Wedle informacji portalu wpolityce.pl dziennik "Rzeczpospolita" opublikował materiał, w którym anonimowi funkcjonariusze BOR oświadczają [1]:
"Nie jesteśmy w stanie należycie zadbać o bezpieczeństwo prezydenta".
Swoją arcyciekawą konstatację odnosili do dwóch zdarzeń, gdzie bezpieczeństwa głowy państwa nie byli w stanie należycie zapewnić: mecz piłki ręcznej w krakowskiej Tauron Arenie, podczas którego prezydent kibicował w miejscu ogólnie dostępnym a nie w strefie VIP-ów której nie było oraz gala Człowieka Roku „Gazety Polskiej”, gdzie byłby problem np. z ewakuacją prezydenta gdyby okazało się to koniecznością.
Kancelaria Prezydenta i BOR-owcy mówią o zaniedbaniach organizacyjnych a MSWiA twierdzi, iż podczas obu imprez wszystkie procedury bezpieczeństwa zostały spełnione. Z kolei osoby z ochrony prezydenta twierdzą, że ochrona - choćby w Krakowie - była jedynie iluzoryczna.
Przyznam szczerze, że jestem zszokowany ową informacją i to w kilku aspektach.
Pierwszym jest w ogóle to, iż o takich sprawach dyskutuje się publicznie. Funkcjonariusze BOR, Kancelaria Prezydenta i organizatorzy imprez winni zrobić wszystko, aby bezpieczeństwo prezydenta było zapewnione a wszelkie niejasności należy rozwiewać w zamkniętym gronie.
Drugim - powiązanym z poprzednim - jest sam fakt, iż BOR-wcy nie są w stanie zapewnić odpowiedniej ochrony prezydentowi oraz przyznają się do tego publicznie i to post factum. To przecież jest jakieś horrendalne kuriozum i to bardzo niebezpieczne kuriozum.
Trzecim jest dopuszczenie do uczestnictwa prezydenta w wydarzeniach, na których nie można zagwarantować mu wystarczającej ochrony.
W związku z każdą z tych wskazanych moich wątpliwości mogą się rodzić różnorodne pytania:
Dlaczego BOR-owcy dyskutują o tym publicznie i rozpowszechniają tego typu informacje uderzające przecież w nich samych? Czy może dlatego, aby poprzez presję dokonać odpowiednich zmian w funkcjonowaniu ochrony prezydenta? A może, żeby wskazać, iż prezydent nie jest odpowiednio chroniony i tym samym zachęcić do jakiś działań przeciwko niemu? Czy też może, aby zawczasu się usprawiedliwić, gdyby prezydentowi stało się coś złego? A może też, aby wskazać, że prezydent (i jego otoczenie) jest niefrasobliwy i nie dba należycie o swoje bezpieczeństwo?
Niezależnie jednak od przyczyn zainicjowania takiej publicznej dyskusji jedno pozostaje pewne. Coś jest nie tak z BOR-em i jak najszybciej należy to zmienić!
Wszak nasz prezydent ma wielu wrogów i już niektórzy wysyłają go na Wawel, gdzie od prawie sześciu lat leży prezydent, który też miał wielu wrogów...
[1] http://wpolityce.pl/polityka/281172-iluzoryczna-ochrona-prezydenta-bor-przyznaje-ze-nie-jest-w-stanie-zapewnic-glowie-panstwa-nalezytego-bezpieczenstwa
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą l. kaczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą l. kaczyński. Pokaż wszystkie posty
środa, 10 lutego 2016
środa, 13 stycznia 2016
Kto i dlaczego boi się J. Kaczyńskiego?
Bloger Piotr Piętak na portalu salon24 opublikował swój tekst pt. "Dlaczego boimy się J. Kaczyńskiego?", w którym przedstawił m.in. trzy powody, które wedle niego miałyby powodować strach Polaków przed J. Kaczyńskim.
O pierwszym z nich tak napisał: "... otóż w Polsce, zasadnicze decyzje polityczne nie podejmuje premier i jego ministrowie tylko człowiek dla którego polityka i sprawowanie władzy może zostać użyta do wykonania zemsty i to zemsty prywatno-publicznej". Innymi słowy Polacy mają bać się zemsty J. Kaczyńskiego za tragedię smoleńską, zemsty skierowanej wobec tych, którzy zachowali się wtedy skandalicznie a strach ten potęgowany jest dodatkowo przez ich wyrzuty sumienia.
Drugim powodem - zresztą jako uzupełnienie pierwszego - miałoby być "powołanie komisji ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej w skład której wejdą członkowie komisji A. Macierewicza. Dla tych ludzi tragedia smoleńska to był zamach. Powołanie tej komisji wzmacnia przekonanie wśród części opinii publicznej, że celem J. Kaczyńskiego jest zemsta, postawienie w stan oskarżenia ludzi według niego odpowiedzialnych za katastrofę".
Zaś jako trzeci powód strachu przed J. Kaczyńskim Piotr Piętak wskazuje m.in na Z. Ziobrę pisząc tak: "...minister Ziobro i podporządkowanie ministrowi sprawiedliwości prokuratury. Minister Ziobro jest – czy to się zwolennikom PiS podoba czy nie – symbolem władzy, która mediatyzowała przemoc wobec swoich przeciwników politycznych i ideowych. Jednocześnie minister Ziobro – w oczach tych, którzy boja się władzy J. Kaczyńskiego – jest kimś w rodzaju prokuratora Wyszyńskiego mienszewika, który na rozkaz Stalina wiernego ucznia naczelnego bolszewika Lenina – skazywał w procesach publicznych przeciwników Soso (...) Dlaczego wczorajszy zdrajca - według elektoratu PiS – odzyskuje tak łatwo łaski J. Kaczyńskiego? Odpowiedź, dla tych, którzy znają elementarz psychologii jest jasna jak słońce".
Ogólnie nie neguję pewnej racjonalności i słuszności owych przyczyn strachu przed J. Kaczyńskim, ale czy jest to strach zwykłych Polaków czy może raczej kreatorów i beneficjentów III RP, całego tego środowiska tych antypolskich w większości "elit"? Sądzę, że właśnie raczej ich a nie zwykłych Polaków a także części tych Polaków zwanych "lemingami".
Poza tym tak naprawdę problem jest o wiele szerszy i w sumie leży gdzie indziej.
Zastanowiwszy się nad kreatorami i beneficjentami III RP (też zewnętrznymi) to ich strach wyrażany jest - wedle mnie - w pięciu obszarach.
Pierwszy to utrata władzy, wpływów i profitów osiąganych dzięki tej władzy. To rzesza polityków, szemranych biznesmenów, słabych urzędników (kariera dzięki nepotyzmowi i znajomościom oraz służalczości wobec III RP), uległych i politycznie zaangażowanych dziennikarzyn, celebrytów różnej prowieniencji, całego mainstreamu III RP. Ten strach idealnie oddaje stwierdzenie: "ryk świń odrywanych od koryta". Dotyczy to również np. zewnętrznych instytucji finansowych i sieci handlowych (rychłe ich opodatkowanie) oraz utraty możliwości drenowania finansowego Polski przez korporacje zagraniczne (uszczelnienie VAT, unormowanie tzw. "cen transakcyjnych", ograniczenie możliwości finansowania tzw. doradztwa właścicielskiego).
Drugi to strach przed odpowiedzialnością za działania przestępcze (morderstwa, "seryjny samobójca", złodziejstwo, nepotyzm), działanie na szkodę Polski i zdradę Polski (plan L. Balcerowicza, czyli Sachsa-Sorosa, prywatyzacja, niszczenie przemysłu, wygaszanie Polski, palenie akt bezpieki, "gruba kreska", afery PO i całej III RP, Magdalenka, OS, uwłaszczenie komunistów na majątku narodowym, agenci, agenci wpływu, lobbing, proniemieckość, prorosyjskość). W tej kategorii mieści się też strach przed prawdą o tragedii smoleńskiej.
Trzeci to strach przed prawdą o III RP, czyli umowie pomiędzy komunistami i różową opozycją o ustanowieniu quasi wolnościowej III RP. Ten strach też jest powiązany ze zbiorem zastrzeżonym IPN i z archiwami wojskowymi oraz działaniami m.in. WSI oraz związany z historyczną oceną bohaterów III RP, czyli z faktem, że prawda o nich zamieni ich z bohaterów na historycznych zdrajców Polski.
Czwarty strach a może i złość to przerwanie procesów zawłaszczania i podporządkowania sobie Polski przez pewne środowiska, które już myślały, że Polska jest ich. Są to m.in.: korporacje przemysłowo-bankowe (przejęcie polskiej gospodarki, pauperyzacja Polaków, ubezwłasnowolnienie kredytem, tania siła robocza, ogromny rynek zbytu towarów własnych), kondominium niemiecko-rosyjskie (kontynuacja plany Ribbentrop - Mołotow i planu niemieckiej Mitteleuropy) oraz część środowisk żydowskich, które chciały i chcą z części Polski utworzyć mityczną Judeopolonię, czyli raj dla Żydów a z Polaków uczynić tylko i wyłącznie masy siły roboczej - Polaków biednych, słabo wykształconych, pozbawionych religii katolickiej i patriotyzmu oraz własnej ojczyzny. Istotnym elementem jest też utrata (zablokowanie) możliwości przejęcia ogromnych polskich zasobów naturalnych, ziemi, wód i lasów.
Piąty to wreszcie zastopowanie w Polsce (a tym samym w wielu innych krajach) rewolucji komunistycznej, rewolucji kulturalnej opartej na ideach komunisty A. Gramsciego, czyli: laicyzacji społeczeństw, ich wynarodawiania, politpoprawności, dominacji lewackości i tzw. demoliberalizmu, multi-kulti, gender, LGBT, aborcji, eutanazji, pedofilii, oderwania od wartości chrześcijańskich, islamizacji Europy jako część walki z cywilizacja łacińską, likwidacji państw narodowych m.in. poprzez tworzenie struktur a'la państwowych w postaci dzisiejszej UE a na koniec istotne utrudnienie w procesie budowy Jednego Rządu Światowego... Zresztą w tym zakresie też chodzi mi.in. o strach przed neutralizacją w Polsce wpływów lóż masońskich i innych takich jak Bilderbergowie (poprzez m.in. takie fundacje jak sorosowa Fundacja S. Batorego, po części Fundacja Adenauera - choć to fundacja wspierająca przede wszystkim germanizację przedwojennych terenów niemieckich w Polsce, Open Society Foundation czy FOR ) a to w większości środowiska żydowskie związane z kapitałem bankowym i korporacyjnym oraz politykami, naukowcami, celebrytami, naukowcami i dziennikarzami.
To są strachy elit III RP (i nie tylko, ale też i nie Polaków, również za granicą), ale tak naprawdę nie zwykłych ludzi.
