Znamy już datę wyborów prezydenckich. Kampania wyborcza będzie relatywnie krótka, co spowoduje intensyfikację wszelkich działań w jej obszarze. Musimy się przygotować do tego, że ze strony totalnej opozycji będzie ona znów brutalna i oparta jedynie na emocjach, bo opozycja nie ma żadnego programu dla Polski.
Zresztą totalniacy od samego początku obecnej władzy wzbudzali negatywne emocje Polaków w celu obalenia ZP. Chyba było nietrudno zauważyć, że z demokratyczną w powszechnych wyborach przegraną dawna władza nie mogła i dalej nie może się pogodzić i zrobi wszystko, aby ponownie rządzić. Na tą ich kampanijną agresję nie możemy odpowiadać tym samym. Róbmy swoje, ale rząd PiS-u też powinien szybko neutralizować zagrożenia mogące podważyć zaufanie do niego naszych rodaków. Podobnie Prezydent A. Duda nie może zlekceważyć kontrkandydatów, bowiem - szczególnie M. Kidawa-Błońska - ma grono rozemocjonowanych i fanatycznych zwolenników, którzy po prostu będą głosować na nią, niezależnie co będzie gaworzyć i robić. Przedsmak tej kampanii mieliśmy wczoraj w Pucku, gdzie KOD-owcy krzyczeli do Prezydenta "Ty ch... ju" a to dopiero początek i będzie jeszcze gorzej.
Przykre i smutne jest to, że dla dzisiejszej opozycji nie jest ważna Polska ani Polacy a jedynie jej własny partykularny interes i jest zdolna do każdej nikczemności: od zdrady targowickiej aż do doprowadzenia do bratobójczej wojny domowej, której na szczęście - mimo przygotowań (np. onegdaj pucz w 2016 roku) - nie udało się wzniecić. Nasza wolność, suwerenność i niepodległość nie mają dla niej żadnego znaczenia a dobro Polaków jest dla niej pojęciem obcym. Ale nietrudno jej w sumie za to winić, bo dla nich Polska nie jest po prostu ich ojczyzną, nie jest ich domem, a jej interesy i priorytety są im obce, co wyraźnie zresztą onegdaj powiedział G. Schetyna: "Jesteśmy częścią wspólnoty europejskiej, w Brukseli czujemy się jak u siebie, to jest też nasz dom i tam będziemy informować o tym, co dzieje się w Polsce. To jest też kwestia rezolucji, którą będziemy chcieli, żeby przyjął Parlament Europejski". Czyż można mieć większy dowód, że dla opozycji stolicą nie jest Warszawa a Bruksela i że nie reprezentuje interesów polskich a brukselskie? To ludzie nam obcy i nam wrodzy, czego przykład dała M. Kidawa-Błońska mówiąc, że dla niej ważniejsza jest Europa a nie - jak w przypadku J. Kaczyńskiego - Polska i Polacy. Po takim dictum wszędzie na świecie kandydat na prezydent byłby "zmieciony" ze sceny politycznej, ale w Polsce fanatyzm totalnych sprawia, iż kandydatka ma jakieś grono wyborców.
Warto nieraz znaczeniowo odwrócić istotę i oddźwięk pewnego toku myślenia i działania. Wyobraźmy sobie, że w czasie rządów PO-PSL to partia PiS ogłosiłaby "opozycję totalną" i zwracała się do zagranicy o ich pomoc w zwalczeniu rządów a ponadto J. Kaczyński np. powiedział, że w Moskwie, Waszyngtonie czy też w Jerozolimie czuje się jak u siebie i tam jest jego dom oraz z pozycji tych domów chciałby obalić demokratyczne rządy. Wyobraźmy sobie sytuację, że prawicowy Cyba morduje asystenta D. Tuska. Wyobraźmy sobie, że PiS i J. Kaczyński zostali stworzeni przez rosyjskie (i nie tylko) służby specjalne. Wyobraźmy sobie, że J. Kaczyński zwracałby się o bratnią pomoc do Rosji, USA czy Izraela albo do UE z propozycją ataku na Polskę w postaci straszenia Polexitem lub powiązaniu tzw. praworządności ze środkami unijnymi, o co zabiegają dzisiejsi totalniacy. Wyobraźmy sobie, że dodatkowo nie jest zdolny do pomocy swoim dzieciom a ponadto jest sponsorowany przez putinowskie lub chińskie banki. Jaka byłaby reakcja dzisiejszej opozycji? Chyba nietrudno się domyśleć... a byłaby jednoznaczna: cała prawica to antypolscy zdrajcy chcący odzyskać za wszelką cenę władzę. I taka byłaby narracja międzynarodowa (UE) i wewnętrzna. Wyobraźmy sobie, że to A. Duda popełnia kardynalne, werbalne "lapsusy" jakie przydarzają się M. Kidawie-Błońskiej, świadczące o jej ograniczaniu politycznym i o braku elementarnej wiedzy. Jak przez totalsów byłby atakowany A. Duda? W GW czy w TVN lałby się szampan a negatywny przekaz byłby również totalny.
Widać wyraźnie, że przez ostatnie pięć lat w naszym kraju był realizowany napisany przez kogoś scenariusz maksymalnego skłócenia Polaków i eskalacji politycznego napięcia do granic psychicznej wytrzymałości, która ma prowadzić do wzajemnej nienawiści zakończonej przelaniem polskiej krwi. I ten scenariusz był cynicznie i metodycznie realizowany przez wrogów Polski. A wtedy, gdy rządzą emocje nie ma miejsca na dialog i logiczne argumenty a tychże totalna opozycja nie ma w ogóle. Liczą się tylko emocje i już zgrana nienawiść do J. Kaczyńskiego. Polacy przestali już na to reagować i dobrze. Paliwo opozycji w postaci straszenia PiS-em się wypaliło więc szukają czegokolwiek, żeby znów wzbudzić negatywne emocje Polaków, np. Polexit, praworządność związana z obroną "kasty sędziowskiej", targowicki atak na Polskę w UE, itd.
PiS i prezydent A. Duda muszą pamiętać, że "pycha kroczy przed upadkiem" i nie można czuć się już wygranym w najbliższych wyborach prezydenckich, ale dalej ciężko a może nawet ciężej przed wyborami pracować i przedstawić Polakom program, który będzie po prostu dla Polski i Polaków dobry oraz akceptowalny.
Jak kiedyś pisałem: z premedytacją i od lat ktoś nas próbuje zantagonizować i skrajnie podzielić wedle starej formuły rządzenia zwanej "dziel i rządź". W skrócie polega ona na kreowaniu konfliktów, po to by samemu je rozwiązywać dla utrzymania lub zdobycia władzy. Wykorzystywana była i jest cały czas zarówno przez międzynarodowe elity uzurpujące sobie sprawowanie rządów nad światem, jak i przez konkretne państwa czy też organizacje polityczno-społeczne.
W obecnej Polsce opozycji chodzi o ponowne przejęcie władzy. I taki imperatyw przyświeca jej dzisiaj, opozycji, która liderowo (ważne!) nie ma nic wspólnego z Polską i Polakami, nie ma nic wspólnego z naszą Ojczyzną. Mówią oczywiście, że działają dla nas a tak naprawdę po prostu wykorzystują i manipulują dużą liczbą naszych rodaków dla osiągnięcia swoich własnych celów lub celów im wyznaczonych przez inne państwa lub międzynarodowe organizacje.
Powtórzę: chcą nas podzielić i skonfliktować, chcieli doprowadzić do rozlewu polskiej krwi i przejąć ponownie naszą Ojczyznę na własność dla dobra tych, którym od zarania oddają lenne poddaństwo (czerpiąc z tego korzyści) i są ich namiestnikami. Na pewno nie dla dobra większości Polaków!
Zresztą potwierdzeniem tego są zapowiedzi PO-KO, że chce zlikwidować wojewodów i zwiększyć siłę sprawczą samorządów a to jest dezintegracja państwa polskiego! To jest dążenie do rozbioru Polski! Prezydent A. Duda musi o tym pamietać i przestrzegać Polaków w czasi kampanii wyborczej.
