskim narodzie przez niemieckich hitlerowców, nazistów w czasie II Wojny Światowej. 

Niemcy nie są godne i nie mają żadnego moralnego - co dziś też wobec Ukraińców udowadniają -  i etycznego prawa by pełnić rolę przywódczą w UE! Powinny być natomiast alienowane a wobec nich inne kraje UE winny zastosować sankcje niemal podobne jak wobec obecnej Rosji! I jestem też - tak jak proponują  Brytyjczycy - za bojkotem firm i towarów niemieckich. I trzeba wreszcie postawić naród niemiecki do pionu, aby nie trzeba było ich profilaktycznie i bez podania przyczyny bombardować raz na 50 lat jak podobno proponował Winston Churchill. Jeżeli tak powiedział to chyba był bardzo przewidujący, niestety...

Ze wszech miar kłamliwi i aroganccy butni Niemcy się tego boją i dlatego tak mocno wspierają dzisiejszy upadek Ukrainy. To haniebne, ale moim zdaniem normalne, bo oni od zawsze mentalnie byli agresorami, którzy uznają za przyjaciół tylko innych agresorów jak Rosja i taki empatyczny kraj jak Polska jest przez nich obiektem wzgardy i pogardy! Tym bardziej, że powoli stajemy się podmiotem w Europie a nie podnóżkiem Niemiec. 

Teraz podziwiamy Ukraińców. Bronią swojego państwa, jego niepodległości i suwerenności tak jak w historii robiliśmy to my walcząc o naszą Polskę. Dlatego ich rozumiemy a nasza odwieczna mentalność powoduje, że otwieramy dla nich serca, empatycznie pomagając im jak tylko umiemy. Tyle tylko, że musimy ich przestrzec przed chęcią wstąpienia do takiej UE jaką ona się dziś jawi. Bo ta ich walka w perspektywie budowy komunistycznej, unijnej i niemieckiej federacji europejskiej też okaże się daremna. Ukraina winna raczej dążyć li tylko do wstąpienia do NATO!

Ja osobiście nie jestem w stanie zrozumieć, że jako Polacy dziś w dużej mierze jeszcze bezmyślnie wspieramy obecny kierunek rozwoju UE. Przecież przeżyliśmy na sobie II WŚ, powojenny ZSRR i komunizm a tak naprawdę dążenia unijnych lewackich elit obecnie nie różnią się prawie wcale od zamysłów sowieckich komunistów. One chcą tego swojego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich co ZSRR... bez państw, granic i narodów. Tego samego chciały sowieckie komunistyczne elity! 

ZSRR padł, bo musiał paść, bowiem tak kończą się historycznie anaturalne  i aberracyjne marzenia o "urawniłowce" i budowie jakiegoś ponadnarodowego państwa totalitarnego. Upadło Cesarstwo Rzymskie, upadła III Rzesza Niemiecka, upadł ZSRR,  upadnie też UE w wymiarze dzisiejszych jej celów. Jedyną normalną formą europejskiej współpracy jest Europa Ojczyzn, czyli forma funkcjonowania dawnego EWG!

I dlatego apeluję. Jeżeli po wojnie na Ukrainie UE dalej będzie budować Europę wedle zamierzeń A. Spinellego to dla nas nie ma innego wyjścia jak Polexit a sądzę, że tych exitów będzie jeszcze więcej! A niestety lewackie elity unijne, niczym obłąkane, dalej chcą budować to jedno Sfederalizowane Państwo Europejskie.

Na początku i ze względu jednak na wstrzymanie nam wypłaty środków unijnych z FO (lub nawet przyszłościowe wstrzymanie tych zwyczajnie pomocowych) winniśmy jasno zagrozić lub nawet czasowo wstrzymać naszą składkę do UE. Musimy w końcu jasno stawiać nasze warunki. Może w tym pomoże nowy minister ds. UE Szymon Szynkowski vel Sęk. Oby!

Nie znaczy to jednak, żeby w końcu nie wprowadzić do dyskursu publicznego możliwości Polexitu. Obecnie rządzący unikają tego tematu za wszelką cenę, żeby nie dać tzw. pożywki dla totalnej opozycji, bo ona i tak oskarża ZP o takie zamierzenia. Tyle tylko czy warto a'priori odsuwać taką możliwość? Na pewno nie, bo UE i KE w obecnym kształcie stała się dla nas naprawdę wrogiem naszej suwerenności i niepodległości. A z wrogami trzeba walczyć a nie oddawać tego co nasze, polskie! 



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 25 kwietnia 2022

Polacy! Może się okazać, że potrzebny będzie Polexit!

Tak, ja wiem, że my jako naród do niedawna byliśmy postrzegani jako niemal najbardziej prounijny naród w Europie! I pora z tym skończyć, bo jeżeli UE dalej będzie dążyć do stworzenia Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa (ZSRR - bis, IV Rzesza Niemiecka) to dla niepodległej i suwerennej Polski będzie jej koniec. Staniemy się landem niemieckim i cała nasza przeszłość, nasza walka o niepodległość, krew naszych przodków... okażą się daremne. Po prostu nas nie będzie tak jak w okresie rozbiorów! I tego chcą od zarania dziejów najwięksi nasi wrogowie: Niemcy i Rosja!

I musimy wreszcie to zrozumieć! I musi to do nas wreszcie dotrzeć, że Niemcy i Rosja są tacy sami jak u zarania II WŚ i wieki wstecz! Dziś Niemcy nawołują do poddanie się Ukrainy Rosji. Czy może nas to dziwić? Mnie w ogóle nie dziwi i trzeba wreszcie skończyć z naszym poddaństwem wobec tych dwóch imperialnych naszych agresorów. Dotyczy to szczególnie Niemiec, wobec których dziś winniśmy być bardzo brutalni i dążyć na arenie międzynarodowej do wypłaty przez nich odszkodowań i reparacji za zniszczenia dokonane na polskiej ziemi i na polskim narodzie przez niemieckich hitlerowców, nazistów w czasie II Wojny Światowej. 

Niemcy nie są godne i nie mają żadnego moralnego - co dziś wobec Ukraińców udowadniają -  i etycznego prawa by pełnić rolę przywódczą w UE! Powinny być natomiast alienowane a wobec nich inne kraje UE winny zastosować sankcje niemal podobne jak wobec obecnej Rosji! I jestem też - tak jak proponują  Brytyjczycy - za bojkotem firm i towarów niemieckich. I trzeba wreszcie postawić naród niemiecki do pionu, aby nie trzeba było ich profilaktycznie i bez podania przyczyny bombardować raz na 50 lat jak podobno proponował Winston Churchill. Jeżeli tak powiedział to chyba był bardzo przewidujący, niestety...

Ze wszech miar kłamliwi i aroganccy butni Niemcy się tego boją i dlatego tak mocno wspierają dzisiejszy upadek Ukrainy. To haniebne, ale moim zdaniem normalne, bo oni od zawsze mentalnie byli agresorami, którzy uznają za przyjaciół tylko innych agresorów jak Rosja i taki empatyczny kraj jak Polska jest przez nich obiektem wzgardy i pogardy!

Teraz podziwiamy Ukraińców. Bronią swojego państwa, jego niepodległości i suwerenności tak jak w historii robiliśmy to my walcząc o naszą Polskę. Dlatego ich rozumiemy a nasza odwieczna mentalność powoduje, że otwieramy dla nich serca, empatycznie pomagając im jak tylko umiemy. Tyle tylko, że musimy ich przestrzec przed chęcią wstąpienia do takiej UE jaką ona się dziś jawi. Bo ta ich walka w perspektywie budowy komunistycznej, unijnej i niemieckiej federacji europejskiej też okaże się daremna. Ukraina winna raczej dążyć li tylko do wstąpienia do NATO!

Ja osobiście nie jestem w stanie zrozumieć, że jako Polacy dziś bezmyślnie wspieramy obecny kierunek rozwoju UE. Przecież przeżyliśmy na sobie II WŚ, powojenny ZSRR i komunizm a tak naprawdę dążenia unijnych lewackich elit obecnie nie różnią się prawie wcale od zamysłów sowieckich komunistów. One chcą tego swojego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich co ZSRR... bez państw, granic i narodów. Tego samego chciały sowieckie komunistyczne elity! 

ZSRR padł, bo musiał paść, bowiem tak kończą się historycznie anaturalne  i aberracyjne marzenia o "urawniłowce" i budowie jakiegoś ponadnarodowego państwa totalitarnego. Upadło Cesarstwo Rzymskie, upadła III Rzesza Niemiecka, upadł ZSRR,  upadnie też UE w wymiarze dzisiejszych jej celów. Jedyną normalną formą europejskiej współpracy jest Europa Ojczyzn, czyli forma funkcjonowania dawnego EWG!

I dlatego apeluję. Jeżeli po wojnie na Ukrainie UE dalej będzie budować Europę wedle zamierzeń A. Spinellego to dla nas nie ma innego wyjścia jak Polexit a sądzę, że tych exitów będzie jeszcze więcej! A niestety lewackie elity unijne, niczym obłąkane, dalej chcą budować to jedno Sfederalizowane Państwo Europejskie, o czym już dzisiaj pisałem [1]. 



