Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
czwartek, 12 października 2023
Nie możemy zawieść krajów europejskich i Europejczyków!
niedziela, 28 lipca 2019
ZWYKLI EUROPEJCZYCY I ICH ZWYRODNIAŁA WŁADZA (przedruk/reprint)
https://krzysztofjaw.blogspot.com/2009/11/zwykli-europejczycy-i-ich-zwyrodniaa.html
-------------------------------------
Nie od dziś wiadomo, że władzę w Europie osiągają ludzie ze wszech miar do tego predysponowani. Ich wiedza, umiejętności rządzenia, otwartość, niezłomność w działaniu i popieraniu demokracji jest dla wszystkich oczywistością.
W rządzeniu nie liczą się przecież żadne pryncypia oprócz tych najważniejszych: narodowych, ojczyźnianych i na końcu europejskich. Dobro obywateli jest ze wszystkich stron oglądane by zapakować go do torby z napisem: "Wolność, Bezpieczeństwo, Rozwój" lub "Wolność, równość, braterstwo". Sama władza jest niczym wobec losu i woli większości. Ta większość decyduje, że władza jest w stanie rządzić oraz mieć taką możliwość. I władza demokratyczna daje przecież w końcu szczęście...
Jakże piękne słowa, które mimo oczywistej ironii chcielibyśmy zawsze słyszeć! Nieprawdaż?
Ale tak naprawdę w Europie i chyba również w USA (a może wszędzie) ukształtowała się pewna elita, która zawsze jest u władzy a ludzi zwykłych traktuje jak motłoch do głosowania: w sumie idiotów, których można byle formą reklamową zmanipulować.
Skupiając się na Europie. Zwykli Europejczycy od jakiegoś czasu traktowani są po prostu jak orwellowskie istoty, którymi można dowolnie sterować i wręcz traktować jako troglodytów pozbawionych szarych komórek kształtujących te lepsze części mózgu (mam nadzieję, że tak nie jest).
A co z demokracją? Tu jest jeszcze gorzej, bo jej nie ma. Zauważmy. Onegdaj odbyło się II referendum w Irlandii w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Dlaczego? Przecież jedno już było i w demokracji zawsze to wystarczało. Wcześniej Traktat ów zmienił Konstytucję Europejską odrzuconą przez Francuzów i Holendrów. Czysta parodia. Zmieniono na Traktat i poddano ponownemu głosowaniu (choćby w Parlamentach). Czyż nie jest to tak, że CEL został wyznaczony i niezależnie od woli Europejczyków musiał zostać osiągnięty? A co z demokracją? Co z praworządnością? Naprawdę zwyrodnienie władzy oraz stawanie się przez nią ośrodkiem jedynie słusznych, wprost totalitarnych i komunistycznych w formie, rozwiązań staje się faktem na naszych oczach. I PRZY NASZEJ PEŁNEJ APROBACIE! Brytyjczycy to zrozumieli i wychodzą z UE a w Polsce jest najwyższy wskaźnik poparcia Unii. Jak to możliwe? Gdzie podziało się polskie dążenie do wolności?Dlaczego godzimy się na zniewolenie przez Unię Europejską a tak naprawdę przez Niemcy?
Bo jeżeli pozwalamy na traktowanie siebie jak idiotę chociaż raz przy innych to ci inni później też nas będą traktować tak samo. Więc jeżeli Europejczycy pozwalają chociaż raz zakpić z demokracji to tak naprawdę zezwalają na totalitaryzm. I niezależnie oczywiście od głoszonych poglądów. Fakt złamania demokracji i potraktowania Europejczyków przez ich własna władzę jak bezwolnych idiotów jest faktem i tego nic nie zmieni. A władzy daje argument do dalszych działań i lekceważenia opinii mieszkańców Europy.
Doprawdy. Globalizm informacji i odpowiedni PR oraz publicity połączone z coraz gorszym wykształceniem Europejczyków (działanie celowe) sprawia, że zatracili oni wielowiekowy instynkt samozachowawczy, w wyniku którego dzisiejsza Europa do niedawna była utożsamiana z rozwojem, wysoką kulturą, cywilizacją współczesną, humanitaryzmem.
Zostaliśmy odarci ze wszystkich wartości kształtujących współczesną Europę, od tych chrześcijańskich począwszy. Daje to możliwość Władzy swobodnego manipulowania nami. A jeżeli dajemy się manipulować to też przyczyniamy się do zwyrodniałych zachowań owej władzy.