Mam pewność, że scenariusz ostatnich lat został napisany przez lub dla dzisiejszej opozycji zaraz po przegraniu wyborów prezydenckich w 2005 roku. Osobiście też uważam, że ponownie jakiś scenariusz został napisany na prezydencką kampanię wyborczą, więc PiS i A. Duda muszą uważać i robić swoje, jak dotychczas.
Gdy zaczniemy walczyć między sobą oni z łatwością nas przejmą, oddadzą całą naszą wolność, suwerenność i niepodległość Polski i nas wszystkich pod władanie zniemczonej UE i Rosji. A dla Polski będzie to kolejny i ostateczny jej rozbiór.
Nie możemy na to pozwolić. Dlatego musi nastąpić w maju wielka mobilizacja Polaków przejawiająca się ich udziałem w wyborach prezydenckich. To jest niezbędne i należy o tym pamiętać, jeżeli chcemy aby dalej rządzili ludzie dbający o nas i Polskę, żeby nie cofnięte zostały pisowskie programy socjalne (co już zapowiedziała M. Kidawa-Błońska), żeby znów nie powrócić do państwa z dykty gdzie jest tylko "ch.j d.pa i kamieni kupa" i gdzie będą afery jedna za drugą, i to nie aferki wyssane z palca, ale prawdziwe.
Naród polski to my wszyscy i nie dajmy się otumanić ludziom, którzy jak wstrętni, obleśni i antypolscy targowiczanie chcą obcej interwencji w naszej Ojczyźnie... To są zdrajcy, którym AK i polscy patrioci golili głowy, to są kolaboranci, których polscy patrioci w okresach wojen skazywali na śmierć. Nie ma większego działania na szkodę Polski niż profanacja naszego narodu, polskiej godności i niepodległości, profanacja naszych świętości. Nie ma większej profanacji naszej polskości niż sprzedanie jej w ręce jej nienawistników!
Im właśnie chodzi cały czas o zantagonizowanie Polaków, przeciwstawienie nas przeciw sobie... aby jedność wspólnotowa, polska jedność nigdy nie powstała i nigdy się nie odbudowała...
Możemy i powinniśmy się wewnętrznie demokratycznie spierać i kłócić. Takie są prawidła demokracji, tolerancji i wolności słowa, za które nasze przeszłe polskie pokolenia oddawały swoje życie. Jest potrzebna wolność mediów i wypowiedzi publicznych. Wolność jaką teraz mamy jest chyba największa od siedemdziesięciu kilku lat! Nikt dziś nie zamyka siłowo, nie inwigiluje fizycznie i psychicznie przeciwników obecnego rządu, nikt ich nie wsadza do więzień i nie zabija. Musimy w tych wyborach nie pozwolić, aby tą wolność utracić.
Powtórzę. Możemy się kłócić i spierać, ale róbmy to we własnym gronie, w gronie Polaków a nie ludzi, którzy chcą nas zniszczyć. Spierajmy się mając w sercu naszą Ojczyznę, Polskę i dobro naszego narodu! Jesteśmy Polakami i mamy obowiązki polskie... nie niemieckie, rosyjskie, brukselskie, amerykańskie, żydowskie! Tylko nasze! Polskie! W Polsce jest potrzebna opozycja, ale nie totalna i nie przedkładająca interesów brukselskich nad polskie. Nie jest nam potrzebna opozycja, która chce abyśmy walczyli ze sobą, nawet kosztem przelanej polskiej krwi, naszego życia, kosztem upadku Rzeczpospolitej!
Nie pozwólmy, jako Polacy, żeby w Polsce znów zwyciężała antypolska i poddańcza innym miałkość i małość siejące antypatriotyczną i antypolską nienawiść i fałsz... Bądźmy gospodarzami swojego domu - Polski. Odrzućmy przestępców, donosicieli, kolaborantów, nie-Polaków, kłamców i oszczerców, hipokrytów i fałszywych patriotów!
Drzemie w nas potrzeba wspólnoty narodowej i spokojnego dążenia do zasobnej Polski. Bądźmy więc dumni z Polski, tolerancyjni dla innych i niech nasze biało-czerwone serca pozostaną takimi każdego dnia... dla nas samych, naszych dzieci, naszych rodaków w kraju i na politycznej i ekonomicznej obczyźnie. Nie dajmy się podzielić! Bądźmy razem dziś, jutro, zawsze! Niech nikt nigdy nie będzie w stanie nas sprowokować do bratobójczej walki! Nigdy!
Jesteśmy Polakami, każdy z nas jest, kto czuje się Polakiem i jest wierny polskości! Tylko razem w narodowej wspólnocie jesteśmy skałą, której nie zdobędą nawet najwięksi wewnętrzni i zewnętrzni wrogowie. Polska jest zasobna, bogata. Polska ma ogrom inteligentnych i kreatywnych młodych ludzi, którzy nie zasługują na wygnanie i pracowanie niewolniczo na "zmywakach". Ich miejsce jest u nas, w Ojczyźnie, w Polsce. Dyskutujmy o naszym rozwoju gospodarczym, o stworzeniu warunków, aby Polakom chciało się żyć we własnym kraju a nie na obczyźnie, gdzie zawsze będą ludźmi drugiej kategorii. To jest najważniejsze a nie jakieś wyimaginowane antypolskie problemy zagrożeń, których nie ma i nigdy - przez ostatnie miesiące i lata - nie było. Dyskutujmy o realiach a nie o abstrakcji, walczmy o naszą przyszłość... też wolną od agresji islamskiej niosącej gwałt, przestępstwa i śmierć naszych najbliższych. Wygrana opozycji jest też właśnie naszą zgodą na islamski terroryzm niszczący wszystkich niewierców a Polaków w szczególności. Tego chcemy? Chcemy, aby nasze dzieci i kobiety były gwałcone i mordowane, abyśmy musieli nosić brody, aby nie zostać fizycznie zlikwidowani? Chyba nie!
Oczywiście. Obecna władza i sam Prezydent A. Duda popełniają błędy, ale czy nie realizują obietnic lub chcą je zrealizować? Chcą nam stworzyć propolskie państwo, dla nas i naszych dzieci oraz przyszłych pokoleń!
Czy tego chcemy?
Odpowiedź chyba jest oczywista. Tak chcemy, aby Polska i Polacy, my wszyscy nie musieli emigrować za chlebem, nie musieli się płaszczyć przed zniemczoną Brukselą, putinowską Rosją, amerykańskim mesjanizmem i izraelską wyższością. Mamy 1050 lat swojego chrześcijańskiego państwa i narodu. Jesteśmy Polakami, których nie był w stanie zniszczyć żaden nasz największy wróg. Czyż teraz pozwolimy aby nas wrogowie ostatecznie zniszczyli? Mam nadzieję, że nie...
Mamy - jako Naród - swoje wady i przywary, bywamy nieraz śmieszni, łatwowierni, spolegliwi i groteskowi. Ale w sytuacji zagrożenia naszej tożsamości narodowej i państwowej zawsze okazywaliśmy się bohaterami. Dzięki temu nawet po 123 latach rusyfikacji i germanizacji, po latach II wojny światowej i reżimu komunistycznego, po wymordowaniu przez hitlerowców i komunistów najznamienitszych dzieci naszego narodu... nigdy nie staliśmy się pokorni i bezwolni wobec obcych i nienawidzących nas wrogów wewnętrznych i zewnętrznych. A dziś takimi wrogami są lewacko-demoliberalni liderzy UE, PO-KO czy Nowa Lewica a także PSL, które zmienia sojusze tak szybko, że trudno za nim nadążyć...
Dlatego w milczeniu i z naszą, polską biało-czerwoną flagą - unikając prowokacji - wzywam, abyśmy jako Polacy przeciwstawili się liderowym zdrajcom, którzy chcą nas zniszczyć, zniszczyć fizycznie i duchowo.
