Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezprawie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezprawie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 marca 2024

Przez D. Tuska straszenie swoich więzieniem...

Dzisiaj pojawił się medialny przeciek, że podczas posiedzenia zarządu KO jej szef D. Tusk postraszył swoich podwładnych, że jak poprzez kłótnie KO straci władzę, to wielu ważnych osobistości z KO pójdzie do więzienia. 

Przecieku dokonał jeden z członków władz tuskowej partii, który miał powiedzieć: "To była trudna rozmowa. Nie chodziło tylko o Wrocław, ale też inne sprawy. W pewnym momencie Donald, który widział, ile jest sporów, stwierdził, ze jeśli przez kłótnie damy ciała w kilku najbliższych wyborach, to do władzy wróci PiS, a (wtedy) wszyscy obecni na tej sali, pójdą siedzieć" [1], [2].

Na tę informację zareagował syn Mariusza Kamińskiego, Kacper Kamiński: "Rozmowa wygląda jak posiedzenie zarządu gangu pruszkowskiego, a nie zarządu demokratycznej partii. Donald Tusk już wie, że czeka go odpowiedzialność karna za to co zrobił i aby do tego nie dopuścić wymaga od swoich współpracowników milczenia, lojalności oraz gotowości do działań niezgodnych z prawem w imię jego interesów. Pocieszające, że skoro o tym czytamy to znaczy, że komuś się to nie podoba i zaczyna o tym mówić" [3].

Podzielam zdanie Kacpra Kamińskiego, że dziś rządzi nami niemal mafia, która jest "trzymana stanowczą ręką" przez swojego a'la "capo di tutti capi" Donalda Tuska o czym pisałem w teście z 24 stycznia 2024 roku: "Czy w Polsce rządzi już niemal mafia ze swoim a'la "capo di tutti capi"? [4].    

Pozwolą państwo, że podzielę się swoją reakcją po usłyszeniu omawianej informacji.

Otóż wpierw zacząłem się śmiać do rozpuku z głupoty a przynajmniej z naiwności ludzi z najbliższego otoczenia D. Tuska. Ich guru bowiem "umoczył" ich wszystkich w bezprawie, co faktycznie będzie implikowało, że będą w przyszłości sądzeni za łamanie tegoż prawa. Przecież wszystkie decyzje obecnego rządu są wynikiem rozkazu lub ich akceptacji  przez szefa rządu. Ale też pod wszystkimi tymi bezprawnymi decyzjami nie ma podpisu D. Tuska a podpisy jego podwładnych, którzy te decyzje podejmują. A jeżeli je podejmują to faktycznie muszą się bać przed przyszłymi konsekwencjami karnymi ich podjęcia. I tak sobie zarządza ludźmi D. Tusk. Ma władzę absolutną i doprowadził do tego, że jego ludzie mają być potulni i jemu posłuszni bo... jeżeli stracą władzę to będą siedzieć. Więc ma być koniec jakichś sporów "i basta". Jest to typowo mafijne zarządzanie poprzez nakłanianie ludzi do działań bezprawnych by potem kierować nimi poprzez strach i zastraszanie prze konsekwencjami łamania tegoż prawa. Chyba wszyscy wiemy jak to jest w prawdziwej mafii: każdy jej członek jest u początku swojej mafijnej "kariery" zmuszany do złamania prawa, co z reguły powoduje, iż z takiej mafii trudno odejść bezkarnie i trzeba dalej, dalej i dalej łamać prawo... 

Później niestety ogarnął mnie smutek, że D. Tusk w ciągu niespełna czteromiesięcznych rządów stworzył z polskiego państwa strukturą iście mafijną. I teraz mamy do czynienia z Polską, która "bezprawiem stoi". A wszystko przez to, że część durnych i okłamanych Polaków zagłosowała tak, że ten osobnik mógł wrócić do władzy, władzy której w Polsce w ogóle nie powinien mieć nigdy. 

Teraz tylko my sami-Polacy możemy go odsunąć od władzy. Nie możemy w tej sprawie liczyć na nikogo: ani teraz na USA, ani na międzynarodowe instytucje, ani tym bardziej na niemiecką UE, która chwali bezprawie w Polsce, bo... planuje takie same kroki w celu utrzymania dotychczasowej władzy w UE a Polska służy im jako "poligon doświadczalny", który ma pokazać jak daleko mogą się w przyszłości posunąć w bezprawiu i tyranii.