Ci zwykli ludzi wyrażający obecnie strach przed J. Kaczyńskim to wytwory wieloletniej propagandy nienawiści i manipulacji ludźmi oraz blokady informacyjnej mediów i ich stronniczości. Przez całe niemal 26 lat a przez ostatnie kilkanaście była prowadzona zmasowana nagonka na braci Kaczyńskich. Niemal dwa pokolenia słyszały cały czas tylko półprawdy i kłamstwa o nich a już o Jarosławie szczególnie (oprócz okresu prezydentury L. Kaczyńskiego, gdzie w równym stopniu oczerniano i niszczono obydwu braci). Cała narracja III RP z GW na czele kreowała z J. Kaczyńskiego na potwora, faszystę, Hitlera, Putina. Wdrukowano w mózgi ludzi irracjonalny strach przez PiS-em i J. Kaczyńskim. Działo się to na wszystkich frontach a w zmonopolizowanych jedynie słuszną lewacką polipoprawnością i służalczością wobec III RP mediach szczególnie. Zakodowano u wielu ludzi coś na kształt negacji i nienawiści wobec J. Kaczyńskiego na sam dźwięk jego nazwiska i nazwy PiS czy też słów patriotyzm, naród i polskość. . Były to działania perfidne i cyniczne, ale psychologicznie skuteczne a wynikały też ze strachu przed pewnym elitarnym, polskim formatem politycznym J. Kaczyńskiego i skutecznością jego działań oraz strachu przed polskością i historycznie ukształtowanymi Polkami.
KOD, Nowoczesna czy PO chcą bazować na tym właśnie wykreowanym odruchu irracjonalnej nienawiści części ukształtowanych przez siebie lemingów. Oczywiście elity bronią siebie, ale hipokrytycznie i cynicznie korzystają z efektów tych lat manipulacji ludźmi i dalej bazują na tym samym oraz dodatkowo na redukowaniu tzw. dysonansu poznawaczego (powyborczego) u tzw. lemingów. Ten dysonans jest zjawiskiem psychologicznie znanym i opiera się m.in. na niemożności (niechęci) przyznania się do błędu i szukania usprawiedliwień dla własnych działań, postaw czy poglądów (nawet głupich, błędnych, fałszywych i irracjonalnych) oraz szukaniu potwierdzenia ich słuszności (m.in. dzięki temu, że wielu myśli tak jak oni).
Dla manipulacyjnie ukształtowanych przez elity III RP lemingów nie jest istotna prawda i logika. Ich prawdą i logiką jest jedno: J. Kaczyński jest złem i zawsze złem, niezależnie od racjonalności i rzeczywistości a patriotyzm i polskość to anachronizm. To stadne działanie, które idealnie wyraziła jedna Pani w niedawnych Wiadomościach, która na manifestacji KOD opowiedziała drżąco i autentycznie ze strachem o tym jak ona się boi dziś J. Kaczyńskiego i PiS, boi się nawet zadzwonić z komórki (i pokazała drżącą ręką tą komórkę). To jest właśnie efekt manipulacji i systematycznego odmóżdżania ludzi.
Dodatkowo jeszcze awersja do nowych władz to efekt rewolucji kulturalnej i wykreowania u wielu Polaków negacji wobec wiary, patriotyzmu, państwowości, polskości, Ojczyzny, niepodległości i suwerenności. To właśnie wykreowana wyższość lewackiego demoliberalizmu nad demokracją i narodową demokracją. Wmówiono wielu Polakom, że owa lewacka europejskość daje poczucie wyższości nad ksenofobami, faszystami, niewykształconym motłochem, wiernymi, patriotami, średniowieczem, itd. To też zostało wdrukowane do mózgów wraz z kompleksem tej europejskości oraz poczuciem przynależności do tzw. postępowych elit. Wyraża się to też m.in. w gloryfikowaniu flagi unijnej i pieśni "Oda do Radości".
Ponadto jeszcze wpływ na opozycyjną wobec nowych władz postawę części społeczeństwa ma społeczno-polityczny kształt dotychczasowej III RP, państwa chorego w wielu obszarach. W takiej chorej Polsce ludzie zostali wychowani i nie wiedzą, co to normalne, godne państwo i Ojczyzna.
Naturalny strach przed zmianami to dodatkowy psychologiczny atut dzisiejszych opozycjonistów wobec swoich lemingów. Zmiana budzi zawsze pewien opór, dopóki nie okaże się, że ta zmiana tworzy coś lepszego. Dlatego elity III RP zaatakowały od razu, aby nie dopuścić do zmian i żeby nie pozwolić na dobre efekty tych zmian zauważone przez ludzi, m.in. też przez swoich lemingów.
Bo te elity wiedzą, że powstanie normalności w Polsce przekreśli całe ich życie i te niby dokonania dla wolności i rozwoju Polski.
Zresztą ci kreatorzy i beneficjenci chorego państwa polskiego zwanego III RP ("chuj, dupa i kamieni kupa" czy też "teoretyczne państwo") wiedzą, że nie są w stanie już zmanipulować więcej, szczególnie młodych ludzi, którzy korzystają nie tylko z A. Michnika vel. A. Szechtera, ale z wielu źródeł informacji (internet) a ponadto wielu poznało normalność na emigracji. Ten fakt też budzi u elit III RP wściekłość nie do opisania, a już u michnikowszczyzny totalną... bo przecież kiedyś tak wspaniale manipulowali ludźmi a oni szli za GW jak barany...
Tak więc przyczyny strachu zwykłych ludzi - w przeciwieństwie do elit - nie mają podłoża jakiegoś strachu przed zemstą, odpowiedzialnością, utratą profitów, prawdą o Smoleńsku, przekonaniem o sile sprawczej J. Kaczyńskiego nad działaniami prezydenta i rządu czy jakimiś innym faktami. To przede wszystkim efekt wieloletniej manipulacji i propagandy, również wobec A. Macierewicza czy Z. Ziobry. A A. Macierewicza boją się przede wszystkim WSI-oki oraz różnej maści agenci a Z. Ziobry przestępcy oraz środowisko niezweryfikowanych prawników i korporacji prawniczych (jaki to był bunt, gdy Ziobro chciał uwolnić zawody prawnicze i rozbić te korporacje...).
I na koniec. Mówiąc w tekście o zwykłych ludziach mam na myśli tych, którzy niestety zostali zmanipulowani i wykreowano z nich tzw. "lemingów". Stanowią oni na szczęście zdecydowaną mniejszość wśród Polaków, w tym zdecydowanie również u tych, którzy są całkowicie zrażeni do polityki i do państwa polskiego oraz prawie nigdy nie biorą udziału w wyborach... a to połowa Polaków.
A tak naprawdę w większości Polacy naprawdę nie boją się J. Kaczyńskiego...
Pozdrawiam
P.S. Tekst być może trochę w niektórych miejscach zanadto "skrótowy", ale wynika to z faktu, że powstał na bazie komentarza do tekstu pana Piotra Piętaka...
P.S.2 (dopisek po publikacji)
W swoim tekście skupiłem się raczej na strachu elit III RP, chociaż też wspomniałem o odrywaniu od koryta i ukróceniu możliwości drenażu Polski przez korporacje i banki zagraniczne, szczególnie niemieckie, ale też i inne w przypadku banków). Oczywiście jest to jedna z głównych przyczyn ataku na Polskę przez UE i jej agendy: KE i PE. Dziś KE wszczęła procedurę kontroli praworządności w Polsce. To skutek nagonki na Polskę przez niemieckich polityków i polskich zdrajców i zaprzańców spod znaku elit III RP i dawnego rządu PO-PSL + Nowoczesnej i KOD. Oczywiście dla UE czyli IV Rzeszy niepodległość i suwerenność Polski jest szokiem.
Przez 26 lat staliśmy się potulnymi barankami w stosunku do UE a już od momentu do niej wejścia i przez okres rządów PO-PSL staliśmy się jedynie landem niemieckim i bezwolnym wykonawcą rozkazów płynących z Brukseli i Berlina. IV Rzesza Niemiecka myślała, że już Polska jest całkowicie przez nią zdobyta a niemiecka buta tylko potęgowała to przeświadczenie. Okazało się, że Polacy wybrali inaczej i nowy rząd z prezydentem zaczęli traktować Polskę i Polaków tak jak polskie władze zawsze to winny robić. Polka stała się najważniejsza a jej dobro i dobro Polaków stało się najwyższym priorytetem.
Ta nagła suwerenność i podmiotowość Polski implikuje opór i strach elit unijno-europejskich. Ci totalitarni lewacy i demoliberałowie stworzyli UE czyli twórczo rozwinęli (lub chcą rozwinąć) ideę ZSRR, którą można nazwać ZSRE, czyli Związek Socjalistycznych Republik Europejskich. Głównym rozgrywającym w tym związku są Niemcy i to oni nie mogą się pogodzić z utratą swojego lennego landu. Zarówno gospodarczego jak i politycznego (Mitteleuropa).
Dodatkowo strach zniemczonych, lewackich elit unijnych jest potęgowany faktem, iż Polska jest największym ludnościowo i obszarowo krajem wśród nowych członków UE. Jest więc naturalnym liderem tych krajów, w tym Grupy Wyszehradzkiej. Nowe władze w Polsce powróciły do budowy jednego wspólnego stanowiska tych krajów, stanowiska sprzecznego z lewacka i demoliberalną politpoprawnością i dotychczasowym kierunkiem rozwoju UE prowadzącym do eliminacji suwerennych i niepodległych państw narodowych. Utrata Polski przez tych lewaków zagraża całej dotychczasowej UE a dodatkowo jest jeszcze UK, Chorwacja, Włochy, Hiszpania, Portugalia czy nawet Dania. Komuno-socjalistyczni lewacy z elit unijnych wiedzą, że Polska jest więcej warta niż Węgry a do tego graniczy z dominantem, czyli Niemcami.
UE się sypie i to przede wszystkim przez idiotyczną politykę czysto niemiecką i chęci Niemiec do dominacji gospodarczej i politycznej w UE. Kryzysy finansowe i polityczne, imigranci, polipoprawność, totalitaryzm lewacki będący zaprzeczeniem demokracji to w największej części niemieckie plagi. Niemcy nigdy nie przyznają się do porażki i choćby mieli pociągnąć w bagno innych będą dalej parli w to bagno.
Polska zawsze im wadziła a dziś szczególnie boja się odzyskania przez nią godności i suwerenności, bowiem zagraża to ich dominacji w UE i może się przyczynić do budowy UE jako wspólnoty państwa narodowych, Europy Ojczyzn. Stąd tez m.in. ten strach i histeria oraz straszenie Polski.
Rzygać mi się chce na tą niemiecką UE (duchy nazizmu niemieckiego), ale spokojnie. Róbmy swoje. Nie ma u nas żadnego zagrożenia demokracji jak np. w Niemczech. I jeszcze też mi się wydaje, że Niemcy jakoś chcą odwrócić uwagę od swoich kłopotów i skierować ją na Polskę.