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

piątek, 24 września 2021

Nasza obecność w UE - czas na głęboką refleksję!

Zawsze - choć może to zabrzmieć patetycznie - czuję się źle ze świadomością, że jakieś moje profetyczne przewidywania wobec mojej Polski i utrzymania jej suwerenności oraz niepodległości znajdują jednak odzwierciedlenie w rzeczywistości. Niestety tak jest w przypadku naszej obecności w UE. 

Osobiście w dziwnym dwudniowym referendum w sprawie zgody naszych rodaków na przyłączenie się do UE głosowałem przeciw, ale jednak - choć podświadomie przeczuwałem, że to jest i będzie niedobre dla naszej Ojczyzny - tliła się jakaś nadzieja, że może jednak się mylę i nie ukrywam tego, iż chciałem  żebym się mylił. Tym bardziej, że w momencie naszego wejścia do UE tamtejsze elity jeszcze ukrywały swoje prawdziwe zamiary a dziś UE jest zupełnie inna niż w 2004 roku. 

Jednak - ku mojemu smutkowi - UE rozwija się w przewidywanym przeze mnie kierunku, czyli budowy Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa, drugiego ZSRR, który ja nazywam Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich (ZSRE) z centralą nie w Brukseli, ale w Berlinie. 

Na początek taka moja konstatacja: jeżeli ktokolwiek z moich rodaków myślał, że bogate kraje Starej UE, a przede wszystkim Niemcy bezinteresownie będą inwestowały w postaci tzw. pomocy unijnej w nowych krajach, które wraz z Polską wstąpiły do UE to jest albo idiotą, albo ignorantem, albo nieukiem, albo po prostu cynikiem lub naiwniakiem. Pomijam tutaj możliwość indywidualnej chciwości i celowego działania na niekorzyść Polski, bo to zwykłego obywatela nie dotyczy, natomiast może dotyczyć polskich elit z różnych obszarów i polityków, którzy za unijne srebrniki są w stanie zdradzić Polskę. A takich niestety w naszym kraju nie brakuje. Nie brakuje w nim także tych, którzy tak naprawdę etnicznie (i nie tylko) Polski i Polaków nienawidzą i nie czują się Polakami, choć w naszym kraju mieszkają i zarabiają a niektórzy z nich nawet zapowiadali, że aż tak tej obecnej Polski nienawidzą, iż z niej po prostu wyjadą na zawsze. Jednak jakoś zostali a szkoda, bo nasz kraj poczułby się lepiej bez nich. 

Polska jest jednym z największych krajów w Europie a tym samym ogromnym ze swoją liczebnością  rynkiem konsumenckim. Leży w tej Europie w jej centrum. Jest piękna ze swoim morzem, górami, lasami, jeziorami, polami i żyzną ziemią oraz obfitymi bogactwami naturalnymi. Ma piękne i w dużej ilości rozłożone po całym kraju aglomeracje miejskie, miasta, miasteczka i wsie. Nasza historia sięga powyżej 1000 lat a demokracją byśmy mogli się jedynie dzielić z innymi państwami Europy. Ludzie są bardzo kreatywni i w sumie - mimo tego, iż przez ostatnie kilkadziesiąt lat poziom wykształcenia obniżył się - to i tak są w porównaniu np. do Niemców czy Brytyjczyków lepiej wykształceni. Są także bardzo pracowici i tak naprawdę pracują najwięcej w UE (niestety za mniejsze pieniądze). Jakże wobec tego perfidnym było przez dziesiątki lat wtłaczanie nam tzw. "polityki wstydu" i to, że niby jesteśmy "brzydką panną na wydaniu" (W. Bartoszewski vel profesor). Możemy być dumni z Polski i z Polaków, naszej historii, tradycji, tolerancji, własnego języka, naszej wiary i przywiązania do rodziny. 

Tyle tylko, że to z czego możemy być dumni jest zaprzeczeniem rozlewającego się w UE (ale tak naprawdę w całym świecie zachodnim) lewackiego ataku na ludzkie umysły i zachowania. Czego chcą Ci  globalistyczno-demoliberalni piewcy neomarksizmu (m.in. spod znaku A. Gramsciego, A. Spinellego i Szkoły Frankfurckiej)?  Otóż odebrać nam cztery podstawowe rzeczy: Boga, rodzinę, własność i państwa narodowe [1].

Obecny rozwój UE właśnie zmierza dokładnie ideologicznie w tym kierunku. I konserwatywna Polska oraz Węgry (no może jeszcze ze dwa czy trzy mniejsze kraje) stanowią przeszkodę w zapanowaniu nad całą Europą. Niewątpliwie Polska spośród tych krajów ma największe znaczenie i stąd ten atak unijnych czynowników na nas kraj. 

No tak. To co napisałem powyżej to cel strategiczny demoliberalnych elit globalistycznych, natomiast dziś mamy do czynienia ze swoistą wojną hybrydową Berlina (Brukseli a może i Moskwy) z Warszawą. A ona przybrała na znaczeniu po wygranej przez J. Bidena prezydentury w USA. Dopóki rządził D. Trump to Polska miała swoisty parasol ochronny, dzięki czemu rząd PiS nie stracił władzy, choć cały czas były takie próby, jak np. "ciamajdan" w 2016 roku. Wszyscy chyba pamiętamy bardzo chłodne relacje A. Merkel z D. Trumpem. Oprócz zarzutów, że Niemcy niewystarczająco dokładają się do budżetu NATO to dodatkowo D. Trump bardzo mocno popierał ideę Trójmorza (miała stanowić przeciwwagę dla Niemic) oraz blokował budowę gazociągu Nord Stream 2. 

Po objęciu prezydentury przez J. Bidena nastąpiła zmiana polityki USA względem Europy o 180 stopni. Administracja nowego prezydenta znów postawiła na Niemcy, wycofała sankcje wobec Nord Stream 2 (co skutkuje tym, że już w tym roku rurociąg będzie uruchomiony) i najprawdopodobniej oddała Polskę w ponowne zarządzanie Niemcom. A jak Niemcom to i po części Rosji w ramach kondominium rosyjsko-niemieckiego. Oczywiście Amerykanie nie oddali nas w całości i być może nadzorują Niemcy i Rosję, ale raczej obejmuje to amerykańskich i izraelskich Żydów, którzy chcą nas okraść z ogromnych pieniędzy (finansowo lub w naturze) w ramach tzw. bezprawnych reparacji wojennych od Polski (Just Act 447) lub też mają zamiar zbudować swoje Polin (Judeopolonię).  

Napięcie na granicy Polski z Białorusią (nie mogło to się odbyć bez zezwolenia Kremla), atak unijnych elit na Polskę z groźbą wstrzymania pomocy unijnej w ramach Funduszu Odbudowy, jednoosobowe nałożenie przez TSUE kary w wysokości 500 tys. euro dziennie za brak wstrzymania pracy kompleksu Turów a nawet nagły powrót D. Tuska do kraju... to nie są przypadki. Wszystko jest skorelowane w czasie a ostatecznie ma doprowadzić do upadku obecnych rządów i przejęcia ich przez proniemieckich (prorosyjskich i prożydowskich?) zdrajców Polski.  

Niestety, ale i nasze obecne władze doprowadziły do takiej sytuacji, z początku myśląc zapewne, że era D. Trumpa jeszcze potrwa (lipiec 2020), ale już przecież w grudniu 2020 roku było wiadome, że wygra J. Biden i ówczesne decyzje polskiego rządu już to powinny uwzględniać a tak się nie stało. 

Popełniliśmy kardynalne błędy. Jakie? Otóż te poniżej wskazane. 

Ano to, że po raz pierwszy zgodziliśmy się na to, by być żyrantem długów innych państw w UE, co po prostu oznacza, iż gdyby jakiś kraj miał kłopoty ze spłatą długów wynikających z zaciągniętych pożyczek w ramach otrzymanych środków z Funduszu Odbudowy lub po prostu by ich nie spłacał,  to każdy inny kraj UE - w tym Polska - będzie wedle jakiegoś tam współczynnika proporcjonalności zobowiązany do spłaty długu tego kraju. Nazywa się to uwspólnotowieniem długu. Takie uwspólnotowienie długów dzieje się po raz pierwszy w historii UE.

Po drugie zaś i znów po raz pierwszy mamy do czynienia z faktem, że Komisja Europejska otrzymała prawo ustanawiania podatków dla wszystkich krajów UE. Dotąd takie prerogatywy miały tylko poszczególne państwa a teraz to KE ma takie prawo, co jest jawną ingerencją w dotychczasowe i traktatowe uprawnienia zarówno państw-członków UE, jak i KE. Teraz możemy spodziewać się, że nigdy demokratycznie nie wybrany rząd europejski w postaci KE może swobodnie nakładać nam podatki z pominięciem rządów danego kraju europejskiego. 