Ale głowa do góry. Prawdziwi Polacy nigdy się nie poddawali i nie poddadzą a a'la "capo di tutti capi" może tylko ze strachem czekać na dzień, kiedy przestanie nim być, no... chyba, że zawczasu zdąży uciec do Berlina, Brukseli czy Moskwy...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

[2] Chodzi o kontrowersje wokół obecnego prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, który zamierza ponownie startować z listy KO, ale jest "umoczony" aferą dotyczącą handlu "lewymi" dyplomami w Collegium Humanum w Warszawie, które umożliwiały zasiadanie w radach nadzorczych miejskich spółek. 

wtorek, 16 stycznia 2024

Wracamy do czasów zaleceń K. Marksa i dyktatorskich rządów!

Dzieje się coś nieprawdopodobnego w dzisiejszej Polsce. 

Okazuje się, że aby przywrócić subiektywnie rozumianą przez D. Tuska i jego sekciarską fanatyczną ferajnę tzw. deklaratywną mityczną "praworządność" to należy tego dokonać wszelkimi metodami, również łamiącymi obowiązujące prawo. Czyli według rządzących "cel uświęca środki" a tym samym zakładają, że bezprawiem można przywrócić prawo, ale takie prawo jak rozumie je guru-dyktatorek tej sekty [1].

Warto w tym miejscu przytoczyć fragmenty opowieści o D. Tusku autorstwa J. Palikota w książce: "Kulisy Platformy". Co prawda ta książka była wydana w 2011 roku, ale wydaje się, że negatywne cechy D. Tuska w miarę upływu czasu tylko się pogłębiają. 

-------------------------------

I cóż to o D. Tusku opowiadał J. Palikot, który spędził w PO sześć lat, poznał jej liderów, jej prawdziwe cele i skrywane sekrety?

Ano J. Palikot określa Donalda Tuska jako człowieka bezwzględnego i doskonale kontrolującego swoją agresję. 

Dowodem ma być chociażby scena, której był świadkiem, gdy w maju 2010 roku odwiedził Tuska w jego biurze: „Wchodzę i widzę Donalda w jednym z tych jego świetnych ciemnoniebieskich garniturów, w dobrych skórzanych butach - wyglądały na Ermenegildo Zegnę. Nogę miał opartą o piłkę nożną. […] Spojrzał na mnie i zachęcił: Wejdź, wejdź. Po czym mówi:* Widzisz tę roślinę w rogu? Gdy się tu wprowadziłem, odwiedził mnie Leszek Miller. Powiedział wtedy, że dała mu ją jego żona, i prosił, żebym o nią dbał i żebym ją podlewał. Po tych słowach z całej siły kopnął piłkę w kierunku tej rośliny. Piłka odbiła się od niej, a następnie od biurka i telewizora.* Po czym poszła kolejna ścięta piłka w tę roślinę. Uderzał w coś, co należało do Millera, którym był autentycznie zafascynowany". „To był prawdziwy Tusk ” – podsumowuje Palikot . – „mieszanina nihilizmu i cynizmu, a z drugiej strony pewnego wdzięku, uroku”.

J. Palikot nie ukrywa, że D. Tusk „ma swój urok”, ale poznał także jego inne, „partyjne, wręcz chamskie” oblicze: „Od początku widziałem, że traktował wszystkich członków tego swojego dworu jak warchołów. Knury – to określenie, którego używał w stosunku do nich najczęściej. Grzegorz [Schetyna] nie był tu wyjątkiem. I jego upokarzał. I jego czasem przedstawiał jako takiego knura bez manier, który potrzebuje tylko zeżreć, popić i pomlaskać językiem”.

Według Palikota Tusk jest „straszną sknerą”, która „liczy każdy grosz”. Do tego nie pamięta o „żadnych okazjach, imieninach, rocznicach swoich przyjaciół i znajomych. No, poza imieninami Grzegorza Schetyny. On rzeczywiście dostał raz od Donalda kopie mieczy jako prezent imieninowy. Ale to się zdarzyło akurat, gdy już był premierem. Prezent więc pochodził z rozdania kancelaryjnego”.

