Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sejm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sejm. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 listopada 2023

Sz. Hołownia - Czy to jaskrawy przykład egocentroizmu i idiolatrii?

Śpieszę wyjaśnić, że: 
– egocentroizm - to moje słowo - neologizm - stworzone na potrzeby określenia zjawiska jednoczesnego występowania: egoizmu, egocentryzmu i cynizmu spowitych mgłą egotyzmu,  
– idiolatria - postawa polegająca na uwielbieniu samego siebie, braku jakiegokolwiek krytycyzmu do własnych działań lub słabości, pochodna megalomanii i mitomanii.

Dużo tych określeń, ale obserwując Sz. Hołownię po zostaniu przez niego Marszałkiem Sejmu trudno się nad nimi nie zastanawiać. Ja bym jeszcze dodał pytanie: Czy czasem nie charakteryzuje go również hybris czyli po prostu pycha. 

Jeżeli tak jest to po części go rozumiem, bo sam onegdaj w bardzo młodym wieku (ale o ponad 10 lat od Sz. Hołowni młodszy) uzyskałem awans zawodowy na dyrektora ekonomiczno-finansowego dużej firmy zatrudniającej ponad 250 osób. Pamiętam ten wyrzut adrenaliny i endorfin, który w początkowym etapie pełnienia  funkcji towarzyszył mi nagminnie, ale bardzo szybko zrozumiałem, że muszę być odpowiedzialny za pracowników całej firmy z rodzinami i moja pycha mogła mi w tym tylko zaszkodzić. Poza tym miałem przyjaciół o 20 lat starszych ode mnie i oni też dobrymi radami przyczynili się do tego, żeby "woda sodowa nie uderzyła mi do głowy" a niestety nieraz tak bywa, kiedy zachwiana jest równowaga krzywej wieku z krzywymi dojrzałości: intelektualnej, emocjonalnej i społecznej. A dodatkowo byłem wychowywany w rodzinie katolickiej i te chrześcijańskie wartości od zawsze były fundamentem mojego postępowania i pomogły mi dostrzegać nie tylko siebie, ale też i empatycznie innych ludzi. 

Tyle tylko, że ja wtedy ledwo przekroczyłem 30-tkę (rocznik 1968) a Sz. Hołownia ma dziś już 47 lat i jego zachowywanie nosi znamiona dziecinnie infantylnego. Nie wiem czy to jest taka jego gra czy on faktycznie cieszy się z jakichś "złotych przycisków" i ilości "lajków" oraz czy faktycznie zżera go duma na dźwięk własnych słów i mowy ciała. Młodociana "gimbaza" jest nim zachwycona, bo uważa, że nowy Marszałek Sejmu jest taki jak oni...  

Ale... to zewnętrzne i wydawałoby się atrakcyjne dla niektórych opakowanie w środku być może zawiera zjełczałą zawartość i jest tylko kolorową malowanką dla ograniczonych poznawczo odbiorców. Bo pod tym potokiem barwnych słów i gestów Sz. Hołownia wykonuje i będzie wykonywał konkretne zadania zlecane mu przez zdradliwą Jego Ekscelencję D. Tuska. 

Proszę bowiem zważyć, że od razu zgodził się na objęcie mandatu europosła przez W.  Karpińskiego, który z aresztu trafił bezpośrednio do Europarlamentu. 

Zresztą sprawa W. Karpińskiego wedle mnie jest "szyta grubymi nićmi". Pamiętajmy bowiem, że był on w czasach rządu PO-PSL kolejno: w 2011 roku sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, w latach 2011–2013 sekretarzem stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, w latach 2013–2015 ministrem skarbu państwa. Później został zatrudniony w warszawskim ratuszu przez prezydenta Warszawy R. Trzaskowskiego, czego pokłosiem jest podejrzenie go o wzięcie łapówki za korzystne przetargi dla firm sprzątających w Warszawie. Chodzi o około 5 milionów złotych. 

Ale ta łapówka zapewne jest mało znaczącym epizodem, bo uważam, że on bardzo dużo wie o rządach D. Tuska i sam szef PO zrobił wszystko, żeby W. Karpiński mógł zdobyć immunitet w Europarlamencie, bowiem wystawił w wyborach do Sejmu dotychczasowych europarlamentarzystów z listy, na której był W. Karpiński i oni zostali posłami w polskim Sejmie. Czy ktoś uwierzy, że z dobrej woli zrzekli się co najmniej pięciokrotnie większej pensji europarlamentarzysty na rzecz zastania posłami w Polsce? 

No i następna decyzja Sz. Hołowni, czyli odwołanie członków Komisji ds. Badania Wpływów Rosyjskich w latach 2007-2023. 