No i po trzecie. Zgodziliśmy się na warunkowość przyznawanych środków unijnej pomocy, które będą udostępniane tylko wtedy, kiedy np. UE uzna, iż kraj jest praworządny. Od teraz, gdy "widzimisię" lewackich elit unijnych uzna, że np. w Polsce nie są spełniane warunki praworządności, to będzie mogła wstrzymać dla tego kraju pomoc unijną. Jednym słowem dobito targu: "mityczna praworządność za pieniądze". Co prawda niby określono jakieś ograniczenia w interpretowaniu tej praworządności, ale nikt w UE nic sobie z tego nie robi i nie będzie tych ograniczeń brał pod uwagę, co już widzimy. W lipcu i grudniu 2020 roku niestety polski rząd - mimo werbalnego zaklinania rzeczywistości - de facto zgodził się na taki mechanizm, za co długookresowo przyjdzie nam zapłacić ubezwłasnowolnieniem decyzji polskich władz wobec UE a "pieniądze za praworządność" będą i już są dla unijnych biurokratów idealnym instrumentem szantażu i nacisku na niepokorne kraje jak Polska czy Węgry lub inne, które chciałyby zachować swoją suwerenność. Jednym słowem nasz brak veta w lipcu czy grudniu utorował drogę do budowy sfederalizowanego Państwa Europa, europejskiego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich pod zarządem niemieckim i jeszcze nadrządem NWO. Przecież gdybyśmy postawili veto to i tak mielibyśmy europejskie pieniądze w ramach dotychczasowych funduszy pomocowych, które nam się po prostu należą, gdy wpłacamy unijne składki. 

Te wszystkie ataki płynące z UE i innych krajów (jak Białoruś, czyli Rosja a nawet USA) muszą chyba każdego skłonić do refleksji nad tym, czy faktycznie powinniśmy w tej UE być. Ostatnio powstał też raport, który mówi, iż średniorocznie finansowo tracimy na naszej bytności w niemieckiej UE przeszło 30 mld zł rocznie [2]. 

Ja też głęboko się nad tym zastanowiłem i chcę powtórzyć moje wnioski. UE jest nam potrzebna, ale taka jaka miała być u jej zarania, czyli Europą Ojczyzn a nie Jednym Państwem Europa. Polska winna zebrać sojuszników, z którymi będzie w stanie dzisiejszą UE zmienić od środka, właśnie w ten sposób, żeby powróciła do swoich korzeni. Jednak - jeżeliby się to okazało niemożliwe - to należy naprawdę realnie pomyśleć o ewentualnym Polexicie. 

Tak jeszcze dygresyjnie. Polacy byli od zawsze jednymi z największych zwolenników UE a takie decyzje jak nałożona kara na kompleks Turowa czy grożenie nam zabraniem funduszy unijnych mogą sprawić, że te nasze poparcie dramatycznie spadnie. Nie przez przypadek przecież to Polacy najbardziej buntowali się w czasie reżimu komunistycznego i sądzę, że elity UE tego nie rozumieją i strzelają sobie w kolano. 



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

czwartek, 2 kwietnia 2020

15 lat... jak szybko minęło i jak szybko o Nim zapomnieliśmy...

Dziś mija 15 okrągła rocznica śmierci Jana Pawła II. Jakże obecnie jest to duchowo inna rocznica. Łączymy się z naszym Papieżem duchowo a nie fizycznie w Stolicy Piotrowej czy na Mszach Świętych. Nasza obecność pozostaje z powodu koronawirusa w domach i mam nadzieję, że we wspólnej modlitwie o uzdrowienie i opanowanie tej nieszczęsnej zarazy. Prośmy naszego Papieża o to wszystko, co dziś jest najważniejsze...

Ale pamiętam te chwile sprzed 15 lat, chwile smutku i rozpaczy, kiedy zostaliśmy niemal osieroceni. Pamiętam te łzy, wzruszenie, smutek i żal... i te setki tysięcy modlących się o zdrowie Papieża i za duszę Papieża.

Odszedł wtedy ktoś, kto ukształtował całe pokolenie Polaków i również ja dojrzewałem z nim i czerpałem od niego siłę do pokonywania kolejnych moich dni życia. Moja droga istnienia na tym świecie była drogą jaką on mi wskazywał i choć nie zawsze go słuchałem... to w końcu dał mi jednak  łaskę wiary, której tak pragnąłem.

I jakoś tak zawsze w rocznicę Jego śmierci myślę właśnie o latach, które przeżyłem i o tym jak mało jest dziś w Polakach realizacji Jego słów kierowanych do nas... Myślę o swoim dzieciństwie, młodości i powolnym dorastaniu do obecnej, choć jeszcze zbyt małej ludzkiej dojrzałości...

Miałem dokładnie 10 lat, gdy zapłakała wzruszeniem ze szczęścia cała Polska... gdy te łzy zamieniały się niepostrzeżenie w uśmiech, radość, nadzieję i wiarę w lepsze jutro.

Stała się rzecz ówcześnie wprost nieprawdopodobna: nowym papieżem nie został Włoch a został nim nasz rodak Karol Wojtyła... kardynał zza "żelaznej kurtyny". Wpierw było niedowierzanie, szok... by ta radosna wieść tzw.: "pocztą pantoflową" rozeszła się błyskawicznie i dotarła do wszystkich Polaków.

W tamtejszej, komunistycznej prasie (np. w Trybunie Ludu) następnego dnia ukazały się tylko lakonicznie krótkie informacje, które niemalże ze wstydem i z zażenowaniem raczyły przekazywać fakt wyboru Polaka na Stolicę Piotrową.

Przez następne 27 lat Jan Paweł II był zawsze dla mnie - niezależnie jak mocno trwałem lub oddalałem się od wiary – postacią wyjątkową a dla Polski okazał się być największym obrońcą i ostoją jej tożsamości narodowej, faktycznym wybawicielem jej spod jarzma komunizmu.

Dziś jednak zadaję sobie wciąż pytanie: Co się z nami stało, co stało się z naszym narodem?

Odpowiedzi należy szukać chyba daleko wstecz. Zostaliśmy niestety chyba skutecznie "przetrąceni" Stanem Wojennym i marazmem lat 80-tych. W latach 1981-1983 zmuszono do emigracji przeszło 1 mln autentycznych patriotów. Została KOR-owska, koncesjonowana opozycja i wiele milionów ludzi bez prawdziwych elit. Zryw solidarnościowy zakończył się zamordowaniem narodu, zamordowaniem jego ducha i tej naszej dumy, honoru i wartości nadrzędnych. Lata 90-te i dziki program Sachsa-Sorosa-Lipmana (dr. Leszka Balcerowicza) kompletnie spauperyzowały większość Polaków. Prywatyzacja za bezcen pozbawiła nas własności... a trockistwski oraz wyartykułowany przez A. Gramsciego oraz Szkołę Frankfurcką marksizm kulturowy wdarł się też do naszych umysłów stając się ponownym komunistycznym czynnikiem naszego zniewolenia. Tym razem bez udziału siły, ale perfidnie zmieniający nasze myślenie wedle rewolucyjnego francuskiego hasła: "Wolność, równość, braterstwo albo śmierć", przy czym ta "śmierć" niejako została zamieniona w marksistowskie hasło: "władzy raz zdobytej nie oddamy już nigdy". I dostaliśmy się  - wychodząc spod wpływów ZSRR - pod kuratelę współczesnych komunistów w postaci UE.

Ale mimo wszystko jeszcze trwaliśmy i to dzięki naszemu papieżowi. Jak jeszcze żył JPII mieliśmy jakieś odniesienie, jakiś autorytet, fundament. Mogliśmy zawsze liczyć na jego słowa i obronę naszej Polski... Przekonywał, że Polska może odnowić UE, aby powróciła do swoich chrześcijańskich wartości i fundamentów. Po 2005 roku zupełnie - jako naród - pogubiliśmy się... Ale też śmierć naszego Papieża pozostawiła zagubioną całą Europę i zapoczątkowała triumfalny do dzisiaj pochód lewacko-demoliberalnych elit odcinających się od chrześcijaństwa i powoli tworzących Związek Socjalistycznych Republik Europejskich - ZSRR-bis.

Dziś ze smutkiem mogę tylko stwierdzić, że w 15 lat po jego śmierci My, Naród Polski, obecnie mamy tylko jedną szansę na przetrwanie... W tych czasach odradzającej się ekspansji sowiecko-germańskiej, w czasach pauperyzacji i promowania kosmopolitycznej bezpaństwowej (quasi znów komunistycznej) europejskości, w czasie budowania amoralnej i totalitarnej politpoprawności i multikulturowości, w czasie próby stworzenia beznarodowego jednego społeczeństwa bez wiary i wartości... musimy przypomnieć sobie nauczanie Ojca Świętego, jego postawę, jego patriotyzm i jego duchową WIELKOŚĆ!

