Osobiście prowadzę autorskiego bloga niemal od samego początku mojej przygody z tą formą publicystyki, czyli od 2009 roku.
Mój blog i teksty tam publikowane tworzę dla siebie i ludzi, moich czytelników. I tych, którzy zgadzają się z moimi poglądami i tych, którzy są moimi oponentami i adwersarzami. Szczególnie dyskusje z tymi ostatnimi bywają naprawdę twórcze i zmuszające do myślenia, choć bardzo dla mnie miłym jest dotarcie z moimi treściami do ludzi prezentujących zbliżone do mnie poglądy a ich pochwalenie moich treści jest inspiruje mnie do dalszej pracy.
Stąd swoje "felietony" starałem się i staram prezentować na różnych forach. Oprócz mojego bloga na bloggerze do tej pory publikuję także na s24.pl, blogmedia24.pl, niepoprawni.pl, neon24.pl, blog-n-roll.pl. Ponadto swego czasu, co może być zaskoczeniem także na onecie.pl, interia360.pl oraz na zupełnie obcym dla mnie ideologicznie i już zamkniętym portalu pardon.pl.
Dlaczego to robię? Bo chcę z nimi dotrzeć do jak najszerszego grona ludzi (nawet wobec mnie wrogich) i z nimi dyskutować poznając ich opinie i poglądy. Ale cały czas pozostaję sobą i jeżeli jestem czytany oraz wywołuję przychylność, wrogość lub kontrowersje to dzięki swoim tekstom a nie dlatego, że publikuję je na określonym forum.
Dla mnie ważna jest jakość mojego tekstu i komentarzy do nich a nie sztuczna rywalizacja z innymi blogerami. Tym bardziej, że jest wprost niemożliwym obiektywne dokonanie gradacji blogów!... sadzę np., że gdybym pisał o seksie, dewiacjach seksualnych, erotyzmie i wyskokach erotycznych polskich polityków i celebrytów to mój blog znalazłby się w czołówce... ale czy znaczy to, że oddawałoby to jego faktyczną wartość? Raczej nie.
Wielu też moich czytelników krytykuje mnie za brak banowania, szczególnie trolli. Ale ja nie mam zamiaru być cenzorem, dopóki komentarze nie są wulgarne i obrażające innych ad personam. Nie banuję, bo przecież treść komentarza świadczy o komentującym.
Zdaję też sobie sprawę, że wielu komentatorów występuje pod różnymi nickami lub pod jednym nickiem ukrywa się grono kilku osób. To drugie przeżyłem i przeżywam dość często a rozpoznaję to analizując ich słownictwo i sposób artykułowania myśli, ale są to szczególnie moi adwersarze...
Gawrion z niepoprawnych.pl niedawno umieścił bardzo ciekawą notkę pt. "Kreowanie opinii publicznej", w której napisał m.in.: "Druga połowa pierwszej dekady tego wieku była złotym czasem dla blogosfery politycznej. Udało się w dużej mierze odmienić opinię publiczną. Blogerzy działający pro publico bono zdobyli autorytet czytelników i stali się nawet modnym źródłem wiedzy czy opinii. Oczywiście niebagatelnym czynnikiem ułatwiającym całą przemianę było stosowanie przez stare ośrodki propagandy stale tych samych technik, które wraz z postępem stawały się prymitywne i co tu dużo mówić - przestarzałe. Nie bez znaczenia dla powszechnego przebudzenia ludzi były też tragiczne wydarzenia z kwietnia 2010 r. i lata późniejsze. Po kilku latach działania blogosfery czytelnicy blogów politycznych zostali biznesowo zagospodarowani przez powstające i rosnące w siłę prawicowe media elektroniczne, działające już nie tyle na bazie misji, co wpisane w założenia biznesowe - posiadające swoich politycznych i biznesowych mocodawców i sponsorów. Niemniej niemożliwe okazało się możliwe - opinia publiczna została mocno przebiegunowana i prawicy udało się przejąć władzę w Polsce".