Tusk jest jak dziecko, kobieta, Rosjanin i grecki tyran... Palikot twierdzi także, że Donaldowi Tuskowi czasami brakuje męskości i zdarza mu się zachowywać jak dziecko. „Jest bardzo kobiecy w sposobie chodzenia, w relacjach z ludźmi. Z drugiej strony ma w sobie coś z charakteru Rosjan, którzy na ogół bardzo długo wprowadzają człowieka w atmosferę przyjaźni, bratania się, by nagle w pewnym momencie przeciąć to bezwzględnie”.

Oprócz tego, że w premierze jest (lub bywa) coś z dziecka, kobiety i Rosjanina, zdarza mu się też zachowywać niczym bohaterowie jego ulubionych lektur. O jakich książkach mowa? Według Palikota, chodzi o opowieści o małych greckich tyranach z czasów Sokratesa czy Herodota, którzy „mieli w zwyczaju na przykład mordować wszystkich swoich synów zaraz po urodzeniu. Każdy z tych bohaterów pławił się w okrucieństwie”.

Tusk widziany oczami Palikota to polityk niezwykle impulsywny, wybuchowy, agresywny, brutalny, ale też „chwiejny”, słaby psychicznie, histeryczny i łatwo popadający w depresję: „Kiedy atakuje, jego twarz staje się zawzięta, rzuca wulgaryzmami, obraża i wyrzuca wszystkich. „Absolutnie was wszystkich wypier…ę. Nie nadajecie się do niczego. Mam już dość!” – to są tego typu teksty”.

Z charakterystyki Palikota wynika jeszcze, że Tusk wielką wagę przykłada do stroju, docenia dobre wina („Trzeba mu przyznać, że do win ma nosa. Zupełnie inaczej niż Schetyna czy Drzewiecki, z którymi można iść tylko na wódkę, ewentualnie whisky”), pali cygara, nie cierpi kleru, a katolicyzm jest dla niego źródłem politycznego zysku („Szczytem wszystkiego była zgoda na ten ślub przed wyborami prezydenckimi w 2005 roku. Oto nagle dowiedziałem się, że sztab wyborczy doszedł do wniosku, że musi być ślub Małgosi i Donalda”).

Palikot przyznaje, że nigdy bezpośrednio nie zdarzyło mu się do tej pory porozmawiać z Jarosławem Kaczyńskim („Czasem coś do niego pokrzykiwałem na Sali sejmowej, a on odpowiadał”), ale gdyby miał taką okazję, zapytałby go, „czy nie ma czasem ochoty pójść na grób Barbary Blidy i sobie popłakać?”.

Palikot uważa, że Tusk naprawdę uważa Kaczyńskiego za „potwora” i tym słowem go najczęściej określa. Wojna między Tuskiem a Kaczyńskim to jednak przede wszystkim „teatr, na który media dają się nabrać”, gdyż „wbrew pozorom [obaj] idą trochę podobną drogą, drogą kalkulowania wszystkiego i wszystkich”. „Trafił swój na swego” – podsumowuje [2]

----------------------------

Proszę zwrócić uwagę na wytłuszczony przeze mnie fragment dotyczący zaczytywania się przez D. Tuska w dziejach małych greckich tyranów. Specyficzna to lektura, nieprawdaż?

Nie wiem jak te lektury wpływają na osobowość i postępowanie D. Tuska, ale nawet taki psychoanalityczny laik jak ja zauważa, że niektóre zachowania D. Tuska rzeczywiście noszą znamiona charakterystyczne dla tyranów. Zauważył to też przecież J. Palikot, który doskonale poznał D. Tuska. 

Jest jeszcze coś, co może jest już wyświechtane a mianowicie skonstatowanie, że często powyższe dyktatorskie zachowania wynikają z traumy dzieciństwa a konkretnie z faktu bicia przez ojca i strachu przed nim. 

Oczywiście nie jest absolutem, że w dzieciństwie bicie przez ojca i strach przed nim bardzo mocno wpływa na psychikę syna i może w jego życiu dorosłym odcisnąć negatywne piętno w postaci np. agresji czy zachowań psychopatycznych. Tym niemniej analizując dzieciństwo największych tyranów i dyktatorów XX wieku, czyli J. Stalina i A. Hitlera uderzające jest to, że obaj bali się swoich ojców (lub ojczymów) i byli przez nich po prostu często bici. Natomiast bardzo kochali swoje matki. 