B. Szydło wczoraj powiedział, że dalej będzie naprawiać Polskę, nie ugnie się przed histerią i oszczerstwami oraz będzie ją budować jako wolny i normalny kraj, Polskę (nie dosłownie ale taki był wydźwięk jej orędzia). I tego się trzymajmy a lewakom i socjalistom przekazujmy fakty i tyle.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
O pierwszym z nich tak napisał: "... otóż w Polsce, zasadnicze decyzje polityczne nie podejmuje premier i jego ministrowie tylko człowiek dla którego polityka i sprawowanie władzy może zostać użyta do wykonania zemsty i to zemsty prywatno-publicznej". Innymi słowy Polacy mają bać się zemsty J. Kaczyńskiego za tragedię smoleńską, zemsty skierowanej wobec tych, którzy zachowali się wtedy skandalicznie a strach ten potęgowany jest dodatkowo przez ich wyrzuty sumienia.
Drugim powodem - zresztą jako uzupełnienie pierwszego - miałoby być "powołanie komisji ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej w skład której wejdą członkowie komisji A. Macierewicza. Dla tych ludzi tragedia smoleńska to był zamach. Powołanie tej komisji wzmacnia przekonanie wśród części opinii publicznej, że celem J. Kaczyńskiego jest zemsta, postawienie w stan oskarżenia ludzi według niego odpowiedzialnych za katastrofę".
Zaś jako trzeci powód strachu przed J. Kaczyńskim Piotr Piętak wskazuje m.in na Z. Ziobrę pisząc tak: "...minister Ziobro i podporządkowanie ministrowi sprawiedliwości prokuratury. Minister Ziobro jest – czy to się zwolennikom PiS podoba czy nie – symbolem władzy, która mediatyzowała przemoc wobec swoich przeciwników politycznych i ideowych. Jednocześnie minister Ziobro – w oczach tych, którzy boja się władzy J. Kaczyńskiego – jest kimś w rodzaju prokuratora Wyszyńskiego mienszewika, który na rozkaz Stalina wiernego ucznia naczelnego bolszewika Lenina – skazywał w procesach publicznych przeciwników Soso (...) Dlaczego wczorajszy zdrajca - według elektoratu PiS – odzyskuje tak łatwo łaski J. Kaczyńskiego? Odpowiedź, dla tych, którzy znają elementarz psychologii jest jasna jak słońce".
Ogólnie nie neguję pewnej racjonalności i słuszności owych przyczyn strachu przed J. Kaczyńskim, ale czy jest to strach zwykłych Polaków czy może raczej kreatorów i beneficjentów III RP, całego tego środowiska tych antypolskich w większości "elit"? Sądzę, że właśnie raczej ich a nie zwykłych Polaków a także części tych Polaków zwanych "lemingami".
Poza tym tak naprawdę problem jest o wiele szerszy i w sumie leży gdzie indziej.
Zastanowiwszy się nad kreatorami i beneficjentami III RP (też zewnętrznymi) to ich strach wyrażany jest - wedle mnie - w pięciu obszarach.
Pierwszy to utrata władzy, wpływów i profitów osiąganych dzięki tej władzy. To rzesza polityków, szemranych biznesmenów, słabych urzędników (kariera dzięki nepotyzmowi i znajomościom oraz służalczości wobec III RP), uległych i politycznie zaangażowanych dziennikarzyn, celebrytów różnej prowieniencji, całego mainstreamu III RP. Ten strach idealnie oddaje stwierdzenie: "ryk świń odrywanych od koryta". Dotyczy to również np. zewnętrznych instytucji finansowych i sieci handlowych (rychłe ich opodatkowanie) oraz utraty możliwości drenowania finansowego Polski przez korporacje zagraniczne (uszczelnienie VAT, unormowanie tzw. "cen transakcyjnych", ograniczenie możliwości finansowania tzw. doradztwa właścicielskiego).
Drugi to strach przed odpowiedzialnością za działania przestępcze (morderstwa, "seryjny samobójca", złodziejstwo, nepotyzm), działanie na szkodę Polski i zdradę Polski (plan L. Balcerowicza, czyli Sachsa-Sorosa, prywatyzacja, niszczenie przemysłu, wygaszanie Polski, palenie akt bezpieki, "gruba kreska", afery PO i całej III RP, Magdalenka, OS, uwłaszczenie komunistów na majątku narodowym, agenci, agenci wpływu, lobbing, proniemieckość, prorosyjskość). W tej kategorii mieści się też strach przed prawdą o tragedii smoleńskiej.
Trzeci to strach przed prawdą o III RP, czyli umowie pomiędzy komunistami i różową opozycją o ustanowieniu quasi wolnościowej III RP. Ten strach też jest powiązany ze zbiorem zastrzeżonym IPN i z archiwami wojskowymi oraz działaniami m.in. WSI oraz związany z historyczną oceną bohaterów III RP, czyli z faktem, że prawda o nich zamieni ich z bohaterów na historycznych zdrajców Polski.
Czwarty strach a może i złość to przerwanie procesów zawłaszczania i podporządkowania sobie Polski przez pewne środowiska, które już myślały, że Polska jest ich. Są to m.in.: korporacje przemysłowo-bankowe (przejęcie polskiej gospodarki, pauperyzacja Polaków, ubezwłasnowolnienie kredytem, tania siła robocza, ogromny rynek zbytu towarów własnych), kondominium niemiecko-rosyjskie (kontynuacja plany Ribbentrop - Mołotow i planu niemieckiej Mitteleuropy) oraz część środowisk żydowskich, które chciały i chcą z części Polski utworzyć mityczną Judeopolonię, czyli raj dla Żydów a z Polaków uczynić tylko i wyłącznie masy siły roboczej - Polaków biednych, słabo wykształconych, pozbawionych religii katolickiej i patriotyzmu oraz własnej ojczyzny. Istotnym elementem jest też utrata (zablokowanie) możliwości przejęcia ogromnych polskich zasobów naturalnych, ziemi, wód i lasów.
Piąty to wreszcie zastopowanie w Polsce (a tym samym w wielu innych krajach) rewolucji komunistycznej, rewolucji kulturalnej opartej na ideach komunisty A. Gramsciego, czyli: laicyzacji społeczeństw, ich wynarodawiania, politpoprawności, dominacji lewackości i tzw. demoliberalizmu, multi-kulti, gender, LGBT, aborcji, eutanazji, pedofilii, oderwania od wartości chrześcijańskich, islamizacji Europy jako część walki z cywilizacja łacińską, likwidacji państw narodowych m.in. poprzez tworzenie struktur a'la państwowych w postaci dzisiejszej UE a na koniec istotne utrudnienie w procesie budowy Jednego Rządu Światowego... Zresztą w tym zakresie też chodzi mi.in. o strach przed neutralizacją w Polsce wpływów lóż masońskich i innych takich jak Bilderbergowie (poprzez m.in. takie fundacje jak sorosowa Fundacja S. Batorego, po części Fundacja Adenauera - choć to fundacja wspierająca przede wszystkim germanizację przedwojennych terenów niemieckich w Polsce, Open Society Foundation czy FOR ) a to w większości środowiska żydowskie związane z kapitałem bankowym i korporacyjnym oraz politykami, naukowcami, celebrytami, naukowcami i dziennikarzami.
To są strachy elit III RP (i nie tylko, ale też i nie Polaków, również za granicą), ale tak naprawdę nie zwykłych ludzi.
Ci zwykli ludzi wyrażający obecnie strach przed J. Kaczyńskim to wytwory wieloletniej propagandy nienawiści i manipulacji ludźmi oraz blokady informacyjnej mediów i ich stronniczości. Przez całe niemal 26 lat a przez ostatnie kilkanaście była prowadzona zmasowana nagonka na braci Kaczyńskich. Niemal dwa pokolenia słyszały cały czas tylko półprawdy i kłamstwa o nich a już o Jarosławie szczególnie (oprócz okresu prezydentury L. Kaczyńskiego, gdzie w równym stopniu oczerniano i niszczono obydwu braci). Cała narracja III RP z GW na czele kreowała z J. Kaczyńskiego na potwora, faszystę, Hitlera, Putina. Wdrukowano w mózgi ludzi irracjonalny strach przez PiS-em i J. Kaczyńskim. Działo się to na wszystkich frontach a w zmonopolizowanych jedynie słuszną lewacką polipoprawnością i służalczością wobec III RP mediach szczególnie. Zakodowano u wielu ludzi coś na kształt negacji i nienawiści wobec J. Kaczyńskiego na sam dźwięk jego nazwiska i nazwy PiS czy też słów patriotyzm, naród i polskość. . Były to działania perfidne i cyniczne, ale psychologicznie skuteczne a wynikały też ze strachu przed pewnym elitarnym, polskim formatem politycznym J. Kaczyńskiego i skutecznością jego działań oraz strachu przed polskością i historycznie ukształtowanymi Polkami.
KOD, Nowoczesna czy PO chcą bazować na tym właśnie wykreowanym odruchu irracjonalnej nienawiści części ukształtowanych przez siebie lemingów. Oczywiście elity bronią siebie, ale hipokrytycznie i cynicznie korzystają z efektów tych lat manipulacji ludźmi i dalej bazują na tym samym oraz dodatkowo na redukowaniu tzw. dysonansu poznawaczego (powyborczego) u tzw. lemingów. Ten dysonans jest zjawiskiem psychologicznie znanym i opiera się m.in. na niemożności (niechęci) przyznania się do błędu i szukania usprawiedliwień dla własnych działań, postaw czy poglądów (nawet głupich, błędnych, fałszywych i irracjonalnych) oraz szukaniu potwierdzenia ich słuszności (m.in. dzięki temu, że wielu myśli tak jak oni).
Dla manipulacyjnie ukształtowanych przez elity III RP lemingów nie jest istotna prawda i logika. Ich prawdą i logiką jest jedno: J. Kaczyński jest złem i zawsze złem, niezależnie od racjonalności i rzeczywistości a patriotyzm i polskość to anachronizm. To stadne działanie, które idealnie wyraziła jedna Pani w niedawnych Wiadomościach, która na manifestacji KOD opowiedziała drżąco i autentycznie ze strachem o tym jak ona się boi dziś J. Kaczyńskiego i PiS, boi się nawet zadzwonić z komórki (i pokazała drżącą ręką tą komórkę). To jest właśnie efekt manipulacji i systematycznego odmóżdżania ludzi.
Dodatkowo jeszcze awersja do nowych władz to efekt rewolucji kulturalnej i wykreowania u wielu Polaków negacji wobec wiary, patriotyzmu, państwowości, polskości, Ojczyzny, niepodległości i suwerenności. To właśnie wykreowana wyższość lewackiego demoliberalizmu nad demokracją i narodową demokracją. Wmówiono wielu Polakom, że owa lewacka europejskość daje poczucie wyższości nad ksenofobami, faszystami, niewykształconym motłochem, wiernymi, patriotami, średniowieczem, itd. To też zostało wdrukowane do mózgów wraz z kompleksem tej europejskości oraz poczuciem przynależności do tzw. postępowych elit. Wyraża się to też m.in. w gloryfikowaniu flagi unijnej i pieśni "Oda do Radości".
Ponadto jeszcze wpływ na opozycyjną wobec nowych władz postawę części społeczeństwa ma społeczno-polityczny kształt dotychczasowej III RP, państwa chorego w wielu obszarach. W takiej chorej Polsce ludzie zostali wychowani i nie wiedzą, co to normalne, godne państwo i Ojczyzna.
