Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michnikowszczyzna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michnikowszczyzna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 kwietnia 2017

"sakiewszczyzna" versus "karnowszczyzna"

Rafał A. Ziemkiewicz w roku 2006 wydał swoją książkę pt. "Michnikowszczyzna. Zapis choroby". Omówił w niej nadrzędną, opiniotwórczą, opinionośną, kreacyjną politycznie oraz ideologicznie, ale też   destrukcyjną dla Polski rolę A. Michnika, jego Gazety Wyborczej oraz całego jego środowiska, począwszy od 1989 roku, czyli od momentu powstania owej gazety. Z treści tej publikacji mniej więcej można by wyciągnąć wniosek, z którym się zgadzam, iż: "michnikowszczyzna" była najważniejszą siłą polityczno-medialno-społeczno-ideologiczną kształtującą całą postkomunistyczną III RP, dodam: antypolską III RP, czyli PRL-bis a sam Adam Michnik spełniał rolę a'la demiruga tej niby wolnej Polski.

W takim ujęciu określenie "michnikowszczyzna" emocjonalnie i logicznie ma zabarwienie czysto pejoratywne i tak winno być rozumiane.

Do niedawna w III RP to właśnie to środowisko tak naprawdę było jedynym i najważniejszym ośrodkiem władzy propagandowej, najważniejszej władzy medialnej. To bardzo często A. Michnik (niezależnie czy były to jego pomysły czy realizował np. wytyczne środowiska Fundacji Stefana Batorego) decydował o tym, kto ma być prezydentem, premierem czy ministrami a nawet parlamentarzystami. To on wraz ze swoimi marksistowskimi, trockistowskimi towarzyszami stał się jednym z filarów zdradzieckich rozmów w Magdalence i przy Okrągłym Stole, gdzie w większości po obu stronach zasiadali ludzie o tej samej proweniencji ideologicznej i etnicznej, mający te same cele wobec Polski i Polaków. To A. Michnik w dużej mierze decydował (znów: niezależnie czy z własnej inicjatywy, czy jako wykonanie rozkazów "ważniejszych władców") o karierach dziennikarzy, artystów, polityków a nawet biznesmenów.

W 2015 roku po raz pierwszy całkowitą władzę ustawodawczą i wykonawczą przejęło zupełnie inne środowisko, całkowicie nie związane z lewacko-demoliberalną "michnikowszczyzną". Był to największy sukces Polski i Polaków od powstania I Solidarności. Powstał nowy rząd B. Szydło, prezydentem został A. Duda a w Parlamencie obóz PiS (ZP) zdobył samodzielną większość. Dla wielu - w tym dla mnie - było to ziszczenie wieloletniej walki o polskość i Polskę. I dalej wierzę, że naprawa Polski oraz odzyskanie prawdziwej wolności i niepodległości Ojczyzny mają niepowtarzalną historyczną okazję się ziścić. Oby.

Niestety, wraz z przejęciem władzy przez - mówiąc ogólnie i nie do końca prawdziwie - prawicę to również taki sam zew władzy poczuli dziennikarze dotychczas i w różny sposób opozycyjni wobec całej III RP.

Po 1989 roku a szczególnie po tragedii smoleńskiej ukształtowały się tak naprawdę dwa silne i opozycyjne ośrodki medialne: pierwszy związany z Tomaszem Sakiewiczem i jego "Gazetą Polską", "Telewizją Republika" oraz portalem "niezależna.pl" a drugi związany z braćmi Karnowskimi i ich magazynem "wSieci" oraz portalem "wpolityce.pl".

No i... okazało się, że to jednak dla "naszych" mediów jest za dużo. "Michnikowszczyzna" była jedna i dziś obydwie "nasze" grupy medialne zaczęły nawzajem się niszczyć i walczyć o prymat tego jedynego, który stanie się najważniejszym medialnym ośrodkiem decyzyjnym "prawicy" i - co oczywiste - będzie czerpał najwięcej profitów (w tym finansowych, ale i ambicjonalnych) z posiadania takiej pierwszoplanowej roli. 

Zarówno T. Sakiewicz, jak i bracia Karnowscy poczęli się licytować, kto miał większy wpływ na zwycięstwo PiS-u, kto bardziej walczył i walczy o prawdę o tragedii smoleńskiej, kto ma dziś większy wpływ na Polaków i na polską władzę, kto chce jedności a kto rozbicia obecnego obozu rządzącego, kto jest patriotą a kto nie, kto ma prawo krytykować obecny rząd a kto nie, kto jest z nami a kto przeciw nam, kto i jak może oceniać Macierewicza-Dudę-Szydło-Ziobrę-Waszczykowskiego-Szyszkę i innych a kto nie, kto kto ma objąć "sukcesję" po J. Kaczyńskim a kto na to nie zasługuje, itd, etc.

Obserwując tą wzajemną "wojenkę", której poziom niebezpiecznie zbliżył się do rynsztokowego poziomu np. GW czy TVN, mam nieodparte wrażenie, że wszyscy ci Panowie marzą tak naprawdę o jednym: żeby stać się "michnikowszczyzną" prawej strony politycznej w Polsce i mieć taki sam decydujący wpływ na Polskę rządząną przez PiS (ZP) jak onegdaj A. Michnik na postkomunistyczną III RP.

Wedle mnie po prostu między sobą walczą o prymat: "sakiewszczyzna" i "karnowszczyzna" a takie określenie tych środowisk - podobnie jak "michnikowszczyzna" - ma dla mnie zabarwienie jednoznacznie pejoratywne.

Jeszcze 2 lata temu nie pomyślałbym, że w taki negatywny sposób nazwę te środowiska medialne. Byłem wiernym czytelnikiem i "oglądaczem" obydwóch i wydawało mi się, że wszyscy dążymy do "dobrej zmiany" i naprawy Polski. I dla mnie rok 2015 był nie tylko zwycięstwem moim, Polaków, ale uważałem, iż też T. Sakiewicza czy braci Karnowskich oraz wielu, wielu innych.

Dziś mierzi mnie postawa zarówno "sakiewszczyzny", jak i "karnowszczyzny". Nie mam zamiaru babrać się w ich błocie. Tyle tylko, że taka ich wzajemnie wroga relacja może spowodować, iż upadnie obecny rząd i stracona zostanie chyba ostatnia szansa na budową i odbudowę nowej, wolnej Polski. Jeżeli tak się stanie, to nigdy nie wybaczę tego tym Panom i ich przybocznym.

Apeluję więc! Skończcie Waści, wstydu oszczędźcie!

No chyba, że tak naprawdę "sakiewszczyzna"czy "karnowszczyzna" to matrioszki "michnikowszczyzny" - niezależnie jak szanowni czytelnicy to zinterpretują.




P.S. 1

Nie linkuję żadnych wojennych i aberracyjnych tekstów obydwu środowisk. Kto będzie chciał, to łatwo je odnajdzie. W tym miejscu jednak przytoczę fragment komentarza blogera "35stan" do mojego wcześniejszego tekstu wraz z moja odpowiedzią:

- "35Stan": "Niestety, mamy bardzo marne elity zarówno po stronie lewicowo-liberalnej jak i tzw. prawicowej, elity o mentalności kolonialnej, jak to raczyła określić Pani Profesor Thompson w 2007 roku:
(...)Polska cierpi na typowe dolegliwości postkolonializmu. Króluje w niej samobójczy pesymizm, skarżypyctwo i niedostatek kapitału. Podczas gdy ten ostatni jest nieunikniony i będzie jeszcze długo doskwierał, pozostałe są tworem skolonizowanych umysłów, które nie potrafią sobie poradzić bez hegemona.(...) http://www.polishamericancongressnj.org/EwaThompson.htm"


- moja odpowiedź: "Chyba Pani profesor się nie myli. Niestety. Zauważam, że - pomijając już te lewacko-liberalne - to po naszej stronie te elity też są w dużej części przerażająco podświadomie i świadomie wychowane w duchu "pedagogiki wstydu" III RP, w duchu PRL-u i z powszechnym syndromem "homo sovieticus". Coś ciągle chcą udowadniać, leczą się z kompleksów a pod względem wiedzy daleko nie odbiegają od elit III RP. To przykre, ale naprawdę Hitler i Stalin zabili nam elity a te w PRL-u oraz ich potomkowie to tylko ich namiastka".

P.S. 2

Nieodżałowany Zbigniew Herbert w filmie Jacka Trznadla pt.: "Obywatel Poeta" o swoim niedawnym przyjacielu Adamie Michniku (początek lat 90-tych) powiedział: "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca. Oszust intelektualny. Ideologia tych panów, to jest to, żeby w Polsce zapanował 'socjalizm z ludzką twarzą’. To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jak jest potwór, to powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd, ja uciekam przez okno z krzykiem."

Natomiast o III RP wyraził się w taki sposób: "Ja przeżyłem 'wybuch' Polski – jeśli tak można powiedzieć – za granicą, w Paryżu i było to dla mnie niespodzianką i zawsze wyobrażałem sobie, że jeżeli dowiem się, że Polska jest nareszcie rzeczywiście niepodległa, to pierwszą rzeczą, którą zrobię wybiegnę na ulicę i będę głośno krzyczał: "Vive la Pologne" – powiedzmy jeżeli to będzie w Paryżu – oraz całował różne napotkane osoby. Więc będę się zachowywał w sposób nieodpowiedzialny. Aliści, ogarnął mnie jakiś smutek, melancholia, dyskomfort. Ponieważ ja lubię – i w pisaniu, i w działalności także – rzeczy, które mają swój początek, środek i koniec. Otóż ja nie wiem, jaki był początek, co można uważać za początek Nowej Polski. Moja teza jest następująca: w Polsce panuje 'neokomunizm'. Nie odwołuje się on od ideologii, ale stara się i bardzo mu dobrze to wychodzi urządzić z kapitalizmem. Powiada do diabła z Karolem Marksem, Engelsem. Władze, władza to pieniądz, pieniądz to banki, opanujmy banki, opanujmy struktury gospodarcze, w każdym razie kontrolujmy je bardzo wyraźnie wtedy będziemy rządzili".

za: http://www.fronda.pl/blogi/ciekawostki-o-zydach/zbigniew-herbert-o-a-michniku,19347.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 18 listopada 2016

Jacek Hugo-Bader z GW - "Afropolak" jako prowokator na Marszu Niepodlegości...


Ileż to razy przyrzekałem sobie, iż nie będę się w żaden sposób - nawet krytyczny - odnosił do ludzkiej pustki i głupoty. Bo przecież nawet krytyki jest warta jakaś wartość, natomiast pustka zasługuje na zmilczenie, politowanie, pobłażanie lub ewentualnie w ostateczności wyśmianie.  Podobnie jest, gdy próbuje się dyskutować z idiotą... on po prostu nie wie, że jest tym idiotą a nieraz nawet wydaje mu się, iż jest mędrcem. Taki zasługuje po prostu na leczenie a jeżeli to leczenie nie pomoże to już mu nic nie pomoże i idiota po prostu umrze jako idiota...

Dziś dowiedziałem się, że niejaki Jacek Hugo-Bader, dziennikarz Gazety Wyborczej, wymalował się na czarno i udając "Afropolaka" starał się udowodnić, iż na Marszu Niepodległości patriotyczni Polacy są po prostu rasistami [1,2]. Prowokacja się nie udała i wręcz ośmieszyła dziennikarza i całą Gazetę Wyborczą z Nadredaktorem Naczelnym na czele. Który to raz z kolei?

Jacek Hugo-Bader po Marszu Niepodległości stwierdził, iż: "Przede mną przeszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którym towarzyszyło zdziwienie: „Matko, czarnuch przyszedł”. Nawet jak tego nie wypowiadali, czułem to. To był jeden z najmniej przyjemnych dni w moim życiu (...) Dlatego zdecydowałem pomalować gębę na czarno i pójść w miasto, kiedy na mieście będzie gęsto od wrogiego targetu. Chciałem sprawdzić, czy mam rację (...) Krzyczeli „Polska dla Polaków”, a ja miałem czarną gębę". Dodatkowo przyznał, że dwie istoty z "wrogiego targetu" stanęło podobno w jego obronie i nawet nie wiedział, że w Marszu Niepodległości są też prawdziwi murzyni, którzy po prostu czują się Polakami i mają polskość w sercu.  

Cała ta sytuacja jest po prostu kuriozalna a u mnie nie wzbudza już nawet uśmiechu, ale zwykłe ludzkie uczucie współczucia.

Ale...zastanawiając się głębiej nad słowami i czynami tzw. totalnej opozycji i całego środowiska michnikowszczyzny to wydaje mi się, iż są co najmniej cztery przyczyny wydawałoby się aberracyjnych  zachowań tych ludzi.

Pierwszą być może jest cyniczna gra odrzuconych elit III RP, aby powrócić do "tego jak było" i w dalszym ciągu czerpać profity z bycia "u władzy" lub "z władzą", czyli bycia "przy korycie".

Kolejną jest na pewno przekonanie lewacko-demoliberalnych elit o konieczności budowy świata wedle ich wytycznych i ich ideałów. W takiej sytuacji każda władza, w każdym kraju, która chce powrotu do normalności jest totalnie krytykowana i szykanowana a normalni ludzie stają się największymi wrogami. Te lewacko-demoliberalne elity przez lata budowały swój świat oparty na ideach komunistycznych i postkomunistycznych i starały się uformować nowego "oświeconego i ogłupiałego" człowieka. Obecnie okazuje się, iż ich starania nic nie dały bo instynkt samozachowawczy ludzi spowodował, iż gremialnie lewackie idee zostają odrzucone i następuje powrót do normalności. To wzbudza w tych elitach wściekłość, agresję i sprawia, iż zaczynają postępować wprost idiotycznie. 

Trzecia - w Polsce - może wynikać z genetycznej nienawiści części osób zamieszkałych nasz kraj do narodu polskiego i naszej Ojczyzny. Taką nienawiścią mogą zionąć oczywiście z reguły ludzie gardzący Polakami i polskością, którzy tak naprawdę nie są lub nie czują się Polakami. Oni po prostu uważają nas wszystkich za coś gorszego i prymitywniejszego i wydaje im się, iż Polacy to kretyni, którymi łatwo manipulować a nasz kraj jest ich a nie naszą własnością.

