Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samobójstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samobójstwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 kwietnia 2017

Islam i przyjmowanie muzułmańskich tzw.: "uchodźców". Co ty byś zrobił?

"Nie każdy islamista jest terrorystą, ale dziś w świecie niemal każdy terrorysta okazuje się islamistą".

Powyższe stwierdzenie jest od bardzo dawna wypowiadane przez wielu ludzi realnie oceniających dzisiejszy świat, gdzie terroryzm islamski staje się coraz bardziej powszechny i nosi już znamiona wojny cywilizacyjnej, niezależnie od tego czy sam chce takiej wojny czy jest do niej skutecznie inspirowany przez innych, również chcących upadku dotychczasowej naszej cywilizacji łacińskiej, chrześcijańskiej a nawet liberalnej (sic!), upadku państw narodowych i jednorodnych kulturowo, i tradycyjnie społeczeństw.     

Natomiast poniższe ma tylko pośredni związek z ostatnim atakiem islamistów na francuskich policjantów, choć owy zamach tak jak i inne tego typu to jest tylko skutek cynicznie zamierzonej lub szaleńczej polityki samounicestwienia ludzkości w imię powstania - jako ratunek - Jednego Rządu Światowego.

Islam bowiem wobec naszej cywilizacji (właśnie łacińskiej, chrześcijańskiej a nawet jak chcą niektórzy - współcześnie demoliberalnej) jest całkowicie obcy, obcy nam kulturowo, religijnie i etnicznie. Tak było od zarania naszych dziejów i tak jest dzisiaj.

To muzułmańska masa ludzka, która nie jest w stanie i nigdy nie będzie chciała ani potrafiła zasymilować się z naszymi społeczeństwami i wyznawać nasze wartości, nawet w sytuacji, gdy nowe pokolenia muzułmanów rodziły się i wychowywały w naszej cywilizacji. Na to po prostu nie pozwala Koran i stworzona wokół niego ideologia islamska, która gloryfikuje swoją własną religię (ideologię) jednocześnie degradując do roli podrzędnej lub nawet odbierając możliwość istnienia innych religii a już całkowicie odrzucając ewentualność realnego występowania agnostycyzmu lub ateizmu.

Nie wspominam już nawet o stosunku islamu do czegoś takiego jak LGBTQ, które w rzeczywistości muzułmańskiej po prostu nie ma prawa być, co oznacza, że tacy ludzie, o takiej orientacji seksualnej,  nie powinni żyć.

Podobnie jest w przypadku statusu kobiet i kategorii równouprawnienia. Islam jest w tym obszarze całkowicie przeciwstawny naszej kulturze chrześcijańskiej a już liberalnej popierającej feminizm jest tak daleki od nas jak najdalsza planeta w układzie kosmicznym, jeszcze nie odkryta. To dwa różne światy.

U nas kobieta jest równoprawna mężczyźnie i ma takie same prawa: stanowione państwowo, do ludzkiego szacunku, do pracy, kariery zawodowej, indywidualizmu, egoizmu, własnych przekonań i poglądów a nawet do zdrady mężczyzny. W świecie katolicyzmu jest ona wywyższana jako Matka naszego Boga a kobiecość - jako mężczyźni- stawiamy na piedestale piękności i chcemy się tym chwalić, podobnie jak chcą nasze niewiasty. Rodzina i macierzyństwo jest dopełnieniem miłości, ale nigdy żadna kobieta - choć byłaby inna od naszych wzorców i wartości - nie jest potępiona i zasługująca na pogardę, oszpecenie czy śmierć. W islamie natomiast mężczyźni mają większe prawa, kobiety noszą burki a ich zdrada karana jest w najlepszym razie oblaniem kwasem i oszpeceniem, a w najgorszym okrutną śmiercią. Muzułmanin może mieć kilka żon i kilka żeńskich niewolnic a jego zdrada ze zgwałconą przez niego niewierną islamowi traktowana jest jako sukces, przywilej dany Mahometowi i dzisiejszym jego wyznawcom.

W naszej kulturze ponadto istnieje jedno z najbardziej barbarzyńskich przestępstw, czyli pedofilia. Dla islamu jest to pojęcie abstrakcyjne. Islamscy mężczyźni mogą posiąść seksualnie nieletnią i nie jest to nic zdrożnego a nawet jest zgodne z tym, co zrobił Mahomet też konsumując seksualnie nieletnią dziewczynkę. I w tym, ale nie tylko w tym niestety religia islamska jest bardzo zbliżona do judaizmu.

Islam jest w swojej fundamentalnej istocie antydemokratyczny i nietolerancyjny, czyli całkowicie odmienny od naszych wartości wypracowanych przez stulecia. Jest skrajnie antychrześcijański, antyłaciński i nie tolerujący odmienności w żadnym realnym obszarze. Liberalizm i lewacki demoliberalizm, zabiwszy Boga oraz będąc wyznawanym przez współczesne europejskie i światowe elity, jest dla islamizmu tylko kapitalnym pustym obszarem, który chce wypełnić. Prawym człowiekiem dla niego jest tylko wyznawca islamu, inni są godni pogardy a nawet śmierci. Demokracja dla niego jest takim samym złem jak inne religie czy też wytwory spaczonego lewactwa światowego: dewiacje, totalna i bezmyślna tolerancja, wartości humanistyczne, gender, feminizm, komunizm kulturowy, człowiek uniwersalny i jednorodny, odrzucenie Boga, pustka moralno-etyczna, konsumpcjonizm, hedonizm, globalizm, syjonizm, lewacki totalitaryzm, tolerancja, multi-kulti, aborcja, eutanazja, etc.

[Tylko dygresyjnie... Kochane czarne i kretyńskie feministki... W islamskiej Europie "wasze macice" nigdy nie będą "wasze" :)]

Taki charakter islamu oraz możliwość takiej interpretacji Koranu i słów Mahometa prowadzi do uznania innowierców i niewierców za zło, które trzeba zniszczyć, aby zapanował jeden, wspaniały i pokojowy świat islamski z obowiązującym wszystkich prawem islamskim, szariatem. I taki odradzający się i rodzący się obecnie islamski fanatyzm/fundamentalizm staje się dziś czynnie dominujący lub co najmniej biernie akceptowany wśród muzułmanów wszystkich odcieni.

Jedyną możliwością powstrzymania przez naszą cywilizację islamskiej ideologii śmierci a tym samym uniknięcia naszej zagłady jest uniemożliwienie jej funkcjonowania i rozwijania się wśród nas a tym bardziej zaprzestanie przyjmowania do naszych krajów kolejnych, ewentualnych jej wojowników i żołnierzy - terrorystów, czyli tzw. muzułmańskich "uchodźców"/"nachodźców".

Musimy usunąć w naszych krajach wszystkie możliwe źródła potencjalnie umożliwiające powstawanie fanatyzmu islamskiego i kreujące islamskich terrorystów. Trzeba deportować radykalnych imamów oraz zamykać meczety i minarety gdzie głosili swoje nienawistne "kazania". Koniecznie też należy wydalać wszystkich muzułmanów nie przestrzegających naszego prawa, tworzących "muzułmańskie getta" oparte na prawie szariatu i wszystkich tych, co do których istnieje choć cień podejrzenia o radykalizm. Podobnie - stosując niestety odpowiedzialność zbiorową - należy postępować ze wszystkimi muzułmanami, którzy milcząco akceptowali (a tym samym osłaniali) funkcjonowanie wśród nich islamskich wojowników/terrorystów. Należy też uniemożliwić islamskim terrorystom-samobójcom ich pochówek zgodnie z prawem szariatu a tym samym zaprzepaścić - według ich wiary - uzyskanie wiecznej szczęśliwości i rajskiego rozpasania jako nagrody za męczeńską śmierć w imię Allacha. Ostatecznym zaś posunięciem może być po prostu delegalizacji ideologii islamu w naszych krajach.

Całkowite zaprzestanie dalszego przyjmowania przez nas muzułmańskich "nachodźców" jest też konieczne, bowiem jeżeli istnieje choć minimalne prawdopodobieństwo, że wśród nich znajdują się czynni wojownicy Allacha, którzy mogą i będą nas mordować to ich przyjmowanie jest aktem samobójstwa i całkowitej destrukcji naszego, zachodniego świata. A dokładnie wiemy, że spośród tzw. "uchodźców" ponad 80% to zdrowi młodzi mężczyźni, wśród których ISIS przemyca swoich żołnierzy i którzy mają stanowić fundament zwycięstwa islamu na świecie, choćby poprzez sprowadzanie swoich rodzin i rodzin ich rodzin a także "rozpłodowość". Część z nich ISIS wysyła też dla rekrutacji i radykalizacji muzułmanów mieszkających od urodzenia w obrębie naszej, zachodniej cywilizacji. Reszta to potencjalni radykałowie a dziś będący zwykłymi imigrantami ekonomicznymi.

Możemy pomagać muzułmańskim ofiarom wojen i prześladowań, ale na ich terenie, np. poprzez pomoc humanitarną a najlepiej przestając angażować się w tamtejsze wojny lub je po prostu kończąc.

