sobota, 24 stycznia 2026

Szanowny Panie Prezydencie! Chyba skończył się już czas Pana politycznego nowicjatu na urzędzie!

Ledwie przedwczoraj pisałem w samych superlatywach o Prezydencie RP Karolu Nawrockim. I tak trzeba na razie oceniać naszego Prezydenta. Ale zawsze można się czepiać i spojrzeć trochę na negatywną część politycznego nowicjatu naszego Prezydenta, wskazaną dla jego dobra i z punktu widzenia np. mojego wieku i doświadczenia czy też politycznej intuicji. 

Dwa dni temu dostało mi się od niektórych komentatorów, że zbyt szybko dokonuję oceny prezydenckich działań K. Nawrockiego, ale ja naprawdę uważam, że czas politycznego prezydenckiego nowicjatu K. Nawrockiego już się skończył. 

Ja rozumiem, że wszystko może wydawać się nowe, że może nieraz trzeba się sparzyć, aby poznać gdzie jest nienawistny ogień a gdzie ciepły promień dobroci, może trzeba popełnić jakieś błędy by samemu doświadczyć ich konsekwencji, może... Ale dziś nie ma na to czasu, nie ma czasu na te błędy czy zaniechania, bo Polska potrzebuje natychmiast skrętu przed koszmarnym zderzeniem się ze ścianą, do którego prowadzi nas Premier Donald Tusk i to takim zderzeniem, które dla Polski może oznaczać jej śmierć...

Jeżeli tak oceniamy obecną sytuację naszego kraju to każdy dzień rządów "koalicji 13 grudnia" jest dniem dla niego straconym i wszystkie możliwości, które pozwalają jak najszybciej odsunąć KO od władzy należy wykorzystywać bez zbędnej zwłoki. Dotyczy to możliwości bezpośrednich (np. odpowiedniego wetowania ustaw) raz pośrednich (np. udział w spotkaniach i wizytach na szczeblu międzynarodowym). 

Prezydent K. Nawrocki po raz pierwszy miał więc w ręku oręż w postaci zajęcia stanowiska do ustawy budżetowej na 2026 rok. 

Do jako jedynej nie mógł użyć konstytucyjnego prawa weta, więc de facto mógł ją podpisać i nadać jej normalny bieg obowiązywania. Natomiast wielokrotnie mówił o wielu zastrzeżeniach Pałacu Prezydenckiego do jej treści więc mógł: albo nie podpisywać ustawy i skierować ją od razu do oceny przez TK, albo ją podpisać i następczo przekazać do oceny przez TK. Prezydent K. Nawrocki wybrał to ostatnie rozwiązanie, które jest tożsame z rozwiązaniem przyjętym rok temu przez Prezydenta A. Dudę.

I ja osobiście uważam tę decyzję za błędną i zmniejszającą przejrzystość dotychczasowych działań PKN. Nam nie jest dziś potrzebny PAD 2.0, ale PKN 1.0, czyli wreszcie "Niechaj więc mowa wasza będzie: tak – tak, nie – nie, bo co ponadto jest, to jest od złego" (Mt 5:36–37).

Bo czyż ataku ekipy rządowej na KRS nie umożliwił jednak PKN podpisując tę ustawę budżetową? Podpisał ją i pojechał sobie do Davos a KO-wska drużyna ośmielona tymże podpisem zaatakowała KRS i nietrudno dopatrzyć się w tym celowej koincydencji czasowej. Nie lepiej by było, żeby jednak dopuścić do wybuchu kryzysu, którego obecny rząd  mógłby już nie przetrzymać niż dawać się "zmiękczać" i znów umożliwić "zabełtanie" po dnie polityki, aby jej przejrzystość dla Polaków stała się kolejny raz mętna?

Na pewno też zupełnie niezrozumiałym było odwołanie oficjalnej wizyty PKN u V. Orbana. No bo po co była taka ostra reakcja na spotkanie V. Orbana z W. Putinem skoro dziś hipotetycznie możliwa staje się taka rozmowa polskiego i rosyjskiego przywódcy w ramach Rady Pokoju - nowej instytucji zaproponowanej w Davos przez Donalda Trumpa? 

W dalszym ciągu w zawieszeniu jest zgoda na publikację Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI. Sam Raport od dawna jest już opublikowany [1] i kolejni polscy prezydenci nie decydują się na opublikowanie tego Aneksu. Jak jeszcze długo będziemy czekać, aby nasi przywódcy uznali, że jako naród jesteśmy warci tego, aby traktować nas poważnie i z szacunkiem?