Powtórzę, że tak wcale nie musi być, bo jakże wielu złych ludzi pochodzi ze szczęśliwych rodzin a zeszli mimo wszystko na złą drogę a poza tym każdy dorosły człowiek w dużej mierze sam decyduje o swoim życiu i żadna trauma z dzieciństwa nie ma żadnego wpływu na bycie przez niego dobrym człowiekiem 

I tylko ciekawostką jest to, że sam D. Tusk w wywiadzie dla Gazety Wyborczej oraz w swojej książce "Szczerze" stwierdzał: "Ojca się bałem, lał mnie. (...) Wszyscy moi koledzy dostawali, ale mój ojciec może bił trochę częściej i mocniej. Jedyny dzień, kiedy starał się być łagodniejszy, to Wigilia, ale i tak mu nie wychodziło. Dlatego poczułem nawet jakąś ulgę po jego śmierci w 1972 roku, o czym myślę dziś z pewnym zażenowaniem". Natomiast o matce powiedział: "Zmarła w 2009 roku, miała 75 lat. Mama – Ewa – od dziecka kojarzyła mi się ze słońcem, moje pierwsze wspomnienie to mama w okularach przeciwsłonecznych. Uśmiechnięta, bardzo dobra, no i blondynka. Kochałem ją bez pamięci" [3].

Trzeba też w tym kontekście zauważyć, że jego matka po babce była Niemką natomiast ojciec spolszczonym Kaszubem. Czy może to też jakoś wpływać na jego pozytywny stosunek do Niemiec i co najmniej dystans do Polski, który wyraził zwrotem "polskość to nienormalność"?

Natomiast porażające jest to, że jak ktoś znajdzie się już w orbicie zależności od D. Tuska staje się również takim dyktatorkiem, tyle tylko trochę mniejszym. 

A może to nie powinno dziwić, bo muszą postępować tak jak tego wymaga od nich "szef wszystkich szefów - capo di tutti capi", który wciąga ich w działania dyktatorskie i bezprawnie przestępcze, co powoduje, że nie mają już odwrotu i muszą łamać to prawo oraz intensyfikować totalitarne zachowania  jeszcze bardziej?

Jaskrawym przykładem jest w tym kontekście działanie ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Adama Bodnara, który brnie w bezprawiu coraz mocniej i głębiej, a który w odniesieniu do próby bezprawnego "przejęcia" Prokuratury Krajowej i powołaniu Jacka Bilewicza na p.o. szefa PK powiedział: "Jacek Bilewicz jest jednym z najbardziej doświadczonych prokuratorów w Polsce. (…) To dla mnie akt słuszności dziejowej" [4].

Jeny! 

Przecież to jest najczystsza marksistowsko-komunistyczno-stalinowska retoryka. I również wcześniej też W. Lenina. "Słuszność dziejowa" w wykonaniu W.I. Lenina i J. Stalina pochłonęła około 70 mln ofiar nie licząc ludzkich strat wojennych [5]. 

Ale to nie wszystko, bo w imię "słuszności dziejowej" mordował też marksista i socjalista A. Hitler, którego ofiary są szacowane na około 18 milionów istnień ludzkich, w tym około do 7 mln. Żydów [6].

No i jeszcze na koniec warto przytoczyć słowa protoplasty tyranii komunistycznej i nazistowskiej a może też i każdej tyranii, czyli słowa Karola Marksa, który onegdaj powiedział tak: "Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć...". Jest to przedstawione w bardzo dobrym filmie dokumentalnym "Sowiecka historia" [7].



[1] Należy się pewne wyjaśnienie będące jednocześnie przeprosinami. Użyte przeze mnie zdrobnienie wynika z tego, iż jakoś nie mogło mi przejść przez klawiaturę słowo "dyktator" i mam nadzieję, że nie będzie w przyszłości takiej potrzeby, bo zanim dyktatorek zostanie owym pełnoprawnym dyktatorem to już dzięki Polakom straci władzę w mojej Ojczyźnie i ucieknie przed odpowiedzialnością karną przed polskimi sądami do Berlina czy tam Brukseli lub do Moskwy. 
[7] W filmie: "The Soviet Story" przypisano Karolowi Marksowi następujące słowa: "Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć (...) muszą zginąć w rewolucyjnym holocauście". Przyznam, że przyjąłem a'priori ich autentyczność bez sprawdzenia u źródeł.  W czasie dyskusji z komentatorami należałoby jednak powyższy tekst i cytat Karola Marksa ograniczyć do: " "Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć...". Przychylam się, że całość została "dziwnie zmontowana" i połączona z tekstem niemieckiego filozofa Friedricha Engelsa, który odnosząc się również do słabości klas i ras w obliczu nowych warunków stwierdzał iż: "...Muszą zginąć w rewolucyjnym world storm", czyli "Muszą zginąć w rewolucyjnej światowej zawierusze"... Być może trudno teraz będzie określić faktyczne brzmienie całości cytatu bowiem K. Marks i F. Engels żyli w takiej ideologicznej symbiozie, że zapewne "jeden przemawiał myślą innego"... Pomijam też użycie przez "tłumacza" słowa holocaust (o pozytywnej biblijnej konotacji dla syjonistów) zamiast shoah... 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