I tak naprawdę nie musimy się dziwić, że owa władza ma nas totalnie w wielkim tzw. "poważaniu" i wykorzystuje nas li tylko do głosowania. Wystarczy przecież doprowadzić tylko do tego jednego aktu wyborczego aby dalej rządzić i zdobywać różnorodne głosy. I tak jest od dziesiątków lat, bo chadecja to niemal to samo co socjaliści i odwrotnie. Gdzieś ten podział został przekreślony. Dziś po prostu liczy się nic innego jak władza i profity z niej płynące. Chrześcijańskie wartości aksjologiczne zostały zdewaluowane i nastąpił tzw. relatywizm moralny prowadzący bezpośrednio do odrzucenia wszelkich wartości nadrzędnych i ludzkich. Stajemy się bezkształtną masą i przyczynia się do tego też współczesny najazd na Europę islamistów-imigrantów i decyzje władców podejmowane za zamkniętymi drzwiami gabinetów.
Jak jeszcze długo Europejczycy będą dla swoich władz idiotycznym tłumem z rączkami do głosowania? Mam nadzieję, że jeszcze tylko trochę, bo ostatnie wybory do PE pokazały, że coraz więcej narodów powoli przeciwstawia się tej zwyrodniałej władzy. I tak trzymać i być konsekwentnym w dążeniu do odzyskania wolności!
P.S.
Od jutra na pewien czas znikam z internetu i nie będę się nachalnie naprzykrzał. Jedyne co będę mógł to śledzenie na bieżąco internetu, ale też w ograniczonym zakresie. Pozdrawiam wszystkich moich czytelników i komentatorów, i to niezależnie od tego czy są moim poglądom przychylni czy też są moimi adwersarzami.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
© Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".
czwartek, 24 września 2015
Jeżeli już, to dlaczego nie walczyliśmy o inny podział imigrantów?
Główne państwa UE kształtujące jej politykę a w szczególności Niemcy przyjęły dla podziału "kwot" imigrantów udział liczebności poszczególnych krajów w całej populacji UE. Jako, że udział ten dla Polski wynosi około 7,5% (z około 507 mln populacji UE) to nakazane zostało nam przyjęcie około 5 tys. tzw. "uchodźców" z 66 tys. jakie rozdzielono. Rząd E. Kopacz oczywiście musiał dodatkowo udowodnić swoją poddańczość Niemcom deklarując przyjęcie 7 tys. osób, co stanowi 10,6% z 66 tys. I prawdopodobnie ten ostatni procent uwzględniany będzie w przyszłości, zarówno przy podziale reszty z deklarowanych 120 tys. "uchodźców", jak i kolejnych setek imigrantów przybywających do Europy, a przede wszystkim do Niemiec, które przecież ich zaprosiły. Odnosząc się tylko do tych 120 tys. to Polska przyjmie grubo ponad 12 tys. i do tej liczby winniśmy się odnosić oceniając zdradliwe postępowanie polskiego rządu.
A ja się zastanawiam - pomijając w ogóle kwestie zasadności i prawnej możliwości głosowania nad podziałem imigrantów oraz zdradę Polski i Polaków przez rząd - dlaczego Polska nie naciskała na inny podział imigrantów uwzględniający ekonomiczno-finansowe możliwości przyjęcia i utrzymania w określonych państwach maksymalnej liczebności imigrantów. Idealnym odniesieniem w tym przypadku byłaby wielkość PKB poszczególnych państw w całym PKB Unii Europejskiej. W takim przypadku Polska mogłaby zadeklarować przyjęcie tylko 2,97% imigrantów z rozdzielanej 66 tysięcznej puli. Stanowiłoby to około 2 tys. i byłoby zgodne z wcześniejszymi deklaracjami E. Kopacz (ze 120 tys. byłoby to już niestety przeszło 3,5 tys., na co oczywiście nie moglibyśmy się zgodzić). Taki podział byłby sprawiedliwszy i uwzględniający zamożność poszczególnych krajów w UE a przecież Polska i inne kraje dawnego bloku komunistycznego dopiero budują swoją gospodarkę, i zajmie im to jeszcze wiele lat.
Moim osobistym zdaniem - ogólnie przy sprzeciwie wobec narzucanej nam kwotowej metody podziału imigrantów oraz zgodności takowej z prawem unijnym i polskim a także pomijając ewentualne inne cele zalewu islamu na Europę - wpierw UE winna głosować nad metodą podziału a nie przyjmowaniu jej w postaci odgórnie narzuconej przez Berlin i Brukselę.
