Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwycięstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwycięstwo. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 listopada 2020

Polska wytrzyma ten atak!

Moskwa idzie z "duchem czasu" czyli przyłącza się do ogólnej agresji na Polskę. A to żąda jakichś nieistniejących taśm z niby ostatniej rozmowy braci Kaczyńskich tuż przed tragedią smoleńską z roku 2010 a to znów podważa swoją winę katyńską z roku 1940 zrzucając ją ponownie na nazistów, przy czym nawet już nie mówi o Niemcach. Nie mówię ogólnie o Rosjanach, ale jedynie o ośrodku decyzyjnym, który znajduje się w Moskwie pod wodzą W. Putina a to jest jest zasadnicza różnica. 

O nowoczesnej agresji na Polskę dokonywaną przez Niemcy przy pomocy UE wielokrotnie pisałem. Pod przykrywką mitycznej praworządności po raz kolejny chcą nas sobie podporządkować. Nic się nie zmienili przez tysiąc lat. Aż szkoda sobie strzępić klawiatury, przy czym należy sobie zdawać sprawę, że tak naprawdę Niemcy stłamsili już większość krajów unijnych i dziś - po Brexicie - są jedynym decydentem w Unii Europejskiej. A przynajmniej tak im się wydaje, bo tak naprawdę to też odgrywają rolę "pionków" w wielkiej grze nowej, neomarksistowskiej lewicy nadzorowanej i sterowanej przez kreatorów nowego świata. Ci komuniści nowego świata chcą zniszczyć "stary ład" i wprowadzić swój: jeden wielokulturowy świat, jeden zdehumanizowany i homogeniczny oraz ubezwłasnowolniony człowiek, jedno państwo, jeden rząd, jedna religia, jedna wielka władza i masa poddanych... coraz mniejsza masa dzięki depopulacji wszelkimi metodami.  

Niemniej obecne działania unijnej prezydencji Niemiec są odrażające. Dążenie do złamania traktatów unijnych tylko dlatego, żeby doprowadzić do zmiany rządów w krajach niepokornych a tym samym pozbyć się "ostatnich przeszkód" w drodze do budowy jednolitego i scentralizowanego Państwa Europejskiego (swoistej IV Rzeszy, Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, ZSRR-bis) należy traktować jako akt agresji wobec Polski i Węgier. A już fakt, że robi się to wykorzystując kryzys związany z pandemią koronawirusa skłania do jak najgorszych historycznych skojarzeń z tym krajem. 

Żydzi są wobec Polski jak zwykle negatywnie nastwieni. Może nawet nie indywidualnie, ale w swojej masie. Tak są wychowywani i nie dzieje się to przypadkowo: jak dotąd Przedsiębiorstwo Holocaust uzyskało już niemal wszystko od wszystkich więc teraz (co łatwo przewidzieli) trzeba było znaleźć innego winnego, więc padło na Polskę i Polaków a jako, że nasze stosunki są z winy Żydów delikatnie pisząc (też o tym pisałem wielokrotnie w swoim cyklu o Talmudzie) trudne to jest to dla nich tym łatwiejsze. A do tego mają wsparcie Niemców, którzy chętnie pozbyliby się roli jedynych winnych gehennie II Wojny Światowej. 

Ze strony USA jak na razie jeszcze nie słyszymy "praworządnych" lewicowych pokrzyków, ale - przy ostatecznej wygranej J. Bidena - na pewno nastąpią. Jest to dla nas dużo niebezpieczeństwo, bo gdyby w swojej niefrasobliwości J. Biden "odpuścił sobie" Europę to nasza przyszłość rysuje się nieciekawie. 

Pozostaje jeszcze grupa, która atakuje Polskę i Polaków z niby polskich pozycji. To ten żenujący Strajk Kobiet, totalna targowicka opozycja, jacyś celebrycie duszący się polskością, itd. To jest najbardziej smutne. Bo nawet można by się zgodzić, że jacyś obcy nie darzą nas sympatią, ale gdy ci niby Polacy uderzają w nas, to jest to przygnębiające. 

Oczywiście nikt logicznie myślący nie może powiedzieć, że działania na szkodę Polski mogą być w jakiś pokrętny sposób tłumaczone jako działania dla jej dobra. Zarówno SK jak i opozycyjna współczesna Targowica są jej zdrajcami. Podobnie czy można być na tyle zmanipulowanym, żeby wierzyć, iż jakikolwiek efekty ich działań mogą nieść ze sobą coś dobrego dla Polski? 

Nikt też nie może mieć wątpliwości, że zmasowany i zintegrowany czasowo zewnętrzny i wewnętrzny atak na Polskę jest czymś przypadkowym. Tak nie jest. 

Właśnie teraz w czasie prezydencji Niemiec w UE, negocjacji w sprawie unijnego budżetu, prawdopodobnej przegranej D. Trumpa a tym samym powrotu Niemic do dominacji w Europie, globalnego ataku lewactwa na nasze wartości i chęci przez niego zbudowania nowego i zlaicyzowanego świata, pandemii koronawirusa i kryzysu z nią związanego ujawniły się wszystkie antypolskie siły. I to wszystkie w jednym czasie i dobrze zorganizowane.  

Cóż nam pozostaje? 

Nic, tylko obrona naszej polskości i wartości, które stały za powstaniem Unii Europejskiej. Te wartości o fundamencie chrześcijańskim na przestrzeni wieków były podwaliną rozwoju wszystkich krajów europejskich i pozwoliły na rozwinięcie potęgi innych, nawet zaoceanicznych krajów takich jak chociażby USA. 

Wierzę, że zwyciężymy... że Polska wytrzyma ten atak i po raz kolejny w dziejach obronimy naturalne człowieczeństwo a tym samym nie tylko całą Europę. Wierzę też, że będzie to zapisane jako kolejna zwycięska bitwa w dziejach świata.  


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

środa, 15 lipca 2020

Po wyborach... chapeau bas - moi rodacy!

Głosowałem w tych wyborach na obecnego prezydenta dr. Andrzeja Dudę. Na szczęście je wygrał.

Taki mój polityczny wybór nie był pierwszym. Od 1992 roku, czyli od Nocnej Zmiany noszącej znamiona antypolskiego zamachu stanu, głosowanie na "prawą" stronę naszej sceny politycznej było i jest naturalnym moim propolskim zachowaniem.

Był wcześniej niestety okres trzech lat, kiedy - jak wielu Polaków - dałem się omamić zdrajcom spod znaku Okrągłego Stołu. Na szczęście szybko zrozumiałem, że ci ludzie nie mają nic wspólnego z Polską, Polakami i polskością oraz nie zależy im na dobru naszej Ojczyzny.

Nie zawsze oczywiście zgadzałem i zgadzam się ze wszystkim, co reprezentowała i reprezentuje obecnie rządząca tzw. "prawica". Piszę "prawica" w cudzysłowu, bo dzisiaj historyczne ideologiczne podziały nie przystają do obecnych realiów. Tym bardziej, że raczej historycznie bliżej mi do endecji a nawet do monarchii, choć dawni polscy tzw.socjaliści też mieli w sercu Polskę.

Wiele wątpliwości też onegdaj budził we mnie udział obecnych i przeszłych przywódców PiS w tych antypolskich okrągłostołowych obradach, również w Magdalence. Ale właśnie Ci przywódcy mniej więcej od tego samego okresu - czyli od 1992 roku - przez wszystkie następne lata do dzisiaj prezentują te same poglądy i to pomimo lewacko-demoliberalnej antypolskiej i niepolskiej wynaturzonej i aberracyjnej totalnej krytyce.

Niestety te lata III RP zmanipulowały wielu moich rodaków. Większość z nich - nad czym boleję -  już nie jest w stanie myśleć po polsku. To stracone pokolenie - pokolenie, które na polskich kartach historii przyszłe pokolenia będą opisywać ze wstydem i zażenowaniem i to pomimo tego, że wielu z nich naprawdę zostało li tylko kompletnie otumanionych "michnikowszczyzną" i do tej pory nie zdają sobie z tego sprawy - choć czują się Polakami. Może jednak choć niektórzy z nich - widząc upadek neokomunistycznej lewackiej i demoliberalnej Europy Zachodniej - nawrócą się na polskość? Mam taką malutką nadzieję.