Ta smutna konstatacja może być prawdziwa, choć ja uważam inaczej, bo już jest tak, że często niegdyś niezależna myśl staje się mainstreamowa i przestaje być niezależna. Dotyczy to też elektronicznych mediów "prawicowych", które miałyby przejąć biznesowo czytelników forów prawicowych. Ci duzi już stali się tym prawicowym mainstreamem więc dla nas dalej pozostaje myśl niezależna, która jest zawsze potrzebna a publikowanie za darmo daje nam wolność w wyrażaniu swoich opinii.
Poza tym warto też zwrócić uwagę na powstające i już prężnie działające prawicowe telewizje publikujące najczęściej na YouTube. Są ze swoją myślą niezależni, co nawet nieraz skutkuje tym, że You Tube ich blokuje, jak w przypadku telewizji wRealu24, czyli naprawdę jest potrzeba poznawania innych poglądów niż dziś obowiązujące w prawicowych dużych mediach.
Nie łudźmy się... jeżeli dziennikarz danego medium dostaje za swoje teksty "wierszówkę" (zapłatę) to zawsze będzie pisał "pod właściciela" i będzie stosował autocenzurę. Nie jest po prostu wolnym, bo z wolnością dziennikarską jest tak, że niby jest, ale jej de facto nie ma i jest tak na całym świecie.
Nas, blogerów nikt nie cenzuruje, przynajmniej teoretycznie bo zdarzały się już przypadki, że i nasze teksty zostawały wycinane za względu na prezentowane poglądy, ale jest to zjawisko rzadko występujące, bowiem takie teksty przebywają na forum krótki czas, by "szybko znaleźć się w tzw. piwnicy".
Jednak uważam, że czasy się zmieniają. Dziś media charakteryzują się dużą dozą krótkich tekstów w otoczeniu multimedialnym (grafika, animacja, zdjęcia, filmiki, itp.). Osobiście drażni mnie to, ale niestety tego nie zmienimy, dlatego w jakiś - nawet ułamkowy - sposób musimy się do tego dostosować. Ileż to ja razy słyszałem w komentarzach i na poczcie wewnętrznej, że moje teksty są nie do "strawienia" bo są za długie i tylko nieliczni są wystarczająco przygotowani, aby je przeczytać do końca. Z reguły czytają kilka akapitów i to wszystko a czas ich przeczytania nie jest dłuższy niż 10 minut. Później "przechodzą" dalej i na inny blog.
Stąd też postanowiłem, że teraz będę na zmianę publikował długie teksty (jakie lubię) dla ludzi, którym to nie przeszkadza i krótkie teksty dla pozostałych, gdzie będę zawierał najważniejsze myśli i nieraz nawet tylko hasłowo w kilku akapitach. Poza tym pracuję nad innym wyglądem mojego macierzystego bloga na bloggerze, tak aby zachęcić szczególnie młodych ludzi do ich przeczytania, bo zależy mi na wszystkich czytelnikach.
Ale chcę powtórzyć. Prawicowa blogosfera jeszcze nie umarła i będzie trwała jeszcze długo, bo niezależna myśl daje nam komfort pisania osobistych tekstów, nawet kontrowersyjnych i zmuszających do myślenia i dyskusji.
Dbajmy też o to, na co wskazał Satyr w swoim tekście pt. "Blogerski i komentatorski samokrytycyzm na Niepoprawnych. Jest,… czy go nie ma???", w którym zachęca do poprawnego pisania tekstów po polsku i stwierdza cytując swoje motto: „Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz, bo każda wolność ma swoją odpowiedzialność”.
<- -="" b="" blogerzy="" d="" darmo="" dle="" ich="" informacji="" kasuj="" nie="" o="" p="" pisz="" prac="" r="" szanuj="" uczciwy="" za="">
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła na bloggerze: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw". ->
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog. Pokaż wszystkie posty
środa, 11 września 2019
piątek, 9 lipca 2010
Kto i dlaczego "myśli kanalizuje" i ile na tym zarabia? - part 2
Witam
Jako - że nie lubię sytuacji - które Ktoś z jakiegoś egoistycznego powodu uważa a'priori za jemu zagrażające, zawsze staram się ponownie zapytać i dopytać...