Naturalny strach przed zmianami to dodatkowy psychologiczny atut dzisiejszych opozycjonistów wobec swoich lemingów. Zmiana budzi zawsze pewien opór, dopóki nie okaże się, że ta zmiana tworzy coś lepszego. Dlatego elity III RP zaatakowały od razu, aby nie dopuścić do zmian i żeby nie pozwolić na dobre efekty tych zmian zauważone przez ludzi, m.in. też przez swoich lemingów.
Bo te elity wiedzą, że powstanie normalności w Polsce przekreśli całe ich życie i te niby dokonania dla wolności i rozwoju Polski.
Zresztą ci kreatorzy i beneficjenci chorego państwa polskiego zwanego III RP ("chuj, dupa i kamieni kupa" czy też "teoretyczne państwo") wiedzą, że nie są w stanie już zmanipulować więcej, szczególnie młodych ludzi, którzy korzystają nie tylko z A. Michnika vel. A. Szechtera, ale z wielu źródeł informacji (internet) a ponadto wielu poznało normalność na emigracji. Ten fakt też budzi u elit III RP wściekłość nie do opisania, a już u michnikowszczyzny totalną... bo przecież kiedyś tak wspaniale manipulowali ludźmi a oni szli za GW jak barany...
Tak więc przyczyny strachu zwykłych ludzi - w przeciwieństwie do elit - nie mają podłoża jakiegoś strachu przed zemstą, odpowiedzialnością, utratą profitów, prawdą o Smoleńsku, przekonaniem o sile sprawczej J. Kaczyńskiego nad działaniami prezydenta i rządu czy jakimiś innym faktami. To przede wszystkim efekt wieloletniej manipulacji i propagandy, również wobec A. Macierewicza czy Z. Ziobry. A A. Macierewicza boją się przede wszystkim WSI-oki oraz różnej maści agenci a Z. Ziobry przestępcy oraz środowisko niezweryfikowanych prawników i korporacji prawniczych (jaki to był bunt, gdy Ziobro chciał uwolnić zawody prawnicze i rozbić te korporacje...).
I na koniec. Mówiąc w tekście o zwykłych ludziach mam na myśli tych, którzy niestety zostali zmanipulowani i wykreowano z nich tzw. "lemingów". Stanowią oni na szczęście zdecydowaną mniejszość wśród Polaków, w tym zdecydowanie również u tych, którzy są całkowicie zrażeni do polityki i do państwa polskiego oraz prawie nigdy nie biorą udziału w wyborach... a to połowa Polaków.
A tak naprawdę w większości Polacy naprawdę nie boją się J. Kaczyńskiego...
Pozdrawiam
P.S. Tekst być może trochę w niektórych miejscach zanadto "skrótowy", ale wynika to z faktu, że powstał na bazie komentarza do tekstu pana Piotra Piętaka...
P.S.2 (dopisek po publikacji)
W swoim tekście skupiłem się raczej na strachu elit III RP, chociaż też wspomniałem o odrywaniu od koryta i ukróceniu możliwości drenażu Polski przez korporacje i banki zagraniczne, szczególnie niemieckie, ale też i inne w przypadku banków). Oczywiście jest to jedna z głównych przyczyn ataku na Polskę przez UE i jej agendy: KE i PE. Dziś KE wszczęła procedurę kontroli praworządności w Polsce. To skutek nagonki na Polskę przez niemieckich polityków i polskich zdrajców i zaprzańców spod znaku elit III RP i dawnego rządu PO-PSL + Nowoczesnej i KOD. Oczywiście dla UE czyli IV Rzeszy niepodległość i suwerenność Polski jest szokiem.
Przez 26 lat staliśmy się potulnymi barankami w stosunku do UE a już od momentu do niej wejścia i przez okres rządów PO-PSL staliśmy się jedynie landem niemieckim i bezwolnym wykonawcą rozkazów płynących z Brukseli i Berlina. IV Rzesza Niemiecka myślała, że już Polska jest całkowicie przez nią zdobyta a niemiecka buta tylko potęgowała to przeświadczenie. Okazało się, że Polacy wybrali inaczej i nowy rząd z prezydentem zaczęli traktować Polskę i Polaków tak jak polskie władze zawsze to winny robić. Polka stała się najważniejsza a jej dobro i dobro Polaków stało się najwyższym priorytetem.
Ta nagła suwerenność i podmiotowość Polski implikuje opór i strach elit unijno-europejskich. Ci totalitarni lewacy i demoliberałowie stworzyli UE czyli twórczo rozwinęli (lub chcą rozwinąć) ideę ZSRR, którą można nazwać ZSRE, czyli Związek Socjalistycznych Republik Europejskich. Głównym rozgrywającym w tym związku są Niemcy i to oni nie mogą się pogodzić z utratą swojego lennego landu. Zarówno gospodarczego jak i politycznego (Mitteleuropa).
Dodatkowo strach zniemczonych, lewackich elit unijnych jest potęgowany faktem, iż Polska jest największym ludnościowo i obszarowo krajem wśród nowych członków UE. Jest więc naturalnym liderem tych krajów, w tym Grupy Wyszehradzkiej. Nowe władze w Polsce powróciły do budowy jednego wspólnego stanowiska tych krajów, stanowiska sprzecznego z lewacka i demoliberalną politpoprawnością i dotychczasowym kierunkiem rozwoju UE prowadzącym do eliminacji suwerennych i niepodległych państw narodowych. Utrata Polski przez tych lewaków zagraża całej dotychczasowej UE a dodatkowo jest jeszcze UK, Chorwacja, Włochy, Hiszpania, Portugalia czy nawet Dania. Komuno-socjalistyczni lewacy z elit unijnych wiedzą, że Polska jest więcej warta niż Węgry a do tego graniczy z dominantem, czyli Niemcami.
UE się sypie i to przede wszystkim przez idiotyczną politykę czysto niemiecką i chęci Niemiec do dominacji gospodarczej i politycznej w UE. Kryzysy finansowe i polityczne, imigranci, polipoprawność, totalitaryzm lewacki będący zaprzeczeniem demokracji to w największej części niemieckie plagi. Niemcy nigdy nie przyznają się do porażki i choćby mieli pociągnąć w bagno innych będą dalej parli w to bagno.
Polska zawsze im wadziła a dziś szczególnie boja się odzyskania przez nią godności i suwerenności, bowiem zagraża to ich dominacji w UE i może się przyczynić do budowy UE jako wspólnoty państwa narodowych, Europy Ojczyzn. Stąd tez m.in. ten strach i histeria oraz straszenie Polski.
Rzygać mi się chce na tą niemiecką UE (duchy nazizmu niemieckiego), ale spokojnie. Róbmy swoje. Nie ma u nas żadnego zagrożenia demokracji jak np. w Niemczech. I jeszcze też mi się wydaje, że Niemcy jakoś chcą odwrócić uwagę od swoich kłopotów i skierować ją na Polskę.
B. Szydło wczoraj powiedział, że dalej będzie naprawiać Polskę, nie ugnie się przed histerią i oszczerstwami oraz będzie ją budować jako wolny i normalny kraj, Polskę (nie dosłownie ale taki był wydźwięk jej orędzia). I tego się trzymajmy a lewakom i socjalistom przekazujmy fakty i tyle.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
III RP,
J. Kaczyński,
KOD,
l. kaczyński,
niemcy,
Niepodległość,
nowoczesna,
Patriotyzm,
PiS,
PO,
Polacy,
polska,
Prezydent,
rosja,
RZĄD,
strach,
zdrada okrągłostołowo-magdalenkowa,
żydzi
środa, 28 kwietnia 2010
Dysonans poznawczy po tragedii smoleńskiej. Jak go pokonać i uwierzyć w Nową już Polskę?
Witam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
Szanowni Polacy, którzy jeszcze niedawno w pełni i z przekonaniem uważaliście, że największym złem dla Polski i Was była Prezydentura L. Kaczyńskiego a najgorszym okresem dla Naszej Ojczyzny były rządy PiS!
Minęła żałoba po tragedii, która wstrząsnęła nami wszystkimi. Zginęło na rosyjskiej, obcej nam i tragicznej dla nas ziemi 96 Wspaniałych Polaków, Patriotów.
Najważniejszą oczywiście postacią spośród tych, którzy zginęli był Prezydent L. Kaczyński. Był uosobieniem Polaka-patrioty, ale także uosobieniem prawdziwego Męża Stanu. Walczył o Polskę, o uniezależnienie się energetyczne od Rosji. Walczył o polską rzeczywistą suwerenność i prawdziwą wolność. Taką wolność, która nie polega na bezwarunkowym podporządkowywaniu się decyzjom innych, ale taką, która te decyzje partnersko współtworzy. L.Kaczyński rozumiał też, co to znaczy sowiecka dominacja.
Prezydent L. Kaczyński walczył przede wszystkim o suwerenność i niezawisłość oraz faktyczna niepodległość Polski. Walczył o należne jej miejsce w UE i strukturach NATO. Ale był także jednym z nielicznych, którzy skutecznie potrafili dbać na forum unijnym o interesy krajów małych i średnich.
Niestety stała się tragedia.
Ale też stało się coś niesamowitego, coś czego nikt by się nie spodziewał. Ta tragiczna śmierć obudziła polski patriotyzm, ten jeszcze tak niedawno tak wyśmiewany i pogardzany właśnie przez piewców III RP i pieców bezpaństwowej UE - których uosobieniem są szerokie władze Platformy Obywatelskiej i część mainstreamu przeze mnie nazywana "michnikowszczyzną".
Ta śmierć obudziła w Polakach uśpioną naszą, narodową tożsamość i dumę z polskości. Poczuliśmy, że nie jest tak, że "polskość to nienormalność". Bo tak naprawdę jest odwrotnie: polskość to własnie normalność, to duma, to nasza tradycja i tożsamość. Inne kraje są dumne ze swojej narodowości. My też możemy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami. I ta tragiczne śmierć, paradoksalnie, pozwoliła wielu z Nas poczuć się po raz pierwszy w życiu ludźmi naprawdę wartościowymi, nie pustymi w środku.
Mamy - jako Naród - swoje wady i przywary, bywamy nieraz śmieszni groteskowi. Ale w sytuacji zagrożenia naszej tożsamości narodowej i państwowej zawsze okazywaliśmy się bohaterami. Dzięki temu nawet po 100 latach rusyfikacji i germanizacji, po latach II wojny światowej i reżimu komunistycznego, po wymordowaniu przez faszystów i komunistów najznamienitszych dzieci naszego narodu... nigdy nie poddaliśmy się niewoli OBCYCH.
Zobaczyliśmy jakże inną postać L. Kaczyńskiego od tej, która była bezczelnie i fałszywie kreowana przez pseudoelity III RP!
Pewnie wielu z Was jest w szoku i zastanawia się jak mogło tak się dać oszukać i zmanipulować. Część z Was czuje pewnie złość i gniew, że te pseudoelity po prostu traktowały Was jak bezmyślnych idiotów i li tylko jako rączki do głosowania.