A czwarta przyczyna może znajdować się w obszarze zdrowia psychicznego i jego ewentualnego defektu u totalnej opozycji i michnikowszczyzny. Po tej całej historii z malowanym murzynem Jackiem Hugo-Baderem (i nie tylko) można odnieść wrażenie, że ta cała zbieranina zaczęła zbiorowo chorować na jakiś rodzaj choroby psychicznej. Są przecież takie choroby w tej materii, które są "uśpione" a uwidaczniają się po jakiejś traumie, zdarzeniu lub też wynikają po prostu z degradacyjnych procesów materii szarej w mózgu.

Z pewnością tą traumą były wybory w 2015 roku. Oni wszyscy dostali jakiegoś amoku i zaczęli postępować oraz wypowiadać się po prostu idiotycznie a ich nienawiść spowodowała u nich brak racjonalnego oglądu rzeczywistości. Problem jest w tym przypadku to, że dziś w Polsce brakuje psychiatrów i łóżek w szpitalach psychiatrycznych. Nie będą w stanie obsłużyć ani pomieścić potencjalnie chorych sierot po III RP. Pozostaje nam jedynie ufność, że owa coraz bardziej widoczna ewentualna choroba jakoś ponownie się "uśpi", choć raczej w to nie wierzę.




Z pewnością można jeszcze znaleźć i inne powody takich a nie innych zachowań ludzi z dzisiejszej opozycji (także środowisk zagranicznych), ale też można pokusić się o hipotezę, iż ich czyny stanowią jakąś nową kategorię aberracyjnych zachowań ludzkich, które stanowią niejako efekt synergii z połączenia i jednoczesnego występowania wszystkich wskazanych przeze mnie przyczyn jednocześnie.

[1] http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/315936-zrob-to-sam-czyli-przepis-na-dziennikarza-wyborczej-kpinom-z-prowokacji-gw-nie-ma-konca-co-oni-tak-z-tym-farbowaniem

[2] http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/315823-zenada-roku-dziennikarz-wyborczej-udawal-afropolaka-na-marszu-niepodleglosci-krzyczeli-polska-dla-polakow-a-ja-mialem-czarna-gebe

P.S. (z dnia 19.11.2016, godz. 10:45)

Po lekturze wielu komentarzy i po dodatkowej refleksji poniżej prezentuję moje dwa obszerne komentarze, które napisałem do tej notki na portalu niepoprawni.pl (http://niepoprawni.pl/blog/krzysztofjaw/jacek-hugo-bader-z-gw-afropolak-jako-prowokator-na-marszu-niepodlegosci). Sądzę, iż mogą one stanowić pewne rozszerzenie mojego tekstu.

Pierwszy komentarz:

"(...) Oni potrzebują męczennika i męczeństwa za "sprawę", którą mają spowodować ci "wstrętni pisowcy". Stąd też m.in. ich narastająca frustracja: "PiS jest nienawistnie zbyt spokojny i najlepiej aby nas zaatakował a jak nie to... sami spróbujemy sprowokować na nas jakąś agresję, choćbyśmy mieli przebierać się za innych, nawet murzynów, Żydów czy narodowców".

Z ich punktu widzenia (liderów oczywiście) jest to postępowanie racjonalne: wzbudzić agresję aby potem zostać męczennikiem w obronie demokracji. Szlag ich trafia, że jakoś Polacy nie chcą dać się sprowokować. Obawiam się, że następna prowokacja będzie polegała na tym, że czerksistowscy (zwrot za Ewarystem Fedorowiczem) funkcjonariusze sami będą jednocześnie ofiarami i atakującymi (cóż za problem zapłacić kilku odmóżdżonym osiłkom, żeby np. udawali prymitywnych i agresywnych narodowców? - z tym, że teraz jest to dość trudne, bo jest internet, aparaty w telefonach, itd a samo zakrycie głów nic nie da...).

A'propos kwestii związanej ze słowem "target". Ja to słowo też uwypukliłem, natomiast faktycznie mogłem trochę to rozszerzyć i ma Pan rację: to specyficzne słownictwo a w języku marketingowców (też marketingowców politycznych) oznacza docelowy segment rynku (segment konsumentów naszych dóbr konsumpcyjnych lub przemysłowych/inwestycyjnych). Z reguły odnosi się do osób fizycznych, które - jako konsumenci - są wedle określonych kryteriów dzieleni na pewne grupy, które następnie poddaje się tzw. "sprofilowaniu" (odpowiednim ich zbadaniu i poznaniu tak, aby dobrać odpowiednie dla nich instrumenty marketingowego oddziaływania, np. promocyjnego, w tym np. PR, publicity - np. też w zakresie realizacji takich a nie innych filmów reklamowych). Ten podział na segmenty rynku może być dokonany np. ze względu na wiek, wykształcenie, dochody, miejsce zamieszkania, skłonność do ulegania modom i trendom, styl życia, itd, itp. Kryteriów może być wiele i zależą w dużym stopniu od rodzaju oferowanych konsumentowi dóbr (np. powszechnego użytku, trwałego użytku, dóbr luksusowych, itd) oraz wyznaczonych celów strategicznych przez daną firmę obejmujących cele całościowe firmy, jak i cele dotyczące produktu (grupy produktów) i np. cele danej określonej kampanii promocyjnej. W takiej strategii określa się wszystko, nawet sposoby wykreowania swojego klienta poprzez wytworzenie u niego określonej potrzeby, którą ma zaspokoić np. nowy produkt. Ogólnie zaś cały ten marketing posługując się dobrem klienta ma na celu odpowiednie zmanipulowanie (wykreowanie) go w taki sposób, aby dokonał pierwszego zakupu (wybrał akurat ten produkt) i aby ten zakup w przyszłości powtórzył.

Powyżej skupiłem się na produktach fizycznych, ale takim produktem też jest polityka i określone zachowania polityczno-społeczne (marketing politycznych, inżynieria społeczna/manipulacja).

Wiem jak to wszystko wygląda od środka bo byłem przed laty i przez kilka lat product managerem w dużym koncernie międzynarodowym i sam konstruowałem strategie marketingowe i dzieliłem rynek na segmenty określając metody oddziaływania na nie (metody ich zmanipulowania). I wiem, że wbrew pozorom wszystko jest wcześniej zaplanowane, zapisane w strategii z ewentualnymi sytuacjami, które mogą spowodować konieczność zmiany działań i określające jak te nowe/awaryjne działania prowadzić.

Kiedyś opisałem dokładnie i merytorycznie jak taką strategie zrealizowano wobec B. Komorowskiego doprowadzając go do stołka prezydenckiego (polecam tekst - http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/12/marketingowa-kreacja-b-komorowskiego-i.html).

Użycie przez Jacka Hugo-Badera słowa "target" oznacza ni mniej i ni więcej, że istnieje gdzieś zapisana strategia walki z nowymi polskimi władzami i ogólnie z Polakami. Tam też zapewne określono dokładnie profil wroga, czyli "wrogi target" w postaci prawdziwych Polaków a wszystkie wykonywane działania (słowa i czyny) są realizacją celów zawartych w tej strategii... A strategia jest globalna i skupia konsolidację i koordynację antypolskich działań przez wiele środowisk, w tym zagranicznych".

Drugi komentarz:

"(...) Gdzieś kiedyś usłyszałem, że najlepiej Polaków trzymać za mordę wtedy, gdy:

- będą biedni i będą musieli harować od rana do wieczora nie mając czasu na polskie, patriotyczne i zakorzenione w polskiej tradycji myślenie i działanie,
- będą skłóceni między sobą i wrogo nastwieni wobec siebie, róznych grup Polaków.

Owe zdanie zostało wypowiedziane przez dość ciekawego człowieka pod wpływem "kilku głębszych". Nie muszę mówić, iż reprezentował rasistowską nienawiść do Polaków i nie był etnicznym Polakiem (choć miał niby nazwisko polskie - zostało zmienione po roku 1944 - i mówił po polsku oraz udawał patriotę).

Sądzę, że od kilkudziesięciu lat (o ile też nie przez wieki) właśnie w tych obszarach chciano zniszczyć Polaków i wymazać naszą Polskę z mapy świata. Dziś robi się to samo a dodatkowo wiadomo... lewacka maksyma "dziel i rządź" wśród demoliberalnych lewaków jest jedną z najważniejszych.

Po roku 1989 niszczenie polskości przez środowiska michnikowszyzny i III RP nabrało szczególnego wymiaru. Próbuje się z nas zrobić antysemitów odpowiedzialnych za Holocaust Żydów (a taką opinię chcą wykreować sami fanatyczni antypolacy),  ksenofobów, antydemokratów, zacofanych katoli, homofobów, islamofobów, rasistów, faszystów, skrajnych nacjonalistów (choć np. o taki skrajny nacjonalizm można posądzić w dużej części - nie w całości - np. niektórych syjonistycznych Żydów lub uważających się za takich Żydów Chazarów), itd, itp.

Oni sami - antypolacy - kreują negatywny obraz Polaka i robią wszystko (nawet poprzez prowokacje), aby tą negatywna opinię uwiarygodnić a ponadto wzbudzić w Polakach poczucie niższości (realizowana niemal przez całe 27 lat tzw. polityka wstydu) a w innych narodach uczucie pogardy dla Polaków. To jest ich m.in. część ich strategii...

Oni nas nienawidzą i zrobią wszystko aby nas skompromitować i poniżyć, zrobią wszystko, aby znów móc panować i kierować Polakami oraz swobodnie dysponować naszym majątkiem.

(...)

Ale proszę jeszcze zwrócić uwagę, ileż pogardy i rasizmu tkwi w tych ludziach.

Przecież założenie przez Jacka Hugo-Badera, iż akurat murzyn jest kimś/czymś, co może skłaniać do agresji i poniżania świadczy tylko o jego wewnętrznym przekonaniu, iż naprawdę Ci Murzyni to jakaś gorsza kategoria ludzi (zresztą goje i tak zawsze są gorsi, niezależnie od np. koloru skóry). Przekonują mnie do tego słowa J.H-B, które dziś dopiero przeczytałem: "A zmienić kolor i zostać Murzynem, normalnym Afropolakiem z czarną jak noc listopadowa mordą, mazowieckim bambusem, brudasem, asfaltem, nizinnym Makumbą krótkowłosym z Grochowa? Straszne oszukaństwo" (za: http://m.niezalezna.pl/89399-czarnoskory-patriota-odpowiada-dziennikarzowi-gw-ktory-przebral-sie-za-murzyna).

Oczywiście wiem, że opublikowanie jego takich słów w GW (Dużym Formacie) ma niejako być powielone jako niby słowa i opinie Polaków, ale mimo tego, sami Murzyni winni zaprotestować przeciw takiej chyba  rasistowskiej postawie J.H-B i całej GW.

Ot...taka myśl...


Choć i pomysł z murzynem też byłby niezły...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 29 stycznia 2016

R. Petru - "leming" w czystej postaci!?

Miałem już o tym Panu nie pisać...

Niestety... Coraz śmieszniejsza aktywność tego Pana i mimo tego wciąż utrzymujące się jako takie poparcie społeczne skłoniły mnie do kilku refleksji.

Moim zdaniem ten Pan to - z jednej strony - "leming niepospolity" w czystej postaci a - z drugiej strony - ucieleśnienie marzeń "lemingów pospolitych", który jest taki sam jak oni a do tego ma pieniądze, układy, znajomości i jest "kimś" kim chciałyby być wszystkie "lemingi pospolite".

Ten Pan ma wyższe wykształcenie jakie wielu jemu podobnych uzyskało w czasach, gdy jak to mniej więcej mówi prof. B. Wolniewicz - cytuję z pamięci: "jakość nauczania wyższego wyparta została przez przez prerogatyw ilości studentów i występuje w tym obszarze systematyczne jakościowe równanie w dół zarówno wśród kadry akademickiej, jak i absolwentów".

Zaczęło się to już w czasach komunistycznych, ale przybrało na sile w okresie III RP. Wśród kadry akademickiej przez lata królowała zasada (i chyba dalej tak jest) zastępowalności kadr ludźmi gorszymi intelektualnie i pod względem wiedzy od poprzedników. Profesorowie nie szukali "uczniów mogących przerosnąć nauczycieli" i otwierali szerokie wrota do karier niezagrażających im miernot. Te miernoty zaś w przyszłości będąc już samodzielnymi pracownikami naukowymi dobierały sobie do współpracy jeszcze większe miernoty...

I tak mamy dziś wysyp "intelektualnych geniuszy" wśród kadry akademickiej, takich kolejnych "lemingów niepospolitych".

Na przedstawione zjawisko nałożyła się celowa polityka obniżania jakości wykształcenia i umiejętności Polaków przejawiająca się m.in. w: nie wymagających myślenia testach, likwidacji szkół zawodowych, braku matematyki na maturze i niskim progu jej zdawalności, redukcji godzin nauczania historii i języka polskiego, likwidacji egzaminów na studia, wprowadzeniu dwuetapowych studiów wyższych: licencjackich i magisterskich... czyli tak naprawdę na każdym poziomie nauczania. Obok tego  nastąpiła komercjalizacja nauki, w tym studiów wyższych oraz niż demograficzny. Ostatecznie - dla zachowania kierunków na uczelniach oraz umożliwienia zapełnienia studentami szkół prywatnych -  znacznie dodatkowo obniżono wymagania wobec kandydatów na studia i samych studentów. To z kolei było zaaprobowane przez samych młodych ludzi, których poziom wiedzy i intelektualnych umiejętności stawał się coraz niższy.

A do tego jeszcze nauczyciele akademiccy byli poddawani różnorakiej presji lewackiej ideologii i "religii" politpoprawności oraz konieczności realizacji tzw. "polityki wstydu za polskość", pracowali na kilku uczelniach naraz co oczywiście musiało wpłynąć też na jakość przekazywanej przez nich wiedzy oraz negatywnie wpływało na możliwości ich pracy naukowej...