Ale... jestem pewien, że po przeczytaniu powyższego wielu "oświeconych", politpoprawnych, lewackich humanistów oraz demoliberałów tworzących i popierających unijne samobójcze elity poczuje wobec mnie obrzydzenie, agresję i całkowite oburzenie wraz z chęcią negacji moich poglądów i dalszą zachętą do przyjmowania tzw.: "uchodźców", bo... "należy oddzielić islam od jego skrajnej postaci i od terroryzmu a uchodźcom należy się pomoc w naszej tolerancyjnej, multikulturowej i humanitarnej nowej, oświeconej zachodniej cywilizacji, która może zostać ubogacona przez islam i każdą inną obcą kulturę i religię czy ideologię". 

Dla nich proponuję więc przeprowadzenie drobnego, eksperymentalnego i subiektywnego procesu myślowego...

Oceniając różne działania, sytuacje i decyzje nieraz warto bowiem odnieść dane okoliczności do ewentualnej możliwości ich wystąpienia bezpośrednio wobec nas i naszej rodziny lub przyjaciół, i wtedy zastanowić się nad logiczną własną decyzją i postępowaniem w takiej sytuacji.

Z tego punktu widzenia chyba możemy się zgodzić, iż nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprosiłby do swojego domu potencjalnego mordercy, tym bardziej ewentualnie szalonego religijnie fundamentalistę lub tylko wyznawcę wiary, która może być przez wiernego tak zinterpretowana i zrozumiana, iż nakazuje mu zabijanie w imię jego Boga innowierców i niewiernych. Tak samo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprosiłby do swojego domu kogoś, kto nagle w jakimś napadzie religijno-ideologicznego szału byłby zdolny do zgwałcenia naszej żony czy córki, tak jak czynią to jego pobratymcy, koledzy w wierze i przyjaciele.

Podobnie chyba każdy z nas by postąpił wiedząc, że ewentualny zaproszony do domu gość pochodzi ze środowiska akceptującego mordowanie i gwałt w imię obcej dla nas wiary czy ideologii, nawet gdyby wydawało się, iż sam on jest niegroźny.

Jeżeli ktoś jednak jest tak głupi i wyzuty z instynktu samozachowawczego, że dalej aprobuje przyjmowanie islamskich tzw.: "uchodźców", to niech po prostu sam na indywidualne zaproszenie ich przyjmie i ugości u siebie w domu... ugości jurnych, młodych i godnych litości uchodźców... Tylko radzę... niech najpierw wywiezie gdzieś żonę, dzieci (w tym córki) a sam przyjmie islam jako swoją wiarę.

Niezależnie więc od wszystkiego i nawet jakichś błędów obecnych władz, to gdyby Polacy wybrali przez przypadek w nowych wyborach PO czy .N, uznałbym, że są szaleńcami i samobójcami.

Przypomnę tylko, że E. Kopacz zgodziła się na przyjmowanie "nachodźców" do Polski, co rozkazała A. Merkel, sprawczyni całego zamieszania... choć sadzę, że i ona to tylko pionek-wykonawca. Dziś PO i .Nowoczesna deklaruje, że przyjmie (jeżeli przejmie władzę)  każdą narzuconą przez niemiecką UE liczbę "nachodźców" do Polski. PSL to niewiadoma: zawsze przyjmie opcją większego współkoalicjanta... tak po prostu mają.

Tak ku refleksji

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 16 czerwca 2012

Generł S. Petelicki - Kolejna ofiara "samobójcy"?

Smutny ten nasz kraj i smutno mi, że pozwoliliśmy rządzić nim przez takich degeneratów...

Nie żyje generał S. Petelicki, pierwszy dowódca elitarnej jednostki GROM oraz członek Niezależnego Zespołu Ekspertów d.s. tragedii smoleńskiej. Raport tego zespołu był miażdżący wobec oficjalnej wersji przyczyn tragedii a sam S. Petelicki ujawnił m.in., że tuż po katastrofie czołowi politycy PO mieli otrzymać SMS-a z instrukcją na temat tego, jak mają się wypowiadać na temat katastrofy. Petelicki poznał treść tego SMS-a a brzmiał on: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje kto ich do tego skłonił”.

Generał S. Petelicki za dużo wiedział i był zbyt antyrządowy, zbyt propolski, zbyt patriotyczny i uczciwy.

To prawdopodobnie kolejna ofiara niemal totalitarnych rządów PO-PSL kierowanych zapewne "z cienia" przez WSI. Niedawno "zginął tragicznie" płk. Tobiasz, główny świadek w aferze marszałkowej dotyczącej wielbiciela WSI, B. Komorowskiego. Wcześniej anonimowy samobójca "dopadł" A. Leppera. Teraz ginie S. Petelicki a przez 23 lata III RP w niewyjaśnionych okolicznościach zginęło wielu, niewygodnych dla układu okragłostołowego, ludzi...

http://www.youtube.com/watch?v=nCm7JE32ImM

Jeżeli nie było to samobójstwo to Chłopcy/Wykonawcy moment wybrali idealnie. Dziś ważny mecz a więc o prawdopodobnej egzekucji mówić się będzie mało albo wcale...

Aby przybliżyć prawdopodobne motywy ewentualnej egzekucji przedstawiam poniżej list otwarty S. Petelickiego do D. Tuska oraz "zdjęty" jego wywiad dla tygodnika "Wprost"

---------------------------------------------------------------------------

LIST OTWARTY GENERAŁA PETELICKIEGO DO DONALDA TUSKA
Warszawa 19 kwietnia 2010

LIST OTWARTY
DO PREMIERA DONALDA TUSKA

Panie Premierze!

Zakończyła się Żałoba Narodowa po największej Tragedii w historii powojennej Polski. W wyniku karygodnych zaniedbań, niekompetencji i arogancji staliśmy się jedynym na świecie krajem, który w jednym momencie stracił całe Dowództwo Wojska, ze Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych Prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej na czele. Apeluję do Pana o podjęcie radykalnych kroków mających na celu ratowanie Polskich Sił Zbrojnych i systemu antykryzysowego Państwa.

W trybie pilnym należy:
1. Rozwiązać Wojskową Prokuraturę i powierzyć prowadzone przez nią sprawy Prokuraturze Cywilnej. Będzie to zgodne z wcześniejszymi wnioskami Prawa i Sprawiedliwości popartymi przez Platformę Obywatelską, których orędownikami byli między innymi Świętej Pamięci Poseł Zbigniew Wassermann i Generał Franciszek Gągor.

2. Ustanowić pełnomocnika Rządu d/s ratowania naszych Sił Zbrojnych i powołać na to stanowisko generała dywizji Waldemara Skrzypczaka (byłego dowódcę Wojsk Lądowych, który miał odwagę głośno mówić o zaniedbaniach w MON), cieszącego się ogromnym autorytetem w Wojsku Polskim.
3. Odwołać Ministra Obrony Narodowej i do czasu wybrania Prezydenta powierzyć kierowanie Resortem przewodniczącemu Ko-misji Obrony Senatu Maciejowi Grubskiemu z Platformy Obywatelskiej, który broniąc żołnierzy z Nangar Khel wykazał się zaangażowaniem i dobrą znajomością problematyki wojskowej. Ministerstwem Obrony może skutecznie kierować tylko osoba nie związana z panującymi tam od lat „betonowymi układami”.

4. Przywrócić na stanowisko Szefa Rządowego Centrum Antykryzysowego doktora Przemysława Gułę.

Ponad rok temu w obecności byłego wiceprezesa Narodowego Banku Polskiego, profesora Krzysztofa Rybińskiego, przekazałem ministrowi Michałowi Boniemu notatkę na temat karygodnych zaniedbań w Ministerstwie Obrony Narodowej. Zdecydowałem się na to, gdyż Bogdan Klich wysłuchiwał moich rad popartych ekspertyzami specjalistów polskich i amerykańskich, a następnie postępował wbrew logice!

Wszyscy Polacy widzieli tragiczną katastrofę wojskowego samo-lotu CASA C-295M, w której zginęło dwudziestu znakomitych lotników. Tłumaczyłem Ministrowi Klichowi, dlaczego tak się stało, prezentując mu procedury NATO. Minister zapewniał, że wyciągnie z tego wnioski. Nie wyciągnął! Nastąpiła katastrofa wojskowego samolotu BRYZA, w której zginęła cała załoga. Była jeszcze katastrofa wojskowego śmigłowca Mi-24. Pytałem publicznie B. Klicha, ilu jeszcze dzielnych żołnierzy musi zginąć, żeby zaczął konieczne reformy w Wojsku? W sierpniu 2009 roku bohaterską śmiercią zginał kapitan Daniel Ambroziński, którego patrol w Afganistanie Talibowie ostrzeliwali przez sześć godzin, a nasze Lotnictwo nie mogło tam dole-cieć, bo miało za słabe silniki (MI24). Co więcej, jak już doleciało – było nieuzbrojone (Mi-17). Minister Klich zapewniał wtedy publicznie, że w trybie nadzwyczajnym dostarczy do Afganistanu odpowiedni sprzęt. Nie zrealizował tych obietnic, za to wodował uroczyście kadłub Korwety Gawron (który kosztował ponad mi-liard sto milionów złotych), komunikując zdumionym uczestnikom uroczystości, że na tym kończy się program budowy tak potrzebnego Marynarce Wojennej okrętu, gdyż nie ma środków na jego dokończenie.
W ubiegłym roku Bogdan Klich mówił, że robi coś, co nikomu dotąd się nie udało – leasinguje od LOT-u nowoczesne samoloty dla VIP, w miejsce awaryjnego sprzętu z poprzedniej epoki. Teraz twierdzi, że to się nie udało, bo przeszkadzali posłowie.