Przed wyborami pisałem, że jeżeli teraz nie wygra Polska to może przepaść na wieki i nie odrodzić się już nigdy, może zaprzepaścić szansę na długookresowy rozwój. Bałem się tych wyborów, bałem się o naszą Ojczyznę, o Polaków i o Polskę oraz przyszłe pokolenia.

Może to dla wielu będzie trywialne, śmieszne, zbyt egzaltowane, zaściankowe, moherowe, ale modliłem się o zwycięstwo polskości i jedną z moich dawnych pieszych pielgrzymek do Królowej Polski - Matki Boskiej w Częstochowie odbyłem m.in. w tej intencji - zwycięstwa Polski i Polaków. Udało się to dopiero w 2015 roku, po podwójnym zwycięstwie "prawej" strony: PiS-u i A. Dudy. A później były szczęśliwe dla mnie wybory parlamentarne w 2019 roku a teraz prezydenckie.

Cieszę się ze zwycięstwa A. Dudy. 

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że popełniał sporo błędów i nie zawsze jego decyzje były zrozumiałe dla jego elektoratu. Byłem zdziwiony jego vetem do ustawy o reformie wymiaru sprawiedliwości, co i tak nic mu nie dało a kasta sędziowska tylko została rozochocona i spotęgowała swoje destrukcyjne działania. Podobnie prezydent (ale też cała ZP) zachował się w przypadku ustawy penalizującej oszczerstwa wobec Polski o współudział z nazistami w mordowaniu Żydów a nawet współudział w wybuchu II WŚ. Wtedy też byłem zadziwiony, że jednego dnia i nocy wycofano się z tego pomysłu i stało się to zapewne pod naciskiem niektórych środowisk żydowskich. W dalszym ciągu czekam też na ujawnienie w końcu Aneksu do Raportu z likwidacji WSI oraz wycofania się ze słynnej już ustawy 1066 o tzw. bratniej pomocy. Czekam też jasnej deklaracji prezydenta co do amerykańskiej ustawy 447 JUST. Ponadto oczekuję programu dla młodych ludzi i studentów; programu adaptacyjnego dla ludzi powracających z imigracji zarobkowej; zamiany Kart Polaka na obywatelstwo polskie i udogodnienia dla powracających i ich rodzin z dalekiej wschodniej tułaczki; jasnej i przewidywalnej strategii rozwoju publicznego sektora ochrony zdrowia i wreszcie opracowanie Koszyka Świadczeń Podstawowych; ustawy o państwowym statusie naszych dóbr naturalnych, lasów i jezior, która będzie uniemożliwiała ich zakup przez podmioty inne niż państwowe. Powyższe nie obejmuje tylko prerogatyw prezydenta, ale inicjatywę ustawodawczą jednak prezydent posiada i winien z tego korzystać częściej.

Niemniej przecież prezydent podpisywał niemalże wszystkie ustawy, których wprowadzenie zapowiadał PiS w swoich programach wyborczych i to zarówno w poprzedniej jak i w obecnej kadencji. Zaś tak naprawdę o ocenie jego postępowania i postępowania rządzących możemy dywagować teraz, w czasie kryzysu pandemicznego, bowiem w tak skrajnych i negatywnych sytuacjach możemy poznać kto jest prawdziwym mężem stanu a kto tylko wydmuszką polityczną nie radzącą sobie w sytuacjach naprawdę trudnych dla Polski. A w mojej ocenie obecny prezydent jak i rząd radzą sobie dobrze i sprawnie, co jest też argumentem na plus dla Andrzeja Dudy.

Cieszę się z jego zwycięstwa, bo Polska będzie się dalej rozwijała w przyjętym przez PiS kierunku, czyli powolnego acz systematycznego upodmiotowienia Polaków i całej naszej Ojczyzny, zarówno na arenie międzynarodowej, jak i krajowej.  To upodmiotowienie jest realizowane we wszystkich obszarach życia społeczno-gospodarczego. Wzrost zamożności Polaków dzięki programom społecznym a także gospodarczym, obniżanie podatków (przede wszystkim CIT), tworzenie warunków do powstawania w Polsce klasy średniej to zasługa też prezydenta. Na arenie międzynarodowej też zyskujemy choćby w postaci bardzo dobrej współpracy z USA, która też jest możliwa ze względu na życzliwe kontakty A. Dudy z prezydentem D. Trumpem, a to też jest ważne, tak samo jak znajomość języków obcych.

Sądzę, że Polskę czekają trudne czasy, ale będą dla nas szczęśliwe. Prezydent wygrał wybory i będzie to jego ostatnia możliwa ustrojowo kadencja. Jest to dla niego szansa stania się prawdziwym mężem stanu, bo teraz żadne jego decyzje nie będą np. uwarunkowane chęcią zdobycia reelekcji. Może stać się zupełnie niezależny bowiem teraz odpowiada on już jedynie przez Bogiem, narodem i historią. Wierzę, że te pierwsze pięć lat wiele nauczyło prezydenta A. Dudę i te doświadczenia z korzyścią dla Polski będą procentować w czasie jego ostatniej kadencji. 

Ale jak wspomniałem my patriotyczni wyborcy musimy teraz "patrzeć na ręce" prezydentowi. I wymagać od niego realizacji polskich interesów i polskich spraw. Nasze głosy zadecydowały o jego zwycięstwie, choć niektórzy zagłosowali z "zaciśniętymi zębami" tylko po to, żeby nie wygrał R. Trzaskowski, bo w ich poczuciu byłaby to klęska naszej Ojczyzny. Prezydent musi sobie zdawać z tego sprawę i cieszę się, że powstała jego inicjatywa "Koalicji Polskich Spraw". Wierzę, że nie są i nie będą to tylko słowa...

W dniu wyborów J. Kaczyński był na Jasnej Górze. Po wyborach wybrał się tam też prezydent A. Duda. Opatrzność w postaci Królowej Polski nad nami czuwa i nie dziwię sie tym wizytom, choć nawet ledwo kto je zauważył i dobrze, bo modlitwa o Polskę winna być w zaciszu spotkania duchowego a nie medialnej wrzawy.

Nie chcę poprzez to powiedzieć, że prawdziwi Polacy myślący po polsku, polscy patrioci to tylko katolicy. Tak nie jest. Jest wielu wspaniałych Polaków będących z dala od Boga, tak jak wielu jest wspaniałych Polaków mających niepolskie etniczne pochodzenie. Ważne jest to, że ich duch jest polski i ich myślenie jest polskie. Nad nimi też czuwa boża opatrzność.

Nie jestem dziś w stanie sobie wyobrazić sytuacji naszej Ojczyzny, gdyby jakiekolwiek ostatnie wybory wygrali dzisiejsi opozycjoniści. Zarówno w wyborach prezydenckich, jak i parlamentarnych.

Taką lewacką i politpoprawną Polskę odrzucili Polacy, odrzucili utratę swojej wolności, suwerenności, demokracji i wolności.

I za to im dziękuję. Wielkie chapeau bas moi rodacy! Czapki z głów!

P.S.
Sztab wyborczy A. Dudy popełnił jednak sporo błędów. Nie czas rozliczać zwycięzców, ale doradcy PiS i A. Dudy winni bardzo dokładnie zanalizować wyniki wyborów i znaleźć te wąskie gardła, które sprawiły, iż np. młodzi ludzie bardziej popierali R. Trzaskowskiego niż obecnego prezydenta. Powinna też być przyjęta strategia odzyskiwania elektoratu miejskiego i wielkomiejskiego, bo przecież nie można go omijać i nie mieć dla niego konkretnych propozycji. Mamy teraz trzy lata względnego spokoju, więc mam nadzieję, że sprawdzą się przychylne prognozy dotyczące rozwoju naszego państwa. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 19 stycznia 2016

Rewelacyjna premier B. Szydło, rewelacyjni piłkarze ręczni!

Nie ma się co rozpisywać. Dziś wspaniały dzień dla Polski i Polaków!