I tak przez lata mury uczelni wyższych opuszczało coraz liczniejsze grono absolwentów z coraz mniejszym zasobem wiedzy a do tego wiedzy skażonej lewicową poiltpoprawnością, coraz niższą inteligencją,  ale przeświadczonych o przynależności do elity intelektualnej narodu i o tej przynależności byli utwierdzani oraz przekonywani przez michnikowszczyznę... pod warunkiem, że będą tacy jak michnikowszczyzna. To właśnie pokolenia "wykształciuchów" czy "lemingów", którym wydaje się, że myślą, mają i wiedzą a myślą i wiedzą tylko tyle, ile usłyszą w TVN i przeczytają w GW a "mają" tylko tyle, ile mogli kupić na często niespłacalny kredyt.

I taki jest też R. Petru. To idealny wytwór III RP oraz bezwolny wykonawca zaleceń "mędrców" nim kierujących. To taki "leming niepospolity",  nie posiadający szerokiej i ugruntowanej wiedzy, niezbyt lotny, popełniający gafy, ośmieszający się a który zrobił karierę dzięki znajomościom i układom wśród "elit" III RP.

Dla "lemingów pospolitych" on jest "swój" i wszystko mu wybaczą bo jest taki, jakimi oni są, czyli w sumie niedokształconymi, mało inteligentnymi, popełniającymi gafy i przejęzyczenia, przynależącymi do "wykształciuchów", mówiącymi lewackie i demoliberalne wdrukowane slogany, nowoczesnymi nie Polakami, ale aż i już Europejczykami należącymi do "elity". Ten Pan nieraz kłamie lub aberracyjne mija się z rzeczywistością i logiką tak jak oni, mówi ich językiem, który wykreowany w nich został przez miernych lub cynicznych wykładowców, przez Michnika i spółkę czy TVN. Mówi to, co chcą usłyszeć, co jest zgodne z ich jednostronnym pojmowaniem świata i są w stanie przyswoić oraz zachowuje się też podobnie przeświadczony o swojej mądrości, wielkości i przynależności do "klasy wyższej". A ponadto zna "autorytety", jest banksterem z milionami, jest pokazywany w telewizji, o nim się pisze i "coś" znaczy, to "coś" co chciałby każdy "leming pospolity" a co daje mu namiastka popierania go i bycia z nim. Jest to normalna (cyniczna zresztą)  realizacja przez niego potrzeby przynależności A. Maslowa a także potrzeb: bezpieczeństwa oraz szacunku i  uznania [1] i jednocześnie neutralizacja-redukcja dysonansu poznawczego, powyborczego, który pojawił się u wyborców B. Komorowskiego i PO [2].

Nie wiem na ile ten Pan jest hipokrytycznym cynikiem wykorzystującym wykreowanych manipulacyjnie przez niemal 26 lat "lemingów pospolitych", czy też mówi i robi to czego chcą od niego naprawdę inteligentni mocodawcy (m.in. L. Balcerowicz, W. Frasyniuk, A. Olechowski, W. Kuczyński, J. Hartman, A. Michnik, E. Smolar, G. Soros), którzy ową klasę "lemingów pospolitych" wykreowali oraz wykreowali jego samego. Nie wiem, czy tak mu wtłoczono przeświadczenie o własnej wielkości, że sam już w nią uwierzył, a która to wielkość jest systematycznie przez niego samego ośmieszana. Stąd w tytule felietonu wykrzyknik wraz z pytajnikiem. Sądzę jednak, że ten Pan jest kwintesencją połączenia tych wszystkich wymienionych przeze mnie zjawisk.

Chciałbym być jednocześnie dobrze zrozumianym.

Mówiąc negatywnie i szyderczo o pracownikach i wykładowcach szkół wyższych miałem na myśli ogólnie szerokie dwie grupy: faktyczne miernoty intelektualne bez gruntownej wiedzy a chcące być megalomańsko i mitomaństwo "autorytetami, elitami inetelktualnymi" oraz naprawdę ludzi inteligentnych z dużą wiedzą, ale bądź zastraszonych i zniewolonych przez układ III RP, bądź cyników i hipokrytów, którzy albo swoją postawę naukową uzależnili od profitów albo są wykonawcami lub kreatorami lewackich oraz syjonistycznych dogmatów, bądź też naukowców zniewolonych współpracą z tajnymi komunistycznymi służbami specjalnymi (środowisko akademickie nigdy nie zostało zlustrowane). Obok nich funkcjonują intelektualnie i z dużą wiedzą prawdziwi naukowcy, ale niestety jest ich mniejszość i to prawdopodobnie w proporcji ukazanej w ostatniej uchwale senatu UJ w sprawie głosowania nad zasadnością apelu do prezydenta A. Dudy wystosowanym przez wydział prawa tegoż uniwersytetu [3].

Mówiąc natomiast o "lemingach pospolitych" nie miałem na myśli zwykłych i inteligentnych ludzi, którzy swą asertywność stracili w momencie ubezwłasnowolnienia kredytem oraz boją się o swoją pracę i stanowiska, dzięki którym są w stanie dalej funkcjonować na wyższym materialnie poziomie i są w stanie spłacać zobowiązania kredytowe i zapewniać godziwy byt rodzinie. Ich rozumiem i zapewne oni rozumieją, że są "podstawieni pod ścianą" , ale - jeśli są dobrzy intelektualnie i pod względem poziomu wiedzy - nie mają się naprawdę czego bać i nie ma sensu uleganie propagandzie sączonej przez kreatorów i beneficjentów III RP. Ci ostatni jedynie walczą o swoje profity z posiadania władzy i o uniknięcie odpowiedzialności za swoje działania lub też o dalszą  możliwość lewackiego kreowania dusz innych i władzy nad ludźmi, nad Polakami. I właśnie ci wykreowali i finansują m.in. R. Petru...

[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb
[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Dysonans_poznawczy
[3] http://naszeblogi.pl/60100-gwozdz-do-trumny-etosu-akademickiego-ongis-szacownego-uj

P.S.
Z pewnością tylko hasłowo i zdawkowo zasygnalizowałem pewne zjawiska, które wymagałyby znacznego rozszerzenia, ale sądzę, iż wielu czytelników posiada odpowiednią wiedzę i poziom intelektualny, aby je zrozumieć i we własnym zakresie pogłębić. A dla innych mam radę: czytajcie i oglądajcie dużo, z różnych źródeł...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 28 listopada 2015

Antypolskie środowiska żydowskie. Nieczysta gra i - mam nadzieję - historyczna przegrana!

Tylko prawda jest ciekawa i tylko prawdziwą mową jest mowa słowami o jednoznacznym znaczeniu... bez jakiejś chorej politpoprawności i autocenzury....

-------------------------------------------

Co najmniej od 1944 roku, ale też jeszcze w czasie II RP a nawet przed rozbiorami i w czasie ich trwania część mieszkającego w Polsce i poza jej granicami środowiska żydowskiego a szczególnie syjonistycznego talmudyczno-rabinicznego była i do dzisiaj jest skrajnie antypolska. Cechuje go chroniczna nienawiść do Polski i Polaków oraz szeroko rozumianej polskości, tożsamości narodowej naszych rodaków żyjących na swoich własnych ziemiach, ale też na emigracji. Ta antypolskość jest niestety też bardzo charakterystyczne u małej i haniebnej części Żydów posiadających obywatelstwo polskie i mieszkających w naszym kraju.

Przywódca Sowieckiej Rosji J. Stalin - choć był bardzo nieufny wobec Żydów -  doskonale wiedział, że chroniczna nienawiść małej części Żydów do Polski i Polaków jest możliwa przez niego do wykorzystania w walce o ustanowienie i zwycięstwo komunizmu w powojennej Polsce. Było to tym prostsze, że idee komunizmu zostały stworzone w większości przez Żydów takich jak np. K. Marks, L. Trocki czy po części sam W. Lenin i idealnie były przez dużą ich część Żydów absorbowane. Oni to, którzy przez wieki byli pozbawieni swojego państwa i w małej części byli i/lub są w dalszym ciągu ubezwłasnowolnieni chorą ideą narodu wybranego... uważają nie-Żydów za gojów zasługujących na pogardę i zniewolenie przez ich "rasę panującą".

W dużej mierze żydowska pogarda do Polaków wyrażana przez część Żydów zawierała się w słynnym antypolskim ich przedwojennym powiedzeniu: "Wasze ulice, nasze kamienice". To było clou postawy małej części polskich przedwojennych Żydów. W tej części byli oni gorącymi zwolennikami idei komunistycznych i wielu z nich działało na niekorzyść państwa polskiego powstałego po I WŚ czynnie działając np. w antypolskiej Komunistycznej Partii Polski czy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Takim osobowym przykładem może być antypolska i komunistyczna działalność ojca A. Michnika, który  chciał oddzielić część Polski na rzecz Ukrainy i był przeciwny istnieniu państwa polskiego. To ta mała antypolska część przedwojennych Żydów entuzjastycznie witała sowieckich najeźdźców na Polskę we wrześniu 1939 roku i to ona denuncjowała też wielu Polaków, których skazywała w ten sposób na śmierć z rąk komunistów.

Tuż przed zakończeniem II WŚ J. Stalin - jak wspomniałem - postanowił wykorzystać niechęć części Żydów do Polski i katolickich Polaków i wprowadzał swoje - krwawe i niosące śmierć oraz prześladowania Polaków - porządki  w Polsce za ich pomocą. Stąd tak naprawdę można mówić o nienawistnej wobec Polaków powojennej tzw. żydo-komunie, która do dzisiaj nie została odpowiednio rozliczona a wiele osobowych jej spadkobierców bardzo dobrze i dostatnio funkcjonuje w teraźniejszej Polsce.

Wielu Żydów - zgodnie z zaleceniem Żyda J. Bermana - po wojnie w dużej swej masie zmienili swoje nazwiska na polsko-brzmiące, stąd trudno dziś kojarzyć ich i ich potomków z żydowskim pochodzeniem. A szkoda, bowiem świadomość żydowskich korzeni "polskich" elit po II WŚ i kreujących oraz tworzących III RP winna być powszechną wiedzą dla Polaków, suwerenów naszej Ojczyzny.

Tak naprawdę bowiem liderowo od 1944 do dzisiaj w Polsce bardzo duży wpływ na jej kształt ma niestety mała ale znaczeniowo istotna antypolska część Żydów z polskim obywatelstwem. Komunizm przez nich został siłą wprowadzany i oni też byli w większości twórcami PRL i III RP. Robili to wspólnie z polskimi komunistycznymi kolaborantami a później wcielając się w tzw. konstruktywną, "różową opozycję" wobec PRL - opozycję, w której mieli liderowo decydujące znaczenie.

Po wojnie znaczący trzon decyzyjny władz politycznych, UB czy krwawych i morderczych służb wojskowych stanowili Żydzi. Oni też w dużej mierze budowali podwaliny PRL. Podobnie ważnymi kreatorami zaś III RP byli też ich syjo-komunistyczno-trockistowscy lewaccy kontynuatorzy, których dzisiejszymi spadkobiercami są w dużej części m.in. lewaccy global-unioniści. Żeby zbliżyć się do czasów nam współczesnych warto wskazać, że Żydami z polskim obywatelstwem są lub byli m.in.: B. Geremek, T. Mazowiecki, L. Balcerowicz, J. Lewandowski, A. Kwaśniewski, J. Kuroń, J. Lityński, J.J. Lipski, A. Smolar, A. Michnik, W. Kuczyński, A. Olechowski, J. Hartmann, H. Lis, A. Hall, Szczepański i wielu, wielu jeszcze innych. To węgierski Żyd G. Soros narzucił Polsce złodziejski tzw. plan L. Balcerowicza a tak naprawdę plan G. Sorosa i J. Sachsa...

Tak naprawę można śmiało wysnuć wniosek, że np. liderowo cała UD/UW była w większości żydowską partią a przecież ta partia była współkreatorem III RP. W całym okresie PRL i odchodzącej III RP Żydzi posiadali nadmierny wobec ich liczebności dominujący głos w polityce, banksterstwie i ogólnie w gospodarce, kulturze, oczywiście w mediach, edukacji i szkolnictwie wyższym, filmie i sztuce. I nie byłoby w tym być może nic nagannego, ale niestety wśród tych Żydów zdecydowaną większość stanowiła ta antypolska znikoma, ale krzykliwa część.

To m.in. z tej żydowskiej antypolskości części polskich i zagranicznych Żydów powstają antypolskie filmy i kreowanie Polaków na morderców Żydów i winnych za Holocaust, stąd promocja haniebnego i kłamliwego stwierdzenia o "polskich obozach koncentracyjnych", to stąd kreowanie przez amerykańskich Żydów pogardliwych dowcipów o Polakach, to stąd dotychczasowy brak bezwizowego ruchu Polska - USA, to stąd żądania od Polaków bezzasadnych odszkodowań dla Żydów, to stąd stosowana manipulacyjnie wobec Polaków pedagogika wstydu i realizowany przemysł pogardy wobec polskich patriotów  i wreszcie stąd nienawistna histeria zawsze, kiedy Polacy zaczynają odzyskiwać swoją polskość, zaznaczać nadrzędną swoją rolę w Polsce i odzyskiwać swoją narodową własność, tożsamość i godność, odzyskiwać swoje państwo.

Przez całe 26 lat niby wolności tak naprawdę Polska została stopniowo zawłaszczana - obok innych zdrajców Polski - też przez część antypolskich syjonistycznych Żydów i oni mieli władzę lub decydujący wpływ na nią w obszarze politycznym, gospodarczym, naukowym, kulturalnym ale też medialnym, jak  np. żydowska, polskojęzyczna Gazeta Wyborcza, która kreowała świadomość  i myślenie wielu Polaków u początków transformacji i niemal do dzisiaj. Wielu Polaków nawet obecnie nie zdaje sobie sprawy, że jest ona skrajnie antypolska i antynarodowa oraz od początku swojego istnienia wypleniająca z naszego narodu wszystko co polskie. Polacy i ich polskość, narodowa polska tożsamość i własność oraz wiara katolicka dla całego środowiska michnikowszczyzny są najniebezpieczniejszymi wrogami, z którymi trzeba zawsze walczyć lub osobowo Polaków propagandowo i manipulacyjnie otumaniać. A sam naczelny GW i przez wielu uważany za "guru" antypolskiego syjo-lewactwa A. Michnik już na początku polskiej transformacji gaworzył, że nigdy nie pozwoli na odrodzenie się polskiej narodowej myśli endeckiej a dziś obwieszcza, że nie odda Polski obecnie rządzącym (wybranym przecież przez większość Polaków, suwerena Polski)... Zachowuje się tak jakby był naszej Polski właścicielem.