Dla mnie osobiście zawsze był i pozostał autorytetem moralno-etycznym oraz duchowym. Na różnych forach internetowych opisując swoją osobę przytaczam cztery cytaty Jana Pawła II, które wyznaczają mi drogę i jakość mego życia:

"Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"; 

"Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi"; 

"Nie sposób inaczej zrozumieć Człowieka, jak w tej wspólnocie jaką jest Naród"; 

"Musicie być mocni mocą wiary i nadziei".

Jakże wiele można z nich wyczytać a przecież jest jeszcze wiele setek podobnych, tyle słów już zapomnianych... powróćmy do nich i czerpmy z nich wiarę i nadzieję w moc dobra, przyzwoitości i międzyludzkiej miłości. Bądźmy mocni mocą wiary i nadziei na lepsze jutro nas samych i naszej Ojczyzny...

Musimy powrócić do dziedzictwa naszego Papieża, które możemy zawszeć w stwierdzeniu: wolność jest prawem każdego człowieka, każdego narodu i tylko poprzez wyzwalającą prawdę i negację kłamstwa tą wolność można mieć i ją zachować. Po prostu musimy. Może ten koronawirus paradoksalnie skłoni nas do ponownego otwarcia na słowa naszego papieża, wzmocni nas duchowo i przybliży nas do siebie, abyśmy tworzyli jedną wspólnotę wiernych.

Za 8 dni 10 kwietnia, znów okrągła rocznica zamachu smoleńskiego... dzień smutku i łez oraz chyba bezsilności wobec ogromu ZŁA otaczającego nas wówczas ze wschodu, zachodu i ze "środka".

Pamiętajmy jednak, że Jan Paweł II podtrzymał w Nas-Polakach narodową dumę z polskości, chrześcijaństwa oraz dał Nam duchową moc przetrwania i wierzę, że nigdy się nie poddamy i odbudujemy naszą Polskę.

Za życia był już świętym, teraz jest już pośmiertnie świętym. Niech ta świadomość, świadomość Jego świętości pozwoli nam uwierzyć, że warto trwać, walczyć hartem i niezłomnością ducha, że miejsce zhańbionych zawsze w końcu znajdzie się na "zgniłych i wstydliwych kartach historii" a wydobywający się z nich "nieprzyjemny zapach" zostanie zneutralizowany zapomnieniem...

Módlmy się codziennie od dzisiaj, aby Jego święte wstawiennictwo w Domu Pana pozwoliło odrodzić się naszej Ojczyźnie, pozwoliło odrodzić się nam samym, pozwoliło przetrwać wojnę z prowadzoną wobec nas przez światowe i krajowe elity lewacko-demoliberalne.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 2 kwietnia 2017

12 lat... jak szybko minęło i jak szybko o Nim zapomnieliśmy...


Dziś mija 12 rocznica śmierci Jana Pawła II. Pamiętam te chwile smutku i rozpaczy, kiedy zostaliśmy niemal osieroceni. Pamiętam te łzy, wzruszenie, smutek i żal... i te setki tysięcy modlących się o zdrowie Papieża i za duszę Papieża.

Odszedł wtedy ktoś, kto ukształtował całe pokolenie Polaków i również ja dojrzewałem z nim i czerpałem od niego siłę do pokonywania kolejnych moich dni życia. Moja droga istnienia na tym świecie była drogą jaką on mi wskazywał i choć nie zawsze go słuchałem... to w końcu dał mi jednak łaskę wiary, której tak pragnąłem. 

I jakoś tak zawsze w rocznicę Jego śmierci myślę właśnie o latach, które przeżyłem i o tym jak mało jest dziś w Polakach realizacji Jego słów kierowanych do nas... Myślę o swoim dzieciństwie, młodości i powolnym dorastaniu do obecnej, choć jeszcze zbyt małej ludzkiej dojrzałości...

Miałem dokładnie 10 lat, gdy zapłakała wzruszeniem ze szczęścia cała Polska... gdy te łzy zamieniały się niepostrzeżenie w uśmiech, radość, nadzieję i wiarę w lepsze jutro.

Stała się rzecz ówcześnie wprost nieprawdopodobna: nowym papieżem nie został Włoch a został nim nasz rodak Karol Wojtyła... kardynał zza "żelaznej kurtyny". Wpierw było niedowierzanie, szok... by ta radosna wieść tzw.: "pocztą pantoflową" rozeszła się błyskawicznie i dotarła do wszystkich Polaków.

W tamtejszej, komunistycznej prasie (np. w Trybunie Ludu) następnego dnia ukazały się tylko lakonicznie krótkie informacje, które niemalże ze wstydem i z zażenowaniem raczyły przekazywać fakt wyboru Polaka na Stolicę Piotrową.

Przez następne 27 lat Jan Paweł II był zawsze dla mnie - niezależnie jak mocno trwałem lub oddalałem się od wiary – postacią wyjątkową a dla Polski okazał się być największym obrońcą i ostoją jej tożsamości narodowej, faktycznym wybawicielem jej spod jarzma komunizmu.

Dziś jednak zadaję sobie wciąż pytanie: Co się z nami stało, co stało się z naszym narodem?

Odpowiedzi należy szukać chyba daleko wstecz. Zostaliśmy niestety chyba skutecznie "przetrąceni" Stanem Wojennym i marazmem lat 80-tych. W latach 1981-1983 zmuszono do emigracji przeszło 1 mln autentycznych patriotów. Została KOR-owska, koncesjonowana opozycja i wiele milionów ludzi bez prawdziwych elit. Zryw solidarnościowy zakończył się zamordowaniem narodu, zamordowaniem jego ducha i tej naszej dumy, honoru i wartości nadrzędnych. Lata 90-te i dziki program Sachsa-Sorosa-Lipmana (dr. Leszka Balcerowicza) kompletnie spauperyzowały większość Polaków. Prywatyzacja za bezcen pozbawiła nas własności... a trockistwski oraz wyartykułowany przez A. Gramsciego oraz Szkołę Frankfurcką marksizm kulturowy wdarł się też do naszych umysłów stając się ponownym komunistycznym czynnikiem naszego zniewolenia. Tym razem bez udziału siły, ale perfidnie zmieniający nasze myślenie wedle rewolucyjnego francuskiego hasła: "Wolność, równość, braterstwo albo śmierć", przy czym ta "śmierć" niejako została zamieniona w marksistowskie hasło: "władzy raz zdobytej nie oddamy już nigdy". I dostaliśmy się  - wychodząc spod wpływów ZSRR - pod kuratelę współczesnych komunistów w postaci UE.

Ale mimo wszystko jeszcze trwaliśmy i to dzięki naszemu papieżowi. Jak jeszcze żył JPII mieliśmy jakieś odniesienie, jakiś autorytet, fundament. Mogliśmy zawsze liczyć na jego słowa i obronę naszej Polski... Przekonywał, że Polska może odnowić UE, aby powróciła do swoich chrześcijańskich wartości i fundamentów. Po 2005 roku zupełnie - jako naród - pogubiliśmy się... Ale też śmierć naszego Papieża pozostawiła zagubioną całą Europę i zapoczątkowała triumfalny do dzisiaj pochód lewacko-demoliberalnych elit odcinających się od chrześcijaństwa i powoli tworzących Związek Socjalistycznych Republik Europejskich - ZSRR-bis.

Dziś ze smutkiem mogę tylko stwierdzić, że w 12 lat po jego śmierci My, Naród Polski, obecnie mamy tylko jedną szansę na przetrwanie... W tych czasach odradzającej się ekspansji sowiecko-germańskiej, w czasach pauperyzacji i promowania kosmopolitycznej bezpaństwowej (quasi znów komunistycznej) europejskości, w czasie budowania amoralnej i totalitarnej politpoprawności i multikulturowości, w czasie próby stworzenia beznarodowego jednego społeczeństwa bez wiary i wartości... musimy przypomnieć sobie nauczanie Ojca Świętego, jego postawę, jego patriotyzm i jego duchową WIELKOŚĆ!

Dla mnie osobiście zawsze był i pozostał autorytetem moralno-etycznym. Na różnych forach internetowych opisując swoją osobę przytaczam cztery cytaty Jana Pawła II, które wyznaczają mi drogę i jakość mego życia:

"Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"; 

"Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi"; 

"Nie sposób inaczej zrozumieć Człowieka, jak w tej wspólnocie jaką jest Naród"; 

"Musicie być mocni mocą wiary i nadziei".

Jakże wiele można z nich wyczytać a przecież jest jeszcze wiele setek podobnych, tyle słów już zapomnianych... powróćmy do nich i czerpmy z nich wiarę i nadzieję w moc dobra, przyzwoitości i międzyludzkiej miłości. Bądźmy mocni mocą wiary i nadziei na lepsze jutro nas samych i naszej Ojczyzny...

Może teraz - po wyborach w roku 2015 - będzie to łatwiejsze, ale musimy powrócić do dziedzictwa naszego Papieża, które możemy zawszeć w stwierdzeniu: wolność jest prawem każdego człowieka, każdego narodu i tylko poprzez wyzwalającą prawdę i negację kłamstwa tą wolność można mieć i ją zachować. Po prostu musimy

Za 8 dni 10 kwietnia, siódma rocznica zamachu smoleńskiego... dzień smutku i łez oraz chyba bezsilności wobec ogromu ZŁA otaczającego nas wówczas ze wschodu, zachodu i ze "środka".