Gdy Bogdan Klich leciał dwukrotnie do Afganistanu, w niepotrzebną PR-owską podróż, wyleasingował dla siebie Boeinga Rumuńskich Linii Lotniczych za 150 tys. zł. Dodać należy, że za boeingiem leciał wojskowy samolot CASA, który dla Ministra Klicha była za mało wygodny. Dlaczego Minister Obrony Narodowej nie zdecydował się na leasing nowoczesnego samolotu dla tak ważnej delegacji państwowej, do składu której zatwierdził podsekretarza stanu w MON, szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i dowódców wszystkich rodzajów wojsk. Jak można było umieścić kluczowe dla bezpieczeństwa Państwa osoby w jednym samolocie z poprzedniej epoki i wysłać ten samolot w czasie mgły na polowe lotnisko, bez wyznaczenia z góry zapasowego wariantu lądowania i scenariusza pozwalającego na przesuniecie terminu uroczystości.
Tłumaczyłem B. Klichowi kilkakrotnie, co to jest nowoczesne zarządzanie ryzykiem, którego od 1990 roku uczyli nas Amerykanie. Przekonywałem, że nowoczesne samoloty pasażerskie są niezbędne nie tylko do przewozu VIP, ale dla ratowania Obywateli Polskich, gdy znajdą się na zagrożonych terenach. Teraz Minister Obrony twierdzi, że nie było pieniędzy na te samoloty, a jednocześnie wydawał dużo więcej na sprzęt, który okazał się nieprzydatny, że wspomnę tylko bezzałogowe Orbitery za 110 mln USD.

W maju 2009 roku Sejm RP powołał podkomisję do zbadania za-niedbań w Lotnictwie Wojskowym RP. Jej ekspert, znakomity pilot Major Arkadiusz Szczęsny napisał: „ Świadome narażanie przez MON naszych Żołnierzy na niebezpieczeństwo utraty życia jest niedopuszczalnym łamaniem prawa”!
Gdy Major Szczęsny poprosił podkomisję o przekazanie sprawy Prokuraturze, został odwołany z funkcji eksperta.
Jeden z najdzielniejszych komandosów GROMU, ranny w walce z terrorystami i odznaczony Krzyżem Zasługi za dzielność, napi-sał do mnie po katastrofie: „Czymże jest narażenie bezpieczeństwa Państwa, jak nie sabotażem. A kto tego nie rozumie, popełnia grzech zdrady!”.

Reakcja Ministra Obrony Narodowej na tragiczną katastrofę, polegająca na chwaleniu się wzorowymi procedurami w Wojsku, którymi może on się podzielić z innymi resortami, wywołała zapytania ze strony moich wojskowych kolegów ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, którzy nie zrozumieli o co ministrowi chodzi.
Mijają się z prawdą zapewnienia, że w Wojsku jest wszystko w porządku bo zastępcy płynnie przejęli dowodzenie. Podobnie jest w Centrum Antykryzysowym Rządu. W nawale obowiązków mógł Pan nie zauważyć, że po odwołaniu doktora Przemysława Guły ze stanowiska Szefa Rządowego Centrum Antykryzysowego, na znak protestu odeszło dziesięciu najlepszych specjalistów od zarządzania Państwem w sytuacjach nadzwyczajnych.

Jestem Panu bardzo wdzięczny, za uratowanie Narodowej Jednostki Operacji Specjalnych GROM, która przez trzy miesiące pozostawała bez dowódcy i miała być „wdeptana w ziemię” przez „MON-owski beton”. Proszę, aby postąpił Pan podobnie w obec-nej tragicznej sytuacji Lotnictwa Wojskowego, Marynarki Wojennej i Wojsk Lądowych.
Sugerowane na początku listu rozwiązania inicjujące niezbędne reformy konsultowałem z wybitnymi polskimi i amerykańskimi specjalistami od zarządzania ryzykiem i ochrony infrastruktury krytycznej Państwa.
Jestem Naszą Tragedią tak przybity, że mimo licznych zaproszeń, nie będę na razie występował w mediach. Życzę, żeby nie zmarnował Pan Premier szansy zbudowania na wzór GROMU nowoczesnego Polskiego Wojska i systemu antykryzysowego Naszego Kraju.

Czołem,
generał S. Petelicki

----------------------------------------------------

Generał Petelicki dla Wprost o raporcie Zespołu Ekspertów Niezależnych



"Artur Bartkiewicz, Jakub Czermiński Wprost24: Dlaczego ZEN przygotował raport o katastrofie smoleńskiej?

Gen. Sławomir Petelicki: Spełniliśmy swój obywatelski obowiązek. Przygotowaliśmy całkowicie apolityczny raport, ponieważ obywatele zasługują na to, by zapoznać się z fachową oceną przyczyn tragedii z 10 kwietnia. Katastrofa nie powinna być wykorzystywana w celach politycznych. Chcemy, aby Polacy wyciągnęli z tragedii wnioski i odpowiedzieli sobie na pytanie co robić, aby zacząć odbudowywać bezpieczeństwo państwa.



Czy państwa raport jest alternatywą dla raportu przygotowywanego przez komisję pod przewodnictwem Jerzego Millera?

Myślę, że raport Millera nie zostanie w najbliższym czasie upubliczniony. Być może komisja przedstawi go tuż przed wyborami – a Donald Tusk demonstracyjnie zdymisjonuje ministra Bogdana Klicha. Chcę jednak zaznaczyć, że nasz raport nie jest polemiką z technicznymi ustaleniami specjalistów polskich i rosyjskich.



W raporcie czytamy, że jednym z głównych grzechów Donalda Tuska było przyjęcie konwencji chicagowskiej jako podstawy do prowadzenia śledztwa…

Decyzję zapadła prawdopodobnie w trójkącie Donald Tusk-Tomasz Arabski-Paweł Graś. Dla rządu rozwiązanie w którym śledztwo w sprawie katastrofy prowadzą Rosjanie było wygodne, ponieważ Rosjanie odpowiedzialność za katastrofy lotnicze -zwykle -zrzucają na pilotów. Tuż po katastrofie czołowi politycy PO otrzymali SMS-a z instrukcją na temat tego jak mają się wypowiadać na temat katastrofy. Tak się składa, że poznałem treść tego SMS-a. Brzmiał on tak: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”. Donaldowi Tuskowi i jego współpracownikom od początku nie chodziło o to, jak zostaną potraktowani Polacy. Chodziło o ochronę własnych posad.



I przyjęcie konwencji chicagowskiej miało im to ułatwić?

Oczywiście. W tym celu przekonywano Polaków, że lot prezydenta do Smoleńska miał charakter cywilny, a i samolot był cywilny bo nie był uzbrojony( słowa min.Millera ) Jak można mówić o cywilnym locie, skoro wykonywali go wojskowi piloci, wg wojskowych instrukcji i dokumentów lotu, a pasażerowie znajdowali się na pokładzie samolotu, który w swojej nazwie ma przymiotnik „wojskowy” (litera „M” w nazwie Tu-154M oznacza „military”)? W dodatku samolot ten wchodził w skład wojskowego pułku i na ogonie miał szachownicę ustawowo zastrzeżoną dla wojskowego lotnictwa!



Z raportu wynika, że rząd jest odpowiedzialny m.in. za błędy w szkoleniu pilotów i złą kondycję 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Czy te grzechy nie obciążają też poprzednich ekip?

Nie – to grzechy z ostatniego okresu, dlatego, że to za rządu Donalda Tuska doszło do katastrofy samolotu CASA w Mirosławcu, która jak w soczewce pokazała wszystkie braki polskiej armii. Z katastrofy nie wyciągnięto jednak żadnych wniosków – i to jest główny grzech Donalda Tuska, który po katastrofie w Mirosławcu nie zmusił B.Klicha do prawdziwej reformy Wojska



Samych pilotów, pana zdaniem, winą obarczać nie można…

Absolutnie. Kpt. Arkadiusza Protasiuka nie można winić za katastrofę, tak jak Śp.kpt. Daniela Ambrozińskiego nie można winić za to, że jego ludzie zostali ranni, a on sam zginął w Afganistanie (to po śmierci kpt. Ambrozińskiego ostrą krytykę pod adresem MON skierował ówczesny dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak – przyp. red.). Żołnierz ma niezbywalne prawo być dobrze dowodzonym, a nasi żołnierze dobrze dowodzeni nie byli. Kpt. Protasiuk w ogóle nie powinien był wystartować z Okęcia. Ten lot był źle przygotowany. Jeżeli szef BOR otrzymuje informacje, że jego ludzie nie zostali wpuszczeni na lotnisko w Smoleńsku i nie mogą sprawdzić terenu – to powinien natychmiast zameldować o tym ministrowi spraw wewnętrznych i administracji, a ten o całej sprawie powinien poinformować premiera.