Wielu też przedstawicieli tych syjonistycznych rabiniczno-talmusycznych żydowskich anty-Polaków marzy również m.in. o mitycznej Judeopolonii... gdzie Polacy np. w ilości 15 mln byliby niewolnikami np. 3 mln zamieszkujących  Polskę Żydów.

Tak więc część społeczności syjonistycznych Żydów z polskim obywatelstwem (ale nie tylko), ta ich część skrajnie antypolska dziś jeszcze nadmiernie dominuje w mediach, gospodarce, finansach, nauce, polityce, kulturze i to ona dziś najbardziej histerycznie reaguje na odbudowywanie w Polsce polskości. To ona jest najbardziej nienawistna wobec polskiej tradycji, wiary katolickiej, języka, polskiej historii i polskiej tożsamości. Jako nam obca cywilizacyjnie jest niszczycielem naszej cywilizacji chrześcijańskiej a jako, że np. również Żydzi dominują w światowych finansach, mediach i światowej polityce mają wsparcie z zagranicy.

Dziś ta opanowana przez chore "wybraństwo" część syjonistycznych Żydów dominuje decyzyjnie i właścicielsko nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Największe rodziny bankowców światowych to Żydzi a rodziny Rothschildów, Rockefellerów czy Morganów od stuleci ubezwłasnowolniają kredytem państwa i jednostki. To jest źródłem ich - mam nadzieję pozornej - władzy nad światem, którą prawdopodobnie chcą sformalizować tworząc Rząd Światowy w ramach Nowego Porządku Świata (NWO).

Największym ich wrogiem jest cywilizacja chrześcijańska i tożsamość narodowa, które chcą zniszczyć poprzez komunizm kulturowy i tzw. politpoprawność polityczną a ostatnio też np. poprzez zalew cywilizacji islamskiej na Europę. Multikulturowy świat (w tym Europa),  różne unie ponadnarodowe bez granic i narodowych tożsamości, ludzie pozbawieni korzeni i ducha, tradycji, wiary... to ich marzenie, marzenie zarządzania bezrozumnymi i pozbawionymi indywidualności konsumpcjonistycznymi i hedonistycznymi podludźmi...

Ta część syjonistycznych i chorych na wiarę w dominację nad ludzkością i nienawidzących chrześcijaństwa Żydów stworzyła masonerię czy iluminatów oraz w dużej lub decydującej części takie instytucje jak ONZ (przed wojną LN), grupę Bilderberg, Komisję Trójstronną, FED i inne. To ci Żydzi - znajdujący się w mniejszości wśród całej społeczności żydowskiej -  z dużą dozą prawdopodobieństwa finansowali i wspierali Rewolucję Francuską i Bolszewicką oraz I i II WŚ... bo na nich można było dobrze zarobić, zniszczyć więzi międzyludzkie i narodowe, odczłowieczać ludzi, realizować politykę depopulacji a przede wszystkim zniewalać zadłużeniem narody i jednostki oraz tworzyć podwaliny pod NWO. Istnieją też hipotezy, że to oni są dzisiaj źródłem konfliktów międzynarodowych i budowy różnych unii regionalnych, w tym UE i że oni są źródłem wszelkiego lewactwa i jego idei, niszczących narody, państwa i jednostki.

Dziś tak naprawdę wielu stawia hipotezę, że obecnie więc toczy się walka syjonistycznej talmudyczno-rabinicznej cywilizacji żydowskiej reprezentowanej przez część społeczności żydowskiej  z cywilizacją chrześcijańską. Również w Polsce gdzie ta część antypolskich syjonistycznych Żydów nie może się pogodzić z faktem, że tracą dominację nad Polską i Polakami. A przecież to Polska podała im jako nieliczny naród i państwo na świecie pomocną dłoń. Zostali przyjęci - jako wygnańcy ze wszystkich niemal ówczesnych krajów europejskich - w Polsce przez Kazimierza Wielkiego, który nadał im wiele przywilejów. Daliśmy im kiedyś palec a oni przez stulecia do dzisiaj sprawiają wrażenie, że chcą zabrać nam całą rękę, całe nasze polskie jestestwo.

Nie wiem dlaczego tak jest... Czy to wynika tylko z ich pogardy wobec gojów a może z nienawiści wobec katolicyzmu, który jest fundamentem polskości? A może jest wiele współzależnych przyczyn tej ich nienawistnej i chorobliwej nienawiści do narodu i państwa polskiego?

Na szczęście tą antypolskością charakteryzuje się tylko część Żydów, ale często są to niestety osoby opiniotwórcze i opinionośne oraz tworzące pewien zamknięty krąg syjonistycznych antypolskich elit polityczno-gospodarczo-intelektualno-kulturalno-medialnych. I niestety w dużej mierze oni sami poprzez własną szowinistyczną naturę i pogardę dla Polaków kreują tzw. zachowania antysemickie (zresztą termin zawłaszczony przez syjonistycznych Żydów, bowiem Semitami są np. Arabowie czy niektóre ludy Afryki).

Nie piszę tego wszystkiego, aby w jakiś sposób implikować konflikty narodowościowe w Polsce, czy też wzbudzać niezdrowy antysyjonizm czy antyjudaizm. Chcę tylko wskazać, że funkcjonuje w Polsce i próbuje ją zawłaszczyć od lat pewna grupa środowiskowa skupiająca antypolskie syjonistyczne jednostki żydowskie i to najczęściej o unio-lewackich przekonaniach. I to jest po prostu prawda, rzeczywistość której musimy być świadomi.

Mam również nadzieję i pewność, że większość Żydów i Polaków żydowskiego pochodzenia również zdaje sobie sprawę, że jest wśród nich ta hańbiąca ich antypolska krzykliwa mniejszość. I dlatego wierzę, że same środowiska żydowskie w Polsce uporają się z tym problemem, co na pewno pozwoli na dobrą przyszłość i współpracę między naszymi narodami. Podobnie jak Polacy już dawno uporali się ze skrajnymi postawami antyżydowskimi i dzisiaj tak naprawdę Polska jest najmniej antyżydowska i antyjudaistyczna w Europie.

W tej naszej dobrej współpracy warto jednak zawsze pamiętać, że suwerenem na terenie Polski jest polski naród, tak jak suwerenem w Izraelu jest naród żydowski. I na tym uświadomieniu możemy dopiero budować fundamenty dobrych wzajemnych stosunków i zastanowić się np. czy w Izraelu możliwe byłoby wydawanie polskiej gazety dla Żydów, która byłaby skrajnie antyżydowska lub tolerowane byłyby tam mentorskie wypowiedzi Polaków o ich wyższości nad Żydami...

Wierzę mocno, że dla dobra naszego polsko-żydowskiego współistnienia nasi żydowscy goście zamieszkujący polską ziemię i w ogóle międzynarodowa społeczność żydowska uporają się z nieczystą grą części ich własnych antypolskich elit, które z jakichś chorych i niezrozumiałych powodów chciały i chcą zdobyć dominację nie we własnym kraju ale w polskiej od wieków Polsce i tworzą nieprzychylną nam międzynarodową atmosferę nienawiści!

Wierzę, że to właśnie te środowiska normalnych Żydów - wśród których są wspaniali i mądrzy ludzie a często nawet  prezentujący postawę godną postawy polskich patriotów - sprawią, że trudne historycznie relacje żydowsko-polskie wreszcie będą budowane na poszanowaniu podmiotowości obydwu narodów i że nieczyste i szpetne gry antypolskiej żydowskiej mniejszości zakończą się ich historyczną przegraną.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 19 listopada 2015

Opozycja zdziwiona i zszokowana, że rząd rządzi a prezydent jest aktywny!

Obserwując histerię i lament polityków opozycji oraz wspierających ją mediów podnoszone każdorazowo i przy każdej decyzji nowego rządu czy prezydenta można odnieść wrażenie, że cały mainstream medialno-polityczny jest zdziwiony i zszokowany faktem, iż rząd rządzi a prezydent jest aktywny.

Dla nich zapewne najlepiej by było, żeby rząd B. Szydło nic nie robił, pobierał pieniądze i kontynuował ich politykę a prezydent A. Duda strzegł żyrandola i ośmieszał się na arenie międzynarodowej jak czynił to B. Komorowski.

Taka sytuacja jest przezabawna i śmieszna. Polacy wybrali swoja władzę, aby dokonała dobrej zmiany dla Polski. A przecież nie można tej zmiany dokonać bez podejmowania decyzji, decyzji szybkich i odważnych. A podejmowanie decyzji jest jednym z najważniejszych elementów rządzenia.

Można się dziwić i uśmiechać, ale jest to bardzo niebezpieczny proceder, który może dezintegrować państwo polskie i utrudnić a nawet uniemożliwić przeprowadzanie naprawy naszej Ojczyzny.

PO, Nowoczesna a także PSL przyjęły strategię opozycji totalnej, która negować będzie wszystko to co zrobią rządzący niezależnie od merytorycznej oceny określonych ich działań. Będą z pianą na ustach krytykować każde posunięcie prezydenta i rządu a wykorzystując przychylne im media będą próbowali podobnie jak to czynili od lat manipulować polskim społeczeństwem. Ich celem będzie wykreowanie atmosfery apokalipsy jaka spotkała Polskę po przejęciu władzy przez patriotyczną prawicę i ostateczne jej zniszczenie.

Oczywiście w szeregach PO czy PSL występuje ogromna frustracja po utracie rządów. Myśleli, że będą u władzy zawsze i dalej będą systematycznie doprowadzać Polskę do stanu "...kamieni kupy", przy jednoczesnym jej okradaniu i jej niszczeniu. Zachowuję się tak jakby decyzja Polaków odsuwających ich na boczny tor nic dla nich nie znaczyła, tak jak nie znaczyła w czasie całych ich rządów. Są zszokowani, że dziś są w opozycji i kompletnie nie umieją się w nowej sytuacji znaleźć. Jedynym sposobem działania opozycji jest li tylko frontalny, kłamliwy i brutalny atak na prezydenta i rząd. Wykreowana przez "mędrców-budowniczych" III RP "banksterska" Nowoczesna jest naturalnym ich sojusznikiem.

Co sprawia, że tak postępują?

Po pierwsze.

Doświadczenie przeszłości. Powielają sposób działania, jaki przyjęli podczas pierwszych rządów PiS-u w koalicji z S i LPR i prezydentury ś.p. L. Kaczyńskiego. Wtedy ten frontalny atak i realizowany medialny przemysł pogardy przyniósł im sukces. Doprowadzili z wykorzystaniem podległych im służb specjalnych do rozpadu koalicji rządzącej a ostateczny cel osiągnęli wraz ze śmiercią ś.p. Prezydenta L. Kaczyśńkiego i dziwnym wyborem WSI-owego B. Komorowskiego.

Na szczęście teraz prawica ma większość w parlamencie i swojego prezydenta a osiem lat rządów PO (i PSL) unaoczniło Polakom ich złodziejską mentalność, wasalizm wobec Niemiec (UE) i Rosji, pogardę dla Polski i polskości, antypolskie rządzenie i miałkość emocjonalno-intelektualną. Uruchomiony ponownie przemysł pogardy jest w dzisiejszych realiach nieskuteczny a nawet przeciwskuteczny. Młodzi i nie tylko młodzi Polacy mają internet i korzystają z różnych źródeł informacji, propaganda michnikowszczyzny już nie jest w stanie ich zmanipulować. Dodatkowo prawica i prezydent są o lata świetlne pozytywnie jakościowo różni od całego, posługującego się kłamstwem i zdradliwego, antypolskiego mainstreamu III RP.

Po drugie.

Strach. Lata rządów PO-PSL, ale także wiele działań na przestrzeni ostatnich 26 lat jest pasmem afer, korupcji, nepotyzmu, działania na szkodę państwa, defraudacji środków publicznych, pospolitych przestępstw i przestępstw zdrady racji stanu wraz z niewyjaśnioną tragedią smoleńską. Obecne rządy wraz z prezydentem są dla tych wszystkich przestępców i quasi przestępców ogromnym zagrożeniem. Może sie okazać, że będą ich końcem politycznym a dla wielu mogą się skończyć na więziennym spacerniaku. Ten strach elit III RP jest paraliżujący, ale też powoduje u nich podejmowanie działań mających na celu niedopuszczenie do ujawnienia prawdy i będą robić wszystko, aby nigdy ona nie wyszła na jaw a tym samym będą chcieli doprowadzić do upadku rząd i prezydenta. Zrobią wszystko kosztem wszystkiego. "Tonący brzytwy się chwyta" i oni nie zważając na skutki oraz wykorzystując nawet najbardziej perfidne metody będą cały czas prowadzili totalne działania destrukcyjne wraz zapewne z wykorzystaniem ludzi związanych z dawnymi i obecnymi służbami specjalnymi. Poza tym prawda o III RP może przekreślić całą narrację historyczną elit III RP o wolności uzyskanej w 1989 roku a tym samym sprawi, iż na polskich kartach historii będzie się o nich pisało ze wstydem i niechęcią.

