Pokazywanie postów oznaczonych etykietą infantylizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą infantylizm. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lutego 2021

Nestlé CHEERIOS® OWSIANY - wedle mnie najbardziej banalna reklama ostatnich dni

A oto jej zwizualizowany przekaz: 



Zapewne twórcom reklamy przyświecał jeden podstawowy cel: aby wywołać u odbiorców-klientów jednoznaczne i podświadome skojarzenie, że nowy produkt jest tradycyjną owsianką, którą Polacy kupują od dziesięcioleci. Dodatkowo humorystyczny i animowany jej charakter ma przybliżać produkt dzieciom i ułatwiać rodzicom przekonanie swoich pociech do konsumpcji zdrowej owsianki. Ale doprawdy aż tak łopatologicznie nie można tego było bardziej przedstawić. 

Polski dorosły konsument wymaga jednak trochę bardziej inteligentnych reklam niż ciągłe powtarzanie, że nowy produkt to owsianka i powtarzane jest to do obrzydzenia. W tej reklamie widać pokłosie bardzo prostych przekazów do konsumentów niektórych krajów Starej Europy. I nie obrażam nikogo, ale Polacy wydają się bardziej inteligentni i taki przekaz zamiast zachęcać do zakupu będzie niejednych odstraszał. Nie lubimy po prostu, aby traktowano nas jak idiotów.

W przypadku dzieci jest to bardziej skomplikowane. Je łatwiej zmanipulować poprzez atrakcyjny dla nich przekaz wizyjny i być może rzeczywiście z badań marketingowych wyszło, że ta reklama jest dla nich atrakcyjna, ale przecież to dorośli najczęściej podejmują ostateczną decyzję zakupu. 

Być może faktycznie to naprawdę dobry produkt, ale sposób jego promocji na rynku polskim jest wedle mnie fatalny. Nie wiem, co sobie myślały osoby zatwierdzające tą reklamę. Czy naprawdę aż tak źle myślą o naszej inteligencji konsumenckiej? To tylko świadczy o ich miernej znajomości naszego rynku, bo my jesteśmy jednak bardzo wymagającymi konsumentami i taki wedle mnie banalnie infantylny przekaz promocyjny może nas tylko zniechęcić do zakupu. 

Wiem z autopsji jak to wszystko działa i wiem, że nieraz decydujący głos w sprawie przekazu reklamowego nie leży po polskiej stronie. I tylko w tym upatruję usprawiedliwienia dla "puszczenia" u nas tej reklamy. 

A może się jednak mylę i tylko nieliczne jednostki mają podobne do moich odczucia a ja nazbyt przeceniam polskiego konsumenta?

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

niedziela, 20 stycznia 2013

Jesteśmy infantylnymi idiotami!

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że współcześni Polacy to w większości po prostu infantylni idioci pozbawieni jakiegokolwiek rozsądku i nie umiejący logicznie myśleć ani zadbać o siebie i przyszłość swoją oraz swoich najbliższych.

Nie wnikam dlaczego tak jest, ale to niechybnie wynik m.in. 23 lat organicznej pracy naszych narodowych wrogów. Ale ten fakt nie tłumaczy do końca tej naszej głupoty i niestety dziś mogę po raz wtóry powiedzedzieć tylko to, że naprawdę jesteśmy idiotami i tak nas muszą postrzegać w całej Europie, i na całym cywilizowanym świecie.

A przecież idiotów się nie szanuje, często się z nich wyśmiewa i poniża. Można tak czynić, bowiem idiota z reguły nie wie, że jest idiotą i z tegoż powodu nie potrafi odpowiednio w swojej obronie zareagować.

A dlaczegóż to jesteśmy idiotami?

