wtorek, 31 stycznia 2012

Najdroższa trumna na świecie na unio-budżetowym katafalku...

Witam

Tak naprawdę nie trzeba dużo pisać... Wystarczyłoby jedno chyba słowo: PORAŻKA!

Wczoraj Donald Tusk zakończył negocjacje w sprawie kształtu Paktu Fiskalnego i zapowiedział jego formalne przyjęcie przez Polskę. Nastąpi ono na marcowym szczycie UE  a pakt wejdzie w życie 1 stycznia 2013 roku, przy założeniu, że do tego czasu będzie ratyfikowany przez 12 z 17 państw strefy euro.

Prezydent Francji N. Sarkozy przedstawił wyniki szczytu jasno i klarownie: "...Będą trzy rodzaje szczytów: 27 państw całej UE, państw paktu fiskalnego czyli euro plus, oraz państw strefy euro, jeśli tematyka dotyczy wspólnej waluty...". Dodał też, że "...Nie uzgodniliśmy niczego, o czym wcześniej by nie było mowy. To wprowadzenie w życie ustaleń z grudniowego szczytu. Do lipca traktat wejdzie w życie, a strefa euro, czyli 17 członków będzie się spotykać na poziomie głów państw i szefów rządów, by omawiać sprawy związane ze wspólną walutą. Jeśli chodzi o inne sprawy, związane z konkurencyjnością i paktem Euro Plus, który wynegocjowaliśmy, to oczywiście zaprosimy tych, którzy chcą przystąpić do strefy euro. Ale tego jeszcze nie zrobili...".


W kontekście powyższych słów kuriozalnie wręcz zabrzmiała wypowiedź Donalda Tuska o jakimś uzyskanym kompromisie, który "..na tyle nas satysfakcjonuje, że uznaliśmy umowę w tej postaci wartą wsparcia polskiego i podpisu...". Aberracja Pana Premiera zadziwia coraz bardziej... Twierdzi, że uzyskał jakiś kompromis uzgadniając coś czego nie uzgadniał, bowiem według Sarkozy'ego " ...Nie uzgodniliśmy niczego, o czym wcześniej by nie było mowy. To wprowadzenie w życie ustaleń z grudniowego szczytu".

Do wyjaśniania uzgodnień uzgadnianych w ostatnich dniach a uzgodnionych już w grudniu przez Sarkozego i Merkel dołączył też nasz Vincent Rostowski stwierdzając: "Strefa euro będzie mogła w swoim gronie omawiać tyko rzeczy, które naprawdę dotyczą jej wewnętrznych spraw, a jak będziemy dyskutowali w sprawach, które dotyczą całej 27, nawet jak to jest w gronie tych, którzy podpisali ten traktat fiskalny, to cała 25 (bez UK i Czech, które nie podpiszą paktu - dop.: kj) będzie obecna. Czyli nie ma zmian architektury, to była nasza największa obawa. Nie ma czegoś, co chcieliśmy osiągnąć, czyli obecność wtedy, kiedy oni dyskutują swoje sprawy, ale w końcu to był dość daleko posunięty postulat. I tak, jak pan premier powiedział, tak naprawdę nic się nie zmienia w porównaniu z tym, co było, powiedzmy, przed latem, kiedy pewna taka myśl strategiczna francuska została, zdaje się, opracowana".


Tak więc, pomimo szumnych zapowiedzi D. Tuska, Polska poniosła totalną porażkę i nie będzie miała nawet zaszczytu zasiadania pod drzwiami pokoju, w którym obradować będą państwa strefy euro, czyli - jak wskazuje portal wPolityce.pl"...krótko mówiąc – najważniejsze decyzje dotyczące przyszłości Europy będą zapadały na spotkaniach państw strefy euro, a w nich Polska – ani inne kraje spoza strefy - nie będzie uczestniczyć..". 

W kontekście podpisania przez Polskę i inne kraje Paktu Fiskalnego warto wskazać jednak na najważniejsze jego konsekwencje dla przyszłości całej UE, w tym Polski. Po pierwsze: sankcjonuje on podział UE na "kilka prędkości" (tym razem nawet trzech) a więc staje się de facto końcem UE według jej pierwotnych założeń. Po drugie zaś: wyklucza kraje spoza strefy Euro w negocjacjach dotyczących budżetu UE na lata 2014-2020! 


Zaiste... Premier Donald Tusk przywiózł nam ze szczytu wspaniałą trumnę z UE, ale jakże drogą... Polaków będzie ona kosztować około 6,3 mld Euro pożyczki na wsparcie krajów strefy euro, które to kraje będą później ustalały dla Polski budżet na 2014-2020 rok (sic!). Polska więc nie będzie miała żadnego wpływu na ustalenia budżetu UE na lata 2014 - 2020 (także te dotyczące wielkości środków pomocowych), ale dalej będzie zobowiązana do wpłat swojej części do unijnego budżetu...

A może aż tyle zapłacił Donald Tusk za pustą trumnę z przeznaczeniem dla Polski...  w zamian za rychłe stanie się przez niego awatarem Hermana Van Rompuy'a czy też innej "baronessy"? Jeżeli tak, to już  to raczej nie jest chyba aberracja Premiera, ale raczej coś prawnie zgoła innego...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze nie są przeze mnie cenzurowane ani wycinane za wyjątkiem tych, które zawierają wulgaryzmy oraz bezpośrednie niemerytoryczne ataki ad presonam.