Wielkość i małostkowość ludzi przejawia się w działaniach spontanicznych... inaczej mówiąc: emocje wyrażają nasze wnętrze i sprawiają, że jednostki są... lub tylko funkcjonują...
"Funkcjonować" może i nawet "wyjęta z lodówki oraz trzęsąca się ze strachu przed rozpuszczeniem galaretka", "Być"... to już nie każdemu jest dane...
Tak sobie rozmyślając postanowiłem powtórzyć mój post, który jakoś 'a'priori został uznany przez "bywalców salonów" za im zagrażający i zginął śmiercią naturalną w niebycie powodziowych piwnic...
Ciekawe... Czy owi Bywalcy funkcjonują, czy są?
Tekst trochę uzupełniłem, co by nie być posądzonym o plagiat siebie samego... a niektórym przecież w taki sposób niszczyć innych i rozumieć świat: "tak toczno prikazano"!
Stąd, z czystym sumieniem, mogę sobie pogaworzyć:
"Entliczek pentliczek, malowany Okrągły Stoliczek,
Na kogo wypadnie... na tego bęc...
W zależności z Kim i za Kogo chciałby wypić szampana niejaki SOWA – Dukatem Markowym zwanym,
Tak wybory będą zawsze dla niego kolorowym snem, bodajże od dawna oczekiwanym i zaplanowanym..."
......................................................................................................................................................................
Chcę podjąć się napisania dość obszernej notki dotyczącej tzw.: praw autorskich treści blogowych pisanych przez blogerów w postaci artykułów czy też notek.
Przyjęło się, że to blogerzy wykorzystują treści internetowe i oficjalnych dziennikarzy... ale w drugą stronę to chyba też obowiązuje.
W tym obszarze pojawiają się następujące problemy:
1. Czy i w jakim stopniu dziennikarze wykorzystują pomysły i treści blogerów publikując je jako swoje i otrzymując za to wynagrodzenie.
2. Czy pisząc swoje teksty a korzystając z treści blogerów podają źródła informacji?
3. Jeżeli wykorzystują takie treści bez wiedzy blogerów to chyba popełniają niedozwolony plagiat i wkraczają poza sferę prawną...
4. W jakim stopniu treści blogerów są chronione prawem autorskim... we wszystkich krajach sama treść teksu jest własnością jej autora (chodzi mi o blogerów posiadających rejestrowanego nicka). W tym kontekście oczywiście dotykamy problemu jawności blogosfery. Ale: np. może istnieć tajemnica handlowa pomiędzy blogerem a określonym Wydawcą o tajemnicy tożsamości (podobnie jak w przypadku autorów piszących pod pseudonimami).
5. Czy jeżeli bloger publikuje swój post na forum, które z zasady jest spółką nastawioną na zysk (np. każda spółka prawa handlowego, w tym sp. z o. o.) nie powinien otrzymywać wynagrodzenia w zależności od ilości odwiedzin stron autora? (oczywiście pytanie: w jakim procencie? - przecież forum istnieje tylko z blogerów, więc Oni, czyli blogerzy winni np. ściągać 99,999% zysków - no może trochę mniej!). Na razie pomijam kwestię tzw.: adminów promujących dane teksty, ale w momencie, kiedy zysk adminów zależeć będzie od popularności danego blogera to będą raczej przychylni (oczywiście można tym sterować, ale też sterując spowodować, że forum przestanie być atrakcyjne dla blogerów).