Czy części odpowiedzialności za złą organizację lotu nie ponosi Kancelaria Prezydenta?

Absolutnie. Kancelaria Prezydenta układała tylko listę zaproszonych. Za ich transport odpowiedzialna była strona rządowa. Gdyby Lech Kaczyński zdecydował się na podróż do Smoleńska pociągiem to za bezpieczeństwo w czasie jazdy odpowiadałaby PKP, BOR i ABW– a nie Kancelaria Prezydenta. Gdyby pociągiem udali się generałowie poza PKP odpowiadałaby Żandarmeria Wojskowa i Służba Kontrwywiadu Wojskowego.



W dalszej części państwa raportu znajduje się zarzut, że Polska przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy nie zwróciła się z prośbą o pomoc do NATO.

Na to nie ma żadnego wytłumaczenia. Po co wstępowaliśmy do NATO? Po to żeby przedłużyć czas służby generałom? Tuż po katastrofie tylko Bogdan Klich pamiętał, że Polska jest od 12 lat członkiem Sojuszu i zaproponował, by poprosić NATO o pomoc. Ale premier tego nie chciał, ponieważ gdyby śledztwo toczyło się pod auspicjami NATO raport końcowy byłby miażdżący dla rządu i MON-u. Pojawiłoby się pytanie dlaczego Tusk wcześniej nie zdymisjonował Bogdana Klicha. Najgorsze w tym wszystkim jest postawienie Polaków w sytuacji bezbronnego petenta. A przecież wchodziliśmy do NATO po to, żeby nas broniło.



Sugeruje pan, że gdyby NATO prowadziło śledztwo jego wyniki byłyby inne? Rosjanie kłamią?

Tak ! NATO powiedziałoby nam o wiele więcej na temat przyczyn katastrofy niż możemy się dowiedzieć od Rosjan. Rosjanie nie są zainteresowani by pokazać całą sytuację – np. to co działo się w baraku na lotnisku smoleńskim, którego nie można nazwać wieżą kontroli lotów. Ale Tusk najwyraźniej też nie jest tym zainteresowany. A przecież zwrócenie się do NATO tuż po katastrofie było obowiązkiem premiera!. Przecież wtedy nie wiedzieliśmy co się stało. To mógł być np. zamach czeczeńskiego terrorysty. Na teren obok lotniska mógł wejść każdy z ręczną wyrzutnią rakiet .



Wie pan jak Sojusz zareagował na to, że Polska nie poprosiła go o pomoc w wyjaśnieniu katastrofy? W końcu na pokładzie samolotu leciało pięciu generałów dowodzących operacjami NATO w Afganistanie i generał F.Gągor zatwierdzony na najwyższe stanowisko w NATO.

W tym momencie straciliśmy w NATO całą wiarygodność. Efekt? Tuż po katastrofie USA podjęły decyzję o tym, że – wbrew wcześniejszym ustaleniom – nie przekażą nam uzbrojonych zestawów rakietowych Patriot. Skandaliczne było to, że tuż po katastrofie minister Klich poinformował opinię publiczną o tym jak płynnie zastępcy przejęli dowodzenie po tragicznie zmarłych generałach.



Minister chciał chyba uspokoić opinię publiczną…

Ale powinien był powiedzieć coś zupełnie innego. Minister obrony NATO-wskiego państwa powinien przypomnieć, że w tym tragicznym momencie stoi przy nas Sojuszu, że jesteśmy bezpieczni bo możemy liczyć na NATO.



Czy poza publikacją raportu ZEN planuje jakieś kolejne posunięcia? Skoro znacie winnych to czy zamierzacie złożyć wnioski do prokuratury o ich ściganie?

My nie jesteśmy parlamentem. Nie możemy postawić premiera czy ministrów przed Trybunałem Stanu. Nasz raport kończymy słowami: „jeśli po ocenie raportu komisji szefa MSWiA i prokuratury Sejm nie podejmie decyzji o postawieniu Donalda Tuska i Bogdana Klicha przed Trybunałem Stanu będzie to oznaczało, że nawet największa tragedia narodowa w Polsce po II wonie światowej nie jest w stanie nic zmienić, a system bezpieczeństwa państwa będzie ulegał dalszej degradacji”. My swoje zadanie wykonaliśmy. Oczywiście jesteśmy gotowi spotkać się w tej sprawie z premierem Donaldem Tuskiem – ale jestem pewien, że PR-owcy odradzą mu takie spotkanie. Premier woli spotykać się z muzykami.

Podkreśla pan apolityczność raportu ZEN – ale zdaje pan sobie chyba sprawę, że powielając wiele tez stawianych przez PiS, zostaniecie oskarżeni o włączanie się w bieżącą walkę polityczną.

Nie słyszałem żeby PIS wspomniał o obowiązku zwrócenia się o pomoc do NATO.

Chcę podkreślić, że gdyby to PiS-owski rząd organizował ten lot wszystko prawdopodobnie wyglądałoby identycznie. PiS nie podchodzi profesjonalnie do bezpieczeństwa państwa o czym najlepiej świadczy fakt rozbicia przez A.Macierewicza Wywiadu i Kontrwywiadu Wojskowego. Mógł przecież zostawić najlepszych młodych oficerów a zniszczył cały tworzony latami dorobek tej cenionej przez NATO Służby! Poza tym chce przypomnieć, że gdy Jarosława Kaczyński był premierem zakazał ówczesnemu ministrowi Obrony Narodowej Radosławowi Sikorskiemu kontaktów ze mną. Tylko Monika Olejnik uważa, że wspieram PIS ale jej wszystko wolno!


Skoro raport jest ostatnim głosem ZEN w sprawie katastrofy smoleńskiej to czym teraz zajmie się wasz zespół?

Będziemy starali się pomagać Polakom w sprawach w których SA oszukiwani przez władze.

Ja osobiście marzę o nowoczesnych profesjonalnych Siłach Zbrojnych służących rodakom

tak jak GROM. A na razie mamy armię świetnie opłacanych PRowców służących rządowi



Naprawdę wierzycie, że w ten sposób wpłyniecie na polską rzeczywistość? Że wasz głos nie zginie wśród innych opinii?

Tak – właśnie w taki sposób obywatele mogą zmieniać rzeczywistość. Liczymy przede wszystkim na młode pokolenie, które myśli już innymi kategoriami. Jeżdżę po Polsce, spotykam się z młodymi ludźmi i muszę powiedzieć, że jestem optymistą."

(Źródło: http://korwin-mikke.blog.onet.pl/Generalowi-Slawomirowi-Petelic,2,ID425146297,n)

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

wtorek, 10 stycznia 2012

Akt samobójczy prokuratora - moje, nie tylko okołoWSIowe, refleksje...

Witam...

Domniemana lub prawdziwa próba samobójcza prokuratora wojskowego być może idealnie wprost wpisuje się w proces powrotu do zarządzania państwem polskim przez WSI i ich Chłopców. Rządzili nieprzerwanie od momentu wzrostu znaczenia Wolskiego vel Jaruzelskiego (czy jak mu tam było w Rosji przed 1940 rokiem) a więc od lat 70-tych XX wieku. Stracili wpływa na władzę po likwidacji WSI przez A. Macierewicza.

Teraz wracają... Śmiejąca twarz M. Dukaczewskiego (ostatniego szefa WSI) wygląda z każdej strony, nawet z tyłu i od tyłu niejakiego J. Palikota, który kiedyś określił się był gejem... Nasz "hrabia" B. Komorowski też uniżenie zawsze wspierał i dalej wspiera tych swoich Chłopców, i to od samego początku III RP! A ci nasi Chłopcy od SOWY od 1944 są przecież w stałym związku z Chłopcami od GRU i tak niestety jest do dzisiaj... w 2007 roku jeszcze 300 wysokich funkcjonariuszy (oficerów) polskich wojskowych służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych wcześniej bywało na szkoleniowych randkach w Moskwie i innych miejscach ówczesnego ZSRR (i).

A Chłopcy - z subiektywnego ich punktu widzenia - przecież wrócić muszą!