Kuriozalna decyzja unijnych, antypolskich liderów o debacie na temat Polski w PE podsycana i wspierana żarliwie przez posługujących się językiem polskim współczesnych "targowiczan"  swoim przebiegiem tylko potwierdziła miałkość argumentacji oraz intelektualny i prawny bezsens stawianych Polsce przez nich zarzutów.

Idealnie tą debatę podsumowała premier B. Szydło mówiąc na zakończenie m.in.: "Pytań o TK i media wielu nie było - rozumiem, że nie ma problemu, więc nie macie, o co pytać. Ta dyskusja jest dla nas kłopotem, z którym ja też mam kłopot - nie zgadzam się, by KE zastosowała w stosunku do Polski taką decyzję, jaką podjęto. Ale chcę informować. (…) Wszyscy powinniśmy się troszczyć, by instytucje europejskie pracowały jak należy. Jestem gotowa udzielać informacji (...) Polska nie zasługuje na to, by być oceniana przez Komisję Europejską! (…) Jesteśmy suwerennym państwem i wolnym narodem!".

Ponadto dowiedzieliśmy się, że naszych, propolskich eurodeputowanych jest znacznie więcej niżby to wynikało ze zwykłej arytmetyki. Wielu wszak zagranicznych polityków kończyło swoje przemówienie zwrotem: "Jestem Polakiem"...

Ale już tak w życiu jest, że nieraz dobra passa przynosi jednocześnie wiele dobrych zdarzeń. I tak stało się dzisiaj.

Do polskiej premier B. Szydło dołączyli nasi wspaniali piłkarze ręczni, którzy dziś na mistrzostwach rozgrywanych w Polsce rozgromili mistrzów olimpijskich, mistrzów Europy i świata Francuzów 31: 25. To historyczne zwycięstwo i osiągnięte we wspaniałym stylu przy 15 tysięcznej biało-czerwonej publiczności! Gratulacje! I oby to zwycięstwo przemieniło się także w sukces podczas meczu finałowego. Oby!

Pozdrawiam wszystkich z polskim uśmiechem


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 30 października 2015

Wybór na prezydenta A. Dudy był przełomem, co dziś też potwierdza!

Minęły już wielkie emocje związane z wyborami parlamentarnymi. Teraz tylko należy czekać na nowy rząd i pozwolić mu na okrzepnięcie oraz podjęcie pierwszych decyzji. Mam nadzieję, że będą one zgodne z zapowiedziami i rozpoczną budowę silnej Polski a także wyznaczą nowy styl funkcjonowania polskiej polityki.

Niemniej warto cały czas analizować przyczyny zwycięstwa, bo ich prawidłowe zdiagnozowanie pozwoli na trafne podejmowanie krótko i długookresowych decyzji politycznych.

Wiele już napisano na ten temat wskazując na - z jednej strony - katastrofalne, aferalne a nawet zdradliwe wobec kwestii suwerenności i niepodległości Polski rządy bezideowej partii władzy dla władzy, czyli PO a - z drugiej strony - polską tożsamość i chęć naprawy Polski charakteryzujące PiS oraz odpowiednie przedwyborcze ukształtowanie (w tym personalne) tej partii przez jej przywódcę J. Kaczyńskiego.

Oczywiście można te wskazane dwa obszary rozbudowywać i uszczegóławiać na czynniki pierwsze, niemniej - wedle mnie - najważniejszym wydarzeniem, czynnikiem sprawczym zwycięstwa w wyborach parlamentarnych był sukces A. Dudy w wyborach prezydenckich i sposób oraz jakość jego późniejszego sprawowania tego najwyższego w państwie urzędu. Jestem głęboko przekonany, że gdyby nie ów sukces to dzisiaj mielibyśmy kolejne lata pełnych rządów PO z przystawkami wspomaganych prezydentem B. Komorowskim. A gdyby tak się stało to oznaczałoby sukcesywne zanikanie Polski jako państwa.

Trzeba w tym miejscu podziękować J. Kaczyńskiemu za wskazanie A. Dudy na prezydenckiego kandydata PiS-u, ale przecież tak naprawdę ojcem sukcesu w wyborach prezydenckich jest sam A. Duda i jego otoczenie, ze szczególnym uwzględnieniem sztabu kierowanego przez B. Szydło.

U początku kampanii prezydenckiej nawet całe kierownictwo PiS-u wraz z jej prezesem zdawało się nie wierzyć w sukces obecnego prezydenta. Stąd tak naprawdę dano A. Dudzie pełną swobodę działania licząc na to, że przekona jakąś liczbę wyborców do partii J. Kaczyńskiego, co może w jakiś sposób pomóc jej w wyborach parlamentarnych. Mrówcza praca i jak się okazało klasa i poglądy A. Dudy przekonały Polaków, aby oddali na niego swoje głosy. Wynik wyborów był rozbiciem "szklanego sufitu" maksymalnego poparcia dla PiS-u, który wydawało się, że jest przeszkodą nie do pokonania. To zwycięstwo stało się przerwaniem magdalenkowo-okrągłostołowego antypolskiego monopolu władzy oraz pozwoliło uwierzyć Polakom w możliwość zamiany teraźniejszego systemowego układu politycznego, dało nadzieje na zmiany i było impulsem do zintensyfikowania działań na rzecz rzecz Polski. A już bardzo szybka powyborcza aktywność prezydenta i jego małżonki - propolska i jakże pozytywnie odmienna od B. Komorowskiego - pozwoliła przekonać wielu Polaków, że wreszcie mamy godnego tego urzędu męża stanu.

Zresztą A. Duda nie został też poważnie potraktowany przez kreatorów i nadzorców III RP oraz polskiej sceny politycznej. To środowisko, czyli realizujące zalecenia kondominium niemiecko-rosyjskiego pod komisarycznym zarządem syjonistycznym (bardzo lubię to określenie) po prostu zlekceważyło młodego i wydawać by się mogło niedoświadczonego polityka. Byli zupełnie pewni sukcesu B. Komorowskiego w czym utwierdzały ich badania sondażowe i wszelkie analizy. Dla nich po prostu A. Duda nie mógł wygrać a jego zwycięstwo było ogromnym szokiem dla całego polityczno-gospodarczego wspomnianego powyżej układo-systemu, czyli kreatorów i twórców grabiącej i unicestwiającej Polskę michnikoidalnej III RP.

Całe środowisko tych niszczycieli Polski i jej akolici (w tym usłużni: spec-chłopcy oraz mainstreamowe quasi media) nie docenili Polaka A. Dudy a jego wybór zaprzepaścił gotowy kolejny plan kontynuowania zarządzania Polską przez wrogie Polsce siły. A miało być przecież tak pięknie. Ich "człowiek pod żyrandolem" B. Komorowski dalej miał strzec tegoż oświetlenia. Jednocześnie wykreowano spadkobierców niesławnej i liderowo słusznej etnicznie UD/UW w postaci frasyniukowo-balcerowiczowej partii R. Petru pn. "nowoczesna.pl". Ona miała przejąć dużą część wyborców upadającej i zdegenerowanej PO i niejako jako partia prezydencka stworzyć odpowiednią dla przejęcia władzy po wyborach parlamentarnych koalicję PO-"nowoczesna.pl" wspieranej przez palikotową lewicę (bo tak naprawdę to Palikot a nie Miller jest/był ich człowiekiem). To wszystko runęło w momencie wyboru A. Dudy. Nadzorcy popełnili ten sam błąd jak w wyborach prezydenckich 2005 roku... nie przewidzieli zwycięstwa ś.p. L. Kaczyńskiego...