6. Czy jeżeli bloger publikuje na forum nastawionym na zysk, na którym bez jego wiedzy pojawiają się jakiekolwiek reklamy firm obcych, ma prawo partycypować w zyskach forum, które publikuje ową reklamę? Przecież to teksty blogerów skłaniają danego reklamodawcę do umieszczenia swojej reklamy! Jeżeli zaś Ktoś lub Coś potrafiło skanalizować ileś tam blogerów w jednym miejscu to nie powinna mu się np. należeć zapłata?... ale tylko oczywiście w wysokości 10-20%... RESZTĘ winni otrzymywać chyba blogerzy? Nieprawdaż? Normalna gazeta funkcjonuje na zasadzie wierszówek i jednocześnie zarabia...
7. Oczywiście w przypadku dobrowolnego zrzeczenia się opłat bloger może publikować gdzie sobie chce a muzy mogą tylko piszczeć!
8. Również publikacje na forach, które z zasady są non profit ten problem nie występuje,
9. Temat ten nie dotyczy również własnych blogów blogerów, na których oni sami mogą zarabiać i pisać, co im się żywnie podoba (dopóki BOND, czyli ABW-owaty, w stylu Łukaszenki nie będzie chciał ocenzurować internetu!).
Co sądzicie o takim pomyśle... wydrążenia tematu do końca... przecież nowy Prezydent musi się czymś wykazać? A może szeroka dyskusja jest niepotrzebna?... Może "walę" kulą w płot i nie zależy Wam, Kto zarabia na Was bez Waszej Wiedzy, tworząc np. z Was "niby redaktorów naczelnych" i otrzymując dotacje w ramach pomocy z Unii Europejskiej?. A może jednak trzeba wywołać burzę i być może słusznie? Czy regulamin Nas zobowiązuje do czegokolwiek? Bez nas fora by nie istniały a zostałyby się tylko (i chyba słusznie fora non profit i autorskie... np. na bloggerze?).
Pamiętaj!... Mając swojego Bloga... Nie musisz się Bać, że Cię wytną!
A archiwizując swoje teksty i komentarze "utrzesz nosa" nikczemnym cenzorom, niszczącym Twoją twórczość, czyli własność!
Pozdrawiam wszystkich... i również tych a'priori zagrożonych "kanalizatorów myśli".
P.S.
Tekst dedykuję wszystkim tym, których od początku ceniłem - niezależnie od ewentualnych różnic poglądów - np. Łażącemu Łazarzowi, toyahowi i wielu innym (przepraszam za brak nickowej personifikacji)
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Jako - że nie lubię sytuacji - które Ktoś z jakiegoś egoistycznego powodu uważa a'priori za jemu zagrażające, zawsze staram się ponownie zapytać i dopytać...
Wielkość i małostkowość ludzi przejawia się w działaniach spontanicznych... inaczej mówiąc: emocje wyrażają nasze wnętrze i sprawiają, że jednostki są... lub tylko funkcjonują...
"Funkcjonować" może i nawet "wyjęta z lodówki oraz trzęsąca się ze strachu przed rozpuszczeniem galaretka", "Być"... to już nie każdemu jest dane...
Tak sobie rozmyślając postanowiłem powtórzyć mój post, który jakoś 'a'priori został uznany przez "bywalców salonów" za im zagrażający i zginął śmiercią naturalną w niebycie powodziowych piwnic...
Ciekawe... Czy owi Bywalcy funkcjonują, czy są?
Tekst trochę uzupełniłem, co by nie być posądzonym o plagiat siebie samego... a niektórym przecież w taki sposób niszczyć innych i rozumieć świat: "tak toczno prikazano"!
Stąd, z czystym sumieniem, mogę sobie pogaworzyć:
"Entliczek pentliczek, malowany Okrągły Stoliczek,
Na kogo wypadnie... na tego bęc...
W zależności z Kim i za Kogo chciałby wypić szampana niejaki SOWA – Dukatem Markowym zwanym,
Tak wybory będą zawsze dla niego kolorowym snem, bodajże od dawna oczekiwanym i zaplanowanym..."
......................................................................................................................................................................
Chcę podjąć się napisania dość obszernej notki dotyczącej tzw.: praw autorskich treści blogowych pisanych przez blogerów w postaci artykułów czy też notek.