Czekają nas kolejne wybory i sądzę, że znów będą to najważniejsze wybory od dziesiątków lat. Ich wynik będzie dla Polski ważny, dla jej przyszłości. Czy wygramy? Mam nadzieję, że tak. Wiem natomiast, że jeżeli przegramy i przegra A. Duda to na lata stracimy Polskę, może nawet na zawsze...
Tylko w Polsce mógł powstać ruch I Solidarności, tylko Polska mogła dać światu Jana Pawła II, tylko Polska jako społeczeństwo mogła de facto obalić po 40 latach komunizm! Nasze umiłowanie wolności, tolerancji i chrześcijańskiej oraz tej zwykłej ludzkiej przyzwoitości towarzyszy nam od wieków. Dzięki tym wartościom nasze państwo, nasza Polska istnieje i funkcjonuje, dzięki temu jesteśmy wśród narodów posiadających własny język, wiarę, własne państwo, własną historię, kulturę, sztukę, tradycję!
W imię tych wszystkich wartości podstawowych, determinujących nasze wielowiekowe trwanie... zwracam się do wszystkich Polaków: stwórzmy wspólny, nasz polski dom i przeciwstawmy się próbom jego zniszczenia! Dom jest tu a nie w Brukskeli, Moskwie, Waszyngtonie czy Jerozolimie!
Zmuśmy się do racjonalnego myślenia o Polsce, o nas samych, o naszych dzieciach, wnukach i o tym dlaczego dla dzisiejszej opozycji Bruksela jest ważniejsza niż Warszawa czy Kraków, dlaczego walczą na emocje a nie na merytoryczne argumenty, dlaczego nie spełniali swoich obietnic, dlaczego powalali na zwijanie Polski i dlaczego dalej chcą ją zniszczyć... Oddajmy w wyborach właściwy dla Polski głos. Głosujmy - mimo wszystko - na Prezydenta A. Dudę.
Z nadzieją pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowa lewica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowa lewica. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 11 lutego 2020
Polacy! Apel!
Etykiety:
antypolskość,
M. Kidawa-Błońska,
nowa lewica,
PiS,
PO-KO,
polska,
prezydent A. Duda,
propolskość,
przyszłość Polski,
Wybory Prezydenckie
piątek, 22 lipca 2016
Kula śniegowa terroryzmu i przestępczości!
Krótko, bo tak naprawdę jeszcze nic nie wiemy, ale...
Sytuacja w Monachium tylko potwierdziła bezradność Zachodniej Europy wobec terroryzmu, ale też i ogólnie wobec przestępczości.
Dziesiątki lat europejskiego (ale nie tylko) panowania lewacko-demoliberalnej Nowej Lewicy, niszczącej wszystko na czym została zbudowana Europa, kompletnie wyjałowiła instynkt samozachowawczy tamtejszych Europejczyków. Stali się bezwolnymi z radością idącymi na rzeź baranami... podobnie zresztą jak robią to zwierzątka - lemingi.
Pisałem wielokrotnie o tym zjawisku... Politpoprawność polityczna, multi-kulti, gender, zniszczenie chrześcijańskiego fundamentu duchowego to jedne z podstawowych przyczyn stanu obecnej Zachodniej Europy i w sumie nie tylko jej.
Nie czas poszukiwać teraz ewentualnych osobowych lub organizacyjnych organizatorów całego obecnego zamieszania w Europie. Jeżeli tacy są, to zapewne należy ich szukać w kręgach finansowo-korporacyjnych tzw. NWO-owców.
Obecnie problemem jest zalew islamizmu na Europę. To on jak na razie jest źródłem terroru i powstającego chaosu.
Dziś trzeba przede wszystkim odsunąć europejskie elity od władzy i zacząć się bronić. Najwyższy na to czas.
Ani jednego więcej islamisty w Europie, stosowanie ostrych kar zbiorowych w postaci np.: wydalania islamistów z Europy, zabierania im zachodniego obywatelstwa, likwidowania meczetów i aresztowanie imamów, zakazu noszenia przez kobiety strojów islamskich, zakazu noszenia brody, zakazu wielożeństwa, zakazu publicznego okazywania religijnych obrzędów i modlitw muzułmańskich, publiczne lub medialne egzekucje sprawców-terrorystów z jednoczesnym pozbawieniem ich honoru i możliwości tzw. wejścia ich "do muzułmańskiego pośmiertnego raju" (metody drastyczne, ale tylko siła oraz ewentualna utrata koranicznego honoru może ich powstrzymać), likwidacja dzielnic muzułmańskich, pisemny wymóg lojalności wobec określonego państwa i jego prawa. Gdy to nie pomoże to należy zakazać islamu w Europie.
Ale jest jeszcze inny aspekt pobłażania przez elity europejskie terrorystycznym islamistom i braku odpowiedniej reakcji na ich terroryzm.
Oprócz oczywiście zachęcania ich przez ową europejską bezradność do eskalacji ich agresji to... sytuacja ta też powoduje aktywizację różnych psychopatów, przestępców i morderców oraz różnych fanatyków (religijnych, politycznych, obyczajowych, ideologicznych, etc.), którzy nawet nie będąc wyznawcami islamu zobaczyli dla siebie "zielone światło" do realizacji ich psychopatycznych i morderczych celów. Mogą teraz hasać do woli. I zawsze mogą np. zwalić to na islam i krzyczeć w momencie morderstw słowa o Allachu. Kiedyś się bali... dziś już nie muszą.
Kula śniegowa terroryzmu i przestępczości się toczy i jest coraz większa.
Pobłażanie, chora tolerancja, lewackość, multi, kulti, słabość Europy... muszą zostać powstrzymane. Lewackość i demoliberalizm winny również zostać zakazane jako antyludzkie i generujące przemoc wobec ludzi oraz ich śmierć: duchową, emocjonalną, intelektualną i fizyczną.
To tyle... emocjonalnie, ale żarty się skończyły!
Nie pozdrawiam, bo to nie na miejscu
P.S. (dopisek - godz: 22:06)
W emocjach zapomniałem jeszcze o jednym - powszechny dostęp do broni. Gdyby ktoś w monachijskim centrum handlowym miał broń... to byłoby krótko...
P.S.2 (dopisek - 23 lipiec, godz: 10:30)
Zainspirowany niektórymi komentarzami...
Świńska krew i naznaczone nią kule amunicji służb a także pałki czy bagnety a nawet kajdanki, świńska głowa to też sposób. Np. pochówek zamachowców wraz ze świńską głową, do tego nagich i... już drastycznie i to bardzo... z pośmiertną kastracją...
To jest wojna a w czasie wojny trzeba być skutecznym i chwytać się każdych efektywnych sposobów. Wystarczy, że poznamy mentalność i zasady islamu i to wykorzystamy.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Sytuacja w Monachium tylko potwierdziła bezradność Zachodniej Europy wobec terroryzmu, ale też i ogólnie wobec przestępczości.
Dziesiątki lat europejskiego (ale nie tylko) panowania lewacko-demoliberalnej Nowej Lewicy, niszczącej wszystko na czym została zbudowana Europa, kompletnie wyjałowiła instynkt samozachowawczy tamtejszych Europejczyków. Stali się bezwolnymi z radością idącymi na rzeź baranami... podobnie zresztą jak robią to zwierzątka - lemingi.
Pisałem wielokrotnie o tym zjawisku... Politpoprawność polityczna, multi-kulti, gender, zniszczenie chrześcijańskiego fundamentu duchowego to jedne z podstawowych przyczyn stanu obecnej Zachodniej Europy i w sumie nie tylko jej.
Nie czas poszukiwać teraz ewentualnych osobowych lub organizacyjnych organizatorów całego obecnego zamieszania w Europie. Jeżeli tacy są, to zapewne należy ich szukać w kręgach finansowo-korporacyjnych tzw. NWO-owców.
Obecnie problemem jest zalew islamizmu na Europę. To on jak na razie jest źródłem terroru i powstającego chaosu.