Ano dlatego, że...
– po raz drugi wybraliśmy PO i rząd stworzony przez notorycznych kłamców, jak D. Tusk i jego kompani. Niemal żadne obietnice składane przecież przez Donalda Tuska w roku 2007 roku nie zostały zrealizowane a my go ponownie wybraliśmy nabierając się na kolejne obietnice... Czyż nie jesteśmy idiotami?,
– pozwalamy na międzynarodowe obrażanie nas samych i przypisywanie nam żydowskiego holocaustu podczas II WŚ. Wybraliśmy do rządzenia ludzi, którzy pozwalają nas obrażać i nie potrafią nas skutecznie obronić przed kłamstwem historycznym... Czyż nie jesteśmy idiotami?,
– wybraliśmy na urząd prezydencki B. Komorowskiego, który w "bulu" i "nadzieji" "bigosuje" poza granicami naszego kraju a zabierając kieliszki żonom królów oraz okazując brak szacunku kobietom... ośmiesza nas wszystkich wszędzie, gdzie się pojawi... Czyż nie jesteśmy idiotami?,
– nie dyskutujemy o kryzysie gospodarczym, wzroście podatków, katastrofalnym spadku produkcji, obniżaniu stopy życiowej, pauperyzacji społeczeństwa a pierwszoplanowymi wydarzeniami są jakieś "tulejki" czy matka Madzi. Wszędzie w cywilizowanym świecie sprawy dotyczące bezpieczeństwa finansowego obywateli są najważniejsze, u nas zupełnie są na marginasie... Czyż nie możemy być postrzegani przez innych jako idioci?,
– nie wyrażamy społecznego i masowego sprzeciwu wobec wysokim cenom nośników energetycznych,  przede wszystkim gazu, za który płacimy niemal najwięcej w Europie a jednocześnie nie domagamy się od rządu skutecznej polityki w sprawie wydobycia naszego gazu łupkowego i ropy łupkowej. Zapewne każdy kraj, który miałby takie złoża surowców energetycznych zbudowałby narodowy plan ich wydobycia. Polska oczywiście takiego planu nie ma a Polacy wydają się zupełnie obojętni wobec tegoż tematu... Czyż nie możemy być postrzegani przez innych jako idioci?,
– pozwlamy jako społeczeństwo na wyprzedaż przez zdradziecki (ale wybrany przez nas) rząd resztek narodowego mająku narodowego. Wszędzie w Europie dba się o rodzimy kapitał i rodzime firmy. Tylko nie w Polsce... Czyż nie możemy być postrzegani przez innych jako idioci?,
– z pokorą i uniżonością a niekiedy z infantylną radością i głupim uśmieszkiem dajemy się okłamywać i manipulować przez okupacyjne, rządowe media i antypolski obecny rząd.  Czyż nie jesteśmy idiotami?,
– gremialnie nie interesujemy się polityką wewnętrzną ani zewnętrzną, losem naszego kraju ani jego przyszłością, polityką międzynarodową... Czyż nie jesteśmy idiotami?,
– pozwalamy na obniżanie poziomu wykształcenia naszych dzieci... Czyż nie jesteśmy idiotami?,
– nie buntujemy się przeciw obniżaniu poziomu i zmniejszaniu dostępności do gwarantowanej konstytucyjnie,  podstawowej i specjalistycznej ochrony zdrowia... Czyż nie jesteśmy idiotami?
– oddaliśmy śledztwo w sprawie przyczyn i okoliczności zamachu smoleńskiego Rosjanom... Każdy inny kraj zrobiłby wszystko, aby śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci np. tylko ich prezydenta było nadzorowane przez tenże kraj...  Czyż nie możemy być postrzegani przez innych jako idioci?,
– pozwalamy na obniżanie poziomu naszej naszej obronności narodowej,
– pozwalamy na dalsze trwanie u władzy ludziom, którzy nas zdradzili przy "okrągłym stole" i w Magdalence oraz nie potrafimy ich odsunąć od tejże władzy... Czyż nie jesteśmy idiotami? 
– pozwalamy na stopniową utratę naszej wolności, suwerenności i niepodległości... Czyż historia nie osądzi nas i nie nazwie zdradliwymi idiotami?

Zapewne jest jeszcze wiele obszarów, w których okazujemy się idiotamni lub tak nas postrzegają inni w Europie i na świecie.

A ja na koniec zapytam: Czy odpowiada nam rola idiotów, czy też winniśmy zmądrzeć i poddać się zbiorowemu leczeniu przez Polaków, którzy jeszcze nie zidiocieli?


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 7 grudnia 2011

"Audycja zawierała lokowanie produktu" i TVP...

Taki napis jak w tytule od jakiegoś czasu możemy zaobserwować na zakończenie niektórych seriali czy programów rozrywkowych...

Przedziwna, ale zgodna z prawem to informacja bombardująca nas swoją treścią na pomarańczowym paseczku u dołu ekranu... Jej konieczność wynika z treści niedawnej nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji (Dz.U. z 2011 r. Nr 85, poz. 459) dokonanej zgodnie dyrektywą Unii Europejskiej 2010/13/UE wprowadzającą właśnie pojęcia "lokowanie produktu" oraz "lokowanie tematu" (z angielskiego: product placement)

Jej podstawową wartością informacyjną jest przekazanie telewidzowi, iż we właśnie kończącej się audycji (serialu) reklamowano określone produkty.