Pan J. Kaczyński i sądzę, że wszyscy tworzący rząd razem z panią premier B. Szydło a także prezydent A. Duda zdają sobie z tego świetnie sprawę. Stąd chcą szybko i skutecznie podejmować decyzje i naprawiać państwo. A najwięcej należy zrobić zaraz na początku i tak się dzieje. Polacy chcą zmian, ale nie będą czekać w nieskończoność. Dlatego też cieszę, się że rząd szybko zabrał się do pracy i zaczął od elementów najbardziej potencjalnie destrukcyjnych i niebezpiecznych, czyli służb specjalnych i TK. Mam nadzieję, że media publiczne będą kolejne. Szybkich zmian wymaga też wymiar sprawiedliwości i uregulowanie stosunków na linii polityka-gospodarka. Pierwsze dni rządów dają nadzieję, że szybkie zmiany i naprawa państwa będą prowadzone mimo histerii i lamentu mainstreamu.

Po trzecie.

Antypolskość. Elity III RP przez lata robiły wszystko, aby zlikwidować lub przekazać Polskę, jej zasoby, przemysł i handel, banki zewnętrznym instytucjom państwowo-polityczno-finansowo-korporacyjnym. To jeszcze pokłosie umów w Magdalence i OS oraz planu L. Balcerowicza (a raczej Sachsa-Sorosa). Polska przez te elity została oddana możnym tego świata, międzynarodowym mędrcom i unijnym lewakom. Rządy PO-PSL uczyniły z Polski wasala Niemiec (UE) i poddanego Rosji. Całe więc zagraniczne demoniczne siły, które do tej pory na Polsce korzystały i stopniowo pozbawiały jej suwerenności i niepodległości dziś również będą wspierać opozycję w destrukcyjnych działaniach wobec obecnego rządu i prezydenta. Naszym kolaborantom i zdrajcom a także określonym siłom zewnętrznym zależy na tym, aby Polska nie stała się silna, nie stała się liczącym podmiotem międzynarodowym. I będą robić wszystko, żeby nie pozwolić na odbudowę i budowę silnej, godnej, niepodległej i suwerennej Polski. Innym elementem tej antypolskości jest 26 letnia pedagogika wstydu i wynaradawiania Polaków prowadzona przez środowiska syjo-trockistowsko-komunistyczne. Próbowano w tym okresie zniszczyć naszą tożsamość narodową, naszą wiarę, zwyczaje, historię, rodzinę, patriotyzm... Próbowano zrobić z Polaków bezmyślną masę zatomizowanych i spauperyzowanych jednostek bez własności i wykształcenia, bez narodowego ducha i narodowej dumy, którzy mieli stać się najemną i biedną siłą roboczą dodatkowo ubezwłasnowolnioną kredytem i zarządzaną przez tych, którzy ten kredyt udzielili lub ich nadzorców. Na arenie międzynarodowej starano się kłamliwie przedstawiać Polaków jako ksenofobów, nacjonalistów i faszystów odpowiedzialnych za II WŚ i żydowski Holocaust. Przejęcie władzy przez polskich patriotów niweczy te wieloletnie ich działania. I będą robić wszystko, żeby  Polacy się nie odrodzili. Naprawdę wszystko.

Jest jednak nadzieja. Sytuacja międzynarodowa się zmieniła, jest cały czas dynamiczna, ale kierunek tych zmian powoli eliminuje z gry syjo-unio-lewako-globalistów. Unia Europejska jest w kryzysie. Projekt wymyślony przez lewcko-komunistycznych europejskich (i nie tylko) mędrców okazał się fiaskiem, podobnie jak równie abstrakcyjny projekt ZSRR i światowego wojennego komunizmu. Zaczęło to dostrzegać wiele krajów, a szczególnie kraje Grupy Wyszehradzkiej czy też UK Samobójcza polityka przywódców unijnych sprawia, że jest szansa na odbudowę Polski. a także na odbudowę narodów europejskich. Komunizm kulturowy poniósł porażkę i mam nadzieję, że proces ten jest nieodwracalny, ale niestety będzie dość długi czasowo. Dodatkowo też nastąpi rychłe odejście B. Obamy jako prezydenta USA. Duże jednak nadzieje na pokonanie politycznego i politpoprawnego ataku zewnętrznego daje polski prezydent i zapowiedzi nowego rządu. Jeżeli będziemy w tym okresie geopolitycznych zmian i chaosu (także związanego z terroryzmem islamskim) podejmować dobre decyzje to jest szansa na świetlaną przyszłość dla Polski i zneutralizowanie wewnętrznych i zewnętrznych antypolskich działań. Dotyczy to także odbudowy i odrodzenia polskości, narodowej dumy i tożsamości narodowej opartej na naszej historii, narodowych autorytetach i bohaterach, kulturze, języku, wierze, inteligencji i kreatywności, zwyczajach, potencjale Polonii, naszych wartościach etyczno-moralnych i wszechstronnym wykształceniu. W tym obszarze zapowiedzi rządu i dotychczasowe działania prezydenta dają nadzieję na naprawdę dobre zmiany. Dodatkowo atutem w realizacji odbudowy naszej polskości jest i będzie dzisiejsza postawa młodych ludzi, dla których patriotyzm stał się źródłem dumy i podstawą ich myślenia oraz działania.

Tak więc "głowa do góry". Niech psy szczekają a nasza polska karawana niech jedzie dalej. Mamy szansę na polski sukces. W jego osiąganiu trzeba być konsekwentnym i pokornym, ale nieraz też bezwzględnym wobec zdrajców, zaprzańców, kolaborantów, złodziei i antypolaków. Cały czas jednak trzeba uważać na przebiegłe, sabotujące siły zła oraz kłamstwa i neutralizować je dobrem, prawdą, prawem i sprawiedliwością.

Pozdrawiam


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

piątek, 9 października 2015

Co z tym "polskim Bilderbergiem" A. Olechowskim i z tą nowoczesną.pl?...

Niniejszy tekst jest nieprzyzwoicie długi i zawierający obszerne fragmenty wybranych wypowiedzi A. Olechowskiego na przestrzeni ostatnich trzech lat wraz z moimi subiektywnymi komentarzami. Jeżeli jednak potencjalny czytelnik uzna, że chce poznać jedynie moje hipotetyczne wnioski i konstatacje, to po przeczytaniu trzech pierwszych akapitów może przejść od razu do końcowego podsumowania (też w sumie obszernego) zaczynającego się od słowa: "reasumując". Niemniej jednak zachęcam, aby znaleźć czas na zapoznanie się z całym tekstem... ;)... szczególnie przez tych czytelników, którzy okażą się wobec mnie krytyczni i zechcą merytorycznie podważyć moje li tylko przypuszczenia...

------------------------------------------------------------------

Nie wiem, czy tylko ja mam takie spostrzeżenia, ale ilekroć w Polsce dochodzi do istotnych wydarzeń na scenie politycznej lub wymaga tego dobro "hipotetycznie zarządzających Polską" i ich III RP to prawie zawsze uaktywnia się "bilderbergowy" wirus w postaci A. Olechowskiego, który za pomocą odpowiednich w treści przekazów próbuje zwykłemu ludowi przedstawić teraźniejszą sytuację polityczną i kreśli lub odkrywa niemal gotowy scenariusz przyszłości politycznej Polski.

Bacznie należy więc obserwować zachowania i wypowiedzi A. Olechowskiego, bowiem zawsze - po krótszym lub dłuższym niebycie medialnym - bywały być może zapowiedzią określonych zmian lub też te zmiany w sposób zawoalowany tłumaczącymi a również chyba i pewnym zarządczym przesłaniem dla podwładnych, władających dziś Polską.

Nie wiem czy tak jest w istocie, ale przecież zawsze można czy też należy zastanawiać się nad nawet najmniej prawdopodobnymi hipotezami, które mogą okazać się prawdziwe i realnie przedstawiające procesy społeczno-polityczne lub też zakończyć swój żywot jako trudne lub niemożliwe do udowodnienia lub kompletnie mijające się z rzeczywistością.

I tak na przykład w lipcu 2012 roku A. Olechowski udzielił wywiadu wp.pl. W wywiadzie tym mówił m.in.:

"PO jest partią dobrego humoru, ale wzrost poparcia, jaki odnotowała, nie jest trwały. PO straciła poparcie różnych środowisk w Polsce, nadwątliła swoją pozycję wśród młodych, straciła autorytet w czasie reformy OFE i próby przeforsowania ACTA. Cóż, PO ma jednak trzy lata do wyborów, do tego czasu wszystko się może zdarzyć.
(...)
"PO (dop.: kj) uda się przetrwać i dekadę, chyba, że nastąpi jakiś wstrząs (...) Bo ludzie, którzy ją tworzą, zajmują stanowiska w administracji, żyją z tego, że partia jest u władzy, (ale PO) kompletnie straciła żywość intelektualną. W Platformie nie ma dyskusji, nie ma życia, silnych think tanków, które by pracowały nad nowymi ideami. To bardzo niepokojące. (PO) nie przyświeca jej żadna myśl przewodnia, nie ma tematu, za który jej działacze daliby się pokroić. W pewnym sensie można to zrozumieć: aby utrzymać poparcie dużej części elektoratu PO stara się być obła, nie chce nikogo odrzucać. Byłbym więc gotów zaakceptować pewną eklektyczność, ale nawet w takich obszernych ramach, w takiej partii od Sasa do lasa, powinny przecież być postulaty, hasła i programy, które odróżniałyby ją od innych. A ich nie ma! 
(...)
Rozkład jest rzeczywiście realną groźbą w przypadku PO. Ale jeszcze nie teraz. W przyszłości być może podzieli los Sojuszu, który, mimo widocznych symptomów, długo nie czuł tego rozkładu, bał się usunąć Leszka Millera. 
(...)
Kibicuję Leszkowi Balcerowiczowi, który konsekwentnie pomaga ministrowi Rostowskiemu zachować równowagę i nie wpaść w samozadowolenie.
(...)
PiS absolutnie się nie skończył. Ma swój żelazny elektorat, który waha się w granicach 20-30 procent. To wciąż partia pierwszego wyboru dla prawicowych wyborców. Przy czym tak, jak Platforma jest partią dobrego nastroju, tak PiS jest partią złego. Jakby w Polsce atmosfera gwałtownie się pogorszyła, wtedy do PiS przypłynie dodatkowe 10-15% ludzi niezadowolonych. Wtedy może wygrać wybory.
(...)
Wśród młodego narybku partii z pewnością istnieje grupa, której jest duszno w PO. Nie mają nic do roboty, siedzą w ostatnich ławach i przebierają nogami. A w Ruchu Palikota czekają na nich liczne zadania i zainteresowanie mediów, bo partia nie ma dość działaczy (...) Systematycznej współpracy nie będzie, bo to by czyniło palikotowców więźniami 10-procentowego wyniku. Ruch Palikota może zyskiwać poparcie tylko kosztem Platformy (...) W moim przekonaniu (palikotowi - dop.:kj) udało się znaleźć złoty środek między charakterystycznym dla niego nieortodoksyjnym, wyrazistym sposobem wyrażania się, który trafił do wielu, a językiem powagi i odpowiedzialności za państwo. Na tym polega jego talent i geniusz" [1].

Przypomnijmy, że słowa te wypowiedział niemal rok po zwycięstwie PO w wyborach w roku 2011, w których to wyborach nadspodziewanie duży i bardzo "dziwny" wynik uzyskała partia J. Palikota wykreowana tak naprawdę przed wyborami i prawdopodobnie pompowana sztucznie przez - jak sądzi wielu będące we władaniu "chłopców" - sondażownie. Nie dziwi więc to zachwalanie J. Palikota przez "polskiego Bilderberga". Ten zachwyt można dodatkowo zresztą zrozumieć zważywszy, że J. Palikot jest reprezentantem innego, etnicznie słusznego, kolejnego domniemanego ramienia władzy światowej czyli Komisji Trójstronnej a także jest - poprzez związki z B. Komorowskim - pośrednio też wyrazicielem środowiska otaczającego byłego prezydenta (od dawnej UD/UW do zapewne kręgów zbliżonych do WSI). Zresztą - na marginesie - można wskazać, że hipotetyczny manewr z przedwyborczym wykreowaniem RPP (Twojego Ruchu) i jego pompowaniem w sondażach (tak, aby zaskakujący ostateczny ich "rzeczywisty wynik wyborów" niejako był usprawiedliwiony wcześniejszymi raczej nierealnymi preferencjami wyborców czy też skłaniający w części do faktycznego wzrostu poparcia i głosowania na tę partię) był niemal identyczny jak w przypadku prawdopodobnego wykreowania B. Komorowskiego z 3% poparciem na prezydenta RP (oczywiście ze względu na miałkość B. Komorowskiego tutaj jeszcze może zaistniała konieczność fizycznej, prawdopodobnej "eliminacji" przeciwnika).

Symptomatyczne jest też, że A. Olechowski - pomimo zachwytu nad geniuszem J. Palikota - zauważa jednak, iż PO może rządzić nawet dekadę. Takie stwierdzenie może pośrednio świadczyć, że być może przygotowany przed wyborami w 2011 roku jeden z domniemanych scenariuszy, czyli "projekt Palikot" okazał się - z jednej strony - raczej nietrafiony w 100% bowiem nie udało się odebrać głosów PO przez RPP (Twój Ruch), ale też - z drugiej strony - może też być postrzegany jako sukces, bowiem J. Palikot zebrał głosy tych, którzy - szukając innej drogi - nie chcieli głosować ani na PO ani na PiS. Powstanie więc RPP (Twojego Ruchu) zrealizowało być może cel w postaci zneutralizowania ex-ante możliwości zaistnienia jakiejkolwiek nowej partii antysystemowej mogącej w przyszłości utworzyć koalicję rządową z PiS a czas pokazał, że posłowie RPP (TR) w większości zasilili wkrótce PO i inne partie antypisowskie. Ponadto też A. Olechowski stwierdzając, że "PiS się nie skończył" być może przyznaje się do tego, iż inny ewentualny projekt dotyczący rozbicia PiS poprzez wykreowanie PJN i SN spełzł na niczym. Ogólnie zaś wszystkie te ruchy utrzymały "okrągłostołowy status quo" i nie pozwoliły w jakikolwiek sposób na uczestnictwo PiS w rządzeniu Polską. Zauważmy, że nawet zwycięstwo PiS-u też nie umożliwiłoby przejęcia przez tą partię władzy. Godnym zapamiętania jest też zachwyt A. Olechowskiego nad - moim zdaniem sachsowo-sorosowym - L. Balcerowiczem.