Dziś trzeba przede wszystkim odsunąć europejskie elity od władzy i zacząć się bronić. Najwyższy na to czas.
Ani jednego więcej islamisty w Europie, stosowanie ostrych kar zbiorowych w postaci np.: wydalania islamistów z Europy, zabierania im zachodniego obywatelstwa, likwidowania meczetów i aresztowanie imamów, zakazu noszenia przez kobiety strojów islamskich, zakazu noszenia brody, zakazu wielożeństwa, zakazu publicznego okazywania religijnych obrzędów i modlitw muzułmańskich, publiczne lub medialne egzekucje sprawców-terrorystów z jednoczesnym pozbawieniem ich honoru i możliwości tzw. wejścia ich "do muzułmańskiego pośmiertnego raju" (metody drastyczne, ale tylko siła oraz ewentualna utrata koranicznego honoru może ich powstrzymać), likwidacja dzielnic muzułmańskich, pisemny wymóg lojalności wobec określonego państwa i jego prawa. Gdy to nie pomoże to należy zakazać islamu w Europie.
Ale jest jeszcze inny aspekt pobłażania przez elity europejskie terrorystycznym islamistom i braku odpowiedniej reakcji na ich terroryzm.
Oprócz oczywiście zachęcania ich przez ową europejską bezradność do eskalacji ich agresji to... sytuacja ta też powoduje aktywizację różnych psychopatów, przestępców i morderców oraz różnych fanatyków (religijnych, politycznych, obyczajowych, ideologicznych, etc.), którzy nawet nie będąc wyznawcami islamu zobaczyli dla siebie "zielone światło" do realizacji ich psychopatycznych i morderczych celów. Mogą teraz hasać do woli. I zawsze mogą np. zwalić to na islam i krzyczeć w momencie morderstw słowa o Allachu. Kiedyś się bali... dziś już nie muszą.
Kula śniegowa terroryzmu i przestępczości się toczy i jest coraz większa.
Pobłażanie, chora tolerancja, lewackość, multi, kulti, słabość Europy... muszą zostać powstrzymane. Lewackość i demoliberalizm winny również zostać zakazane jako antyludzkie i generujące przemoc wobec ludzi oraz ich śmierć: duchową, emocjonalną, intelektualną i fizyczną.
To tyle... emocjonalnie, ale żarty się skończyły!
Nie pozdrawiam, bo to nie na miejscu
P.S. (dopisek - godz: 22:06)
W emocjach zapomniałem jeszcze o jednym - powszechny dostęp do broni. Gdyby ktoś w monachijskim centrum handlowym miał broń... to byłoby krótko...
P.S.2 (dopisek - 23 lipiec, godz: 10:30)
Zainspirowany niektórymi komentarzami...
Świńska krew i naznaczone nią kule amunicji służb a także pałki czy bagnety a nawet kajdanki, świńska głowa to też sposób. Np. pochówek zamachowców wraz ze świńską głową, do tego nagich i... już drastycznie i to bardzo... z pośmiertną kastracją...
To jest wojna a w czasie wojny trzeba być skutecznym i chwytać się każdych efektywnych sposobów. Wystarczy, że poznamy mentalność i zasady islamu i to wykorzystamy.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
wtorek, 26 stycznia 2016
Koniec UE w dotychczasowym kształcie! Koniec dominacji Niemiec!
I stało się to, co wróżyłem UE od samego jej powstania. Jako wytwór Niemiec i jej niejako IV Rzesza Niemiecka oraz chory i oderwany od rzeczywistości twór i realizacja komunistycznych i abstrakcyjnych idei Nowej Lewicy oraz marksizmu kulturowego po prostu padł, upadł, poniósł klęskę. Podobnie jak jej siostrzany ZSRR.
Nie da się po prostu zbudować czegoś, co jest wbrew człowiekowi, wbrew narodom i państwom, wbrew prawu naturalnemu, wbrew jednostce i jej godności, wbrew demokracji. Demoliberałowie i lewacy myśleli, że się uda... dzięki pieniądzom i wszechogarniającym wpływom żydowskiego kapitału od zawsze dążącego do zdominowania i ubezwłasnowolnienia kredytem i politpoprawnością ludzi i państw a już szczególnie Chrześcijan. Chcieli i chcą zbudować świat wedle siebie, chcieli zbudować NWO. To im się nie uda, nie uda bo ludzie są normalni i chcą być ludźmi a nie niewolnikami!
Europa powiedziała dość i Polacy powiedzieli dość i nawet T. Lis nie jest w stanie - choćby i chciał jako zdrajca od momentu przewrotu Nocnej Zmiany w 1992 roku i jej haniebny beneficjent i obmierzły politpoprawnością i nienawistny wobec PiS i Polaków człowieczek - robił wszystko, aby stać się męczennikiem niby dyktatury PiS, dyktatury Polaków... Niech sczeźnie na manowcach historii i niech się cieszy, że ktokolwiek z Polaków kiedyś o nim wspomni... Podobnie jak cieszyć się powinien chyba największy nienawistnik Polski i Polaków - obok Żyda uratowanego przez polską rodzinę B. Geremka - trockistowsko-komunistyczny Żyd A. Michnik vel. Szechter. O nim zapewne pamięć pozostanie jako o jednym z najbardziej ukąszonych "antypolonizmem" ludzi w Polsce i nawet poza jej granicami.
A gwoździem do trumny tej dzisiejszej komunistyczno-lewacko-totalitranej UE okazała się Polska i jej rząd oraz prezydent. B. Szydło pokonała lewaków, demoliberałów i komunistów w UE, pokonała naszych zdrajców spod znaku PO, Nowoczesnej i KOD, ośmieszyła dzisiejszą UE.
Obejrzało debatę około 20, 5 mln osób w całej Europie i zobaczyli, że to już tej UE koniec. I tak naprawdę koniec spowodowany polityką Niemiec, polityką dominacji gospodarczej i politycznej, polityką wobec imigrantów islamskich, polityką ich Mitteleuropy a dodatkowo koniec spowodowany przez chore i totalitarne lewacko-demoliberalne idee wyznawane przez elity unijne oraz przez mitomanów chcących zbudować jakiś Jeden Rząd Światowy w ramach NWO.
Pierwszym objawem jest upadek tzw. strefy Schengen (Europa bez granic), później nastąpi upadek Euro a dalej likwidacja PE i KE i powrót do zdrowych zasad współpracy międzypaństwowej opartej na twórczym rozwinięciu dawnego EWG. Ostatecznie UE - choć zapewne nie bez ryku unijnych "świń odrywanych od koryta" i krzyków liberalnych lewaków - przekształci się w Europę Ojczyzn.
Wczoraj Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przegłosowało, że w trybie pilnym nie będzie dyskutowało o Polsce ani na razie nie będzie żadnej rezolucji dotyczącej Polski, chociaż dwóch zdrajców z PO głosowało za taka debatą i rezolucją. To niejaki Halicki i niejaka Pomaska. Pomińmy ich milczeniem, ale jajka winny być przygotowane :).
Nie będzie o Polsce a będzie... o Niemczech a tak naprawdę debata nad stanem demokracji, wolności mediów i bezpieczeństwem kobiet w Niemczech. To ewenement i po raz pierwszy Niemcy będą musiały się tłumaczyć a ich wola w do niedawna ich UE została zlekceważona przez większość krajów. To klęska Niemiec i jej dzisiejszej UE, to klęska lewaków, komunistów i demolibarałów a szansa na nową Unię opartą na Unii Suwerennych Krajów, Europę Ojczyzn.