Pamiętajmy jednak, że Jan Paweł II podtrzymał w Nas-Polakach narodową dumę z polskości, chrześcijaństwa oraz dał Nam duchową moc przetrwania i wierzę, że nigdy się nie poddamy i odbudujemy naszą Polskę.

Za życia był już świętym, teraz jest już pośmiertnie świętym. Niech ta świadomość, świadomość Jego świętości pozwoli nam uwierzyć, że warto trwać, walczyć hartem i niezłomnością ducha, że miejsce zhańbionych zawsze w końcu znajdzie się na "zgniłych i wstydliwych kartach historii" a wydobywający się z nich "nieprzyjemny zapach" zostanie zneutralizowany zapomnieniem...

Módlmy się codziennie od dzisiaj, aby Jego święte wstawiennictwo w Domu Pana pozwoliło odrodzić się naszej Ojczyźnie, pozwoliło odrodzić się nam samym, pozwoliło przetrwać wojnę prowadzoną wobec nas przez światowe i krajowe elity lewacko-demoliberalne.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 9 marca 2014

Jeszcze raz o konflikcie na Ukrainie...

Tym razem króciutko i podsumowująco...
(uwaga: tekst uzupełniony w dniu 15.03.2014 roku)


Jest kilka niezaprzeczalnych faktów o których częściowo pisałem w swoim poście pt.: ""Kto, jak i dlaczego "rozgrywa" Ukrainę"".

... Tutaj przedstawię je skrótowo, choć w wersji przedmiotowo rozszerzonej w stosunku do treści w/w postu.

Po pierwsze. W całym konflikcie nie chodzi o nic innego jak tylko o utrzymanie i rozszerzenie (Rosja) lub pozyskanie (UE, USA, międzynarodowe instytucje finansowe: prywatne i quasi państwowe) strefy wpływów, czyli chodzi o nic więcej jak tylko o władzę i pieniądze. Szczególnie zaś wszystko rozgrywa się wokół możliwej, przyszłej eksploatacji  zasobów naturalnych Ukrainy ( w tym: Krymu i Morza Czarnego) i możliwości jej zadłużeniowego drenowania przez międzynarodowe instytucje finansowe (prywatne banki, MFW, BŚ, EBC). Kłania się tu też geopolityczne znaczenie Ukrainy - z jednej strony - dla tworzenia przez Rosję Unii Euroazjatyckiej (zob.: http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/02/co-nas-czeka-jeden-rzad-swiatowy.html) a - z drugiej strony - również geopolityczne znaczenie Ukrainy dla USA oraz UE polegające na wciągnięciu jej w orbitę zachodnich wpływów unio-europejskich, przy czym dla wielu jest to droga do mitycznego Nowego Porządku Świata, czyli masońskiego NWO (zob: http://blogmedia24.pl/node/66869).

Po drugie. Na Ukrainie dokonało się obalenie władzy, które z całą pewnością dalekie było od tzw. cywilizowanych standardów nowoczesnej Europy. Dotychczasową władzę W. Janukowycza (wybranego w oficjalnych wyborach) obalono poprzez demonstracje uliczne, co oczywiście - szczególnie z punktu widzenia Rosji - było niezgodne z zasadami przyjętymi na Ukrainie i być może wcześniejszymi umowami między UE-USA a Rosją... gdzie Ukraina miała zostać pod wpływami Rosji (zresztą podobnie jak np. Polska i Czechy). Ponadto cały Majdan i demonstracje na Ukrainie były możliwe tylko dziękli sfinansowaniu ich przez niektórych ukraińskich oligarchów i międzynarodowe instytucje "banksterów". Podobno też dość dużą kwotę wyłożyły same USA. W tym kontekście warto przypomnieć, że jeden dzień demonstracji na Majdanie kosztował około 230 tys. PLN (700 tys. Hrywien). Niepokoić może także skład nowego rządu Ukrainy, który w dużej mierze składa się z przedstawicieli partii Swoboda, jawnie nawiązującej do nacjonalistycznej wizji Ukrainy reprezentowanej onegdaj przez S. Banderę i jego OUN-UPA (tzw. Wielka Ukraina - zob.: http://blogmedia24.pl/node/66893). Jest to szczególnie wrażliwy dla nas-Polaków temat, biorąc pod uwagę rzeź na Polakach jaką dokonała na Wołyniu OUN-UPA w czasie II Wojny Światowej a także przed nią i po niej.

Po trzecie. Nastąpiło zbrojne wtargnięcie na Krym dokonane z pogwałceniem międzynarodowego prawa przez Rosję. Jest to jednoznaczne z wypowiedzeniem przez nią wojny Ukrainie. I nie ma żadnego prawnego ani politycznego uzasadnienia przywoływanie przez Rosję prawdopodobnego faktu przypadkowego (a dokonanego przez Chruszczowa) przyłączenia Krymu do Ukrainy. Wedle wszelkich reguł Krym był i pozostaje częścią Ukrainy pomimo, że większość jego współczesnych mieszkańców stanowią Rosjanie (jeszcze 100 lat temu byli to Tatarzy Krymscy, których wysiedliła Sowiecka Rosja). Z tego punktu widzenia referendum na Krymie jest plebiscytem, którego wynik nie powinien być akceptowany przez świat demokratyczny.

Po czwarte. Ani prezydentowi Władimirowi Putinowi, ani UE, ani USA, ani tym bardziej międzynarodowym instytucjom finansowym nie chodzi o los obywateli Krymu i Ukrainy (patrz pkt.1). Zdaje sobie z tego sprawę W. Putin i uważa, że tak naprawdę ma wolną rękę w sprawie Krymu a nawet przyszłego losu całej Ukrainy lub też jej wschodniej części. Jest wielce prawdopodobne uzgodnienie na linii: Moskwa-Berlin-Waszyngton przyszłego podziału strefy wpływów na Ukrainie... pomiędzy Rosję a UE Patrz pkt.2). Jeżeli tak jest to ostre wypowiedzi polskich polityków i "prężenie przez nich muskułów" nic nie daje a jest tylko werbalnym jazgotem dokonywanym na potrzeby wewnętrznej kampanii wyborczej. Być może też "plebiscyt" na Krymie jest też przychylnie postrzegany przez Niemcy w kontekście ich niemałych roszczeń wobec naszego, polskiego Śląska (wspieranie RAŚ) i innych regionów Polski.

Po piąte. Raczej nie ma najmniejszych wątpliwości, że w razie konfliktu zbrojnego na linii: Polska - Rosja nikt nie ruszy nam z pomocą, chociaż jesteśmy w strukturach NATO. Wielokrotnie w historii pokładaliśmy zbyt wielkie nadzieje w naszych zachodnich sojusznikach. Ewentualna pomoc USA (bo na pewno nie krajów zrzeszonych w UE a będących członkami NATO - są zbyt mocno skorumpowane pieniędzmi Rosji i wzajemnymi z nią zależnościami polityczno-gospodarczymi: vide. Francja i Niemcy) zależeć będzie od zmiany geopolityki dokonanej przez prezydenta B. Obamę. Może ją radykalnie zmienić tylko w wypadku, jeżeli zagrożone zostaną geostrategiczne interesy USA a to zależy... od W. Putina i jego przyszłych działań.

Po szóste (w powiązaniu z piątym). Kraje członkowskie NATO w razie zaatakowania jednego z ich członków przez armię z poza NATO nie mają obowiązku ruszyć ze zbrojną pomocą. Są jedynie zobowiązane do rozpatrzenia takiej możliwości. Pozostaje nam jedynie wierzyć w USA, ale przecież pozbyliśmy się podczas katastrof: CASY pod Mirosławcem i rządowej Tutki pod Smoleńskiem najlepszych pronatowskich oficerów i dowódców oraz polityków będących wiarygodnymi w oczach USA. Na ile mogą być wiarygodni nasi obecnie rządzący politycy jeżeli od samego początku rządów PO-PSL dezawuowali konieczność rozmieszczenia w Polsce tarczy antyrakietowej a po 10 kwietnia 2010 roku potulnie spełniali życzenia Kremla i jej władcy W. Putina?. Pytanie chyba retoryczne i chyba nikt nie wierzy w dzisiejszą nagłą zmianę ich stanowiska... To tylko słowa... bez żadnego międzynarodowego znaczenia i być może nawet nam (czyli Polsce) w przyszłości szkodzące.