To już niebawem a tej komisji bardzo boi się D. Tusk, który był dla Moskwy "ich człowiekiem w Warszawie" i - co pokazał serial "Reset" - jego zachowania wobec Rosji W. Putina można uznać za działania na szkodę państwa polskiego. Zresztą D. Tusk jest wieloobrotowy i był i jest również przez niemiecko-unijne elity uważany za ich człowieka. Mi nawet nie chce się wyobrażać jaką nienawiścią D. Tusk i R. Sikorski pałają wobec twórców tego serialu: dr. hab.  Sławomira  Cenckiewicza i redaktora TVP Michała Rachonia. Tym bardziej, że obaj znów mają objąć takie same funkcje rządowe jak wcześniej: premier, MON. 

Kolejna i jakże symptomatyczna decyzja nowego Marszałka Sejmu RP. Mianowicie nie dopuścił do głosowania uchwały sejmowej, która miałaby wyrażać stanowisko polskiego sejmu ws. forsowanych przez niemiecko-brukselskie elity unijnie zmian w traktatach unijnych. To głosowanie mogłoby się odbyć na dzień przed głosowaniem tych zmian w Parlamencie Europejskim.  I co z zamrażarką sejmową, której miało nie być?

Oczywiście chodziło o to, aby jeszcze dzisiejsza totalna opozycja nie musiała wyrażać swojego stanowiska w sprawie zmian traktatowych, bo - jak już wspomniałem w poprzednim tekście - Ci, którzy głosowaliby za zmianami tych traktatów usadowiliby się po prostu obok zdrajców Polski i Polaków – współczesnych Targowiczan, którzy chcą, aby Polska straciła swoją suwerenność i niepodległość.  

Gdyby zaś doszło do takiego głosowania w polskim Sejmie to prawdopodobnie mielibyśmy do czynienia z pierwszym "pęknięciem" wmawianego nam monolitu "koalicji zdrady narodowej". Najprawdopodobniej bowiem PSL głosowałby przeciw zmianom traktatowym a cała Lewica za nimi. Nie wiadomo też jak zagłosowaliby posłowie z KO (PO) czy Polski 2050 Sz. Hołowni. 

Niewątpliwie w takiej sytuacji D. Tusk stanąłby "pod ścianą", bo przecież jest wykonawcą poleceń niemieckich, ale musiałby już teraz przed Polakami "odkryć karty" a tego - zanim nie obejmie urzędu premiera - nie chce za wszelką cenę. Stąd nawet europosłowie z KO (PO) głosowali  w PE przeciw zmianom traktatów, ale było to tylko - wedle mnie - zagranie taktyczne, bo wszyscy myśleli, że PE zagłosuje "za" w 70% a okazało się, że zwolennicy zmian traktatowych wygrali ledwie różnicą 17 głosów. I gdyby np. ta nieszczęsna 9-tka polskich europosłów-lewaków, ale wybranych z listy KO (PO) głosujących zdradliwie "za" to cały projekt zostałby odrzucony.  

Reasumując. 

Sz. Hołownia skutecznie tworzy wokół siebie atmosferę telewizyjnego show, ale w tym potoku słów i gestów podejmuje konkretne decyzje i to na nie winniśmy zwracać uwagę, bo są wykładnią dążeń D. Tuska i jego ferajny a nie są to dążenia dobre dla Polski. 

W wielu komentarzach do mojego postu "Bardzo łatwy sposób zidentyfikowania zdrajców Polski i Polaków!" [1] wskazywano mi, że do wspomnianej 9-tki europosłów, którzy - głosując za zmianami traktatów unijnych – okazali się zdrajcami Polski należy też dodać również Sz. Hołownię, który nie dopuścił do głosowania tej sprawy w naszym Sejmie. 

Prędzej czy później jednak do takiego głosowania dojdzie a wtedy zobaczymy... 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

niedziela, 19 listopada 2023

Gdyby było normalnie to Sz. Hołownia popełniłby przestępstwo!

W przedwyborczym programie PiS, do przeczytania którego mocno namawiałem i byłem zły, że PiS w ostatnich tygodniach kampanii wyborczej wystarczająco go nie eksponował [1], znajduje się też zapowiedź zniesienia immunitetu formalnego:

"Zniesienie instytucji immunitetu formalnego. Wymóg uzyskania zgody na ściganie powinien być utrzymany i stosowany wyłącznie do prywatnych i subsydiarnych aktów oskarżenia [2], jako że te instytucje mogą być stosowane przez jednostki do obstrukcji działań parlamentarzystów. Innymi słowy skończy się bezkarność posłów i senatorów popełniających przestępstwa pospolite, które są takimi zgodnie z polskim prawem. Przestępcy nie będą już latami ukrywali się przed odpowiedzialnością prawną za pomocą swojego immunitetu. Będą mogli spokojnie być sądzeni za np. jazdę w stanie nietrzeźwym, kradzież czy branie łapówek" [3].  Przed wyborami był już gotowy projekt ustawy dotyczącej tego rozwiązania. 