Dobry Bóg po raz kolejny pokazał, że potrafi odebrać rozum, choć nie wiem czy idiotom jeszcze coś można odebrać w tym obszarze. Ale... m.in. też właśnie na życzenie polskich zdrajców spod znaku PO, Nowoczesnej i KOD sprawił, iż UE legła ideologicznie i politycznie w gruzach. Lewackie elity europejskie przegrały a tym bardziej przegrała nasza opozycja, która okazała się: zbawieniem dla rządu PiS, zdrajczynią Polski i Polaków, ale też przyczyniła się do upadku samej liberalno-lewackiej UE. Tego na pewno elity unijne nie zapomną PO, Nowoczesnej i KOD. Są oni przegrani jako zdrajcy w Polsce i są przegrani w Europie i na świecie. To jest ich klęska i naprawdę koniec. Już się nie podniosą... bo nawet ich mocodawcy z UE, którzy mają o wiele większe kłopoty się od nich odwrócili ;).
Oczywiście wierzgać będą nadal. Będą co sobotę organizowali sobie marsze KOD, PO będzie dalej zgłaszała do TK wszystkie ustawy PiS, R. Petru będzie dalej gadał i gadał bezsensownie, GW A. Michnika dalej będzie organizowała medialną międzynarodową antypolską hucpę a zagraniczni mocodawcy dalej będą sypali groszem na sfinansowanie zamachu stanu. Wszyscy oni zaś będą dalej poszukiwali poparcia za granicą wiedząc, że Polacy mają ich w "głębokim poważaniu". Zapewne też spróbują sprowokować wiosenny rozlew polskiej krwi pomiędzy celowo skłóconymi przez nich Polakami. Sądzę jednak, że - podobnie jak nie docenili B. Szydło - nie doceniają też mądrości i godności Polaków i siły wielowiekowej polskości.
A miało być tak pięknie. UE miała sprawić, że głos Polaków w wyborach miał być "olany" i zlekceważony. Miał być kolejny zamach na Polskę i Polaków. Miała być udana kolejna Targowica i zdrada oraz obalenie prezydenta i rządu... I nic nie wyszło... Zdrada zamieniła się w zwycięstwo Polaków i zdrajcy winni teraz postąpić honorowo... z tym, że dla nich honor jest zupełnie obcy...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Nie da się po prostu zbudować czegoś, co jest wbrew człowiekowi, wbrew narodom i państwom, wbrew prawu naturalnemu, wbrew jednostce i jej godności, wbrew demokracji. Demoliberałowie i lewacy myśleli, że się uda... dzięki pieniądzom i wszechogarniającym wpływom żydowskiego kapitału od zawsze dążącego do zdominowania i ubezwłasnowolnienia kredytem i politpoprawnością ludzi i państw a już szczególnie Chrześcijan. Chcieli i chcą zbudować świat wedle siebie, chcieli zbudować NWO. To im się nie uda, nie uda bo ludzie są normalni i chcą być ludźmi a nie niewolnikami!
Europa powiedziała dość i Polacy powiedzieli dość i nawet T. Lis nie jest w stanie - choćby i chciał jako zdrajca od momentu przewrotu Nocnej Zmiany w 1992 roku i jej haniebny beneficjent i obmierzły politpoprawnością i nienawistny wobec PiS i Polaków człowieczek - robił wszystko, aby stać się męczennikiem niby dyktatury PiS, dyktatury Polaków... Niech sczeźnie na manowcach historii i niech się cieszy, że ktokolwiek z Polaków kiedyś o nim wspomni... Podobnie jak cieszyć się powinien chyba największy nienawistnik Polski i Polaków - obok Żyda uratowanego przez polską rodzinę B. Geremka - trockistowsko-komunistyczny Żyd A. Michnik vel. Szechter. O nim zapewne pamięć pozostanie jako o jednym z najbardziej ukąszonych "antypolonizmem" ludzi w Polsce i nawet poza jej granicami.
A gwoździem do trumny tej dzisiejszej komunistyczno-lewacko-totalitranej UE okazała się Polska i jej rząd oraz prezydent. B. Szydło pokonała lewaków, demoliberałów i komunistów w UE, pokonała naszych zdrajców spod znaku PO, Nowoczesnej i KOD, ośmieszyła dzisiejszą UE.
Obejrzało debatę około 20, 5 mln osób w całej Europie i zobaczyli, że to już tej UE koniec. I tak naprawdę koniec spowodowany polityką Niemiec, polityką dominacji gospodarczej i politycznej, polityką wobec imigrantów islamskich, polityką ich Mitteleuropy a dodatkowo koniec spowodowany przez chore i totalitarne lewacko-demoliberalne idee wyznawane przez elity unijne oraz przez mitomanów chcących zbudować jakiś Jeden Rząd Światowy w ramach NWO.
Pierwszym objawem jest upadek tzw. strefy Schengen (Europa bez granic), później nastąpi upadek Euro a dalej likwidacja PE i KE i powrót do zdrowych zasad współpracy międzypaństwowej opartej na twórczym rozwinięciu dawnego EWG. Ostatecznie UE - choć zapewne nie bez ryku unijnych "świń odrywanych od koryta" i krzyków liberalnych lewaków - przekształci się w Europę Ojczyzn.
Wczoraj Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przegłosowało, że w trybie pilnym nie będzie dyskutowało o Polsce ani na razie nie będzie żadnej rezolucji dotyczącej Polski, chociaż dwóch zdrajców z PO głosowało za taka debatą i rezolucją. To niejaki Halicki i niejaka Pomaska. Pomińmy ich milczeniem, ale jajka winny być przygotowane :).
Nie będzie o Polsce a będzie... o Niemczech a tak naprawdę debata nad stanem demokracji, wolności mediów i bezpieczeństwem kobiet w Niemczech. To ewenement i po raz pierwszy Niemcy będą musiały się tłumaczyć a ich wola w do niedawna ich UE została zlekceważona przez większość krajów. To klęska Niemiec i jej dzisiejszej UE, to klęska lewaków, komunistów i demolibarałów a szansa na nową Unię opartą na Unii Suwerennych Krajów, Europę Ojczyzn.
Dobry Bóg po raz kolejny pokazał, że potrafi odebrać rozum, choć nie wiem czy idiotom jeszcze coś można odebrać w tym obszarze. Ale... m.in. też właśnie na życzenie polskich zdrajców spod znaku PO, Nowoczesnej i KOD sprawił, iż UE legła ideologicznie i politycznie w gruzach. Lewackie elity europejskie przegrały a tym bardziej przegrała nasza opozycja, która okazała się: zbawieniem dla rządu PiS, zdrajczynią Polski i Polaków, ale też przyczyniła się do upadku samej liberalno-lewackiej UE. Tego na pewno elity unijne nie zapomną PO, Nowoczesnej i KOD. Są oni przegrani jako zdrajcy w Polsce i są przegrani w Europie i na świecie. To jest ich klęska i naprawdę koniec. Już się nie podniosą... bo nawet ich mocodawcy z UE, którzy mają o wiele większe kłopoty się od nich odwrócili ;).
Oczywiście wierzgać będą nadal. Będą co sobotę organizowali sobie marsze KOD, PO będzie dalej zgłaszała do TK wszystkie ustawy PiS, R. Petru będzie dalej gadał i gadał bezsensownie, GW A. Michnika dalej będzie organizowała medialną międzynarodową antypolską hucpę a zagraniczni mocodawcy dalej będą sypali groszem na sfinansowanie zamachu stanu. Wszyscy oni zaś będą dalej poszukiwali poparcia za granicą wiedząc, że Polacy mają ich w "głębokim poważaniu". Zapewne też spróbują sprowokować wiosenny rozlew polskiej krwi pomiędzy celowo skłóconymi przez nich Polakami. Sądzę jednak, że - podobnie jak nie docenili B. Szydło - nie doceniają też mądrości i godności Polaków i siły wielowiekowej polskości.