Po siódme (w powiązaniu z szóstym). Wszystkie obecne ostre wypowiedzi polskich przedstawicieli władz i mediów przeciwko Federacji Rosyjskiej świadczą albo o ich ograniczeniu umysłowym, albo są świadomym działaniem mającym na celu stworzenie przyszłego zagrożenia dla Polski (patrz pkt.6). Musimy sobie zdawać sprawę, że po śmierci ś.p. L. Kaczyńskiego Polska świadomie zrezygnowała z liderowania nowym, europejskim  krajom członkowskim UE i NATO. Przecież cały czas (tuż przed i po zamachu) wmawiano nam, że ś.p. L. Kaczyński to "idiota z szabelką" a zamach smoleński był li tyko nieszczęśliwym wypadkiem i oddano całe śledztwo Rosji... argumentując, że jest ona jednym z naszych najlepszych politycznych sprzymierzeńców i że można jej wierzyć na 1000%. Przegraliśmy (po 10 kwietnia 2010 roku) naszą szansę na budowę partnerstwa wschodniego  pod naszym przywództwem. Obecnie (za rządów PO-PSL) coraz mniej znaczymy w Europie i UE, i tym bardziej nasz nagły, negatywny głos w sprawie Ukrainy i  "ujadanie" na Rosję może tylko ją i naszych partnerów z UE oraz USA i NATO po prostu... śmieszyć... A może mamy pełnić rolę "kozła ofiarnego"? Niestety... Zaniedbaliśmy nawet nasze strategiczne interesy związane z bezpieczeństwem energetycznym Polski: brak gazoportu w Świnoujściu, brak ustaw związanych z wydobyciem gazu i ropy z łupków, zgoda na płytsze w Bałtyku osadzenie rurociągu północnego w okolicach Świnoujścia (ograniczenie w dostawach gazu skroplonego przez największe jednostki pływające). Podobnie przez ostatnie 6 lat zlikwidowaliśmy resztki rodzimego przemysłu, szczególnie ciężkiego. Nie mamy też armii zdolnej do odparcia jakiejkolwiek agresji... I to wina tylko i wyłącznie obecnej ekipy rządzącej. Dzisiejsze ich słowa to czysta hipokryzja...

Po ósme (w powiązaniu z siódmym). Polska armia nie ma najmniejszych szans w starciu z wojskami Federacji Rosyjskiej ani chyba żadnymi innymi. Taka jest niestety prawda i trudno się pocieszać faktem, że w starciu z Rosją nie ma szans większość krajów europejskich. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że stanowimy wschodnią granicę NATO i winniśmy (wzorem kiedyś RFN) mieć naprawdę bardzo silną armię. Dlaczego jej nie mamy? Zapytajmy obecnie rządzących... Tym bardziej nie mamy szans w jednoczesnych walkach: gospodarczej - z Niemcami i jej UE oraz zbrojnej - z Rosją. Jesteśmy zdani na to, co tak naprawdę powie i zarządzi wraz z W., Putinem A. Merkel. To tak jakby historia zatoczyła koło... Może jestem zbytnim czarnowidzem, ale za rządów PO-PSL straciliśmy jakiekolwiek znaczenie polityczno-gospodarczo-wojskowe. Może faktycznie (jak nawoływał R. Sikorski a teraz potwierdza L. Wałęsa...) Polska winna się całkowicie oddać pod władanie Niemcom? Smutne, jeżeliby było prawdziwe...

Po dziewiąte. Tak czy inaczej i niezależnie od rozwoju sytuacji Polska potrzebuje dziś silnej armii, i to zarówno liczebnie, jak i pod względem uzbrojenia! Podwyższenie naszej zdolności obronnej jest możliwe tylko wtedy, gdy w Polsce obejmą rządy Polacy a nie potulni wykonawcy likwidacji Polski jako suwerennego i niepodległego państwa! Podobnie dziś potrzebna jest nam dywersyfikacja źródeł dostaw ropy i gazu (szybkie ukończenie gazoportu w Świnoujściu i powrót do idei budowy rurociągu Nbucco - z pominięciem Rosji - i z Norwegii).

Po dziesiąte. Polska potrzebuje więc nowego rządu spełniającego wolę narodu polskiego i odsuwającego od władzy skorumpowanych i - dla mnie - antypolskich polityków w stylu Tuska, Sikorskiego, Kalisza, Palikota, Millera,Komorowskiego i innych quasi lub faktycznych liber-komuno-global-lewaków...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Jeszcze raz refleksyjnie o Unii Europejskiej...

Od zawsze śmieszyła mnie próba odgórnej i anaturalnej budowy z krajów Europy jakiegoś jednolitego tworu przypominającego jedno federacyjne państwo.

Projekt Unii Europejskiej z mitycznym jednym Parlamentem, rządem czy jednym trybunałem sądowym od momentu powstania tej idei przypominał mitomańską i megalomańską oraz oderwaną od racjonalności wizję zjednoczonego komunizmem bezklasowego świata "wiecznej szczęśliwości robotniczo-chłopskiej". Zresztą idea ta powstała - podobnie jak komunizm - w głowach bezpaństwowych szalonych quasi komunistów (globalistów) marzących tak naprawdę o likwidacji państw, narodów i wszelkich różnic pomiędzy ludźmi  oraz zarządzaniu ludzkością przez scentralizowany, jeden ośrodek władzy . Nieprzypadkowo też chyba Traktat z  Maastricht,  będący początkiem obecnej UE, podpisano 11 grudnia 1991 roku, czyli  tuż przed rozwiązaniem w dniu 26 grudnia tego samego roku ZSRR... Czyżby od początku zakładano po prostu twórczą kontynuację tegoż ostatniego w ramach nowego, unijnego eksperymentu?

Unia Europejska w obecnym kształcie oraz próba jej reformowania to - oprócz marksizmu i jego dzieci: komunizmu i nazizmu - kolejny efekt ludzkich chorych wizji prowadzący w konsekwencji do zniewolenia wielu ludzi przez garstkę totalitarystów. Kiedyś próbowano zbudować te "nowe światy" siłą oręża zbrojnego, dziś wykorzystuje się broń w postaci finansów, pauperyzacji ludzi, propagandy, wyjaławiania tożsamości narodowej i  ubezwłasnowolniania poprzez zadłużenie... Sądzę, że gdy zawiodą metody "pokojowe", to i tak żądni władzy i wyzuci z człowieczeństwa socjal-komuno-global-unioniści sięgną po broń w postaci walki zbrojnej...

Szczyty UE mające uratować jej istnienie w obecnym kształcie kończą się z reguły fiaskiem lub kolejnymi planami jeszcze większej integracji: bankowej, fiskalnej, politycznej... Skończy się  zapewne planem całkowitego zjednoczenia Europy pod jednym przywódctwem Parlamentu Eurpejskiego (Prezydenta), Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego. Sądzę, że taki chory plan jest zresztą realizowany od samego początku...

Politycznie zbudowano więc jakiś sztuczny twór, który miał zastąpić dobrze funkcjonujące EWG. Chciano dokonać rzeczy niemożliwej: stworzyć jednorodnego mieszkańca Europy i jedno państwo zapominając, że współczesny kształt i podział polityczny naszego kontynentu formował się od ponad 1500 lat, czyli od upadku innej mitomańskiej namiastki jednego wielkiego państwa: Cesarstwa Rzymskiego.

Sama decyzja o utworzeniu - w projektowanej ex ante formie - UE, a w szczególności wspólnej waluty Euro implikowały od początku jej dzisiejszy kryzys i prawdopodobny upadek.

Doprawdy... Dzisiejsi unioniści -  ratując UE i strefę Euro - przejawiają wszystkie charakterystyczne objawy tzw. syndromu "strażaka-podpalacza": najpierw na piasku zbudowali drewniany szałas, później go "podpalili" a teraz "gaszą"... zakrywając płomienie kolejnymi warstwami nowych gałęzi! Efekt takiego gaszenia oczywiście będzie tylko jeden... jeszcze większy pożar...

Niesatysfakcjonujące dla swoistych "Eurotomanów"* ich ostatnie "szczytowania unijne" wydają się dla nich niemal szokiem. Podobnie jak kryzys w Grecji, na Cyprze i w południowych krajach Europy. Coraz więcej mieszkańców poszczególnych kraów jest coraz bardziej wrogo nastawionych do zniemczonej UE.

Warto jednak zwrócić uwagę, że obecny kryzys nie jest kryzysem państw europejskich a li tylko instytucji zwanej Unią Europejską. Przed powstaniem tej instytucji Europa i jej kraje istniały, trwały i rozwijały się... Po jej likwidacji również Europa i jej kraje będą istniały, trwały i rozwijały się ... bogatsze o nowe negatywne doświadczenia, które - mam nadzieję - pozwolą im uniknąć powtarzania błędów w przyszłości.

Kontynent zwany Europą liczy dziś oficjalnie 46 państw, do UE należy 27, do strefy Euro 17. Należy chyba więc uzmysłowić tym Eurotomanom, że od wieków Europa i jej poszczególne kraje były różne. W większości odmienne są nie tylko pod względem kultury, obyczajów, tradycji, języka, historii a nawet pochodzenia etnicznego mieszkańców, ale także pod względem gospodarczym i politycznym.  Stanowią niejako odrębne rodziny w europejskim budynku wielorodzinnym...  