Równie symptomatyczne konstatacje przedstawił A. Olechowski goszcząc w programie "Dziś wieczorem" w lipcu 2014 roku. Działo się to po ujawnieniu "afery taśmowej". Mówił wtedy tam m.in.:

"Platforma nie daje powodów, aby być do niej przywiązanym. Nie budzi już emocji. Duża część ludzi rozumuje w następujący sposób: PiS to są świry, a PO to nie świry, nie będę głosował na świrów, będę głosował na nieświrów. Ale teraz jest tak, że PiS pozostaje – świry, a Platforma – to cynicy. Te taśmy spowodowały, że jak ma się wybór między świrami a cynikami, to się myśli: na miły Bóg nie mogę głosować ani tu, ani tu. Ja dużo tego typu świadectw słyszałem.
(...)
Czy jest Donald Tusk, czy go nie ma, to Platforma jest w okropnej, bardzo trudnej, sytuacji. Ewidentnie jest wielkie rozczarowanie i rozgoryczenie jeśli chodzi o PO, wśród jej wyborców. I sądzę, że nawet sondaże nie oddają tego tak mocno, jak to jest w rzeczywistości w społeczeństwie. 
(...) 
Może gdyby pan Tusk poszedł do Brukseli, to tym bardziej PO by się zreformowała. Zreformować w sensie odnowić. Ta partia jest nieżywa, nie funkcjonuje. Nie ma w niej debaty i demokratycznych mechanizmów. Tam się w zasadzie nic nie dzieje. Coś przychodzi z góry i się rozchodzi na dół.
(...) 
Polityka to nie jest dzisiaj wielki prestiż. Przyciąga natomiast ludzi, którzy uważają, że jest to łatwy obszar, bo tu najszybciej można wejść do drugiej grupy podatkowej" [2].

Warto w kontekście powyższego wywiadu zauważyć, że - współzałożyciel (wraz z G. Czempińskim) partii PO - Bilderberg słusznego pochodzenia A. Olechowski próbuje skłonić partię rządzącą do przemiany wewnętrznej, która może pomóc w kolejnych wyborach. Wyraża też niemal pewność  odejścia D. Tuska do Brukseli a ponadto wskazuje, że istnieje rzeczywiste rozgoryczenie "przewodnią partią", które może - jak zdaje się myśleć A. Olechowski) doprowadzić do utraty władzy przez PO (i tym samym całego środowiska III RP). Jednak chyba najważniejszą uwagą A. Olechowskiego była ta dotycząca "świrów i cyników" kończąca się stwierdzeniem, że wielu wyborców nie chce głosować ani na jednych ani na drugich. Nietrudno chyba wysnuć z tej wypowiedzi wniosek, że "polski Bilderberg" niejako ponownie wskazuje, że na polskiej scenie politycznej jest "luka niezadowolonych " z dychotomii politycznej w Polsce (raczej chyba tych niezdecydowanych i rozczarowanych PO), którą niegdyś zagospodarował RPP i być może w sposób bardzo wyrafinowany zapowiada powstanie takiej siły...

Kolejnym mocnym medialnym przekazem A. Olechowskiego był wywiad dla Rzeczpospolitej opublikowany 01.10.2014 roku, czyli w dniu exposé premier E. Kopacz (podobno udzielony bez wiedzy na temat treści tegoż wystąpienia). W wywiadzie tym A. Olechowski mówił m.in.:

"O Platformie myślę z niepokojem i troską. 
A to dlatego, że jest jedyną siłą, która mogłaby uniemożliwić powrót do władzy PiS, a równocześnie jest dzisiaj w stanie, który tego nie zapewnia. Bardzo bym chciał, żeby Platforma się zrewitalizowała. Rząd Ewy Kopacz jest dobrym wstępem do projektu rewitalizacji PO, choć jego realizacji nie gwarantuje.
(...)
Głównym zadaniem (rządu PO - dop: kj) jest zapewnienie Platformie pozycji, z której wygra następne wybory, a to jest bardzo trudne zadanie (...) jest dzisiaj konieczne poszukiwanie formuły, która zapewni Platformie zwycięstwo w kolejnych wyborach.
(...)
Czy PO może być dzisiaj partią obywatelską? To już nie jest możliwe, bo jednak ta partia stała się typowa, standardowa i trudno doszukiwać się w niej jakichś szczególnych elementów obywatelskich. Może gdyby bardziej jednoznacznie stanęła po stronie praw obywatelskich dla wszystkich, w tym mniejszości, mogłaby odzyskać ten przymiotnik.
(...)
Rząd Ewy Kopacz ma być rządem na pięć lat. Jeśli potraktuje swoją misję jako roczną, nie będzie to mądre. Potrzebne jest wystąpienie programowe, które powie, co chcą zrobić przez następne pięć lat.
(...)
Exposé będzie ważne, jeśli zainteresuje młodych wyborców oraz ten elektorat wielkomiejski, modernizacyjny, obyty ze światem, który się do niej zraził (...) Nie przyciągnie czarami, bo te odeszły z Donaldem Tuskiem, zatem musi przyciągnąć merytorycznie" [3].

Oczywiście w dalszej części wywiadu cały czas pokłada nadzieję, że PO jednak wygra wybory w październiku 2015 roku i jak zawsze jest pełny ciepłych słów wobec G. Schetyny. Zauważmy, że słowa A. Olechowskiego wyrażały wtedy cały czas troskę  o PO jako jedynej siły mogącej wygrać z PiS. Widać w nich wyraźny strach przed PiS-em a także przeczuwanie ewentualnej porażki PO, jeżeli nie zainteresuje młodych wyborców i wielkomiejskiego, modernizacyjnego elektoratu, który się do niej zraził. Może w sposób nie bezpośredni, ale wskazuje tym samym po raz kolejny, że istnieje grupa młodych wyborców oraz zrażonych do PO, która nie zagłosuje na PO, ale również i na PiS.

Pod koniec stycznia tego roku w programie "Piaskiem po oczach" w TVN24 A. Olechowski oceniając kandydatów na prezydenta powiedział m.in. mniej więcej tak:

"Prezydent Bronisław Komorowski jest bardzo silny i mógłby liczyć na drugą turę (...) Obecni kontrkandydaci nie walczą z Komorowskim. Mnie to przypomina biegi masowe – biegnie paru profesjonalistów, a poza tym startują ludzie w różnych sprawach i nawet nie zamierzają wygrać. Poza Komorowskim, Dudą i może przedstawicielem PSL pozostali kandydaci „biegną" w swoich sprawach" [4]. Ponadto stwierdził również, że nie widzi w Magdalenie Ogórek śladów przywództwa politycznego. Ocenił również E. Kopacza dostrzegając w niej ewidentne zalety, czyli: energię, zaangażowanie i aktywność. Dodał również, że ma wrażenie, iż jest osobą uczciwą, która się stara choć - "nie ma w niej jeszcze przywództwa politycznego. Troszkę przypomina gospodynię, która jest zabiegana, zatroskana o szczegóły, ale nie wiadomo co zaserwuje. To jest niepokojące" [4].

Warto - oceniając powyższe słowa "polskiego Bilderberga" - zauważyć, że jeszcze w styczniu tego roku A. Olechowski był oczywiście przekonany o sile B. Komorowskiego i oprócz A. Dudy (a także kandydata PsL-u) nie zauważał godnych niego rywali. W ogóle też nie wspomniał o P. Kukizie, co może świadczyć, iż hipotetycznie "rozgrywający polską sceną polityczną chłopcy" nie ujęli w swych alternatywach strategicznych postaci muzyka. Po prostu ją zlekceważyli, co post factum okazało się wielkim ich błędem. Podobnie z tej wypowiedzi niedoceniona jest też chyba postać A. Dudy, bo A. Olechowski tak naprawdę wskazuje, że w drugiej turze silnym kandydatem jest (będzie) B. Komorowski.

W lutym A. Olechowski znów zaistniał w mediach udzielając wypowiedzi dla "Polski the Times". Mówił w nim m.in.:

"Mnie interesowało, co pan Duda miał do powiedzenia (na konwencji PiS - dop.:kj), nie jak mówił i wyglądał. Byli wybitni mężowie stanu, którzy jawili się marnymi mówcami albo się mało ładnie prezentowali. Byli też tacy, którzy ładnie mówili, świetnie się prezentowali, ale politycy byli z nich marni. Więc nie o to chodzi. A wracając do pana Dudy, w tym, co mówił, nie znalazłem niczego istotnego poza obietnicą obniżenia wieku emerytalnego. 
(...)
Wyborów prezydenckich w cuglach B. Komorowski nie wygra. Logo PiS jest bardzo silne. W myśl powiedzenia: czy się stoi, czy się leży, ileś punktów się należy, już z racji występowania z owym logo w tle. Andrzej Duda na pewno nie przepadnie w tych wyborach. Ale nie sądzę, aby Bronisław Komorowski mógł przegrać. Trzeba jednak dodać, że te wybory są nie tyle do wygrania przez prezydenta, ile do przegrania. Nie może być w kampanii leniwy ani pozwolić sobie na większe błędy. 
(...)
(Prezydent - dop.: kj) to bardzo poważny urząd, mający wpływ na rzeczywistość, z ogromnym potencjałem. Tego potencjału nie chciałbym wykorzystywać, bo to przede wszystkim potencjał na czarną godzinę. Poważny, spokojny, popularny prezydent to niezastąpiony zawór bezpieczeństwa na wypadek awarii. Mizerna sytuacja wyborcza, chociaż nie liczbowo, tylko jakościowo oczywiście, jest skutkiem silnej, dominującej pozycji Bronisława Komorowskiego, ale też w dużej mierze wyrazem słabości programowej naszych środowisk politycznych. Proszę zwrócić uwagę, rozmawiamy o osobach, a nie o programach, o ważnych ideach, które reprezentują. Z czegoś to przecież wynika. 
(...)
(Gabinet E. Kopacz - dop.: kj) jest  z mojego punktu widzenia, wątpliwy. Ale może pani premier i partii nie zależy dziś na środowiskach takich jak moje, może chcą budować swoją pozycję w innych kręgach, mniej wrażliwych na modernizację Polski i integrację europejską. Może tam ten gabinet jest dobrze oceniany. Ja go ocenić dobrze nie mogę.
(...)
Od miesięcy jestem w pewnym osamotnieniu - mimo obiecujących sondaży niepokoję się o kondycję i wynik w tych wyborach Platformy Obywatelskiej. Dla mnie to jest ważne, ponieważ nie chciałbym, aby do władzy powrócił PiS. Dla mnie rząd partii, której głównym celem jest "odkręcenie" tego, co zrobiła Platforma, czyli przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego, otwarcie nierentownych kopalni, wypowiedzenie konwencji o przemocy w rodzinie i tak dalej, byłby katastrofalny dla Polski. Dlatego martwi mnie, że PO jest słaba i gnuśna i nic nie robi, żeby to zmienić. Taka sytuacja grozi gwałtownym załamaniem w razie jakiegoś nieszczęśliwego wypadku...i jest taka możliwość (że wygra PiS - dop.:kj)"  [5].

Oceniając te wypowiedzi A. Olechowskiego wyraźnie widać, że on sam i jego środowisko (co podkreśla kilka razy) cały czas zdecydowanie stawiają na zwycięstwo w wyborach prezydenckich na B. Komorowskiego nie widząc praktycznie żadnych szans na jego przegraną. Tym samym dalej też nie zauważał ewentualnej znaczącej roli jaką może odegrać P. Kukiz. Innym istotnym elementem jest już zdecydowanie negatywna przez A. Olechowskiego ocena rządu E. Kopacz, co według niego może skutkować wygraną PiS w wyborach.

Przypomnę, że sugestie owe wypowiedział na trzy miesiące przed wyborami prezydenckimi i osiem miesięcy przed parlamentarnymi. Jak nietrudno zauważyć sam "bilderbergowy guru" i jego środowisko całkowicie zaniedbały budowę ewentualnej strategii alternatywnej wobec kandydatury B. Komorowskiego uznając ją za całkowicie pewną, której nikt nie może zagrozić: ani A. Duda ani tym bardziej P. Kukiz. Jak już dziś wiemy to "niedopatrzenie" było kardynalnym aczkolwiek zaskakującym błędem środowiska "kreującego najprawdopodobniej" polską scenę polityczną. I nic już nie pomogło podjęcie chaotycznych działań między pierwszą a drugą turą wyborów w postaci ogłoszonego przez B. Komorowskiego referendum, którego celem miało być przejęcie głosów wyborców P. Kukiza. "Kreatorzy i zarządzający" utracili tym samym najważniejsze w Polsce stanowisko.

Inaczej jednak przedstawia się sytuacja w przypadku wyborów parlamentarnych. Jak wynika ze słów A. Olechowskiego, on sam i jego środowisko co najmniej od lutego  (ale chyba już wcześniej) zdawało sobie sprawę z możliwości klęski PO. Czy właśnie wtedy podjęto strategiczną decyzję wykreowania kolejnej siły politycznej, która miałaby zagospodarować młodych i wykształconych oraz zniechęconych wyborców PO... jak niegdyś RPP (TR)? Sądzę, że może tak i hipotetycznym pozostaje pytanie czy jest nią dziś nowoczesna.pl R. Petru, której zalążki gotowe były w kwietniu a 31 maja zaczęła już oficjalnie funkcjonować w Polsce?