A miało być tak pięknie. UE miała sprawić, że głos Polaków w wyborach miał być "olany" i zlekceważony. Miał być kolejny zamach na Polskę i Polaków. Miała być udana kolejna Targowica i zdrada oraz obalenie prezydenta i rządu... I nic nie wyszło... Zdrada zamieniła się w zwycięstwo Polaków i zdrajcy winni teraz postąpić honorowo... z tym, że dla nich honor jest zupełnie obcy...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
A. Duda,
B. Szydło,
demoliberalizm,
Europa Ojczyzn,
KE,
klęska UE,
KOD,
Niemcy; imigranci islamscy,
nowa lewica,
nowoczesna,
PE,
PiS,
PO,
polska,
UE,
zdrajcy
wtorek, 24 listopada 2015
Przyczyny lewackiej prowokacji wobec wicepremiera P. Glińskiego
Od lat 60-tych XX wieku mamy do czynienia - szczególnie w Europie Zachodniej - z rewolucją kulturalną tzw. Nowej Lewicy, którą można też nazwać "komunizmem kulturowym".
Ideową podstawę tej rewolucji tworzą myśli i poglądy takich filozofów jak K. Marks, F. Nietzsche, Voltaire czy już bardziej współcześnie J.P. Sartre i A. Gramsci.
Wszyscy oni byli - w dzisiejszym ujęciu - skrajnymi liberalno-lewakami i piewcami zarówno Rewolucji Francuskiej, jak i - w przypadku filozofów żyjących w tamtym i późniejszym okresie - Rewolucji Bolszewickiej a wielu wprost identyfikowało się z ideami komunistycznymi, ale kładło największy nacisk na władzę w sferze tzw. nadbudowy, czyli władzę polityczną (aparat państwowy i administracja) i władzę kulturową (władzę nad duchem i umysłem, władzę nad intelektem i moralnością).
Tak naprawdę jednak najważniejszym celem było wtedy dla nich a dzisiaj też dla współczesnych lewaków uzyskanie władzy kulturowej, metapolitycznej, umiejscowionej w instytucjach religijnych, oświatowych, naukowych, artystycznych i w mediach.
Niewątpliwie dla dzisiejszych lewaków ideologicznym i filozoficznym idolem jest twórczo udoskonalony marksista-leninista i komunista A. Gramsci, którego można wskazać jako kreatora tzw. IV Rewolucji zdolnej kruszyć narzędziami subtelniejszymi niż czołgi Armii Czerwonej i metody śledcze oprawców ze służb bezpieczeństwa tkankę moralną i intelektualną społeczeństw, których dotąd nie udało się „wyzwolić i unowocześnić”. Dla Gramsciego pozostała ważna leninowska zasada "szturmu na centralne ośrodki władzy" kapitalistycznej jednak wskazał wyższość zdobycia wpierw władzy duchowej i intelektualnej poprzez opanowanie instytucji opiniotwórczych, konstytuujących, a nawet kreujących świadomość, jak ambony, szkoły, katedry uniwersyteckie, domy wydawnicze, redakcje czasopism i rozgłośni radiowych (a dla dzisiejszych jego wyznawców i kontynuatorów także oczywiście telewizji i mediów elektronicznych). Ta jego bierna rewolucja, prowadząca wojnę pozycyjną, była precyzyjnie opracowanym scenariuszem komunistycznego Kulturkampf, realizowanego jako marsz przez instytucje władzy nazywanej później metapolityczną, a zapewniającej zdobycie hegemonii najpierw kulturalnej, a wreszcie i politycznej.
Współcześni lewacy dziś dominują w UE, dominują w sferze politycznej i kulturalnej, w tym medialnej. Cała idea budowy Unii Europejskiej była dziełem spadkobierców i kontynuatorów myśli i wskazówek m.in. A. Gramsciego i innych filozofów totalitarnie wskazujących na konieczność narzucenia społeczeństwu - wedle nich - nowoczesnych idei "wolności, równości i braterstwa", ale w znaczeniu takim jaki oni uznają za słuszny i lewacko właściwy. W ich rozumieniu tylko oni mają rację a tych - nawet jeśliby stanowili większość danej społeczności - którzy myślą i działają inaczej należy "uśmiercić" intelektualnie i moralnie za wszelka cenę.
Ta lewacka, rewolucyjnie totalitarna "konieczność i nowoczesność dziejowa" to współczesna politpoprawność relatywizująca naturalne pojęcia dobra i zła, kłamstwa i prawdy. Jedynym dobrem i prawdą dla wyznawców marksistowsko-leninowsko-demoliberalnej "mikstury" są tylko ich własne idee oparte ma fanatycznej tolerancji bez granic etyczno-moralnych, bez Dekalogu, chrześcijańskich wartości, naturalnych praw i norm.
Stąd dziś powszechnie obowiązujący w większości krajów europejskich (ale nie tylko) nakaz multikulturowości (multi-kulti), laicyzacji społeczeństwa i wypleniania wartości chrześcijańskich, gloryfikowania dewiacji i promowania mniejszości w stylu LGBT. Stąd cała gama ideologii i zachowań postmodernistycznych, ruch lub idea "gender" czy "new age" i inne tego typu. Stąd intelektualno-manipulacyjna próba stworzenia "nowego człowieka" - nihilisty, konsumpcjonisty i konformisty. Człowieka bez kośćca etyczno-moralnego i tolerującego śmierć dziecka w łonie matki (aborcja) czy śmierć chorego i starego (eutanazja). Człowieka pozbawionego własnej ojczyzny, więzi rodzinnych, religii, tożsamości narodowej czy seksualnej, tradycji, historii, kultury i sztuki narodowej. Człowieka wyjałowionego duchowo, wyzwolonego ze wszystkich granic etyczno-moralnych i "żyjącego chwilą". Człowieka zdegradowanego, zatomizowanego i pozbawionego indywidualności oraz umiejętności własnego myślenia. Człowieka zniewolonego odgórnie narzuconą lewacką politpoprawnością.
Najważniejszą więc dla totalitarnych lewaków jest ich oraz ich idei dominacja w szeroko pojmowanych obszarach: kultury, oświaty, sztuki, wartości, zwyczajów i obyczajów, norm etyczno-moralnych, mediów, itp. To w tej sferze, kształtującej świadomość i kreującej pożądane myślenie jednostek i społeczeństw, współczesne lewactwo dąży do władzy absolutnej, dzięki której może degradować człowieczeństwo i kształtować poszczególnych ludzi wedle własnych założeń i celów. To ten obszar, obszar ducha i umysłu jest od lat pod szczególnym nadzorem ludzi wprowadzających politpoprawny i totalitarny lewacko-liberalny komunizm kulturowy. Propagandowymi i manipulacyjnymi nośnikami tych ich idei są zaś nauka (szczególnie humanistyczna), media, literatura, spektakle teatralne, filmy, moda, obrazy, instalacje artystyczne i wszelkiego rodzaju nośniki audio-wizualne oraz słowotok wypowiadanych "prawd objawionych" przez wykreowane przez lewactwo autorytety.
Czyż możemy się tedy dziwić, że zapowiedź polskiego rządu o powrocie do normalności i tradycyjnych wartości ogólnoludzkich w tej - dotychczas zarezerwowanej dla szalonych lewaków - sferze ducha i umysłu a potwierdzone mianowaniem ministra kultury i dziedzictwa narodowego wiceministrem musiało wywołać ogromny strach i poruszenie wśród lewackich towarzyszy? Czyż mogliśmy się spodziewać, że bez walki zaprzepaszczą lata prowadzonej lewackiej manipulacyjnej indoktrynacji intelektualno-duchowej Polaków? Chyba nie.
I chociaż nie udało im się pokonać i zlewicować naszego polskiego ducha ani naszych polskich umysłów, naszej wiary, wartości, historii, tradycji, dumy i tożsamości narodowej to będą robić wszystko aby dalej jednak mieć w tej materii władzę nad Polakami.
Teraz zaatakowano poprzez prowokację wicepremiera P. Glińskiego. Prowokacja ta miała na celu ośmieszenie i skompromitowanie go już na starcie oraz sprawienie, że zrezygnuje z części swoich zamierzeń albo przynajmniej będzie się bał być zbyt radykalny. Dodatkowo była to próba zbudowania pewnego społecznego fundamentu potencjalnej akceptacji do atakowania kolejnych - kreowanych przez lewaków jako "antywolnościowe" i "cenzorskie" - spodziewanych działań ministra. Jeszcze na pewno było to działanie pośrednio i w sposób żenująco manipulacyjny kreujące Nowoczesną na prawdziwie "wolnościową" partię polityczną.