Poszczególne kraje mają swoją unikalną tożsamość, ale łączy je pewien model cywilizacyjnego i opartego na wartościach chrześcijańskich rozwoju, który może być podstawą bardzo dobrej współpracy i przyjaznego sąsiedztwa. Niemniej zawsze będzie to 17, 27 czy 46 odrębnych krajów o tzw.: "różnych prędkościach", przy czym nie można ich sprowadzać tylko do sfery gospodarczej. Francuz pozostanie Francuzem, Holender Holendrem, Niemiec Niemcem  a Polak Polakiem i nie zmieni tego żadna nawet eugeniczna interwencja szalonych naukowców czy też masowo stosowana przez psychotycznych "Eurotomanów" inżynieria społeczna.

Likwidacja więc de facto krajów europejskich w imię budowy jednolitego państwa jest przedsięwzięciem zabójczym dla przyszłości narodów europejskich jak i samej Europy.

Pozostaje jedynie zapytać: Czy Europejczycy są samobójcami, czy też może dali się zniewolić przez jednostki opanowane "eurotomanią", czy też stali się ofiarą nie europejskich morderców?

Pozdrawiam

*Eurotomania - hipotetyczna jednostka a'la chorobowa charakteryzująca się występowaniem u osób nią dotkniętych - z jednej strony - urojonego  przeświadczenia o powszechnej miłości i uwielbienia mieszkańców krajów Europy do Unii Europejskiej a - z drugiej strony - objawów charakterystycznych dla wszelkiego typu uzależnień, t.j. zniekształconego myślenia o Europie i UE, racjonalizowania konieczności utworzenia i trwania UE, nieracjonalnego jej bronienia "za wszelką cenę" i obwiniania innych za powodowanie przez UE trudności. Ponadto - z wieloletnich obserwacji klinicznych - zauważono też u "Eurotomanów" występowanie zachowań niemalże psychopatycznych (aspołecznych) i psychotycznych: skłonność do patologicznego kłamstwa twórców UE, którego celem jest osiągnięcia korzyści lub przedstawienia się w lepszym świetle (mitomania); skupianie się na teoretycznej doskonałości UE oraz samozadowolenie i zawyżoną nieprawidłową samoocenę jej założycieli i budowniczych, co do świadomości własnej wartości, posiadanego znaczenia i możliwości (megalomania). Często też "Eurotomanów" cechuje "egocentroizm"**.
**Egocentroizm - to moje słowo - neologizm - stworzone na potrzeby określenia zjawiska jednoczesnego występowania: egoizmu, egocentryzmu i cynizmu spowitych mgłą egotyzmu.  

P.S.
Jako uzupełnienie kompilacja wypowiedzi N. Farage o UE

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=zic0GIKfdB4 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

sobota, 15 września 2012

Związek Socjalistycznych Republik Europejskich i NWO...

---------------------------------------

W wygłoszonym 12.09.2012 roku orędziu o stanie Unii Europejskiej szef komisji Europejskiej, naczelny jej  komisarz, José Manuel Barroso zaproponował, by UE kierowała się ku federacji państw narodowych i zapowiedział prace w tym kierunku nad odpowiednimi zmianami Traktatu Lizbońskiego. Już jesienią ma przedstawić plan na rzecz pogłębienia unii gospodarczej i walutowej.

Przedstawił ponadto Parlamentowi Europejskiemu „decydujący układ dla Europy”, który „...wymaga stworzenia szeroko zakrojonej i autentycznej unii gospodarczej, opartej na unii politycznej...".

Polityków broniących wartości narodowych nazwał „nacjonalistami i populistami” i uważa, że w obecnym kryzysie  federacja i ściślejsza integracja państw jest nowym kierunkiem i sposobem myślenia o Europie. Stwierdził, że trzeba iść ku tej federacji narodowych państw, bo wierzy, "...że to jest to czego nam potrzeba.To jest nasza przyszłość jaką widać na horyzoncie..." a ..."w tych czasach kryzysu, byłoby błędem pozostawić obronę państw nacjonalistom i populistom...”.

"Wierzę w Europę, gdzie ludzie są dumni ze swej narodowości, ale też dumni z tego, że są Europejczykami" - raczył też stwierdzić ten - w młodości - komunista. Zapowiedział jednocześnie „wielką debatę” europejską o przyszłości Europy, która ma być zbieżna czasowo z wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2014 r.

Zaś chyba szczytowanie własnej hipokryzji osiągnął stwierdzeniem: "Globalizacja wymaga większej europejskiej jedności. Większa jedność wymaga większej integracji. Większa integracja wymaga zaś więcej demokracji”.

(Źródła informacji i śródcytatów : http://ec.europa.eu/news/eu_explained/120912_pl.htm (również ten ostatni); http://wolnemedia.net/polityka/barroso-chce-superpanstwa/; http://nathanel.nowyekran.pl/post/73949,tow-komisarz-barroso-wzywa-do-tworzenia-euccp)


---------------------------------------

Innymi słowy szef Komisji UE zawezwał - już teraz bezpośrednio, nie siląc się na werbalną ekwilibrystykę - do stworzenia ZSRR - bis, czyli tak zwanego przeze mnie Związku Socjalistycznych Republik Europejskich a przez niektórych - określanego skrótem EUCCP.


Nie potrafię bez bardzo negatywnych emocji odnosić się do wypowiedzi tego socjalistycznego totalitarysty. Gdybym mógł napisać to, co kołacze się w mojej głowie to... padłoby z mojej strony zapewne wiele słów uznawanych powszechnie za uwłaczające i obraźliwe, choć - moim zdaniem - ten pan i cała ta unio-global-socjalistyczna ferajna zasługuje na każde takie słowo...

Ograniczę się więc do sparafrazowania niektórych moich wcześniejszych notek i komentarzy (m.in. do tekstów n/w Nathanela), bowiem jakoś tak właśnie w komentarzach do tekstów innych - z szacunku do nich - staram się ograniczać moje słowne emocje...

Warto zwrócić wpierw uwagę na kilka symptomatycznych dat i czasową synchronizację wydarzeń z nimi związanych:
- Traktat z Maastricht, oficjalnie Traktat o Unii Europejskiej, umowa międzynarodowa parafowana 11 grudnia 1991, podpisana 7 lutego 1992 w Maastricht w Holandii. TUE wszedł w życie 1 listopada 1993. UE jest integracyjną kontynuacją EWG i EWWiS,
- Wspólnota Niepodległych Państw – regionalne ugrupowanie integracyjne utworzone na mocy układu białowieskiego z 8 grudnia 1991 roku. Jest kontynuacją ZSRR i RWPG,
- ZSRR - istniało od 30 grudnia 1922 do 26 grudnia 1991 (de facto do 8 grudnia 1991),
- EWG i EWWiS - EWG działała od roku 1957 do 1 listopada 1993 (de facto do 11 grudnia 1991) a EWWiS od 1952 do 2002,
- RWPG - działała w okresie od 25 stycznia 1949 do 28 czerwca 1991.

Poza powyższymi... w dawnym RWPG istniała wspólna waluta, którą rozliczano wzajemne transakcje gospodarcze - tzw.: "rubel transferowy", w dzisiejszej UE mamy Euro... Komisarze byli tam i są tu...

I jeszcze... wraz z rozszerzeniem o kolejne kraje UE powstała też Unia Euroazjatycka (2000) wzorowana na UE i zrzeszająca kilka krajów WNP wraz z Rosją.

W swoim poście Co nas czeka? Jeden rząd światowy? wskazałem, że obecnie już istnieją inne unie lub  znajdują się takowe w planach:
- Eurazja od Władywostoku do Lizbony jako docelowy model tzw. przyszłego Związku Europy czy też Wielkiej Unii Euroazjatyckiej, która ma powstać z dotychczasowej Unii Europejskiej i tworzonej właśnie Małej Unii Euroazjatyckiej,
- Unia Amerykańska (Unia Północnoamerykańska), w której skład mają wejść USA, Kanada, Meksyk. Oczywiście planowana jest - wzorem Euro - wspólna waluta i rozwiązania w stylu dezintegracji narodowej dokonywanej obecnie w UE,
- Unia Afrykańska (UA), czyli organizacja o charakterze politycznym, wojskowym i gospodarczym, obejmująca swym zasięgiem wszystkie państwa afrykańskie (oprócz Maroka) powołana w miejsce Organizacji Jedności Afrykańskiej 9 lipca 2002 roku na szczycie w Durbanie. Zarzewie ewentualnego oporu zostało zlikwidowane poprzez rewolucje: egipską, tunezyjską, i libijską (sic!),
- Unia Narodów Południowoamerykańskich (w języku hiszpańskim UNASUR: Unión de Naciones Suramericanas, w języku portugalskim UNASUL: União de Nações Sul-Americanas), która jest wspólnotą polityczną i ekonomiczną dwunastu krajów południowoamerykańskich ustanowioną 8 grudnia 2004 w Cusco w Peru podczas III Szczytu Południowoamerykańskiego,
 - W przypadku zaś "resztówek" Azji, w tym części arabskiej największym problemem w realizacji idei globalnej i ogólnoświatowej integracji stanowią: Chiny, Iran, Półwysep Arabski, Japonia i Korea (przyszłościowo po "upadku reżimu komunistycznego" traktowana jako jedno państwo). Izrael realizuje od dawna wyznaczone cele, które obejmują rozwiązanie kwestii palestyńskiej - w ich obszarze zainteresowań pozostaje też cały czas Iran. Podejmowane są kroki urzeczywistniające idee Recepta Erdogana dotyczącego powstania imperium islamskiego, czyli Unii Turecko-Arabskiej.