Przyjęło się, że to blogerzy wykorzystują treści internetowe i oficjalnych dziennikarzy... ale w drugą stronę to chyba też obowiązuje.
W tym obszarze pojawiają się następujące problemy:
1. Czy i w jakim stopniu dziennikarze wykorzystują pomysły i treści blogerów publikując je jako swoje i otrzymując za to wynagrodzenie.
2. Czy pisząc swoje teksty a korzystając z treści blogerów podają źródła informacji?
3. Jeżeli wykorzystują takie treści bez wiedzy blogerów to chyba popełniają niedozwolony plagiat i wkraczają poza sferę prawną...
4. W jakim stopniu treści blogerów są chronione prawem autorskim... we wszystkich krajach sama treść teksu jest własnością jej autora (chodzi mi o blogerów posiadających rejestrowanego nicka). W tym kontekście oczywiście dotykamy problemu jawności blogosfery. Ale: np. może istnieć tajemnica handlowa pomiędzy blogerem a określonym Wydawcą o tajemnicy tożsamości (podobnie jak w przypadku autorów piszących pod pseudonimami).
5. Czy jeżeli bloger publikuje swój post na forum, które z zasady jest spółką nastawioną na zysk (np. każda spółka prawa handlowego, w tym sp. z o. o.) nie powinien otrzymywać wynagrodzenia w zależności od ilości odwiedzin stron autora? (oczywiście pytanie: w jakim procencie? - przecież forum istnieje tylko z blogerów, więc Oni, czyli blogerzy winni np. ściągać 99,999% zysków - no może trochę mniej!). Na razie pomijam kwestię tzw.: adminów promujących dane teksty, ale w momencie, kiedy zysk adminów zależeć będzie od popularności danego blogera to będą raczej przychylni (oczywiście można tym sterować, ale też sterując spowodować, że forum przestanie być atrakcyjne dla blogerów).
6. Czy jeżeli bloger publikuje na forum nastawionym na zysk, na którym bez jego wiedzy pojawiają się jakiekolwiek reklamy firm obcych, ma prawo partycypować w zyskach forum, które publikuje ową reklamę? Przecież to teksty blogerów skłaniają danego reklamodawcę do umieszczenia swojej reklamy! Jeżeli zaś Ktoś lub Coś potrafiło skanalizować ileś tam blogerów w jednym miejscu to nie powinna mu się np. należeć zapłata?... ale tylko oczywiście w wysokości 10-20%... RESZTĘ winni otrzymywać chyba blogerzy? Nieprawdaż? Normalna gazeta funkcjonuje na zasadzie wierszówek i jednocześnie zarabia...
7. Oczywiście w przypadku dobrowolnego zrzeczenia się opłat bloger może publikować gdzie sobie chce a muzy mogą tylko piszczeć!
8. Również publikacje na forach, które z zasady są non profit ten problem nie występuje,
9. Temat ten nie dotyczy również własnych blogów blogerów, na których oni sami mogą zarabiać i pisać, co im się żywnie podoba (dopóki BOND, czyli ABW-owaty, w stylu Łukaszenki nie będzie chciał ocenzurować internetu!).
Co sądzicie o takim pomyśle... wydrążenia tematu do końca... przecież nowy Prezydent musi się czymś wykazać? A może szeroka dyskusja jest niepotrzebna?... Może "walę" kulą w płot i nie zależy Wam, Kto zarabia na Was bez Waszej Wiedzy, tworząc np. z Was "niby redaktorów naczelnych" i otrzymując dotacje w ramach pomocy z Unii Europejskiej?. A może jednak trzeba wywołać burzę i być może słusznie? Czy regulamin Nas zobowiązuje do czegokolwiek? Bez nas fora by nie istniały a zostałyby się tylko (i chyba słusznie fora non profit i autorskie... np. na bloggerze?).
Pamiętaj!... Mając swojego Bloga... Nie musisz się Bać, że Cię wytną!