Naprawdę jest mi smutno, że w jakiś sposób zostaliście wykorzystani przez tych zwykłych karierowiczów, dla których "Polska to nienormalność i dziki kraj". Jest mi smutno, że te pseudoelity sprowadziły działalność dla dobra Polski do poziomu wibratora i świńskiej głowy. Współczuję Wam, że teraz za to wszystko być może niektórzy z Was czują si nieswojo i wewnętrznie pusto a być może nawet jesteście źli na Siebie. Jest mi smutno, że część z Was dała się wciągnąć do miażdżącej krytyki wszelkich oznak narodowego, polskiego patriotyzmu. Jest mi przykro, że przez swoje działania staraliście się przekonać Polaków, że patriotyzm (reprezentowany m.in. przez większość PiS-u) jest anachronizmem i śmiesznym absurdem.
Tak naprawdę byliście ostatnio tylko pionkiem wykorzystywanym dla zniszczenia naszej polskości i państwowości.
I rozumiem Wasz ból i złość, Wasze zdezorientowanie a nawet może właśnie ów nieokreślony wstyd, pustke i złość na siebie.
Ale każdy z Nas popełnia błędy. Wszystkie one mogą wszakże być zapomniane. Każdy z nas może je naprawić, co będzie tym łatwiejsze, że często te błędy były niezawinione przez Was. Zostaliście perfidnie przecież oszukani. Zadrwiono z Was i potraktowano jak niemal bydło, które można dowolnie gnać w dowolnym kierunku... Sprzedano Wam śmierdzący kłamstwem produkt w kolorowym i pięknym opakowaniu. Trudno, raz można się dać oszukać, ale drugi raz chyba już nigdy?
Niestety w takich sytuacjach skrajnego rozmijania się prawdziwej rzeczywistości (faktyczny obraz L. Kaczyńskiego) od tej wykreowanej sztucznie, w którą się uwierzyło... często występuje u ludzi tzw. DYSONANS POZNAWCZY.
Jest to bardzo nieprzyjemne uczucie... Przecież - gdy nagle okazuje się, że idee i wartości oraz ludzie, w których się świecie wierzy okazują się fikcją i oszustwem... musi to być bolesne.
Dysonans poznawczy jest zjawiskiem naturalnym i zrozumiałym.
"Dysonans poznawczy to sytuacja, w której jednostka uświadamia sobie sprzeczność pomiędzy informacjami (przekonaniami) posiadanymi a informacjami odbieranymi, przy czym wszystkie te informacje dotyczą tej samej sprawy. Dysonans wywołuje przykry stan emocjonalny, motywujący jednostkę do jego usunięcia. Redukcja dysonansu może nastąpić na przykład poprzez zmianę interpretacji odbieranych treści (przykład: palacz, odrzucający informacje na temat szkodliwości palenia tytoniu czy też usprawiedliwianie nieetycznych zachowań polityka, partnera)".
(Źródło: wikipedia oraz literatura przedmiotu dla zainteresowanych zapraszam do dyskusji: krzysztofjaw@op.pl)
Właśnie szczególnym przypadkiem dysonansu poznawczego jest dysonans pozakupowy a w naszym wypadku dysonans powyborczy dla wyborców PO i dysonans (nazwałbym go) po-medialno-mainstreamowo-kreacyjnym rzeczywistość. Taki dysonans występuje wówczas, gdy konsument (w naszym przypadku , ktoś Kto uwierzył w kłamliwa reklame lub w sztucznie wykreowaną rzeczywistość i złego L. Kaczyńskiego - oszołoma) stwierdza, że dany produkt nie zaspokaja w pełni jego potrzeb (w naszym przypadku obietnice PO nie zostały spełnione a Polska jest zupełnie inna niż sądziliśmy i sam Prezydent L. Kaczyński okazał się być nagle Mężem Stanu, polskim patriotą i wielkim Polakiem). Stanem odwrotnym do dysonansu pozakupowego jest satysfakcja z zakupu (w naszym przypadku z wyboru PO i życia w wykreowanym sztucznie kolorowo-konsumpcyjnym świecie medialno-politycznym, z kłamliwym obrazem Naszego śp. Prezydenta L. Kaczyńskiego).
Ale trudno tutaj mówić o satysfakcji ... niestety dla mnie też, bo jestem polskim Patriotą i zależy mi na tym, by w Polsce rządzili mądzrzy i rozumni ludzie a informacje od nich płynące były prawdziwe.
Dysonans pozakupowy jest o wiele silniejszy niż satysfakcja z zakupu a zrozumienie faktu, iż zostało się oszukanym implikuje często do rezygnacji z ponownego "dawania się być oszukiwanym" (rezygnacji z ponownego zakupu produktu). Marketingowcy mówią, że o oszustwie "producenta" informujemy około 30 osób a o satysfakcji z zakupu tylko 5 osób....
Niemnie co jednak często robi konsument, wyborca lub w sumie naiwny reklamobiorca fałszywej rzeczywistości aby pozbyć się owego dysonansu? Otóż najprościej i automatycznie (poza rezygnacją z usług "fałszywców") odrzuca wszystko, co mogłoby negatywnie wpływać na wybrany przez niego produkt, jego wybór lub wiarę i podważać jego decyzję (co wiązałoby się z przyznaniem do błędu a tego nikt nie lubi!). Błędów (lub też wad przedmiotu) się nie zauważa, nie chce zauważyć lub po prostu zamienia w zaletę.
Szanowni Ci, którzy po tragedii smoleńskiej gdzieś w sercu jednak czują ten dysonans poznawczy!
Odradzam taki sposób działania, postępowania i rozumowania. Prowadzi ono do błędnego koła, z którego trudno się wyrwać. To jak kłamstwo, w które brniemy i aby to ukryć kłamiemy dalej i głębiej w końcu może wybuchnąć i naprawdę NAS-WAS już doszczętnie ośmieszyć oraz ogłupić (zmanipulować)!
Jesteście wykształceni, więc właśnie dla Was mam kilka rad jak pokonać dysonans poznawczy po tej Naszej, Polskiej wielkiej Tragedii Narodowej.
Pragnę przekazać WAM jak wyjść z twarzą z patowej sytuacji:
– dokonania nietrafionego wyboru,
– kierowania się ideami sztucznie wykreowanymi i zupełnie pustymi (jak właśnie upadająca, bezpaństwowa Unia Europejska i koszmarne gospodarczo EURO),
– uwierzenia we wstrętnie kreowany wizerunek "wstrętnych Kaczorów i wstrętnego PiS-u),
– braku zrozumienia samego siebie i zadawania Sobie pytania: Jak ja Mogłam (-em) tak dać się oszukać i zmanipulować?
i bezboleśnie zmienić Swój ogląd rzeczywistości oraz preferencje wyborcze.
Oto kilka rad dla byłych (mam nadzieję) jeszcze niedawno z politowaniem patrzących na Braci Kaczyńskich i PiS a identyfikujących się z III RP, PO, Michnikowszczyzną oraz kolorowym, pustym światem, bez wartości i własnego myślenia.
1. Utwierdzać siebie i innych wierzących w wykreowany sztucznie świat i "tragicznego" Prezydenta, że w momencie wyborów PO była tylko jedyną alternatywą a o działaniach L. Kaczyńskiego po prostu nie wiedzieliśmy. A więc w tamtym okresie głosując na PO w sumie zrobiliśmy dobrze, a nasza niewiedza w stosunku do PiS i działań Braci Kaczyńskich była przez nas niezawiniona. Zostaliśmy po prostu oszukani i zbrukano naszą godność.
2. PO w 2007 roku dawała nadzieje na zmiany ku lepszemu w przeciwieństwie do zaściankowego PiS a już przecież niemodny i moherowy Prezydent tylko siebie i Nas ośmieszał. Przecież nawet nam nie zrelacjonowano jego wizyty w Gruzji, gdzie uratował jej Niepodległość i został Bohaterem Narodowym Gruzji (pośmiertnie, ale z wdzięczności). Cały czas się z Prezydenta wyśmiewano i kpiono wpajając nam, że jest "jakiś taki nieświatowy, nieeuropejski, śmieszny". Kłamstwo powtarzane wielokrotnie w świadomości (i podświadomości) zaczyna żyć swoim życiem, staje się prawdą... i My w to, jak kukiełki, uwierzyliśmy. Wykreowano Nam Go jako kompletnie nie "cool", którego popierać mogą tylko prymitywy, oszołomy mohery, ludzie bez wykształcenia, prowincja, wieś... i, ze jest to liczbowo grupa niewielka...
3. Donald Tusk wydawał się przecież idealistą. Tak wyglądało, że chciał zawsze dla Polski dobrze. Grał w piłkę, był swojski i ludzki. Pojechał do Irlandii i obiecał Nam II Irandie, pokazywał "Zieloną Wyspę"... a Lech Kaczyński przecież przez wszystkich był tym wstrętnym "wetującym" i "przeszkadzaczem" we wspaniałych reformach i CUDACH, które (za sprawą PO a nie PiS) miały się w Polsce wydarzyć. Cudów nie ma, ale wmawiano Nam, że to wina Prezydenta i PiS.
4. Niestety przez 20 lat skutecznie też oduczono nas samodzielnie myśleć i doszukiwać się rożnych punktów widzenia, różnych możliwości rozumienia świata. Świat mediów, przekaz medialny, kolorowa gazeta z czerwonym paskiem, Tańce z Gwiazdami, Ferdki Kiepskie, PowerRed (Padnij-Powstań) oraz obniżenie poziomu nauki... to wszystko też nie pozwoliło Nam dostrzec tej innej, prawdziwej, patriotycznej Polski. Przez lata wmawiano nam, że patriotyzm to przeżytek, niemal jakaś zamierzchła historia a "polskość to nienormalność". Nie pozwolono Nam być dumnymi i mądrymi na wskroś ludźmi... Teraz wiemy jak wspaniale poczuć się Mądrym Patriotą, z Polską Flagą, Polakiem Kochającym Ojczyznę... wśród takiej rzeszy Nam podobnych Rodaków, jakże (co się okazało) wcale nie-moherowych (przecież My też kiedyś będziemy starzy a naszym Babciom i Dziakom zawdzięczamy przecież Nasze życie!) i mądrze mówiących.
4. PO i Tusk (jak mówią... ale czy prawdę?) poradzili sobie z kryzysem dotychczas najlepiej, a że zapowiadają podwyższanie podatków, zwiększanie deficytu oraz to, ze kryzys dopiero nadejdzie? No cóż... kryzysu nikt nie przewidział i cały świat był nim zaskoczony. Musimy jednak przyznać, że o dziurze budżetowej prawie nic nie wiedzieliśmy, o zadłużeniu także, o wyprzedaży resztek majątku Nas wszystkich, Polaków też nie...