Po pierwsze dlatego, że władza zniewala a nieprzerwana władza od kilkudziesięciu lat dosłownie ubezwłasnowolnia, odurza i daje poczucie bezkarności i nieskończoności jej trwania. I nagle z tego błogiego stanu taki A. Macierewicz z braćmi Kaczyńskimi ośmielił się ich nikczemnie wyrwać zabierając im przymioty władzy i nawet doprowadzając do ewentualnego więzienia! Taka sytuacja w Chłopcach musiała niechybnie wywołać ogromną frustrację, złość i chęć zemsty oraz szybkiego powrotu do zarządu nawet za "każdą ludzką cenę". Może czekali na odpowiedni moment do powrotu? Może akurat sytuacja międzynarodowa w roku 2009-2010 sprzyjała potencjalnej zemście i dostrzegli dla siebie "światełko w tunelu"?. To tylko moje konfabulacyjne przypuszczenia, ale symptomatyczne jest, że w swoją SOWĘ zorganizowali się w styczniu 2010 roku a wcześniej kandydatem na prezydenta stał się nagle ich "hrabia" B. Komorowski, a później już  była tragedia w Smoleńsku, w której przecież również mogli zginąć np. J. Kaczyński czy A. Macierewicz (mieli lecieć wspólnie z innymi na uroczystości katyńskie). W tym samym czasie zaczęto też powszechnie mówić o gazie łupkowym, którego polskie zasoby zagrażały i dalej zagrażają dotychczasowemu energetycznemu podziałowi świata. Są one "solą" w oku zarówno dla Rosji, jak i Niemiec czy USA, tym bardziej, że w łupkach znajdują się też ogromne złoża ropy naftowejm (o czym - niefrasobliwie dla niej chyba zresztą - poinformowała na pierwszej stronie wczorajsza GW) (ii).  Ponadto L. Kaczyński - ratując świat przed rosyjską hegemonią energetyczną - w Gruzji  mocno rozjuszył też tandem Putin-Miedwiediew.

Po drugie bowiem śledztwo dotyczące tragedii smoleńskiej zaczęło dla Chłopców podążać w niewłaściwym dla nich kierunku. Wykreowaną narrację o "stalowej brzozie" czy błędzie pilotów  naukowo zdezawuowano a przecieki ze śledztwa pokazywały, że Moskwa próbowała i dalej próbuje w sposób nikczemny wpływać na polskie śledztwo w tej sprawie (np. poprzez żądanie unieważnienia zeznań kontrolerów z wieży lotniska Siewiernyj Pawła Pliusnina i Wiktora Ryżenki). Coraz bardziej prawdopodobna stawała się i staje wersja np. udziału osób trzecich, czyli zamachu. Z punktu więc sowowych Chłopców najlepszym rozwiązaniem stało się zapewne doprowadzenie do szybkiego zakończenia śledztwa i przyjęcie w nim jako niezaprzeczalnych oraz prawdziwych wszystkich wyjaśnień zawartych w raporcie MAK.  A przecież Chłopcy też dodatkowo wiedzą jak polować, więc postanowili może jednocześnie "upolować" dla siebie różnorodną "zwierzynę" i upiec kilka pieczeni na raz:  zemstę za likwidację WSI, możliwość powrotu ich do władzy, eliminację A. Macierwewicza   z kierowania sejmową komisją smoleńską i de facto zamknięcie rzeczonego śledztwa. Niestety.... Kłody pod nogi rzucił im A. Seremet (choć to niby swój, albo już może nie swój?) odsyłając do uzupełnienia wniosek o zamknięcie A. Macierewicza... Więc Chłopiec, pułkownik sobie wczoraj strzelił jakoś tak przez Seremeta właśnie, chyba!

Po trzecie zaś to właśnie dzięki chyba Prokuraturze Wojskowej Chłopcy sprawili, iż wszelkie akty oskarżenia skierowane przeciw nim przez znienawidzonego likwidatora WSI zostały umorzone a teraz usłyszeli o zamierzeniach likwidacji tejże prokuratury.... Coś spektakularnego - jako ostrzeżenie - trzeba było a'priori wykreować, więc może pokazać należało desperację Chłopców?

Samo - ewentualnie tylko potencjalne - samobójstwo prokuratora było być może też iluminacją zaciemniającą np. powody międzylądowania quasi Chłopca B. Komorowskiego w Rosji w czasie lotów do i z Chin? (iii). Cóż on tam takiego wypił, że aż gardło mu niemal wypaliło... od tego samogonu zapewne? (chyba zapomniał już, boć przecież polował w latach 90-tych ubiegłego stulecia a zdrowie już nie to samo). Idąc tym tropem jakże też można uprawdopodobnić inne samobójstwa, np. m.in. A. Leppera, G. Michniewicza czy też wczorajsze 30 -letniego policjanta z Wołomina...

A może Chłopcy chcieli dać sygnał niejakiemu Premierowi, że nie podoba im się przejmowanie przez niego cywilnych służb specjalnych? Jeżeli tak to WSI-oki chyba postanowili dookreślić się i przypomnieć o sobie a także może wyrazić dezaprobatę za pozbycie się przez D. Tuska szefa policji. Dodatkowo chyba też  starali się wyprzedzić i powstrzymać ewentualna dymisję K. Bondaryka... bowiem jakoś tak SOWA-BOND ostatnio tak "ramię w ramię", czyli wespół: "wojskówka" z "cywilką" (oprócz może częściowo CBA i CBŚ...).

Jest jeszcze wiele innych, ewentualnych przesłanek być może tej inscenizacji samobójczej. Choćby np. wywołanie u innych pewnego przeświadczenia graniczącego ze strachem... bo skoro można się targnąć na własne życie, to tym bardziej też w takiej desperacji można też spróbować pozbawić tegoż życia bezpośrednich, wskazanych w "liście pożegnalnym", winowajców i sprawców samobójczego aktu. Poza tym przyjaciele niedoszłego samobójcy może będą chcieli go też niejako "pomścić"?

Pomijając jednak wszelkie wątpliwości i zakładając, iż rzeczywiście pułkownik Przybył chciał popełnić publiczne samobójstwo, to jego przypadek zapewne powinien stać się interesującym i koniecznym przedmiotem badań dla psychiatrów i psychologów, bowiem na pewno jest pewną anomalią znanych im dotychczas okoliczności i sposobów dokonywania samobójstw (poza oczywistą desperacką chęcią zwrócenia na siebie i swoja sytuację uwagi).

Dobrze dla nauki i dla nas wszystkich (także dla samego pułkownika), że ta desperacka próba zakończyła się niepowodzeniem... To nas wszystkich szczęście w tym nieszczęściu, bowiem  taki akt jest zawsze tragiczny i wymagający starannego zbadania jego przyczyn. Może stanie się on też impulsem do rozpoczęcia uzdrawiania - zdegradowanych przez obecne rządy - polskich sił zbrojnych i powstrzymania celowego   osłabiania potencjału obronnego Polski.

Pozdrawiam

(i) A. Zybertowicz, Tajne służby i suwerenność, UważamRze nr 2(49)/2012, Warszawa 2012, s. 19,
(ii) Wczorajszy artykuł w Gazecie Wyborczej o pokładach ropy naftowej w amerykańskich łupkach  (prognozuje się, iż dzięki temu USA staną się światową potęgą naftową!) winien stanowić przyczynek do dzisiejszej dyskusji o naszych zasobach ropy naftowej i odpowiedzi na pytanie,  dlaczego tylko 11 ze 100 koncesji na wydobycie gazu łupkowego posiada PGNiG... na pierwszych zaś stronach mediów oczywiście króluje nieudana próba samobójcza pułkownika....,
(iii) Sprawa międzylądowania w Rosji podczas podróży Prezydenta Polskim do i z Chin oraz nieformalne tam spotkania winny w normalnym, suwerennym i niepodległym kraju być przedmiotem wszechstronnej - przynajmniej dziennikarskiej - analizy, ale... na pierwszych zaś stronach mediów oczywiście króluje nieudana próba samobójcza pułkownika....,

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com Prośba:

piątek, 16 września 2011

Wszyscy ludzie Darskiego?.. cz.1

Witam

Jest takie trafne powiedzenie: "Przyjaciele moich przyjaciół są moim przyjaciółmi". Równie chyba celne byłoby jego sparafrazowanie: "Ziomale moich ziomali są moimi ziomalami"...

Ciekawie i logicznie brzmi też ludowe przysłowie: "Z kim przystajesz takim się stajesz"

Skoro aprobujemy bycie z kimś nawet towarzysko to w jakiś sposób akceptujemy jego jako człowieka a często też otaczamy się ludźmi podobnymi sobie... I znów możemy przytoczyć popularne powiedzenie: "Swój ciągnie do swojego/swego"...

Niniejszym więc prezentuję pierwszy z cyklu: Wszyscy ludzie - według mnie szpetnego - Darskiego Adama...

Moim zdaniem również brak reakcji na zło lub bezpośrednie lub pośrednie promowanie lub wspieranie go jest przyzwoleniem na owe zło...

Kierując się zatem stwierdzeniem mojego Mentora Politycznego Edmunda Burke, który onegdaj napisał, że  "Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił", pozwoliłem sobie na podjęcie jakiegoś działania przeciw szpetnemu złu...

Na początek - według mnie szpetny - Adam Michał Darski vel. Nergal w pełnej krasie we fragmencie jednego z zdjęć prezentowanych na stronie internetowej własnego zespołu:

Teraz poniżej...   wpółjurorzy, którzy z powyższą - według mnie - szpetotą zasiadają wspólnie i obok niego w jednym z rozrywkowych, komercyjnych programów nadawanych w publicznej, polskiej TVP...
 Od lewej: Ania Dąbrowska, Andrzej Piaseczny vel. Piasek i Katarzyna Rooyens z domu Szczot vel. Kayah

A teraz... szef firmy Rochstar - Rinke Rooyens tworzący ów program, w którym wpółjurorami - obok według mnie szpetnego Darskiego Adama -  są w/w artyści, w tym Kayah, niedawna żona Pana szefa firmy Rochstar...