Kiedyś takie "lokowanie" produktu określano wprost tzw.: "reklamą ukrytą" czy "kryptoreklamą". Jej warunkiem  koniecznym był brak informacji o tym, że jest to jakakolwiek reklama czy promocja a widz  miał stać się podmiotem (przedmiotem?) perswazji tegoż przekazu, czyli podświadomie utożsamiać się z określonym, pozytywnym wizerunkiem produktu, który wybierają (używają, konsumują) ulubieni aktorzy, gwiazdy czy celebryci występujący w znanych i lubianych programach (serialach) telewizyjnych. Ostatecznym sukcesem tej "kryptoreklamy" miało być dokonanie przez tegoż widza (lub jego otoczenie)  świadomego lub intuicyjnego wyboru (zakupu) określonej marki. Innym celem było wykreowanie u konsumenta (widza) pożądanej użyteczności określonego produktu w zakresie realizacji przez niego pewnych funkcji pozamaterialnych jak: nowoczesność, moda, światowość, niezbędność, "collowatość"(;), itp. (np. właścicielka danej firmy korzysta z usług określonej sieci komórkowej, uznając ją za najlepszą a kamera infantylnie najeżdża na torbę z logo tej sieci i pokazuje ją przez kilka sekund zaburzając fabułę serialu).

Tego typu perswazyjny przekaz reklamowy zawsze wzbudzał kontrowersje ze względu na oddziaływanie  na odbiorcę w sposób pośredni - na jego podświadomość bez przekazywania oczywistej i otwartej reklamy. Często też wykorzystuje się w nim tzw. promocyjne formy reklamy podprogowej.

Osobiście cieszę się, że wreszcie zaczęto informować widza, iż takie "lokowanie" w danym serialu (czy programie) podstępnie zostało wprowadzone do scenariusza. Cieszę się, że prekursorami tej informacji była telewizja publiczna, która swoje flagowe seriale przepoczwarzyła w niekończący się blok reklamowy... Śmiesznie i kuriozalnie to wygląda, kiedy dosłownie "na siłę" i wbrew logice fabuły w sposób dosłownie infantylny "lokuje się" jakiś bank czy sieć telefonii komórkowej... Podobnie jest w telewizjach prywatnych...

Dla mnie osobiście jest to tak groteskowe a sama kryptoreklama na tyle nieetyczna, że zniechęca mnie do zakupu tych produktów... Jestem przekorny i sądzę, że wielu z nas też woli, aby traktować ich podmiotowo a nie przedmiotowo...  Może jednak zachęciłaby mnie do zakupu dodatkowa informacja po zakończeniu serialu (programu, audycji), iż ulokowano "za określoną odpłatnością" następujące produkty (i tu lista...) w następujących momentach i scenach filmu (tu lista...) wraz z podaniem celu owego przekazu przyjętego w strategii promocyjnej.

Sądzę też, że samo stwierdzenie o "lokowaniu" produktu nie jest wystarczającym informacyjnym wypełnieniem ustawowego obowiązku przyjętego we wspomnianej nowelizacji, choć zapewne - jako, że taka promocja jest prawnie dozwolona - byłoby trudno udowodnić jakiekolwiek przestępstwo.

Natomiast problemem prawnym jest ewentualne stosowanie w mediach - zakazanego w Polsce - tzw.: "lokowania tematu", czyli jakiegokolwiek przekazu handlowego nawiązującego do "lokowanego" towaru, usługi lub ich znaku towarowego w scenariuszu lub liście dialogowej audycji w zamian za opłatę lub podobne wynagrodzenie...

U mnie wczoraj - w związku z powyższym - zrodziło się pytanie... Czy TVP nie popełniła przestępstwa przy "ulokowaniu" w serialu "M jak Miłość" sieci komórkowej "T-Mobile" poprzez umieszczenie - w nawiązaniu to tejże sieci  - na liście dialogowej serialu następującego zwrotu: "Mamy wreszcie telefony służbowe. Wreszcie!"...

Odpowiedź na to pytanie pozostawiam dla KRRiT konkurencji sieci T-Mobile... ;)

Pozdrawiam

P.S.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy obecny szef TVP - w formie i wyrazie upodabniając jej funkcjonowanie i treść programową do stacji komercyjnych - nie działa być może na jej szkodę... ku uciesze mediów prywatnych...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 7 maja 2011

Brawo dla Tuska... zaczął leczenie od likwidacji przyczyn a nie skutków!

Witam

Z rozbawieniem patrzę na poczynania naszego Premierka Donaldusia Tuskusia (jakże zgrabne i czułe zdrobnienie mi się popełniło, nieprawdaż?)  w walce z kibicami...

Z jeszcze większym rozbawieniem obserwuję reakcje na tą przaśną zabawę naszego Słoneczka przez kwiatuszki polskiego dziennikarstewka. Z jakimże to zapałem oświeceni piewcy wiarygodnych historyjek z pogranicza fantazji i socjotechniki oraz dezinformacji rozpisują się we wszystkich infantylnych medyjkach... Ileż to energii pochłania im opisywanie z każdej możliwej przyczynowo-skutkowej strony posunięcie ich (naszego?) Geniuszka Karpat...