5. W momencie wyborów posłuchaliśmy i uwierzyliśmy - jak wiele milionów Polaków - w hasła PO. Uwierzyliśmy D. Tuskowi, B. Komorowskiemu, S. Niesiołowskiemu (który wydawał nam się nawet w tej zapiekłości wobec PiS naturalny). Uwierzyliśmy też J. Palikotowi. Przecież to milioner, a że żona ma inne zdanie o nim jako o człowieku? No, ale nic... fajnie było zobaczyć wibrator w jego rekach a jak sobie golnął "małpkę" to nawet było przesympatycznie. Jeszcze niedawno myśleliśmy, ze to normalne, że afery polityków zdarzają się na całym świecie. Teraz wiemy, że to nawet nie było wszystko żenujące... to było ohydne! Robienie z nas "bezmózgowych i niepoważnych" ludzi. A właśnie to taki Palikot i jemu podobni ośmieszali Polskę i Nas samych (teraz pytamy: Celowo?). Ale przecież nie tylko Ja (my), ale i miliony wykształconych dały się zwieźć. Teraz jestem mądrzejszy i inni też. NIE JESTEM SAM! Inni też TO KUPILI! Teraz zmieniliśmy się, wśród tych setek tysięcy Nam Podobnych. RAZEM DOJRZELIŚMY JAKO LUDZI I POLACY!
6. Kierowałem się zasadą impulsywnego zakupu, naturalną przecież dla wielu ludzi nawet najbardziej inteligentnych. KIEROWAŁEM SIĘ OPAKOWANIEM I TEKSTEM NA NIM A NIE ŚRODKIEM. BO ŚRODEK MOGŁEM OBEJRZEĆ DOPIERO PO ZAKUPPIE. CHCIAŁEM SPRÓBOWAC FAJNEGO PRODUKTU. DAŁEM MU SZANSĘ. NIESTETY PO ZAKUPIE OTWORZYŁEM I OKAZAŁ SIĘ ZJĘCZAŁY. ALE NIE MOGŁEM TEGO WIEDZIEC PRZEZ ZAKUPEM (PRZED ODDANIEM GŁOSU I POZNANIEM PRAWDZIWEGO PREZYDENTA),
7. PO to tylko ludzie, natomiast ja dalej wierzę w idee liberalne lub quasi liberalne. PO okazał się nie tak liberalną na jaką liczyłem (brak podatku liniowego i prawdopodobny wzrost miast obniżek obniżek podatków itd.),
8. Ok. PO jest do niczego, ale i cała elita jest do niczego: PIS, SLD, PSL. Chyba nie będę głosował więcej lub na nowe elity. Chociaż... jakoś dziwnie się poczułem, gdy W. Putin tak jakoś władczo klepał po pleckach polskiego Premiera... moja polska, odzyskana tożsamość narodowa poczuła się jakoś dziwnie ugodzona. Kiedyś Prezydent L. Kaczyński mówił w wywiadzie: "Z Rosją trzeba ostro"... i wygrał wyszarpał Gruzję z sowieckich łap. I teraz jak widzę bezsilność i bezradność polskiego rządu w śledztwie dotyczącym tragedii smoleńskiej, jak musimy się prosić łaskawie Sowietów... to tak jakoś w duchu przyznaje, że śp. Prezydent miał chyba racje. Zastanawiam się też, czy nie było błędem nie przeprowadzenie dekomunizacji i lustracji. Teraz Ci ludzie funkcjonują oficjalnie w Polsce, bogacą się i... tylu tych funkcjonariuszy dawnego WSW i WSI (agentów wojskowych) wokół tego p.o. Prezydenta B. Komorowskiego
9. Jestem Europejczykiem, więc głosowałem za Europą a nie PO. Teraz wiem, że za Europą jest wiele partii i że wspólna Europa może wyglądać różnie. Nie tylko tak jak widzi to PO, czy B. Komorowski z D. Tuskiem. Ale przecież i tak to wina PiSu bo eksponował eurosceptycyzm!. A przecież można walczyć o Europę Ojczyzn a nie Ojczyznę Europa!
10. Tylko krowa zawsze tak samo ryczy i nie zmienia poglądów. Właśnie, że dlatego, iż jestem wykształciuchem, inteligentem mogę zmienić swoja opinię o PO i zmieniłem zdanie o Braciach Kaczyńskich i PiS-e. Świadczy to o mojej dojrzałości politycznej i społecznej. Nie można tego powiedzieć o tych do niedawna przecież "zajadłych fanatycznych zwolennikach PiS-u i Ojca Rydzyka". Oni zawsze będą mieli ich poglądy choćby PiS okazał się wielkim złodziejem a Rydzyk diabłem!. Ale ich przecież tak wielu w tych dniach żałoby nie było... ani w Warszawie, ani pod Wawelem. A i Rodzina Radia Maryja też wcale nie okazała się "głupią masą" a tylko ludźmi w większości głęboko wierzącymi i szanującymi innych. To raczej fanatyczni i rozwścieczeni byli fanatycy PO protestujący przeciw pochowaniu śp. L. Kaczyńskiego w Krakowie na Wawelu...
11. Wszyscy kradną! PO nie jest i nie była wyjątkiem. A poza tym chyba każdy człowiek starałby się wykorzystać swoja władzę dla polepszenia swojej sytuacji. Może i niemoralne, ale powszechne,
12. Teraz te tłumy, ten wspólny Ból, Ta Polska, ta Warszawa i krakowski Wawel... sprawiły, że stałem się INNYM człowiekiem, Polskim Patriotą, kochającym Ojczyznę, który już z dumą będzie utożsamiał się z Polską, za granicą będę się przyznawał do polskości z radością a Biało-Czerwona i Orzeł w Koronie będę nosił w sercu i przekaże swoim dzieciom a jeżeli się (co jest nieuniknione i nieuchronne) zestarzeje to przekaże opowieść o Tym Zjednoczeniu Polaków...w bólu II Katynia... moim wnukom...
Tylko błagam nie odrzucajcie negatywnych informacji o PO, B. Komorowskim (co miałoby potwierdzać trafność waszej decyzji), nie zmieniajcie faktów (co by były zgodne z waszą decyzją), nie relatywizujcie zdarzeń (palenie szkodzi, ale mnie uspokaja PO i B. Komorowski agenturalnie szkodzi, ale jest mi do nich najbliżej) itd. PO i mainstream naprawdę okazało się lekko nieświeże, okłamało Was i teraz tylko należy znaleźć sposób na redukcję negatywnych emocji związanych z dysonansem poznawczym, pozakupowym. Uporać się z tą drążącą myślą/pytaniem: Jak ja mogłem tak dać się IM otumanić i dawać się traktować przez Nich jak bezmyślny, jak idiota? Przecież to tylko garstka ludzi tym wszystkim sterujących... wobec tych milionów Polaków, Nas!
Wybierzcie już innych, Polaków, Patriotów, którzy kontynuować będą wewnętrzne i zewnętrzne dzieło Prezydenta Lecha Kaczyńskiego!
Pozdrawiam"
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
czwartek, 22 kwietnia 2010
Wino, Gruzja, Przyjaźń, Kaczyński...
Witam
Jestem miłośnikiem dobrych win, jestem winiarzem a swego czasu nawet prawie kiperem (degustatorem i "oceniaczem" win).
Wiele lat pracowałem w firmie oferującej wszelakie alkohole, a wina w szczególności. Zajmowałem się promocją win i kulturą ich picia. Znam na pamięć kilka tysięcy określeń oceniających smak, wygląd, zapach, kolor i jakość win.
Wino... Napój Bogów... niemal od zawsze powstawało w wyniku kunsztu i doświadczenia uprawiających winorośle winiarzy. Codzienne doglądanie krzewów winnych, dbanie o ich wegetację, smakowanie słodyczy winogron, wypatrywanie słońca na zboczach, określanie momentu zbioru winogron, winobranie... to rytuały każdego winiarza.
A później zbiory... byłem kiedyś w Hiszpanii podczas zbiorów... To święto, ukoronowanie okresu oczekiwania. Winogrona o odpowiedniej słodyczy, kosze na plecach i dziesiątki ludzi zbierających kiście winogron, żeby je zanieść do wielkiego a'la zbiornika. Zero mycia, sama natura... wszystkie one są później zgniatane i poddane fermentacji... jeżeli chce się uzyskać wino musujące (a'la szampan) to w zbiornikach/butelkach zamkniętych winogrona fermentują podwójnie.
Winogrona są zgniatane i poddawane fermentacji, bez dodawania cukru. Później po oddzieleniu miąższu wraz z szypułkami wino leżakuje... od 6 miesięcy (wino młode) aż po lata nieskończone.
Wina czerwone uzyskują swą barwę dzięki garbnikowi, który zawiera skórka winogron czerwonych, wina białe powstają z winogron białych lub samego (bez skórek) miąższu winogron czerwonych. Są jeszcze wina różowe...
Destylat winny jest bazą koniaków, brandy i winiaków. W przeciwieństwie do whisky, która jest alkoholem zbożowym...
Są też wina musujące i szampany, gdzie dwutlenek węgla powstaje podczas wtórnej fermentacji. Jest naturalny. W przypadku szampanów produkowanych w sposób naturalny (zastrzeżony do regionu Szampanii) ta zamknięta wtórna fermentacja odbywa się w butelkach ustawionych do góry nogami w pozycji około 75-80 stopni nachylenia (aby zakrywać korek), w przypadku win musujących fermentacja ta odbywa się w wielkich zbiornikach ze stali nierdzewnej.
Wina białe podaje się schłodzone (8-12stopni), w kieliszkach w miarę "szczupłych", wina czerwone odwrotnie: w kieliszkach "szerokich" w temperaturze pokojowej (18-22 stopnie). Wino należy przechowywać zawsze w pozycji odwróconej, tak aby zakrywał naturalny (nie plastikowy!) korek. Najlepiej otworzyć je na godzinę przed spożyciem.
Wina mogą być słodkie, półsłodkie, półwytrawne, wytrawne i extra wytrawne. Zależy to od poziomu cukru. Ja jestem zwolennikiem najbardziej naturalnych win wytrawnych i extra wytrawnych. Naturalne wina z winogron mogą maksymalnie osiągnąć wartość około 15% zawartości alkoholu. Każde "niby wino" ponad tą wartość jest z reguły alkoholizowane sztucznie (dodatek spirytusu). Wina czerwone mają z reguły więcej "procentów" niż wina białe. Standardem jest przedział 8-12, 13% alkoholu.
Wina czerwone pije się do potraw ostrych, czerwonego mięsa i ostrych serów. Wina białe do mięsa białego (ryby, drób i lekkie przekąski). Wino musujące do wszystkiego i jako aperitif (przed spożywaniem potraw).
Wina czerwone (jak i takowe winogrona) zawierają wolne rodniki i są uważane jako antyrakowe...
Każdy rocznik win ma swoja historię. Ważne niezmiernie jest pochodzenie win (kraj) i rodzaj szczepów winogron (lub ich mieszanki), które zostały użyte do ich produkcji (informacja jest przeważnie na etykiecie)...
Dlaczego o tym wszystkim piszę.... Otóż od kilku dni kupuję tylko wina gruzińskie, z podziwu dla postawy Prezydenta Gruzji. Otóż On jest dla mnie największym przyjacielem Narodu Polskiego i Polaków...