Od dawna uważam, że taka zmiana winna była być wprowadzona od dawna i to nie tylko w Polsce, ale też np. w Unii Europejskiej. I taką interpretację immunitetu winno się też stosować np. do kasty sędziowskiej.

Gdyby tak było, to pospolici przestępcy po prostu mogli by być sądzeni jak zwykli obywatele popełniający takowe przestępstwa i nie mogłyby być np. sprawy łapówek i korupcji "zamiatane pod dywan", jak to się dzieje zarówno w polskim parlamencie, jak i  w europarlamencie. W przypadku Polski chodzi m.in. o Krzysztofa Brejzę, Tomasza Grodzkiego czy Romana Giertycha [4] oraz o przypadek W. Karpińskiego, który z aresztu "uciekł" po immunitet do europarlamentu. W UE to ludzie związani z m.in. tzw. Aferą Katargate jak: eurodeputowane Marie Arena i Ewa Kaili oraz eurodeputowani Marc Tarabella  czy Antonio Panzeri.

Wyobraźmy sobie jednak, że byłoby normalnie i immunitet - jak chciał PiS - dotyczyłby tylko i wyłącznie prywatnych oraz subsydiarnych aktów oskarżenia a przestępstwa pospolite byłyby ścigane i karane zgodnie z postulatem powszechności i równości prawa wobec wszystkich.  

Co wtedy? 

Ano np. taki Roman Giertych wspólnie z biznesmenem Ryszardem K. są podejrzani o wyłudzenie/wyprowadzenie/przywłaszczenie pieniędzy ze spółki deweloperskiej Polnord kwoty w wysokości ok. 92 mln zł. Przy takich zarzutach oczywiście immunitet parlamentarny by nie obowiązywał i R. Giertych prawdopodobnie do dzisiaj ukrywałby się przed polskim wymiarem sprawiedliwości we Włoszech i z jego punktu widzenia kandydowanie do Sejmu miałoby bezcelowe.

Podobnie byłoby też z Włodzimierzem Karpińskim, któremu przedstawiono zarzuty obejmujące przyjęcie przez niego kwoty prawie 5 milionów złotych. Według ustaleń śledztwa czyny korupcyjne miały miejsce od kwietnia 2020 do grudnia 2022 r. w Warszawie. Karpiński był wtedy prezesem Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Mieście Stołecznym Warszawie, a następnie sekretarzem Miasta Stołecznego Warszawy. I gdyby też było normalnie w UE to Pan W. Karpiński mógłby być sądzony jak zwykły obywatel i dalej okupować celę aresztu. 

Ale zastanówmy się nad sytuacją, że proponowane przez PiS ograniczenie immunitetu formalnego obowiązywałoby w Polsce a nie w UE. Czy wtedy marszałek sejmu Sz. Hołownia mógłby swoim  postanowieniem stwierdzić objęcie przez Karpińskiego mandatu europosła z immunitetem Parlamentu Europejskiego i tym samym doprowadzić do jego zwolnienia z aresztu w Mysłowicach i pozwolić mu na wyjazd do Brukseli?

Sytuacja byłaby skomplikowana prawnie i ocierałaby się o dyskusję nad pierwszeństwem obowiązujących w Polsce ram prawnych nad normami ustalanymi w UE. 

Przy założeniu, że krajowe prawo byłoby nadrzędne wobec prawa unijnego to marszałek sejmu Sz. Hołownia raczej nie mógłby podjąć takiej a nie innej decyzji wobec W. Karpińskiego a gdyby ją podjął to po prostu popełniłby przestępstwo z art. 239 k.k.(Utrudnianie postępowania karnego), który brzmi [5]:

"Art. 239. 

§ 1. Kto utrudnia lub udaremnia postępowanie karne, pomagając sprawcy przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego uniknąć odpowiedzialności karnej, w szczególności kto sprawcę ukrywa, zaciera ślady przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego albo odbywa za skazanego karę,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. Nie podlega karze sprawca, który ukrywa osobę najbliższą.

§ 3. Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia, jeżeli sprawca udzielił pomocy osobie najbliższej albo działał z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym".

Oczywiście ja nie jestem prawnikiem i mogę się mylić, ale też warto wiedzieć co groziło w Polsce W. Karpińskiemu. A groziła kara związana z art. 228 k.k. [6]:

"Art. 228.

§ 1. Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 3. Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

§ 4. Karze określonej w § 3 podlega także ten, kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, uzależnia wykonanie czynności służbowej od otrzymania korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy lub takiej korzyści żąda.

§ 5. Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową znacznej wartości albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

§ 6. Karom określonym w § 1-5 podlega odpowiednio także ten, kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej w państwie obcym lub w organizacji międzynarodowej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę lub takiej korzyści żąda albo uzależnia wykonanie czynności służbowej od jej otrzymania.