Po tej klęsce kreatorzy i nadzorcy tzw. systemu postkomunistycznego w Polsce zintensyfikowali działania dotyczące "nowoczesnej.pl" a jednocześnie podjęli próbę dyskredytacji i ośmieszenia A. Dudy... podobnie jak to czynili w przypadku ś.p. prezydenta L. Kaczyńskiego. Byli pewni, że młody A. Duda zostanie - m.in. poprzez "michnikoidalny i antypolski przemysł pogardy" - zniszczony u startu swojej prezydentury. Stąd próba medialnego ośmieszenia i zdezawuowania działań prezydenta A. Dudy rozpoczęta zaraz po jego wyborze. Zdawali sobie sprawę, że tylko w ten sposób mogą ewentualnie zapobiec niebezpiecznej (czyli oddającej władzę PiS-owi) przegranej PO w wyborach parlamentarnych. I tu znowu zostali zszokowani i doznali kolejnej porażki. A. Duda okazał się być na tyle elitarnie silny i obdarzony charyzmą męża stanu, iż nie byli w stanie w żaden sposób go "ugryźć" a ponadto prezydent udowodnił im, że jest ponad nimi, ponad ich skretyniałą i wydumaną "wyższością".  . Jego decyzje i nadspodziewanie mądry i godny sposób sprawowania urzędu okazał się czymś, czego nigdy nie mogli "chłopcy" przewidzieć. Przeciwnik okazał się za silny więc postanowili go "zamilczeć"... i dlatego też - trwający do dzisiaj - "zapis na prezydenta" m.in w mediach publicznych. A już dla środowiska A. Michnika taki patriotyczny prezydent i w dodatku Polak to największy koszmar, którego A. Szechter cały czas się bał od momentu wykreowanego sztucznie obalenia w Polsce komunizmu i robił wszystko, aby nie dopuścić do głosu takiej - nigdy niezwyciężonej - polskości w Polsce.

Tak więc środowiska prawicowe, które od lat wiernie czekały na koniec syjo-globalistyczno-lewackiego niszczenia Polski i jej wartości (w tym pamięci historycznej) uwierzyło po zwycięstwie A. Dudy w dobrą przyszłość i odbudowę Ojczyzny.

Ponadto na sukces w wyborach parlamentarnych wpłynęło też to, że po 26 latach (z krótkimi przerwami) trwania u władzy zdradzieckich elit III RP polskie społeczeństwo - w tym nowe pokolenia młodych ludzi - przestało ulegać michnikoidalnej manipulacji i - ku rozpaczy wędrownych budowniczych - zaczęło powracać do polskiego ducha, polskiej dumy i tożsamości narodowej, polskiego patriotyzmu... dzięki któremu Polski nigdy nie można było zniszczyć i wymazać z mapy świata.  A osobowym ziszczeniem tego patriotyzmu i takich postaw stał się  - i cały czas to potwierdza - prezydent A. Duda.

Podziękowania więc - nie umniejszając w niczym kunsztowi politycznemu J. Kaczyńskiego - za daną nam nadzieję "dobrej zmiany" dla naszej Ojczyzny należą się przede wszystkim A. Dudzie i niniejszym - w swoim imieniu - takowe mu składam!

P.S.
Poniżej przedstawiam niemal dosłownie cały artykuł opublikowany na portalu wpolityce.pl a dotyczący wypowiedzi prezydenta A. Dudy podczas "Forum dla Wolności i Rozwoju" w Katowicach. Stanowią one chyba potwierdzenie propolskiego stanowiska prezydenta a ponadto niejako wskazują charakter i priorytety jego wewnętrznej i zewnętrznej polityki.

----------------

"Mam głębokie przekonanie co do konieczności naprawy Rzeczpospolitej w wielu obszarach" - powiedział prezydent Andrzej Duda w Katowicach na Forum dla Wolności i Rozwoju. "Naprawy wzmaga nie tylko Polska, ale i Unia Europejska w wielu obszarach, bo wiele koncepcji, zwłaszcza w aspekcie e ostatnich wydarzeń kryzysowych, w dużym stopniu się zdezaktualizowało" - dodał.

"Takie myślenie o postnowoczesnej Europie, która będzie merytokracją, w której rozpływają się państwa narodowe, odchodzi - mam nadzieję - do lamusa" - podkreślił Andrzej Duda, dodając że Polacy patrząc z punktu widzenia własnego państwa muszą wypracować takie mechanizmy, które zabezpieczą nasze narodowe interesy i będą je scalać.

Prezydent podkreślił, że w ramach UE zmagamy się z wieloma problemami, o których dyskutował wczoraj z prezydentem Hollandem. Jednym z nich jest brytyjskie referendum na temat dalszego uczestnictwa w UE.
"Nie chcielibyśmy, by Unia się uszczupliła, ale trudno się nie zgodzić z postulatami Brytyjczyków, którzy chcą suwerenności" - mówił Duda. "Pod płaszczykiem solidarności mamy starcie interesów i próbę uzyskania przewagi państw silniejszych wobec państw słabszych" - zaznaczył.

"Mamy jeszcze bardzo wiele w Polsce do zrobienia. Wierzę w to głęboko, że możliwa jest naprawa Rzeczpospolitej, że możliwe jest coś, co nazwano „dobrą zmianą” - mówił. "Bardzo liczę tutaj na rząd. Rząd będzie nowy" - dodał, podkreślając że oczekuje, aby obywatelskie projekty ustaw były traktowane z należytą uwagą i szacunkiem, bo na posiedzeniach obecnej Rady Ministrów - mówił - zdarzało się inaczej.

"Ja bym bardzo chciał, by takie zwyczaje się zmieniły. Bo praktyka polegająca na tym, że nie uwzględnia się postulatów obywateli, a w zasadzie praktycznie się ich nie rozpatruje i udaje się, że ich się nie widzi i nie słyszy, nie prowadzi do niczego dobrego, a na pewno nie prowadzi do budowy społeczeństwa obywatelskiego i w efekcie wspólnoty" -  powiedział prezydent. Zaznaczył, że chciałby, aby wzrosło poczucie odpowiedzialności za sprawy państwowe w społeczeństwie.

Zdaniem prezydenta, jeśli ktoś zgłosił uwagi do ustawy, „to znaczy, że je wypracował, a jeśli je wypracował, to znaczy, że poświęcił czas” (...) i jeśli nie jest lobbystą (…) czyli nie próbuje realizować własnych partykularnych interesów, to to oznacza - jeśli w ogóle nie wzięto pod uwagę jego uwag i nie odpowiedziano mu - całkowity brak szacunku dla jego obywatelskiej postawy. To jest bardzo źle" -mówił prezydent. "Chciałbym aby to się zmieniło i liczę na to, że to się w nowym rządzie zmieni i takich praktyk nie będzie" - podkreślił, dodając że ignorowanie głosu społeczeństwa „niszczy tkankę obywatelską, niszczy tkankę społeczną”.

Prezydent w czasie swojego wystąpienia zapowiedział też, że zgłosi projekt ustawy o Narodowej Radzie Studiów Strategicznych. "Mam koncepcję - będę pewnie na ten temat rozmawiał z premier Beatą Szydło, kiedy rząd się już ukonstytuuje - aby Narodowa Rada Rozwoju wyszła z kancelarii prezydenta i stała się Narodową Radą Studiów Strategicznych. W moim rozumieniu Rada powinna nie tyle przygotowywać ustawy, co powinna przygotowywać strategie rozwojowe kraju" - powiedział. Jak mówił prezydent A. Duda, chodzi o to, by Rada stała się „instytucją pomostową, zinstytucjonalizowaną, to znaczy działającą w oparciu o własną ustawę, będącą pod swoistym patronatem z jednej strony prezydenta, a z drugiej premiera” (...) Zaproponuję to rozwiązanie. Chciałbym, żeby Rada stała się ważnym ciałem w naszym państwie, nieprzypisanym do jednego konkretnego organu, ale czymś pośrodku, czymś, co rzeczywiście ma wymiar całkowicie ponadadministracyjny" - wyjaśniał prezydent.