Czyż w tym wszystkim nie jest coś zastanawiającego, co skłania do postawienia hipotezy, że wszystkie te wydarzenia w Europie i na świecie były starannie zaplanowane przez jakąś grupę nadrzędnych strategów, jakąś grupę ludzi starających się sterować i zarządzać globalnie całym światem?

Czy tak jest?

Wiele osób skłania się do tego, że nie można być może inaczej oceniać bliskich nam - historycznych i bieżących - wydarzeń jak tylko właśnie poprzez pryzmat sprawczego ich kreowania przez takież właśnie gremium, nazywane "rządem światowym" dążącym do realizacji jakiejś chorej idei Nowego Porządku Świata (NWO).

W przytoczonym wcześniej moim tekście podsumowująco napisałem: "...I tak dochodzimy powoli do tzw. Jednego Rządu Światowego powstałego na zgliszczu np. cywilizacyjnego i wykreowanego konfliktu islamsko-chrześcijańskiego, ale nie tylko... Jawią się tutaj niemal stuletnie przygotowania do wskazywanej przez niektórych depopulacji ludzi, obniżania poziomu ich inteligencji, kreowania konfliktów (w tym: I i II Wojna Światowa), kreowania niby przeciwstawnych systemów (jedynie w warstwie ideologicznej a nie rzeczywistej: kapitalizmu i komunizmu), itd... Do tego dochodzi zawłaszczenie ekonomiczne ludzi i ich ubezwłasnowolnienie oraz być może kreacja przedziwnych chorób jak np. AIDS (podobno nigdy nie wyodrębniono laboratoryjnie wirusa HIV a jedynie jego przeciwciała (sic!) a AIDS jest po prostu grupą innych chorób znanych wcześniej jak: zapalenie płuc, marskość wątroby, itd). Ponadto w planach jest genetyczne zmodyfikowanie ludzi oraz ich zniewolenie, także w sposób pośredni poprzez zmonopolizowanie rynku żywności przez GMO, likwidację medycyny naturalnej i uzależnienie ludzi od leków "przewlekłych", szczególnie psychotropowych (...) Czy to wszystko jest jakąś li tylko teorią spiskową? Chciałbym żeby tak było, ale raczej jest to realny wytwór chorych ludzi uważających się za wybranych nadludzi... Nam pozostaje odpowiednie ich zdiagnozowanie i wybranie dla nich miejsca odosobnienia... jakiś Madagaskar czy lasy Amazonii a może jeszcze coś innego... ;)"

Wracając zaś i ograniczając się jeno tylko do naszej UE, tak już zupełnie refleksyjnie...

Doprawdy, nie jestem w stanie zrozumieć, że są jeszcze ludzie, którzy nie widzą do czego to wszystko zmierza oraz wierzą w przekazy medialne i werbalne zapewnienia o dążeniu unionistów do pełnej, przyszłej szczęśliwości i bezpieczeństwa ludzi.

Przecież to wszystko jest jasne i wszystko już było. Mechanizmy są identyczne, tylko teraz środki, które się wykorzystuje są bardziej wysublimowane. Już nie trzeba zabijać i walczyć konwencjonalną bronią. Dziś wystarczy najnowocześniejsza technika, media, obniżanie poziomu wykształcenia i tym samym zdolności logicznego myślenia ludzi (ich ogłupianie) oraz grabież ekonomiczna poparta - znaną wcześniej - centralizacją polityczną (totalitaryzacją).

Czyż tak trudno zrozumieć i zaobserwować, że obecny kryzys UE jest - z jednej strony - celowo i świadomie wygenerowany przez samych unio-syjo-socjalistów dzięki właśnie powstaniu UE i waluty Euro (posiadaniu centralistycznej władzy w Brukseli) a - z drugiej strony - spowodowany jest właśnie powstaniem tej UE i waluty Euro? Cel jest jeden - kryzys UE i strefy Euro ma być argumentem nie do rezygnacji z tych rozwiązań, ale - jakże hipokrytycznie - do jeszcze większej integracji i zmiany TL w stronę ostatecznej likwidacji państw i gospodarek narodowych oraz utraty suwerenności i niepodległości państw tworzących UE.

Chce się leczyć chorobę zwiększeniem dawki trucizny, która spowodowała tąż chorobę? Kuriozalne? Nie dla globalistycznych marksistów! Można tu przypomnieć o próbach reform wypaczeń socjalizmu powrotem do pierwotnej idei socjalizmu i intensyfikacją jego wprowadzania ("socjalizm tak wypaczenia nie"). Tak właśnie dziś gaworzy szef Komisji UE: to nie unia jest winna, to brak całkowitej unii jest winien kryzysowi. Zapomina, że bez UE tego kryzysu by nie było.

UE i waluta Euro jest pierwotną przyczyną obecnego europejskiego chaosu i trzeba powrócić do rozwiązań EWG-wskich: swobody przepływu towarów, ludzi i kapitału pomiędzy niezawisłymi państwami Europy, bez żadnej brukselskiej centrali! Dygresyjnie... Jeżeli teraz komuś przyszła myśl, że kryzys przyszedł z USA, to pragnę przypomnieć, że B. Obama to typowy socjalista a USA dążą do Unii Amerykańskiej (Północnoamerykańskiej).

Doprawdy nie rozumiem, jak my - kiedyś pod władaniem ZSRR - nie widzimy jako ogół tego, że obecna Unia Europejska zmierza do identycznej struktury jak CCCP, tylko budowanej w inny, bardziej wyrafinowany sposób. Widzą to Węgrzy i Czesi, widzą to Finowie, Grecy i Brytyjczycy a my?

Warto mówić to wielokrotnie: przyczyną kryzysu jest sama UE, dzięki której można też było dodatkowo ów kryzys zintensyfikować lub nawet go wygenerować, aby wykorzystać ten kryzys do całkowitego zniewolenia narodów Europy!

To taka sama hipokryzja jak wykreowanie przez USA zagrożenia terroryzmem w celu ograniczenia wolności obywateli w imię zapewnienia im bezpieczeństwa i ochrony przed tym... wykreowanym niebezpieczeństwem, terroryzmem. Podobnie było w Rosji i wykreowanym zagrożeniem czeczeńskim...

Widać "globalni chłopcy"  mają jedną metodą, ale skuteczną niestety. Wojnami zbrojnymi nie udało się zniewolić ludzkości, to próbują inaczej... Niestety... na razie im się to udaje...

Na koniec obrazowo: nie zgadzajmy się dalej na leczenie choroby spowodowanej mrozem przez wystawianie nas na większe mrozy! Musimy w końcu ogrzać się rozpalając ogień!

Pozdrawiam

P.S.
Dwa cytaty z tekstów blogera Nathanela:
"Pomysł "integracji" nie jest wcale nowy. Wielcy socjaliści III Rzeszy marzyli przecież o tym bez ustanku. W książce pod tytułem, nomen omen, Wspólnota Europejska z 1940roku skazany w Norymberdze nazistowski minister gospodarki Walther Funk pisał proroczo o potrzebie „centralnej Unii Europejskiej” i „europejskiej strefy ekonomicznej” akcentując że żaden naród w Europie nie może osiągnąć samodzielnie najwyższego poziomu wolności ekonomicznej współmiernej z wymogami socjalnymi... Formacja wielkich obszarów ekonomicznych jest konsekwencją naturalnych praw rozwoju…. Musi istnieć gotowość do podporządkowania własnych interesów… interesowi wspólnoty. Inny nazistowski teoretyk Heinrich Hunke pisał, Klasyczna gospodarka narodowa przestała istnieć… wspólnota przeznaczenia którą jest gospodarka europejska, jej los i zakres europejskiej współpracy zależy od nowego wspólnego planu gospodarczego. Wtórował mu jeszcze inny nazistowski specjalista od wspólnot, Gustav Koenig, Przed nami wielkie zadanie Wspólnoty Europejskiej…"
(Źródło: http://nathanel.nowyekran.pl/post/73979,barroso-rozkazal-idzie-europejska-pierestrojka)

"Czyż nie miał racji minister propagandy III Rzeszy Joseph Goebbels który już dawno od teorii przeszedł do czynów. W 1940 nakazał tworzenie …wielkoskalowej integracji gospodarczej w Europie wierząc że …w ciągu 50 lat nikt nie będzie myślał w kategoriach państw narodowych".
(Źródło: http://nathanel.nowyekran.pl/post/73949,tow-komisarz-barroso-wzywa-do-tworzenia-euccp)


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...  
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com