Według informacji z onet.pl: "Micheil Saakaszwili odznaczył Lecha Kaczyńskiego Orderem Bohatera Narodowego Gruzji. Zrobił to przy rodzinie w krypcie, gdzie spoczęła para prezydencka - informuje Super Express (...) Saakaszwili wszedł do krypty w tym samym czasie, kiedy hołd prezydenckiej parze składała najbliższa rodzina. Kiedy przedstawiciele protokołu dyplomatycznego go odpędzali, Jarosław Kaczyński zezwolił, żeby został - opowiada w "SE" Kazimierz Kuberski z kancelarii prezydenta (...) Order Bohatera Narodowego Gruzji to najwyższe odznaczenie tego kraju. Micheil Saakaszwili stał się po pogrzebie Marii i Lecha Kaczyńskich idolem polskiego internetu. Żeby dotrzeć na tę uroczystość, podróżował z USA przez pięć państw. Leciał przez Portugalię, Włochy, Turcję, Bułgarię i Rumunię. Żona Micheila Saakaszwilego spędziła natomiast trzynaście godzin za kierownicą zanim dotarła do Krakowa".
Gruzja jest krajem, w którym wino odgrywa niepoślednią rolę. Według portalu klubwina.pl: "...w legendzie o powstaniu Gruzji, wino odgrywa główną role. Symbol państwa – matka Gruzji trzyma w jednej ręce miecz dla wrogów a w drugiej – wino dla przyjaciół. I ten symbol bardzo dobrze pokazuje to, co dla Gruzinów jest najistotniejsze. Z jednej strony własna, wolna ojczyzna, o którą nieraz musieli toczyć boje, z drugiej właśnie wino, które jest symbolem życia, przyjaźni, otwarcia na ludzi, niezwykłej gościnności".
Według strony inernetowej amirani.com.pl: "Gruzja jest najstarszym krajem na świecie, gdzie produkowano wino. Z tego powodu mówi się o Gruzji jako o kolebce wina. Żyzna doliny Południowego Kaukazu, których w Gruzji nie brakuje, są uważane przez wielu archeologów jako najstarsze miejsca na świcie, gdzie uprawiano winogrona, w celu przetworzenia ich na wino, już 7 000 lat temu. Wielu z nich wierzy, że słowo wino pochodzi od gruzińskiej nazwy wina: gvino. Ze względu na wiele wieków tradycji w uprawie winorośli produkcja znakomitych win na trwałe wpisała się w dziedzictwo kulturowe Gruzji".
Jestem miłośnikiem dobrych win, jestem winiarzem a swego czasu nawet prawie kiperem (degustatorem i "oceniaczem" win).
Wiele lat pracowałem w firmie oferującej wszelakie alkohole, a wina w szczególności. Zajmowałem się promocją win i kulturą ich picia. Znam na pamięć kilka tysięcy określeń oceniających smak, wygląd, zapach, kolor i jakość win.
Wino... Napój Bogów... niemal od zawsze powstawało w wyniku kunsztu i doświadczenia uprawiających winorośle winiarzy. Codzienne doglądanie krzewów winnych, dbanie o ich wegetację, smakowanie słodyczy winogron, wypatrywanie słońca na zboczach, określanie momentu zbioru winogron, winobranie... to rytuały każdego winiarza.
A później zbiory... byłem kiedyś w Hiszpanii podczas zbiorów... To święto, ukoronowanie okresu oczekiwania. Winogrona o odpowiedniej słodyczy, kosze na plecach i dziesiątki ludzi zbierających kiście winogron, żeby je zanieść do wielkiego a'la zbiornika. Zero mycia, sama natura... wszystkie one są później zgniatane i poddane fermentacji... jeżeli chce się uzyskać wino musujące (a'la szampan) to w zbiornikach/butelkach zamkniętych winogrona fermentują podwójnie.
Winogrona są zgniatane i poddawane fermentacji, bez dodawania cukru. Później po oddzieleniu miąższu wraz z szypułkami wino leżakuje... od 6 miesięcy (wino młode) aż po lata nieskończone.
Wina czerwone uzyskują swą barwę dzięki garbnikowi, który zawiera skórka winogron czerwonych, wina białe powstają z winogron białych lub samego (bez skórek) miąższu winogron czerwonych. Są jeszcze wina różowe...
Destylat winny jest bazą koniaków, brandy i winiaków. W przeciwieństwie do whisky, która jest alkoholem zbożowym...
Są też wina musujące i szampany, gdzie dwutlenek węgla powstaje podczas wtórnej fermentacji. Jest naturalny. W przypadku szampanów produkowanych w sposób naturalny (zastrzeżony do regionu Szampanii) ta zamknięta wtórna fermentacja odbywa się w butelkach ustawionych do góry nogami w pozycji około 75-80 stopni nachylenia (aby zakrywać korek), w przypadku win musujących fermentacja ta odbywa się w wielkich zbiornikach ze stali nierdzewnej.
Wina białe podaje się schłodzone (8-12stopni), w kieliszkach w miarę "szczupłych", wina czerwone odwrotnie: w kieliszkach "szerokich" w temperaturze pokojowej (18-22 stopnie). Wino należy przechowywać zawsze w pozycji odwróconej, tak aby zakrywał naturalny (nie plastikowy!) korek. Najlepiej otworzyć je na godzinę przed spożyciem.
Wina mogą być słodkie, półsłodkie, półwytrawne, wytrawne i extra wytrawne. Zależy to od poziomu cukru. Ja jestem zwolennikiem najbardziej naturalnych win wytrawnych i extra wytrawnych. Naturalne wina z winogron mogą maksymalnie osiągnąć wartość około 15% zawartości alkoholu. Każde "niby wino" ponad tą wartość jest z reguły alkoholizowane sztucznie (dodatek spirytusu). Wina czerwone mają z reguły więcej "procentów" niż wina białe. Standardem jest przedział 8-12, 13% alkoholu.
Wina czerwone pije się do potraw ostrych, czerwonego mięsa i ostrych serów. Wina białe do mięsa białego (ryby, drób i lekkie przekąski). Wino musujące do wszystkiego i jako aperitif (przed spożywaniem potraw).
Wina czerwone (jak i takowe winogrona) zawierają wolne rodniki i są uważane jako antyrakowe...
Każdy rocznik win ma swoja historię. Ważne niezmiernie jest pochodzenie win (kraj) i rodzaj szczepów winogron (lub ich mieszanki), które zostały użyte do ich produkcji (informacja jest przeważnie na etykiecie)...
Dlaczego o tym wszystkim piszę.... Otóż od kilku dni kupuję tylko wina gruzińskie, z podziwu dla postawy Prezydenta Gruzji. Otóż On jest dla mnie największym przyjacielem Narodu Polskiego i Polaków...
Według informacji z onet.pl: "Micheil Saakaszwili odznaczył Lecha Kaczyńskiego Orderem Bohatera Narodowego Gruzji. Zrobił to przy rodzinie w krypcie, gdzie spoczęła para prezydencka - informuje Super Express (...) Saakaszwili wszedł do krypty w tym samym czasie, kiedy hołd prezydenckiej parze składała najbliższa rodzina. Kiedy przedstawiciele protokołu dyplomatycznego go odpędzali, Jarosław Kaczyński zezwolił, żeby został - opowiada w "SE" Kazimierz Kuberski z kancelarii prezydenta (...) Order Bohatera Narodowego Gruzji to najwyższe odznaczenie tego kraju. Micheil Saakaszwili stał się po pogrzebie Marii i Lecha Kaczyńskich idolem polskiego internetu. Żeby dotrzeć na tę uroczystość, podróżował z USA przez pięć państw. Leciał przez Portugalię, Włochy, Turcję, Bułgarię i Rumunię. Żona Micheila Saakaszwilego spędziła natomiast trzynaście godzin za kierownicą zanim dotarła do Krakowa".
Gruzja jest krajem, w którym wino odgrywa niepoślednią rolę. Według portalu klubwina.pl: "...w legendzie o powstaniu Gruzji, wino odgrywa główną role. Symbol państwa – matka Gruzji trzyma w jednej ręce miecz dla wrogów a w drugiej – wino dla przyjaciół. I ten symbol bardzo dobrze pokazuje to, co dla Gruzinów jest najistotniejsze. Z jednej strony własna, wolna ojczyzna, o którą nieraz musieli toczyć boje, z drugiej właśnie wino, które jest symbolem życia, przyjaźni, otwarcia na ludzi, niezwykłej gościnności".
Według strony inernetowej amirani.com.pl: "Gruzja jest najstarszym krajem na świecie, gdzie produkowano wino. Z tego powodu mówi się o Gruzji jako o kolebce wina. Żyzna doliny Południowego Kaukazu, których w Gruzji nie brakuje, są uważane przez wielu archeologów jako najstarsze miejsca na świcie, gdzie uprawiano winogrona, w celu przetworzenia ich na wino, już 7 000 lat temu. Wielu z nich wierzy, że słowo wino pochodzi od gruzińskiej nazwy wina: gvino. Ze względu na wiele wieków tradycji w uprawie winorośli produkcja znakomitych win na trwałe wpisała się w dziedzictwo kulturowe Gruzji".
Odwiedźcie w/w portale i wybierzcie sobie wino dla siebie.
Dodam jeszcze, że mój przyjaciel - Gruzin, przywozi na nasze spotkania w Polsce jakąś niesamowitą czarną maź służącą jako przyprawa do baraniny. Po sporządzeniu (najpierw kilkugodzinnym - albo i dłużej - peklowaniu a później usmażeniu tylko na tłuszczu) jest niesamowita... Cholera nie chce powiedzieć, co to jest...
Za to powiedział mi jedno telefonicznie: "Płakałem, gdy dowiedziałem się o śmierci L. Kaczyńskiego. Przecież On uratował nas przed Rosją, uratował naszą, całej mojej rodziny i Gruzji NIEPODLEGŁOSĆ... i dalej płaczemy".
Dzwonił do mnie przed pogrzebem Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego.
Tak mi się zdaje, że pewnie chyba jest dumny ze Swojego Prezydenta i jego Małżonki.
Spotykamy się za dwa miesiące. Mam nadzieję, że będę mógł z dumą spojrzeć w jego oczy...
Dzwonił do mnie przed pogrzebem Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego.
Tak mi się zdaje, że pewnie chyba jest dumny ze Swojego Prezydenta i jego Małżonki.
Spotykamy się za dwa miesiące. Mam nadzieję, że będę mógł z dumą spojrzeć w jego oczy...
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
Polska - ostateczna demokratyczna batalia o niepodległość?!
Moi Drodzy
Minęło już tyle dni od tej największej katastrofy.
Przez ten okres wiele razy pisałem o moim smutku, ale też o zmienności emocji: od rozpaczy poprzez złość, modlitwę, gniew i chęć zemsty. Emocje w końcu trochę opadły i pojawiła się potrzeba demokratycznego - poprzez - wybory - zawalczenia o Polskę.