Prezydent powiedział też, że ma głębokie przekonanie, iż konieczna jest „naprawa Rzeczpospolitej w wielu obszarach (...) Myślę, że - patrząc szerzej - naprawy wymaga też Polska, ale naprawy wymaga też Unia Europejska (…) bo wiele koncepcji, zwłaszcza w aspekcie ostatnich wydarzeń kryzysowych, w dużej mierze się zdezaktualizowało. Takie myślenie o postnowoczesnej Europie, która będzie taką merytokracją, gdzie nieistotne są i rozpływają się państwa narodowe - mam nadzieję, że odchodzi do lamusa" - mówił. Andrzej Duda podkreślił, że widzi dziś w Europie zagrożenia i uważa, że Polacy powinni „artykułować i stwarzać mechanizmy, które zabezpieczą nas, nasze interesy, a jednocześnie starać się być solidarnymi w ramach UE”. Jego zdaniem ważna dla Europy jest kwestia ewentualnego referendum dot. przyszłości Wielkiej Brytanii w UE: "Oczywiście nie chcielibyśmy, żeby Unia się uszczupliła, ale z drugiej strony trudno się nie zgodzić z niektórymi postulatami premiera Camerona, że chciałby i Brytyjczycy by chcieli, by nie odbierano im tyle suwerenności" - zaznaczył.

Według prezydenta A. Dudy, UE powinna być zbiorem państw suwerennych, które mają prawo decydować o sobie. Tymczasem - mówił - „w wielu przypadkach, pod płaszczykiem solidarności, mamy ewidentne starcie interesów i próbę uzyskania przewagi, zwłaszcza państw większych wobec państw mniejszych, państw silnych wobec wobec państw słabszych”. "To nie jest coś, czym bylibyśmy zainteresowani" - zaznaczył prezydent.

Źródło: http://wpolityce.pl/polityka/270152-prezydent-duda-w-katowicach-mam-glebokie-przekonanie-co-do-koniecznosci-naprawy-rzeczpospolitej-w-wielu-obszarach

------------------------------------------------------------

Sądzę, że na takie słowa polskiego przywódcy, szczególnie dotyczące Polski, jej interesów i znaczenia w Europie i  na świecie wielu Polaków - w tym ja od wielu lat - czekało z utęsknieniem... To zupełnie inna - propolska - optyka widzenia spraw dla Polski najważniejszych, inny język, inne pryncypia.. niż te prezentowane przez " polskie elity" niemal od 26 lat...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 28 października 2015

Mamy wszystko... i dalej musimy walczyć o Polskę!

Nie ukrywam, że po usłyszeniu pierwszych wyników w niedzielę miałem łzy w oczach i ściśnięte gardło. Już spokojniejszy, ale z wielkim zdenerwowaniem czekałem na ostateczne dane z PKW. Mamy więcej niż chyba się spodziewaliśmy: większość sejmową i większość w senacie... do tego prezydenta.

Po ośmiu, dziesięciu a dla wielu nawet 26 latach walki, nadziei, beznadziei, wiary i zniechęcenia, ale cały czas gdzieś z tą myślą, że te niszczenie polskości i naszej Ojczyzny musi się kiedyś skończyć... Po tylu latach upokorzeń i wyzwisk, medialnego zaszczucia, towarzyskiego wyśmiewania, poniżania nas wszystkich, Polaków... Po tylu latach trwania przy klawiaturze (ukłon dla wszystkich patriotycznych portali i wszystkich blogerów) wreszcie się doczekaliśmy. Mamy - dzięki przebudzeniu Polaków - suwerenną, polską władzę w Polsce.

Tak naprawdę dopiero dziś ziszczają się marzenia wielu powojennych pokoleń o wolnym kraju, spełniają się marzenia I Solidarności, tej prawdziwej z lat 1980-1981.

I z tej polskości będziemy rozliczali dzisiejszych zwycięzców. Mamy prawo wszyscy oczekiwać tej, zapowiadanej dobrej zmiany, mamy obowiązek cały czas obserwować nasze rządy i pilnować, aby faktycznie były ziszczeniem tego o co walczyliśmy przez lata.

Spełnienia tej nadziei na zmiany i zbudowania z Polski nie teoretycznego tworu mamy prawo oczekiwać, ale też musimy też pomóc w tym dziele. A nie będzie łatwo. 26 lat trwania i umacniania III RP wytworzyło parszywy układ, który naprawdę będzie trudno rozbić. Mafijne układy, korupcja, rzesze urzędników wyższego i niższego szczebla, powiązania biznesowo-polityczne, lokalne koterie, zastawione bankowo-finansowe pułapki, pogardliwa dla Polaków i ich aspiracji michnikowszczyzna wraz z całym medialnym mainstreamem, środowiska lewackie, bankstersko-korporacyjne wpływy, fałszywi przyjaciele i różnej maści "wtyczki" wśród naszych... Ci wszyscy ludzie związani z tymi zjawiskami będą robić wszystko, aby naprawa państwa się nie udała... i powróciła do władzy grupa, którą budowniczy i nadzorcy III RP sobie wykreowali... A do tego jeszcze unijni socjal-globaliści, wolnomularscy uzurpatorzy władzy światowej, Niemcy i Rosja i całe europejskie oraz światowe syjo-lewctwo będzie przeciwko nam...

Tym bardziej więc musimy krytycznie pomagać prezydentowi i nowemu rządowi a jednocześnie zrobić wszystko, aby cały ten układ oparty na zdradzieckiej Magdalence i "okrągłym stole" oraz wspomagany przez środowiska zewnętrzne przestał w końcu negatywnie wpływać i niszczyć na naszą Polskę. Nasza blogerska praca się nie skończyła a wprost przeciwnie: teraz będzie jeszcze trudniej i musimy z jeszcze większym zapałem walczyć o prawdę, prawo i sprawiedliwość.

Ostatnie osiem lat rządów było katastrofą, ale mimo to PO uzyskała poparcie niemal jednej czwartej Polaków. Perfidna manipulacja i propaganda jednak w jakiś sposób dokonała spustoszeń w umysłach wielu Polaków... Na szczęście w dobie internetu koszmarna i szpetna michnikowszczyzna ma coraz mniej do powiedzenia, ma nikłe oddziaływanie na młodych ludzi a właśnie ci młodzi ludzie mogą być ziarnem wydającym wspaniałe owoce..

Ale... jest też niestety jeden wielki "koń trojański" wykreowany zapewne przez faktycznych twórców III RP, czyli "nowoczesna" i w niej upatruję największego niebezpieczeństwa. To klon UD/UW z początków grabieżczej transformacji i zainicjowany z dużym prawdopodobieństwem przez W. Frasyniuka, L. Balcerowicza i innych "wędrowców", też skupionych niedawno wokół B. Komoprowskiego i popierany zapewne przez międzynarodowych banksterów i słusznych etnicznie budowniczych. To ten sam język i metody otumaniania młodych i nie tylko ludzi. Przewiduję, że oni przejmą wielu posłów upadającej PO (taki był m.in. chyba jeden z celów powstania partii)  i mogą urosnąć na drugą partię w sejmie... a to jest dla Polski i jej odbudowy bardzo niebezpieczne. Z tej strony - obok medialnego mainstreamu - obawiam się największego ostracyzmu i fanatycznej krytyki poczynań PiS-u oraz zagrożenia dla odzyskania polskiej Polski, podobnie jak to było na przełomie 1989/1990 [zob. szerzej: 1,2].

Nie możemy też popełnić pierworodnego grzechu a raczej zdrady w postaci jakiejś "grubej krechy". Na to po prostu nie możemy pozwolić i nie możemy się na to zgodzić. Brak rewanżyzmu jest dobry, ale musi być poparty wskazaniem win i osądzeniem szubrawców oraz zdrajców we wszystkich obszarach funkcjonowania państwa, w tym w obszarze kultury i edukacji.  Wtedy można budować od nowa. Trzeba też koniecznie przeprowadzić audyt aktualnego stanu naszego państwa ze wskazaniem utraconych szans i korzyści oraz "kukułczych jaj" pozostawionych przez rządy III RP, a szczególnie przez PO-PSL. Wtedy można brać odpowiedzialność za własne decyzje.

Wygraliśmy i mamy wielką odpowiedzialność za Polskę. Wszyscy... Czeka nas walka o wiele trudniejsza niż w latach 2005-2007...

P.S.
Polecam w kwestii "nowoczesnej"
1. http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/co-z-tym-polskim-bilderbergem.html
2. http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/demony-przeszosci-i-co-z-ta.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 14 sierpnia 2014

Chwała polskim bohaterom, chwała zwycięzcom!