środa, 2 grudnia 2015

W trybie pilnym potrzebne wnioski nie tylko do TK w sprawie uprawnień i interpretacji prawnych TK!

Wczoraj w tekście: "Czy Trybunał Konstytucyjny stanie przed Trybunałem Stanu?" [1] przedstawiłem w punktach moje przemyślenia na temat obecnego kryzysu konstytucyjnego. Analizując jeszcze raz swój własny tekst doszedłem do wniosku, że każdą kwestię można by rozszerzyć poprzez dokładniejszą analizę prawną, które zapewne kończyłyby się jedną konstatacją: Trybunał Konstytucyjny stał się ciałem łamiącym Konstytucję RP, podobnie jak łamiącym Konstytucję RP był poprzedni Parlament w osobach głosujących za przyjęciem antykonstytucyjnej ustawy o TK z dnia 25.06.2015 roku a także prezydent B. Komorowski, który stał się inicjatorem ustawodawczym tej antykonstytucyjnej ustawy. Dodatkowo można uznać, że TK, PO, PSL, SLD i B. Komorowski podejmowali antykonstytucyjne działania zmierzające do stworzenia możliwości dokonania zamachu stanu i antydemokratycznego obalenia legalnych władz RP.

W jednym z tych punktów napisałem też:

"Zgodnie z Konstytucją i przyjętymi zasadami prawa (nikt nie może decydować we własnej sprawie) uprawnione jest więc stwierdzenie, że TK w ogóle nie może orzekać o konstytucyjności ustaw jego dotyczących i jest to tym bardziej oczywiste, że TK sam był twórcą (współtwórcą) tej ustawy przyjętej 25 czerwca 2015 roku. Więc ewentualne procedowanie TK nad ustawą przygotowaną przez TK i PO-PSL będzie złamaniem, Konstytucji RP". Tym bardziej, że owe procedowanie TK będzie dotyczyło "siebie samego" czyli TK.

Innymi słowy warto zadać pytanie:

Czy Trybunał Konstytucyjny może w ogóle rozstrzygać o konstytucyjności ustaw jego dotyczących i czy takie procedowanie nie będzie czasem złamaniem zasady prawnej mówiącej, że nie można być sędzią we własnej sprawie?

Jako uzupełnienie można też zapytać:

Czy zgodne z prawem i Konstytucją RP jest rozstrzyganie o konstytucyjności ustawy przez TK, która to ustawa była przez TK przygotowywana i procedowana?

W przypadku zaś tej ostatniej kwestii rodzi się też wątpliwość:

Czy  uzyskanie mocy prawnej orzekania przez TK owej ustawy poprzez wyłączenie sędziów TK procedujących w jej powstawaniu a dokonany poprzez wyłączenie m.in. prezesa TK i jego wiceprezesa jest prawnie dopuszczalne biorąc pod uwagę fakt, że to własnie zarząd TK procedował nad ta ustawą a więc niejako prezentował rozwiązania całego TK?

Może więc obecny Parlament powinien przygotować w trybie pilnym wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie konstytucyjności działań w zakresie obejmującym wskazane w powyższych pytaniach prawne kwestie natury zasadniczej dotyczące samego TK?

Osobiście sądzę, że tak naprawdę o konstytucyjności ustaw dotyczących TK nie może orzekać TK a dokonać tego powinien inny organ sądowy, np. Sąd Najwyższy.

I na koniec...

Rozstrzygnięcia kwestii prawnych przez najwyższe organy sądowe takie jak SN czy NSA stają się obowiązującym prawem w kwestiach spornych dotyczących tożsamej materii prawnej. Takim najwyższym organem w zakresie określania konstytucyjności aktów prawnych i interpretacji prawnych w tym zakresie jest TK, choć sensu stricto nie jest sądem i nie dotyczą go żadne zapisy kodeksów prawnych dotyczących sądów powszechnych.