No, ale Polska jest dzisiaj tylko krajem teoretycznym, wasalem Niemiec posłusznie wykonującym rozkazy wydawane przez A. Merkel oraz jej zniemczoną Unię Europejską.
Na koniec dygresyjnie...
Usłużne wyrażenie zgody na narzuconą nam metodę kwotową sprawia też , że tracimy jakiekolwiek możliwości przyszłych renegocjacji i przeciwstawienia się przyjmowaniu kolejnych puli imigrantów. Może się to zmieni... jeżeli PO wyraźnie przegra wybory. Jeżeli tak się nie stanie... to czeka nas powolna częściowa islamizacja Polski i jej narodowa, państwowa oraz religijna degradacja niszcząca naszą tożsamość. To ostatnie na pewno jest też celem zlewicowanych, globalnych elit gospodarczo-politycznych, które chcą europejskiego chaosu, aby zbudować jedno multikulturowe i ponadnarodowe państwo Europa zarządzane z Brukseli, oczywiście przede wszystkim przez Niemcy. Według wielu to jedno państwo europejskie jest też częścią planu zaprowadzenia przez lichwiarskich globalistów Nowego Porządku Świata i utworzenia jednego rządu światowego.
(Źródło danych ekonomicznych: https://pl.wikipedia.org/wiki/Gospodarka_Unii_Europejskiej)
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Jeszcze raz refleksyjnie o Unii Europejskiej...
Projekt Unii Europejskiej z mitycznym jednym Parlamentem, rządem czy jednym trybunałem sądowym od momentu powstania tej idei przypominał mitomańską i megalomańską oraz oderwaną od racjonalności wizję zjednoczonego komunizmem bezklasowego świata "wiecznej szczęśliwości robotniczo-chłopskiej". Zresztą idea ta powstała - podobnie jak komunizm - w głowach bezpaństwowych szalonych quasi komunistów (globalistów) marzących tak naprawdę o likwidacji państw, narodów i wszelkich różnic pomiędzy ludźmi oraz zarządzaniu ludzkością przez scentralizowany, jeden ośrodek władzy . Nieprzypadkowo też chyba Traktat z Maastricht, będący początkiem obecnej UE, podpisano 11 grudnia 1991 roku, czyli tuż przed rozwiązaniem w dniu 26 grudnia tego samego roku ZSRR... Czyżby od początku zakładano po prostu twórczą kontynuację tegoż ostatniego w ramach nowego, unijnego eksperymentu?
Unia Europejska w obecnym kształcie oraz próba jej reformowania to - oprócz marksizmu i jego dzieci: komunizmu i nazizmu - kolejny efekt ludzkich chorych wizji prowadzący w konsekwencji do zniewolenia wielu ludzi przez garstkę totalitarystów. Kiedyś próbowano zbudować te "nowe światy" siłą oręża zbrojnego, dziś wykorzystuje się broń w postaci finansów, pauperyzacji ludzi, propagandy, wyjaławiania tożsamości narodowej i ubezwłasnowolniania poprzez zadłużenie... Sądzę, że gdy zawiodą metody "pokojowe", to i tak żądni władzy i wyzuci z człowieczeństwa socjal-komuno-global-unioniści sięgną po broń w postaci walki zbrojnej...
Szczyty UE mające uratować jej istnienie w obecnym kształcie kończą się z reguły fiaskiem lub kolejnymi planami jeszcze większej integracji: bankowej, fiskalnej, politycznej... Skończy się zapewne planem całkowitego zjednoczenia Europy pod jednym przywódctwem Parlamentu Eurpejskiego (Prezydenta), Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego. Sądzę, że taki chory plan jest zresztą realizowany od samego początku...
Politycznie zbudowano więc jakiś sztuczny twór, który miał zastąpić dobrze funkcjonujące EWG. Chciano dokonać rzeczy niemożliwej: stworzyć jednorodnego mieszkańca Europy i jedno państwo zapominając, że współczesny kształt i podział polityczny naszego kontynentu formował się od ponad 1500 lat, czyli od upadku innej mitomańskiej namiastki jednego wielkiego państwa: Cesarstwa Rzymskiego.
Sama decyzja o utworzeniu - w projektowanej ex ante formie - UE, a w szczególności wspólnej waluty Euro implikowały od początku jej dzisiejszy kryzys i prawdopodobny upadek.
