Wczoraj, zupełnie "na gorąco" i dokładnie o godz. 17.04 opublikowałem swoją informację na temat tragicznego w skutkach zamachu w Krakowie.
Wówczas nic tak naprawdę nie było wiadomo, co i dlaczego się to stało. Do ludzi dotarło tylko to, że ktoś strzelał i są zabici oraz ranni. W ruch poszły kamery w telefonach komórkowych naocznych świadków i to z tych zapisów można było prześledzić co się dzieje w Krakowie. I bardzo dobrze, że te zapisy i nagrania są, bo mogą być bardzo ważnymi a nawet kluczowymi dowodami w różnorodnych sprawach, też jako m.in. dowody w rękach adwokatów a nie tylko prokuratorów. Co to oznacza? Chyba każdy się domyśla...
Więc u wielu i u mnie osobiście od razu pojawiało się wiele domysłów opartych na intuicji, na doświadczeniach w innych krajach jak i w Polsce.
Od co najmniej roku jesteśmy bombardowani rządowymi przestrogami przed Rosją i jej służbami. Cały czas trwa wojna hybrydowa na granicy z Białorusią. Więc naturalną rzeczą było pojawienie się myśli, że za tym zamachem mogą stać rosyjskie czy białoruskie służby. Ze względu na negatywny stosunek władz ukraińskich do Polaków wielu nawet upatrywało ukraińskich związków z zamachem w Krakowie. Cała Europa (ale i w Polsce też mieliśmy takie incydenty) jest zalana aktami terrorystycznymi dokonywanymi przez islamskich nachodźców (uchodźców), więc też naturalną rzeczą były domysły o takich przyczynach podobnego zamachu w Polsce. W Polsce trwa pełzający rządowy zamach stanu a przed nami wielki Marsz Niepodległości, więc u bardzo wielu ludzi powstała obawa, że za zamachem mogą stać obecne władze rządowe w Polsce. Oczywiście każdy też uwzględniał, że przyczyną może być jakieś szaleństwo jednej czy tam dwóch osób, co jest tym bardziej prawdopodobne, że często ludzie chorzy psychicznie są nieprzewidywalni a bywa też tak, że są wykorzystywani przez organizacje terrorystyczne do właśnie takich zamachów. Mówi się też szeroko o zamykaniu się młodych ludzi w wirtualnym świecie Internetu. Ich życie polega na interakcji nie z innymi ludźmi, ale ze światem wirtualnym - światem, który też może być bardzo niebezpieczny.
Na dziś już wiele wiemy. Wszystko, no prawie wszystko, wskazuje, iż zamachowiec był jeden a przyczyną zamachu była indywidualna choroba psychiczna lub ciężkie zaburzenie psychiczne. Podobno zamachowiec przeżył i na pewno będzie gruntownie przebadany przez lekarzy. Wiemy, że jak na razie jest sześcioro zabitych. Wiemy też, że ofiar byłoby więcej gdyby nie dwóch funkcjonariuszy policji, którzy z narażeniem życia powstrzymali zamachowca. Zostali ranni, w tym jeden ciężko, ale z wypowiedzi władz płynie zapewnienie, że już wybudził się ze śpiączki pooperacyjnej.
Sam zamachowiec zanim zaczął strzelać do ludzi, to zabił wszystkich troje członków swojej rodziny: matkę, ojca i siostrę. Miał pozwolenie na broń i jest synem zawodowego żołnierza, którego zabił. Siostra spełniała się jako działaczka kulturalno-artystyczna. Matka była sprzedawczynią. Całość tworzyła rodzinę uważaną za zupełnie normalną. Sam zamachowiec był postrzegany jako mrukliwy młody człowiek, ale który nijak nie dawał podstawy do uznawania go za przyszłego mordercę. Więcej o rodzinie nie ma co pisać, bo na pewno ból krewnych i znajomych jest ogromny.
Tym niemniej do wyjaśnienia zostaje wiele faktów, w tym m.in. prawie 45 minutowy "bezruch policjantów", gdzie z nagrań wynikało, że tylko bohatersko interweniowała wspomniana dwójka a większe siły policyjne pojawiły się dopiero około godziny 16.00, czyli 45 minut po zamachu. Też trzeba będzie wyjaśnić prawdziwe motywacje zamachowca i czy wynikały one tylko z istoty samej jego choroby psychicznej czy też ich inspiracje były uwarunkowane innymi czynnikami a same jego szaleństwo było tylko tłem tego aktu terroru.
To pewnie będzie żmudny i długotrwały proces, ale już a'priori może rodzić wiele kontrowersji i być niecnie wykorzystywany nawet w grze ideologiczno-politycznej. Niestety już na jego wstępie dał w tym względzie popis minister M. Kierwiński, który raczył był rzucić w eter słowa, iż zamachowiec był prawicowym radykałem. To nic, że na końcu nieśmiało dodał, iż to wymaga sprawdzenia – wszystkie światowe agencje prasowe już poczęły powielać tą "rzuconą z czapy" narrację o prawicowym radykalizmie zamachowca, choć tak naprawdę może się okazać, że był on np. lewicowo-liberalnym i "tęczowym" radykałem.... Nie wiem dlaczego akurat to musiał powiedzieć ten minister, ale z pewnością było to intencjonalne i precyzyjnie przygotowane, bo... przecież Polska ma tak być postrzegana: jako radykalnie prawicowa, którą należy spacyfikować! A przed nami znów wpisujący się w tą narrację polski Marsz Niepodległości, który przez lewacko-liberalne unijne elity już nie raz nazywany był "marszem nacjonalistów" czy "marszem faszystów". O co więc Panu chodziło, panie ministrze, gdy wypowiadał Pan te słowa?
Ale polecam obejrzeć ten krótki filmik. Może wielu coś wyjaśnić:
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze nie są przeze mnie cenzurowane ani wycinane za wyjątkiem tych, które zawierają wulgaryzmy oraz bezpośrednie niemerytoryczne ataki ad presonam.