W połowie maja (po pierwszej, ale przed drugą turą wyborów prezydenckich) A. Olechowski wyraźnie chyba już przeczuwając klęskę B. Komorowskiego dał się ponieść chyba emocjom i w sposób bezpośredni niejako wskazał na antenie TVN24 Biznes i Świat, że u samego zarania PO stosowane były w niej nieuczciwe praktyki wobec jej zwolenników i polskich wyborców. Chodziło o słynną akcję polityków PO „4 x TAK” z 2004 roku, kiedy zebrano 750 tys. podpisów ws. likwidacji Senatu, zmniejszenia liczby posłów do 230, JOW oraz zniesienia immunitetu i powód, dla którego wszystkie postulaty wylądowały w koszu. Na pytanie dziennikarki dlaczego tak się stało A. Olechowski odpowiedział: "Nie zgadzałem się tylko z likwidacją Senatu, natomiast wszystkie pozostałe były jak najbardziej… Sam zadawałem to pytanie… Bo to były… To były ćwiczenia (...) To były rzeczy organizowane przez rzemieślników polityki, jako ćwiczenia żołnierzy, którzy stoją pod bronią (...) To były głównie ćwiczenia skierowane do aktywistów partyjnych, żeby nie kisili się w domach, tylko wyszli na miasto i coś robili. Co ja pani poradzę…". [6].

No cóż można powiedzieć o tej wypowiedzi...? Chyba tylko tyle, że jest ona potwierdzeniem pewnego sposobu myślenia i działania domniemanej "grupy kreującej i trzymającej" władzę w Polsce, czyli tak naprawdę całkowicie instrumentalnego traktowania polskich wyborców, ogólnie Polaków. Oni po prostu coś tam sobie chyba wymyślają, przygotowują jakąś strategię i działania taktyczne, natomiast działania operacyjne pozostawiają swoim żołnierzom i bezwolnym (przede wszystkim swoim) wyborcom. A wszystko chyba i oczywiście tylko hipotetycznie powstaje może w szerokim i słusznym etnicznie środowisku reprezentowanym przez A. Olechowskiego i całą "michnikoidalną" III RP... począwszy od zarania, czyli zdradliwych umów magdalenkowo-okrągłostołowych (a może i wcześniej) i wprowadzanego przez ówczesnego dra L. Balcerowicza grabieżczego i niszczącego Polskę planu Sachsa-Sorosa (opartego na Konsensusie Waszyngtońskim).

Również na początku czerwca już po zwycięstwie A. Dudy, A. Olechowski targany negatywnymi emocjami raczył powiedzieć, że "Wałęsa zrobił więcej dla Polski niż ci, którzy zginęli pod Smoleńskiem" [7]. W tymże wywiadzie powiedział jeszcze kilka istotnych spraw, m.in.:

"Zaskoczyła mnie porażka Bronisława Komorowskiego. To była zła kampania, ale też nikt nie spodziewał się, że konkurent okaże się tak silny.
(...)
Wcześniej prawie nieznany Andrzej Duda okazał się bardzo udanym kandydatem, pracowitym, zaangażowanym, przekonywującym. W końcówce kampanii z uznaniem obserwowałem jego wysiłki. Ale mimo tego tych wyborów pan Duda nie powinien był wygrać.
(...) 
W mojej ocenie główną przyczyną przegranej Bronisława Komorowskiego była Platforma Obywatelska. Mówiąc obrazowo, to nie Andrzej Duda wyskoczył tak wysoko z wody, tylko poziom wody mocno opadł. Od dłuższego czasu krakałem, że elektorat Platformy Obywatelskiej jest rozczarowany. Alarmowałem, że od partii rządzącej odeszli młodzi wyborcy. Ostrzegałem, że Polacy cenią prezydenta Komorowskiego za styl sprawowania urzędu, ale przestali łączyć swoje nadzieje i aspiracje z PO. I wykrakałem Komorowskiemu porażę.
(...)
Liderzy Platformy powinni podać się do dymisji, cały zarząd. Powinien zostać zwołany nadzwyczajny kongres partii. Przez partię powinna przetoczyć się dyskusja programowa, powinny zostać wybrane nowe władze. Tylko taka szokowa kuracja może dać Platformie nowy program i wigor potrzebne do odzyskania zaufania i zaangażowanego wsparcia wyborców. Jest jeszcze czas, dyskusję i wybory można przeprowadzić do końca lipca. Tak zachowałaby się partia, która chce wygrać wybory. Ale z każdym dniem zwłoki szanse na to maleją – wyborcy będą szukać innych bytów politycznych, z którymi mogliby się identyfikować a Platformie pozostanie oczekiwanie na powrót Donalda Tuska na białym koniu i zwycięstwo za 4, 8 lat.
(...)
Jaki będzie wynik wyborów ( dop.- kj) to zależy od tych 3 mln Polaków, którzy głosowali na Pawła Kukiza. Duża część z nich to byli wyborcy PO. Jeśli Platforma ich nie odzyska to możemy spodziewać się wielkich zmian.
(...)
Jeśli powstanie partia Ryszarda Petru to wypełni ważny wakat w polskiej polityce. Wyborca liberalny znowu będzie miał swoich przedstawicieli. Dlatego na starania pana Petru patrzę z nadzieją i sympatią. Wierzę, że jeśli ta partia powstanie to na jesieni ma szanse na dobry wynik" [8].

Wypowiedź dotycząca Wałęsy była oczywiście być może pewną prowokacją, ale w sposób jaskrawy pokazuje, że środowisko związane z A. Olechowskim (jak i on sam) jest gotowe zawsze bronić, chronić i walczyć o swoją III RP, której negatywnym symbolem - zważywszy na jego "bolkową" przeszłość i magdalenkową zdradę - jest L. Wałęsa. Podobnie zresztą jak - według mnie - negatywną dla Polski jest postać tak chwalonego od zawsze przez A. Olechowskiego, L. Balcerowicza.

O wiele ciekawsze z punktu widzenia przyszłości Polski są pozostałe w owym wywiadzie wypowiedzi "polskiego Bilderberga". Potwierdzają one wcześniejszą moją konstatację, że A. Duda i P. Kukiz zostali zlekceważeni przez "chłopców-sterowników", co okazało się ogromnym ich błędem. Zaskoczenie i żal A. Olechowskiego z tego niedopatrzenia daje się zauważyć w całym wywiadzie. Czyżby też owe niedopatrzenie dotyczyło też - hipotetycznie uznawanego przez wielu jako prawdopodobnego - odpowiedniego "pilnowania serwerów"? Jednocześnie rzeczony Pan po raz kolejny mówi o możliwości wygrania wyborów przez PiS i kryzysie PO, która straciła wielu swoich zwolenników oraz młodych i wykształconych wyborców z wielkich miast. W tym miejscu symptomatyczne jest też wyrażenie nadziei na dobry wynik partii R. Petru jako alternatywy dla P. Kukiza i miejscu zagospodarowania młodych i tych rozczarowanych Platformą. Tym razem więc A. Olechowski już niemal wyraźnie wskazuje, gdzie jest miejsce nowoczesnej.pl i jaką rolę może (spełni) w jesiennych wyborach. Oj... chyba "chłopcy" nieźle i znów tylko hipotetycznie być może powtórzyli manewr z RPP TR) i podobnie oraz w takich samych celach pompują sondażowe poparcie dla nowoczesnej.pl a także medialnie fałszywie opowiadają o dużym dla niej i rosnącym poparciu Polaków [9].  

Przedwczoraj (07.10.2015 roku) znów przemówił A. Olechowski, tym razem w programie "Dziś wieczorem" w TVP Info. Jak zwykle mówił spokojnie i bardzo przekonywająco, niczym sprawczy mentor polskiej rzeczywistości. Niestety z powodów ode mnie niezależnych oglądałem i słuchałem tej wypowiedzi pobieżnie, a nie mam możliwości odsłuchania jej w VoD TVP, choć i tak nie mam zaufania do materiałów odtwórczych TVP. Opierając się więc na własnej pamięci i cytatach prasowych warto przytoczyć i zwrócić uwagę m.in. na słowa A. Olechowskiego dotyczące bieżących wydarzeń politycznych w Polsce:

"Mam wrażenie, że to jest najgorsza i najnudniejsza z kampanii jakie obserwowałem. Nie ma w niej elektryczności. Mamy obraz w zasadzie niespójnych działań i zabiegania. Brakuje wątku głównego. 
(...)
PO próbowała wyjść z pewną bardziej ogólną koncepcją, ale to było zupełnie popsute. Do dziś jest niezrozumiałe i nawet specjaliści się gubią o co naprawdę chodzi w proponowanej zmianie systemu podatkowego.
(...)
Ocenił, że byłoby groźne, gdyby Antoni Macierewicz znów miał aparat państwowy do realizacji swoich celów politycznych a (jego wystąpienie w USA - dop.: kj) łączę z dwoma wystąpieniami Jarosława Kaczyńskiego, które były w kontraście do klimatu kampanii PiS-u, która stara się być pragmatyczna i łagodna. Antoni Macierewicz przypomina, że są sprawy, które jego partia będzie realizować. Robi to brutalnie i insynuując.
(...)
O finale kampanii wyborczych w Polsce decyduje ostatni tydzień kampanii, ale sądzę, że do parlamentu wejdzie sześć partii: PO i PiS, nowoczesna.pl - która z pewnością wejdzie do parlamentu i za którą żeby było jasne trzymam kciuki - oraz PSL, lewica i ugrupowanie Pawła Kukiza".

Dalej też w swoich wypowiedział Andrzej Olechowski ponownie wskazał też na niebezpieczeństwo wygrania wyborów przez PiS oraz stwierdził, że koalicja rządząca nie jest jeszcze przesądzona. Odniósł się też do wydarzeń międzynarodowych i negatywnie ocenił zarówno postawę W.Putina dążącego do odzyskania odpowiedniej pozycji Rosji i wydobycia jej z izolacji w kontekście jej zaangażowania w Syrii, jak i np. V. Orbana, zastanawiając się jak ten ostatni może być w ogóle tolerowany w unijnej demokracji... jednocześnie też pośrednio nawiązując do jego negatywnego zdania na temat sprowadzania uchodźców do Europy.

Niemniej - odnośnie polskiej sceny politycznej - najważniejsze według mnie słowa jakie powiedział "polski Bilderberg" i "strażnik" III RP dotyczyły absolutnej pewności, że do parlamentu wejdzie nowoczesna.pl R. Petru, za którą "trzyma kciuki".

--------------------------------------------------------------------

Reasumując.

Przedstawiając wypowiedzi A. Olechowskiego na przestrzeni ostatnich lat oraz w swoich komentarzach do nich starałem się przedstawić być może pewną "zarządczą" rolę jaką w Polsce spełnia zarówno "polski Bilderberg", jak i jego etnicznie słuszne środowisko.  Ponadto też być może wynika z nich, że spełniają oni rolę swoistego "strażnika i gwaranta" trwania w Polsce - według mnie antypolskiej i wyniszczającej Polskę - III RP a funkcję tą realizują poprzez kreowanie odpowiedniej dla realizacji tego celu, polskiej sceny politycznej.

Być może przeceniam znaczenie A. Olechowskiego jako hipotetycznego reprezentanta wrogich nam zewnętrznych sił "bilderbergowych" ("budowniczych nowego świata"), które tak naprawdę - od czasów słynnej rozmowy W. Jaruzelskiego z G. Sorosem i powstaniu na terenach Polski sorosowej Fundacji Batorego - są być może sprawczymi "nadzorcami' całej transformacji ustrojowej i powolnego wygaszania Polski (oczywiście we współpracy z wybranymi niepolskimi środowiskami funkcjonującymi w Polsce, jak środowisko "michnikowszczyzny" i polskimi kolaborantami oraz korzystając z różnych powiązań specludzi uratowanych przez słynną "grubą kreskę" T. Mazowieckiego).

Może też niewłaściwie zwracam uwagę na niepokojący sposób częstych wypowiedzi A.Olechowskiego, które niejako mają charakter wytycznych wobec domniemanych podwładnych ("uważam, że", należy zrobić to", "moje środowisko jest", itd).

Być może w ogóle nie istnieje żaden nadrzędny ośrodek kreujący i wpływający na rozwój niekorzystnej sytuacji w Polsce a winę za wszystkie błędy ponoszą po prostu polityczni reprezentanci wybrani przez Polaków w uczciwych wyborach.

Może w końcu mój ogląd rzeczywistości polityczno-gospodarczej jest błędny i trąci "spiskową teorią dziejów" a tym samym nie mam racji. Może...

Może faktycznie się mylę, ale jeżeli nie, to uważam, że "nadzorcy" zrobią wszystko, by nie dopuścić do władzy wykonawczej ludzi kontestujących poczynania III RP i samą III RP. W zbliżających się wyborach parlamentarnych nie popełnią błędu zaniechania jaki prawdopodobnie był ich udziałem w przypadku zwycięstwa A. Dudy (podobnie zresztą jak w przypadku śp. L. Kaczyńskiego).

Jeżeli dalej się nie mylę to od pół roku - wiedząc zresztą, że tragiczna dla Polski PO systematycznie traci poparcie i zdając sobie sprawę z mechanizmu "politycznego cyklu koniunkturalnego" objawiającego się "zmęczeniem" wyborców długim okresem rządzenia jednej partii - realizują być może projekt pn. "nowoczesna.pl".

Jeżeli tak jest to schemat wykreowania nowej siły politycznej mają wypracowany i niezmienny. Nie zawsze udaje im się zrealizować swoje pomysły (jak onegdaj w przypadku nowej partii starych towarzyszy z UD/UW czy też prób kreowania sił politycznych opartych na "rozłamowcach" z innych partii), ale przykłady B. Komorowskiego i RPP (Twojego Ruchu) są tutaj symptomatyczne.

Jeżeli dalej się nie mylę to "projekt nowoczesna.pl" ma przejąć "młodych i wykształconych" z wielkich miast oraz grupę niezadowolonych wyborców PO. Niejako też stał się lub ma się stać - choć wcześniej tego nie planowano - przystanią dla chociaż części wyborców P. Kukiza. Jeżeli się nie mylę to potwierdzają cel owego "projektu" słowa zachwalające nowoczesną.pl wypowiadane przez A. Olechowskiego ("trzymam za nią kciuki"), zresztą podobne w wyrazie jak jego dużo wcześniejsze wypowiedzi dotyczące RPP ("Twojego Ruchu" J. Palikota).