15 sierpnia 2014 roku katolickie Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii i Panny, ale także święto państwowe Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, czyli Święto Wojska Polskiego obchodzone w rocznicowym dniu zwycięstwa Oręża Polskiego nad Bolszewikami w 1920 roku. To data upamiętniająca rozpoczęcie "Cudu nad Wisłą" jako najważniejszego zwrotu Bitwy Warszawskiej, która doprowadziła do pokonania Sowieckiej Szpetnej Bolszewii i uratowała świat przed zalewem marksistowsko-leninowskego komunizmu.

Bitwę Warszawską 15 sierpnia 1920 roku uważa się powszechnie za jedną z trzech najważniejszych bitew XX wieku w dziejach świata i zarazem jedną z osiemnastu decydujących w całej historii ludzkości. Mija od niej 94 lata. W tych sierpniowych dniach 1920 roku, których symbolem jest 15 sierpnia, polskie wojska dowodzone przez J. Piłsudskiego rozgromiły w tej bitwie rozwydrzone hordy rosyjskich, sowieckich wojsk bolszewickich, które w niesławie musiały uznać wyższość - odrodzonego po przeszło 100 latach zaborów - państwa i narodu polskiego.

To zwycięstwo nad ogólnie milionową, ludobójczą armią  sowiecką powstrzymało planowany przez W. Lenina "rozlew" na całą Europę (a może świat) barbarzyńskiego i zbrodniczego marksistowskiego komunizmu. Sowieci mieli zdecydowaną przewagę, ale nie docenili determinacji Polaków w obronie swojego, dopiero co odzyskanego państwa oraz kunsztu wojskowego J. Piłsudskiego i innych polskich wojskowych a także nie docenili polskiego wywiadu, który zinfiltrował Sowietów i wydatnie przyczynił się do "Cudu nad Wisłą". Polska pokonując rozwydrzonego sowieckiego barbarzyńcę uratowała swoją niepodległość i niepodległość całej Europy! Nikt oprócz Polski nie zdołał nigdy pokonać sowiecko-rosyjskiej, komunistycznej hydry!

Wojna polsko-bolszewicka rozpoczęła się zaraz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości po przeszło wiekowym zaborczym zniewoleniu. Będąca początkiem wojny Operacja "Wisła" zainicjowana została z rozkazu W. Lenina już 18 listopada 1918 roku. Bolszewicy chcieli "zmieść z powierzchni ziemi" nowo odrodzone państwo polskie. Pokonanie Polski było dla Lenina jednak  jedynie celem taktycznym. Strategicznie zamierzał bowiem udzielić pomocy komunistom, którzy w tym samym okresie próbowali wszcząć rewolucję w Niemczech i w krajach powstałych z rozpadu Austro-Węgier, by w ten sposób - "po trupie Polski" - płomień światowej rewolucji ogarnął całą Europę, niszcząc jej chrześcijański fundament. Dlatego tak dramatycznie zabrzmiało pytanie postawione przed Bitwą Warszawską przez Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego: "Co wybieramy, niewolę czy zwycięstwo?". Odpowiedź mogła być tylko jedna: "Zwycięstwo do ostatniej kropli krwi"" (za: http://blogmedia24.pl/node/50988).

W wyniku Bitwy Warszawskiej i następującej po niej Bitwy nad Niemnem, 15 października delegacje polskie i sowieckie zawarły w Rydze zawieszenie broni, a w marcu 1921 na jego bazie zawarty został traktat pokojowy, który do agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 na lat osiemnaście i pół uregulował stosunki polsko-sowieckie i wytyczył polską granicę wschodnią (za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_warszawska_1920).

Bitwa Warszawska była kolejną zwycięską bitwą nad Moskalami, których - na przestrzeni dziejów - byli zdolni pokonać właśnie tylko Polacy. 4 lipca 1610 roku wojska polskie ówczesnego wojewody kijowskiego (późniejszego - od 1618 roku - hetmanem i kanclerza wielkiego koronnego) Stanisława Żółkiewskiego liczące około 7 tys. żołnierzy rozbiły pod Kłuszynem 35 tys. armię rosyjską wspomaganą przez armię Szwedzką. Wkrótce potem doszło do rokowań, które rozpoczęły się 5 sierpnia, zakończonych układem z dnia 27 sierpnia, na mocy którego królewicz Władysław został uznany carem Rosji. W obręb moskiewskich murów wojska polskie wkroczyły 12 września, a 8 października Żółkiewski przybył na Kreml. Car Wasyl Szujski oraz jego bracia Dymitr Szujski i Iwan Szujski zostali więźniami hetmana. Natychmiast Wasyl Szujski uznał prawa królewicza Władysława Wazy do tronu rosyjskiego. Dowódcą wojsk polskich na Kremlu moskiewskim został Aleksander Korwin Gosiewski. Była to jedyna w historii Rosji jej klęska, której wynikiem był upadek Moskwy i przejęcie jej przez wrogie jej wojska! Rok później 29 października 1611 hetman Żółkiewski w uroczystym orszaku wkroczył ze swoim wojskiem do Warszawy wioząc ze sobą Wasyla Szujskiego oraz jego braci, którzy w obecności szlachty i senatu na Zamku Królewskim złożyli królowi Zygmuntowi III Wazie przysięgę wierności. Oddali pokłon polskiemu królowi i narodowi polskiemu uniżenie bijąc głową w posadzkę.

Wcześniej,  12 września 1683 roku stoczona została również jedna z najważniejszych bitew w dziejach świata, t.j. Bitwa pod Wiedniem, która uratowała świat chrześcijański od zalewu Imperium Osmańskiego. "...Bitwa ta między wojskami polsko-austriacko-niemieckimi, pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego, a armią Imperium osmańskiego pod wodzą wezyra Kara Mustafy (...) zakończyła się klęską Osmanów, którzy od tej pory przeszli do defensywy i przestali stanowić zagrożenie dla chrześcijańskiej części Europy...". (za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Wiedniem_(1683))

Jezszcze wcześniej, 10 kwietnia 1525 na Goldzie rynku krakowskiego - po wcześniejszym zawarciu traktatu między królem Zygmuntem I Starym a Albrechtem Hohenzollernem - odbył się Hołd Pruski, w wyniku którego Prusy Zakonne zostały przekształcone w Księstwo Pruskie jako lenno Polski. Albrecht odebrał z rąk króla proporzec z herbem Prus Książęcych jako symbolem lenna. Oznakę zależności od króla i Korony symbolizowała umieszczona na piersi czarnego pruskiego orła litera S (Sigismundus) oraz korona na jego szyi.

Natomiast 15 lipca 1410 roku rozegrała się Bitwa pod Grunwaldem, w której Polacy pod wodzą Króla Władysława Jagiełły rozgromili niemieckie wojska krzyżackie pod wodzą Wielkiego Mistrza Krzyżackiego Ulricha von Jungingena...


Pamiętajmy o największych dniach chwały polskiego oręża i gloryfikujmy nasze zwycięstwa! One kształtują naszą narodową tożsamość, określają nasze miejsce we współczesnym świecie do dzisiaj. Pamiętajmy, że gdyby nie oni wszyscy... nasi przodkowie walczący o niepodległość i suwerenność naszej Ojczyzny, również w czasie II Wojny Światowej, to dzisiaj zapewne Polski już dawno by nie było.

Pamiętajmy o przeszłości, bo "...ten, kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, to nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości" (J. Piłsudski) a "...naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości...” (Prymas S. Wyszyński).

Pozdrawiam


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 9 października 2013

Polska nie zginie!

Mój wczorajszy post wieszczący koniec Polski wzbudził wiele kontrowersji jako zbyt pesymistyczny. Z mojej strony był on tylko wyrazem troski o losy naszej Ojczyzny i wskazywał na możliwe konsekwencje dalszego kontynuowania dotychczasowej polityki polskiego rządu. Oczywiście jest jeszcze czas na zmiany i wierzę, że one rychło nastąpią.

Wierzę także, że Polska nie zginie, póki jest ona choć w jednym z nas!

Polska nie zginie! 

Ileż to się męczą narody i nacje opasłe,
od dziesiątki wieków, od jej poczęcia niemalże,
Jak tu Polskę zniszczyć, okiełznać, wymazać na zawsze...