Wobec powyższego, można też jeszcze zwrócić się do TK o rozstrzygnięcie, która jego interpretacja dotycząca możliwości skorzystania z TK z przepisów prawa cywilnego dotyczącego tzw. "zabezpieczenia powództwa" jest obowiązująca prawnie: czy ta z 30.11.2015 roku dopuszczająca możliwość skorzystania z TK z tych przepisów czy też ta z 2006 roku uznająca za niedopuszczalne takież ich wykorzystanie przez TK? szerzej: 2, 3]

I jeszcze dodatkowo w powyższej kwestii dopytać TK o to, czy wydawanie przez niego różnych i sprzecznych ze sobą interpretacji przepisów dotyczących tożsamej materii prawnej nie jest podważeniem ostateczności prawnej decyzji TK, od których nie ma możliwości odwoławczych, bowiem sam TK dokonuje różnych interpretacji prawnych tych samych przepisów i dodatkowo być może też w ten sposób podważa jeszcze zasadę własnej apolityczności i bezstronności?

A żeby już zupełnie rozstrzygnąć wszystkie kontrowersje wokół TK należałoby może też zapytać TK (ale też np. sądy powszechne) czy jest zasadne i zgodne z prawem funkcjonowanie w Polsce samego TK i tym samym nie jest deliktem prawnym sama obowiązująca obecnie Konstytucja RP w zakresie TK? Bowiem TK został powołany przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego w czasie trwania Stanu Wojennego ustawą z dnia 26 marca 1982 r. o zmianie Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Stan Wojenny zaś został przygotowany i wprowadzony - zgodnie z wyrokiem Sądu Powszechnego w sprawie G. Kiszczaka [4] -przez "związek przestępczy o charakterze zbrojnym". Tak więc czy ustanowiony i wprowadzony w życie przez "związek przestępczy o charakterze zbrojnym" Stan Wojenny i wszystkie decyzje podjęte przez przestępcze władze SW w czasie jego trwania nie są przestępstwem a tym samym nie posiadające mocy prawnej, bezprawne i łamiące prawo a tym samym czy takąż decyzją nie jest ustanowienie przez te przestępcze władze Trybunału Konstytucyjnego? A czyż w takim razie kontynuacyjne umieszczenie w obecnie obowiązującej Konstytucji RP zapisów o istnieniu TK utworzonych przez przestępców łamiących prawo nie jest czasem przesłanką o zakwestionowaniu zasadności prawnej funkcjonowania obecnej Konstytucji w tym zakresie i czy nie można wobec tego podjąć decyzji o nieważności prawnej zapisów Konstytucji dotyczących TK?

A może tak naprawdę owe pytania należałoby skierować do sądów powszechnych a tym samym najpewniej do rozstrzygnięcia przez SN lub też poddać rozpatrzeniu przez Parlament?

P.S. (dopisek dodany po publikacji tekstu)

Jeden z komentarzy pod tekstem na salonie24 autorstwa komentatora o nicku "JANOBIELS" dotyczył zapytania o możliwość przeprowadzenia referendum konstytucyjnego w sprawie zmian w konstytucji [5].

Odpowiadając stwierdziłem, że oczywiście być może powinno się do takiego referendum dążyć i może ono okazać się obecnie rozwiązaniem niezbędnym, bowiem to przecież suweren, czyli naród jest najwyższą konstytucyjną władzą w Polsce. Dodałem też także refleksję, że może warto byłoby zmienić wpierw prawo w zakresie referendum obniżające lub znoszące warunek jego mocy prawnej obejmujący określoną frekwencję wyborczą?

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/12/czy-trybuna-konstytucyjny-stanie-przed.html
[2] http://wpolityce.pl/polityka/273722-trybunal-wydal-decyzje-o-zabezpieczeniu-czyli-zakazal-poslom-wybierania-sedziow-wczesniej-sam-tk-uznal-ze-nie-moze-poslugiwac-sie-zabezpieczeniem,
[3] http://beem.deep.salon24.pl/683341,koncz-trybunale-konstytucyjny-wstydu-oszczedz
[4] http://www.tvp.info/20470182/wyrok-dla-kiszczaka-juz-prawomocny-dwa-lata-wiezienia-w-zawieszeniu-za-stan-wojenny

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 1 grudnia 2015

Czy Trybunał Konstytucyjny stanie przed Trybunałem Stanu?