Szczerze powiedziawszy coraz większy smutny i w sumie żałosny śmiech wzbudza we mnie zarówno Premierek jak i jego pieski rządowe. Z racji tego, że akurat pieski uwielbiam  pragnę raczej aby rozumieć moje porównanie w sensie pawłowowskiego odruchu warunkowego pojawiającego się na słowa PO czy D. Tusk. Tajemnicą pozostaje reakcja i odruch warunkowy samego Premierka (jakże czułe to dobroduszne zdrobnienie!) na dźwięk słów putin, rosja , smoleńsk, katastrofa, merkel, niemcy, itd. Przedziwne to perpetum mobile: raz nauczone takowe odruchy warunkowe oddziaływają na siebie niczym sprzężenie zwrotne a ich efektem jest.... bezruch wszelaki albo markowanie owego ruchu działaniami charakterystycznymi dla przywódczo infantylnych, wtórnych zarządczo analfabetów politycznych (i nie tylko?)...

Powiedziano już wiele na temat przyczyn zainicjowania przez rząd walki z kibicami... akurat tymi, którzy jakoś nie darzą zbytnią sympatią ani ITI czy TVN ani też Agory oraz pewnego brukowca dowodzonego przez Naczelnego Nadredaktora ... Dorzucę może jeszcze jedną, być może abstrakcyjną, ale pojawiła się ona po obejrzeniu dzisiejszych Wiadomości TVP: od 3 lat Premierek przygotowuje się do EURO 2012 a prace te jakoś idą topornie, szczególnie w zakresie infrastruktury okołoboiskowej niezbędnej do przeprowadzenia tego typu imprezy. Kibice i oficjele wraz z piłkarzami będą chyba musieli lądować helikopterami bezpośrednio na stadionach... bowiem dojechać nieistniejącymi nowymi drogami raczej się nie uda pośrednio też z winy - jak informuje TVP - właścicieli gruntów, którzy latami walczyli o odszkodowania za utratę własności mieszczącej się w obrębie budowy planowanych europejskich autostrad. Prawdopodobnie też kibice innych niż Polska drużyn w ogóle nie będą chcieli oglądać meczy na żywo, albowiem będą się po prostu bali polskich kibiców lub też nie będą chcieli ponosić ryzyka w związku z prewencyjnym przedmeczowym zamykaniem przez Tuskusia Euro-Stadionów albo przestraszą się nocowania pod gołym niebem (oczywiście z braku miejsc noclegowych). Może też nie przyjadą na mistrzostwa bo "Polska to nienormalność" - o czym kiedyś Premierek już wspominał płodząc ową konstatację patrząc zapewne w lustro...

Z tej ogólnej jednak śmieszności wyrwał mnie bloger deszczowy, który całkowicie zmienił sposób mojej oceny bieżących poczynań Premierka, za co deszczowemu dziękuję. Jego rysunek i komentarz stały się dla mnie niemalże olśnieniem a satyryczne ujęcie prowadzonej przez Tuskusia walki zawarte w słowach: "W celu zwalczania przemocy na stadionach postanowiliśmy zamknąć stadiony" oraz "...pomyśleć co będzie jeśli rząd zacznie walczyć z piratami drogowymi albo nie daj Boże z korupcją w szpitalach" sprawiły, że krzyknąłem: Brawo Tusk!

Z ulgą mogę dziś powiedzieć, ze nasz Premier zaczął bowiem wreszcie walczyć z przyczynami a nie tylko ze skutkami negatywnych i szkodliwych zjawisk w życiu społeczno-polityczno-gospodarczym! Zaczynam być dumny z Donalda Tuska! Przemoc i burdy na stadionach? Więc - jak mąż stanu - zlikwidował przyczynę... czyli stadiony... Jeszcze raz brawo. Pomijając słuszne sposoby likwidacji przyczyn złych rzeczy wszelakich  jakie przedstawił wybiórczo deszczowy (zamykanie lub likwidacja dróg /może dlatego ich Geniuszek nie buduje?/ lub szpitali) proponuję też podobnie zlikwidować przemoc w więzieniach, szkołach, rodzinach albo też zlikwidować złe zjawiska takie jak "jego nienormalność" w Polsce...

Wtedy już nie będzie nic, bo i Polskę jako przyczynę zła Tuskuś wszak zamknie i zlikwiduje...

Tylko tak się zastanawiam... Skoro działanie na szkodę Polski jest też złym zjawiskiem, Tuskuś nie powinien rozpocząć walki z tymże zjawiskiem od likwidacji jego przyczyny, czyli samolikwidacji politycznej własnego rządu?




ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com