A archiwizując swoje teksty i komentarze "utrzesz nosa" nikczemnym cenzorom, niszczącym Twoją twórczość, czyli własność!
Pozdrawiam wszystkich... i również tych a'priori zagrożonych "kanalizatorów myśli".
P.S.
Tekst dedykuję wszystkim tym, których od początku ceniłem - niezależnie od ewentualnych różnic poglądów - np. Łażącemu Łazarzowi, toyahowi i wielu innym (przepraszam za brak nickowej personifikacji)
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
poniedziałek, 5 lipca 2010
Kto i ile na Nas zarabia? Jeżeli pozwalamy to ok..., ale czy tak jest?
Witam
Wybory wyborami...
"Entliczek pentliczek, malowany Okrągły Stoliczek,
Na kogo wypadnie... na tego bęc...
W zależności z Kim i za Kogo chciałby wypić szampana niejaki SOWA – Dukatem Markowym zwanym,
Tak wybory będą zawsze dla niego kolorowym snem, bodajże od dawna oczekiwanym i wyśnionym..."
(autor: kj - co by mi praw autorskich nie zabrano, zgodnie z maksymą: "tak toczno prikazano")
......................................................................................................................................................................
Chcę podjąć się napisania dość obszernej notki dotyczącej tzw.: praw autorskich treści blogowych pisanych przez blogerów w postaci artykułów czy też notek.
Przyjęło się, że to blogerzy wykorzystują treści internetowe i oficjalnych dziennikarzy... ale w drugą stronę to chyba też obowiązuje.
W tym obszarze pojawiają się następujące problemy:
1. Czy i w jakim stopniu dziennikarze wykorzystują pomysły i treści blogerów publikując je jako swoje i otrzymując za to wynagrodzenie.
2. Czy pisząc swoje teksty a korzystając z treści blogerów podają źródła informacji?
3. Jeżeli wykorzystują takie treści bez wiedzy blogerów to chyba popełniają niedozwolony plagiat i wkraczają poza sferę prawną...
4. W jakim stopniu treści blogerów są chronione prawem autorskim... we wszystkich krajach sama treść teksu jest własnością jej autora (chodzi mi o blogerów posiadających rejestrowanego nicka). W tym kontekście oczywiście dotykamy problemu jawności blogosfery. Ale: np. może istnieć tajemnica handlowa pomiędzy blogerem a określonym Wydawcą o tajemnicy tożsamości (podobnie jak w przypadku autorów piszących pod pseudonimami).
5. Czy jeżeli bloger publikuje swój post na forum, które z zasady jest spółką nastawioną na zysk nie powinien otrzymywać wynagrodzenia w zależności od ilości odwiedzin stron autora? (oczywiście pytanie: w jakim procencie? - przecież forum istnieje tylko z blogerów, więc Oni winni np. ściągać 99,999% zysków - no może trochę mniej!). Na razie pomijam kwestię tzw.: adminów promujących dane teksty, ale w momencie, kiedy zysk adminów zależeć będzie od popularności danego blogera to będą raczej przychylni (oczywiście można tym sterować, ale też sterując spowodować, że forum przestanie być atrakcyjne dla blogerów).
6. Oczywiście w przypadku dobrowolnego zrzeczenia się opłat bloger może publikować gdzie sobie chce a muzy mogą tylko piszczeć!
7. Również publikacje na forach, które z zasady są non profit ten problem nie występuje,
8. Temat ten nie dotyczy również własnych blogów blogerów, na których oni sami mogą zarabiać i pisać, co im się żywnie podoba (dopóki BOND, czyli ABW-owaty, w stylu Łukaszenki nie będzie chciał ocenzurować internetu!).
Co sądzicie o takim pomyśle... wydrążenia tematu do końca... przecież nowy Prezydent musi się czymś wykazać? A może szeroka dyskusja jest niepotrzebna?... Może "walę" kulą w płot i nie zależy Wam, Kto zarabia na Was bez Waszej Wiedzy?. A może jednak trzeba wywołać burzę i być może słusznie? Czy regulamin Nas zobowiązuje do czegokolwiek? Bez nas fora by nie istniały a zostałyby sie tylko (i chyba słusznie fora non profit i autorskie... np. na bloggerze?).