Na wstępie polecam tekst blogera "Beem.Deep" zatytułowany: "Czy Trybunał Konstytucyjny uzna własną niekonstytucyjność? [1]

Rzeczywistość jest taka i pozostaje nadal po spotkaniu opozycji i TK z Prezydentem A. Dudą:

1) Niezgodnie z Konstytucją RP ustawę z 25 czerwca 2015 o Trybunale Konstytucyjnym przygotował sam Trybunał Konstytucyjny w osobach jego zarządu, czyli Prezesa i Wiceprezesa wraz z częścią innych sędziów TK  Zgodnie z Konstytucja owi sędziowie nie mieli prawa do prac nad jakimikolwiek aktami ustawodawczymi, bowiem są władzą sądowniczą a nie ustawodawczą ni wykonawczą, które to z kolei zostały wybrane przez konstytucyjnego suwerena, czyli naród. Ten fakt jest złamaniem Konstytucji RP przez TK,

2) Zgodnie z Konstytucją niektórzy sędziowie muszą być wyłączeni z orzekania o konstytucyjności  w sprawie, w której procedowali w jakikolwiek sposób, a więc zarówno Prezes TK i jego podwładny oraz ci sędziowie, którzy dołożyli swoje zdanie lub podjęli działania w procedowaniu takież ustawy muszą być wyłączeni z orzekania konstytucyjności tej ustawy. Więc jakikolwiek udział tych sędziów w orzekaniu w dniu 3 grudnia 2015 roku będzie złamaniem Konstytucji RP. To kolejny element dotyczący TK i możliwego przez niego złamania Konstytucji RP,

3) Zgodnie z Konstytucją i ustawą o TK wyłączenie z procedowania o konstytucyjności ustaw określonego sędziego TK jest przez niego zgłaszane do Prezesa TK lub sędziego znajdującego się w zarządzie TK, czyli w tej sytuacji istnieje antykonstytucyjna i niezgodna z prawem okoliczność zgłaszania wyłączenia z orzekania samego siebie składana samemu sobie, niezależnie czy czyniłby to Prezes TK czy Wiceprezes. Jest to kolejna antykonstytucyjna możliwość działania TK,

4) Zgodnie z Konstytucją i przyjętymi zasadami prawa (nikt nie może decydować we własnej sprawie) uprawnione jest więc stwierdzenie, że TK w ogóle nie może orzekać o konstytucyjności ustaw jego dotyczących i jest to tym bardziej oczywiste, że TK sam był twórcą tej ustawy przyjętej 25 czerwca 2015 roku. Więc ewentualne procedowanie TK nad ustawą przygotowaną przez TK i PO-PSL będzie złamaniem, Konstytucji RP,

5) Konstytucyjne zapisy w Konstytucji mogą być zmieniane przez sejm jedynie kwalifikowaną większością głosów. W zapisie ustawy z 25 czerwca autorstwa TK i większości parlamentarnej PO-PSL zawarto ustępy zmieniające zapisy Konstytucji zwykłą większością głosów, co jest rażąco niezgodne z Konstytucją.   Chodzi o zapis dotyczący możliwości stwierdzenia niemożności wykonywania swoich obowiązków przez Prezydenta RP. W Konstytucji jest zapis, że TK może zacząć procedowanie w tej sprawie jedynie na wniosek Marszałka Sejmu a w antykonstytucyjnej ustawie TK-PO-PSL pominięto taką konieczność pozwalając TK samodzielnie decydować - bez wniosku Marszałka - o podjęciu procedury odsunięcia od władzy legalnie wybranego przez naród prezydenta. To kolejne złamanie Konstytucji, zarówno przez jej twórców w postaci TK, jak i prezydenta B. Komorowskiego i też poprzedni Parlament,