I niestety w dużej mierze ta prowokacja się udała. Teatr finansowany z publicznych pieniędzy i kierowany przez lewaka a jednocześnie posła Nowoczesnej przedstawił promocyjną informację o wystawianej sztuce ze szczegółowym opisem treści i obrazów pornograficznych, które jakoby byłyby również jej częścią a dodatkowo przekazał informację, że w owej sztuce będzie występowało też dziecko. Okazało się, że tak naprawdę przedstawiony opis był w dużej mierze nieprawdziwy a w sztuce pornografia ma znaczenie marginalne i śladowe. Ale poprzez ową zapowiedź skłoniła - co jest oczywiste - wicepremiera do odpowiedniej rekcji. I takowa nastąpiła, ale być może w takiej formie jakiej spodziewali się zapewne prowokatorzy. Było to oczywiście draństwo i manipulacja do jakiej są zdolni tylko przedstawiciele liber-lewackich, amoralnych i zdegradowanych osobowościowo elit. Tym bardziej wtedy gdy tracą władzę i wpływ na ludzkie dusze i umysły.
Ale ta prowokacja świadczy też o tym, że lewactwo poczuło, iż dla niego nadchodzą ciężkie chwile, które mogą spowodować klęskę ich wieloletnich działań propagandowych... Zrozumieli, że obecny rząd naprawdę chce realizować swoje obietnice i powrócić do normalnych, naturalnych podstaw oraz celów funkcjonowania kultury i sztuki opartych na wolności artystycznej i tolerancji, ale też szanujących ogólnoludzkie, podstawowe wartości etyczno-moralne i obowiązujące prawo.
Będąc na miejscu prof. Glińskiego pewnie postąpiłbym tak samo. Zareagował tak jak przyzwoity i prawy człowiek powinien zareagować, jak zareagować powinien polski minister kultury, sztuki i dziedzictwa narodowego.
Oceniając post factum może i należało być bardziej ostrożnym i powściągliwym, bowiem lewactwo jest zdolne do każdej podłości, tym większej im bardziej traci swoje wpływy w społeczeństwie. Pamiętajmy o jego intelektualnych i duchowych mentorach uznających swoją prawdę za jedyną i gotowych ją wprowadzać totalitarnie, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Ale to przecież tylko epizod rozdmuchany do granic absurdu przez piewców "kultury śmierci". Nie ma co "rozdzierać szat" i dalej konsekwentnie działać mimo ich jazgotu i histerii. Działać dla dobra Polaków i szerzej dla dobra i odbudowy "kultury życia".
Politpoprawność i lewackie idee niemal zniszczyły już większość narodów europejskich, które teraz zaczynają to dostrzegać. Pozbawione zostały własnej cywilizacyjnej tożsamości a teraz są puste i bezbronne, np. wobec ataku cywilizacji islamskiej. Polacy w swojej większości nigdy oddolnie im nie uległy chociaż one dalej dominują w przestrzeni medialno-politycznej. Proces ich wypleniania został rozpoczęty i trzeba go bezwzględnie kontynuować dla dobra naszego narodu, naszych przyszłych pokoleń, dla naszej wolności, niepodległości i suwerenności, naszej tożsamości i godności narodowej.
Musimy jednakże spodziewać się dalszych perfidnych ataków ze strony lewactwa, ataków nie tylko dotyczących sfery kultury i sztuki, ale każdej innej, w tym też na pewno polityki historycznej lub też edukacji, oświaty. Już widzę ten lament i histerię, kiedy rząd zacznie reformować media publiczne czy np. zmieniać kanon lektur szkolnych...
Wierzę, że my Polacy, wspólnie z naszym rządem i prezydentem potrafimy jednak powrócić do normalności i odbudować naszą Polskę. Błędów i potknięć nie unikniemy, ale trzeba się na nich uczyć i w dalszych działaniach ich nie popełniać. Nie mogą jednak nas powstrzymać przed działaniem dla naszego, wspólnego dobra.
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Ideową podstawę tej rewolucji tworzą myśli i poglądy takich filozofów jak K. Marks, F. Nietzsche, Voltaire czy już bardziej współcześnie J.P. Sartre i A. Gramsci.
Wszyscy oni byli - w dzisiejszym ujęciu - skrajnymi liberalno-lewakami i piewcami zarówno Rewolucji Francuskiej, jak i - w przypadku filozofów żyjących w tamtym i późniejszym okresie - Rewolucji Bolszewickiej a wielu wprost identyfikowało się z ideami komunistycznymi, ale kładło największy nacisk na władzę w sferze tzw. nadbudowy, czyli władzę polityczną (aparat państwowy i administracja) i władzę kulturową (władzę nad duchem i umysłem, władzę nad intelektem i moralnością).
Tak naprawdę jednak najważniejszym celem było wtedy dla nich a dzisiaj też dla współczesnych lewaków uzyskanie władzy kulturowej, metapolitycznej, umiejscowionej w instytucjach religijnych, oświatowych, naukowych, artystycznych i w mediach.
Niewątpliwie dla dzisiejszych lewaków ideologicznym i filozoficznym idolem jest twórczo udoskonalony marksista-leninista i komunista A. Gramsci, którego można wskazać jako kreatora tzw. IV Rewolucji zdolnej kruszyć narzędziami subtelniejszymi niż czołgi Armii Czerwonej i metody śledcze oprawców ze służb bezpieczeństwa tkankę moralną i intelektualną społeczeństw, których dotąd nie udało się „wyzwolić i unowocześnić”. Dla Gramsciego pozostała ważna leninowska zasada "szturmu na centralne ośrodki władzy" kapitalistycznej jednak wskazał wyższość zdobycia wpierw władzy duchowej i intelektualnej poprzez opanowanie instytucji opiniotwórczych, konstytuujących, a nawet kreujących świadomość, jak ambony, szkoły, katedry uniwersyteckie, domy wydawnicze, redakcje czasopism i rozgłośni radiowych (a dla dzisiejszych jego wyznawców i kontynuatorów także oczywiście telewizji i mediów elektronicznych). Ta jego bierna rewolucja, prowadząca wojnę pozycyjną, była precyzyjnie opracowanym scenariuszem komunistycznego Kulturkampf, realizowanego jako marsz przez instytucje władzy nazywanej później metapolityczną, a zapewniającej zdobycie hegemonii najpierw kulturalnej, a wreszcie i politycznej.
Współcześni lewacy dziś dominują w UE, dominują w sferze politycznej i kulturalnej, w tym medialnej. Cała idea budowy Unii Europejskiej była dziełem spadkobierców i kontynuatorów myśli i wskazówek m.in. A. Gramsciego i innych filozofów totalitarnie wskazujących na konieczność narzucenia społeczeństwu - wedle nich - nowoczesnych idei "wolności, równości i braterstwa", ale w znaczeniu takim jaki oni uznają za słuszny i lewacko właściwy. W ich rozumieniu tylko oni mają rację a tych - nawet jeśliby stanowili większość danej społeczności - którzy myślą i działają inaczej należy "uśmiercić" intelektualnie i moralnie za wszelka cenę.
Ta lewacka, rewolucyjnie totalitarna "konieczność i nowoczesność dziejowa" to współczesna politpoprawność relatywizująca naturalne pojęcia dobra i zła, kłamstwa i prawdy. Jedynym dobrem i prawdą dla wyznawców marksistowsko-leninowsko-demoliberalnej "mikstury" są tylko ich własne idee oparte ma fanatycznej tolerancji bez granic etyczno-moralnych, bez Dekalogu, chrześcijańskich wartości, naturalnych praw i norm.