Dobrocią się nie dało, Chrzest jeno ją scalił,
podstawionych Królów jej pannice urzekły,
I kraj wiślany stał się tedy dla nich piękny i potrzebny...

Już byli tak blisko, rozebrali targowicą Rzeczplitą całą,
rozdzielili jej szaty skazali na wymarcie,
I powstała po 100 latach wywołując u nich wielkie zaparcie...

Bezbożnicy znów to takie niemowlę tuż po urodzeniu,
pragnęli złożyć w ofierze i wraz z cała Europą zeżreć ją od razu,
Panienki Jasnogórskiej Cud nad Wisłą dopełnił jej zwycięstwa obrazu...

Wypuścili więc na nią armaty i działa,
okrążyli i mordowali samotną bez cienia pomocy,
Pomni przeszłości zostawili jej namiastkę z przebiegłości i niemocy...

Wypalali u źródła dalej niszcząc jej wiarę i tradycję,
stan wojenny na nią zrzucili i diabelską Wronę,
Przeoczyli, że kolejnego króla ona jednak porodziła - Karola Wojtyłę...

Przerażeni fiaskiem swych zamierzeń od wieków,
próbowali polskiego Ojca kulą i morderstwem zgładzić,
Próżny był ten trud, zrozumieli, że się jeszcze bardziej muszą natrudzić...

Nie mogąc orężem obcej siły żywota jej zakończyć,
spróbowali  ułudą wolności i polskimi rękoma naród ten ostatecznie przetrącić,
Czy im się to udało, nie mnie to oceniać... jeżeli tak, to mogę się tylko zasmucić...

Patrząc jednak na historię Polski całą,
na te rozpaczliwe próby zbrukania jej i starcia na pył,
jej nie da się zniszczyć póki choć tylko we mnie Naród Polski będzie żył... 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 5 października 2012

Po co te marsze?

Z wielkim smutkiem obserwuję konkluzje niektórych ludzi prawicy o bezsensowności organizowania marszów i demonstracji przeciwko obecnej władzy. Takie głosy uważam za niemal dywersję dla odbudowującej się oddolnie naszej Ojczyzny.

Tak. Przegraliśmy My wszyscy ostatnie 23 lata.  Gorycz jest w Nas wszystkich... mimo, że od tylu lat patrzyliśmy na upadek naszej Polski, serce nam krwawiło... ale zawsze mieliśmy nadzieję... że w końcu, że coś się stanie, że Polska Dusza się przebudzi, że tak, jak piękni 20-letni w Powstaniu Warszawskim, zbudzimy się i odbudujemy Nas, Naszą Ojczyznę... choćby skrwawieni i pokonani... wierzyliśmy, że wygramy...!

My, blogerzy od wielu lat zaangażowani (też przed 10.04.2010 roku) w pisanie, dyskusje i uświadamianie innym ważności polskich spraw też przegraliśmy. Ale przegrali również Ci, którzy od wieków oddawali swoje życie, swoje istnienie, byt i rzeczy materialne ku chwale i wolności swojej Ojczyzny. Przegrali patrioci: i Ci żywi i Ci umarli... w bitwie pod Grunwaldem, pod Moskwą, w kampanii wrześniowej, w obozach hitlerowskich i sowieckich, w Krakowie, na Wołyniu, w Katyniu...

I cóż? Stała się tragedia smoleńska! Nie był to oczywiście przypadek i przypadkiem nie było to, że zginęli znów najznamienitsi synowie i córy Naszej Ojczyzny z Prezydentem RP Lechem Kaczyńskim. Był szok, wielka żałoba, znicze w Warszawie, pogrzeb na Wawelu, Solidarni 2010... było wszystko, co dawało nam wiarę w zwycięstwo... i znów przegraliśmy, bo Prezydentem został pro-rosyjski B. Komorowski a premierem po raz kolejny został pro-unijno-niemiecki D. Tusk.

Ale cóż z tego? Czy mamy się poddać?

Takie marsze i wewnętrznie w nich tkwiący duch patriotyzmu dają znów nadzieję i wiarę w zwycięstwo. Nie można odbierać nam tej nadziei! Dla nas wszystkich, zatomizowanych i rozproszonych po całej Polsce taka wspólnota gorących i prawdziwie polskich serc jest dziś naszym orężem. Innego nie mamy a widok i świadomość, że jest nas tylu tylko potęguje w nas chęć działania i wydobywa nas z marazmu i zniechęcenia!

My, blogerzy nie mamy nic... oprócz słowa. Wielu ludzi nie ma możliwości lub talentu do pisania, ale kocha Ojczyznę nieraz mocniej niż my. I dla nas i dla nich te wiece i demonstracje są jak łyk wody na pustyni, jak piękno słońca po wielodniowych deszczach, jak kwitnący kwiat na spalonej ziemi i... jak nawóz, który spowoduje, że ta ziemia znów odżyje i będzie rodzić swoje wspaniałe owoce.

Wierzę, że te owoce pojawią się bardzo szybko i będę dezawuował każdego, kto będzie próbował zabrać mi tę wiarę, tę nadzieję...

Widząc te tłumy na marszach, obserwując ten strach w oczach rządzących i tych, dla których marazm i zniechęcenie Polaków jest wartością nadrzędną... Wierzę, że warto a moja nadzieja na ostateczne zwycięstwo rośnie!

Zwyciężymy!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

środa, 15 sierpnia 2012

Gloryfikujmy nasze zwycięstwa!

Dziś 15 sierpnia 2012 roku, katolickie Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii i Panny, ale także święto państwowe Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, czyli Święto Wojska Polskiego obchodzone w rocznicowym dniu zwycięstwa Oręża Polskiego nad Bolszewikami w 1920 roku. To data upamiętniająca rozpoczęcie "Cudu nad Wisłą" jako najważniejszego zwrotu Bitwy Warszawskiej, która doprowadziła do pokonania Sowieckiej Szpetnej Bolszewii i uratowała świat przed zalewem marksistowsko-leninowskego komunizmu.

Bitwę Warszawską 15 sierpnia 1920 roku uważa się powszechnie za jedną z trzech najważniejszych bitew XX wieku w dziejach świata i zarazem jedną z osiemnastu decydujących w całej historii ludzkości.

W tych sierpniowych dniach 1920 roku, których symbolem jest 15 sierpnia, polskie wojska dowodzone przez J. Piłsudskiego rozgromiły w tej bitwie rozwydrzone hordy rosyjskich, sowieckich wojsk bolszewickich, które w niesławie musiały uznać wyższość - odrodzonego po przeszło 100 latach zaborów - państwa i narodu polskiego.

To zwycięstwo nad ogólnie milionową, ludobójczą armią  sowiecką powstrzymało planowany przez W. Lenina "rozlew" na całą Europę (a może świat) barbarzyńskiego i zbrodniczego marksistowskiego komunizmu. Sowieci mieli zdecydowaną przewagę, ale nie docenili determinacji Polaków w obronie swojego, dopiero co odzyskanego państwa oraz kunsztu wojskowego J. Piłsudskiego a także nie docenili polskiego wywiadu, który zinfiltrował Sowietów i wydatnie przyczynił się do "Cudu nad Wisłą". Polska pokonując rozwydrzonego sowieckiego barbarzyńcę uratowała swoją niepodległość i niepodległość całej Europy! Nikt oprócz Polski nie zdołał nigdy pokonać sowiecko-rosyjskiej, komunistycznej hydry!

Wojna polsko-bolszewicka rozpoczęła się zaraz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości po przeszło wiekowym zaborczym zniewoleniu. Będąca początkiem wojny Operacja "Wisła" zainicjowana została z rozkazu W. Lenina już 18 listopada 1918 roku. Pokonanie Polski było dla Lenina jedynie celem taktycznym. Strategicznie zamierzał bowiem udzielić pomocy komunistom, którzy w tym samym okresie próbowali wszcząć rewolucję w Niemczech i w krajach powstałych z rozpadu Austro-Węgier, by w ten sposób - "po trupie Polski" - płomień światowej rewolucji ogarnął całą Europę, niszcząc jej chrześcijański fundament. Dlatego tak dramatycznie zabrzmiało pytanie postawione przed Bitwą Warszawską przez Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego: "Co wybieramy, niewolę czy zwycięstwo?". Odpowiedź mogła być tylko jedna: "Zwycięstwo do ostatniej kropli krwi"" (za: http://blogmedia24.pl/node/50988).