Niestety dalej obowiązuje "tuskowa" ustawa o bratniej pomocy zwana ustawą 1066 [2]. Już dawno środowiska patriotyczne postulowały jej wycofanie z polskiego prawa a na pewno prezydencka inicjatywa ustawodawcza w tej sprawie przybliżyłaby nas do kresu obowiązywania tej ustawy. 

Na koniec też należałoby zaapelować o intensyfikację wciąż trwającego postępowania w sprawie zabójstwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Okazuje się bowiem, że pierwotne ustalenia dotyczące tej sprawy są fałszywe a wielokrotnie odsuwany od jej prowadzenia prokurator Andrzej Witkowski jest coraz starszy i zobowiązany jest do zachowywania tajemnicy wciąż trwającego śledztwa. 

No cóż... Nikt nie mówił, że będzie łatwo i chyba łatwo nie jest Szanowny Panie Prezydencie? Nie czas jednak się mazać lub pozwalać rządowi na "grillowanie" Pana a czas twardo walczyć o Polskę i Polaków. Jednoznacznie i konkretnie. 

Na razie Pana elektorat jest Panu wierny a nawet wzrasta Panu poparcie. Niech nic nie będzie w stanie tego zmienić, bo na Pana barkach spoczywa bowiem teraźniejsze i przyszłe istnienie naszej ukochanej Polski!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com  

czwartek, 22 stycznia 2026

Prezydent Polski dr Karol Nawrocki – jak na razie możemy być dumni, że go wybraliśmy!

Obecnie Prezydent RP dr Karol Nawrocki bierze udział w Światowym Forum Ekonomicznym w szwajcarskim Davos, gdzie odbywa rozmowy z liderami światowej polityki i gospodarki. 

"Konferencja w Davos jest spotkaniem prezesów najbogatszych światowych korporacji, przywódców politycznych (prezydentów, premierów i innych) oraz wybranych intelektualistów i dziennikarzy. Bierze w nim udział około 2000 osób. Oprócz konferencji w Davos fundacja organizuje również spotkania regionalne oraz publikuje raporty.

Światowe Forum Ekonomiczne, czyli World Economic Forum - WEF zostało założone w 1971 r. przez Klausa W. Schwaba, niemieckiego profesora biznesu. 

Według zwolenników, WEF jest odpowiednim miejscem dla dialogu i debaty na temat głównych społecznych i ekonomicznych problemów planety, ponieważ wśród uczestników obecni są przedstawiciele największych ekonomicznych organizacji i najbardziej wpływowych organizacji politycznych, a także intelektualistów, co sprzyja odpowiedniej atmosferze do prowadzenia szerokiej i otwartej debaty.

Według krytyków WEF, jest to tylko forum biznesu, na którym najbogatsze przedsiębiorstwa mogą łatwo negocjować umowy między sobą, a także wywierać nacisk na najbardziej wpływowych polityków świata. Zdaniem tychże krytyków, WEF jest zdominowane przez korporacje i ma wpływ na globalne podejmowanie decyzji, więc jest postrzegane przez nich jako niewybierany, niedemokratyczny, elitarny, poufny światowy Senat [1,2]" powstającego lub już istniejącego Rządu Światowego (NWO). 

W Davos dzieją się więc rzeczy wielkie lub takie, które wielkimi mogą być w przyszłości i nawet krytykując ów "spęd" to należy być dumnym, że Polska jest tam, gdzie one się dzieją. I wreszcie mamy takiego Prezydenta, który faktycznie zasiada przy głównym stoliku "szachownicy geopolitycznej świata"  i to bez żadnego wymuszania czy skamlania, słania ukłonów czy stania na baczność (Ordnung muss sein) lub zabierania krzeseł innym. 

Prezydent Karol Nawrocki nagle spotyka się na niemal godzinę (sic!) z rozdającym karty lub "figury szachowe"  Prezydentem USA Donaldem Trumpem, dostaje propozycję, aby Polska wstąpiła do nowotworzonej Rady Pokoju i bierze czynny udział w wielu panelach dyskusyjnych i rozmowach z innymi "dużymi graczami". Oprócz zaś paneli i rozmów otwartych spotyka się i dyskutuje na spotkaniach zamkniętych, gdzie w kuluarach zaciszu gabinetów ustalane są najważniejsze rzeczy. 