[1] Tak naprawdę to nie rozumiałem, co po stronie PiS się stało, że gdzieś tak w ostatnich 4-5 tygodniach kampanii wyborczej dało się sprowokować do walki wyborczej opartej na emocjach. Przecież wojna na negatywne emocje to było i jest poletko, na którym D. Tusk i jego ferajna czują się "jak ryba w wodzie". Siłą zaś PiS-u był zawsze realny i wiarygodny program, i PiS takowy miał... Dlaczego nie skupiono się na tym programie? Tego nie wiem a ja próbowałem ten program przedstawić w postaci konkretnych punktów i w ośmiu tekstach go zaprezentowałem wraz z podsumowaniem w części 9-tej. Wszystkie części miały wspólny tytuł: "Co zamierza PiS jak wygra wybory?" - https://krzysztofjaw.blogspot.com/2023/10/co-zamierza-pis-jak-wygra-wybory-1-wstep.html
[2] Pokrzywdzeni w procesie karnym, często dostrzegając nieudolność działań prokuratora, biorą sprawy w swoje ręce. Instytucja, która gwarantuje im włączenie się do postępowania sądowego w roli oskarżyciela to subsydiarny akt oskarżenia. Zastosowany może być on jedynie w szczególnych, określonych w przepisach przypadkach - https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/810795,subsydiarny-akt-oskarzenia-co-to-jest-i-jak-z-niego-skorzystac.html
[6] https://statystyka.policja.pl/st/kodeks-karny/przestepstwa-przeciwko-10/63537,Lapownictwo-bierne-art-228.html - jest to zapis prawny dotyczący przestępstw przeciwko działalności instytucji państwowych oraz samorządu terytorialnego 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 26 marca 2020

Polska totalna opozycja - ewenement na skalę światową!

Bardzo krótkie refleksyjne spostrzeżenie.

Niemal wszędzie na świecie gdzie dotarł koronawirus wszystkie siły polityczne jednoczą siły w walce z nim. Tak jest w również w kręgu cywilizacji zachodniej: Niemczech, Hiszpanii, Włoszech, Belgii, Luksemburgu, Holandii, UK, USA i w wielu innych krajach, choć nie wszędzie rządy zdają lub z początku zdawały egzaminu w tej walce.

W tych krajach nawet opozycja wspiera rządy krajowe we wprowadzaniu wszelkich pakietów antykryzysowych oraz ze względu na zdrowie i życie obywateli obostrzeń wolnościowych. Jednym z takich obostrzeń miało być w Polsce przeprowadzenie dzisiejszych obrad w Sejmie w sposób zdalny, co okazało się niemożliwe z powodu tandemu PO-KO i Konfederacja.

Ale wróćmy do totalnych. To co dzisiaj w sejmie zaprezentowało PO-KO jest czymś kuriozalnym. Oskarżanie rządu o kłamstwa - gdy wszyscy nawet za granicą stawiają polski rząd za wzór reakcji na koronawirusa - jest czymś niezrozumiałym i sprawiającym, że takie PO-KO nie powinno w ogóle istnieć na polskiej scenie politycznej.

Taka totalna opozycja jest po prostu ewenementem na skalę światową, ewenementem w sensie pejoratywnym. Czy Polska zawsze musi rodzić na polskiej ziemi zaprzańców, dla których władza jest najistotniejsza nawet kosztem zdrowia i życia ludzi. Przykre...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 27 grudnia 2016

Grudniowa próba totalniaków dokonania siłowego zamachu stanu w Polsce

Minęły Święta Narodzenia Pańskiego. Dla większości z nas był to okres rodzinnych spotkań, radości z przyjścia na świat naszego Pana i Króla Jezusa Chrystusa, śpiewania kolęd, ubierania choinki, wyczekiwania pierwszej wigilijnej gwiazdki, łamania się opłatkiem, wspólnej wigilijnej wieczerzy, modlitwy i życzeń sobie oraz innym: zdrowia, spokoju, wszelkiej pomyślności, łask bożych, ciepła rodzinnego i uśmiechu

Taki właśnie, rodzinny i radosny charakter Świąt Bożego Narodzenia istnieje w polskiej tradycji od wielu wieków i stanowi fundament naszej tożsamości narodowej. Wierzę, że tak zostanie. Zostanie pomimo tego, że lewackie i demoliberalne środowiska usiłują - wzorem europejskich i światowych podobnych elit - zmarginalizować to święto oraz narzucić jego laicki charakter, sprowadzając je jedynie do trywialnych zakupów i wolnego od pracy. 

W okresie tegorocznych świąt mieliśmy jeszcze jeden element czasowo niespotykany chyba poza Stanem Wojennym - nigdy w historii naszej Polski. Próbowano bowiem poprzez zablokowanie prac sejmu oraz okupację budynku parlamentu dokonać puczu/rokoszu i doprowadzić do grudniowego rozlewu polskiej krwi na ulicach. Rozlewu krwi próbowano nawet dwukrotnie: 13 grudnia (sic!) i wraz z blokadą sejmu 16/17 grudnia.