Doprawdy... Dzisiejsi unioniści - ratując UE i strefę Euro - przejawiają wszystkie charakterystyczne objawy tzw. syndromu "strażaka-podpalacza": najpierw na piasku zbudowali drewniany szałas, później go "podpalili" a teraz "gaszą"... zakrywając płomienie kolejnymi warstwami nowych gałęzi! Efekt takiego gaszenia oczywiście będzie tylko jeden... jeszcze większy pożar...
Niesatysfakcjonujące dla swoistych "Eurotomanów"* ich ostatnie "szczytowania unijne" wydają się dla nich niemal szokiem. Podobnie jak kryzys w Grecji, na Cyprze i w południowych krajach Europy. Coraz więcej mieszkańców poszczególnych kraów jest coraz bardziej wrogo nastawionych do zniemczonej UE.
Warto jednak zwrócić uwagę, że obecny kryzys nie jest kryzysem państw europejskich a li tylko instytucji zwanej Unią Europejską. Przed powstaniem tej instytucji Europa i jej kraje istniały, trwały i rozwijały się... Po jej likwidacji również Europa i jej kraje będą istniały, trwały i rozwijały się ... bogatsze o nowe negatywne doświadczenia, które - mam nadzieję - pozwolą im uniknąć powtarzania błędów w przyszłości.
Kontynent zwany Europą liczy dziś oficjalnie 46 państw, do UE należy 27, do strefy Euro 17. Należy chyba więc uzmysłowić tym Eurotomanom, że od wieków Europa i jej poszczególne kraje były różne. W większości odmienne są nie tylko pod względem kultury, obyczajów, tradycji, języka, historii a nawet pochodzenia etnicznego mieszkańców, ale także pod względem gospodarczym i politycznym. Stanowią niejako odrębne rodziny w europejskim budynku wielorodzinnym...
Poszczególne kraje mają swoją unikalną tożsamość, ale łączy je pewien model cywilizacyjnego i opartego na wartościach chrześcijańskich rozwoju, który może być podstawą bardzo dobrej współpracy i przyjaznego sąsiedztwa. Niemniej zawsze będzie to 17, 27 czy 46 odrębnych krajów o tzw.: "różnych prędkościach", przy czym nie można ich sprowadzać tylko do sfery gospodarczej. Francuz pozostanie Francuzem, Holender Holendrem, Niemiec Niemcem a Polak Polakiem i nie zmieni tego żadna nawet eugeniczna interwencja szalonych naukowców czy też masowo stosowana przez psychotycznych "Eurotomanów" inżynieria społeczna.
Likwidacja więc de facto krajów europejskich w imię budowy jednolitego państwa jest przedsięwzięciem zabójczym dla przyszłości narodów europejskich jak i samej Europy.
Pozostaje jedynie zapytać: Czy Europejczycy są samobójcami, czy też może dali się zniewolić przez jednostki opanowane "eurotomanią", czy też stali się ofiarą nie europejskich morderców?
Pozdrawiam
*Eurotomania - hipotetyczna jednostka a'la chorobowa charakteryzująca się występowaniem u osób nią dotkniętych - z jednej strony - urojonego przeświadczenia o powszechnej miłości i uwielbienia mieszkańców krajów Europy do Unii Europejskiej a - z drugiej strony - objawów charakterystycznych dla wszelkiego typu uzależnień, t.j. zniekształconego myślenia o Europie i UE, racjonalizowania konieczności utworzenia i trwania UE, nieracjonalnego jej bronienia "za wszelką cenę" i obwiniania innych za powodowanie przez UE trudności. Ponadto - z wieloletnich obserwacji klinicznych - zauważono też u "Eurotomanów" występowanie zachowań niemalże psychopatycznych (aspołecznych) i psychotycznych: skłonność do patologicznego kłamstwa twórców UE, którego celem jest osiągnięcia korzyści lub przedstawienia się w lepszym świetle (mitomania); skupianie się na teoretycznej doskonałości UE oraz samozadowolenie i zawyżoną nieprawidłową samoocenę jej założycieli i budowniczych, co do świadomości własnej wartości, posiadanego znaczenia i możliwości (megalomania). Często też "Eurotomanów" cechuje "egocentroizm"**.
**Egocentroizm - to moje słowo - neologizm - stworzone na potrzeby określenia zjawiska jednoczesnego występowania: egoizmu, egocentryzmu i cynizmu spowitych mgłą egotyzmu.
P.S.
Jako uzupełnienie kompilacja wypowiedzi N. Farage o UE
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=zic0GIKfdB4
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
czwartek, 3 grudnia 2009
HISTORYCZNA RZEWNOŚĆ WSPOMNIEŃ O NASZEJ NIEPODLEGŁOŚCI...