Przeczytałem sobie dzisiaj moje ostatnie wpisy i odkryłem, że tak naprawdę od pierwszego dnia gdzieś w podświadomości czułem, że przystąpiono do ostatecznej bitwy z Narodem Polskim… w wojnie o pozbawienie Polaków Ojczyzny, tożsamości narodowej, wiary, poczucia wspólnoty a w końcu utratę przez Polskę suwerenności i niepodległości.
To, co się stało jest jakby ukoronowaniem chyba zdrady narodowej dokonanej przy "okrągłym stole", gdzie w imię „pojednania” do rozmów przystąpiły dwie strony: kaci i ofiary. Chociaż i to jest kłamstwo, bo tak naprawdę przy okrągłym stole ofiar nie było, tak naprawdę to też byli to tylko prawie kaci udający pokrzywdzonych ludzi opozycji.
Większość przecież tzw. strony opozycyjnej to byli socjaliści, trockiści, dla których idee socjalistyczne były zawsze najważniejsze. Wielu z nich było przecież TW, a dla tych, którzy – o ile nie byli TW – raczej odrodzenia wolnej i suwerennej Polski była zupełnie obca. Kiedyś ktoś powiedział, że przy okrągłym stole spotkali się czerwoni i różowi oraz, ze chcieli tylko jednego: aby w spokoju przejść okres transformacji i znów być największymi beneficjentami Nowej Polski.
Teraz już wiemy, ze okrągły stół był w sumie wymyślony przez KGB ( w sensie dopuszczenia do współrządzenia tzw,: „konstruktywnej”- czyt. naszej – opozycji). A cała rzecz stała się jasna w 1987 roku, kiedy to Gorbatschow nie wykluczył możliwości zjednoczenia Niemiec. Reszta to już tylko tego konsekwencja.
Nieżyjący już profesor Wieczorkiewicz w wywiadzie opublikowanym po jego śmierci przez Rzeczpospolitą tak przedstawiał sytuację (wytłuszczenie - pytania dziennikarza):
„…Panie profesorze, czy w swoich analizach nie przecenia pan roli tajnych agentów i służb?
Historyk, który mówi krytycznie o tak zwanej spiskowej teorii dziejów, jest historykiem niepoważnym, hołdującym historii dla idiotów lub prostaczków, którzy wierzą w to, co widzą w telewizji i czytają w gazetach. Jest bowiem historia prawdziwa i historia medialna, fasadowa. Ta prawdziwa w dużej mierze toczy się za kulisami. A za nimi działają przede wszystkim tajne służby.
W Polsce także?
Oczywiście. Weźmy choćby sprawę wyjazdu Michnika do Moskwy w 1989 roku...
Nie sugeruje pan chyba, że Michnik był agentem?
Agentem nie był. Był natomiast potężnym graczem, działającym właśnie za kulisami. W 1989 roku pojechał do Związku Sowieckiego, aby dogadać się z tamtejszymi towarzyszami ponad głową Jaruzelskiego. Był zbyt inteligentnym, zbyt ambitnym człowiekiem, żeby nie dojść do wniosku, że sam III RP nie zbuduje i nie zrealizuje swoich koncepcji. Dlatego próbował podjąć współpracę z Moskwą, ale podkreślam – nie była to współpraca natury agenturalnej, tylko rodzaj gry politycznej. Michnik tłumaczył to sobie zapewne mniej więcej tak, że idzie z tymi progresywnymi, liberalnymi towarzyszami spod znaku Gorbaczowa, żeby poprawić komunizm. Hasło Michnika i Gorbaczowa było przecież takie samo: socjalizm z ludzką twarzą.
(…)
Rozumiem, że skłania się pan do tezy, że upadek komunizmu był operacją służb specjalnych?
Tak. Wiele źródeł wskazuje, że była to gigantyczna, przemyślana i kontrolowana operacja. W szczegółach oczywiście mogła się wymknąć spod kontroli, bo każda taka akcja ma swoją dynamikę. Ale ostatecznie wszystko się udało. Celem służb było bowiem zachowanie kontroli nad finansami podczas transformacji ustrojowej. Następnie zaś dzięki tym pieniądzom oraz powiązaniom i doświadczeniu przejęcie kontroli nad państwami byłego imperium i nowo powstałą Rosją.
Dlaczego komunistyczne służby miałyby coś takiego zrobić?
KGB doszło do wniosku, że należy położyć kres istnieniu pasożyta, za jaki uważało partię. Przecież organizacja ta stała się całkowicie zbędnym czynnikiem. Służby były tak potężne, że za pomocą zakulisowej gry mogły doskonale same kontrolować imperium. Mieć władze i zarabiać pieniądze. Aby to jednak osiągnąć, trzeba było usunąć komunistów. Już wcześniej ludzie, którzy kierowali bezpieką – Jeżow, Beria i inni – próbowali zrobić mniej więcej coś podobnego. Stalin, a później Chruszczow potrafili się jednak obronić (…)”.
Nic dodać, nic ująć.
Śmierć tylu Wybitnych Polaków, Patriotów z prezydentem na czele to już naprawdę walka o wszystko, nawet gdu był to tylko wypadek.. w co - biorąc pod uwagę wszystkie wątpliwości i sposób prowadzenia śledztwa oraz informowania o jego wynikach - raczej zupełnie wątpię.
Beneficjenci III RP postawili wszystko na jedną kartę lub ten "wypadek" tylko przyspieszył bieg wypadków. Postawili wszystko "na powrót" do dawnych stref wpływów ustalonych po II Wojnie Światowej… teraz już nie bez przewodniej roli ideologii komunistycznej, ale liberalno-globalistycznej. Ich kierunek jest jasny: ponowna wasalizacja Polski wobec Rosji pod pozorem pojednania.
I mam takie przeczucie, graniczące z pewnością, że ta śmierć była na rękę zarówno Rosji, UE, polskich piewców III RP… ale także i USA. Bo tak naprawdę obecnie w świecie liczą się własne interesy największych. O’Bama jest miałkim politykiem, bez jasno sprecyzowanej polityki zagranicznej… oprócz nakierowania jej na kraje takie jak: Irak, Indie, Afganistan, Chiny. Europa stała się dla USA w sumie garbem i ciężarem. UE jest zdominowana przez Francję i Niemcy, które są przychylne wobec Rosji i gotowe porozumieć się w sprawie „zasięgu wzajemnych wpływów”. Rosja próbuje odbudować swoją potęgę imperialną ponownie „skupiając” wokół siebie dawne republiki radzieckie i kraje postsocjalistyczne. To „skupianie” ma nieraz formę uzależnienia ekonomicznego, energetycznego (Polska i inne kraje z przewagą rosyjskich dostaw nośników energii), nieraz oficjalnej wojny (jak z Gruzją w 2008 roku), dokonywania przewrotów rękami swoich agentów (Kirgistan w kwietniu 2010), czy też poprzez „demokratyczne” wybory, które wygrywają prorosyjscy kandydaci (Janukowycz na Ukrainie).
W tym kontekście polityka wschodnia L. Kaczyńskiego, który skupił wokół siebie takie kraje jak: Litwa, Łotwa, Estonia, Ukraina, Gruzja, częściowo Kazachstan i Azerbejdżan… był dla Putina ciosem i musiał wzbudzać po prostu wściekłość. Mało tego L. Kaczyński potrafił powstrzymać Rosję przed zaanektowaniem Gruzji, uratował jej niepodległość i stał się Bohaterem Narodu Gruzińskiego.
L. Kaczyński mając poparcie owych krajów i stając na ich czele zbudował bardzo silny geopolitycznie „podmiot międzynarodowy”, z którym zaczęli się liczyć już wszyscy: i zaciśniętymi zębami oraz ze zdziwieniem Unia Europejska, i w sumie z podziwem, ale i irytacją USA oraz z nieskrywaną złością Rosja.
Jakże symptomatycznie brzmią dzisiaj więc słowa Prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa (z początku marca 2010 roku), który stwierdził: „…w czasie (…) spotkania z prezydentem Rumunii Traianem Basescu w Astanie wyraził przekonanie, że kazachska ropa mogłaby być dostarczana nowo zbudowanym rurociągiem przez Azerbejdżan i Gruzję do Morza Czarnego, skąd tankowcami byłaby przewożona do rumuńskiego portu Konstanca, a stamtąd rurociągiem docierałaby do Triestu nad Adriatykiem”.
Według zaś Financial Times: „Nowy szlak eksportowy dopomógłby Kazachstanowi w zmniejszeniu zależności od rosyjskich rurociągów, przez które obecnie przepływa większość kazachskiej ropy eksportowanej na rynki zachodnie (…) W ocenie analityków Nazarbajew znów jest przekonany, że kaukaska ropa może być eksportowana na Zachód przez region płd. Kaukazu. W czasie krótkiej wojny rosyjsko-gruzińskiej w sierpniu 2008 roku miał co do tego wątpliwości”.
(Źródło obydwu wypowiedzi w artykule TU)
Polska w osobie Głowy Państwa jego współpracowników byłaby jednym z sygnatariuszy podpisania umowy o budowie takiego rurociągu, co było już całkiem realne po przedwstępnym podpisaniem przez L. Kaczyńskiego listu intencyjnego dotyczącego jego budowy.
Pisząc o tym niczego oczywiście nie insynuuję, ale przedstawiam po prostu fakty zewnętrzne, które spowodowały m.in. brak na pogrzebie i przywódców USA i UE… a przybycie Włodarza Rosji.
Jaka jest sytuacja wewnętrzna w Polsce to wszyscy wiemy. Pisałem o tym wielokrotnie… niech kwintesencją będzie tylko stwierdzenie, że po 1989 roku (a tak naprawdę od czasów Wolskiego, czyli 1980) Polską nieformalnie rządzi środowisko SOWY, które skupione jest dzisiaj wokół porozumienia SOBIES-SOWA-BOND, z kierowniczą rolą SOWY… (Sobiesiakowo + WSI + ABW)…
Pozdrawiam
Byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdyby te moje przypuszczenia i hipotetyczne wnioski oraz tezy okazały się całkowicie nieprawdziwe i z gruntu fałszywe. Po prostu wtedy posypię sobie głowę popiołem i stwierdzę, żem jest faktycznie "oszołom" i muszę zmądrzeć...
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
wtorek, 20 kwietnia 2010
Brawa dla Prezydenta Estonii i Jego Małżonki...
Witam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
W niedzielę był poza Estonią. Mógł tylko lecieć normalnym samolotem (nie wojskowym). Zamknięto przestrzeń powietrzną nad Polską. Nie doleciał...
Przejechał jednak 2 tys. kilometrów samochodem i dzisiaj o godz. 8.56 (godz. katastrofy) oddał naszej Parze Prezydenckiej hołd składając kwiaty przy sarkofagu Pary Prezydenckiej. Powiedział, że musiałem "złożyć hołd Mojemu Przyjacielowi Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. On był wielkim Przyjacielem Estonii".
Jak ważna dla poszczególnych krajów i dla Polski była "polityka wschodnia" realizowana przez L. Kaczyńskiego...
PozdrawiamZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
Subskrybuj:
Posty (Atom)