Oceniając po czasie to, co rozpoczęło się 16 grudnia 2016 roku można jednoznacznie stwierdzić, że tak naprawdę był to starannie zaplanowany zamach stanu a działania w tym zakresie były strategicznie wcześniej wyznaczone i obejmowały zarówno ośrodki wykonawcze w Polsce (totalna opozucja, media, "elity" III RP, określone struktury organizacyjne, np. podmioty gospodarcze), jak i poza jej granicami (media, UE, KE).

Warto w tym miejscu zastanowić się nad sekwencją zdarzeń, które siłą inercji po części trwają do dzisiaj: 

- KOD zgłosił piątkowe (16 grudnia) i późniejsze demonstracje kilka dni wcześniej, gdy nie było jeszcze w ogóle wiadomo o hucpie w sejmie; 

- totalna opozycja parlamentarna na piątek (16 grudnia) zamówiła do sejmu 1000 kanapek;

- we Wrocławiu (16 grudnia) pojawił się (jako obrońca i przywódca opozycji?) D. Tusk a do Polski przyleciał R. Sikorski; 

- opozycja (16 grudnia wieczorem) zablokowała mównicę sejmową i fotel Marszałka Sejmu, by w ten sposób opanować sejm i nie dopuścić PIS-u do obrad, a tym samym do uchwalenia ustawy budżetowej i ustawy dezubekizacyjnej (sic!). Pomimo, że Sejm jednak obradował w Sali Kolumnowej i uchwalił obie ustawy oraz większość sejmowa zrezygnowała ze zmian organizacji pracy dziennikarzy, totalniacy zapowiedzieli okupacje sejmu do 11 stycznia. Trwa ona do dzisiaj a zastanawiające było też to, iż w momencie rozpoczęcia okupacji sali sejmowej totalniacy mieli przygotowane banery, hasła i inne medialnie użyteczne gadżety,
 
- na ulicy (16 grudnia) wybuchły demonstracje i miały też zablokować sejm oraz doprowadzić do rozlewu krwi; 

- jakiś osobnik o nazwisku  bodajże Diduszko (16 grudnia) położył się na ulicy udając rannego i nieprzytomnego i na miejscu od razu znalazły się media, w tym niemieckie oraz od razu powstał spot PO z tym niby rannym; 

- nastąpiło (16 (?), 17,18 grudnia) zatrzymanie przez firmę Emitel przesyłu w znacznej części Polski sygnału TVP (sic!) i to akurat m.in. w momencie, kiedy miało być emitowane orędzie Premier Beaty Szydło;


- w piątek (16 grudnia) doszło też do poważnej awarii systemu "Źródło", czyli zintegrowanego systemu rejestrów państwowych, gdzie znaleźć można takie informacje jak numery PESEL, dane z dowodów osobistych czy akty stanu cywilnego;

- na krótko (16 grudnia) padły systemy informatyczne Polskiej Agencji Prasowej (PAP), 

- w nocy z piątku na sobotę (16/17 grudnia) wprowadzono czasowe ograniczenia w ruchu powietrznym nad Polską a powodem była usterka awaryjnego systemu zasilania wykorzystywanego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej;

19 grudnia wieczorem polski TiR wjechał w grupy Niemców robiących świąteczne zakupy zabijając 12 osób i raniąc około 56 osób. Pierwsze przekazy niemieckiej prasy podkreślały wyraźnie fakt, iż był to polski TiR z polskim kierowcą. Później okazało się, że zamachu terrorystycznego dokonał islamista a Polak próbował do końca zapobiec atakowi. Jednakże czy pierwsze informacje i sam zamach nie mogły być następstwem jakiegoś planu, gdzie Polak-faszysta-terrorysta w zemście za zamach stanu wjeżdża w Niemców w Berlinie lub zostaje zastrzelony przy próbie zamachu?;

- w poniedziałek (19 grudnia) wyznaczona została dyskusja w Komisji Europejskiej na temat Polski, która odbyła się 21 grudnia. Oczywiście jej efektem było ponowne dyscyplinowanie Polski i polskiego rządu oraz wyrażenie chęci nawet nałożenia na Polskę sankcji finansowych. Warto zauważyć, że 14 grudnia odbyła się debata na temat polski w parlamencie Europejskim, czyli dzień po tym jak totalna opozycja zapowiedziała swoje demonstracje 13 grudnia...;

- Pojawienie się w amerykańskim - oraz w wersjach na inne języki - NYT odredakcyjnego artykułu pod znamiennym tytułe: "Tragiczny zwrot Polski", gdzie wskazuje się, iż w Polsce trwa totalny kryzys, opozycja okupuje sekm a na ulicach są setki tysięcy ludzi na antyrządowych demonstracjach. Oczywiście całą winą NYT obarcza partię PiS i wprowadzaną przez nią dyktaturę (więcej tu: http://klopotowski.salon24.pl/741361,troska-ny-times-a)

- we wtorek (22 grudnia) wybuchła potężna awaria T-Mobile, czego skutkiem były problemy z wykonywaniem telefonów i wysyłaniem wiadomości tekstowych na terenie całego kraju; 


- bodajże S. Niesiołowski ogłasza w rosyjskiej gazecie lub forum czy telewizji, że obalą PiS.