Znów poniżej... "guru gurów" czyli sam Johannes "John" Hendrikus Hubert de Mol, holenderski pomysłodawca emitowanego programu i jeden z najbogatszych ludzi na świecie (m.in. również pomysłodawca Big Brothera). Tak tylko dygresyjnie: Ciekawe, czy zdaje sobie sprawę, iż wspomniany  Rinke Rooyens zatrudnił w Polsce jako jurora tak kontrowersyjnego i - według mnie szpetnego - Darskiego Adama...?   

 Przepraszam, ale znów poniżej Juliusz Braun... szef i prezes publicznej, polskiej telewizji TVP, w której w jednym z jej  komercyjnych programów występuje - według mnie szpetny - Darski Michał Adam...

No i na koniec, jakże nisko teraz... bo na dzień dzisiejszy najniżej... szef KRRiT, Szanowny Pan Jan Dworak...


I... to by było na tą chwilę tyle...

Mam oczywiście wielką nadzieję, iż Ci wszyscy ludzie tak naprawdę nie są "ludźmi Darskiego" czemu niechybnie i bardzo szybko dadzą publiczne świadectwo i mój znak zapytania w tytule zamieni się na zdanie: ""Nie! Ci wszyscy nie są "ludźmi Darskiego!""

Niedługo zaś o to czy są "jego ludźmi" zapytam kolejnych publicznych promotorów, kolegów, ziomali i przyjaciół  Darskiego... Później zapytam też o "Wszystkie produkty i marki Darskiego", czyli czy są nimi te promowane (w jego szpetnym i twarzowym otoczeniu)  przed i po emisji komercyjnego, omawianego tutaj, programu TVP...

Pozdrawiam wszystkich

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

środa, 10 sierpnia 2011

Przegrywający zgranej karty się ima!... A dziennikarskie "języczki" w akcji!

Witam

Tytuł tego postu - dziś niestety, z powodu  okresowej kumulacji obowiązków życiowo-zawodowych, być może lekko chaotycznego  -  nawiązuje oczywiście do bardzo popularnego powiedzenia: "tonący brzytwy się chwyta".

Bo czyż nie jest tak, że po raz kolejny mamy do czynienia  z przedziwnym manewrem naszej "kochanej władzy", która popełniwszy jakąś niegodziwość i ze strachu, iż ta niegodziwość przez Polaków została niestety zrozumiana nie poprzez pryzmat pełnej ogólnej szczęśliwości i zmanipulowanej prymitywną PO-wą propagandą wirtualnej rzeczywistości, ale zgodnie z naturalną logiką i racjonalnym postrzeganiem rzeczywistości i wyciągania z niej oczywistych wniosków.

Tkano zapewne (ja osobiście się do tego przychylam, aczkolwiek mogę się mylić) bowiem misternie plan zniszczenia lub wyeliminowania możliwości werbalnej komunikacji ze społeczeństwem i organami ścigania niejakiego Andrzeja Leppera. Plan zapewne powstawał etapami i był korygowany w zależności od realnych działań "obiektu" oraz stanu otoczenia niego samego, jak i "planistów".

Tuż po "samobójstwie" sądziłem, iż konieczność  osiągnięcia celu ostatecznego akurat tego dnia i w tych godzinach została podjęta w wyniku nerwowej reakcji na jakieś negatywne tego dnia dla "planistów" wydarzenia lub chęć odwrócenia uwagi od innych wydarzeń.

Zgodnie z powyższym wpierw poszukałem faktów nie związanych z A. Lepperem, ale które mogłyby być na tyle niewygodne dla naszej totalitarnej władzy, iż należało wprost odwrócić uwagę społeczną od takowych wydarzeń i wykreować zdarzenie, które wyparłoby z mediów i bieżącej świadomości społecznej Polaków wszystkie inne. Znalazłem takich wiele: ewentualna sprzedaż Lotosu Rosjanom, ujawnienie w raporcie rządowym współwinnych katastrofy smoleńskiej w  postaci  "niewłaściwie samolot naprowadzających" kontrolerów rosyjskich, antypolskie otwarcie dla UE rosyjskiego Obwodu Kaliningradzkiego oraz rosyjskie plany jego zmilitaryzowania, wiedza A. Leppera o polskich złożach gazu łupkowego... itd, itp... Z różnych przyczyn raczej wszystkie je (oprócz "łupków" i  Lotosu) wykluczyłem. Naturalnie jako siłę sprawczą "ostatecznego rozwiązania kwestii A. Leppera" hipotetycznie przyjąłem również ewentualną treść przedpołudniowych zeznać J. Kaczyńskiego sprawie afery gruntowej...

Moim zdaniem okazało się, że raczej nie o te zeznania chodziło, a raczej o fakt, iż A. Lepper chciał zmienić swoje wcześniejsze zeznania i wskazać faktycznych winnych przecieku, czyli poinformowania potencjalnych przestępców o działaniach podejmowanych wobec nich przez państwowe organy ścigania. Jest to o tyle istotne, że w przypadku, gdyby okazało się, iż takim "przeciekowdawcą" był przedstawiciel instytucji państwowych to... winno to być traktowane niemal jak zdrada stanu i w normalnym kraju kończyć Trybunałem Stanu lub choć dużym wyrokiem. Jeżeliby w taki procederze uczestniczyły tez osoby spoza aparatu państwowego a np. reprezentujące powiązany z nim biznes prywatny... to również przedstawiciele owego prywatnego kapitału być może w konsekwencji musieliby podczas porannego apelu stanąć "twarzą w twarz" z więziennym strażnikiem (kiedyś zwanym "klawiszem").

I tak jakoś mam niejasne przeczucie, że znalezienie prawdziwych przyczyn ewentualnego samobójstwa lub zabójstwa  A. Leppera oraz zbadanie wszystkich "wątków" dotyczących choć w sposób pośredni tej tragedii... mogłoby stać się swoistym katharsis naszej Polski po 1989 roku.

Oczywiście ze smutkiem muszę stwierdzić, że tak się nie stanie i nie dowiemy się np. czy i jaki ewentualnie związek ma śmierć A. Leppera z obiecaną   - bodajże już w roku 2005 -  przez "szemranych Polaków" sprzedażą Rosji polskiego Lotosu... Nie dowiemy się dlaczego już na drugi dzień po objęciu władzy przez Pana Ćwiąkalskiego z PO umorzono dochodzenie w sprawie ewentualnego przestępstwa w tzw: "aferze gruntowej" dokonanego przez R. Krauzego oraz... jaki związek ma  śmierć A. Leppera oraz ewentualne jego ponowne zeznania mogące w konsekwencji "trafić" też właśnie R. Krauzego... z otrzymaniem przez tego ostatniego już 7 koncesji na poszukiwanie (i wydobycie?) polskich złóż gazu łupkowego...

Być może powyższe moje konstatacje to tylko jakieś wyimaginowane powiązania i szukanie na siłę "morza na Saharze", ale polecam lekturę artykułu pt. ""Gazprom: gaz łupkowy może zmienić światowy rynek gazowy" oraz powtórną analizę wszystkiego co działo się w Polsce, Europie, Rosji, USA po zwycięstwie L. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich właśnie w roku 2005... Był tym, który chciał bezpieczeństwa energetycznego Europy, uniezależnienia się od energetycznego monopolu rosyjskiego, chciał zbudować  rurociąg południowy (do Europy z Kazachstanu i Azerbejdżanu przez Gruzję z pominięciem Rosji), zdawał sobie sprawę z ogromnego potencjału jaki posiada Polska w postaci "gazu łupkowego" i skali "wściekłości" na  Polskę - z tegoż właśnie powodu - Sowietów. Zdawał sobie sprawę również z niemal "odwiecznej antypolskiej przyjaźni niemiecko-rosyjskiej" i faktycznych powodów budowy rurociągi północnego w Bałtyku oraz dążeń Niemców i Rosjan do nadania specjalnego statusu Obwodowi Kaliningradzkiemu i polskich województw: pomorskiego i warmińsko-mazurskiego.

Uważam, że data prezentacji rządowego raportu J. Millera była była wybrana tylko dlatego aby odwrócić uwagę polskiej opinii publicznej i "zmieść" z pierwszych stron gazet antypolska i podjętą również 29.lipca decyzję o objęciu całego obwodu kaliningradzkiego unijnymi regulacjami bezwizowego ruchu przygranicznego. Decyzja ta forsowana przez Rosję i Niemcy a wykonana rękoma Tuska i Sikorskiego podjęta została w sprzeczności do dotyczasopwego prawa unijnego a w przyszłości może służyć - jak słusznie zauważył A. Ścios - restauracji idei "Prus Wschodnich" (kategorycznie polecam zapoznać się z tekstem: OTWORZYĆ DRZWI PUTINOWI.