I to wszystko idzie mu swobodnie i płynnie. Jego umiejętność w posługiwaniu się tzw. językiem "global english" jest płynna i decyduje o możliwości swobodnej komunikacji w tym języku, także z ludźmi spoza stref anglosaskich. 

I tak sobie siedzę, patrzę na to wszystko i... dziękuję Bogu, Najświętszej Maryji - Królowej Polski, mocom anielskim i  świętym patronom Polski za ten cud, który wydarzył się w naszych wyborach prezydenckich, kiedy to wbrew wszystkiemu jako Polacy znów okazaliśmy się wielcy i wybraliśmy na Prezydenta RP dra Karola Nawrockiego. 

Czy możemy dziś wyobrazić sobie jeszcze co to by było, gdyby to Rafał Trzaskowski tym prezydentem został? Ja już przestałem sobie wyobrażać taki los polskiego narodu, chociaż nieraz - tak jak dzisiaj - dokonuję retrospekcji "political fiction" takiego zdarzenia i po prostu ciszę się, że do takowego nie doszło!

A Państwo co sądzicie?


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

środa, 14 stycznia 2026

Prezydenckie "stop" dla cenzury w Polsce!

Być może jesteśmy u kresu czasów, w których było można publicznie i swobodnie przedstawiać fakty oraz wyrażać swoje opinie, poglądy i przemyślenia. Mamy bowiem jeszcze wolność słowa, która już niedługo może będzie drastycznie ograniczona przez prokuratorskie, ale pozaprawne (tj. bez ustawowych podstaw a jedynie w drodze rządowego rozporządzenia) ściganie tzw. "mowy nienawiści", po części będącej w istocie formą swobodnej cenzury rządzących i różnorakich "elit". Swobodnej tzn. takiej, w której za "mowę nienawiści" uważane będzie to, co rządzący lub jakieś wpływowe środowiska (np. lewicowo-liberalni ideologiczni genderowcy) za takową subiektywnie uznają.

Rząd jednak zdaje sobie sprawę, że samo rozporządzenie ścigające tzw. "mowę nienawiści" może być jednak prawnie niewystarczające. Stąd próbuje cały czas przechytrzyć Prezydenta RP dra Karola Nawrockiego i przemycać odpowiednie przepisy jako tzw. "wrzutki" do innych ustaw. Ich podstawą jest unijna dyrektywa DSA dotycząca de facto cenzury Internetu. Jak na razie Prezydent RP skutecznie wyłapuje i  torpeduje te działania wetując takie ustawy i miejmy nadzieję, że tak będzie dalej. 


Szerzej o samym w tej sprawie wecie Prezydenta celnie opowiada Jan Maria Rokita w "Kanale 0". Mówi on też o międzynarodowym znaczeniu tego weta wskazując, iż zapędy cenzorskie dotyczą szerokich elit unijnych (dyrektywa DSA) i lewackich elit światowych oraz, że spór w tej sprawie odbywa się na linii cenzorskiej UE vs. wolnościowej administracji D. Trumpa (USA).  

Swoistą cenzurę lub autocenzurę wymagają i stosują organizacje międzynarodowe, nawet te małe. Są finansowane przez tych, którzy mają określone ideologiczne lub realno-przyziemne cele. Na dziś jest to przede wszystkim ideologia gender, LGBTQ+, niszczenie rodziny, tworzenie człowieka - konsumenta zhomogenizowanego i przeciętnego, zacieranie granic państwowych i likwidacja narodów na rzecz powstania spauperyzowanego Jednego Państwa Światowego zarządzanego przez wybrańców tworzących Jeden Rząd Światowy. Te wszystkie wymysły, które później są powielane na "zasadzie kopiuj, wklej" powstają w ich głowach i są wytycznymi dla dużych organizacji jak WHO czy całego ONZ. Następnie są one implementowane i przyjmowane jako obowiązujące i określają prawa w wielu krajach. Jaskrawym przykładem jest instrukcja Światowej Organizacji Zdrowia na temat seksualizacji LGBTQ dzieci w szkołach. Taka szkoła może się powołać na tę instrukcję, bo przecież to międzynarodowy (sic!) dokument. Dziś najbardziej znane są "otwarte dialogowo" fundacje i stowarzyszenia G. Sorosa, ale jest więcej takich szalonych głów.