Oczywiście moja hipoteza jest już powszechną i choć nie wszystkie przedstawione przeze mnie zdarzenia są uwzględniane przez innych jako elementy całego misternie przygotowanego puczu/zamachu stanu, to nie ulega wątpliwości, iż mieliśmy z taka próbą do czynienia.

Sadzę, że polskie służby specjalne nowej władzy - o czym pośrednio poinformował w ostatnim numerze tygodnika wSieci J. Kaczyński - poznały choć część tych planów i trzeba było umiejętnie zapobiec temu zamachowi.

Oczywiście w tym zapobieżeniu pomogli Polacy, którzy nie stawili się licznie na demonstracje, ale tak naprawdę wystarczy jednak 2-3 tys. agresywnych demonstrantów a w mediach można pokazać ich tysiące i skupić się na sprowokowanych walkach ulicznych.

Zamach się nie udał, ale trzeba mieć na uwadze, że na pewno będą kolejne próby. Bitwa została wygrana, ale wojna totalniaków z Polską i Polakami wciąż trwa... mam nadzieję, że rządzący zdają sobie z tego sprawę...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 2 grudnia 2014

GMO w Polsce legalna!?

I stało się. Korzystając z zamieszania wyborczego Sejm po raz kolejny próbuje nam wprowadzić GMO tylnymi drzwiami. W ostatni piątek tenże - głosami rządowej koalicji PO-PSL - zalegalizował obrót nasionami genetycznie modyfikowanymi . Głosowało - 427: za - 231(PO i PSL), przeciw - 165(PIS), wstrzymało się - 31, nie głosowało - 33.

Nowa ustawa o nasiennictwie, która – z pominięciem dyskusji z Nami, Polakami i wszystkimi Obywatelami zamieszkującymi Polskę - de facto wprowadza "tylnymi drzwiami" na terenie naszego kraju nakaz i niemalże konieczność upraw GMO jest skandalem na miarę międzynarodową a unijną na pewno.

Czy pozwolimy, aby rząd PO i PSL nie liczył się w ogóle z naszym zdaniem? Czy pozwolimy dalej, by nasz rząd uważał nas za infantylnych kretynów?... Czy cały czas będziemy godzić się, aby nasi rządzący traktowali nas jak ludzi, których można zawsze lekceważyć i zauważać ich tylko, gdy potrzebne są im nasze "rączki do głosowania"!?

Sejm niestety jednak przyjął ową ustawę. Zróbmy wszystko, aby powstrzymać senatorów! Może jest jeszcze szansa?

Dlaczego mamy być narodem i krajem, w którym mamy pozwalać się systematycznie truć! Dlaczego mamy pozwolić na powolną śmierć polskiego rolnictwa i poddawać się bezwolnie dyktatowi koncernu  Monsanto Company oraz firm z nim związanych? Czy nie możemy w końcu zadbać o nasze wspólne zdrowie, naszych dzieci i wnuków... tak jak obecnie czynią to Węgrzy niszcząc kukurydzę genetycznie zmodyfikowaną...

Powtarzam. Po raz kolejny obecny rząd próbuje traktować nas, wyborców oraz prawowitych obywateli Polski jak pospolitych debili, kretynów intelektualnych i wtórnych analfabetów.  Nie można na razie - ze względu na opór społeczny i politykę niektórych krajów UE – wprowadzić powszechnego i ustawowego zezwolenia na uprawę żywności GMO... to nasi zwolennicy światowych koncernów chemicznych, biochemicznych  i żywnościowych  próbują to uczynić poprzez przyszłą reglamentację i ograniczanie dostępu do regionalnych odmian nasion na rzecz... z pewnością tych dopuszczonych i genetycznie zmodyfikowanych a oferowanych przez odpowiednie koncerny!

Mogę się zgodzić, że wśród wyborców obecnego rządu większość stanowią określone jednostki, które PO i jego "pieski" mogą traktować tak jak cały czas ich traktują (swoją drogą: żałosne być ciągle przez własnych idoli traktowanymi jak debile i powierzchowni indywidualni idioci... ale to już tych ostatnich sprawa, nic mi do tego... tylko żal jakoś...), ale ja i sądzę, że jeszcze kilka milionów Polaków WYPRASZA sobie takie traktowanie i miałaby ochotę wyzwać tych wszystkich hipokrytów i pustaków na honorowy pojedynek (ups... z honorowym to trochę przesadziłem...).