Oczywiście - jeżeli jednak w istocie tak jest - nowoczesna.pl nie ma na celu odsunięcia od władzy PO, ale ma się stać jej naturalnym koalicjantem i wspólnie ze "zjednoczoną lewicą" (stąd obecność w niej J. Palikota) nie dopuścić do władzy PiS nawet w przypadku jego zwycięstwa wyborczego. Stąd to już tradycyjne w "projektach chłopców" początkowe pompowanie nowego tworu politycznego w sondażach tak by - z jednej strony - uwiarygodnić jego przyszły wynik wyborczy a - z drugiej strony - faktycznie zachęcić potencjalnych wyborców do głosowanie na niego jako przecież niemal geometrycznie "rosnącą w siłę" nową i ożywczą ("efekt nowości") "antysystemową" formację polityczną. Pytaniem pozostanie, czy w nowym parlamencie podzieli los partii J. Palikota i zniknie oddając swoich posłów ugruntowanym partiom antypisowskim.

Jeżeli się jednak nie mylę to innym celem "projektu nowoczesna.pl" jest uzyskanie trzeciego wyniku wyborczego z kilkunastoprocentowym poparciem a tym samym zablokowanie ewentualnego utworzenia przez PiS rządu lub koalicji rządowej. W tym wypadku najważniejsze dla "nadzorców" jest aby ewentualne zwycięstwo PiS-u nie pozwalało na uzyskanie przez niego samodzielnej większości rządowej i w tym kierunku być może przedsięwzięte zostaną odpowiednie "kroki" z ewentualnymi "cudami nad urną".

Powtarzam, że jeżeli tak jest... to cała operacja pn. "nowoczesna.pl" jest przeprowadzana pod osłoną wojny PO z PiS-em (lub odwrotnie) przy jednoczesnych manipulacjach medialnych (zob: odnośnik 9). Osłona ta ma też m.in. chronić nowoczesną.pl przed szczegółową analizą źródeł jej powstania i finansowania, dociekania kim są jej ludzie na listach wyborczych i w dalszych szeregach (nieraz najważniejszych)  a także ustrzec ją przed zwróceniem wobec niej ewentualnej części kampanii wyborczej PiS-u.

Dygresyjnie może warto wskazać w powyższym kontekście, dość specyficzny i być może ochronny dla nowoczesnej.pl manewr wyprzedzający, dokonany przez domniemanych "nadzorców". Otóż zaskakującej krytyki nowoczesnej.pl dokonał J. Palikot -  reprezentant Komisji Trójstronnej "zaprzyjaźnionej" przecież  z Bilderbergami (sic!) - wskazując, że może to być ugrupowanie reprezentujące interesy banków i instytucji finansowych, co jest na tyle prawdopodobne, że R. Petru od początku swojej kariery jest związany własnie z tym środowiskiem a także m.in. z osobą L. Balcerowicza. I co się stało po tej wypowiedzi? Otóż nowoczesna.pl złożyła natychmiast pozew do sądu w trybie wyborczym a sąd oczywiście uznał, że słowa J. Palikota (i też L. Millera) są nieprawdziwe i nakazał przeproszenie R. Petru, i wypłatę dość niskiego zadośćuczynienia na rzecz instytucji charytatywnych. Sprawa została więc zamknięta, zresztą nie nagłaśniano jej zbyt mocno... Mam więc pytanie: Kto teraz będzie chciał ponownie w kampanii wyborczej przedstawiać domniemane i jak najbardziej prawdopodobne  związki nowoczesnej.pl z międzynarodowym lichwiarstwem narażając się na ponowny proces i teraz zapewne na dotkliwsze kary finansowe? No kto?... Pytanie chyba retoryczne. Zresztą chyba nikt dzisiaj w Polsce jakoś mało docieka jak to się stało, że nagle i zaskakująco szybko powstał nowy byt polityczny z ugruntowanymi strukturami  i dodatkowo z ogromnym budżetem (np. billboardy niemal we wszystkich miastach)...

Pomijając jednak powyższą dygresję sądzę niestety, że ten hipotetyczny plan "chłopców" może się udać... zważywszy, że chyba PiS w dalszym ciągu nie zauważa niebezpieczeństwa jakim jest nowoczesna.pl. Chociaż... pesymistycznie przeczuwam, że gdyby nawet PiS zaczął prowadzić też kampanię wyborczą nakierowaną m.in. na nowoczesną.pl to i tak plan "nadzorców" może się jednak udać...

Obym był złym prorokiem... i wierzę jednak, że takim się stanę po wyborach i zdecydowanym zwycięstwie PiS-u. Tylko bowiem zmiana władzy i objęcie rządów przez PiS jest jedyną szansą na przetrwanie i odbudowę Polski, zachowanie jej niepodległości i suwerenności. Szansą chyba już ostatnią... Musimy więc jasno pokazać "bilderbergowym" i "michnikoidalnym" "chłopcom", że jednak ich misternie przygotowywane plany i scenariusze  nie mają jednak szans powodzenia w sytuacji, gdy Polacy się zjednoczą w obronie swojej Ojczyzny !

Kończąc podkreślę dobitnie jeszcze raz, że niestety nie ma dziś innej realnej alternatywy dla Polski, choć zapewne wielu z nas uważa także PiS za część systemowego układu okrągłostołowego III RP... ale trudno... został nam dzisiaj tylko PiS i trzeba zrobić wszystko aby znacząco wygrał te wybory i zniwelował -domniemane i hipotetyczne oczywiście - destrukcyjne zamierzenia realizowane poprzez powstanie nowoczesnej.pl.  To "wszystko" to "gremialne i pospolite ruszenie na urny wyborcze", i oddanie głosów na kandydatów PiS. Osamotniony prezydent A. Duda, bez wsparcia przez większość sejmową, może nam niestety nie wystarczyć i wspomniana wyżej ostatnia szansa na Polskę zostanie zmarnowana...

[1] http://wiadomosci.wp.pl/title,Andrzej-Olechowski-o-Platformie-ta-partia-jest-martwa,wid,14722884,wiadomosc.html
[2] http://www.tvp.info/16065770/olechowski-ludzie-rozumuja-pis-to-swiry-po-to-cynicy
[3] http://www.rp.pl/artykul/1110041,1145351-Czary-odeszly-z-Tuskiem---rozmowa--Andrzejem-Olechowskim.html?p=1
[4] http://www4.rp.pl/artykul/1175858-Andrzej-Olechowski-w-TVN24-o-kandydatach-w-wyborach-prezydenckich.html
[5] http://www.polskatimes.pl/artykul/3751979,andrzej-olechowski-nie-widze-klimatu-do-spolecznego-buntu-w-polsce,id,t.html
[6] http://wpolityce.pl/polityka/244280-olechowski-demaskuje-oblude-platformy-obywatelskiej-w-programie-na-zywo-pienkowska-chce-pan-powiedziec-ze-nas-oszukaliscie-wideo
[7] http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/zdjecia/491855,2,olechowski-dla-rzeczpospolitej-walesa-zrobil-wiecej-dla-polski-niz-ci-ktorzy-zgineli-pod-smolenskiem.html,1,7
[8] http://www.olechowski.pl/2015/06/01/pan-kukiz-jest-modny/
[9] http://niezalezna.pl/71686-prawdziwe-tlumy-na-wiecu-ryszarda-petru-zobacz-jak-manipuluja-mainstreamowe-media

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 1 marca 2012

Ojczyzno ma... dalej walczymy o prawdę!

Pięć lat temu powstał film Aliny Czerniakowskiej pt.: "Odkryć prawdę".  Z pewnością dopóki oficjalne media będą dalej we władaniu postkomunistycznych i okrągłostołowych włodarzy, dopóty będą o nim bezwstydnie i hipokrytycznie milczeć... Szczęśliwie jeszcze nie zabrano nam internetowej wolności...



Jakże refleksyjnie tragiczna wymowa tego filmu jest jeszcze bardziej aktualna dziś... po tragedii smoleńskiej i w dniu upamiętniającym Żołnierzy Wyklętych, bohaterów walczących do końca o Wolną Polskę...

Jakże dalej aktualne pozostaje przytoczone w filmie wołanie bł. Jana Pawła II o prawdę: "Tylko prawda czyni człowieka, narody, społeczeństwa naprawdę wolnymi (...) Polska potrzebuje ludzi otwartych na świat, ale kochających swój kraj".

Jakże dawne słowa bł. Jerzego Popiełuszki są zaskakująco trafne i dzisiaj: "Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy (...) stalibyśmy się wolnymi już teraz".


Jakże ważne staje się pielęgnowanie prawdy historycznej, kiedy dziś próbuje się ją niejako "pisać fałszywie od nowa"...*

Pozdrawiam

* Taki np. Prezydent B. Komorowski nawet nie raczył upamiętnić rocznicy 70 lecia powstania Amii Krajowej a dziś  w odniesieniu do Żołnierzy Wyklętych począł aberracyjnie, szyderczo i kłamliwie wspominać swoich rodzinnych przodków i takie nazwiska jak: W. Chrzanowski i W. Bartoszewski...   (wypowiedź z Wiadomości TVP1 o godz. 19.30) 



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 27 kwietnia 2010

Podróże Adama Michnika...

Witam

Rosja to duży kraj. Są miejsca przepiękne, urokliwe. Można też - jak w każdym kraju - trafić w okolice pełne brudu, zacofania... miejsca zapomniane i brzydkie.

Zwykli Rosjanie też są różni, ale na pewno większość z nich to ludzie uprzejmi, gościnni, ze słowiańską duszą i romantyzmem.

W Rosji można się zakochać i ją znienawidzić. Można sobie polować na głuszce, jak robił to np. B. Komorowski z J. Palikotem, później popijać wódkę dostarczoną do leśniczówki przez "jakiegoś KGB-iste".

Można poznawać ludzi, krajobrazy, kulturę języka, piękno literatury i zwykłe rosyjskie życie...

Można też jeździć... np. rozmawiać z Włodarzami Rosji, kto w Polsce byłby dobrym Prezydentem. Może taki cel miała wizyta w Rosji A. Michnika w 1989 roku, przed "okrągłym stołem"?. Później GW napisała słynny artykuł: "Wasz Prezydent, Nasz Premier" a "okrągły stół" oraz Magdalenka uchroniły "oprawców komunistycznych" przed lustracją i dekomunizacją. Pozwolił też "komuszej braci" uwłaszczyć się na majątku narodowym, majątku wszystkich Polaków a przejąć na niemalże całe 20 lat władzę przez "różową opozycję".

Zobacz: http://www.youtube.com/watch?v=ANj9n6kV8fE&NR=1 (1:11)

W Polsce 10.04.2010 roku śmiercią tragiczną zginęło 96 córek i synów, w większości ogromnych patriotów, miłujących Ojczyznę, Polskę. Zginą Prezydent L. Kaczyński, Jego małżonka, generalicja, parlamentarzyści, szef NBP, szef IPN, inni piastujący ważne w Polsce funkcje publiczne a także księża, krewni i potomkowie pomordowanych bestialsko przez sowieckie NKWD obywateli II RP...

Polacy zachowali się wspaniale. Okazuje się, że mimo wysiłków "mainstreamu" - reprezentowanego m.in. przez GW i TVN - Polacy gdzieś tam w środku pozostali patriotami, kochali Prezydenta i kochają Polskę. Jak w 1980 roku Naród zjednoczony w bólu i smutku znów się zjednoczył, policzył się. Mało tego... Okazało się, że Prezydent L. Kaczyński przedstawiany w mediach był kimś zupełnie innymi w rzeczywistości. I jest (był) szanowany na świecie!

Już nic nie będzie takie same jak przed 10 kwietnia. Sądzę, że ponownie poczuliśmy Wspólnotę Narodową, polską tożsamość. Przecież w 2005 roku na Lecha Kaczyńskiego oddało głos przeszło 8 mln naszych Rodaków. Mam nadzieję, że będziemy o tym pamiętali 20.06.2010!

Sądzę, że postokrągłostołowi Włodarze PRL-u Bis byli zszokowani, zaskoczeni i przerażeni taką postawą Polaków. W swoich umysłach pewnie myśleli, że już udało im się przez te 20 lat wynarodowić nasz naród, zrobić z Nas bezpaństwowych, socjalistycznych obywateli Europy. Przypominam: zawsze byliśmy Europejczykami, ale przede wszystkim jesteśmy Polakami...

W tym chyba przerażeniu GW próbowała skłócić Nas "Wawelem". A. Wajda napisał jakąś jątrzącą bzdurę, jakieś garstki fanatyków próbowały rozpętać pod Wawelem jakąś zadymę... Nie udało się. W obliczu zjednoczenia i poznania prawdy o 20 latach lekceważenia Nas i oszukiwania, poniżania, wyśmiewania... w obliczu narodowej tragedii, staliśmy się chyba odporni na manipulacje "mainstreamu".

Wydaje mi się, że i w tym przypadku A. Michnik, redaktor naczelny Gaz. Wyb. chyba był zdziwiony i oszołomiony. No bo jak to? Polacy już go nie słuchają?

Cóż więc robi Pan Redaktor Naczelny?... ano jedzie sobie przemyśleć pewne sprawy do kochanej i pięknej Rosji... a może też odwiedzić starych przyjaciół i wspólnie z nimi przeżywać naszą, polską tragedię narodową. Przecież zwykli Rosjanie - jak pisałem powyżej - są Wspaniali a w obliczu tragedii zachowali się tak jak przystało na Dumny, Mądry i Wielki Naród... współczująco i wzruszająco dzieląc z nami Nasz ból. Mam nadzieję, że Pan A. Michnik zna takich zwykłych Rosjan... czego mu gratuluję...

Zobacz: http://www.youtube.com/watch?v=ac2kkRyLTOw&feature=player_embedded (4:32)

Niedawno Gaz. Wyb. napisała artykuł delikatnie (podejrzewam, że na razie) poddający do rozważenia możliwość, że L. Kaczyński mógł być pośrednio winien Tragedii pod Smoleńskiem... bo może jednak naciskał na pilota, aby ten lądował w niekorzystnych warunkach pogodowych... jak podobno uczynił to już raz, lecąc do Tbilisi, gdzie uratował niepodległość Gruzji...

Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...