Dziś mamy atak lewako-demoliberałów, którzy w imię tworzenia jednorodnego człowieka promują zabijanie nienarodzonych, eutanazję, wszelkie wynaturzenia seksualne oraz tzw. totalitaryzm poprawności politycznej, który uniemożliwia jakikolwiek sprzeciw wobec tych idei i zboczeń. Odbywa się to w ramach walki z tzw. "mową nienawiści", ale nikt nie jest w stanie określić, co naprawdę się pod tym kryje. To tak jak z wartościami europejskimi czy praworządnością - czy ktoś potrafi wskazać co one oznaczają? Dla tych ludzi dbanie o swój kraj, o swój naród, noszenie państwowej flagi już jest faszyzmem czy nazizmem, którym się szermuje nie wiedząc nawet co oznaczają. Rodzina dla nich to przeżytek a jednorodne etnicznie państwo jest  dla tych "postępowców" niczym zaraza.

Samo ONZ już zaleca cenzurę prewencyjną treści, które mogą być "mową nienawiści", pod co można podpiąć wszystko, co jest niezgodne z politpoprawnością czy z odpowiednimi celami rządzących. Ciekawe jest, że ta cenzura ma objąć przede wszystkim teksty dotyczące różnych, nawet wynaturzonych mniejszości, ale już taką "mowę nienawiści'' mogą reprezentować te środowiska wobec tych, którzy myślą inaczej i wyznają inne, w tym tradycyjnie chrześcijańskie, łacińskie wartości i reprezentują konserwatywne ideały. Nawet Kościół Katolicki tą politpoprawnością jest już doszczętnie skażony i musiał się swego czasu w końcu wypowiedzieć arcybiskup M. Jędraszewski, żeby otworzyć usta niektórym księżom, ale nienawistny atak na niego był i dalej jest lawinowy, choć jest już na emeryturze.

Z tą cenzurą mamy do czynienia i w Polsce (zniknięcie np. portalu wRealu24.pl na YouTube czy też wycinanie niektórych tekstów konserwatywnych) a jestem pewny, że ten proces będzie postępował i wykorzystana do niego będzie "strategia gotowanej żaby",  która to ta żaba włożona do wrzątku od razu wyskakuje i ucieka, ale jeżeli włoży się ją do zimnej wody i będzie tę wodę stopniowo się podgrzewać to żaba będzie - sukcesywnie w czasie - przyzwyczajać się do coraz bardziej gorącej wody, nie ucieknie i zginie w końcu ugotowana przez wrzątek. I tak dziś wyglądają początki cenzury prewencyjnej. Nie od razu, ale małymi kroczkami po to, żebyśmy powoli przyzwyczajali się do jej istnienia na tyle, żebyśmy w końcu ją zaakceptowali i zaczęli stosować autocenzurę prewencyjną.

Jakże śmieszne jest np. wycinanie lub wyciszanie niektórych słów czy fraz z ciągu określonych wypowiedzi i to bez związku z kontekstem tych wypowiedzi. Już jest zbudowany katalog takich zakazanych słów jak np. samobójstwo, pedofilia czy zboczenie. W przypadku ich użycia algorytmy cenzorskie wtedy szaleją jak opętane, co może skończyć się tzw. demonetyzacją treści czyli odcięcia ich od możliwości zarabiania. 
 
Globalne koncerny mają dziś taką władzę, że są w stanie zablokować wszystko i sądzę, że taki był ich cel: stworzyć globalną wioskę z pozorami wolności (np. Internet), by na końcu ją zupełnie kontrolować i cenzurować oraz kształtować opinie ludzi zgodnie z wyznaczonymi przez "starszych i mądrzejszych" celami.

Ale chyba przedobrzyli bo kuriozalnie jeszcze dalej poszły międzynarodowe organizacje polityczne czy rządy i związki krajów jak np. UE ze swoim pakietem DSA. I takie związki krajów zaczęły nawet karać finansowo te wielkie koncerny za szerzenie "mowy nienawiści". Ot... taka to prześmieszna historia...

Na szczęście wolność słowa jest obecnie broniona w postaci wolnościowej postawy prezydentów: D. Trumpa (format światowy) i K. Nawrockiego (format europejski). Jest jeszcze kilku przywódców w różnych częściach świata, którzy też bronią owej wolności. I dobrze, że tak się dzieje, bo jeszcze niedawno mało kto wierzył w zastopowanie postkomunistycznej rewolucji kulturowej...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...