Niezależnie jednak od pojedynków, złości czy innych reakcji jedno jest pewne. NIE CHCĘ W POLSCE ŻYWNOŚCI MODYFIKOWANEJ GENETYCZNIE! Chcę aby Polska pozostała jednym z nilicznych krajów, o których można mówić, że ma zdrową i ekologiczną żywność!

Warto tutaj przytoczyć treść apelu, który onegdaj wystosowali przeciwnicy GMO:

"... posłowie PO i PSL przegłosowali nową ustawę o nasiennictwie, która otwiera Polskę na uprawy GMO (Genetycznie Modyfikowane Organizmy) oraz spowoduje poważne ograniczenia dostępu do tradycyjnych/regionalnych nasion. GMO stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt, różnorodności biologicznej, polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego. Uwolnienie genetycznie zmodyfikowanych organizmów do naturalnego środowiska jest procesem nieodwracalnym, a współistnienie ich z tradycyjnymi uprawami NIEMOŻLIWE. Nikt nie będzie miał wyboru - ani rolnicy, ani konsumenci - jeśli nastąpi skażenie naszych pól, tak jak ma to miejsce np. w USA czy Kanadzie. Zostaniemy skazani na żywność, która powoduje alergie, niepłodność, choroby nowotworowe i oporność na antybiotyki. Skorzystają na tym TYLKO ponadnarodowe korporacje. W Europie już 9 krajów wprowadziło zakazy na uprawy GMO chroniąc swoje społeczeństwa (Francja, Austria, Węgry, Włochy, Luksemburg, Grecja, Niemcy, Bułgaria oraz Szwajcaria). Przerażająca jest niewiedza i dwulicowość Rządu RP, posłów z PO i PSL, którzy zupełnie zignorowali głos swoich wyborców, bowiem Polacy, podobnie jak mieszkańcy innych krajów Unii Europejskiej, nie chcą GMO. Koalicja "POLSKA WOLNA OD GMO" podejmować będzie dalsze działania interwencyjne na forum Senatu RP w celu obalenia wadliwego projektu ustawy nasiennej, a w przypadku zatwierdzenia jej przez Izbę Wyższą zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego. Jednak tak poważna ingerencja w napędzony przez rządzącą koalicję proces legislacyjny wymaga szerokiego poparcia społecznego, bez niego nie mamy szans na wygraną. Musimy wspólnie zmobilizować wszystkie siły, aby powstrzymać legalizację upraw GMO na terytorium naszego kraju.(...) SPRAWA JEST NIEZWYKLE PILNA I KLUCZOWA. Pamiętajcie, że pozwalając na zanieczyszczenie przez GMO naszych pól skazujemy siebie, nasze dzieci i przyszłe pokolenia na skażoną biologicznie żywność i środowisko oraz na niewolniczą zależność od korporacji, których jedynym celem jest szybki i jak największy zysk. Nowa ustawa jest bardzo pokrętnie skonstruowana: przyzwolenie na uprawy GMO pomimo pozornego zakazu i dalsza dezinformacja społeczeństwa.  Czas na działanie!".

Działajmy więc, aby móc choć powiedzieć: zrobiliśmy wszystko, co było możliwe! A już niebawem - w przypadku antyludzkiej decyzji polskich polityków -  będziemy mieć więc prawo żądać odszkodowań  za nawet najmniejszy uszczerbek na zdrowiu, który mógłby być wynikiem spożywania przez nas, naszych dzieci, wnuków czy prawnuków... żywności skażonej GMO... A może -   gdyby senatorzy i Prezydent ustawę "przepchnęli" - już teraz a'priori i na podstawie decyzji innych państw występować o takie odszkodowanie jako zadośćuczynienie za zagrożenie utraty zdrowia spowodowane działaniami państwa polskiego?

P.S.
Dość szeroko o problemie pisze też blogerka "Lotna" w poście: "Kochani Rodacy, zakładajcie ogródki! Sejm wprowadził GMO"


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 20 listopada 2012

Do czego - być może - są Oni zdolni...

 ...aby ukryć prawdę o zamachu smoleńskim i zniszczyć odradzanie się polskiego narodu!?

(refleksje zupełnie "na gorąco" po konferencji prasowej prokuratury i ABW... jako tylko moje takie intuicyjne przypuszczenia i hipotezy robocze... być może zupełnie mijające się ze stanem rzeczywistym...)

--------

Najważniejszym - w czasie konferencji prasowej prokuratury apelacyjnej i ABW - przekazem o planowanym zamachu na polski parlament było to, iż podobno niedoszły zamachowiec kierował się ideami narodowościowymi, nacjonalistycznymi, ksenofobicznymi i antysemickimi...