Podobnie manipulacyjnie wybrano zapewne datę niedawnego "szczytu" polsko-niemieckiego... Pierwsze (i jak na razie nie przewiduje się takowych więcej) od 20 lat i jedyne takie wspólne posiedzenie rządów: polskiego i niemieckiego odbyło się w dniu 21 czerwca 2011 roku! Jakoś tak - może przypadkiem? - bowiem się wydarzyło, że akurat właśnie w tym dniu, czyli 21 czerwca 2011 roku sowiecko-niemiecka spółka Nord Stream zakończyła oficjalnie wszystkie nadwodne i podwodne prace związane z budową pierwszego odcinka Gazociągu Północnego! Dziwne, ale o fakcie zakończenia tych prac było jakoś w polskojęzycznych mediach bardzo cicho, a raczej skupiono sie tylko na przyjaznym wydźwięku przyjaźni niemiecko-polskiej (szerzej piszę  o tym w poście: Poddańcza mentalność premiera D. Tuska? Obserwujmy pogłębianie rurociagu północnego!).

Sam tzw. "raport J. Millera" miał zaś służyć też jako pretekst podjęcia czynności dążących już ostatecznie do  "zniszczenia polskich zdolności obronnych i polskiej armii", co widać po działaniach takich jak: rozformowanie pułku lotniczego (zobacz: D. Tusk wreszcie drwalem i decyzyjnie ścina... tylko czy właściwe drzewa?) oraz atak na jedyną jeszcze sprawną i cenioną na świecie polską formację wojskową, czyli GROM (zobacz: CBA zawiadamia prokuraturę ws. GROM) i chyba "skłonienie do zamileczenia w końcu" "naokrągło i do tego antyrządowo kłapiącego językiem" niejakiego generała S. Petelickiego, twórcy jednostki GROM.   Ciekawe, że kontrolę w GROM-e rozpoczęto już na jesieni 2010, pierwsze zarzuty pojawiły się w grudniu 2010 roku, ale dopiero potrzebny był raport... rozformowanie specjalnego pułku lotniczego i stworzenie negatywnej "aury" wokół armii, by ostatecznie zaatakować prokuratorsko GROM! i spróbować "uciszyć" jego twórcę... Jasny być może, aczkolwiek niekoniecznie, przekaz... nieoprawdaż?: "zamknij się, bo zniszczymy Twoje dzieło i oskarżymy o korupcję a więc zniszczymy twój wojskowy honor a może i pozbawimy profitów emerytalnych"! 

Nie mam złudzeń, że śmierć A. Leppera jest prawdopodobnie czymś, co dla nas jest jeszcze trudne do rozumowego ogarnięcia i zapewne związana jest z ogromnymi pieniędzmi oraz wewnętrzną i zewnętrzną obecnie władzą sprawowaną nad Polską. Piszę o tym w postach: Policjanci, dziennikarze to prorocy? Już wiedzą, że to samobójstwo?! oraz Dlaczego zginął A. Lepper?).

Nie mam też złudzeń i cały czas aż trudno mi uwierzyć, że  My wszyscy, Polacy dajemy się traktować jak zwykły infantylny i prymitywny motłoch ludzki, któremu już nawet nie trzeba "chleba"... wystarczą igrzyska... w postaci pewnej kumulacji i zmaksymalizowania negatywnych wobec władzy emocji w celu ich tak naprawdę zniszczenia, wygładzenia lub przetrasponowania w emocje przeciwstawne, zgodne z celami założonymi przez manipulatorów III RP...

Pewnie znów damy się nabrać i zmanipulować  naprawdę prymitywnym zabiegiem propagandy socjotechnicznej, który w skrócie polega na tym - jak to może dość dosadnie, ale w przenośni trafnie określił yarrok w komentarzu do swojego tekstu: Słów kilka o zaszczuciu... "... Mordować, a później może i pomnik postawić".

Takie "stawianie pomników" przez ewentualnych sprawców często jest spowodowane "fiaskiem" realnego  zmaterializowania się oczekiwanej reakcji społecznej na określone wydarzenie a nawet strachem władzy na zaskakujący i nieoczekiwany jej charakter...


Pamiętamy chyba wszyscy jak cała III RP była zdziwiona, przestraszona i "trzęsła się jak galareta przed podgrzaniem"... gdy zobaczyła jak Polacy zareagowali na smierć L. Kaczyńskiego i pozostałych ofiar tragedii smoleńskiej. Byli pewni, że 5 lat ośmieszania i opluwania Prezydenta wystarczyło , aby ogłupić Polaków i wmówić im, że to jakiś "faszystowski psychol, znienawidzony na świcie i ośmieszający Polskę". Pamiętamy chyba wszyscy jaką wściekłość wywołał film: Solidarni 2010 i jak nagle główny "socjologiczny inżynier społeczny Polski po 1989 roku", niejaki Szechter, stał się nagle przyjacielem L. Kaczyńskiego... Wtedy postanowiono "stłumić i zneutralizować tą polskość i te emocje"... pogrzebem państwowym na Wawelu... Nagle wszyscy, cały mainstream zaczął "kochać " L. Kaczyńskiego, pokazywano jego pozytywne w obrazie i przekazie zdjęcia, chwalono jego politykę zewnętrzną... by – po kilkunastu dniach od pogrzebu i nakazaniu Polkom powrotu do czterech ścian i dbania tylko o to, czy starczy im kasy na żarcie do końca miesiąca... (oj,  ajwach!... dbają "nasi AntyPolacy" -  abyśmy zarabiali jak żebracy w Europie) – znów powrócić do starej i wyświechtanej narracji "wstrętnego Kaczyzmu i faszystowskiego PiS".

Wczoraj zaś śmieszny smutek politowania mnie ogarnął, gdy przeczytałem: ''Kancelaria premiera zorganizuje państwowy pogrzeb Andrzeja Leppera, szczegóły pogrzebu ma ustalić z rodziną Leppera wojewoda zachodniopomorski - poinformował wieczorem rzecznik rządu Paweł Graś (...) Według TOK FM, w pogrzebie wezmą udział przedstawiciele najwyższych władz Polski, nie ustalono jednak na razie, kto dokładnie pojedzie na uroczystości. Wiadomo, że będzie tam oficjalna delegacja z sejmu, na czele której stanie jeden z wicemarszałków". 

No cóż... nikt nie uwierzył w samobójstwo A. Leppera, nikt nie uwierzył w jego "zaszczucie" przez PiS... a przecież trzeba jakoś było odwrócić uwagę Polaków od   - być może, aczkolwiek niekoniecznie - np. genialnych "łupkowowatych" biznesmenów, albo nie tylko "łupkowowatych", albo czegoś innego, co mogło jakoś później "ujrzeć światło dzienne". A może tylko po prostu trzeba było wymyślić coś, co pokaże jak mocno przecież był A. Lepper kochany przez dzisiejszą władzę... bowiem był tak strasznie pokrzywdzony przez PiS... I nieważne obecnie wobec tego już stały się te wyśmiewania przez III RP A. Leppera jako niemalże "nieokrzesanego warchoła politycznego" i do tego molestującego seksualnie niejaką A. Krawczyk, której miał spłodzić potomstwo. I nic to, że gloryfikowana przez - moim zdaniem - "szechterowowego szmatławca i tabloida politycznego"pani Aneta miała tyle przypadkowych stosunków seksualnych, że wskazywała na coraz to kolejnych kandydatów na ojca jej dzieci... po czym okazywało się, że to znów nie ten... Ne ważne było, iż takim działaniem nie tylko zniszczono A. Leppera , akle tez jego rodzinę i bliskich...

Teraz III RP szykuje nam pogrzeb godny polskiego Premiera a w "szmatławcu" pieją z zachwytu nad A. Lepperem i wyrażają współczucie i nawet złość wobec tak perfidnie zaszczuwającego go PiS...

Sądzę - mam nadzieję - że chyba już coraz więcej Polaków dostrzega  ten "kres niebytu i nicości wszelakiej", do których zmierza Polska pod rządami D. Tuska i jego ferajny z Hrabią na czele... Może zauważa to też cała ferajna... może faktycznie... Przegrywający zgranej karty się ima... OBY!

Pozdrawiam

P.S.

Nie pretenduję do zaszczytnego miana dziennikarza. Nijak mi do światłości i profesjonalizmu naszych dziennikarzy piszących i gadających w mainstreamowych mediach... Nie jestem w stanie pojąc ileż muszą ponosić trudów i jak wiele kosztuje ich wewnętrznego wysiłku owa praca.... Wiem, że to ogromne nadużycie z mojej strony i całkowity brak pokory, ale mimo wszystko z uniżenie chciałbym wyrazić chociaż quasi dziennikarską wdzięczność za wspaniale i profesjonalne przygotowanie serwisu "Wiadomości" w TVP 1 w dniu 6 sierpnia.... Majstersztyk! - ani słowa o śmierci A. Leppera w dzień po "samobójstwie" osoby, która będzie miała pogrzeb rangi PAŃSTWOWEJ!