6) Jeżeli  prezes i wiceprezes TK (i jeszcze inni sędziowie TK) brali udział w procedowaniu własnej ustawy i monitorowali proces jej zatwierdzenia przez Parlament to jasno wskazuje to na fakt, że tak naprawdę cały Trybunał Konstytucyjny nie jest uprawniony do orzekania w sprawie przygotowywanej przez siebie ustawy ponieważ TK jest reprezentowany przez jego zarząd, więc jeśli zarząd procedował nad ustawą to znaczy, że jej treść jest stanowiskiem TK, podobnie jak normalnym jest, że to co podejmuje prezes i zarząd np. firmy jest jednoznaczne ze zobowiązaniem i decyzjami podjętymi przez całą firmę! Mogą istnieć wyjątki kiedy to niektóre osoby z kierownictwa mogą złożyć swoje zdanie odrębne. To zdanie odrębne wobec ewentualnego stwierdzenia konstytucyjności antykonstytucyjnej ustawy z dnia 25 czerwca 2015 a wyrażone w dniu 3 grudnia 2015 roku będzie więc zgodne z Konstytucja RP. A więc każdy z sędziów TK, który orzeknie o konstytucyjności zapisów ustawy o TK z czerwca 2015 roku postąpi antykonstytucyjnie i naruszy porządek ustrojowy i prawny RP,

7) Antykonstytucyjne zapisy przygotowanej przez TK-PO-PSL ustawy z dnia 25 czerwca 2015 roku rozszerzające wbrew Konstytucji uprawnienia TK do rozpoczęcia procedury odsunięcia urzędującego prezydenta od sprawowania przez niego funkcji noszą znamiona przygotowywanego zamachu stanu na konstytucyjny porządek prawny, ustrój, prawo obowiązujące w Polsce i na najwyższe władze RP. Wobec tego ci sędziowie, którzy przygotowywali tą ustawę oraz dodatkowo ci, którzy w dniu 3 grudnia 2015 roku orzekną, że ustawa TK-PO-PSL jest zgodna w tym zakresie z Konstytucją muszą być uznani za osoby podważające Konstytucję RP i przygotowujące ewentualny zamach stanu w Polsce a jako, że są i będą to osoby publiczne i sprawujące jedną z najwyższych władz sądowniczych w naszym kraju powinni stanąć przez Trybunałem Stanu,

8) Podobnie przed Trybunałem Stanu winni zasiąść wszyscy posłowie i senatorowie głosujący za przyjęciem antykonstytucyjnej ustawy czerwcowej... noszącej znamiona prawnego przygotowywania do realizacji w Polsce antydemokratycznego i antykonstytucyjnego zamachu stanu na prezydenta A. Dudę i być może na inne legalnie wybrane przez naród władze,

9) Antydemokratyczne i antykonstytucyjne przygotowywanie zamachu stanu poprzez tworzenie prawa zezwalającego na taki antykonstytucyjny zamach winno też skutkować odpowiedzialnością prawną organizacji przygotowujących taki zamach. Skoro więc PO i PSL oraz część SLD głosowała za zamachem stanu wbrew prawu i demokratycznej Konstytucji to te organizacje - zgodnie z Konstytucją i uprawnieniami TK - winny być zdelegalizowane jako dążące do obalenia istniejącego systemu ustrojowego i legalnie wybranej władzy,

10) Antykonstytucyjna ustawa o TK przygotowana przez TK-PO-PSL i przyjęta tuż przed zakończeniem kadencji poprzedniego Parlamentu jest niezgodna z prawem konstytucyjnym i wykonawczym w zakresie wyboru sędziów TK, którzy winni być wybierani przez nowy Parlament i w czasie, gdy faktycznie kończy się kadencja  sędziów kończących pracę w TK. I znów mamy do czynienia ze złamaniem prawa i zapisów konstytucyjnych.

Podsumowując ten galimatias...

W świetle więc obecnej sytuacji prawnej cały Trybunał Konstytucyjny reprezentowany przez jego prezesów nie może w ogóle orzekać w sprawie ustawy przygotowanej przez siebie. Dodatkowo sędziowie przygotowujący ową ustawę przyjętą w czerwcu 2015 roku oraz ci, którzy mimo bezprawności orzekną jej zgodność z Konstytucją w pełnym zakresie lub w części dotyczącej wyboru sędziów TK i/lub rozszerzającej uprawnienia TK dotyczące odsunięcia od władzy urzędującego prezydenta  powinni być postawieni przed Trybunałem Stanu. Podobnie jak przywódcy i parlamentarzyści PO i PSL zmieniający Konstytucję zwykłą a nie kwalifikowaną większością i przygotowujący zamach stanu na władze RP. Tym samym delegalizacji wymaga PO i PSL jako organizacje dążące do zamachu stanu i obalenia demokratycznego i ustrojowego porządku prawnego w Polsce.

[1] http://beem.deep.salon24.pl/683152,czy-trybunal-konstytucyjny-uzna-wlasna-niekonstytucyjnosc


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com