Jakoś tak, tylko intuicyjnie wydaje mi się, iż cała ta sprawa jest misternie tkaną od wielu miesięcy operacją specjalną nakierowaną na powstrzymanie odradzania się polskiego patriotyzmu i mającą też na celu zastopowanie odkrywania prawdy o zamachu smoleńskim. Forma i sposób poinformowania przez prokuraturę oraz ABW o udaremnionym zamachu jest typowym przekazem mającym chyba na celu wskazanie przez III RP jawnego wroga, którym są oczywiście pośrednio... środowiska narodowościowe i niepodległościowe organizujące m.in Marsz Niepodległości.

Chyba więc "chłopcy" są tak przestraszeni, iż mieli przygotowane rozwiązania i wszystko szło zgodnie ze scenariuszem... oprócz marszu, którego nie udało się udaremnić ani sprowokować jego uczestników do agresji. Sekwencję, w której najpierw następuje "trotylowa prowokacja" w Rzeczpospolitej, później "prowokacja marszowa" a na końcu "prowokacja zamachowa" (o domniemanym zamachu było wiadomo przed marszem) mieli po prostu przygotowaną i - żeby m.in. prawda o zamachu w Smoleńsku nie ujrzała owego światła dziennego oraz dla powstrzymania odradzania się narodu - chcą nam zafundować otwarty i brutalny totalitaryzm w III RP*.

Oczywiście dodatkowym celem odpowiedniego nagłośnienia tej sprawy jest też zapewne ponowne  wskazanie "wyborcom elit III RP" ich wroga i  wzbudzenie kolejny raz ich lęku oraz przerażenia przed inaczej myślącymi, patriotycznymi Polakami...

Sądzę, że właśnie po ubiegłorocznym (i tegorocznym) Marszu Niepodległości i wobec coraz bardziej odkrywanej prawdy o zamachu smoleńskich ten blady strach zapanował w szeregach okrągłostołowców. Teraz może nastąpić np. próba rozwiązania MW i ONR i może zostać przedstawiony jakiś prezydencki pakiet ustaw totalitaryzujących państwo polskie. Jestem też pewny, że negatywna narracja będzie teraz nakierowana na środowiska narodowe, wszechpolskie i patriotyczne, które nigdy nie zapowiadały przecież jakiegoś siłowego rozwiązania "republiki okrągłego stołu", co usilnie starają się im zarzucać środowiska lewicowo-komunistyczne.

Jak mocno muszą się bać elity III RP, bać polskości i ujawnienia o nich prawdy? Oj... bardzo!

Rodzi się jeszcze jedno pytanie: Czy chodzi tylko o rozbicie środowisk patriotycznych czy też o wyprzedzające "odwrócenie uwagi" od innych informacji, które dzisiaj lub w najbliższych dniach mogą zostać ujawnione i przekazane opinii publicznej. Wszak podobno było wiadomo o zamachowcu już 5 listopada a być może ABW podejmowała wobec niego działania o wiele miesięcy wcześniej...

Ponadto ciekawe, że akurat dzisiaj, tak szybko (dwa tygodnie prowadzenia samego śledztwa), w taki sposób (konferencja prasowa) i w godzinach rannych przekazano tę informację w sytuacji trwania jeszcze postępowania operacyjnego i czynności śledczych a także zatrzymania tylko jednego podejrzanego (gdzie podobno jest jeszcze kilka osób współuczestniczących w przygotowaniach do tegoż zamachu). Czy to nie jest błąd (być może przestępstwo) śledczych i umożliwienie mataczenia w sprawie przez innych podejrzanych? A jeżeli tak, to kto zdecydował o publikacji teraz i w takiej formie tej informacji...

Pytań i wątpliwości jest więcej a sytuacja jest "rozwojowa"...

*parafraza opinii blogera michaela: http://blogmedia24.pl/node/61075

Pozdrawiam

P.S.
Nie neguję, że jakiś maniak mógł przygotowywać zamach i jeżeli tak było, to cieszę się, że ABW go udaremniła. Wszędzie na świecie są osoby, dla których ostatecznym celem jest np. zamach terrorystyczny i dokonywanie mordów z różnych pobudek, w tym politycznych. Być może też - do czego się skłaniam -  potencjalnego zamachowca wykorzystano tylko do "bieżących potrzeb politycznych" elit III RP. Ale też tego maniaka można było odpowiednio wykreować lub pozwolić mu na funkcjonowanie do czasu, aż stanie się to dowodem jego przestępczej działalności. Umiejętności i doświadczenie służb specjalnych różnych państw w tym zakresie są powszechnie wiadome: wykreować lub pozwolić na zaistnienie zagrożenia tak, aby stały się one pretekstem do "odpowiednich" i szeroko zakrojonych działań zagrożenia te eliminujących... Takie działania podejmuje się też w celu autopromocji służb i udowodnienia ich niezbędności i skuteczności...

P.S.2.
Był mord polityczny dokonany na członku PiS w Łodzi. On został dokonany i ABW nie potrafiła temu zapobiec...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com