Mając swojego Bloga... Nie musisz się Bać, ze Cię wytną!!!
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Wybory wyborami...
"Entliczek pentliczek, malowany Okrągły Stoliczek,
Na kogo wypadnie... na tego bęc...
W zależności z Kim i za Kogo chciałby wypić szampana niejaki SOWA – Dukatem Markowym zwanym,
Tak wybory będą zawsze dla niego kolorowym snem, bodajże od dawna oczekiwanym i wyśnionym..."
(autor: kj - co by mi praw autorskich nie zabrano, zgodnie z maksymą: "tak toczno prikazano")
......................................................................................................................................................................
Chcę podjąć się napisania dość obszernej notki dotyczącej tzw.: praw autorskich treści blogowych pisanych przez blogerów w postaci artykułów czy też notek.
Przyjęło się, że to blogerzy wykorzystują treści internetowe i oficjalnych dziennikarzy... ale w drugą stronę to chyba też obowiązuje.
W tym obszarze pojawiają się następujące problemy:
1. Czy i w jakim stopniu dziennikarze wykorzystują pomysły i treści blogerów publikując je jako swoje i otrzymując za to wynagrodzenie.
2. Czy pisząc swoje teksty a korzystając z treści blogerów podają źródła informacji?
3. Jeżeli wykorzystują takie treści bez wiedzy blogerów to chyba popełniają niedozwolony plagiat i wkraczają poza sferę prawną...
4. W jakim stopniu treści blogerów są chronione prawem autorskim... we wszystkich krajach sama treść teksu jest własnością jej autora (chodzi mi o blogerów posiadających rejestrowanego nicka). W tym kontekście oczywiście dotykamy problemu jawności blogosfery. Ale: np. może istnieć tajemnica handlowa pomiędzy blogerem a określonym Wydawcą o tajemnicy tożsamości (podobnie jak w przypadku autorów piszących pod pseudonimami).
5. Czy jeżeli bloger publikuje swój post na forum, które z zasady jest spółką nastawioną na zysk nie powinien otrzymywać wynagrodzenia w zależności od ilości odwiedzin stron autora? (oczywiście pytanie: w jakim procencie? - przecież forum istnieje tylko z blogerów, więc Oni winni np. ściągać 99,999% zysków - no może trochę mniej!). Na razie pomijam kwestię tzw.: adminów promujących dane teksty, ale w momencie, kiedy zysk adminów zależeć będzie od popularności danego blogera to będą raczej przychylni (oczywiście można tym sterować, ale też sterując spowodować, że forum przestanie być atrakcyjne dla blogerów).
6. Oczywiście w przypadku dobrowolnego zrzeczenia się opłat bloger może publikować gdzie sobie chce a muzy mogą tylko piszczeć!
7. Również publikacje na forach, które z zasady są non profit ten problem nie występuje,
8. Temat ten nie dotyczy również własnych blogów blogerów, na których oni sami mogą zarabiać i pisać, co im się żywnie podoba (dopóki BOND, czyli ABW-owaty, w stylu Łukaszenki nie będzie chciał ocenzurować internetu!).
Co sądzicie o takim pomyśle... wydrążenia tematu do końca... przecież nowy Prezydent musi się czymś wykazać? A może szeroka dyskusja jest niepotrzebna?... Może "walę" kulą w płot i nie zależy Wam, Kto zarabia na Was bez Waszej Wiedzy?. A może jednak trzeba wywołać burzę i być może słusznie? Czy regulamin Nas zobowiązuje do czegokolwiek? Bez nas fora by nie istniały a zostałyby sie tylko (i chyba słusznie fora non profit i autorskie... np. na bloggerze?).
Mając swojego Bloga... Nie musisz się Bać, ze Cię wytną!!!
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)