Witam
środa, 4 listopada 2009
ZWYKLI EUROPEJCZYCY I ICH ZWYRODNIAŁA WŁADZA
Witam
Nie od dziś wiadomo, że władzę w Europie osiągają ludzie ze wszech miar do tego predysponowani. Ich wiedza, umiejętności rządzenia, otwartość, niezłomność w działaniu i popieraniu demokracji jest dla wszystkich oczywistością.
W rządzeniu nie liczą się przecież żadne pryncypia oprócz tych najważniejszych: narodowych, ojczyźnianych i na końcu europejskich. Dobro obywateli jest ze wszystkich stron oglądane by zapakować go do torby z napisem: Wolność, Bezpieczeństwo, Rozwój. Sama władza jest niczym wobec losu i woli większości. Ta większość decyduje, że władza jest w stanie rządzić oraz mieć taką możliwość. I władza demokratyczna daje przecież w końcu szczęście...
Jakże piękne słowa, które mimo oczywistej ironii chcielibyśmy zawsze słyszeć! Nieprawdaż?
Ale tak naprawdę w Europie i chyba również w USA (a może wszędzie) ukształtowała się pewna elita, która zawsze jest u władzy a ludzi zwykłych traktuje jak motłoch do głosowania: w sumie idiotów, których można byle formą reklamową zmanipulować.
Skupiając się na Europie. Zwykli Europejczycy od jakiegoś czasu traktowani są po prostu jak orwellowskie istoty, którymi można dowolnie sterować i wręcz traktować jako troglodytów pozbawionych szarych komórek kształtujących te lepsze części mózgu (mam nadzieję, że tak nie jest).
Zauważmy. II referendum w Irlandii w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Dlaczego? Przecież jedno już było i w demokracji zawsze to wystarczało. Wcześniej Traktat ów zmienił Konstytucję Europejską odrzuconą przez Francuzów i Holendrów. Czysta parodia. Zmieniono na Traktat i poddano ponownemu głosowaniu (choćby w Parlamentach). Czyż nie jest to tak, że CEL został wyznaczony i niezależnie od woli Europejczyków musiał zostać osiągnięty? A co z demokracją? Co z praworządnością? Naprawdę zwyrodnienie władzy oraz stawanie się przez nią ośrodkiem jedynie słusznych, wprost totalitarnych i komunistycznych w formie, rozwiązań staje się faktem na naszych oczach. I PRZY NASZEJ PEŁNEJ APROBACIE!
Bo jeżeli pozwalamy na traktowanie siebie jak idiotę chociaż raz przy innych to ci inni później też nas będą traktować tak samo. Więc jeżeli Europejczycy pozwalają chociaż raz zakpić z demokracji to tak naprawdę zezwalają na totalitaryzm. I niezależnie oczywiście od głoszonych poglądów. Fakt złamania demokracji i potraktowania Europejczyków przez ich własna władzę jak bezwolnych idiotów jest faktem i tego nic nie zmieni. A władzy daje argument do dalszych działań i lekceważenia opinii mieszkańców Europy.
Doprawdy. Globalizm informacji i odpowiedni PR oraz publicity połączone z coraz gorszym wykształceniem Europejczyków (działanie celowe) sprawia, że zatracili oni wielowiekowy instynkt samozachowawczy, w wyniku którego dzisiejsza Europa do niedawna była utożsamiana z rozwojem, wysoką kulturą, cywilizacją współczesną, humanitaryzmem.
Zostaliśmy odarci ze wszystkich wartości kształtujących współczesną Europę, od tych chrześcijańskich począwszy. Daje to możliwość Władzy swobodnego manipulowania nami. A jeżeli dajemy się manipulować to też przyczyniamy się do zwyrodniałych zachowań owej władzy.
I tak naprawdę nie musimy się dziwić, że owa władza ma nas totalnie w wielkim tzw. "poważaniu" i wykorzystuje nas li tylko do głosowania. Wystarczy przecież doprowadzić tylko do tego jednego aktu aby dalej rządzić i zdobywać różnorodne głosy.
Czyż w takiej sytuacji obietnica Tuska o uratowaniu stoczni przed wyborami nie była idealnym posunięciem władzy. Dzięki temu zyskali głosy do PE. I z pewnością kłamstw i obietnic będzie więcej. Czyż w takiej sytuacji obietnica A. Merkel o uratowaniu Opla poprzez jego sprzedaż konsorcjum kanadyjsko-rosyjskiemu nie była genialnym posunięciem. Dzięki temu wygrała wybory, bo przecież tak naprawdę GM nigdy nie chciał pozbyć się tegoż Opla (o czym dowiadujemy się dzisiaj). Przykładów można mnożyć.