W wyniku Bitwy Warszawskiej i następującej po niej Bitwy nad Niemnem, 15 października delegacje polskie i sowieckie zawarły w Rydze zawieszenie broni, a w marcu 1921 na jego bazie zawarty został traktat pokojowy, który do agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 na lat osiemnaście i pół uregulował stosunki polsko-sowieckie i wytyczył polską granicę wschodnią (za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_warszawska_1920).

Bitwa Warszawska była kolejną zwycięską bitwą nad Moskalami, których - na przestrzeni dziejów - byli zdolni pokonać właśnie tylko Polacy. 4 lipca 1610 roku wojska polskie ówczesnego wojewody kijowskiego (późniejszego - od 1918 roku - hetmanem i kanclerza wielkiego koronnego) Stanisława Żółkiewskiego liczące około 7 tys. żołnierzy rozbiły pod Kłuszynem 35 tys. armię rosyjską wspomaganą przez armię Szwedzką. Wkrótce potem doszło do rokowań, które rozpoczęły się 5 sierpnia, zakończonych układem z dnia 27 sierpnia, na mocy którego królewicz Władysław został uznany carem Rosji. W obręb moskiewskich murów wojska polskie wkroczyły 12 września, a 8 października Żółkiewski przybył na Kreml. Car Wasyl Szujski oraz jego bracia Dymitr Szujski i Iwan Szujski zostali więźniami hetmana. Natychmiast Wasyl Szujski uznał prawa królewicza Władysława Wazy do tronu rosyjskiego. Dowódcą wojsk polskich na Kremlu moskiewskim został Aleksander Korwin Gosiewski. Była to jedyna w historii Rosji jej klęska, której wynikiem był upadek Moskwy i przejęcie jej przez wrogie jej wojska! Rok później 29 października 1611 hetman Żółkiewski w uroczystym orszaku wkroczył ze swoim wojskiem do Warszawy wioząc ze sobą Wasyla Szujskiego oraz jego braci, którzy w obecności szlachty i senatu na Zamku Królewskim złożyli królowi Zygmuntowi III Wazie przysięgę wierności. Oddali pokłon polskiemu królowi i narodowi polskiemu uniżenie bijąc głową w posadzkę.

Wcześniej, 10 kwietnia 1525 na Goldzie rynku krakowskiego - po wcześniejszym zawarciu traktatu między królem Zygmuntem I Starym a Albrechtem Hohenzollernem - odbył się Hołd Pruski, w wyniku którego Prusy Zakonne zostały przekształcone w Księstwo Pruskie jako lenno Polski. Albrecht odebrał z rąk króla proporzec z herbem Prus Książęcych jako symbolem lenna. Oznakę zależności od króla i Korony symbolizowała umieszczona na piersi czarnego pruskiego orła litera S (Sigismundus) oraz korona na jego szyi.

Jeszcze wcześniej 15 lipca 1410 roku rozegrała się Bitwa pod Grunwaldem, w której Polacy pod wodzą Króla Władysława Jagiełły rozgromili niemieckie wojska krzyżackie pod wodzą Wielkiego Mistrza Krzyżackiego Ulricha von Jungingena...

--------------------

Pamiętajmy o największych dniach chwały polskiego oręża i gloryfikujmy nasze zwycięstwa! One kształtują naszą narodową tożsamość, określają nasze miejsce we współczesnym świecie do dzisiaj. Pamiętajmy, że gdyby nie oni wszyscy... nasi przodkowie walczący o niepodległość i suwerenność naszej Ojczyzny, również w czasie II Wojny Światowej, to dzisiaj zapewne Polski już dawno by nie było.

Pamiętajmy o przeszłości, bo "...ten, kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, to nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości" (J. Piłsudski) a "...naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości...” (Prymas S. Wyszyński).

Pozdrawiam

P.S.
Zachęcam do drukowania i kolportowania Serwisu Blogmedia24, wydania specjalnego z okazji Święta 15.08.2012: http://blogmedia24.pl/node/59411

P.S.2
Warto jeszcze wspomnieć o też jednej z najważniejszych bitew w dziejach świata, t.j. Bitwie pod Wiedniem, która uratowała świat chrześcijański od zalewu Imperium Osmańskiego. "...Bitwa pod Wiedniem stoczona została 12 września 1683 roku między wojskami polsko-austriacko-niemieckimi, pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego, a armią Imperium osmańskiego pod wodzą wezyra Kara Mustafy. Zakończyła się klęską Osmanów, którzy od tej pory przeszli do defensywy i przestali stanowić zagrożenie dla chrześcijańskiej części Europy...". (za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Wiedniem_(1683))

"Rafał Ziemkiewicz przypomniał w styczniu 2012 (na łamach „Rzeczypospolitej") o pewnym międzynarodowym spotkaniu prezydenta Kaczyńskiego. Przywódcy europejscy, chcąc tam wyrazić życzliwość wobec Polski, uznali, że najlepiej to zrobią deklarując współczucie wobec polskich dziejów, pełnych tragedii i klęsk. „Kaczor" wysłuchał tego spokojnie, po czym zrobił lekko zdziwioną minę i odparł : „ — Ależ, proszę państwa, nasza historia jest taka, że wpierw zatrzymaliśmy na kilkaset lat ekspansję Niemców ku Wschodowi, później parcie islamu ku Zachodowi, a wreszcie marsz rewolucji bolszewickiej. W międzyczasie stworzyliśmy pierwszą europejską republikę z obieralnym, odpowiedzialnym przed prawem władcą, i z zasadą równouprawnienia religii, a kiedy przyszedł XX wiek, pierwsi stawiliśmy opór Hitlerowi, zmuszając Zachód, by rozprawił się z hitlerowską Rzeszą. Rozprawienie się z Sowietami zostało wszczęte przez polską Solidarność". Jasno widać, że kraj, który stworzył silne fundamenty upadku dwóch największych totalitarnych sys temów XX stulecia — może wszystko, żadne wyzwania mu niestraszne. „ (za: http://mojsiewicz.salon24.pl/432572,lysiak-o-reakcji-kaczora-na-litosc-nad-polakami)

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

niedziela, 9 października 2011

Sukces B. Komorowskiego!?

Witam

Teraz tylko analitycznie powierzchownie...

Pisałem swego czasu, że w Polsce jest sytuacja anormalna.  Prezydentem został w bardzo specyficznych warunkach (po tragicznej śmierci na obcej, "kgbowskiej" ziemi,  Prezydenta śp. L. Kaczyńskiego) człowiek, który tuż przed tym, jak został wyznaczony do kandydowania był "ziewającym" Marszałkiem Sejmu z prawie 3% poparciem społecznym. Wcześniej naturalnym dla wszystkich kandydatem był szef PO i "od zawsze" pragnący prezydentury, Donald Tusk...

Prawdopodobnie niestety D. Tusk też zapewne został poinformowany o tym, że przestał być tym kandydatem na polskiego prezydenta a naturalnym kandydatem został B. Komorowski...

Sytuacja zrobiła się kuriozalna... Szef największej partii - mimo, że zawsze chciał – nie został prezydentem a został nim ten, który lubił polować na głuszce razem ze swoim przyjacielem J. Palikotem... na obcej "kgbowskiej" ziemi... zresztą wieczorami opijając zwierzęce trofea dostarczaną przez "kgbistów" rosyjską wódką...

Do dzisiaj B. Komorowski jako Prezydent RP nie miał całkowicie własnego "zaplecza politycznego". Sądzę, że Ruch Palikota takowym zapleczem Prezydenta - może trochę nieoficjalnym - w najbliższym czasie zapewne będzie... Prawdopodobna  "Operacja Ruch Palikota" zakończyła się powodzeniem... Czy aż tak dużym? Zobaczymy...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"