Kochani dziennikarze o mentalności niewolników, sługusów lub realnie wiecznie poszukujących - niczym Pani Aneta Krawczyk - "ojca własnej egzystencji dziennikarskiej" .... jakże mi Was żal... Nawróćcie się lub korzystając z resztek jakiegoś honoru i etyki dziennikarskiej... oficjalnie pokażcie jak to się robi!... Co? No jak się "liże....d... władzy!".... Chyba, że ja się pomyliłem i zwracam się do niewłaściwych osób, bowiem nie jesteście wcale dziennikarzami...?


Może warto jednak powrócić do etosu i właściwej istoty zawodu dziennikarza... Zawsze, w każdym momencie życie można ponownie stać się dobrym człowiekiem i porzucić zło w imię dobra...

Zwracam się wobec tego - jako Polak, Wasz zwykły: czytelnik, oglądacz słuchacz – do tych z Was, którzy zawodowo "zbłądzili"!

Kochani! Powróćcie do tych ideałów, które byc może skłoniły Was do wyboru zawodu dziennikarza, przypomnijcie sobie kim chcieliście być i co swoją twórczością dziennikarską przekazywać nam wszystkim... Pamiętajcie też słowa Błogosławionego Jana Pawła II: "Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"... Przecież wielu z Was - jak ja - to przedstawiciele pokolenia JPII... Już zapomnieliśmy?

Zawsze - mimo, iż nieraz wydaje się, że stało się już nieodwracalnie "szpetną szują dziennikarską" – można ponownie powrócić "do korzeni" i/lub stać się  prawym i uczciwym dziennikarzem... Nawet TERAZ, w tej chwili!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

piątek, 5 sierpnia 2011

Policjanci, dziennikarze to prorocy? Już wiedzą, że to samobójstwo?!

Witam

Zawsze nie mogę się nadziwić skąd w przypadku cokolwiek bardzo zaskakujących śmierci nasi policjanci, dziennikarze, nasze kochane media od razu wiedzą, iż jest to samobójstwo...

Nie chcę zbytnio się uszczegóławiać, ale zaraz po znalezieniu ciała G. Michniewicza, szefa Kancelarii Tajnej Premiera Donalda Tuska, też od razu stwierdzono, że popełnił samobójstwo wieszając się przy pomocy przewodu elektrycznego od odkurzaczu.... chociaż - podobnie jak A. Lepper - umawiał się na spotkanie następnego dnia (miał przyjechać do żony i dzieci na Wigilię 24.12.2009 roku) i nie wykazywał żadnych oznak wcześniejszego zdenerwowania (dopiero wieczorem tuż "przed samobójstwem)...

Dlaczego akurat teraz o tym piszę i w taki sposób? Niech odpowiedzią będą słowa. które napisałem w innym poście dotyczącym śmierci G. Michniewicza.: "Mam takie niejasne przeczucie, że stało się naprawdę COŚ ZŁEGO dla Polski. Tego rodzaju charakterystyczny niepokój połączony z niewytłumaczalną wewnętrzną pewnością ogromnej ISTOTNOŚCI określonego zdarzenia pojawiał się w moim życiu kilkakrotnie: wtedy kiedy zamordowano ks. J. Popiełuszkę; gdy zobaczyłem zdjęcie z Magdalenki, na którym Wałęsa, Kiszczak, Jaruzelski, Michnik i inni chlali razem wódę śmiejąc się i wznosząc toasty; podczas Nocnej Zmiany; gdy zamordowano Generała Papałę; kiedy zniszczono Romana Kluskę - twórcę OPTIMUSA; po słowach G. Czempińskiego przyznającego się, iż to On był Twórcą Platformy Obywatelskiej...".

Potem była tragedia smoleńska...

Zadałem wtedy pytania, które również chcę w części powtórzyć i uzupełnić w odniesieniu do śmierci A. Leppera:

"1. Dlaczego taki człowiek jak A. Lepper popełnił samobójstwo?
 2. Czego musiał się dowiedzieć, że nie mógł z tym żyć?
 3. Albo co chciał powiedzieć i powiedziałby gdyby żył lub co wiedział, że już nie mógł dalej żyć?
 4. Jakie w końcu okoliczności skłoniły go do desperackiego czynu i czy to był tylko jego czyn?
 5. Od czego, od kogo, od jakich wydarzeń ta śmierć miała lub ma odwrócić polską opinię publiczną?
 6. Co ta śmierć miała lub ma ewentualnie "przykryć" lub co miała lub ma ewentualnie "wywołać" i dlaczego zdarzyła się w początkowym okresie kampanii wyborczej?

Pytań nasuwa się jeszcze więcej...

Może faktycznie było to samobójstwo, ale przestałem już wierzyć w rzeczy i ich przyczynową sprawczość, do których bez sprawdzenia i śledztwa przekonują mnie tuż po fakcie reżimowe media obecnej Polski...

A przekonują cały czas... gromadnie, zwarcie... widoczne wytyczne być może zostały przekazane dużo wcześniej... choć nie przesądzam... Ministerstwo Prawdy pewnie "zapodało" interpretację "pocztą pantoflową"... tylko, gdzie to ministerstwo tak naprawdę jest i czy w ogóle jest?

1. Wirtualna Polska – Andrzej Lepper popełnił samobójstwo, ciało znalazł członek rodziny (ciekawe... artykuł nie ma wskazanej ani godziny ani daty publikacji - ja mam screen z godziny 19:43),
2. Interia – Andrzej Lepper nie żyje . Szef Samoobrony Andrzej Lepper nie żyje. Jego ciało znaleziono w siedzibie partii. Popełnił samobójstwo,
3. Onet – Andrzej Lepper nie żyje. Popełnił samobójstwo ,
4. Gazeta.pl, – Andrzej Lepper nie żyje. Popełnił samobójstwo ,
5.   Gazeta Wyborcza (wydanie internetowe) – Andrzej Lepper nie żyje. Andrzej Lepper prawdopodobnie popełnił samobójstwo, powiesił się w biurze partii w Warszawie - potwierdził w TVP Info rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski.  
6. Polsat – w Wydarzeniach też mówiono o "samobójstwie",
7. TVP –  w Wiadomościach też mówiono o "samobójczej śmierci A. Leppera,
8. TVN24 – Andrzej Lepper, lider Samoobrony, wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego nie żyje. Prokuratura i policja informują, że polityk najprawdopodobniej popełnił samobójstwo.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

sobota, 12 grudnia 2009

PILNIE POTRZEBNI W PO NOWI PSYCHIATRZY!

Witam

Minister Obrony RP, lekarz psychiatra, już nie wystarczy. Nie wiem ilu jeszcze psychiatrów jest w PO, ale razem wzięci są nieskuteczni i chyba mało ich.

Kondycja psychiczna partyjnych kolegów Klicha jest zatrważająca i groźna dla żywotnych interesów już nie tylko PO, ale i państwa polskiego.

Dorośli ludzie, funkcjonariusze publiczni (którymi nigdy nie powinni zostać) swobodnie i bezrefleksyjnie zachowują się w swoim życiu publiczno-prywatnym jak pozbawieni wszelkich zasad etyczno-moralnych najzwyklejsi nikczemnicy. Jedynego czego się boją to ewentualnego ujawnienia ich niegodziwości. I ten strach wydaje się jest uzasadniony bo tak naprawdę owi duzi chłopcy boją się po prostu odpowiedzialności. Mentalnie nigdy nie dorośli, ich dojrzałość społeczna i emocjonalna jest na poziomie przedszkolaka, może jedynie co niektórzy osiągnęli jakiś tam poziom dojrzałości intelektualnej.

Są tak słabi i nieodporni psychicznie, że konieczność poniesienia jakiejkolwiek odpowiedzialności i konsekwencji za swoje własne przewinienia wywołuje u nich... myśli samobójcze. Oj, biedaczyska... właśnie dowiedzieliśmy się z ust pożałowania godnego senatora Piesiewicza, że był bliski samobójstwa. Niedawno zatrważająco informował nas a takiej samej sytuacji i zamiarach Chlebowski, gdy wyszły na jaw jego kontakty z mafijnym światem hazardu. Doprawdy... Plaga jakaś z tymi myślami samobójczymi w tym PO, czy co?.

Pozdrawiam

P.S. Podobno, nie jestem lekarzem, ktoś kto chce popełnić samobójstwo po prostu dokonuje takiej próby. Nieraz zostaje odratowany a nieraz nie. A gdyby nawet tylko myślał o popełnieniu samobójstwa to przyznanie się do tych myśli jest dla niego bardzo trudne (a co dopiero na forum publicznym). Lekarze psychiatrzy słysząc od delikwentów, że chcieli a nie popełnili samobójstwa (lub nie podjęli próby samobójczej) a'priori podejrzewają świadomą konfabulację, której cel może być różny: np. wzbudzenie współczucia lub wymuszanie na lekarzach stwierdzenia, w celach rentowych, choroby psychicznej u takiego delikwenta.  Może jakiś lekarz psychiatra lub psycholog to potwierdzić?



ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...