Jak jeszcze długo Europejczycy będą dla swoich władz idiotycznym tłumem z rączkami do głosowania?
Pozdrawiam
sobota, 3 października 2009
TRAKTAT LIZBOŃSKI - 1:1. I CO DALEJ? III REFERENDUM!
Tak w sumie krótko i to nawet bardzo biorąc pod uwagę obszar i zakres tematu.
Dzisiaj prawdopodobnie Irlandia zagłosowała na TAK dla Traktatu Lizbońskiego. Ku uciesze wszelkich bezpaństwowców i globalistów wszelkiej maści z zabarwieniem lewicowym i konformistycznym.
No cóż. Elity bildenbergów popartych przez zmanipulowane oraz bezwolne w dobie kryzysu masy zaledwie 3 milionowej ludności Irlandii zdecydowały (lub raczej NIE) o przyszłości Europy.
Zazdroszczę Irlandczykom. I chyba zazdroszczą im - o ile mają poczucie podmiotowości - wszystkie pozostałe narodowe nacje Europejskie. Tylko Oni (Irlandczycy) mogli się wypowiedzieć na temat tego traktatu, traktatu ubezwłasnowolniającego nas wszystkich.
Na chwilę obecną zwyciężyli zwolennicy Europy bez granic i bez własnej tożsamości.
Zacieranie granic i budowę Państwa Globalnego ćwiczyli już Rzymianie (Cesarstwo Rzymskie) i Komuniści (ZSRR i Satelity) oraz Faszyści (III Rzesza). Wszyscy polegli. Polegnie też i Unia Europejska stworzona na podobnych zasadach. Bo tak naprawdę Traktat Lizboński (przecież już odrzucony wcześniej przez Holandię, Francję, Irlandię a pośrednio i Niemcy) jest na wskroś tożsamy z podstawowymi ideami totalitaryzmu: niewybieralny Prezydent, ustanawianie praw poza narodami i ich potrzebami, kreowanie norm postępowania jedynie słusznych dla zbiurokratyzowanej rzeszy bezwolnych urzędników (sławetna i wyśmiana krzywizna banana a może wkrótce np. dopuszczalny okres trwania stosunku płciowego i oczekiwana dzietność rodzin jak w Chinach), powszechny obowiązek wszystkiego... w imię CZEGO? A ponadto normy na prawie każdą dziedzinę naszego życia oraz zacierająca poczcie własnej podmiotowości dowolność zachowań i relatywizm moralno-etyczny. Według nowych norm życie homoseksualne jest normą bo jest wolnością a pedofilizm Polańskiego należy bronić bo każdy mężczyzna chce seksu z nastolatką... hmmm.... BEZWOLNE ISTOTY SĄ ZE WSZECH MIAR IDEALNE DLA TWÓRCÓW NOWEGO ŁADU EUROPEJSKIEGO!...
Niech dzisiaj Ci dziwni ludzie (antyludzkie cyborgi) się cieszą. Irlandia wybrała drogę Europy plażowego piasku, gdzie każdy jest identyczny, bez własnej kultury, wielowiekowej historii, sztuki, państwowości, terytorium. Sukces osiągnęli ludzie, którzy zawsze pragnęli własnej tożsamości a nigdy jej nie mieli. Ich zawiść kazała im się asymilować i rozwalać narodowości i państwa (nawet takie młode jak USA) od środka. No cóż....
Ale to tylko połowiczny sukces. Na razie jest tyko w Irlandii jeden do jednego. Bo przecież jeżeli można było podważyć pierwsze referendum to dlaczego nie można podważyć drugiego? Skoro jednym pierwsze referendum się nie podobało i uważali, że demokratycznym jest wymuszenie drugiego to dlaczego innym nie można dać możliwości demokratycznego podważenia obecnego? Logiczne? Chyba tak. No chyba, że standardy są inne dla różnych grup ludzi a to już jest rasizm i segregacja nieprzystająca do demokratycznych procedur.
Pomijając fakt, że wygrana w obecnym referendum wynika li tylko z kryzysu ekonomicznego (spowodowanego zresztą przez zwolenników Traktatu i nie wiem czy nie było to celowe) NAWOŁUJĘ DO TRZECIEGO REFERENDUM W IRLANDII!!!
Pozdrawiam