Stąd dziś powszechnie obowiązujący w większości krajów europejskich (ale nie tylko) nakaz multikulturowości (multi-kulti), laicyzacji społeczeństwa i wypleniania wartości chrześcijańskich, gloryfikowania dewiacji i promowania mniejszości w stylu LGBT. Stąd cała gama ideologii i zachowań postmodernistycznych, ruch lub idea "gender" czy "new age" i inne tego typu. Stąd intelektualno-manipulacyjna próba stworzenia "nowego człowieka" - nihilisty, konsumpcjonisty i konformisty. Człowieka bez kośćca etyczno-moralnego i tolerującego śmierć dziecka w łonie matki (aborcja) czy śmierć chorego i starego (eutanazja). Człowieka pozbawionego własnej ojczyzny, więzi rodzinnych, religii, tożsamości narodowej czy seksualnej, tradycji, historii, kultury i sztuki narodowej. Człowieka wyjałowionego duchowo, wyzwolonego ze wszystkich granic etyczno-moralnych i "żyjącego chwilą". Człowieka zdegradowanego, zatomizowanego i pozbawionego indywidualności oraz umiejętności własnego myślenia. Człowieka zniewolonego odgórnie narzuconą lewacką politpoprawnością.
Najważniejszą więc dla totalitarnych lewaków jest ich oraz ich idei dominacja w szeroko pojmowanych obszarach: kultury, oświaty, sztuki, wartości, zwyczajów i obyczajów, norm etyczno-moralnych, mediów, itp. To w tej sferze, kształtującej świadomość i kreującej pożądane myślenie jednostek i społeczeństw, współczesne lewactwo dąży do władzy absolutnej, dzięki której może degradować człowieczeństwo i kształtować poszczególnych ludzi wedle własnych założeń i celów. To ten obszar, obszar ducha i umysłu jest od lat pod szczególnym nadzorem ludzi wprowadzających politpoprawny i totalitarny lewacko-liberalny komunizm kulturowy. Propagandowymi i manipulacyjnymi nośnikami tych ich idei są zaś nauka (szczególnie humanistyczna), media, literatura, spektakle teatralne, filmy, moda, obrazy, instalacje artystyczne i wszelkiego rodzaju nośniki audio-wizualne oraz słowotok wypowiadanych "prawd objawionych" przez wykreowane przez lewactwo autorytety.
Czyż możemy się tedy dziwić, że zapowiedź polskiego rządu o powrocie do normalności i tradycyjnych wartości ogólnoludzkich w tej - dotychczas zarezerwowanej dla szalonych lewaków - sferze ducha i umysłu a potwierdzone mianowaniem ministra kultury i dziedzictwa narodowego wiceministrem musiało wywołać ogromny strach i poruszenie wśród lewackich towarzyszy? Czyż mogliśmy się spodziewać, że bez walki zaprzepaszczą lata prowadzonej lewackiej manipulacyjnej indoktrynacji intelektualno-duchowej Polaków? Chyba nie.
I chociaż nie udało im się pokonać i zlewicować naszego polskiego ducha ani naszych polskich umysłów, naszej wiary, wartości, historii, tradycji, dumy i tożsamości narodowej to będą robić wszystko aby dalej jednak mieć w tej materii władzę nad Polakami.
Teraz zaatakowano poprzez prowokację wicepremiera P. Glińskiego. Prowokacja ta miała na celu ośmieszenie i skompromitowanie go już na starcie oraz sprawienie, że zrezygnuje z części swoich zamierzeń albo przynajmniej będzie się bał być zbyt radykalny. Dodatkowo była to próba zbudowania pewnego społecznego fundamentu potencjalnej akceptacji do atakowania kolejnych - kreowanych przez lewaków jako "antywolnościowe" i "cenzorskie" - spodziewanych działań ministra. Jeszcze na pewno było to działanie pośrednio i w sposób żenująco manipulacyjny kreujące Nowoczesną na prawdziwie "wolnościową" partię polityczną.
I niestety w dużej mierze ta prowokacja się udała. Teatr finansowany z publicznych pieniędzy i kierowany przez lewaka a jednocześnie posła Nowoczesnej przedstawił promocyjną informację o wystawianej sztuce ze szczegółowym opisem treści i obrazów pornograficznych, które jakoby byłyby również jej częścią a dodatkowo przekazał informację, że w owej sztuce będzie występowało też dziecko. Okazało się, że tak naprawdę przedstawiony opis był w dużej mierze nieprawdziwy a w sztuce pornografia ma znaczenie marginalne i śladowe. Ale poprzez ową zapowiedź skłoniła - co jest oczywiste - wicepremiera do odpowiedniej rekcji. I takowa nastąpiła, ale być może w takiej formie jakiej spodziewali się zapewne prowokatorzy. Było to oczywiście draństwo i manipulacja do jakiej są zdolni tylko przedstawiciele liber-lewackich, amoralnych i zdegradowanych osobowościowo elit. Tym bardziej wtedy gdy tracą władzę i wpływ na ludzkie dusze i umysły.
Ale ta prowokacja świadczy też o tym, że lewactwo poczuło, iż dla niego nadchodzą ciężkie chwile, które mogą spowodować klęskę ich wieloletnich działań propagandowych... Zrozumieli, że obecny rząd naprawdę chce realizować swoje obietnice i powrócić do normalnych, naturalnych podstaw oraz celów funkcjonowania kultury i sztuki opartych na wolności artystycznej i tolerancji, ale też szanujących ogólnoludzkie, podstawowe wartości etyczno-moralne i obowiązujące prawo.
Będąc na miejscu prof. Glińskiego pewnie postąpiłbym tak samo. Zareagował tak jak przyzwoity i prawy człowiek powinien zareagować, jak zareagować powinien polski minister kultury, sztuki i dziedzictwa narodowego.
Oceniając post factum może i należało być bardziej ostrożnym i powściągliwym, bowiem lewactwo jest zdolne do każdej podłości, tym większej im bardziej traci swoje wpływy w społeczeństwie. Pamiętajmy o jego intelektualnych i duchowych mentorach uznających swoją prawdę za jedyną i gotowych ją wprowadzać totalitarnie, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Ale to przecież tylko epizod rozdmuchany do granic absurdu przez piewców "kultury śmierci". Nie ma co "rozdzierać szat" i dalej konsekwentnie działać mimo ich jazgotu i histerii. Działać dla dobra Polaków i szerzej dla dobra i odbudowy "kultury życia".
Politpoprawność i lewackie idee niemal zniszczyły już większość narodów europejskich, które teraz zaczynają to dostrzegać. Pozbawione zostały własnej cywilizacyjnej tożsamości a teraz są puste i bezbronne, np. wobec ataku cywilizacji islamskiej. Polacy w swojej większości nigdy oddolnie im nie uległy chociaż one dalej dominują w przestrzeni medialno-politycznej. Proces ich wypleniania został rozpoczęty i trzeba go bezwzględnie kontynuować dla dobra naszego narodu, naszych przyszłych pokoleń, dla naszej wolności, niepodległości i suwerenności, naszej tożsamości i godności narodowej.
Musimy jednakże spodziewać się dalszych perfidnych ataków ze strony lewactwa, ataków nie tylko dotyczących sfery kultury i sztuki, ale każdej innej, w tym też na pewno polityki historycznej lub też edukacji, oświaty. Już widzę ten lament i histerię, kiedy rząd zacznie reformować media publiczne czy np. zmieniać kanon lektur szkolnych...
Wierzę, że my Polacy, wspólnie z naszym rządem i prezydentem potrafimy jednak powrócić do normalności i odbudować naszą Polskę. Błędów i potknięć nie unikniemy, ale trzeba się na nich uczyć i w dalszych działaniach ich nie popełniać. Nie mogą jednak nas powstrzymać przed działaniem dla naszego, wspólnego dobra.
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Etykiety:
dyktatura politpoprawności,
Gliński,
Gramsci,
komunizm,
komunizm kulturowy,
lewctwo,
nowa lewica,
rewolucja kulturalna,
RZĄD,
Sartre,
totalitaryzm
Subskrybuj:
Posty (Atom)